 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-05-2011 11:43 | kognitywista (3391 punktów) | energetyczny wykon
9 na 9 | Pal licho już ten "wykon". Co prawda razi on (jeszcze) moje ucho, podobnie jak analogiczne "pozdro", ale nie uważam "czystości mowy polskiej" za wartość samą w sobie, o którą warto kruszyć kopie. Chodzi o coś więcej. Bogactwo języka odzwierciedla bogactwo myśli. Różnorodność i precyzja określeń pomaga lepiej opisywać świat, zwłaszcza wielobarwny świat naszych emocji.
Epitet "energetyczny" robi ostatnio wielką furorę, zwłaszcza w mediach. Co nie jest "energetyczne" nie jest warte dłuższej uwagi. W jednym z polskich seriali główną rolę odgrywa podobno "energetyczna rodzinka". Wbrew pozorom nie jest to serial s-f z kosmitami, którzy mają zamiast ogonków kable elektryczne. Czy ta rodzinka nie może być po prostu żywiołowa, ognista, zwariowana albo (jeśli już to konieczne) po prostu energiczna czy "pełna energii"? Najwidoczniej nie.
Nie mam nic przeciwko używaniu starych określeń w nowych znaczeniach, o ile wzbogaca to nasz świat pojęć, Innymi słowy: gdy zawęża ekstensję a poszerza intensję danego pojęcia. Lubię neologizmy, jeśli mają uzasadnienie, a także cenię wygodne uproszczenia. Jednak zastępowanie wielu różnych określeń (choćby nawet podobnych znaczeniowo, lecz odmiennych w zabarwieniu emocjonalnym) jednym, modnym przymiotnikiem, spłyca nasz język, a co za tym idzie, także nasze myślenie.
Energetyczny niech będzie napój, bilans, zakład czy słup. Dla prostej nawet piosenki mamy tyle pięknych określeń ...
Przy okazji: kiedyś słyszałem jak nobliwa, elokwentna dama (była sędzina) komentująca zawody łyżwiarstwa figurowego rozpływała się w zachwytach nad wspaniałymi "piruetami parowymi", mimo że najmniejszy nawet dymek nie unosił się nad tańczącymi ... nie mówiąc już o jakiejś buchającej parze. "Piruety parzyste" byłyby chyba bardziej sensowne, choć równie niezręczne. Ale czy epitet koniecznie musi być przymiotnikowy? Dlaczego nie: "piruety w parach" ? Dlaczego "krople donosowe" (gdzie ten donos ?) a nie "krople do nosa"? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > elokwentna dama (była sędzina) No właśnie, z tą sędziną. Nasz język ma ogromne kłopoty z nazywaniem męskich zawodów wykonywanych przez kobiety. Był przed wojną taki film: "Pani minister tańczy". I ten tytuł zapada w ucho i nie drażni. Dzisiaj może by było: "Pani ministrowa tańczy", ale to już nie to. Poza tym nie dotyczy to tylko zawodów. W radiu już nie mówi się , że naszym gościem była pani X tylko, naszą gościnią była pani X. A co do bogactwa języka, a właściwie jego ubóstwa, to bierze się ono z nieczytania dawnych powieści. Albo i współczesnych. Np. Jerzy Pilch ma niesłychanie wysublimowane i bogate słownictwo. Trzeba czytać Gombrowicza, Schulza, a od czasu do czasu zanurzyć się w Kochanowskim. "O białoskrzydła morska pławaczko, Wychowanico Idy wysokiej, Łodzi bukowa, któraś gładkiej Twarzy pasterza, Prymajczyka, Mokrymi słonych wód ścieżkami Do przezroczystych Eurotowych Brodów nosiła!"
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>No właśnie, z tą sędziną. >Dzisiaj może by było: "Pani ministrowa tańczy", ale to już nie to. Masz rację, nie to. "Sędzina" i "ministrowa" to małżonki sędziego i ministra. Kobieta wykonująca zawód sędziego to "ta sędzia" (w odmianie - tego sędziego, tej sędzi), a tu i ówdzie próbuje się używać rzeczownika "ta ministra", co na razie jeszcze zgrzyta, ale być może się kiedyś przyzwyczaimy.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 8 na 8 | finerbijk (17282 punktów) | > Masz rację, nie to. "Sędzina" i "ministrowa" to małżonki sędziego i ministra.Żona wykładowcy - wykładzina
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > >Masz rację, nie to. "Sędzina" i "ministrowa" to małżonki sędziego i ministra.> Żona wykładowcy - wykładzina  A niezamężna córka pana Kupagi?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Berenika (102 punktów) | > A niezamężna córka pana Kupagi?No no, nic z tego  Kupażanka!
