Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kim jest człowiek

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
01-10-2006 21:41kret (58 punktów)Kim jest człowiek
Zawsze niezmiernie mnie dziwiło dlaczego ludzie chcą poznac tajemnice świata a boją się poznac samych siebie.Człowiek ma siebie niejako "pod ręką" i w miarę jest pewny swego istnienia.Oto tajemnica świata"ja sam".Kim jestem,dlaczego taki i dlaczego na ziemi?Po co się tutaj zjawiłem i co mam do zrobienia na tej planecie?Czyż nie warto znależc odpowiedzi?A gdzie mnie one zaprowadzą?Może całkowicie zmienią moje życie?Może już wtedy dostaniemy odpowiedz na wszystko!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Drobner (19539 punktów)
>Po co się tutaj zjawiłem i co mam do zrobienia na tej planecie?
Pytania zadawane W TAKI SPOSÓB, to presupozycje (więc manipulacje).
Przed pytaniem >Po co się tutaj zjawiłem
musiałoby zaistnieć pytanie, czy moje istnienie ma jakiś cel, zadanie.
JEŻELI TAK, to dopiero można pytać >po co?
JEŻELI NIE, to pytanie >po co
jest bez treści.
Przed pytaniem >co mam do zrobienia
musiałoby zaistnieć pytanie, czy człowiek ma coś do zrobienia.
JEŻELI TAK, to dopiero można pytać >co?
JEŻELI NIE, to pytanie >co
jest bez treści.

OCZYWIŚCIE uważam, że zjawiłem się, bo się zjawiłem (bo połączyły się dwie komórki a potem przeżyłem); bez celu; oraz, że moje istnienie nie ma żadnego szczególnego znaczenia ORAZ ŻADNEJ SZCZEGÓlNEJ MiSJI.
OCZYWIŚCIE uważam tak o KAŻDYM. Równiesz o Autorze pytania.

Drobner
Zyga (1539 punktów)
>Kim jestem,dlaczego taki i dlaczego na ziemi?Po co się tutaj
>zjawiłem i co mam do zrobienia na tej planecie?Czyż nie
>warto znależc odpowiedzi?

Miałem kiedyś w głowie podobne pytania.
Chciałem wierzyć, że nie jest to "bezcelowa egzystencja", chciałem widzieć w tym jakiś plan, w którym i ja mam swoja misję.

I znalazłem odpowiedź. Może nie koniecznie prawdziwą ale za to wpływającą bardzo pozytywnie na codzienność i radość życia.
Ta odpowiedź to - "po prostu".
Po prostu żyjemy! Jakie to proste i beztroskie. Czujesz to? Nie?
To pomyśl, że nie mamy pojęcia kiedy po prostu umrzemy i zjedzą nas robaki.
Czy każda chwila życia teraz nie wydaje Ci się wspanialsza?
Czy to nie jest właśnie sens istnienia
Drobner (19539 punktów)
>Czy to nie jest właśnie sens istnienia
Chyba u Kotarbińskiego czytałem, że "sensem istnienia człowieka jest zadawanie pytania o sens istnienia".
Tylko zadawanie pytań (poszukiwanie odpowiedzi) ma sens.
Samo ISTNIENIE - nie ma sensu.
Współczuję zwierzętom (i człowiekowi też).

Drobner
Zyga (1539 punktów)
>Chyba u Kotarbińskiego czytałem, że "sensem istnienia człowieka jest zadawanie pytania o sens istnienia".

Czy nie jest marnowaniem czasu "zadawanie sobie odpowiedzi" która nic nie wnosi?

>Tylko zadawanie pytań (poszukiwanie odpowiedzi) ma sens.

Zgodnie z tym co napisałeś odpowiedź zawiera się w pytaniu, a na inną, wydaje się, możemy nie liczyć. Ta mnie nie satysfakcjonuje.

>Samo ISTNIENIE - nie ma sensu.

Samo nie ale "radość z istnienia" już wydaje się bardziej być na miejscu.
szukacz
>>Samo ISTNIENIE - nie ma sensu.
>Samo nie ale "radość z istnienia" już wydaje się bardziej być na miejscu.
Brak istnienia nie oznacza deficytu radości. Nie istniejemy- nie potrzebujemy deficytowej radości.
(patrz - Epikur)
Zyga (1539 punktów)
>Brak istnienia nie oznacza deficytu radości. Nie istniejemy- nie potrzebujemy deficytowej radości.

Jeżeli byśmy nie istnieli to nie tylko byśmy nie potrzebowali ale nie byli byśmy zdolni...
Zatem brak istnienia oznacza brak radości.
Tak czy inaczej dyskusja dotyczy nie tego, co by było gdyby nie było, ale tego dlaczego i co jest.
lipschitz (1674 punktów)
Wyobrażenia na swój temat, ideały tego, kim powinno się być, wzorce - na ich tle wypadamy blado, nieciekawie, więc zamiast zerkać na siebie, takimi jakimi jesteśmy, skupiamy się na fikcji - ideale.
02-10-2006 17:59 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Wyobrażenia na swój temat, ideały tego, kim powinno się być, wzorce - na ich tle wypadamy blado, nieciekawie, więc zamiast zerkać na siebie, takimi jakimi jesteśmy, skupiamy się na fikcji - ideale.

Tak i w szczególności należy tutaj wymienić ideał Nadczłowieka
Stanisław Wilk (6 punktów)
To dobre pytania. Jednak odpowiedzi zależą już na wstępie od mojego światopoglądu. On zaś jest taki, jaki przekazano mi poprzez naukę, wychowanie itd., te zas istniały zanim się pojawiłem.
Czy mam prawdziwe informacje i zgodny z prawdą pogląd na wszechświat?
Nauką się manipuluje, religiami się manipuluje, filozofia jest na usługach ludzi, tak naprawdę nikt nie dba o poznanie prawdy.
A jeśli moja wiedza, jej źródłem jest kłamstwo, jest taka jaka jest, to jakie są moje odpowiedzi?
Dalekie od prawdy - błądzę.
Odpowiedź typu: "jestem bo jestem" może zadowolić raczej malą grupkę osób.
Jednak jeśli rozpatrywać tę kwestię jedynie poprzez poglądy popierające ewolucję, to sa one słuszne, bo niemożliwe jest znalezienie konkretnego celu i kim człowiek jest tu na ziemi.
Inaczej sprawa się ma gdy bierzemy pod uwagę istnienie Boga.
Szukacz
Człowiek nie chce poznać samego siebie, bo chce mić o sobie mniemanie lepsze od rzeczywistości. Rzeczywistość jest okrutna.
rozumek
>Człowiek nie chce poznać samego siebie, bo chce mić o sobie mniemanie lepsze od rzeczywistości. Rzeczywistość jest okrutna.
Który człowiek nie chce? Chyba jakiś stary leniwy kaznodzieja, któremu nigdy nic się nie chciało?
Zgadzam się z kretem. Po co żyjemy? By cieszyć się własnym i innych życiem. By poznawać siebie, innych i cały Wszechświat. By działać (żyć). Dla mnie rzeczywistość nie jest okrutna. I nie potrzebuję mieć o sobie mniemania lepszego od rzeczywistosci, bo mam nie gorsze. Zarówno rzeczywistość, jak wszyscy "zasiedlający" ją ludzie (mnie nie wyłączając) SĄ idealni. Wystarczy tylko w to uwierzyć i edukować tych, którzy jeszcze nie wierzą ("przerabiają" idealne dzieci, w nieco mniej idealnych praprzodków).
szukacz
Znakomita większość nie chce i nie wynika to z lenistwa, lecz z potrzeby autoafirmacji.
Człowiek chce być stworzony przez Boga i nie chce być wytworem ewolucji. Chce być stworzony na "obraz i podobieństwo..." Oczywiście od tej zasady są wyjątki.
rozumek
>Znakomita większość nie chce i nie wynika to z lenistwa, lecz z potrzeby autoafirmacji.
>Człowiek chce być stworzony przez Boga i nie chce być wytworem ewolucji. Chce być stworzony na "obraz i podobieństwo..." Oczywiście od tej zasady są wyjątki.
Znakomita większość noworodków nie ma potrzeby autoafirmacji, choć wymaga ludzkiej opieki. Żadnemu też specjalnie nie zależy na tym, żeby jego twórcami był ktokolwiek inny oprócz rodziców (fizycznie) i otaczającego ich Świata (umysłowo). Oczywiście, od tej zasady, niektórzy rodzice tworzą wyjątki.
szukacz

>Znakomita większość noworodków nie ma potrzeby autoafirmacji, choć wymaga ludzkiej opieki.
A co sądzisz o świadomości plemnika i jego potrzebie autoafirmacji?
rozumek
>>Znakomita większość noworodków nie ma potrzeby autoafirmacji, choć wymaga ludzkiej opieki.
>A co sądzisz o świadomości plemnika i jego potrzebie autoafirmacji?
Myślę, że jest mniejsza niż u noworodka (zerowa), choć opieki wymaga wręcz "nadludzkiej".
02-10-2006 18:01 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Znakomita większość nie chce i nie wynika to z lenistwa, lecz z potrzeby autoafirmacji.
>Człowiek chce być stworzony przez Boga i nie chce być wytworem ewolucji. Chce być stworzony na "obraz i podobieństwo..." Oczywiście od tej zasady są wyjątki.

szukaczu, a co z tymi, którzy wierzą, że ewolucja jest tworem Boga?
szukacz
>szukaczu, a co z tymi, którzy wierzą, że ewolucja jest tworem Boga?
Problem autoafirmacji nie dotyczy tylko problemu powstania człowieka. To tylko jeden z wielu problemów. Zwolenników kreacjonizmu w czystej postaci jest bardzo dużo w Polsce.
I jeszcze jedno- kiedy rozmawiiamy o zjawiskach społecznych, to musisz wiedzieć,że w odróżnieniu od praw fizycznych, gdzie korelacja wynosi 100%, zjawiska społeczne cechuje znacznie niższy współczynnik korelacji np. 20, 40, 60 80 %. Kiedy piszę o zjawisku, to nie mam na myśli 100%
rozumek
>szukaczu, a co z tymi, którzy wierzą, że ewolucja jest tworem Boga?
A Ty wierzysz, że tworem Darwina? Jeśli tak, to jesteś chyba wyjątkiem.
szukacz
>A Ty wierzysz, że tworem Darwina? Jeśli tak, to jesteś chyba wyjątkiem.
Masz wyjątkowy talent do zmyślania, ale postaraj się, aby to było dowcipne.
rozumek
>>A Ty wierzysz, że tworem Darwina? Jeśli tak, to jesteś chyba wyjątkiem.
>Masz wyjątkowy talent do zmyślania, ale postaraj się, aby to było dowcipne.
W jakim celu pytania mają być dowcipne? Jeśli już koniecznie mam silić się na dowcip, to wolę raczej dowcipnie odpowiadać. Nie wiem też, co można zmyślić, zadając jakiekolwiek pytanie. Ty, umiesz coś takiego robić? Może byś innych nauczył?
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>co z tymi, którzy wierzą, że ewolucja jest tworem Boga?

