 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-07-2010 12:58 | osko (291 punktów) | Mój agnostycyzm | Przedstawię tu to do czego niedawno doszedłem.
Jestem agnostykiem w kwestii boga nieosobowego, tzn kreatora, lub nawet niekoniecznie kreatora, po prostu istniejącej nadistoty. Gdy nadajemy bogu jakieś cechy, np wszechmoc, miłość, prowadzenie przybytku zwanego rajem itd, wtedy mozemy go oceniać, opisywać jego prawdopodobieństwo, czyli dyskutować o nim na gruncie logicznym, naukowym. O tym pisal Dawkins. Pisał też o nędzy agnostyzmu - o tym że zawieszenie poglądu w takiej sprawie jest bez sensu, ponieważ mamy przesłanki twierdzące że Boga prawdopodobnie nie ma. Szkoda że nie napisał jakie, a jedynie uciekał się do analogi z wróżką zębuszką! Dlatego odrzucam Boga opisywanego różnymi cechami - są one bowiem odbiciem nas samych. Pragniemy sprawiedliwości - tworzymy Boga - sędziego. Jesteśmy ograniczeni, śmiertelni, słabi - tworzymy Boga nieograniczonego, nieśmiertelnego, wszechpotęznego. Dodatkowo Bóg czyniący cuda, ingerujący w świat jest sprzeczny z nauką - bowiem nauka nie może zakładać nagłego zawieszania reguł rządzących światem. A jeśli Bóg ingeruje w świat, wtedy jest oddziaływaniem, a oddziaływanie można naukowo zbadać.
Tym do czego doszedłem jest to co mozna nazwać deistycznym agnostyzmem. Zawieszam osąd w sprawie Boga bezosobowego, takiego o jakim mówił Einstein, Boga który po prostu jest, który nie czyni cudów, którego można określić jako prawa fizyki. Tylko co do takiego Boga nie można wydać osądu co do istnienia lub nie.
Co o tym sądzicie?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Mój agnostyzm | >Zawieszam osąd w sprawie >Boga bezosobowego, takiego o jakim mówił Einstein, Boga który po prostu jest, który nie czyni cudów, >którego można określić jako prawa fizyki. Tylko co do takiego Boga nie można wydać osądu co do >istnienia lub nie. >Co o tym sądzicie? Co do praw fizyki, to raczej wątpliwości nie mam - istnieją. Ale żeby je Bogiem nazywać... Po co, skoro istnieje inna nazwa - prawa fizyki?
|
|
 | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Co do praw fizyki, to raczej wątpliwości nie mam - istnieją. Ale żeby je Bogiem nazywać... Po co, skoro istnieje inna nazwa - prawa fizyki?
Dla niektórych miało i nadal ma to sens, tylko prościej nazwać to np. hylozoizmem, czy panteizmem (może nawet pandeizmem?)!
Jakkolwiek żaden z tych poglądów do mnie nie przemawia i są chyba obecnie rzadko spotykane.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Proponuję szybkie przejście do ateizmu. Ateista nie musi nawet niczego zawieszać, a to wiele ułatwia i otwiera nowe horyzonty. Na przykład uwalnia z przymusu szukania boga za wszelką cenę wszędzie tam, gdzie go dotąd nie znaleziono i gdzie go po prostu nie ma.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
3 na 3 | stilgar (7322 punktów) |
> Co o tym sądzicie?Agnostycyzm i ateizm zgadzają się w jednym punkcie - Bóg, istniejący czy nie, nie wpływa w żaden sposób na nasze życie, dlatego nie ma nawet sensu o tym dyskutować. Polecam ci ( tak jak w sąsiednim wątku ) ignostycyzm
|
|
2 na 2 | Guzik (2020 punktów) | >Przedstawię tu to do czego niedawno doszedłem. >Jestem agnostykiem w kwestii boga nieosobowego, tzn kreatora, lub nawet niekoniecznie kreatora, [...]
Wiesz, wszystko pięknie i dobrze, że do tego doszedłeś,( to zresztą nie takie trudne). Kto z myślących ludzi wierzyłby w XXI wieku w Boga z brodą, Boga osobowego...
Ja Ci tak jak inni także polecam ateizm. Dlaczego? Po prostu wtedy polegasz tylko na sobie, jesteś wyzwolony i wiesz, że tylko sam sobie możesz pomóc... no może także inni ludzie. To jest ważne w rozwoju osobowości.Poza tym istnienie życia pozagrobowego, w które wierzy wielu agnostyków... Oni nie mogą się się suma sumarum wyzbyć wiary w jakieś nieznane siły, np. reinkarnacja... To także sprawa osobowości. Potrzeba jakiejś nadziei przy marnej doczesności?
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Kto z myślących ludzi wierzyłby w XXI wieku w Boga z brodą, Boga osobowego...? Czy chce Pani powiedzieć, że chrześcijaństwo, a szczególnie "Nasz Papież" podkreślający ważność istnienia właśnie "Boga Osobowego", to ludzie bezmyślni? >
|
|
|  | | Guzik (2020 punktów) | >>Kto z myślących ludzi wierzyłby w XXI wieku w Boga z brodą, Boga osobowego...? >Czy chce Pani powiedzieć, że chrześcijaństwo, a szczególnie "Nasz Papież" podkreślający ważność istnienia właśnie "Boga Osobowego", to ludzie bezmyślni?
Istotnie. Chciałam powiedzieć "myślących". A "Nasz Papież"? To, że uważał, że ludziom potrzeba takiego Boga, że uzależniał za pomocą swego personelu kolejne pokolenie Polaków, niekoniecznie znaczyło, że sam w niego wierzył.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>>Kto z myślących ludzi wierzyłby w XXI wieku w Boga z brodą, Boga osobowego...? >>Czy chce Pani powiedzieć, że chrześcijaństwo, a szczególnie "Nasz Papież" podkreślający ważność istnienia właśnie "Boga Osobowego", to ludzie bezmyślni? > Istotnie. Chciałam powiedzieć "myślących". A "Nasz Papież"? To, że uważał, że ludziom potrzeba takiego Boga, że uzależniał za pomocą swego personelu kolejne pokolenie Polaków, niekoniecznie znaczyło, że sam w niego wierzył. Jestem dosyć poważnym człowiekiem, co wcale nie znaczy, że nie ironizuję, czasem nawet złośliwie. Myślę, że dobrze Panią zrozumiałem, gdyż ciężko nam uwierzyć, że myślący ludzie w XXI w. wierzą w "pana z brodą", ale takie są fakty. Intelektualiści teistyczni wierzą w Boga Osobowego i mnie nie interesują tu ich głęboko skrywane poglądy, ale to co głoszą publicznie i podpisują jako własne publikacje, gdyż tylko to może podlegać intelektualnej weryfikacji.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@
>
|
|
4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >Co o tym sądzicie? A ja polecam zostawić umysł otwarty, poznawać, uczyć się, smakować wszystkiego - krytycznie testować czy działa, sprawdza się, czy też nie - i nie zawracać sobie głowy etykietkami.
Przyjmując którąś z nich automatycznie dajemy się wtłoczyć w jej ramy i ograniczenia, z biegiem czasu przyjmujemy je za własne i do widzenia swobodne myślenie - zostają dogmaty, doktryny i wszystko inne co dla (za) nas już wymyślono.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>Co o tym sądzicie? >A ja polecam zostawić umysł otwarty, poznawać, uczyć się, smakować wszystkiego - krytycznie testować czy działa, sprawdza się, czy też nie - i nie zawracać sobie głowy etykietkami. Warto być otwartym, choć chyba nie za bardzo, bo wówczas wszystko z głowy wypadnie. Warto dla poznania poszerzać horyzonty, ale czy warto dla zrozumienia wszystkich obkurczać istotę szarą? Smakować wszystkiego, no chyba bez przesady - znam pośrednio rzeczy, których bym posmakować nie chciał. Jedną z cech ludzkich jest nazywanie i porządkowanie. Trudno bez tego się obejść. Wystarczy bez potrzeby nie upraszczać.
