Racjonalista - Strona głównaDo treści
Intuicja królicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
18-04-2011 22:54prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Intuicja królicy
Ocena 1 na 1
Słuchałam dzisiaj w radiu TOK FM rozmowy z Wojciechem Eichelbergerem na temat intuicji.
W trakcie rozmowy opowiedział on o następującym eksperymencie: Od królicy, która urodziła małe, odebrano je i wywieziono daleko, daleko w łodzi podwodnej.
O określonej godzinie podłączono królicę do różnych urządzeń rejestrujących pracę mózgu oraz inne czynności fizjologiczne.
Na łodzi podwodnej zaś, o tej samej godzinie, zaczęto ( o zgrozo!) zabijać jej małe.
Urządzenia przyczepione do królicy zarejestrowały silne reakcje fizjologiczne u niej występujące w momencie kiedy jej dzieci były mordowane.
Czy Eichelberger coś plótł od rzeczy? Czy ktoś słyszał o tym eksperymencie?
Ostatnio wyszła książka pt. "50 wielkich mitów psychologii popularnej".
Czy Eichelberger też uległ jednemu z takich mitów?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

deili (1140 punktów)
>odebrano je i wywieziono daleko, daleko w łodzi podwodnej.
A mówią że nie ma pieniędzy na naukę ...
A tu zamiast przenieść kilka budynków dalej łódź podwodną wynajmują
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>A mówią że nie ma pieniędzy na naukę ...
Ale to było gdzieś pewnie w Ameryce, gdzie pieniążków mają dość.
A wsadzili miot do łodzi podwodnej, aby stworzyć jak najtrudniejsze warunki eksperymentalne, aby się nie można było przyczepić metodologicznie.

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-04-2011 09:13 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>aby się nie można było przyczepić metodologicznie.

Najlepiej byłoby królicę zabrać w kosmos. Wtedy żaden wątpiący rzep nie przyczepiłby się do eksperymentu. Poza racjonalistami, rzecz jasna.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
spellbinder (8577 punktów)
Znam ja takie metody badawcze. Oczywiście to uśmiercanie dzieci miało wpływ na zachowanie królicy, a nie kłucie jej w dupsko igłą, albo szczucie kotem

Nie mówiąc już o tym, że sam fakt rejestrowania pracy jej mózgu nie pozostawał bez wpływu na stan psychiczny królicy

Ale tak to już jest, nie można od buddysty wymagać tego, żeby brał pod uwagę twarde dowody, skoro już wierzy w jakieś niemierzalne i nieobserwowalne placebo-energie.
Matix (5786 punktów)
>niemierzalne i nieobserwowalne placebo-energie.

Może jeszcze niemierzalne ;p
diogenes (42753 punktów)
>Czy ktoś słyszał o tym eksperymencie?

Kiedy to było? Może i ja czułem wtedy silne reakcja fizjologiczne o niewiadomym pochodzeniu? A na tych intuicjonistów należałoby napuścić Obrońców Królików Przed Badaniami Króliczej Intuicji.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)
>Czy ktoś słyszał o tym eksperymencie?

Bez podania jakichkolwiek źródeł znalazłem tu:

www.animaltalk.ch/index.php?id=13

opis tego (i podobnych) doświadczenia. Łódź (żółta?) zanurzyła się na głębokość 150 m. Nie pisze jednak, czy się wynurzyła, a więc ta cała opowieść to zdaje się legenda.

A tu:

www.ganzhe(*)el_direct&themeid=92&artid=230

można się dowiedzieć, że ten eksperyment przeprowadzono w Rosji. W tej całej sprawie mógł maczać palce sam Miczurin.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> a więc ta cała opowieść to zdaje się legenda.
A jednak "Die Mutter reagierte mit heftiger Unruhe."

Wszystko ma swój początek i koniec.
19-04-2011 08:48 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>A jednak "Die Mutter reagierte mit heftiger Unruhe."