Z tymi jest zasadniczy problem, gdyż wierzyć można we wszystko, a z wiarą nie ma dyskusji. Nikt mnie nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe.

Ale wówczas jest prosta odpowiedź na pytanie: kim jest człowiek? Jest boskim tworem.
A judeochrześcijanie dodadzą - stworzonym na boskie podobieństwo i z boskim nakazem określonych zachowań. Boga wszech: mocnego, wiedzącego itp itd. Dobrego Boga, a u chrześcijan, to nawet wprost Boga Miłości.

I już wiemy kim jest człowiek na tym wspaniałym wykreowanym ewolucyjnie przez Boga świecie.

Chyba już wszystko mamy jasne!

A jak komuś jeszcze ciemno, to niech się wybierze na katechezę.
kret (58 punktów)
>Zawsze niezmiernie mnie dziwiło dlaczego ludzie chcą
>poznac tajemnice świata a boją się poznac samych
>siebie.Człowiek ma siebie niejako "pod ręką" i w miarę jest
>pewny swego istnienia.Oto tajemnica świata"ja sam".Kim
>jestem,dlaczego taki i dlaczego na ziemi?Po co się tutaj
>zjawiłem i co mam do zrobienia na tej planecie?Czyż nie
>warto znależc odpowiedzi?A gdzie mnie one zaprowadzą?Może
>całkowicie zmienią moje życie?Może już wtedy dostaniemy
>odpowiedz na wszystko!
>
Celowo zadałam pytanie"kim jest człowiek",uważnie przeczytałam odpowiedzi no i okazuj się ,że nikt tego nie wie.Gdybym zapytała"co to komputer"natychmiast dostałabym ścisłą odpowiedz!Całkowite wyczerpanie tego pytania to sedno naszej egzystencji.Nie wystarczy tylko się nią cieszyc bo w ten sposób nie traci się strachu przed śmiercią i człowiek jak ta trzcina jest miotany wichrami przypadków,które nie są przypadkami.Lecz w obecnym stanie świadomości o tym nie wiemy i nie potrafimy uniknąc ani urodzin ani śmierci."Kim jestem"-to pytanie powinno towarzyszyc nam nieustannie.Tak długo aż się wyczerpie i intuicyjnie to zrozumiemy.Popatrzcie co teraz robi człowiek i jak się boi.Co wyczynia w imię religii.Jak inaczej wyglądałby świat gdyby człowiek WIEDZIAŁ!
Zyga (1539 punktów)

>Całkowite wyczerpanie tego pytania to sedno naszej egzystencji.

Obawiam się, że aktualnie nie jesteśmy w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Tym samym pytanie bez odpowiedzi nie jawi mi się jako "sedno egzystencji" jednostki.

>Nie wystarczy tylko się nią cieszyc bo w ten sposób nie traci się strachu przed śmiercią

Ciężko powiedzieć mi jak z tą utratą u innych ale u mnie słowo strach lepiej zastąpić ubolewaniem z powodu nieuniknionej straty

>...i człowiek jak ta trzcina jest miotany wichrami przypadków,które nie są przypadkami.

Jak to nie są?

>Lecz w obecnym stanie świadomości o tym nie wiemy i nie potrafimy uniknąc ani urodzin ani śmierci.

Fakt.

>"Kim jestem"-to pytanie powinno towarzyszyc nam nieustannie.Tak długo aż się wyczerpie i intuicyjnie to zrozumiemy.

Towarzyszy tylko że odpowiedź jest jak się wydaje bardzo odległa.
Intuicyjnie? Postrzegając intuicję jako umiejętność nieświadomego analizowania zaobserwowanych spraw bez podania uzasadnienia wyboru można dość łatwo powiedzieć...

Jesteśmy kawałkiem mięsa który ewoluował z prostych organizmów których najsilniejszym (prawdopodobnie jedynym) celem było przetrwanie. Na tyle rozbudowanym że wykształcił funkcje jakich na początku nie był w stanie sobie wymarzyć. Pojemnikami przenoszącymi kod genetyczny. Tu jednak trafiamy na kolejne pytania. Czemu? Po co? Sens życia i takie tam, a odpowiedzi jak nie było tak nie ma.

>Popatrzcie co teraz robi człowiek i jak się boi.Co wyczynia w imię religii.Jak inaczej wyglądałby świat gdyby człowiek WIEDZIAŁ!

Jak to ktoś powiedział "coraz mniej ludzi spotykam", oczywiście miał na myśli co innego ale powiedzenie pasuje tu wspaniale
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Jesteśmy kawałkiem mięsa który ewoluował z prostych organizmów których najsilniejszym (prawdopodobnie jedynym) celem było przetrwanie. Na tyle rozbudowanym że wykształcił funkcje jakich na początku nie był w stanie sobie wymarzyć. Pojemnikami przenoszącymi kod genetyczny. Tu jednak trafiamy na kolejne pytania. Czemu? Po co? Sens życia i takie tam, a odpowiedzi jak nie było tak nie ma.

A może poszukać gdzieś tam "Między trąbą słonia a posłkiem żachwy"
lub w drugim artykule "Człowiek -fenomenalne zwierzę" Andrzej B. Izdebski; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858

Co stanowi, że jesteśmy ludźmi i jakie przyczyny złożyły się na to, że nimi się staliśmy? Czy nasza wyjątkowość wynika z posiadania duszy, czy z posiadania najbardziej złożonego systemu neuronów? Jak dalece różnimy się od innych zwierząt?

Dla chrześcijaństwa człowiek jest bytem. Bytem przejętym, w odróżnieniu od Boga, który jest bytem absolutnym. Został stworzony z natury, zdolny jest dzięki łasce poznać i umiłować Boga. Jest bytem jednostkowym (substantia), w którym można wyróżnić "istotę" (essentia) i "istnienie" (existentia). Ale choć jest bytem złożonym, to żywe ciało człowieka wraz z duszą stanowi psychofizyczną jedność. Nieśmiertelna dusza stwarzana dla każdego ludzkiego bytu w chwili poczęcia stanowi za życia samą istotę ciała. Jest jego przyczyną i organizacją, a więc to dusza stanowi o mózgu, a nie mózg o duszy. Po śmierci oddziela się od materii przechodząc w istnienie wieczne.

Dla nauki nie ma żadnych wątpliwości, że należymy do królestwa zwierząt. Jesteśmy blisko spokrewnieni z wielkimi małpami: szympansami, gorylami i orangutanami. Wywodzimy się od wspólnych przodków i w przeszłości mieliśmy jeszcze wielu innych wspólnych krewnych, którzy nie dożyli do współczesności. Podobieństw i różnic między nami a innymi naczelnymi jest wiele, ale większość z nich możemy uznać za drugorzędne. Zasadniczą cechą wyróżniającą nas ze zwierzęcego świata jest mózg, a szczególnie jego najmłodsze ewolucyjnie struktury, wśród których najbardziej istotne są płaty czołowe kory mózgowej. Tak jak inne naczelne, świat doświadczamy za pomocą pięciu zmysłów, ale stając na nogach uzyskaliśmy wspaniałe narzędzie, jakim są ręce zakończone wrażliwymi na dotyk palcami z przeciwstawnym kciukiem. Ważną, także swoistą dla człowieka, cechą jest budowa krtani pozwalająca na bogatą artykulację głosu. Ten specyficzny dla naszego gatunku narząd komunikacji umożliwił wykorzystanie pełnej potencji naszego mózgu. Wyzwolił możność operowania symbolami i abstraktami. Mowa artykułowana dała nam zdolność przekazywania innym całego bogactwa własnych odczuć i przemyśleń. Za pomocą języka mówionego, a później pisanego, człowiek przekazuje wiedzę, socjalizuje następne pokolenia, tworzy kulturę. I właśnie dla tych wzajemnie pobudzających się przyczyn (mózgu, mowy i sprawnych rąk) człowiek będąc zwierzęciem, stał się zwierzęciem wyjątkowym.


Natura, Bóg lub rodzice dają nam początek, ale wraz z dojrzewaniem o sense naszego decydujemy my. Dlatego całkowicie zgadzam się z autorem.

>"Kim jestem"-to pytanie powinno towarzyszyc nam nieustannie.Tak długo aż się wyczerpie i intuicyjnie to zrozumiemy.

>Całkowite wyczerpanie tego pytania to sedno naszej egzystencji.

To co pozostawiamy po sobie - stanowiło sens naszego życia.

