Racjonalista - Strona głównaDo treści
Van Gogh "multisensoryczny"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
14-11-2015 19:30Arminius (25555 punktów)Van Gogh "multisensoryczny"
Ocena 3 na 3
Strona internetowa wystawy "Van Gog Alive. The Experience" promuje ja tymi słowy: "The internationally acclaimed Van Gogh Alive immersive experience. Journey through the life and art of Vincent van Gogh in a symphony of light and sound". A potem żeby nie było wątpliwości jest taka opinia: "An Unforgettable Multi-sensory Experience"
Venture into an exciting new world; forego all preconceived ideas of traditional museum visits, dispel all notions of tiptoeing through silent art galleries to view masterpieces from afar, change how you engage with art. Vitalise your senses and challenge your beliefs in a completely unique, stimulating Van Gogh exhibition experience.Be prepared for a vibrant symphony of light, colour and sound, combined and amplified to create what visitors are calling "an unforgettable multi-sensory experience".

Wystawa ruszyła dzisiaj więc jej jeszcze nie widziałem "na własne oczy", ale po obejrzeniu zajawek i strony internetowej, z której zaczerpnąłem cytaty, a do której podaję link na końcu wątku - nie mam na to najmniejszej ochoty. Ze względu na pamięć o geniuszu jakim był Van Gogh, na którym właśnie jakiś hochsztapler od wyrafinowanych geszeftów dokonał makabrycznego gwałtu, najpewniej w celach sensu stricto merkantylnych. Van Gogh tworzył swoje dzieła w określonym formacie, skali, z użyciem takich a nie innych technik, z przeznaczeniem do sal wystawowych i bynajmniej nie zależało mu na "multisensorycznej" percepcji jego obrazów. Tak, spokojne spacerowanie po - oby - cichych salach wielkich galerii malarskich, jest dla mnie nad wyraz kuszącą perspektywą. Jak mam ochotę na widowisko światło - dźwięk, jadę do Malborka lub do Stambułu. Van Gogh nie jest materiałem na hałaśliwy show, w którym forma (technologia pokazu) podręcznikowo zjada treść i łokciami, grybiańsko wpycha się na miejsce szstuki. A w każdym razie nie powinien być - bo taki zabieg degraduje artystę i jego sztukę, zamieniając ją w kuglarski element pop kultury. Ciekaw jestem jak rozstrzygnięto sprawe ewentualnych praw autorskich, czy spuścizna artysty należy już całkowicie do domeny publicznej, kto czy tez co zadecydowało o tym, iż można było bezkarnie dokonać takiego zniekształcenia twórczości genialnego artysty?
Mogę mieć tylko nadzieję - chyba płonną - iż tego typu dziwowiska nie upowszechnią się i nie staną się ersatzem prawdziwej sztuki.

vangoghalive.pl/wystawa/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Tobie się nie podoba a mnie tak. I co mi zrobisz?
Nie znoszę nudnego chodzenia po smutnych salach od obrazu do obrazu. Chociaż ta forma to mało. Naprawdę multisensorycznie byłoby, gdyby obrazom nadać formę przestrzenną i móc je pomacać. Myślę, że niewidomi nie czuliby obrazy gdyby poczuli obrazy.
14-11-2015 20:23 
 Ocena 1 na 3
Arminius (25555 punktów)Nie bijemy
"Tobie się nie podoba a mnie tak. I co mi zrobisz"?

Nic, a co miałbym zrobić? Nawet nic nie powiem o Pani guście - bo de gustibus...

Natomiast chyba nie ulega wątpliwości iż taki Van Gogh nie jest autentykiem - jest pseudo Van Goghiem. A więc pojawia się kwestia etyczna (przyzwoitość nakazywałaby nie dokonywać takich gwałtów na pamięci i twórczości artysty) oraz prawna - czy tego typu manipulacja nie jest przypadkiem w jakiś sposób pogwałceniem prawa korzystania ze spuścizny artystycznej malarza?
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nie bijemy
>de gustibus...
Otóż to!
14-11-2015 20:47 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)Otóż właśnie
"de gustibus...
Otóż to!"

Otóż właśnie to. Kwestie gustu zostawiamy na boku i koncentrujemy się na tym, czy tak zmieniony - zmanipulowany Van Gogh jest nadal Van Goghiem? Czy jego twórczość potężnie zmodyfikowana tecnologią współczesną oddaje ducha i przesłanie jego sztuki? I jakie są granice tego typu zmian - manipulacji? Bo w moim odczuciu ze wzgledów marketingowych sięgnięto po nazwisko geniusza, po czem zrobiono na tej bazie coś co niewiele ma wspólnego z jego autentyczną twórczością. Słowem, dokonano na nim gwałtu, najpewniej w celach komercyjnych.
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Otóż właśnie
>czy tak zmieniony - zmanipulowany Van Gogh jest nadal Van Goghiem? Czy jego twórczość potężnie zmodyfikowana tecnologią współczesną oddaje ducha i przesłanie jego sztuki? I jakie są granice tego typu zmian - manipulacji? Bo w moim odczuciu ze wzgledów marketingowych sięgnięto po nazwisko geniusza, po czem zrobiono na tej bazie coś co niewiele ma wspólnego z jego autentyczną twórczością. Słowem, dokonano na nim gwałtu, najpewniej w celach komercyjnych.

