Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wpływ biopaliw na ceny żywności.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
09-04-2008 19:28Sycz (227 punktów)Wpływ biopaliw na ceny żywności.
Ocena 2 na 2
Witam
Chciałbym poruszyć pewien wątek, który od dłuższego czasu powoduje moje zaniepokojenie.
Mianowicie chodzi o to, komu i dlaczego zależy na wzroście cen żywności ( pomijam producentów żywności).
Od samego początku pomysłu z produkcją paliw z dodatkiem bio komponentów, wiadomo było, że będzie to miało impakt na ceny żywności.
Ziemia w końcu jest ograniczona powierzchniowo, a na Maesie jeszcze żadna farma nie powstała.
Przecież podstawy ekonomii głoszą: "Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko".
Przemierzając tylko środkową część Wielkiej Brytanii, można latem zauważyć żółte połacie rzepakowych pól.
Zapewne niewielka ich cześć przeznaczona będzie na oleje jadalne, większość wiadomo do jakiego celu.
...............................................................................................................................................................
OK, zmierzam do sedna, więc takie pytanie:
Czy taki kraj jak Wielka Brytania, (stosunkowo zamożny) produkując rzepak na ogromnych powierzchniach do celów energrtycznych, nie odczuje braku żywnośći?
I, czy kraj taki jak Polska, (stosunkowo niezamożny) produkując żywność nie będzie chciał jej sprzedać tamu kto zapłaci więcej?
Żyjemy w końcu w dobie globalizacji.
................................................................................................................................................................
Jaki będzie to miało wplyw na ceny i dostępność żywności w Polsce?
Czy będziemy ją sprowadzać z biedniejszych krajów?
Kto będzie na końcu tego łańcucha?
................................................................................................................................................................
Czy ktoś umrze z głodu z powodu ekologicznych biopaliw?
................................................................................................................................................................
Pozdrawiam, i prosze o rozwianie moich wątpliwości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

piątek (1035 punktów)
Nie popadaj w skrajności.

Swoją drogą cena biopaliwa w Polsce jest śmieszna, jeżeli mam płacić złotówkę taniej na litrze, a przy tam niszczyć silnik i tracić na mocy samochodu to ... sorry ale wole przepłacać

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
zlomierz (124 punktów)
>Nie popadaj w skrajności.
>Swoją drogą cena biopaliwa w Polsce jest śmieszna, jeżeli mam płacić złotówkę taniej na litrze, a przy tam niszczyć silnik i tracić na mocy samochodu to ... sorry ale wole przepłacać

kwestie nieprzystosowania dotyczy benzynowych (choć mogłyby być przystosowane do spalania w nich alkoholu ... ale nie są)
ale jeszcze jest Diesel który sobie dobrze poradzi ze zwyklym olejem roślinnym byle wzglednie czystym bez szczególnych strat dla niego samego

biodiesel - tak
ine biopaliwa do specjalnie przystosowanych silników tak
mieszanki do benzyny pchane do silników nieprzystosowanych które dzialają gorzej niz benzyna - nie - tymbardziej że wcale nie są szczególnie tansze
różnica ceny to kwestia preferencji podatkowych a nie faktycznych niższych kosztów

no i może preferencje dla rozwiązań dzialajacych na paliwa nieprodukowane z ropy
ropa jest zbyt cennym surowcem aby go palić niezależnie od tego że koszty wydobycia są względnie tanie - palenie tego surowca jest stratą
i owszem być może nowe zloża caly czas powstają jednak wolniej od zużycia
tworzywa sztuczne można powtronie przetworzyć (choć mało kto to robi)
spalonej benzyny odzyskać się nie da
salek (4701 punktów)
>Nie popadaj w skrajności.
>Swoją drogą cena biopaliwa w Polsce jest śmieszna, jeżeli mam płacić złotówkę taniej na litrze, a przy tam niszczyć silnik i tracić na mocy samochodu to ... sorry ale wole przepłacać

Pewnie, zwłaszcza, że do tego litra biopaliwa już dołożyłeś dwa złote
ramka (4752 punktów)
(zablokowany)
>Czy ktoś umrze z głodu z powodu ekologicznych biopaliw?
Tak, kilku Arabów...
salek (4701 punktów)
>Witam
>Chciałbym poruszyć pewien wątek, który od dłuższego czasu powoduje moje zaniepokojenie.
>Mianowicie chodzi o to, komu i dlaczego zależy na wzroście cen żywności ( pomijam producentów
>żywności).
>Od samego początku pomysłu z produkcją paliw z dodatkiem bio komponentów, wiadomo było, że będzie
>to miało impakt na ceny żywności.
To nie jest takie oczywiste. A skoro nie jest takie oczywiste, to potrzeba było ludzi posiadających wystarczająco dużo rozsądku, aby prowadzić jakieś prace badawcze nad alternatywnymi paliwami - ale nie forsować wprowadzenia takowych paliw do obrotu natychmiast. Niestety jednak ludzie posiadający rozsądek występują rzadko (wśród kierujących rozsądek występuje chyba nawet rzadziej, lub jest w jakiś szczególny sposób wykorzytywany) - więc łatwiej w ustroju demokratycznym wprowadzić idiotyczne rozwiązanie będące konsekwencją chwytliwych hasełek, niż rozwiązanie bolesne, ale skuteczne.
Odpowiedzialnego można łatwo wskazać. Stawiam na ludzką głupotę

> Ziemia w końcu jest ograniczona powierzchniowo, a na Maesie jeszcze żadna farma nie powstała.
>Przecież podstawy ekonomii głoszą: "Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko".
Nawet na tym forum - podobno gromadzącym głównie rozsądnie myślących - ekonomia ma dość niskie notowania. Zdroworosądkowa, ekonomiczna zasada że 'nie można mieć i zjeść jednocześnie' chyba nie pomoże delikwentowi, uważającemu że ekonomia to stek bzdur. Niedawno funkcjonował nawet wątek poświęcony właśnie temu zagadnieniu - analiza punktacji wypowiedzi daje sporo do myślenia...

