Racjonalista - Strona głównaDo treści
Temat O - 1.OOBE, 2.oszołomy i 3.oszusci.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-08-2010 00:31Marcin Langer (679 punktów)Temat O - 1.OOBE, 2.oszołomy i 3.oszusci.
Ocena 10 na 10
Przeciągająca się dyskusja pod artykułem "Duszne niedouczenie" www.racjon(*)dex.php/s,35/d,518/i,33#c59741 o 1 z 2 który nie wierzy że wszyscy jasnowidze to 3, skłoniła mnie do poświęcenia więcej miejsca na odpowiedź.

Pan piotreks1 jest człowiekiem raczej prymitywnym i dosyć ograniczonym w swoim pojmowaniu rzeczywistości i umiejętności prowadzenia sporów, więc osoba postronna może zadać mi pytanie, dlaczego w ogóle brnę w dyskusję z "Teresą ESP". Od lat interesuję się wszelkimi idiotyzmami w jakie zdolny jest ludzki ułomny umysł uwierzyć, więc doszedłem do wniosku, że warto tematykę ESP i pochodnych po raz zapewne n-ty przypomnieć żeby niezdecydowanych postronnych uchronić przed losem nieuchronnej transformacji w fanatycznego piotreks1.

Zaczynając od ostatnich bluzgów rojących sobie że są rzeczowymi argumentami w dyskusji (numemeruję linki Pana piotreks1):
1. www.youtube.com/watch?v=Af1RGVaBQYc&NR=1
Wiara w moc KI, chi, yin/yang itd. Przede wszystkim skoro uzdrowiciele Ki są w stanie uzdrawiać ludzi chorych na raka i ogólnie robić rzeczy dalece wyprzedzające współczesną medycynę dlaczego przewidywana długość życia jeszcze w połowie XIXw ledwo przekraczała 40, nie wspominając o czasach Chrystusa kiedy to wynosiła średnio 22 lata. Skoro Ki, akupunktura itd są o wiele skuteczniejsze od dzisiejszej medycyny a są systemami mającymi co najmniej 4 tysiące lat, to dlaczego długość życia zaczęła się wydłużać DOPIERO z rozwojem medycyny i nauki w XIX wieku osiągając dziś kosmiczne wręcz dla ludzi żyjących jeszcze te 150 lat temu 90 lat?
Więcej o oszukańczych uzdrowicielach i impotencji pseudomedycyny- John Diamond "Cudowne mikstury i inne troski".
Powyższy guru stosował również akupunkturę, proszę więc bardzo: www.racjon(*)zy.akupunktura.naprawde.dziala
Jako że Pan Guru swoją magiczną Ki zapalał gazety i raził prądem, zapewne należał do tej samej szkoły co ten mistrz, nauczający sztuki walki Kia i powalający tabuny studentów wymachiwaniem rękami w powietrzu i strzelaniem hadoukenami z KI:
www.youtube.com/watch?v=livPfJr1Brg
Psychic Healer o identycznych mocach został w 1995 roku zdemaskowany przez telewizję koreńską:
www.youtub(*)?v=9pBe2_tbPUE&feature=related
ba, twierdził że swe moce posiadł poprzez CODZIENNĄ MEDYTACJĘ Nie jest pan osamotniony piotrze

2. www.infra.(*)aci/766-poltergeist-w-sosnowcu
3. nautilus.org.pl/?p=archiwum&kat=62&subKat=65
4. strony o Ossowskim i Klimuszko
bardzo ciężko o polemikę z artykułami ze stron "NIE DO WIARY" gdzie pisze się o UFO, krypto-zoologii, jasnowidzach, telekinezie, lewitacji, demonach, dżinach, horoskopie celtyckim, życiu po życiu i ogólnie całym tym New Age'owym mumbo jumbo. Niefalsyfikowane twierdzenia, dowody wysysane z palców piszących, pogarda dla nauki albo przeświadczenie o wielkim spisku naukowców broniących prawdy o ESP przed maluczkimi itd są specyficznym stanem umysłu zablokowanego na rzeczywistość. Polecić mi jedynie pozostaje zakup www.amazon(*)&ie=UTF8&qid=1282769229&sr=1-5 i oglądanie każdego odcinka ze zrozumieniem.

5. www.mmszcz(*)-magnesem?districtChanged=true

Kolejny obdarzony super mocą uzdrowiciel. Raz, mechanizm ich działania opisany został dokładnie w książce Diamonda, więc w skrócie - ludzie wykończeni chemioterapią remisję mają po kilku miesiącach po jej zakończeniu. Nie widząc poprawy i czując się o wiele gorzej przez działanie chemioterapii zwracają się do uzdrowicieli lub pseudo-terapii i CUD, po kilku miesiącach to ta cudowna magiczna terapia/osoba zaczyna ich leczyć a nie chemioterapia którą mieli miesiące temu!
Dwa, osoby kładące sobie żelazka i łyżeczki na ciele zostały demaskowane wielokrotnie www.youtub(*)zwklubddE4Y&feature=re­lated Dokładniejsze opisy twierdzeń o cudowności magnetyzmu w leczeniu chorób wszelakich np tu www.csicop(*)_therapy_plausible_attraction/
Więcej również na racjonaliście: www.racjon(*).php/s,2723/q,Bioenergoterapia

lub przeczytaj4.webpark.pl/

6. www.youtube.com/watch?v=8L-drYVzqq8

Pokazanie Jackowskiego w Japońskiej telewizji ma udowodnić co? Specyfika japońskiej telewizji to temat na osobną dyskusję ale faktem jest, że przechodzą w niej rzeczy w naszej kulturze uważane po prostu za idiotyczne, jak: www.youtube.com/watch?v=yr4uF_zeT_4 albo www.youtube.com/watch?v=igh_UJ3r4vY. Japońska popkultura jest głównie pusta i prosta i odwołuje się do najprostszych, mainstreamowych umysłów, za przykład niech posłużą analizy mego ulubieńca Tima Rogersa kotaku.com/5484581/japan-its-not-funny-anymore.
Zresztą, pokazanie czegokolwiek w jakiejkolwiek telewizji nie udowadnia niczego, gdyż prawdopodobnie każda stacja telewizyjna na świecie ma na swoim sumieniu programy typu NIE DO WIARY lub wywiady z wróżkami i podobnymi w paśmie dla gospodyń domowych.

A teraz clue wierzeń Pana piotreks1, na których zasadza całą swoją wiarę w jasnowidzów, magiczne leczenie, lewitację, zginanie łyżek i ogólnie magiczne fenomeny rodem z Gwiezdnych Wojen i Matrixa, czyli OOBE!!

Naukowe eksperymenty indukujące i wyjaśniające naturę OOBE:

skepdic.com/essays/blanke.htm

www.nytime(*)aea49e7944d84&ei=5070&emc=eta1

www.bioedonline.org/news/news.cfm?art=1424

brain.oxfo(*)cgi/content/abstract/127/2/243

Jest to tylko złudzenie halucynującego umysłu w którym na skutek oddziaływania środków psychotropowych, niedotlenienia, albo wewnątrz-stymulacyjnego pobudzenia poprzez np techniki medytacyjne dochodzi do wizji wychodzenia poza własne ciało rodzących się w zwiększonej aktywności zakrętu kory ciemieniowo-skroniowej w prawej półkuli. In the nutshell.


Powyższy wpis jest wpisem "w skrócie".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marcin Langer (679 punktów)
Gwoli małego uzupełniania poleciłbym również Michaela Shermera, zwłaszcza jego książkę "Why people believe in weird things".

zresztą, wykład dostępny z polskimi napisami również tu www.youtub(*)?v=OIeDq9oq5-A&feature=related

również inne jego książki są warte polecenia:
www.michaelshermer.com/books/

Oczywiście "Sztuczki umysłu" Derrena Browna www.racjonalista.pl/ks.php/k,1874

Co do książki "The medium, the mystic and the physicist" jako remedium polecam Victora J. Stengera opisującego dokładnie wszelkie uroszczenia metafizyków w szatach fizyków lub tylko udających że posiadają takowe, demaskując wszelkie przesadzone teorie łączące fizykę kwantową i świat new age'owego mumbo jumbo od Fritzjofa Capry, Deepaka Chopry i LeShana.

www.amazon(*)087975575X/ref=ntt_at_ep_dpt_8

www.amazon(*)1573920223/ref=ntt_at_ep_dpt_4

www.amazon(*)1591027136/ref=ntt_at_ep_dpt_3

A co do kontrolowania gier/wózków inwalidzkich itd za pomocą fal mózgowych: nie udowadnia to że ESP istnieje ale jak wspaniała jest nauka zdolna budować urządzenia rozpoznające fale mózgowe z taką precyzją (która nie jest wszak doskonała, ale zapewne dzięki badaniom naukowym zostanie udoskonalona z czasem).

Brzostowski (7067 punktów)

Są rzeczy o których nie śniło się filozofom, mimo że w niektóre trudno uwierzyć , a niektóre zbadać (i powtórzyć eksperyment) to faktów ignorować nie sposób:

www.krzysz(*)fo/gal.php?kategoria=dokumenty

"Referencje" jasnowidza, czy Twój umysł potrafi to zignorować? Czy nie są to pośrednie dowody na umiejętności jasnowidzenia?
26-08-2010 02:32 
 Ocena 7 na 7
Madman (7811 punktów)
>"Referencje" jasnowidza, czy Twój umysł potrafi to zignorować? Czy nie są to pośrednie dowody na umiejętności jasnowidzenia?
W każdym altmedowym gabinecie znajdziesz kilka certyfikatów i dyplomów, a fora internetowe pękają w szwach od świadectw ludzi, którym pomogły fasolki wciskane pod skórę, picie nafty oraz moczu, lewatywy z moczu, akupunktura i homeopatia. Ludzie połykają metalowe kapsułki, żeby prądem przepędzić pasożyty. Na wyimaginowane robale działa w stu procentach. Ba, odkryto już kilkadziesiąt altmedowych lekarstw na raka. Skuteczność oczywiście potwierdzona stosownymi certyfikatami prosto z drukarki oraz historią pana/pani [wstaw dowolne imię] z [wstaw dowolne miasto].

Jak dla mnie idealnym potwierdzeniem paranormalnych umiejętności pana Jackowskiego byłby test u Randiego. Niestety pan ciemnowidz potrafi tylko pisać o pederastii Randiego i biadolić, że owszem, chętnie, ale Randi go nie dopuścił, bo się boi o swój domniemany i wyimaginowany milion. A skoro ów milion nie istnieje, to pan Jackowski i tak go nie chce i każe Randiemu sobie go wsadzić gdzieś.
26-08-2010 11:33 
 Ocena-2 na 4
Brzostowski (7067 punktów)
>>"Referencje" jasnowidza, czy Twój umysł potrafi to zignorować? Czy nie są to pośrednie dowody na umiejętności jasnowidzenia?
>W każdym altmedowym gabinecie ...
>

Owszem, ale gdy są to referencje od komendantów policji, którzy piszą wprost, że gość wskazał miejsce pobytu lub zwłok, to nie wydaje mi się, aby Ci policjanci byli idiotami, ktorzy własną karierę i dobrą opinię wystawialiby na pośmiewisko.

Poza tym, kolego są też udowodnione "dziwne" rzeczy, jak np zdarzenia z Ojcem Pio, które są udokumentowane.

Nie można ignorować badań lekarzy i opinii ludzi, tylko dlatego, że:
- jest wielu kłamców i naciągaczy
- że ma się inne spojrzenie na pewne rzeczy

bo to jest niegodne racjonalisty.
26-08-2010 14:57 
 Ocena 5 na 5
azu. (492 punktów)

>Owszem, ale gdy są to referencje od komendantów policji, którzy piszą wprost, że gość wskazał miejsce pobytu lub zwłok, to nie wydaje mi się, aby Ci policjanci byli idiotami, którzy własną karierę i dobrą opinię wystawialiby na pośmiewisko.

Jakoś nie mogę znaleźć policjanta który przed kamerą potwierdza że korzystał z usług Jackowskiego, wręcz zaprzeczają.

Słowa rzecznika prasowego Komendy Głównej Policji:
"W sprawach, które znam, nigdy żaden jasnowidz, w tym pan Krzysztof Jackowski z Człuchowa nie wniósł żadnych istotnych informacji" - powiedział Mariusz Sokołowski. Zaznaczył, że ich wizje to często ogólnik typu "tereny zielone", czy "woda", a - jak tłumaczył - w Polsce zawsze jest blisko do jakiegoś zbiornika wodnego.
Jackowski teraz macha przed kamerami tymi swoimi świstkami potwierdzającymi jego cudowne moce i się odgraża że do sądu pójdzie ...

Kiedyś mnie to śmieszyło ale teraz odczuwam tylko obrzydzenie jak widzę tego typu oszustów i naciągaczy wykorzystujących rozpaczliwą sytuację naiwnych ludzi.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Owszem, ale gdy są to referencje od komendantów policji, którzy piszą wprost, że gość wskazał miejsce pobytu lub zwłok, to nie wydaje mi się, aby Ci policjanci byli idiotami, którzy własną karierę i dobrą opinię wystawialiby na pośmiewisko.
>Jakoś nie mogę znaleźć policjanta który przed kamerą potwierdza że korzystał z usług Jackowskiego, wręcz zaprzeczają.
>Słowa rzecznika prasowego Komendy Głównej Policji:
>"W sprawach, które znam, nigdy żaden jasnowidz, w tym pan Krzysztof Jackowski z Człuchowa nie wniósł żadnych istotnych informacji"

A od kiedy to daje się większą "wiarę" słowu mówionemu od pisanego? Tam w tych referencjach, są nazwiska, pieczątki, podpisy. Nawet jeśli przyjać, że są sprzeczne opinie, to nie można od razu jednych z nich odrzucać, a innych przyjmować jako prawdziwe? Trzeba wyjaśnić.
26-08-2010 16:55 
 Ocena 2 na 2
azu. (492 punktów)
Problem w tym że fakty statystyczne potwierdzają znikoma skuteczność jasnowidzów i na tym opiera się rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji.
Zastanawia mnie jedno, dlaczego sam Jackowski nie prowadzi dokładnych statystyk swoich "wizji", w ilu sprawach pomagał i w ilu z nich jego pomoc wniosła coś do poszukiwań, to że sam twierdzi o swojej 80% skuteczności niczego nie dowodzi. Niech udowodni na jakiej podstawie wyliczył te 80%. Ciekawostką jest też dlaczego policjanci którzy podpisali i postawili pieczątki pod tymi podziękowaniami teraz nie chcą publicznie się wypowiadać na ten temat, czyżby jednak bali się ośmieszenia?
Brzostowski (7067 punktów)
>Problem w tym że fakty statystyczne potwierdzają znikoma skuteczność jasnowidzów i na tym opiera się rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji.
>Zastanawia mnie jedno, dlaczego sam Jackowski nie prowadzi dokładnych statystyk swoich "wizji", w ilu sprawach pomagał i w ilu z nich jego pomoc wniosła coś do poszukiwań, to że sam twierdzi o swojej 80% skuteczności niczego nie dowodzi. Niech udowodni na jakiej podstawie wyliczył te 80%. Ciekawostką jest też dlaczego policjanci którzy podpisali i postawili pieczątki pod tymi podziękowaniami teraz nie chcą publicznie się wypowiadać na ten temat, czyżby jednak bali się ośmieszenia?
>

To nie żaden problem, tak jest, skuteczność jasnowidzów jest zapewne ograniczona. Nie wiem czy Jackowski prowadzi jakieś statystyki. Czy policjanci się boją ośmieszenia? Nie wiem, tego, nie pytałem ich, nie wiem czy, a jeśli tak to dlaczego nie chcą się wypowiadać. Ale gdyby nawet nie chcieli, to co dziwisz się? Przecież bedziesz się z nich śmiał, nieprawdaż?



