Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy wizjonerzy kłamią ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
29-06-2010 22:27Madame de Montsegur (1910 punktów)Czy wizjonerzy kłamią ?
Ocena 3 na 3
Co myślicie o tzw. objawieniach i ich bohaterach ? Czy ci, którzy twierdzą, że doświadczyli kontaktu z jakąś niezwykłą rzeczywistością, bezczelnie kłamią, powodowani chęcią zysku, rozgłosu itp. ? A może naprawdę coś widzieli, tylko nie potrafią tego nazwać i zaklasyfikować w znanych pojęciach ?
Byłam w Lourdes. Zapoznałam się szczegółowo z protokołami badań objawień. Uderzyło mnie to, że Bernadette Soubirou nigdy nie twierdziła, że widzi osobę zwaną przez KRK Matką Boską. Nazywała swoją wizję po prostu " Panią z groty". To inkwizytorzy badający sprawę "ustalili" tożsamość "zjawy". Relacje dzieci z Fatimy też nie mają takiej jednoznaczności w określeniu przedmiotu widzenia, jaką nadała im interpretacja hierarchów.
Czy wizjonerzy naprawdę coś widzą ? Co ? Projekcje wytworów własnej wyobraźni ? Czy coś rzeczywistego, co jest tak obce ich doświadczeniu, że nie potrafią tego ani opisać, ani zinterpretować, i wolą raczej przyjąć jakiekolwiek tłumaczenie z zewnątrz niż próbować samodzielnie rozwikłać tę zagadkę ?
Autor tego wątku akceptuje lub odrzuca nowe wypowiedzi. Przy braku decyzji, wypowiedź pojawi się po 48 godzinach.

immune.ltd (1783 punktów)
Co myślicie o tzw. objawieniach i ich bohaterach ? Czy ci, którzy twierdzą, że doświadczyli kontaktu z jakąś niezwykłą rzeczywistością, bezczelnie kłamią, powodowani chęcią zysku,rozgłosu itp. ? A może naprawdę coś widzieli, tylko nie potrafią tego nazwać i zaklasyfikować w znanych pojęciach ?

Swojego czasu Karl Gustav Jung w swojej życiowej pracy " Typy postaw " określił, że dzielimy się na dwie podstawowe postawy: Ekstrawertyk i Introwertyk, ta druga postawa ma szczególną skłonność do widzenia wyimaginowanych postaci. Jest tego zupełnie nieświadoma to po prostu skłonność. Długo by to rozwijać, ponieważ prace przytoczonego autora są obszerne i sam za wszystkim co napisał nie nadążam. Potem pojawiają się przy takiej osobie inni i utwierdzają ją w tym lub same bez bezpośredniego wpływu osoby mającej zwidy robią wokół tego odpowiednią otoczkę i mamy to chcemy usłyszeć i zobaczyć. Ja przynajmniej tak to sobie w sposób prosty tłumaczę.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dla mnie najbardziej wiarygodnym wizjonerem był Rasputin.
Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
Luszek (348 punktów)
>Co myślicie o tzw. objawieniach i ich bohaterach ? Czy ci, którzy twierdzą, że doświadczyli
>kontaktu z jakąś niezwykłą rzeczywistością, bezczelnie kłamią, powodowani chęcią zysku,
>rozgłosu itp. ? A może naprawdę coś widzieli, tylko nie potrafią tego nazwać i
>zaklasyfikować w znanych pojęciach ?
Myślę że pół na pół
Część to przypadki do terapii a część do resocjalizacji.

a ti poziwai
29-06-2010 23:14 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Myślę że pół na pół
>Część to przypadki do terapii a część do resocjalizacji.

Niech będzie pół na pół, ale ja inaczej podzielę : część to dzieciaki, a część lekko upośledzeni dorośli.
stanik (453 punktów)
A może naprawdę coś widzieli, tylko nie potrafią tego nazwać i
zaklasyfikować w znanych pojęciach ?

W Holandii na balkonie zielę hodowałem, pięknie się dymiło to się nawdychałem.Telewizor z wystawki mały czarno-biały, film jakiś nadawali.Całkiem odurzony tęczę barw w nim ujrzałem. I jak tu nie wierzyć?.
29-06-2010 23:58 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>W Holandii na balkonie zielę hodowałem, pięknie się dymiło to się nawdychałem.Telewizor z wystawki mały czarno-biały, film jakiś nadawali.Całkiem odurzony tęczę barw w nim ujrzałem. I jak tu nie wierzyć?.

