 |
Czy pop-art jest tynfa wart? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-01-2016 00:15 | Arminius (25555 punktów) | Czy pop-art jest tynfa wart?
2 na 4 | Po drugiej – słowackiej - stronie Przęłęczy Łupkowskiej,mniej więcej 10 kilometrów od polsko - słowackiego przejścia granicznego Radoszyce – Palota, leży miasteczko Medzilaborce. Zamieszkują go Słowacy, Karpatorusini oraz liczni Romowie. Dawnymi czasy było tutaj sporo Żydów (tropiącym wątki żydowskie w każdym z moich postów ułatwiam zadanie podpowiadając, iż po Żydach pozostał warty odwiedzenia kirkut, położony kilka kilometrów za miastem, w kierunku na Palotę). Miejscowość jest żywcem wyciągnięta z jakiegoś „Jadąc do Babadag” czy innej „Dukli” Stasiuka. Kto lubi takie melancholijno – nostalgiczne zakątki i kulturowe rezerwaty - winien kiedyś tutaj niechybnie zawitać. Prócz kirkutu wzmiankowanego warto zaglądnąć do dwóch cerkwi ( jedna prawosławna, druga unicka) oraz - przede wszystkim – do otworzonego w 1991 r. Muzeum Sztuki Współczesnej, poświęconego Andy Warholowi, z betonowymi replikami osławionych puszek po zupie Campbella, stojącymi na jego straży. Na Warhola – konkretnie fontannę w jego kształcie – natkniemy się już wcześniej, zmierzając w stronę muzeum. Znak to pewny, iż w Medzilaborcach jest to persona bez dwóch zdań największa. Recz w tym, iż we wsi Mikova, odległej od miasteczka o 6 kilometrów urodzili się rodzice twórcy pop-artu, którzy później wyemigrowali do ziemi mlekiem i miodem płynącej. Andy Warhol nie przywiązywał wagi do swojego pochodzenia – był całkowicie zamerykanizowany – tak więc erygowanie wcale sporej - swoimi rozmiarami - bryły muzeum w ni ebardzo podłym miasteczku karpackim, jawi się dla postronnego obserwatora niczym surrealistyczno – groteskowa próba rewindykacji „naszego z Ameryki”. W muzeum jest trochę parafernalii związanych z rodziną Warhola oraz kilkanaście „dzieł sztuki” jego autorstwa oraz jego braci. Zwrot „dzieło sztuki”, z poprzedniego zdania, nie przypadkiem został ujęte w cudzysłów. Warhol jako twórca i ikona popartu stał się sławny, bardzo bogaty, wpływowy ( w sensie oddziaływania na trendy kulturowe), do dnia dzisiejszego ma licznych wielbicieli. Gdy umierał w 1987 r. jego majątek był szacowany na kilkaset milionów dolarów – wniosek z tego taki, iż popart był dochodowym interesem. Rezydencja mistrza zwracał auwagę swoim przepychem i luksusem ale co zdecydowanie najbardziej kuło w oczy to.... brak chociażby jednego dzieła popartowego w owym luksusowym domu. W zamian, było ono wypełnione po brzegi ze smakiem dobranymi przykładami najlepszej sztuki tradycyjnej – świadczącej, nota bene, jak najlepiej o gustach właściciela – i przypominało wnętrze lokum bogatego 19 – wiecznego burżuja. Jeżeli komuś w tym miejscu nasunie się skojarzenie ze sceny z filmu „Seksmisja” , w której okazuje się, iż całą kobiecą republiką zawiaduje przebrany za niewiastę mężczyzna – to nie będzie to skojarzenie niestosowne. Cóż jest bowiem warty artysta, który sam się swojej „sztuki” wstydzi? Cóż jest warta sztuka, której wstydzi się jej twórca? Mówimy rzecz jasna o prawdziwym stosunku do swoich kreacji – nie tym na pokaz dla otumanienia maluczkich, po to żeby ich zerżnąć na kasie aby mieć na zakup tej prawdziwej, przetestowanej czasem sztuki. Warhol miał wysmakowany gust ale – jak widać – był przy tym małostkowym, cynicznym hipokrytą - więc zasługuje, za karę, na to, aby jego muzeum w Medzilaborcach było nadal surrealistyczno – groteskowym curiosum, wystawionym na karpackich obrzeżach, in the middle of nowhere – którego idei w ogóle nie rozumie i nie akceptuje lokalna populacja. Czy puszka po zupie lub podretuszowane i podkolorowane zdjęcie MM to wielkie dzieło sztuki? Nie ma w nich ani piękna ani talentu – więc odpowiedź jest: w żadnym wypadku. I dlatego też Warhol nie miał ich w swojej sypialni. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | Ciekawy wątek, ciekawy. Na przykład interesujące jest to, czy takie dziamlanie lepiej wychodzi po zapaleniu zioła, czy może wystarczy butelczyna zwykłego jabola czy innego cydru.