26-08-2010 15:00 
 0 na 4
Brzostowski (7067 punktów)
>>>"Referencje" jasnowidza, czy Twój umysł potrafi to zignorować? Czy nie są to pośrednie dowody na umiejętności jasnowidzenia?
>>W każdym altmedowym gabinecie ...
>>
>Owszem, ale gdy są to referencje od komendantów policji, którzy piszą wprost, że gość wskazał miejsce pobytu lub zwłok, to nie wydaje mi się, aby Ci policjanci byli idiotami, ktorzy własną karierę i dobrą opinię wystawialiby na pośmiewisko.
>Poza tym, kolego są też udowodnione "dziwne" rzeczy, jak np zdarzenia z Ojcem Pio, które są udokumentowane.
>Nie można ignorować badań lekarzy i opinii ludzi, tylko dlatego, że:
>- jest wielu kłamców i naciągaczy
>- że ma się inne spojrzenie na pewne rzeczy
>bo to jest niegodne racjonalisty.

Co różni prawdziwego racjonalistę od ideologicznego racjonalisty? To, że ten prawdziwy, ma otwarty umysł i mierzy się z faktami nawet wtedy, gdy te przeczą jego dotychczasowej wiedzy lub poglądom, wtedy próbuje wyjść poza schemat nieignorując faktów; ideologiczny racjonalista, takie "inne", "dziwne" fakty po prostu ignoruje. Czy jest godzien nazywać się racjonalistą? Pytanie pozostawiam otwarte, mam nadzieję że poradzicie sobie z nim sami.

Podaje jednak przykład prawdziwego racjonalisty, który w artykule o Ojcu Pio:

www.racjon(*)io.Umeczony.przez.stygmaty.i..

napisał w podsumowaniu artykułu (pogrubienia moje):

"Ojciec Pio jest zapewne wielkim fenomenem, pokazał, że w człowieku drzemią niezbadane jeszcze możliwości, że jest on panem swego ciała. Pozostaje pytanie: czy człowiek nauczy się kiedyś świadomie panować nad swym ciałem, czy tylko podświadomą neuropsychozą? Być może kiedyś stygmatyków będzie czciła nauka, jako tych, którzy ukazali jej nowe drogi i nowe możliwości. Póki co stygmatycy i cudotwórcy rodzą zbiorowy szał i fanatyzm religijny, nie uczą morału lecz żarliwości. W ciągu całych dziejów chrześcijaństwa wszyscy ludzie czyniący cuda odebrali niepomiernie więcej czci niż sam Bóg, skutecznie zajęli jego miejsce.

Cuda i dziwy przekonają wszystkich niepomnych na lekcje przeszłości, którzy o każde niewyjaśnione (jeszcze!) zjawisko posądzają Boga."

Dla mniej zorientowanych dopisuję, że różne "umiejetności" Ojca Pio są tylko przykładem takich "dziwnych" faktów.
26-08-2010 15:17 
 Ocena 6 na 6
Appenzeller (3118 punktów)
>bo to jest niegodne racjonalisty.
Niegodne racjonalisty, to nieracjonalnie myśleć. Czy Pan Jackowski już wygrał sześciokrotnie w totka? Jeśli nie, znaczy to, że jego moc wyłącza się w obliczu 49 kulek. Dotyczy to zresztą wszystkich pozostałych wróżek i jasnowidzów. Najpewniejszym źródłem dochodu jest kieszeń głupca. Zdesperowanego głupca - jeszcze lepszym.
>Poza tym, kolego są też udowodnione "dziwne" rzeczy, jak np zdarzenia z Ojcem Pio, które są udokumentowane.
Słowa "udowodnione" i "udokumentowane" trzeba używać ostrożnie. Jeśli nawet "ojciec" (czyj ojciec) miewał dziwne znaki na skórze, to dowodzi to czego? Że Bóg istnieje? Wszelkie "dowody" powinni sprawdzać wrogowie, a co najmniej zawistni koledzy, jak to jest w nauce. Cała reszta to niekiedy urocze, a niekiedy głupie i nawet przerażające bajki dla naiwnych. Wiesz, że w Lourdes jest ogromna liczba kul uleczonych ludzi. I ani jednej protezy nogi. Ciekawe dlaczego.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
26-08-2010 16:01 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>bo to jest niegodne racjonalisty.
>Niegodne racjonalisty, to nieracjonalnie myśleć.

Otóż to!

Na jakiej podstawie podważasz "moc" Jackowskiego? Bo nie wygrał w totka? A Ty znalazłeś już lek na raka? Tu nie chodzi o jakieś tajemnicze "moce", tylko jeśli w ogóle, prawdopodobnie umiejętności ludzkie, o których nie mamy dzisiaj pojęcia (patrz wyżej cytat Agnosiewicza).

>Słowa "udowodnione" i "udokumentowane" trzeba używać ostrożnie. Jeśli nawet "ojciec" (czyj ojciec) miewał dziwne znaki na skórze, to dowodzi to czego? Że Bóg istnieje?

A czy ja coś takiego sugeruję? Chyba bardziej wychodzi z Ciebie antyklerykalizm niż racjonalizm.

>Wszelkie "dowody" powinni sprawdzać wrogowie.

To jakieś przykazanie?

>Wiesz, że w Lourdes jest ogromna liczba kul uleczonych ludzi. I ani jednej protezy nogi. Ciekawe dlaczego.

I czego to dowodzi? Wiesz że w domach, jest ogromna liczba wyleczonych w szpitalach ludzi, ale ani jednemu nie odrosła noga. Ciekawe dlaczego.
26-08-2010 17:38 
 Ocena 6 na 6
Madman (7811 punktów)
>Na jakiej podstawie podważasz "moc" Jackowskiego? Bo nie wygrał w totka? A Ty znalazłeś już lek na raka? Tu nie chodzi o jakieś tajemnicze "moce", tylko jeśli w ogóle, prawdopodobnie umiejętności ludzkie, o których nie mamy dzisiaj pojęcia.
wyborcza.pl/1,75248,8218019,Profil_mordercy.html
Wywiad z policyjnym psychologiem śledczym, panią Justyną Poznańską.
Ona gra w otwarte karty. Potrafi skonstruować zgodny w 100% profil psychologiczny mordercy. Potrafi odgadnąć motyw działania mordercy, relacje między oprawcą a ofiarą, itp. Ale nie uważa za to, że posiada paranormalne zdolności, że słyszy głosy z zaświatów, że ma cudowne wizje, że widzi poświatę aury. W jej wypadku jest to ciężka praca. Dokładna analiza miejsca zbrodni, zbieranie informacji o ofierze, współpraca z policyjnymi technikami i koronerami, lata studiowania psychologii i wiele godzin nad książkami. A mogłaby przecież powiedzieć, że osobowość przestępcy widzi w szklanej kuli...
Pan Jackowski na pewno jest po trochu dobrym psychologiem. I czasem zdarzy mu się trafić. Ale sorry, nie trzeba wybitnego specjalisty by dojść do wniosku, że porwana młoda dziewczyna albo została zgwałcona i zabita, albo jest przetrzymywana w burdelu.
Byłby prawdziwym jasnowidzem, gdyby podał adres. A wizję zwłok "w trawie, obok drzewa" to może mieć każdy.
Brzostowski (7067 punktów)
>Wywiad z policyjnym psychologiem śledczym, panią Justyną Poznańską.
Tak są tacy specjaliści i czego to dowodzi? Że nie ma jasnowidzów?

>Byłby prawdziwym jasnowidzem, gdyby podał adres. A wizję zwłok "w trawie, obok drzewa" to może mieć każdy.

Graj w uczciwe karty, Jackowski podaje "w trawie, obok drzewa" i policjanci znajdują ciało, a potem mu dziękują. Dostrzegasz tutaj jakieś odpryski logiki?
Madman (7811 punktów)
>Dostrzegasz tutaj jakieś odpryski logiki?
Tak. Bo są ludzie, którzy potrafią to samo, ale nie odwołują się do paranormalnych zdolności.
Zobacz sobie film "Messaiah" Derrena Browna, może zrozumiesz, o co mi chodzi.
27-08-2010 00:13 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Dostrzegasz tutaj jakieś odpryski logiki?
>Tak. Bo są ludzie, którzy potrafią to samo, ale nie odwołują się do paranormalnych zdolności.
>Zobacz sobie film "Messaiah" Derrena Browna, może zrozumiesz, o co mi chodzi.

Skoro są ludzie, którzy potrafią to samo co Jackowski, ale nie odwołują się do paranormalnych zdolności, znaczy to tylko tyle, że wg Ciebie Jackowski umie to "coś" i jest "ble", a inni umieją to samo "coś" i są "OK". A tutaj nie chodzi o to czy są "ble" czy "OK", ale o umiejętności. Skoro to samo potrafią, znaczy to że ich zdolności nie są paranormalne, tylko normalne, bo przecież "paranormalne" nie istnieją, a On jednak zwłoki znajduje.
26-08-2010 19:16 
 Ocena 4 na 4
Appenzeller (3118 punktów)
>I czego to dowodzi? Wiesz że w domach, jest ogromna liczba wyleczonych w szpitalach ludzi, ale ani jednemu nie odrosła noga. Ciekawe dlaczego.
O ile wiem, lekarze nie obiecują cudów. Dlatego. Mógłby Kolega rzucić ciekawszymi argumentami. Chociaż z tym odrastaniem, to może się udać, jeżeli "inteligentni inaczej" w surdutach i w sutannach nie uniemożliwią badania komórek macierzystych. Już co nieco udało się dokonać w kwestii odrastania wyrwanych zębów. Kolega poszuka w Internecie. TO jest ciekawe, na dodatek to prawda.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
>>bo to jest niegodne racjonalisty.
>Niegodne racjonalisty, to nieracjonalnie myśleć. Czy Pan Jackowski już wygrał sześciokrotnie w totka? Jeśli nie, znaczy to, że jego moc wyłącza się w obliczu 49 kulek.
w sprawie numerów lotto to Pan Jackowski już się kiedyś wypowiadał - na to jest nałożona blokada z tamtej strony...
26-08-2010 17:20 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Owszem, ale gdy są to referencje od komendantów policji, którzy piszą wprost, że gość wskazał miejsce pobytu lub zwłok, to nie wydaje mi się, aby Ci policjanci byli idiotami, ktorzy własną karierę i dobrą opinię wystawialiby na pośmiewisko.
Pan 'jasnowidz', jak zapewne zauważyłeś, ma wizje typu: "Zwłoki leżą w pobliżu jakiegoś budynku... Widzę jakieś drzewo... Obok jest droga..." W ten sposób można mieć 80% szans, że się trafi.
Ja też potrafię z taką skutecznością wskazać lokalizację zwłok. 80% procent trupów jest już dawno na cmentarzu.
Mam też inne tego typu 'paranormalne' zdolności. Potrafię odgadnąć dzień urodzenia dowolnej osoby, myląc się maksymalnie o trzy dni.
>Poza tym, kolego są też udowodnione "dziwne" rzeczy, jak np zdarzenia z Ojcem Pio, które są udokumentowane.
W jaki sposób udokumentowane? Tak jak cud w Sokółce?
Jakie konkretnie 'zdarzenia' z Padre Pio zostały udowodnione? Bilokacja? Rozumiem, że zebrała się komisja w dwóch pokojach i Pio wszedł do obu jednocześnie? Czy też może jedynymi dowodami są relacje świadków i hagiografia z Księgarni Świętego Jacka?
>Nie można ignorować badań lekarzy i opinii ludzi, tylko dlatego, że:
>- jest wielu kłamców i naciągaczy
>- że ma się inne spojrzenie na pewne rzeczy
>bo to jest niegodne racjonalisty.
Odpowiedz mi, proszę, dlaczego pan Jackowski aktualnie się zastanawia, ile pieniędzy zażądać w ramach odszkodowania od policji za to, że się do niego nie przyznają? Dlaczego po prostu nie pójdzie do Randiego i nie zgarnie tego miliona? Przecież dla pana 'jasnowidza' to powinna być pestka.
Krzysiek. (2 punktów)

Wklejam tutaj artykuł, który ukazał się w Newsweeku bodajże w tamtym roku, na temat Pana Jackowskiego.
Będę wdzięczny jeżeli odniesiecie się Państwo do opisanych tam rzekomych "wizji".
Podchodzę do całej sprawy dość sceptycznie, ale opisy danych "wizji" wydają się niezwykle trafne.

Link: www.newswe(*)two/jasnowidz-detektyw,42493,1

Pozdrawiam,

Krzysiek.
26-08-2010 18:44 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Pan 'jasnowidz', jak zapewne zauważyłeś, ma wizje typu: "Zwłoki leżą w pobliżu jakiegoś budynku... Widzę jakieś drzewo... Obok jest droga..." W ten sposób można mieć 80% szans, że się trafi.

No tak, bo w Polsce jest tak dużo budynków, dróg, drzew! To jak to możliwe, że dzięki jemu te zwłoki znajdują? On nie mówi tylko "pod drzewem", ale wskazuje lokalizację, dlatego znajdują się zwłoki wiele kilometrów od miejsca zamieszkania.

>Ja też potrafię z taką skutecznością wskazać lokalizację zwłok. 80% procent trupów jest już dawno na cmentarzu.

Czyich zwłok?

>Mam też inne tego typu 'paranormalne' zdolności. Potrafię odgadnąć dzień urodzenia dowolnej osoby, myląc się maksymalnie o trzy dni.

Faraon Cheops, czekam...

>>Poza tym, kolego są też udowodnione "dziwne" rzeczy, jak np zdarzenia z Ojcem Pio, które są udokumentowane.
>W jaki sposób udokumentowane? Tak jak cud w Sokółce?
>Jakie konkretnie 'zdarzenia' z Padre Pio zostały udowodnione? Bilokacja? Rozumiem, że zebrała się komisja w dwóch pokojach i Pio wszedł do obu jednocześnie? Czy też może jedynymi dowodami są relacje świadków i hagiografia z Księgarni Świętego Jacka?

A elektron widziałeś? Skąd wiesz że istnieje?

zjawisko stygmatów, samopalenia i inne dziwności zdarzają się, są opisane w literaturze. Nie chodzi akurat o konkretne zjawisko czy osobę, tylko o to aby nie zamykać się w "łbie zakutym" i nie być bardziej "świętym" niż "święci", bo wówczas ideologia może zaczopować, nawet te nieduże już otwory w "hełmie".

Zobacz, jak Richard Dawkins nie wyklucza istnienia Boga (od 1.55 do 2.20):

www.youtub(*)!v=H7OWwLURQnU&feature=related

myślę, że "hełm" go nie uwiera.

>Odpowiedz mi, proszę, dlaczego pan Jackowski aktualnie się zastanawia, ile pieniędzy zażądać w ramach odszkodowania od policji za to, że się do niego nie przyznają? Dlaczego po prostu nie pójdzie do Randiego i nie zgarnie tego miliona? Przecież dla pana 'jasnowidza' to powinna być pestka.

Jasnowidzenie i inne dostrzegane "dziwności" tego świata, nie są raczej mocą od czarnoksiężnika tylko zjawiskiem (normalnym), ale trudnym do wyjaśnienia, bo mamy zbyt małą wiedzę, tak sądzę. Nie ma możliwości powtórzenia eksperymentu, bo nie wiemy co wpływa na wyniki. Jackowski odgaduje lokalizację zwłok przez długi czas, musi dotykać przedniotów zaginionego, iść jego śladem, itd , jak ma to zrobić?

