 |
Po co być a- coś tam, czyli anty? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-10-2010 21:50 | Almentyna (417 punktów) | Po co być a- coś tam, czyli anty?
1 na 3 | A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wyznaniowość... Wszystko to nazwy oparte na negacji pewnych postaw i przekonań. Taka negacja bardzo mnie złości. Czy nie wystarczy racjonalizm jako program pozytywny? Zwalczanie czyjejś wiary jest jałowe. Wiara nie jest racjonalna, jest czysto emocjonalna, choć przybiera czasem "uczone" formy. Tak dla zmylenia wroga i podbudowania swoich. To mnie nudzi, ale i zdumiewa, że można tak się bawić do upadłego, a RACJI nijak się nie dowiedzie. Więc osobiście nie zamierzam się bawić w dowodzenie że boga nie ma. Nie było Nahui Ocelotla, Ondina, Zeusa, Jowisza, Jahwe ani tych innych jego wcieleń, ani całej reszty tego wachlarza z mitologii. Czego tu dowodzić? Co innego wydaje się ciekawe: jak ludzie sobie tych bogów tworzyli, jakie potrzeby dzięki nim realizowali, jakie były i są związki wiary i władzy. O tym sporo już napisano, ale pewnie zawsze można coś dodać. Tak więc liczę na racjonalne informacje: co nowego już wiemy? Poza tym racjonalizm może nawet nie wspominać imienia boga, tyle jest innych ważnych i ciekawych spraw do omówienia. Czy zgadzacie się ze mną choć trochę? PS. Witam wszystkim, jako pierwszorazowa, kłaniam się nisko  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | zachaj (5239 punktów) | Negowanie istnienia boga zawsze jest nowe i kontrowersyjne. Dopóki będzie istniało kilka miliardów wyznawców meta-istot , dopóty wyznanie swojej niewiary będzie wywoływało emocje.
Rzeczywiście słowo ateista czy agnostyk odwołuje się od urojonych bytów. Cóż począć trzeba mieć jakiś punkt odniesienia do tej miałkiej hipotezy.
|
|
 | 2 na 2 | Almentyna (417 punktów) | >Negowanie istnienia boga zawsze jest nowe i kontrowersyjne. Dopóki będzie istniało kilka miliardów wyznawców meta-istot , dopóty wyznanie swojej niewiary będzie wywoływało emocje.
Nie całkiem o tym pisałam. "Negowanie" nie jest moim tematem. Tematem jest strata czasu wynikająca z negowania lub akceptowania istnienia bogów. A te kilkaset milionów wyznawców nie są dowodem prawdy czy fałszu. Są tylko faktem społecznym, który akurat mnie i pewnej mniejszości nie dotyczy.
Czy możesz odnieść się do mojego tematu (zamiast oceniać ewentualną kontrowersyjność bezbożności)? Dla przypomnieniu: pisałam o racjonalności i programie pozytywnym. Bogowie byli przy okazji ; -)
|
|
|  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) |
>A te kilkaset milionów wyznawców nie są dowodem prawdy czy fałszu. Są tylko faktem społecznym, który akurat mnie i pewnej mniejszości nie dotyczy.
Oczywiście , że to nie jest dowód prawdy ale fakt tak dużego zjawiska społecznego obejmującego niemal wszystkie kultury i narody , nie może być ignorowany. Szczególnie przez mniejszość , która chce walczyć o swoje racjonalne prawa.
>Czy możesz odnieść się do mojego tematu (zamiast oceniać ewentualną kontrowersyjność bezbożności)? >Dla przypomnieniu: pisałam o racjonalności i programie pozytywnym. Bogowie byli przy okazji ; -)
Cóż to znaczy program pozytywny ?
Twierdzisz , że powinniśmy się zająć ważniejszymi i ciekawszymi tematami ale nie podajesz jakimi. Zaproponuj coś.
Wspomniałaś też o związkach wiary i władzy. Tego mamy przykłady codziennie w naszym społeczeństwie , poczynając od małych miasteczek gdzie proboszcz jest najważniejszą personą , a kończąc na wypasionych biskupich brzuchach na uroczystościach państwowych. Właściwie nie ma takiej płaszczyzny gdzie religia nie próbowałaby wyciągnąć swoich macek. Dlatego uważam , że każda dyskusja o bogu jako takim ale i o wszystkich przejawach urojeń związanych z tym społecznym fenomenem jest ważna.
Jeżeli masz jakiś temat gdzie możemy krzewić racjonalizm , abstrahując kompletnie od wiary , to go zapodaj , jestem ciekawy. Jak znam już trochę mechanizmy działania religii , to będzie Ci ciężko znaleźć , miejsce kompletnie wyjałowione z boga.
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | > fakt tak dużego zjawiska społecznego obejmującego niemal wszystkie kultury i narody nie może być ignorowany.
Nie namawiam do "ignorowania" faktów i zjawisk. Wyraziłam pogląd, że walka z wiarą jest zajęciem jałowym.
> Szczególnie przez mniejszość, która chce walczyć o swoje racjonalne prawa.
Mniejszość ma konstytucyjne prawa dokładnie takie jak większość. Przynależność do mniejszości nie uszczupla praw, może nawet uwrażliwiać na potrzeby grup mniej licznych, czy pokrzywdzonych (Cyganie, masoni i cykliści).
>Cóż to znaczy program pozytywny ?
Tworzyć a nie zwalczać. Przecież pisałam. Szczegóły mogą stać się tematem osobnego wątku, tu by narobiły bałaganu.
>Twierdzisz , że powinniśmy się zająć ważniejszymi i ciekawszymi tematami ale nie podajesz jakimi. Zaproponuj coś.
J.w. Każda osoba sama sobie proponuje program, nie będę niczego (tym razem) sugerować ogółowi.
>Wspomniałaś też o związkach wiary i władzy. Tego mamy przykłady codziennie w naszym społeczeństwie , poczynając od małych miasteczek gdzie proboszcz jest najważniejszą personą , a kończąc na wypasionych biskupich brzuchach na uroczystościach państwowych.
Tak, to każdy widzi, chodzi mi o jak najszersze ujęcie tematu (historyczne, socjologiczne itd).
>Właściwie nie ma takiej płaszczyzny gdzie religia nie próbowałaby wyciągnąć swoich macek. Dlatego uważam , że każda dyskusja o bogu jako takim ale i o wszystkich przejawach urojeń związanych z tym społecznym fenomenem jest ważna.
Tego akurat nie rozumiem. "Macki religii" to konkretne zjawisko. Bóg tu nie ma znaczenia, jest traktowany przedmiotowo, a nie podmiotowo. Żadna dyskusja o bogach nie rozwiąże problemów nadmiaru władzy czy wpływu kasty kapłańskiej, nie utnie macek, nie zmieni prawa. Chociaż może otworzyć oczy i wpłynąć na zmianę nastawienia opinii publicznej.
>Jeżeli masz jakiś temat gdzie możemy krzewić racjonalizm , abstrahując kompletnie od wiary , to go zapodaj , jestem ciekawy. Jak znam już trochę mechanizmy działania religii , to będzie Ci ciężko znaleźć , miejsce kompletnie wyjałowione z boga.
Ależ takie tematy są wszędzie, to kwestia oczu, które patrzą, ust, które mówią. Ponieważ domagasz się przykładów, proszę: - zajęcia dydaktyczne na wyższych uczelniach technicznych; - polityka gospodarcza w gminach Pomorza Zachodniego; - tłumaczenie ze suahili na turecki itd, itd
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteśmy istotami społecznymi. Rządzi nami większość. Plan pozytywny to też osunięcie z rządów mitów i wierzeń, niekiedy dość mylących, a czasem krwawych. Dopiero od niedawna ludzie próbują patrzeć na świat rzeczywisty, bez zaświatów i nabożnej cudowności. Takie spojrzenie wiele daje, ale wymaga odrzucenia dawnych dróg na skróty.
Wyobraź sobie, że ktoś używa rzymskich cyfr i nie zna matematyki. Jednocześnie uważa, że liczą się tylko takie liczby, bo są boskie, a bóg obiecał hotelik w zaświatach. Ma więc XVI, MDCLXXII, CLII i tak dalej. Z tymi liczbami niewiele można zrobić - tylko liczyć ilość posiadanych osobiście rzeczy, nie ma w nich drogi do odkrywania natury gwiazda, początków wszystkiego etc. Wszystkie rzeczy, których nie są w stanie dotknąć rzymskie liczby są przyjęte na wiarę. Ateista mówi mu - "jest matematyka, jest 0, jest algebra, liczby służą do odkrywania świata, także tego wewnętrznego, własnej świadomości. Ale używanie tych liczb nie daje żadnego hoteliku w zaświatach, te liczby, a można im ufać, wskazują, iż taki hotelik nie istnieje, ani też bóg mający być tego gwarantem". Ze strony ateisty nie jest to zatem żadna negacja, lecz afirmacja wszystkiego co istnieje.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Rządzi nami większość.
To mit.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie do końca mit. Liczy się gust i styl życia większości, do tego dostosowane są realia społeczne. Politycy demokratyczni robią niekiedy przekręty, ale w oparciu o projekty postulowane i zrozumiałe dla większości swoich wyborców. Tak naprawdę ciężko znaleźć w Europie choć jedną rzecz, która by nie była zgodna z wolą większości. A jeśli są takie rzeczy, to je wymień.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Nie do końca mit.
A niby co jest do końca?
Prawo często uogólnia precedensy dotyczące małych grup na całe społeczności. I tak wydaje się zarządzenia, w świetle których każdy staje się podejrzany np. o terroryzm czy inne bezecności.
>Tak naprawdę ciężko znaleźć w Europie choć jedną rzecz, która by nie była zgodna z wolą większości.
Dużo się robi, aby większość tak myślała, bo to przyjemne uczucie sądzić, że się ma na coś wpływ. To jedna z tajemnic manipulowania ludźmi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>>Tak naprawdę ciężko znaleźć w Europie choć jedną rzecz, która by nie była zgodna z wolą większości. >Dużo się robi, aby większość tak myślała, bo to przyjemne uczucie sądzić, że się ma na coś wpływ. To jedna z tajemnic manipulowania ludźmi. Chciałbym cię prosić o jakieś konkretne przykłady. Bo wiadomo, iż opinia którą przedstawiasz istnieje i jest całkiem popularna. Ale podaj przykłady.
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | > liczby służą do odkrywania świata, także tego wewnętrznego, własnej świadomości. Ale używanie tych liczb nie daje żadnego hoteliku w zaświatach, te liczby, a można im ufać, wskazują, iż taki hotelik nie istnieje, ani też bóg mający być tego gwarantem". Ze strony ateisty nie jest to zatem żadna negacja, lecz afirmacja wszystkiego co istnieje.
Z tego co wiemy, akurat matematyka, a nawet fizyka, nie są dziedzinami wiedzy sprzecznymi z wiarą religijną. Oczywiście, masz rację, że negacja i afirmacja zależą od punktu startu i mogą być traktowane wymiennie. Nie znam zresztą żadnej dziedziny wiedzy, która byłaby "z założenia" sprzeczna z wiarą" (choć są dziedziny, co do których podejście religijne jest n i e r a c j o n a l n e). Co innego programy społeczne czy polityczne - tu owszem, taka sprzeczność bywa dość ewidentna. Także w warstwie symbolicznej idea sprzeczności jest wręcz immanentna.
Racjonalizm nie jest też przeciwieństwem wiary (np. Kant i moja "pani od chemii"). Jeśli go wysuwam na plan pierwszy, to ze względu na motor rozwoju, innowacyjności, kreatywności, jakiego w nim się dopatruję.
