 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-06-2010 22:07 | Iwona Przybyła (801 punktów) | Czas...
1 na 1 | Co by się stało, gdyby były możliwe podróże w czasie? Jak wyglądałby nasz świat, gdyby zaczęli pojawiać się w nim ludzie z przyszłości, z innych światów, innych wymiarów? Czy trzymanie się wtedy związku przyczynowo -skutkowego miałoby sens?
Załóżmy, że w innych wymiarach istnieje inne pojmowanie czasu, a wydarzenia dzieją się w innych kolejnościach. Czy moglibyśmy wtedy w miarę normalnie funkcjonować?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | nomilk (1013 punktów) | Czy moglibyśmy wtedy w miarę normalnie funkcjonować?Zacznijmy od "Głosu Pana" Lema 
three of a perfect pair
|
|
3 na 3 | THG303 (370 punktów) | Uważam, że podróże w czasie typu skok z 21 do 19 wieku, albo na odwrót, są niemożliwe. To dlatego, że przeszłość i przyszłość to tylko iluzja ludzkiego umysłu. To co się zdarzyło, ... no właśnie - to się już zdarzyło i nie istnieje, a przyszłość jeszcze nie nastąpiła. Przeszłość pamiętamy a przyszłość planujemy. Realna jest tylko teraźniejszość.
Jedyna możliwość obserwacji przeszłości to spojrzenie na Ziemię z odległości 65 milionów lat świetlnych i oglądanie żyjących dinozaurów.
|
|
1 na 1 | Madman (7811 punktów) | >Jak wyglądałby nasz świat, gdyby zaczęli pojawiać się w nim ludzie z przyszłości Oni by się nie "zaczęli" pojawiać, oni by się pojawiali "od zawsze".
|
|
 | 1 na 1 | webmaster (moderator) | Kiedyś zrobiono taki eksperyment. Ogłoszono publicznie i szumnie, że oto tego dnia witamy przybyszów z przyszłości. Na poważnie (chyba z Hawkingiem). No niestety nikt się nie zjawił, chociaż żaden turysta w czasie by sobie tej okazji nie odpuścił.
|
|
| spray (5875 punktów) | A skąd w ogóle przekonanie, że właśnie ten wymiar ma być taki ... elastyczny? Nie znając natury czasu nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy i na ile jest on podobny do pozostałych trzech nam dostępnych w doświadczeniu. Jeśli jest bardzo podobny, prawdopodobnie nie ma możliwości dostępnej dla ludzkiego mózgu dla określenia "miejsca" świadomości w czasie (odsyłam do Feynmana), tym samym swobodna w nim nawigacja staje się wykluczoną . Jeśli nie jest podobny - nic nie da się powiedzieć przed poznaniem wszystkich możliwych pozostałych i "rozmiarów rozwinięcia" akurat tego.
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | W pewnym sensie podróżą w czasie, ale tylko w przeszłość, jest oglądanie starych zdjęć i kronik filmowych, albo filmów rodzinnych. Jest taki paradoks związany z podróżami w czasie, że można by zabić np. własnego dziadka, a wtedy co? Dziadka można oczywiście zabić i w realu, ukochanego dziadunia, ale nie o tym mówię. Związki przyczynowo skutkowe podważał już Hume.
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Podróże w czasie są teoretycznie dopuszczane przez naukę, ale żeby się przenieść o sekundę potrzeba by energii całych galaktyk.
