Ksiądz z mojej parafii kupił sobie ostatnio samochodzik prosto z salonu,istne cudo!Po prostu marzenie...No właśnie,dla wielu przeciętnych ludzi taki zakup zawsze będzie się mieścił w sferach marzeń,podczas gdy osoby,wydawałoby się,najbardziej uduchowione,które powinny,wzorem Chrystusa,oprócz ślubów czystości składać również śluby ubóstwa,wydają nieprzeciętne pieniądze na tego typu zabawki...Nie chce mi sie nawet wspominać o bardziej sławnych katolickich rozrzutnikach,takich jak na przykład prałat Henryk Jankowski,słynący ze słabości do pięknych i oczywiście drogich przedmiotów...Od razu przypomina mi się fraszka Kochanowskiego "O kaznodziei":
Pytano kaznodzieje: "Czemu to, prałacie,
Nie tak sami żywiecie, jako nauczacie?"
(A miał doma kucharkę.) I rzecze: "Mój panie,
Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset na nie;
A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,
Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele."
Biedni chrześcijanie musimy więc płacić podwójnie:za kazanie i za wcielanie go przez księży w życie...
Na pytanie czy pieniądz rządzi światem wszyscy w duchu odpowiemy sobie podobnie...
Ale żeby nie zabrakło optymistycznego akcentu...Zacznijmy zmieniać świat od siebie,a stosunek,przynajmniej nasz do pieniędzy będzie taki jak należy