Nie znam się na układzie nerwowym króli. Na mnie zawsze sprawiają wrażenie niespokojnych.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
19-04-2011 10:02 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nie znam się na układzie nerwowym króli. Na mnie zawsze sprawiają wrażenie niespokojnych.
Zważywszy na losy Ludwika XVI też byłabym niespokojna.


Wszystko ma swój początek i koniec.
19-04-2011 12:04 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>niespokojnych.

To przez ten rozbuchany popęd seksualny. Rozbiegane oczy, nabrzmiałe organy, mokry nosek, pysk wykrzywiony dziwnym grymasem - wypisz wymaluj dresiarz.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Zdaje się, że czytałem o tym kiedyś w jakiejś polskiej książce fantastycznej. Niestety nie pamiętam tytułu. Fabula jest o potomku diabła, który dostaje zadanie doprowadzenia świata do samozniszczenia przez wywołanie III wojny światowej - wszystko w lekko żartobliwym tonie.
Tam było, że jakiś Japończyk zrobił takie doświadczenia.
Wniosek? Szarlataneria.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
19-04-2011 08:23 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Szarlataneria.

Na kilku portalach poświęconych ezoteryce (logo: kielich dłoni ze świecącą kulą) krążą opowieści o tej biednej królicy. Ezoteryka to pewnego rodzaju intelektualne perpetuum mobile: nakręca już samą siebie. Tak bywa, kiedy powstanie grupa ludzi żyjąca z tego rodzaju tematów.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
19-04-2011 22:13 
 Ocena 3 na 3
Ratatoskr (4439 punktów)
>Zdaje się, że czytałem o tym kiedyś w jakiejś polskiej książce fantastycznej. Niestety nie pamiętam tytułu. Fabula jest o potomku diabła, który dostaje zadanie doprowadzenia świata do samozniszczenia przez wywołanie III wojny światowej - wszystko w lekko żartobliwym tonie.

Agent Dołu - Wolskiego, w czasach jak jeszcze pisał z sensem.

seksualnosc-kobiet.pl
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Zgadza się.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
>
Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!

Uznajmy, że obiekt istnieje jako taki, dlatego, że istnieje jako taki. Jeśli więc uznamy, że to co istnieje musi wykazywać się tyle stałością, co zmiennością i logiką chaosu, to okazuje się, że karp istnieje tylko fikcyjnie... podobnie jak cała bajeczka o człowieku, który nie miał co robić i podłączył sobie beret do komputera, tylko po to, aby władać światem. Okazało się jednak "kuku", które przyszło nie wiadomo skąd i wszelkie jego zamysły legły w gruzach.
Podobnie ma się sprawa z człowiekiem myślącym, który myśli, że myśli i myśli o tym, że myśli, że myśli. Wpadł na pomysł, że skoro karp nie jest jego ciotką, to zapewne będzie okazja jedząc go, porozmawiać o tym, jak fajnie jest go jeść.
Jakże to okrutne! Cały klan karpi buntuje się podobnie do wściekłych krów, które pieszczone prądem najzwyczajniej się wściekły.
Czy to samolot? Nie. Czy to superman? Nie. To tylko paradoks, który zawsze przekonuje nas o absurdalności rozwiązania, jakie daje i absurdalnie paradoksalnym jest to, że nie potrafimy dostrzec czasem paradoksu absurdalności tego, co pleciemy.


Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
20-04-2011 17:55 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
"Człowiek żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!"

Skąd bierze się prawo człowieka do życia?

