 |
Polska katolicka nadzieją dla Europy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-03-2008 19:22 | Pabloss (4221 punktów) | Polska katolicka nadzieją dla Europy
4 na 4 | No to widzę, że szykuje się katolikom mnóstwo pracy w nadchodzącym roku i kolejnych latach. Gocłowski wraz z narodem zamierza w końcu ruszyć na podbój Europy aby ponownie ją nawrócić w kierunku jedynie słusznej religii. Ciekawe czy nasz polski katolicyzm faktycznie jest wzorem dla innych państw? Napewno w obłudzie i odświętnej religijności na pokaz bijemy cały świat na łeb na szyję ale czy to jest to co chcemy wnieść do ucywilizowanej Europy? Czy nasza polska zaściankowość wygra ze zdrowym rozsądkiem jakim kierują się ludzie w większości krajów Unii? Czy jest szansa aby Polacy-katolicy ze swoimi duchowymi przywódcami mieli na tyle siły, przekonania i politycznego poparcia aby dokonać nawróceń ludzi przyzwyczajonych do innego stylu życia? Jak myslicie co standardowy Polak-katolik może zaproponować innym Europejczykom?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| webmaster (moderator) | >Jak myslicie co standardowy polak-katolik może zaproponować innym europejczykom? Swoją tanią siłę roboczą, opartą na niezłomnej wierze, że w zaświatach czeka go nagroda za wszystkie wyrzeczenia?
|
|
1 na 1 | Maciej Wyszpolski (447 punktów) | Standardowy członek tej grupy społecznej oferuje jedyną i prawdziwą drogę rozwoju jego ukochanej ojczyzny, która powinna być wzorem dla Europy, a może i nawet całego świata! Problem tkwi w tym że ta grupa społeczna liczy 5%, 10%, niech stracę - 30%! Więc takie deklaracje to raczej folklor podobny do "Dzięki takim ja wy Polska trwa i będzie trwała, wbrew wszystkiemu!", bo od śmierci JP2 minęło już na tyle dużo czasu, że na jakiekolwiek zrywy nie ma co liczyć. I to moim zdaniem bardzo dobrze.
|
|
6 na 8 | keymak (3379 punktów) | Hipokryzja kleru i mediów sięga już chyba szczytów Himalajów .. Klerycy doskonale wiedzą, że większość ich trzódki pojawia się w kościołach jedynie przy świętach i właśnie wtedy próbują wmówić opinii publicznej że mają jeszcze jakikolwiek posłuch w społeczeństwie. Dodatkowo w tych dniach wszelkie media nagle stają po stronie kościoła, bo jakiekolwiek odstępstwo od takiej postawy jest traktowane jak coś obrzydliwego i prowokującego. I ci klerycy i dziennikarze śmią pouczać innych i traktować samych siebie za wyznacznik moralności .. Hipokryzja i konformizm jest w tym przypadku tak jaskrawy, że rozsądni ludzie muszą w te dni zakładać okulary przeciwsłoneczne aby przypadkiem nie stracić wzroku .. lub rozsądku. Dzisiaj widzimy idealnych kleryków i dziennikarzy, którzy wychwalają kościół, a za zaledwie kilka dni będziemy czytać wiadomości o tym jakie to krzywdy i przekręty generuje kler, a dziennikarze będą z zacięciem tłumaczyć takie wiadomości .. Rzygać się chce .. I proszę mi tutaj nie mówić, że to wina samego społeczeństwa. Nie wierzę w to że jeżeli media zajęłyby się przekazywaniem informacji bezstronnie i pokazywały filmy typu "Siedmiu samurajów", zamiast kolejnej części "Rambo", to nagle stracą odbiorców. Nie wierzę w to że większość w naszym kraju stanowią kompletni debile i konformiści. Nie chcę w to wierzyć .. Gdzie są do jasnej anielki wszyscy ci którzy myślą podobnie jak ja ? Wyjechali do Holandii ? A może właśnie teraz uczestniczą w mszy świętej, lub oglądają z zainteresowaniem jakieś odświętne orędzie, lub kolejną wersję Pasji ? A może to był ktoś kto dzisiaj życzył mi wesołych świąt w imię poprawności świątecznej ? Można zwariować .. Pozdrawiam i włączam jakiś ostrzejszy rock, aby przypadkiem nie usłyszeć dźwięk dzwonów kościelnych .. lub dla odmiany zawyję jak wilk, aby poczuć się normalniej
