 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-04-2011 19:26 | DEmonizer (4893 punktów) | Kryzys ateizmu.
4 na 4 | Ostatnio ciekawi mnie to, czy ateista może przeżywać kryzys ateizmu - coś, co podobne jest do kryzysu wiary, przepełnione wątpliwościami? Mój znajomy coś takiego przeżywa ({kiedyś określający się jako} ateista, choć czy tak go teraz nazywać), od ok. pół roku "się męczy z samym sobą" (jak to określił). Idąc dalej po przykładzie ... Czym jest trwałość światopoglądu? Ja sądzę, że to efekt przeładowania informacyjnego umysłu. Może wpakował się w pętlę myślenia o bogu (ot jakiś koń trojański wśród memów). Pozdrawiam  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Czym jest trwałość światopoglądu? Światopogląd powinien być na czymś oparty. Na jakichś pewnych fundamentach. A takie pewne fundamenty może nam dać dzisiaj jedynie nauka. A nauka , jak na razie, raczej wyklucza udział Boga we wszechświecie. Tak więc kryzys ateizmu ma podłoże czysto psychologiczne. Załamanie nerwowe. Osłabienie umysłowe wiosenne.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) | > > Światopogląd powinien być na czymś oparty. Na jakichś pewnych fundamentach.> A takie pewne fundamenty może nam dać dzisiaj jedynie nauka.> A nauka , jak na razie, raczej wyklucza udział Boga we wszechświecie.Coś mogło "pyknąć" w tych fundamentach. > Tak więc kryzys ateizmu ma podłoże czysto psychologiczne. Załamanie nerwowe. Osłabienie umysłowe wiosenne.Być może.  Będę niestety mniej aktywny w tym wątku, gdyż nie mam zbyt wiele ostatnio czasu na posiedzenia przy komputerze.  Liczę na interesujące odpowiedzi.  Sądzę, że warto także porozmawiać o ewentualnych "słabościach", "gorszych momentach" u ateistów (racjonalistów), gdyż to ludzkie cechy, które nikomu obce nie są.  Świadomość siebie w różnych momentach, siebie dobrego, złego, silnego, słabego, siebie - człowieka w wszelkich skalach, ta świadomość jest ważna, umożliwia bycie otwartym na różne sytuacje (bycie skutecznym i mogącym coś poprawić obserwatorem) i na zrozumienie innych ludzi.  Ja chcę być ateistą świadomym swoich słabości, bez potrzeby udawania własnej mocy, z inteligentną pokorą do rzeczywistości.  Wiem kim (jaki) jestem, więc idąc dalej powinienem wydobyć z siebie jak najwięcej pozytywów, fascynując się własną zmienną umysłowością. DEmonizer, ateista, czasem jednak "dziwnie uduchowiony" (bezreligijnie) i stuprocentowo społeczny. Pozdrawiam
|
|
 | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >A nauka , jak na razie, raczej wyklucza udział Boga we wszechświecie.
Zdaje się, że masz wątpliwości. Ani jak na razie, ani raczej. Nauka na żadnym etapie swych procedur (przedmiot, metoda) nie odwołuje się do boga. Nauka nie jest też ateistyczna: nie ma potrzeby negowania fikcji boga.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Zdaje się, że masz wątpliwości. Mam. Bo nawet mój guru, Dawkins, ma. ON sądzi, że kwestia Boga jest kwestią nauki. Iż ,jeśli Bóg istnieje, to da się to udowodnić naukowo. Póki co się nie daje. Ale never say never.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| |  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | > Zdaje się, że masz wątpliwości. > Mam. Bo nawet mój guru, Dawkins, ma.
Zmień guru. Najlepiej na siebie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Zmień guru. Najlepiej na siebie. Nie, nie! Zawsze trzeba mieć guru. Guru Cię ciągnie do góry. A sam sobie, to możesz być sterem, żeglarzem i okrętem. Lecz gdzie to Cię zaprowadzi? Albo uprawiać sobiectwo. Moimi guru byli: Proust, Kafka, Mann, Dostojewski, Gide, Szekspir, Fromm, de Mello, Dawkins. Może na już faktyczne stare lata ostanę się bez guru.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Może na już faktyczne stare lata ostanę się bez guru.
