Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wychowanie do szacunku dla życia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
23-07-2010 20:43Diana Maciejewska (547 punktów)Wychowanie do szacunku dla życia
Czy któryś z forumowiczów studiuje może na WUMie i mógłby powiedzieć czy przedstawione w taki sposób takie zajęcia się odbywają?
www.stowar(*)sentations0/01aDoboszynska.pdf
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Madman (7811 punktów)
Cytat:
      Wstęp

      Życie jest darem Bożym.

WTF?! To jest medycyna czy teologia? Ręce opadają już na wstępie...
24-07-2010 02:56 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
To są materiały na wykład i prawdopodobnie podpisane przez wykładowcę uczelni medycznej. Ale nie jest powiedziane że to jest wykład dla studentów medycyny! Strona na której to jest umieszczone nie jest stroną uczelni!
24-07-2010 08:22 
 Ocena 4 na 4
Diana Maciejewska (547 punktów)
>To są materiały na wykład i prawdopodobnie podpisane przez wykładowcę uczelni medycznej. Ale nie jest powiedziane że to jest wykład dla studentów medycyny! Strona na której to jest umieszczone nie jest stroną uczelni!
>

Zapewne masz rację.
Ale niestety sam fakt, że wykładowcy akademiccy (podejrzewam, że takich jak A.Doboszyńska może być więcej) czują obowiązek katolickiego indoktrynowania studentów i młodych lekarzy/pielęgniarzy, jest bardzo niepokojący :/

A tutaj ta pani w towarzystwie księży:
zpk.wum.ed(*).wum.edu.pl/files/IMG_4574.jpg
24-07-2010 09:27 
 Ocena 1 na 3
maruda (5550 punktów)
>Ale niestety sam fakt, że wykładowcy akademiccy czują obowiązek katolickiego indoktrynowania studentów i młodych lekarzy/pielęgniarzy, jest bardzo niepokojący :/
>A tutaj ta pani w towarzystwie księży:

Czy zanim spalisz kogokolwiek na stosie możesz choć zapewnić mu uczciwy proces? Zanim oczernisz kogokolwiek proszę byś udowodniła że dana osoba w ten sposób indoktrynuje lekarzy na uczelni medycznej i nie uczy poprawnie medycyny. Bo materiały które przedstawiłaś jeszcze tego nie zapewniają.

Szczególnej staranności wymagają oskarżenia nie "wykładowców akademickich" jako całości, a poszczególnych ludzi, wymienionych z imienia, nazwiska i uczelni. Jeżeli ta wymieniona osoba umie oddzielić nauczanie akademickie od religii i nie indoktrynuje religijnie podczas zajęć na uczelni, nie widzę powodu by zabronić jej robić co chce w jej czasie wolnym.
24-07-2010 10:14 
 Ocena 1 na 1
Diana Maciejewska (547 punktów)
Nikogo nie oskarżam. Napisałam tylko to co ta pani sama stwierdziła w swoim artykule oraz wyraziłam swoje podejrzenia co do tego, że takich ludzi może być więcej.
Nie napisałam, że ona uczy takich rzeczy (na co wskazuje już chociażby moje pytanie w wątku), ale że uważa iż powinno się uczyć takich rzeczy (sama tak stwierdziła w tekście, czytałeś?).

Zdjęcie z księżmi zamieściłam w ramach ciekawostki, zdjęcie to jest zamieszczone na jednej z podstron WUMu:
zpk.wum.edu.pl/node/2
24-07-2010 13:49 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Ta pani kieruje Zakładem Pielęgniarstwa Klinicznego. Na pewno ma zajęcia ze studentami.
24-07-2010 10:26 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Jeżeli ta wymieniona osoba umie oddzielić nauczanie akademickie od religii i nie indoktrynuje religijnie podczas zajęć na uczelni
Być może jest na tyle fałszywa i obłudna, że katolikom opowiada, jak to powinna się zachowywać pielęgniarka i lekarka, a swoim studentom przekazuje zupełnie inne wzorce. Kodeks Etyki Lekarskiej mówi, że
...lekarze, którzy nauczają studentów lub szkolą lekarzy, powinni swoim postępowaniem stanowić przykład godny naśladowania dla studentów i młodych lekarzy będących pod ich opieką.
Jak myślisz - można indoktrynować innych swoim zachowaniem?
>nie widzę powodu by zabronić jej robić co chce w jej czasie wolnym.
A co jeśli indoktrynuje studentów w czasie wolnym?
Kogokolwiek indoktrynuje, swoich studentów czy też wolnych słuchaczy swoich wystąpień, nie powinna tego czynić pod szyldem świeckiej uczelni i tytułu naukowego nienadanego przez wydział teologiczny.
Głąbiński (3538 punktów)
>Kogokolwiek indoktrynuje, ... nie powinna tego czynić pod szyldem świeckiej uczelni ...
Ja to widzę inaczej, gdyż - jak to wykazał m. in. Hans Küng - nauczanie papieskie w wielu sprawach odbiega od ewangelii. Szczególnie wątpliwość (i wstręt) budzi odmowa skrócenia cierpienia konającym wykonana w imię jakiegoś "szacunku dla życia".


Stach M. G.
24-07-2010 11:09 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Czy zanim spalisz kogokolwiek na stosie możesz choć zapewnić mu uczciwy proces?

Stosowną jednostką uczciwości byłby tutaj np. hus.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Kornowski (835 punktów)
>>Czy zanim spalisz kogokolwiek na stosie możesz choć zapewnić mu uczciwy proces?

tam od razu palenie na stosie. Szanowanie życia można zacząć od tego aby część lekcji religii przeznaczyć na naukę pierwszej pomocy czy zasad BHP i PPoż.
26-07-2010 08:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jeżeli ta wymieniona osoba umie oddzielić nauczanie akademickie od religii i nie indoktrynuje religijnie podczas zajęć na uczelni, nie widzę powodu by zabronić jej robić co chce w jej czasie wolnym.
Czy chodził Pan do szkoły? Czy Pan studiował? Podczas mojej nauki jakoś dziwnie się składało, że zawsze znaliśmy poglądy nauczyciela, a często byliśmy wprost indoktrynowani, nawet wówczas, gdy nauczycielowi groziły za to jakieś sankcje. Teraz prymitywna indoktrynacja katolicka na polskich uczelniach jest w modzie. Co mnie wcale nie martwi. Bardziej oportunistyczni będą szukać oparcia w obowiązującej ideologii, a bardziej krytyczni zostaną uodpornieni. Gorszą jest głupota naszych nauczycieli, co zostało przez autora wątku zegzemplifikowane.

@@@
>
Madman (7811 punktów)
>Ale nie jest powiedziane że to jest wykład dla studentów medycyny! Strona na której to jest umieszczone nie jest stroną uczelni!
A czy ja gdzieś napisałem coś takiego?
24-07-2010 10:22 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>To są materiały na wykład...

To materiały dla medycznego punktu przy kościelnej kostnicy.
Obleśna prawda po polsku: zgodność z doktryną kościoła.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
zachaj (5239 punktów)
>Czy któryś z forumowiczów studiuje może na WUMie i mógłby powiedzieć czy przedstawione w taki
>sposób takie zajęcia się odbywają?
>www.stowar(*)sentations0/01aDoboszynska.pdf

To materiał propagandowy. Teza znajdująca się na wstępie jest błędna.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Jak zwykle czepiamy się detalu a nie meritum. To nieważne co ta kobieta pisze, ważne że pisze to z punktu widzenia określonej religii. Czy gdyby Einstein na początku swojej rozprawy fizycznej zacytował Biblię, papieża, lub umieścił invocatio Dei, to jego rozprawa byłaby mniej wartościowa, albo głupia? Przecież ta Pani pisze, że trzeba chronić życie. A życie mamy tylko jedno. Czy nie ma racji twierdząc, że lepiej być młodym , zdrowym i bogatym, niż starym, chorym i biednym, z przepitą wątrobą i przepalonymi płucami?

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
25-07-2010 09:00 
 Ocena 3 na 3
Diana Maciejewska (547 punktów)
Samo poszanowanie życia - OK, napisanie, że tak sprawę widzi KK - też OK. Ale czy autorka o tym pisała?
Na pierwszy rzut oka - tak. Ale to jak ona rozumie "poszanowanie życia" jest już inną kwestią. Inną kwestią jest też używanie języka manipulacji i uznawanie że wartości chrześcijańskie są uniwersalne (albo jedyne prawdziwe).

Manipulowanie różnymi faktami w celu indoktrynacji - nie jest już w porządku.

Przykłady:
1. Autorka tego tekstu we wstępie napisała, że "życie jest darem Bożym", a nie "wg KK życie jest darem bożym" - znacząca różnica już na wstępie.
2. Wrzucanie do jednego worka aborcji, palenia papierosów, itd.
3. Porównanie fragmentów KKK i Kodeksu Etycznego Lekarzy, w taki sposób, by wyglądały na komplementarne.
4. Stwierdzenie, że nie ma co dyskutować o eutanazji, bo "wszystkie prawa Boże i ludzkie" mówią o niezabijaniu.
5. Wplątywanie tu innych wątków:
a) "zwalczanie zgubnych ideologii" (takiego określenia używają katolicy wobec ateistów i im podobnym zwyrodnialcom)
b) wątek polityczny - "obowiązkiem obywatelskim" jest głosowanie na katolików
6.itp.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się, że jest przegięcie katolickie, ale ogólny wydźwięk jest chyba pozytywny. Można spuścić zasłonę milczenia na owo przegięcie. Nie czytałam całości, ale ów wątek polityczny w rozprawie medycznej na pewno nie pasuje. Co do eutanazji, jestem za, ogólnie rzecz biorąc. Ale rozumiem lekarza, który się przeciwko temu narowi, bo uczono go, aby za wszelką cenę ratował życie ludzkie. Zresztą, o ile się orientuję, w krajach gdzie dopuszcza się eutanazję, wykonują ją, lub powinni wykonywać, nie lekarze, lecz przyuczeni technicy. Ostatecznie podać śmiertelne pigułki, czy zrobić zastrzyk, to nie musi tego robić koniecznie dyplomowany lekarz składający przysięgę Hipokratesa.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
25-07-2010 14:35 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Jak zwykle czepiamy się detalu a nie meritum. To nieważne co ta kobieta pisze, ważne że pisze to z punktu widzenia określonej religii. Czy gdyby Einstein na początku swojej rozprawy fizycznej zacytował Biblię, papieża, lub umieścił invocatio Dei, to jego rozprawa byłaby mniej wartościowa, albo głupia? Przecież ta Pani pisze, że trzeba chronić życie. A życie mamy tylko jedno. Czy nie ma racji twierdząc, że lepiej być młodym , zdrowym i bogatym, niż starym, chorym i biednym, z przepitą wątrobą i przepalonymi płucami?
>
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.


Mój znajomy ma dziadka, który od mniej więcej 60 lat pali po dwie paczki dziennie, zabawić się z alkoholem umie nie gorzej niż niejeden młodzian, a pod wodą wytrzymuje więcej, niż taki dwudziestoletni szczyl. Dlatego też nie widzę jakoś wielkiego związku między zdrowiem a paleniem szlugów, między zdrowiem a złym trybem życia i owszem, a taki często cechuje palaczy, ale w tym wypadku jest zbyt dużo zmiennych żeby powiedzieć: palenie szkodzi zdrowiu.
Nikomu nie zależy na robieniu rzetelnych badań. Palaczy czeba zniszczyć "dla ich dobra" i kuniec.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
To, że zdarzają się wyjątki, nie potwierdza jednak reguły. Churchill pił i dożył dziewięćdziesiątki, a nasz poeta Grochowiak, Gałczyński, Tuwim, Broniewski i setki innych, mniej znanych ludzi, zapili się na śmierć, albo zmarli przedwcześnie, z powodu nadużycia alkoholu i tytoniu. (Kaczmarski Jacek). Badania naukowe są nieubłagane. Potwierdzają, że trucizny generalnie skracają życie. Co zresztą jest logiczne i zgodne z wiedzą biologiczną.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
25-07-2010 15:42 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>To, że zdarzają się wyjątki, nie potwierdza jednak reguły. Churchill pił i dożył dziewięćdziesiątki, a nasz poeta Grochowiak, Gałczyński, Tuwim, Broniewski i setki innych, mniej znanych ludzi, zapili się na śmierć, albo zmarli przedwcześnie, z powodu nadużycia alkoholu i tytoniu. (Kaczmarski Jacek). Badania naukowe są nieubłagane. Potwierdzają, że trucizny generalnie skracają życie. Co zresztą jest logiczne i zgodne z wiedzą biologiczną.
>
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.


Z jednej strony bierze się osobę, która nie pali, zdrowo się odżywia, zażywa ruchu, itd., z drugiej palacza, który o zdrowie nie dba i wmawia się, że palenie jest kluczowym czynnikiem.
W badaniu powinno porównywać się osoby o identycznym trybie życia, a nie jedynie brać kto umarł i kto nie umarł. Dlatego też nie ma rzetelnych badań na temat wpływu papierosów na zdrowie.
25-07-2010 16:05 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Dlatego też nie ma rzetelnych badań na temat wpływu papierosów na zdrowie.
Zapytaj lekarzy. Prof. Zatońskiego. Witold Zatoński (ur. 11 czerwca 1942 w Wołominie), polski lekarz, internista, epidemiolog i ekspert zdrowia publicznego.Witold Zatoński jest członkiem PAN, Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i wielu innych instytucji naukowych i zdrowia publicznego. Od wielu lat zajmuje się edukacją zdrowotną w Polsce, prowadząc kampanie zwalczania nałogu palenia tytoniu i jest inicjatorem wielu działań w tym zakresie m.in. akcji: "Dni bez tytoniu" i "Rzuć palenie razem z nami".
A prof. Religa to od czego dostał raka? Hę? Od kandydowania na prezydenta? Hę?

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
25-07-2010 16:18 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
Ale spellbinder, w rzetelnych badaniach epidemiologicznych właśnie tak się robi. Grupy porównywane dzieli się właśnie według wieku, płci, chorób towarzyszących, przyjmowanych leków, etc. To, co mówisz to jakiś potwornie zafałszowany obraz badań medycznych.
25-07-2010 15:38 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
A słyszałeś kiedyś o czymś takim jak dowód anegdotyczny?
Bo na to, że nauka nie bada związków między paleniem a rozmaitymi schorzeniami, to można już tylko ręce rozłożyć i zapłakać nad poziomem ignorancji, bo wyniki tych badań są w internetach dość powszechnie dostępne
25-07-2010 15:43 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>A słyszałeś kiedyś o czymś takim jak dowód anegdotyczny?
>Bo na to, że nauka nie bada związków między paleniem a rozmaitymi schorzeniami, to można już tylko ręce rozłożyć i zapłakać nad poziomem ignorancji, bo wyniki tych badań są w internetach dość powszechnie dostępne

Pytanie nie jest czy bada, ale jak bada. I w znacznej części badań już na starcie mamy błędne założenia.

