 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-03-2008 00:44 | nowak (46 punktów) | Chodzimy do kosciola
1 na 3 | witam jeszcze raz ciekawy jestem co sklania ludzi do chodzenia do kosciola? ja chyba znam kika powodow 1-tak zostali wychowani i tak wypada i tak robia porzadni ludzie 2-jesli jest bog to nie zaszkodzi i lepiej sie nie narazac-ze strachu 3-zeby sie pokazac-wszyscy widza jaki jestem porzadny nawet jak nie jestem 4-modla sie zeby byc zdrowym i miec kase i zeby dzieci zdaly mature itd wszystkie te powody sa typowym objawem tchorzostwa obludy braku wlasnego zdania jakie sa jeszcze inne powody i dlaczego w dobie 21wieku i w sferach ludzi madrych i wyksztalconych istnieja takie zachowania?????
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | MichaQ (1056 punktów) | Odp: chodzimy do kosciola | Wie Pan, czasami trafia się prawdziwy wierzący, który idzie do kościoła na mszę z tzw. "potrzeby serca", traktując również swój udział w mszy świętej jako obowiązek narzucany przez swoją religię. Poza tym to podnosi na duchu. W tym jednym aspekcie zgadzam się z księżmi, że religia pomaga człowiekowi. Oczywiście nie twierdzę, że to Bóg, Chrystus, Allah, Wotan, czy inny zsyłają na człowieka pogodę ducha. Po prostu to, co wierzący robią, to zwykłe poddanie się pod autorytet (patrz. Erich Fromm "Ucieczka od wolności"). Poza tym, teista robi coś, co jest społecznie akceptowane. Od jakiegoś czasu wiadomo, że bycie dobrym daje uczucie psychicznego zadowolenia. Przy czym to, co jest dobre, określają normy panujące w danej społeczności. Skoro u nas utarło się, że porządny człowiek chodzi do kościoła, to nic dziwnego, że uczestnik mszy po skończonym rytuale czuje się podbudowany psychicznie. Dlatego twierdzę, koleżanki i koledzy ateiści, że my wolimy prawdę od terapii
|
|
 | -1 na 1 | nowak (46 punktów) | > Wie Pan, czasami trafia się prawdziwy wierzący, który idzie do kościoła na mszę z tzw. "potrzeby serca", traktując również swój udział w mszy świętej jako obowiązek narzucany przez swoją religię. Poza tym to podnosi na duchu. W tym jednym aspekcie zgadzam się z księżmi, że religia pomaga człowiekowi. Oczywiście nie twierdzę, że to Bóg, Chrystus, Allah, Wotan, czy inny zsyłają na człowieka pogodę ducha. Po prostu to, co wierzący robią, to zwykłe poddanie się pod autorytet (patrz. Erich Fromm "Ucieczka od wolności"). Poza tym, teista robi coś, co jest społecznie akceptowane. Od jakiegoś czasu wiadomo, że bycie dobrym daje uczucie psychicznego zadowolenia. Przy czym to, co jest dobre, określają normy panujące w danej społeczności. Skoro u nas utarło się, że porządny człowiek chodzi do kościoła, to nic dziwnego, że uczestnik mszy po skończonym rytuale czuje się podbudowany psychicznie.> Dlatego twierdzę, koleżanki i koledzy ateiści, że my wolimy prawdę od terapii  dzieki za wpis bycie dobrym nie jest rownoznaczne z chodzeniem do kosciola ale niestety wiekszosc sie chyba tak rozgrzesza -tych zlych
|
|
 | 4 na 4 | zolv (1640 punktów) | > (...) to nic dziwnego, że uczestnik mszy po skończonym rytuale czuje się podbudowany psychicznie.I ja uważam, że jest tak istotnie. Jestem honorowym krwiodawcą i doświadczam czegoś takiego - gdy już oddam, czuję się fajnie, że to zrobiłem (mogę nawet powiedzieć, że jestem dumny z samego siebie  ). Niemniej jednak...pozostanę przy krwiodawstwie  Pozdrawiam
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv www.zolv.pl
|
|
| effatha (0 punktów) | Witam  Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłam na tą stronę i to co tu przeczytałam dotychczas przyprawiło mnie o dreszcze... Przerażające jest to, co tu piszecie... Naprawde nie boicie się Boga...? Mam nadzieję, że jednak nie piszecie wszystkich tych rzeczy świadomie... Bo jeśli tak...  Jestem katoliczką, chrześcijanką i jestem z tego niesamowicie dumna  Uważam, że byłoby czymś niewybaczalnym z mojej strony gdybym na takie rzeczy wypisywane na waszej stronie milczała... Dlatego mam zamiar zabrać glos  Co do tematu... Pytasz dlaczego ludzie chodzą do Kościoła? Mam głeboką nadzieję, że między innymi dlatego, aby modlić się za tak pogubionych jak wy ludzi... Msza święta jest szczególnym misterium przeżywania życia śmierci i zmartwychwstania Jezusa... Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas i daje nam świadectwo tego, że każdego z nas czeka zbawienie... Dokonuje się to głównie podczas Przeistoczenia  To jest sens chodzenia do Kościoła  Niech Bóg ma was w swojej opiece  P.S Uważam, że ani mądrości ani inteligencji mi nie brakuje
|
|
 | 1 na 1 | nowak (46 punktów) | > Witam Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłam na tą stronę i to co tu przeczytałam dotychczas przyprawiło mnie o dreszcze... Przerażające jest to, co tu piszecie... Naprawde nie boicie się Boga...? Mam nadzieję, że jednak nie piszecie wszystkich tych rzeczy świadomie... Bo jeśli tak...  > Jestem katoliczką, chrześcijanką i jestem z tego niesamowicie dumna Uważam, że byłoby czymś niewybaczalnym z mojej strony gdybym na takie rzeczy wypisywane na waszej stronie milczała... Dlatego mam zamiar zabrać glos  > Co do tematu... Pytasz dlaczego ludzie chodzą do Kościoła? Mam głeboką nadzieję, że między innymi dlatego, aby modlić się za tak pogubionych jak wy ludzi... Msza święta jest szczególnym misterium przeżywania życia śmierci i zmartwychwstania Jezusa... Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas i daje nam świadectwo tego, że każdego z nas czeka zbawienie... Dokonuje się to głównie podczas Przeistoczenia To jest sens chodzenia do Kościoła  > Niech Bóg ma was w swojej opiece  > P.S Uważam, że ani mądrości ani inteligencji mi nie brakuje Witam Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłam na tą stronę i to co tu przeczytałam dotychczas przyprawiło mnie o dreszcze... Przerażające jest to, co tu piszecie... Naprawde nie boicie się Boga...? Mam nadzieję, że jednak nie piszecie wszystkich tych rzeczy świadomie... Bo jeśli tak...  > Jestem katoliczką, chrześcijanką i jestem z tego niesamowicie dumna Uważam, że byłoby czymś niewybaczalnym z mojej strony gdybym na takie rzeczy wypisywane na waszej stronie milczała... Dlatego mam zamiar zabrać glos  > Co do tematu... Pytasz dlaczego ludzie chodzą do Kościoła? Mam głeboką nadzieję, że między innymi dlatego, aby modlić się za tak pogubionych jak wy ludzi... Msza święta jest szczególnym misterium przeżywania życia śmierci i zmartwychwstania Jezusa... Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas i daje nam świadectwo tego, że każdego z nas czeka zbawienie... Dokonuje się to głównie podczas Przeistoczenia To jest sens chodzenia do Kościoła  > Niech Bóg ma was w swojej opiece  > P.S Uważam, że ani mądrości ani inteligencji mi nie brakuje  moze dokladnie nie napisalem o co mi chodzi ale juz na wstepie napisalas ze sie boga nie boicie-wiec jeden z punktow sie zgadza -a dlaczego ja sie mam bac boga? ja w boga wierze wierze ze jest dobry i staram sie takze byc dobrym czlowiekiem nawet zgoidnie z podstawowymi zasadami wiary ale co ma wiara wspolnego z chodzeniem do kosciola i oddawanie mu czci????? wasnie w taki sposob?? bog nie potrzebuje leczenia kompleksow i nie potrzebuje takich oznak wiary szkoda ze nie napisalas nic o przejeciu majatku kosciola ps ja nie chce cie nawracac na ateizm ani na zadna wiare
|
|
 | 3 na 3 | O RLY? (0 punktów) | > Witam Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłam na tą stronę i to co tu przeczytałam dotychczas przyprawiło mnie o dreszcze... Przerażające jest to, co tu piszecie... Naprawde nie boicie się Boga...? Mam nadzieję, że jednak nie piszecie wszystkich tych rzeczy świadomie... Bo jeśli tak...  No rozbawiłaś mnie  Podejrzewasz nas o jakiś rodzaj transu? ^_- Ależ jak najbardziej świadomie, dlaczego ma się ktoś bać czegoś czego nie ma? To jakby bać się potwora z szafy  Nie chce tu mówić za wszystkich oczywiście, bo nie wszyscy na forum to ateiści. > Co do tematu... Pytasz dlaczego ludzie chodzą do Kościoła? Mam głeboką nadzieję, że między innymi dlatego, aby modlić się za tak pogubionych jak wy ludzi... Msza święta jest szczególnym misterium przeżywania życia śmierci i zmartwychwstania Jezusa... Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas i daje nam świadectwo tego, że każdego z nas czeka zbawienie... Dokonuje się to głównie podczas Przeistoczenia To jest sens chodzenia do Kościoła  Dla wielu tutaj to właśnie ty jesteś ta "pogubiona"  Nadzieje zawsze warto mieć, ale z tego co zaobserwowałem ludzie dla których jest to swego rodzaju misterium to mniejszość. Lwia część tych co chodzą kieruje się raczej powodami wymienionymi w pierwszym poście tego tematu.
|
|
 | 1 na 1 | Michał Rostecki (83 punktów) | effatha:Witam  Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłam na tą stronę i to co tu przeczytałam dotychczas przyprawiło mnie o dreszcze... Przerażające jest to, co tu piszecie... Naprawde nie boicie się Boga...? Eeee... nie. Jako deista uznaję samo istnienie Boga, ale żeby popadać w panikę. effatha:Mam nadzieję, że jednak nie piszecie wszystkich tych rzeczy świadomie... Bo jeśli tak...  Piszemy świadomie. effatha:Jestem katoliczką, chrześcijanką i jestem z tego niesamowicie dumna  Uważam, że byłoby czymś niewybaczalnym z mojej strony gdybym na takie rzeczy wypisywane na waszej stronie milczała... Dlatego mam zamiar zabrać glos  Proszę bardzo effatha:Co do tematu... Pytasz dlaczego ludzie chodzą do Kościoła? Mam głeboką nadzieję, że między innymi dlatego, aby modlić się za tak pogubionych jak wy ludzi... Msza święta jest szczególnym misterium przeżywania życia śmierci i zmartwychwstania Jezusa... Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas i daje nam świadectwo tego, że każdego z nas czeka zbawienie... Dokonuje się to głównie podczas Przeistoczenia  To jest sens chodzenia do Kościoła  Kiedyś chodziłem do kościoła, jakoś nie zauważyłem cudu i przeistoczenia. Zaspałem?
|
|
 | 3 na 3 | MichaQ (1056 punktów) | Właśnie to jest jedna za zalet ateizmu. Nie boimy się Boga, bo co najmniej poważnie wątpimy w jego istnienie.
Czy na mszy dokonuje się cud? Pani w to wierzy, ale nie ma na to żadnych dowodów poza świadectwem Kościoła, które jest z definicji stronnicze. Istnienie Boga nie jest tak oczywiste, jakby mogło się to Pani wydawać.
Jaki jest sens chodzenia do kościoła? Poza wypełnianiem nakazu religijnego, sens jest czysto psychologiczny. Wiadomo, pomaga....
|
|
 | 6 na 6 | Pabloss (4221 punktów) | Fajnie to ujęłaś  . Oj tak, ładnie się w dzisiejszych czasach mówi o bogu i jego niesamowitej miłości do każdego człowieka. Istny słód miód i orzeszki z niego, a jego miłość dosłownie zabija, zwłaszcza gdy się za boga go nie traktuje. Szkoda tylko, że przez tego boga miliony ludzi zginęło, w tym ogrom Polaków-pogan. Nie wiem dlaczego katolicy (nie wszyscy oczywiście) mają taką sklerozę i wciskają kit jakby katolicyzm od zawsze był wiarą Polaków czy też ludów zamieszkujących ziemie obecego państwa polskiego. Czyżby celowo pomijali historyjkę rozwoju tego wyznania z uwagi na krwawy jej przebieg? A może nawet nie wiedzą (bo księza nawet nie odważą się o tym mówić), że chłopcy w kieckach (tzw. duchowni, księża, dobrodzieje) szabelką, mieczem i wyzyskiem chrzcili przyszły lud boży? Ile przelano krwi, ile zadano bólu i cierpienia, ile dzieci zostało osieroconych, ile kobiet spalono na stosach, jak wielki dorobek naukowy spalono w ramach inkwizycji, ile rozkradziono majątku itd..  . a wszystko to pod szyldem boga i najświętszej panienki. Tak się narodził katolicyzm. Racz też spojrzeć okiem historycznym na to zagadnienie - Polak to nie rasowy katolik, bowiem Polak to poganin któremu wtłuczono na chama katolicyzm. A co do budynku to cieszę się, że chodzisz do kościoła. Mam tylko nadzieję, że wchodzisz do środka, bowiem stanie na parkingu czy też przed wejściem to żadno uczestniczenie w obrzędach. Pozdrawiam
|
|
|  | -4 na 4 | Giza (-36 punktów) | Bzdury wszyscy pleciecie. Uczepiliście się wypraw krzyżowych jak rzep psiego ogona a nie podajecie, że katolicyzm juz wielokrotnie ratował świat. Gdyby nie nasza wiara to miliardy istnień luszkich pochłonęłyby wojny. Jak się nie ma konkretów to bajek się chwytacie. Współczuję.
|
|
| |  | 2 na 2 | O RLY? (0 punktów) | >Gdyby nie nasza wiara to miliardy istnień luszkich pochłonęłyby wojny.