Za wiki: "Podróżowanie w czasie - przemieszczanie się w przód (odbiegające od "naturalnego" tempa upływu czasu) i przemieszczanie się w tył w czasie, w sposób podobny do przemieszczania się w przestrzeni. Współczesne teorie fizyczne dopuszczają możliwość takiej podróży w przód w czasie, zmniejszając szybkość upływu czasu. Uzyskanie znaczącej zmiany upływu czasu dla ciała o masie człowieka przekracza jednak obecne możliwości techniczne. Istnieje rozbieżność w stosunku do podróży wstecz w czasie. Nigdy nie zaobserwowano eksperymentalnie przeniesienia energii, materii lub informacji wstecz w czasie, co jest niezbędnym warunkiem pełnego podróżowania w czasie. Nie udowodniono jednak, iż jest to niemożliwe. "
Póki co pozostaje zatem tradycyjne przenoszenie się w czasie w przód z prędkością sekundy na sekundę, co i tak jak dla mnie trochę za szybko.
|
|
| diogenes (42753 punktów) | >Co by się stało, gdyby były możliwe podróże w czasie?
Przeszłość/ przyszłość nie jest rezerwuarem minionych/ przyszłych zdarzeń, z którymi można by nawiązać kontakt. Rzeczywiste zdarzenia są opowieścią pisaną na wodzie: znikają definitywnie jak ślad łodzi. To, co możemy zrobić, to bawić się w przypominanie, archeologię (platońska anamneza), lub wyobraźnię. Prawdę mówiąc nie widzę tu specjalnej różnicy: mogę sobie wyobrazić, że nasz gatunek zaczyna cofać się we wcześniejsze stadia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| orchidea78 (385 punktów) | Podróże w czasie są obecnie możliwe jedynie w wyobraźni. Cofanie się w przeszłość,mogłoby zaburzyć teraźniejszość.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Na te pytania chyba każdy sobie sam może odpowiedzieć w zależności od własnej fantazji. Albo w zależności od tego jaką fantastykę lubi. > Załóżmy, że w innych wymiarach istnieje inne pojmowanie czasu, a wydarzenia dzieją się> w innych kolejnościach. Czy moglibyśmy wtedy w miarę normalnie funkcjonować?Chrześcijanie, muzułmanie, żydzi itd. chyba w miarę normalnie funkcjonują, mimo że wierzą, iż istnieje ktoś kogo się czas nie ima  Gość z brodą, który wie co będzie, co było, istnieje teraz, jutro zawsze i był, kiedy Nietzschego nie było!
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| zachaj (5239 punktów) | Proponuje Ci najnowszy , lipcowy numer miesięcznika "Świat Nauki". Jest cały artykuł poświęcony zjawisku jakim jest czas. Naukowcy wysuwają śmiałą tezę : "Czas może płynąć nawet we wszechświecie , którego zręby są całkowicie statyczne".
Polecam.
|
|
 | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Proponuje Ci najnowszy , lipcowy numer miesięcznika "Świat Nauki". Jest cały artykuł poświęcony zjawisku jakim jest czas. Naukowcy wysuwają śmiałą tezę : "Czas może płynąć nawet we wszechświecie , którego zręby są całkowicie statyczne". >Polecam.
Dziękuję za podpowiedź. Artykuł świetny. Cały lipcowy numer "Świata nauki" okazał się niezwykle ciekawy.
|
|
1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Czy trzymanie się wtedy związku przyczynowo -skutkowego miałoby sens? (....)
Podróże w czasie były przez pewien czas ulubionym tematem fantastyki naukowej. Były... i się skończyły. Głownie dlatego, że "paradoks dziadka" okazał się zabójczy dla logiki.
Dotychczas jedyną radzącą sobie z nim propozycją była podróż w przeszłość która z samego faktu dokonania powoduje, że podróżnik trafia w inną przeszłość niż jego własna. Jego własna przeszłość nie zawierała przecież jego samego. By rozwiązać ten problem postulowano istnienie światów równoległych - alternatyw istnienia odpowiadających wszystkim możliwym wyborom i stwarzanych w momencie zaistnienia dowolnego nie do końca deterministycznego zdarzenia. W tak postulowanym układzie światy układają się w wielkie, nieskończenie dzielące się drzewo przyczynowo-skutkowe. Podróż w czasie wstecz osadza podróżnika we wskazanym, osiągalnym z punktu startu, miejscu tego drzewa w odpowiedzi na co drzewo to natychmiast i w sposób nieunikniony rozdziela się na dwie gałęzie - jedną nie zawierającą podróżnika i drugą go zawierającą. To sprawia, że można bezpiecznie zamordować własnego dziadka - dziadek zamordowany istnieje na innej gałęzi drzewa przyczynowo-skutkowego niż podróżnik w związku z czym unika się paradoksu.