Ale żeby tak być regularnie cyklicznie naćpanym 13- go każdego miesiąca ? Dziwi mnie to, bo w czasach dzieci z Fatimy nie wystarczyło chyba pójść do szkoły, żeby nabyć zioło ? No chyba że na tej łączce, gdzie paśli swoją trzódkę, rosła marycha, to kupię tę teorię. Muszę się wybrać do Fatimy na badania botaniczne
30-06-2010 00:02 
 Ocena 1 na 1
stanik (453 punktów)
Muszę się wybrać do Fatimy na badania botaniczne

Jak czegoś fajnego nazbierasz to się podziel.
30-06-2010 00:06 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
> Muszę się wybrać do Fatimy na badania botaniczne
>Jak czegoś fajnego nazbierasz to się podziel.
>
Podzielę się, ale wiesz, to nie są tanie rzeczy ...
30-06-2010 02:58 
 Ocena 5 na 5
marta (887 punktów)
Człowiek, jak chce coś zobaczyć nadzwyczajnego- zobaczy. Może juz na tym forum opisywałam doświadczenie- wygłup. Jeszcze na studiach razem z kolezanką przeprowadziłyśmy cos takiego: idziemy ulicą, dzień jest słoneczny i bezchmurny. W pewnym momencie stajemy i zaczynamy wymownie wgapiać sie w bezchmurne niebo. Zośka sugestywie zaczyna pokazywać coś, zaczynam komentować zjawisko.Rownocześnie obserwujemy, co się dzieje obok, a dzieje się. Zaczynają gromadzić się ludzie, wpatrują się w niebo i...o dziwo! Niektórzy coś tam widzą!!! Wycofałyśmy się dyskretnie. Wniosek: jak wyżej. Siła sugestii...
Druga opowieść, tym razem zasłyszana
Jesien, mgła, drogą o zmierzchu jedzie rowerzysta. W pewnym momencie w świetle lampy rowerowej widzi przed sobą białą postać machającą rękami ukrytymi w obszerej szacie.DUCH!Skręca- postać skręca również. Zatrzymuje się, postać znika. Rusza- postać pojawia się. Zdeerwowany ogląda rower i co widzi? Na wilgotnym szkle lampy przykleiła się ćma i usiłowała oderwać ruszając skrzydłamia jej projekcja odbijała się na mgle. Duch okazał się całkiem materialny
Za sprawą niewinnej nocnej gry terenowej jestem też autorką mimo woli, miejsca o którym mówią, że "tam straszy", ale to juz całkiem inna opowieść
30-06-2010 20:29 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Człowiek, jak chce coś zobaczyć nadzwyczajnego- zobaczy. Może juz na tym forum opisywałam doświadczenie- wygłup. Jeszcze na studiach razem z kolezanką przeprowadziłyśmy cos takiego: idziemy ulicą, dzień jest słoneczny i bezchmurny. W pewnym momencie stajemy i zaczynamy wymownie wgapiać sie w bezchmurne niebo. Zośka sugestywie zaczyna pokazywać coś, zaczynam komentować zjawisko.Rownocześnie obserwujemy, co się dzieje obok, a dzieje się. Zaczynają gromadzić się ludzie, wpatrują się w niebo i...o dziwo! Niektórzy coś tam widzą!!! Wycofałyśmy się dyskretnie. Wniosek: jak wyżej. Siła sugestii...

Sugestia, autosugestia to znane zjawiska. Jednak z moich analiz wynika, że na wizjonerów raczej nikt nie wpływa stymulująco. Przeciwnie, początkowo otoczenie im nie wierzy i próbuje ich przekonać o fałszywości ich wizji. Więc raczej sugestia powinna tu działać w odwrotną stronę.
04-08-2010 18:05 
 Ocena 1 na 1
capri (3 punktów)
To prawda, że ludziom można wmówić bardzo wiele głupot i to nie tylko posługując się językiem, czy też odpowiednią gestykulacją.

Czasem mamy do czynienia z "samonakręcaniem się". Może to być zwiazane ze przejściowymi bądź stałymi zmianami w naszym mózgu, spowodowanymi stanem chorobowym, otaczajacą nas "aurą", różnego rodzaju presjami - fizycznymi, środowiskowymi i innymi. Także z chemią, o której wspomniał tu jeden "palacz".
To zagadnienie trochę można podciągnąć na przykład pod pojęcie "deja vu", pod tak zwaną ezoterykę, eksterioryzację a choćby i pod to, co się nam śni... przynajmniej od czasu do czasu.

Mózg płata nam figle i na ogół nie mamy o tym pojęcia. To czysta "samoobrona" naszego organizmu, ciała, umysłu.
Nie chcemy przecież uchodzic we własnym mniemaniu za ludzi niezrównoważonych, nie chcemy być narażeni na niebezpieczeństwo, na śmieszność. Autosugestia działa.

Poza tym, proponuję się upić. To dobry eksperyment, czasem go stosuję. A resztę wytłumaczy dobry okulista (nie okultysta). Temat interesujący, ale nie jesteśmy w stanie wniknąć na tyle głęboko w nasz układ nerwowy, by aktualnie to roztrząsać. Wyginanie sztućców, przesuwanie przedmiotów na odległość, także przez kabel telefoniczny, niezwykłe zdolności matematyczne. Czym wobec tego są wizje, metafizyka, przepowiadanie przyszłości?