"Nie masz bowiem na tej Ziemi szaleństwa bestii, którego by nie przewyższył nieskończenie obłęd człowieka" H. Melville
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > >A niezamężna córka pana Kupagi?> No no, nic z tego Kupażanka! Zaraz, dlaczego Kupażanka? Owszem była Hanna Skarżanka, rodzona siostra Barbary Skargi. Była też Irena Eichlerówna, lub Hanka Ordonówna. Jest Zofia Kucówna, Lidia Korsakówna, Barbara Krafftówna. Skąd się wzięły ich nazwiska?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
|  | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | "Tę sędzię" odbieram podobnie jak "tę ministrę". Ale cóż ... lansujmy. Wspomniana przeze mnie "sędzina" nie obruszała się na tę formę przy tytułowaniu, natomiast byłem świadkiem zabawnej sytuacji, gdy u Tomasz Lisa pani sędzia (tym razem prawnik) żachnęła się i poprosiła o (feministyczną rzekomo) sędzinę.
|
|
| |  | 9 na 9 | Alicja Duda (25557 punktów) | >"Tę sędzię" odbieram podobnie jak "tę ministrę". Ale cóż ... lansujmy. >Wspomniana przeze mnie "sędzina" nie obruszała się na tę formę przy tytułowaniu, natomiast byłem świadkiem zabawnej sytuacji, gdy u Tomasz Lisa pani sędzia (tym razem prawnik) żachnęła się i poprosiła o (feministyczną rzekomo) sędzinę. Już nikt nie tytułuje żon stanowiskiem męża, więc w naturalny sposób "zwolniło" się takie słowo jak sędzina. Pewnie i dla ministerki lub ministry znajdzie się w miejsce w polszczyźnie w miarę jak będzie się zmniejszać dyskryminacja kobiet.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >"Tę sędzię" odbieram podobnie jak "tę ministrę". Ale cóż ... lansujmy. A w Kościele mamy ministrantów i bielanki. Może właśnie wymyślić jakąś nową nazwę na odpowiednik męskiego ministra. Np. zarządzająca. Zarządzająca zdrowiem Ewa Kopacz!
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Z tym zarządzającym to podpucha jakaś! Za blisko menejdżera. Choć taki "facility manager" brzmi sam w sobie znacznie dostojniej niż "woźny", czy- o zgrozo- "cieć".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 4 na 4 | Berenika (102 punktów) | > tu i ówdzie próbuje się używać rzeczownika "ta ministra", co na razie jeszcze zgrzyta, ale być może się kiedyś przyzwyczaimy.Ministra to przepiękne określenie z powieści Feliksa Kresa  Szalenie mi się podoba, choć głównie w kontekście świata powieściowego. Na co dzień do bólu zębów doprowadzają mnie "socjolożki" i "architektki".
"Nie masz bowiem na tej Ziemi szaleństwa bestii, którego by nie przewyższył nieskończenie obłęd człowieka" H. Melville
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >"architektki". Takiej zbitki twardych spółgłosek to ja nawet wymówić nie potrafię...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Na co dzień do bólu zębów doprowadzają mnie "socjolożki" i "architektki".Akurat słowo "socjolożka", odnoszę wrażenie, całkiem nieźle się już w języku zadomowiło. Wprowadziło się już też do słowników. Ból i zgrzytanie zębów to chyba raczej kwestia przyzwyczajenia i "osłuchania" - ostatnio z pewnym rozbawieniem zaobserwowałam, że nasz były szef zakładu, obywatel zdecydowanie starszej daty i niechętnie do "wszelkich feminizmów" nastawiony, nader chętnie używa formy "stomatolożka"
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Kobieta wykonująca zawód sędziego to "ta sędzia" (w odmianie - tego sędziego, tej sędzi),...
