Olbrzymie jest szambo wrogości do Izraela. Chcącemu nietrudno wyłowić z niego smakowite kąski, a dzielnie wspomagają go w tym niektórzy Izraelczycy i Żydzi spoza Izraela, głównie ze względów ideologicznych (choć nie tylko) nie szczędzący Izraelowi nieuczciwej krytyki. Pozwolę sobie wkleić tu urywek artykułu o organizacji ukochanej przez nurkujących w szambie:
„Świat gotów jest zapłacić każdą sumę za podtrzymanie prastarej opowieści o strasznych Żydach zabijających (chrześcijańskie lub inne) niemowlęta na macę. Do najsprawniejszych dostawców tego towaru należy izraelska organizacja pozarządowa Breaking the Silence. Ma znakomitą i budzącą zaufanie nazwę, publikuje raporty o zbrodniach izraelskiej armii w izraelskich koloniach, w oparciu o zeznania byłych izraelskich żołnierzy mówiących o nadużyciach wobec palestyńskiej ludności. Wygląda wspaniale, obywatelska troska o praworządność we własnym kraju. Co może być piękniejszego?
Jest tu jednak kilka poważnych problemów. Raporty oparte są w większości na anonimowych zeznaniach i informują o naruszeniach etyki żołnierskiej, które karane są przez prawo izraelskie. Jeśli podane w tych informacjach zdarzenia miały faktycznie miejsce, winny być przedmiotem dochodzenia. Jeśli jednak są to anonimowe zeznania, bez podania czasu, miejsca, numeru jednostki i nazwisk dowódców, są to tylko opowieści bez możliwości ich potwierdzenia. Cisza została złamana, ale zdaniem innych żołnierzy izraelskiej armii to, co świat usłyszał, to stek kłamstw.
Nie jest łatwo ocenić, kto ma racje. Z jednej strony trudno o wątpliwości, że informacje, których nie daje się potwierdzić, są bezwartościowe, a zapał, z jakim są one powielane przez szacowne instytucje w rodzaju Amnesty International, budzi pewien niepokój. Co więcej, 65 procent finansowania tej organizacji płynie z zagranicy i na przestrzeni ostatnich czterech lat otrzymała ponad 11 milionów szekli, głównie z Niemiec i krajów skandynawskich. Jeśli rządy, organizacje religijne i organizacje broniące praw człowieka gotowe są płacić duże pieniądze za wiadomości, które brzmią strasznie, ale nie daje się ich potwierdzić, to też jest w tym coś niepokojącego.
Z drugiej strony, wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że w warunkach zbrojnego konfliktu i zagrożenia życia we wszystkich armiach świata zdarzają się przypadki nadużycia władzy.
Izraelscy żołnierze i byli żołnierze IDF twierdzą, że raporty Breaking the Silence to stek kłamstw, ich podstawowa reakcja to pytanie, dlaczego nie zgłosiłeś sprawy natychmiast do władz wojskowych, dlaczego mówisz o tym dopiero po latach, dlaczego anonimowo, dlaczego bez podania daty, miejsca i numeru jednostki? Te pretensje są ignorowane, a zainteresowanie raportami tej organizacji poza granicami Izraela nieustannie rośnie.
W ostatnich dniach wybuchła w Izraelu burza ponieważ ujawniono nagranie działacza Breaking the Silence, Deana Issacharoffa, który publicznie twierdził, że z polecenia swojego dowódcy związał palestyńskiego więźnia, złapał go za kark, waląc go kolanem w twarz i w klatkę piersiową, póki ten zakrwawiony nie stracił przytomności. Ponieważ w tym przypadku był człowiek z konkretnym imieniem i nazwiskiem natychmiast zareagowali jego dowódcy i koledzy z jednostki oskarżając skruszonego sadystę o kłamstwo.
Na tym się jednak sprawa nie skończyła, ponieważ w tym przypadku sprawę można zbadać, więc do akcji wkroczyła pani minister sprawiedliwości, która uważa, że jeśli to zrobił, co twierdzi, że zrobił, to popełnił zbrodnię wojenną, a jeśli niczego takiego nie było, to państwo powinno mieć podstawy do wyraźnego zaprzeczenia.”
A oto film, na którym koledzy reagują na twierdzenia członka tej opłacanej z zagranicy organizacji:
www.youtube.com/watch?v=V-syYv60Vf4