>Czy taki kraj jak Wielka Brytania, (stosunkowo zamożny) produkując rzepak na ogromnych
>powierzchniach do celów energrtycznych, nie odczuje braku żywnośći?
>I, czy kraj taki jak Polska, (stosunkowo niezamożny) produkując żywność nie będzie chciał jej
>sprzedać tamu kto zapłaci więcej?
Nie odczuje. Wielka Brytania jest stosunkowo bogatym krajem, a dodatkowo 'własnych producentów żywności można chronić przed nieuczciwą konkurencją' (czytaj - wprowadzić zaporowe cła na importowaną żywność). Stosunkowo bogata i rolnicza Polska nie odczuje. Odczują za to biedne kraje tzw. trzeciego świata, gdzie każdy kawałek ziemi nadający się do uprawy zostanie zużyty na produkcję paliw (ten proces już się obserwuje). Ale kogo to obchodzi w bogatej Wielkiej Brytanii...

>Jaki będzie to miało wplyw na ceny i dostępność żywności w Polsce?
>Czy będziemy ją sprowadzać z biedniejszych krajów?
Wpływ na ceny - oczywiście. Dostępność - ani trochę. Polska żywności raczej nie będzie sprowadzać - na razie problemem jest nadprodukcja, a nie niedobór (pomijam oczywiście takie szczegóły, jak banany czy ochotę na argentyńską wołowinę). A jeżeli będzie taka potrzeba będziemy mieli kłopot, bo o tę importowaną żywność będziemy musieli konkurować z innymi krajami - co oczywiście odbije się na cenie dla konsumenta.

>Czy ktoś umrze z głodu z powodu ekologicznych biopaliw?
Myślę że ten przypadek mamy już za sobą.
Cieślański (994 punktów)
Sycz, Twoje zaniepokojenie, chyba wynika ze zbyt jest wąsko podjętej analizy ogółu czynników związanych z tematem roślin energetycznych.
A może masz wujka w Kuwejcie lub tatusia w Arabii Saudyjskiej?
Powołujesz się na ekonomię jak typowy dziennikarz, czyli mało twórczo wygłaszając gotowe, zasłyszane tezy, - tak jakby bez racjonalnego użycia własnej głowy.
Sorrki, za osobiste uwagi ale pobudzenie emocji w słusznej sprawie , ożywi nam dyskusję i zaangażowanie w temat.
Ludziska okrutnie uwielbiają podpatrywać i podsycać cudze kłótnie.

ŻYWNOŚĆ POTANIEJE
Żywność i tak sprowadzamy z biednych krajów, bo jest tańsza.
Ratujemy tym samym biedne kraje przed zastojem gospodarczym i dalszym pogłębianiem biedy.
Początkowe podrożenie żywności i zwiększenie światowego popytu na produkcję roślinną dofinansuje kraje biedne.
Rozwinie jednocześnie wysoko efektywne, nowoczesne, modyfikowane genetycznie metody uprawy roślin na wielkich obszarach, a tym samym w końcowym efekcie potani produkcję roślinną.
Tamtejsza ludność siłą rzeczy zapozna się z nowoczesnymi metodami uprawy rolnej.
Może nawet z czasem, rzepakiem obsieją rekultywowane obszary pustynne.
Oczywiście nocujący na drzewach nawiedzeni ekolodzy, którzy w swoim domu nawet nie zbudowali piaskownicy dla własnych dzieci, będą ryczeć , że tym samym wyginie unikalna fauna pustynna.
Ba , w zacietrzewieniu, pewnie takim aktywistom-ekologom nie przyjdzie do głowy, zwiększenie produkcji tlenu i redukcji CO2 na zwiększonych obszarach uprawy roślin.

Co do potanienia, to tak samo było z produkcją komputerów w krajach biednych.
Teraz produkuje się je na skalę masową i są tysiąc krotnie tańsze niż 20 lat temu, -przy tych samych możliwościach obliczeniowych!!!
Oni tam z głodu nie zginą, na skutek początkowego podrożenia żywności ( notabene, pociągającego za sobą przyspieszenie rozwoju nowoczesnej produkcji rolnej), bo mają mniej samochodów.
Surowy olej roślinny to samo zdrowie, witaminy i bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych.
Najwyżej częściej będą smażyć frytki na oleju i tym samym częściej chorować na raka przewodu pokarmowego, jak grubasy i obżartuchy w krajach wysoko rozwiniętych.
Ale to wszystko można neutralizować tanim etanolem zażywanym leczniczo i profilaktyczne w rozsądnych ilościach zalecanych przez lekarzy.

CZY KASA ZOSTANIE W POLSCE?
>Przecież podstawy ekonomii głoszą: "Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko".
O ile wiem, nie ma takiego prawa ekonomi w żadnej naukowej książce. To chyba jakaś metafora z TOK-FM.
Ale idąc tym tokiem myślenia; ciastko ropy naftowej jest już prawie zjedzone.