Jasne. Wystarczy laska.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Może na już faktyczne stare lata ostanę się bez guru. >Jasne. Wystarczy laska. Láska nebeská?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Láska nebeská?
Kolor laski nie ma na ogół znaczenia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Láska nebeská? >Kolor laski nie ma na ogół znaczenia. Kolor nie, ale jakość! Kvalita!
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Nie, nie! Zawsze trzeba mieć guru.
Do pewnego momentu. Bo od pewnego momentu warto już być guru.
>Guru Cię ciągnie do góry.
A to już zależy od tego co to za guru. Jim Jones też był guru i jakoś ludzie dobrze nie skończyli podążając za nim.
>Lecz gdzie to Cię zaprowadzi?
Gdyby Freud się do kogoś podczepiał jak mały piesek, przez całe życie chłonąc jego wiedzę, to sam by w życiu tyle swoich własnych bzdetów nie wymyślił.
|
|
| | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > bzdetów * bzdet 1. pot. «sprawa małej wagi» 2. pot. «rzecz o małej wartości»
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >> bzdetów
No bzdetów, dokładnie bzdetów. Freud o wyssanych z palca pierdołach prawił, a to że go ludzie słuchali... cóż. Dziś też mamy rozmaitej maści specjalistów, powstaje morze, wręcz ocean bzdurnych teorii, od feng-shui po NLP i część ludzi tego słucha. Co nie zmienia faktu, że to bzdety.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >>> bzdetów >No bzdetów, dokładnie bzdetów. Freud o wyssanych z palca pierdołach prawił, a to że go ludzie słuchali... cóż.
Fajnie choć trochę znać dorobek osoby, którą się w ten sposób krytykuje. Freud współpracował z różnymi ludźmi, tak jak wszyscy naukowcy. Mało która teoria powstaje dzięki pracy jednej osoby, szczególnie jak ma się duże grupy badawcze, co fizycznie uniemożliwia samodzielne badania. Freud nie był człowiekiem bez "grzechów", pomyłek czy słabości, ale to chyba jak każdy. To nikogo jednak nie upoważnia do negacji jego dorobku. Chyba, że się ogólnie neguje psychologię jako naukę. A wtedy bądź pewien, że pierwszy rzucę kamieniem...
Freud o religii:
"Argument antropologiczny definiuje religię jako infantylną postawę obrony przed ludzką słabością: człowiek w postaci Boga dokonał personifikacji sił natury i wyniósł je na wyżyny chroniących potęg"
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Chyba, że się ogólnie neguje psychologię jako naukę. A wtedy bądź pewien, że pierwszy rzucę kamieniem...
Wiesz zapewne, że sama psychologia Freuda neguje. Jego teorie były wyssane z palca, bazujące na obserwacji jednostek - w tym siebie samego. Był bardzo medialnym filozofem, ale tylko filozofem.
>Freud o religii: >"Argument antropologiczny definiuje religię jako infantylną postawę obrony przed ludzką słabością: człowiek w postaci Boga dokonał personifikacji sił natury i wyniósł je na wyżyny chroniących potęg"
Super. A jego teoria opisująca id, ego i superego? Skąd się wzięła? Freud pociął kilka trupów i zauważył, że mózg składa się z 3 części - ten mózg gadzi, ptasi i paleossaków tzw. resztę sobie dośpiewał, bo oczywiście nie miał zielonego pojęcia za co odpowiadają te obszary.
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) | >Zmień guru. Najlepiej na siebie.
Czy nie sądzisz, że to czy bóg istnieje czy nie, jest ważnym pytaniem? Czy nie uważasz, że patrzymy tu na dwie totalnie różne wizje Wszechświata?
I kto powiedział, że nauka nie może szukać odpowiedzi na to pytanie?
Kościół?
Dla mnie to marny autorytet...
|
|
| | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy nie sądzisz, że to czy bóg istnieje czy nie, jest ważnym pytaniem?