Wiara mnie bardzo nawet interesuje, ale wyłącznie jako zjawisko wobec mnie zewnętrzne, ciekawe, choć dość często męczące. Dawne wiary nie budzą raczej powszechnej namiętności (a przecież Sokrates dał głowę za podważanie wiary swoich czasów). Dziś można sobie podważać, najwyżej grozi minus na forum ;- )
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mój matematyczny przykład był alegorią  Natomiast uważam, iż na przykład fizyka nie może iść w parze z wiarą w islam, hinduizm, czy chrześcijaństwo. Chyba, że ktoś zajmuje się drobną cząstką swojej dziedziny wiedzy i nie kusi się na żadną syntezę. Ale taki brak syntez u niektórych naukowców, zbyt wąskie specjalizacje, szkodzą nauce, nawet gdy w grę wchodzi tylko to, bez żadnych biblii w tle.
|
|
| | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > Mój matematyczny przykład był alegorią  > Natomiast uważam, iż na przykład fizyka nie może iść w parze z wiarą w islam, hinduizm, czy chrześcijaństwo.Ale to właśnie chrześcijaństwo najbardziej zaprzyjaźniło się z fizyką, czego dowodem świat, który nas otacza. A np. katedry gotyckie nic z naukami ścisłymi wspólnego nie miały?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Mój matematyczny przykład był alegorią  > >Natomiast uważam, iż na przykład fizyka nie może iść w parze z wiarą w islam, hinduizm, czy chrześcijaństwo.> Ale to właśnie chrześcijaństwo najbardziej zaprzyjaźniło się z fizyką, czego dowodem świat, który nas otacza. A np. katedry gotyckie nic z naukami ścisłymi wspólnego nie miały?Katedry to raczej dzieło architektury / budownictwa, a nie chrześcijaństwa. A ze budowano głównie dla możnowładców albo kościoła, to inna sprawa. Czy teraz papa mobile to też dzieło chrześcijaństwa? Czy inżyniera, działającego na zlecenie kościoła?
|
|
| | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >Katedry to raczej dzieło architektury / budownictwa, a nie chrześcijaństwa. >A ze budowano głównie dla możnowładców albo kościoła, to inna sprawa. >Czy teraz papa mobile to też dzieło chrześcijaństwa? Czy inżyniera, działającego na zlecenie kościoła? Zob. inne moje posty. Chodzi mi o to, że:
1. Eurochrześcijański model kulturowy - wewnątrz niego powstała nowoczesna nauka i technika;
2. Dzięki nauce i technice Eurochrześcijanie wygrali w światowym rankingu;
3. Dlaczego w Europie, a nie gdzie indziej?
Łańcuch zależności, Droga Aniu, pamiętasz serial Jamesa Burke'a ,,Połączenia'' (ostatnio ukazało się w formie książkowej).
I teraz widzimy:
4. ,,Katedry'' (można też powiedzieć ,,budynki'') to architektura, a architektura jest niemożliwa bez matematyki, fizyki i chemii (naprężenia, odkształcenia, wytrzymałość łuków, cegieł itd.). Oczywiście można powiedzieć, że inni też budowali, ale to wewnątrz eurochrześcijańskiej cywilizacji doprowadzono to do 500-metrowych drapaczy chmur...
5. Papa mobile to dzieło inżyniera, który NIC by nie zdziałał, gdyby nie tysiące jego poprzedników w ciągu ostatniego tysiąca lat, a wszyscy oni działali w eurochrześcijańskim kręgu kulturowym...
I wracamy do punktu 1! To jest ten ,,łańcuszek'' - jedno z drugiego wynika! Arabowie, owszem, stworzyli podstawy algebry, ale w którymś momencie się zatrzymali. Eurochrześcijanie ciągnęli to dalej, aż do teorii względności i fizyki kwantowej. Czego nie zmienia fakt, że np. Einstein był Żydem - ale europejskim! Słyszałaś o sukcesach Żydów irackich?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) |
>1. Eurochrześcijański model kulturowy - wewnątrz niego powstała nowoczesna nauka i technika; Nie miała nic wspólnego z innymi kulturami? Bo po mojemu, to nauka rozpoczęła się wcześniej. Od filozofii począwszy, przez przyrodoznawstwo czy samą biologię, matematykę, aż po inżynierię i astronomię - każda z tych dziedzin sięga do świata nazwijmy to "przedchrześcijańskiego". Nie ma wpływu np. Indii, islamu, Grecji? Wybacz, ale to stanowcze uproszczenie.
>2. Dzięki nauce i technice Eurochrześcijanie wygrali w światowym rankingu; Ostatecznie tak. Ale nie jestem pewna, czy ta wygrana to jest coś, czym można się chwalić. Cel nie uświęca metod, a metody w tej chrześcijańskiej Europie były wyjątkowo nieprzyjemne...
>3. Dlaczego w Europie, a nie gdzie indziej? Na to złożyło się kilka jak nie więcej przyczyn. Klimat nie był bez znaczenia. Druk nie był bez znaczenia.
>4. ,,Katedry'' (można też powiedzieć ,,budynki'') to architektura, a architektura jest niemożliwa bez matematyki, fizyki i chemii (naprężenia, odkształcenia, wytrzymałość łuków, cegieł itd.). Oczywiście można powiedzieć, że inni też budowali, ale to wewnątrz eurochrześcijańskiej cywilizacji doprowadzono to do 500-metrowych drapaczy chmur...
Drapacze chmur to dość młode dzieło, nie wiem, czy to się nadal odnosi do Eurochrześcijańskiej kultury. Chcesz powiedzieć, że ostatnie 100 lat to nadal sfera naszej wymiany zdań? W takim razie również się nie zgadzam, wyższe wieżowce stawia Azja.
>5. Papa mobile to dzieło inżyniera, który NIC by nie zdziałał, gdyby nie tysiące jego poprzedników w ciągu ostatniego tysiąca lat, a wszyscy oni działali w eurochrześcijańskim kręgu kulturowym... >I wracamy do punktu 1! >To jest ten ,,łańcuszek'' - jedno z drugiego wynika! Arabowie, owszem, stworzyli podstawy algebry, ale w którymś momencie się zatrzymali. Nie do końca sami. Chrześcijanie zwyczajnie wybili im "nauczycieli". Zwyciężaliśmy siłą i przemocą. To jest ta przewaga, którą chcesz się cieszyć? >Eurochrześcijanie ciągnęli to dalej, aż do teorii względności i fizyki kwantowej. Czego nie zmienia fakt, że np. Einstein był Żydem - ale europejskim! Słyszałaś o sukcesach Żydów irackich? Jak wielu noblistów - pokolenia selekcji nagromadziły w tej narodowości chyba nieco ciekawsze geny... Łączysz sukces nauki z religią... Fajnie, tyle że ta nauka odbywała się wbrew religii. Jedyne, co możemy tutaj przyznać, to fakt, że w pewnym momencie indywidualizm zwyciężył i przestano zabijać za poglądy. Ale nie było to tak późno. A rozwój ośrodków naukowych uruchomił reakcję lawinową - nie do zatrzymania, chyba, że znowu ktoś uprzejmy wybije cały świat naukowy i zagrozi śmiercią za wyrażanie własnych opinii. Znamy to z historii.
|
|
| | | | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > Nie miała nic wspólnego z innymi kulturami? Bo po mojemu, to nauka rozpoczęła się wcześniej. Od filozofii począwszy, przez przyrodoznawstwo czy samą biologię, matematykę, aż po inżynierię i astronomię - każda z tych dziedzin sięga do świata nazwijmy to "przedchrześcijańskiego". Nie ma wpływu np. Indii, islamu, Grecji?Wpływ Grecji był olbrzymi i nikt tego nie kwestionuje. Wpływ innych kultur - niewielki. I co, najważniejsze, to w Europie stworzono naukę taką, jaką znamy - odrębne dziedziny wiedzy, katedry, sympozja, uniwersytety, dyplomy, laboratoria... można bez końca. W Europie wymyślono ludzką ciekawość, chęć odkrycia za wszelką cenę i docieczenia prawdy. Podobnego ruchu umysłów poza nią nie dostrzegamy - chyba,że jest to mętniackie bibrzenie chińskich czy hinduskich ,,mędrców''. I powtarzam pytanie: kto ciągnął naukę za uszy przez ostatnich 1000 lat? Kto? Pokaż mi choć JEDNO nie-europejskie odkrycie np. w medycynie? Komputer, przed którym siedzisz, jest owocem czyjego geniuszu? Owszem, Azjaci go zapewne wyprodukowali, ale od ilu lat są obecni w nauce i technice? Około 50? > Wybacz, ale to stanowcze uproszczenie.Polityczna poprawność zawsze tak powie. > Ostatecznie tak. Ale nie jestem pewna, czy ta wygrana to jest coś, czym można się chwalić.Ja jestem z tego niesłychanie dumny, i to nadaje sens mojemu życiu. > Cel nie uświęca metod, a metody w tej chrześcijańskiej Europie były wyjątkowo nieprzyjemne...A inne kultury to - według Ciebie - był raj na Ziemi! To kolejna zasługa Europy, że potrafiła z tym skończyć, własnymi siłami!! > Na to złożyło się kilka jak nie więcej przyczyn. Klimat nie był bez znaczenia. Druk nie był bez znaczenia.Japończycy, północni Chińczycy czy Indianie (oczywiście z Pn. Ameryki) mieli podobny i g... zdziałali. Zwłaszcza przereklamowani Chińczycy: dokonali, owszem, trochę wynalazków, ale patrz poprzedni post: NIC z tego nie wynikło! To w Europie, nie w Chinach, druk bezpowrotnie zmienił życie! > Drapacze chmur to dość młode dzieło, nie wiem, czy to się nadal odnosi do Eurochrześcijańskiej kultury. Chcesz powiedzieć, że ostatnie 100 lat to nadal sfera naszej wymiany zdań? W takim razie również się nie zgadzam, wyższe wieżowce stawia Azja.Czytaj ze zrozumieniem - przecież ja wylewam bajty na temat ROZWOJU technologii. Z gotyckich katedr wynikły wieżowce. I od kiedy je Azja buduje? Od 30 lat? > Nie do końca sami. Chrześcijanie zwyczajnie wybili im "nauczycieli". Zwyciężaliśmy siłą i przemocą. To jest ta przewaga, którą chcesz się cieszyć?Jakich to niby ,,nauczycieli'' wybiła zła Europa?  A żeby zwyciężać siłą, najpierw trzeba ją mieć, a mieliśmy dzięki nauce i technologii!! A tak na marginesie: gdyby Apacze, Zulusi czy japońscy samuraje mieli możliwość podbicia Europy, to nie skorzystaliby z tego? > Łączysz sukces nauki z religią...Łączę sukces nauki z MODELEM kulturowym, a ten wynika z religii, owszem. > Fajnie, tyle że ta nauka odbywała się wbrew religii.Częściowo tak, częściowo nie. Powtarzasz politycznie poprawne slogany. Broń palną skonstruowaliśmy wcale nie wbrew religii, i to ona dała nam przewagę. > A rozwój ośrodków naukowych uruchomił reakcję lawinową - nie do zatrzymania, chyba, że znowu ktoś uprzejmy wybije cały świat naukowy i zagrozi śmiercią za wyrażanie własnych opinii. Znamy to z historii.Dywagujesz na zupełnie osobny temat. W Europie na pewno nic takiego się nie zdarzy, właśnie dlatego, że to Europejczycy pierwsi uzmysłowili sobie ważność tych spraw.