Nostradamus to przykład kogoś, kto zrobił z niektórych, a raczej z wielu z nas, idiotów. My, jako rasa ludzka jesteśmy na "to" podatni. Fakt, że w zdecydowanej większości przypadków wizjonerzy się mylą, jakoś uchodzi im płazem.
30-06-2010 00:21 
 Ocena 1 na 1
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Ale żeby tak być regularnie cyklicznie naćpanym 13- go każdego miesiąca ? Dziwi mnie to, bo w czasach dzieci z Fatimy nie wystarczyło chyba pójść do szkoły, żeby nabyć zioło ? No chyba że na tej łączce, gdzie paśli swoją trzódkę, rosła marycha, to kupię tę teorię.
Ten wizjoner wzbudza moje zaufanie.
Bill Hicks:
Today a young man on acid realized that all matter is merely energy condensed to a slow vibration, that we are all one consciousness experiencing itself subjectively, there is no such thing as death, life is only a dream, and we are the imagination of ourselves. Here's Tom with the Weather.


Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
30-06-2010 09:01 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)

>Ale żeby tak być regularnie cyklicznie naćpanym 13- go każdego miesiąca ?
Aaa... to ja nareszcie rozumiem , o co chodziło w tej starej piosence: trzynastego zawsze w grudniu jest wiosna itd.

>Dziwi mnie to, bo w czasach dzieci z Fatimy nie wystarczyło chyba pójść do szkoły, żeby nabyć zioło ? No chyba że na tej łączce, gdzie paśli swoją trzódkę, rosła marycha, to kupię tę teorię. Muszę się wybrać do Fatimy na badania botaniczne
Szukaj czegoś takiego:
pl.wikipedia.org/wiki/Łysiczka_lancetowata
Działanie jest opisane tu:
pl.wikipedia.org/wiki/Psylocybina
30-06-2010 09:05 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Szukaj czegoś takiego:
>pl.wikipedia.org/wiki/Łysiczka_lancetowata

Po tym to można wszystko zobaczyć. Tyle że regularne spożywanie wyczerpuje, można paść.
Fakt, dwoje pastuszków z Fatimy szybko się zabrało. Więc czyżby to był właściwy trop ?
30-06-2010 10:25 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
> Więc czyżby to był właściwy trop ?
Czwarta Tajemnica Fatimska , hehe..
30-06-2010 23:29 
 Ocena 3 na 3
Zyga (1539 punktów)
>Ale żeby tak być regularnie cyklicznie naćpanym 13- go każdego miesiąca ? Dziwi mnie to, bo w czasach dzieci z Fatimy nie wystarczyło chyba pójść do szkoły, żeby nabyć zioło?

Pewnie jedli podpłomyk ze sporyszem.
spray (5875 punktów)

>Pewnie jedli podpłomyk ze sporyszem.
Chleb
www.youtube.com/watch?v=STaAl-64Wtc

Religie niczym szczególnym się nie różnią.
Moze tylko kształtem gilotyny.
01-07-2010 11:25 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Religie niczym szczególnym się nie różnią.
>Moze tylko kształtem gilotyny.

Gilotyny to akurat żadna religia nie stosowała jako narzędzia prewencyjnego i dyscyplinującego. Mają zwykle ciekawsze, mniej humanitarne metody.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Ja też jak wypiję ćwiartkę to widzę różne rzeczy. Daj sobie spokój z tymy wizjamy.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
30-06-2010 08:51 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Ja też jak wypiję ćwiartkę to widzę różne rzeczy.

Wizjonerami często są dzieci. Nie podejrzewam ich o nietrzeźwość.

>Daj sobie spokój z tymy wizjamy.

Niezupełnie można dać sobie spokój. Na tych wizjach wyrasta mega biznes, decydują o losie wielu ludzi i ich miejsc zamieszkania. Lourdes było zapadłą wiochą, której mieszkańcy nie znali nawet dobrze francuskiego ( mówili w dialekcie Patois, bardziej zbliżonym do języka katalońskiego i dawnego langwedockiego, czyli tak jakby gwarą góralską ), a opowieści małej Bernadette zmieniły wioskę w Pirenejach w wielki kombinat handlu nadzieją, gdzie spływają co roku grube pieniądze pielgrzymów z całego świata. Pieniądze robi się tam dosłownie na wszystkim. Kto jest mniej pobożny i nie potrzebuje różańca czy medalika, bez trudu wybierze inny fajny gadżet, łącznie z perfumami i zapalniczkami z wizerunkiem Immaculada .
30-06-2010 18:43 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Niezupełnie można dać sobie spokój. Na tych wizjach wyrasta mega biznes, decydują o losie wielu ludzi i ich miejsc zamieszkania. Lourdes było zapadłą wiochą, której mieszkańcy nie znali nawet dobrze francuskiego ( mówili w dialekcie Patois, bardziej zbliżonym do języka katalońskiego i dawnego langwedockiego, czyli tak jakby gwarą góralską ), a opowieści małej Bernadette zmieniły wioskę w Pirenejach w wielki kombinat handlu nadzieją, gdzie spływają co roku grube pieniądze pielgrzymów z całego świata. Pieniądze robi się tam dosłownie na wszystkim. Kto jest mniej pobożny i nie potrzebuje różańca czy medalika, bez trudu wybierze inny fajny gadżet, łącznie z perfumami i zapalniczkami z wizerunkiem Immaculada .