To twoja ocena. Ciekawe, co na ten temat powiedzą spece od sztuki.
14-11-2015 21:07 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

> To twoja ocena. Ciekawe, co na ten temat powiedzą spece od sztuki.
Spece od sztuki dawnej (głównie starożytnej) mówią:
14-11-2015 21:13 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>> To twoja ocena. Ciekawe, co na ten temat powiedzą spece od sztuki.
>Spece od sztuki dawnej (głównie starożytnej) mówią:

De gustibus A tak fachowo coś o tych brutalnych gwałtach?

A co spece na takie granie klasyki?

youtu.be/_0B0xMk3UhI
14-11-2015 21:18 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)

>A co spece na takie granie klasyki?
>youtu.be/_0B0xMk3UhI
Nie wiem, pytaj speców od muzyki. Ja mam tylko oko, ucho takie bardziej dębowe.
14-11-2015 21:14 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
>Słowem, dokonano na nim gwałtu, najpewniej w celach komercyjnych.

Nawet jeśli to jest marketing, to przecież sprzedaje myślenie i wrażliwość. A aby sprzedać, trzeba użyć bodźców właściwych dla percepcji, formy, która wyróżni się w multimedialnym zalewie obrazków.


No gods, no masters...I am who I am.
16-11-2015 12:39 
 Ocena 1 na 1
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Odp: Otóż właśnie gwałt
> Słowem, dokonano na nim gwałtu, najpewniej w celach komercyjnych.

www.youtube.com/watch?v=2bcY5hSurYY
Gwałcenie dzieł sztuki, literatury, malarstwa i innych rzeczy to nic strasznego, nic nowego. Mnie się podoba powyższy gwałt dokonany na Mechanicznej Pomarańczy.
14-11-2015 20:24 
 Ocena 4 na 4
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: Van Gogh "multisensoryczny"
>> Naprawdę multisensorycznie byłoby, gdyby obrazom nadać formę przestrzenną i móc je pomacać. Myślę, że niewidomi nie czuliby obrazy gdyby poczuli obrazy.<<
Np. jak sobie odcina to ucho. Jest wrzask i smród, bo maestro się przy tym zes...ł.
>

To nie wystarczy nam tych tzw. happeningów współczesnych artystów? Czort wi, gdzie kończy się sztuka, a zaczyna hgw. Jak w tym paryskim muzeum, gdzie do grupki koneserów sztuki podziwiających "happening" z drabiną malarską, wiadrami itd. podchodzi dyrektor i przeprasza za nieposprzątany bałagan po remoncie.
14-11-2015 20:30 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>> Naprawdę multisensorycznie byłoby, gdyby obrazom nadać formę przestrzenną i móc je pomacać. Myślę, że niewidomi nie czuliby obrazy gdyby poczuli obrazy.<<
>Np. jak sobie odcina to ucho. Jest wrzask i smród, bo maestro się przy tym zes...ł.
Bardzo śmieszne. Naprawdę. Bardzo. Śmieszne.
Słyszałeś o typografii i tyflografice?
14-11-2015 21:06 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Bardzo śmieszne. Naprawdę. Bardzo. Śmieszne.
Pewnie, że śmieszne. Widziałam niedawno jeszcze śmieszniejsze dzieło sztuczne.
Akcesoria - odtwarzacz i monitor. Przed kamerą ustawioną w plenerze pojawia się artysta i zaczyna się rozbierać. Zdejmuje koszulę, następnie rozpina spodnie, opuszcza je do kolan i ściąga majtki. Przez chwilę pozwala podziwiać to, co ma najcenniejszego, po czym odwraca się tyłem i pokazuje widzom, gdzie ich ma. Tak to odebrałam. Prawdopodobnie przesłanie było wzniosłe, choć ja tego nie zauważyłam, nic się nie wznosiło, może to i lepiej.
14-11-2015 20:43 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)Fakt czy żart?
"To nie wystarczy nam tych tzw. happeningów współczesnych artystów? Czort wi, gdzie kończy się sztuka, a zaczyna hgw. Jak w tym paryskim muzeum, gdzie do grupki koneserów sztuki podziwiających "happening" z drabiną malarską, wiadrami itd. podchodzi dyrektor i przeprasza za nieposprzątany bałagan po remoncie".

To żart...czy fakt?
14-11-2015 23:01 
 Ocena 3 na 3
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: Fakt czy żart?
>>To żart...czy fakt?<<
Czytałem o tym jako o fakcie, ale teraz znaleźć tego nie mogę. Znalazłem za to coś odwrotnego:


Sprzątaczka wzięła "instalację" z flaszkami za pokój w którym poprzedniego wieczoru miała miejsce prezentacja książki i który to pokój miała posprzątać. No i posprzątała. Dobrze że tych flaszek nie poszła sprzedać.

www.nbcnew(*)n-bolzano-museum-trash-n452121
14-11-2015 23:26 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)Posprzątane
"Vittorio Sgarbi, one of Italy's most popular art critics, said the cleaner "was right" to throw the installation in the trash.
"If she thought it was rubbish, it means it was. Art should be understood by everyone - including cleaners," Sgarbi told NBC News. "The fact that the museum could simply pick the pieces from the trash bin and put them back together shows you that wasn't art in the first place."

Majstersztyk!