Niestety, z punktu widzenia fabularnego ta teoria podróży w czasie jest jeszcze mniej zabawna niż klasyczny paradoks, stąd bywa wykorzystywana w literaturze dość rzadko.
>Załóżmy, że w innych wymiarach istnieje inne pojmowanie czasu, a wydarzenia dzieją się w innych kolejnościach. (...)
Istnienie takiego obszaru czaso-przestrzeni postuluje teoria względności. A może raczej - uzyskane z założeń równania wskazują na istnienie obszarów z których umieszczony tamże obserwator zaobserwuje są inne relacje czasowe między zdarzeniami. Lub coś w tym stylu. Fizyk i Kombi - naprostujcie!
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| mancziz (1830 punktów) | > Co by się stało, gdyby były możliwe podróże w czasie?Na szczęście podróże w czasie nie są możliwe - czas jest po prostu miarą zmian zachodzących w rzeczywistości, nie można tych zmian "przewinąć" do tyłu bo wszystko zawsze idzie do przodu siłą rzeczy. Możliwość cofnięcia się w czasie implikuje to, że nasza obecna rzeczywistość przestaje istnieć - a to jest po prostu niemożliwe. Albo coś (nasza rzeczywistość) istnieje albo nie ma nic, nie widzę innych logicznych możliwości. Z tego co wiem nie ma też żadnych innych wymiarów - jest tylko ta jedna konieczna rzeczywistość, którą mamy takie szczęście poznawać
|
|
 | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Co by się stało, gdyby były możliwe podróże w czasie?> Na szczęście podróże w czasie nie są możliwe - czas jest po prostu miarą zmian zachodzących w rzeczywistości, nie można tych zmian "przewinąć" do tyłu bo wszystko zawsze idzie do przodu siłą rzeczy. Możliwość cofnięcia się w czasie implikuje to, że nasza obecna rzeczywistość przestaje istnieć - a to jest po prostu niemożliwe. Albo coś (nasza rzeczywistość) istnieje albo nie ma nic, nie widzę innych logicznych możliwości. Z tego co wiem nie ma też żadnych innych wymiarów - jest tylko ta jedna konieczna rzeczywistość, którą mamy takie szczęście poznawać  > Chciałabym o tym podyskutować, bo wydaje mi się, że możesz się mylić. Dopiero teraz odkryliśmy "bezczasowość" (mam na myśli hipotezy naukowe, które wydają się bardzo prawdopodobne - tu odsyłam do poleconego wyżej "Świata Nauki"), choć buddyzm już od dawna postuluje istnienie takowej przestrzeni - gdzie czas się nie liczy. Wydaje mi się nawet, że w cywilizacji tak rozwiniętej jak nasza można funkcjonować bez pieniędzy lub przy mocno ograniczonych zasobach finansowych, gdyby udało się wprowadzić dwa kryteria: - wymianę barterową - coś za coś, jak to opisano doskonale w artykule; - przypadkowość - wyeliminowanie pojęcia religijnego przeznaczenia, choć wcale nie religijnych odczuć i doznań. David Lynch porusza się w swoich filmach w tej konwencji. Wówczas należy przyjąć, że nasze pojmowanie rzeczywistości jest całkowicie błędne, a związek przyczynowo-skutkowy to zjawisko, które narzuciliśmy sobie sami, by uporządkować naszą rzeczywistość. Być może jednak mógłby istnieć inny rodzaj porządku - porządek kwantowy (sic!). Być może trudno jest naszej wyobraźni to zaakceptować, ale wydaje mi się, że zwierzęta żyjąc w rytmie natury doświadczają tego poczucia, czego my-ludzie nie potrafimy. Nie mam wiedzy w dziedzinie fizyki kwantowej i strzelam być może ślepakami, ale zależy mi by uzyskać więcej informacji. Pozdrawiam, Iwona
|
|
|  | | mancziz (1830 punktów) | >Dopiero teraz odkryliśmy "bezczasowość" (mam na myśli hipotezy naukowe, które wydają się bardzo prawdopodobne - tu odsyłam do poleconego wyżej "Świata Nauki"), choć buddyzm już od dawna postuluje istnienie takowej przestrzeni - gdzie czas się nie liczy.