przykładem jest nasz Częstochowa wypisz wymaluj, wszystko to o czym piszesz
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mózgi wielu zwierząt odpowiadają wrażeniem czyjejś obecności na nieoczekiwany ruch. Bierze się to stąd, iż lepiej uciec, niż założyć, iż wiatr poruszył gałązkami. Przesadna ostrożność naraża nas (czyli wielu kręgowców) na zbyt dużo biegania, ale zbytnia leniwość może skończyć sie śmiercią (na przykład tygrys poruszył gałązkami). Mamy więc taką właściwość, iż doszukujemy się obecności kogoś tam gdzie jej nie ma. W plamach światła i smaru, w deseniach na skrzydłach motyli dopatrujemy się często czyjejś twarzy. Zatem wizjonerzy kłamią, ale najmocniej okłamują samych siebie. Tak bardzo chcą "żeby coś było", że nie weryfikują swoich doznań, lecz je potęgują i wymyślają na ich temat historie. Jeśli zaś jakąś historię zmyśloną powtórzy się sobie tysiące razy, z nadzieją iż zaszła naprawdę, staje się dla wiedzy o naszej przeszłości "prawdą".

Dlaczego wizjonerzy tak bardzo chcą, aby coś było? Moim zdaniem na gruncie cywilizacji chrześcijańskiej najważniejszym powodem jest chuć wiecznego istnienia i chęć potwierdzenia gwarantującej je wiary. Innym, bardziej ogólnoludzkim powodem, jest chęć bycia sławnym i wyjątkowym. Dla wielu naiwniaków ten, kto gadał z bogami, aniołami, duchami przodków staje się nie lada VIPem. A miło też się samemu oszukać i być VIPem szczerze, wierząc we własne kłamstwa i potęgowane do granic przesady błędne przeczucia.
30-06-2010 09:01 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Mózgi wielu zwierząt odpowiadają wrażeniem czyjejś obecności na nieoczekiwany ruch. Zatem wizjonerzy kłamią, ale najmocniej okłamują samych siebie. Tak bardzo chcą "żeby coś było", że nie weryfikują swoich doznań, lecz je potęgują i wymyślają na ich temat historie. Jeśli zaś jakąś historię zmyśloną powtórzy się sobie tysiące razy, z nadzieją iż zaszła naprawdę, staje się dla wiedzy o naszej przeszłości "prawdą".

Być może część wizjonerów kłamie z premedytacją. Ci budzą tylko moją pogardę . Natomiast interesują mnie ci, którzy wierzą we własne wizje ewentualnie posłannictwo. Pewnie jest tak jak piszesz, oszukują samych siebie. Ale nie jestem przekonana, czy przyczyną jest tylko ich nadmierna pobożność i chęć potwierdzenia realności obiektu wiary, ewentualnie postawienia samych siebie w centrum zainteresowania swojej społeczności. Były przypadki, gdy wizjonerem zostawała osoba mało zainteresowana wiarą i nie praktykująca. Może to mózg wizjonerów płata im figle, niezależnie od ich woli i świadomości ? Myślę, że nie należy z założenia nie wierzyć wszystkim. Niektórzy może istotnie coś widzą. Może nie wiedzą, co to jest. A Kościół, jeśli uzna to za pożyteczne dla swoich celów, tłumaczy im, że widzieli Jezusa albo Maryjkę
30-06-2010 12:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nic nie wskazuje na to, że jakikolwiek element tej łamigówki występuje poza mózgiem i percepcją . Ale oczywiście, uzupełnię moją wypowiedź. Obok wizjonerów kłamiących świadomie i nieświadomie, są też tacy (również nieświadomie kłamiący), którzy mają bezgraniczne zaufanie do własnej percepcji. Wtedy jej błędy stają się dla nich dogmatem. Jest wiele chorób, zaburzeń funkcjonowania narządów zmysłów, albo też przetwornika, czyli mózgu, iż większości ludzi na ziemi zdarzają się sytuacje, w których docierają do nich niewyjaśnione bodźce z otoczenia (albo - przeciwnie - pojawia się niewyjaśniona zasłona). Myślę, że prawie każdy to miał, choćby ze zmęczenia. Bardzo prostym eksperymentem jest przejście szybko nad jakąś długą kratką, albo szachownicą złożoną z niezadużych pól. Spójrzmy na grunt pod nogami kątem oka. Efekt murowany. Niejeden potencjalny wizjoner miałby już taaaaki temat do przemyśleń. A można przejść nad ową kratką, gdy się jest niewyspanym i - dajmy na to - trochę chorym na przeziębienie. Wtedy efekt będzie jeszcze większy. Gdy ktoś szuka "czegoś poza wszystkim" już z takiej kratki wyskoczą mu hordy aniołów i dzinów
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Myślę, że prawie każdy to miał, choćby ze zmęczenia. Bardzo prostym eksperymentem jest przejście szybko nad jakąś długą kratką, albo szachownicą złożoną z niezadużych pól. Spójrzmy na grunt pod nogami kątem oka. Efekt murowany. Niejeden potencjalny wizjoner miałby już taaaaki temat do przemyśleń. A można przejść nad ową kratką, gdy się jest niewyspanym i - dajmy na to - trochę chorym na przeziębienie. Wtedy efekt będzie jeszcze większy. Gdy ktoś szuka "czegoś poza wszystkim" już z takiej kratki wyskoczą mu hordy aniołów i dzinów