***
szukacz
Pytanie brzmi" kim jest człowiek"
Na to pytanie najlepiej odpowiada historia.
Nieustające rzezie między plemionami, a nastepnie państwami. - Historia Europy, to historia wojen.
Faszyzm, stalinizm, konflikty religijne dokładnie wyjaśniaję kim jest człowiek.
Badania psychologa społecznego MILGRAMA wskazują, że potrafimy zabijać bez powodu na rozkaz lub polecenie przełożonego. 60% nie zapyta nawet dlaczego mam go zabić.90% będzie torturować zwierzęta na polecenie przełożonego, nie pytając dlaczego. Masz tylko 40% pewności, że twój dobry sąsiad z którym się ściskasz i cłujesz, w sytuacji ekstremalnej będzie się zastanawiał, czy cię zastrzelić, czy nie.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Badania psychologa społecznego MILGRAMA wskazują, że potrafimy zabijać bez powodu na rozkaz lub polecenie przełożonego.

Badania pokazują duży procent ludzi podatnych na sugestie autorytetu, ale pokazują także (na szczęście) opornych.

>Faszyzm, stalinizm, konflikty religijne dokładnie wyjaśniaję kim jest człowiek.

Nie, nie wyjaśniają niczego. Pokazują natomiast podatność mas na sugestię różnych "psycholi" (dziś też paru wymienić by można) oraz zaplątanie jednostek w historię. W najbardziej zbrodniczych formacjach spotykało się "ludzkie" zachowania. Jesteśmy po prostu różni, a jacy naprawdę to można przekonać się w trudnych sytuacjach.

Co ciekawe nie ma zauważalnych statystycznie różnic zależnych od wyznania, a są widoczne np. przy płci, wykształceniu, choć najbardziej uwidaczniają się różnice zależne od postawy światopoglądowej. Szczególnie, gdy dokonamy tylko dychotomicznego podziału na fideizm i sceptyzm. Proszę zgadnąć, kto trudniej wybacza, a mocniej dręczy?
rozumek
>Co ciekawe nie ma zauważalnych statystycznie różnic zależnych od wyznania, a są widoczne np. przy płci, wykształceniu, choć najbardziej uwidaczniają się różnice zależne od postawy światopoglądowej. Szczególnie, gdy dokonamy tylko dychotomicznego podziału na fideizm i sceptyzm. Proszę zgadnąć, kto trudniej wybacza, a mocniej dręczy?
Nigdy nie zgadnę, bo znam wielu, którzy werbalnie wyznają i oczekują od innych jednego (również światopoglądu), a uczestniczą w realizacji zupełnie czego innego (podobno mają własny światopogląd, ale przecież "muszą" realizować cudze rozkazy).
szukacz
>Badania pokazują duży procent ludzi podatnych na sugestie autorytetu, ale pokazują także (na szczęście) opornych
Wątpliwe to szczęście w postaci II Wojny Światowej i terroru stalinowskiego.
Nie pisałem o podatności społeczeństwa na "wirusy umysłu" i stopniu zawirusowania, pladze ksenofobii, rasizmu , irracjonalizmu, konserwatyzmu no i obecnego bezrobocia, które też ma swoją przyczynę.

>Podatność na sugestiię różnych "psycholi" (dziś też paru wymienić by można) oraz zaplątanie jednostek w historię.
Podatność na sugestię - to takie sympatyczne, ale tylko do czasu, kiedy ktoś podatny na sugestię podpali Ci dom.
Ta podatność na sugestię w moim zakładzie pracy dotyczy 95% pracowników.
szukacz
Zapomniałem dodać- pracowników z wyższym wykształceniem.
rozumek
>Ta podatność na sugestię w moim zakładzie pracy dotyczy 95% pracowników.
Co nie oznacza, że tych 5% nie ma. Ciesz się, że są i z nimi współpracuj (żeby Was było 5.5%) zamiast "atakować" A.B., który najwyraźniej też należy do tej mniejszości, choć nie w Twoim zakładzie pracy jest zatrudniony.
szukacz
Nie atakuję A.B, lecz się z Nim nie do końca zgadzam. Kidy się zyje w czasach względnego spokoju, to się łagodniej ocenia pewne zjawiska społeczne, lub się ich z przyzwyczajenia nie zauważa. To zależy także od posiadanego poziomu endorfin, które nastrajają nas optymistycznie.
szukacz
Drogi Rozumku.
Pewnie A.B. nie potrzebuje adwokata. On nie zgadza się ze mną do końca, ja nie zgadzam się z Nim. Na tym polega dyskusja. Nie wiem dlaczego Jemu wolno, a mnie nie wolno mieć odrębnego zdania. Zapewniam Cię, że nie jestem murzynem. Rozumek to zdrobnienie, czy rzeczywistość?
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
Panowie, spokojniej, więcej wzajemnej życzliwości i chociaż próby zrozumienia racji polemisty. Macie złe doświadczenia. Ja swoim życiu spotykałem różnych ludzi i dobrych i podłych. Najgorsi są ludzie, którzy bezwzględnie wierzą w słuszność wyznawanej religii, czy posiadanych poglądów. Postawa sceptyczna pozwala nam na zachowanie dystansu. Zmusza do wątpliwości.

Warto też myśleć samodzielnie i słuchać krytycznie wszelkich autorytetów. Wątpię, czy ktokolwiek może mieć całkowitą rację, Wszyscy mniej lub bardziej błądzimy, poszukując naszego własnego sensu życia. Kim jest człowiek? A kimże ja jestem? Wszakże też ludź!

Proszę zastanowić się jak manipulują nami media i jak bardzo jesteśmy odporni na indokrynacje. A przecież są ludzie od nas bardziej prości i mniej wykształceni, tacy dla których "Fakt" czy "Super-Ekspres" są autorytetem.
To wcale nie tak łatwo być człowiekiem, ale starać się warto.
Miłego dnia życzę.
szukacz
Dla mnie nie stan aktuany jest problemem, lecz perspektywa, a raczej jej brak. Polska szkoła nie uczy krytycyzmu w stosunko do jedynie słusznego światopoglądu. Brak takich przedmiotów jak np genetyka poglądów, albo inaczej genetyka kultury. Nie uodparnia się młodzieży na manipulację, wirusy świadomości, wręcz te wirusy się zaszczepia i hoduje się marionetki. Pod pretekstem szacunku do autorytetów rozwija się kult jednostki- brak krytycyzmu, który bez wzmacniania mamy w genach.
To nie dotyczy tylko polskiej szkoły, lecz jest to zjawisko światowe.
To co było niedawno w krajach byłej Jugosławii świadczy o tym , że Europa nie wyciąga wniosków z II Wojny Światowej. Co w tej sytuacji mówić o Iraku?
Chcesz bardziej optymistycznie widzieć człowieka, ale kiedy spojrzeć na realia ekonomiczne i statystykę światopogląów, to nie można być optymistą.
Ja widzę jak zupełnie kretyńskie zarządzenie jest realizowane bez sprzeciwu przez setki tysięcy ludzi z wyższym wykształceniem. Czsami tylko narzekają po kątach,ale oficjalnie "0" sprzeciwu.

Miło mi Cię poznać A.B.
rozumek
>Drogi Rozumku.
>Pewnie A.B. nie potrzebuje adwokata. On nie zgadza się ze mną do końca, ja nie zgadzam się z Nim. Na tym polega dyskusja. Nie wiem dlaczego Jemu wolno, a mnie nie wolno mieć odrębnego zdania. Zapewniam Cię, że nie jestem murzynem. Rozumek to zdrobnienie, czy rzeczywistość?
Co za pytanie? Oczywiście rzeczywistość. Jak u każdego. Chcesz mnie obrazić twierdząc, że pożeram cudze rozumki (np.Twój)?
Myślę, że nie tylko A.B. nie potrzebuje adwokata. Nie rozumiem tylko, skąd u Ciebie potrzeba nie zgadzania się z A.B. lub kimkolwiek innym. Może byś sprecyzował, na czym odrębność Twojego zdania polega i z czym konkretnie się nie zgadzasz? Zapewniam Cię, że jesteś takim samym murzynem jak ja i A.B. Tyle, że nie każdy murzyn uważa, że jest tak bardzo wyjątkowy (nie należy ani do 95%, ani do reszty). Niektórzy murzyni zgadzają się z rzeczywistością.
szukacz

>Może byś sprecyzował, na czym odrębność Twojego zdania polega i z czym konkretnie się nie zgadzasz?

Patrz wyżej.

>Zapewniam Cię, że jesteś takim samym murzynem jak ja i A.B. Tyle, że nie każdy murzyn uważa, że jest tak bardzo wyjątkowy (nie należy ani do 95%, ani do reszty).

Bywa, że niktóre poglądy posiada tylko 5% populacji i z tego powodu są to osoby wyjątkowe. Wystarczy przeanalizować liczby osób wierzących i niewierzących w Polsce.
Murzyn przez małe "m" to kiedyś człowiek pozbawiony praw. Ty chcesz tych praw do odmiennego zdania mnie pozbawić.
Twoje ataki np przykład niemowlaka, który jak wiadomo ma ograniczoną świadomoć i jest raczej automatem relizującym zapisy w kodzie genetycznym, nie może się kierować autoafirmacją.
Niedopuszczalna sugestia z Darwinem i wmawianie mi jakiegoś bzdurnego poglądu.
Nigdy nie dyskutuj z partnerem, którego sobie sam tworzysz i niczego nikomu nie wmawiaj.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
Jeszcze raz. Panowie więcej spokoju!
Najważniejsze to spróbować zrozumieć, co polemista chciał swoim tekstem nam i innym przekazać, a do tego potrzeba jego tekst spokojnie przeczytać i pomyśleć nad nim.
Gdy piszemy też powinniśmy się zastanowić, czy ktoś - poza nami samymi - potrafi zrozumieć, to co napisaliśmy?