Ropę naftową kupujemy za granicą, więc miliardy złotych co roku wypływają z Polski, czyli krajowa gospodarka "biednieje".
Jednocześnie należy dbać o dalszy rozwoju bardziej oszczędnych silników spalinowych i silników elektrycznych.
W przypadku produkcji biopaliw lub energii elektrycznej z roślin krajowych miliardy za surowiec zostają w rękach krajowych producentów rolnych.
Oczywiście forsa, która zostaje w kraju, może być wydana na zakup innych produktów przemysłowych za granicą lub na efektywny rozwój inwestycji krajowych i całej gospodarki.

Pozostaje jeszcze kwestia całkowitego bilansu, czyli co nam się bardziej opłaca.
Czy zakup tańszych surowców roślinnych za granicą, czy wspieranie droższej ( w tej chwili) ale własnej produkcji roślin energetycznych.
Może lepiej jest sprzedawać np. polskie czołgi do Malezji w zamian za tańszy olej palmowy?
Oczywiście jak nam Amerykanie znów nie podłożą świni i nie wykolegują na z rynku zbrojeniowego za pomocą następnej prowokacji karabinowej.
Potanienie produkcji roślin krajowych można uzyskać dzięki odmianom modyfikowanym genetycznie, ale trzeba przełamać zaściankowe opory wobec tego typu quasi religijnych zabobonów PSL'owskiego lobby anty-genetycznego.
Rośliny genetycznie modyfikowane potrzebują mniej nawozów sztucznych, mniej chemicznych środków ochrony roślin , mniej trują środowisko naturalne, nie wymagają super korzystnych warunków klimatycznych.
Można pewnie też tak zmodyfikować rośliny aby wyciskać z nich od razu estry albo czystą benzynę Premium 98, ale pozostaje problem łatwo palności roślin na polu i bezmyślnego wypalania traw na polskiej wsi.
C.d.n.
PZDR, Jerzuś Cieślański


bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
C.d.
FAŁSZYWY MIT SZKODLIWOŚCI
Fabryczne, konstrukcyjne dostosowanie silników wysokoprężnych do spalania czystych estrów olejów roślinnych jak i silników benzynowych do spalania czystego etanolu, tak aby nikt nie marudził na temat mitów o mniejszej trwałości silnika, nie jest skomplikowane.
Czyste estry olejów roślinnych, nawet bez domieszki oleju napędowego z ropy naftowej, stosuje się w silnikach wysokoprężnych, czyli tzw. silnikach Diesel'a.
Modyfikacja paliw z roślin jak i ropy naftowej powinna zmniejszyć ilość szkodliwych substancji powstających w trakcie spalania.

ALKOHOL I EMISJA.
W odpowiednio skonstruowanych silnikach benzynowych możemy bezpiecznie, ekonomicznie i ekologicznie stosować czysty alkohol.
Alkohol nie spłukuje błony olejowej ze ścianek cylindra, więc powierzchnie wewnętrzne silnika mniej się zużywają.
Alkohol ma wyższą liczbę oktanową niż benzyna, (spala się wolniej i mniej wybuchowo) więc łożyska lub panewki silnika mniej się zużywają a dynamika silnika jest bardzie "elastyczna".
Alkohol łatwiej jest mieszać w odpowiedniej proporcji z wodą niż benzynę, więc można obniżyć temperaturę spalania mieszanki powietrza z paliwem w komorze spalania.
Benzynę z wodą też można emulgować za pomocą aparatury ultradźwiękowej ale pozostaje problem utrzymania trwałości emulsji w zbiornikach.
Prawdopodobnie, w przyszłości, wytwarzanie emulsji ultradźwiękami lub systemem wtryskowym silnika będzie dokonywać się w samochodzie, tuż przed wprowadzeniem mieszanki do komory spalania.
Dzięki obniżeniu temperatury spalania przez odparowująca wodę zmniejsza się ilość tlenków azotu, czyli silnik wytwarza mniej szkodliwych związków wydalanych do otoczenia niż silnik benzynowy. Co prawda obniżenie temperatury spalania zmniejsza energetyczną efektywność wykorzystania "paliwa" ale efekt "doładowania: parą wodną ogranicza straty.
Poza tym produkcja silników z tworzyw ceramicznych, pozwala utrzymywać temperaturę ścianek cylindra na poziomie 200-300 stopni Celsjusza a nie 80 stopni Celsjusza.
W ten sposób efekt schłodzenia temperatury spalania mieszanki paliwowo powietrznej parą wodną z wody zawartej w paliwie zostaje zrównoważony mniejszymi stratami cieplnymi w układzie chłodzenia silnika.

MISJA i ALKOHOL
Powszechna produkcja alkoholu etylowego zlikwiduje popęd polskiego chłopa do owocu zakazanego i problem walki z alkoholizmem.
Nikt przecież nie buduje stacji benzynowych bliżej niż 100m od szkoły lub kościoła.
Rolnik, znudzony swoją żoną zamiast pić spirytus wytwarzany w gospodarstwie, będzie wolał go sprzedać, zarobić kasę i pojechać na panienki do agencji towarzyskiej.
"Zadowolune bedom wszystkie".
PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański

bóg jest oszustwem
Sycz (227 punktów)
>MISJA i ALKOHOL
>Powszechna produkcja alkoholu etylowego zlikwiduje popęd polskiego chłopa do owocu zakazanego i problem walki z alkoholizmem.
>Nikt przecież nie buduje stacji benzynowych bliżej niż 100m od szkoły lub kościoła.
>Rolnik, znudzony swoją żoną zamiast pić spirytus wytwarzany w gospodarstwie, będzie wolał go sprzedać, zarobić kasę i pojechać na panienki do agencji towarzyskiej.
>"Zadowolune bedom wszystkie".