Najważniejsze, żeby z tymi babami nie mieć urzędowo i językowo do czynienia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Tibor (1012 punktów) | > Poza tym nie dotyczy to tylko zawodów. W radiu już nie mówi się , że naszym gościem była pani X tylko, naszą gościnią była pani X.nie wiem gdzie mieszkasz, ale chyba "radia erewań" słuchasz  > A co do bogactwa języka, a właściwie jego ubóstwa, to bierze się ono z nieczytania dawnych powieści. Albo i współczesnych.Tu się zgadzam, często do kompletu dochodzi próba grania "intelektualisty". Taki tytan intelektu w TV mówi "widziałem ów kobietę". Bo gamoń owszem, zna słowo "ów" tylko niestety rzeczony gamoń nie wie, że można owo słowo odmienić. A powszechne dzisiaj "rok dwutysięcznydziewiąty" zamiast "dwa tysiące dziewiąty". Jak pisał poeta "słowo pisane do mnie nie przemawia, bliższy organizm to telewizja". Jeśli słowa te są credo większości naszych rodaków to ...
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > nie wiem gdzie mieszkasz, ale chyba "radia Erewań" słuchasz Generalnie trzeba zacząć od tego, że dzisiaj w radiu się nie mówi, tylko puszcza muzykę. I to też wpływa na mowę Polaków. No, może jeszcze Jedynka emituje od czasu do czasu jakieś słuchowisko. Kiedyś było to częstsze i występowali znakomici aktorzy posługujący się piękną polszczyzną. A gościnia mówią w radiu TOK FM.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| |  | | Tibor (1012 punktów) | > > nie wiem gdzie mieszkasz, ale chyba "radia Erewań" słuchasz> Generalnie trzeba zacząć od tego, że dzisiaj w radiu się nie mówi, tylko puszcza muzykę.> I to też wpływa na mowę Polaków.skoro Polacy nie posługują się zbyt biegle własną mową, to anglojęzyczne piosenki raczej w ogóle do nich nie docierają. > No, może jeszcze Jedynka emituje od czasu do czasu jakieś słuchowisko.> Kiedyś było to częstsze i występowali znakomici aktorzy posługujący się piękną polszczyzną.Jeszcze czasem zdarza się usłyszeć w radio lub TV kogoś kto pięknie składa słowa i nieodmiennie mnie to zachwyca. Coraz rzadziej, jednak czy to z braku dobrych mówców, czy mojego coraz mniejszego zachwytu - trudno orzec. > A gościnia mówią w radiu TOK FM.no comments  , ale przynajmniej wiem, że to nie "radio Erewań"
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > i nieodmiennie mnie to zachwyca. To dobrze, że zachwyca!
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >No, może jeszcze Jedynka emituje od czasu do czasu jakieś słuchowisko.
"Dwójka", zapewniam cię, emituje słuchowiska regularnie.
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>No, może jeszcze Jedynka emituje od czasu do czasu jakieś słuchowisko. >"Dwójka", zapewniam cię, emituje słuchowiska regularnie. No właśnie! Zapomniałam o Dwójce. Zresztą, kto chce posłuchać pięknej polszczyzny, to może znaleźć w internecie wszystko!
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >A gościnia mówią w radiu TOK FM.
Słuchałam akurat w piątek tego właśnie radia i jako gościa (nie gościnię) w dyskusji o cenach ropy zapowiadano tam panią analityk (nie analityczkę), której nazwiska nie pomnę.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Słuchałam akurat w piątek tego właśnie radia i jako gościa (nie gościnię) w dyskusji o cenach ropy zapowiadano tam panią analityk (nie analityczkę), której nazwiska nie pomnę.Jeśli to było u Mosza albo wśród zwykłych komentatorów, to faktycznie, nie uświadczysz. W "Lepiej późno niż wcale" to norma, u RedNaczej też. W Niszy. Starsza kadra się jeszcze nie przyzwyczaiła 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | W ostatnich latach obserwuję zadziwiającą karierę słowa "dokładnie", używanego jako kalka angielskiego "exactly". Słowo to w języku angielskim ma wielorakie znaczenie, bo prócz polskiego "dokładnie", "precyzyjnie", "starannie", "akuratnie" znaczy też "właśnie!", "otóż to!". I zamiast tych dwóch ostatnich polskich wykrzykników używa się "dokładnie!", a mnie od tego zęby bolą, bo "dokładnie" znaczy po polsku "starannie, z dbałością o szczegóły; precyzyjnie; skrupulatnie", a nie "właśnie". >Dlaczego "krople donosowe" (gdzie ten donos ?) a nie "krople do nosa"? Ty się ciesz, że na wzór "doustnie", "dożylnie" itd. nie każą Ci tych kropli stosować "donośnie"...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > W ostatnich latach obserwuję zadziwiającą karierę słowa "dokładnie", używanego jako kalka angielskiego "exactly".Od paru lat zakładam się z synem o małe kwoty, czy Małysz znowu rozpocznie swoją wypowiedź od tego słowa. Zarobiłem naprawdę sporo ...