Chętnie poczytam, jak tylko upoluję w jakimś kiosku (jak dzisiaj szedłem przez miasto w żadnym akurat nie było). Osobiście uważam, że nie istnieje coś takiego jak "bezczasowość". Czas i przestrzeń to wymiary, od których nie można uciec. Nie istnieją rzeczy "bezwymiarowe" jak i "bezczasowe" w tym kontekście. Każdy obiekt ma jakieś skończone wymiary, a czas to pojęcie stworzone do mierzenia zmian w relacjach pomiędzy tymi obiektami. Taka jest natura naszej rzeczywistości i podważanie tego jest w sumie podważaniem faktu, że rzeczywistość istnieje. Można tego dowodzić już na poziomie filozofii (a dokładnie epistemologii), bez potrzeby odnoszenia się do nauki, która zawsze musi się na jakichś filozoficznych przesłankach opierać. Ważne, żeby były one niesprzeczne. Twierdzenia, że można czas cofnąć itp. redukują się do sprzeczności. Dlatego wciąż upierałbym się przy tym, że nie da rady podróżować w czasie.
>Wydaje mi się nawet, że w cywilizacji tak rozwiniętej jak nasza można funkcjonować bez pieniędzy lub przy mocno ograniczonych zasobach finansowych
Szczerze mówiąc nie rozumiem jak to się ma do tematu tej dyskusji. Jeśli chodzi o jakąś konkretną teorię z "ŚN" to bardzo proszę o jej przybliżenie, bo nie wiem czy uda mi się jutro gdzieś to kupić.
>Wówczas należy przyjąć, że nasze pojmowanie rzeczywistości jest całkowicie błędne, a związek przyczynowo-skutkowy to zjawisko, które narzuciliśmy sobie sami, by uporządkować naszą rzeczywistość.
Jednym z podstawowych aksjomatów dotyczących naszej rzeczywistości, jest to że ona istnieje. Jeśli jakaś teoria naukowa ma być prawdziwa, to nie może tego aksjomatu podważać. Nie może się redukować do stwierdzenia, że rzeczywistość nie istnieje. Jeśli to ma miejsce to jest to teoria błędna. Dlatego uważam pomysły dotyczące czy to podróży w czasie, czy to istnienia innych wszechświatów itp. za nietrafione (oparte na nieprawidłowej epistemologii). Tak jak piszesz, czasem możemy sobie coś intuicyjnie narzucić i przez to źle jakieś zjawisko zrozumieć. Ale nie możemy przeczyć pewnym podstawowym prawdom, bez względu na to jak bardzo (nie)intuicyjne konkretne teorie się nam wydają.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Dopiero teraz odkryliśmy "bezczasowość" (mam na myśli hipotezy naukowe, które wydają się bardzo prawdopodobne - tu odsyłam do poleconego wyżej "Świata Nauki"), choć buddyzm już od dawna postuluje istnienie takowej przestrzeni - gdzie czas się nie liczy.