I wszystko było by OK.

Dużo rzeczy technicznych.
Cennych wiadomości nigdy za wile.
Niestety Twoja ignorancja odsłania swe oblicze na końcu wypowiedzi.
Myśle, że masz mylne pojęcie o rolnikach, a już na pewno nie powinieneś ich wszystkich wrzucać do jednej beczki.

Biznes jak każdy inny. Wyprodukować taniej sprzedać drożej.
Chyba zazdrościsz im umiejętności pędzenia bimbru.
A to dla tak światłego człowieka jak Ty powinno być pestką.

Niby takie proste, a takie trudne.

Pozdrawiam
I jak już będziesz wiedzial jak zrobić dobrą śliwowicę łęcką, to opisz proszę to dokładnie.

Beirut
Sycz (227 punktów)
O jejku! Dostało mi się.
Dzięki za odzew, może faktycznie wpłynie to na przebieg dyskusji.
Kilka rzeczy w Twojej wypowiedzi jest troszeczke niepokjących, więc zacznijmy:

>Sycz, Twoje zaniepokojenie, chyba wynika ze zbyt jest wąsko podjętej analizy ogółu czynników związanych z tematem roślin energetycznych.
>A może masz wujka w Kuwejcie lub tatusia w Arabii Saudyjskiej?
>Powołujesz się na ekonomię jak typowy dziennikarz, czyli mało twórczo wygłaszając gotowe, zasłyszane tezy, - tak jakby bez racjonalnego użycia własnej głowy.

Pomińmy analizę intra, bo ja równie dobrze mogę nazwać Ciebie hodowcą rzepaku. A niczego do dyskusji to nie wniesie.
>Sorrki, za osobiste uwagi ale pobudzenie emocji w słusznej sprawie , ożywi nam dyskusję i zaangażowanie w temat.
>Ludziska okrutnie uwielbiają podpatrywać i podsycać cudze kłótnie.

Jak wyżej, doceniam i dziękuje za zabranie głosu.

>ŻYWNOŚĆ POTANIEJE
>Żywność i tak sprowadzamy z biednych krajów, bo jest tańsza.
>Ratujemy tym samym biedne kraje przed zastojem gospodarczym i dalszym pogłębianiem biedy.
>Początkowe podrożenie żywności i zwiększenie światowego popytu na produkcję roślinną dofinansuje kraje biedne.
>Rozwinie jednocześnie wysoko efektywne, nowoczesne, modyfikowane genetycznie metody uprawy roślin na wielkich obszarach, a tym samym w końcowym efekcie potani produkcję roślinną.
>Tamtejsza ludność siłą rzeczy zapozna się z nowoczesnymi metodami uprawy rolnej.
>Może nawet z czasem, rzepakiem obsieją rekultywowane obszary pustynne.

A co będą jeść ludzie z tych biednych krajów, skoro my mając więcej pieniędzy kupimy wszystko co wyprodukują?
Zywność nie potanieje już nigdy!
Patrz zakaz eksportu ryżu w Indiach (jeden z największych jego producentow).
Efekty już niedługo.

>Oczywiście nocujący na drzewach nawiedzeni ekolodzy, którzy w swoim domu nawet nie zbudowali piaskownicy dla własnych dzieci, będą ryczeć , że tym samym wyginie unikalna fauna pustynna.
>Ba , w zacietrzewieniu, pewnie takim aktywistom-ekologom nie przyjdzie do głowy, zwiększenie produkcji tlenu i redukcji CO2 na zwiększonych obszarach uprawy roślin.
>Co do potanienia, to tak samo było z produkcją komputerów w krajach biednych.
>Teraz produkuje się je na skalę masową i są tysiąc krotnie tańsze niż 20 lat temu, -przy tych samych możliwościach obliczeniowych!!!
>Oni tam z głodu nie zginą, na skutek początkowego podrożenia żywności ( notabene, pociągającego za sobą przyspieszenie rozwoju nowoczesnej produkcji rolnej), bo mają mniej samochodów.
>Surowy olej roślinny to samo zdrowie, witaminy i bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych.
>Najwyżej częściej będą smażyć frytki na oleju i tym samym częściej chorować na raka przewodu pokarmowego, jak grubasy i obżartuchy w krajach wysoko rozwiniętych.
>Ale to wszystko można neutralizować tanim etanolem zażywanym leczniczo i profilaktyczne w rozsądnych ilościach zalecanych przez lekarzy.

Kolejne pytanie, Liczba ludności na świecie rośnie czy maleje?
I czy naprawde sądzisz, że produkcję żywności można przyrównać do produkcji elektroniki?
Zapewne 20 lat temu, na 100 m2 można bylo wyprodukować kilka komputerów dziennie, dziś pewnie kilkaset lub jeszcze więcej.
Tylko ile można wycisnąć z ziemi uprawnej, chyba są jakieś ograniczenia, co?

>CZY KASA ZOSTANIE W POLSCE?
>>Przecież podstawy ekonomii głoszą: "Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko".
>O ile wiem, nie ma takiego prawa ekonomi w żadnej naukowej książce. To chyba jakaś metafora z TOK-FM.
>Ale idąc tym tokiem myślenia; ciastko ropy naftowej jest już prawie zjedzone.