A co powiecie o tym efekcie ? Instrukcja obsługi pod obrazkiem .

www.zludzenia.pl/galeria-inne,6,9,jezus.html
01-07-2010 12:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Otóż to Madam. A gdy ktoś przejdzie nad kratką obok drzewa z wielkimi sękami, złudzenie twarzy spowodowane przez sęki (prawie zawsze istnieje, gdyż są bardzo nieregularne), stanie się "bardziej wiarygodne".
01-07-2010 13:09 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Otóż to Madam. A gdy ktoś przejdzie nad kratką obok drzewa z wielkimi sękami, złudzenie twarzy spowodowane przez sęki (prawie zawsze istnieje, gdyż są bardzo nieregularne), stanie się "bardziej wiarygodne".

Więc może już mamy rozwiązanie zagadki tzw. objawień ?
01-07-2010 17:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że tak. Nasze otoczenie dostarcza nam masy bodźców, a nasze zmysły są zawodne. Sami z siebie chcemy doszukiwać się wrażenia czyjejś obecności i kształtu twarzy wokół. Gdy jesteśmy przepojeni myśleniem religijnym, nasze oczekiwania stają się bardziej konkretne. Czasem - tak jak pokazałaś - czyjeś areligijne wrażenie "czegoś" mogą opracować funkcjonariusze tej, bądź innej religii. Również moda na spotkania z UFO miała w USA podobny przebieg. Z pewnością podobne bodźce mogły by się stać przy innej modzie Matkami Boskimi, imionami Allach, znakami Jowisza etc.
KarolG (2892 punktów)
Dawkins odpowiedział na podobne pytanie bez owijania w bawełnę:

Myślę, że większość naprawdę wierzy, że coś widziała, ale są też tacy, którzy bezczelnie kłamią.

Thank god, I'm the atheist
Medieval (3004 punktów)

Uprzejmie Wam polecam !

czajniczek(*)gspot.com/search/label/Religia

Ten fragment lubię:

"...w sprawie Heroldsbach interweniował nawet sam... szatan. Przemawiając ustami Anneliese Michel szatan wygadał się, że uznanie tego cudu znacznie by go osłabiło. Jeśli ktoś nie słuchał tych nagrań przypominam, że w tej samej rozmowie diabeł przyznał, że noszenie przez siostry zakonne spodni znacząco go wzmacnia, a powrót do skromnych strojów zakonnych byłoby dla niego prawdziwym ciosem! Taki z niego konserwatysta!"

Jak ktoś zaczyna mi mówić o cudach, pytam czy zna cuda islamskie.

"Wizerunek Mahometa jest nazbyt święty, zatem rolę naszych Jezusów na szybach odgrywają napisy z imieniem Allaha. Tak się składa, że Allah zapisany po arabsku to jeno dwa bardzo proste symbole - coś na kształt litery "w" z laską przypominającą "l". Tylko w ostatnim czasie Allah ukazał się na chmurach, drzewach, skale, ziemniaku, pomidorze, kwiatach, rybach, a także na uszach i rękach swoich wyznawców. Kiedy chwile poszperałem w poszukiwaniu innych dziwadeł, znalazłem jeszcze cudowne wizerunki Allaha na plastrze miodu, Księżycu, na kozie, gołębiu, dłoniach i jajku."

Mamy więc cuda chrześcijańskie, mamy islamskie, mamy także np. "cud" fotosyntezy
finerbijk (17282 punktów)
Ja myślę, że wyjaśnianie wszystkich zjawisk tzw. "parapsychicznych" zielem, albo przewidzeniami to duże uproszczenie.