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Almentyna (417 punktów) | > Wpływ Grecji był olbrzymi i nikt tego nie kwestionuje. Wpływ innych kultur - niewielki.Już starożytna Grecja włączyła do obiegu kultury wiedzę i doświadczenie Egipcjan, Asyryjczyków i innych znanych im ludów Azji. > I co, najważniejsze, to w Europie stworzono naukę taką, jaką znamy - odrębne dziedziny wiedzy, katedry, sympozja, uniwersytety, dyplomy, laboratoria... można bez końca.O nie, uniwersytety zaczął już Platon :- ) Wcale nie jest pewne czy gdyby nie Konstantyn Wielki i upaństwowienie chrześcijaństwa, to rozwój nie poszedłby drogą mniej krętą. Kościół przez stulecia był wielkim hamulcowym, cały postęp naukowy został mu wydarty siłą gołych faktów (naukowych). > W Europie wymyślono ludzką ciekawość, chęć odkrycia za wszelką cenę i docieczenia prawdy. Podobnego ruchu umysłów poza nią nie dostrzegamy - chyba,że jest to mętniackie bibrzenie chińskich czy hinduskich ,,mędrców''.Ciekawość "wymyślił" pewnie sam Bóg? A może jednak jest to cecha ewolucyjna służąca przetrwaniu ludzkości? Może Neandertalczycy mieli pewne deficyty w tym zakresie i historia ich wykreśliła? > I powtarzam pytanie: kto ciągnął naukę za uszy przez ostatnich 1000 lat? Kto? Pokaż mi choć JEDNO nie-europejskie odkrycie np. w medycynie?Hipokrates urodził się jeszcze dawniej, bo w roku 460 p.n.e. Coś niecoś mu zawdzięczamy. Medycyna Dalekiego Wschodu dopiero niedawno zasłużyła na zainteresowanie naszych euroamerykańskich mędrców, którzy ze zdumieniem konstatują jak wiele umiała ona wyleczyć. Europejczyk chce najpierw zsyntetyzować, zachować formy naukowe, dopiero wtedy przyjmuje za swoje oczywiste fakty znane od tysiącleci. > A inne kultury to - według Ciebie - był raj na Ziemi! To kolejna zasługa Europy, że potrafiła z tym skończyć, własnymi siłami!!Ale kiedy? Europa wraz z USA nadal masowo morduje w ramach "słusznych wojen" i nadal nie reaguje, gdy dochodzi do zagłady milionów ludzi, nieszczęsnym trafem mieszkających na terenach bez ropy, gazu, złota itd. > >Łączysz sukces nauki z religią...> Łączę sukces nauki z MODELEM kulturowym, a ten wynika z religii, owszem.Szczególnie Oświecenie jest dzieckiem religii  Europejski patriotyzm jest niewątpliwie wyższym stadium patriotyzmu na skalę państwową, ale przed nami stoi wizja wspólnej Ziemi. Sądzę, że każda kultura ma tu coś do zaoferowania.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > Już starożytna Grecja włączyła do obiegu kultury wiedzę i doświadczenie Egipcjan, Asyryjczyków i innych znanych im ludów Azji.Osiągnięcia Greków to prawie wyłącznie ich własne dzieło - wpływ Egipcjan czy Asyryjczyków był dużo mniejszy niż PP usiłuje wmówić. I powiedz, Almentyno - dlaczego wy, miłośnicy PP, tak lubicie wykręcać kota ogonem? Ja cały czas przynudzam o - najważniejszym - okresie ostatniego millenium, a wy wszyscy gadacie o tym, co było wcześniej! Uściślijmy: Wpływ Grecji - ok. 80%, wpływ innych kultur - ok. 20% I to był ,,kapitał wyjściowy'' ok. 1000 r. n.e. Co było później? Kto ciągnął postęp za uszy i inne członki? > O nie, uniwersytety zaczął już Platon :- )Platon była zapewne czarną Eskimoską (Sorry! Inuitką!) > Wcale nie jest pewne czy gdyby nie Konstantyn Wielki i upaństwowienie chrześcijaństwa, to rozwój nie poszedłby drogą mniej krętą. Kościół przez stulecia był wielkim hamulcowym, cały postęp naukowy został mu wydarty siłą gołych faktów (naukowych).Co by było, gdyby... Ale było, jak było. I rozważmy jeden ciekawy (typowy dla PP) lapsus myślowy: Kościół hamował naukę (jak pisałem wcześniej, trochę tak, a trochę nie). Ale rzecz w czym innym: 1. Kościół hamuje naukę w Europie, ale mu się nie udało, 2. Konfucjanizm i taoizm hamują naukę w Chinach, i jeszcze jak sie udało! (Dlaczego tak się stało?) 3. Co hamowało naukę w Afryce, Australii, obu Amerykach? Nie było tam złego Kościoła, ale nie było też nauki... I to są absurdy waszego myślenia! Zupełnie tak, jakby nauka była czymś oczywistym! A jednak nie - powstała właśnie w Europie, pod okiem klechów! I tu się właśnie dokonał postęp - oczywiście to czysty przypadek, prawda? > Ciekawość "wymyślił" pewnie sam Bóg? A może jednak jest to cecha ewolucyjna służąca przetrwaniu ludzkości? Może Neandertalczycy mieli pewne deficyty w tym zakresie i historia ich wykreśliła?Jak mawiał Pawlak w ,,Nie ma mocnych'': Mania, gdzje u cjebie historyczne myślenie? Ciekawość ewolucyjna typu ,,co tam leży, może to coś do żarcia'' to coś innego niż ciekawość typu ,,czy to prawda, że za morzami żyją ludzie z oczami na piersi''. Japonia, dzisiaj tak podziwiana, żyła na własne życzenie w izolacji przez kilkaset lat! I nawet przybycie Europejczyków w XVI w. nie wyrwało ich z tego zastoju! Tylko w Europie potrafiono poświęcić zdrowie (a czasami życie) liczeniu, mierzeniu, ważeniu, analizowaniu, udowadnianiu... > Hipokrates urodził się jeszcze dawniej, bo w roku 460 p.n.e. Coś niecoś mu zawdzięczamy.Dookoła politycznie poprawny Wojtek. Jeszcze raz: co się działo PÓŹNIEJ? > Medycyna Dalekiego Wschodu dopiero niedawno zasłużyła na zainteresowanie naszych euroamerykańskich mędrców, którzy ze zdumieniem konstatują jak wiele umiała ona wyleczyć.Bzdura wierutna - co umie wyleczyć? Kto odkrył mikroświat, kto podzielił na wirusy, bakterie czy pierwotniaki, kto wymyślił szczepionki czy antybiotyki? Podaj mi przykład choć jednej choroby, którą ta ,,medycyna'' potrafi uleczyć! I niech to nie będzie przykład histerycznej, zaniedbanej seksualnie pani w średnim wieku, która pochodzi na jogę czy jakieś ,,medytacje'' i potem rozgłasza, jak to jej się polepszyło! Takie przypadki ja też znam. > Europejczyk chce najpierw zsyntetyzować, zachować formy naukowe, dopiero wtedy przyjmuje za swoje oczywiste fakty znane od tysiącleci.Cała otaczająca nas cywilizacja techniczna była ,,znana od tysiącleci'', a Europa ,,przyjęła za swoją''? Czy Ty dobrze się czujesz? > Ale kiedy? Europa wraz z USA nadal masowo morduje w ramach "słusznych wojen" i nadal nie reaguje, gdy dochodzi do zagłady milionów ludzi, nieszczęsnym trafem mieszkających na terenach bez ropy, gazu, złota itd.To oni od co najmniej 200 lat korzystają z NASZYCH osiągnięć! Sama europejska medycyna uratowała miliony ludzi od malarii, cholery, trądu, żółtej febry, zakażeń pierwotniakowych... można tak długo. A dziś? Żarcie, lekarstwa, technologie, specjaliści... > Szczególnie Oświecenie jest dzieckiem religii  Powtarzam: jedno wynika z drugiego, coś jak ruskie baby. Wokół religii tworzy się model cywilizacyjny, z niego wynika kultura, etyka, gospodarka, z nich wynika moralność, obyczajowość, sposób postrzegania świata, a z niego m.in. racjonalizm i Oświecenie. I dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie w Europie owo Oświecenie nastało. > Europejski patriotyzm jest niewątpliwie wyższym stadium patriotyzmu na skalę państwową, ale przed nami stoi wizja wspólnej Ziemi. Sądzę, że każda kultura ma tu coś do zaoferowania.Jak dla kobiet najlepsza będzie islamska - ubierz sie w czador i nie ruszaj się z domu bez pozwolenia męża.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
> Uściślijmy:> Wpływ Grecji - ok. 80%,> wpływ innych kultur - ok. 20%> I to był ,,kapitał wyjściowy'' ok. 1000 r. n.e.A zapominacie o tym ze w Europie udomowiono zwierzęta, (bo sie dało i sie dały)) były lasy (z żarciem), rzeki z rybami i klimat właśnie taki a nie inny. No i pewien nadmiar żywności. Cześć ludzi nie musiała pracować na "przezycie". Kultura czy cywilizacja taka czy owaka powstaje wtedy, kiedy wysiłek na "przezycie" pozostawia trochę luzu na myślenie. Szczególnie abstrakcyjne. Potem idzie z Gorki. Czy sie buduje Kościoły, meczety, synagogi czy pagody jest nieistotne. Trzeba wiedzieć jak i z czego budować, mieć narzędzia, sile pociągowa, maszyny i materiały budowlane. Kiedy środowisko sie zmienia (klimat, zużycie gleby, wyrąbanie lasów itd) dana cywilizacja tez sie musi dostosować albo zginać. czyli uczitsia uczitsia i jeszczo raz uczitsia, kak skazal Lenin na III zjezdie Konsomola
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) |
> Bzdura wierutna - co umie wyleczyć?Duszę! duszę! > Podaj mi przykład choć jednej choroby, którą ta ,,medycyna'' potrafi uleczyć!choroba duszy - to przykład, a kuracja poprzez odchudzenie karty kredytowej. Tracisz kasę i zyskujesz cel życia, jesteś ubogi wiec otwierają się Tobie drzwi do większości rajów/hotelików w życiach wiecznych . amen! > I niech to nie będzie przykład histerycznej, zaniedbanej seksualnie pani w średnim wieku, która pochodzi na jogę czy jakieś ,,medytacje'' i potem rozgłasza, jak to jej się polepszyło! Takie przypadki ja też znam.oj.. ostro kolega pojechał  ale tak na logikę to sobie sam dał przykład  na ten przykład  choć koleżanki mogą żądlić za ten przykład na ten przykład 
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | > Uściślijmy:> Wpływ Grecji - ok. 80%,> wpływ innych kultur - ok. 20%Odnoszę wrażenie, że odpowiadanie na Twoje posty jest bezproduktywne. Braki w argumentacji łatasz arbitralnym przypisaniem zasady Pareto do "wpływów" jednych kultur na drugie. To zupełnie bezpodstawna atrybucja. > Osiągnięcia Greków to prawie wyłącznie ich własne dzieło - wpływ Egipcjan czy Asyryjczyków był dużo mniejszy niż PP usiłuje wmówić. I powiedz, Almentyno - dlaczego wy, miłośnicy PP, tak lubicie wykręcać kota ogonem? Ja cały czas przynudzam o - najważniejszym - okresie ostatniego millenium, a wy wszyscy gadacie o tym, co było wcześniej!Nie wiem co znaczy PP, ani dlaczego z ja/ty robisz my/wy? > I to był ,,kapitał wyjściowy'' ok. 1000 r. n.e. Co było później?> Kto ciągnął postęp za uszy i inne członki?Wiedza w Europie ok. roku 1000 była mniejsza niż w świecie arabskim. A te następne 1000 lat to mały ułamek (1/40) historii kultur ludzkich. Gdybanie jest ahistoryczne, wiem, ale wyobraź sobie że Europa jest Atlantydą. Nie ma jej, zero akcji. Czy można założyć, że ludzkość osiągnęłaby obecny etap rozwoju technicznego w ramach innej cywilizacji? Pareto nic o tym nie mówi  > Co by było, gdyby... Ale było, jak było. I rozważmy jeden ciekawy (typowy dla PP) lapsus myślowy:> Kościół hamował naukę (jak pisałem wcześniej, trochę tak, a trochę nie). Ale rzecz w czym innym:> 1. Kościół hamuje naukę w Europie, ale mu się nie udało,> 2. Konfucjanizm i taoizm hamują naukę w Chinach, i jeszcze jak sie udało!> (Dlaczego tak się stało?)> 3. Co hamowało naukę w Afryce, Australii, obu Amerykach? Nie było tam złego Kościoła, ale nie było też nauki...