No to powodzenia życzę, jeżeli uda Ci się dokonać tej rzeczy(zjeść ciastko i mieć ciastko) masz Nobla w kieszeni.
Zasada powyższa odnosi się do oczywistego stwierdzenia, iż wszystko co robimy, robimy jakimś kosztem. I to jest ZASADA. Każda czynność niesie za sobą koszty.
Myślę, że każdy zainteresowany ekonomią wie o czym piszę.

Z resztą wypowiedzi, co do zasady się zgadzam.
Chciałbym jeszcze przytoczyć cytat pewnego męża stanu.
I oby nasi kochani politycy kiedyś to przeczytali i wyciągneli wnioski:
"Anglia nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, ma tylko wieczne interesy"

Pozdrawiam


Beirut
Cieślański (994 punktów)
Przynajmniej robi się tutaj wesoło.
Odradzam wizyty w "Oazie spokoju", bo tam straszne nudy i Ą, Ę.
Wróćmy do samej słodyczy kłótni.
Jak zjem ciastko, to mam ciastko w brzuszku.
Można więc, zjeść ciastko i jednocześnie nadal mieć ciastko.
A to obala Twoją tezę, że nie można zjeść ciastka aby jednocześnie nadal je mieć.
Zjeść to znaczy skonsumować.
W Polsce kobitka jak widzi wysportowanego chłopa z małą pupeńką, to mówi o nim do swojej psiapsiółki; "Ale ciacho!!!".
Jak kobitka skonsumuje takie "ciacho", czyli pójdzie z nim do łóżka uprawiać seks, to pochwali się koleżankom, że skonsumowała je i nadal je ma.
I w 90 procentach przypadków jest to zgodne z prawdą.
Wynika to stąd, że one pozwalają sobie nas skonsumować dopiero wtedy, jak są pewne, że nas mają na własność albo przynajmniej w garści na dłużej.
Bo, lepszy rubel w garści niż dolar w Iraku, czy "cóś w ten deseń".

W gastronomii cukierniczej prawo to działa również w drugą stronę, czyli jak ktoś ma owo ciastko, to ma je po to aby, to ciastko zjeść albo przekazać komuś do zjedzenia.
Zawsze jednak coś uzyska w zamian.
Ciastka ma się po to aby je zjadać a nie żeby na nie patrzeć dla samego "mania" ciastek.
Jak je strawię po zjedzeniu, to mam je w części pod skórą w postaci energii zmagazynowanej jako tłuszczyk, a w części je wydalam jako żyzny nawóz pod zboża na mąkę do następnych ciastek.
A zboże jak wiadomo samo chłopu rośnie, kiedy on śpi, dzięki energii słonecznej.
I to jest właśnie odwracalne i ekologiczne zastosowanie biotechnologii w produkcji ciastek.
Innymi słowy "prawo ciastek" jest słuszne tylko w wersji odwrotnej do wyznawanej przez Ciebie.
Po za tym, prawo to nijak ma się do zastosowania w ekonomii, a świetnie sprawdza się w kulinariach i sztuce kochania.

Dzięki za tego "Nobla w kieszeni", koleżanki też twierdzą, że mam "dynamit w lasce".
Pewnie dlatego w stosunkach z nimi oraz w związku z ich konsumpcją, hmmm, "ciastek", nie ponoszę żadnych kosztów.
A jak rano wstaję i się ubieram, to zawsze znajduję w kieszeni spodni te dwie lub trzy setki więcej, niż tam było wieczorem.

A u nas w Polsce, tak się dzieje, że cias-teczkowego potwora, który mieszka z kotem, posądzają o to, że jest jakoby gejem "ryjącym" w naszej polityce zagranicznej,czyli odwalającym krecią robotę.

>Efekty, już nie długo.
Jak to się mówi; "Nie strasz, nie strasz, bo się....."?
Żywność potanieje na pewno.
Oczywiście, że sytuację z doskonaleniem produkcji żywności w zacofanych cywilizacyjnie krajach można porównywać do analogicznego rachunku ekonomicznego w przemyśle komputerowym.
Zwłaszcza, jeśli się weźmie pod uwagę mało wymagające uprawy roślin udoskonalonych genetycznie.
Biedne kraje na eksporcie żywności zarobią pieniądze, za które będą dotować żywność dla własnych obywateli.
Z czasem, jak w każdej branży powstanie problem nadprodukcji.
No, i spadnie popyt na rośliny energetyczne, bo udoskonalone zostaną inne źródła pozyskiwania energii z jednoczesnym rozwojem technologii super energo-oszczędnych.
Wzrośnie dobrobyt na świecie, spadnie religijność i problemy z terroryzmem hodowanym w krajach islamskich na bazie biedy i dotowanym dodatkowo przez służby USA.

W Polsce Ludowej, według współczesnych polsko-kapitalistycznych ekonomistów, podobno wszystko się marnowało, a co się nie zmarnowało, to jakoby oddawaliśmy za darmo albo nawet dopłacając Związkowi Radzieckiemu.
Ale od końca II wojny światowej do 1989 roku nikt z głodu nie umarł.
Nawet jak opozycjoniści prowadzili głodówki protestacyjne to przybierali na wadze a nawet tyli, tak jak Lech Wałęsa internowany w ośrodku wypoczynkowym MSW w Arłamowie.
Tymczasem, po wprowadzeniu kapitalizmu jest w Polsce wielu ludzi, którzy głodują z biedy i braku żywności a nie własnej chęci.
A ci co głodują z własnej chęci, to są najczęściej otyli bogaci ludzie, wydający 1000-krotnie więcej pieniędzy za dwa tygodnie głodzenia, niż za dwa tygodnie jedzenia.
Unia europejska alarmuje w sprawie niedożywionych polskich dzieci.
Ostatnio, zmarł z głodu i wycieńczenia więzień prowadzący w polskim pudle głodówkę protestacyjną.