O, a to nie pochłonęły? ;> Nawiasem mówiąc, gdyby nie wasza wiara bardzo wiele wojen w ogóle by nie wybuchło.
|
|
| |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | >Bzdury wszyscy pleciecie. Uczepiliście się wypraw krzyżowych jak rzep psiego ogona a nie >podajecie, że katolicyzm juz wielokrotnie ratował świat.
Chcę się uczyć, poznawać świat, w tym, jego historię. Zaintrygowałeś mnie. Nie znam ani jednego przykładu kiedy KK zadziałał i uratował świat. Możesz podać mi tylko jeden taki przykład? Może żyję w wielkim błędzie? Trwam bowiem w przeświadczeniu, że dzięki KK ludzkość jest może 200, 300 a może nawet i 400 lat w tyle. Trudno przyjąć jakiś konkretny system miary, powiedzmy, że gdyby nie religijna ciemnota pencylinę mielibyśmy 200 lat wcześniej i tak dalej, i tym podobne.
Nie jest tak?
|
|
| |  | 1 na 1 | Szymanowski (106 punktów) | >Uczepiliście się wypraw krzyżowych jak rzep psiego ogona
uczepiliśmy się bo mamy rację, a ludzie wierzący minimalizują fakt, że przez ich "pokojową" wiarę zginęły setki jak nie milony ludzi. >a nie podajecie, że katolicyzm juz wielokrotnie ratował świat. Gdyby nie nasza wiara to miliardy istnień luszkich pochłonęłyby wojny.
tak odnośnie konkretów to byłbym Ci naprawdę wdzięczny gdybyś podała kilka... no dobra wystarczy jeden przykład kiedy "wasza wiara" uratowała miliardy istnień ludzkich przed wojną, co prawda jestem na profilu humanistycznym i historii mam tyle, że zaczynam już ją zwracac, ale nie mogę sobie przypomniec kiedy uratowaliście świat przed jakąś wojną (widocznie jestem na tyle leniwy, że musiałem przespac tą jakże niezwykle ciekawą lekcje, chociaż bardziej wydaje mi się iż nigdy jej nie było, ale liczę, że Ty mi podasz choc jeden przykład cudownego ocalenia.) pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | Toma Cruz (390 punktów) | > Bzdury wszyscy pleciecie. Uczepiliście się wypraw krzyżowych jak rzep psiego ogona a nie podajecie, że katolicyzm juz wielokrotnie ratował świat. Gdyby nie nasza wiara to miliardy istnień luszkich pochłonęłyby wojny. Jak się nie ma konkretów to bajek się chwytacie. Współczuję.O tak!!!! ratował: od życia wolnego, pięknego...itd itp. A jeśli ktoś mówi, że krucjaty to bajki, to ja mu tylko mogę współczuć...naprawdę mi ciebie żal....z całym szacunkiem:proszę Cię pisz więcej, bo rzeczywiście poprawiasz humor sypiąc takie głupoty....o to co dobrego wniosło chrześcijaństwo: niebywale śmieszny kabaret
|
|
 | 5 na 5 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Witam Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłam na tą stronę i to co tu przeczytałam dotychczas przyprawiło mnie o dreszcze...Ja też Cię witam. Sądzę, że niepotrzebnie dostałaś jakichś dreszczy.  Niemniej jednak napisz, które z dotychczasowych wypowiedzi przeraziły Cię. I dlaczego. > Naprawdę nie boicie się Boga...?Naprawdę, ja nie boję się Boga. Uważam bowiem, że Boga nie ma, nie mogę zatem bać się kogoś, kogo nie ma. Czy nie wydaje Ci się to oczywiste? Skoro jednak pytasz, czy nie boje się Boga, więc i ja muszę Ci zadać pytanie. Za kogo uważasz Boga: czy za istotę, która obdarzyła ludzi bezgraniczna miłością, a takiej przecież bać się nie ma potrzeby, czy też za jakiegoś złego demona, który czyha na nadarzające się okazje, byle tylko ludzi karać? Czy potrafisz mi logicznie odpowiedzieć na to pytanie? > Mam nadzieję, że jednak nie piszecie wszystkich tych rzeczy świadomie... Bo jeśli tak...  Napisz, dokończ to zdanie. Czy coś mi grozi? A jeśli tak, to z czyjej strony? > Jestem katoliczką, chrześcijanką i jestem z tego niesamowicie dumna  Jestem ateistą. Nie wierzę w Boga. Jestem z tego dumny! > Uważam, że byłoby czymś niewybaczalnym z mojej strony gdybym na takie rzeczy wypisywane na waszej stronie milczała...Zapewniam Cię, że gdybyś nie zabrała głosu, to ja bym Ci to wybaczył.  Oczywiście nie stało się nic złego, że głos zabrałaś. Na wstępie mojej wypowiedzi przywitałem Cię. > Pytasz dlaczego ludzie chodzą do Kościoła? Mam głęboką nadzieję, że między innymi dlatego, aby modlić się za tak pogubionych jak wy ludzi...Wydaje mi się, że lepiej zrobisz modląc się za siebie oraz za tych, którzy tej modlitwy potrzebują. Za mnie modlić się nie musisz. Ja tej modlitwy nie potrzebuję. I absolutnie nie czuje się pogubiony. > Msza święta jest szczególnym misterium przeżywania życia śmierci i zmartwychwstania Jezusa... Tam dokonuje się co niedzielę cud...Napisz mi, o ile możesz, na czym polega przeżywanie życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Szczególnie interesowałoby mnie przeżywanie śmierci Jezusa. Jak interpretujesz to, że Bóg miłosierny sprawił, że na świecie narodziła się istota nadprzyrodzona, czyli Jezus - Syn Boży, obdarzony przez Boga największą ze wszystkich miłością, że tenże Jezus, mimo swego nadprzyrodzonego charakteru zdolny był do cierpienia i odczuwania bólu, do strachu i rozpaczy, a jednak już przed swoim urodzeniem był przeznaczony przez kochającego go Ojca na męki i śmierć, na najokrutniejszy z wymyślonych przez człowieka rodzajów śmierci - na śmierć przez ukrzyżowanie, że był przeznaczony na tzw. "ofiarę przebłagalną" złożoną za ludzkość, bo tej ofiary, męki i śmierci sam Bóg się domagał, by siebie samego przebłagać, by sobie samemu sprawić zadośćuczynienie. Czy potrafisz mi na to dość długie pytanie odpowiedzieć? > Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas [...]. Dokonuje się to głównie podczas Przeistoczenia  Przyznaję, że od czasu do czasu bywam również w kościele. Niekoniecznie w niedzielę. Przyznaję też, że nie widziałem nigdy, by Bóg stawał wśród przebywających w kościele i modlących się ludzi. > Niech Bóg ma was w swojej opiece  Na czym ma polegać opieka Boga nad nami? Czy na ciągłych tragediach i nieszczęściach, z którymi ludzie muszą się borykać? Czy o taką opiekę Ci chodzi?
