Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Zagadnienie Truman Show"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
24-08-2010 23:57Grzegorz Salata (138 punktów)"Zagadnienie Truman Show"
Ocena 5 na 5
Morfeusz wiedział, że Neo wybierze pigułkę, która wyciągnie go z Matriksa, bo zdawał sobie sprawę, że ludzie są instynktownie Ciekawscy. I dał mu wybór, tak na prawdę tylko po to, żeby zrzucić na niego odpowiedzialność. Ale gdyby Neo miał wgląd w to jak będą wyglądać obie jego alternatywne przyszłości - to pewnie wolał by siedzieć przed kompem i walić konia, popijając kawkę, niż w żyć w jakimś szarym świecie, w szarych statkach, w szarych sweterkach, jedząc szare, niesmaczne, żarcie z szarych puszek i do tego jeszcze walczyć z maszynami ryzykując życie! Czy warto wyciągać kogoś z iluzji, jeśli jest w niej szczęśliwy? Co jest większą wartością - szczęście czy prawda? Nazwę to "Zagadnieniem Truman Show" i poświęcę resztę życia na rozważanie tej kwestii. Żart - tylko dzisiejszy wieczór - jutro pójdę się opić!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Roksana Małek (894 punktów)
>Morfeusz wiedział, że Neo wybierze pigułkę, która wyciągnie go z Matriksa, bo zdawał sobie sprawę,
>że ludzie są instynktownie Ciekawscy. I dał mu wybór, tak na prawdę tylko po to, żeby zrzucić na
>niego odpowiedzialność. Ale gdyby Neo miał wgląd w to jak będą wyglądać obie jego alternatywne
>przyszłości - to pewnie wolał by siedzieć przed kompem i walić konia, popijając kawkę, niż w żyć w
>jakimś szarym świecie, w szarych statkach, w szarych sweterkach, jedząc szare, niesmaczne, żarcie z
>szarych puszek i do tego jeszcze walczyć z maszynami ryzykując życie! Czy warto wyciągać kogoś z
>iluzji, jeśli jest w niej szczęśliwy? Co jest większą wartością - szczęście czy prawda? Nazwę
>to "Zagadnieniem Truman Show" i poświęcę resztę życia na rozważanie tej kwestii. Żart - tylko
>dzisiejszy wieczór - jutro pójdę się opić!
Intrygujące zagadnienie, ja jednak wolę prawdę.....najgorszą, ale prawdę. Nie lubię łudzić się czymś nierzeczywistym, nawet jeśli rzeczywistość bywa gorzka, ale jakaż to satysfakcja, podjąć się naprawienia choć ułamka tej rzeczywistości...................... plusik za poruszenie ciekawego zagadnienia i odwagę w formulowaniu wypowiedzi
25-08-2010 01:02 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Intrygujące zagadnienie, ja jednak wolę prawdę.....najgorszą, ale prawdę.

I chyba tu jest sedno sprawy- jedni wolą prawdę a inni niekoniecznie. Ale nie jest to takie nieskomplikowane jak w przywołanym Matriksie. Jeśli ktoś ma obawy przed prawdą, bo domyśla się, że może ona być dla niego niekorzystna, to czasem będzie się przed nią bronił i tak np. zdarza się, że ludzie podejrzewający u siebie jakąś ciężką chorobę, odwlekają w nieskończoność wizytę u lekarza. Jeśli jednak pojawia się możliwość poznania faktów, które otacza aura tajemniczości, których istnienia nawet nie podejrzewamy, to zżera nas ciekawość nawet jeśli z dużym prawdopodobieństwem mogą się one okazać dla nas bolesne, to nie chcemy żyć w iluzji. Poznanie takiej, nawet trudnej, prawdy może przynieść wymierne korzyści.
Nie bez znaczenia jest tu pewnie kwestia charakteru. Nieco inną relację z rzeczywistością ma ktoś, kto przy pobieraniu krwi uważnie obserwuje żyłę i strzykawkę a inną ktoś, kto przez chwilę udaje, że przyszedł tu pooglądać sufit, bo "nie może na to patrzeć".


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
Roksana Małek (894 punktów)
>Nieco inną relację z rzeczywistością ma ktoś, kto przy pobieraniu krwi uważnie obserwuje żyłę i strzykawkę a inną >ktoś, kto przez chwilę udaje, że przyszedł tu pooglądać sufit, bo "nie może na to patrzeć".
Coś w tym jest. Ja podczas pobierania krwi zawsze obserwuję żyłę i strzykawkę
-jad- (18783 punktów)
>Coś w tym jest. Ja podczas pobierania krwi zawsze obserwuję żyłę i strzykawkę

A ja pielęgniarkę


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Proszę o wycinanie zbędnego cytowania poprzednika
-jad- (18783 punktów)
> Co jest większą wartością - szczęście czy prawda?