Co do wrzucania na wsi do jednej beczki, to też mieliśmy w związku z tym aferę w Polsce.
W kapitalistycznym dobrobycie, pobożni ludzie na wsi z biedy wrzucają noworodki po kilka sztuk do beczek i zakopują w ziemi.
U nas pobożność wiąże się ze ślepym posłuszeństwem wobec kościelnych zakazów używania środków antykoncepcyjnych.
A to, wiadomo, wiąże się z nadmiernym i nie kontrolowanym przyrostem naturalnym populacji ludzkiej.

Jednak, w związku ze spodziewanym rozwojem intensywnej hodowli roślin, przeludnienie też przestanie być problem na skalę światową.
Tam gdzie jest duże zagęszczenie zaharowanej ludności, czyli w krajach wysoko rozwiniętych rośnie stres zwiększający bezpłodność i powodujący ujemny przyrost naturalny.
Również rozwój wysoko rozwiniętego rolnictwa, dzięki powszechności stosowania chemicznych środków ochrony roślin powoduje zmniejszenie płodności i przyrostu naturalnego.
W bogatych krajach rodzi się więc mniej ludzi.
Dzieje się tak, ponieważ "chemia rolnicza" działa estrogenie na organizm męski i drastycznie obniża ilość plemników w ejakulacie, konieczną do skutecznego zapłodnienia jaja.

Na końcu mojej wypowiedzi, to nie jest ignorancja tylko moja osobista światłość doświadczenia życia na wsi.
Poza tym, ignition jest niezbędne aby powstał flame of knowledge, jeśli już mamy nadal o tych paliwach dywagować.
Nie kumam tylko o co biega z tym "wietrznym interesem".
Czy aby Tobie nie chodzi o dmuchany business?
A tego hodowcy rzepaku niiigdy Ci nie wybaczę.
Ps.
Chciałeś napisać w stopce Bejrut czy Bierut?

Salek, na miłość boską, przecież stać Cię na więcej.
Ta Twoja ascetyczna oszczędność argumentów to już lekka przesada.
Całe, szczęście, ze tym samym przynajmniej mniej energii elektrycznej Twój komputer zużywa.


bóg jest oszustwem
salek (4701 punktów)
No! Teraz lepiej.. Przynajmniej daje się czytać, zwłaszcza w piątkowy wieczór.

Na przyszłość sugeruję dzielić posty, a nie ładować zbiorczo. O mały figiel przegapiłbym tę pasjonującą lekturę.
salek (4701 punktów)
Jeżeli miało to być 'włożenie kija w mrowisko', to mocno przesadziłeś. Ów stek bzdur z trudnością daje się czytać na trzeźwo...
Sycz (227 punktów)
>Jeżeli miało to być 'włożenie kija w mrowisko', to mocno przesadziłeś. Ów stek bzdur z trudnością daje się czytać na trzeźwo...

Próbowałem na trzeźwo, i nic.
Kończe piąte piwo, jak nie zasne to coś odpisze.
Jak do tej pory, to wydaje mi się, że jest on księdzem przebranym za ZORRO.

Beirut
Cieślański (994 punktów)
>Jak do tej pory, to wydaje mi się, że jest on księdzem przebranym za ZORRO.
Nie ZORRO tylko ZOMO.
Przynajmniej nie będę się musiał pojedynkował z ser(a)gentem Gar-szują.
No i medal KUL'ewski mi dadzą, jak jakiej Zycie albo Wielgusowi klechicie.

>Nie warto straszyć ludzi wzrostem cen żywności, bo prawo popytu i podaży wszystko zrównoważy.
No, to może jeszcze trochę energetycznie "poględzę", bo dyskusja jakby oklapła.
Jeszcze raz przepraszam za ten niestosowne żarty "rodzinne" na temat z Bliskiego wschodu.
Wszak każdemu "prawdziwemu Polakowi" kojarzy się on z "hańbiącą" stratą zasobów naturalnych, czyli z transferem naszych najlepszych rasowych klaczy i rasowych kobiet we władanie bogatych mężczyzn z krajów Arabskich.
Dla mniej "kumatych" wyjaśniam, że polski rasowy narodowiec myśli następująco: "Jak tatuś jest obcokrajowiec, to mamusia ani chybi zasługuje na miano kobiety hmmm.... swobodnych obyczajów".

Za sprzedane na aukcjach najlepsze konie, państwowe stadniny w PRL, pozyskiwały nawet po kilka milionów "petro-dolarów".
Po jakimś czasie, Arabowie mieli już tyle super rasowych koni arabskich z polskich stadnin, że sami zaczęli je hodować i popyt na nie zmalał, prowadząc do zastoju w polskich stadninach.

Kobitki szły w ich ręce za znacznie mniejsze sumy, w ramach rękodzielnictwa usta-wicznego, działalności rozrywkowo-usługowej i samo-zatrudnienia zwanego "szmal-buzi-niesie".
Konie jak wiadomo są na ogół ze wsi, czyli tej części pobożnej ojczyzny JP2, gdzie noworodki z biedy wyrzuca się do plastykowych beczek na kiszoną kapustę.
Kobiety z polskich miast, które się tam same sprzedawały za "one petro-dolary", też na ogół były pierwszym pokoleniem "umiastowionych", w ramach industrializacyjnej migracji ze wsi do miast.
Lekarze twierdzą, ze wierzchowce ze wsi polskiej, i te cztero-kopytne, i te nie pruderyjnie a zalotne, działały na serca ich właścicieli, prawie jak olej z wiesiołka.