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
>"Człowiek żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!"
>Skąd bierze się prawo człowieka do życia?
Z tego, że człowiek żyje...
Jeśli więc żyje, musi oddziaływać na siebie, najbliższe otoczenie i prawie wszystko inne. To zaś wiąże się z adekwatnością tego oddziaływania i wpływem tej adekwatności na coś takiego, jak życie.
Jeśli więc człowiek jest potencjalnie niebezpieczny dla siebie, dla swojego otoczenia i prawie wszystkiego innego, to jest sens warunkowania tego życia prawami, jednak przy stwierdzeniu, że same prawa warunkujące życie człowieka mogą wpłynąć na potencjalne zagrożenie dla człowieka.
Innymi słowy prawa muszą być adekwatne do życia.

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
KarolG (2892 punktów)
>Słuchałam dzisiaj w radiu TOK FM rozmowy z Wojciechem Eichelbergerem na temat intuicji.
Też niestety tego słuchałem. Tacy ludzie powinni mieć zakaz używania słów kwantowy i energia. Już dawno nie uświadczyłem takiego bełkotu

Thank God, I'm an atheist
Roksana Małek (894 punktów)
Nie dosyć, że to szarlataneria, to w dodatku operująca okrucieństwem wobec zwierząt... Po niedawnej lekturze "Animal Liberation" Singera, mam alergię na doświadczenia pseudopsychologiczne..........
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
Szanowna prof. Grabowska. Jakże pasjonuje mnie Twoje podejście do tworzenia "ograniczeń" tylko po to, aby następnie na mocy analizy szczerych intencji zapewnić klasztorowatość całego przedsięwzięcia, które definiuję jako coś, co szanownej Pani lata po głowie.
Spróbujmy ująć całe zamieszanie w bardziej racjonalnym tempie, gdyż co jak co, ale nawet przez brak sensu mówienia "Słowo" można nadać sensu naszym rozważaniom. Bowiem moglibyśmy po prostu wywinąć orła i puścić pawia przez ścieranie się z tą dziedziną rzeczywistości hiperprzestrzeni, którą coraz tudniej nam zdefiniować.
O co mi chodzi?
Załóżmy, że pierwszą i najlepszą odpowiedzią na paradoks jest absurd. Na tej podstawie czasem brak podstaw do definiowania układów linearnych, w którym patyk jest podłużny i w ciapki, a być może to, z czym się ścieramy rządzi się prawami, których nie znamy, a które definiujemy jako paradoksalne po spostrzeżeniu ich absurdalności.
Co ma piernik do wiatraka?
1) mąkę
2) tyle samo liter w wyrazie
3) wiatrak można zapierniczyć, ale piernika nie można zawiatraczyć..
Nie jestem na tyle odważny, aby na tym forum uzasadniać swoje podejście do realizmu zależnego od modelu na bazie podstaw prawie wszystkich modeli naszej dziedziny rzeczywistości hiperprzestrzeni, ale wyrażając się wręcz absurdalnie ujmę to, że nie byłoby sensu wartości dodanej, gybyśmy nie mieli jej do czego dodawać.
Królik jest matką? Tak? Tak. Królik generuje nowe potomstwo, które ma wygenerować nowe potomstwo w całej ciągłości królikowatości, która to ciągłość spowodowała zaistnienie bytu takiego jak królik. Z tej racji hipoteza brzmi: "układ taki jak królik istnieje dlatego, że istnieje takim, jaki istnieje". Po prostu kuń jaki jest, każdy widzi. Królik może się zmienić, ale to jak się zmienia warunkowane jest "ograniczeniami", takimi jak np. ewolucja, choć gdybym miał opisać podłużność i ciapkowatość królika, to nie byłbym w stanie zrobić tego na mocy twierdzeń o ewolucji.
Paradoksalne jest to, że ewolucja sama w sobie, jako byt prosty nie wystarcza do opisu dziedziny rzeczywistości hiperprzestrzeni, którą chcemy, potrzebujemy i musimy opisać, więc odwołujemy się do opisywania jej na mocy teorii prostej, ale nie "za prostej". Stąd bierzemy pod uwagę intuicję, która zapewne jakoś jest zakotwiczona jako adekwatny opis w tej dziedzinie rzeczywistości hiperprzestrzeni, bo na przykład człowiek nie posiadający ewolucji podobny byłby do mojego komputerowego chatterbota, który niby myśli, ale któremu za Chiny Ludowe nie mogę wtransponować, aby myślał autonomicznie. Układ królika z intuicją wymaga więc pewnej tendencji do zmian w królikowatości na mocy ewolucji, ale też ma swoje podstawy w stałości logiki chaosu tej dziedziny rzeczywistości, w której funkcjonuje również królik. Innymi słowy, gdyby królik nie miał intuicji, Dawkins nie mógłby pisać esejów o tym i o owym, bo nikt nie byłby w stanie rozwijać się o paradoksalności absurdu, jakie generują modele, które są, ale tak do końca to nie wiadomo, dlaczego są. Trudno tu więc zauważyć początek bytu takiego jak królik, gdyż nawet zauważając, że najprawdopodobniej wyewoluował on z koacerwatów (tudne 3 słowa), to nie byłby w stanie, podobnie jak mój chatterbot być królikowaty. A stąd przekonanie, że królik musi sobie pomagać w byciu królikowatym i na przykład brda sobie, że znajdzie swoje potomstwo, którego nie jest w stanie w najbliższym otoczeniu zaobserwować. To powoduje w jego synapsach zwarcie i kolejny paradoks sprawia, że na mocy anihilacji nonsensu poprzednich rozważań królika o króliku.. postanawia on zapierdzielać tyle, ile wlezie, aby znaleźć rozwiązanie dla paradoksu.. a to znów sprawia, że osiąga on taką, a nie inną świadomość, która inspiruje Australijczyków do jego ćwiartowania. A przecież królik ma świadomość królikowatą!
Pzdr..
aspagnito