Bez urazy, ale tego rodzaju pryszczate teksty, nawet jeśli gdzieś tam poruszają może niezbyt ważny, ale ciekawy temat, zniechęcają do zaglądania na to Forum.
Dla ułatwienia zrozumienia, co mam na myśli, podpowiem, że takie podkreślone czerwonym wężykiem w formularzu nowego wątku czy odpowiedzi ciągi znaków najczęściej oznaczają błędy w pisowni.
Dixi et salvavi animam meam
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Merytorycznie | "Bez urazy, ale tego rodzaju pryszczate teksty, nawet jeśli gdzieś tam poruszają może niezbyt ważny, ale ciekawy temat, zniechęcają do zaglądania na to Forum".
A w kwestii merytorycznej coś Pan wypłodzi? Jak Pana nie stać na dojrzałą wypowiedź - może być pryszczata, nawet po naszprycowaniu się tym czy tamtym specyfikiem. jak Pan wie - ja nigdy ( w przeciwieństwie do innych ) nie cenzuruję jakichkolwiek komentarzy.
|
|
|  | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Merytorycznie |
W moim odczuciu trochę przesadziłeś w stosunku do Warhola, jego wspólników i naśladowców z tymi oskarżeniami o małostkowość, cynizm czy hipokryzję. Myślę, że tego rodzaju oskarżenia miałyby sens tylko wtedy, gdybyśmy patrzyli na sztukę z pewnego bardzo ograniczonego punktu widzenia, narzucającego sztuce i artyście bardzo wysokie standardy etyczne. Horyzonty sztuki zawsze były jednak o wiele szersze, a na pewno nie aż tak wymagające... Przecież Warhol nie robił w istocie niczego bardziej zdrożnego niż kilka wieków przed nim Albrecht Dürer, który uczynił ze swojego miedziorytnictwa i drzeworytnictwa dochodowy interes. Druk wykorzystywał szeroko do promocji swoich dzieł choćby Tycjan - co ciekawe, Tycjan nie wykonywał drzeworytów i miedziorytów swoich dzieł samodzielnie, ale zwyczajnie wynajmował do tego wysokiej klasy rzemieślników (dziś powiedzielibyśmy - grafików), którym dostarczał tylko wzory w postaci rysunków. en.wikipedia.org/wiki/Martino_Rotaen.wikipedia.org/wiki/Domenico_CampagnolaWarto odnotować, że o ile Dürer sam drukował swoje dzieła i zajmował się ich dystrybucją, to Tycjan ze swoimi drukarzami zawierał coś w rodzaju umowy na wyłączność na określony czas, z czego czerpał określone profity. Natomiast obaj z pewnością traktowali masowo drukowane grafiki jako sposób na promocję i autopromocję, co przyczyniało się do kreowania estetycznych mód i napędzało popyt na ich artystyczne usługi. Warhol naprawdę nie robił w XX w. niczego takiego, czego na wolnym rynku sztuki nie praktykowano by przed nim już od setek a może nawet tysięcy lat... 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Talent | "W moim odczuciu trochę przesadziłeś w stosunku do Warhola, jego wspólników i naśladowców z tymi oskarżeniami o małostkowość, cynizm czy hipokryzję". Twórca który nie traktuje powaznie swoich dzieł zasługuje na to, żeby podejrzewać go o hipokryzję. Tak jak były wiceprezydent USA - Al Gore, który wychwalał pod niebiosa zalety szkół publicznych w USA, a swoja dziatwę słał do najdroższych prywatnych placówek oświatowych w kraju. Co do wartości dzieł stworzonuch prze zjednych i drugich artystów. Zobaczymy za 500 lat co zostanie z puszek warholowskich. Na razie podsyłam panu link do biogramu Durera w Wikipedii z paroma przykładami jego obrazów, stworzonych własnoręcznie przez niego. Są one namacalnym dowodem na talent artysty, który ostał się wiekom. Nie ma w spuściźnie Warhola dzieł, które w takim samym stopniu zaświadczałyby o jego talencie artystycznym pl.wikipedia.org/wiki/Albrecht_DĂźrer
|
|
| | |  | 2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Talent |