>Przyjmując którąś z nich automatycznie dajemy się wtłoczyć w jej ramy i ograniczenia, z biegiem czasu przyjmujemy je za własne i do widzenia swobodne myślenie - zostają dogmaty, doktryny i wszystko inne co dla (za) nas już wymyślono. Nawet, gdyby to było prawdą, to jakże wspaniałą jest osobista weryfikacja myśli i ustaleń poprzedników. Przyjmowanie dogmatów za prawdę wynika z charakteru człowieka. Dlatego, niektórzy (np. kler) tak sobie cenią umundurowanie.
@@@ .
|
|
| zachaj (5239 punktów) | Masz ciągotki do boga , czuć to bardzo wyraźnie... Czy czujesz pustkę kiedy pomyślisz o możliwości jego nieistnienia ? Jeżeli tak , to niedobre symptomy. W takich momentach proponuje dobrą lekturę. Do mnie pojutrze przyjdzie najnowsze dzieło Dawkinsa , czekam z niecierpliwością.
Ja "spaliłem drewniane figurki moich bożków" już dawno. Kiedy Ty to zrobisz ?
|
|
 | | osko (291 punktów) | Nie tyle pustkę, co niepokój co do tego że mogę się mylić... Zresztą dlaczego miałbym czuć pustkę. Taki deistyczny Bóg nie roztacza żadnej opieki nad człowiekiem, nie zapewnia nagrody cz kary. Po prostu jest. (lub nie)
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | > Po prostu jest. (lub nie)
Gdzie jest ?
Nie potrafię znaleźć dla niego jakiegoś miejsca , wszystko jest już tak doskonale zagospodarowane...
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | > Po prostu jest. (lub nie)Zawsze jakby się kiedyś ujawnił , powiesz , że szukałeś go całe życie ale tak się schował...
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Nie tyle pustkę, co niepokój co do tego że mogę się mylić... Zresztą dlaczego miałbym czuć pustkę. Taki deistyczny Bóg nie roztacza żadnej opieki nad człowiekiem, nie zapewnia nagrody cz kary. Po prostu jest. (lub nie) W takim układzie Twoja pomyłka jest bez znaczenia. Nie ma sensu rozważać odpowiedzi na pytanie, która to odpowiedź jest całkowicie i totalnie nieistotna. Skoro nie ma osądu i kary, Twoja ocena istnienia lub nieistnienia boga bezosobowego jest bez znaczenia.
|
|
| Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Co o tym sądzicie?Sądzę, że w tytule wątku jest błąd, który powinieneś poprawić bądź poprosić o to moderatorów. Moim zdaniem tytuł powinien brzmieć: "Mój agnosty cyzm". Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rozumiem, że nie wiążesz z tym bogiem eskapizmu, to znaczy ewentualnego życia po śmierci przedstawicieli gatunku Homo sapiens? A tak poza tym: 1. Słońce nie jest osobą. 2. Słońce świeci. 3. Jego światło ogrzewa wodę. 4. Z ogrzanej wody powstają chmury. Wniosek: bezosobowe Słońce tworzy chmury Słońce - w myśl twojej definicji - można nazwać bogiem Czy masz coś przeciwko takiemu ubóstwieniu Słońca?
|
|
 | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Czy masz coś przeciwko takiemu ubóstwieniu Słońca?  Nic a nic. " O żyjący Atonie, Początku życia! Kiedy podnosisz się na wschodnim horyzoncie nieba, Napełniasz każdy kraj Twoim pięknem; Gdyż Ty jesteś piękny, wielki, błyszczący, wysoko ponad ziemią; Twoje promienie, one otaczają lądy, wszystko co uczyniłeś. "
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Mój agnostycyzm | Tylko poco nam taki bóg?
My chcemy Boga! Panno święta!
O usłysz naszych wołań głos!
Miłości Bożej dźwigać pęta,
to nasza chluba, to nasz los.
Błogosław słodka, Pani!
Błogosław wszelki stan!
/My chcemy Boga! My poddani!
On naszym Królem, On nasz Pan!/bis
My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, w dziatek snach:
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
Błogosław słodka, Pani...
My chcemy Boga w wojsku, w sądzie,
W rozkazach królów, w księgach praw,
W służbie na morzu i na lądzie,
Spraw to, Maryjo! Spraw, o spraw!
Błogosław słodka, Pani...
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
|
|
 | | finerbijk (17282 punktów) | >My chcemy Boga! Panno święta!
Panno Święta.....!!!!!! bój się Dawkinsa.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Panno Święta.....!!!!!! bój się Dawkinsa.
Co to za dom, fundamenty w nim drżą Brat bratu gardło podrzyna Jest zawsze rola dla Kreona Jest heroiczna Antygona
Od tysiącleci nic się nie zmienia Te same żądze, te same pragnienia Gdy wszystko stracisz a lud się odwróci Za późno będzie, by do życia wrócić
Bój się teraz ty Kreonie Nie zaśniesz przeze mnie Gdy zechcę, będę szczurem Dotrę do ciebie przez najmniejszą dziurę Gdy zechcę będę karaluchem Będę ci szeptać przekleństwa do ucha A mogłam być cieniem w upalne południe Czułą kochanką w środku nocy
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
|
|
2 na 2 | Sobolewski (11 punktów) | >Gdy nadajemy bogu jakieś cechy, np wszechmoc, miłość, prowadzenie >przybytku zwanego rajem itd, wtedy możemy go oceniać, opisywać jego prawdopodobieństwo, czyli >dyskutować o nim na gruncie logicznym, naukowym. O tym pisał Dawkins.
Pytanie, jak można dyskutować o '' Bogu'' na gruncie logicznym lub naukowym na temat czegoś co jest tylko wyłącznie ontologicznym bytem. ''Bóg'' nie jest przecież ''Bogiem'', a skoro tak, to nie rozumiem emocjonalnego zaangażownia Dawkinsa w rzeczy nieweryfikowalne i bardziej skłania mnie to do pytań z zakresu psychologicznych, a nawet socjologicznych postaw ludzkich. Warto sobie zadać inne pytania np. o genezę definicjii ''Boga''. Czyli skąd ona się wzięła, jak również, kto, dlaczego lub w jakim celu zaimputował w ludzkiej świadomości, abstrakcyjne pojęcie - ''Boga''. Z punktu widzenia dzisiejszych awangardowych nauk, wszechświat stanowi jednolite pole energii - świadomości. Wynika to z faktu, że energie wszechświata nie są tylko z defincji energią, ale stanowią skompresowaną informację. Czyli wszechświat - to pole energo - informacyjne, którego celem jest świadoma ewolucja, która opiera się na ilości i jakości informacji. Nie ma tu miejsca na żadnego ''Boga'', żadnego absolutu, mamy tu raczej do czynienia z wszechobecną kreacją, w której znaczącym czynnikiem owej kreacji jesteśmy między innymi My - nie jako ludzie, lecz jako konstrukcje energii - świadomości. Warto zaprzestać '' Boga'' identyfikować z czymś, co wynika tylko ze społecznych, obiegowych pojęć i automatyzmów, oraz złudnej wiary w coś. Tylko w co ?
|
|
| orchidea78 (385 punktów) | wszystko zależy od wiary | Jeżeli ktoś wierzy w Boga, nie czuje się aż tak odpowiedzialny za swój los. Chodzi tu o przekonanie, nie o fakty.
|
|
 | | Rigoletto (3891 punktów) | Odp: wszystko zależy od wiary | > Jeżeli ktoś wierzy w Boga, nie czuje się aż tak odpowiedzialny za swój los. >Chodzi tu o przekonanie, nie o fakty.