> I to są absurdy waszego myślenia! Zupełnie tak, jakby nauka była czymś oczywistym! A jednak nie - powstała właśnie w Europie, pod okiem klechów! I tu się właśnie dokonał postęp - oczywiście to czysty przypadek, prawda?Czemu nie? A raczej nie przypadek, tylko zbieg skomplikowanych zjawisk, co do których istnieją różne teorie. Jako ta mityczna PP (niech Ci będzie, rozumiem że to jakiś kryptonim dla racjonalistów lub poprawnych politycznie - to drugie jest takie pfuj, że aż wzdragam się przed tym porównaniem ;- ) > Ciekawość ewolucyjna typu ,,co tam leży, może to coś do żarcia'' to coś innego niż ciekawość typu ,,czy to prawda, że za morzami żyją ludzie z oczami na piersi''.Sugerujesz, że filozofia zaczęła się od Augustyna i Tomasza? > Tylko w Europie potrafiono poświęcić zdrowie (a czasami życie) liczeniu, mierzeniu, ważeniu, analizowaniu, udowadnianiu...No cóż, ja się efektami nie zachwycam. Wciąż świat jest niesprawiedliwy, chociaż ci co tak ważyli itd mają się najlepiej (statystycznie). > Bzdura wierutna - co umie wyleczyć? Kto odkrył mikroświat, kto podzielił na wirusy, bakterie czy pierwotniaki, kto wymyślił szczepionki czy antybiotyki? Podaj mi przykład choć jednej choroby, którą ta ,,medycyna'' potrafi uleczyć!Cukrzyca, stany zapalne, pewne formy raka, to pierwsze co mi się przypomina. > I niech to nie będzie przykład histerycznej, zaniedbanej seksualnie pani w średnim wieku, która pochodzi na jogę czy jakieś ,,medytacje'' i potem rozgłasza, jak to jej się polepszyło! Takie przypadki ja też znam.Doprawdy? Masz wiedzę na poziomie Freuda, ale chyba nie znasz współczesnych psychologów  No i przejawiasz mniej elegancji, że odważę się na osąd. > Cała otaczająca nas cywilizacja techniczna była ,,znana od tysiącleci'', a Europa ,,przyjęła za swoją''? Czy Ty dobrze się czujesz?Dziękuję, dobrze. W dodatku przekręcasz moje słowa. > >Ale kiedy? Europa wraz z USA nadal masowo morduje w ramach "słusznych wojen" i nadal nie reaguje, gdy dochodzi do zagłady milionów ludzi, nieszczęsnym trafem mieszkających na terenach bez ropy, gazu, złota itd.No i co? Na to nic nie powiesz? > To oni od co najmniej 200 lat korzystają z NASZYCH osiągnięć! Sama europejska medycyna uratowała miliony ludzi od malarii, cholery, trądu, żółtej febry, zakażeń pierwotniakowych... można tak długo.Nie neguję osiągnięć europejskiej medycyny, chociaż wcale nie daje remedium na wszystko. Co nieco można leczyć według starej szkoły różnych ludów. Chwała Europejczykom, że wreszcie to zauważyli i metodami sobie właściwymi sprawdzają dlaczego to działa. To jest sukces. > A dziś? Żarcie, lekarstwa, technologie, specjaliści...Koncern Monsanto. I zarazy prosto od nas. MY, EUROPEJCZYCY, jesteśmy doprawdy królami świata. > Powtarzam: jedno wynika z drugiego, coś jak ruskie baby. Wokół religii tworzy się model cywilizacyjny, z niego wynika kultura, etyka, gospodarka, z nich wynika moralność, obyczajowość, sposób postrzegania świata, a z niego m.in. racjonalizm i Oświecenie. I dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie w Europie owo Oświecenie nastało.Prawie zgoda: "jedno wynika z drugiego, coś jak ruskie baby". Tylko to jądro nie zależy od religii. Najwyżej od cywilizacji, która zawiera w sobie i religie, różne, i wpływy zewnętrzne (różne) i negację religii jako motoru dziejów. Sporo noblistów to ateiści i inni odstępcy  > Jak dla kobiet najlepsza będzie islamska - ubierz sie w czador i nie ruszaj się z domu bez pozwolenia męża.Wybieram matriarchat. Przynajmniej wojny by zniknęły.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:O nie, uniwersytety zaczął już Platon :- ) A bezpośrednio uniwersytety były wzorowane na madrasach, wynalazku nie Arabów, jak się w skrócie mówi, lecz władców tureckich.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Wpływ Grecji był olbrzymi i nikt tego nie kwestionuje. Wpływ innych kultur - niewielki.Taaak... szczególnie podstawy algebry, biologii, astronomii, a nawet cyfry arabskie - które wcale nie są arabskie, a jeszcze dalej. Również pismo - wynalazek nie bez znaczenia jak sądzę. Kolebką kultury nie jest Europa, a Bliski Wschód. Dopiero późniejsze dzieje przeniosły główny rozwój myśli do Europy. > I co, najważniejsze, to w Europie stworzono naukę taką, jaką znamy - odrębne dziedziny wiedzy, katedry, sympozja, uniwersytety, dyplomy, laboratoria... można bez końca.Wtedy, kiedy powstawały laboratoria, działo się to nie tylko w Europie. > chyba,że jest to mętniackie bibrzenie chińskich czy hinduskich ,,mędrców''.Mętniackie bibrzenie to chyba filozofia. Uważasz, że to głupotka? A znasz cokolwiek z ich kultury? > Kto? Pokaż mi choć JEDNO nie-europejskie odkrycie np. w medycynie? Komputer, przed którym siedzisz, jest owocem czyjego geniuszu? Owszem, Azjaci go zapewne wyprodukowali, ale od ilu lat są obecni w nauce i technice? Około 50?Proszę: pl.wikipedia.org/wiki/Chandrasekhara_Venkata_Ramanpl.wikipedia.org/wiki/Tsung-Dao_Leepl.wikipedia.org/wiki/Chen_Ning_Yangen.wikipedia.org/wiki/Sin-Itiro_TomonagaZ historii dawniejsze - tylko przykład: en.wikipedia.org/wiki/Su_SongWystarczy? Z faktu, że zdobycze kultury X nie zostały przez nas wykorzystane, albo, że ta kultura X została zniszczona (całkowicie lub tylko na tyle, że przestała funkcjonować w poprzedniej formie) wnioskujesz, że ich nie było. Może warto zamiast rzucać stwierdzenie oparte na tym założeniu, poszukać danych? Z mojej działki - od kilkudziesięciu lat botanika Indii stoi na bardzo wysokim poziomie. Od jakiś dwu dekad ich agrobiologia stoi o niebo wyżej niż europejska. Zazdroszczę im dofinansowania instytutów i możliwości badawczych. Wyposażenie jednostek które moi współpracownicy mieli okazje odwiedzić stoi nad każdą uczelnią, którą znamy w Polsce. Ich wyniki są wykorzystywane w praktyce. Miałam okazję zerknąć na University Sun Yat Sen - również ładny kawał nauki. Z tego co pamiętam założony tuż po I WŚ. > >Wybacz, ale to stanowcze uproszczenie.> Polityczna poprawność zawsze tak powie.Nie szaleję za polityczną poprawnością, więc argument nie a bardzo. > >Ostatecznie tak. Ale nie jestem pewna, czy ta wygrana to jest coś, czym można się chwalić.> Ja jestem z tego niesłychanie dumny, i to nadaje sens mojemu życiu.Duma z nie własnych osiągnięć? To nie dla mnie. Wolę być dumna z tego co ja osiągnęłam, niż doszukiwać się na siłę zasług przodków. Naprawdę musisz podpierać się przodkami? > >Cel nie uświęca metod, a metody w tej chrześcijańskiej Europie były wyjątkowo nieprzyjemne...> A inne kultury to - według Ciebie - był raj na Ziemi! To kolejna zasługa Europy, że potrafiła z tym skończyć, własnymi siłami!!Nie były rajem, ale jakoś przemoc nie jest dla mnie powodem do dumy. Po prostu jeśli cokolwiek czuję, myśląc o europejskiej ekspansji, to wstyd i zażenowanie. Może jednak skończę tę rozmowę, jeśli mam zburzyć Twoje poczucie godności...
|
|
| | | | | | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > >Wpływ Grecji był olbrzymi i nikt tego nie kwestionuje. Wpływ innych kultur - niewielki.> Taaak... szczególnie podstawy algebry, biologii, astronomii, a nawet cyfry arabskie - które wcale nie są arabskie, a jeszcze dalej.Kiedy czciciele PP nauczą się czytać ze zrozumieniem? Toczę już boje z kilkoma osobami i nie chce mi się tego samego powtarzać - co się działo przez OSTATNIE tysiąc lat? Cyfry arabskie, zgoda, ale to Europa stworzyła wysoko rozwiniętą matematykę! Właśnie o to chodzi - poza Europą powstały jedynie PODSTAWY! > Również pismo - wynalazek nie bez znaczenia jak sądzę.Europa stworzyła pismo fonetyczne, co było prawdziwą rewolucją. W alfabecie chińskim czy japońskim (ideograficznym) nie można oddać całego zdania, co najwyżej jego ideę, co sprawia, że np. w informatyce są skazani na używanie angielszczyzny, czyli alfabetu łacińskiego. > Kolebką kultury nie jest Europa, a Bliski Wschód. Dopiero późniejsze dzieje przeniosły główny rozwój myśli do Europy.O to właśnie mi chodzi! I to jest niezły kawał tych dziejów! > Wtedy, kiedy powstawały laboratoria, działo się to nie tylko w Europie.Pierwsze nowożytne laboratoria zaczęły powstawać w XVIII w., i TYLKO w Europie! (Mała uwaga: pisząc ,,Europa'' mam także na myśli europejski krąg kulturowy, czyli tzw. ,,Neo-Europy'', jak USA, Kanada itp.) > Mętniackie bibrzenie to chyba filozofia. Uważasz, że to głupotka? A znasz cokolwiek z ich kultury?Europejska filozofia też potrafi byc bibrzeniem (vide współczesny postmodernizm). A jaki wpływ miała ich filozofia na światowy bieg dziejów? Prawie żaden: funkcjonuje na obrzeżu współczesnej myśli humanistycznej jako egzotyczny folklor, modny w tzw. ,,dobrym, intelektualnym towarzystwie''. Mody się, jak wiadomo, zmieniają. Mnie ich kultura nie interesuje zupełnie - jest tyle ciekawych rzeczy, o których warto wiedzieć, że nie ma sensu tracić na to czasu. A powiedz szczerze, Ciebie owa kultura fascynuje? Cytujesz całe stronice z pamięci i opasłe księgi figurują na Twoim nocnym stoliku? Czy też, Droga Aniu, wyciągnęłaś to z internetowych czeluści mnie biednemu na pohybel? > Proszę:> pl.wikipedia.org/wiki/Chandrasekhara_Venkata_Raman> pl.wikipedia.org/wiki/Tsung-Dao_Lee> pl.wikipedia.org/wiki/Chen_Ning_Yang> en.wikipedia.org/wiki/Sin-Itiro_Tomonaga> Z historii dawniejsze - tylko przykład: en.wikipedia.org/wiki/Su_Song> Wystarczy?Nie wystarczy. Powtarzam: nie miało to żadnego wpływu na główny bieg cywilizacyjnego nurtu. Po prostu pogadali sobie, a europejski ekspres rwał do przodu i nie potrzebował żadnej pomocy czy zachęty z ich strony. Egzotyczny folklor, do rozmowy przy winku w eleganckim towarzystwie. > Z faktu, że zdobycze kultury X nie zostały przez nas wykorzystane, albo, że ta kultura X została zniszczona (całkowicie lub tylko na tyle, że przestała funkcjonować w poprzedniej formie) wnioskujesz, że ich nie było. Może warto zamiast rzucać stwierdzenie oparte na tym założeniu, poszukać danych?Chyba coś ci się poplątało - ja nie twierdzę, że jakichś tam kultur nie było; twierdzę natomiast, że nie miały wielkiego znaczenia. > Z mojej działki - od kilkudziesięciu lat botanika Indii stoi na bardzo wysokim poziomie. Od jakiś dwu dekad ich agrobiologia stoi o niebo wyżej niż europejska...Nie dostrzegasz tego, że sama sobie przeczysz? Przecież ja cały czas truję, że dopiero od niedawna nie-Europejczycy uczestniczą w życiu naukowym? I kto stworzył dyscypliny wiedzy zwane z europejska ,,botaniką'' i ,,agrobiologią''? > Duma z nie własnych osiągnięć? To nie dla mnie.> Wolę być dumna z tego co ja osiągnęłam, niż doszukiwać się na siłę zasług przodków.Znowu coś bez większego sensu. Indywidualna duma i godność osobista to jedna bajka, a zasługi przodków to druga. Ja uważam, że historia jest ważna - bez niej nasz indywidualizm mógłby wyglądać zupełnie inaczej. > Naprawdę musisz podpierać się przodkami?Ciekawe, co by się zdarzyło gdyby np. przodkowie nie odparli Turków. Jak sądzisz, byłabyś kobietą-naukowcem? > Po prostu jeśli cokolwiek czuję, myśląc o europejskiej ekspansji, to wstyd i zażenowanie.Europejska ekspansja przyniosła też wiele dobrego. Położenie kresu ofiarom z ludzi to również wstyd i zażenowanie?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | battistrada (14 punktów) |
>Europejska ekspansja przyniosła też wiele dobrego. Położenie kresu ofiarom z ludzi to również wstyd i zażenowanie?