Ukazuje perfekcyjnie "prawdziwe oblicze" wielu nurtów współczesnej sztuki.
Teza Rogera Scrutona, iż musi być synteza piękna ( ciekawej brzydoty) i - przede wszystkim - talentu aby można było mówić o sztuce - w konfrontacji z takimi "casusami" nabiera szczególnie przekonywującej wymowy.
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: Posprzątane
>>Ukazuje perfekcyjnie "prawdziwe oblicze" wielu nurtów współczesnej sztuki.<<
Pewnie nie tylko tej współczesnej. Przypomnieć warto by wydziwiania Piotra Czajkowskiego nad zbyt nowatorską twórczością Beethovena. www.tchaik(*)ch.net/en/forum/forum0209.html Podobnie nasz "nowatorski" Penderecki, który dzisiaj brzmi jak klasyka. Zresztą przechodząc do malarstwa, którego ten wątek dotyczy, van Gogh i wielu artystów - zwłaszcza impresjonistów - docenionych zostało dopiero po śmierci. Van Gogh sprzedał JEDEN obraz. Żył z pieniędzy brata. www.vangoghgallery.com/misc/biography.html Być może z tej opisanej tutaj wystawy byłby zadowolony. Oczywiście jeśli by to dało mu zastrzyk gotówki. A walory esteryczne, czy artystyczne? To jest sprawa gustu, a gusty są kształtowane coraz to nowe.
Osobiście w malarstwie najbardziej odpowiada mi ekspresjonizm, chociaż ze względu na pewne problemy z widzeniem barw najprawdopodobniej nie jestem w stanie dostrzec w tym tego wszystkiego, co artyści naprawdę chcieli przekazać. A w muzyce pozostanę przy klasycznej plus popularnej ale z wyraźną linią melodyczną.
16-11-2015 10:28 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)abstrakcyjny ekspresjonizm
"Osobiście w malarstwie najbardziej odpowiada mi ekspresjonizm, chociaż ze względu na pewne problemy z widzeniem barw najprawdopodobniej nie jestem w stanie dostrzec w tym tego wszystkiego, co artyści naprawdę chcieli przekazać".

A może problem ze wzrokiem nie jest tu najważniejszy. Może chodzi o coś bardziej istotnego, a mianowicie o brak wyakcentowania piękna/brzydoty oraz oczywisty brak potrzeby jakiegokolwiek talentu do stworzenia takowych dzieł.
Mechanizm tworzenia artysty w takim wypadku jest odwrotny niż tradycyjny. Dawnymi czasu musiał być utalentowany artysta, który tworzył dziela - a te stwarzały jego jako cenionego artystę. Obecnie jest tak: z takich czy innych względów ( często ideologiczno - społecznych) krytycy sztuki i media "tworzą" artystę z kogoś kto nim de facto wogóle nie jest - po czem następuje wmawianie publiczności (pranie mózgu) iż to co oni tworzą jest wybitne - a ogłupiali ludzie przyjmują to za dobrą monetę.

W tym względzie abstrakcyjny ekspresjonizm sięga rekordowych poziomów pseudosztuki. Podsyłam Panu obraz Marka Rothko - mistrza gatunku. Proszę się mu przyjrzeć. Jakże można twierdzić, iż jest to wybitne dzieło?
Godne polecenia są też wyniki badań przedstawione pod sposem obrazu - z których - in nuce - wynika, że jednak dzieła abstrakcyjnych ekspresjonistów są trochę lepsze jakościowo niż bohomazy dziecięce. Nie powiem, jest to rewelacyjna nobilitacja tego "kierunku w sztuce".

www.emocje(*)sztuka-czy-umiemy-to-odroznic/
21-11-2015 13:55 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14790 punktów)Odp: Fakt czy żart?
>"To nie wystarczy nam tych tzw. happeningów współczesnych artystów? Czort wi, gdzie kończy się sztuka, a zaczyna hgw. Jak w tym paryskim muzeum, gdzie do grupki koneserów sztuki podziwiających "happening" z drabiną malarską, wiadrami itd. podchodzi dyrektor i przeprasza za nieposprzątany bałagan po remoncie".
>To żart...czy fakt?
Definicja Sztuki.
Sztuka to intelektualno-emocjonalny stan psychiki, poza nią nie istnieje.
Tzw. "dzieła sztuki" i "zdarzenia artystyczne" to nic nie znaczący zbiór. Odbiorca indywidualnie decyduje, co rozumie i odczuwa jako Sztukę.
Przykład:
Sprzątaczka przez nieuwagę zostawia szklankę na postumencie w galerii. Do sali wystawowej wchodzi osoba, obojętnie przechodzi obok rzeźb stojących na postumentach. Na jednym z nich dostrzega szklankę i doznaje głębokiego wzruszenia artystycznego. Myśli, że postawił ją twórca, że pusta szklanka symbolizuje pustkę życia.
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/10/sztuka/

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
21-11-2015 15:56 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)wszyscy jesteśmy geniuszami?
Moge przyjąc pański punkt widzenia. Ale z niego biorą się potężne konsekwencje. Wszyscy jesteśmy artystami i wszyscy możemy ad hoc tworzyć arcydzieła. Więc po co nam - na przykład - Ministerstwo Kultury i dotacje dla "artystów"?

Według pańskiej wykładni - jestem takim samym artystą jak Leonardo da Vinci? Kusząca perspektywna ale jednak uważam, iż nie jestm takim samym artystą jak on.
25-11-2015 09:50 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)Odp: wszyscy jesteśmy geniuszami?
>Wszyscy jesteśmy artystami i wszyscy możemy ad hoc tworzyć arcydzieła.
Artystą jest ten, kto się za artystę uważa, lub ktoś, kogo inni uważają za artystę (wg nich, bo on sam może się z tym nie zgadzać i twierdzić, że artystą nie jest), a jakiej klasy dzieła tworzy oceniają odbiorcy. Przykład ze szklanką pokazuje, że dzieła mogą powstać samoistnie, gdyż osoba, która je stworzyła nie wie o tym, że stworzyła.
>Więc po co nam - na przykład - Ministerstwo Kultury i dotacje dla "artystów"?
Ministerstwa są dla urzędników i podobno dla dobra dziedzin, których dotyczą.
>Według pańskiej wykładni - jestem takim samym artystą jak Leonardo da Vinci?
Każdy artysta jest inny.
>Kusząca perspektywna ale jednak uważam, iż nie jestm takim samym artystą jak on.
Każdy jest inny. Jeśli milion artystów malarzy dostanie taki sam zestaw farb, pędzli, identyczne podobrazie i zdjęcie przedstawiające ten sam pejzaż jako temat do namalowania, to powstanie milion różnych obrazów, nie będzie dwóch identycznych.