|
|
|  | -1 na 1 | effatha (0 punktów) | > Ja też Cię witam. Sądzę, że niepotrzebnie dostałaś jakichś dreszczy.  > Niemniej jednak napisz, które z dotychczasowych wypowiedzi przeraziły Cię. I dlaczego.Które? Każda jedna na temat Boga, Kościoła, chrześcijan, opętań itp... > Naprawdę, ja nie boję się Boga. Uważam bowiem, że Boga nie ma, nie mogę zatem bać się kogoś, kogo nie ma. Czy nie wydaje Ci się to oczywiste?> Skoro jednak pytasz, czy nie boje się Boga, więc i ja muszę Ci zadać pytanie. Za kogo uważasz Boga: czy za istotę, która obdarzyła ludzi bezgraniczna miłością, a takiej przecież bać się nie ma potrzeby, czy też za jakiegoś złego demona, który czyha na nadarzające się okazje, byle tylko ludzi karać? Czy potrafisz mi logicznie odpowiedzieć na to pytanie?Bóg jest istotą, która obdarza ludzkość bezgraniczną Miłością i miłosierdziem jak najbardziej. Jednakże jest On naszym Ojcem i tak jak każdy ojciec wymaga On szacunku bądź też jak to określiłam bojaźni. Każdy z nas powinien "bać się" Boga czyli w skrócie rzecz biorąc nie wystawiać na próbę Jego Miłości  > Napisz, dokończ to zdanie. Czy coś mi grozi? A jeśli tak, to z czyjej strony?Czy coś grozi? Nie mnie to oceniać tak naprawdę  Chciałam jedynie wyrazić moje zmartwienie o was i o to jak bardzo błądzicie. > Wydaje mi się, że lepiej zrobisz modląc się za siebie oraz za tych, którzy tej modlitwy potrzebują. Za mnie modlić się nie musisz. Ja tej modlitwy nie potrzebuję. I absolutnie nie czuje się pogubiony.Będę się za was modlić  > Napisz mi, o ile możesz, na czym polega przeżywanie życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Szczególnie interesowałoby mnie przeżywanie śmierci Jezusa.> Jak interpretujesz to, że Bóg miłosierny sprawił, że na świecie narodziła się istota nadprzyrodzona, czyli Jezus - Syn Boży, obdarzony przez Boga największą ze wszystkich miłością, że tenże Jezus, mimo swego nadprzyrodzonego charakteru zdolny był do cierpienia i odczuwania bólu, do strachu i rozpaczy, a jednak już przed swoim urodzeniem był przeznaczony przez kochającego go Ojca na męki i śmierć, na najokrutniejszy z wymyślonych przez człowieka rodzajów śmierci - na śmierć przez ukrzyżowanie, że był przeznaczony na tzw. "ofiarę przebłagalną" złożoną za ludzkość, bo tej ofiary, męki i śmierci sam Bóg się domagał, by siebie samego przebłagać, by sobie samemu sprawić zadośćuczynienie.> Czy potrafisz mi na to dość długie pytanie odpowiedzieć?Jezus nie był istotą nadprzyrodzoną. Jezus był BOGIEM. Bogiem, który przybrał postać człowieka. Dlatego też jak mówisz odczuwał ból, strach czy też rozpacz... Tak jak zareagowałby każdy człowiek. Jednak w swej boskiej naturze wiedział jaki los jest mu przeznaczony i jaką drogą ma podążać. A wszystko to dla zbawienia całej ludzkości. O jakim zadośćuczynieniu mówisz? Ojciec złożył Ofiarę z własnego Syna, aby oczyścić ludzi z grzechu, który zesłali nam pierwsi rodzice  My ludzie w pierwotnym zamyśle Bożym mieliśmy żyć w wiecznym szczęściu bez trosk i zmartwień jednak to NASZA pycha, nie Boska, sprawiła ze zostaliśmy skalani grzechem. A Bóg okazał nam jednak tak wielkie miłosierdzie dajać nam jeszcze jedną szansę na dostąpienie zbawienia  > Na czym ma polegać opieka Boga nad nami? Czy na ciągłych tragediach i nieszczęściach, z którymi ludzie muszą się borykać? Czy o taką opiekę Ci chodzi?> Ciągłe tragedie i nieszczęścia ludzie zsyłają sami na siebie z własnej woli. Bo Bóg dał nam właśnie coś takiego jak wolna wola  Bardzo łatwo obarczyć Boga odpowiedzialnością za wszytkie nieszczęścia tego świata a tak trudno przyznać się do własnej niedoskonałości i grzeszności... A jeśli już rzeczywiście Bóg zsyła na nas jakąś tragedię to powinniśmy ją odbierać jako naukę, ostrzeżenie a wręcz umocnienie... Droga do zbawienia nie jest i nie będzie mlekiem i miodem płynąca... Nasze tutaj ziemskie życie to nie sielanka... To ciężka praca i trud, który musimy pokonać, aby móc życ wiecznie u boku samego Boga... Sam Chrystus powiedział, że trzeba przejść tą właśnie wąską ścieżką, aby dostąpić zbawienia.