Niekoniecznie. Ateizm może przecież implikować nihilizm, a skoro nic nie jest ważne, to i nie ma odpowiedzialności za własne czyny.
|
|
|  | | orchidea78 (385 punktów) | "Tyż prawda"-wszystko zależy od punktu widzenia. Punkt widzenia zależy od przekonań. Przekonania od doświadczeń i obserwacji. Itd...
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Ateizm może przecież implikować nihilizm, A dlaczego ateizm miałby implikować nihilizm? Aż zajrzałem do Wikipedii: Nihilizm (od łac. nihil - nic) to pogląd filozoficzny częściowo lub całkowicie negujący sens życia. Jego najczęściej spotykaną formą jest nihilizm egzystencjalny, który głosi brak celu, znaczenia i wartości życia. Nihilizm moralny wyraża pogląd nieistnienia pewnych, ani absolutnych nie wychodzących poza abstrakcję wartości moralnych. Nihilizm przyjmuje również formy: epistemologiczną lub ontologiczną, które oznaczają odpowiednio, że poznanie nie jest w ogóle możliwe (skrajny sceptycyzm poznawczy) i nie istnieje żaden sposób otrzymania wiedzy pewnej (skrajny sceptycyzm metodologiczny) jak również zaprzeczenie istnienia jakiejkolwiek formy wiedzy pewnej, a w ontologii, że niektóre aspekty życia nie istnieją, jako takie, jak również, że nie istnieją konkretne obiekty będące desygnatami istniejących pojęć.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Ateizm może przecież implikować nihilizm, >A dlaczego ateizm miałby implikować nihilizm?
Może, ale nie musi. Światopogląd religijny, siłą rzeczy wyklucza nihilizm.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>>Ateizm może przecież implikować nihilizm, >>A dlaczego ateizm miałby implikować nihilizm? >Może, ale nie musi. Światopogląd religijny, siłą rzeczy wyklucza nihilizm. Może tak, a może siak. Nie widzę najmniejszego powodu, aby ateista był bardziej predestynowany do nihilizmu od wszystkich innych ludzi z teistami włącznie. Proszę poczytać biogramy ateistów znajdzie Pan w nich ogromną radość życia i przestrzeganie wartości moralnych w stopniu niedościgłym dla większości teistów.
>Światopogląd religijny, siłą rzeczy wyklucza nihilizm. Czy aby na pewno? Mnie przypominają się choćby niektórzy bohaterowie książek Dostojewskiego. Jakoś tam łączący nihilizm ze światopoglądem religijnym. Choć jego ogólne przesłanie było za postawą teistyczną.
Ogólnie negowanie sensu życia doczesnego łączy mi się jakoś dziwnie z chrześcijańskim ascetyzmem, a z paranoją z tym związana np. z św. Andrzejem Świeradem. /Andrzej - dlatego, że niby rodak, ale można znaleźć wielu mu podobnych "umartwiaczy"./
@@@ .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) |
>>Światopogląd religijny, siłą rzeczy wyklucza nihilizm.
> Czy aby na pewno? Mnie przypominają się choćby niektórzy bohaterowie książek Dostojewskiego. Jakoś tam łączący nihilizm ze światopoglądem religijnym. Choć jego ogólne przesłanie było za postawą teistyczną. >Ogólnie negowanie sensu życia doczesnego łączy mi się jakoś dziwnie z chrześcijańskim ascetyzmem, a z paranoją z tym związana np. z św. Andrzejem Świeradem. /Andrzej - dlatego, że niby rodak, ale można znaleźć wielu mu podobnych "umartwiaczy"./ >@@@ >. Stąd wynika, że światopogląd religijny, wbrew pozorom, nihilizmu nie wyklucza. Zwłaszcza chrześcijański, a już szczególnie katolicki i prawosławny. Jest to dziwne materii pomnięszanie, które pozwala być skrajnym pesymistą w sprawach świata doczesnego i jednocześnie niepoprawnym optymistą w odniesieniu do świata, o którym nic nie wiadomo - począwszy od tego, że nie wiadomo, czy istnieje. Mając tak schizofreniczno-paranoidalny stosunek do rzeczywistości, aż się prosi, by na łez padole pozostawać nihilistą. Wszak: vanitas vanitatis et omnia vanitas!
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Stąd wynika, że światopogląd religijny, wbrew pozorom, nihilizmu nie wyklucza. >Zwłaszcza chrześcijański, a już szczególnie katolicki i prawosławny. >Jest to dziwne materii pomieszanie, które pozwala być skrajnym pesymistą w sprawach świata doczesnego i jednocześnie niepoprawnym optymistą w odniesieniu do świata, o którym nic nie wiadomo - począwszy od tego, że nie wiadomo, czy istnieje. >Mając tak schizofreniczno-paranoidalny stosunek do rzeczywistości, aż się prosi, by na łez padole pozostawać nihilistą. Wszak: vanitas vanitatis et omnia vanitas! Moim zdaniem - dokładnie tak!
@@@ .
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >>Światopogląd religijny, siłą rzeczy wyklucza nihilizm.> Stąd wynika, że światopogląd religijny, wbrew pozorom, nihilizmu nie wyklucza.> Zwłaszcza chrześcijański, a już szczególnie katolicki i prawosławny.Wyklucza, bo nie można jednocześnie uznawać wartości wynikające z religii i ich nie uznawać (co zakłada nihilizm). To już nie byłby żaden światopogląd, tylko rozdwojenie jaźni. Co oczywiście nie oznacza, że ludzie, którzy podają się za wierzących nie mogą być nihilistami. Myślę nawet, że jest ich całkiem sporo wśród kręgów duchowieństwa wszelkich religii  . > Jest to dziwne materii pomnięszanie, które pozwala być skrajnym pesymistą w sprawach świata doczesnego i jednocześnie niepoprawnym optymistą w odniesieniu do świata, o którym nic nie wiadomo - począwszy od tego, że nie wiadomo, czy istnieje.Nie mylmy ascezy z nihilizmem. Asceza jest oparta na pewnych wartościach (niezależnie od oceny tych wartości), nihilizm zaprzecza istnieniu jakichkolwiek wartości. > Mając tak schizofreniczno-paranoidalny stosunek do rzeczywistości, aż się prosi, by na łez padole pozostawać nihilistą. Wszak: vanitas vanitatis et omnia vanitas!Vanitas vanitatum et omnia vanitas!.
|
|
| | | |  | | schlawiner (400 punktów) | >Ogólnie negowanie sensu życia doczesnego łączy mi się jakoś dziwnie z chrześcijańskim ascetyzmem, a z paranoją z tym związana np. z św. Andrzejem Świeradem. /Andrzej - dlatego, że niby rodak, ale można znaleźć wielu mu podobnych "umartwiaczy"./ Tym samym straciłem pewność, że "świr" pochodzi od שביר.