( Duch Prawdy - zarejestrowany na fR 2014-11-25 )

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Lilly Amina (4723 punktów)Odp: Van Gogh "multisensoryczny"

>Mogę mieć tylko nadzieję - chyba płonną - iż tego typu dziwowiska nie upowszechnią się i nie staną się ersatzem prawdziwej sztuki.
Niestety, istotnie płonna to nadzieja. Stają się.
>vangoghalive.pl/wystawa/
Rozczulili mnie autorzy tej strony. "Wszechobecna cisza i skupienie, nadęta atmosfera czy brak możliwości dotykania eksponatów" - ciekawe, kiedy i gdzie oni ostatnio byli w jakimkolwiek muzeum. Chyba w latach 50. XX wieku.
No ale cóż... pokazu oryginalnych, wielkich dzieł trudno się spodziewać na stadionie. Tam to tylko igrzyska...
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Mogę mieć tylko nadzieję - chyba płonną - iż tego typu dziwowiska nie upowszechnią się i nie staną się ersatzem prawdziwej sztuki.
>Niestety, istotnie płonna to nadzieja. Stają się.
Tylko po co ta płonna nadzieja? Tak, jak nikt nie każe katolikom oglądać Golgota Picnik, tak nikt nie każe wielbicielom klasycznej sztuki oglądać takich dziwowisk.
De gustibus!
14-11-2015 21:35 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)Dziwowiska
"Tylko po co ta płonna nadzieja? Tak, jak nikt nie każe katolikom oglądać Golgota Picnik, tak nikt nie każe wielbicielom klasycznej sztuki oglądać takich dziwowisk".

Tylko problem w tym, ze dokonano gwałtu na van Goghu - o czym wyżej w szczegółach.
Jak ktoś z takich czy innych względów chce robić takie multisensoryczne rzeczy - niech je robi od podstaw, całkowicie autonomiczne, nie sięgając po nazwiska i twórczość artystów, którzy - jest to wielce prawdopodobne - nie zyczyliby sobie takich modyfikacji ich twórczości. W przeciwnym wypadku jest wielc eprawdopodobnym, iz całe przedsięwzięci ema charaker glównie merkantyle i dyskontuje w godny pożałowania sposób image wielkiego artysty.
19-11-2015 19:45 
 Ocena 1 na 1
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dziwowiska
>Tylko problem w tym, ze dokonano gwałtu na van Goghu - o czym wyżej w szczegółach.
Gwałtu to dokonano na Siergieju Eisensteinie - przedstawicielu cywilizacji sowieckiej w Meksyku.
> jest wielc eprawdopodobnym, iz całe przedsięwzięci ema charaker glównie merkantyle i dyskontuje w godny pożałowania sposób image wielkiego artysty.
Na urok Mona Lizy! Ty nic nie rozumiesz. Geniusz artysty jest niepodważalny i mógłbyś nawet przypisać jego dziełu wąsy a publiczność i tak będzie sobie wyobrażać jej gorący tyłek. Najśmieszniejsze jest to, że jej delikatny rumieniec zdradza nam niezwykle istotny szczegół - miłość do Fridy Kahlo. Wiem, że brzmi to niewiarygodnie.
20-11-2015 10:34 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Gwałty i trendy
"Gwałtu to dokonano na Siergieju Eisensteinie - przedstawicielu cywilizacji sowieckiej w Meksyku".

Znacznie większego dokonano na innym przedstawicielu cywilizacji sowieckiej w Meksyku, niejakim Trockim - Bronsteinie, co więcje zrobił to inny przedstawiciel tejże cywlizacji niejaki Ramon Mercader, rozpłatawszy efektownie aurorowi "Permanentnej Rewolucji" czaszkę czekanem.

"Najśmieszniejsze jest to, że jej delikatny rumieniec zdradza nam niezwykle istotny szczegół - miłość do Fridy Kahlo. Wiem, że brzmi to niewiarygodnie".

Bardzo niewiarygodnie. Jak już ma Pan upodobanie latynoskich klimatów - to przecież mogła zapałać zdecydowanie bardziej owym pąsem do Diego Rivery. Niech Pan nie będzie banalnie "trendy" i nie upowszechnia trywilanych lesbijskich motywów.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Odp: Gwałty i trendy
>Znacznie większego dokonano na innym przedstawicielu cywilizacji sowieckiej w Meksyku, niejakim Trockim - Bronsteinie, co więcje zrobił to inny przedstawiciel tejże cywlizacji niejaki Ramon Mercader, rozpłatawszy efektownie aurorowi "Permanentnej Rewolucji" czaszkę czekanem.
A co to ma wspólnego z Vincentem?
Arminius (25555 punktów)co ma wspólnego
Tyle samo co Vincent ma wspólnego z Eisensteinem. Naprawdę nie dostrzega Pan tych analogii?
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Odp: co ma wspólnego
>Tyle samo co Vincent ma wspólnego z Eisensteinem.
Obaj twórcy mieli nierówno pod sufitem. Naprawdę nie dostrzega Pan tych analogii? A wie pan co miała w głowie artystka tworząc to? i co to ma wspólnego z pańskim tematem?
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Odp: Gwałty i trendy
> Niech Pan nie będzie banalnie "trendy" i nie upowszechnia trywilanych lesbijskich motywów.
Lubie niebieski, a zwłaszcza taki jak u Yvesa Kleina bo Blue Is the Warmest Colour.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Van Gogh "multisensoryczny"