Weźmy takiego jasnowidza Jackowskiego, który specjalizuje się w odnajdywaniu zaginionych, najczęściej już nieżyjących. Ma setki potwierdzonych przez policję na piśmie sukcesów. A raczej trudno podejrzewać policję o chęć promowania szarlatanerii. Ostatnio otrzymał zaproszenie od brytyjskiej policji, aby rozwiązał kilka spraw, zdumionej po tym jak bezbłędnie podał miejsce ukrycia zwłok zabitej Polki (nie wyjeżdżając nawet do Anglii).
www.krzysztof-jackowski.info/

To że coś się nie mieści w naszym pojmowaniu świata nie znaczy, że to nie istnieje. Podczepianie treści religijnych do tego typu zjawisk czy zdolności, podobnie jak negowanie ich z góry lub bezkrytyczna akceptacja, świadczy tylko o ciasnocie umysłu i ograniczonych horyzontach.
30-06-2010 20:19 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Ja myślę, że wyjaśnianie wszystkich zjawisk tzw. "parapsychicznych" zielem, albo przewidzeniami to duże uproszczenie.
>To że coś się nie mieści w naszym pojmowaniu świata nie znaczy, że to nie istnieje.

To właśnie miałam na myśli, zakładając ten wątek.

>Podczepianie treści religijnych do tego typu zjawisk czy zdolności, podobnie jak negowanie ich z góry lub bezkrytyczna akceptacja, świadczy tylko o ciasnocie umysłu i ograniczonych horyzontach.

Czyli jest niegodne racjonalisty.

Dzięki za tę wypowiedź.
01-07-2010 12:42 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Media też szukają cudowności. Gdy jednak osobiście przejdziemy się na policję i zapytamy o skuteczność osób takich jak Jackowski (a nie poczytamy na jego stronie o tym), okazuja się inne rzeczy.
01-07-2010 18:05 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
>Media też szukają cudowności. Gdy jednak osobiście przejdziemy się na policję i zapytamy o skuteczność osób takich jak Jackowski (a nie poczytamy na jego stronie o tym), okazuja się inne rzeczy.

Ja przez jemu podobnego będzwała swego czasu z kolegami przeszukiwałem trzy dni dno kanału wodnego szukając ciała dziewczynki ! Uparł się, że tam ją widział w swych majakach. Na końcu się Okazało, że pojawił po prostu tatuś po roku skłócony i ją sobie bez wiedzy mamy "pożyczył".
finerbijk (17282 punktów)
>Media też szukają cudowności. Gdy jednak osobiście przejdziemy się na policję i zapytamy o skuteczność osób takich jak Jackowski (a nie poczytamy na jego stronie o tym), okazuja się inne rzeczy.
Sprawa jest prosta. Na swej stronie zamieszcza skany oryginalnych (ponoć) referencji od policji z podaniem adresów komisariatów, nazwisk itd. Jeśli to fałszywki to wystarczy zgłosić gdzie trzeba i na pewno jest paragraf na nieuprawnione powoływanie się na organa państwowe.

Może któryś racjonalista by się tym zajął w ramach szczytnej misji tępienia zabobonów i szarlatanów?
01-07-2010 13:38 
 Ocena 1 na 1
de Vill (1165 punktów)
Na wymienionym powyżej "czajniczku" można też sprawdzić ile warte są przepowiednie Jackowskiego (na lata 2008 i 2009).
czajniczek(*)logspot.com/search?q=jackowski
01-07-2010 21:23 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Na wymienionym powyżej "czajniczku" można też sprawdzić ile warte są przepowiednie Jackowskiego (na lata 2008 i 2009).
Zgadza się, że w tym jest kiepski. Nie powinien się za to brać w ogóle. Ale to nie przeczy faktom o tych znalezionych zwłokach.
Pokaż takiego który jest perfekcyjny i nie robi błędów. Einstein też pieprzył żenujące bzdety pod koniec i czy dlatego należy odrzucić TE?
01-07-2010 21:50 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Pokaż takiego który jest perfekcyjny i nie robi błędów. Einstein też pieprzył żenujące bzdety pod koniec i czy dlatego należy odrzucić TE?
>

Może pod koniec życia mózg Einsteina był już tak przegrzany, że własna wiedza go przerosła i musiał odreagować. Święty Tomasz z Akwinu też zbzikował pod koniec życia. Uznał, że wszystko, co napisał w ciągu całego swojego życia ( a że był grafomanem, dużo tego było ) to " słoma "
01-07-2010 21:56 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Może pod koniec życia mózg Einsteina był już tak przegrzany, że własna wiedza go przerosła i musiał odreagować. Święty Tomasz z Akwinu też zbzikował pod koniec życia. Uznał, że wszystko, co napisał w ciągu całego swojego życia ( a że był grafomanem, dużo tego było ) to " słoma "

Czy prawdą jest, że Einstein był autystyczny ? Ktoś zna źródła, ewentualne ?
01-07-2010 22:40 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Czy prawdą jest, że Einstein był autystyczny ? Ktoś zna źródła, ewentualne ?