To tak jak być kazał udowodnić fizykowi że istnieje elektron, dając mu do dyspozycji wybrane przypadkowo przedmioty z pakamery. Znajdź takiego fizyka.
26-08-2010 22:21 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>On nie mówi tylko "pod drzewem", ale wskazuje lokalizację, dlatego znajdują się zwłoki wiele kilometrów od miejsca zamieszkania.
Czasem za to się nie znajdują. I policja marnuje czas i zasoby ludzkie na poszukiwania w miejscu, które przyśniło się panu Jackowskiemu.
>>Ja też potrafię z taką skutecznością wskazać lokalizację zwłok. 80% procent trupów jest już dawno na cmentarzu.
>Czyich zwłok?
Dowolnych zwłok. Zapewne jakieś 80% zmarłych leży na cmentarzu. "Widzę nagrobek... Coś jak granit, lastryko... To bardzo niewyraźna wizja. Chyba z powodu sześciu stóp gliny i piasku... Widzę też jakieś znicze, kwiaty. I symbol. Coś abstrakcyjnego, związanego z religią... Chyba krzyż..."
>>Mam też inne tego typu 'paranormalne' zdolności. Potrafię odgadnąć dzień urodzenia dowolnej osoby, myląc się maksymalnie o trzy dni.
>Faraon Cheops, czekam...
Piątek.
>A elektron widziałeś? Skąd wiesz że istnieje?
Pani profesor Sobaniec-Łotowska widziała ludzkie serce w kolonii bakterii.
Błagam, nie porównuj fizyki i spirytyzmu, bo się tylko ośmieszasz.
>zjawisko stygmatów, samopalenia i inne dziwności zdarzają się, są opisane w literaturze.
Latanie na miotle również się zdarza, jest opisane w literaturze. J.K.Rowling duzo o tym pisała.
>Nie chodzi akurat o konkretne zjawisko czy osobę, tylko o to aby nie zamykać się w "łbie zakutym"
Rozumiem, że jeśli natychmiast nie uwierzę w lewitację indyjskich fakirów, to będę zakutym łbem?
>Jackowski odgaduje lokalizację zwłok przez długi czas, musi dotykać przedniotów zaginionego, iść jego śladem, itd , jak ma to zrobić?
>To tak jak być kazał udowodnić fizykowi że istnieje elektron, dając mu do dyspozycji wybrane przypadkowo przedmioty z pakamery. Znajdź takiego fizyka.
Bredzisz. Jackowski sam sobie może wybrać eksperyment i sam sobie musi załatwić przedmioty z pakamery. A fizykowi do udowodnienia istnienia elektronu wystarczy kartka papieru i długopis.
Brzostowski (7067 punktów)
>>On nie mówi tylko "pod drzewem", ale wskazuje lokalizację, dlatego znajdują się zwłoki wiele kilometrów od miejsca zamieszkania.
>Czasem za to się nie znajdują. I policja marnuje czas i zasoby ludzkie na poszukiwania w miejscu, które przyśniło się panu Jackowskiemu.
Referencje mówią same za siebie, dlaczego ignorujesz te referencje? Nie pasuje do światopoglądu?
>>>Ja też potrafię z taką skutecznością wskazać lokalizację zwłok. 80% procent trupów jest już dawno na cmentarzu.
>>Czyich zwłok?
>Dowolnych zwłok. Zapewne jakieś 80% zmarłych leży na cmentarzu. "Widzę nagrobek... Coś jak granit, lastryko... To bardzo niewyraźna wizja. Chyba z powodu sześciu stóp gliny i piasku... Widzę też jakieś znicze, kwiaty. I symbol. Coś abstrakcyjnego, związanego z religią... Chyba krzyż..."
Dowolnych? Litości ... człowieku, do niego przychodzą ludzie z pytaniami o konkretną osobę i on znajduje te konkretne zwłoki, często wiele kilometrow od miejsca zamieszkania. Litości ...
>>>Mam też inne tego typu 'paranormalne' zdolności. Potrafię odgadnąć dzień urodzenia dowolnej osoby, myląc się maksymalnie o trzy dni.
>>Faraon Cheops, czekam...
>Piątek.
Udowodnij to. W dowodzie uwzględnij fakt, że tam wtedy nie było piątków.
>>A elektron widziałeś? Skąd wiesz że istnieje?
>Pani profesor Sobaniec-Łotowska widziała ludzkie serce w kolonii bakterii.
>Błagam, nie porównuj fizyki i spirytyzmu, bo się tylko ośmieszasz.
A po co piszesz mi o jakiejś Sobaniec? Co ona ma wspólnego z naszą dyskusją? Ja nie porównuje fizyki i spirytyzmu.
>>zjawisko stygmatów, samopalenia i inne dziwności zdarzają się, są opisane w literaturze.
>Latanie na miotle również się zdarza, jest opisane w literaturze. J.K.Rowling duzo o tym pisała.
Stygmaty Ojca Pio są faktem, zbadanym przez lekarzy
>>Nie chodzi akurat o konkretne zjawisko czy osobę, tylko o to aby nie zamykać się w "łbie zakutym"
>Rozumiem, że jeśli natychmiast nie uwierzę w lewitację indyjskich fakirów, to będę zakutym łbem?
Nie nie będziesz, ale gdy komendanci policji w Polsce zaczną Cię zapewniać że to widzieli, a Ty dalej nie będziesz dopuszczał myśli, że jednak mogą mieć rację, będziesz na dobrej drodze do założenia sobie, przynajmniej czasowo "hełmu"
>>Jackowski odgaduje lokalizację zwłok przez długi czas, musi dotykać przedniotów zaginionego, iść jego śladem, itd , jak ma to zrobić?
>>To tak jak być kazał udowodnić fizykowi że istnieje elektron, dając mu do dyspozycji wybrane przypadkowo przedmioty z pakamery. Znajdź takiego fizyka.
>Bredzisz. Jackowski sam sobie może wybrać eksperyment i sam sobie musi załatwić przedmioty z pakamery. A fizykowi do udowodnienia istnienia elektronu wystarczy kartka papieru i długopis.

Kartka papieru i długopis? A co to będzie origami? ciekawie pojmujesz pojęcie eksperymentu.
27-08-2010 02:21 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>>>A elektron widziałeś? Skąd wiesz że istnieje?
>>Pani profesor Sobaniec-Łotowska widziała ludzkie serce w kolonii bakterii.
>A po co piszesz mi o jakiejś Sobaniec? Co ona ma wspólnego z naszą dyskusją?
A po co mi piszesz o jakimś elektronie? Co on ma wspólnego z naszą dyskusją?
>Stygmaty Ojca Pio są faktem, zbadanym przez lekarzy
Mówię Ci, że latanie na miotle też jest faktem, wielokrotnie opisywanym.
>Nie nie będziesz, ale gdy komendanci policji w Polsce zaczną Cię zapewniać że to widzieli, a Ty dalej nie będziesz dopuszczał myśli, że jednak mogą mieć rację, będziesz na dobrej drodze do założenia sobie, przynajmniej czasowo "hełmu"
Kiedy wreszcie do Ciebie dotrze, że opinia pana policjanta nie jest żadnym dowodem na jasnowidzenie, nawet pośrednim?
Krzysiek. (2 punktów)
Wklejam tutaj artykuł, który ukazał się w Newsweeku bodajże w tamtym roku, na temat Pana Jackowskiego.
Będę wdzięczny jeżeli odniesiecie się Państwo do opisanych tam rzekomych "wizji".
Podchodzę do całej sprawy dość sceptycznie, ale opisy danych "wizji" wydają się niezwykle trafne.

Link: www.newswe(*)two/jasnowidz-detektyw,42493,1

Pozdrawiam,

Krzysiek.
azu. (492 punktów)
>Podchodzę do całej sprawy dość sceptycznie, ale opisy danych "wizji" wydają się niezwykle trafne.

Opisywane sprawy są dosyć makabryczne, morderstwa, poćwiartowanie i spalenie w piecu itp powinny być gdzieś opisane, w końcu media lubują się w takich makabrycznych zbrodniach. Dlaczego nie mogę nic znaleźć na ich temat. Więc jak mam sprawdzić trafność tych "wizji".
26-08-2010 18:53 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
A może tak racjonalista.pl skusił by się na przetestowanie jakiegoś jasnowidza? Może być Jackowski. Facet dobrze się czuje w "odgadywaniu" lokalizacji zwłok, dajmy mu szansę. Racjonaliści wybiorą 5 przypadkowych spraw - zaginięć, pogadają z policją, rodziną, ustali się zasady i niech Jackowski działa. Może się zgodzi. Warto próbować, dla wielu z Was byłaby to szansa na nowe otwarcie w postrzeganiu świata.
26-08-2010 19:09 
 Ocena 5 na 5
Appenzeller (3118 punktów)
>A może tak racjonalista.pl skusił by się na przetestowanie jakiegoś jasnowidza? Może być Jackowski. Facet dobrze się czuje w "odgadywaniu" lokalizacji zwłok, dajmy mu szansę. Racjonaliści wybiorą 5 przypadkowych spraw - zaginięć, pogadają z policją, rodziną, ustali się zasady i niech Jackowski działa. Może się zgodzi. Warto próbować, dla wielu z Was byłaby to szansa na nowe otwarcie w postrzeganiu świata.
Zawsze mogą się zgłosić do Randiego. A i kwota nie do pogardzenia.
W latach bodaj 70, w Niemczech, jeśli dobrze pamiętam, przeprowadzono tzw. eksperyment Stodoła. Zbudowano specjalny duży budynek, pod podłogą przepuszczono rury, którymi mogła popłynąć woda. Zaproszono znanych różdżkarzy, którzy zgodzili się na eksperyment. Najpierw mogli popróbować, wiedząc w których rurach jest woda. Potem, niestety, w drugim etapie, już nie wiedzieli, i mieli odczytać to swoimi różdżkami. Owszem, odnosili sukcesy. W 50% przypadków, czyli jak przy zgadywaniu. Tak się testuje paranormalność.
Chyba wybrał Kolega nienajlepsze forum na szukanie naiwnych.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
26-08-2010 19:32 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Zawsze mogą się zgłosić do Randiego. A i kwota nie do pogardzenia.
>W latach bodaj 70, w Niemczech, jeśli dobrze pamiętam, przeprowadzono tzw. eksperyment Stodoła. Zbudowano specjalny duży budynek, pod podłogą przepuszczono rury, którymi mogła popłynąć woda. Zaproszono znanych różdżkarzy, którzy zgodzili się na eksperyment. Najpierw mogli popróbować, wiedząc w których rurach jest woda. Potem, niestety, w drugim etapie, już nie wiedzieli, i mieli odczytać to swoimi różdżkami. Owszem, odnosili sukcesy. W 50% przypadków, czyli jak przy zgadywaniu. Tak się testuje paranormalność.
>Chyba wybrał Kolega nienajlepsze forum na szukanie naiwnych.

I czego to dowodzi, że Jackowski nie ma umiejetności jasnowidzenia?

Naiwnych? Od kiedy to propozycja testowania jest poszukiwaniem naiwnych? No chyba że Ty wiesz jaki będzie wynik testów? Wiesz?

FAcet ma kilkaset potwierdzeń (referencji), w tym wiele z pieczątkami, nazwiskami, stanwiskami, podpisami. I widząc to nie zaświta Ci w głowie, że coś w tym może być?

Wiem, wiem, Ty i tak wiesz swoje. Tak jak babcia mojego kolegi, słuchaczka pewnego radia, Ona nie dopuszcza nawet myśli, że Tusk nie był zamieszany w wypadek Lecha. No, tak ma!
26-08-2010 19:45 
 Ocena 3 na 3
azu. (492 punktów)
Szansę to Jackowski ma już od paru lat i jakoś nie potwierdził swojej skuteczności. "Wizja" że ciało wędkarza zostanie znalezione w rzece poniżej miejsca w którym łowił to nie wizja tylko logiczny wniosek a papierek z policji za to dostał. I takimi wizjami nazbierał "rekomendacje".
26-08-2010 20:17 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Szansę to Jackowski ma już od paru lat i jakoś nie potwierdził swojej skuteczności. "Wizja" że ciało wędkarza zostanie znalezione w rzece poniżej miejsca w którym łowił to nie wizja tylko logiczny wniosek a papierek z policji za to dostał. I takimi wizjami nazbierał "rekomendacje".

Dużo jest w Tobie niechęci do przeczytania referencji, to co piszesz to demagogia, wiadomo, że nie za każdym razem się udaje, to oczywiste, ale ilość referencji i zapisy w nich mówią wiele, możesz je ignorować, nie dopuszczać o tym myśli, to Twoja sprawa i Twojego "racjonalizmu".

Czytaj:

"Przekazana przez Pana wersja zdarzenia potwierdziła się z zaistniałym zdarzeniem... W tym miejscu pragnę Panu podziekować za dokładne wskazanie miejsca ukrywania się poszukiwanego listem gończym groźnego przestępcy... przekazane przez Pana inforamcje z dokładnym wskazaniem ulicy i budynku pozwoliły na zatrzymanie go."

Komenda Policji w Radomiu
(podpisał nadkomisarz Ktoś Tam)
www.krzysz(*).php?kategoria=dokumenty&gal=2
26-08-2010 20:34 
 Ocena 4 na 4
azu. (492 punktów)
Gdzie znajdę dokładne opisy tych spraw. Dlaczego mam brać na wiarę to co Jackowski mówi o sobie i umieszcza na swojej stronie kiedy policja oficjalnie się tego wypiera?

Doświadczenie wykazało że jasnowidze i cała reszta paranormalnych to oszuści. Więc punktem wyjściowym dla mnie jest wniosek - następny oszust. To on musi jasno i niezbicie udowodnić że jest inaczej nie ja. Ale nie zrobi tego bo on i jemu podobni żerują na niedomówieniach i niejasnościach.
26-08-2010 21:13 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Gdzie znajdę dokładne opisy tych spraw. Dlaczego mam brać na wiarę to co Jackowski mówi o sobie i umieszcza na swojej stronie kiedy policja oficjalnie się tego wypiera?

Masz nazwiska w referencjach, zadzwoń!

>Doświadczenie wykazało że jasnowidze i cała reszta paranormalnych to oszuści. Więc punktem wyjściowym dla mnie jest wniosek - następny oszust. To on musi jasno i niezbicie udowodnić że jest inaczej nie ja. Ale nie zrobi tego bo on i jemu podobni żerują na niedomówieniach i niejasnościach.

On nie musi niczego udowadniać, nie jest to mu potrzebne, pośrednio dowodami są referencje. Ty też czytajac podręcznik z fizyki, ufasz, że to co napisał ktoś kogo uważasz za wiarygodnego, jest prawdą. Ja nie mam podstaw sądzić, że komisarze i nadkomisarze są niewiarygodnymi kretynami.

Dowodzenie wszystkiego dookoła jest nierealne, opieramy się na doświadczeniach innych, wiarygodnych ludzi. O ile jakiś tam jasnowidz, jest dla mnie mało wiarygodny, bo jak sam napisałeś jest wielu oszustów, to już tak duża liczba policyjnych rerferencji uprawdopadabnia jego możliwości. Dla mnie policjanci są dość wiarygodni.
A co przekonałoby Cię do Jackowskiego? Uczestnictwo w wizji? Czy tego samego żądasz od fizyków w sprawie elektronu?
Madman (7811 punktów)
>Czy tego samego żądasz od fizyków w sprawie elektronu?
Zostaw już ten elektron, bo się Fizyk wkurzy.
27-08-2010 01:13 
 Ocena 1 na 1
azu. (492 punktów)
Nie widzę sensu dzwonienia do tych ludzi. Jedyne co bym udowodnił to że wśród policjantów też są idioci i to na wysokich stanowiskach. Jeśli Jackowski uważa że rzecznik policji kłamie i niszczy jego reputację "zawodową" to niech przestanie się odgrażać, co robi już od paru lat, a idzie do sądu. Wtedy jego "dokumenty" zostaną zweryfikowane i dowiemy się ile mają wspólnego z rzeczywistością.

Nic dziwnego że mamy dziurę w budżecie jeśli sądy płacą za "usługi paranormalne" w sprawie pobicia ...
www.krzysz(*)dd716756a9890b9af7a736451e.jpg
i sugeruje mi Pan że mam zadzwonić do tego prokuratora z pytaniem za co zapłacono Jackowskiemu hahaha
27-08-2010 02:00 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Nie widzę sensu dzwonienia do tych ludzi. Jedyne co bym udowodnił to że wśród policjantów też są idioci i to na wysokich stanowiskach.

Właśnie taki "racjonalizm" krytykuję. Ty nie zbadasz sprawy, nie spróbujesz, bo wiesz z góry jaki będzie wynik: wśród policjantów też są idioci i to na wysokich stanowiskach. Ty wiesz, co udowodnisz! No? Jesteś jasnowidzem!
27-08-2010 01:16 
 Ocena 3 na 3
supron (18 punktów)
>A co przekonałoby Cię do Jackowskiego? Uczestnictwo w wizji? Czy tego samego żądasz od fizyków w sprawie elektronu?

Co do fizyki to sprawa jest prosta - słuchasz że grawitacja działa tak i tak, że można ją opisać w taki a nie inny sposób. Potem idziesz, ważysz jabłko, stawiasz je na stole, zrzucasz, zapisujesz czas w jakim spadło, potem liczysz to samo na papierze i wierz mi że wynik będzie podobny i nie wykroczy poza margines błędu.