Nie, nie sądzę. Sądzę natomiast, że zarówno pytanie jak i odpowiedź na nie jest równie bezsensowne. Już na poziomie wprowadzania do obiegu terminu bóg popełnia się językowe, logiczne i teoriopoznawcze nonsensy. Ważne jest natomiast to, że można żyć zarówno bez pytań jak i bez odpowiedzi odnośnie boga. Bóg jest zbędny.
>I kto powiedział, że nauka nie może szukać odpowiedzi na to pytanie?
Nie ma problemu kto? Jest problem metody naukowej.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >>Czy nie sądzisz, że to czy bóg istnieje czy nie, jest ważnym pytaniem? >Nie, nie sądzę.
Problem w tym, że religie chcą wpływać na życie ludzi, a wszystko co wpływa na człowieka powinno być poddane rzetelnej naukowej analizie. Jeżeli dogmaty mają decydować o tym co wolno, a co nie, to nie możemy pozostawić ich samym sobie. Sama negacja nie wystarcza i dobrze, że są ludzie, którzy zajmują się tym zagadnieniem. Takie jest moje zdanie.
|
|
| | | | | |  | | DEmonizer (4893 punktów) | Sądzę, że mój znajomy w swoim kryzysie nie zmierza w kierunku wiary, raczej bliżej mu do rozbudowy , chęci wejścia w coś innego, nowego. Tak wnioskuję po chwilowej dzisiejszej pogadance z nim. Problem robi się ciekawszy i czekam na rezultaty pracy jego umysłu. Pozdrawiam
|
|
2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | Jakiś dziwny wymóg, żeby mieć stały światopogląd. Ja jestem ateistą w poniedziałki i środy, teistą w czwartki i soboty, panteistą we wtorki, panenteistą w piątki i deistą w niedziele. Pozornie może to wyglądać jakbym był jakąś chorągiewką na wietrze, co to zmienia stanowisko w zależności od tego, czy przyjdzie go odwiedzić kreacjonistka w moherowym berecie czy ewolucjonista spod budki z piwem, jednak z szerszej perspektywy, to mam dość konsekwentny grafik tygodniowy.
bembergiem w berg
|
|
 | | DEmonizer (4893 punktów) | Ciebie raczej coś jakby kryzys ateizmu nie dotyczy.  jesteś nastawiony na mulitpogąd na świat i chyba dobrze się z tym czujesz, więc o kryzysie nie ma mowy. Kryzys jest związany ze złym poczuciem siebie ze względu na dany zbiór elementów myślowych. A przynajmniej ja to tak widzę. Pozdrawiam
|
|
4 na 4 | Janek39 (97 punktów) | Jeżeli ktoś ma "kryzys ateizmu" to znaczy, że tak naprawdę nie był/nie jest ateistą. Kryzys wiary u kościelnych można zrozumieć, bo jak im wraca zdrowe myślenie to dogmaty się chwieją.
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Wszystko przez to, że niektórzy myślą, iż koniecznie trzeba być jakimś ...istą. Zwątpienie to bardziej naturalny stan od żelaznej pewności. Bez wątpliwości nie ma postępu. Wątpiący w bajania o gromach rzucanych przez gromowładnych odkryli elektryczność.
W kwestii bogów każdy swoim życiem głosuje za ich bytem lub niebytem, bo bogowie to mają do siebie, że sama wiara im zwykle nie wystarcza. Bogowie i ich ziemscy przedstawiciele handlowi często mówią ci z kim i kiedy masz się pieprzyć, w co się ubierać, co i kiedy jeść, co myśleć. Jako ludzie jesteśmy marnym nalotem na powierzchni planetki na zadupiu jednej z miliardów galaktyk i nic dziwnego, że czasem nachodzą myśli, że mogą istnieć siły lub prawa, które mają większą kontrolę nad tym całym bałaganem. Ale czy to zaraz musi być teizm?