Nie twierdzę, że palenie nie jest szkodliwe, ale że badania nie do końca rzetelne. Bo i nie jest łatwo przez kilkadziesiąt lat obserwować dokładnie kilkaset, czy w zasadzie kilka tysięcy osób. Nie można im zamontować kamer i sprawdzać co się działo. Po drugie nawet jak dojdzie czynnik typu przewlekła choroba, już zmienia się warunek i trzeba taką osobę wrzucić do innej grupy, stąd wymóg zbadania gigantycznej próby i bardzo szczegółowe zbieranie informacji. Jak weźmiemy sobie 3 osoby i przez 20 lat obserwujemy, okaże się, że ten jeden palacz przebył w jakimś tam wieku przewlekłe zapalenie płuc, to nie można wyciągnąć wniosku, że umarł w młodym wieku przez papierosy Może tak, ale może choroba miała na to wpływ.
25-07-2010 15:56 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Ile, kolego, tych badań przestudiowałeś? Proszę o konkretne przykłady badań (nie takich malutkich, niszowych, do których metodologii rzeczywiście niekiedy można mieć zastrzeżenia) i konkretne zastrzeżenia. Trzy hipotetyczne osoby to raczej marny przykład- wiarygodne statystyki obejmują nieco większe grupy.
Póki co, nie wykazujesz niczego, zwłaszcza kompromitujące jest podpieranie się dowodami anegdotycznymi.
25-07-2010 16:20 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Liliac ma rację. Badania istnieją, są rzetelne, a ich wyniki publikowane. Oczywiście nie znaczy to, że 100% palaczy umiera na raka płuc. To, że dziadek kolegi pali, pije i ma się świetnie nie obala badań. Ja też mam płuca zdrowe, chociaż palę od 35 lat z 6-letnią przerwą (czyli przez 29 lat w sumie), ale to nie znaczy, że palenie w ogóle nie szkodzi. Mam tylko nadzieję, że nikomu nie zaszkodziło moje palenie, bo bardzo się o to starałam.
25-07-2010 17:48 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Liliac ma rację. Badania istnieją, są rzetelne, a ich wyniki publikowane. Oczywiście nie znaczy to, że 100% palaczy umiera na raka płuc. To, że dziadek kolegi pali, pije i ma się świetnie nie obala badań. Ja też mam płuca zdrowe, chociaż palę od 35 lat z 6-letnią przerwą (czyli przez 29 lat w sumie), ale to nie znaczy, że palenie w ogóle nie szkodzi. Mam tylko nadzieję, że nikomu nie zaszkodziło moje palenie, bo bardzo się o to starałam.

Rzecz dotyczyła szkodliwości biernego palenia.
Badanie z 1993 zrobione przez Environmental Protection Agency o wdzięcznym tytule "Respiratory Health Effects of Passive Smoking: Lung cancer and other disorders".
Na tym dokumencie oparły swoje roszczenia instytucje takie jak: American Lung Association, American cancer socjety, U.S. Public health service, American heart associacion.
Badanie nie wykazało żadnego związku pomiędzy wdychaniem dymu w dziecińswie, a późniejszym zachorowaniem na raka. Tak samo jak nie wykazało związku pomiędzy wdychaniem dymu w życiu dorosłym, a rakiem.
Wyszło im, że szansa śmierci z powodu raka płuc dla osoby wystawionej na dym wynosi 1:80.000, dla niewystawionej 1:100.000, czyli przeliczając, dla grupy 1) 12,5 na milion; 2) 10 na milion, a więc różnica nieistotna statystycznie.
Mimo tego we wnioskach podsumowano, jakby to było czymś udowodnionym i badanie stanowi podporę propagandy organizacji zwalczających palenie.
Ktoś założył sobie, że palenie jest złe i mimo tego, że nie wyszły mu żadne wyniki potwierdzające przypuszczenia, tak czy siak wyciągnął sobie odpowiednie dla siebie wnioski. W mediach ciągle się pierniczy o szkodliwości biernego palenia, choć dowodów jak nie było, tak nie ma. Są natomiast przekonania i fobie

Ten minus za przykład konkretnego badania, w którym było nadużycie?
25-07-2010 20:00 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Ten minus za przykład konkretnego badania, w którym było nadużycie?

A czytałeś proponowany raport czy tylko czyjeś zastrzeżenia do niego?
25-07-2010 20:06 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Ten minus za przykład konkretnego badania, w którym było nadużycie?
>A czytałeś proponowany raport czy tylko czyjeś zastrzeżenia do niego?

Sama podajesz części artykułów o jakimś badaniu, a takiego czegoś byś nie przyjęła? Mój znajomy dotarł do tego raportu, aczkolwiek sam go nie czytałem - wierzę jego ocenie.
25-07-2010 20:31 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>>Ten minus za przykład konkretnego badania, w którym było nadużycie?
>>A czytałeś proponowany raport czy tylko czyjeś zastrzeżenia do niego?
>Sama podajesz części artykułów o jakimś badaniu, a takiego czegoś byś nie przyjęła? Mój znajomy dotarł do tego raportu, aczkolwiek sam go nie czytałem - wierzę jego ocenie.
>

Trochę jakby wprowadził cię w błąd.
25-07-2010 20:43 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>>>Ten minus za przykład konkretnego badania, w którym było nadużycie?
>>>A czytałeś proponowany raport czy tylko czyjeś zastrzeżenia do niego?
>>Sama podajesz części artykułów o jakimś badaniu, a takiego czegoś byś nie przyjęła? Mój znajomy dotarł do tego raportu, aczkolwiek sam go nie czytałem - wierzę jego ocenie.
>>
>Trochę jakby wprowadził cię w błąd.
>
W którym miejscu?
25-07-2010 21:07 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Trochę jakby wprowadził cię w błąd.
>>
>W którym miejscu?

Zdaje się, że nawet w kwestii natury samego raportu, jako takiego. On sam w sobie niczego nie bada- tylko wylicza wyniki rozlicznych wcześniejszych badań.
25-07-2010 21:11 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>>Trochę jakby wprowadził cię w błąd.
>>>
>>W którym miejscu?
>Zdaje się, że nawet w kwestii natury samego raportu, jako takiego. On sam w sobie niczego nie bada- tylko wylicza wyniki rozlicznych wcześniejszych badań.

No i źle wylicza te rozliczne wyniki, co nie zmienia faktu, że wyżej wymienione organizacje na nim oparły swoje wnioski.
26-07-2010 09:11 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Czy gdyby Einstein na początku swojej rozprawy fizycznej zacytował Biblię, papieża, lub umieścił invocatio Dei, to jego rozprawa byłaby mniej wartościowa, albo głupia?
Zdecydowanie tak!
Wstęp przeczy rozwinięciu, tylko w przypadku ideologicznego przymusu i jest zmieniany, gdy ten przymus minie,
lub w przypadku upośledzenia umysłowego autora.
Tekst Pani profesor dr hab. med. Anny Doboszyńskiej od początku:
W Jego ręku - tchnienie życia i dusza każdego człowieka.
(Hi 12,10)
Każde życie ludzkie od chwili poczęcia aż do śmierci jest święte,
ponieważ osoba ludzka była chciana dla niej samej
na obraz i podobieństwo Boga żywego i świętego.
(KKK 2319)


poprzez rozwinięcie, aż po zakończenie jest spójnym:
W ostatnim okresie pojawiły się też próby dyskusji o dopuszczalności
eutanazji. Należy stwierdzić i uświadomić to osobom próbującym rozpoczynać taką
dyskusję, że zgodnie z wszystkimi prawami Boskimi i ludzkimi dyskusja ta jest
bezprzedmiotowa. Eutanazja oznacza zabijanie, a to nie jest sprawa do dyskusji.

Tak, jak są teksty profesor Grabowskiej.

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Zdecydowanie tak!
Gdyby Einstein napisał, że cała jego teoria pochodzi z inspiracji boskiej, że
właściwie sam Bóg mu ją podyktował i jest odzwierciedleniem jego mądrości i wszechmocy to i tak nie umniejszyłoby to wagi i prawdziwości samej teorii.
Tekst prof. Doboszyńskiej jest poczciwym pitoleniem, ale o ogólnie pozytywnym wydźwięku. Że życie jest cenne i należy je generalnie chronić a nie unicestwiać. Przecież ogólna teza jej wywodów jest chyba prawidłowa???
Oczywiście, moim zdaniem, jako pracownik naukowy nie powinna mieszać do nauki wyznawanej przez siebie religii. Powinna swoje przekonania razem z płaszczem powiesić w szafie i dobrze zamknąć. Ale w naszym kraju katolicy uważają, że mają prawo propagować swoją wiarę w miejscach publicznych, ale jak homoseksualiści "obnoszą się" ze swoją orientacją to już jest be.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
ktośtam (650 punktów)
>Przecież ogólna teza jej wywodów jest chyba prawidłowa???

Jaka teza z jej wywodów??? Stwierdzenie, że życie jest cenne i że należy je chronić w żaden sposób nie jest wywiedzione z "poczciwego pitolenia" o chrześcijańskiej wizji świata - wprost przeciwnie, to wszystkie religie tę tezę biorą za podstawę do konstruowania raz mniej a raz bardziej kuriozalnych filozofii. Czy to jest powód, by takie filozofie uznać za ogólnie dobre? I czy to jest powód, by uznać legitymizację takich pierdół przez tytuły naukowe za coś etycznego?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> religie tę tezę biorą za podstawę do konstruowania raz mniej a raz bardziej kuriozalnych filozofii.
Nie mieszajmy religii z filozofią. Oczywiście filozofia podlega wpływom ideologicznym, lub też sama w sobie jest ideologią, dlatego nie cenię filozofii, tylko naukę, wiedzę.
Natomiast to co pisze pani profesor nie jest niczym złym. Życie szanować i ochraniać należy. A że ona uważa iż jest święte, dane od Boga itp. to niech tak uważa, ale to w niczym nie zmienia ogólnego podejścia, że życie jest dobre, a śmierć (przedwczesna) spowodowana niehigienicznym trybem prowadzenia się jest złem i należy ją odwlekać żyjąc cnotliwie i wstrzemięźliwie, uważając na drodze i nie przechodząc na czerwonym świetle.

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
27-07-2010 08:32 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Tekst prof. Doboszyńskiej jest poczciwym pitoleniem,
Tak, muszę przyznać, że "w nareszcie wolnej Polsce" tego pitolenia poprzedzonego stopniami i tytułem prof. dr hab. jest coraz więcej. Pisałem o tym wątku "Teologia w świeckich uczelniach".

>ale o ogólnie pozytywnym wydźwięku.
>Przecież ogólna teza jej wywodów jest chyba prawidłowa???
Nie, medycyna musi być opartą na nauce, a nie na przekonaniach światopoglądowych. Poszczególne akapity nie oddają wymowy całości.

>Że życie jest cenne i należy je generalnie chronić a nie unicestwiać.
Generalnie tak, choć nie do końca, ale to co wyprawiają z tą ideą choćby katolicy, to szczyty hipokryzji.

>Oczywiście, moim zdaniem, jako pracownik naukowy nie powinna mieszać do nauki wyznawanej przez siebie religii. >Powinna swoje przekonania razem z płaszczem powiesić w szafie i dobrze zamknąć. Ale w naszym kraju katolicy uważają, że mają prawo propagować swoją wiarę w miejscach publicznych,
Tak powinno to wyglądać, a tak to wygląda.

>ale jak homoseksualiści "obnoszą się" ze swoją orientacją to już jest be.
Proszę nie mieszać dobrouczynków kapłanów i czystości myśli i katolickiej z brudami pedalstwa.

@@@
.
spellbinder (8577 punktów)
"Lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez
naukę za szkodliwe lub bezwartościowe. Nie powinien także współdziałać z osobami
zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień. Wszelkie działania
terapeutyczne powinny być podejmowane na podstawie znajomości współczesnych
zasad postępowania lekarskiego, opartych na sprawdzonych danych naukowych.
Posługiwanie się metodami medycyny niekonwencjonalnej (irydologia, akupresura,
homeopatia, znachorstwo, uzdrawianie poprzez przekazywanie bliżej nieokreślonej
energii i inne) jest głęboko szkodliwe dla chorych, powodując często opóźnienie lub
odstąpienie od leczenia i niemoralne, ponieważ najczęściej prowadzone z chęci
zysku."

Bardzo mi się podoba ten moment, bo obecny rozwój walki z rakiem to jest w pewien sposób znachorstwo uprawiane dla czystego zysku. Nie mówiąc o tym jak wielce naukowym działaniem było wymyślanie przeszczepów serca, w momencie, w którym równolegle były prowadzone mniej dramatyczne badania, w których nikt nikomu medialnie nie rozpruwał wnętrzności i nie wycinał organów. Sprawdzę co to za książka była, ale zasadniczo dużą skuteczność osiągało podpinanie człowieka do sztucznego krwiobiegu, przez co serce mogło odpocząć i się zregenerować. Rok temu jakaś dziewczynka nagle ozdrowiała, bo jej serducho już nie dawało rady, to ją podpięli i po tygodniu nie potrzebowała żadnego przeszczepu, może ktoś pamięta.

Jak lekarz nie widzi, że służba zdrowia w dużej mierze działa na zasadzie maksymalnego, bandyckiego wyzysku ("a mamy tableteczki, tylko my mamy, więc będziecie płacić ile się nam żywnie podoba").
25-07-2010 09:05 
 Ocena 2 na 2
Diana Maciejewska (547 punktów)
>"Lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez
>naukę za szkodliwe lub bezwartościowe. Nie powinien także współdziałać z osobami
>zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień. Wszelkie działania
>terapeutyczne powinny być podejmowane na podstawie znajomości współczesnych
>zasad postępowania lekarskiego, opartych na sprawdzonych danych naukowych.
>Posługiwanie się metodami medycyny niekonwencjonalnej (irydologia, akupresura,
>homeopatia, znachorstwo, uzdrawianie poprzez przekazywanie bliżej nieokreślonej
>energii i inne) jest głęboko szkodliwe dla chorych, powodując często opóźnienie lub
>odstąpienie od leczenia i niemoralne, ponieważ najczęściej prowadzone z chęci
>zysku."

Ten fragment jest interesujący, bo dość niezwykłe wydaje się twierdzenie katolika, że w przeciwieństwie do wiary w boga - homeopatia, wróżbiarstwo, itp. są niebezpiecznym zabobonem... Współcześnie jednak jest to dość pospolite

Bardzo ciekawie skomentował takie zjawisko Andrzej Eldrycz w "Horton Antireligious".
25-07-2010 15:35 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>"Lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez
>naukę za szkodliwe lub bezwartościowe. Nie powinien także współdziałać z osobami
>zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień. Wszelkie działania
>terapeutyczne powinny być podejmowane na podstawie znajomości współczesnych
>zasad postępowania lekarskiego, opartych na sprawdzonych danych naukowych.
>Posługiwanie się metodami medycyny niekonwencjonalnej (irydologia, akupresura,
>homeopatia, znachorstwo, uzdrawianie poprzez przekazywanie bliżej nieokreślonej
>energii i inne) jest głęboko szkodliwe dla chorych, powodując często opóźnienie lub
>odstąpienie od leczenia i niemoralne, ponieważ najczęściej prowadzone z chęci
>zysku."
>Bardzo mi się podoba ten moment, bo obecny rozwój walki z rakiem to jest w pewien sposób znachorstwo uprawiane dla czystego zysku.

Cytowany fragment również mi się podoba, ciekawa, natomiast, byłabym rozwinięcia twojego komentarza na temat współczesnej onkologii.
25-07-2010 17:48 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>"Lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez
>>naukę za szkodliwe lub bezwartościowe. Nie powinien także współdziałać z osobami
>>zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień. Wszelkie działania
>>terapeutyczne powinny być podejmowane na podstawie znajomości współczesnych
>>zasad postępowania lekarskiego, opartych na sprawdzonych danych naukowych.
>>Posługiwanie się metodami medycyny niekonwencjonalnej (irydologia, akupresura,
>>homeopatia, znachorstwo, uzdrawianie poprzez przekazywanie bliżej nieokreślonej
>>energii i inne) jest głęboko szkodliwe dla chorych, powodując często opóźnienie lub
>>odstąpienie od leczenia i niemoralne, ponieważ najczęściej prowadzone z chęci
>>zysku."
>>Bardzo mi się podoba ten moment, bo obecny rozwój walki z rakiem to jest w pewien sposób znachorstwo uprawiane dla czystego zysku.
>Cytowany fragment również mi się podoba, ciekawa, natomiast, byłabym rozwinięcia twojego komentarza na temat współczesnej onkologii.

"Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa" - dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody Nobla
25-07-2010 17:58 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>"Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa" - dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody Nobla
>

Pierwsza nagroda Paulinga- w latach pięćdziesiątych, na temat natury wiązań chemicznych, druga- pokojowa, w latach sześćdziesiątych, za wkład w kampanię przeciwko próbom z bronią jądrową. Która z nich twoim zdaniem uprawnia go do do szczególnej wiedzy pozwalającej dyskredytować wszelkie osiągnięcia współczesnej onkologii?

Pytam o konkretne fakty i konkretne zastrzeżenia, nie o obiegowe frazesy. Czy jesteś zdolny do rozmowy o konkretach?
25-07-2010 18:05 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>"Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa" - dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody Nobla
>>
>Pierwsza nagroda Paulinga- w latach pięćdziesiątych, na temat natury wiązań chemicznych, druga- pokojowa, w latach sześćdziesiątych, za wkład w kampanię przeciwko próbom z bronią jądrową. Która z nich twoim zdaniem uprawnia go do do szczególnej wiedzy pozwalającej dyskredytować wszelkie osiągnięcia współczesnej onkologii?
>Pytam o konkretne fakty i konkretne zastrzeżenia, nie o obiegowe frazesy. Czy jesteś zdolny do rozmowy o konkretach?
>
Poczytaj o nim, to pogadamy.
25-07-2010 18:14 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Pytam o konkretne fakty i konkretne zastrzeżenia, nie o obiegowe frazesy. Czy jesteś zdolny do rozmowy o konkretach?
>>
>Poczytaj o nim, to pogadamy.

Nie wiem co biografia Paulinga może wnieść do mojej wiedzy onkologicznej. Wystarczą mi jego szaleńcze pomysły na temat witaminy C, którymi zajął się na starość, a których nijak nie podparła nauka.

Wracamy do onkologii czy poprzestajesz na frazesach?
25-07-2010 18:07 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>"Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa" - dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody Nobla
>>
>Pierwsza nagroda Paulinga- w latach pięćdziesiątych, na temat natury wiązań chemicznych, druga- pokojowa, w latach sześćdziesiątych, za wkład w kampanię przeciwko próbom z bronią jądrową. Która z nich twoim zdaniem uprawnia go do do szczególnej wiedzy pozwalającej dyskredytować wszelkie osiągnięcia współczesnej onkologii?
>Pytam o konkretne fakty i konkretne zastrzeżenia, nie o obiegowe frazesy. Czy jesteś zdolny do rozmowy o konkretach?
>
Może np. dr Ernesto Corntrerasa i jego badania mogą coś w tej sprawie rozjaśnić?
25-07-2010 18:32 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Może np. dr Ernesto Corntrerasa i jego badania mogą coś w tej sprawie rozjaśnić?

Tego, który "leczył" raka amygdaliną (laetrile)? Który współpracował z Gersonem "leczącym" czerniaka dietą? Tego, którego "terapie" nie zostały zaakceptowane przez FDA? Którego "badań" nad rakiem jakoś nie przyjmowały do publikacji szanowane periodyki medyczne? Którego centrum holistyczne promuje "leczenie" chelatacją? Tego Contrerasa? Popraw mnie, jeśli źle wyguglałam.

Czy leczenie raka ciecierzycą też popierasz?
25-07-2010 18:45 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>Może np. dr Ernesto Corntrerasa i jego badania mogą coś w tej sprawie rozjaśnić?
>Tego, który "leczył" raka amygdaliną (laetrile)? Który współpracował z Gersonem "leczącym" czerniaka dietą? Tego, którego "terapie" nie zostały zaakceptowane przez FDA? Którego "badań" nad rakiem jakoś nie przyjmowały do publikacji szanowane periodyki medyczne? Którego centrum holistyczne promuje "leczenie" chelatacją? Tego Contrerasa? Popraw mnie, jeśli źle wyguglałam.
>Czy leczenie raka ciecierzycą też popierasz?

To dość logiczne, że facet leczący pestkami moreli które kosztują niewiele, będzie zgnojony przez instytucje leczące rzeczami przynoszącymi grube miliony zysku. Sam mechanizm działania witaminy B17 też jest dość jasno "rozpracowany". Nieuznanie czyjegoś autorytetu ze względu na jego nieuwzględnienie w jakiejś monopolistycznej strukturze, to trochę tak jak odrzucanie tego co mówił Kopernik czy Galileusz, bo przecież ksiądz wie lepiej
Oni opisali swoje odkrycia, przypadki osób, które wyleczyli swoim sposobem. Teraz pytanie - czy tania kuracja może kiedykolwiek zastąpić tą drogą?
25-07-2010 18:46 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
A Ty popierasz raka metodami wycieńczania organizmu skomplikowaną i kosztowną "chemią", która niekoniecznie działa? Ja popieram leczeniem czymkolwiek co działa. Jeszcze nie tak dawno wyśmiewano ludzi myjących ręce przed operacją, tudzież podważano sensowność spożywania witaminy C przy szkorbucie. Jak się okazało, mainstreamowe środowiska medyczne przeciwdziałały również dlatego, że mamrotanie zaklęć i okadzanie wonnymi olejkami przynosiło większe zyski. W końcu jak wyleczysz, to będzie zdrowy. Ale jak dasz jedynie nadzieję na wyleczenie, no to możesz takiego doić aż do śmierci.
25-07-2010 19:02 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
Popieram leczenie nowotworów metodami, które mają udokumentowaną, potwierdzoną statystycznie skuteczność. Udokumentowaną w sposób nieco bogatszy niż li i jedynie internetowe relacje. Kuracja pana, którego polecasz ma dokumentację podobnej klasy, co "ręce, które leczą", NIA (ciecierzyca wyciągająca raka z krwi po zagrzebaniu jej pod skórą), leczenie czerniaka dietą i im podobne.
25-07-2010 18:48 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Teraz pytanie - czy tania kuracja może kiedykolwiek zastąpić tą drogą?
Naturalnie, o ile zostanie poddana kompletnej procedurze testowej, badaniom klinicznym i okaże się, że jest skuteczna.
25-07-2010 18:51 
 0 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>>Teraz pytanie - czy tania kuracja może kiedykolwiek zastąpić tą drogą?
>Naturalnie, o ile zostanie poddana kompletnej procedurze testowej, badaniom klinicznym i okaże się, że jest skuteczna.
>
Oczywiście - o ile środowiska trzepiące na tym kasiorę nie zaczną nagle opluwać nowej kuracji w mediach, przy pomocy gigantycznych środków finansowych, którymi dominują nad maluczkimi

liliac ma zabawny sposób niby to porzucenia dyskusji ze mną, ale po półgodzinie wracania, czytanie moich postów i stawiania minusów "za karę"
26-07-2010 19:11 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Czy czytałeś tekst Wojciecha Szczęsnego? Co o tym sądzisz?
26-07-2010 21:40 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Czy czytałeś tekst Wojciecha Szczęsnego? Co o tym sądzisz?
>
No i ja się zgadzam, mój "wujek" twierdził kiedyś, że był na seansie wielkiego... ja nie wiem jak to nazwać inaczej, niż "kuglarz", jakiegoś gościa, który przesączał właściwości wódki do wody, z jednej tacki do drugiej i ludzie się następnie tą wodą upijali.

Nie zmienia to faktu, że i nie wszystkie eksperymenty medyczne muszą być od razu automatycznie super prawdziwe. "Lekarstwo" na raka może działa, może nie działa, co nie zmienia faktu, że trzeba za nią płacić. Teraz pytanie czy to faktycznie działanie leku, czy może jakichś innych czynników? Bo udowodnić na podstawie korelacji można i to, że zwiększenie śmiertelności kurczaków na Ukrainie wpływa na porost trawy w południowym Londynie
Środek zapobiegawczy na dżumę w postaci pachnideł "działał" w 50% przypadków.
27-07-2010 07:27 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>No i ja się zgadzam, mój "wujek" twierdził kiedyś, że był na seansie wielkiego... ja nie wiem jak to nazwać inaczej, niż "kuglarz", jakiegoś gościa, który przesączał właściwości wódki do wody, z jednej tacki do drugiej i ludzie się następnie tą wodą upijali.
O, to to. Mniej więcej podobnie działa homeopatia. Rozcieńcza się w wodzie "lek" do granic niemożliwości, że gdzieś tam w litrze wody błąka się kilka molekuł, a woda niby "zapamiętuje" właściwości rozcieńczonego związku i "leczy".
>Nie zmienia to faktu, że i nie wszystkie eksperymenty medyczne muszą być od razu automatycznie super prawdziwe.
Święte słowa. Dlatego te eksperymenty powtarza się latami, do znudzenia, aż nabierze się niemal stuprocentowej pewności. "Niemal" - bo nigdy do końca w 100% nie można być pewnym, że zadziała. Organizm ludzki czasem płata figle.
>"Lekarstwo" na raka może działa, może nie działa, co nie zmienia faktu, że trzeba za nią płacić.
Płacić trzeba za wszystko. I za lekarstwo, i za "lekarstwo". Tak już ten świat jest urządzony, że trzeba płacić. Pytanie, czy kuracja przeciwrakowa może być tańsza? Może i może. Oprócz kosztów wytwarzania są też koszty magazynowania (niemałe), transportu, dystrybucji. W nieskończoność cen windować nie można, nawet te "pazerne" koncerny zdają sobie z tego sprawę. Sztaby uczonych i ekonomistów głowią się nad tym, jak ten problem przeskoczyć. Faktem jest, że firmy farmaceutyczne to nie instytucje charytatywne i nastawione są na zysk, jak wszystkie firmy, ale mimo to "znają proporcją".
>Teraz pytanie czy to faktycznie działanie leku, czy może jakichś innych czynników?
Myślę, że jedno i drugie. Duży wpływ na działanie leku ma naturalna odporność człowieka, tryb życia, odżywianie. Osoba słaba gorzej reaguje na leki. U anorektyczki zwykły katar może urosnąć do rangi wielkiego problemu.
>Środek zapobiegawczy na dżumę w postaci pachnideł "działał" w 50% przypadków.
Bo to były przypadki odporniejsze, niż pozostałe
27-07-2010 13:43 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)

>>Środek zapobiegawczy na dżumę w postaci pachnideł "działał" w 50% przypadków.
>Bo to były przypadki odporniejsze, niż pozostałe

Statystyka nie kłamie To wonności ludzi leczyły
27-07-2010 14:13 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>To wonności ludzi leczyły
Bo to prawda Spytaj którejkolwiek kobiety, a powie Ci, co woli - nowe perfumy czy aspirynę
25-07-2010 18:55 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
Rozumiem, że należysz do tej grupy rozmówców, wg których "oficjalna nauka" kłamie, "oficjalna medycyna" to ZUOOOO, ale dla tej reszty, którą interesują poglądy naukowców na rozmaite praktyki tzw. "medycyny alternatywnej" podrzucę kilka przykładów prac omawiających "skuteczność" ulubionego środka leczniczego wymienionego przez ciebie pana, czyli amygdaliny spotykanej niekiedy pod nazwąhandlową pod nazwą handlową Laetrile:

"Laetrile treatment for cancer.":
Cytat:
The claim that Laetrile has beneficial effects for cancer patients is not supported by data from controlled clinical trials.


"Laetrile for cancer: a systematic review of the clinical evidence.":
Cytat:
All types of clinical studies containing original clinical data of laetrile interventions were included. We searched the Cochrane Central Register of Controlled Trials (CENTRAL), MEDLINE (from 1951), EMBASE (from 1980), Allied and Complementary Medicine (AMED), Scirus, CancerLit, Cumulative Index to Nursing and Allied Health (CINAHL; all from 1982), CAMbase (from 1998), the MetaRegister, the National Research Register, and our own files. For reports on the safety of laetrile, we also searched the Uppsala database. No language restrictions were imposed. RESULTS: Thirty six reports met our inclusion criteria. No controlled clinical trials were found. Three articles were nonconsecutive case series, 2 were consecutive case series, 6 were best case series, and 25 were case reports. None of these publications proved the effectiveness of laetrile. CONCLUSION: Therefore, the claim that laetrile has beneficial effects for cancer patients is not supported by sound clinical data.


"A clinical trial of amygdalin (Laetrile) in the treatment of human cancer.:
Cytat:
No substantive benefit was observed in terms of cure, improvement or stabilization of cancer, improvement of symptoms related to cancer, or extension of life span. The hazards of amygdalin therapy were evidenced in several patients by symptoms of cyanide toxicity or by blood cyanide levels approaching the lethal range. Patients exposed to this agent should be instructed about the danger of cyanide poisoning, and their blood cyanide levels should be carefully monitored. Amygdalin (Laetrile) is a toxic drug that is not effective as a cancer treatment.


"Unproven methods of cancer management. Laetrile.":
Cytat:
"Laetrile" is used interchangeably with "amygdalin" to designate natural substances, derived primarily from apricots and almonds, that can release cyanide, which is lethal to living organisms. In the 1920s, Dr. Ernst T. Krebs, Sr., formulated a theory that amygdalin could kill cancer cells. His theory was inconsistent with biochemical facts and has since been modified at least twice by his son, Ernst T. Krebs, Jr. Extensive work has been done by cancer scientists to test the claim that Laetrile fights cancer. Many animal experiments in the 1970s showed a complete lack of tumor killing by Laetrile. Reviews of the medical records of patients whose cancers were claimed to be reduced or cured after Laetrile treatment found insufficient medical evidence to judge Laetrile's efficacy. Finally, in a clinical trial in cancer patients reported in 1982, Laetrile neither caused shrinkage of tumors, nor increased survival time, nor alleviated cancer symptoms, nor enhanced well-being. Several reports in the medical literature document instances in which Laetrile has caused serious, life-threatening toxicity when taken in large doses in the manner prescribed by Laetrile advocates. In light of the lack of efficacy of Laetrile and its demonstrated ability to cause harm, Laetrile should not be used to treat cancer.


Poważnie do jakichkolwiek rewelacji paramedycznych można podchodzić, jeśli przejdą pozytywnie próby kliniczne. Ta konkretna rewelacja na razie takowych nie przeszła.
25-07-2010 19:06 
 Ocena 1 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Rozumiem, że należysz do tej grupy rozmówców, wg których "oficjalna nauka" kłamie, "oficjalna medycyna" to ZUOOOO, ale dla tej reszty, którą interesują poglądy naukowców na rozmaite praktyki tzw. "medycyny alternatywnej" podrzucę kilka przykładów prac omawiających "skuteczność" ulubionego środka leczniczego wymienionego przez ciebie pana, czyli amygdaliny spotykanej niekiedy pod nazwąhandlową pod nazwą handlową Laetrile:

Oficjalna medycyna promuje środki na depresję dostępne bez recepty, wyrzuca na rynek kilogramy trucizny w postaci paracetamolu, przez co rocznie ponad tysiąc Polaków ląduje w szpitalu z ciężkim zatruciem wątroby, więc równie dobrze może robić i inne rzeczy.

Panuje takie dziwne przekonanie, że o ile w dawnych czasach środowiska naukowe mogły działać na niekorzyść ludzi odkrywających coś nowego, o tyle dziś żyjemy w takich ładnych czasach, gdzie pieniądze i interes własny nagle przestały mieć znaczenie i wszyscy są uczciwi, robiąc badania które nie przyniosą im zysku

Medycyna alternatywna w dużej mierze bazuje na wymysłach dziwaków, których pomysły obalono. Teraz zadaniem zwykłego człowieka jest przebrnąć przez stosy badań i artykułów (które wszakże rzadko zawierają liczby mogące podważyć wnioski) i zasadniczo uwierzyć na słowo autorowi.
25-07-2010 19:20 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Oficjalna medycyna promuje środki na depresję dostępne bez recepty,

Nie, nie promuje.