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
19-04-2011 16:36 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Rozumiem. To znaczy, nie rozumiem.

Wszystko ma swój początek i koniec.
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiem. To znaczy, nie rozumiem.
Rozumiem, że to dwcipne ujęcie tego, że Pani rozumie dowcip.

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
Pod warunkiem, że ukończyła 15 rok życia!


Wszystko ma swój początek i koniec.
Hodża (11172 punktów)
>Czy Eichelberger coś plótł od rzeczy? Czy ktoś słyszał o tym eksperymencie?

Może coś jest na rzeczy, opowiem o swojej obserwacji. W czasie jednego z pobytów w lesie (akurat to były poziomki), przyplątała się do mnie jakaś natrętna osa, która pałętała mi się między rękami. To było na nowinach, więc wśród młodych sosen jeszcze były świeże skiby piachu z porozrzucanymi kamieniami. Wziąłem jeden z większych głazów i zmiażdżyłem tę osę. Została pod tym kamieniem; dalej spokojnie zbierałem poziomki, które w tym miejscu były wyjątkowo obfite. Po kilku minutach ze zdumieniem zaobserwowałem inną osę, która przyleciała nad ten kamień i zawisła nad nim, kilkakrotnie zmieniając nieco swoje położenie, jakby mu się przyglądała. Po dłuższej chwili odleciała.
Podniosłem kamień, by sprawdzić, czy przypadkiem tamta przywalona osa nie bzykała* generując jakieś sygnały, które mogły zostać przechwycone przez jej towarzyszkę. Nie było takiej szansy - została rozciapciana na płask.
Znam zachowanie os, bo mnóstwo czasu spędziłem wałęsając się po suchych lasach i łąkach i nawet zdarzyło mi się ratować pewną babcię, którą zaatakowały osy z gniazda w starym pniu. Bardzo łatwo można stwierdzić, że dostrzegły coś interesującego lub, że są rozdrażnione. Ta osa zachowywała się tak, jakby była rozdrażniona.

*bzykanie - wyrażenie dźwiękonaśladowcze oznaczające wydawanie przez coś lub kogoś odgłosów podobnych do bzz,bzz.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365