Racjonalista - Strona głównaDo treści
Spowiedź ateisty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
20-03-2008 08:17Pabloss (4221 punktów)Spowiedź ateisty
Ocena 1 na 1
Czy zgadzacie się z opinią jaką wygłosił pewien ksiądz, że każdy człowiek potrzebuje spowiedźi? Osoby wierzące wg niego mają do tego celu kościoły i swoich kapłanów, a ateiści korzystają z usług psychologów, gdyż sami nie są w stanie poradzic sobie z narastającymi w ich wnętrzach problemami. Spowiedź działa oczyszczająco na organizm i pozwala zaczynać wiele spraw od nowa. Ateisci nie mając tego daru często popadają w depresje, czarnowidztwo, pesymizm itd. Twierdzi też że już wielokrotnie przyjmował ateistów na spowiedzi, którzy chcieli podzielic się z nim problemami ich trapiącymi. Uważa, że to także rezultat braku przwodnika duchowego, który mógłby im pomóc.
Co wy na to???, Czy możliwe jest żeby ateista przystępował do spowiedźi, która raczej jest czynnościa wybitnie katolicką?
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

pkmodern85 (665 punktów)
>Osoby wierzące wg
>niego mają do tego celu kościoły i swoich kapłanów, a
>ateiści korzystają z usług psychologów, gdyż sami nie są w
>stanie poradzic sobie z narastającymi w ich wnętrzach
>problemami.
>, Czy możliwe jest żeby ateista przystępował
>do spowiedźi, która raczej jest czynnościa wybitnie
>katolicką?
Według doktryny katolików do spowiedzi idzie się po to aby ich bóg odpuścił im grzechy. Dziwne wydaje mi się aby ktoś kto nie wierzy w boga zwracał się do czegoś w co nie wierzy o coś co nie jest mu zupełnie potrzebne.
Taki z księda psycholog jak z mojej sąsiadki Miss Polonia... Nasi polscy księża wiedzy psychologicznej praktycznie nie mają, no może jak zbałamucić jakiegoś wiernego aby uzyskać i zaspokoić swoje potrzeby. Wątpie aby wiedza jaką posiadają mogła komukolwiek w czymkolwiek pomóc, a nie mówiąc już w przypadku jakiś złożonych problemów psychologicznych. Wkońcu zasze powiedzą aby więcej się modlić i ufać bogu a on napewno pomoże. Są specjalnie wykształceni księża od strony psychologicznej - ale zawsze będzie to "psychologia katolicka", czyli mocno skrzywiona...
Nowak (459 punktów)
Jestem pewna, że nie każdy potrzebuje spowiedzi, nawet jeśli bywa to nazywane rozmową i oczyszczeniem. Znam wielu katolików dla których spowiedź to tylko odbębnienie sprawy i obowiązek, wymyślają sobie jakieś przewinienia (byle niezbyt "ciężkie") i recytują regułki, żeby po spowiedzi znów robić to co przed. Uważam, że to nie ma sensu. Z problemami każdy jakoś sobie radzi albo lepiej albo gorzej, to indywidualna sprawa zależna od cech osobowości. Nie sądzę jednak, żeby miało tu znaczenie spowiadanie się księdzu, a już na pewno nie uwierzę jeśli mówią, że nawet ateiści przychodzą do konfesjonału, bo po co, porozmawiać można z kimkolwiek. Dla mnie osobiście opowiadanie o swoich prywatnych, intymnych sprawach facetowi w sukience, który nierzadko nie wie co to związek i prawdziwe życie wydaje się co najmniej dziwne.
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Czy zgadzacie się z opinią jaką wygłosił pewien ksiądz, że
>każdy człowiek potrzebuje spowiedzi? Osoby wierzące wg
>niego mają do tego celu kościoły i swoich kapłanów, a
>ateiści korzystają z usług psychologów, gdyż sami nie są w
>stanie poradzić sobie z narastającymi w ich wnętrzach
>problemami.