|
|
| |  | 4 na 4 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Które? Każda jedna na temat Boga, Kościoła, chrześcijan, opętań itp...No ale dlaczego te wypowiedzi Cię przeraziły? Co w nich było złego? Dlaczego nie chcesz tego napisać? > Bóg jest istotą, która obdarza ludzkość bezgraniczną Miłością i miłosierdziem jak najbardziej. Jednakże jest On naszym Ojcem i tak jak każdy ojciec wymaga On szacunku bądź też jak to określiłam bojaźni. Każdy z nas powinien "bać się" Boga czyli w skrócie rzecz biorąc nie wystawiać na próbę Jego Miłości  Czy Ty uważasz, że ja nie znam Biblii? Otóż znam ją i to bardzo dobrze. Napisz, w którym miejscu Biblii wyczytałaś o bezgranicznej miłości Boga do ludzi? Zacznij najlepiej od Starego Testamentu. Przecież tam nie ma tej bożej miłości. W których scenach Ty tą bożą miłość znajdujesz? Czy w scenie potopu, w której Twój dobry Bóg wymordował całą ludzkość za wyjątkiem jednej rodziny Noego? A co mu biedne zwierzęta zrobiły złego? Też się biedactwa potopiły. Czy może dostrzegasz miłość Boga do ludzi w historyjce dotyczącej Sodomy i Gomory? A może kochasz w Starym Testamencie scenę, jak Bóg zażądał od Abrahama, by ten zarżnął własnego syna Izaaka, a następnie jego zwłoki poświęcił mu na ołtarzu całopalnym? Może ubóstwiasz czytać jak dobry Bóg ukarał Egipcjan plagami. Już nawet nie pamiętam ile tych plag było, ale jedna z nich dotyczyła pierworodnych dzieci egipskich. Przytoczę Ci na wszelki wypadek odpowiedni fragment: "O północy zabił Pan [czyli Bóg Jahwe] wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej, od pierworodnego syna faraona, który miał zasiąść na jego tronie, aż do pierworodnego syna więźnia, który był w więzieniu, i wszelkie pierworodne bydła" (II Mojż. 12: 29). A może wolisz liczne sceny, w których Bóg namawia Izraelitów do wojen i zabijania ludzi? Czy mam kontynuować? O jakiej bożej miłości do ludzi Ty mówisz? Przemyślałaś sobie to? Rozumiem Cię jak widzisz doskonale. Takiego Boga należy się bać. Z nim nie ma żartów. Nazywasz go Ojcem. Czyżbyś takiego Ojca chciała mieć? Czy taką miłość zarezerwowałaś dla własnych dzieci? I cały czas według Ciebie chodzi o to, by nie wystawiać na próbę jego miłości. Smutne jest to co piszesz. > Będę się za was modlić  Do kogo? Nie żartuj sobie ze mnie. > Jezus nie był istotą nadprzyrodzoną. Jezus był BOGIEM. Bogiem, który przybrał postać człowieka. Dlatego też jak mówisz odczuwał ból, strach czy też rozpacz... Tak jak zareagowałby każdy człowiek. Jednak w swej boskiej naturze wiedział jaki los jest mu przeznaczony i jaką drogą ma podążać. A wszystko to dla zbawienia całej ludzkości. O jakim zadośćuczynieniu mówisz? Ojciec złożył Ofiarę z własnego Syna, aby oczyścić ludzi z grzechu, który zesłali nam pierwsi rodzice My ludzie w pierwotnym zamyśle Bożym mieliśmy żyć w wiecznym szczęściu bez trosk i zmartwień jednak to NASZA pycha, nie Boska, sprawiła ze zostaliśmy skalani grzechem. A Bóg okazał nam jednak tak wielkie miłosierdzie dajać nam jeszcze jedną szansę na dostąpienie zbawienia  Co Ty tu wypisujesz? Czy Ty nieuważnie przeczytałaś to, co ja napisałem? Czy ktoś pytał Jezusa o zgodę? Czy ktoś zadał mu pytanie, czy chce być torturowany, by następnie skonać w mękach na krzyżu? Czy ktoś uprzedził jego biedną matkę, jaki okrutny los czeka jej syna? Jaką tragedię zgotuje mu jego ojciec. Czy na tym polega miłość? Przecież Bóg jest podobno wszechmocny i wszechdobry. Mógł to wszystko jakoś inaczej wymyślić. Na pewno potrafiłby. Mógł na przykład stworzyć człowieka bezgrzesznego. Mógł dając człowiekowi wolną wolę sprawić, by człowiek dokonywał wyłącznie wyborów między jednym dobrem a drugim dobrem. Ale on wolał kaźń i męczeństwo własnego syna. Czy mam Ci przypomnieć, jak Jezus błagał Boga, by ominął go "ten kielich". Na pewno to wiesz, tak jak i słowa Jezusa na krzyżu też zapewne znasz. Pełne bulu i pretensji: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" (Mk 15: 34). A Ty mnie ewangelizujesz? Czy Ty uważasz, że ja mam 10 lat? A tak nawiasem mówiąc - napisz mi skąd wiesz, że Jezus był Bogiem. On się przecież za Boga nie uważał. Paweł z Tarsu też tak o nim nie myślał. Ani apostołowie. Jak Ty to sobie wymyśliłaś? Dlaczego zrobiłaś z niego Boga? Pytasz, o jakim zadośćuczynieniu ja mówię? To ja cię zapytam: czyżbyś nie znała doktryny o Ofierze Przebłagalnej? O tzw. ekspiacji? Wstydź się, katoliczko.  I jeszcze jedno. O jakim grzechu rodziców myślisz. Czy o tym, jak Adam z Ewą zjedli wspólnie jedno jabłko, a potem przyłapani przez Boga zakryli swoje narządy płciowe, tak jakby nimi to jabłko skonsumowali. Czy też może o tym, jak Kain zabił Abla? To już niewątpliwie przestępstwo. Ale czy zwróciłaś może uwagę na to, że karanie za to całej ludzkości, to gruba przesada. Przecież zarówno Adam i Ewa, jak i Kain, za swoje przewiny zostali juz przez Boga ukarani. > Ciągłe tragedie i nieszczęścia ludzie zsyłają sami na siebie z własnej woli. Bo Bóg dał nam właśnie coś takiego jak wolna wola  O wolnej woli, którą rzekomo Bóg dał człowiekowi, już pisałem. Powtarzał się nie będę. > A jeśli już rzeczywiście Bóg zsyła na nas jakąś tragedię to powinniśmy ją odbierać jako naukę, ostrzeżenie a wręcz umocnienie.Karanie to niewątpliwie jedna metod wychowawczych. Ale żeby od razu tragedie na ludzi zsyłać? A tak trochę łagodniej karać się nie da? Ale Bóg gustował przecież w karaniu ludzi do któregoś z rzędu pokolenia. > Droga do zbawienia nie jest i nie będzie mlekiem i miodem płynąca... Nasze tutaj ziemskie życie to nie sielanka...A dlaczego nie. A komu by ta sielanka przeszkadzała? Tobie, czy Bogu. Cóż byłoby w niej złego? Wyjaśnij mi to, bo ja znowu Cię nie rozumiem. Jeśli zechcesz mi odpisać, to traktuj mnie jak dorosłego człowieka, a nie jak dziecko z pierwszej klasy podstawówki. Bo ze mną się tak nie da.
|
|
| | |  | | Toma Cruz (390 punktów) | to miała być odpowiedż dla Effathy...przepraszam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >to miała być odpowiedż dla Effathy...przepraszam
Tak, to była odpowiedź przeznaczona dla niej. Niech sobie poczyta. Może coś zrozumie. Chociaż złudzeń nie mam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Toma Cruz (390 punktów) | > >to miała być odpowiedż dla Effathy...przepraszam> Tak, to była odpowiedź przeznaczona dla niej. Niech sobie poczyta. Może coś zrozumie. Chociaż złudzeń nie mam.> Trudno, by chrześcijanie cokolwiek zrozumieli z tego, co mamy do przekazania, jeśli własnej wiary większość z nich nie zna i nie wie na jakich naukach ona się opiera( przykład Effathy...)Osobiście postaram się w przyszłości nie popełnieć błędów przy dodawaniu wpisów...  pozdrawiam Cię Andrzeju.51
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Trudno, by chrześcijanie cokolwiek zrozumieli z tego, co mamy do przekazania, jeśli własnej wiary większość z nich nie zna i nie wie na jakich naukach ona się opiera (przykład Effathy...) Tak to jest, gdy wiedza o chrześcijaństwie jest pochodną wyłącznie tego, co mówi ksiądz w kościele podczas mszy. Żadnych własnych przemyśleń, żadnych refleksji, tylko wiara. Takie mamy chrześcijaństwo, jakich mamy chrześcijan! Pozdrawiam Cię również.