> Van Gogh nie jest materiałem na hałaśliwy show
Jak ustaliłeś, że obrazy van Gogha nie są odpowiednim materiałem na spektakl światło-dźwięk i jakie malarstwo - i dlaczego - byłoby tu odpowiednie?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
16-11-2015 10:11 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)materiał nieodpowiedni
"Jak ustaliłeś, że obrazy van Gogha nie są odpowiednim materiałem na spektakl światło-dźwięk i jakie malarstwo - i dlaczego - byłoby tu odpowiednie?"

Moim zdaniem żadne wartościowe malarstwo nie nadaje się do tego typu "eventów". Wartościowe malarstwo obroni się samo - poprzez tradycyjna recepcję - bez potrzeby sięgania po dodatkowe "amplifikatory" doznań zmysłowych. Fakt sięgnięcia po takowe technologie rodzi uzasadnione podejrzenie, iż dane malarstwo samo w sobie jest słabej jakości i potrzebuje dodatkowych bodźców w celu zaistnienia i oddziaływania na widza.

Co do twórczości Van Gogha - to oczywiste, iż nie jest to dobty materiał na tego typu dziwowiska - bo Van Gogh nie tworzył z myślą o takiej właśnie ich prezentacji. Ewentualny kontrargument typu , ze może nie miałby nic przeciwko temu nie może się ostać. Bo skoro nie mamy pewności czy by tego chciał - należy pozostać przy tradycyjnej, wybranej przez niego formie przekazu.
16-11-2015 12:26 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: materiał nieodpowiedni

> Wartościowe malarstwo obroni się samo
Wreszcie ma przed czym, więc niech się broni.

>Fakt sięgnięcia po takowe technologie rodzi uzasadnione podejrzenie, iż dane malarstwo samo w sobie jest słabej jakości
Twierdzisz, że van Gogh się nie obronił?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
16-11-2015 13:11 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Analogia
"Twierdzisz, że van Gogh się nie obronił"!

Niestety nie. Biznesowo rzecz ujmujac Łobuzy od dziwowisk zrobili z niego wydmuszkę, podkładając pod świetnie się kojarzący i sprzedający image i logo całkiem nowe treści. Na tym polega ów gwałt na nim, o którym pisałem w poprzednich postach.
Innymi słowy, łobuzy zrobiły z Van Goghem to co staliniści z Marksem. Podłożyli pod atrakcyjne i cenne logo całkiem nowe treści w celu wygenerowania korzyści dla swojej ideologii - i przy okazji, skutecznie aż do tej pory wykrzywili i zochydzili jego imię.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Odp: Analogia
>Innymi słowy, łobuzy zrobiły z Van Goghem to co staliniści z Marksem.
To straszne
16-11-2015 22:29 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Innymi słowy, łobuzy zrobiły z Van Goghem to co staliniści z Marksem.
>To straszne
Świetne. Gdyby jeszcze dodać do tego podwyższoną temperaturę i zapach rozgrzanego slońcem zboża byłoby jeszcze świetniejsze.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Analogia
>Świetne.
www.vangoghexhibition.com
>Gdyby jeszcze dodać do tego podwyższoną temperaturę i zapach rozgrzanego slońcem zboża byłoby jeszcze świetniejsze.
Podwyższoną temperaturę i zapach rozgrzanych słońcem zbóż, traw i kwiatów możesz zobaczyć w dobrym kinie
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Analogia
>Podwyższoną temperaturę i zapach rozgrzanych słońcem zbóż, traw i kwiatów możesz zobaczyć w dobrym kinie

Film przyjemny, aczkolwiek temperatury i zapachu nie da się zobaczyć. No i w przypadku tego filmu dla multisensorycznośći potrzebne byłoby pobudzenie jeszcze jednego sensoru
23-11-2015 01:06 
 Ocena 1 na 1
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
> No i w przypadku tego filmu dla multisensorycznośći potrzebne byłoby pobudzenie jeszcze jednego sensoru
Mowa zapewne o zmysłach smaku. Czy ma pani ochotę na pasztet z królika?
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>> No i w przypadku tego filmu dla multisensorycznośći potrzebne byłoby pobudzenie jeszcze jednego sensoru
>Mowa zapewne o zmysłach smaku. Czy ma pani ochotę na pasztet z królika?

W przypadku filmu należałoby pobudzić zmysł powonienia, czucia temperatury i dotyku. Wtedy byłoby multi.
Króliki są do głaskania.
16-11-2015 23:16 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Analogia

>>"Twierdzisz, że van Gogh się nie obronił"!
>Niestety nie.
Czyli fałszywie twierdziłeś, że "wartościowe malarstwo broni się samo", czy może van Gogh jest słaby?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Arminius (25555 punktów)Słabeusze sztuki
"Czyli fałszywie twierdziłeś, że "wartościowe malarstwo broni się samo", czy może van Gogh jest słaby?"