>wyrzuca na rynek kilogramy trucizny w postaci paracetamolu, przez co rocznie ponad tysiąc Polaków ląduje w szpitalu z ciężkim zatruciem wątroby,

Paracetamol, który rzucają na rynek firmy farmaceutyczne, jest środkiem, który, jak wszystkie, należy stosować z umiarem. Informacje na temat zalecanych dawek są dostępne w ulotkach dostarczanych razem z lekarstwem.

>więc równie dobrze może robić i inne rzeczy.

To my tu o tym co kto może czy o konkretach i dowodach na poparcie pseudonaukowych bzdur?

>Panuje takie dziwne przekonanie, że o ile w dawnych czasach środowiska naukowe mogły działać na niekorzyść ludzi odkrywających coś nowego, o tyle dziś żyjemy w takich ładnych czasach, gdzie pieniądze i interes własny nagle przestały mieć znaczenie i wszyscy są uczciwi, robiąc badania które nie przyniosą im zysku

Ale co badania przynoszące bądź nie zysk mają tu do rzeczy? Badania dają konkretne statystyki, które zawsze można podważyć. Nikt piewcom "medycyny alternatywnej" nie broni opatentować magicznego Laetrilu i przedstawić randomizowanych badań z podwójnie ślepą próbą obalających wyniki dotychczasowych badań- w końcu w Meksyku, gdzie działa holistyczna klinika dra Contraresa, nie sięgają ich rygory FDA. Problem w tym, że ich cudowne lekarstwa po prostu nie działają i nie da się w związku z tym takich wyników badań przedstawić.

> Medycyna alternatywna w dużej mierze bazuje na wymysłach dziwaków, których pomysły obalono. Teraz zadaniem zwykłego człowieka jest przebrnąć przez stosy badań i artykułów (które wszakże rzadko zawierają liczby mogące podważyć wnioski) i zasadniczo uwierzyć na słowo autorowi.

I to pierwsze zdanie powinno wystarczyć dla podsumowania problemu. Jeśli pomysły medycyny alternatywnej przejdą pozytywnie przez procedury badawcze przestają być medycyną alternatywną i stają się po prostu medycyną.

Ale, oczywiście, masz prawo wierzyć w teorie światowego spisku, diagnozować się u irydologa i biorezonansem, leczyć raka ciecierzycą w nodze i dietą, zapalenie płuc homeopatią, a zawał przystawianiem pijawek. Tylko nie wiem, dlaczego promujesz takie poglądy na Racjonaliście, tyle jest "fajnych" altmedowych forów internetowych, gdzie np. choroby dziecięce leczy się moczem odparowanym na kuchence turystycznej, a tasiemczycę (zwykle urojoną) "łukiem elektrycznym.

Póki co, po prostu nie ma skuteczniejszych metod testowania nowych terapii niż badania kliniczne, najlepiej takie randomizowane, z podwójnie ślepą próbą, co maksymalnie uniezależnia ich wynik od "widzimisię" i oczekiwań poszczególnych badaczy. Nie bardzo mam pomysł, na jakich innych podstawach niż publikowane badania miałbyś się opierać w ocenie skuteczności takich terapii.
25-07-2010 19:34 
 Ocena 1 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>>Oficjalna medycyna promuje środki na depresję dostępne bez recepty,
>Nie, nie promuje.

Nie promuje? To jak można odczytać brak reakcji na popularne, bez skrępowania reklamowane środki przeciwko depresji?

>>wyrzuca na rynek kilogramy trucizny w postaci paracetamolu, przez co rocznie ponad tysiąc Polaków ląduje w szpitalu z ciężkim zatruciem wątroby,
>Paracetamol, który rzucają na rynek firmy farmaceutyczne, jest środkiem, który, jak wszystkie, należy stosować z umiarem. Informacje na temat zalecanych dawek są dostępne w ulotkach dostarczanych razem z lekarstwem.

Które wszakże również są zaprzeczeniem tego co podaje reklama. Reklama bowiem opowiada o inteligentnych cząsteczkach wykrywających źródło bólu.

>>więc równie dobrze może robić i inne rzeczy.
>To my tu o tym co kto może czy o konkretach i dowodach na poparcie pseudonaukowych bzdur?

Przekonanie o tym, że w uschniętym drzewie jedna gałąź jest perfekcyjnie zdrowa nie jest koniecznie najrozsądniejszym wyjściem.

>Ale co badania przynoszące bądź nie zysk mają tu do rzeczy? Badania dają konkretne statystyki, które zawsze można podważyć. Nikt piewcom "medycyny alternatywnej" nie broni opatentować magicznego Laetrilu i przedstawić randomizowanych badań z podwójnie ślepą próbą obalających wyniki dotychczasowych badań- w końcu w Meksyku, gdzie działa holistyczna klinika dra Contraresa, nie sięgają ich rygory FDA. Problem w tym, że ich cudowne lekarstwa po prostu nie działają i nie da się w związku z tym takich wyników badań przedstawić.

Czy to nie przypadkiem FDA mówiło o pandemii jakiejś grypy świńskiej i konieczności szczepień?

>I to pierwsze zdanie powinno wystarczyć dla podsumowania problemu. Jeśli pomysły medycyny alternatywnej przejdą pozytywnie przez procedury badawcze przestają być medycyną alternatywną i stają się po prostu medycyną.
>Ale, oczywiście, masz prawo wierzyć w teorie światowego spisku, diagnozować się u irydologa i biorezonansem, leczyć raka ciecierzycą w nodze i dietą, zapalenie płuc homeopatią, a zawał przystawianiem pijawek. Tylko nie wiem dlaczego promujesz takie poglądy na Racjonaliście, tyle jest "fajnych" altmedowych forów internetowych, gdzie np. choroby dziecięce leczy się moczem odparowanym na kuchence turystycznej, a tasiemczycę (zwykle urojoną) "łukiem elektrycznym.
>Póki co, po prostu nie ma skuteczniejszych metod testowania nowych terapii niż badania kliniczne, najlepiej takie randomizowane, z podwójnie ślepą próbą, co maksymalnie uniezależnia ich wynik od "widzimisię" i oczekiwań poszczególnych badaczy.
>

Pytanie czy takie rzeczy zawsze są używane w dobrej wierze. W dokumencie odnośnie skutków biernego palenia, którego tytuł przytoczyłem, mainstreamowe środowiska lekarskie po prostu zafałszowały sobie rzeczywistość, bo im nie pasowała do wniosków.
Tak to działa, że jak ktoś chce coś sprzedać, to się reklamuje i jest fajnie, bo ludzie kupują. A jak ktoś mały wymyśla różne rzeczy, to się ich nie bada, bo potentaci w dziedzinie walki z rakiem po prostu na tym stracą. Całe linie produkcyjne wielkich korporacji produkujących leki nagle zostaną usunięte, bo ktoś wynalazł lepszy lek. A do tego doprowadzić nie można, więc i przeciwdziałają.

W świecie, w którym amerykańska policja handlowała prochami, zakładamy, że prezes wielkiej korporacji będzie spokojnie patrzył jak ktoś mu zrujnuje biznes. To ciekawe, wręcz intrygujące podejście. Gdyby ludzie nie zdychali na raka, to pewnie bym uwierzył. Ale obecnie uznane metody nie dają jednoznacznej odpowiedzi co do swojej skuteczności.
25-07-2010 20:22 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>>Oficjalna medycyna promuje środki na depresję dostępne bez recepty,
>>Nie, nie promuje.
>Nie promuje? To jak można odczytać brak reakcji na popularne, bez skrępowania reklamowane środki przeciwko depresji?

A od kiedy to brak reakcji jest promowaniem? Na twoje bzdury tutaj promowane odpowiada tylko jeden lekarz- czy to znaczy, że reszta je także promuje? Oficjalne informacje udzielane przez lekarzy nie promują takich środków w sytuacji klinicznej depresji. Czy oczekujesz oficjalnego stanowiska lekarzy w odniesieniu do każdej reklamy? Inteligentny człowiek w kwestiach zdrowia kieruje się opinią lekarzy, nie reklam.

>>>wyrzuca na rynek kilogramy trucizny w postaci paracetamolu, przez co rocznie ponad tysiąc Polaków ląduje w szpitalu z ciężkim zatruciem wątroby,
>>Paracetamol, który rzucają na rynek firmy farmaceutyczne, jest środkiem, który, jak wszystkie, należy stosować z umiarem. Informacje na temat zalecanych dawek są dostępne w ulotkach dostarczanych razem z lekarstwem.
>Które wszakże również są zaprzeczeniem tego co podaje reklama. Reklama bowiem opowiada o inteligentnych cząsteczkach wykrywających źródło bólu.

Tak, w reklamie także margaryna Delma śpiewa, warzywa Bonduelle tańczą, a inteligentne są nawet podpaski Bądź dorosły.

>Przekonanie o tym, że w uschniętym drzewie jedna gałąź jest perfekcyjnie zdrowa nie jest koniecznie najrozsądniejszym wyjściem.

LOL dlaczego zaraz perfekcyjnie zdrowa? W porównaniu do zbutwiałej kupy śmiecia (wedle twojej metafory), którą jest "medycyna alternatywna" wystarczy mi zdrowie na akceptowalnym poziomie

>Czy to nie przypadkiem FDA mówiło o pandemii jakiejś grypy świńskiej i konieczności szczepień?

Zjawisko pandemii ma konkretne ramy definicyjne, a ocena konieczności to nie to samo co wieloośrodkowe badania podparte statystyką, ale rozumiem- "u was Murzynów biją"- jeśli nie mam argumentów na temat, to te nie na temat też sięprzydadzą.

>Pytanie czy takie rzeczy zawsze są używane w dobrej wierze. W dokumencie odnośnie skutków biernego palenia, którego tytuł przytoczyłem, mainstreamowe środowiska lekarskie po prostu zafałszowały sobie rzeczywistość, bo im nie pasowała do wniosków.

O tak I dzielni prawnicy firm tytoniowych biernie na to pozwoliły Ty ten raport w ogóle czytałeś? Czy powtarzasz po kimś?

>Tak to działa, że jak ktoś chce coś sprzedać, to się reklamuje i jest fajnie, bo ludzie kupują. A jak ktoś mały wymyśla różne rzeczy, to się ich nie bada, bo potentaci w dziedzinie walki z rakiem po prostu na tym stracą.

No no- nie oszukuj. Przecież właśnie się bada. Nawet irydologię się bada (skuteczność równa skuteczności zgadywania). Po prostu wyniki nie satysfakcjonują altmedowych "odkrywców", bo nader często nie potwierdzają postulowanej przez nich niesamowitej skuteczności. Baaa- zwykle nijakiej nie potwierdzają.

>Całe linie produkcyjne wielkich korporacji produkujących leki nagle zostaną usunięte, bo ktoś wynalazł lepszy lek. A do tego doprowadzić nie można, więc i przeciwdziałają.

Lepiej wierzyć w światowy spisek wszelakich ośrodków badawczych niż w wiarygodne, powtarzalne badania kliniczne, wiem. Zwłaszcza, gdy nie ma się podstaw wiedzowych, by zauważyć, że cudotwórcy bzdury szerzą również pod względem merytorycznym.

>W świecie, w którym amerykańska policja handlowała prochami, zakładamy, że prezes wielkiej korporacji będzie spokojnie patrzył jak ktoś mu zrujnuje biznes.

Jasne, więc przekupi wszystkich lekarzy i badaczy, którzy mogą mieć styczność z konkurencją.
Ja wiem, że ze zwolennikami teorii spiskowych, także medycznych, nie ma co dyskutować, ale zawsze pozostaje mam nadzieję, że jednak...

>To ciekawe, wręcz intrygujące podejście. Gdyby ludzie nie zdychali na raka, to pewnie bym uwierzył. Ale obecnie uznane metody nie dają jednoznacznej odpowiedzi co do swojej skuteczności.

Bo obecnie uznane metody nie są wcale przez nikogo uważane za stuprocentowo skuteczne. Za to każdą z nich się przez cały czas bada, szacuje jej skuteczność w świetle coraz to nowszych danych badawczych, ocenia możliwości jej ulepszenia. Przy każdej metodzie są podane właśnie szacunki co do oczekiwanej skuteczności i skutków ubocznych. Nikt nie twierdzi, że współczesna medycyna ma niezawodne środki leczące nowotwory, ma natomiast środki, które dają konkretne rezultaty w konkretnych przypadkach.

A co do tanich, naturalnych środków... Myślisz, że magiczny wyciąg z pestek morelowych to jedyny "naturalny" środek, który próbował wejść do światowej medycyny? Toż wiele takich środków próbowało i weszło. I są przez cały czas modyfikowane i ulepszane, bo zazwyczaj wiele można (tak, właśnie metodami straszliwej "chemii") zrobić, żeby działały lepiej i pewniej niż w formie czystej nie nieprzetworzonej)Słyszałeś o taksanach?(ich historia taksanów rozpoczęła się w 1962 r., kiedy Artur Barclay zebrał próbki kory cisów kalifornijskich)O alkaloidach barwinka? O kolchicynie? Przez cały czas laboratoria na całym świecie badają różne związki "naturalnego pochodzenia"- tyle, że część z nich po drodze odpada. Amygdalina wykazywała pewną skuteczność w badaniach in vitro i niektórych próbach na zwierzętach, ale póki co żadne przeprowadzone badania na ludziach skuteczności nie potwierdziły.
25-07-2010 20:42 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>>>Oficjalna medycyna promuje środki na depresję dostępne bez recepty,
>>>Nie, nie promuje.
>>Nie promuje? To jak można odczytać brak reakcji na popularne, bez skrępowania reklamowane środki przeciwko depresji?
>A od kiedy to brak reakcji jest promowaniem? Na twoje bzdury tutaj promowane odpowiada tylko jeden lekarz- czy to znaczy, że reszta je także promuje? Oficjalne informacje udzielane przez lekarzy nie promują takich środków w sytuacji klinicznej depresji. Czy oczekujesz oficjalnego stanowiska lekarzy w odniesieniu do każdej reklamy? Inteligentny człowiek w kwestiach zdrowia kieruje się opinią lekarzy, nie reklam.

Dlatego też firmy farmaceutyczne odpowiedzialne za produkowanie takich rzeczy nie mają nic wspólnego z lekarzami, a lekarze nic o danej rzeczy nie mówią. Bo jak chodzi o fajki, to trzeba oczywiście zaraz gadać jakie to szkodliwe, no i ludzie są na tyle głupi, że ich własne życie nie obchodzi; ale jak trzeba znieść szkodliwe społeczne stereotypy dotyczące jakiegoś leku, to nagle każdy jest mądry i umie przeczytać ulotkę

>Tak, w reklamie także margaryna Delma śpiewa, warzywa Bonduelle tańczą, a inteligentne są nawet podpaski Bądź dorosły.

Dobrze, ale reklama delmy nie mówi "w załączonym pudełku mamy inteligentną margarynę".

>LOL dlaczego zaraz perfekcyjnie zdrowa? W porównaniu do zbutwiałej kupy śmiecia (wedle twojej metafory), którą jest "medycyna alternatywna" wystarczy mi zdrowie na akceptowalnym poziomie

W butwiejącej kupie śmiecia więcej jest życia niż w uschniętym drzewie

>Zjawisko pandemii ma konkretne ramy definicyjne, a ocena konieczności to nie to samo co wieloośrodkowe badania podparte statystyką, ale rozumiem- "u was Murzynów biją"- jeśli nie mam argumentów na temat, to te nie na temat też sięprzydadzą.