Jeśli prawda nigdy nie wyjdzie na jaw, to szczęście ale jeśli kiedyś wyjdzie, to poprzednie szczęście zupełnie traci znaczenie w obliczu obecnego rozczarowania.


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czy warto wyciągać kogoś z iluzji, jeśli jest w niej szczęśliwy? Co jest większą wartością - szczęście czy prawda?

Moim zdaniem zagadnienie jest źle postawione, i to na kilka sposobów naraz:

1. By sensownie mówić o "wyciąganiu kogoś z iluzji" trzeba mieć pewność niezachwianą, że samemu wgląd w "prawdziwą prawdę" się posiada - o taką pewność niełatwo, przy jakiej-takiej dozie samokrytycyzmu.
2. Dla kogo "warto"? Wyciąganie kogoś z iluzji jest wysiłkiem bolesnym także i dla wyciągającego (i też dla niego potencjalnie niebezpiecznym) - w praktyce więc ludzie rzadko się na to decydują, aż tak im bowiem na innych zwykle nie zależy, by uznawali rzecz za wartą zachodu (nawet jeśli skądinąd są przekonani, że znają "prawdziwą prawdę" i że uświadomienie jej może wyciąganemu "obiektywnie" posłużyć).
3. Błędne wydaje się też tak pryncypialnie zero-jedynkowe ujęcie kwestii, która w oczywisty, mym zdaniem, sposób, silnie zależy od konkretnego kontekstu.
4. Przeciwstawienie "szczęście-prawda" też - przynajmniej w dłuższej perspektywie - niesłuszne. Na dłuższą metę nie da się żyć w świecie iluzji i jednocześnie bolesnych zderzeń z rzeczywistością unikać. Poznawanie rzeczywistości nie jest bezinteresownym luksusem, a sposobem unikania nieszczęść - ale o to już się każdy musi troszczyć we własnym zakresie.
nomilk (1013 punktów)
Co jest większą wartością - szczęście czy prawda?

Adams Douglas - Autostopem przez galaktykę"

Nauka osiągnęła oczywiście parę wspaniałych rzeczy, ale ja ciągle o wiele bardziej wolę być szczęśliwy niż mieć rację.
- A jesteś?
- Nie. I oczywiście w tym punkcie wszystko upada.



three of a perfect pair
Anarok (161 punktów)
Myślę, że dla każdego z nas co innego stanowi wartość. Sam stoję na rozdrożu, bo nie wiem czy wybrałbym prawdę czy szczęście... I tu dochodzę do konkluzji - ale nie chcę być źle zrozumianym - że istnieją różne rodzaje prawdy.
Jeśli podejrzewamy u siebie chorobę, to prawda, której się boimy. Z kolei wiedza o czymś, co jest dla nas tajemnicą, ciekawostką, a w konsekwencji MOŻE się dla nas okazać niekorzystne - to pokusa.

Jest jeszcze jeden aspekt poznawania prawdy. Podejrzenie, że rzeczywistość może być dla nas niekorzystna i umyślne jej odtrącanie to zupełnie co innego niż trwanie w niewiedzy, bez świadomości ukrytego fałszu.

To naprawdę ciekawy temat, muszę się nad nim głęboko zastanowić, a tymczasem plusik


Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
Pisar (171 punktów)
czy istnieją dowody no to,że widzimy i czujemy świat takim jaki naprawdę jest?
chyba nie, nasze receptory i głowica rejestrująca (mózg) są przykładem jak łatwo można je zmanipulować - chociażby chemią, sugestią lub hipnozą. (polecam zobaczyć co robi Darren Brown z ludźmi) Można się zastanowić czy może otaczający świat materii też nami manipuluje? Więc jaka jest ta rzeczywistość? Osobiście najbardziej jestem za tym, że głowica rejestrująca jest ustawiona na "szczęście", bo rzeczywistość jest niedościgniona...
Roksana Małek (894 punktów)
>czy istnieją dowody no to,że widzimy i czujemy świat takim jaki naprawdę jest?
>chyba nie, nasze receptory i głowica rejestrująca (mózg) są przykładem jak łatwo można je zmanipulować - >chociażby chemią, sugestią lub hipnozą. (polecam zobaczyć co robi Darren Brown z ludźmi) Można się zastanowić >czy może otaczający świat materii też nami manipuluje?
Słuszna uwaga. Nasze zmysły bywają zwodnicze............Plusik za wnikliwość
Rigoletto (3891 punktów)

>są przykładem jak łatwo można je zmanipulować - chociażby chemią, sugestią lub hipnozą. (polecam zobaczyć co robi Darren Brown z ludźmi)

Skąd wiesz, że to co widzisz w przypadku działalności owego Brown'a nie jest manipulacją?

> Można się zastanowić czy może otaczający świat materii też nami manipuluje?