> Chętnie poczytam, jak tylko upoluję w jakimś kiosku (jak dzisiaj szedłem przez miasto w żadnym akurat nie było). Osobiście uważam, że nie istnieje coś takiego jak "bezczasowość". Czas i przestrzeń to wymiary, od których nie można uciec. Nie istnieją rzeczy "bezwymiarowe" jak i "bezczasowe" w tym kontekście.Tylko, że ŚN właśnie sugeruje, że CZAS NIE ISTNIEJE. Tytuł artykułu to "Czy czas jest złudzeniem"? Być może tylko my odczuwamy upływ czasu. > Każdy obiekt ma jakieś skończone wymiary, a czas to pojęcie stworzone do mierzenia zmian w relacjach pomiędzy tymi obiektami.Napisałeś, że czas to pojęcie "stworzone". Przez kogo jak nie przez ludzi, dla ich wygody? > Taka jest natura naszej rzeczywistości i podważanie tego jest w sumie podważaniem faktu, że rzeczywistość istnieje.Niekoniecznie. Być może życie jest po prostu drogą z przeszkodami, wygenerowaną przez komputer (wielu uczonych twierdzi, że wszechświat to wielki komputer). Dla ułatwienia, byśmy się od razu nie poplątali otrzymujemy zestaw logicznych zasad rządzących tym światem. Dostosowując się do nich zostajesz materialistą, a starając się być poza systemem idziesz drogą ideałów. Wydaje się, że najważniejszą zasadą jest znalezienie drogi środka. To wcale nie oznacza kwestionowania rzeczywistości, ale z pewnością narzuca inne spojrzenie na rzeczywistość, pozbawione jakichkolwiek dogmatów. Rzeczywistość może być zarówno zbiorem praw fizycznych, jak i zbiorem opinii, które te prawa stworzyły. Dziś już nie jesteśmy w stanie dowieść co było pierwsze, ale zdając sobie sprawę z mgły, która może nas otaczać możemy ostrożniej podchodzić do wielu tematów. > Można tego dowodzić już na poziomie filozofii (a dokładnie epistemologii), bez potrzeby odnoszenia się do nauki, która zawsze musi się na jakichś filozoficznych przesłankach opierać. Ważne, żeby były one niesprzeczne. Twierdzenia, że można czas cofnąć itp. redukują się do sprzeczności. Dlatego wciąż upierałbym się przy tym, że nie da rady podróżować w czasie.Przyjmijmy dwa założenia: 1. ewolucja jest faktem; 2. powstanie życia jest rezultatem wielkiego wybuchu. Ludzie też ewoluują w różnym tempie, pochodzą z różnych plemion, mają inny bagaż genetyczny, ale wiele też zależy od przypadku. Załóżmy następnie, że skoro świat można porównać do cebuli (takie założenie przyjął Murray Gell-Mann), to być może nasze życie też jest jak cebula, a my idąc przez nie odkrywamy kolejne warstwy (w naszym teraz jesteśmy zatem sami). Wtedy wszystko należałoby sprowadzić do jednostkowego doświadczenia, do tworzenia ze swojego życia obrazu, do konstruowania siebie na wzór człowieka witruwiańskiego. Jeśli więc życie jest grą, to w tej grze być może istnieją save'y i print screeny, a więc teoretycznie możliwe byłoby cofnięcie się czasie lub chociaż wyobrażenie sobie swoich równoległych istnień, gdy kupiliśmy sok zamiast batonika czy skręciliśmy w prawo zamiast w lewo. Wiem, że to prowadzi do sprzeczności, ale jesteśmy w stanie