Być może ludzkość kiedyś dojdzie do mocy tworzenia nowych światów, stawiając się w roli dzisiejszych bogów. Zależy, jak się definiuje pojęcie boskości - tylko jako demiurga, czy może coś więcej.
|
|
| perun (8610 punktów) | > > Mój znajomy coś takiego przeżywa ({kiedyś określający się jako} ateista, choć czy tak go teraz> nazywać), od ok. pół roku "się męczy z samym sobą" (jak to określił).A teraz nagle Twój znajomy uwierzył w krasnoludki? Ciekawi mnie co sie stało , że zaczął wierzyć nagle w krasnale ..a czy wierzy też w skrzaty?I czy już nie męczy sie z samym sobą , tylko męczy sie z krasnoludkami?I czy lepiej jest męczyć sie z krasnoludkami , czy z samym sobą? ups to Ty zadajesz pytania ...sorrki
|
|
 | | SKIPI (3 punktów) | > >>Mój znajomy coś takiego przeżywa ({kiedyś określający się jako} ateista, choć czy tak go teraz> >nazywać), od ok. pół roku "się męczy z samym sobą" (jak to określił).> A teraz nagle Twój znajomy uwierzył w krasnoludki? Ciekawi mnie co sie stało , że zaczął wierzyć nagle w krasnale ..a czy wierzy też w skrzaty?I czy już nie męczy sie z samym sobą , tylko męczy sie z krasnoludkami?I czy lepiej jest męczyć sie z krasnoludkami , czy z samym sobą? ups to Ty zadajesz pytania ...sorrki  Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów. Jak kolega chce uwierzyć w skrzaty i krasnoludki to jego sprawa. Gorzej jest gdy nie zastanawiamy się nad swoimi poglądami i przekonaniami,i przyjmujemy wszystko "na wiarę". Stajemy się wtedy fundamentalistami.A to gorsze niż wiara w krasnoludki.
|
|
|  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) |
> Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów.> Jak kolega chce uwierzyć w skrzaty i krasnoludki to jego sprawa.> Gorzej jest gdy nie zastanawiamy się nad swoimi poglądami i przekonaniami,i przyjmujemy wszystko "na wiarę".> Stajemy się wtedy fundamentalistami.A to gorsze niż wiara w krasnoludki.Nie wiedziałem , że są dowody na istnienie krasnoludków .Jeśli masz te dowody to sie nimi ze mną podziel , chętnie przestanę byc fundamentalistą  )Jak nazwać kogoś , kto wierzy bez dowodów w takim razie?Łatwowiernym ?Tez głupio brzmi
|
|
| |  | | DEmonizer (4893 punktów) | Nie uwierzył w krasnoludki. Po prostu jak mówi: "Ja nie wierzę w boga, ale Źle się czuję z ateizmem. Źle się czuję z sobą jako ateista." Bardziej to kwestia jego umysłu, poczucia własnej wartości, może zmęczenia otoczeniem, natłoku złośliwych memów. Może chęć czegoś innego, czegoś więcej, czegoś nowego. Ale żeby tak od razu z krasnalami ... e tam ... Tu chodzi o słabości ludzkie ... Rozmawiamy o umysłowości, a nie racjonalności. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) | > Nie uwierzył w krasnoludki.> Po prostu jak mówi: "Ja nie wierzę w boga, ale Źle się czuję z ateizmem. Źle się czuję z sobą jako ateista."> Może chęć czegoś innego, czegoś więcej, czegoś nowego.> Ale żeby tak od razu z krasnalami ... e tam ...> W takim razie moge zaproponować tylko zmiane .Jeśli żle sie czuje z ateizmem może lepiej poczuje sie z kobietą?  Również pozdrawiam
|
|
| | | |  | | DEmonizer (4893 punktów) | W sumie samotny ...  Pozdrawiam
|
|
| |  | | SKIPI (3 punktów) | \ > Nie wiedziałem , że są dowody na istnienie krasnoludków .Jeśli masz te dowody to sie nimi ze mną podziel , chętnie przestanę byc fundamentalistą )Jak nazwać kogoś , kto wierzy bez dowodów w takim razie?Łatwowiernym ?Tez głupio brzmi  Wiara właśnie na tym polega że wierzy się w coś bez dowodów istnienia. Ja na przykład wierzę,że żona wierna mi jest.Mogę,mimo braku dowodów. I można by to Twoje pytanie odwrócić.Udowodnij że krasnoludków nie ma. Nie da się. A że nauka czegoś jeszcze nie odkryła,to wcale nie znaczy że tego nie ma.