Z elektronem jest tak samo - czytasz papiery o prądzie, przewodach, układach, potem składasz prosty obwód i badasz czy zachował się tak jak powinien. Na podstawie takich obserwacji możesz przyjąć że to co było tam napisane możesz w jakiś sposób udowodnić. W tej sytuacji jesteś badaczem i naocznym świadkiem więc nie będziesz miał co do tego wątpliwości. Oczywiście tą metodą nie zbadasz wszystkiego bo ma to duże ograniczenia, ale do prostych praw fizyki w sam raz.

Inną sprawą jest coś takiego jak logika i spójność. Czytając książkę dotyczącą fizyki/biologii/chemii/matematyki zawsze widzisz w tym spójną całość - założenia fizyczne są zgodne z prawami matematycznymi, założenia biologiczne zgodne z fizyką i chemią, chemia zgodna z fizyką. Nie jesteś tutaj badaczem, więc nie będziesz miał dowodów namacalnych. Będziesz miał jednak setki dowodów naukowych potwierdzających daną tezę.

Jeśli chodzi o jasnowidzenie, telekinezę, telepatię, to nie udowodnisz tego doświadczeniem, bo nie masz takich zdolności. Nie udowodnisz ich naukowo, bo nie zgadzają się z prawami fizycznymi, chemicznymi czy matematycznymi. Często są nawet z nimi sprzeczne.

Wiadomo że nauka też czasem się myli i stawia błędne hipotezy. Nikt nie każe jednak wierzyć w coś co nie ma potwierdzenia - naukowcy mylili się wiele razy. Powiesz że jest tyle świadectw zdolności pana J. - uznałbym to gdyby te świadectwa były dobitne. Powiesz że to nie jest powód do tego by całkowicie odrzucić hipotezę o nieodkrytych przez naukę zdolnościach - zgadzam się, ale tylko w wypadku gdy bilans za i przeciw będzie bliski 50/50, jednak w tym wypadku za przemawiają jedynie wątpliwe świadectwa do których nikt się nie przyznaje, przeciw natomiast jest cała dzisiejsza nauka, psychologia i prawdopodobieństwo (czyli jak już przedmówcy powiedzieli podawanie faktów ogólnych pasujących do większości spraw).

Racjonalnie rzecz ujmując, powinniśmy się trzymać tego bilansu.
27-08-2010 01:55 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Powiesz że to nie jest powód do tego by całkowicie odrzucić hipotezę o nieodkrytych przez naukę zdolnościach - zgadzam się, ale tylko w wypadku gdy bilans za i przeciw będzie bliski 50/50, jednak w tym wypadku za przemawiają jedynie wątpliwe świadectwa do których nikt się nie przyznaje, przeciw natomiast jest cała dzisiejsza nauka, psychologia i prawdopodobieństwo (czyli jak już przedmówcy powiedzieli podawanie faktów ogólnych pasujących do większości spraw).
>Racjonalnie rzecz ujmując, powinniśmy się trzymać tego bilansu.

O to przecież "walczę" od początku w tym wątku, o nieodrzucanie z góry hipotez, tylko dlatego, że nie zgadzają się z naszym dotychczasowym doświadczeniem, a są przynajmniej uprawdopodobnione. Nie rozumiem tylko dlaczego bilans ma być 50/50?

Mi wystarczy promil szansy, o ile rzecz idzie o wielką sprawę, bo przy małej szansie, a dużej sprawie korzyść może być znacząca.

Wdałem się w dyskusję tylko dlatego, że nie pojmuję, jak racjonalista może z góry odrzucać pewne hipotezy, bez chociażby wstępego zbadania, tylko dlatego, że mogą być niezgodne z jego doświadczeniem lub co gorsza światopoglądem.
supron (18 punktów)
>Nie rozumiem tylko dlaczego bilans ma być 50/50?
No tak nakazuje zdroworozsądkowa logika. Badacz musi drążyć dopóki ma choćby promil wątpliwości. Sceptyk przy niekorzystnym bilansie uznaje tezę za wątpliwą i zakłada że bardziej prawdopodobne jest oszustwo.
Wiesz dlaczego to takie ważne? Żeby ludzie nie nabierali się na fałszywych cudotwórców. Jeśli ktoś na prawdę jest wyjątkowy, to nie pozostawi cienia wątpliwości a przynajmniej zbliży ten bilans do 50/50.

>Wdałem się w dyskusję tylko dlatego, że nie pojmuję, jak racjonalista może z góry odrzucać pewne hipotezy, bez chociażby wstępego zbadania, tylko dlatego, że mogą być niezgodne z jego doświadczeniem lub co gorsza światopoglądem.
Dla każdego racjonalizm jest czymś innym - dla jednego to odrzucanie wszystkiego co nieprawdopodobne, dla drugiego zaś badanie wszystkiego co można uznać za nieprawdopodobne i ew. odrzucenie tego.
28-08-2010 06:35 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> O to przecież "walczę" od początku w tym wątku, o nieodrzucanie z góry hipotez [...]

Jakich hipotez? Sęk w tym, że tu nie ma żadnych hipotez. Niby jak miałoby jasnowidzenie działać?
Brzostowski (7067 punktów)
>> O to przecież "walczę" od początku w tym wątku, o nieodrzucanie z góry hipotez [...]
>Jakich hipotez? Sęk w tym, że tu nie ma żadnych hipotez. Niby jak miałoby jasnowidzenie działać?

Czyli logika jest taka (abstrahując od tego czy są lub nie ma tutaj akurat hipotez): skoro nie można sformułować hipotezy, zjawisko nie istnieje i zastanawianie się nad nim jest irracjonalne?

1000 lat temu nikt nie stawiał żadnych hipotez odnośnie ruchu elektronu, znaczy: 1000 lat temu nie było ruchu elektronu. Pojawił się wtedy, gdy ktoś sformułował hipotezę dotyczącą ruchu elektronu.
29-08-2010 15:01 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>>> O to przecież "walczę" od początku w tym wątku, o nieodrzucanie z góry hipotez [...]

>> Jakich hipotez? Sęk w tym, że tu nie ma żadnych hipotez. Niby jak miałoby jasnowidzenie działać?

> Czyli logika jest taka (abstrahując od tego czy są lub nie ma tutaj akurat hipotez): skoro nie można sformułować hipotezy, zjawisko nie istnieje i zastanawianie się nad nim jest irracjonalne?

Zgadza się. Na przykład, wszystko co robi jasnowidz Jackowski można prosto wytłumaczyć: jest dobrym psychologiem, zapewne lepszym od policji, samym swoim udziałem w śledztwie mobilizuje policjantów do efektywniejszego działania (metoda zupy z gwoździa), porażki przemilcza a sukcesy nagłaśnia, itp. Jakaś hipoteza postulująca inne wytłumaczenie jest tu wręcz zbędna.

> 1000 lat temu nikt nie stawiał żadnych hipotez odnośnie ruchu elektronu, znaczy: 1000 lat temu nie było ruchu elektronu. Pojawił się wtedy, gdy ktoś sformułował hipotezę dotyczącą ruchu elektronu.

Też się zgadza: elektron pojawił się ludziom gdy zauważyli, że promienie katodowe mają znacznie większy stosunek ładunku do masy niż którykolwiek z jonów atomowych. Były dwie hipotezy: duży ładunek lub mała masa - przetestowano je i mamy elektron.

A co tu testować w jasnowidzeniu? Sam Jackowski się przed tym wzbrania.
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)

>Jakich hipotez? Sęk w tym, że tu nie ma żadnych hipotez. Niby jak miałoby jasnowidzenie działać?

tu trochę w tym temacie - Lawrence LeShan - "Świat Jasnowidzących", wyd. Rebis... jak się chce, to się znajdzie...
26-08-2010 22:34 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Dużo jest w Tobie niechęci do przeczytania referencji, to co piszesz to demagogia
To przeczytaj sobie, jaką bezczelną i chamską demagogię na temat Randiego prowadzi pan Jackowski na swoim blogu. Cytuje nawet Himalayapedię, święte strony wszystkich paranormalnych pomyleńców. To jest dla mnie najlepsza jego referencja.
27-08-2010 00:22 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Dużo jest w Tobie niechęci do przeczytania referencji, to co piszesz to demagogia
>To przeczytaj sobie, jaką bezczelną i chamską demagogię na temat Randiego prowadzi pan Jackowski na swoim blogu. Cytuje nawet Himalayapedię, święte strony wszystkich paranormalnych pomyleńców. To jest dla mnie najlepsza jego referencja.

To, że ktoś wypisuje o kimś bzdury lub chamskie rzeczy, nie może być referencją w sprawie jasnowidzenia, przeciwnie do podpisanych podziękowań komendantów policji za odnalezienie zwłok. Mam nadzieję, że dostrzegasz i rozumiesz co piszesz.

Analogicznie: chamski lekarz może być genialnym chirurgiem.
27-08-2010 02:26 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>To, że ktoś wypisuje o kimś bzdury lub chamskie rzeczy, nie może być referencją w sprawie jasnowidzenia, przeciwnie do podpisanych podziękowań komendantów policji za odnalezienie zwłok.
>Mam nadzieję, że dostrzegasz i rozumiesz co piszesz.
Jeżeli dla Ciebie podpis pana komendanta jest dowodem na jasnowidzenie, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.
Błagam, zastanów się, co to jest dowód i metodologia naukowa...
26-08-2010 22:27 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>No chyba że Ty wiesz jaki będzie wynik testów? Wiesz?
Ty już wiesz, skoro twierdzisz, że to będzie okazja, byśmy mogli zmienić nasze postrzeganie świata i mogli otworzyć nasze zakute łby na odrobinę paranormalności.
>I widząc to nie zaświta Ci w głowie, że coś w tym może być?
>Wiem, wiem, Ty i tak wiesz swoje.
Ty też wiesz swoje, więc zostaw w spokoju nasze zakute, racjonalne do bólu łby i zapisz się do fanklubu pana jasnowidza. Nie masz żadnego dowodu, więc nas nie przekonasz. Dziękuję, dobranoc.
27-08-2010 01:09 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>No chyba że Ty wiesz jaki będzie wynik testów? Wiesz?
>Ty już wiesz, skoro twierdzisz, że to będzie okazja, byśmy mogli zmienić nasze postrzeganie świata i mogli otworzyć nasze zakute łby na odrobinę paranormalności.

nie wiem, pisałem o szansie - okazji, a jak wiesz, szansa to nie wynik. Nie pisałem, że ktokolwiek ma zakuty łeb.

>>I widząc to nie zaświta Ci w głowie, że coś w tym może być?
>>Wiem, wiem, Ty i tak wiesz swoje.
>Ty też wiesz swoje, więc zostaw w spokoju nasze zakute, racjonalne do bólu łby i zapisz się do fanklubu pana jasnowidza. Nie masz żadnego dowodu, więc nas nie przekonasz. Dziękuję, dobranoc.

Nie, ja nie wiem. I to jest zasadnicza różnica między nami. Nie mam dowodu? No nie mam! Poza tymi chlernymi referencjami! Ale to nie mój dowód, to jacyś "kretyni" z policji powypisywali.

A Ty masz dowód na istnienie elektronu? Weź pokaż! No! Jakiś swój dowód! Książki? Eee... tam to nie dowód! Jacyś tam popisali książki i mam w to wierzyć? (analogia - policjanci). A w ogóle to ktoś widział tego elektrona? Eee... tam bujdy na resorach...

Nie masz żadnego dowodu, więc nas nie przekonasz. Dziękuję, dobranoc.
27-08-2010 02:58 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>Nie, ja nie wiem. I to jest zasadnicza różnica między nami. Nie mam dowodu? No nie mam! Poza tymi chlernymi referencjami! Ale to nie mój dowód, to jacyś "kretyni" z policji powypisywali.
Powtarzam, kartka papieru z pieczątką komendy policji nie jest dowodem.
>A Ty masz dowód na istnienie elektronu? Weź pokaż! No! Jakiś swój dowód! Książki? Eee... tam to nie dowód! Jacyś tam popisali książki i mam w to wierzyć? (analogia - policjanci). A w ogóle to ktoś widział tego elektrona? Eee... tam bujdy na resorach...
>Nie masz żadnego dowodu, więc nas nie przekonasz. Dziękuję, dobranoc.
Znowu ten elektron. Chwytasz się go jak kreacjoniści truchła tetrapoda.

Istnienie elektronu jest faktem intersubiektywnym, a to znaczy, że o jego istnieniu może się przekonać każdy. Wystarczy odrobina dobrej chęci i odpowiednie kwalifikacje. Nie trzeba wierzyć nikomu na słowo. Możesz się wybrać do jakiegoś instytutu fizyki albo zobaczyć elektron na filmiku na YouTube. Możesz zwołać komisję, odpalić lampę katodową Thomsona i każdy podmiot jest w stanie uzyskać taki sam wynik eksperymentu.

W przypadku jasnowidzenia ciężko mówić o jakiejkolwiek intersubiektywności. Nie każdy może to sprawdzić. Trzeba uwierzyć na słowo panu Jackowskiemu i kilku komendantom. Przy próbie zwołania komisji bądź próbie zastosowania metodologii naukowej policjanci nabierają wody w usta, a pan Jackowski reaguje stekiem oszczerstw.

Więc proszę, daruj sobie ten fideistyczny argument o Ameryce, która jest, choć nie każdy ją widział. Było to przerabiane tyle razy, że już wystarczy.

Ciężar dowodzenia spoczywa na osobie stawiającej hipotezę. Według Ciebie powinienem zakładać ewentualne istnienie niebieskich, latających słoni tylko dlatego, żeby pochopnie nie odrzucać żadnej hipotezy, która nie jest zgodna z moim doświadczeniem? To jest według Ciebie racjonalne?
27-08-2010 11:44 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Nie, ja nie wiem. I to jest zasadnicza różnica między nami. Nie mam dowodu? No nie mam! Poza tymi chlernymi referencjami! Ale to nie mój dowód, to jacyś "kretyni" z policji powypisywali.
>Powtarzam, kartka papieru z pieczątką komendy policji nie jest dowodem.
Oczywiście że nie jest, jest pośrednim dowodem lub faktem który uprawdopodabnia możliwści Jackowskiego.

>Znowu ten elektron. Chwytasz się go jak kreacjoniści truchła tetrapoda.
>Istnienie elektronu jest faktem intersubiektywnym, a to znaczy, że o jego istnieniu może się przekonać każdy. Wystarczy odrobina dobrej chęci i odpowiednie kwalifikacje. Nie trzeba wierzyć nikomu na słowo. Możesz się wybrać do jakiegoś instytutu fizyki albo zobaczyć elektron na filmiku na YouTube. Możesz zwołać komisję, odpalić lampę katodową Thomsona i każdy podmiot jest w stanie uzyskać taki sam wynik eksperymentu.

Ten dowód z filmu na youtubie to Ci się udał!

>W przypadku jasnowidzenia ciężko mówić o jakiejkolwiek intersubiektywności. Nie każdy może to sprawdzić. Trzeba uwierzyć na słowo panu Jackowskiemu i kilku komendantom. Przy próbie zwołania komisji bądź próbie zastosowania metodologii naukowej policjanci nabierają wody w usta, a pan Jackowski reaguje stekiem oszczerstw.
>Więc proszę, daruj sobie ten fideistyczny argument o Ameryce, która jest, choć nie każdy ją widział. Było to przerabiane tyle razy, że już wystarczy.

Chciałem pokazać, że nie dowodzimy wszystkiego bezpośrednio, tylko opieramy się na osadach/doświadczeniu innych.

>Ciężar dowodzenia spoczywa na osobie stawiającej hipotezę. Według Ciebie powinienem zakładać ewentualne istnienie niebieskich, latających słoni tylko dlatego, żeby pochopnie nie odrzucać żadnej hipotezy, która nie jest zgodna z moim doświadczeniem? To jest według Ciebie racjonalne?

Znajdź kogoś kto potwierdzi (najlepiej jakiś urzędnik na stanowisku - może być policjant, komendant, albo najlepiej tylu ile referencji ma Jackowski), że widzieli niebieskie, latające słonie. Jeśli pojawią się takie opinie, zacznę zastanawiać się nad taką hipotezą. Narazie zastanawianie się nad tym jest nieracjonalne.