|
|
 | 3 na 3 | Pabloss (4221 punktów) | Zgadzam się z Tobą. Też się czasem zastanawiam, gdzie przepadają Ci ludzie, którzy poza okresem świątecznym psioczą jak diabła na kler i jego poczynania, a zwłaszcza na ich materializm oraz zupełną bezkarność w sytuacji jakichkolwiek przewinień. Kiedy nadejdzie okres przygotowań przedświątecznych i samych świąt powiedz cokolwiek złego o kościele i nim zarządzajacych, a także czasem przegiętych wyznawcach typu moherowe babcie, a ryzykujesz niezłą pyskówką i to nieraz w miejscu publicznym przy współudziale innych obrońców wiary katolickiej. Po okresie świątecznym kiedy spadnie poziom wiary ci sami obrońcy kościoła powracają do codziennego krytykowania swojej instytucji i opiekunów duchowych. Tak się zastanawiam czy oni nie są w jakiś sposób podtruwani kadzidłami czy też szprycowani jakimiś bliżej nieznanymi środkami doustnymi, że w tych okresach świątecznych są jak balsam na rany i swą dobrocią niejednego są w stanie zagłaskać na śmierć, a ich dobroć sączy się niczym ślina w kącikach ust, a po świętach są w stanie rzucać siekierami w plecy przypadkowych ludzi tylko za to, że ktoś się nawinął. Media również są zaskakujące, nawet te, które raczej wykazywały świeckość typu TVN czy Polsat, gdyż ich zakres religijności przekracza już dobry smak. W okresie świąt niewiele różnią się od lokalnych telewizji katolickich czy też toruńskiej TV. Na każdym prawie kanale coś o kościele, o obrządku o tym jakimi my Polacy jesteśmy wspaniałymi katolikami i ile dobrego robimy dla boga, no i oczywiście dobre rady chłopców w purpurowych sukienkach, którzy jak to zwykle przekazują jedynie słuszne orędzia dla trzody. Budząc się w tych okresach świątecznych wołam alleluja !!! teleportowałem się do Watykanu
|
|
12 na 12 | MichaQ (1056 punktów) | Jaki jest polski katolicyzm? Odpowiem tak: Podobnie jak szaleniec Nietzschego chodził z latarnią w biały dzień po rynku miejskim, pytając się ludzi, gdzie jest Bóg, tak jak chciałbym kiedyś w Polsce spotkać katolika.
Polski katolicyzm jest zjawiskiem dość specyficznym, bo paradoksalnym. Ten paradoks polega na "głębi bez treści". Będąc jednocześnie przywiązanymi do swojego wyznania, gro z Polskich katolików właściwie nie ma pojęcia, w co wierzy. Nielicząc marnych kilku procent z tego 38-milionowego narodu, którzy mogą się poszczycić prawdziwą wiarą i zachowaniem całego katolickiego kodeksu etycznego, dominuje u nas religijność ludowa, wynikła z tradycji, a nie z kontemplacji. Szkoda, że tak jest. Negatywne tego skutki widać przy poruszaniu pewnych, jakże drażliwych współczesnych problemów etycznych, jakimi są aborcja, eutanazja, zalegalizowanie związków homoseksualnych itd. W momencie, gdy przedstawiciel tego tradycyjnego katolicyzmu polskiego dostaje do rozpatrzenia problem np. homoseksualizmu, zaczyna się buntować, mówić, że to niemoralne, niezdrowe, obrzydliwe itd. Osobiście słucham podobnych wypowiedzi na ten temat z łzami w oczach, bo nie wiem, czy mam się śmiać z ich nie wiedzy, czy płakać nad zakłamaniem tych ludzi, którzy wykorzystują fragment tak silnej społecznie doktryny jaką jest katolicyzm, do potrzymania własnych