Jeśli dana organizacja raz robi coś głupiego można mieć podejrzenie, że i za drugim razem nie do końca można jej ufać.

>O tak I dzielni prawnicy firm tytoniowych biernie na to pozwoliły Ty ten raport w ogóle czytałeś? Czy powtarzasz po kimś?

Tak to jest, że jak coś pasuje do światopoglądu, to można dawać linki do abstraktów potwierdzających swoją opinię - ale jak ktoś mówi coś przeciwnego, to trzeba przedstawić fotokopię.

>No no- nie oszukuj. Przecież właśnie się bada. Nawet irydologię się bada (skuteczność równa skuteczności zgadywania). Po prostu wyniki nie satysfakcjonują altmedowych "odkrywców", bo nader często nie potwierdzają postulowanej przez nich niesamowitej skuteczności. Baaa- zwykle nijakiej nie potwierdzają.

Właśnie się bada? Gdzie się bada?

>Lepiej wierzyć w światowy spisek wszelakich ośrodków badawczych niż w wiarygodne, powtarzalne badania kliniczne, wiem. Zwłaszcza, gdy nie ma się podstaw wiedzowych, by zauważyć, że cudotwórcy bzdury szerzą również pod względem merytorycznym.

Co to są podstawy "wiedzowe"?:P
Błędem jest założenie, że każda informacja jest prawdziwa. Także ta podana przez "oficjalne" źródła.

>Jasne, więc przekupi wszystkich lekarzy i badaczy, którzy mogą mieć styczność z konkurencją.
>Ja wiem, że ze zwolennikami teorii spiskowych, także medycznych, nie ma co dyskutować

Na jakiej podstawie weryfikujesz które informacje są prawdziwe?

>A co do tanich, naturalnych środków... Myślisz, że magiczny wyciąg z pestek morelowych to jedyny "naturalny" środek, który próbował wejść do światowej medycyny? Toż wiele takich środków próbowało i weszło. I są przez cały czas modyfikowane i ulepszane, bo zazwyczaj wiele można (tak, właśnie metodami straszliwej "chemii) zrobić, żeby działały lepiej i pewniej niż w formie czystej nie nieprzetworzonej)Słyszałeś o taksanach? O alkaloidach barwinka? Przez cały czas laboratoria na całym świecie badają różne związki "naturalnego pochodzenia"- tyle, że część z nich po drodze odpada. Amygdalina wykazywała pewną skuteczność w badaniach in vitro i niektórych próbach na zwierzętach, ale póki co żadne przeprowadzone badania na ludziach skuteczności nie potwierdziły.

Owszem, "pokazały". Są tez takie, które wykazały skuteczność.

Piszesz "żadne" jakbyś czytała o wszystkich i nic innego nie robiła, tylko siedziała nad tym, a zdaje się, że godzinę temu nie kojarzyłaś nazwiska jednego z czołowych badaczy. Jak szybko dziś można przeczytać wszystkie analizy medyczne.
25-07-2010 20:58 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Dobrze, ale reklama delmy nie mówi "w załączonym pudełku mamy inteligentną margarynę".

No, ale o inteligentnych podpaskach to już wprost mówiono, prawda? Daj spokój, przecież każdy w miarę inteligentny człowiek wie, że reklamy nie są wiarygodnym źródłem informacji.

>W butwiejącej kupie śmiecia więcej jest życia niż w uschniętym drzewie

O rany, bój na metafory, jak ja to lubię. Daj palec (i odpowiedz też metaforą), a zaraz rękę będą chcieli odgryźć...

>Jeśli dana organizacja raz robi coś głupiego można mieć podejrzenie, że i za drugim razem nie do końca można jej ufać.

Dlatego nie ufa się instytucjom zawsze i definicji, ale także bierze pod uwagę dostępne badania, na które instytucja się powołuje.

>>O tak I dzielni prawnicy firm tytoniowych biernie na to pozwoliły Ty ten raport w ogóle czytałeś? Czy powtarzasz po kimś?
>Tak to jest, że jak coś pasuje do światopoglądu, to można dawać linki do abstraktów potwierdzających swoją opinię - ale jak ktoś mówi coś przeciwnego, to trzeba przedstawić fotokopię.

Nie trzeba- ten raport jest dostępny w internecie- poczytaj. Wyskakuje w guglach po wpisaniu tytułu.

>Właśnie się bada? Gdzie się bada?

W ośrodkach badawczych I wyniki publikuje się w czasopismach dostępnych także w internecie. Są specjalne bazy artykułów medycznych, np. taka:
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed

>Co to są podstawy "wiedzowe"?:P

Takie określenie o zrozumiałym dla większości rozmówców znaczeniu. Trochę jak neologizm, tylko w odniesieniu do połączenia wyrazów. Ale rozumiem, że tylko się czepiasz.

>Błędem jest założenie, że każda informacja jest prawdziwa. Także ta podana przez "oficjalne" źródła.

Każda nie- dlatego lepsze jest opieranie się na tych powtarzalnych, popartych liczbami i mających podstawy merytoryczne. Jeśli uważasz, że lepiej zakładać, że każda jest fałszywa, to ponawiam pytanie- jak weryfikujesz te godne zaufania?

>Na jakiej podstawie weryfikujesz które informacje są prawdziwe?

W zakresie nauk biomedycznych? Podstawy merytoryczne, powtarzalność danych, weryfikacja statystyczna, etc.

>Owszem, "pokazały". Są tez takie, które wykazały skuteczność.

Link, please.

>Piszesz "żadne" jakbyś czytała o wszystkich i nic innego nie robiła, tylko siedziała nad tym, a zdaje się, że godzinę temu nie kojarzyłaś nazwiska jednego z czołowych badaczy. Jak szybko dziś można przeczytać wszystkie analizy medyczne.

"Badaczy", jeśli już. Do tego właśnie służą wyszukiwarki artykułów naukowych i abstrakty artykułów, kolego, by móc szybko sprawdzić jakość rozmaitych tez. A w temacie badań onkologicznych, i owszem, siedzę.
25-07-2010 21:10 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>Dobrze, ale reklama delmy nie mówi "w załączonym pudełku mamy inteligentną margarynę".
>No, ale o inteligentnych podpaskach to już wprost mówiono, prawda? Daj spokój, przecież każdy w miarę inteligentny człowiek wie, że reklamy nie są wiarygodnym źródłem informacji.

Czyli tych mało inteligentnych można wprowadzać w błąd?

>>W butwiejącej kupie śmiecia więcej jest życia niż w uschniętym drzewie
>O rany, bój na metafory, jak ja to lubię. Daj palec (i odpowiedz też metaforą), a zaraz rękę będą chcieli odgryźć...

>Dlatego nie ufa się instytucjom zawsze i definicji, ale także bierze pod uwagę dostępne badania, na które instytucja się powołuje.

Tylko komu się ufa? Jak noblista i chemik mówi o oszustwach w badaniach nad rakiem, to jest be., ale jak jakiś doktorek coś powie, to juhuu, jak fajnie?

>Nie trzeba- ten raport jest dostępny w internecie- poczytaj. Wyskakuje w guglach po wpisaniu tytułu.

I co tam jest "nie tak" w tym wnioskowaniu przeze mnie przytoczonym?:P

>W ośrodkach badawczych I wyniki publikuje się w czasopismach dostępnych także w internecie. Są specjalne bazy artykułów medycznych, np. taka:
>www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed

No są. I co w związku z tym? To, że rzecz się ukazała w jakimś czasopiśmie to nie oznacza automatycznie jej prawdziwości. Któryś tam naukowiec dostał Nobla za badania nad "tańcem" pszczół, co okazało się po czasie bujdą.

>Takie określenie o zrozumiałym dla większości rozmówców znaczeniu. Trochę jak neologizm, tylko w odniesieniu do połączenia wyrazów. Ale rozumiem, że tylko się czepiasz.

Czepiam. Odbieram to jako niedbałość.

>Każda nie- dlatego lepsze jest opieranie się na tych powtarzalnych, popartych liczbami i mających podstawy merytoryczne. Jeśli uważasz, że lepiej zakładać, że każda jest fałszywa, to ponawiam pytanie- jak weryfikujesz te godne zaufania?

Nie weryfikuję. Zakładam, że większość ludzi pragnie mnie oszukać, bo chce mi coś wcisnąć.

>W zakresie nauk biomedycznych? Podstawy merytoryczne, powtarzalność danych, weryfikacja statystyczna, etc.

Sprawdzasz sama te rzeczy, czy wierzysz na słowo autorom badań?

>>Owszem, "pokazały". Są tez takie, które wykazały skuteczność.
>Link, please.

Ty pierwsza

>"Badaczy", jeśli już. Do tego właśnie służą wyszukiwarki artykułów naukowych i abstrakty artykułów, kolego, by móc szybko sprawdzić jakość rozmaitych tez. A w temacie badań onkologicznych, i owszem, siedzę.
>
Ale to jest jedynie powtarzanie rzezy, których nie zweryfikowałaś, bo nawet nie widziałaś danych. Za dużo widziałem akcji pod tytułem: "a pani to tą pierś odetniemy", po czym osoba się nie zgadzała, po czym lekarz stwierdzał namyśliwszy się, że "w sumie to można wyciąć tylko guza, bo jest mały".
25-07-2010 21:31 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Czyli tych mało inteligentnych można wprowadzać w błąd?

Postuluj zmianę ustawodawstwa dotyczącego reklam.

>Tylko komu się ufa? Jak noblista i chemik mówi o oszustwach w badaniach nad rakiem, to jest be., ale jak jakiś doktorek coś powie, to juhuu, jak fajnie?

Pauling to argument czysto z autorytetu, badania są weryfikowalne. Powoli dochodzę do wniosku, że ta dyskusja to marnowanie czasu. Pojedynczy chemik, jeśli nie opiera się na dowodach i konkretnych badaniach nie będzie przekonujący, nawet jeśli jest noblistą.

>>Nie trzeba- ten raport jest dostępny w internecie- poczytaj. Wyskakuje w guglach po wpisaniu tytułu.
>I co tam jest "nie tak" w tym wnioskowaniu przeze mnie przytoczonym?:P

Zacytuj mi fragmenty z postulowanymi cyferkami

>No są. I co w związku z tym? To, że rzecz się ukazała w jakimś czasopiśmie to nie oznacza automatycznie jej prawdziwości. Któryś tam naukowiec dostał Nobla za badania nad "tańcem" pszczół, co okazało się po czasie bujdą.

Właśnie po to są te badania, żeby bujdy wyłapywać. I to nauka ze swoimi ciągle sprawdzanymi tezami, a nie cudotwórcy z Meksyku te błędy wyłapują. Różnica między przedstawicielami "oficjalnej nauki" a altmedowcami jest taka, że ci pierwsi wycofują się z tez, które nie zyskały oparcia w faktach. "Lancet" przeprosił za Wakefielda.

>>Takie określenie o zrozumiałym dla większości rozmówców znaczeniu. Trochę jak neologizm, tylko w odniesieniu do połączenia wyrazów. Ale rozumiem, że tylko się czepiasz.
>Czepiam. Odbieram to jako niedbałość.

To nie odbieraj- lubię neologizmy i neosemantyzmy i stosuję je z premedytacją. To konkretne wyrażenie stosuję dość często. Nie ma w nim nic niepoprawnego językowo.

>>Jeśli uważasz, że lepiej zakładać, że każda jest fałszywa, to ponawiam pytanie- jak weryfikujesz te godne zaufania?
>Nie weryfikuję. Zakładam, że większość ludzi pragnie mnie oszukać, bo chce mi coś wcisnąć.

Rozumiem, że odżegnujesz się od jakiejkolwiek wiedzy merytorycznej dotyczącej otaczającego świata?

>>W zakresie nauk biomedycznych? Podstawy merytoryczne, powtarzalność danych, weryfikacja statystyczna, etc.
>Sprawdzasz sama te rzeczy, czy wierzysz na słowo autorom badań?

Niektóre, i owszem, sprawdzam- taki zawód.
A ty sprawdzałeś czy teoria płaskiej Ziemi jest fałszywa czy też naiwnie wierzysz tym wszystkim zdjęciom i twierdzeniom? W wirusy i bakterie też nie wierzysz? A może te wszystkie raki, o których rozmawiamy to wcale nowotwory nie są? Może to tylko spisek światowej medycyny?

>>>Owszem, "pokazały". Są tez takie, które wykazały skuteczność.
>>Link, please.
>Ty pierwsza

Już cytowałam kilka artykułów na ten temat.

>Ale to jest jedynie powtarzanie rzezy, których nie zweryfikowałaś, bo nawet nie widziałaś danych. Za dużo widziałem akcji pod tytułem: "a pani to tą pierś odetniemy", po czym osoba się nie zgadzała, po czym lekarz stwierdzał namyśliwszy się, że "w sumie to można wyciąć tylko guza, bo jest mały".

O, doprawdy? Jesteś lekarzem czy twoi znajomi są tak potwornie obciążeni onkologicznie, że tyle widziałeś? Nader często pacjenci, którzy upierają się przy nazbyt zachowawczym leczeniu, wracają potem z progresją choroby. I pacjentki, które miały przeprowadzane operacje oszczędzające wracają potem i jednak wycinają te piersi całkiem, czasem zaś nie kwalifikują się już wcale do leczenia operacyjnego.

Koncepcja osobistej weryfikacji wszystkich danych, na których opierasz się w ocenie rzeczywistości jest dość naiwną koncepcją. Obawiam się, że nijak do porozumienia nie dojdziemy, bo twój sposób postrzegania świata jest diametralnie różny od mojego.
25-07-2010 22:46 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)

>>Czepiam. Odbieram to jako niedbałość.
>To nie odbieraj- lubię neologizmy i neosemantyzmy i stosuję je z premedytacją. To konkretne wyrażenie stosuję dość często. Nie ma w nim nic niepoprawnego językowo.

Zastępowanie słów istniejących słowami nieistniejącymi traktuję jako oznakę nieznania słów właściwych

>Rozumiem, że odżegnujesz się od jakiejkolwiek wiedzy merytorycznej dotyczącej otaczającego świata?

Jest część wiedzy, która może zostać zweryfikowana. Po to właśnie badacze opisują procedury, żeby można było pokazać paluchem i powiedzieć - o, a tutaj się koleś pomylił, albo niedopatrzył. Wszelkie wnioski gotowe, niezgodne z obserwacjami, tudzież mętnie tłumaczone uważam za zbyt mało "udokumentowane"

>Niektóre, i owszem, sprawdzam- taki zawód.
>A ty sprawdzałeś czy teoria płaskiej Ziemi jest fałszywa czy też naiwnie wierzysz tym wszystkim zdjęciom i twierdzeniom? W wirusy i bakterie też nie wierzysz? A może te wszystkie raki, o których rozmawiamy to wcale nowotwory nie są? Może to tylko spisek światowej medycyny?

To, że Ziemia jest okrągła akurat łatwo można sprawdzić, choćby na takiej zasadzie, że nie widzimy Szwecji będąc na brzegu po naszej stronie, bo "górka" zasłania
Bakterie widziałem, co do raka ciężko powiedzieć. Jak mi mówią, że od palenia człowiek dostaje raka, a znam ludzi którzy nie dostają i mają się świetnie, to zapala mi się ostrzegawcza lampka.

>Już cytowałam kilka artykułów na ten temat.
Ale nie badań. Tylko jakieś skrawki.

>O, doprawdy? Jesteś lekarzem czy twoi znajomi są tak potwornie obciążeni onkologicznie, że tyle widziałeś? Nader często pacjenci, którzy upierają się przy nazbyt zachowawczym leczeniu, wracają potem z progresją choroby. I pacjentki, które miały przeprowadzane operacje oszczędzające wracają potem i jednak wycinają te piersi całkiem, czasem zaś nie kwalifikują się już wcale do leczenia operacyjnego.