Każdy racjonalista musi przyznać, że istnieją dzisiaj rzeczy, o których nie wiemy, mechanizmy, których nie znamy i że będziemy odkrywać cały czas nowe.

Skoro istnieją rzeczy o których nie wiemy, mechanizmy, których nie znamy, oznacza to, że niczego nie możemy odrzucać na 100%. To logiczna konsekwencja.

Możemy mówić tylko o prawdopodobieństwie istnienia lub o naszej intuicji, nic więcej. Nie można zatem na 100% powiedzieć, że nikt nie ma umiejętności jasnowidzenia, można tylko intuicyjnie określić to jako praktycznie (prawie) niemożłiwe uwzględniając doświadczenie.

Zwłaszcza, że są przesłanki (jak te nielubiane referencje) że jakieś źdzbło prawdy w tym może być. To czy jest możłiwe eksperymentalne dowiedzenie tego ma wtórne znaczenie, bo wiemy, że nie zawsze da się powtórzyć eksperyment w tych samych warunkach (bo faktycznie nia ma nigdy takich samych warunków), a skoro nie znamy mechanizmu (a nawet nie mamy szczątkowych danych), nie możemy mówić o ekperymencie bo nie wiemy co wpływa na wynik.

Oczywiście nie podważam siły eksperymentu, wskazuję tylko, że fakt braku dowodu czegoś, nie oznacza że tego czegoś realnie nie ma. To tak jak z tym elektronem. Dowodu 500 lat temu nie było, ale elektrony były, prawda?

Problemem również ciekawym jest to, czy warto (czy racjonalne jest) zajmowanie się sprawami ktore dotyczą zjawisk tak mało prawdopodobnych.

Ale z góry niczego nie można przyjąć, zwłaszcza, że są nawet jeśli mizerne - przesłanki uprawdopodabniające.

A co do dowodu, to oczywiście, że ciężar dowodzenia spoczywa na osobie stawiającej hipotezę, ale można do tego podejść inaczej.

Można postawić hipotezę o fałszywości przesłanek uprawdopodabniających (co jak rozumiem większość tutaj robi).
I nie ma w tym nic niestoswnego, bo ewentualne odrzucenie hipotezy, może być przełomem, prawda?
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)

a tu najnowsza wypowiedz Pana Jackowskiego, w sprawie tej zaginionej Iwony z Sopotu... i nie tylko...

nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2176
27-08-2010 13:54 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>i nie tylko...
Najlepsze, jak zwykle, są komentarze pod artykułem:
Cytat:
Na marginesie chciałbym też dodać ,że osobiście spotkałem się z przypadkiem jasnowidzenia w okolicznościach poszukiwanej broni .Dokładnie dotyczy sprawy zaginięcia pokładowego PKT z czołgu w mojej kompanii w latach 1988/89.Jaki był final nie wiem,ale pamiętam jak jasnowidz wskazywał rózne punkty na terenie mojego pułku.
Jak niewiele trzeba ludziom, by uwierzyć... Kto by się przejmował finałem, ważne, że jasnowidz był i gonił wojskowych po całej jednostce. To się dopiero nazywa jasnowidzenie.
Cytat:
czy NASA ma obraz satelitarny czy tą możliwość brano pod uwagę monitoring jest jednak kiepskiej jakości skoro nie ma go wszędzie i gubi ślady, ale jest setka satelit krążących nad ziemią i rejestrujących obraz wielkości szpilki czy jednak jest mmożliwość poszukania z tego 17 lipca obrazu satelitarnego jelitkowa o tej porze ??? czy NASA mogłaby pomóc ?
NASA? Nie wiem, ale może jakiś radziecki satelita szpiegowski jest nastawiony na Jelitkowo?
Cytat:
PANIE KRZYSZTOFIE MAM PROŚBĘ PROSZĘ JESZCZE RAZ POJECHAĆ DO MAMY IWONY I POPROSIĆ O MOŻLIWOŚC SPANIA W JEJ POKOJU MOŻE TO POZWOLI WCZUĆ SIE W JEJ PSYCHIKKĘ I POMOŻE W POSZIKIWANIACH IWONY. PANIE KRZYSZTOFIE PROSZĘ JEJ POSZUKAĆ POCHODZIĆ NAD MOŻĘM MOŻĘ TA WIZJA SIĘ POJAWI JEDNAK
A jak morze nie pomoże, to pomoże może las.
Cytat:
Całkiem możliwe że za zniknięcie i porwanie tej dziewczyny odpowiedzialni są UFOnauci czyli podmieńcy !Polecam wszystkim ten artykuł na temat tego co sie dzieje na ziemi , jest tam masa dowodów. Nikt od tak sobie nie znika !!! www.totalizm.pl/changelings_pl.htm
Nie no, teraz to już koniecznie trzeba poprosić o pomoc NASA.
Cytat:
jakas kobieta z forum kafeteria tez miala podobna wizje odnosnie jej. ze znajduje sie w miejscu gdzie jest woda i ta woda wplywa przez metalowa kratke. i ze dociera tam slonce
Oho, pan Jackowski ma konkurencję. Policja twierdzi, że w tej sprawie wypowiedziało się już kilkunastu jasnowidzów, każdy miał inną wizję i żadna się nie sprawdziła.
Cytat:
WAŻNE PYTANIE CZY K.JACKOWSKI JEST WIERZĄCY? pytam dlatego bo spotkałem sie wielokrotnie z takimi sugestjami ,ze osoby wierzące posiadają możliwość jasnowidzenia dużo w mnikejszym procencie np: katolicy niż osoby innych wyznań i religi ,jedną z głównych przyczyn tego stanu u katolików jest sakrament bierzmowania ,który rzekomo zamyka tzw trzecie oko co sadzicie o tym ?
Trzeba powołać Kościelną Komisję ds. Trzeciego Oka i dokładnie przebadać pana Jackowskiego.

Wybaczcie prześmiewczy ton, ale z tym jasnowidzeniem to jakaś farsa jest...
28-08-2010 12:38 
 Ocena-1 na 1
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
każdy widzi to, co mu pasuje, co jest zgodne z jego przekonaniami... skoro treść ci nie pasuje, to krytykujesz formę - nie zawsze mądre komentarze... a tu chodzi tylko o merytoryczność...
28-08-2010 12:50 
 Ocena-1 na 1
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
ciekawe tylko, jeśli ta Iwona odnajdzie się w jakimś tunelu, z metalowymi prętami-kratami, to co wtedy napiszesz...
Madman (7811 punktów)
>ciekawe tylko, jeśli ta Iwona odnajdzie się w jakimś tunelu, z metalowymi prętami-kratami, to co wtedy napiszesz...
Może akurat pan Jackowski trafił. A może nie. Bo wcześniej mówił, że ona jest w Jastrzębiej Górze. Jak się domyślam, pan Jackowski poda jeszcze trzy inne opcje i któraś zapewne okaże się prawdziwa (najpierw mówił, że żyje, teraz się boi, że jednak nie, więc będzie miał rację w każdym przypadku). Być może odnajdą zwłoki w stawie i wtedy z triumfem oznajmisz, że policjanci szukają zwłok w jeziorach tylko dlatego, że jasnowidz im kazał.
27-08-2010 12:57 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>Oczywiście że nie jest, jest pośrednim dowodem lub faktem który uprawdopodabnia możliwści Jackowskiego.
Nie jest dowodem, nawet pośrednim!!!
>Ten dowód z filmu na youtubie to Ci się udał!
www.physorg.com/news122897584.html
Jak wspomniałem, trzeba mieć odrobinę chęci i kwalifikacje. Więc albo szukasz lampy katodowej, albo zadowalasz się nagraniem takiego doświadczenia.
>Chciałem pokazać, że nie dowodzimy wszystkiego bezpośrednio, tylko opieramy się na osadach/doświadczeniu innych.
Masz rację, ale osądy innych nie są dowodem naukowym. Rozumiesz? Możesz się sugerować cudzą opinią, ale podziękowania z pieczątką nie mają żadnej wagi, jeśli chodzi o dowód na jasnowidzenie.
>Znajdź kogoś kto potwierdzi (najlepiej jakiś urzędnik na stanowisku - może być policjant, komendant, albo najlepiej tylu ile referencji ma Jackowski), że widzieli niebieskie, latające słonie. Jeśli pojawią się takie opinie, zacznę zastanawiać się nad taką hipotezą.
Skąd u Ciebie takie zaufanie do osób na stanowisku? Pamiętasz sprawę domniemanego cudu w Sokółce? Pani profesor Sobaniec-Łotowska (na stanowisku świeckiej i państwowej uczelni) napisała w raporcie oraz przyznała w mediach, że na hostii znajduje się kawałek mięśnia sercowego w agonii i że jest to cud. Powinienem zacząć rozważać hipotezę, że kawałek serca żydowskiego przywódcy duchownego, nieżyjącego od 2 tysięcy lat, ot tak pojawił się nagle na kawałku hostii? Nie, ponieważ opinia pani profesor nie jest dowodem na prawdziwość cudu eucharystycznego. Jest co najwyżej dowodem na to, że pani profesor widzi różne rzeczy i woli wierzyć, niż dokładnie przebadać. Bo nawet jeśli faktycznie było to serce, to nie ma dowodu na to, że należy do Jezusa.
Tak samo opinia policjanta nie jest dowodem na prawdziwość jasnowidzenia. Dowodzi co najwyżej tego, że pan Jackowski był pomocny w toku śledztwa. Natomiast nie stwierdza jednoznacznie, w jaki sposób pan Jackowski pomagał. Być może wykorzystuje techniki psychologa śledczego, o czym wspominałem. Może po prostu wybiera najprawdopodobniejsze opcje - po osobie ze zdolnościami paranormalnymi spodziewałbym się czegoś więcej niż 80%.
Jedynym sposobem udowodnienia zdolności pana 'jasnowidza' byłby test przy świadkach, przed specjalnie powołaną komisją. Tylko pan Jackowski od lat takiej konfrontacji unika, a zapał, z jakim oczernia Randiego i gardzi milionem $ wskazuje na to, że boi się wyniku testu. Bo a nuż się trafi te nieskuteczne 20%?
>Każdy racjonalista musi przyznać, że istnieją dzisiaj rzeczy, o których nie wiemy, mechanizmy, których nie znamy i że będziemy odkrywać cały czas nowe.
Tak, zgadzam się.
>Skoro istnieją rzeczy o których nie wiemy, mechanizmy, których nie znamy, oznacza to, że niczego nie możemy odrzucać na 100%. To logiczna konsekwencja.
Nie, to nie jest logiczne. Mamy coś takiego jak filtr poznawczy. Bez niego niemożliwe jest normalne funkcjonowanie.
>Oczywiście nie podważam siły eksperymentu, wskazuję tylko, że fakt braku dowodu czegoś, nie oznacza że tego czegoś realnie nie ma.
Czasem nieobecność dowodu jest (sic!) dowodem nieobecności. I nie wiem, czy jasnowidzenie akurat nie jest takim przypadkiem.
>A co do dowodu, to oczywiście, że ciężar dowodzenia spoczywa na osobie stawiającej hipotezę, ale można do tego podejść inaczej.
>Można postawić hipotezę o fałszywości przesłanek uprawdopodabniających (co jak rozumiem większość tutaj robi).
Tu nie chodzi o to, że podziękowania od policjantów są sfałszowane. One po prostu nie mają wagi dowodu, nawet pośredniego (powtarzam po raz n-ty). Obalanie tej hipotezy może przynieść rozstrzygnięcie typu "Pan Jackowski pomógł/nie pomógł policjantom z Będzina". Nie ma to żadnego związku z jasnowidzeniem.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Każdy racjonalista musi przyznać, że istnieją dzisiaj rzeczy, o których nie wiemy, mechanizmy, których nie znamy i że będziemy odkrywać cały czas nowe.
>Tak, zgadzam się.
>>Skoro istnieją rzeczy o których nie wiemy, mechanizmy, których nie znamy, oznacza to, że niczego nie możemy odrzucać na 100%. To logiczna konsekwencja.
>Nie, to nie jest logiczne. Mamy coś takiego jak filtr poznawczy. Bez niego niemożliwe jest normalne funkcjonowanie.

Cała nasza dyskusja o szczegółach jest nieistotna, bo różni nas fundamentalne podejscie do spraw poznawczych, a cała reszta z tego wynika. Cytaty powyżej na to wskazują. Oczywiście ja uważam, że moje podejście jest logiczne, Twoje nie.

A czym jest filtr poznawczy jak nie zniekształceniem odbioru rzeczywistości, nawet jeśli większość ma odbiór podobny, to zawsze znajdzie się grupa która widzi zjawiska inaczej. I dlatego ów filtr umożłiwia Ci tylko uprawdopodobnienie, a nie pewność. Dlatego niczego nie możemy odrzucać na 100%.

Twoj filtr działa jak narzędzie, które zniekształca sam wynik (odbiór rzeczywistości).

Jak to pisał jeden fizyk: "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi."

I tylko o to idzie rzecz, sam Jackowski jest dla mnie mało ważny, tak jak komendanci policji, cud w Sokółce i inne dziwy.
Madman (7811 punktów)
>Oczywiście ja uważam, że moje podejście jest logiczne, Twoje nie.
Ależ oczywiście. Przecież możesz sobie uważać, co tylko chcesz.
>Dlatego niczego nie możemy odrzucać na 100%.
Ale ja nic nie odrzucam na 100%. To jest takie odrzucenie tymczasowe - dopóki nie zostanie to udowodnione, mam to głęboko gdzieś i będę w to wątpił na tyle, na ile pozwala mi mój sceptycyzm, zdrowy rozsądek i zasady metodologii naukowej.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Oczywiście ja uważam, że moje podejście jest logiczne, Twoje nie.
>Ależ oczywiście. Przecież możesz sobie uważać, co tylko chcesz.

Och dziekuję!

>>Dlatego niczego nie możemy odrzucać na 100%.
>Ale ja nic nie odrzucam na 100%. To jest takie odrzucenie tymczasowe - dopóki nie zostanie to udowodnione, mam to głęboko gdzieś i będę w to wątpił na tyle, na ile pozwala mi mój sceptycyzm, zdrowy rozsądek i zasady metodologii naukowej.

Zobacz to żeśmy się na koniec dogadali? Ja też myślę, podobnie, niczego nie odrzucam na 100%, ale w pewne rzeczy wątpię jeśli nie ma satysfakcjonująych mnie dowodów.

Dlatego też w jasnowidzenie wątpię, bo te referencje nie są jak pisałeś dowodem (dla mnie jednak w jakimś tam niedużym stopniu uprawdopadabniają zjawisko), nie twierdzę jednak że zjawisko jasnowidzenia na 100% nie istnieje.

I pytanie do Ciebie, czy w kontekście powyższych Twoich wpisów:

Czy wykluczasz zupełnie aby jasnowidzenie było możliwe (w sensie np odnajdywania zwłok na podstawie obcowania z odzieżą denata - czyli tak jak "niby" robi to Jackowski), czy jednak stoisz na stanowisku, że być może z jakimś minimalnym prawdobieństwem (graniczacym wg Ciebie zapewne z zerem) jest możliwe?
28-08-2010 23:18 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>I pytanie do Ciebie, czy w kontekście powyższych Twoich wpisów:
>Czy wykluczasz zupełnie aby jasnowidzenie było możliwe (w sensie np odnajdywania zwłok na podstawie obcowania z odzieżą denata - czyli tak jak "niby" robi to Jackowski), czy jednak stoisz na stanowisku, że być może z jakimś minimalnym prawdobieństwem (graniczacym wg Ciebie zapewne z zerem) jest możliwe?

Nie mam dowodów na to, że jasnowidzenie jest niemożliwe, dlatego nie mogę wykluczyć z całą pewnością. Tak samo jak ateiści na autobusach pisali, że Boga nie ma najprawdopodobniej. Ale zauważ jedną rzecz - o ile Boga deistycznego (czyli takiego, który nie robi nic poza tym, że jest) nie da się ugryźć, to jednak Boga teistycznego można metodologią naukową potraktować. A to dlatego, że wierutną bzdurą jest teoria niepokrywających się magisteriów. Bóg ingerujący w losy świata, zsyłający deszcze i zapładniający dziewice wchodzi jak najbardziej w obszar zainteresowań nauki. I co? I nic. Żadnego dowodu. Są tylko legendy i opowieści religiantów, którzy "na swej drodze spotkali Jezusa". Poważni ludzie na stanowiskach (nie tylko policjanci, ale także politycy, naukowcy, itp.) twierdzą, że każdego dnia rozmawiają z Bogiem... Dla mnie nie jest to ani dowód pośredni, ani przesłanka uprawdopodobniająca, ani referencja świadcząca o istnieniu Boga.