Potrafisz wesprzeć tę bajkową hipotezę jakimiś nie-bajkowymi przykładami z historii?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > >Europejska ekspansja przyniosła też wiele dobrego. Położenie kresu ofiarom z ludzi to również wstyd i zażenowanie?> Potrafisz wesprzeć tę bajkową hipotezę jakimiś nie-bajkowymi przykładami z historii?Owszem. (Poniewaz musiałbym pół życia spędzić na linkowaniu, a nie mam czasu, podam Ci pisemnie najważniejsze źródła i adresy - angielskie, polskie to oczywistość) Mezoameryka - koniec rytualnych ofiar (w państwie azteckim CODZIENNIE ginęło co najmniej kilkadziesiąt osób rocznie), Literatura bogata (m.in. Prescott), Net: wstukaj ,,Conquest of Mexico'' lub ,,Religion of Aztecs'' Indie 1. Walka z rytualnymi mordami ,,thug'' 2. Walka z paleniem wdów na stosie ,,suttee'' 3. Walka z dzieciobójstwem 4. Nauka higieny (Hindusi masowo srali do rzek, co wywoływało infekcje) 5. Masowe szczepienia 6. Budowa przemysłu i linii kolejowych 7. Brytyjski system prawny - koniec tortur, ograniczenie kary śmierci, prawo do procesu 8. Elementarna oświata 9. Ograniczenie wyzysku 10. Walka z nieludzkim systemem kastowym Literatura - David Landes, Niall Fergusson, także ich strony Nowa Zelandia Mniej więcej to samo co w Indiach Literatura -Alfred Crosby i jego strony, Afryka przemysł, koleje, unowocześnianie rolnictwa, walka z okrucieństwem religijnym Literatura: ww. autorzy oraz Basil Davidson, jako ciekawostkę wstukaj ,,ludzie-lamparty'' Japonia Nie była kolonią, ale dzięki europejskim wpływom zlikwidowano wszechwładzę samurajów, ich prawo do mordowania ,,nizej urodzonych'', walka z rytuałami ,,seppuku'', równość wobec prawa, humanizm, Literatura bardzo bogata, net także. I wiele innych... Trzeba szukac, czytać i myśleć, Kolego, zamiast wierzyć bezkrytycznie w politycznie poprawne pierdoły!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | battistrada (14 punktów) |
> I wiele innych...> Trzeba szukac, czytać i myśleć, Kolego, zamiast wierzyć bezkrytycznie w politycznie poprawne pierdoły!  Mówisz o potencjach instrumentarium człowieka mądrego, czy o własnym warsztacie? Z pierwszym zgadzam się bezwarunkowo jednak drugie budzi wątpliwości. U Ciebie-jak czytam, demony. Spokojnie, nie meta-demony ale manie początkującego propagandzisty. Gdybyś tylko zechciał zatrzymać się na chwilę tym swoim etno-expresem na stacji Auschwitz, Drezno, Hiroszima itd. to byłby to początek prawdziwej autoterapii i może wówczas zacząłbyś robić użytek z tej swojej -póki co,quizowej wiedzy. Nie urządzaj sobie wycieczek ad personam, bo nie jesteś na to dostatecznie przygotowany
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | battistrada (14 punktów) | .... jakaś "katastrofa kolejowa"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > >>Gdybyś tylko zechciał zatrzymać się na chwilę tym swoim etno-expresem na stacji Auschwitz,...> >Prawo Godwina!!!  > Czytaj ze zrozumieniem. Albo -jeśli,sugestia jest bezpodstawna wskaż z łaski swojej miejsce, w którym prawo to ma zastosowanie do moich wypowiedzi.PowodzeniaZażądałeś przykładów ,,bajkowych'' wypowiedzi, zrobiłem to, Ty je nazwałeś ,,maniami'' i ,,demonami'' i w końcu nawiązałeś, oczywiście, do nazizmu. To właśnie jest prawo Godwina. Można by w tym miejscu zapytać, co jest ,,demonicznego'' i ,,oświęcimskiego'' w twierdzeniu, że Anglicy szczepili Hindusów, ale do politycznie poprawnej retoryki świat już przywykł...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | battistrada (14 punktów) | i w końcu nawiązałeś, oczywiście, do nazizmu. To właśnie jest prawo Godwina. > Można by w tym miejscu zapytać, co jest ,,demonicznego'' i ,,oświęcimskiego'' w twierdzeniu, że Anglicy szczepili Hindusów, ale do politycznie poprawnej retoryki świat już przywykł...> Zarzutem jest ETNOCENTRYZM !. Jego "złośliwym" uzupełnieniem podejrzenie o -"organicznie" bezmyślną obłudę, która z typową dla siebie magią wyparcia, pozwala Ci zapominać, że na przystanku Auschwitz wysiadały miliony ofiar składanych na ołtarzu jakiegoś -"po europejsku" obsrywającego świat, Ubermenscha. W Dreźnie, Hiroszimie i Nagasaki ginęły kolejne setki tysięcy ludzi składanych -tym razem przez innych europejczyków, na ołtarzu wartości świata Zachodniego. W Auschwitz bezpowrotnie minęło dobre samopoczucie średnio-ważonego i inteligentnego europejczyka. W kulturze europejskiej jest tyle samo podłości i debilnego zabobonu co w każdej innej. Jedyne co być może jaskrawo wyróżnia ją od innych, jest wysoki poziom technologii i fantazji służących temu, z czym żadna WYKSZTAŁCONA kultura raczej nie chce się identyfikować. Ciekawym i nieznośnie aktualnym przykładem może być "szlachetna" misja w Iraku. Cudzysłów sugeruje przewrotne znaczenie słowa szlachetny; nie chodzi bynajmniej o uszlachetnianie kultury, która nas "gości" oraz skrzętnie notuje grzeczne sugestie i uwagi "braci wyższych", ale o -jak zwykle, jej zaszlachtowanie. A propos prawa Godwina: głębszy nad nim namysł prowadzi do nieskomplikowanych refleksji o granicach i sensie poprawności politycznej właśnie. To prawo działa ...we wszystkie strony. Być może jestem w błędzie i nie na tej paradzie co trzeba, ale COŚ (...nieeuropejskiego  ) podpowiada mi, że do wydania racjonalnego sądu o czymkolwiek niezbędne jest minimum dystansu do podsądnego i siebie jako sądzącego. Nijak nie potrafię powiązać tej zasady z retoryczną figurą, którą często stosujesz jak argument... !?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | > > Mezoameryka - koniec rytualnych ofiar (w państwie azteckim CODZIENNIE ginęło co najmniej kilkadziesiąt osób rocznie),Po pierwsze - codziennie czy rocznie? Po drugie: 1. F. Pizarro jednego dnia wymordował 5000 inkaskich arystokratów i wojowników. Oszczędzono Atahualpę tylko po to, by go spektakularnie spalić na stosie; 2. W latach 1500-1548 liczebność rdzennej ludności Mezoameryki i Ameryki Południowej zmniejszyła się o co najmniej połowę (Aztekowie by tego nie dokonali). Niektórzy podają nawet liczbę 90% wymordowanych w taki czy inny sposób Indian, ale chyba przesadzają; Bartolome de las Casas, "Krótka relacja o wyniszczeniu Indian", legaba.6te.net/indie.htm (trochę źle się czyta, bo tekst nieco poszatkowany, ale można). 3. www.toya.n(*)ochise/ludobojstwo_indian.htmlwww.cochise.com.pl/dramat_podboju1.htmlI to na razie tyle tytułem "dobrych, cywilizowanych Europejczyków, którzy ukrócili barbarzyńskie praktyki". Rażą Cię azteckie ofiary z ludzi, a współczesne im europejskie egzekucje to już nie? Jak można być do tego stopnia zaślepionym, by oburzać się na wyrywanie żywcem serca, ale lanie roztopionego ołowiu do gardła (też na żywca) to już ok? Zastanów się trochę na drugi raz.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >Po pierwsze - codziennie czy rocznie? Owszem, codziennie. Aztekowie wszczynali wojny WYŁĄCZNIE w celu brania jeńców na ofiary. Czy to przypadek, że indiańscy sąsiedzi Azteków nader ochoczo pomagali Hiszpanom? >1. F. Pizarro jednego dnia wymordował 5000 inkaskich arystokratów i wojowników. Oszczędzono Atahualpę tylko po to, by go spektakularnie spalić na stosie; Wcześniej Inkowie też podbijali i masowo mordowali swoich sąsiadów. Reżim inkaski był jednym z najbardziej niehumanitarnych w historii. >2. W latach 1500-1548 liczebność rdzennej ludności Mezoameryki i Ameryki Południowej zmniejszyła się o co najmniej połowę (Aztekowie by tego nie dokonali). Na skutek chorób zawleczonych przez białych. >Niektórzy podają nawet liczbę 90% wymordowanych w taki czy inny sposób Indian, ale chyba przesadzają; Raczej tak. >I to na razie tyle tytułem "dobrych, cywilizowanych Europejczyków, którzy ukrócili barbarzyńskie praktyki". Ja nie twierdzę, że Europejczycy byli aniołami, tylko nieśmiało napomykam, że TAKŻE przynieśli z sobą wiele dobrych rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ja nie twierdzę, że Europejczycy byli aniołami, tylko nieśmiało napomykam, że TAKŻE przynieśli z sobą wiele dobrych rzeczy. Gdybyż tak było... Nikt wtedy by się nie przyczepiał, prawda? Bo istotnie, przynieśli TAKŻE dobre rzeczy. Problem w tym, że z Twoich wypowiedzi można wysnuć wniosek, iż Twoim zdaniem przynieśli wyłącznie dobre rzeczy w miejsce tubylczych złych. I że Europa jest wielka, a reszta świata to tacy podludzie, co to nawet długopisu nie potrafią poprawnie używać. Znaczy, przesadzasz...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się z tobą. A i my używamy wiele indiańskich wynalazków. Do chaconny począwszy, na ziemniakach i kakao skończywszy. A było by tego więcej, gdyby na przykład jeden mnich, w przypływie nabożnego fanatyzmu, nie spalił pobożnie wszystkich ksiąg Majów etc. Majowie znali zero, więc ich matematyka nie odbiegała od tej znanej wówczas Hiszpanom, całkiem możliwe, że ją przewyższała.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Życie codzienne Azteków znamy głównie z relacji ich katów. Oczywiście te relacje nie są obiektywne. Indian Południowoamerykańskich celowo eksterminowano. Wrzucano ich do dołów i zasypywano ziemią. Zaprzęgano do pracy, w której nie karmiono ich i marli jak muchy. Jeśli chodzi o zarazki, to też wyciągnięto z tego wniosek. W Północnej Ameryce dawano Indianom w darze koce używane przez osoby chore na ospę. Było to swego rodzaju intuicyjne stosowanie broni biologicznej. Zapoznaj się z historią konkwisty (polecam kilka książek, bo "obiektywizm" historyków przedstawia wiele do życzenia). Ogólnie - konkwista była związana z irracjonalną niemal masakrą miejscowej ludności. Zabijano dla sportu, dla przyjemności, dla zabicia czasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Zabijano dla sportu, dla przyjemności, dla zabicia czasu. A jak już wymordowano miejscowych (lub pomarli z głodu i chorób, co na jedno wychodzi), to Europejczycy sprowadzili sobie do Ameryki czarnych niewolników i znów mieli rozrywkę.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dokładnie. Właśnie dlatego wogóle trzeba było sprowadzać czarne zwierzęta, bo oczywiście dla chrześcijan (w przeciwieństwie na przykład do muzułmanów) Murzyni nie byli ludźmi. Więc trzeba było sprowadzać "te zwierzęta" do kraju, który kiedyś był bardzo gęsto zaludniony i znakomicie zirygowany etc. Stolica Azteków była większa i pod niektórymi względami bardziej nowoczesna od miast hiszpańskich.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>>2. W latach 1500-1548 liczebność rdzennej ludności Mezoameryki i Ameryki Południowej zmniejszyła się o co najmniej połowę (Aztekowie by tego nie dokonali). >Na skutek chorób zawleczonych przez białych. >>wymordowanych w taki czy inny sposób Indian No właśnie. Przywleczenie choroby to spowodowanie śmierci. Oni nie mieli u siebie tych bakterii i wirusów i nie byli na nie odporni. Dla nich katar był jak dżuma dla Europejczyka. Ja to podciągam pod "inny sposób". Oprócz tego niewolnicza praca na plantacjach w wyniszczających warunkach. Cóż z tego, że nikt tym ludziom w głowę nie strzelił ani serca nie wydarł? Zamordowano ich...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mordowano ich też celowo, naprawdę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >No właśnie. Przywleczenie choroby to spowodowanie śmierci. Oni nie mieli u siebie tych bakterii i wirusów i nie byli na nie odporni. Dla nich katar był jak dżuma dla Europejczyka. Ja to podciągam pod "inny sposób".