|
|
| |  | | Toma Cruz (390 punktów) |
> Ciągłe tragedie i nieszczęścia ludzie zsyłają sami na siebie z własnej woli. Bo Bóg dał nam właśnie coś takiego jak wolna wola Bardzo łatwo obarczyć Boga odpowiedzialnością za wszytkie nieszczęścia tego świata a tak trudno przyznać się do własnej niedoskonałości i grzeszności...Nie chcę Ci przypominać, ale chrześcijanie wierzą w Boga wszechmocnego. Więc co Ci po Twojej wolnej woli skoro Bóg jest wszechmocny?????
|
|
|  | -1 na 1 | effatha (0 punktów) | > Ja też Cię witam. Sądzę, że niepotrzebnie dostałaś jakichś dreszczy.  > Niemniej jednak napisz, które z dotychczasowych wypowiedzi przeraziły Cię. I dlaczego.Które? Każda jedna na temat Boga, Kościoła, chrześcijan, opętań itp... > Naprawdę, ja nie boję się Boga. Uważam bowiem, że Boga nie ma, nie mogę zatem bać się kogoś, kogo nie ma. Czy nie wydaje Ci się to oczywiste?> Skoro jednak pytasz, czy nie boje się Boga, więc i ja muszę Ci zadać pytanie. Za kogo uważasz Boga: czy za istotę, która obdarzyła ludzi bezgraniczna miłością, a takiej przecież bać się nie ma potrzeby, czy też za jakiegoś złego demona, który czyha na nadarzające się okazje, byle tylko ludzi karać? Czy potrafisz mi logicznie odpowiedzieć na to pytanie?Bóg jest istotą, która obdarza ludzkość bezgraniczną Miłością i miłosierdziem jak najbardziej. Jednakże jest On naszym Ojcem i tak jak każdy ojciec wymaga On szacunku bądź też jak to określiłam bojaźni. Każdy z nas powinien "bać się" Boga czyli w skrócie rzecz biorąc nie wystawiać na próbę Jego Miłości  > Napisz, dokończ to zdanie. Czy coś mi grozi? A jeśli tak, to z czyjej strony?Czy coś grozi? Nie mnie to oceniać tak naprawdę  Chciałam jedynie wyrazić moje zmartwienie o was i o to jak bardzo błądzicie. > Wydaje mi się, że lepiej zrobisz modląc się za siebie oraz za tych, którzy tej modlitwy potrzebują. Za mnie modlić się nie musisz. Ja tej modlitwy nie potrzebuję. I absolutnie nie czuje się pogubiony.Będę się za was modlić  > Napisz mi, o ile możesz, na czym polega przeżywanie życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Szczególnie interesowałoby mnie przeżywanie śmierci Jezusa.> Jak interpretujesz to, że Bóg miłosierny sprawił, że na świecie narodziła się istota nadprzyrodzona, czyli Jezus - Syn Boży, obdarzony przez Boga największą ze wszystkich miłością, że tenże Jezus, mimo swego nadprzyrodzonego charakteru zdolny był do cierpienia i odczuwania bólu, do strachu i rozpaczy, a jednak już przed swoim urodzeniem był przeznaczony przez kochającego go Ojca na męki i śmierć, na najokrutniejszy z wymyślonych przez człowieka rodzajów śmierci - na śmierć przez ukrzyżowanie, że był przeznaczony na tzw. "ofiarę przebłagalną" złożoną za ludzkość, bo tej ofiary, męki i śmierci sam Bóg się domagał, by siebie samego przebłagać, by sobie samemu sprawić zadośćuczynienie.> Czy potrafisz mi na to dość długie pytanie odpowiedzieć?Jezus nie był istotą nadprzyrodzoną. Jezus był BOGIEM. Bogiem, który przybrał postać człowieka. Dlatego też jak mówisz odczuwał ból, strach czy też rozpacz... Tak jak zareagowałby każdy człowiek. Jednak w swej boskiej naturze wiedział jaki los jest mu przeznaczony i jaką drogą ma podążać. A wszystko to dla zbawienia całej ludzkości. O jakim zadośćuczynieniu mówisz? Ojciec złożył Ofiarę z własnego Syna, aby oczyścić ludzi z grzechu, który zesłali nam pierwsi rodzice  My ludzie w pierwotnym zamyśle Bożym mieliśmy żyć w wiecznym szczęściu bez trosk i zmartwień jednak to NASZA pycha, nie Boska, sprawiła ze zostaliśmy skalani grzechem. A Bóg okazał nam jednak tak wielkie miłosierdzie dajać nam jeszcze jedną szansę na dostąpienie zbawienia  > Na czym ma polegać opieka Boga nad nami? Czy na ciągłych tragediach i nieszczęściach, z którymi ludzie muszą się borykać? Czy o taką opiekę Ci chodzi?> Ciągłe tragedie i nieszczęścia ludzie zsyłają sami na siebie z własnej woli. Bo Bóg dał nam właśnie coś takiego jak wolna wola  Bardzo łatwo obarczyć Boga odpowiedzialnością za wszytkie nieszczęścia tego świata a tak trudno przyznać się do własnej niedoskonałości i grzeszności... A jeśli już rzeczywiście Bóg zsyła na nas jakąś tragedię to powinniśmy ją odbierać jako naukę, ostrzeżenie a wręcz umocnienie... Droga do zbawienia nie jest i nie będzie mlekiem i miodem płynąca... Nasze tutaj ziemskie życie to nie sielanka... To ciężka praca i trud, który musimy pokonać, aby móc życ wiecznie u boku samego Boga... Sam Chrystus powiedział, że trzeba przejść tą właśnie wąską ścieżką, aby dostąpić zbawienia.
|
|
| |  | 2 na 2 | Pabloss (4221 punktów) | Rozumiem, że reklama dzwignią handlu i starasz się w pięknym świetle zaoferować produkt postaci "wiary katolickiej wraz z dogmatami" ale lepiej się za nią nie bierz, bo tylko możesz zaszkodzić swojemu wyznaniu. Zostaw tą kwestię osobom kompetentnym lub też spróbuj swych sił na spotkaniach Lednickich. Tak jak wspomniałem parę pieter wyżej pięknie się gada koleżanko o bogu i jego miłości ale widzę, że wybierasz łatwiejsze tematy na odpowiedzi. Przyznaj ile zła twoi przełożeni duchowni czynili i ile czynią w dzisiejszych czasach. Przykład wyjątkowo współczesny to ta wasza idiotyczna walka z prezerwatywami w Afryce. Zastanówcie się co robicie, gdyż jak tak dalej będziecie kit wciskać Afrykańczykom to wam materiału ludzkiego do nawróceń misjonarskich braknie bo wykończy ich AIDS !!!!!! Sami sobie kręcicie pętle na szyję. Z jednej strony tego nie rozumiem, ale też znając waszą mentalność to dążycie zapewne do zwiększenia tam przyrostu naturalnego aby było gdzie jeszcze wysyłać papieża, a z drugiej strony te paskudne choróbsko zapewni wam pole do działania - opieki nad chorymi na AIDS dzieciakami. Piękne a zarazem potworne.