Ależ nic podobnego. Przez zwrot "wartościowe malarstwo broni się samo" należy rozumieć sytuację, w której po latach jego treści dla wrażliwego i wyrafinowanego konserea sztuki nadal są bardzo atrakcyjne. Znana jest Pani teza, iż sztuka tworzy się na osi twórcy i odbiorcy twórczości? I tak jest właśnie z Van Goghiem. Być może ci, którzy nie dorastają do jego poziomu muszą go zbanalizować, strywializować i zinfantylizować poprzez organizację dziwowisk jak wyżej. Van Gogh broni się wyśmienicie jeżeli chodzi o przekaz i walory jego dzieł - gdy trafia na dojrzałego odbiorcę jego przekazu. Niestety nie jest w stanie obronić się przed manipulacją jak wyżej dokonywaną na nim przez różnej maści hochsztaplerów.
Nie widzę problemu aby dzieła jakiegoś współczesnego giganta sztuki współczesnej (może Rothko, o którym wspomniałem w jednym z moich wpisów?) - otwartego bardziej na takie eksperymenta - poddawać tego typu "multisensorycznej" obróbce. Jaki problem? I będzie się działo i huczało!!! Ale od Van Gogha ręce precz - bo nie ma żadnej pewności, że on by sobie tego życzył.
17-11-2015 00:13 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Słabeusze sztuki

>od Van Gogha ręce precz - bo nie ma żadnej pewności, że on by sobie tego życzył
Przecież jakby van Gogh sobie nie życzył, żeby z jego obrazami wyczyniano coś, czego on nie będzie mógł po swojej śmierci kontrolować, to by ich po prostu nigdy nie namalował.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Arminius (25555 punktów)Pewność?
"Przecież jakby van Gogh sobie nie życzył, żeby z jego obrazami wyczyniano coś, czego on nie będzie mógł po swojej śmierci kontrolować, to by ich po prostu nigdy nie namalował".

A skąd taka pewność co do tego? Mógł równie dobrze malować obrazy z przeświadczeniem że recepcja jego dzieł będzie korespondowała z formułą w jakiej tworzył? Mówiąc o "wyczynaniu" w kontekscie jego obrazów nie mamy na myśli losów jego dzieł, tylko próbę przekształcenia ich warsty artystycznej. Dziwowiska jak powyżej są falsyfikowaniem pierwotnej treści i jako takie, w przypadku omawianym, kreują pseudoVan Gogha, co bynajmniej nie jest zjawiskiem pożądanym, zwłaszzca że za całym przedsięwzięciem stoi zapewne czynnik merkantylny.
17-11-2015 09:52 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Pewność?

>>Przecież jakby van Gogh sobie nie życzył, żeby z jego obrazami wyczyniano coś, czego on nie będzie mógł po swojej śmierci kontrolować, to by ich po prostu nigdy nie namalował.
>A skąd taka pewność co do tego?
Ponieważ śmierć na tym właśnie polega: na niemożności wpływania na rzeczywistość.

>Mógł równie dobrze malować obrazy z przeświadczeniem że recepcja jego dzieł będzie korespondowała z formułą w jakiej tworzył?
Ależ owa recepcja z czym tylko potrzebujesz (Ty lub van Gogh) nadal sobie koresponduje, gdyż wystawa w istniejące fizycznie obrazy nie ingeruje.

>nie mamy na myśli losów jego dzieł, tylko próbę przekształcenia ich warsty artystycznej. Dziwowiska jak powyżej...
Skoro sztuka, jak twierdzisz, "tworzy się na osi twórcy i odbiorcy", to owo "przekształcenie warstwy artystycznej" zachodzące w głowie patrzących na obraz twórców wystawy należy w tych kategoriach traktować: jako sztukę. Która jeśli się nie podoba, może być nazwana dziwowiskiem, więc może i twórców wystawy spotka taki sam los jaki był udziałem van Gogha...

>...kreują pseudoVan Gogha
...którego za życia kreowano na pseudomalarza.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Arminius (25555 punktów)Dobra puenta
"Ponieważ śmierć na tym właśnie polega: na niemożności wpływania na rzeczywistość".

No i co z tego? Przecież my nie o tym dyskutujemy. Debatujemy o tym, czy po śmierci artysty można w zasadniczy sposób zniekształcać i zubażać jego twórczość. Jest to zagadnienie tak samo etyczne jak i artystyczne
Żeby to Pani uzmysłowić na innym obszarze kultury: Jezeli z Sienkiewicza usunie Pani wszelkie politycznie niepoprawne wątki, sceny gwałtow i "niezrozumiałe" słownictwo - i wypuści taką wykastrowana "Trylogię" na rynek - to przecież nie będzie to Sienkiewicz tylko jakiś pseudoSienkiewicz, a Pani uwagi typu: cóż Sienkiewicz nie może wpływać na rzeczywistość bo jest martwy, więc wszystko jest OK - zostałyby potraktowane jako mało poważne.

"kreują pseudoVan Gogha
...którego za życia kreowano na pseudomalarza".

Otóż właśnie to! Świetna puenta. Nierozumiany za życia, nierozumiany po śmierci - przedmiot manipulacji, banalizowania, upraszczania i - najpewniej - komercjalizowania.
17-11-2015 10:29 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dobra puenta

>"Ponieważ śmierć na tym właśnie polega: na niemożności wpływania na rzeczywistość".
>No i co z tego? Przecież my nie o tym dyskutujemy.
Odpowiedziałam na Twoje pytanie, czy ono było nie na temat?

> Debatujemy o tym, czy po śmierci artysty można w zasadniczy sposób zniekształcać i zubażać jego twórczość.
No i co z tego? Przecież Ci merytorycznie odpowiadam.