Proszę pomyśleć: Wicek powiedział Wackowi, że jest głupi, a Wacek Wickowi, że jest durniem - czy oni mają jeszcze o czym ze sobą rozmawiać?

Poniższe zdania są bardzo mądre, ale dotyczą nas wszystkich, łacznie z ich autorem.
>Może byś sprecyzował, na czym odrębność Twojego zdania polega i z czym konkretnie się nie zgadzasz?
>Nigdy nie dyskutuj z partnerem, którego sobie sam tworzysz i niczego nikomu nie wmawiaj.

A tematem dyskusji jest odwieczne pytanie: Kim jest człowiek? Czy nasze życie ma sens? Czy ten sens zależy od nas samych, czy od Boga, losu, czasów, otoczenia?
Ile zależy od otrzymanego spadku: materialnego, kulturowego, genetycznego, a ile od nas samych? Czy różnimy się od innych zwierząt? Dlaczego jesteśmy tak potwornie źli? Dlaczego potrafimy być tak wspaniali i altruistyczni?

Żyło dwu Polaków. Jednym był Tadeusz Kotarbiński drugim Karol Wojtyła. Jeden ma w Polsce tysiąc pomników, parę setek ulic i uważany jest za półboga, drugi nie ma żadnego pomnika i niewiele osób już o nim pamięta.
Czy Tadeusz był głupszym od Karola, mniej moralnym? Człowiekiem MNIEJSZEGO FORMATU? Dlaczego tak jest?

Czy wszystkiemu winni są inni? Wydaje mi się, że są to trochę ważniejsze problemy od wzajemnego epitetowania się. Pozdrawiam.
IQ955 (2355 punktów)
>Najważniejsze to spróbować zrozumieć, co polemista chciał swoim tekstem nam i innym przekazać, a do tego potrzeba jego tekst spokojnie przeczytać i pomyśleć nad nim.
>Gdy piszemy też powinniśmy się zastanowić, czy ktoś - poza nami samymi - potrafi zrozumieć, to co napisaliśmy?
>Proszę pomyśleć: Wicek powiedział Wackowi, że jest głupi, a Wacek Wickowi, że jest durniem - czy oni mają jeszcze o czym ze sobą rozmawiać?
>Nigdy nie dyskutuj z partnerem, którego sobie sam tworzysz i niczego nikomu nie wmawiaj.

Proponuję P.T. Dyskutantom wydrukować powyższe i umieścić w widocznym miejscu koło monitora. Nieźle byłoby także stosować praktycznie... Sam włączam drukarkę...

>A tematem dyskusji jest odwieczne pytanie: Kim jest człowiek? [...] Dlaczego potrafimy być tak wspaniali i altruistyczni?
Bardzo sensowne pytania, choć nie doczekają się chyba nigdy sensownych odpowiedzi. Od siebie dodałbym jeszcze jedno. Co mają zrobić Ci, których ułomności, odmienność, nędza i inne podobne okoliczności wyrzuciły, bez nadziei powrotu, poza nawias społeczeństwa i skazały na dożywotnie cierpienie?

>Żyło dwu Polaków. [...] Dlaczego tak jest?
A to chyba dosyć proste. Aby być popularnym trzeba (poza łutem przypadkowego szczęścia) "wstrzelić się" w średnią danej społeczności. Kotarbiński był powyżej średniej, zatem "sam sobie winien". Książki JPII są zresztą, jak przypuszczam, także cześciej kupowane, niż czytane. Mnie się zresztą wydaje, że to paradoksalnie nie tyle JPII stał się popularny, co raczej jego obraz, jaki wytworzyli sobie zakompleksieni rodacy.

Z innej beczki. Książki takie (jak na przykład "Paragraf 22" pisany językiem szoferaków armii amerykańskiej) stają się bestellereami, w przeciwieństwie do poezji symbolistów (na przykład znowu). Elitarność kosztuje.

I niech sobie tak zostanie. Bo czy to w końcu tak źle?

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
rozumek
>A to chyba dosyć proste. Aby być popularnym trzeba (poza łutem przypadkowego szczęścia)
O ile popularność uważa się za szczyt szczęścia, a nie nieszczęście.
"wstrzelić się" w średnią danej społeczności. Kotarbiński był powyżej średniej, zatem "sam sobie winien".
A wolałbyś, jak JPII, do śmierci pokutować za grzechy młodości, czy "zawinić" jak Kotarbiński? Co do mnie, nie odmawiając wielkości JPII, wolę raczej równać do Kotarbińskiego, choć nie koniecznie w tej samej dziedzinie.
Pozdrowienia.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
***

>Tematem dyskusji jest odwieczne pytanie: Kim jest człowiek?
>Bardzo sensowne pytania, choć nie doczekają się chyba nigdy sensownych odpowiedzi. Od siebie dodałbym jeszcze jedno. Co mają zrobić Ci, których ułomności, odmienność, nędza i inne podobne okoliczności wyrzuciły, bez nadziei powrotu, poza nawias społeczeństwa i skazały na dożywotnie cierpienie?

Czasem, a prawie zawsze przy tzw. pytaniach filozoficznych, pytanie jest ważniejsze od odpowiedzi. W tym wypadku odpowiedzi jest tyle ilu istniało ludzi na świecie. A więc pytaniem powinno być: - Czym jest człowiekowatość? Ale wówczas rodzą się pytania konkretyzujące. Kogo nazywamy człowiekiem? Od jakiego momentu jesteśmy ludźmi, a kiedy nimi być przestajemy? Na ile jesteśmy wolni, a na ile zdeterminowani? Pytania trudne, a czasem wprost niebezpieczne.

>Żyło dwu Polaków. [...] Dlaczego tak jest?
>A to chyba dosyć proste. Aby być popularnym trzeba (poza łutem przypadkowego szczęścia) "wstrzelić się" w średnią danej społeczności. Kotarbiński był powyżej średniej, zatem "sam sobie winien". Książki JPII są zresztą, jak przypuszczam, także cześciej kupowane, niż czytane. Mnie się zresztą wydaje, że to paradoksalnie nie tyle JPII stał się popularny, co raczej jego obraz, jaki wytworzyli sobie zakompleksieni rodacy.

Wydaje mi się, że to uproszczenie. Nie wierzę w racjonalną świadomość tłumu. Masy są zawsze manipulowane. Ale podobno w Polsce istnieje opiniotwórcza inteligencja. Potrafi np. wyjaśnić co dany polityk miał na myśli. Co oni wiedzą o Kotarbińskim? Ilu inteligentnych Polaków wie co znaczy "spolegliwość" albo słyszało o etyce niezależnej? A może tak my postawmy na dziedzińcu Uniwesytetu Warszawskiego maleńkie popiersie Tadeusza Kotarbińskiego.

>Z innej beczki. Książki takie (jak na przykład "Paragraf 22" pisany językiem szoferaków armii amerykańskiej) stają się bestellereami, w przeciwieństwie do poezji symbolistów (na przykład znowu).

"Paragraf 22" jest świetną książką. Także dla intelektualistów. Natomiast zabaw intelektuanych jest też sporo. Wolę filozofię od poezji symbolistów, ale to blisko.

>Elitarność kosztuje.
>I niech sobie tak zostanie. Bo czy to w końcu tak źle?

Nie wiem, czy źle, czy dobrze, ale tak jest. Choć mam tu pytanie - czy elita intelektualna jest od puszenia się, czy też ma inne jakieś obowiązki?

***
IQ955 (2355 punktów)
>Czasem, a prawie zawsze przy tzw. pytaniach filozoficznych, pytanie jest ważniejsze od odpowiedzi. W tym wypadku odpowiedzi jest tyle ilu istniało ludzi na świecie.
No, więc niech każdy załatwi to w swojej głowie. Czy ja muszę czytać te filozoficzne elukubracje?

>Kogo nazywamy człowiekiem? Od jakiego momentu jesteśmy ludźmi, a kiedy nimi być przestajemy?
Nie wyobrażam sobie co mógłbym zrobić (poza śmiercią, lub utratą świadomości wskutek wypadku, choroby), aby przestać być człowiekiem. Bo uczynki nie zmienią mojej przynależności do tego gatunku.

>Na ile jesteśmy wolni, a na ile zdeterminowani?
Nie wiem. Ale gdyby się nawet sam Pan Bóg pofatygował, aby mi to objaśnić - co zmieniłoby się w moim dalszym życiu? Przetłumaczyłem esej R.Smullyana "Czy Bóg jest taoistą?" - jest głównie o tym. Można go znaleźć tu:
www.marekc(*)/adrem/adrem-04/adrem-esej.htm
a mój komentarz w tym samym numerze w artykule pt."Tao". Zapraszam. Cały numer zresztą o tych sprawach.

>Wydaje mi się, że to uproszczenie.
Tak, ale statystycznie (typowo) chyba rozsądne.

>Nie wierzę w racjonalną świadomość tłumu. Masy są zawsze manipulowane.
Ja też nie wierzę. Niemniej jednak znam parę rzeczy, w które tłum byłoby zapewne ekstremalnie trudno wmanipulować.

>Co oni wiedzą o Kotarbińskim? Ilu inteligentnych Polaków wie co znaczy "spolegliwość" albo słyszało o etyce niezależnej?
Hmmm. Kiedy wyjeżdzałem w góry miałem zwyczaj brać do plecaka (na wypadek niepogody) 2..3 cegły, których normalnie "się nie czytywa". Tak to przeczytałem gruntownie od deski do deski na przykład "Traktat o dobrej robocie" Szczerze mówiąc - Kotarbiński robił na mnie wrażenie wspaniałego człowieka, choć większy ślad pozostawił we mnie kontakt z Nim (przez książki) niż ich treściowa zawartość. Ale to moje zdanie.