|
|
| | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Może, ale nie musi. Światopogląd religijny, siłą rzeczy wyklucza nihilizm.> Może tak, a może siak.Nie widzę najmniejszego powodu, aby ateista był bardziej predestynowany do nihilizmu od wszystkich innych ludzi z teistami włącznie.Jest bardziej predestynowany, zwłaszcza ateizm połączony z silnym materializmem (takie połączenie jest raczej częste). > Proszę poczytać biogramy ateistów znajdzie Pan w nich ogromną radość życia i przestrzeganie wartości moralnych w stopniu niedościgłym dla większości teistów.Np. Sartre  ? To, że byli także "pozytywni" ateiści niczego nie dowodzi. Po prostu byli niekonsekwentni, tak samo jak niekonsekwentni bywają teiści. > >Światopogląd religijny, siłą rzeczy wyklucza nihilizm.> Czy aby na pewno? Mnie przypominają się choćby niektórzy bohaterowie książek Dostojewskiego. Jakoś tam łączący nihilizm ze światopoglądem religijnym.No właśnie, w książkach takie rzeczy się zdarzają  . A tak poważnie, jeśli ktoś twierdzi, że jest wierzącym, nie dowodzi, że tak jest naprawdę. Widać to choćby po zachowaniu niektórych wysoko postawionych kapłanów, w historii KK. Ludzie tacy jak Aleksader Borgia, albo byli schizofrenikami albo tylko udawali, że wierzą (stawiam na to drugie). > Choć jego ogólne przesłanie było za postawą teistyczną.> Ogólnie negowanie sensu życia doczesnego łączy mi się jakoś dziwnie z chrześcijańskim ascetyzmem, a z paranoją z tym związana np. z św. Andrzejem Świeradem. /Andrzej - dlatego, że niby rodak, ale można znaleźć wielu mu podobnych "umartwiaczy"./Asceza to nie nihilizm.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Jest bardziej predestynowany, zwłaszcza ateizm połączony z silnym materializmem (takie połączenie jest raczej częste).Dlatego, że tak się łaskawemu Panu wydaje? Czy dlatego, że tak ks. katecheta mówi? Proszę o przesłanki. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę". Jestem naturalistą ontologicznym z decydowanie uważam, że na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. Szanowny Panie, jest to najczystszej wody materializm, a ja nigdy w najmniejszym stopniu nie byłem nihilistą > >Proszę poczytać biogramy ateistów znajdzie Pan w nich ogromną radość życia i przestrzeganie wartości moralnych w stopniu niedościgłym dla większości teistów.> Np. Sartre ? To, że byli także "pozytywni" ateiści niczego nie dowodzi. Po prostu byli niekonsekwentni, tak samo jak niekonsekwentni bywają teiści.Nawet egzystencjalizmowi Sartrea do nihilizmu daleko. Może warto zajrzeć do Kierkegaarda. Przez kilkadziesiąt lat pracowałem nad swoim światopoglądem i zapewniam Pana, że jest on spójny i konsekwentny i nihilizm nigdzie się w nim nie mieści. Już prędzej hedonizm. > No właśnie, w książkach takie rzeczy się zdarzają .Ma Pan dobre mniemanie o pisarzach. Moim zdaniem nawet fantaści, głównie opisują daną im rzeczywistość. Dostojewski też pisał o sobie i swoich najbliższych przyjaciołach. Co najwyżej mieszał trochę. > A tak poważnie, jeśli ktoś twierdzi, że jest wierzącym, nie dowodzi, że tak jest naprawdę.Znam to, czytałem ks. Jana Meslier "Testament", ale nie jestem ze służb wnikających w czyjeś myśli. Oceniam myślicieli po publikacjach, a przyjaciół po uczynkach, a nie przesłankach, które ich do tych uczynków doprowadziły. > Widać to choćby po zachowaniu niektórych wysoko postawionych kapłanów, w historii KK. Ludzie tacy jak Aleksander Borgia, albo byli schizofrenikami albo tylko udawali, że wierzą (stawiam na to drugie).Widocznie jest Pan bardzo młodym człowiekiem. Ja znam takich ludzi osobiście. No może nie morderców /nie te czasy/, ale potrafiących łączyć głęboką religijność i obrzydliwym moralnie postępowaniem. Zresztą wprost brzydzę się ludźmi, których nazywam "zawodowymi katolikami", gdyż ze swojego katolicyzmu uczynili dobre źródło dochodów. Np. poseł Gowin. > >Ogólnie negowanie sensu życia doczesnego łączy mi się jakoś dziwnie z chrześcijańskim ascetyzmem, a z paranoją z tym związana np. z św. Andrzejem Świeradem. /Andrzej - dlatego, że niby rodak, ale można znaleźć wielu mu podobnych "umartwiaczy"./> Asceza to nie nihilizm.Specjalnie załączyłem Panu definicję nihilizmu. Jej podstawą jest negowanie sensu życia, a nigdzie nie jest napisane, że koniecznymi są takie lub inne przesłanki światopoglądowe. Tak, Mój Panie, asceza to najczystszej wody nihilizm, a że łączy się z wiarą jakiejś tam pośmiertnej nagrody, to już zupełnie inna sprawa Powiedzieć, że jestem katolikiem, racjonalistą, teistą, czy ateistą, to bardzo łatwo, ale żeby być świadomym, to trzeba bardzo dużo książek przeczytać i samodzielnie je przemyśleć. @@@ .
|
|
| | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Jest bardziej predestynowany, zwłaszcza ateizm połączony z silnym materializmem (takie połączenie jest raczej częste).> Dlatego, że tak się łaskawemu Panu wydaje? Czy dlatego, że tak ks. katecheta mówi? Proszę o przesłanki.A jak połączyć konsekwentny materializm z wiarą w sens życia? Skoro człowiek jest tylko zbiorem molekuł, żyjącym mechanizmem działającym dzięki reakcjom chemicznym, ukierunkowanym w swoich poczynaniach przez jego cechy biologiczne i bodźce zewnętrzne, to o jakim sensie życia można mówić? Więc, wiara w sens życia jest takim samym urojeniem jak wiara w Boga. Ergo, jak tu nie być nihilistą. > Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".No więc również nie wierzysz w coś takiego jak sens życia. Czy tak? > Jestem naturalistą ontologicznym z decydowanie uważam, że na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.To jest Twoja wiara. Założyłeś sobie, że wiara w jak to napisałeś "nadprzyrodzoności" nie jest Ci potrzebna. Teista uważa dokładnie na odwrót. Wasze sposoby postrzegania świata są sprzeczne, ale mają taką samą wartość, bo nie istnieje sposób aby stwierdzić czyj pogląd jest słuszniejszy. > Szanowny Panie, jest to najczystszej wody materializm, a ja nigdy w najmniejszym stopniu nie byłem nihilistą> >>Proszę poczytać biogramy ateistów znajdzie Pan w nich ogromną radość życia i przestrzeganie wartości moralnych w stopniu niedościgłym dla większości teistów.> >Np. Sartre ? To, że byli także "pozytywni" ateiści niczego nie dowodzi. Po prostu byli niekonsekwentni, tak samo jak niekonsekwentni bywają teiści.> Nawet egzystencjalizmowi Sartrea do nihilizmu daleko. Może warto zajrzeć do Kierkegaarda.> Przez kilkadziesiąt lat pracowałem nad swoim światopoglądemWspółczuję  . > i zapewniam Pana, że jest on spójny i konsekwentny i nihilizm nigdzie się w nim nie mieści. Już prędzej hedonizm.Nihiliści często maskują swój nihilizm hedonizmem  . > >No właśnie, w książkach takie rzeczy się zdarzają .> Ma Pan dobre mniemanie o pisarzach. Moim zdaniem nawet fantaści, głównie opisują daną im rzeczywistość.