Podobnie jest z jasnowidzeniem. Jedynym sposobem na udowodnienie takowej zdolności są badania naukowe. Testy, próby, doświadczenia. "Dar jasnowidzenia" liczy sobie już pewnie tysiące lat i przez cały ten czas nie znalazł się ani jeden naukowy dowód. Wiem, że wiele jest opowieści, wiele już osiągnęło status legend miejskich. Ale dobrze wiesz, jak szybko ewoluują plotki w głuchym telefonie.

Mój sceptycyzm każe mi wątpić w tego typu rewelacje, a filtr poznawczy uczy się odsiewać kolejne bajki. Ale nie mam głowy zalanej betonem i zdaję sobie sprawę z tego, że mogę się mylić i w przypadku dostarczenia mi wystarczających dowodów jestem w stanie uderzyć się w pierś i przyznać rację faktom.

U Poppera falsyfikacja wygląda tak, że stawia się hipotezę i szuka dowodów. Każdy dowód 'za' umacnia hipotezę i czyni ją coraz bardziej prawdopodobną. Ale w każdej chwili może się znaleźć dowód 'przeciw', który nakazuje wtedy taką hipotezę od razu odrzucić.
W kwestii jasnowidzenia nie ma ani jednego wyraźnego dowodu 'za'. Czy trzeba w takim razie szukać dowodu 'przeciw'?

Dlatego w umiejętności Pana Jackowskiego nie wierzę i będę poddawał je w wątpliwość tak długo, dopóki nie zobaczę dowodów. A wtedy pana Jasnowidza przeproszę i pogratuluję miliona $ od Randiego.
29-08-2010 13:27 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Czyli zgadzamy się ze sobą w tym względzie. Myślę dokładnie podobnie, jak Ty.

To właśnie taki sposób podejścia do sprawy miałem na myśli pisząc o prawdziwym racjonalizmie, w przeciwieństwie do ideologicznego, który niektórym "racjonalistom" zakazuje w ogóle takiego myślenia (czyli dopuszczania możliwości istnienia czegokolwiek poza tym co "widać").
Madman (7811 punktów)
>Czyli zgadzamy się ze sobą w tym względzie.
Cieszę się, że udało się nam dojść do porozumienia.
>Myślę dokładnie podobnie, jak Ty.
Dokładnie podobnie.
27-08-2010 21:33 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>Wiem, wiem, Ty i tak wiesz swoje. Tak jak babcia mojego kolegi, słuchaczka pewnego radia, Ona nie dopuszcza nawet myśli, że Tusk nie był zamieszany w wypadek Lecha. No, tak ma!
Jakbyś zgadł, że co nieco wiem. Po cichutku dopuszczam różne myśli, ale w odróżnieniu od babci Twojego kolegi przed wyrokiem oczekuję dowodów. Świadectwo komendanta policji, a nawet dwu komendantów policji i jednego stójkowego, jest ewentualnie powodem, dla którego sprawę można by zacząć badać. Najpierw zresztą sprawdzając komendantów, podejrzewając że każdy z nich, zgodnie z rosyjskim powiedzeniem "wriot kak aczewidiec", czyli "kłamie jak świadek naoczny". Albowiem niezwykłe twierdzenia wymagają niezwykłych dowodów, a opinie przyjmowane bez dowodu mogą być bez dowodu odrzucone. A więc procedura jak u Randiego, test podwójnie ślepy, żeby się żaden oszust nie prześliznął. A ty tu artykuły z gazet i opinie lokalnych komendantów prawie jako dowód. U Lema w Wizji lokalnej, ważnym dowodem istnienia ziejącego ogniem smoka było umieszczone w książce zdjęcie grupy osób, które widziały ziejącego ogniem smoka.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
oportunista (1711 punktów)
Niczym Don Juan porwałeś się na wiatraki ludzkiej głupoty, tak jak i on niczego nie zwojujesz, nikogo nie przekonasz ani nie oświecisz. Sprawa jest od zarania ludzkości przegrana. Z takim samym zapałem jak dochodzenie do prawdy, nasz mózg wymyśla niestworzone brednie, w które bardzo chętnie potem wierzy. Rzeczowość i racjonalność argumentów nie jest niestety wyznacznikiem jaki formatuje masze postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości, są one stawiane na jednakowej płaszczyźnie z oczywistymi idiotyzmami. Nauka ma w tym swój niestety ogromny udział. Pierwszym z brzegu przykładem niech będzie homeopatia, jedna cząstka czegoś tam rozpuszczona w oceanie wody stała się super lekiem, płacą za niego ludziska kolosalne sumy, a medycyna utworzyła specjalny dział "nauki" na jej okoliczność. W medycynie jest podobnych kwiatków wiele.
Pseudo naukowcy od pogody i tańca, szarlatani ekonomi i archeolodzy bajarze. Wyliczać tak by można długo, ich racją bytu jest autopromocja przy użyciu kasy sponsorów, tych ostatnich jakoś nie brakuje i nic nie wskazuje aby w tym temacie cokolwiek mogło się zmienić. W myśl zasady jest popyt jest adekwatna podaż. Gdy jasnowidz odnajduje zwłoki, powinniśmy w pierwszej kolejności sprawdzić jego alibi i traktować jako podejrzanego, tymczasem trąbimy z zachwytu jaki to jest cacy.
Znajomy domorosły uzdrawiacz na pytanie jak odmierza, ustala potrzebną dawkę energii do leczenia, odpowiada, intuicyjnie to się samo robi, on jest tylko przekaźnikiem. Równie dobrze może szkodzić jak i pomóc, jest dobrym człowiekiem więc nie podobna by szkodził. No i pogadali rzeczowo i na temat a klienci czekają.
28-08-2010 12:06 
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Niczym Don Juan
Kiszot.
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
a dlaczegóż to brak ostatnio aktywności Pana psychologa... czyżby tak na niego podziałała informacja z Faktów i Mitów (nr.50/458 12-12-2008)o tym, że Pan Jackowski robił wizje dla Mossadu... czyżby Pan psycholog się obawiał, że mu w nocy do drzwi kolbami załomocą izraelscy agenci, nasłani z zemsty przez Pana Jackowskiego za to wszystko, co Pn psycholog o nim powypisywał, co?
a poza tym, cóż za imponująca lista linków do stron demaskujących i obnażających oszustwa ESP... proszę uważać, bo kto za długo walczy z potworami i smokami, może sam się stać jednym z nich...
29-08-2010 02:10 
 Ocena 5 na 5
Marcin Langer (679 punktów)
Panie piotreks1 - trolling trollingiem ale mógłby Pan chociaż poudawać że czyta ze zrozumieniem albo w ogóle czyta to co umieściłem powyżej a następnie głęboko się zastanowił dlaczego świstki papieru z pieczątką albo wywiady w FiM są materiałem dowodowym równie silnym jak to, że na forum NIE DO WIARY napisałbym że posiadłem umiejętność bilokacji, lewitacji, telepatii, jasnowidzenia, telekinezy i jeszcze potrafię strzelać prądem na odległość pięciu miliardów lat świetlnych i to moja MAGICZNA MOC aktywuje kwazary widoczne na zdjęciach teleskopu Huble'a.... A się nie udzielam bo raz - mam dużo pracy, dwa - Pan Madman w zasadzie "did my job".

Abstrahując od piotreks1 trollującego sobie jak zwykle w najlepsze chciałbym pogratulować Panu Madmanowi i innym za wyjątkowo trafne zbijanie typowych argumentów zwolenników jasnowidzenia i Jackowskiego, ale także Panu Brzostowskiemu, z którym nie zgadzam się w 100%, ale którego kultura wypowiedzi i skupianie się na konkretnej argumentacji a nie obrzucaniu błotem ad hominem sprawia, że umieszczanie go w tej samej kategorii co piotreks1 byłoby zaiste wielką obrazą.

Jako że a propo Jackowskiego Panowie powyżej najwyraźniej wyczerpali temat, chciałbym zwrócić uwagę zainteresowanych na artykuł którym to Pan piotreks próbował udowodnić że jasnowidzenie, telekineza i ogólnie zjawiska paranormalne istnieją:
ukryta.eu/art-silawciaznieuchwytna.html

Pomijając stronę internetową z gatunku NIE DO WIARY/WRÓŻKA RADZI itd, i pierwszą część opisującą "niesamowite moce psychiczne" chciałbym się skupić na wypowiedzi Prof. dr hab. Marii Szyszkowskiej (przyjmując, że jest to jej faktyczna wypowiedź umieszczona w książce, do której dostępu w UK nie mam).
A konkretnie, jak to jest możliwe że osoba o tak znacznym dorobku popełnić mogła coś takiego.
(" cytat "z Pani prof i mój komentarz)

" O świecie i nas samych wiemy znacznie więcej niż jesteśmy w stanie obecnie wyjaśnić na drodze naukowej. Objaśniając różnorodne zjawiska uczeni formułują często odmienne a nawet sprzeczne ze sobą teorie i hipotezy. Nie dość, że w środowisku naukowym nie ma zgody na interpretacje wielu problemów, to jeszcze pozostaje wielki obszar, określany mianem nienaukowego. Należy do niego zagadnienie naszych sił psychicznych i witalnych, które tylko w pewnej mierze stanowią przedmiot naukowych dociekań."
Wyjątkowo łatwa do sformułowania myśl którą od wieków podpierają się w różnych odmianach wszyscy ezoterycy. Prawda jest jednak taka, że jeśli coś nie może być poznane na drodze naukowej, oznacza to, że najprawdopodobniej nie istnieje. Naukowcy nie zgadzający się z sobą w rzeczywistości nie podważają zasadności nauki per se, gdyż wszelkie sporne hipotezy formułowane i testowane są w obrębie metodologii naukowej i tylko w jej ramach można wykazać wyższość jednego podejścia nad drugim. Formułowanie i testowanie hipotez na drodze eksperymentalnej wielokrotnie już sprawiło, że zajadli naukowi przeciwnicy jakiejś teorii po sprawdzeniu jej implikacji we własnym laboratorium przyznawali się do błędów i przechodzili do zwalczanego wcześniej obozu (jak przykładowo Dawkins nie wierzący w zasadę upośledzenia Zahaviego, stał się jej gorącym zwolennikiem po ujrzeniu matematycznego modelu Grafena ją udowadniającego). "Obszar nienaukowy" oznacza dziedziny takie jak parapsychologia, opierające się na ekstra ordynarnych twierdzeniach których nie da się zweryfikować w żaden powtarzalny sposób. Nie dlatego jednak, że wymykają się naukowemu poznaniu, ale dlatego, że po prostu nie istnieją i tysiące eksperymentów przeprowadzanych w celu ich sprawdzenia zawsze wykazywało wielkie NIC oscylujące wokół przypadkowego zgadywania. Jak to powiedział psycholog David Marks po zbadaniu wszystkich twierdzeń parapsychologii : "Parascience has so far failed to produce a single repeatable finding and, until it does, will continue to be viewed as an incoherent collection of belief systems steeped in fantasy, illusion and error."
Razi ogólnikowy charakter wypowiedzi Pani prof, formułującej zdania w sposób tak niekategoryczny chyba w celu umożliwienia każdej możliwej interpretacji. Czym przykładowo są "siły psychiczne i witalne" z którymi nauka sobie niby nie radzi? Praca mózgu i mięśni o której student pierwszego roku medycyny wie dzisiaj wielokrotnie więcej niż najwięksi myśliciele z czasów Kanta?

" Zamiast przyznać się do ograniczeń tkwiących w metodach naukowych - chętnie ignoruje się pewne, niemożliwe do objaśnienia na tej drodze zjawiska. Niewytłumaczalne z takiego punktu widzenia jest na przykład zjawisko szczególnej odporności pielęgniarek w czasie epidemii szerzącej się w okresie wojny."
Zjawiska których nie da się zbadać w żaden kontrolowany sposób, nie podlegające zasadzie falsyfikacji nie są zjawiskami "umykającymi nauce". Są ogólnikowymi, z gruntu metafizycznymi, hipotezami, na które udzielenie 100% pewnej odpowiedzi nie będzie nigdy możliwe ("Czy istnieje Bóg/Czajniczek Russela/Latający Potwór Spaghetti") ale które dziwnym trafem po ukonkretnieniu ("Medium X potrafi lewitować") stają się z miejsca obalane na drodze eksperymentalnej.
Co do "magicznych pielęgniarek" - związki pomiędzy układem immunologicznym i nerwowym
są jak najbardziej badane przez naukę już od wielu lat (np www.acnp.org/g4/GN401000069/CH069.html).

" W europejskim podejściu do człowieka dominuje wciąż biologiczny punkt widzenia. Nie zwraca się dostatecznej uwagi na siły psychiczne, wypowiadając zarazem twierdzenia o jedności psychofizycznej człowieka."
I znowu "siły psychiczne". Jeśli przez "biologiczny punkt widzenia" rozumieć stwierdzenie, że wszelkie cechy osobowości wynikają z pracy mózgu i podlegających mu układów z hormonalnym na czele, oznacza to że Pani profesor nie zgadza się z tezą potwierdzaną przez cały dotychczasowy dorobek neurologii, z badaniami ludzi o różnorodnych uszkodzeniach mózgu na czele (poczynając od roku 1848 i sławnego wypadku pl.wikipedia.org/wiki/Phineas_Gage)

cdn...
29-08-2010 03:08 
 Ocena 4 na 4
Marcin Langer (679 punktów)
cdn...

" Freud z całą pewnością nie docenił znaczenia potęgi ludzkiego instynktu samozachowawczego, co nie znaczy, że nie dokonał istotnych odkryć. Należy więc przypuszczać, że właśnie chęć życia bohatera książki "Powrót Nieuchwytnej Siły" była na tyle silna, że doprowadziła - jako skutek uboczny - do relacjonowanych w niej niecodziennych zdarzeń."
Raz, krytykowanie Freuda jako autorytetu w dziedzinie wyjaśniania i opisywania działania ludzkiego mózgu a nawet ludzkiej psychiki jest wielkim nieporozumieniem. Freud nie był naukowcem eksperymentalnie sprawdzającym zasadność własnych teorii. Był hochsztaplerem fałszującym dane, niszczącym życie własnych pacjentów, bezdyskusyjnie i autorytarnie narzucającym im własną interpretacje ich choroby itd (więcej w "Zakazanej psychologii" Tomasza Witkowskiego, "Freudzie ocenionym" Malcolma Macmillana lub w skrócie www.skepdic.com/psychoan.html).
Dwa, u Freuda "potęga ludzkiego instynktu samozachowawczego" jak najbardziej istnieje. Jest wręcz sztandarowym elementem jego teorii, najlepiej widocznym w "Poza zasadą przyjemności" gdzie instynktowi przetrwania, Erosowi, przeciwstawiał popęd ku śmierci (nazwany później przez Stekela Thanatosem).

" Trzeba bowiem od razu podkreślić, że tylko niewielki procent ludzi potrafi naprawdę chcieć; jest zdolnych do tego, by, nie ograniczając się do deklaracji chęci życia, zmierzać w kierunku głębokiego, wytężonego, uporczywego, absolutnego chcenia.

W obiegowym stwierdzeniu: "Chcieć to móc" zawiera się prawda uchodząca zazwyczaj uwadze, a mianowicie nakaz przekładania chęci na siłę psychofizyczną ukierunkowaną przez upragniony cel. Chory ze Szpitala Czerniakowskiego przypuszczalnie zdołał tego dokonać.
"
Homo sapiens jako jedyny gatunek który wyewoluował do stanu w którym zdecydowana większość jego przedstawicieli nie posiada elementarnej, wcielanej w czyn "chęci życia". Jesteśmy więc gatunkiem nierozmnażających się, nieposzukujących pokarmu, nieunikających niebezpieczeństwa lemingów, masowo wymierających z lenistwa opisanego przez Panią profesor i skazanego na wyginięcie zaraz po powstaniu te setki tysięcy lat temu. Nie, zaraz...