Bez przesady - warto przynajmniej odróżnić bezwiedne przywleczenie chorób przez Hiszpanów w wiekach XV-XVII od późniejszego celowego zarażania Indian praktykowanego zwłaszcza przez Anglosasów. W przeciwnym razie Indian należałoby też oskarżyć o śmierć europejskich ofiar kiły. Europejskie choroby niewątpliwie ogromnie przyczyniły się do wyniszczenia Indian - zwłaszcza w połączeniu z takimi (niebezpośrednio zabójczymi - bezpośrednią eksterminację pozostawiam w tym momencie na boku) czynnikami jak rugowanie z siedzib, pozbawianie materialnych podstaw egzystencji, niszczenie więzi społecznych i ekonomicznych czy praca niewolnicza. Dyskusja, jak mi się zdaje, skręca w kierunku analizowania "win moralnych" - a w takim wypadku obraz należy zniuansować o aspekt uświadomionych intencji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | I tu jeszcze dodam, że z jednej strony Hiszpanie spalili wszystkie książki Indian. Z drugiej do XIX wieku nie wolno było czytać Indianom żadnych lektur poza Biblią. W związku z tym do Ameryk, pod groźbą wyroku inkwizycji, nie sprowadzano książek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Z drugiej do XIX wieku nie wolno było czytać Indianom żadnych lektur poza Biblią.Biblii też nie bardzo  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, bo Indianie starali się zrozumieć to, co czytają  Biblię mogli łaskawie czytać nieindianscy mieszkańcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Po pierwsze - codziennie czy rocznie? >Owszem, codziennie. Aztekowie wszczynali wojny WYŁĄCZNIE w celu brania jeńców na ofiary. Czy to przypadek, że indiańscy sąsiedzi Azteków nader ochoczo pomagali Hiszpanom? Robili to również w imię wiary. A po co wszczynał wojnę Pizarro? Nie dla kasy, a oficjalnie dla nawracania na naszą wiarę? A jak postępowali z tymi nie chcącymi się nawrócić? Naprawdę jest czym się chwalić?
>Wcześniej Inkowie też podbijali i masowo mordowali swoich sąsiadów. Reżim inkaski był jednym z najbardziej niehumanitarnych w historii. Hmm... system rent i pomocy socjalnej dla wdów, kanalizacja, całkiem dobrze stojąca klasa średnia - faktycznie reżim...
>Ja nie twierdzę, że Europejczycy byli aniołami, tylko nieśmiało napomykam, że TAKŻE przynieśli z sobą wiele dobrych rzeczy. Twierdzisz, że są lepsi niż cała reszta świata. A to coś innego niż wspomnienie o cennych zdobyczach ich kultury.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) |
>1. F. Pizarro jednego dnia wymordował 5000 inkaskich arystokratów i wojowników. Oszczędzono Atahualpę tylko po to, by go spektakularnie spalić na stosie;
Tak tylko na marginesie: Odstatecznie został uduszony, nie spalony. Podobno w nagrodę za nawrócenie przed śmiercią.
Istnieje też ciekawa legenda, wg której Atahualpa nie po to się ochrzcił, żeby uniknąć stosu, ale po to, by udowodnić Pizarrowi, że jest bogiem Słońca, jak każdy władca inkaski, i trzy dni po śmierci ożyje na nowo. Jak najbardziej uzasadniona interpretacja mitu Chrystusa w kontekście mitów solarnych.
(Całkiem niezły film ,z Christopherem Plummerem jako Atahulapą, kiedyś zrobili "nowi" amerykanie; ponoć to jeden z pierwszych aktów uderzania sie w piersi po niewczasie.)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Po drugie: >1. F. Pizarro jednego dnia wymordował 5000 inkaskich arystokratów i wojowników. Oszczędzono Atahualpę tylko po to, by go spektakularnie spalić na stosie; Przepraszam. Nie spalono go. Oszczędzono go po to, aby obiecać mu zachowanie ciała po zgromadzeniu znacznego okupu. To nie mit - faktycznie zgromadzono tysiące złotych precjozów, które następnie przetopiono na sztaby (faktycznie kulturka, przetopić dzieła sztuki o wartości niespotykanej w Europie na sztaby), a sam Atahualpa dostał ofertę: albo się ochrzci, albo go spalą. Ochrzcił się (na bodaj Huana, bo to bodaj w Jana wypadło) i wtedy miłosiernie zamieniono śmierć na garotę. Wyrok wykonano ku uciesze gawiedzi. Taki konik zboczony...
Nie wspomnę o "nawróceniu" świątyni funkcjonującej na zasadzie naszego żeńskiego klasztoru, gdzie dziewoje musiały zachować czystość. Napaleni Hiszpanie wpadli tam jak wilki do zagrody owiec, a dziewczyny przerażone czekającymi je gwałtami zbiorowymi (nota bene klasyka w tych nawróceniach) skakały w przepaść. Te, które nie zdążyły lub stchórzyły nie przeżyły tego nawracania.
>I to na razie tyle tytułem "dobrych, cywilizowanych Europejczyków, którzy ukrócili barbarzyńskie praktyki". Rażą Cię azteckie ofiary z ludzi, a współczesne im europejskie egzekucje to już nie? Jak można być do tego stopnia zaślepionym, by oburzać się na wyrywanie żywcem serca, ale lanie roztopionego ołowiu do gardła (też na żywca) to już ok? Zastanów się trochę na drugi raz. Fajnie, że nie wspomina o naszych europejskich ofiarach z ludzi (jak człowiek z bagien albo cała religia Fenicjan - w końcu to nasze kręgi).
Cała różnica to czas trwania. Nie znasz / nie znamy dokonań innych kultur. Bo nie przetrwały, nie znalazły zastosowania. Ale nie daje to prawa do stwierdzenia, że te kultury są / były gorsze. I jeszcze raz - łechtanie własnego ego takimi przekonaniami jest żałosne i naiwne.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To co nie było w katedrach chrześcijańskie miało wiele wspólnego z fizyką i z innymi tradycjami budownictwa, zwłaszcza arabskimi (łuk ostry, lekkie płaszczyzny ścian, ażurowe zdobnictwo). Najpewniej na rozwój gotyku wpłynęły kontakty ze światem arabskim. Co do muzyki, poezji i filozofii owe wpływy są oczywiste, na temat architektury trwają dyskusje. Tak czy siak można uznać gotyk za odejście od rodzimych tradycji i wierzeń w stronę bardziej ogólnej syntezy. W tym sensie - paradoksalnie - architektura gotycka jest bardzo mało chrześcijańska. Nowy, neoplatoński kult światła miał w średniowieczu coś bardzo panteistycznego, zanim został zasymilowany przez "Jedynie Słuszną" dla potrzeb zaświatowego hoteliku. Starczy zapoznać się z działalnością opata Sugera (Saint Denis) czy z Hildegardą von Bingen. Zainteresowanie kształtami, materiałami, wzorami, efektami światłocieniowymi nie miały u tych wielkich artystów i fundatorów wiele wspólnego z kuszącym nieśmiertelnością bogiem prostaczków.
|
|
| | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | Wypracowanie nie na temat. Odnieś się choć raz do tego, co nawijam w kółko, i co robi się już nudne. Mianowicie do tego, że tylko w Europie można wskazać stały (raz szybszy, raz wolniejszy) postęp naukowo-techniczny. Także postęp w takich dziedzinach jak prawo, oświata, obyczajowość, etyka, humanizm... Nie obyło się bez rozmaitych zgrzytów i odchyłek, ale generalnie strzałka wskazuje w jednym, dobrym kierunku. Także te nieszczęsne katedry były jakimś epizodem. Od drewnianych chat poprzez.... do współczesnych miast.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pisałem ci choćby o arabskich mutyzalitach. Postęp istniał nie tylko w Europie - pisałem o tym.
|
|
1 na 1 ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wynaniowość... Zgadza się - najpierw była wiara, potem nie-wiara. Co do mnie, wolę słowo ,,racjonalizm'', a jeszcze bardziej podoba mi się dumne ,,wolnomyśliciel'' (choć niektórym kojarzy się z powolnym procesem myślowym). A może być tak wprowadzić ang. ,,free-thinkers'', choć językowi puryści oczywiście podniosą krzyk...
|
|
 | 4 na 4 | Almentyna (417 punktów) | >Zgadza się - najpierw była wiara, potem nie-wiara.
To nie jest pewne. Zależy od kiedy liczyć człowieczeństwo?
|
|
|  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >To nie jest pewne. Zależy od kiedy liczyć człowieczeństwo? Jeżeli od tzw. Wielkiego Skoku w paleolicie (ok. 30 tys.-15 tys. lat temu), to właśnie wtedy pojawiają się pierwsze symbole quasi-religijne - obrazy na ścianach jaskiń (słynny ,,szaman'' z Trois-Freres we Francji), rzeźby (,,Wenus z Willendorfu'') itp.). To by świadczyło, że myślenie magiczno-mistyczne pojawiło się wraz z myśleniem jako takim. Może było tak, może inaczej...
|
|
 | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wynaniowość...> Zgadza się - najpierw była wiara, potem nie-wiara.Czy pierwsi przedstawiciele Homo Sapiens byli wierzący ?Czy inne człowiekowate? Im dalej sięgać tym mniej
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | > .. Im dalej sięgać tym mniej Mniej mieli wiary czy wątpliwości?
|
|
| |  | 2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > > .. Im dalej sięgać tym mniej > Mniej mieli wiary czy wątpliwości?Imo mniej wiary a więcej wątpliwości. W jakimś momencie rozwoju gatunku, owe wątpliwości zaczęła wyjaśniać wiara w " nadprzyrodzone". I zaczęło być wygodnie  Na całe szczęście nie wszystkim te "prawdy" wystarczały. Pojawili się pierwsi sceptycy. Adekwatni do swoich czasów ofc. Ich sposób dochodzenia do prawdy, wyjaśniania zjawisk, już nie był taki wygodny, gdyż wymagał niekomfortowej, niewygodnej pracy jaką jest myślenie  I tak to się do dzisiaj toczy. Oczywiście to nie poparta żadnymi badaniami, moja wizja
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Imo mniej wiary a więcej wątpliwości.
O tak, w końcu od dawna wiadomo jak inne zwierzęta są krytyczne...
|
|
|  | 3 na 3 | zachaj (5239 punktów) |
> Czy pierwsi przedstawiciele Homo Sapiens byli wierzący ?Czy inne człowiekowate? Im dalej sięgać tym mniej To nie tak. Nie tędy droga. Pierwsza była małpa. Małpy nie wierzą w boga.
|
|
| |  | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >Czy pierwsi przedstawiciele Homo Sapiens byli wierzący ?Czy inne człowiekowate? Im dalej sięgać tym mniej > To nie tak. Nie tędy droga.> Pierwsza była małpa. Małpy nie wierzą w boga.No tak owszem, ale można by tak się cofać i cofać do ryjówko podobnych pierwszych ssaków, a wiara w nadprzyrodzone dana jest tylko człowiekowi . Z tego co obecnie wiadomo  Taki feler fabryczny.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zauważ, jak mocno ten feler tkwi w języku. Piszesz - "dana jest człowiekowi". Pytam - "jako to dana? skąd dana? przez kogo?". Wiara jako feler, w którym w istocie jest, wymaga innego wyrażenia niż "dana".
|
|
| | | |  | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >Zauważ, jak mocno ten feler tkwi w języku. Piszesz - "dana jest człowiekowi". Pytam - "jako to dana? skąd dana? przez kogo?". Wiara jako feler, w którym w istocie jest, wymaga innego wyrażenia niż "dana".