Zacznę od końca i zamiast tego czegoś tam: > pl.wikipedia.org/wiki/Albrecht_DĂźrerproponuję to: www.wga.hu/index.html> Twórca który nie traktuje poważnie swoich dzieł zasługuje na to, żeby podejrzewać go o hipokryzję. Tak jak były wiceprezydent USA - Al Gore, który wychwalał pod niebiosa zalety szkół publicznych w USA, a swoja dziatwę słał do najdroższych prywatnych placówek oświatowych w kraju.Wypadałoby zapytać - co ma piernik do wiatraka? Ale doskonale wiadomo, że tyle, co łysy grzywką o kant kuli.  > (...) Zobaczymy za 500 lat co zostanie z puszek warholowskich.Sądzę, że Warholowi nigdy nie zależało na stworzeniu dzieł wiekopomnych. Wszak - jak sam rzekł - "każdy będzie miał kiedyś swoje 15 minut sławy". Tego rodzaju powiedzonka wiele mówią o podejściu Warhola do sztuki, ale również o olbrzymim dystansie, jaki musiał mieć jako człowiek i twórca sam do siebie. Ja z kolei chciałbym za wszelką cenę uniknąć sytuacji, w której dowartościowuje się twórczość jednego artysty poprzez podważanie wartości innych. Jednak jeśli chodzi o Dürera, to choć warto docenić jego niezrównany warsztat, to jednocześnie tematyka jego dzieł jest często bardzo błaha (dewocyjna), a jej ujęcie bardzo mało oryginalne. Mówiąc szczerze, z Dürera często wyłazi zwykły prowincjonalny, średniowieczny niemiecki tępak, niewydarzony mistyk, scholastyk, kolekcjoner paskudztw i dziwactw, a do tego zachłystujący się swoim rzekomym talentem bufon i narcyz, zupełnie pozbawiony poczucia humoru. Mimo tych zastrzeżeń do jego płytkiej mentalności, trzeba jednak przyznać, że rzemieślnikiem był rzeczywiście niezrównanym. Przypadkowo natrafiłem na obrazek, który świetnie oddaje mój stosunek do wiekopomnej twórczości Dürera, a przy okazji do innych wiecznotrwałych pomników niemieckiego renesansu...  Ach, ten Tycjan to był łobuz jakich mało!  No i zbereźnik. Na świętą Marię Magdalenę, a co to takiego?!!   Oj, ci Włosi... 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Rzemiosło | "Mówiąc szczerze, z Dürera często wyłazi zwykły prowincjonalny, średniowieczny niemiecki tępak, niewydarzony mistyk, scholastyk, kolekcjoner paskudztw i dziwactw, a do tego zachłystujący się swoim rzekomym talentem bufon i narcyz, zupełnie pozbawiony poczucia humoru. Mimo tych zastrzeżeń do jego płytkiej mentalności, trzeba jednak przyznać, że rzemieślnikiem był rzeczywiście niezrównanym. Przypadkowo natrafiłem na obrazek, który świetnie oddaje mój stosunek do wiekopomnej twórczości Dürera, a przy okazji do innych wiecznotrwałych pomników niemieckiego renesansu..."
Pana prawo. Ja mam zdecydowanie odmienne pogląd. Ale rzecz nie jest w gustach, rzecz jest w owym rzemiośle, które czyni prawdziwego artystę - nie szarlatana. U Warhola nie widać w jego dziełach talentu, talentu na miarę sławy jaka go otacza.
|
|
| | | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Rzemiosło |
> Pana prawo. Ja mam zdecydowanie odmienne pogląd. Ale rzecz nie jest w gustach, rzecz jest w owym rzemiośle, które czyni prawdziwego artystę - nie szarlatana. U Warhola nie widać w jego dziełach talentu, talentu na miarę sławy jaka go otacza.Poglądy na twórczość od średniowiecza do współczesności uległy jednak pewnym przemianom. Dziś za twórcze uważa się to, co nowe i oryginalne, nawet jeśli nie zawsze do końca użyteczne czy dopracowane pod względem technicznym. Na miano utalentowanego twórcy zasługuje dziś nie tylko ten, który tworzy od podstaw dzieła dopracowane w najmniejszych szczegółach, ale również ten, kto - niekoniecznie posiadłszy wszelkie tajniki warsztatu - generuje z dużą łatwością nowe i oryginalne pomysły, pobudzające i inspirujące odbiorcę. Ponadto współcześnie twórczość nie jest już uważana za domenę zarezerwowaną dla artystów. W świetle takich kryteriów Tycjan, który nie wykonywał samodzielnie swoich grafik, a dostarczał jedynie ich projekty utalentowanym rzemieślnikom, nie ustępuje przecież tym rzemieślnikom pod względem kreatywności. Wprost przeciwnie - doskonale rozumiemy, że pomysły Tycjana jeśli chodzi o wybór i ujęcie tematu czy kompozycję miały większe znaczenie dla powstania tych dzieł niż talent i żmudna praca grafika, czego nie negowano nawet w XVI wieku! art.famsf.(*)iews_fulltext=tiziano+vecellio
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| Xavier Ksawery (2 punktów) | Odp: Czy pop-art jest tynfa wart? | Witam, Poszukuje zrodel na temat zwiazany z rola tytulu w dziele sztuki. Znalazlem jeden relewantny rozdzial w ksiazce J. Levinsona oraz male dzielo Michael FOucault "This Is Not a Pipe." Czy ktos interesujacy sie filozofia sztuki moze mnie naprowadzic na ewentualnych polskich analitykow, ktorzy podjeli zagadnienie tytulow w dzielach szuki. Bede wdzieczny za wskazowki - moc.liamg@67SJreivaX
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|