uprzedzeń. Żeby nie być gołosłownym, pragnę przypomnieć, że artykuł bodaj 2358 Katechizmu Kościoła Katolickiego stwierdza, że osoby o odmiennej orientacji seksualnej należy traktować z "szacunkiem, delikatnością i współczuciem". Nie wiem, czy poprzestać tutaj na terminie "ludowy typ religijności", czy przytaczać nietzscheańskie terminy filistra? Większościowa, bo katolicka część naszego społeczeństwa nie ma do zaprezentowania Europie niczego poza głębokim przywiązaniem do formy bez treści. Mimo wciąż dużego wskaźnika powołań, z polskim katolicyzmem dzieje się do samo, co z Kościołem w innych krajach: podlega laicyzacji. Kościół katolicki w Polsce coraz częściej postrzegany jest jako instytucja, podmiot prawny, a nie jako "mistyczne ciało Jezusa Chrystusa na Ziemi", którym być powinien. Każdego wierzącego i praktykującego Polaka należałoby spytać, co sądzi o na przykład antykoncepcji. Oczywiście nie jestem w stanie sprawdzić wszystkich 35 milionów wiernych Kościoła katolickiego i mój sąd jest rzecz jasna pewną generalizacją, ale przypuszczam, że nie pomylę się wiele, jeśli ankietowani opowiedzą się za antykoncepcją. Podobnie, lub nawet jeszcze śmieszniej, będzie z pytanie o dopuszczalność seksu przedmałżeńskiego (przez Kościół zakazanego).
Dodatkowym problemem polskiego katolicyzmu jest osoba Jana Pawła II. Popularność papieża-Polaka w naszym kraju jest tak wielka, że wypiera właściwy przedmiot kultu, którym winna być osoba Chrystusa. W ogóle te 35 milionów wiernych Kościoła powszechnego można podzielić na trzy grupy: "prawdziwych" katolików, których jest śmiesznie mało, przedstawicieli tej ludowej religijności, oraz zwolenników Jana Pawła II. W tym miejscu należałoby się zastanowić, jak duże rozmiary ma w naszym kraju deizm i tzw. ateizm praktyczny? Nie mam danych, więc wolę już nie wyrokować.
Jeśli moja diagnoza jest trafna, to cała ta negatywna sytuacja wynika z czegoś, co moim zdaniem było największym błędem w historii Kościoła katolickiego. Chodzi mi o chrzczenie dzieci. Religia staje się, czymś narzuconym, zamiast być świadomym wyborem, który dokonuje się drogą kontemplacji i potrzeby serca do zjednoczenia się z Bogiem (pomijam oklepaną już na tym forum kwestię istnienia takiego bytu).
Gocłowski moim zdaniem jest zbytnim optymistą. Aby móc cokolwiek Europie proponować, to coś musi najpierw istnieć. W Polsce mamy instytucję, księży, wiernych, ale nie ma tego, co jest sercem i duszą katolicyzmu: etyki i dowodów jest przestrzegania. Każda religia jest szeregiem zobowiązań, które to zobowiązania urzeczywistniają się w moralności. Może tu zbytni pesymizm, ale czy Nietzsche nie miał racji, mówiąc, że "był tylko jeden chrześcijanin i umarł na krzyżu"?
|
|
 | 2 na 2 | Pabloss (4221 punktów) | W momencie, gdy przedstawiciel tego tradycyjnego katolicyzmu polskiego dostaje do rozpatrzenia problem np. homoseksualizmu, zaczyna się buntować, mówić, że to niemoralne, niezdrowe, obrzydliwe itd. Osobiście słucham podobnych wypowiedzi na ten temat z łzami w oczach, bo nie wiem, czy mam się śmiać z ich niewiedzy, czy płakać nad zakłamaniem tych ludzi, którzy wykorzystują fragment tak silnej społecznie doktryny jaką jest katolicyzm, do potrzymania własnych uprzedzeń. Żeby nie być gołosłownym, pragnę przypomnieć, że artykuł bodaj 2358 Katechizmu Kościoła Katolickiego stwierdza, że osoby o odmiennej orientacji seksualnej należy traktować z "szacunkiem, delikatnością i współczuciem".