> Jezeli z Sienkiewicza usunie Pani wszelkie politycznie niepoprawne wątki, sceny gwałtow i "niezrozumiałe" słownictwo - i wypuści taką wykastrowana "Trylogię" na rynek - to przecież nie będzie to Sienkiewicz tylko jakiś pseudoSienkiewicz
Nawet nie pseudo, ale z drugiej strony i Sienkiewicz w tym będzie.

>a Pani uwagi typu: cóż Sienkiewicz nie może wpływać na rzeczywistość bo jest martwy, więc wszystko jest OK - zostałyby potraktowane jako mało poważne.
Cała nadzieja w Arminiusie, który mi odpowiada najpoważniej.

>"kreują pseudoVan Gogha
>...którego za życia kreowano na pseudomalarza".
>Otóż właśnie to! Świetna puenta. Nierozumiany za życia, nierozumiany po śmierci...
Van Gogha po śmierci doceniono, w tej "świetnej puencie" chodzi o to, że historia nierozumienia twórców się w tym wątku powtórzyła: że Ty wobec twórców wystawy "Van Gog Alive. The Experience" jesteś tym, kim za życia Vincenta van Goga byli wobec niego jemu współcześni. Że "nie zdanżasz".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Arminius (25555 punktów)Merytorycznie i bez piktogramów
"Odpowiedziałam na Twoje pytanie, czy ono było nie na temat?"

Spora część Pani wypowiedzi wogóle jest nie na temat - jest próbą wciągnięcia interlokutora w werbalne gierki. To częste na forum "Racjonalisty". Przypuszczam, iż taka pseudoerudycja - będąca swego rodzaju strategią erystyczną - jest po prostu maskowaniem braków w wiedzy i wykształcenia na dany temat.

"No i co z tego? Przecież Ci merytorycznie odpowiadam"

Ależ skąd. Patrzy wyżej.

"Nawet nie pseudo, ale z drugiej strony i Sienkiewicz w tym będzie"

Oh nie będzie go tam wiele. A gdyby sam noblista zobaczył jakim zostal trzebieńcem - to najpewniej z odpowiedzialnymi za taki stan rzeczy rozprawiłby się po sarmacku.


"Van Gogha po śmierci doceniono, w tej "świetnej puencie" chodzi o to, że historia nierozumienia twórców się w tym wątku powtórzyła: że Ty wobec twórców wystawy "Van Gog Alive. The Experience" jesteś tym, kim za życia Vincenta van Goga byli wobec niego jemu współcześni. Że "nie zdanżasz".

Wreszcie trochę treści merytorycznej. Uwżam - rzecz jasna - iż jest na odwrót i.... dziękuję za komplement. "Nie zdanżanie" na hucpy w rodzaju "Multisensoryczny Van Gogh" jest moim znakiem firmowym. Jeżeli Pani na nie "zdanża" - to współczuję, bo to jest prosta droga do degeneracji dobrego gustu i wrażliwości.
A propos, posługiwanie się emotikonami wskazuje na infantylizację osobowości. Proszę tego - w mairę możliwości - unikać. Ludziom czytającym ze zrozumieniem nie są potrzebne protezy w postaci piktogramów.

17-11-2015 22:29 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Merytorycznie i bez piktogramów

>"Odpowiedziałam na Twoje pytanie, czy ono było nie na temat?"
>Spora część Pani wypowiedzi wogóle jest nie na temat jest próbą wciągnięcia interlokutora w werbalne gierki. To częste na forum "Racjonalisty". Przypuszczam, iż taka pseudoerudycja - będąca swego rodzaju strategią erystyczną - jest po prostu maskowaniem braków w wiedzy i wykształcenia na dany temat.
Niestety to też jest nie na temat. Nie mówiąc o tym, że nie ma tu odpowiedzi na moje pytanie.

>"No i co z tego? Przecież Ci merytorycznie odpowiadam"
>Ależ skąd. Patrzy wyżej.
Wyżej jest Twoje rozpisywanie się o mnie i forum.

A to swoje bezceremonialne "No i co z tego? Przecież my nie o tym dyskutujemy." to wypaliłeś w odpowiedzi na moją ODPOWIEDŹ NA TWOJE PYTANIE.

>gdyby sam noblista [Sienkiewicz] zobaczył jakim zostal trzebieńcem - to najpewniej...
Ta "pewność" to tylko Twoje domniemanie, aż szkoda był Sienkiewicza w grobie obracać.

>"Nie zdanżanie" na hucpy w rodzaju "Multisensoryczny Van Gogh" jest moim znakiem firmowym.
Mało wyrazisty ten Twój znak, bo na klasyce z definicji zna się każdy cywilizowany człowiek.

>to jest prosta droga do degeneracji dobrego gustu i wrażliwości
Czy to duża sztuka dyskutując o sztuce nie dyskutować o gustach?

>posługiwanie się emotikonami wskazuje na infantylizację osobowości. Proszę tego - w mairę możliwości - unikać. Ludziom czytającym ze zrozumieniem nie są potrzebne protezy w postaci piktogramów.
Dziękuję za tę radę, kiedy stawiałam pierwsze kroki w internecie miałam nawet zbliżony pogląd. Ale ja, jak już się rzekło, zdanżam.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Arminius (25555 punktów)Zeitgeist
"posługiwanie się emotikonami wskazuje na infantylizację osobowości. Proszę tego - w mairę możliwości - unikać. Ludziom czytającym ze zrozumieniem nie są potrzebne protezy w postaci piktogramów.
Dziękuję za tę radę, kiedy stawiałam pierwsze kroki w internecie miałam nawet zbliżony pogląd. Ale ja, jak już się rzekło, zdanżam".