|
|
 | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
>Ty się ciesz, że na wzór "doustnie", "dożylnie" itd. nie każą Ci tych kropli stosować "donośnie"...
Oj tam. A środki antykoncepcyjne to jakie mamy? Doustne i dowcipne.
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Ty się ciesz, że na wzór "doustnie", "dożylnie" itd. nie każą Ci tych kropli stosować "donośnie"... >Oj tam. >A środki antykoncepcyjne to jakie mamy? Doustne i dowcipne. A czopki to są wcidupne?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > A czopki to są wcidupne?
Dowdupne i dowcipne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Ja tam terminologii medycznej/ farmakologicznej bym się nie czepiał... Ale choćby patrząc na (tę bliższą mi) techniczną: czy komuś niezaznajomionemu z tematem słowo "mimośród" cokolwiek mówi?
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > czy komuś niezaznajomionemu z tematem słowo "mimośród" cokolwiek mówi?Każdemu, kto kończył liceum w czasach zamierzchłej komuny i miał lekcje pt. "wychowanie techniczne" - tak  Nie mówiąc o tych, którzy nie zwiewali z fizyki.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > a mnie od tego zęby bolą A mnie nawet sztuczne zęby bolą od słowa "tak". Najczęściej je słyszę u wypowiadających się publicznie psychologów. TAK. Po każdym zdaniu mówią , TAK, i to z jakimś takim na owo TAK naciskiem. TAK. Albo czymś w rodzaju pytania, TAK?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
|  | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Po każdym zdaniu mówią , TAK, i to z jakimś takim na owo TAK naciskiem. TAK. Sprawdź, Grabowska, czy przypadkiem nie jesteś w Danii. Mange tak skal du have.
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Sprawdź, Grabowska, czy przypadkiem nie jesteś w Danii. To już Andersen się uskarżał, że Duńczycy gwaczą jak kaczki tak, tak. A tu my oprócz kaczek jeszcze mamy psychologów gwaczących.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
|  | | Hodża (11172 punktów) | >> a mnie od tego zęby bolą >A mnie nawet sztuczne zęby bolą od słowa "tak". >Najczęściej je słyszę u wypowiadających się publicznie psychologów. TAK. >Po każdym zdaniu mówią , TAK, i to z jakimś takim na owo TAK naciskiem. TAK. >Albo czymś w rodzaju pytania, TAK?
Nie, to jest raczej coś w rodzaju hipnozy, podawane takim tonem i w takim momencie, by zagłuszyć myśli słuchacza i zastąpić je słowem "TAK.". Że niby "już rozumiesz, chociaż jeszcze tego nie czujesz". Albo "widzę, że rozumiesz, chociaż to trudne, wiem". Patronką psychologów jest przecież Manipulacja.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Patronką psychologów jest przecież Manipulacja. - Tatuś cię dotykał? TAK? - Tatuś cię kąpał. TAK? - A potem cię całował? TAK? - A następnie cię przytulił? TAK? - Więc tatuś cię molestował? TAK?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | |  | | Hodża (11172 punktów) | > > Patronką psychologów jest przecież Manipulacja.> - Tatuś cię dotykał? TAK?> - Tatuś cię kąpał. TAK?> - A potem cię całował? TAK?> - A następnie cię przytulił? TAK?> - Więc tatuś cię molestował? TAK?Nie. Tatuś nigdy mnie nie kąpał!