Manipulowanie oznacza świadome działanie. Materia nieożywiona (świat materii) nie może działać świadomie (no chyba, że jest ożywiona i manipuluje )

>Więc jaka jest ta rzeczywistość? Osobiście najbardziej jestem za tym, że głowica rejestrująca jest ustawiona na "szczęście", bo rzeczywistość jest niedościgniona...

"Szczęście" i "rzeczywistość" to pewne pojęcia, można o nich gadać 100 lat i nie zgodzić się co do ich znaczenia.
Matix (5786 punktów)
>Manipulowanie oznacza świadome działanie. Materia nieożywiona (świat materii) nie może działać świadomie (no chyba, że jest ożywiona i manipuluje )

Więc trzeba by znaleźć na to inne określenie, a może i już jest. Ewolucja DNA też nie ma własnej świadomości, a jednak do czegoś "dąży" zmienia ciała organizmów. Fakt, nie można powiedzieć, że nimi manipuluje, ale co w takim razie robi?
25-08-2010 15:08 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Manipulowanie oznacza świadome działanie. Materia nieożywiona (świat materii) nie może działać świadomie (no chyba, że jest ożywiona i manipuluje )
>Więc trzeba by znaleźć na to inne określenie, a może i już jest. Ewolucja DNA też nie ma własnej świadomości, a jednak do czegoś "dąży" zmienia ciała organizmów. Fakt, nie można powiedzieć, że nimi manipuluje, ale co w takim razie robi?

Ależ ewolucja do niczego nie "dąży". Jest po prostu procesem, który obserwujemy i opisujemy. Równie dobrze można by powiedzieć, że erozja skał "dąży" do powstawania pustyń...
Matix (5786 punktów)
>Ależ ewolucja do niczego nie "dąży".

Zawsze myślałem, że "dąży" do przystosowania gatunku do warunków środowiskowych, tak aby mógł przetrwać.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Ależ ewolucja do niczego nie "dąży".
>Zawsze myślałem, że "dąży" do przystosowania gatunku do warunków środowiskowych, tak aby mógł przetrwać.

Nie mylmy opisu z treścią. To gatunek (a właściwie konkretne osobniki) może przetrwać lub nie, a mechanizm jak to się odbywa opisujemy jako ewolucję.
oportunista (1711 punktów)
Co jest większą wartością - szczęście czy prawda?

Na tak postawione pytanie, prostej odpowiedzi nie ma. Oba słowa są zbyt mało definiowalne i zbyt ogromny obszar skojarzeń obejmujące. Ani szczęście nie wypływa z prawdy czy kłamstwa, ani obiektywna prawda nie musi mieć wpływy na stan naszego ducha. Niemożliwym wydaje się trwanie w zakłamaniu świadomie w celu poprawienia sobie samopoczucia, nieświadome tkwienie w błędzie nie wywołuje w nas rozterek, wcale nie znaczy to,że czyni nas szczęśliwymi. Nie znamy alternatywy, więc nie mamy dylematu.
Mateusz (879 punktów)
>Co jest większą wartością - szczęście czy prawda?

   Postrzeganie prawdy jako wartości tak fundamentalnej, że aż walczącej o prym z czystym szczęściem, wynika z przystosowania ewolucyjnego. Wiedza zapewniała szeroko pojęte szczęście (np.przetrwanie - sposobność do przedłużenia przyjemności życia) w większości przypadków z jakimi stykali się nasi przodkowie, toteż zyskała wartość samą w sobie - niezależną i samodzielną.

Moim zdaniem jest to przypisanie wtórne, oparte na zasadach rachunku szans, zatem obarczone wieloma ewentualnymi wyjściami za obrys, czyli sytuacjami w których zwyczajnie zawodzi.

Jeżeliby przyjąć to tłumaczenie za prawdziwe, zacytowane porównanie traci sens, bo to jak pytać co się chce mieć, kiedy chcemy raz zapalić - skręta w palcach, czy kontakt do kolesia, który może załatwić ale nie zawsze może.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Co jest większą wartością - szczęście czy prawda?
Wszystko zależy jak się zdefiniuje szczęście i prawdę. Posługujesz się przykładami filmowymi. A życie to nie film. Tam to było, za przeproszeniem, wydumane. Takich dylematów w życiu nie ma. Są jednostkowe przypadki, a nie ogólne. Np. czy powiedzieć babci prawdę, że Józio się zapił na śmierć, czy utrzymywać ją w przekonaniu, że wyjechał modlić się do Częstochowy, aby była szczęśliwa. Takie właśnie szczegółowe przypadki poruszał w swoich sztukach Jerzy Szaniawski. Czy odsłonić pomnik kapitana uważanego za bohatera, który jednak był szubrawcem, aby nie psuć mieszkańcom miasteczka nastroju, czy ujawnić o nim prawdę?

Tylko krowa nie zmienia poglądów.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365