> Dostojewski też pisał o sobie i swoich najbliższych przyjaciołach. Co najwyżej mieszał trochę.Nie sądzę aby miał znajomego inkwizytora  . Ksiązki Dostojewskiego są jednak mocno chrześcijańskie. > >A tak poważnie, jeśli ktoś twierdzi, że jest wierzącym, nie dowodzi, że tak jest naprawdę.> Znam to, czytałem ks. Jana Meslier "Testament", ale nie jestem ze służb wnikających w czyjeś myśli. Oceniam myślicieli po publikacjach, a przyjaciół po uczynkach, a nie przesłankach, które ich do tych uczynków doprowadziły.> >Widać to choćby po zachowaniu niektórych wysoko postawionych kapłanów, w historii KK. Ludzie tacy jak Aleksander Borgia, albo byli schizofrenikami albo tylko udawali, że wierzą (stawiam na to drugie).> Widocznie jest Pan bardzo młodym człowiekiem. Ja znam takich ludzi osobiście. No może nie morderców /nie te czasy/, ale potrafiących łączyć głęboką religijność i obrzydliwym moralnie postępowaniem.A ja znam kilku takich co łączą ateizm z nihilizmem. A co do świętoszków-obrzydliwców o których piszesz, to po prostu zwyczajni hipokryci a nie żadni tam teiści. > Zresztą wprost brzydzę się ludźmi, których nazywam "zawodowymi katolikami", gdyż ze swojego katolicyzmu uczynili dobre źródło dochodów. Np. poseł Gowin.O, widzę, że mamy wspólnych znajomych. Ale ja mam raczej dobre zdanie o Gowinie, no może mógłby przestać tak ględzić  . Stwierdzenie, że łączy głęboką religijnośc i obrzydliwe moralnie postępowanie, jest bardzo zabawne, w kontekście jego osoby, ale zdecydowanie nieprawdziwe (no chyba, że się z czymś bardzo ukrywa) . > >>Ogólnie negowanie sensu życia doczesnego łączy mi się jakoś dziwnie z chrześcijańskim ascetyzmem, a z paranoją z tym związana np. z św. Andrzejem Świeradem. /Andrzej - dlatego, że niby rodak, ale można znaleźć wielu mu podobnych "umartwiaczy"./> >Asceza to nie nihilizm.> Specjalnie załączyłem Panu definicję nihilizmu. Jej podstawą jest negowanie sensu życia, a nigdzie nie jest napisane, że koniecznymi są takie lub inne przesłanki światopoglądowe. Tak, Mój Panie, asceza to najczystszej wody nihilizm, a że łączy się z wiarą jakiejś tam pośmiertnej nagrody, to już zupełnie inna sprawaTo Twoja ocena ascezy. Człowiek oddający się ascezie jest zdecydowanie pewny, że sens życia istnieje i jest nim właśnie asceza (w ascezie religijnej coś tam jeszcze innego). Można nawet powiedzieć, że jest tego sensu bardziej pewien niż zwykły zjadacz chleba. Oczywiście zapewne spora cześć ascetów to wariaci, ale bycie wariatem nie wyklucza głębokiej wiary w sens życia  . > Powiedzieć, że jestem katolikiem, racjonalistą, teistą, czy ateistą, to bardzo łatwo, ale żeby być świadomym, to trzeba bardzo dużo książek przeczytać i samodzielnie je przemyśleć.No a co dopiero "naturalistą ontologicznym"  . Pewnie musiałeś dużo tych książek przeczytać... P.S. Przepraszam za formę "per Ty", ale zawsze wydawała mi się bardziej odpowiednia na forach internetowych.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > A jak połączyć konsekwentny materializm z wiarą w sens życia?Bardzo prosto. Budzisz się rano i z radością zabierasz się do spraw zaplanowanych na dzisiaj. > Skoro człowiek jest tylko zbiorem molekuł...Błąd jest w słowie "tylko". pl.wikipedia.org/wiki/Emergencja
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > > A jak połączyć konsekwentny materializm z wiarą w sens życia?> Bardzo prosto. Budzisz się rano i z radością zabierasz się do spraw zaplanowanych na dzisiaj.Ale to nie jest wynik przyjęcia takiego światopoglądu, pewne emocje się ma albo nie. > > Skoro człowiek jest tylko zbiorem molekuł...> Błąd jest w słowie "tylko". pl.wikipedia.org/wiki/EmergencjaNie ma błędu, chyba, że uważasz, że termitiera nie jest tylko zbiorem molekuł.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. termitiera nie jest tylko zbiorem molekuł. Tak, nie jest (jeśli wolno wtrącić). Już zbiór jąder atomowych nie jest zbiorem nukleonów - drugich są dwa rodzaje a pierwszych koło setki (nie licząc izotopów), a 2 to nie 100. Weźmy jeszcze zbiór związków chemicznych - ile ich różnych jest? Zapewne nie zdołamy wszystkich nawet wymienić. Nie widać sensu w naiwnym redukcjonizmie, i to nie tylko ze względów praktycznych. Chłodna matematyka odróżnia zasadniczo pojęcie zbioru od zbioru relacji na jego częściach. W szczególności morfizmy między zbiorem a jego zbiorem potęgowym wiążą się ze zmianą działań z addytywnych na multiplikatywne - że dodawanie jest czym innym niż mnożenie próżno tłumaczyć.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > > .. termitiera nie jest tylko zbiorem molekuł.> Tak, nie jest (jeśli wolno wtrącić). Już zbiór jąder atomowych nie jest zbiorem nukleonów - drugich są dwa rodzaje a pierwszych koło setki (nie licząc izotopów), a 2 to nie 100. Weźmy jeszcze zbiór związków chemicznych - ile ich różnych jest? Zapewne nie zdołamy wszystkich nawet wymienić.Kolego nie łap za słówka, użyłem słowa molekuła w sensie potocznym, a nie naukowym. > Nie widać sensu w naiwnym redukcjonizmie, i to nie tylko ze względów praktycznych. Chłodna matematyka odróżnia zasadniczo pojęcie zbioru od zbioru relacji na jego częściach.A co z ciepłą matematyką, czy ona ma inny pogląd na tę sprawę?  > W szczególności morfizmy między zbiorem a jego zbiorem potęgowym wiążą się ze zmianą działań z addytywnych na multiplikatywne - że dodawanie jest czym innym niż mnożenie próżno tłumaczyć.Ten ciekawy wywód, nie zmienia faktu, że termitiera ze zdjęcia na Wikipedii, jest gniazdem zbudowanym przez termity, z przetworzonego drewna.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) |
>Ten ciekawy wywód, nie zmienia faktu, że termitiera ze zdjęcia na Wikipedii, jest gniazdem zbudowanym przez termity, z przetworzonego drewna. Ale zgodnie ze stosowaną przez Ciebie... ciepłą(chyba?) logiką, to nie powinna nazywać się termitiera (chyba, że zupełnie przypadkowo), tylko gniazdo zbudowane przez termity, z przetworzonego drewna. Dlatego, że nazwa termitiera zawiera wprawdzie znaczenie "gniazdo zbudowane przez termity, z przetworzonego drewna", ale też jest to takie gniazdo zbudowane przez termity, z przetworzonego drewna, które spełnia różnorodne funkcje istotne dla przetrwania i życia społecznego tych owadów, czemu służy skomplikowana architektura gniazda zbudowanego ... itd. O, np. arcyciekawa rzecz : air condition w termitierze. A to już są relacje, które zawiera nazwa "termitiera". Zaś zgodnie z Twoją ... ciepłą(?) logiką termitiera ciągle pozostaje kupą przeżutego drewna, w której siedzą termity.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) |
>Kolego nie łap za słówka >A co z ciepłą matematyką Ejże. Niech się kolega opamięta!
[Użycie słów "w sensie potocznym, a nie naukowym" miałoby utrzymywać czy obniżać poziom korespondencji?]
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | > W szczególności morfizmy między zbiorem a jego zbiorem potęgowym wiążą się ze zmianą działań z addytywnych na multiplikatywne - że dodawanie jest czym innym niż mnożenie próżno tłumaczyć.