Znajoma odmówiła jakiegokolwiek leczenia i o dziwo nastąpiła samoistna regresja, choć lekarz jej za dużo życia nie dawał. Druga nie dała sobie obciąć wszystkiego, no i też jakoś żyje, wprawdzie po chemii, ale zadziałało mimo proponowanego wcześniej zapobiegawczego usunięcia całego cyca.
U mnie lekarz nie wykrył raz złamanej ręki, drugi raz pękniętej łękotki. Koledze po złamaniu ręki wycięli kawałek piszczeli, żeby zastąpić ubytek i powiedzieli, że wszystko będzie ok., można chodzić i w ogóle, wchodził po schodach i zafundował sobie wielomiesięczną rekonwalescencję po tym, jak noga jednak nie wytrzymała. Ojcu trzech z rzędu wmawiało nerwicę, podczas gdy naprawdę miał tętniaka. Nie mówiąc już o dentystach, którzy dla przykładu tak spartaczyli, że nie usunęli "całej" próchnicy, więc rozwijała się spokojnie pod plombą, aż zżarła zęba. Ogólnie rzecz biorąc, lekarzom za bardzo nie ufam.

>Koncepcja osobistej weryfikacji wszystkich danych, na których opierasz się w ocenie rzeczywistości jest dość naiwną koncepcją. Obawiam się, że nijak do porozumienia nie dojdziemy, bo twój sposób postrzegania świata jest diametralnie różny od mojego.

Naiwną, lepiej jest wierzyć we wszystko To co można weryfikować, weryfikować należy i tu się chyba zgadzamy. Nie na wszystkim można się znać i w tych dziedzinach albo człowiek bezrefleksyjnie przyjmie każdą opinię, albo na miarę skromnych możliwości będzie jednak weryfikował.
26-07-2010 06:55 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Zastępowanie słów istniejących słowami nieistniejącymi traktuję jako oznakę nieznania słów właściwych

Wot i ciekawe, które z użytych przeze mnie słów nie istnieje Nic to- masz prawo do swojego ubóstwa- tak językowego, jak i poznawczego.

>>Rozumiem, że odżegnujesz się od jakiejkolwiek wiedzy merytorycznej dotyczącej otaczającego świata?
>Jest część wiedzy, która może zostać zweryfikowana. Po to właśnie badacze opisują procedury, żeby można było pokazać paluchem i powiedzieć - o, a tutaj się koleś pomylił, albo niedopatrzył. Wszelkie wnioski gotowe, niezgodne z obserwacjami, tudzież mętnie tłumaczone uważam za zbyt mało "udokumentowane"

Nie masz podstaw merytorycznych do weryfikacji znakomitej większości informacji na temat otaczającego świata. A gdzie to jakikolwiek koleś się "niedopatrzył", jak dotąd, własnoręcznie nie potrafisz wskazać. Śmiem zresztą podejrzewać, że większość mętności w twierdzeniach naukowych to głównie efekt ignorancji odbiorcy.

>>A ty sprawdzałeś czy teoria płaskiej Ziemi jest fałszywa czy też naiwnie wierzysz tym wszystkim zdjęciom i twierdzeniom? W wirusy i bakterie też nie wierzysz? A może te wszystkie raki, o których rozmawiamy to wcale nowotwory nie są? Może to tylko spisek światowej medycyny?
>To, że Ziemia jest okrągła akurat łatwo można sprawdzić, choćby na takiej zasadzie, że nie widzimy Szwecji będąc na brzegu po naszej stronie, bo "górka" zasłania

Skoro "górka" zasłania to świadczy to li i jedynie o obecności górki, czyli nierówności terenu. Oszukują cię- wszyscy kłamią

>Bakterie widziałem,

No co ty? Na zdjęciach? Pewnikiem spreparowane A wirusy? A HIV? Bo różni tacy po internetach twierdzą, że HIV nie istnieje i że AIDS to tylko taki grzybek, który się przyczepia do pacjentów z obniżoną odpornością. Sprawdzałeś?

co do raka ciężko powiedzieć. Jak mi mówią, że od palenia człowiek dostaje raka, a znam ludzi którzy nie dostają i mają się świetnie, to zapala mi się ostrzegawcza lampka.

To świetne podejście dla kogoś, kto nie zna pojęcia "statystyka".

>>Już cytowałam kilka artykułów na ten temat.
>Ale nie badań. Tylko jakieś skrawki.

Doprawdy? Do badań są linki. Całe artykuły możesz pod nimi przeczytać. Jeśli nie potrafisz odnieść się do informacji podanych jak "na tacy", to o czym my mówimy?

>Znajoma odmówiła jakiegokolwiek leczenia i o dziwo nastąpiła samoistna regresja, choć lekarz jej za dużo życia nie dawał. Druga nie dała sobie obciąć wszystkiego, no i też jakoś żyje, wprawdzie po chemii, ale zadziałało mimo proponowanego wcześniej zapobiegawczego usunięcia całego cyca.

No to rzeczywiście- doświadczenie kliniczne w onkologii upoważnia cię do sądów wszelakich. Przez szacunek dla rozumu nie będę pytać o tok i wynik poszczególnych procedur diagnostycznych, dane patokliniczne samych pacjentek, etc. Powtórzę pytanie, na które jak dotąd nie odpowiedziałeś- czy słyszałeś o czymś takim jak dowód anegdotyczny?

>U mnie lekarz nie wykrył raz złamanej ręki, drugi raz pękniętej łękotki. Koledze po złamaniu ręki wycięli kawałek piszczeli, żeby zastąpić ubytek i powiedzieli, że wszystko będzie ok., można chodzić i w ogóle, wchodził po schodach i zafundował sobie wielomiesięczną rekonwalescencję po tym, jak noga jednak nie wytrzymała. Ojcu trzech z rzędu wmawiało nerwicę, podczas gdy naprawdę miał tętniaka. Nie mówiąc już o dentystach, którzy dla przykładu tak spartaczyli, że nie usunęli "całej" próchnicy, więc rozwijała się spokojnie pod plombą, aż zżarła zęba. Ogólnie rzecz biorąc, lekarzom za bardzo nie ufam.

Twoja indywidualna martyrologia medyczna nie wnosi wiele do całości rozmowy.

>>Koncepcja osobistej weryfikacji wszystkich danych, na których opierasz się w ocenie rzeczywistości jest dość naiwną koncepcją. Obawiam się, że nijak do porozumienia nie dojdziemy, bo twój sposób postrzegania świata jest diametralnie różny od mojego.
>Naiwną, lepiej jest wierzyć we wszystko To co można weryfikować, weryfikować należy i tu się chyba zgadzamy. Nie na wszystkim można się znać i w tych dziedzinach albo człowiek bezrefleksyjnie przyjmie każdą opinię, albo na miarę skromnych możliwości będzie jednak weryfikował.

Rzecz w tym, że, sądząc po dotychczasowych twoich twierdzeniach, podejrzewam, że twoje możliwości oceny współczesnych danych biomedycznych są zaiste niezwykle skromne. Nieustannie "machasz" dowodami anegdotycznymi, a nie wiem nawet, gdzie szukać badań na poruszane tematy. Zgłaszasz zastrzeżenia do procedur i substancji wielokrotnie badanych, a naiwnie łykasz absurdalne i niepoparte faktami twierdzenia pana "badacza" od pestek morelowych i bronisz go uparcie bez nijakich podstaw merytorycznych ku temu. Oburzasz się na wyniki raportu, którego sam nie raczyłeś nawet otworzyć. Obawiam się, że mało racjonalny z ciebie rozmówca.
26-07-2010 07:22 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>>Ogólnie rzecz biorąc, lekarzom za bardzo nie ufam.
>Twoja indywidualna martyrologia medyczna nie wnosi wiele do całości rozmowy.
To mi kogoś przypomina... Oryginalny Osnowa czy brat-bliźniak?
26-07-2010 09:24 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>>Ogólnie rzecz biorąc, lekarzom za bardzo nie ufam.
>>Twoja indywidualna martyrologia medyczna nie wnosi wiele do całości rozmowy.
>To mi kogoś przypomina... Oryginalny Osnowa czy brat-bliźniak?

Co prawda niektórzy mieszkańcy HP deklarowali ostatnio jakieś plany ekspansji i zmartwychwstania, niegdyś jednak przynajmniej Osnowa wykazywał/a/o nieco więcej szacunku dla faktów. Chociaż... Ludzie się zmieniają.
26-07-2010 14:32 
 Ocena-1 na 3
spellbinder (8577 punktów)

>>>Twoja indywidualna martyrologia medyczna nie wnosi wiele do całości rozmowy.

Powiedzmy sobie jedno - istnieje lekarstwo na raka? Nie. W związku z tym całe te zabaw w szpitalu to tylko ruletka i czary mary
26-07-2010 14:52 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>>>Twoja indywidualna martyrologia medyczna nie wnosi wiele do całości rozmowy.
>Powiedzmy sobie jedno - istnieje lekarstwo na raka? Nie. W związku z tym całe te zabaw w szpitalu to tylko ruletka i czary mary

Ale takie uniwersalne "wyleczające" na amen każdy typ raka? Takie panaceum? Oczywiście, że nie- każdy typ raka to de facto inna choroba. Dla poszczególnych typów nowotworów istnieją różne terapie, które odpowiednio wcześnie wdrożone dają niekiedy świetne efekty.
26-07-2010 15:05 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>>>>Twoja indywidualna martyrologia medyczna nie wnosi wiele do całości rozmowy.
>>Powiedzmy sobie jedno - istnieje lekarstwo na raka? Nie. W związku z tym całe te zabaw w szpitalu to tylko ruletka i czary mary
>Ale takie uniwersalne "wyleczające" na amen każdy typ raka? Takie panaceum? Oczywiście, że nie- każdy typ raka to de facto inna choroba. Dla poszczególnych typów nowotworów istnieją różne terapie, które odpowiednio wcześnie wdrożone dają niekiedy świetne efekty.
>

Jak mamy lekarstwo na trąd, wścielkiznę, czy grzybicę, to najwyżej kilka procent leczonych może nie mieć zmiany stanu zdrowia. Jak mamy cukrzycę, to choć lekarstwa nie ma, jest sprawdzona metoda utrzymania chorych przy życiu.

Ale na raka nie ma, bo nie wiadomo co to jest i dlaczego ludzie chorują. Czary mary, tylko zamiast bezoarów używa się leków.

Dodatkowo, jeśli o statystyki chodzi, to choćby jedna jest zaburzona. Czy osoba może sama, bez żadnej ingerencji medycznej, zwalczyć raka? Nie wiadomo. Bo u lekarza praktycznie wszystkie wypadku uleczenia nastąpią po leczeniu, w sumie nie wiadomo czego to jest wynikiem.
26-07-2010 15:22 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Jak mamy lekarstwo na trąd,

Różne typy terapii na różne typy trądu. Skteczność zależna od stadium.

>wścielkiznę,

Nie mamy leku na wściekliznę. Żadnego.

>czy grzybicę, to najwyżej kilka procent leczonych może nie mieć zmiany stanu zdrowia.

Znów jak kulą w płot- poszukaj sobie statystyk efektów leczenia w różnych typach grzybic układowych. Zwłaszcza zaawansowanych.

>Jak mamy cukrzycę, to choć lekarstwa nie ma, jest sprawdzona metoda utrzymania chorych przy życiu.

Są różne typy leczenia o bardzo różnej skuteczności, a na pewnym etapie zaawansowania... Cóż poczytaj sobie trochę.
Statystyki wyleczalności niektórych nowotworów i jakość życia po leczeniu są znacznie lepsze niż w przypadku cukrzycy.

>Ale na raka nie ma, bo nie wiadomo co to jest i dlaczego ludzie chorują.

Poprawka- ty nie wiesz co to jest.
A czynników predysponujących do zachorowania znamy wiele.

>Czary mary, tylko zamiast bezoarów używa się leków.

To że ty jesteś pozbawiony kompetencji na temat współczesnej medycyny i zadowolony z tego, nie oznacza, że wszyscy dzielą twoje kalectwo
26-07-2010 15:29 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Jak mamy lekarstwo na trąd,
>Różne typy terapii na różne typy trądu. Skteczność zależna od stadium.
>>wścielkiznę,
>Nie mamy leku na wściekliznę. Żadnego.
Powyżej pewnego etapu rozwoju, i owszem, nie mamy. Ale poniżej mamy

>Są różne typy leczenia o bardzo różnej skuteczności, a na pewnym etapie zaawansowania... Cóż poczytaj sobie trochę.

Leczymy? Nie leczymy, więc mogą sobie i być typy o różnej skuteczności. Znachorzy też mają metody o różnej skuteczności

>To że ty jesteś pozbawiony kompetencji na temat współczesnej medycyny i zadowolony z tego, nie oznacza, że wszyscy dzielą twoje kalectwo

Z jednej strony mówisz, że lekarstwa nie ma. Z drugiej ludzie chodzą i wydają ciężkie pieniądze, żeby się wyleczyć, wtedy firmy farmaceutyczne mogą sobie potestować leki.
Wyobrażasz sobie, że kupujesz samochód, który na 25% pojedzie? Albo książkę, w której może są wszystkie strony?
Firmy farmaceutyczne oferują niedokończony produkt, bo to oznacza dla nich kasę, a i ludzie są zmotywowani do płacenia.
26-07-2010 16:04 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>>wścielkiznę,
>>Nie mamy leku na wściekliznę. Żadnego.
>Powyżej pewnego etapu rozwoju, i owszem, nie mamy. Ale poniżej mamy

Nie, nie mamy. Możemy jej zapobiegać poprzez podanie surowicy czy szczepionek. To nie jest to samo co leczenie.

>Leczymy? Nie leczymy, więc mogą sobie i być typy o różnej skuteczności. Znachorzy też mają metody o różnej skuteczności

"Leczymy" niekoniecznie oznacza "wyleczamy", kolego. Znachorów pozostawię bez komentarza. Nie ten poziom.

>Z jednej strony mówisz, że lekarstwa nie ma. Z drugiej ludzie chodzą i wydają ciężkie pieniądze, żeby się wyleczyć, wtedy firmy farmaceutyczne mogą sobie potestować leki.
>Wyobrażasz sobie, że kupujesz samochód, który na 25% pojedzie? Albo książkę, w której może są wszystkie strony?

Nie udawaj głupszego niż to możliwe. Terapie są rozliczne. Działają w różnym stopniu skutecznie. W niektórych typach i stadiach zaawansowania wyleczalność sięga niemal 100%, w niektórych jest niezmiernie niska- praktycznie niemożliwa i pozstają terapie wydłużające życie lub poprawiające jego komfort. Nie porónuj nieporównywalnego.
26-07-2010 16:57 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>To mi kogoś przypomina... Oryginalny Osnowa czy brat-bliźniak?

A może rzeczywiście Osnowa...
26-07-2010 14:45 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Zastępowanie słów istniejących słowami nieistniejącymi traktuję jako oznakę nieznania słów właściwych
>Wot i ciekawe, które z użytych przeze mnie słów nie istnieje Nic to- masz prawo do swojego ubóstwa- tak językowego, jak i poznawczego.

Dziękuję bardzo.

>Nie masz podstaw merytorycznych do weryfikacji znakomitej większości informacji na temat otaczającego świata. A gdzie to jakikolwiek koleś się "niedopatrzył", jak dotąd, własnoręcznie nie potrafisz wskazać. Śmiem zresztą podejrzewać, że większość mętności w twierdzeniach naukowych to głównie efekt ignorancji odbiorcy.

Czego wskazać?