wziąć to pod uwagę, tj. zaakceptować teorię rozgałęziających się wszechświatów. Pójdźmy dalej: załóżmy, że istnieją ludzie (lub też obce formy życia),które wyewoluowały w zupełnie inny sposób (lub w innym kierunku), posługują się innymi zmysłami (lub jeśli to ludzie to inaczej używają zmysłów), inaczej konstruują swoją rzeczywistość, inaczej "widzą", inaczej "słyszą". Być może nic nie widzą, a tylko słyszą? Nie pochodzą z naszego świata i może nawet boją się naszego świata, bo go nie rozumieją (a jeśli to ludzie, to mój świat jest dla nich przeszłością). Za to rozumieją to, czego my nie pojmujemy. Być może fakt pochodzenia nie z tego świata lub postęp ewolucyjny poza nasz świat doprowadził do sytuacji, że to co my uznajemy za czas, dla nich nie istnieje lub ma inny wymiar, np.: to, co dla nas jest teraz, dla nich wydarzyło się już dawno, to co ja widzę dziś, oni widzieli 10 lat temu. Bezczasowość pozwoliłaby im stworzyć zupełnie inną logikę. Wtedy logiczne byłoby porzucenie związku przyczynowo-skutkowego, na rzecz życia w tu i teraz: bez przeszłości i bez myślenia o jutrze. Nasze życie generowałoby się samo, zdając się na przypadek i przygodność. Zen mówi, że powinieneś jeść wtedy, gdy czujesz głód, powinieneś spać wtedy, gdy jesteś zmęczony, powinieneś pracować tyle, ile masz ochotę. Dla mnie zen jest odzwierciedleniem tego stanu, który określam jako wszechogarniająca tolerancja, choć mój umysł nie jest na takim etapie rozwoju, by w pełni to realizować. > >Wydaje mi się nawet, że w cywilizacji tak rozwiniętej jak nasza można funkcjonować bez pieniędzy lub przy mocno ograniczonych zasobach finansowych> Szczerze mówiąc nie rozumiem jak to się ma do tematu tej dyskusji. Jeśli chodzi o jakąś konkretną teorię z "ŚN" to bardzo proszę o jej przybliżenie, bo nie wiem czy uda mi się jutro gdzieś to kupić.Chodzi o to, że porzucając czas przestajemy zwracać tak wielką uwagę na pieniądze. Nie bez znaczenia jest hasło: CZAS TO PIENIĄDZ. Bez czasu pieniądze przestają mieć takie znaczenia, a liczy się wzajemna współpraca i wymiana dóbr w formie barterowej. > >Wówczas należy przyjąć, że nasze pojmowanie rzeczywistości jest całkowicie błędne, a związek przyczynowo-skutkowy to zjawisko, które narzuciliśmy sobie sami, by uporządkować naszą rzeczywistość.> Jednym z podstawowych aksjomatów dotyczących naszej rzeczywistości, jest to że ona istnieje. Jeśli jakaś teoria naukowa ma być prawdziwa, to nie może tego aksjomatu podważać.Tylko, że ja nie widzę tu sprzeczności. Po prostu ostatecznie możemy stwierdzić, że po prostu się myliliśmy i wszystko, co uznaliśmy za prawdę może mieć zupełnie inny kształt i formę, a wtedy utwór "Imagine" Lennona nabierze nowego sensu  Pozdrawiam...