>A może tak my postawmy na dziedzińcu Uniwesytetu Warszawskiego maleńkie popiersie Tadeusza Kotarbińskiego.
Jeden z najlepszych pomysłów na tym forum!
Podpisuję się obydwoma rękami i nogami. I właśnie maleńkie popiersie. (Czy nie ma przypadkiem już jego ulicy?)

>"Paragraf 22" jest świetną książką. Także dla intelektualistów.
Przeczytałem jeszcze chyba ze trzy inne pod presją znajomych - wrażenie nie lepsze. Ale nie chcę ranić uczuć.

>Choć mam tu pytanie - czy elita intelektualna jest od puszenia się,
Bardzo celne! Nikt nie jest wolny od próżności, choć jeden używa do tego samochodu, inny bicepsów, a jeszcze inny "Krytyki czystego rozumu". Składam samokrytykę - proszę się nie fatygować Jeśli nie jest tego za dużo - można próżność określić jako poczucie własnej wartości, a to już chyba tylko lekki grzech.

>Czy też ma inne jakieś obowiązki?
Wiem, że mam obowiązki wobec moich najbliższych, wobec przyjaciół... A inne? Kto się tak znowu wobec mnie zobowiązuje?

Wbrew zdrowemu rozsądkowi wypuszczam co miesiąc (za własne pieniądze) nowy numer AdRem!; niewiele to, ale może dostanę rozgrzeszenie...

A czy należę do elity? Nie wiem - raczej nie - i mało mnie to interesuje. Chodzę nałogowo własnymi drogami.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
@@@

Panie Marku, tak, ale nie do końca!

>No, więc niech każdy załatwi to w swojej głowie. Czy ja muszę czytać te filozoficzne elukubracje?

Czytać nikt nie musi, ale niektórzy lubią. Dla mnie warte poznania, są zarówno mądre pytania, jak i próby odpowiedzi na nie.

>Nie wyobrażam sobie co mógłbym zrobić (poza śmiercią, lub utratą świadomości wskutek wypadku, choroby), aby przestać być człowiekiem. Bo uczynki nie zmienią mojej przynależności do tego gatunku.

A więc, już są wyjątki. Można zastanowić się nad dalszymi. Czy jesteśmy ludźmi od chwili poczęcia? Czy określenie "człowiek" oznacza tylko przynależność gatunkową? I jeszcze parę innych.

>>Na ile jesteśmy wolni, a na ile zdeterminowani?
>Nie wiem. Ale gdyby się nawet sam Pan Bóg pofatygował, aby mi to objaśnić - co zmieniłoby się w moim dalszym życiu?

Tylko człowiek całkowicie wolny może być całkowicie odpowiedzialny za swoje czyny.
Dla mnie jest istotnym uświadomienie sobie determinant jakim podlegam. Poszerza to zakres mojej wolności. Ale nigdy i nic nie było dla wszystkich ludzi jednakowo ważne.

**************************************************************
>>A może tak my postawmy na dziedzińcu Uniwesytetu Warszawskiego maleńkie popiersie Tadeusza Kotarbińskiego.
>Jeden z najlepszych pomysłów na tym forum!
>Podpisuję się obydwoma rękami i nogami. I właśnie maleńkie popiersie. (Czy nie ma przypadkiem już jego ulicy?)

Cieszę się ogromnie!
***************************************************************

>>"Paragraf 22" jest świetną książką. Także dla intelektualistów.
>Przeczytałem jeszcze chyba ze trzy inne pod presją znajomych - wrażenie nie lepsze. Ale nie chcę ranić uczuć.

Moich Pan nie rani. Mamy inne doświadczenia i inne przeczytane lektury są za nami. Uważam, że celnie została tam wykpiona mądrość wszelkich zgrupowań, a wojska (do którego się odnosi) w szczególności. "Paragrafu" nie należy "koniecznie przeczytać", ale to dobra pozycja. Takie mam zdanie.

>>Choć mam tu pytanie - czy elita intelektualna jest od puszenia się,
>Bardzo celne! Nikt nie jest wolny od próżności, choć jeden używa do tego samochodu, inny bicepsów, a jeszcze inny "Krytyki czystego rozumu". Składam samokrytykę - proszę się nie fatygować Jeśli nie jest tego za dużo - można próżność określić jako poczucie własnej wartości, a to już chyba tylko lekki grzech.

Dopisuję się do samokrytyki. Przyznaję, że częstokroć głupszym ustępuję. Już mi nie się chce. Wolę poczytać, czy pójść na spacer.

>Wbrew zdrowemu rozsądkowi wypuszczam co miesiąc (za własne pieniądze) nowy numer AdRem!; niewiele to, ale może dostanę rozgrzeszenie...

Ja też, coś tam, publikuję i dopłacam do tego. W sobotę będę rozdawał w Radzikowie.

>A czy należę do elity? Nie wiem - raczej nie - i mało mnie to interesuje. Chodzę nałogowo własnymi drogami.

Chodzę nałogowo własnymi drogami i choćby już dlatego uważam, że należę do elity. Lubię czytać i myśleć samodzielnie, a to tą moją elitarność wzmacnia. Chciałbym, aby do tej elity należało 80% naszego społeczeństwa i nie jest moją winą, że należy 10. Tych, którzy jeszcze do tej elity nie należą namawiam do przystąpienia. To najbardziej otwarta elita, ale ostrzegam (tych, którzy jeszcze nie spróbowali), że samodzielne myślenie boli.

>
Pozdrowienia,

Pozdrowienia. Andrzej B.