>Skoro "górka" zasłania to świadczy to li i jedynie o obecności górki, czyli nierówności terenu. Oszukują cię- wszyscy kłamią

Nie ma górek na morzu

>>Bakterie widziałem,
>No co ty? Na zdjęciach? Pewnikiem spreparowane A wirusy? A HIV? Bo różni tacy po internetach twierdzą, że HIV nie istnieje i że AIDS to tylko taki grzybek, który się przyczepia do pacjentów z obniżoną odpornością. Sprawdzałeś?

Nie, nie na zdjęciach A jest sobie, jakoś mnie specjalnie nie zajmuje.

>To świetne podejście dla kogoś, kto nie zna pojęcia "statystyka".

Człowieka ugryzie taka sobie Czarna Wdówka, człowiek sobie umrze. Zje zgniłe mięso - będzie chory. Założy ubranie z trupa, to się zatruje tzw. "jadem kiełbasianym". Ale jak będzie palił papierosy przez całe życie, to albo zachoruje, albo nie zachoruje, w sumie nie bardzo wiadomo.

>Doprawdy? Do badań są linki. Całe artykuły możesz pod nimi przeczytać. Jeśli nie potrafisz odnieść się do informacji podanych jak "na tacy", to o czym my mówimy?
Masz artykuły z wyciągniętymi wnioskami, a nie liczby.

>No to rzeczywiście- doświadczenie kliniczne w onkologii upoważnia cię do sądów wszelakich. Przez szacunek dla rozumu nie będę pytać o tok i wynik poszczególnych procedur diagnostycznych, dane patokliniczne samych pacjentek, etc. Powtórzę pytanie, na które jak dotąd nie odpowiedziałeś- czy słyszałeś o czymś takim jak dowód anegdotyczny?

Jak wyżej - lekarz mówi jedno, dzieje się drugie i lekarz nie potrafi tego wytłumaczyć. W dalszym ciągu regresja nie jest do końca wyjaśniona, a spontaniczne przypadki się zdarzają.

>Rzecz w tym, że, sądząc po dotychczasowych twoich twierdzeniach, podejrzewam, że twoje możliwości oceny współczesnych danych biomedycznych są zaiste niezwykle skromne. Nieustannie "machasz" dowodami anegdotycznymi, a nie wiem nawet, gdzie szukać badań na poruszane tematy. Zgłaszasz zastrzeżenia do procedur i substancji wielokrotnie badanych,

Działają w 100%? W ilu % działają? I czy w takim wypadku można powiedzieć, że działają

a naiwnie łykasz absurdalne i niepoparte faktami twierdzenia pana "badacza" od pestek morelowych i bronisz go uparcie bez nijakich podstaw merytorycznych ku temu. Oburzasz się na wyniki raportu, którego sam nie raczyłeś nawet otworzyć. Obawiam się, że mało racjonalny z ciebie rozmówca.
>

Otóż to - nigdzie nie stwierdziłem, że pestki moreli leczą. Istnieją jednak takie opinie, które być może, tak samo jak być może działają oficjalne procedury, coś tam sobie leczą.
26-07-2010 15:02 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Nie masz podstaw merytorycznych do weryfikacji znakomitej większości informacji na temat otaczającego świata. A gdzie to jakikolwiek koleś się "niedopatrzył", jak dotąd, własnoręcznie nie potrafisz wskazać. Śmiem zresztą podejrzewać, że większość mętności w twierdzeniach naukowych to głównie efekt ignorancji odbiorcy.
>Czego wskazać?

Punktów, w których ktoś dopuścił się zafałszowań bądź niedopatrzeń.

>>>Bakterie widziałem,
>>No co ty? Na zdjęciach? Pewnikiem spreparowane A wirusy? A HIV? Bo różni tacy po internetach twierdzą, że HIV nie istnieje i że AIDS to tylko taki grzybek, który się przyczepia do pacjentów z obniżoną odpornością. Sprawdzałeś?
>Nie, nie na zdjęciach

Pewnikiem sprzęt odpowiednio spreparowany. Fałszywe bakterie ci podłożyli.

>A jest sobie, jakoś mnie specjalnie nie zajmuje.

To tyle, jeśli chodzi o weryfikację wiedzy o rzeczywistości i jakość przemyśleń,

>Człowieka ugryzie taka sobie Czarna Wdówka, człowiek sobie umrze. Zje zgniłe mięso - będzie chory. Założy ubranie z trupa, to się zatruje tzw. "jadem kiełbasianym".

"Jadem kiełbasianym", mówisz? Pogrążasz się.

>Ale jak będzie palił papierosy przez całe życie, to albo zachoruje, albo nie zachoruje, w sumie nie bardzo wiadomo.

To, że ty nie potrafisz szacować ryzyka, nie znaczy, że nie da się tego robić.

>>Doprawdy? Do badań są linki. Całe artykuły możesz pod nimi przeczytać. Jeśli nie potrafisz odnieść się do informacji podanych jak "na tacy", to o czym my mówimy?
>Masz artykuły z wyciągniętymi wnioskami, a nie liczby.

Ja ci podałam źródła i wnioski, liczby sprawdź sobie sam- nie mamy tu zwyczaju wklejania całych artykułów, są one dostępne w internecie, po to, by każdy zainteresowany mógł się z nimi zapoznać. Tyle, że nie masz żadnych źródeł poza deklaracjami cudaka-cudotwórcy, a próbujesz się wykręcić z wcześniejszych deklaracji na temat rzekomo istniejących danych.

>Jak wyżej - lekarz mówi jedno, dzieje się drugie i lekarz nie potrafi tego wytłumaczyć. W dalszym ciągu regresja nie jest do końca wyjaśniona, a spontaniczne przypadki się zdarzają.

I dlatego nauka wciąż szuka wyjaśnień.

>Działają w 100%? W ilu % działają?

Rżóne terapie w różnym stopniu. Zadaj konkretne pytania, otrzymasz konkretne odpowiedzi. Nie masz konkretnych pytań- kup sobie podrcznik do onkologii.

> a naiwnie łykasz absurdalne i niepoparte faktami twierdzenia pana "badacza" od pestek morelowych i bronisz go uparcie bez nijakich podstaw merytorycznych ku temu. Oburzasz się na wyniki raportu, którego sam nie raczyłeś nawet otworzyć. Obawiam się, że mało racjonalny z ciebie rozmówca.
>>
>Otóż to - nigdzie nie stwierdziłem, że pestki moreli leczą. Istnieją jednak takie opinie, które być może, tak samo jak być może działają oficjalne procedury, coś tam sobie leczą.

Zrównywanie opinii pozbawionych oparcia w faktach z oficjalnymi, szeroko przebadanych procedurami jest po prostu głupie. Do głupoty podobno też każdy ma prawo, więc baw się dobrze.
26-07-2010 15:18 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>>Nie masz podstaw merytorycznych do weryfikacji znakomitej większości informacji na temat otaczającego świata. A gdzie to jakikolwiek koleś się "niedopatrzył", jak dotąd, własnoręcznie nie potrafisz wskazać. Śmiem zresztą podejrzewać, że większość mętności w twierdzeniach naukowych to głównie efekt ignorancji odbiorcy.
>>Czego wskazać?
>Punktów, w których ktoś dopuścił się zafałszowań bądź niedopatrzeń.

Podałem konkretne liczby, które pojawiają się w owym dokumencie, o którym wspomniałem. Jeśli nie możesz ich znaleźć, to nie moja wina

>Pewnikiem sprzęt odpowiednio spreparowany. Fałszywe bakterie ci podłożyli.

A po co mieliby to robić? Żebym mył ręce?

>"Jadem kiełbasianym", mówisz? Pogrążasz się.
Chodziło mi o "trupi jad".

>To, że ty nie potrafisz szacować, nie znaczy, że nie da się tego robić.

Szacować można różne rzeczy na skali makroskopowej i powiedzieć, że "statystycznie tyle i tyle osób ma szansę w tym i tym roku się utopić" co w żaden sposób nie odzwierciedla szans danej jednostki na utonięcie. Z prostej przyczyny - jest po prostu znacznie więcej czynników, niż tylko wyzdrowienie/utopienie się. Lekarze starają się wrzucić ich jak najwięcej do badań, ale to nie znaczy, że uwzględniają wszystkie.

>Ja ci podałam źródła i wnioski, liczby sprawdź sobie sam. Ty nie masz żadnych danych poza deklaracjami cudaka-cudotwórcy.

A Ty nie masz żadnych danych, prócz deklaracji lekarzy-niecudotwórców Bez liczb taki artykuł nie jest wiele warty.

>I dlatego nauka wciąż szuka wyjaśnień.

A przy okazji trzepie kasę na ludziach, którzy chcą się leczyć, choć lekarstwa nie ma

>Rżne w różnych. Zadaj konkretne pytania, otrzymasz konkretne odpowiedzi. Nie masz konkretnych pytań- kup sobie podrcznik do onkologii.

To może z ICD-10 od C43.0 do C43.9

>Zrównywanie opinii pozbawionych oparcia w faktach z oficjalnymi, szeroko przebadanych procedurami jest po prostu głupie. Do głupoty podobno też każdy ma prawo, więc baw się dobrze.

Oficjalne źródła potrafiły głosić płaską ziemię i saszetki zapachowe na dżumę. I o ile w przypadku prostych chorób, za które odpowiadają konkretne mikroorganizmy udało się coś zbadać, to w dalszym ciągu lekarze próbujący leczyć raka nie mają odpowiedzi. I faktycznie, 50% przypadkom dżumy "udało się" "zapobiec" przy uzyciu pachnideł. Taki można wyciągnąć wniosek. Połowa populacji umarła, a połowa przeżyła, gdyż wąchała sobie wonności
26-07-2010 15:30 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Podałem konkretne liczby, które pojawiają się w owym dokumencie, o którym wspomniałem. Jeśli nie możesz ich znaleźć, to nie moja wina

Pewnie dlatego, żeś rzeczonego raportu nie czytał, a opierasz się na rzekomych danych od rzekomego kolegi.

>>Pewnikiem sprzęt odpowiednio spreparowany. Fałszywe bakterie ci podłożyli.
>A po co mieliby to robić? Żebym mył ręce?

Dla przyjemności wprowadzenia cię w błąd, oczywiście.

>>"Jadem kiełbasianym", mówisz? Pogrążasz się.
>Chodziło mi o "trupi jad".

Jasne, a może po prostu nie znasz się na tym, o czym piszesz? I brniesz w bzdury?

>Lekarze starają się wrzucić ich jak najwięcej do badań, ale to nie znaczy, że uwzględniają wszystkie.

Jasne. Nie to, co pan od moreli

>A Ty nie masz żadnych danych, prócz deklaracji lekarzy-niecudotwórców Bez liczb taki artykuł nie jest wiele warty.

Ooo, to wyrwane z kontekstu liczny byłyby wiarygodne? Jesteś żałosny, kolego. Artykułów przeczyta nie chcesz po prostu, a podać żadnych na poparcie własnych tez nie możesz, bo nie istnieją.

>>I dlatego nauka wciąż szuka wyjaśnień.
>A przy okazji trzepie kasę na ludziach, którzy chcą się leczyć, choć lekarstwa nie ma

Minus za ignorancję i próbę wprowadzania w błąd ewentualnych czytających.

>>Rżne w różnych. Zadaj konkretne pytania, otrzymasz konkretne odpowiedzi. Nie masz konkretnych pytań- kup sobie podrcznik do onkologii.
>To może z ICD-10 od C43.0 do C43.9

Sprawdź, kolego, ile to jednostek chorobowych, a potem wróć z konkretnymi pytaniami o konkretne jednostki chorobowe w konkretnych stadiach zaawansowania. Albo kup sobie podręcznik do onkologii.

Powtarzam: "Do głupoty podobno też każdy ma prawo, więc baw się dobrze."
26-07-2010 15:39 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Pewnie dlatego, żeś rzeczonego raportu nie czytał, a opierasz się na rzekomych danych od rzekomego kolegi.

No to teraz masz nierzekome orzeczenie sądu.

>Dla przyjemności wprowadzenia cię w błąd, oczywiście.

Póki nie mają z tego kasy nie ma się co przejmować

>Jasne, a może po prostu nie znasz się na tym, o czym piszesz? I brniesz w bzdury?
Mały błąd, ale błąd. Poprawiłem się

>>Lekarze starają się wrzucić ich jak najwięcej do badań, ale to nie znaczy, że uwzględniają wszystkie.
>Jasne. Nie to, co pan od moreli

A czy ja mówię, że on uwzględnia wszystkie?

>Ooo, to wyrwane z kontekstu liczny byłyby wiarygodne? Jesteś żałosny, kolego. Artykułów przeczyta nie chcesz po prostu, a podać żadnych na poparcie własnych tez nie możesz, bo nie istnieją.
Nie wyrwane, ale kompletne, potwierdzające wyniki analizy.

>Minus za ignorancję i próbę wprowadzania w błąd ewentualnych czytających.

Oj, namiesza mi ten minus. Bo tak naprawdę firmy farmaceutyczne działają pro bono publico, czerpią radość z pomagania ludziom a ich prezesi nie zarabiają więcej, niż średnia krajowa

>>To może z ICD-10 od C43.0 do C43.9
>Sprawdź, kolego, ile to jednostek chorobowych, a potem wróć z konkretnymi pytaniami o konkretne jednostki chorobowe w konkretnych stadiach zaawansowania. Albo kup sobie podręcznik do onkologii.

Miałem zapytać, Ty miałaś podać. Zapytałem, nie podałaś
26-07-2010 16:12 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Pewnie dlatego, żeś rzeczonego raportu nie czytał, a opierasz się na rzekomych danych od rzekomego kolegi.
>No to teraz masz nierzekome orzeczenie sądu.

Mówiące o czymś zupełnie innym niż twoje cyferki.

>>Dla przyjemności wprowadzenia cię w błąd, oczywiście.
>Póki nie mają z tego kasy nie ma się co przejmować

Jasne. Nie każdego martwi własna ignorancja.

>>Jasne. Nie to, co pan od moreli
>A czy ja mówię, że on uwzględnia wszystkie?

Na razie nic nie wskazuje na to, by uwzględniał cokolwiek poza własnym "widzimisię". Podaj jakiekolwiek merytoryczne powody, by ktokolwiek poza altmedowymi oszołomami miał go poważnie brać pod uwagę.

>Nie wyrwane, ale kompletne, potwierdzające wyniki analizy.

Mam artykuł jako załącznik wkleić? A własnych rączek i klawiatury nie masz? Po to podaje się linki, by rozmówca z nich korzystał.

>Oj, namiesza mi ten minus.

Oj, nie smuć się- to tylko wyraz dezaprobaty i przekonania o głupocie twoich wypowiedzi.

>Bo tak naprawdę firmy farmaceutyczne działają pro bono publico, czerpią radość z pomagania ludziom a ich prezesi nie zarabiają więcej, niż średnia krajowa

Pan od pestek prowadzi swoją firmę charytatywnie?

>>>To może z ICD-10 od C43.0 do C43.9
>>Sprawdź, kolego, ile to jednostek chorobowych, a potem wróć z konkretnymi pytaniami o konkretne jednostki chorobowe w konkretnych stadiach zaawansowania. Albo kup sobie podręcznik do onkologii.
>Miałem zapytać, Ty miałaś podać. Zapytałem, nie podałaś

O konkretne jednostki chorobowe miałeś zapytać. I nie zapytałeś.
>
26-07-2010 15:24 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)

>Punktów, w których ktoś dopuścił się zafałszowań bądź niedopatrzeń.

Mam coś lepszego - orzeczenie sądu w wyżej wymienionej sprawie
www.forces.org/evidence/epafraud/files/osteen.htm

Jeśli więc przeczytałaś ten dokument i nie znalazłaś w nim uchybień, to jak należy określić Twoją zdolność oceniania badań? Wnioski wyciągnięte z tego badania nie miały podstaw, a tu masz to czarno na białym.