Wśród psychologów przeważają opinie, że cierpiał na zespół Aspergera - pokrewne autyzmowi zaburzenie rozwoju osobowości.

Tu jest info :

www.psycholog.alleluja.pl/tekst.php?numer=3304
finerbijk (17282 punktów)
> TE?*
*Oczywiście chodziło o TW
diogenes (42753 punktów)
>Czy ci, którzy twierdzą, że doświadczyli kontaktu z jakąś niezwykłą rzeczywistością, bezczelnie kłamią, powodowani chęcią zysku,
>rozgłosu itp. ? A może naprawdę coś widzieli, tylko nie potrafią tego nazwać i zaklasyfikować w znanych pojęciach ?

Nie ma powodów, by przeczyć istnieniu sennych majaków, halucynacji wariata, wizji narkomana czy mistyka. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy je traktować jako zjawiska nie z tego świata, a więc nadając im transcendentny wymiar. To typowe dla naiwnego realizmu, który dla doznań zmysłowych doszukuje się - mówiąc językiem Kanta - rzeczy w sobie jako przyczyn. Podobną ontologię ma jednak tzw. zdrowy rozsądek, który bez dyskusji przyjmuje istnienie zewnętrznego wobec zmysłowych doznań świata (jako ich przyczyny).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-06-2010 20:23 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Nie ma powodów, by przeczyć istnieniu sennych majaków, halucynacji wariata, wizji narkomana czy mistyka. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy je traktować jako zjawiska nie z tego świata, a więc nadając im transcendentny wymiar.

A jednak nie możemy zakładać, że wszyscy wizjonerzy byli pod wpływem jakichś substancji chemicznych zmieniających świadomość. Nie mamy na to wystarczających danych. Nie wszystkich też zbadał psychiatra. Może jednak jakiś bodziec z zewnątrz, zupełnie naturalny, choć niezidentyfikowany, tak podziałał na ich mózgi, że zmysły wprowadziły ich w błąd. Chciałabym poznać właśnie ten bodziec.
30-06-2010 22:34 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
A jednak nie możemy zakładać, że wszyscy wizjonerzy byli pod wpływem jakichś substancji chemicznych zmieniających świadomość. Nie mamy na to wystarczających danych. Nie wszystkich też zbadał psychiatra. Może jednak jakiś bodziec z zewnątrz, zupełnie naturalny, choć niezidentyfikowany, tak podziałał na ich mózgi, że zmysły wprowadziły ich w błąd. Chciałabym poznać właśnie ten bodziec.

Upieram się Madame de Montsegur, że ludzie dzielą tzw. postawami wg teorii Junga. Introwertyk jest podatny na wewnętrzne wyobrażenia i imaginowanie sobie różnych sytuacji i ich przyswajanie. W/w lekarz obserwował ludzi w każdym wieku i prowadził badania. Przykładowo często dziecko i nie tylko śpiące same w ciemnym pokoju wyobraża sobie różne zjawiska w wyniku ruszającej się firanki, gałęzi drzew i buduje wokół tego całą historię. Po jakimś czasie mimo prób odciągnięcia tej osoby od tych wyjaśnień zaczyna mimowolnie w to wierzyć i się z tą historią utożsamiać. Istotny w danym momencie był zawsze stan emocjonalny w danej chwili, czyli silny stres, lęk, euforia, samotność itp. Nie mylić tego z mitomanią, już opisaną i zdiagnozowaną. Mamy wszyscy cechy wspólne, które na co dzień się równoważą, ale w momentach krytycznych jedna z postaw bierze górę i stąd już krótka droga do zwidów itp. opisanych zjawisk nie tylko religijnych.
30-06-2010 23:03 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Mamy wszyscy cechy wspólne, które na co dzień się równoważą, ale w momentach krytycznych jedna z postaw bierze górę i stąd już krótka droga do zwidów itp. opisanych zjawisk nie tylko religijnych.
>

No tak. Ale konsekwentna powtarzalność tych "zwidów" u niektórych wizjonerów nie daje mi spokoju. Jeśli coś się powtarza w sposób dający się przewidzieć, to już nie jest przypadkowym "zwidem".
Naprawdę nic tu nie chcę udowodnić ani lansować żadnej teori, po prostu stawiam pytania tam, gdzie brakuje mi dostatecznego wyjaśnienia.
30-06-2010 23:18 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
No tak. Ale konsekwentna powtarzalność tych "zwidów" u niektórych wizjonerów nie daje mi spokoju. Jeśli coś się powtarza w sposób dający się przewidzieć, to już nie jest przypadkowym "zwidem".Naprawdę nic tu nie chcę udowodnić ani lansować żadnej teori, po prostu stawiam pytania tam, gdzie brakuje mi dostatecznego wyjaśnienia.