Z tym dodawaniem, że jest inne od mnożenia, to raczej cicho przed komputerem....une lubia tylko dodawać, leniuchy!
|
|
| | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> une lubia tylko dodawać, leniuchy! To pewnie dlatego tak dziwnie brzęczą, kiedy przyjdzie im pomnożyć coś przez zero. Choć niektóre mądrale to twierdzą, że to przez te stopnie. Celsjusza.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | >>une lubia tylko dodawać, leniuchy! > To pewnie dlatego tak dziwnie brzęczą, kiedy przyjdzie im pomnożyć coś przez zero. Hehe... albo wykonać działanie 2+2x2. Mnożenie i dodawanie w jednym, pewnie dlatego tak skomplikowane. Naprawdę! Najczęściej wychodzi osiem. No. Maszyna Trurla z kolei... ta pociągnięta cała na biało, z fioletowymi narożnikami i pomarańczowym rzucikiem na froncie, co się upierała, ża dwa a dwa jest siedem, mądrzejsza przecie nie była. (Tak, nie na temat,przepraszam! ale tak mi sie nieodparcie skojarzyło...)
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Ergo, jak tu nie być nihilistą.Przykro mi, ale ponownie muszę Pana odesłać do setek biografii ateistów, którzy opisują głęboki sens życia, które oni prowadzili. Każdy żył trochę inaczej i miał trochę inne przemyślenia, ale wszystkie warte poznania. > No więc również nie wierzysz w coś takiego jak sens życia. Czy tak?Język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w rozmowach używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". W jakim języku chciałby Pan otrzymać odpowiedź. Gdy już powiedziałem, że życie każdego człowieka /niezależnie od światopoglądu/ ma sens.> To jest Twoja wiara. Założyłeś sobie, że wiara w jak to napisałeś "nadprzyrodzoności" nie jest Ci potrzebna. Teista uważa dokładnie na odwrót. Wasze sposoby postrzegania świata są sprzeczne, ale mają taką samą wartość, bo nie istnieje sposób aby stwierdzić czyj pogląd jest słuszniejszy.Stare rozmówki z czasów młodości /kilkadziesiąt lat temu/: "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. > >Przez kilkadziesiąt lat pracowałem nad swoim światopoglądem.> Współczuję .Będę pracował aż do śmierci, chyba, że rozum wcześniej wysiądzie. Popełnił Pan duży błąd wchodząc na nasz portal. Tu w znakomitej większości jesteśmy ludźmi poszukującymi. Nie otrzymawszy i w konsekwencji nie przyjęciu jako niewzruszonej Prawdy od rodziców, czy katechety szukamy prawdy w nauce. A ta jest ogromna i złożona tak, że życia brakuje do wykreślenia tylko obszarów własnej niewiedzy. Panu polecam np. Apologetykę.pl, tam wszystko jest proste i jasne. Oczywiście poza tajemnicami wiary, ale jak tajemnice, to tajemnice i nawet nie warto się zastanawiać. > >i zapewniam Pana, że jest on spójny i konsekwentny i nihilizm nigdzie się w nim nie mieści. Już prędzej hedonizm.> Nihiliści często maskują swój nihilizm hedonizmem .Czy potrafi Pan cokolwiek poza samym sobą zrozumieć? Przecież napisałem, że nie jestem nihilistą, a o hedonizmie /jako umiłowaniu życia/ wyraziłem tylko przypuszczenie. Proszę o jakieś źródła potwierdzające, że nihiliści maskują swoje poglądy hedonizmem. Zresztą może Pan sam, dookreśliłby Pan użyty przez siebie termin. Traktowałem go za Wikipedią, ale może chciałby Pan porozmawiać o nihilistach rosyjskich. Tylko proszę starać się zrozumieć o czym piszę i nie powtarzać tych samych argumentów, a co najgorsze nie wiedzieć lepiej ode mnie samego jakie mam poglądy. > Nie sądzę aby miał znajomego inkwizytora .Jest Pan kiepskim obserwatorem życia skoro Pan ich nie dostrzega wśród znajomych. Ale wystarczy otworzyć telewizor i posłuchać wyznawców i kapłanów Boga Miłości. Że nie torturują i nie palą, to tylko dlatego, że już nie mogą. > Książki Dostojewskiego są jednak mocno chrześcijańskie.Tak, i to napisałem. Znowu nie czyta Pan, bądź nie rozumie co piszą inni. > A ja znam kilku takich co łączą ateizm z nihilizmem. A co do świętoszków-obrzydliwców o których piszesz, to po prostu zwyczajni hipokryci a nie żadni tam teiści.Mamy różnych znajomych, ale dla mnie Pańscy znajomi są mało interesujący /poza badaniami socjologicznymi/ dopóki ich wypowiedzi nie znamy publicznie. A wtedy proszę o namiary. Myślę, że odwrotnie jest tak samo. > No a co dopiero "naturalistą ontologicznym" . Pewnie musiałeś dużo tych książek przeczytać...Tak, i nawet bibliotekę domową zgromadziłem dużą. Parę tysięcy tytułów. A Panu nawet nie chciało się sprawdzić jaka postawa światopoglądowa pod moim samookreśleniem się kryje. > P.S. Przepraszam za formę "per Ty", ale zawsze wydawała mi się bardziej odpowiednia na forach internetowych.To zależy od kultury. Jestem Polakiem i cenię sobie polską kulturę i polski język. Żadna amerykanizacja i żadna wymuszana fraternizacja nie są mi potrzebne. Odwrotnie uważam to za prymitywizm intelektualny, ale skoro Panu się tak wydaje lub co gorzej tak Pan musi, gdyż tak Pana wychowano, to już trudno, ale poziom merytoryczny rozmowy zdecydowanie wolę wyższy. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Ergo, jak tu nie być nihilistą.> Przykro mi, ale ponownie muszę Pana odesłać do setek biografii ateistów, którzy opisują głęboki sens życia, które oni prowadzili.No cóż, po prostu nawet ateista musi w coś wierzyć... > Każdy żył trochę inaczej i miał trochę przemyślenia, ale warte poznania.No fakt np. Majakowski, idealnie pasuje, ateista z głębokim poczuciem sensu.  > >No więc również nie wierzysz w coś takiego jak sens życia. Czy tak?> Język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".> W jakim języku chciałby Pan otrzymać odpowiedź. Gdy już powiedziałem, że życie każdego człowieka /niezależnie od światopoglądu/ ma sens.W normalnym, np. napisz proszę jak jest sens Twojego życia. >To jest Twoja wiara. Założyłeś sobie, że wiara w jak to napisałeś "nadprzyrodzoności" nie jest Ci potrzebna. Teista uważa dokładnie na odwrót. Wasze sposoby postrzegania świata są sprzeczne, ale mają taką samą wartość, bo nie istnieje sposób aby stwierdzić czyj pogląd jest słuszniejszy. > Stare rozmówki z czasów młodości /kilkadziesiąt lat temu/: "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".To była moja opinia, wyrażona na podstawie tego, co napisałeś. Opieram swoją opinię na tym, że z Twojego wywodu wynika, iż przyjąłeś "niewiarę" jako własne arbitralne założenie. Tak też czynią teiści. > Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.I oczywiście poruszasz się we wszystkich dziedzinach nauki na tyle sprawnie, że nigdy nie opierasz się na autorytecie specjalistów? > Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.> >>Przez kilkadziesiąt lat pracowałem nad swoim światopoglądem.> >Współczuję .