" W takich przypadkach, gdy potrafimy chcieć - następuje zapewne pobudzenie zazwyczaj uśpionych możliwości. W przeciętnych sytuacjach charakteryzuje nas bierność i nieumiejętność pełnej koncentracji. Natomiast w sytuacjach skrajnych, zwłaszcza tych naruszających naszą chęć istnienia, być może, broniąc się, nawiązujemy kontakt z nieznanymi nam bliżej siłami energetycznymi Kosmosu. Uczeni piszą zresztą o tym, że jesteśmy cząstką Wszechświata, lecz ze stwierdzeń tych nie wysnuwają dalszych wniosków."
Rzeczywiście, w sytuacji zagrożenia następuje mobilizacja organizmu (en.wikipedia.org/wiki/Fight-or-flight_response) chcącego przetrwać za wszelką cenę. Wydzielanie zwiększonej ilości adrenaliny i kortyzolu, połączone ze zwiększonym dopływem krwi do mięśni nie jest zapewne tym co Pani profesor ma na myśli. Gdyby rzeczywiście zdolności paranormalne manifestowały się w sytuacji zagrożenia życia ("naruszających naszą chęć istnienia") to dowodów na ich istnienie byłoby tysiące jeśli nie miliony z ostatnich dziesięciu lat, nie wspominając o czasach WWI i WWII.
I po raz kolejny: "nieznane siły energetyczne Kosmosu", "uczeni piszą" - jakie siły, jacy uczeni? Czy chodzi może o czarną energię i materię, promieniowanie kosmiczne lub o neutrina przenikające nas w każdej sekundzie? Chyba raczej nie, skoro o nich stosunkowo dużo już wiemy.

" Ażeby "uczytelnić" to, co powiedziałam przed chwilą, odwołam się do analogii z natchnieniem przeżywanym przez niejednego twórcę. W tym stanie szczególnej koncentracji intelektualnej i emocjonalnej następuje niekiedy nagłe objawienie czegoś, co pragnęlibyśmy zgłębić. Olśnienie i wzmożone poczucie prawdy wewnętrznej, zakończenie pewnego etapu uporczywych poszukiwań twórczych. Tak zatem niewykluczone, iż w stanie natchnienia - podobnie jak w sytuacji bohatera książki przezwyciężającego grożącą mu śmierć - uruchomiona zostaje łączność z czymś, co jest poza nami. Zaktualizowana zostaje również ta część mózgu, z której w zwykłych okolicznościach nie umiemy korzystać."
Po raz kolejny zupełnie nietrafiony przykład. Twórcze natchnienie jest fenomenem od lat opisywanym i badanym (np. Csikszentmihalyi, Mihaly (1996). Creativity : Flow and the Psychology of Discovery and Invention. aczkolwiek niempiryczność samego "flow" stawia tego autora na obrzeżach psychologii eksperymentalnej, w domenie psychologii humanistycznej) nie tylko przez psychologię. W skrócie - w mózgu osoby będącej ekspertem w danej dziedzinie lub co najmniej poświęcającej wiele czasu na jej badanie w pewnym momencie zachodzi przeciążenie np w obliczu problemu którego na bazie zdobytej wiedzy dana osoba nie potrafi rozwiązać. Badacz/artysta/poeta skupia się więc na czymś innym, zasypia lub idzie wziąć kąpiel, jak Archimedesowi poradziła żona, "zapominając" o problemie z którym walczył od wielu godzin/dni/lat. W rzeczywistości jednak jego mózg nadal zmaga się z danym problemem, czasami doprowadzając do wypłynięcia na wierzch rozwiązania problemu które widoczne mogło być już od początku na drodze wiedzy zdobytej przez daną osobę w toku przeprowadzonej pracy, ale w związku np. z selektywnością uwagi, niezauważone od razu. Donośne "Eureka!" nie jest więc "uruchomieniem łączności z czymś poza nami" ale wręcz przeciwnie, owocem ciężkiej pracy nad pewnym problemem, akumulacją wiedzy i głęboką, aczkolwiek nieświadomą, introjekcją.

cdn...
29-08-2010 03:47 
 Ocena 3 na 3
Marcin Langer (679 punktów)
cdn...

" Już starożytny filozof Heraklit głosił, że poznajemy świat nie tylko przy pomocy zmysłów i rozumu, ale również intuicji. Intuicja to poznanie bezpośrednie, w przeciwieństwie do poznania pośredniego; to ostatnie charakteryzuje poznanie rozumowe. O intuicji mówimy często w życiu codziennym, kiedy nagle coś nam się objawia, czy też czegoś jesteśmy pewni, jakkolwiek nie udaje nam się tej wiedzy przekonująco uzasadnić."
Intuicja jest procesem również nieobcym nauce, opisywanym i badanym przez wielu jej przedstawicieli. Za najlepsze moim zdaniem wyjaśnienie czym jest i skąd się bierze posłużyć może koncepcja markera somatycznego rozwijana m.in. przez Antonio Damasio, szerzej opisana w "Błędzie Kartezjusza". Jako uzupełniające wyjaśnienie dodałbym połączenia pomiędzy układem wzrokowym i korą nową a układem limbicznym, zwłaszcza ciałem migdałowatym, umożliwiające szybką reakcję w sytuacji zagrożenia często nawet bez udziału woli.

" Intuicja ma swoje odmiany. Filozofowie odwoływali się do intuicji intelektualnej, która pozwoliłaby - gdyby była dana człowiekowi - dotrzeć do istoty poznania rzeczy. Święty Tomasz z Akwinu pisał o aniołach, jako o istotach obdarzonych taką właśnie zdolnością poznawczą. Niektórzy filozofowie odwoływali się też do intuicji uczuć. Niejeden wybitny uczony w dziedzinie nauk przyrodniczych przyznawał i przyznaje się do tego, że wiele zawdzięcza poznaniu intuicyjnemu. Zmarły niedawno znany lekarz krakowski, profesor medycyny Julian Aleksandrowicz głosił np., że niemożliwe jest właściwe działanie lecznicze ze strony kogoś pozbawionego intuicji. Pełni ona bowiem w medycynie szczególną rolę przy stawianiu diagnozy, jak i dawkowaniu leków.

Właśnie intuicja, prowadząca do odrzucenia kultu wiedzy naukowej oraz powszechnie uznawanych przesądów, może doprowadzić do poważnego zajęcia się problemami, o których traktuje książka "Powrót Nieuchwytnej Siły". Rosyjski filozof Szestow trafnie nawoływał w pierwszej połowie XX wieku do przezwyciężenia fałszu świata. Ten fałsz opiera się często na lękliwości jednostek, które boją się posuwać dalej, przenikać tajemnice bytu i zdawać sobie sprawę z ograniczonych możliwości poznawczych. Większość spośród nas wybiera pozór poznania i tym wyjaśnia Szestow - moim zdaniem słusznie - powszechny kult rozumu z jego funkcją porządkującą. Jest to zarazem wyjaśnienie powodów częstej błędnej nieufności wobec poznania intuicyjnego oraz takich faktów, jak opisanych w książce.
"
Jak napisałem powyżej, intuicja jest fenomenem nieobcym nauce i opisywanym na równi z natchnieniem, poczuciem szczęścia i podobnymi. Nie prowadzi więc w żadnym stopniu do "odrzucenia kultu wiedzy naukowej". Ba, sam fakt że nauka potrafi wyjaśnić naturę tak nieuchwytnych procesów prowadzić powinien do zwiększenia się liczebności wyznawców rzeczonego "kultu". Samo zestawienie spójnikiem "oraz" kultu wiedzy naukowej i "powszechnie uznawanych przesądów" sugeruje że wg Pani profesor dotychczasowy dorobek naukowy jest jedynie zbiorem przesądów.
"Przezwyciężenie fałszu świata" w nawiązaniu do wszystkiego co zostało powiedziane powyżej jest czymś zgoła przeciwnym do tego co postuluje Pani profesor. Jest odrzuceniem przednaukowych przesądów i mitów, zdaniem sobie sprawy z ograniczonych możliwości poznawczych mózgu i CAŁKOWITYM oparciem się na metodzie naukowej jako jedynej umożliwiającej obiektywne poznanie pomimo wszelkich niedoskonałości poznawczych umysłu (jakże jakościowo różny jest eksperyment naukowy testowany i potwierdzany w tysiącach laboratoriów na całym świecie przez różnych badaczy osiągających za każdym razem takie same wyniki od subiektywnych twierdzeń mediów i guru nie znajdujących żadnego potwierdzenia w realnym świecie!).

" Zdarzenia, których widownią był Szpital Czerniakowski, należą do sfery irracjonalnej, to znaczy leżącej poza obszarem "dowodliwości" rozumu, co jednak nie oznacza, że z nim sprzecznej. Trzeba pamiętać, że to, co irracjonalne, nie jest tym samym, co antyracjonalne. Należy też sobie wyraźnie uświadamiać, że poznanie naukowe jest tylko jednym z rodzajów poznania, choć wielu uważa je za najlepsze i jedyne. Tymczasem badania naukowe w swoich roszczeniach do poznania prawdy bywają omylne. Świadczy o tym historia poszczególnych nauk. Nauka powinna przyznawać się do swojego pola niewiedzy. Powinna też z szacunkiem odnosić się do wiedzy wykraczającej poza sferę doświadczenia i dowodliwości rozumowej."
Poznanie naukowe jest tylko jednym z rodzajów poznania, jednakże jest jedynym które umożliwia poznanie obiektywne, powtarzalne, nieanegdotyczne, słowem, poznanie które umożliwia ponad wszelką możliwą wątpliwość stwierdzić że coś istnieje lub nie.
Nauka jak najbardziej przyznaje się do swojego pola niewiedzy, jednocześnie wyznaczając dokładne sposoby zmniejszania tego pola i "badania tego co jeszcze pokolenie temu było niezbadane". Przykładem niech będą prace nad największym polem niewiedzy XX wieku, czyli teorią wielkiej unifikacji łączącej fizykę kwantową i grawitację. Dzisiejsze teorie nie wyjaśniają wszelkich niezgodności mechaniki kwantowej i fizyki relatywistycznej, naukowcy postulują jednak wiele teorii które w przyszłości, wraz z postępem nauki, okazać się mogą TĄ teorią wyjaśniającą całkowicie dane "pole niewiedzy".
"Odnoszenie się z szacunkiem do sfery niedoświadczalnej i niedowodzonej rozumowo" musi chyba oznaczać, że naukowcy powinni natychmiastowego zaprzestawania empirycznej weryfikacji jakichkolwiek twierdzeń i np podawać pacjentom chorym na raka jedynie sok z marchwi, projektować samoloty w oparciu o konsultacje z guru medytacji twierdzącymi że potrafią lewitować lub wręcz z deanikenowcami posiadającymi całe zbiory projektów UFO itd.

cdn...
29-08-2010 04:39 
 Ocena 3 na 3
Marcin Langer (679 punktów)
" Przykładem powszechnego i silnego oddziaływania na nasze życie tego, co irracjonalne, może być ciśnienie mody i tradycji. Warunkiem powstania tradycji jest pewna niezmienność życia, staje się ona bowiem silna na skutek powtarzalności pewnych zachowań. Tradycja - już wytworzona - utrzymuje się mimo zmian warunków, w których kiedyś powstała. Gdy znika uzasadnienie praktyczne tradycji - staje się ona bardziej trwała, gdyż przechodzi do sfery tabu, czyli świętości nie podlegających dyskusji. Późniejsze pokolenia naśladują pokolenia, które przeminęły. Owo naśladownictwo wiąże się z podziwem dla czasów dawniejszych. I to wystarcza, by pewne tradycyjne rozwiązania utrzymywały się niezależnie od ich praktycznych wartości."
"Ciśnienie mody i tradycji" nie jest w żadnym wypadku przykładem oddziaływania na życie ludzkie czegoś co jako irracjonalne w odczuciu Pani profesor wymyka się poznaniu naukowemu jednocześnie będąc artefaktem oddziaływającym na życie niemal każdego człowieka. Teorii naukowych opisujących "ciśnienie mody i tradycji" powstało multum, poczynając od teorii klasy próżniaczej Thorstena Veblena, teorii skapywania Georga Simmela, poprzez teorię dystynkcji i habitusu Pierra Bourdieu, motywacyjnym podłożu materializmu Kassera i współpracowników, materializm indywidualnych wartości Marshy Richins, materializm osobowościowy Russella Belka itd itp. Założenia każdej z powyższych teorii mogą być formułowane i badane w sposób weryfikujący istotność statystyczną postulowanych przez nie hipotez (za przykład niech posłużą analizy imion nadawanych swoim potomkom przez przedstawicieli różnych klas społecznych jako potwierdzenie teorii trickle down Simmela, dokonany przez autorów Freakonomii - www.freakonomia.pl/).

" Te sfery egzystencji człowieka, które jeszcze nie poddają się naukowemu badaniu - ważą na naszym życiu. Człowiek wie znacznie więcej, niż zdolny jest to w sposób naukowy uzasadnić. Stąd zaznaczające się w książce "Powrót Nieuchwytnej Siły" przesłanie do poszukiwania wiedzy o człowieku nie tylko w naukach. Zapomina się bowiem często, że tkwią w nas siły skłaniające ku temu, co wykracza poza nasze możliwości; ku temu co ostatecznie w pełni nieosiągalne.

Niepokojący wzrost liczby osób o niewykrystalizowanych indywidualnościach, zniechęconych, przedwcześnie psychicznie postarzałych, pozbawionych entuzjazmu, zagubionych w kręgu mało istotnych spraw - to rezultat wygodnictwa i niezdolności do wiary zarówno we własne siły, jak i w wartości wyższe, bez czego niemożliwa jest moc woli wynosząca nas ponad poziom zwierzęcy.
"
Ogólność stwierdzeń powala. Nieuchwytne i nieosiągalne siły wymykające się nauce są w rzeczywistości siłami ważącymi na naszym życiu. Skoro są nieuchwytne, "w pełni nieosiągalne" i niemożliwe do uchwycenia w jakimkolwiek naukowym eksperymencie to może o wiele prościej przyjąć, że po prostu nie istnieją?
Co do "niepokojącego wzrostu" osób, które w skrócie można określić jako nieszczęśliwe - jest wręcz przeciwnie. Wraz z rozwojem naukowym i wiążącym się z nim wzrostem dobrobytu zwiększa się ilość możliwości rozwoju oferowanej ludziom, zwiększa się komfort życia, bezpieczeństwo, długość życia, opieka medyczna itd. Oczywiście wiadomo że wzrost liczebności populacji ludzkiej zwiększa też liczbę obywateli krajów Trzeciego Świata żyjących w skrajnym ubóstwie, bez dostępu do wody pitnej, jedzenia i lekarstw, ale też nie to Pani profesor miała na myśli. Patrząc na statystyki Human Development Reports z ostatnich 20 lat można jednoznacznie stwierdzić poprawę w takich dziedzinach jak poziom zabójstw, ubóstwa, śmiertelności niemowląt oraz analfabetyzmu, jak i poziom edukacji, dochodów i równości płci (hdr.undp.org/en/). Zresztą, jak twierdzi Matt Ridley w swej najnowszej książce "The Rational Optymist" ludzkość jako całość skazana jest na rozwiązanie dręczących ją problemów dzięki rozwojowi nauki, silnemu instynktowi samozachowawczemu i kreatywności tym większej, z im większą wagą problemów przyjdzie się nam zmagać (www.rationaloptimist.com/). Czyli coś zupełnie przeciwnego do wydźwięku całości artykułu/wywiadu z Panią profesor.