***
rozumek
>Czy wszystkiemu winni są inni? Wydaje mi się, że są to trochę ważniejsze problemy od wzajemnego epitetowania się.
Nie ma ważniejszych, bo ludzie dzielą się na tych, którzy uważają, że wszystkiemu co ich otacza winni są inni (jak szukacz) i tych, którzy wszystko co ich otacza, zawdzięczają sobie.
Tak więc, zgadzam się z szukaczem: cała moja z nim polemika (epitetów raczej nie było), to wyłącznie MOJA wina/zasługa.
Pozdrawiam.
szukacz
>Nie ma ważniejszych, bo ludzie dzielą się na tych, którzy uważają, że wszystkiemu co ich otacza winni są inni (jak szukacz) i tych, którzy wszystko co ich otacza, zawdzięczają sobie.
I znów próbujesz mi coś wmówić- to jest chore.
Nie twórz sobie rozmówcy.
rozumek
>>Nie ma ważniejszych, bo ludzie dzielą się na tych, którzy uważają, że wszystkiemu co ich otacza winni są inni (jak szukacz) i tych, którzy wszystko co ich otacza, zawdzięczają sobie.
> I znów próbujesz mi coś wmówić- to jest chore.
>Nie twórz sobie rozmówcy.
Czyżbyś przestał istnieć, więc trzeba Cię odtworzyć? A może już nie twierdzisz (w moim imieniu) , że człowiek to jednostka, społeczństwo, organizm biologiczny i automat genetyczny? Wypraszam sobie takie twierdzenia. Dla mnie, człowiek to ciało i umysł, a obydwa elementy uwarunkowane historycznie i społecznie. Nie muszę tworzyć sobie rozmówców, bo na forum ich pełno, tyle że nie wszyscy wypowiadają się jako społeczeństwo, odbierają innym prawo głosu i wszystkich o odmiennych światopogladach uważają za chorych. Ja uważam, że na naukę nigdy nie jest za późno i że nie koniecznie u lekarzy nauki się pobiera. Pobiera się je także u Ciebie i niemowląt, więc się Was uczę. I nie mów mi, że wyzdrowieję, gdy przestanę się uczyć "Kim jest człowiek" z rozmów z niemowlakami.
szukacz
Twoje spostrzeżenie jest bardzo trafne. Na spotkanie z człowiekiem wybitnym, laureatem Nagrody Nobla nie przyjedzie 1000000 osób. Co najwyżej jakaś klasa uczniów z pobliskiej szkoły, zmuszona przez nauczycieli. Zjawisko dotyczy przywódców religijnych na całym świecie. Sam J.P.II dziwił się zjawisku.
Dla mnie jest to przerażające, gdyż wskazjue na brak racjonalizmu w społeczeństwie.
rozumek
>Twoje spostrzeżenie jest bardzo trafne. Na spotkanie z człowiekiem wybitnym, laureatem Nagrody Nobla nie przyjedzie 1000000 osób. Co najwyżej jakaś klasa uczniów z pobliskiej szkoły, zmuszona przez nauczycieli. Zjawisko dotyczy przywódców religijnych na całym świecie. Sam J.P.II dziwił się zjawisku.
JPII niczemu się nie dziwił. Bardzo racjonalnie naprawiał błędy jakie w młodości popełnił (sprawował urząd papierza i robił wszystko co można, żeby ten urząd osłabić), uczył się od młodzieży i sam uczył ją wzajemnie. I wcale się nie zdziwił, gdy przed śmiercią młodzież przyszła do niego. Stwierdził ten fakt z radością, ale bez zdziwienia: "Szukałem was i przyszliście do mnie" (może cytat przekręcam, ale nie jego treść). Zwykłe, racjonalne działanie i zwykły racjonalny fakt (przyczyna-skutek). Uwierzę, że JPII był zdziwiony religijnością swoich owieczek, ale nie stosunkiem do niego młodzieży i ludzi innych religii. Był człowiekiem nie mniejszego formatu niż Kotarbiński, tyle że w młodości jego umysł sprawił mu psikusa (nie przewidział skutków wstąpienia do seminarium duchownego zamiast świeckiej wyższej uczelni).
rozumek
>Patrz wyżej.
Ty nie widzisz dla siebie w Świecie perspektyw, A.B. dla siebie widzi. Gdzie ta odrębność zdania, a nie osoby?
>>Zapewniam Cię, że jesteś takim samym murzynem jak ja i A.B. Tyle, że nie każdy murzyn uważa, że jest tak bardzo wyjątkowy (nie należy ani do 95%, ani do reszty).
>Bywa, że niktóre poglądy posiada tylko 5% populacji i z tego powodu są to osoby wyjątkowe. Wystarczy przeanalizować liczby osób wierzących i niewierzących w Polsce.
A co Ci przeszkadzają czyjekolwiek poglądy, oprócz Twoich własnych? Nie widzisz, że wyznawane poglądy jednostek, na ogół sprzeczne są z ich działaniami? Nie uważasz, że warto to w jednostkach zmieniać? Nie uważasz, że warto przestać wierzyć w statystyki KK i uwierzyć we własne (choćby te 5% w Twoim zakładzie pracy, KAŻDEJ partii politycznej i każdej grupie wyznaniowej)?
>Murzyn przez małe "m" to kiedyś człowiek pozbawiony praw. Ty chcesz tych praw do odmiennego zdania mnie pozbawić.
Pozbawiam Cię prawa do podawania się za jedynego autora zdania, które wszyscy z Tobą podzielają (opisu otaczającej nas rzeczywistości) i "polemizowania" z propozycjami jego rozszerzenia o przyczyny, które spowodowały, że jest akurat takie. Pozbawiam Cię prawa do udawania, że nie wiesz, że każda grupa składa się z jednostek. A także udawania, że nie wiesz, do której się "zapisać".
>Twoje ataki np przykład niemowlaka, który jak wiadomo ma ograniczoną świadomoć i jest raczej automatem relizującym zapisy w kodzie genetycznym, nie może się kierować autoafirmacją.
Atakuję Twoje zdanie, że niemowlak to pozbawiony świadomości automat. Jeśli Ty jesteś automatem, to nie "przerabiaj" w automaty innych (choćby niemowlaków).
>Niedopuszczalna sugestia z Darwinem i wmawianie mi jakiegoś bzdurnego poglądu.
Pytanie o Darwina, jak wiesz, było nie do Ciebie, ale do Teresy. I nie było w nim żadnej sugestii. Było stwierdzenie faktu: Teresa, jak większość katolików, uważa się za wyjątek od wszystkich innych wyjątków (ludzi).
>Nigdy nie dyskutuj z partnerem, którego sobie sam tworzysz i niczego nikomu nie wmawiaj.
A może by tak z wzajemnością?
sukacz
Nie widzę, nie słyszę, nie czytam, nie piszę itd.
Nie twórz sobie prartnera do dyskusji.
kret (58 punktów)
zaobserwowanych spraw bez podania uzasadnienia wyboru można dość łatwo powiedzieć...
>Jesteśmy kawałkiem mięsa który ewoluował z prostych organizmów których najsilniejszym (prawdopodobnie jedynym) celem było przetrwanie. Na tyle rozbudowanym że wykształcił funkcje jakich na początku nie był w stanie sobie wymarzyć. Pojemnikami przenoszącymi kod genetyczny. Tu jednak trafiamy na kolejne pytania.
Teoria ma to do siebie,że można ją w nieskończonośc rozwijac.Nie jesteśmy kawałkiem "ewolucyjnego mięsa"O tym jednakże trzeba się przekonac doświadczalnie.Pytania też możemy stawiac bezustannie i nie ma im końca.Przekonaj się sam i sam ze sobą się zmierz-doświadczysz tego jakie to trudne.Alw największe rzeczy są dla ciekawych jak to naprawdę jest.
rozumek
>>Celowo zadałam pytanie"kim jest człowiek",uważnie przeczytałam odpowiedzi no i okazuj się ,że nikt tego nie wie.Gdybym zapytała"co to komputer"natychmiast dostałabym ścisłą odpowiedz!
A ile wśród tych "ścisłych" byłoby fałszywych? Myślę, że zdecydowana większość. Nie masz pojęcia, ilu ludzi nie wierzy, że istnieją komputery bez monitora i klawiatury (dla nich, komputer to wyłącznie te dwa urządzenia wejścia/wyjścia). Podobnie, cała masa ludzi uważa, że wyznawcy innych religii i innych światopoglądów, to ludzie niewierzący (pozbawieni rozumu). Są i tacy, którzy samych siebie ogłaszają niewierzącymi.
>Całkowite wyczerpanie tego pytania to sedno naszej egzystencji.
Nie sedno egzystencji, ale jej koniec. To początek życia, czyli poznawania tego co wokół (zaczynając od innych ludzi), a nie w środku.
>Nie wystarczy tylko się nią cieszyc bo w ten sposób nie traci się strachu przed śmiercią
A po co, w odniesieniu do siebie samego, tego strachu się nabawiać?
> i człowiek jak ta trzcina jest miotany wichrami przypadków,które nie są przypadkami.Lecz w obecnym stanie świadomości o tym nie wiemy i nie potrafimy uniknąc ani urodzin ani śmierci.
Bez świadomości, niczego nie potrafimy, a nie posiadamy jej, dopóki egzystujemy zamiast zabrać się za jakieś życie (świadome działanie).
>"Kim jestem"-to pytanie powinno towarzyszyc nam nieustannie.
Nie wiem, po co komu takie wątpliwości. Nie wystarczy raz odpowiedzieć sobie na nie (jesteśmy ludźmi) i przyjąć na stałego "towarzysza" raczej pytania w rodzaju: "Co robię dla siebie i innych, a co inni robią dla mnie"?
>Tak długo aż się wyczerpie i intuicyjnie to zrozumiemy.Popatrzcie co teraz robi człowiek i jak się boi.Co wyczynia w imię religii.Jak inaczej wyglądałby świat gdyby człowiek WIEDZIAŁ!
Co WIEDZIAŁ? Że na nim Świat się ani nie zaczyna, ani nie kończy? Niejeden doskonale to WIE.
szukacz
Nikt takiego pytanianie traktuje dosłownie
- człowiek jako jednostka
- człowiek jako społeczeństwo
- człowiek jako gatunek biologiczny.
Dlatego nikt nie próbuje tworzyc definicji,bo ta definicja nie jest do niczego potrzebna, lecz traktuje to luźno jeko dyskusję na temat człowieczeństwa.
Podobnie jak nie ma potrzeby tworzenia definicji stołu.
rozumek
>Nikt takiego pytanianie traktuje dosłownie
>- człowiek jako jednostka
>- człowiek jako społeczeństwo
Nie znam takiego i nie spodziewam się nigdy poznać.
>- człowiek jako gatunek biologiczny.
>Dlatego nikt nie próbuje tworzyc definicji,bo ta definicja nie jest do niczego potrzebna, lecz traktuje to luźno jeko dyskusję na temat człowieczeństwa.
>Podobnie jak nie ma potrzeby tworzenia definicji stołu.
Może i podobnie. Tyle, że stół CHYBA pozbawiony jest świadomości. Co chcesz nam wmówić?
A. Tylko Ty posiadasz świadomość?
B. Masz wspólną świadomość z kimkolwiek innym?
C. Nasza świadomość nie ma żadnego wpływu na nasze zdanie i nasze działanie?
D. Niczyja świadomość nigdy nie uświadomiła sobie własnego istnienia i nie nazwała samej siebie świadomością?
Nie uważasz, że nie ma potrzeby tworzenia nie tylko definicji słowa "stół", ale także niczego innego? Nie uważasz, że to raczej stworzonemu (a więc i zdefiniowanemu) nadaje się nazwy, a nie odwrotnie?
szukacz

Co chcesz nam wmówić?
>A. Tylko Ty posiadasz świadomość?
>B. Masz wspólną świadomość z kimkolwiek innym?
>C. Nasza świadomość nie ma żadnego wpływu na nasze zdanie i nasze działanie?
>D. Niczyja świadomość nigdy nie uświadomiła sobie własnego istnienia i nie nazwała samej siebie świadomością?
Już Ci pisałem- nie wkładaj swoich słow w niczyje usta
To jakaś obsesja. Nie chcę Ci niczego wmówić.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

>Nie uważasz, że nie ma potrzeby tworzenia nie tylko definicji słowa "stół", ale także niczego innego? Nie uważasz, że to raczej stworzonemu (a więc i zdefiniowanemu) nadaje się nazwy, a nie odwrotnie?
Nie uważam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ani tak, ani odwrotnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
rozumek
> Co chcesz nam wmówić?
>>A. Tylko Ty posiadasz świadomość?
>>B. Masz wspólną świadomość z kimkolwiek innym?
>>C. Nasza świadomość nie ma żadnego wpływu na nasze zdanie i nasze działanie?
>>D. Niczyja świadomość nigdy nie uświadomiła sobie własnego istnienia i nie nazwała samej siebie świadomością?
>Już Ci pisałem- nie wkładaj swoich słow w niczyje usta
>To jakaś obsesja. Nie chcę Ci niczego wmówić
To co masz na myśli, pytając o człowieka jako społeczeństwo?
Na jaki temat polemizujesz z A.B.?
Mnie niczego raczej nie wmówisz. Pytam, co chcesz wmówić SPOŁECZEŃSTWU.
>>Nie uważasz, że nie ma potrzeby tworzenia nie tylko definicji słowa "stół", ale także niczego innego? Nie uważasz, że to raczej stworzonemu (a więc i zdefiniowanemu) nadaje się nazwy, a nie odwrotnie?
>Nie uważam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ani tak, ani odwrotnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>
Może następnym razem, zanim się wypowiesz na jakikolwiek temat (a szczególnie na temat jakiegokolwiek człowieka oprócz samego siebie), coś zaczniesz na ten temat uważać?
Nie sądzisz, że stwierdzenie, że zdrowy człowiek ma dwie ręce i dwie nogi, w które głęboko wierzy, to zbyt mało, aby z kimkolwiek rozpoczynać polemikę na temat człowieczeństwa?
szukacz
Uważam, ale to przekracza Twoje sugestie i wyobrażenia ,więc sobie nie wyobrażaj, bo to jest sprzeczne z zasadami dyskusji i nikt tak nie robi.
rozumek
>Uważam, ale to przekracza Twoje sugestie i wyobrażenia ,więc sobie nie wyobrażaj, bo to jest sprzeczne z zasadami dyskusji i nikt tak nie robi.
To przestań polemizować z naszymi wspólnymi "wyobrażeniami" (opisami rzeczywistości) i wyobrażać sobie, że ktokolwiek (ja, albo A.B.) ma inne, albo nie ma ich wcale. Jak chcesz polemizować, to nie upraszczaj naszego wspólnego zdania (nie rób z nas durni) tylko je jakoś rozwiń, albo zaproponuj jakieś rozwiązanie, bo nikt (w tym ja), nie zamierza Ci niczego sugerować, niczego za Ciebie sobie wyobrażać ani niczego wkładać Ci w usta.
Nie wiem co to za "zasady dyskusji", które zakładają, że mamy prowadzić ją z pominięciem czyjejkolwiek wyobraźni, czyli z użyciem słów, ale bez pojęcia. Do czego, Twoim zdaniem, proponowana przez Ciebie "dyskusja" ma prowadzić? Mylisz się twierdząc, że nikt nie dyskutuje o tym, o czym ma pojęcie. Raczej mało kto, jak Ty, dyskutuje z faktami.
szukacz
Stop.
To nie ma nic wspólnego z racjonalizmem.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>To nie ma nic wspólnego z racjonalizmem.