|
|
| | |  | | mancziz (1830 punktów) | Witam, nie kupiłem jeszcze gazety więc nie chcę na razie odnosić się jakoś do samego artykułu. > Napisałeś, że czas to pojęcie "stworzone". Przez kogo jak nie przez ludzi, dla ich wygody?Zgoda, ale przecież po to człowiek tworzy wszystkie pojęcia. Każde słowo użyte przez nas tu na forum zostało kiedyś gdzieś tam stworzone przez ludzi. Bez języka opierającego się na pojęciach człowiek nie może w ogóle myśleć, nie może też twierdzić że można cokolwiek poznać poza umysłem i myśleniem. Wtedy jest to mistycyzm, który pozwala np. bogom istnieć w naszej rzeczywistości. Musimy myśleć pojęciowo i logicznie żeby poznać obiektywną prawdę. Każdy może sobie wymyślić cokolwiek, nieskończoną liczbę rzeczy ale jest tylko jedna mogąca istnieć prawdziwa, obiektywna rzeczywistość. > Niekoniecznie. Być może życie jest po prostu drogą z przeszkodami, wygenerowaną przez komputer (wielu uczonych twierdzi, że wszechświat to wielki komputer).Jeśli chodzi Ci o matrixa to nie mówię, że to niemożliwe  . Wręcz przeciwnie, myślę że to jedna z możliwości ale wciąż jest ona oparta na logice itd. Jak masz na myśli coś takiego jak teoria mówiąca, że wszystko jest informacją to bym się nie zgodził (bo to jest teoria oparta na złej epistemologii i ontologii, uznaje ona prymat umysłu nad rzeczywistością jak np. u Kanta). > Dla ułatwienia, byśmy się od razu nie poplątali otrzymujemy zestaw logicznych zasad rządzących tym światem. Dostosowując się do nich zostajesz materialistą, a starając się być poza systemem idziesz drogą ideałów.Jeśli tak na to patrzeć, to uważam że niemożliwe jest jakiekolwiek rozumienie czegokolwiek czy porozumiewanie się między ludźmi bez logiki. To nie jest jakiś narzucony przez kogoś system tylko to co otrzymujemy "przykładając" nasz umysł do rzeczywistości. Bo to ona jest ostatecznym odniesieniem - to nie umysł tworzy świat, tylko jest stworzony (tzn istnieje) w świecie. Logika jest nagięta do rzeczywistości a nie odwrotnie. > To wcale nie oznacza kwestionowania rzeczywistości, ale z pewnością narzuca inne spojrzenie na rzeczywistość, pozbawione jakichkolwiek dogmatów. Rzeczywistość może być zarówno zbiorem praw fizycznych, jak i zbiorem opinii, które te prawa stworzyły.Musimy uznać, że pierwsza zawsze jest rzeczywistość albo będziemy sobie przeczyć. Znów logika, ale konieczna, inaczej na prawdę nie poznamy świata. Możemy sobie poznaną prawdę ubierać subiektywnie np. w różne metafory itp. ale ostatecznie istnieje to co istnieje - rzeczywistość. Dlatego szukając odpowiedzi na pytanie o podróże w czasie uważam, że należy kierować się przede wszystkim logiką opartą na otaczającym nas świecie, dobrą epistemologią itp. > Jeśli więc życie jest grą, to w tej grze być może istnieją save'y i print screeny, a więc teoretycznie możliwe byłoby cofnięcie się czasie lub chociaż wyobrażenie sobie swoich równoległych istnień, gdy kupiliśmy sok zamiast batonika czy skręciliśmy w prawo zamiast w lewo.Chodzi myślę o to, że nie wszystko co tylko jesteśmy sobie w stanie wyobrazić może istnieć w rzeczywistości. Cały czas stajemy też przed różnymi wyborami, ale ostatecznie zawsze postępujemy w jeden konkretny sposób. W myślach ścieżek życia może być nieskończenie wiele, ale w rzeczywistości siłą rzeczy może być tylko jedna. Ważne, żeby nie mylić myśli z tym co istnieje poza naszymi umysłami - zawsze nakładać nasz umysł na rzeczywistość a nie odwrotnie. > Wiem, że to prowadzi do sprzeczności, ale jesteśmy w stanie wziąć to pod uwagę, tj. zaakceptować teorię rozgałęziających się wszechświatów.Tylko, że taka teoria jest wg mnie wewnętrznie sprzeczna (albo powiedzmy możliwa tylko w naszych