Dodatkowo chciałbym zwrócić uwagę na przewijającą się przez całość artykułu ideę jakoby człowiek dysponował nieograniczonymi, niezbadanymi przez naukę możliwościami, które zapewne kryją się w mózgu (i umożliwiają łączność z nieznanymi kosmicznymi siłami).
Nie chciałbym nad interpretować, ale wydaje mi się powyższy pogląd pokłosiem pokutującego w literaturze od lat 30 XX wieku mitu o "wykorzystywaniu 10% możliwości mózgu" (a Einstein wykorzystywał 30% i dlatego był geniuszem )
Jest to mem tak silny że wkrada się nie tylko do artykułów nierzetelnych żurnalistów, szarlatanów proponujących łatwe i skuteczne sposoby na osiągnięcie szczęścia i bogactwa ale nawet do prac doktorantów np psychologii (więcej na ten temat w książce DOUWE DRAAISMA "Rozstrojone umysły"). Jest to mit obalony już wielokrotnie - człowiek zawsze używa 100% możliwości swojego mózgu, czyli tyle ile w danej chwili jest mu potrzebne do przeżycia (jedzenie, przewidywanie, zmysły, układ autonomiczny itd). Jeśli jakaś część mózgu nie wykazuje żadnej aktywności oznacza to że najprawdopodobniej obumarła. Abstrahując od neurologii i pozytonowych badań aktywności mózgu - jakże ewolucyjnie nieefektywnym projektem musiałby być ludzki mózg, pożerający niesamowite ilości zasobów ludzkiego organizmu, tak wielki że narażający kobiety na śmierć w trakcie porodu, rozwijający się właściwie jeszcze przez lata po przyjściu na świat i niewykorzystujący 90% własnego potencjału!
Twierdzenie o 10% wykorzystywane jest przez wszelkiej maści ezoteryków, udowadniających że w tych magicznych 90% jak najbardziej fizycznego obiektu jakim jest mózg, kryje się podłoże wszelkich zaprzeczających prawom fizyki mocy.
Tymczasem wiadomości o tym, jak błędne jest to podejście znaleźć można nawet w encyklopedii dla dzieci faculty.washington.edu/chudler/tenper.html.

KONIEC
29-08-2010 04:47 
 Ocena 2 na 2
Marcin Langer (679 punktów)
ps
Jeżeli cytowane powyżej wypowiedzi nie należą do Pani profesor lub zostały specjalnie przekształcone prosiłbym osoby mające dostęp do danej pozycji o sprostowanie. Nie chciałbym wprowadzać postronnych w błąd wynikający z niemożliwości własnoręcznego sprawdzenia rzetelności powyższych cytatów.

pps
Mózg Einsteina po autopsji wykazywał minimalnie zwiększoną liczbę komórek glejowych jeśli kogokolwiek by to interesowało. Innych różnic nie stwierdzono.

ppps
Inny dowód obalający tezę o wykorzystywaniu jedynie 10% to osoby wyjątkowo wybitne w jakiejś dziedzinie, jak np sawanci potrafiący mnożyć w pamięci 40 cyfrowe liczby lub zapamiętujący bezbłędnie treść 7600 przeczytanych książek. Nie ma nic za darmo, w związku z przerostem i nad aktywnością obszarów odpowiedzialnych za ich niezwykłe zdolności są zazwyczaj poważnie upośledzeni w innych, najczęściej w sferze społecznej, stając się osobami niezdolnymi do samodzielnego życia.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
pragnę powiadomić Pana psychologa, że właśnie wysłałem do Red. M. Rymuszki maila, w którym podałem linki to tego tematu na Forum oraz tekstu "Duszne niedouczenie" oraz komentarzy pod nim... poradziłem mu, żeby czytając wypowiedzi Pana magistra mocno trzymał się fotela, żeby z niego nie spaść ze śmiechu, tak jak ja to robię... na pewno się ucieszy stwierdzeniem magistra psychologa, że dla swoich ciemnych celów sfałszował wypowiedz prof. M. Szyszkowskiej...

a poza term - to dlaczego Pan psycholog nie zrobi rzeczy najprostszej - nie nawiąże kontaktu mailowego z Panem Jackowskim, przedstawi się jako psycholog absolutnie nie wierzący w żadne jasnowidzenie oraz istnienie duszy(i całą resztę) i zapyta, czy nie chciałby (Pan Jackowski) poddać się testowi - po prostu wysłać mu w przesyłce zdjęcie i jakieś rzeczy należące do znanej Panu psychologowi osoby - tak, żeby można było potem zweryfikować i poproszenie o informacje na jej temat, takich, jakie Pan Jackowski nie mógłby znać...

proszę pamiętać - SIMPLE THE BEST!
29-08-2010 12:40 
 Ocena 1 na 1
Marcin Langer (679 punktów)
Trolling is the best option when you don't have any arguments. SIMPLE IS THE BEST!

Nie umie Pan przeczytać nawet jednego prostego zdania ze zrozumieniem. Nie red. Rymuszko, ale strona NIE DO WIARY z której wklejałem cytaty nie jest źródłem godnym zaufania w żadnym stopniu.

Nie czyta Pan wypowiedzi moich i innych lub wybitnie ich wręcz nie rozumie, unika zapoznawania się z krytycznymi i jednoznacznymi wynikami badań naukowych które udostępnione zostały powyżej (no wie Pan, BADAŃ a nie opowieści ciotki Marusii że drzewiej we wsi za górą żył ksiundz co to leczył ludzi dotykiem i latał nad Giewontem), cały czas powtarza te same mdłe i odrzucone już na setki sposobów argumenty niczym zdarta płyta. Proszę się więc nie dziwić posądzaniu o bycie trollem (pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie).

Co do badań naukowych nad parapsychologią:

The U.S. National Research Council in 1988 concluded a well-funded two-year study by a special committee and published a report, Enhancing Human Performance, which concluded:

The committee finds no scientific justification from research conducted over a period of 130 years, for the existence of parapsychological phenomena. In the committee's view, the best scientific evidence does not justify the conclusion that ESP--that is, gathering information about objects or thoughts without the intervention of known sensory mechanisms--exists. Nor does scientific evidence offer support for the existence of psychokinesis--that is, the influence of thoughts upon objects without the intervention of known physical processes.


tak, 130 lat badań i nadal wielkie NIC.

na zakończenie:
"none of the parapsychologists' experiments have both shown positive results and have been replicated by independent researchers. Even the Guinness Book of Records, listing the single most astonishing performance in ESP, apologizes and reports that the episode fails to meet even their standards. Data in some important basic parapsychological experiments that yielded apparently positive results have been shown to be falsified--though parapsychology is not alone in this respect."
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
>Trolling is the best option when you don't have any arguments. SIMPLE IS THE BEST!
>Nie umie Pan przeczytać nawet jednego prostego zdania ze zrozumieniem. Nie red. Rymuszko, ale strona NIE DO WIARY z której wklejałem cytaty nie jest źródłem godnym zaufania w żadnym stopniu.

"Książka "Powrót nieuchwytnej siły" dzieli się na dwie części: pierwsza z nich to relacje z przebiegu wydarzeń natomiast druga to opinie osób, których wypowiedzi miały za zadanie podjąć próbę wyjaśnienia natury i znaczenia zjawiska. Jednym z odważnych opiniodawców jest pani prof. Maria Szyszkowska.

Tę wypowiedź, dzięki uprzejmości red. Marka Rymuszki, poniżej publikuję.
Jest to dla mnie głos o tyle istotny, że mający odwagę wskazywać na istotę oraz zalety i wady nauki, jako narzędzia; a wypowiedziany został ustami osoby z tytułem profesorskim! Jak widać naukowcy nie odcinają się od poznawania tajemniczych zjawisk. Niektórzy z nich po prostu nie mają ochoty na zajmowanie się czymś, czego nie rozumieją. Takie zachowanie jednak prowadzi tylko do stagnacji... ich samych. A szkoda!

Polecam serdecznie lekturę niezwykle wciągających i znakomicie napisanych książek a tymczasem zapraszam do zapoznania się z wypowiedzią pani profesor Marii Szyszkowskiej odnośnie fenomenu telekinezy w kontekście wydarzeń opisanych w publikacji "Powrót nieuchwytnej siły".

Wszystkie wyróżnienia w tekście pochodzą z oryginału"


no i kto nie potrafi czytać ze zrozumieniem...

>Nie czyta Pan wypowiedzi moich i innych lub wybitnie ich wręcz nie rozumie, unika zapoznawania się z krytycznymi i jednoznacznymi wynikami badań naukowych które udostępnione zostały powyżej (no wie Pan, BADAŃ a nie opowieści ciotki Marusii że drzewiej we wsi za górą żył ksiundz co to leczył ludzi dotykiem i latał nad Giewontem), cały czas powtarza te same mdłe i odrzucone już na setki sposobów argumenty niczym zdarta płyta. Proszę się więc nie dziwić posądzaniu o bycie trollem (pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie).

dostosowując się do stylu - a za małą wodą, w mieście Londyn(chyba) mieszka i pracuje magister psycholog, który także zajmuje się terapią... aż strach mieć jakieś problemy...ba, aż strach się bać... a może to uczeń siostrzyczki Ratched...

a cóż szkodzi samemu przetestować Pana Jackowskiego - przecież, gdyby jedna próba wypadła pomyślnie, (dla Pana Jackowskiego), to można spróbować dalej... i jeśli będzie te 80% trafności, to morze po prostu należało by zmienić swój paradygmat pojmowania otaczającej rzeczywistości, pogodzić się z tym ,że istnieje COŚ, co wykracza poza nasze pojmowanie świata, i po prostu to badać... może się dostanie Nobla... jeśli tak, to proszę nie zapomnieć, kto podrzucił ten temat... myślę, że 20% mi wystarczy... nie jest chciwy i pazerny...

a tak to po prostu boimy się ośmieszenia w swoim środowisko, prawda? proszę naprawdę spróbować - odżałować te parę funtów, nawiązać kontakt z Panem Jackowskim, przekazać mu swoje wątpliwości i poddać testowi - na razie w tajemnicy, "żeby ludzie nie mówili"

a poza tym - książkę można kupić - chyba, o ile jest, w księgarni internetowej - www.nieznany.pl
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
sprawdziłem - książka "Powrót Nieuchwytnej Siły" jest(przynajmniej na monitorze komputera), kosztuje 9.90 + koszty wysyłki...
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
a, i jeszcze to, bo zapomniałem - www.teksty.jeja.pl/230,bylem-w-niebie.html

29-08-2010 20:08 
 Ocena 6 na 6
Marcin Langer (679 punktów)
Pan chyba raczy sobie żartować. Skoro piszę że stronie typu NIE DO WIARY nie sposób ufać nawet w tak prostej kwestii jak wklejanie cytatów z książek i proszę osoby posiadające dostęp do książki o weryfikację cytatów, żebym nie posądzał prof. o słowa których mogła przecież nie wypowiedzieć, skoro moim jedynym ich źródłem jest strona NIE DO WIARY. A Pan wkleja mi wycinek ze strony NIE DO WIARY żeby udowodnić, że nie umiem czytać ze zrozumieniem...

Zaiste, włos jeży się na głowie nad ogromem niezrozumienia...

Cytat:
>dostosowując się do stylu - a za małą wodą, w mieście Londyn(chyba) mieszka i pracuje magister psycholog, który także zajmuje się terapią... aż strach mieć jakieś problemy...ba, aż strach się bać... a może to uczeń siostrzyczki Ratched...


poziom wyzwisk ad hominem pominę...

Cytat:
>a cóż szkodzi samemu przetestować Pana Jackowskiego - przecież, gdyby jedna próba wypadła pomyślnie, (dla Pana Jackowskiego), to można spróbować dalej... i jeśli będzie te 80% trafności, to morze po prostu należało by zmienić swój paradygmat pojmowania otaczającej rzeczywistości, pogodzić się z tym ,że istnieje COŚ, co wykracza poza nasze pojmowanie świata, i po prostu to badać... może się dostanie Nobla... jeśli tak, to proszę nie zapomnieć, kto podrzucił ten temat... myślę, że 20% mi wystarczy... nie jest chciwy i pazerny...


Ileż razy mam Panu powtarzać, wklejać artykuły, opisywać badania itd. JASNOWIDZENIE I WSZELKIE FORMY ESP BYŁY JUŻ BADANE WIELOKROTNIE NA PRZESTRZENI OSTATNICH 130 LAT I ZA KAŻDYM RAZEM WYNIK BYŁ TEN SAM - COŚ TAKIEGO NIE ISTNIEJE!!!

Może więc pora zainteresować się czym się różni badanie naukowe od plotek, mitów i tzw urban legends. Czy może mi Pan wyjaśnić z głowy czym jest istotność statystyczna, jak wygląda testowanie hipotezy, czym się różni model wielokrotnej regresji od modelu eksperymentalnego, quasieksperymentalnego i ex post facto? Czym jest alfa Cronbacha a czym współczynnik r Pearsona? Nawet jeśli nie zna Pan szczegółów, mógłby Pan chociaż zaprojektować jakiś NAUKOWY eksperyment potwierdzający ESP (tylko nie wysyłanie czapki z daszkiem i zdjęcia mojego dalekiego kuzyna z nad morza Panu Jackowskiemu, bo to jest test tak idiotyczny z naukowego punktu widzenia że błagam Pana, niech Pan się nie pogrąża proponując go po raz kolejny).

Cytat:
>a tak to po prostu boimy się ośmieszenia w swoim środowisko, prawda? proszę naprawdę spróbować - odżałować te parę funtów, nawiązać kontakt z Panem Jackowskim, przekazać mu swoje wątpliwości i poddać testowi - na razie w tajemnicy, "żeby ludzie nie mówili"a poza tym - książkę można kupić - chyba, o ile jest, w księgarni internetowej - www.nieznany.pl
>

Ośmieszenia w środowisku psychologów? Niech Pan przeczyta sobie "Zakazaną psychologię" i się zastanowi, dlaczego takie zdanie wywoływać może tylko pusty śmiech. No i czy nie prosiłem żeby zaprzestał Pan pogrążania się z tym "testem" ? Ech....
A co do książki - jak do tej pory przeczytałem ZE ZROZUMIENIEM każdy z linków jakie niby to miały udowodnić istnienie ESP. Wszystkie, co do jednego okazywały się albo stronami NIE DO WIARY gdzie obok jasnowidzenia propaguje się wiarę w UFO, kryptozoologię, wiarę w demony, dżiny itd- chyba we wszystkie irracjonalne rzeczy jakie przychodziły ludziom do głowy od zarania dziejów (i odkrycia pierwszych środków psychotropowych lub długotrwałej głodówki na pustyni). Filmiki z oszustami, cytaty z Himalayi itd wszystko to jest nic nie wartym badziewiem, materiałem dowodowym godnym sąsiadek plotkujących pod blokiem. Poświęciłem tyle czasu i pracy żeby umieścić powyżej ripostę na słowa Pani prof. bo wydawało mi się to pierwszym (prawdopodobnym) godnym uwagi linkiem, będącym doskonałym probierzem zupełnego pomieszania pojęć i wygodnickiego krytykowania nauki.
Pan ze swojej strony nie odniósł się krytyczne nawet do najmniejszego ze zdań/badań/linków jakie przytoczyłem, jedyne co Pan potrafi robić to powtarzanie tego samego ciągle od nowa.
Książki nie zamierzam kupić, bo jedyne do czego by mi była potrzebna to weryfikacja czy strona NIE DO WIARY rzeczywiście wkleiła prawdziwe cytaty. Reszta, czyli opis "magicznych mocy", to z mojego punktu widzenia zbiór bajkowego myślenia, błędów poznawczych i dysonansu poznawczego, skoro podobne fenomeny badane były już od 130 lat za każdym razem okazując się albo oszustwem albo błędem poznawczym/halucynacją. Nihil novi.
29-08-2010 20:41 
 Ocena-4 na 4
piotreks1 (7 punktów)
(zablokowany)
mimo wszystko... sugeruję wizytę u ortopedy... może nogi da się jeszcze uratować...bo głowy, jak pokazało multum dowodów/wpisów - już nie... wyrazy współczucia dla znajomych i rodziny... good-bye
30-08-2010 11:26 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>mimo wszystko... sugeruję wizytę u ortopedy... może nogi da się jeszcze uratować...bo głowy, jak pokazało multum dowodów/wpisów - już nie... wyrazy współczucia dla znajomych i rodziny... good-bye

Tuż przed tą dyskusją miałeś bana za chamstwo. Popełniłeś ten sam błąd: nie potrafisz dyskutować ani racjonalnie argumentować. Kolejny raz potwierdza to tylko tezę, że silna wiara na argumenty reaguje często agresją. Ban.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365