Tak, tak tam gdzie się to pojawia notorycznie i za każdym razem jest przewidywalne to już tylko leżanka u psychologa. Jeśli jest inne wytłumaczenie to sam też jestem ciekawy.
30-06-2010 23:50 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Tak, tak tam gdzie się to pojawia notorycznie i za każdym razem jest przewidywalne to już tylko leżanka u psychologa. Jeśli jest inne wytłumaczenie to sam też jestem ciekawy.

Psycholog i jego leżanka to za mało na zwidy. Już prędzej izolatka bez klamek.
30-06-2010 23:56 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Psycholog i jego leżanka to za mało na zwidy. Już prędzej izolatka bez klamek.

tak, ale wtedy masz komitet obronny na głowie i szturm na dom "zombi", lepiej to załatwić w białych rękawiczkach . Diagnoza (trafna), silne leki i capstrzyk o 6 rano, to każdego leczy i zmienia .
01-07-2010 11:21 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>tak, ale wtedy masz komitet obronny na głowie i szturm na dom "zombi", lepiej to załatwić w białych rękawiczkach . Diagnoza (trafna), silne leki i capstrzyk o 6 rano, to każdego leczy i zmienia .
>

Niewątpliwie elektrowstrząsy, wojsko i ZUS uzdrawiają cudownie najtrudniejsze przypadki. To już wielokrotnie sprawdzone. Na wizjonerów też znalazłby się sposób. Szczególnie, że chociaż widzą Matkę Boską na złotym obłoku itp., kolory banknotów jakoś im się nie mylą.
30-06-2010 22:56 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Może jednak jakiś bodziec z zewnątrz, zupełnie naturalny, choć niezidentyfikowany, tak podziałał na ich mózgi, że zmysły wprowadziły ich w błąd. Chciałabym poznać właśnie ten bodziec.

Możesz w niego wierzyć, tak jak np. ludzie wierzą w tzw. świat zewnętrzny lub w boga (to ten sam rodzaj wiary). W teorii poznania to stanowisko analogiczne do ptolemeuszowskiego obrazu świata. Tak sądził Russell; podzielam takie stanowisko. Ludzie myślą wciąż w logice tradycyjnej.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Terebint (Marcin) (795 punktów)
A może chodzi o zjawisko podobne do fatamorgany?
30-06-2010 20:24 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A może chodzi o zjawisko podobne do fatamorgany?

Wtedy widzieliby je raczej wszyscy w pobliżu, a wizjonerzy widzą coś, czego nie mogą dostrzec osoby stojące tuż obok nich .
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Co myślicie o tzw. objawieniach i ich bohaterach ? Czy ci, którzy twierdzą, że doświadczyli
>kontaktu z jakąś niezwykłą rzeczywistością, bezczelnie kłamią, powodowani chęcią zysku,
>rozgłosu itp. ? A może naprawdę coś widzieli, tylko nie potrafią tego nazwać i
>zaklasyfikować w znanych pojęciach ?

Trudno ocenić co widzą wizjonerzy - obraz powstaje w ich mózgu więc o ile wiem nie da się tego "wydobyć". W większości religi zachodzą takie zjawiska, często w religiach, które są ze sobą sprzeczne. Więc trudno w ten sposób cokolwiek udowodnić - bo możnaby przeciwstawić wizje jednej religi przeciwko drugiej.
30-06-2010 21:04 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Trudno ocenić co widzą wizjonerzy - obraz powstaje w ich mózgu więc o ile wiem nie da się tego "wydobyć". W większości religi zachodzą takie zjawiska, często w religiach, które są ze sobą sprzeczne. Więc trudno w ten sposób cokolwiek udowodnić - bo możnaby przeciwstawić wizje jednej religi przeciwko drugiej.

Jest taka teoria spiskowa - projekt Blue Beam. Może pogodzi wizjonerów różnych religii

motyl.wordpress.com/2009/03/01/projekt-blue-beam/
Iwona Przybyła (801 punktów)
A Tesla nie był przypadkiem wizjonerem?
01-07-2010 20:19 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A Tesla nie był przypadkiem wizjonerem?

Hmmm... to ciekawa koncepcja . Prawdopodobnie był połączeniem geniusza z szaleńcem . Edison chyba podobnie. Ale funkcjonariusze KRK powiedzieliby raczej, że byli masonami i dopatrywaliby się w ich dokonaniach ingerencji szatana. Nie pasują do założeń.
Iwona Przybyła (801 punktów)
Czy wizjonerzy kłamią?

Nie, nie kłamią. Mówią to, co uznali za prawdę. Czyli dokładnie tak jak każdy z nas. Oczywiście racjonalista powie, że za jego wnioskami stoją empiryczne dane i założenia. A ja zapytam? I co z tego, skoro możliwe, że żyjemy we śnie

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365