> Popełnił Pan duży błąd wchodząc na nasz portal.Po co się tak napinać? Napisałem, że współczuję bo słowa o kilkudziesięcioletniej pracy nad światopoglądem, zabrzmiały jakby to była katorga. > Tu w znakomitej większości jesteśmy ludźmi poszukującymi. Nie otrzymawszy i w konsekwencji nie przyjęciu jako niewzruszonej Prawdy od rodziców, czy katechety szukamy prawdy w nauce. A ta jest ogromna i złożona tak, że życia brakuje do wykreślenia tylko obszarów własnej niewiedzy.No to czemu nie zostać uczciwym agnostykiem w kwestii wiary? > Polecam np. Apologetykę.pl, tam wszystko jest proste i jasne. Oczywiście poza tajemnicami wiary, ale jak tajemnice, to tajemnice i nawet nie warto się zastanawiać.Tam mnie jeszcze nie było, ale na Frondzie i owszem  . To jest ciekawe jak wiele cech wspólnych mają fundamentaliści religijni i anty religijni... (żeby było jasne nie piszę o Twoich wypowiedziach). > >>i zapewniam Pana, że jest on spójny i konsekwentny i nihilizm nigdzie się w nim nie mieści. Już prędzej hedonizm.> >Nihiliści często maskują swój nihilizm hedonizmem .> Czy potrafi Pan cokolwiek poza samym sobą zrozumieć? Przecież napisałem, że nie jestem nihilistą, a o hedonizmie /jako umiłowaniu życia/ wyraziłem tylko przypuszczenie. Proszę o jakieś źródła potwierdzające, że nihiliści maskują swoje poglądy hedonizmem.Dlaczego podchodzisz do tego tak poważnie? Stwierdzenie, że nihiliści często się maskują nie oznacza, że każdy hedonista jest nihilistą. > Zresztą może dookreśliłby Pan użyty przez siebie termin. Traktowałem go za Wikipedią, ale może chciałby Pan porozmawiać o nihilistach rosyjskich. Tylko proszę starać się zrozumieć o czym piszę i nie powtarzać tych samych argumentów, a co najgorsze nie wiedzieć lepiej ode mnie samego jakie mam poglądy.> >Nie sądzę aby miał znajomego inkwizytora .> Jest Pan kiepskim obserwatorem życia skoro Pan ich nie dostrzega wśród znajomych. Ale wystarczy otworzyć telewizor i posłuchać wyznawców i kapłanów Boga Miłości. Że nie torturują i nie palą, to tylko dlatego, że już nie mogą.Tu się zgodzę, z tym zastrzeżeniem, że nie trzeba wierzyć w Boga, aby mieć zapędy inkwizytorskie. Historia zna wielu ateistów, którzy byli nie gorszymi inkwizytorami od Bernarda Gui. > >Książki Dostojewskiego są jednak mocno chrześcijańskie.> Tak, i to napisałem. Znowu nie czyta Pan, bądź nie rozumie co piszą inni.Tak pisałeś, podkreśliłem to, ponieważ z Twoich wypowiedzi o twórczości Dostojewskiego ktoś mógłby wysnuć inne wnioski. > >A ja znam kilku takich co łączą ateizm z nihilizmem. A co do świętoszków-obrzydliwców o których piszesz, to po prostu zwyczajni hipokryci a nie żadni tam teiści.> Mamy różnych znajomych, ale dla mnie Pańscy znajomi są mało interesujący /poza badaniami socjologicznymi/ dopóki ich wypowiedzi nie znamy publicznie. Myślę, że odwrotnie jest tak samo.Obawiam się, że nawet wypowiedzi publiczne niewiele by pomogły, ponieważ zarówno nihiliści,jak i hipokryci, rzadko bywają szczerzy. > >No a co dopiero "naturalistą ontologicznym" . Pewnie musiałeś dużo tych książek przeczytać...> Tak, nawet bibliotekę domową mam dużą.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >No cóż, po prostu nawet ateista musi w coś wierzyć... Nie koniecznie! Czytając Pana riposty, tracę resztki wiary w rozumność fideistów.
>W normalnym, np. napisz proszę jak jest sens Twojego życia. A czasem nie za dużo się Panu nie śni. Ja nie jestem dewotem, któremu spowiedź jest konieczną.
>To jest Twoja wiara. A co jeszcze będzie Pan próbował mi wmówić. Przecież wykazuje tu Pan upór idioty. Jeszcze raz odpisuję, choć już jest to zdecydowanie obok Pana, gdyż Pan, jak widzę, nie jest w stanie niczego zrozumieć.
>Założyłeś sobie, że wiara w jak to napisałeś "nadprzyrodzoności" nie jest Ci potrzebna. Niczego nie zakładałem i nadal nie zakładam.
>I oczywiście poruszasz się we wszystkich dziedzinach nauki na tyle sprawnie, że nigdy nie opierasz się na autorytecie specjalistów? Do wszystkiego dochodzę na podstawie badań naukowych i przy metodologii naukowej - niewielkie ma znaczenie, że cudzych, ale to dla fideisty trudne do zrozumienia.
>Wasze sposoby postrzegania świata są sprzeczne, ale mają taką samą wartość, bo nie istnieje sposób aby stwierdzić czyj pogląd jest słuszniejszy. Tu nie ma żadnego Wasze. Na razie rozmawiałem z Panem i nasze poziomy rozumienia różnią się znacznie. Dlatego nawet trudno porozmawiać o różnicy poglądów.
>Po co się tak napinać? Napisałem, że współczuję bo słowa o kilkudziesięcioletniej pracy nad światopoglądem, zabrzmiały jakby to była katorga. Każdy sądzi według siebie. Ta praca była i jest moją wielką przyjemnością. Jednym z kilku ważnych elementów sensu życia.
>No to czemu nie zostać uczciwym agnostykiem w kwestii wiary? Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, która w 44 numerze "Bez Dogmatu" napisała: (...) nie można dowieść nieistnienia żadnych, najbardziej nawet fantazyjnych obiektów (...) Jednakże nauka nie pretenduje do pewności; jej twierdzenia i teorie składowe mogą zostać podważone. Jest tu więc miejsce na agnostyczne "Nie wiem" - zarówno w sprawie chrześcijańskiego Boga, jak i w sprawie greckiego Zeusa (ale także Baby Jagi, Świętego Mikołaja itd.). I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy.
>Dlaczego podchodzisz do tego tak poważnie? Gdyż jestem poważnym człowiekiem
>Tu się zgodzę, z tym zastrzeżeniem, że nie trzeba wierzyć w Boga, aby mieć zapędy inkwizytorskie. Tak, w Boga wierzyć nie trzeba. Wystarczy wierzyć, a im bardziej się wierzy, tym bardziej bywa się okrutnym. Dobrze ujął to Steven Weinberg: "Z religią czy bez religii są i zawsze będą dobrzy ludzie, którzy popełniają dobre uczynki i ludzie źli, którzy popełniają złe uczynki. Do tego jednak, żeby dobrzy ludzie zaczęli popełniać złe uczynki, niezbędna jest religia."
>Obawiam się, że nawet wypowiedzi publiczne niewiele by pomogły, ponieważ zarówno nihiliści, jak i hipokryci, rzadko bywają szczerzy. Ja nie dyskutuję ze szczerością, tylko z wyrażonymi poglądami. Nie mam zapędów inkwizytorskich i co ludziom w duszy gra mnie nie interesuje dopóki nie przeradza się w czyny. Np. w publiczne wystąpienie.
Szkoda, że nie można porozmawiać sobie poważnie z żadnym fideistą. Rozmowa z Panem przypomina mi ruchy frykcyjne, a robić to tak na sucho i chłop z chłopem, to obrzydliwe. Nie sądzę, aby jeszcze chciało mi się z Panem rozmawiać, ale może się Panu uda.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Nie sądzę, aby jeszcze chciało mi się z Panem rozmawiać, I radzę tego postanowienia się trzymać.Szkoda by było gdyby dyskusja miała się przerodzić w pyskówkę a do tego już blisko. Są dyskutanci którym zależy nie na dyskusji ale na zdenerwowaniu uczestnika.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>Nie sądzę, aby jeszcze chciało mi się z Panem rozmawiać, > I radzę tego postanowienia się trzymać. Szkoda by było gdyby dyskusja miała się przerodzić w pyskówkę a do tego już blisko. Są dyskutanci którym zależy nie na dyskusji ale na zdenerwowaniu uczestnika. Dokładnie tak mi się wydawało i stąd moje ostatnie zdanie. Przy poparciu Pani będę konsekwentnym. No chyba, że polemista zaskoczyłby nas merytorycznym zagadnieniem.