|
|
1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) | > Ostatnio ciekawi mnie to, czy ateista może przeżywać kryzys ateizmu - coś, co podobne jest do> kryzysu wiary, przepełnione wątpliwościami?jakiś człowiek pozwał Boga do sądu, gdyż ten nie wysłuchał jego modlitw, wygrał sprawę, bo Bóg się nie stawił.  
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >Czym jest trwałość światopoglądu?
Trwałość światopoglądu wymaga dużej pracy. W tej chwili nie mógłbym przeżyć kryzysu mojej ateistycznej wizji świata, ponieważ znam już zbyt dużo faktów naukowych na temat wielu zagadnień, z różnych dziedzin. Poza tym znam także ciemne strony religii i wiem, że na pewno nie jest ona dziełem boga.
Gdy ktoś swój ateizm zbudował na słabych fundamentach to oczywiście może popaść w kryzys, wystarczy pierwsza większa życiowa porażka czy rodzinne nieszczęście i złośliwy mem zaatakuje osłabione rejony umysłu.
Najlepiej gdy ateizm wypływa z bardzo solidnej wiedzy naukowej i znajomości choćby historii religii. Najgorzej jak jest po prostu przejawem buntu i na samym buncie się kończy.
|
|
 | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) | Zgadzam się z tobą. Jakie mamy podstawy światopoglądowe, taka będzie ich ewolucja. > Najlepiej gdy ateizm wypływa z bardzo solidnej wiedzy naukowej i znajomości choćby historii religii. Najgorzej jak jest po prostu przejawem buntu i na samym buncie się kończy.Ateizm trzeba budować w sposób pozytywny, czyli nie poprzez zaprzeczanie, tylko jako drogę opartą na podstawowych założeniach, które dadzą pewne konsekwencje. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >Ostatnio ciekawi mnie to, czy ateista może przeżywać kryzys ateizmu - coś, co podobne jest do kryzysu wiary, przepełnione wątpliwościami? Wątpię aby ateista, który sam doszedł do ateizmu miał jakieś wątpliwości co do słuszności tego światopoglądu. Może zaś mieć wątpliwości czy wybór, lub trwanie przy ateizmie jest dla niego dobre. To jest możliwe, bo łatwo można sobie wyobrazić różne sytuacje z powodu których trwanie przy ateizmie może być niewygodne. Najprostsza i najbardziej przemawiająca do wyobraźni to sytuacja gdy najbliżsi są wierzący i nie akceptują, lub źle się czują z ateistami. Można wtedy zwątpić w sens wyboru ateizmu.
Nie potrafię zaś sobie wyobrazić sytuacji gdy ateista wątpi w sens ateizmu. Taki ateista musiałby chyba dojść do własnego ateizmu w dość przypadkowy i nie do końca przemyślany sposób. Co jest możliwe, ale raczej rzadko się zdarza.
Mam radę dla Twojego znajomego. Jeżeli męczy się z ateizmem to niech w coś uwierzy. Nie ważne w co. Jeżeli poczuje się w ten sposób lepiej, to nie widzę powodów aby się męczył z ateizmem. Tylko niech dobrze wybiera, aby za szybko nie zwątpił w wiarę którą wybrał, bo znów będzie się zamartwiał..