Zależy co rozumieć przez słowo spowiedź.
Każdy człowiek od czasu, do czasu chce z kimś porozmawiać o tym, co go boli. Każdy odczuwa naturalną potrzebę zwierzenia się drugiej osobie ze swoich problemów, podzielenia się z kimś swoimi problemami. Chce w ten sposób "zrzucić sobie kamień z serca". To normalne ludzkie odruchy. Ja w trudnych chwilach zwierzam się ze swych problemów najbliższej rodzinie. Jako ateista do kościoła nie chodzę.
Katolicy ze swoimi problemami idą wyspowiadać się do księdza. Zapewne wierzą w to, że rozmawiając z księdzem, tak naprawdę rozmawiają z Bogiem. Mają prawo tak wierzyć. To ich wiara. Gdy spowiadają się księdzu z czegoś złego, z wyrządzenia komuś krzywdy (katolicy mówią - "ze złych uczynków"), prawdopodobnie chcą w pierwszej kolejności uzyskać rozgrzeszenie.
Jak na razie zatem raczej zgadzam się z tym, co ksiądz powiedział. Chyba każdy człowiek odczuwa naturalną potrzebę zwierzenia się komuś z tego, co go boli. Katolicy nazywają to spowiedzią.

>Spowiedź działa oczyszczająco na organizm i
>pozwala zaczynać wiele spraw od nowa. Ateiści nie mając
>tego daru często popadają w depresje, czarnowidztwo,
>pesymizm itd.

No i powoli wychodzi z niego ksiądz katolicki. W ten sposób daje bowiem wyraźnie do zrozumienia, że tylko katolicy mogą "żyć spokojnie" nawet z tzw. grzechami, które popełnili. Bo spowiedź oczyszcza. Bo spowiedź daje wewnętrzny spokój i przywraca radość życia. Daje rozgrzeszenie. Bo zapewnia to katolikom dobry (???) Pan Bóg, bo przecież oni spowiadając się przed księdzem, tak naprawdę spowiadają się przed Bogiem. Ci wstrętni ateiści łaski bożej doświadczyć nie mogą, bo Bogu się ze swych problemów nie spowiadają. Tylko zatem ateiści "popadają depresje, czarnowidztwo, pesymizm itd."
Jakież to, co ten ksiądz powiedział, jest wstrętne.

>Twierdzi też że już wielokrotnie przyjmował
>ateistów na spowiedzi, którzy chcieli podzielić się z nim
>problemami ich trapiącymi. Uważa, że to także rezultat
>braku przewodnika duchowego, który mógłby im pomóc.

No i karty na stół zostały wyłożone. Otóż wynika z tego, że ateiści i tak do niego przychodzą się wyspowiadać. Że ich ateizm jest nic nie wart. Że gdzieś w głębi duszy ateiści i tak potrzebują kontaktu z Bogiem, bo spowiedź podobno (???) taki kontakt zapewnia. Rola księdza też została przez niego mocno zaakcentowana. Otóż on, tak jak każdy inny ksiądz, jest rzekomo "przewodnikiem duchowym" dla ateisty. To niebywałe!!! Ten ksiądz wyraźnie mówi do ateistów, że prędzej czy później do niego przyjdą, a przychodząc do niego przyjdą do Boga. Że przecież wielu ateistów już do niego przyszło i zapewne nadal przychodzi. Tym samym daje ateistom do zrozumienia, że ich ateizm jest kruchy, że jest bezwartościowy. Że wartościowa jest tylko wiara w wyimaginowanego Boga, że tylko ten Bóg daje liczące się moralne wsparcie, a on (ksiądz) odgrywa w tym wszystkim niebagatelną rolę.
Ileż w tym ohydy i obłudy.

I na koniec jeszcze jedno. Nie wiem, czy to, nie. Nie mam żadnej możliwości sprawdzenia tego. Uważam jednak, że on kłamał.