W związku z prawem popytu i podaży, "majstrowanie" rodzimych polityków przy gospodarce na ogół przynosiło więcej nie spodziewanych skutków nie pożądanych, niż korzyści.
Po 1989r. gwałtowne przejście w handlu z Rosją, z rozliczeń w rublu transferowym na dolary przyczyniło się do zarżnięcia większości polskich firm produkujących na rynek rosyjski i drastycznie podrożyło nam koszty zakupu surowców energetycznych z Rosji.
Do tego pomysłu przyznawał się wówczas sam Wałęsa, i aż dziw, że w sądzie obrażony Kaczor nie domagał się aby wyrok brzmiał; "Kto kogo przezywa, tak samo się nazywa".

Po 1998r. w polskim prywatnym biznesie obuwniczym podobny efekt "dołowania" branży przez wymuszone restrykcje -polityczno-handlowe, wystąpił po idiotycznym zaostrzeniu polityki wizowego, wobec naszych wschodnich sąsiadów przeprowadzonym za rządów AWS i Buzka.
Rosjanie, zgodnie z prawem popytu i podaży nie mogąc kupować hurtowo obuwia na Stadionie 10-Lecia, wykupili za bezcen maszyny obuwnicze od części upadających polskich kaletników i sami rozwinęli dochodową produkcję u siebie.

Mianem "petro-dolarów", nazywano w latach siedemdziesiątych 20-tego wieku, miliardy dolarów zarabianych przez kraje arabskie na sprzedaży ropy naftowej po drastycznej podwyżce jej cen.
>...cena baryłki podskoczyła z 2,83 do 5-6 dolarów....!!!!
Nadmiar "petro-dolarów" arabski biznes upychał w zagranicznych inwestycjach i zachodnich bankach.
Od tego nadmiaru "petro-dolarów" gwałtownie spadły odsetki (do kilku procent) za pożyczki udzielane przez te banki.
A za tym obniżyła się również stopa odsetek od kapitału wypłacanego przez banki zachodnie kapitalistom arabskim.

Przy ówczesnych korzystnych warunkach spłaty grzechem byłoby, gdyby PRL (Polska Rzeczpospolita Ludowa) za czasów Gierka, nie brała pożyczek w bankach zachodnich.
Grzechem ówczesnej polskiej gospodarki było natomiast to, że nie nadążała ona za wywołanymi podrożeniem surowców energetycznych, szybko postępującymi zmianami modernizacyjnymi w przemyśle światowym.
Owa wymuszona modernizacja technologii produkcji prowadziła do znacznych oszczędności energii i surowców, czyli potanienia produkcji i zwiększenia atrakcyjności cenowej wyrobów zachodniej gospodarki.
Ponieważ, w ramach zawartych wieloletnich umów, większą część pożyczek polska gospodarka spłacała towarami produkowanymi w technologiach energio- i materiało- chłonnych jej zdolności eksportowe malały.
Możliwości dalszej spłaty zadłużenia i szybkiej modernizacji polskiej gospodarki całkowicie zablokowało embargo Zachodu i USA wobec Polski, w ramach restrykcji politycznych za wprowadzenie Polsce stanu wojennego.
Jeden z historyków o kryzysie

Niektórzy historycy twierdzą, że pierwsza drastyczna podwyżka cen ropy bliskowschodniej ponoć została wprowadzona w ramach układu polityczno-gospodarczego pomiędzy ZSRR a arabskimi eksporterami ropy naftowej.
W zamysłach decydentów ZSRR podwyżka cen miała jakoby wycieńczającą rywalizację z paktem wojskowym NATO i z gospodarką zachodnią.
W bardzie ogólnym ujęciu, ówczesne zbrojne konflikty na Bliskim Wschodzie postrzegane są jako objaw rywalizacji ZSRR z USA o panowanie nad tamtejszymi potężnymi zasobami ropy naftowej.

Według tej filozofii, Arabowie mieli wysysać dolary od "zachodnich imperialistów", a my w ramach rekompensaty obiecaliśmy te ropę kupować po wyższych cenach obniżając częściowo zakupy znacznie tańszej ropy z ZSRR na warunkach RWPG.
Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG), byłą organizacją mająca (w założeniach) na celu optymalizację rozwoju gospodarczego działająca w państwach socjalistycznych zgrupowanych wokół Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR).
Po to, podobno, za czasów Edwarda Gierka wybudowano port naftowych w Gdańsku i rafinerię.
Wywołany nią tzw. światowy kryzys paliwowy, w kapitalistycznej gospodarce stał się, głównie dzięki prawu popytu i podaży, bodźcem do znaczącego rozwoju technologii energo-oszczędnych.
C.d.n.


bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
Amerykanie ostatnio zmodyfikowali genetycznie kukurydzę, tak aby niemal "sama", po zebraniu z pola, zawarta w niej celuloza zamieniała się w cukry proste.
Gen wyselekcjonowanej bakterii pomagającej w krowim układzie pokarmowym trawić celulozę przeniesiono do genomu kukurydzy, dzięki czemu będzie ona bardzo wydajną rośliną energetyczną wykorzystywaną do produkcji alkoholu etylowego.
Proces zamiany celulozy na cukry proste można też przeprowadzić syntetycznie ale wymagana wysoka temperatura i ciśnienie procesu wymaga zbyt dużych nakładów energii, co czyniło dotąd, cały proces kosztownym, czyli mało opłacalnym.
> ...można też wykorzystać pozostałe części rośliny - liście i łodygi, ale trzeba je moczyć w (nieco mniej) kosztownych roztworach zawierających enzymy rozkładające celulozę. Tymczasem w odmianie kukurydzy zaprojektowanej przez zespół z Michigan, pod kierunkiem prof. Mariam Sticklen taki enzym, czyli enzym endocelulazy, jest już wbudowany w komórkę roślinną.