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Nie. Tatuś nigdy mnie nie kąpał!  Ale przypomnij sobie. TAK? Na pewno Cię kąpał. TAK? Musiałaś zapomnieć. TAK?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > > Nie. Tatuś nigdy mnie nie kąpał!  > Ale przypomnij sobie. TAK?> Na pewno Cię kąpał. TAK?> Musiałaś zapomnieć. TAK?Takie techniki manipulacji rzeczywiście mogą spowodować, że dziecko zacznie mówić to, czego się od niego oczekuje. Wszystko to jest przejawem głupoty. Z jednej strony niewątpliwie wykorzystywanie dzieci seksualne było zjawiskiem powszechnym niemal w pewnych społecznościach (w Norwegii podobno jest specjalnie do tego celu powołane centrum pomocy kobietom wykorzystywanym w dzieciństwie, z którego pomocy skorzystały już tysiące Norweżek- i nie chodzi tu przecież o pomoc prawną w dochodzeniu swoich roszczeń, tylko psychologiczną, więc nie widzę powodu, by nie podejrzewać, że również w innych krajach to zjawisko nie miało charakteru dość powszechnego), z drugiej zaś strony prawnicy-hieny chętnie podsycają ogólną psychozę, by na tym coś dodatkowo zarobić. W ogóle niewiele jest wynalazków człowieka, które by w takim stopniu fałszowały ogląd rzeczywistości, jak właśnie prawo. Co nie znaczy, bym był zwolennikiem bezprawia. Po prostu takie są cechy psychologiczne ludzkich społeczeństw, że ludzie otaczają się fałszem i lubią w takim fałszu tkwić (albo gnić). Religia jest tego jedynie "najwznioślejszą" emanacją. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > prawnicy-hieny chętnie podsycają ogólną psychozę, by na tym coś dodatkowo zarobić. Nie tylko prawnicy. Idą oni ręka w rękę z psychologami. I strażakami! Ostatnio słyszałam jak się pozdrawiają strażacy. -Niech będzie pochwalony św. Florian! -I dziewczynka z zapałkami! To ogromny psychobiznes wmówić ludziom, że byli molestowani w dzieciństwie, tylko wyparli te straszne wspomnienia. A dzisiaj właśnie dlatego potrzebują pomocy psychologicznej bo mają objawy nerwicy, anoreksji, czy depresji. Te objawy nie są oczywiście związane z molestowaniem, którego nie było, tylko z czym innym, ale to nie ważne.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Zdaje się, że o "dokładnie" (oryg. "esatto") napisał felieton nawet sam Umberto Eco.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | Jeśli coś jest energetyczne, oznacza, że daje energię innym. Napój energetyczny daje powera konsumującemu go.
Energetyczna rodzinka w serialu podkręca widza.
Co do spłycania języka - same media język spłycają. Dostosowują się do poziomu najgłupszego członka społeczeństwa telewizyjnego, a potem mamy tego efekty, że jak człowiek usłyszy takie "wysublimowane" słowo jak "dyszkant", to aż go mózg zaczyna swędzieć.
|
|
 | 3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Dostosowują się do poziomu najgłupszego członka społeczeństwa telewizyjnego, (...)
Nie sądzę. Media tegoż członka społeczeństwa KSZTAŁTUJĄ. Oczywiście wedle własnych potrzeb. Sądzę, że jest to kwestia rachunku ekonomicznego: ile taniej jest rozbawić pierdnięciem pięćdziesięciu niż wyrafinowanym dowcipem nawet i stu? Może to się po prostu OPŁACA?
O emanujących energią mówiło się: energiczni. O dających energię, pobudzających: energizujący. No, ale język zaiste się zmienia. Pewnikiem przyjdzie i taki dzień, kiedy stanę przed urzędnikiem w okienku i gębę rozdziawię w zdumieniu nie zrozumiawszy ni słowa...
