W mojej ocenie problemy ekologiczne i tak zwany "kryzys demograficzny" sa to scisle ze sobą powiazane tematy. Ale zaczne od aut terenowych. Obecnie w Polsce (i nie tylko w Polsce) panuje moda na bardzo duże auta (z silnikami nawet do 5 litrów pojemności skokowej) ! Ponadto obserwujemy zakorkowane miasta, w których duża część samochodów to wielkie limuzyny, w których bardzo często podróżuje jedna osoba (kierowca). Moda na duże auta w szczególności terenowe/quasiterenowe przelozyla się nawet na polskim rynku motoryzacyjnym na takie oto zjawisko. Niektórzy producenci oferują stosunkowo tanie auta, których gabaryty i linia nadwozia w bardzo znacznej mierze przypominają auta terenowe. Auta te oczywiście maja odpowiednio duże silniki a wiec zuzywaja odpowiednio dużo paliwa ☹ i odpowiednio dużo emitują zanieczyszczen do atmosfery ☹ . Ceny tego typu nowych aut zaczynają się nawet od kwoty około 80 tys PLN a wiec sa one reklatywnie przystępne cenowo nawet dla średnio sytuowanych finansowo klientów. Z drugiej strony panuje moda na to żeby auta wyposazac w bardzo duza ilość elektronicznego wyposażenia. Klimatyzacja to już bez mala standard. I jako cywilizacja tkwimy w takim oto absurdzie. Mamy efekt cieplarniany (bardzo wysokie termperatury; pozary, nawalnice etc) . Jako nabywcy aut, większość ludzi "broni się" przed efektem cieplarnianym kupując auta z klimatyzacja; która ma to do siebie ze zwieksza zużycie paliwa auta circa about o 8% ☹ . Idąc dalej tym tropem - obecnie wystepuje moda na wyposażenie aut w bardzo duza ilość udogodnień elektronicznych (jest to jak wiadomo bardzo szeroki zakres "gadżetow" elektronicznych). Klimatyzacja jak i inne gadżety elektroniczne w autach maja to do siebie, ze żeby je wytworzyć oraz uzytkowac trzeba w pewnym zakresie dodatkowo obciazyc środowisko przyrodnicze poprzez: - pozyskanie surowcow; - poniesienie nakładow energetycznych na projekotwanie i wytwarzanie tych gadzetow; - dokonać pozniejszej utylizacji tych gadzetow etc ☹. Wszystko to stanowi obciążenie dla środowiska przrodnicznego ☹ . Efekt cieplarniany ma się dobrze ☹ . Z drugiej strony jako człowiek, który ma obecnie 55 lat pamiętam czasy tak zwanych "maluchow" - Fiatow 126P o pojemnosci skokowej silnika 650 cm3. Dalo się wtedy takimi autami jezdzic (nawet w długie trasy przez góry - na przykład na wypoczynek letni do Bulgarii). Auta te były na tyle nie wyposażone w praktycznie żadne gadżety elektroniczne, ze krazyl wtedy dowicp: - jak zwiekszyc wartości "malucha" razy dwa ? - zatankować go do pelna 😊 . Teraz "za to" można uslyszec dowcip na temat wlascicieli aut terenowych/quasi terenowych - "kupiłem sobie to auto i teraz nie mam nawet pieniędzy, żeby je zatankować !"
Smiac się czy plakac ☹ ? Sam nie wiem ☹ .
Nastepny aspekt o podobnym wymiarze: rodziny utrzymujące kilka aut (w skrajnych przypadkach znacznie więcej aut w rodzinie niż dorosłych osob ☹ ) . Tak wiec w obszarze dobr konsumpcyjnych w postaci aut nasza cywilizacja poszla w kierunku totalnego anty-ekologicznego konsumpcjonizmu oraz hedonizmu ☹ . Podobne zjawiska dotycza również innych obszarow dobr konsumpcyjnych - na przykład: szwedzkie stoly; podroze samolotowe; "sporty" motorowe; etc etc etc.
Wiele szczegolow zawarłem na ten temat w utworzonym przeze mnie watku: "Kryzys ekologiczny i inne kluczowe problemy naszej cywilizac".
Można zadac pytanie: jaki związek z tkzw. "kryzysem demograficznym" maja omówione przeze mnie powyzej zjawiska?
Otoz związek jest moim zdaniem bardzo szeroki.
A mianowicie .
W mojej ocenie jesteśmy obecnie jako spoleczenstwo bardzo mocno straszeni tym tkzw. "kryzysem demograficznym" - straszenie ze strony politykow, mediów, socjologow oraz statystyków.
A wszystko to przy przemilczanym zalozeniu:
systemu emerytalno/rentowego nie można wzmocnić finansowo "przesuwając" niejako zasoby wytwórcze ulokowane w produkcje na przykład takich terenowych/quasi terenowych aut, o których pisałem wyżej.
To zgola hedonistyczne i konsumpcyjne zalozenie; ze najważniejsze jest co najmniej utrzymanie poziomu konsumpcji na obecnym lub wyższym poziomie niż obecnie.
Można zadawać sobie dalsze pytania. Czy obywatele dobrze i średnio zasobni musza jedzic autami terenowymi/quasi terenowymi wyposażonymi w nascie albo więcej gadzetow elektronicznych? Nie można jezdzic autem w standardzie Fiat 126P albo (co jeszcze bardziej pro-ekologiczne) komunikacja publiczna (oczywiście wcześnie w odpowiedni sposób ja rozbudowując)?
Innymi slowy: czy naprawdę niezbędne jest jezdzenie do pracy autem terenowym z wlaczona klimatyzacja gdy na dworze jest 38 stopni Celcjusza i sluchac przez radio o "kryzysie demograficznym"?
Może jednak lepiej byłoby ograniczyć efekt cieplarniany kosztem swiadomego i zaplanowanego obniżenia poziomu konsumpcji etc?
I wtedy może wizja tak zwanego "kryzysu demograficznego" nie bylby taka straszna?
S pozdravem |