Zamiast oddawać głosy na minus powiedz lepiej jak się ustosunkujesz do tego. Zakładasz, że wszystkie badania są prawdziwe, ja pokazuję takie, które nie jest. Dajesz mi minus, mimo tego, że podałem konkretne liczby. Teraz dostajesz orzeczenie sądu, które podważa ten dokument.

Rzecz wygląda tak, że nie umiesz podać ani konkretnych liczb, ani nic nawet nie wskazuje na to, że z tym dokumentem się zapoznałaś. Nie umiesz ocenić jego prawdziwości. Chyba, że chcesz dyskutować z opinią biegłych sądowych.

Teraz bawisz się w minusy, które ani mnie grzeją, ani ziębią, ale jak wiadomo są ludzie, którzy przywiązują do nich wagę, siedzisz na necie w godzinach pracy, co jedynie nasuwa mi skojarzenie, że Twoje związki z onkologią są czysto platoniczne i w sferze szeroko pojętego "chciejstwa".

Jeśli z tego badania nie potrafiłaś wyciągnąć wniosków, jakie jest prawdopodobieństwo, że z innych potrafisz?
26-07-2010 15:56 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>Mam coś lepszego - orzeczenie sądu w wyżej wymienionej sprawie
>www.forces.org/evidence/epafraud/files/osteen.htm

To teraz jeszcze je przeczytaj, bo zastrzeżenia podnoszone w nim są zupełnie innej natury aniżeli twoje dotychczasowe.
26-07-2010 16:04 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>Mam coś lepszego - orzeczenie sądu w wyżej wymienionej sprawie
>>www.forces.org/evidence/epafraud/files/osteen.htm
>To teraz jeszcze je przeczytaj, bo zastrzeżenia podnoszone w nim są zupełnie innej natury aniżeli twoje dotychczasowe.
>

Badanie nie było dobre, nie było umotywowane. Ani mi się nie chce szukać potwierdzenia danych mojego kumpla, który nad tym siedział, ani wyszukiwać wszystkich spraw związanych z tym dokumentem. Wierzę, jak mi znajomy biochemik podaje liczby i mówi - słuchaj, jaki znalazłem artykuł.

Ty z kolei nie poświęciłaś nawet chwili na zerknięcie na to. Ale zakładasz, że każde badanie jest prawdziwe. Jeśli poddamy w wątpliwość choć jedno, oznacza to, że nie zawsze badania są prawdziwe. Jeśli nie zawsze, to każde trzeba weryfikować. Ty wierzysz na słowo w medyczne odpowiedniki leczenia kamieniem. Zapominasz o tym, że producent leku przede wszystkim chce coś zyskać i że niedziałające leki przeciwko nowotworom są droższe, niż działające przeciwko katarowi.

Bo i w przypadku zagrożenia życia człowiek więcej chce wydać na swoje zdrowie. Nie mówię, że "wszystkie" badania są złe. Mówię, że część badań jest celowo źle przeprowadzona, aby udowodnić jakąś tezę, niekoniecznie prawdziwą.
26-07-2010 16:13 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>Badanie nie było dobre, nie było umotywowane.

LOL

>Ani mi się nie chce szukać potwierdzenia danych mojego kumpla, który nad tym siedział, ani wyszukiwać wszystkich spraw związanych z tym dokumentem. Wierzę, jak mi znajomy biochemik podaje liczby i mówi - słuchaj, jaki znalazłem artykuł.
>Ty z kolei nie poświęciłaś nawet chwili na zerknięcie na to. Ale zakładasz, że każde badanie jest prawdziwe. Jeśli poddamy w wątpliwość choć jedno, oznacza to, że nie zawsze badania są prawdziwe. Jeśli nie zawsze, to każde trzeba weryfikować. Ty wierzysz na słowo w medyczne odpowiedniki leczenia kamieniem. Zapominasz o tym, że producent leku przede wszystkim chce coś zyskać i że niedziałające leki przeciwko nowotworom są droższe, niż działające przeciwko katarowi.
>Bo i w przypadku zagrożenia życia człowiek więcej chce wydać na swoje zdrowie. Nie mówię, że "wszystkie" badania są złe. Mówię, że część badań jest celowo źle przeprowadzona, aby udowodnić jakąś tezę, niekoniecznie prawdziwą.

Skończ już z tym bełkotem i próbami manipulacji. Albo zacytuj ten fragment, gdzie mówię, że wszystkie badania są prawdziwe i nie należy ich weryfikować.
26-07-2010 16:15 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
Poza tym w orzeczeniu jest wycinek:
"and EPA's ETS Risk Assessment was not the result of reasoned decision making"
I to między innymi może oznaczać to, co mówiły podane przeze mnie liczby.
Więc może czytaj dokładniej.
26-07-2010 16:18 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>Poza tym w orzeczeniu jest wycinek:
>"and EPA's ETS Risk Assessment was not the result of reasoned decision making"
>I to między innymi może oznaczać to, co mówiły podane przeze mnie liczby.
>Więc może czytaj dokładniej.

Staraj się mówić o tym co jest, a nie co może być.
26-07-2010 16:21 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Poza tym w orzeczeniu jest wycinek:
>>"and EPA's ETS Risk Assessment was not the result of reasoned decision making"
>>I to między innymi może oznaczać to, co mówiły podane przeze mnie liczby.
>>Więc może czytaj dokładniej.
>Staraj się mówić o tym co jest, a nie co może być.

No jest o tym, że ich wnioskowanie nie było oparte na racjonalnym wyciąganiu wniosków. Te fragmenty, które przytoczyłem również nie były oparte na wnioskowaniu racjonalnym, bo nie były istotne statystycznie.
26-07-2010 16:30 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
Zastrzeżenia sądu dotyczą wybiórczości w zakresie badań dobranych do metaanalizy, zmiany wstępnie dobranych statystych przedziałów ufności, trudności we w pełni rzetelnym wyróżnieniu i ocenie ETS (environmental tobacco smoke) oraz formy raportu. Twoimi cyferkami sąd akurat się nie zajmował.
26-07-2010 16:35 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Zastrzeżenia sądu dotyczą wybiórczości w zakresie badań dobranych do metaanalizy, zmiany wstępnie dobranych statystych przedziałów ufności, trudności we w pełni rzetelnym wyróżnieniu i ocenie ETS (environmental tobacco smoke) oraz formy raportu. Twoimi cyferkami sąd akurat się nie zajmował.

Co w jasny sposób oznacza, że mój kolega pewnie tego nie znalazł i pewnie nie ma racji
26-07-2010 16:41 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>Co w jasny sposób oznacza, że mój kolega pewnie tego nie znalazł i pewnie nie ma racji
>

Podejrzewam, że masz wymyślonego przyjaciela. Nie martw się- to uleczalne.
26-07-2010 16:43 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Co w jasny sposób oznacza, że mój kolega pewnie tego nie znalazł i pewnie nie ma racji
>>
>Podejrzewam, że masz wymyślonego przyjaciela. Nie martw się- to uleczalne.

No i okazuje się, że wcale nie. Jaka jednostka chorobowa mogąca wytworzyć przyjaciela jest uleczalna? Nie ma takiej
26-07-2010 16:54 
 Ocena 3 na 5
liliac (147340 punktów)
>>>Co w jasny sposób oznacza, że mój kolega pewnie tego nie znalazł i pewnie nie ma racji
>>>
>>Podejrzewam, że masz wymyślonego przyjaciela. Nie martw się- to uleczalne.
>No i okazuje się, że wcale nie. Jaka jednostka chorobowa mogąca wytworzyć przyjaciela jest uleczalna? Nie ma takiej

No popatrz, a dzieci z tego wyrastają.
Pas. Dalej baw się sam. Z przyjacielem ewentualnie.
26-07-2010 16:58 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>>>Co w jasny sposób oznacza, że mój kolega pewnie tego nie znalazł i pewnie nie ma racji
>>>>
>>>Podejrzewam, że masz wymyślonego przyjaciela. Nie martw się- to uleczalne.
>>No i okazuje się, że wcale nie. Jaka jednostka chorobowa mogąca wytworzyć przyjaciela jest uleczalna? Nie ma takiej
>No popatrz, a dzieci z tego wyrastają.
>Pas. Dalej baw się sam. Z przyjacielem ewentualnie.

Wyrastają? Ze schizofrenii? Ciekawe
26-07-2010 16:44 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>Co w jasny sposób oznacza, że mój kolega pewnie tego nie znalazł i pewnie nie ma racji
>

Podejrzewam, że masz wymyślonego przyjaciela To kłopotliwe, ale często uleczalne.

Ten link zdawał się być odpowiedzią na moje pytania o źródło twoich cyferek, które- i owszem w ponad 500-stronicowym materiale mogłam przeoczyć, tyle, że ty nie bardzo potrafisz mi to wykazać, a przecież byłoby to bardzo proste w wykonaniu.
26-07-2010 16:51 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
Mówię, że badanie jest złe. Ty mówisz, że dobre.
Podaję ci na tacy dowód, że jest złe. Ty się wykłócasz o cyferki. Mam lepsze rzeczy do roboty, niż szukanie cyferek, które wiem, że tam są.

Badacze wyciągnęli wnioski, których wyciągnąć nie mieli prawa. W sprawie, która jest sprawą medialną. Ty przyjęłaś ten dokument jako prawdziwy, okazało się, że prawdziwy nie jest. Jak więc możesz ocenić inne dokumenty?
26-07-2010 16:25 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)

>Skończ już z tym bełkotem i próbami manipulacji. Albo zacytuj ten fragment, gdzie mówię, że wszystkie badania są prawdziwe i nie należy ich weryfikować.

Jeśli nie wiesz czym jest manipulacja, to dlaczego używasz tego słowa? Jakiś przekaz podprogowy daję? Czy może w inny sposób nieświadomie wpływam na ludzi?
26-07-2010 16:31 
 Ocena 1 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Skończ już z tym bełkotem i próbami manipulacji. Albo zacytuj ten fragment, gdzie mówię, że wszystkie badania są prawdziwe i nie należy ich weryfikować.
>Jeśli nie wiesz czym jest manipulacja, to dlaczego używasz tego słowa? Jakiś przekaz podprogowy daję? Czy może w inny sposób nieświadomie wpływam na ludzi?

Och, podejrzewam, że próbujesz to robić w pełni świadomie
26-07-2010 16:34 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>>Skończ już z tym bełkotem i próbami manipulacji. Albo zacytuj ten fragment, gdzie mówię, że wszystkie badania są prawdziwe i nie należy ich weryfikować.
>>Jeśli nie wiesz czym jest manipulacja, to dlaczego używasz tego słowa? Jakiś przekaz podprogowy daję? Czy może w inny sposób nieświadomie wpływam na ludzi?
>Och, podejrzewam, że próbujesz to robić w pełni świadomie

Pewnie. Zwłaszcza, że jesteśmy tu tylko my. Czujesz się manipulowana? Już wszedłem do twojej głowy?
26-07-2010 16:38 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>Pewnie. Zwłaszcza, że jesteśmy tu tylko my.

Na tym forum nader rzadko zdarzają się dyskusje, których nikt nie czyta.

>>Czujesz się manipulowana? Już wszedłem do twojej głowy?

Żałosne. Bez komentarza.
26-07-2010 16:42 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>>Pewnie. Zwłaszcza, że jesteśmy tu tylko my.
>Na tym forum nader rzadko zdarzają się dyskusje, których nikt nie czyta.
>>>Czujesz się manipulowana? Już wszedłem do twojej głowy?
>Żałosne. Bez komentarza.

Właśnie widzę, że bez. Nie masz zielonego pojęcia czym jest manipulacja, ale używasz tego słowa. Nie zrobiłem tu jednej nawet rzeczy, którą by za manipulację można było uznać. Pokaż palcem gdzie
26-07-2010 16:52 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
To już nudne- jak zwykle na dłuższą metę rozmowy z altmedowcami i innymi oszołomami. Ja wracam do nieco poważniejszych obszarów rzeczywiśtości, ty, jak chcesz, baw się dalej. Zagrzeb sobie ciecierzycę w nodze- w końcu to też może mieć jakieś tajemnicze, gęboko ukryte merytoryczne podstawy.

PS
W tym konkretnym przypadku próbą manipulacji było przypisywanie oponentowi twierdzeń, których tenże nigdzie nie wygłaszał. Nie jest to jedyne miejsce w tym wątku, gdzie tego próbujesz.
26-07-2010 16:57 
 Ocena 1 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>To już nudne- jak zwykle na dłuższą metę rozmowy z altmedowcami i innymi oszołomami. Ja wracam do nieco poważniejszych obszarów rzeczywiśtości, ty, jak chcesz, baw się dalej. Zagrzeb sobie ciecierzycę w nodze- w końcu to też może mieć jakieś tajemnicze, gęboko ukryte merytoryczne podstawy.
>PS
>W tym konkretnym przypadku próbą manipulacji było przypisywanie oponentowi twierdzeń, których tenże nigdzie nie wygłaszał.

Manipulacja to działanie wpływające na nieświadomość odbiorcy, wygłaszanie tez niemożliwych do sprawdzenia, a nie w łatwy sposób weryfikowalnych. Ale fajnie jest powiedzieć: manipulacja

Na pewno masz lepsze rzeczy do roboty w godzinach pracy
26-07-2010 17:08 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>W tym konkretnym przypadku próbą manipulacji było przypisywanie oponentowi twierdzeń, których tenże nigdzie nie wygłaszał.
>Manipulacja to działanie wpływające na nieświadomość odbiorcy, wygłaszanie tez niemożliwych do sprawdzenia, a nie w łatwy sposób weryfikowalnych. Ale fajnie jest powiedzieć: manipulacja

Twoja definicja jest zawężona, zupełnie, jak twoje zasoby wiedzy w poruszanym temacie.

>Na pewno masz lepsze rzeczy do roboty w godzinach pracy

Twoje godziny i tryb pracy ewidentnie nie pokrywają się z moimi.

Mówiłam już- pas. Z mojej strony ignor.
26-07-2010 17:15 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>>W tym konkretnym przypadku próbą manipulacji było przypisywanie oponentowi twierdzeń, których tenże nigdzie nie wygłaszał.
>>Manipulacja to działanie wpływające na nieświadomość odbiorcy, wygłaszanie tez niemożliwych do sprawdzenia, a nie w łatwy sposób weryfikowalnych. Ale fajnie jest powiedzieć: manipulacja
>Twoja definicja jest zawężona, zupełnie, jak twoje zasoby wiedzy w poruszanym temacie.
>>Na pewno masz lepsze rzeczy do roboty w godzinach pracy
>Twoje godziny i tryb pracy ewidentnie nie pokrywają się z moimi.
>Mówiłam już- pas. Z mojej strony ignor.

Raczej nie sądzę. Bo ja pracuję wtedy, kiedy mi się chce.

Weź sobie sprawdź najpierw czym jest manipulacja, a potem rzępol że jest czymś innym.
26-07-2010 17:04 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>To już nudne- jak zwykle na dłuższą metę rozmowy z altmedowcami i innymi oszołomami. Ja wracam do nieco poważniejszych obszarów rzeczywiśtości, ty, jak chcesz, baw się dalej. Zagrzeb sobie ciecierzycę w nodze- w końcu to też może mieć jakieś tajemnicze, gęboko ukryte merytoryczne podstawy.
>PS
>W tym konkretnym przypadku próbą manipulacji było przypisywanie oponentowi twierdzeń, których tenże nigdzie nie wygłaszał. Nie jest to jedyne miejsce w tym wątku, gdzie tego próbujesz.

To nie jest manipulacja.
Poza tym nic takiego nie robiłem

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365