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Nie sądzę. Media tegoż członka społeczeństwa KSZTAŁTUJĄ. Oczywiście wedle własnych potrzeb.Owszem, ale to idzie zupełnie innym torem. Z jednej strony film, czy program odwołuje się do płyciutkich stereotypów, żeby każda kura domowa i każdy pan spod budki z piwem zrozumiał - z drugiej strony powiela te stereotypy, przyczynia się do tego, że są one bardziej dostępne. > Sądzę, że jest to kwestia rachunku ekonomicznego: ile taniej jest rozbawić pierdnięciem pięćdziesięciu niż wyrafinowanym dowcipem nawet i stu? Może to się po prostu OPŁACA?Jasne, że się im opłaca. Tym bardziej, że ta zależność jest raczej w "drugą stronę" i "trochę bardziej". Bo pierdnięciem rozśmieszy się milion. Wyrafinowanym dowcipem dwudziestu, którzy akurat, przez pomyłkę, dany program oglądali  > Energiczni.A nie znaczy to przypadkiem "pełni wigoru"? Swoją drogą owo "energetyczny" jest pewnie jakimś lapsusem, albo - co pewniejsze - błędem wynikającym z nieznajomości języka. Niemniej słowa to tylko słowa, ich znaczenie zależy od tego jak się "umówimy". > No, ale język zaiste się zmienia. Pewnikiem przyjdzie i taki dzień, kiedy stanę przed urzędnikiem w okienku i gębę rozdziawię w zdumieniu nie zrozumiawszy ni słowa...:D
|
|
| |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > Niemniej słowa to tylko słowa, ich znaczenie zależy od tego jak się "umówimy".Kiedyś w dyskusji z porywczym kumplem wyraziłem identyczne stanowisko. Zaproponował abyśmy się umówili, że będzie mnie witał słowami: "Cześć s.....synu !"  Umowa społeczna niewiele ma wspólnego z "umawianiem się". Choćby z uwagi na swoją ogromną bezwładność.
|
|
| | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Kiedyś w dyskusji z porywczym kumplem wyraziłem identyczne stanowisko. Zaproponował abyśmy się umówili, że będzie mnie witał słowami: "Cześć s.....synu !"  Dziś w niektórych środowiskach umową jest, że słowo "suczka" oznacza jeden z ładniejszych komplementów, jakie można powiedzieć kobiecie. Natomiast samo słowo "skurwysynu" wypowiadane żartobliwym tonem do dobrego znajomego, może być również wyrazem sympatii, lekkiej koleżeńskiej zazdrości, a nie obelgą.
|
|
2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Pal licho już ten "wykon". Co prawda razi on (jeszcze) moje ucho, podobnie jak analogiczne> "pozdro", ale nie uważam "czystości mowy polskiej" za wartość samą w sobie, o którą warto kruszyć> kopie. Chodzi o coś więcej.-To jak sobie ksiądz radzi z katechezą? Słyszałem, że ... nie za bardzo... -Księże biskupie, trudno znaleźć wspólny język z tą dzisiejszą młodzieżą: internet, komórki, wszystko takie rozbiegane, rozchachane, byle prędzej... - Aby trafić do młodzieży, trzeba mówić do niej jej językiem, wczuć się w tę nową kulturę; często używają skrótów - nie mówią "pozdrawiam" tylko "pozdro", zamiast "na razie" mówią "nara" . Niech ksiądz spróbuje wprowadzić trochę luzu, nawiązać do ich sposobu mówienia, a wszystko będzie dobrze. Lekcja religii. Ksiądz, pomny pouczeń biskupa, wchodzi do klasy. -Pochwa. > "Piruety parzyste" byłyby chyba bardziej sensowne, choć równie niezręczne....bo jak wobec tego wyglądają piruety nieparzyste dla n>1?  A dlaczego nie ma jeszcze tercetów figurowych - nie wspominając o tym, że duety zawsze składają się z osób różnych płci, co wydaje się jednak jakąś zawoalowaną sugestią, że dwie panie na lodzie wyglądałyby... niemoralnie. Jest to tym bardziej dziwne, że nie tylko duety, ale też tercety, kwartety i kwintety jednopłciowe rozgrzewają trybuny do czerwoności podczas meczów hokeja, w czasie których dochodzi zresztą często do dość brutalnych scen zazdrości.
|
|
| farmer (22440 punktów) |
Ostatnio nie mówię że będzie padał deszcz tylko że będzie spadała woda w kawałkach
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Racja, w pełni się zgadzam. Myślę, że TV kreuje takie mody. Łatwiej jest trafić jednym słowem do statystycznego widza. Jest to też wpływ reklam (słowo - hasło - logo). Jest to kreowanie nowoczesnego konsumenta, który wie, jak się mówi. Słowo jako produkt i przywiązanie do marki (programu, serialu etc.). W krajach gdzie mózgi dłużej traktowano mediami obecność takich nowosłów do wszystkiego jest jeszcze bardziej dobitna, czego potwornym przykładem jest obecność słowa "trik" we współczesnym potocznym francuskim (trochę to przechodzi, na szczęście).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|