Czy przewiduje Pani w perspektywie zastąpienie w swoim przekazie słów emotikonami - piktogramami? Wszak mówią, iż żyjemy w czasach cywilizacji obrazkowej. Gdyby się to Pani udało dokonałaby Pani swoistej syntezy sztuki i lieratury - nie tylko w duchu "Laookona" Lessinga ale - przede wszystkim - multisensorycznych eventów jak ów debatowany.
18-11-2015 00:40 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Zeitgeist

>Czy przewiduje Pani w perspektywie zastąpienie w swoim przekazie słów emotikonami - piktogramami? Wszak mówią, iż żyjemy w czasach cywilizacji obrazkowej.
Obrazkowa cywilizacja jest możliwa dzięki nowym technologiom tworzenia tekstu, a upieranie się, że lepsze przypadkowe kleksy niż bądź co bądź komunikatywne emotikony jest nieracjonalne.

Więc przewiduję.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
18-11-2015 08:55 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Apel
"Obrazkowa cywilizacja jest możliwa dzięki nowym technologiom tworzenia tekstu, a upieranie się, że lepsze przypadkowe kleksy niż bądź co bądź komunikatywne emotikony jest nieracjonalne".

Czy "kleksami" nazywa Pani litery lub słowa????

Co do "komunikatywności "emotikonów" - są one primo wielce niejednoznaczne w swoim przekazie (kartoflane oblicze mrużące do Pani oko można przecież zinterpretować na różnorakie sposoby), secundo posługiwanie się nimi zubaża wyobraźnię z koszarnymi skutkami dla całokształtu osobowości człowieka.

"Bo chodzi o to a by język giętki powiedział to co pomyśli głowa, a czasem był jak rozum jasny prędki, a czasem smutny jako pieśn stepowa"

Proszę nie isć na łatwiznę!
18-11-2015 09:22 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Apel

>Czy "kleksami" nazywa Pani litery lub słowa????
Nie, kleksy to kleksy. Są nowe techniki tworzenia tekstu pozwalające uniknąć w tekście obrazków niekontrolowanych, jak kleksy i ułatwiające stosowanie obrazków tekst wzbogacających.

>Co do "komunikatywności "emotikonów" - są one primo wielce niejednoznaczne w swoim przekazie
Każde słowo jest do zinterpretowania na różne sposoby, bo - nawiązując do tematu - nie tylko sztuka "tworzy się na osi twórcy i odbiorcy".

>posługiwanie się nimi zubaża wyobraźnię z koszarnymi skutkami dla całokształtu osobowości
Może "koszernymi"?

>Proszę nie isć na łatwiznę!
I jeździć na ośle, nie autem!


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Arminius (25555 punktów)Podprogowo
"Każde słowo jest do zinterpretowania na różne sposoby" .

Jednakże jeżeli wypowiedź jest tworzona według reguły klasyka zacytowanego w poprzednim wpisie - jej klarowność i jednoznaczność jest daleko większa od pulsującego kartoflanego oblicza.

"Może "koszernymi"?

Proszę trzymać merytoryczny "sznyt" i nie przechodzić na poziom argumentów "z literówek". Jest rzeczą notoryją iż nie popełniam ich umyślnie? Na marginesie, dlaczego właśnie takie skojarzenie z "koszernością"? Czy to "podprogowy" przejaw tramwajowego antysemityzmu czy też egzaltowanego filosemityzmu? Jeżeli niekoszernego Żyda Freuda uznaje Pani za hochsztaplera nie musi Pani odpowiadać an to pytanie. Ale proszę pamiętać że inny - także niekoszerny - Żyd z Sambora nazwiskiem Sandauer Artur, twierdził allosemicko, że stosunek do Żydów musi być zawsze albo pro albo contra.

"Proszę nie isć na łatwiznę!
I jeździć na ośle, nie autem!"

Osłem? Nie koniecznie. Ale autem? Tym bardziej nie. Prosze znów nie rozczarowywać. Polecam przemieszczanie się per pedes apostolorum, rowerem, masową komunikacją publiczną. Jeżdżąc autem generuje Pani smog, który zabija ludzi
18-11-2015 11:11 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Podprogowo

>Jednakże jeżeli wypowiedź jest tworzona według reguły klasyka zacytowanego w poprzednim wpisie - jej klarowność i jednoznaczność jest daleko większa od pulsującego kartoflanego oblicza.
Emotikona to bardziej interpunkcja niż zdanie. A co do klasyków, to gdyby dane im było pisywanie na czacie może i nie byliby takim znakom przeciwni; bodaj czy nie sam Tuwim postulował wprowadzenie znaku perskiego oka. Albo Słonimski...

>"Może "koszernymi"?
>Proszę trzymać merytoryczny "sznyt" i nie przechodzić na poziom argumentów "z literówek".
Literówki bywają i smaczne, bo chochlik, za Gutenberga zwany drukarskim, czasem gotowe kalambury układa.

>dlaczego właśnie takie skojarzenie z "koszernością"?
Bo czyż nie pisujemy po trosze i dla tutejszych smakoszy?

>Polecam przemieszczanie się per pedes
A i strażak niechaj piechotą do pożaru chadza.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
spellbinder (8577 punktów)Odp: Van Gogh "multisensoryczny"
Pięknie powiedziane. Odcinanie kuponów od czyjejś sławy (żeby nie powiedzieć: geniuszu) robiąc tanie widowisko dla idiotów, którzy łykną garść "ekscytujących" haseł.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365