14 lutego to rocznica utworzenia Armii Krajowej, stąd od rana forsuje się upamiętnienie tej rocznicy jakby w opozycji do Walentynek. Jest to niepotrzebne umniejszanie rangi tej rocznicy - na cześć wysoko zorganizowanego oporu polskiego przed okupacją - poprzez mieszanie jej do jakiejś "wojny postu z karnawałem" czy "dyskusji o wyższości świąt wielkiej nocy nad świętami bożego narodzenia", i jest to część tego rodzaju maniery wojen symbolicznych, której bodaj najbardziej szkodliwą jest maniera promowania pamięci Powstania Wielkopolskiego w opozycji do Powstania Warszawskiego (z tezą: święcimy przegrane warszawskie, zamiast wygranego wielkopolskiego; powinno się celebrować pamięć obu, czasami poza tym pamięć klęsk i tragedii może być ważniejsza dla przyszłości; nieprzypadkowo w nauce falsyfikacja ma większą wartość informatywną niż dowód potwierdzający). Przeciwstawianie pamięci Powstania Wielkopolskiego Warszawskiemu szkodzi obu i szkodzi polskiej tożsamości. Podobnie z tą walką z Walentynkami do której raz wciąga się Noc Kupały, raz Armię Krajową. Generalnie święta miłości pełnią pożyteczną rolę społeczną i nie ma co walczyć z Walentynkami, zamiast tego można świętować oba. Nie zawsze możliwe jest restaurowanie dawnych tradycji ludowych, zaś w świętowaniu ważny jest wymiar zbiorowości, powszechności (choćby lokalnej). Popularność święta miłości z kalendarza amerykańskiego jest zwykłym wyrazem tego, że żyjemy w świecie amerykańskiej hegemonii, ostatnio nawet na Białorusi pojawiły się walentynkowe przejażdżki gigantycznymi BiełAZami. By zmienił się nasz dominujący kod kulturowy, trzeba najpierw zmienić układ gospodarczy i rozwinąć suwerenność gospodarczą kraju - choćby w oparciu o ideę międzymorską. Do tego czasu nie ma co się wdawać w wojny symboliczne. Lepiej już wzmacniać te pożądane kody kulturowe niż promować jedne święta przez zwalczanie innych świąt. Polecane: - o Walentynkach: www.slawos(*)i-na-tle-tradycji-starozytnych- o fenomenie AK: dzieje.pl/(*)adczy-jej-organizacja-i-zasieg |