Ja czekam teraz na orzechy kokosowe GMO, które po odpowiednim czasie noszenia ich w "ciepełku" kieszeni spodni, będą zawierały winiak z mleczka kokosowego.
Ważną zaletą technologicznego noszenia przy sobie tego typu "kokosów", będą również, wizualne oznaki atrakcyjności seksualnej starszych panów takich jak ja, prezentowane w okolicy lędźwiowej.

Teoretycznie zwiększona produkcja dwutlenku węgla powoduje ocieplenie klimatu.
W cieplejszym klimacie i przy podwyższonym poziomie dwutlenku węgla, teoretycznie rośliny powinny intensywniej wzrastać i produkować więcej tlenu z jednoczesnym wychwytywanie dwutlenku węgla.
Czyli na dłuższą metę, "nic dodać nic ująć", powrót do stanu równowagi.
Chyba, że jakiś biolog globalny objaśni nam to inaczej.

Dobrze, by było aby większy udział dwutlenku węgla w atmosferze zmusił ludzkie płuca do intensywniejszego oddychania.
Większe umięśnienie to większy nadobny wymiar klaty piersiowej.
Ja już nie mogę patrzeć na te płaskie deski a'la aktorka Buzek.
Połowa dzisiejszych młodych facetów, to otyłe chucherka oddychające bardziej brzuchem niż płuckami.
Chłopa od baby nie da rady na ulicy odróżnić.
Stąd te wszystkie wynaturzenia zagrażające trwałości kościoła, czyli zakładu pracy zatrudniającego żałobnych chłopców w czarnych babskich kiecuszkach.

W nocy trzeba szukać zajęcia dla niecierpliwych i stęsknionych dłoni u obcych kobiet.
A ceny rosną, bo oddychające pełną piersią damy, (nie każdemu damy, i nie za każdą cen damy), już w ludzkiej populacji stanowią mniejszość.

U chudej żony nie da się w katolickiej sypialni, a więc po ciemku, odróżnić przedniej i tylnej strony.
Przy braku cycuszków, taki mąż pobożny podejmuje próżny trud, aby w zalecanej pozycji misjonarskiej, w celu prokreacyjnym odróżnić od pleców kobiecy przód.
Więc taki małżeński stosunek, w świetle wytycznych kościoła robi się chory, bo małżonkowie nieświadomie mylą naturalnie, zróżnicowane funkcjonalnie anatomiczne otwory.
Tym samym, dzięki owym pomyłkom fatalnym spada nam przyrost naturalny.

Pocieszenia szukamy w alkoholu, a tu ekolodzy raban podnoszą, że tani spirytus podroży zagrychę.
Znalazł by sobie taki jeden z drugim, wiejską dziewoję z "mleczanią" jak dwa Zeeppeliny, i z wilgotnym bobrem, to by zrozumiał, że dotąd błądził i za prawdę nie wiedział "co dobre".
Ale nie, -trawka, filozofia i ideały, w Dolinie Rospudy takich jak oni na drzewa zagnały.
Jak facet za młodu nocując na drzewie, równowagi (ekologicznej) szuka, to na starość, jeśli cokolwiek sobie znajdzie do przytulania, to ani chybi "takie próchno, w które nawet dzięcioł nie zastuka".


bóg jest oszustwem
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Bardzo się cieszę, że ten temat znów się pojawił. Pisałem kiedyś o tym w dziale ABC Racjonalisty, ponieważ sądzę, że z punktu widzenia ekologii produkcja biopaliw jest największą zbrodnią XXI w. Nie dość, że z powodu biopaliw mamy teraz najszybsze tempo wycinania lasów tropikalnych w historii, to na dodatek produkcja biopaliw jest energetycznym absurdem, gdyż bilans energii jest ujemny - produkcja biopaliw wymaga zwiększenia wydobycia ropy naftowej.

Produkcja biopaliw jest możliwa tylko dzięki temu, że jest dotowana przez przestępców u władzy, którzy dotując tę produkcję okradają nas wszystkich.

Naukowcy są zgodni, że biopaliwa opłaca się wytwarzać tylko z niektórych odpadków, natomiast uprawy roślin na biopaliwa, to marnotrawstwo wszystkiego: gleby, zdrowia i energii - to największa obraza rozumu i uczciwości, z jaką mamy do czynienia w dzisiejszym świecie.

Za każdym razem, gdy widzę ten temat od nowa nie mogę nadziwić się temu, ile zła i głupoty jest na tym świecie - jak można marnować paliwa w tak idiotyczny sposób?! Żeby wyprodukować 100 jednostek energii w postaci biopaliw świat zużywa około 140 jednostek energii, zwiększając na ten cel wydobycie ropy, której mamy już tak mało. Jak to możliwe, że ogłupiały świat spokojnie patrzy, jak wzrasta tempo wycinania lasów?!

doku

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365