|
|
 | | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Witam Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłam na tą stronę i to co tu przeczytałam dotychczas przyprawiło mnie o dreszcze... Przerażające jest to, co tu piszecie... Naprawde nie boicie się Boga...?Zajrzałem kto zacz: Informacje o uczestniku Forum Nazwisko: effatha Wyślij wiadomość do użytkownika Płeć: Mężczyzna Liczba punktów: 2 Data zarejestrowania: 2008-03-26 Data pierwszego wpisu na forum: 2008-03-26 Wypowiedzi na forum: 1 Zobacz.. Jeżeli mężczyzna to nie zajrzałam a zajrzałem. To tak na marginesie. Wypowiedź jest tak naiwna, że mam ochotę zawołać: UWAGA: TROLL!!! Przepraszam za wrzask. Pozdrawiam "magna cum troska". JATO "Nie boję się Pana. Pan moim przyjacielem jest. Choćbym szedł ciemna dolina, nie lękam się. Pan moim przyjacielem jest."
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 1 na 1 | Gabineau (143 punktów) | Cytat:Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas i daje nam świadectwo tego, że każdego z nas czeka zbawienie... Racja. Wstaję co niedzielę i niosę Wam tę dobrą nowinę ..., chociaż mi się strasznie nie chce. pozdrawiam  Bóg
|
|
 | | keymak (3379 punktów) | > Naprawde nie boicie się Boga...?A Ty boisz się Świętego Mikołaja ? Wątpię. > Pytasz dlaczego ludzie chodzą do Kościoła? Mam głeboką nadzieję, że między innymi dlatego, aby modlić się za tak pogubionych jak wy ludzi...To jest przykład niebezpiecznej nietolerancji, która jak historia pokazuje prowadziła do niewyobrażalnych wręcz okrucieństw i często prowadziła do upodlenia. > Msza święta jest szczególnym misterium przeżywania życia śmierci i zmartwychwstania Jezusa... Tam dokonuje się co niedzielę cud... Sam Bóg staje wśród nas i daje nam świadectwo tego, że każdego z nas czeka zbawienie... Dokonuje się to głównie podczas Przeistoczenia To jest sens chodzenia do Kościoła  Jeżeli to co mówisz jest prawdą, to katolicy chodzą do kościoła by pić krew. Nieco dziwne zachowanie, ale nic mi do tego. > Niech Bóg ma was w swojej opiece  Nie lubię jak ktoś wbrew mojej woli mnie obserwuję, ale wierzę że to dobre słowa. Ja życzę Tobie wszystkiego dobrego. > P.S Uważam, że ani mądrości ani inteligencji mi nie brakuje  Ciekawe dlaczego o tym wspominasz. Pozdrawiam.
|
|
4 na 4 | Szymanowski (106 punktów) | Całkowicie zgadzam się z wypowiedzią. Jestem teraz w klasie maturalnej i gdy moja babcia i rodzina się dowiedziała, że nie mam zamiary jechać do Cześtochowy razem z moim liceum na pielgrzymkę to pierwsze co usłyszałem to to, że na pewno teraz nie zdam matury. A już na pewno większość ludzi chodzi do kościoła dlatego, że zostrali tak wycjowani i tak "trzeba". Ludzie chodzą dlatego, że wszyscy chodzą i co powiedzą sąsiedzi gdy mnie w kościele zabraknie. Według sondaży w Polsce jest około 95% katolików. Nie okłamujmy się jednak. W Polsce tak naprawde jest między 20-30 % naprawdę wierzących. Nie chcę nikogo obrazić, ale jednak cała reszta chodzi tylko i wyłącznie przez tradycję i strach przed tym co inni powiedzą. Można to bardzo dobrze zauważyć. Wystarczy pójść do kościoła i zobaczyć zachowanie "prawdziwie wierzących". Obgadują drugich i przychodzą tam na plotki. A po wyjściu z kościoła zamiast głosić i cieszyć sie ze swojej wiary i ją okazywać to niedużo brakuje by doszło do jakiejś bójki. Czy tak się zachowują ludzie wierzący i chodzący do kościoła dlatego, że wierzą w Boga? Odpowioedż na to pytanie pozostawiam już wam samym...
|
|
 | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Doskonała i bardzo mądra wypowiedż. Taki jest własnie obraz Polaka-katolika, któremu narzucono w dzieciństwie taki a nie inny światopogląd. Ale co najważniejsze i czemu należy przyklasnąć - rodzice opóźniają lub całkowicie powstrzymują już inicjację swoich nowonarodzonych dzieciaczków na katolików (chrzest). Coraz więcej osób młodych zaczyna w swoim towarzytwie chwalic się tym, że nie muszą chodzić do kościoła, podczas, gdy ich rówieśnicy siłą i szantażem są tam kierowani przez rodziców. Zyskuja przy tym uznanie środowiska, że sa odważni i się księdza nie boją. Niechodzenie do kościoła i niekorzenie się przed klerem staje się coraz częstszym zjawiskiem, w czym dużą rolę odgrywamy My pokazując to na swoim przykładzie. Pozwalamy zastraszonym osobom uwierzyć w to, że jak nie pójda do kościoła w niedzielę to żadna kara boska niczym grom z jasnego nieba na nich nie spadnie. Jakby tak było to bylibyśmy juz dawno wytępieni przez boga niczym szarańcza. Zmiany idą powoli do przodu. Wiedza jednak otwiera oczy i pokazuje prawdziwy obraz świata bez zbędnych mitów i bajek.
|
|
|  | 1 na 1 | Szymanowski (106 punktów) | Myślę, że warto byłoby się zastanowic nad kwestią chrztu. Według mnie każdy człowiek ma prawo do własnych poglądów, a chrzest w wierze katolickiej jest narzucony nam wtedy gdy sami nie możemy podjąc decyzji. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa chrzczeni byli tylko ludzie dorośli, którzy posiadali pełnię woli i mogli sami zdecydowac czy chcą należec do danej religii. Warto się zastanowic dlaczego teraz jest inaczej. To co teraz napiszę jet tylko i wyłącznie moimi przemyśleniami na ten temat, nie posiadam żadnej głębszej wiedzy na temat i są to tylko moje odczucia. Na mój gust ktoś kto wprowadził chrzest małych dzieci bardzo dobrze to przemyślał. Wiadomo, że dzieci biorą przykład z rodziców więc pójdą w ich ślady. Jak pójdą w ich ślady to jest kolejna duszyczka do kolekcji, a za każą duszyczką idą między innymi pieniądze. Jak ktoś chciałby wystąpic z Kościoła musiałby złoży apostazję, co może byc trudne gdyż nie zawsze ale zdarzają się przypadki kiedy wymaga się dwóch świadków, a poza tym człowiek może byc narażony na odrzucenie przez rodzinę i znajomych, więc daje sobie spokój i udaje porządnego chrześcijanina. Uważam, że w szkole nie powinno byc religii w takim wymiarze jak teraz, rozumianej przez religię katolicką. Powinno byc poznawanie różnych religii. W takim wypadku dziecko od pierwszej klasy poznawałoby różne religie świata a w wieku pełnoletności podejmowałoby samodzielną decyzje w kierunku jakiej religii zwróci swoje kroki. Sam osobiście nie mam zamiaru brac ślubu kościelnego ani chrzcic moich przyszłych dzieci gdyż uważam, że nie w porządku w stosunku do nich byłoby podpisanie cyrografu na ich przyszłe życie.