Pozdrawiam Cię.
20-03-2008 12:43 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Chyba każdy człowiek odczuwa naturalną potrzebę zwierzenia się komuś z tego, co go boli.
>
Kiedyś w knajpach byli barmani u których można było odbyć spowiedź, niekiedy bardzo długą i wyczerpującą na tyle, że trudno było ustać na nogach. Zanik tego zawodu napędzi kościołowi nowych owieczek. Barman ze słuchawką w uchu i spowiednik z plastikowym kubkiem wykluczają jakąkolwiek spowiedź.
Adam Barycki
20-03-2008 16:58 
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Kiedyś w knajpach byli barmani u których można było odbyć spowiedź, niekiedy bardzo długą i wyczerpującą na tyle, że trudno było ustać na nogach. Zanik tego zawodu napędzi kościołowi nowych owieczek. Barman ze słuchawką w uchu i spowiednik z plastikowym kubkiem wykluczają jakąkolwiek spowiedź.

Na pewno to, co barman serwował, czyniło tę spowiedź łatwiejszą. Za to pod koniec spowiedzi barman już na pewno spowiadającego się nie rozumiał, bo temu od nadmiaru grzechów na pewno słowa się mieszały.
Niech żyją barmani. Domagam się powrotu knajp.

PS. Nie wiem skąd w mojej poprzedniej wypowiedzi wzięło się kalekie zdanie (poniżej podkreślone):
I na koniec jeszcze jedno. Nie wiem, czy to, nie. Nie mam żadnej możliwości sprawdzenia tego. Uważam jednak, że on kłamał.
W pierwotnej wersji miało ono brzmieć (też je podkreślam):
I na koniec jeszcze jedno. Nie wiem, czy to co ten ksiądz opowiadał o rzekomych spowiedziach ateistów jest prawdą, czy też nie. Nie mam żadnej możliwości sprawdzenia tego. Uważam jednak, że on kłamał.

Pozdrawiam.
Pabloss (4221 punktów)
Nie ma świecie ludzi doskonałych i kazdy popełnia jakies błędy. Faktycznie tak jak powiadasz - rozmowa z rodziną czy jakąkolwiek zaufaną osobą jest tym "balsamem", który pozwala zrzucić z siebie pewne balasty i daje odczucie ulgi, że sie komuś powiedziało o tym co nas dręczy.
Tez się tak zastanawiam - aktualnie mamy pospolite ruszenie konfesjonałowe - dziesiątki tysięcy katolików wyznało bądź też aktualnie wyznaje swoje grzechy i obiecuje szczerą poprawę, a ponadto uczestniczyło w rekolekcjach (juz zakończonych). Jestem pod wielkim wrażeniem jak ta duchowa przemiana ma się do życia codziennego - wystarczy pojechac do hipermarketu w tym okresie świątecznej gorączki a zobaczymy na własne oczy efekty nawróceń - chamstwo, złośliwość, zawiść. Jak to ma się do tych nauk?
20-03-2008 14:46 
 Ocena 2 na 2
O RLY? (0 punktów)
>Tez się tak zastanawiam - aktualnie mamy pospolite ruszenie konfesjonałowe - dziesiątki tysięcy katolików wyznało bądź też aktualnie wyznaje swoje grzechy i obiecuje szczerą poprawę, a ponadto uczestniczyło w rekolekcjach (juz zakończonych). Jestem pod wielkim wrażeniem jak ta duchowa przemiana ma się do życia codziennego - wystarczy pojechac do hipermarketu w tym okresie świątecznej gorączki a zobaczymy na własne oczy efekty nawróceń - chamstwo, złośliwość, zawiść. Jak to ma się do tych nauk?

Tak jak już tu ktoś napisał, sporo katolików traktuje to jako przykry obowiązek, sam też to obserwuje.
Lecą do kościoła "odbębnić" spowiedź bo tak trzeba, bo co by sąsiedzi/rodzina powiedziała, a potem z ulgą wychodzą z kościoła starając się wyprzeć z pamięci ten przykry moment.
U takich "katolików" nie uświadczysz refleksji nad tym czym jest spowiedź i dlaczego w ogóle do niej poszli.
Społeczeństwo nibywierzące.
20-03-2008 17:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Tez się tak zastanawiam - aktualnie mamy pospolite ruszenie konfesjonałowe - dziesiątki tysięcy katolików wyznało bądź też aktualnie wyznaje swoje grzechy i obiecuje szczerą poprawę, a ponadto uczestniczyło w rekolekcjach (juz zakończonych). Jestem pod wielkim wrażeniem jak ta duchowa przemiana ma się do życia codziennego - wystarczy pojechac do hipermarketu w tym okresie świątecznej gorączki a zobaczymy na własne oczy efekty nawróceń - chamstwo, złośliwość, zawiść. Jak to ma się do tych nauk?