No fajnie, ale czy każdy człowiek jest racjonalny?

Otrzymujemy - po tacie nobliście i mamie poetce lub po tacie alkoholiku i mamie prostytutce - zespół genetyczny. Później jesteśmy w danym nam przez los środowisku socjalizowani. Uczy nas się kraść albo obcych języków. Szacunku do jakiegoś Boga, jakiegoś patriotyzmu, czy kultu dla mamony itp itd.
Idziemy do szkoły i spotykamy "pożal się Boże" pedagogów oraz katechetów z "Bożej łaski". Albo cudownych pasjonatów, którzy potrafią nas zaszczepić swoją "wiarą".

Staliśmy się dorośli od rodziców otrzymaliśmy parę razy po mordzie lub fabryczkę czy też kancelarię adwokacką.
Mamy już swoje poglądy. Napewno swoje? Telewizja, radio, prasa bez przerwy nas indokrynują "jedynie słusznymi poglądami". Jesteśmy ludźmi i jako tacy każdą głupotę, w którą wierzymy racjonalizujemy. Znakomita wiekszość naszych działań jest racjonalna.

Czy o taki racjonalizm chodzi?

Niektórzy z nas uważają się za racjonalistów. Dla mnie minimum, abym kogoś mógł uznać za racjonalistę, jest jego samodzielność myślenia. A więc odporność na wszelaką indokrynację. Jak jest z nami? Ile w nas jest samych siebie, a ile księdza, przewodniczącego, redaktora. Dokładnie o to mi chodzi, gdyż mądry człowiek może być papieżem, ale czasem oczytanym robotnikiem, którego też warto posłuchać, ale dla nas najczęściej najważnieszym jest jego stanowisko lub "medialność".
Masy tyle samo wiedzą i rozumieją z myśli Wojtyły, co i z Kotarbińskiego, ale proszę porównać ich medialność. A my, niby tacy racjonalni, na ile jesteśmy odporni na "kit" inteligentnych redaktorów.

Kim jest człowiek?

Co to znaczy format człowieka? Kiedy o kimś możemy powiedzieć, że jest człowiekiem wielkiego formatu? Czy format określa tytuł: papież, prezydent, ksiądz, profesor?

Wiecie kim jest człowiek? Ja nie wiem! Wiem natomiast, że nad naszą człowiekowatością warto się zastanawiać. Także nad tym - czym różnimy się od maszyn i zwierząt?
***
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
***
>Tylko Ty posiadasz świadomość?
>Masz wspólną świadomość z kimkolwiek innym?
>Nasza świadomość nie ma żadnego wpływu na nasze zdanie i nasze działanie?
>Niczyja świadomość nigdy nie uświadomiła sobie własnego istnienia i nie nazwała samej siebie świadomością?
>Nie sądzisz, że stwierdzenie, że zdrowy człowiek ma dwie ręce i dwie nogi, w które głęboko wierzy, to zbyt mało, aby z kimkolwiek rozpoczynać polemikę na temat człowieczeństwa?

A może wyjdźmy od tego co proponuje nam Andrzej B. Izdebski w artykule "Pomiędzy trąbą słonia a posiłkiem żachwy" Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4837

Nie wiemy, od kiedy zaczyna się umysł? Co można nazywać umysłem, a co jest jeszcze zbyt prostym układem? Można przyjąć, że umysłowość zaczyna się wraz ze świadomością, ale kiedy rozpoczyna się świadomość, gdy nie potrafimy ściśle zdefiniować, co pod tym terminem rozumiemy i czy jest ona warunkiem wystarczającym - a może konieczne są jeszcze np. intencjonalność, rozumienie? Czy można mówić o umyśle kota, psa, świni, a nawet papugi, kury, gęsi? Jaki minimalny zbiór własności danego systemu jest koniecznym, abyśmy mogli mówić jeszcze o umyśle. Nie mamy na to precyzyjnych odpowiedzi. Wiemy natomiast, że umysły innych gatunków muszą mieć strukturę inną od naszej, a co za tym idzie odmienny sposób przeżywania życia. Każda żyjąca istota ma swój świat, w którym znaczenie mają tylko pobudzenia zmysłowe będące przyczyną reakcji odruchowych, pozwalających na funkcjonowanie w zmieniającym się otoczeniu, czyli realizacji prawidłowych adaptacji organizmu do środowiska. Świat umysłowy składa się z doznań sensorycznych, mających sens biologiczny zależny od organizacji układu nerwowego specyficznego dla przedstawicieli określonego gatunku. Mózg i organy czuciowe zorganizowane są w taki sposób, aby ze środowiska zewnętrznego wychwytywać sygnały pożyteczne dla środowiska wewnętrznego. Inny jest świat stworzeń żyjących w wodzie, inny dla żyjących na lądzie, ale podobnym może być świat rekina i orki czy nietoperza i jaskółki. Odbieramy świat za pomocą różnych zmysłów. Człowiek nie został wyposażony w aparaturę ultradźwiękową, widzenie w podczerwieni czy zmysł rejestrujący zmiany w polu magnetycznym. Nawet za pomocą tych samych zmysłów świat odbieramy inaczej. Gnój dla człowieka i świni pachnie prawdopodobnie odmiennie, ale androsteron zawarty w truflach budzi zainteresowanie macior, suk... i ludzi. Psi świat zdominowany jest węchem, koci słuchem. Dla ludzi waga pięciu zmysłów ma prawie równorzędne znaczenie i życie bez tylko jednego z nich jest już ciężkim kalectwem. Wiele zwierząt potrafi wykonać skomplikowane i przemyślane działania. Przykładem mogą być tu np. bobrze tamy. Każda inna i każda skuteczna. Poświadcza to, że zwierzęta nie są jedynie skomplikowanymi maszynami biologicznymi. Zostały przez naturę wyposażone w inteligencję, a wyższe nawet w świadomość. Chociaż szeroko przeprowadzane testy z lustrem pokazały, że tylko szympansy i orangutany wykazują się zachowaniami świadczącymi o świadomości samych siebie.

Kim jest człowiek? Co to znaczy świadomość, a czym jest samoświadomość?

***
rozumek
>Kim jest człowiek? Co to znaczy świadomość, a czym jest samoświadomość?
Dla mnie, odpowiedzi na te pytania wydają się niezwykle proste:
1) Każdy człowiek jest tym, kim się czuje i kim jest, a nie za kogo się uważa lub za kogo go inni uważają.
2) świadomość to to, co i jak myślimy (każdy w każdej chwili inaczej i na inny temat).
3) samoświadomość, to dostrzeganie różnic między własną świadomością, a świadomościami innych (nie tylko ludzi).
Dlatego, nie odpowiedzi na te pytania wydają mi się istotne, ale raczej odpowiedź na pytania: Jak ludzkie świadomości komunikują się z otaczającym je Światem i innymi świadomościami? Czy pozbawione systemów komunikacji (zmysłów) mogłyby się w nas narodzić? Czy narodzone, pozbawione tych systemów mogą przetrwać?....
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>>Kim jest człowiek? Co to znaczy świadomość, a czym jest samoświadomość?
>Dla mnie, odpowiedzi na te pytania wydają się niezwykle proste:
>1) Każdy człowiek jest tym, kim się czuje i kim jest, a nie za kogo się uważa lub za kogo go inni uważają.
>2) świadomość to to, co i jak myślimy (każdy w każdej chwili inaczej i na inny temat).
>3) samoświadomość, to dostrzeganie różnic między własną świadomością, a świadomościami innych (nie tylko ludzi).

Ostrożnie z tą prostotą. Mnie te odpowiedzi wcale nie satyfacjonują. Choćby dlatego, że nie bardzo umiem je zrozumieć. Np. nie bardzo potrafię rozróżnić: "kim się czuje" od "za kogo się uważa" i "kim jest" od "za kogo inni go uważają". Jak dla mnie, to zbyt subtelne różnice. Z pozostałymi odpowiedziami też nie lepiej.

>Dlatego, nie odpowiedzi na te pytania wydają mi się istotne, ale raczej odpowiedź na pytania: Jak ludzkie świadomości komunikują się z otaczającym je Światem i innymi świadomościami? Czy pozbawione systemów komunikacji (zmysłów) mogłyby się w nas narodzić? Czy narodzone, pozbawione tych systemów mogą przetrwać?....

Czy istniejący Bóg, który nie miałby żadnego wpływu na aktualne losy świata i poszczególnych ludzi miałby jakiekolwiek dla tego świata i ludzi znaczenie?