Masz rację, chodziło mi o pojawienie się wiary w nadprzyrodzone, jako efektu pracy mózgu, we wczesnym etapie rozwoju człowieka jako istoty rozumnej.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) |
>Masz rację, chodziło mi o pojawienie się wiary w nadprzyrodzone, jako efektu pracy mózgu, we wczesnym etapie rozwoju człowieka jako istoty rozumnej.
A ja dalej będę upierał się przy małpie. Przemyśl to.
|
|
| | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >Zauważ, jak mocno ten feler tkwi w języku. Piszesz - "dana jest człowiekowi". Pytam - "jako to dana? ,,Dana'' przez ewolucję, jako część ,,oprogramowania'' naszego mózgu. Ale sformułowanie jest rzeczywiście niezręczne i trąci dewocją.
|
|
| |  | | drHaust (737 punktów) |
> Pierwsza była małpa. Małpy nie wierzą w boga.ale dlaczego twierdzimy, my ludzie, że małpy nie wierzą w boga? nic o tym nie wiemy - zgoda. Może nie mamy narzędzia/języka żeby się o tym dowiedzieć? Kilka dni temu odkryto nowy język: gizmodo.pl(*)inaczej_przedstawia_swiat.htmlczyli - są jeszcze tajemnice, czemu zakładamy że wszystko wiemy o małpach  ? Skoro nie wszystko o ludziach  ?
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
 | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) |
> Zgadza się - najpierw była wiara, potem nie-wiara.skoro wątek ożywa - skąd to zdanie? bo to troszkę jak co pierwsze jajko czy kura? a w odpowiedzi Autorce: nie wiemy nic "nowego", zresztą "stara" wiedza też bywa niepewna (więc: czy jest wiedzą?) i co jakiś czas przez kogoś podważana (nazywa się to interpretacja). Natomiast bardzo lubimy i dyskutować, i mieć racje, a w zasadzie bardziej mieć racje niż dyskutować. Rzekł bym monologować? z naciskiem na JA  ale wracam do wiary/niewiary: to rodząc się człowiek rodzi z wiarą? czy tez pusty jak szklaneczka?
|
|
|  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >skoro wątek ożywa - skąd to zdanie? bo to troszkę jak co pierwsze jajko czy kura? Myślenie magiczne jest bardzo stare - patrz moja wypowiedź wyżej. Wyobrażenie sobie czegoś, co nie istnieje, to też swego rodzaju przełom w ewolucji umysłu. Ciekawą hipotezę opublikował w 1976 r. amerykański psycholog Julian Jaynes w swej książce ,,Dwukomorowy mózg''. Jego zdaniem, na skutek ewolucyjnego ,,niedopracowania'' współpracy lewej i prawej półkuli mózgowej ludzie widzieli rozmaite fantastyczne rzeczy tak realnie, jakby one rzeczywiście istniały (Bóg przemawiający do biblijnych proroków itp.). Owo ,,niedopracowanie'' zakończyło się - jak twierdzi Jaynes - dopiero w antycznej Europie, a konkretnie w starożytnej Grecji. Teoria powyższa zyskała sobie przeciwników i zwolenników, dziś jest raczej odrzucana ze względu na ,,europocentryzm''. Ale kto wie... >ale wracam do wiary/niewiary: to rodząc się człowiek rodzi z wiarą? czy tez pusty jak szklaneczka? Tu zdania są podzielone - jedni twierdzą, że dziecko jest urodzonym racjonalistą, inni, że wręcz odwrotnie... Ale jak myśleli praludzie, pewności chyba nigdy mieć nie będziemy.
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | >>ale wracam do wiary/niewiary: to rodząc się człowiek rodzi z wiarą? czy tez pusty jak szklaneczka? >Tu zdania są podzielone - jedni twierdzą, że dziecko jest urodzonym racjonalistą, inni, że wręcz odwrotnie... Ale jak myśleli praludzie, pewności chyba nigdy mieć nie będziemy.
Nie wiemy, fakt. Może posłużmy się analogią, zapewne niedoskonałą. Obserwacja noworodków i małych dzieci wskazuje na ich niezwykłą otwartość. Mały rozumek ma dużo wolnego miejsca i najpierw gromadzi informacje, wszelkie i bez żadnego zdziwienia. Co mu powiedzieć w to wierzy. Aż sobie osiągnie te magiczne (sic!) trzy lata. No i wchodzi w świat pytań i wątpliwości. Tworzy sobie hierarchię prawdy. Prawdę mówi mama. Czasem tata i dziadkowie. Potem Pani Przedszkolanka. A Pani od 1. klasy już nie. Ta pani musi sobie zadać trud uzasadniania.
Pozostaje otwarte pytanie: co by się stało później, gdyby nie było matrycy rozwiniętej kultury, tylko życie w hordzie lub plemieniu? Prawie nie ma wzorów, niemal ostatnie obserwował Bronisław Malinowski a potem Claude Lévy-Strauss.
I nawet trudno rozsądzić, czy powyższa analogia ma sens.
|
|
| | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >Mały rozumek ma dużo wolnego miejsca i najpierw gromadzi informacje,... >Tworzy sobie hierarchię prawdy... >...Co by się stało później, gdyby nie było matrycy rozwiniętej kultury, tylko życie w hordzie lub plemieniu? Dużo zależy od różnic kulturowych. Nasza, europejska kultura jest np. bardziej racjonalna od innych. Od wieków funkcjonowało pojęcie ,,wolnej woli'', co było fantastycznym osiągnięciem - oddzielenie ,,spraw doczesnych'' od ,,spraw nie z tego świata''; taki swego rodzaju racjonalizm wewnątrz religii! Gdzie indziej wyglądało to inaczej. Jak to wygląda w praktyce? Oto np., jeżeli dziecko ma ,,niewidzialnego przyjaciela'', rodzice tolerują to do pewnego czasu, potem wyjaśniają, że żadni wymyśleni przyjaciele nie istnieją, a jeżeli i to nie pomaga, prowadzą do dziecięcego psychologa. Tak samo jest ze św. Mikołajem czy - w USA - Wróżką od Zębów. A teraz wyobraź sobie kulturę przesyconą magią i mistyką, w której takie bajdurzące dziecko zostałoby okrzyknięte ,,prorokiem'', ,,jasnowidzem'', czy ,,wybrańcem bogów''. Jak potoczy się jego rozwój psychiczny? Jak będzie wyglądać takie zmistycyzowane społeczeństwo? Właśnie tak wyglądała na przykład kultura wielu plemion indiańskich, afrykańskich czy australijskich; taka też była kultura starożytnych Izraelitów (twórców Biblii), gdzie przecież roi sie od ,,nawiedzeń'', ,,proroctw'' czy ,,głosów Bożych''. W Europie tego nie było i właśnie dlatego nowożytną cywilizację naukowo-techniczną stworzono właśnie tutaj.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:gdzie przecież roi sie od ,,nawiedzeń'', ,,proroctw'' czy ,,głosów Bożych''. W Europie tego nie było i właśnie dlatego nowożytną cywilizację naukowo-techniczną stworzono właśnie tutaj. Już bez przesady. Roiło się i roi... Wydaje mi się, że korzenie Rewolucji Przemysłowej najlepiej tłumaczy Marks, który nie był bynajmniej głupi (nie jestem marksistą, ale tu się z nim zgadzam). Floty europejskie, pełne też śmiało rojących misjonarzy, podbiły tak dużą ilość rynków, iż w Europie, a w szczególności w Anglii doszło do kumulacji kapitału. Trzeba było przetwarzać i przerabiać ogromne ilości towarów, powstały więc pierwsze urządzenia napędzane na parę. Pojęcie wolnej było znane w islamie choćby i podobnie jak w Europie odbywał się tam (i nadal odbywa) konflikt pomiędzy zwolennikami przeznaczenia, determinizmu, a popierającymi wolną wolę.
|
|
| | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >W Europie tego nie było i właśnie dlatego nowożytną cywilizację naukowo-techniczną stworzono właśnie tutaj. [/cytat] >Już bez przesady. Roiło się i roi... Wydaje mi się, że korzenie Rewolucji Przemysłowej najlepiej tłumaczy Marks,... Rewolucja Przemysłowa nie byłaby możliwa bez poprzedzającego ją, wielosetletniego rozwoju nauk ścisłych, techniki i materiałoznawstwa (oczywiście w Europie). >...który nie był bynajmniej głupi (nie jestem marksistą, ale tu się z nim zgadzam). Floty europejskie, pełne też śmiało rojących misjonarzy, podbiły tak dużą ilość rynków, iż w Europie, a w szczególności w Anglii doszło do kumulacji kapitału. Może i nie był głupi, ale tu akurat się pomylił. Do akumulacji kapitału dochodziło wielokrotnie wcześniej (starożytny Rzym, a w Europie co najmniej od Renesansu). Rewolucja Przemysłowa to nie jest coś, co się robi na zawołanie. Ja np. strasznie bym chciał skonstruować wehikuł czasu, udać się w przeszłość i przelecieć Ritę Hayworth. >Pojęcie wolnej było znane w islamie choćby i podobnie jak w Europie odbywał się tam (i nadal odbywa) konflikt pomiędzy zwolennikami przeznaczenia, determinizmu, a popierającymi wolną wolę. Doprawdy? Trochę statystyki nie zaszkodzi - ile oni kierują się ,,wolą Allaha'', a ile my ,,bożą wolą''? Czyja wola objawiła się 11.09.01?
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uważasz, że chrześcijanie nie popełniali aktów terrorystycznych i nigdy nie kierują się zasadą "Bóg tak chce!"? Uważasz, że kilku terrorystów, którzy wlecieli w budynek i propagandową tubę medialną USA jest reprezantami ponad miliarda ludzie? To dlaczego ciebie i mnie nie reprezentował swego czasu jakiś koleś z IRA, albo siepacz od Franco?
Między renesansem a XIX wiekiem pojawiało się wielu odkrywców, ale aż do XIX wieku nie było pewne, czy ich prace nie pozostaną żyjącymi na marginesie kultury ciekawostkami. Turcy, Chińczycy, Arabowie też mieli swoich odkrywców. Gdyby u nich pojawiły się pierwsze maszyny na parę, być może nie znalibyśmy Galileusza ale jakiegoś wschodniego badacza.
|
|
| | | | | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > Uważasz, że chrześcijanie nie popełniali aktów terrorystycznych i nigdy nie kierują się zasadą "Bóg tak chce!"?W naszych czasach doprawdy rzadko (z wyjątkiem IRA czy ETA, ale to konflikty bardziej etniczne niż religijne, ograniczone do niewielkiej przestrzeni). A, i trzeba dodać, że się zakończyły - same z siebie, czego o islamie powiedzieć nie można. > Uważasz, że kilku terrorystów, którzy wlecieli w budynek i propagandową tubę medialną USA jest reprezantami ponad miliarda ludzie? To dlaczego ciebie i mnie nie reprezentował swego czasu jakiś koleś z IRA, albo siepacz od Franco?Patrz kilka linijek wyżej. Gdyby Franco robił to, co islamiści, ogół chrześcijan twardo i zdecydowanie odciąłby się od niego. U mułłów przebiega to niemrawo. > Między renesansem a XIX wiekiem pojawiało się wielu odkrywców, ale aż do XIX wieku nie było pewne, czy ich prace nie pozostaną żyjącymi na marginesie kultury ciekawostkami.W Europie każde nowe odkrycie było dogłębnie analizowane pod kątem przydatności i bardzo często służyło jako odskocznia do następnego. > Turcy, Chińczycy, Arabowie też mieli swoich odkrywców.Ich odkrycia do niczego nie posłużyły - tamtejsze kultury nie pochwalały innowacyjnego myślenia(zwłaszcza chińska i islamska). > Gdyby u nich pojawiły się pierwsze maszyny na parę, być może nie znalibyśmy Galileusza ale jakiegoś wschodniego badacza.Typowe dla PP: negroid leżący pod baobabem miał już na ukończeniu teorię względności, tylko źli biali zabrali go do roboty przy bawełnie.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Franco robił gorsze rzeczy niż islamiści i był podziwiany przez większość katolików. W Polsce był nie lada bohaterem.
|
|
| | | | | |  | | battistrada (14 punktów) |
>>Pojęcie wolnej było znane w islamie choćby i podobnie jak w Europie odbywał się tam (i nadal odbywa) konflikt pomiędzy zwolennikami przeznaczenia, determinizmu, a popierającymi wolną wolę. >Doprawdy? Trochę statystyki nie zaszkodzi - ile oni kierują się ,,wolą Allaha'', a ile my ,,bożą wolą''? Czyja wola objawiła się 11.09.01?
