>I wreszcie, czy zgadzacie się z tezą, że większość jej >krytyków nie przeczytała książki?
No i bardzo słusznie, że nie przeczytali, skoro taka szkodliwa. A jakbyś wiedział, że woda jest zatruta, to byś się jej napił, żeby sprawdzić?
W ogóle myśl, że przeczytanie jakiejś książki, choćby i najgłupszej, może kogoś zdeprawować, jest dla mnie szczytem szaleństwa. Zdeprawować może co najwyżej nakaz uznania jakiejś książki za absolutną i nienaruszalną prawdę, ale wtedy i tak nawet nie trzeba jej czytać.
|