Cechami podstawowymi wszystkie żywych organizmów jest wymiana informacji i replikacja. Kto nie wymienia informacji ten nie żyje. Problemem jest ilość i jakość tych informacji.

Ale to wszystko nie jast takie proste i krótka wymiana informacji między nami nie wystarczy aby sobie to wyjaśnić trzeba trochę poczytać. Choćby i Izdebskiego (do którego wyżej się odwołałem) piszącego na łamach Racjonalisty.pl, a u innych są też nie mniej ciekawe rozważania. Ale trzeba czytać. Bardzo dużo czytać.
rozumek
>>>Kim jest człowiek? Co to znaczy świadomość, a czym jest samoświadomość?
>>Dla mnie, odpowiedzi na te pytania wydają się niezwykle proste:
>>1) Każdy człowiek jest tym, kim się czuje i kim jest, a nie za kogo się uważa lub za kogo go inni uważają.
>>2) świadomość to to, co i jak myślimy (każdy w każdej chwili inaczej i na inny temat).
>>3) samoświadomość, to dostrzeganie różnic między własną świadomością, a świadomościami innych (nie tylko ludzi).
>Ostrożnie z tą prostotą. Mnie te odpowiedzi wcale nie satyfacjonują. Choćby dlatego, że nie bardzo umiem je zrozumieć. Np. nie bardzo potrafię rozróżnić: "kim się czuje" od "za kogo się uważa" i "kim jest" od "za kogo inni go uważają". Jak dla mnie, to zbyt subtelne różnice. Z pozostałymi odpowiedziami też nie lepiej.
Ale przecież nie mówię, że te odpowiedzi potrafię komukolwiek w jakikolwiek sposób przekazać, MIMO, że dla mnie są tak proste. Wydaje mi się także, że proste są dla każdego, kto nie usiłuje ich unifikować i artykułować, czyli zdaje sobie sprawę z tego, że jest niepowtarzalny, a jutro będzie nieco inny niż dziś (i fizycznie i umysłowo).
>>Dlatego, nie odpowiedzi na te pytania wydają mi się istotne, ale raczej odpowiedź na pytania: Jak ludzkie świadomości komunikują się z otaczającym je Światem i innymi świadomościami? Czy pozbawione systemów komunikacji (zmysłów) mogłyby się w nas narodzić? Czy narodzone, pozbawione tych systemów mogą przetrwać?....
Wydaje mi się, że tylko odpowiedzi na tego rodzaju pytania, pozwalają nam zrozumieć różnice, o które wyżej pytałeś. Warto przy tym odróżnić komunikację werbalną od czynnej, bo bez tego odróżnienia, mocno będziemy zdziwieni przepaścią między tym za kogo sami się uważamy, a za kogo uważa nas otoczenie.
>Czy istniejący Bóg, który nie miałby żadnego wpływu na aktualne losy świata i poszczególnych ludzi miałby jakiekolwiek dla tego świata i ludzi znaczenie?
Czy istnieje człowiek, który nie jest niczyim (nawet własnym) bogiem? Czy ten bóg, może współpracować z innymi bogami i obdarzyć ich swoją nieskończoną miłością? Czy taki bóg, nie uzyska przypadkiem wzajemności i nie dojdzie tym samym do Boga?
>Cechami podstawowymi wszystkie żywych organizmów jest wymiana informacji i replikacja. Kto nie wymienia informacji ten nie żyje. Problemem jest ilość i jakość tych informacji.
Że człowiek nie żyje, to wiadomo. Mówimy jednak o (samo)świadomości.
>Ale to wszystko nie jast takie proste i krótka wymiana informacji między nami nie wystarczy aby sobie to wyjaśnić trzeba trochę poczytać. Choćby i Izdebskiego (do którego wyżej się odwołałem) piszącego na łamach Racjonalisty.pl, a u innych są też nie mniej ciekawe rozważania. Ale trzeba czytać. Bardzo dużo czytać.
Jestem raczej za myśleniem i wymianą myśli prowadzącą do działań, niż poprzestawaniem na czytaniu i głoszeniu przeczytanego. Takie poprzestawanie, uważam za bezmyślny teizm, sprzeczny z racjonalizmem.
kret (58 punktów)
Oj,piszą ludzie,piszą.Przy wielu zajęciach ledwo mam czas,aby wszystko przeczytac.Teraz chciałabym moi ciekawi dyskutanci powiedziec ,że sama tego pytania nie wymyśliłam.Jest to jeden z koanów,który zajął mi 16 z okładem lat.Sięga on tak głęboko istoty naszej egzystencji iż zmienia całkowicie człowieka i pozwala poznac ego a pózniej o nim zapomniec.Na dodatek nie potrzeba wyznawac żadnej religii,wprost przeciwnie nadaje się przede wszystkim dla agnostyków.Są oni dla mnie najbardziej poszukującymi,gdyż większośc wierzących jest zbyt leniwa i za bardzo wierzy w to co przekazuje im religia.Najważniejsza jest motywacja-czy chcę się dowiedziec prawdy o sobie,która jest jedyną ,dostępną nam w całości prawdą.Nie jest to wiedza "wyczytana"ale intuicyjna.Po prostu sią"wie".Wiedza ta tak całkowicie zmienia ,iż czyni nowego człowieka.Kto chce niech wierzy.Wygrywa ten ,kto w to uwierzy-i tu mamy element religii.Jestem bardzo ciekawa,co o tym sądzicie?
>
Totus
>Oj,piszą ludzie,piszą.Przy wielu zajęciach ledwo mam czas,aby wszystko przeczytac.
Założyłaś ten wątek, więc wypadało by byś czytała.
>Teraz chciałabym moi ciekawi dyskutanci powiedziec ,że sama tego pytania nie wymyśliłam.Jest to jeden z koanów,który zajął mi 16 z okładem lat.
16 lat - sporo -spójrzmy dalej co piszesz:
>Sięga on tak głęboko istoty naszej egzystencji iż zmienia całkowicie człowieka i pozwala poznac ego a pózniej o nim zapomniec.
Coś jednak pamiętasz. Opisz krótko. Podziel się.
>Na dodatek nie potrzeba wyznawac żadnej religii,wprost przeciwnie nadaje się przede wszystkim dla agnostyków.
No to załóżmy, że nim jestem. Dawaj. Podziel się.
>Są oni dla mnie najbardziej poszukującymi,gdyż większośc wierzących jest zbyt leniwa i za bardzo wierzy w to co przekazuje im religia.
Jestem pracowity, staram się.
>Najważniejsza jest motywacja-czy chcę się dowiedziec prawdy o sobie,która jest jedyną ,dostępną nam w całości prawdą.
Jasne, że chcę.
>Nie jest to wiedza "wyczytana"ale intuicyjna.Po prostu sią"wie".
Super.
>Wiedza ta tak całkowicie zmienia ,iż czyni nowego człowieka.Kto chce niech wierzy.Wygrywa ten ,kto w to uwierzy-i tu mamy element religii.
No, daj się poznac. Słuchamy.
>Jestem bardzo ciekawa,co o tym sądzicie?
Zamieniam się w słuch. Czekam.
Masz coś do powiedzenia w temacie?
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

Brawo Totus!

Powinniśmy się szanować. Kto rozpoczyna wątek powinien cokolwiek na ten temat wiedzieć.

>Jestem bardzo ciekawa, co o tym sądzicie?

>Zamieniam się w słuch. Czekam.

Tu co najwyżej, każdy z nas, może swoją wiedzę uzupełnić i zweryfikować, ale gdy rozpoczął rozmowę, to wypada aby ją śledził i animował aż do wyczerpania wątku.

>Założyłaś ten wątek, więc wypadało by byś czytała.

Co nie mniej ważne, zawsze wypowiadaj się tylko, gdy
>Masz coś do powiedzenia w temacie?
Oraz, co nie mniej ważne, przeczytałeś (łaś) poprzedników.
Jeżeli masz jeszcze coś do powiedzenia to
>daj się poznac. Słuchamy.

Trudno zrozumieć o co Kretowi chodziło? Mam pytanie, czy ona swoje własne teksty przeczytała przed wysłaniem i zrozumiała problemy, które wniosła pod dyskusję? Czy 16 lat to za mało, aby nauczyć się je artykuować. Racjonalista.pl jeżeli jest również dla gimnazjalistów - to dla tych bardzo zdolnych i oczytanych.
***
rozumek
>Trudno zrozumieć o co Kretowi chodziło? Mam pytanie, czy ona swoje własne teksty przeczytała przed wysłaniem i zrozumiała problemy, które wniosła pod dyskusję? Czy 16 lat to za mało, aby nauczyć się je artykuować. Racjonalista.pl jeżeli jest również dla gimnazjalistów - to dla tych bardzo zdolnych i oczytanych.
>***
A ja doskonale rozumiem. Chodziło o to, abyście sami sobie odpowiedzieli na pytanie kim jesteście, zamiast jej wmawiać, że jest jak Wy. A jedyne czego może "dowiedzieć się" z Waszych "wypocin", to jak ją, a nie siebie widzicie. Niestety, ale ona jest od Was o niebo mądrzejsza. I wie o Was o wiele więcej, niż Wy o niej. I o wiele lepiej od Was, potrafi rozwiązywać problemy (i własne i Wasze).
Brawo Kret. Tak trzymać. Umiesz się uczyć, a to w życiu najważniejsze.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
@@@@@

Masz "Kreciku" wybór. Trzymaj z rozumem, albo z "Rozumkiem"!

*******
rozumek
>@@@@@
>Masz "Kreciku" wybór. Trzymaj z rozumem, albo z "Rozumkiem"!
>*******
Już tam uczący się i wykorzystujący naukę w praktyce wiedzą, że lepiej z własnym rozumkiem, niż Waszym Wszechrozumem.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365