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) | Kiedy ja bylem w klasie maturalnej, "pielgrzymka" tez byla zorganizowana - i niektorzy, owszem, poszli sie pomodlic... Ja glownie przesiedzialem ten czas z kolegami w Empiku i McDonaldzie ( sa calkiem blisko  ). Niestety, Empik zamykali o 17, wiec ekipa ze sklepu nas wyrzucila... ale nie ma tego zlego - poszlismy sobie pozwiedzac teren klasztoru - i na pietrze byla wystawa Dudy Gracza, przedstawiajaca droge krzyzowa - ale w tak doskonalym ujeciu, dosc nowoczesnym, pietnujac hipokryzje ludzi, zwlaszcza katolikow i ksiezy... Az bylem zdziwiony, ze sobie cos takiego powiesili - jesli ktos nie widzial tych obrazow, polecam.
|
|
 | 2 na 2 | Beata (kiedyś Nowak) (459 punktów) |
Masz rację. Dodam jeszcze, że doskonale widać postawę przymusowych katolików każdej niedzieli, kiedy przejeżdża się w pobliżu kościoła. Zmuszani do chodzenia na pokaz na msze zamiast w środku stoją pod drzwiami lub w okolicznych sklepach raczą się piwem (co doskonale widać na wsi). Taka jest właśnie ta polska katolicka mentalność - wyjść z domu i udawać że się jest w kościele, bo co inni powiedzą.
|
|
|  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | >Masz rację. Dodam jeszcze, że doskonale widać postawę przymusowych katolików każdej niedzieli, kiedy przejeżdża się w pobliżu kościoła. Zmuszani do chodzenia na pokaz na msze zamiast w środku stoją pod drzwiami lub w okolicznych sklepach raczą się piwem (co doskonale widać na wsi). Taka jest właśnie ta polska katolicka mentalność - wyjść z domu i udawać że się jest w kościele, bo co inni powiedzą.
Zielono mi jak to słyszę. .Z moich obserwacji wynika, że zapoczątkowany w latach 90-tych ruch sklepowo-przystankowo-barowy nadal kwitnie i nadal ludzie w niedzielę wybierają te miejsca częściej aniżeli kruchty kościelne. No cóż kościół ma silną konkurencję.
|
|
| |  | 2 na 2 | GREEN (51 punktów) | > >Masz rację. Dodam jeszcze, że doskonale widać postawę przymusowych katolików każdej niedzieli, kiedy przejeżdża się w pobliżu kościoła. Zmuszani do chodzenia na pokaz na msze zamiast w środku stoją pod drzwiami lub w okolicznych sklepach raczą się piwem (co doskonale widać na wsi). Taka jest właśnie ta polska katolicka mentalność - wyjść z domu i udawać że się jest w kościele, bo co inni powiedzą.> Zielono mi jak to słyszę. .Z moich obserwacji wynika, że zapoczątkowany w latach 90-tych ruch sklepowo-przystankowo-barowy nadal kwitnie i nadal ludzie w niedzielę wybierają te miejsca częściej aniżeli kruchty kościelne. No cóż kościół ma silną konkurencję.Ja tam nie wiem po co się chodzi do kościoła ale sama mam znajomego (i nie jest to jakiś nastolatek) który mnie w niedziele w okolicach godziny jedenastej wyciąga na piwo jakieś pokątne, bo mamusia jest słabego zdrowia i wiedza o tym, że syn nie był na mszy mogłaby te jej problemy znacznie pogłębić
|
|
2 na 2 | Tomasz P. (179 punktów) | Odp: Chodzimy do kosciola | Obstawiam, że najczęstsze powody to wymieniony 2 i 3. Jednak to nie tylko te dwa powody, są ludzie, którzy naprawde w to wierzą i chodzą tam bo tego chcą sami. Dla mnie są 3 rodzaje ludzi chodzacych do kościoła: 1. Naprawdę wierzący 2. Powątpiewający, robiący to tylko profilaktycznie, żeby "nie trafić do piekła" 3. Konformiści
Mogę jednak się mylić i wcale tak nie jest, ale jak na razie mam takie zdanie na ten temat.
|
|
 | 2 na 2 | nowak (46 punktów) | >Obstawiam, że najczęstsze powody to wymieniony 2 i 3. Jednak to nie tylko te dwa powody, są ludzie, którzy naprawde w to wierzą i chodzą tam bo tego chcą sami. Dla mnie są 3 rodzaje ludzi chodzacych do kościoła: >1. Naprawdę wierzący >2. Powątpiewający, robiący to tylko profilaktycznie, żeby "nie trafić do piekła" >3. Konformiści >Mogę jednak się mylić i wcale tak nie jest, ale jak na razie mam takie zdanie na ten temat.
mnie najbardziej zastanawia daczego ci wszyscy ludzie naprawde wierzacy lacza swoja wiare z kosciolem katolickim przeciez jest tyle odlamow wiary zakladam ze ta wiare wyniesi z domu i zreszta gdzies sie trzeba modlic ale oni nie staraja sie nawet w myslach kwestionowac roli kosciola nie widza tego ze kosciol zarabia ze to odbywa sie na chorych zasadach itd dla nich wiara jest nierozerwalnie zwiazana z kosciolem ja za ateiste sie nie uwazam wierze ze ktos czy cos ma wplyw na nasze zycie ale nie widze zawiazku z kosciolem naszym ani z zadnym innym -przeciez to sa ludzkie twory i chyba z bogiem nie za wiele wspolnego maja pozdrawiam wszystkich ateistow i namawiam na nawrocenie sie na wiare tego typu
|
|
|  | | Tomasz P. (179 punktów) | Żeby ktoś zaczął w coś wierzyć musi to robić z własnej woli. Nie da się wierzyć jeżeli się tego nie potrfi. Co do chodzenia do koscioła przez tych wierzących, to bardziej kwestia przekonania i strachu przed poddaniem wątpliwości autorytetu Kościoła, niz wychowanie w takeij tradycji, chociaż to też wpływa na takie poglądy.
Z resztą, ja uznaje wolnośc wyboru i hedonizm, jeżeli ktoś chce iśc do kościoła to niech idą, jeżeli jest im z tym dobrze to niech tak pozostanie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|