Serdecznie pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.
@@@ . >
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | O.K. Poddaję się. Jak tak ma wyglądać dialog, to ja dziękuję. Brnąc dalej mógłbym zniżyć się do Pańskiego poziomu, a tego bym nie chciał. Z mojej strony EOT i życzę więcej dystansu do życia oraz większej tolerancji dla ludzi myślących inaczej niż Pan...
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | O, jeje.... Plusa kliknęłam przypadkiem i będę się raz co najmniej trzeci tłumaczyć. Że przypadkiem... > No cóż, po prostu nawet ateista musi w coś wierzyć...Owszem, wierzy: w świadectwo własnych zmysłów i skuteczność doświadczenia. To wystarczy. A jak komu mało tłumaczenia, to niech będzie: w sens życia wg Briana. > Po co się tak napinać? Napisałem, że współczuję bo słowa o kilkudziesięcioletniej pracy nad światopoglądem, zabrzmiały jakby to była katorga.Bo to jest katorga  I tu jest m.in. ten sens, którego nie dostrzegasz, hehehe... Per aspera ad astra, generose puer! Ale Ty wolisz być Syzyfem. Twój wybór. No, i kto tu jest masochistą? > No to czemu nie zostać uczciwym agnostykiem w kwestii wiary?O! Dobre pytanie! Dawkins miał taki wykład, w którym tłumaczył, że nie ma skali, która określa agnostyka. I nie tylko agnostyka. Przyjął skalę od 1 do bodajże 7 lub 8. Samego siebie określił na poziomie szóstym. Co koresponduje z niektórymi ustaleniami filozofii rozgraniczajacej agnostycyzm na teistyczny i ateistyczny. Ach... te drobne różnice... Wobec tego uczciwy agnostyk kim ma być? Agnostykiem, który mówi: nie wiem, ale raczej tak, czy: nie wiem, ale raczej nie, czy : nie wiem, ale to niczego nie zmienia, bo wiedzieć nie będę i dlatego nie interesuje mnie to, czyli - jestem ignostykiem. Przyswój sobie ten ostatni termin, a będzie Ci łatwiej zrozumieć ignostyków i agnostyków, i ateistów. Pierwszym zdeklarowanym ignostykiem na tym forum był Barycki. Nawet i teraz widzę tu paru takich. Jeśli, mimo mojego roztrząsania tego prowadzącego donikąd tematu, uznasz, że zasługuję na to zaszczytne miano, potraktuj mnie jako ignostyczkę, która rozważania o bozi traktuje rozrywkowo. W myśl zasady bawić ucząc, uczyć bawiąc, siebie też. Da się? Poza tym - propozycja zamknięcia tej dyskusji, jeśli nie zachodzą żadne istotne zmiany w jej wyniku, wydaje się ... inetersująca  I ma moje poparcie!
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > O, jeje....> Plusa kliknęłam przypadkiem i będę się raz co najmniej trzeci tłumaczyć. Że przypadkiem...Ja nie zwracam uwagi na plusy. Szczerze mówiąc po co one są? Przecież nawet "Miłującego" nie udało się wyeliminować minusami (z tego co się orientuję(. > >No cóż, po prostu nawet ateista musi w coś wierzyć...> Owszem, wierzy:> w świadectwo własnych zmysłów i skuteczność doświadczenia. To wystarczy.> A jak komu mało tłumaczenia, to niech będzie: w sens życia wg Briana."Always look on the bright side of life (and death)" ?  Ależ ta ideologia przyświeca i mnie! > >Po co się tak napinać? Napisałem, że współczuję bo słowa o kilkudziesięcioletniej pracy nad światopoglądem, zabrzmiały jakby to była katorga.> Bo to jest katorga  > I tu jest m.in. ten sens, którego nie dostrzegasz, hehehe...> Per aspera ad astra, generose puer!> Ale Ty wolisz być Syzyfem. Twój wybór.> No, i kto tu jest masochistą?A czy ja gdzieś napisałem jakie są moje osobiste poglądy? To mój rozgniewany interlokutor przypisywał mi jakieś konszachty z katechetami  . Czy każdy który krytykuje materializm i ateizm, staje się automatycznie sługą "ciemnogrodu"? > >No to czemu nie zostać uczciwym agnostykiem w kwestii wiary?> O!> Dobre pytanie!> Dawkins miał taki wykład, w którym tłumaczył, że nie ma skali, która określa agnostyka. I nie tylko agnostyka. Przyjął skalę od 1 do bodajże 7 lub 8. Samego siebie określił na poziomie szóstym.Na skali Dawkins'a z tego co pamiętam było miejsce na samym środku (czyli 4 na skali 7 stopniowej), gdzie ulokowani byli ultraagnostycy (czyli ani ateistyczni ani teistyczni). Za takiego właśnie się uważam. > Co koresponduje z niektórymi ustaleniami filozofii rozgraniczajacej agnostycyzm na teistyczny i ateistyczny.> Ach... te drobne różnice...> Wobec tego uczciwy agnostyk kim ma być?> Agnostykiem, który mówi: nie wiem, ale raczej tak,> czy: nie wiem, ale raczej nie,To ja wybieram: nie wiem, czy tak czy nie. Ale może znajdę przesłanki, które mnie przekonają do jednej lub drugiej opcji. > czy : nie wiem, ale to niczego nie zmienia, bo wiedzieć nie będę i dlatego nie interesuje mnie to, czyli - jestem ignostykiem.> Przyswój sobie ten ostatni termin, a będzie Ci łatwiej zrozumieć ignostyków i agnostyków, i ateistów.> Pierwszym zdeklarowanym ignostykiem na tym forum był Barycki.No to jednak nie jestem ignostykiem  . > Nawet i teraz widzę tu paru takich.> Jeśli, mimo mojego roztrząsania tego prowadzącego donikąd tematu, uznasz, że zasługuję na to zaszczytne miano, potraktuj mnie jako ignostyczkę, która rozważania o bozi traktuje rozrywkowo. W myśl zasady bawić ucząc, uczyć bawiąc, siebie też.> Da się?Tak czynię. > Poza tym - propozycja zamknięcia tej dyskusji, jeśli nie zachodzą żadne istotne zmiany w jej wyniku, wydaje się ... inetersująca  > I ma moje poparcie!Zgadzam się, jest zdecydowanie za gorąco na jałowe dyskusje
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: Mój agnostycyzm | Niektóre psy mają taki problem, że wprawdzie widzą dokąd biegną, oczy na horyzoncie itd., to przy tym mają dość kiepsko, bo nie widzą tego co przed nimi o metr. Biegnąc mogą się więc nieźle wrąbać.
Ludzki umysł jest ograniczony. Nie rozwiąże każdego problemu, zwłaszcza jeśli problemu nie ma. Istnienie Boga w żaden sposób na nas nie wpływa. Więc do diabła po co się tym zajmować, roztrząsać, wyciągać wnioski bez podstaw do ich wyciągania? Bawić się w układanie tego, co może myśleć taki potencjalny stwórca, nie wiedząc jednocześnie o czym myśli sobie taki kalmar, albo jakaś ameba.
Nie jesteśmy w stanie przeskoczyć swoich biologicznych predyspozycji, więc może zastanówmy się nad rzeczami przyziemnymi.
Otóż mnóstwo ludzi uważa, że cięższe szybciej spada. Albo że "prąd płynie szybko".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|