umysłach), nie ważne czy na poziomie samej logiki, matematyki czy fizyki. Musimy uznać istnienie jednej konkretnej rzeczywistości żeby nie popaść w sprzeczność i nie odebrać znaczenia stawianym przez nas tezom. > Pójdźmy dalej: załóżmy, że istnieją ludzie (lub też obce formy życia),które wyewoluowały w zupełnie inny sposób (lub w innym kierunku), posługują się innymi zmysłami (lub jeśli to ludzie to inaczej używają zmysłów), inaczej konstruują swoją rzeczywistość, inaczej "widzą", inaczej "słyszą".Ciekawe założenie. Nie trzeba by nawet uciekać się do teorii wielu światów, a np. założyć istnienie takich istot gdzieś na innej planecie. Myślę, że bez względu na to jakimi zmysłami by nie operowali czy językiem to i tak ta jedna rzeczywistość narzuciłaby im to w jakiś jeden konkretny sposób. Piszesz, że oni "konstruują swoją rzeczywistość" - myślę że jest dokładnie odwrotnie, to rzeczywistość sama im się narzuca a oni mogą co najwyżej spróbować ją poznać jak my, ale na pewno nie tworzyć jej w sensie dopuszczać do istnienia różne sprzeczności i niemożliwości tak jak my je widzimy. > Bezczasowość pozwoliłaby im stworzyć zupełnie inną logikę. Wtedy logiczne byłoby porzucenie związku przyczynowo-skutkowego, na rzecz życia w tu i teraz: bez przeszłości i bez myślenia o jutrze.Tak rozumiany pomysł bezczasowości nie wydaje mi się praktyczny. Oczywiście nie zawsze, wszystko zależy od sytuacji ale najczęściej tak jest. Jeśli chcemy jakoś świadomiej i zgodniej z rzeczywistością przeżyć nasze życie, uczynić je takim jakim chcemy poprzez wolną wolę itp. to musimy pamiętać o przeszłości i myśleć i planować na przyszłość. Umiejętność życia chwilą też jeż ważna, ale to co tu i teraz to nie wszystko. Trzeba wziąć w końcu odpowiedzialność nie tylko za swoje życie na tym świecie, ale i z czasem rodziny itp. Żeby to skutecznie zrobić trzeba często brać pod uwagę to co było i myśleć o tym co chcemy osiągnąć kiedyś w przyszłości i do tego dostosowywać to co się robi w danej chwili. Ale fajnie też czasem dać się całkowicie ponieść fantazji  . > Nasze życie generowałoby się samo, zdając się na przypadek i przygodność.Naprawdę chciałabyś, aby Twoje życie nie było w Twoich własnych rękach ?
|
|
| | |  | | mancziz (1830 punktów) | > Chodzi o to, że porzucając czas przestajemy zwracać tak wielką uwagę na pieniądze. Nie bez znaczenia jest hasło: CZAS TO PIENIĄDZ. Bez czasu pieniądze przestają mieć takie znaczenia, a liczy się wzajemna współpraca i wymiana dóbr w formie barterowej.Na to akurat patrzę zupełnie odwrotnie. Pieniądz to jeden z najlepszych wynalazków człowieka, który pozwolił mu się rozwinąć dużo lepiej niż za czasów prymitywnej wymiany barterowej. Nie odebrał w żaden sposób wzajemnej wspólpracy, jak już to ją mocno ułatwił. Zresztą nie jestem zdania, że to przedmioty tworzą życie człowieka ale ona sam. Nie ma znaczenia co jest tym przedmiotem, ważne jest jaką decyzję podejmuje sam człowiek i co wprowadza w życie. Mamy wolną wolę i to my decydujemy o przedmiotach a nie one o nas. Pewnie dla niektórych ludzi odwrotnie jest wygodniej bo można własną porażkę zwalić np. na pieniądze ale to do niczego wg mnie nie prowadzi. > Tylko, że ja nie widzę tu sprzeczności. Po prostu ostatecznie możemy stwierdzić, że po prostu się myliliśmy i wszystko, co uznaliśmy za prawdę może mieć zupełnie inny kształt i formę, a wtedy utwór "Imagine" Lennona nabierze nowego sensu  Zgoda, zawsze dobrze jest umieć się przyznać do błędu, ale trzeba też uznać że jednak istnieją pewne podstawowe prawdy (np. aksjomaty), których nie możemy podważać żeby nie przeczyć samym sobie. Również pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|