|
|
| Hodża (11172 punktów) | > Ostatnio ciekawi mnie to, czy ateista może przeżywać kryzys ateizmu - coś, co podobne jest do> kryzysu wiary, przepełnione wątpliwościami?> Mój znajomy coś takiego przeżywa ({kiedyś określający się jako} ateista, choć czy tak go teraz> nazywać), od ok. pół roku "się męczy z samym sobą" (jak to określił).Jeśli przeżywa kryzys, to znaczy, że wcześniej wiązał swoje względnie pozytywne samopoczucie z tym światopoglądem. Tak to widzę - bo słowo "kryzys" oznacza, że czuje jakiś dyskomfort związany z tymi swoimi przekonaniami. Otóż, moim zdaniem, może mieć to miejsce wówczas, gdy takie czy inne przekonania dają poczucie pewnej psychologicznej korzyści, przewagi (nad światem, osobami o innych przekonaniach czy nawet nad swoimi słabościami). Jeśli bym miał swoją opinię na ten temat wyrazić, to chyba ujął bym to tak: do przekonań naukowych, racjonalnych (a do takich należy ateizm, chyba) też trzeba zastosować pewien bufor psychologiczny i zachowywać dystans, by nie stać się ich zakładnikiem. Bardzo prosty dam przykład: wielu uczonych w pasji badawczej zapędziło się tak daleko, że zatraciło samych siebie i to często dosłownie. Tak więc, jeśli ateizm jest światopoglądem, który ma jedynie zastąpić jakąś wiarę, to znajdzie się w umyśle, w psychice na jej miejscu i będzie podlegał podobnym zjawiskom, kryzysom, zwątpieniom, również może prowadzić do emocjonalnego, nieracjonalnego argumentowania itp. Nie twierdzę, że tak jest, tylko, że może tak być, jeśli za bardzo osobiście podchodzi się do pewnych bardzo ogólnych twierdzeń dotyczących tak olbrzymiej sprawy jak Wszechbyt. Ateizm, rozumiany "sceptycznie" - czyli brak jakichkolwiek przesłanek dla wiary w osoby nadprzyrodzone, skłania raczej do pozytywnej refleksji, że człowiek może dużo więcej, niż by jakakolwiek religia mogła mu pozwolić, i że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. No i odpada obawa o miejsce w chórze cherubinków (ewentualnie o numer kotła ze smołą). 
Bóg miłuje tych, którzy smurfują z radością.
|
|
 | 7 na 7 | DEmonizer (4893 punktów) | Bardzo interesująca wypowiedź. Dziękuję.  Dzisiaj mój umysł troszkę w szaleństwach pływa. Samiec, 2.92 kg, 54 cm urodził mi się dzisiaj - niesamowite uczucie.  Pozdrawiam
|
|
|  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Samiec, 2.92 kg, 54 cm urodził mi się dzisiaj - niesamowite uczucie.  Gratulacje dla mamusi! Dużo zdrowia całej rodzince!!!
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | 4 na 4 | DEmonizer (4893 punktów) | Dzięki. Przekażę. To ona odwaliła kawał niesamowitej roboty. Poród jak z książki.  Jak zobaczyłem małego, to ledwie udało mi się nie popłakać. Niesamowite. N I E S A M O W I T E. Jeden z piękniejszych dni w moim życiu.  A poza tym Wielkanoc będzie mi się w końcu pozytywnie kojarzyć, na pewno nie z Chrystusem Chytrusem.  Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 |
|  | 2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > Bardzo interesująca wypowiedź. Dziękuję.  > Dzisiaj mój umysł troszkę w szaleństwach pływa.> Samiec, 2.92 kg, 54 cm urodził mi się dzisiaj - niesamowite uczucie.  > Pozdrawiam  Niby nic a cieszy  Pozdrawiam i sił Wam trojgu życzę.
|
|
|  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Bardzo interesująca wypowiedź. Dziękuję.  > Dzisiaj mój umysł troszkę w szaleństwach pływa.> Samiec, 2.92 kg, 54 cm urodził mi się dzisiaj - niesamowite uczucie.  > Pozdrawiam  Dzięki. I pozdrawiam serdecznie Was wszystkich.
Bóg miłuje tych, którzy smurfują z radością.
|
|
|  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) |
Gratulacje dla obojga rodziców 
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Serdeczne gratulacje!!! Uściski dla Pani, buziak dla Młodego 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|