Pewna, dość znaczna część katolików, to katolicy na pokaz. A ponadto księżom zapewne nie zależy zbytnio na tym, by ta przemiana owieczek nastąpiła. Bo któżby wtedy do kolejnej spowiedzi przyszedł. Bezrobocie by do kościołów zajrzało, a i tacki by się nieco opróżniły.
Rekolekcje i spowiedzi w większości przypadków mają się pewnie nijak do życia codziennego.

PS. Nie wiem skąd w mojej poprzedniej wypowiedzi wzięło się kalekie zdanie (poniżej podkreślone):
I na koniec jeszcze jedno. Nie wiem, czy to, nie. Nie mam żadnej możliwości sprawdzenia tego. Uważam jednak, że on kłamał.
W pierwotnej wersji miało ono brzmieć (też je podkreślam):
I na koniec jeszcze jedno. Nie wiem, czy to co ten ksiądz opowiadał o rzekomych spowiedziach ateistów jest prawdą, czy też nie. Nie mam żadnej możliwości sprawdzenia tego. Uważam jednak, że on kłamał.

Pozdrawiam.
lipschitz (1674 punktów)
Nie musisz się spowiadać z błędów, na których się uczysz.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Spowiedź działa oczyszczająco na organizm i
>pozwala zaczynać wiele spraw od nowa. Ateisci nie mając
>tego daru często popadają w depresje, czarnowidztwo,
>pesymizm itd.

Ależ, na te przypadłości cierpią religijni, a nie ateiści. Cwany bardzo jest ten ksiądz wytaczając tak bezczelną projekję. Widać też, do kogo ją adresuje. My, ateiści, doskonale wiemy, że nie popadamy w czarnowidztwo i pesymizm, a depresja dotyka tylko tych, których musi z powodów genetycznych.

doku
magda_es (41 punktów)
Uważam, że potrzebą każdego człowieka jest rozmowa z drugim, jak juz ktoś napisał. Spowiedź, jesli taka forma komuś odpowiada, równiez może być pomocna, tego jestem pewna. Jednak jak napisali Pabloss i O RLY? dla dzisiejszego katolika oznacza to najczęsciej (ale nie zawsze) odbębnienie obowiązku. Z ust wszystkich znanych mi katolików słysze słowa "TRZEBA" iśc do spowiedzi. Dlaczego? bo takie są przykazania koscielne (właśnie, koscielne, a nie - boskie). Bo zbliżają się święta. więc trzeba przynajmniej stwarzac pozory, że chcą się poprawić. poza tym muszą iśc do komunii, bo tak wypada... no cóż. oto jest płytka wiara. lepiej iść do spowiedzi i zataić lub wręcz coś wymyślić, niz zastanowić się.
Kelly (2051 punktów)
>Uważa, że to także rezultat braku przwodnika duchowego, który mógłby im pomóc.
"Kto pilnuje przed tymi, którzy pilnują?"

Idea spowiedzi polega chyba bardziej na refleksji nad sobą i swoim życiem duchwym, i po prostu na szczerym raporcie dla Boga. Natomiast psychologa odwiedzamy, kiedy potrzebujemy bepośredniej rady i wytłumaczenia nam, na czym w ogóle polega nasz problem - w przeciwieństwie do recytowanej przez księdza formułki.
Tofik (5585 punktów)
Każdy potrzebuje szczerej rozmowy, ale nie musi być ona na poziomie spowiedzi. Wierzący wcale nie kończą na rozmowie z księdzem, któremu nawet się nie chce porządnie układać kazania, a komunikatywni księża są rzadkością. Także nie sądzę, aby tylko ateiści rozmawiali z psychologami i aby tylko ateiści popadali w depresję, bo to jest problem indywidualnej osoby i charakteru.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365