Nagonka kościoła na osoby homo i biseksualne w Polsce jest ogromna, zwłaszcza w rejonach południowo-wschodnich. Nijak ma się to do tej delikatności o której piszesz - to jest tylko fikcja. Jesteś inny musisz się leczyć w takich osrodkach jak Odwaga czy Pasha, gdzie sztab psychologów i księży uleczy tą grzeszną chorobę. Piszę chorobę, gdyż osoby o innej orientacji tak są traktowane przez kościół i niektórych mniej światłych katolików- często współczuje się im tej orientacji, modli się za ich powrót do normalności-zdrowia itd. Widzę po znajomych homo i bi, że starają się trzymać fason i grać twardzieli, w sytuacjach kiedy zewsząd straszy się nimi dzieciaki w szkołach i innych ludzi. Na zewnątrz grają twardych ale prawda jest zupełnie inna. Kazdy ma uczucia i nikt z nas nie chce aby ktoś traktował nas inaczej tylko dlatego, że inaczej myslimy, mówimy, że jestesmy innej nacji, orientacji, wyznania itdddd.....Każdy ma prawo do wolności a zwłaszcza prywatności w sferach intymnych, zwłaszcza gdy swoim postępowaniem nie krzywdzi się innych. Nie rozumiem dlaczego kościół znalazł sobie niszę i wtrymala się do łóżek i w prywatne życie nie tylko swoich wyznawców ale i pozostałych obywateli. To zakrawa już o dyktaturę, tak jakby wszyscy mieli jednakowe zdanie z tym co głosi kościół. Jakoś życie to weryfikuje, że tak jednak nie jest ale jak widać kościół nie odpuszcza, a wręcz z coraz większym i nachalnym naciskiem stara się ukradkiem przepchać swoje odlotowe wizje do aktów prawnych aby każdy obywatel zmuszony był postępiować zgodnie z nauką jedynie słusznej wiary. To jest już istny kosmos i nierealistyczny świat - dosłowny matrix, z którego niektórzy się wyrwali i muszą to obserwować.
|
|
|  | 3 na 3 | MichaQ (1056 punktów) | Oczywiście się z Panem zgadzam, aczkolwiek nie do końca. Kościół katolicki ma prawo wypowiadania się w sprawach etycznych, ale tylko w obrębie własnej grupy wyznaniowej. Będę podkreślać do końca mojego żywota, że religia to przede wszystkim zobowiązania, a konkretnie zobowiązania etyczne. Kościół ma całkowite prawo do pouczania swoich - i tylko swoich - wiernych w sprawach moralnych.
Co do delikatności w traktowaniu homoseksualistów, ja bardzo dobrze wiem, że to jest fikcja. Napisałem o tym, aby oddać za pomocą przykładu rozdźwięk między ideałem a rzeczywistością. Pozwolę sobie przytoczyć te artykuły Katechizmu Kościoła Katolickiego, które traktują o homoseksualizmie:
KKK 2357 Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie (Por. Rdz 19,1-29; Rz 1, 24-27; I Kor 6, 9;1 Tm 1, 10). zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane" (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 8). Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.
KKK 2358 Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.
KKK 2359 Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej.
Napisał Pan o dyktaturze Kościoła. Powtarzam, z pewnych względów Kościół ma do niej prawo. Teoretycznie katolikami powinny być osoby, które podzielają światopogląd tej religii. Abstrahuje w tym momencie od tego, jak jest w rzeczywistości. Problem moim zdaniem zaczyna się wtedy, gdy Kościół powszechny chce narzucić swoja doktrynę osobom nie należącym do tej wspólnoty religijnej lub, co gorsza, państwu.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >...Gocłowski wraz z >narodem zamierza w końcu ruszyć na podbój Europy aby >ponownie ją nawrócić w kierunku jedynie słusznej religii.
Próbkę polskiej duchowości dał już Giertych senior. No comments. Jeśli Europa czeka na jakąś religię to wyłącznie na taką, która zmaksymalizuje jej dochody. Katolicyzm nie ma tu najmniejszych szans. Judaizm miałby tu większe pole do popisu. No, chyba że biskupi odłsonią tajniki procederu, jak dobrze żyć, nie siejąc i nie orząc...
|
|
3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. Jeszcze tylko dodam - abp.Gocłowski powiedział, że ludzie odchodzą od zasad religijnych na rzecz nauki i humanizmu. No proszę - teraz jest jasne, co jest zagrożeniem dla wiary. Powiedziano to bez ogródek. Pozdrawiam
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|