11.09.01 i przez wiele dni później, gniew i współczucie utrudniały racjonalną refleksję o znaczeniu tego aktu terroru, innym, niż to prowadzące do sformułowania moralnego sądu. Z tego -nie przynoszącego ulgi sądzącemu, stanu wyrwały mnie (mocą wybudzającego: pstryk!): zdumienie i strach. Ten "odświeżający" zwrot zawdzięczam pewnej telewizyjnej relacji: wódz USA stojąc na gruzach -wówczas najważniejszego, amerykańskiego totemu, z zaciśniętą i uniesioną wysoko pięścią oraz teatralnym grymasem na twarzy skanduje hasła wojenne. Zgromadzeni wokół ludzie, by dać wyraz bezwarunkowej plemiennej solidarności, powtarzają rytmicznie wszystkie gesty i ... idee swego wodza. Zdumienie rodzajem "polityczności" i strach przed brakiem różnicy między obrazem a wystawcą (w pewnym sensie : marzenie każdej propagandy) naprowadziły na refleksję zainteresowaną bardziej sensem niż szybkim wyrokiem. Widziałem wodza reakcjonistę i wyobrażałem debili trzymających stery samolotów pełnych ludzi. Bardzo bym chciał, żeby to ostatnie zdanie było częścią jakiejś chorej alegorii... ale nie jest. Jest za to pytanie: co musi zrobić dana kultura ( społeczność ) innej kulturze, by wywołać taki poziom agresji?
|
|
Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | To tak jak z margaryną bez cholerosterolu. Też zdrowsze. OK, medycy, wiem, że cholerosterol w diecie ma znaczenie marginalne, ale na potrzeby przykładu przyjmijmy, że margaryna z niklem a bez cholerosterolu jest zdrowsza niż masło...
Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście — Budda
|
|
2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | > A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wynaniowość...> Wszystko to nazwy oparte na negacji pewnych postaw i przekonań.> Taka negacja bardzo mnie złości.No tak ale jakoś trzeba się określić. Teizm był pierwszy więc logicznie antykoncepcję nazwano Ateizmem. > Czy nie wystarczy racjonalizm jako program pozytywny?> Zwalczanie czyjejś wiary jest jałowe. Wiara nie jest racjonalna, jest czysto emocjonalna, choć> przybiera czasem "uczone" formy. Tak dla zmylenia wroga i podbudowania swoich. To mnie nudzi, ale i> zdumiewa, że można tak się bawić do upadłego, a RACJI nijak się nie dowiedzie. Więc osobiście nie> zamierzam się bawić w dowodzenie że boga nie ma. Nie było Nahui Ocelotla, Ondina, Zeusa, Jowisza,> Jahwe ani tych innych jego wcieleń, ani całej reszty tego wachlarza z mitologii. Czego tu dowodzić?Masz rację, że całą tą dyskusje o istnieniu boga można zredukować do: jest, nie ma. Ale z otoczką jego istnienia jest już nieco inaczej. Ona jest przecież głównie podbudową dla nietolerancji, wyzysku, prania mózgów i zabijania dlatego uważam, że trzeba ludzi odwodzić od religii. > Co innego wydaje się ciekawe: jak ludzie sobie tych bogów tworzyli, jakie potrzeby dzięki nim> realizowali, jakie były i są związki wiary i władzy. O tym sporo już napisano, ale pewnie zawsze> można coś dodać.Ja sądzę, że ludzie stworzyli bogów z niewiedzy i z chęci wywyższenia się. Na początku bali się zjawisk przyrody. Nie rozumieli ich i nie umieli okiełznać więc dość logiczne było, że musi stać za nimi jakaś siła wyższa. Wprowadzali się też za pomocą ziół w inne stany świadomości skąd już mały krok do uznania, że istnieje dusza itp. Poza tym religia wynosiła ludzi ponad zwierzęta. Powstała z tej samej przyczyny co rasizm, nacjonalizm, homofobia, nazizm. Pokazuje, że my jesteśmy lepsi, wybrani, w biblii jest napisane, że ludzie mają uczynić Ziemie sobie poddaną. Stąd też obrona za wszelką cenę podstawowych "prawd" wiary- mordowanie, palenie na stosie, wojny i zniszczenie. Nasza religia jest lepsza!! = my jesteśmy lepsi. To nas buk wybrał. > Tak więc liczę na racjonalne informacje: co nowego już wiemy?> Poza tym racjonalizm może nawet nie wspominać imienia boga, tyle jest innych ważnych i ciekawych> spraw do omówienia. Czy zgadzacie się ze mną choć trochę?Zgadzam się, że wszystko jest ważniejsze od boga ponieważ coś co nie istnieje nie ma znaczenia. > PS. Witam wszystkim, jako pierwszorazowa, kłaniam się nisko  Witam i pozdrawiam gorąco
|
|
 | | Almentyna (417 punktów) | Maciejo, dziękuję za pozdrowienia  > No tak ale jakoś trzeba się określić. Teizm był pierwszy więc logicznie antykoncepcję nazwano Ateizmem.W czasach panowania pierwszych teizmów raczej ich tak nie nazywano. Sądzę, że nazwa pojawiła się od razu w obu formach: gdy zaistnieli bezbożnicy trzeba było nazwać jakoś tych "bożników"  > Masz rację, że całą tą dyskusje o istnieniu boga można zredukować do: jest, nie ma. Ale z otoczką jego istnienia jest już nieco inaczej. Ona jest przecież głównie podbudową dla nietolerancji, wyzysku, prania mózgów i zabijania dlatego uważam, że trzeba ludzi odwodzić od religii.To jest niewykonalne. Ludzie tak mają, że potrzebują plastra na lęki. Wiara spełnia bardzo praktyczną funkcję. Przy okazji też załatwia inne sprawy, czego już ludzie tak bardzo nie lubią, dlatego wśród wierzących mamy sporo antyklerykałów. > religia wynosiła ludzi ponad zwierzęta.No i dawała władzę nad światem przyrody. > Powstała z tej samej przyczyny co rasizm, nacjonalizm, homofobia, nazizm. Pokazuje, że my jesteśmy lepsi, wybrani, w biblii jest napisane, że ludzie mają uczynić Ziemie sobie poddaną.Jednak z tym się nie zgadzam. "Rasizm, nacjonalizm, homofobia, nazizm" to różne zjawiska, o tym można dyskutować osobno, bo skromne 6000 słów na pewno nie wystarczy ; -) > Zgadzam się, że wszystko jest ważniejsze od boga ponieważ coś co nie istnieje nie ma znaczenia.No cóż. Bóg nie istnieje, ale istnieją jego wyznawcy. To jest problem.
|
|
 | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >Poza tym religia wynosiła ludzi ponad zwierzęta. Powstała z tej samej przyczyny co rasizm, nacjonalizm, homofobia, nazizm. Pokazuje, że my jesteśmy lepsi, wybrani, w biblii jest napisane, że ludzie mają uczynić Ziemie sobie poddaną. Niekoniecznie - wiele religii prymitywnych, np. animistyczne, wręcz zrównywało ludzi ze zwierzętami - pamiętasz film ,,Pocahontas'', w którym Vanessa Williams (w polskiej wersji Edyta Górniak) śpiewa, że ,,my wierzymy, że wszystko ma duszę''? To może piękne i romantyczne, ale przy takim widzeniu świata nie stworzy się wysoko rozwiniętej cywilizacji. Stworzyła ją natomiast Europa, także dzięki wierze, że oto ,,mamy sobie czynić Ziemie poddaną''. I religia z ideologią nie ma nic wspólnego - są religie zabraniające wywyższania sie, a wiele (islam, judaizm) postuluje równość WEWNĄTRZ wspólnoty religijnej. Świeckie ideologie (nacjonalizm, nazizm) mają zupełnie inne podłoże socjo-psychologiczne.
|
|
| Lodowy (1486 punktów) | >A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wynaniowość... >Wszystko to nazwy oparte na negacji pewnych postaw i przekonań. Bo tyle dokładnie one znaczą. Ateizm to odrzucenie istnienia bogów i nic więcej. To nie jest jakiś jednolity spójny system.
>Taka negacja bardzo mnie złości. >Czy nie wystarczy racjonalizm jako program pozytywny? Nie ma znaku równości pomiędzy ateizmem i racjonalizmem. Ludzie wierzący też są racjonalistami. Religia stojąca w sprzeczności z racjonalizmem zajmuje tylko część ich życia w pozostałych sferach działają racjonalnie, są np. wybitnymi naukowcami.
|
|
 | | Almentyna (417 punktów) | > >Wszystko to nazwy oparte na negacji pewnych postaw i przekonań.> Bo tyle dokładnie one znaczą. Ateizm to odrzucenie istnienia bogów i nic więcej. To nie jest jakiś jednolity spójny system.Negacja czegokolwiek nie powinna być programem. Ateiści mają jednak coś więcej do powiedzenia oprócz "odrzucenia istnienia bogów". Czy można mówić o jednolitym systemie wśród ateistów? Nie. Tyle, że teoretyczne systemy religijne też są tylko teoretycznie. Wierzący wybierają jak rodzynki z ciasta, to co im odpowiada. Np. duży procent katolików nie wierzy w piekło, diabły, za to wierzą w reinkarnację. Mimo to uważają się za 100% katolików. Ateiści są bardziej zindywidualizowani. Nie mają organizacji, która za nich myśli. Mają za to wgląd w te ponad dwa tysiące lat dziejów filozofii, a w nich tych paru mądrali, którzy byli z bogami na bakier. W dodatku w czasach, kiedy to było bardziej ryzykowne niż obecnie w świecie zachodnim. > Ludzie wierzący też są racjonalistami. Religia stojąca w sprzeczności z racjonalizmem zajmuje tylko część ich życia w pozostałych sferach działają racjonalnie, są np. wybitnymi naukowcami.No i brawo. Okazuje się, że religia jest w pracy balastem. Rozumiem, że służy rozrywce w czasie wolnym?
|
|
|  | | Lodowy (1486 punktów) | >Negacja czegokolwiek nie powinna być programem. Ateiści mają jednak coś więcej do powiedzenia oprócz "odrzucenia istnienia bogów". Nie. Ateizm to tylko informacja o tym, że wyklucza się istnienie bogów. Co kto ma do powiedzenia, i czy w ogóle ma coś poza tym do powiedzenia, zależy od danego człowieka. Ktoś jest racjonalistą, ale może być też faszystą, inny hedonistą, a jeszcze inny może zakończyć swój wysiłek intelektualny na tym, że bogów nie ma. >Czy można mówić o jednolitym systemie wśród ateistów? Nie. Tyle, że teoretyczne systemy religijne też są tylko teoretycznie. Słusznie zwracasz uwagę, by nie pisać o ateiźmie tylko w odniesieniu do religii, ale sama to robisz. >Wierzący wybierają jak rodzynki z ciasta, to co im odpowiada. Np. duży procent katolików nie wierzy w piekło, diabły, za to wierzą w reinkarnację. Mimo to uważają się za 100% katolików. Oni mogą się uważać za 100% katolików, ale nimi nie są. Wiara katolicka jest systemem bardzo spójnym, katolicy mieli na to dwa tysiąclecia. Nie wiem tylko jakie to ma znaczenie w rozstrzyganiu spójności ateizmu, i czy ateizmowi jakaś spójność jest w ogóle potrzebna. >Ateiści są bardziej zindywidualizowani. Tu się zgadzam. >Nie mają organizacji, która za nich myśli. I nie będzie, bo to raczej niemożliwe.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> >Nie mają organizacji, która za nich myśli.> I nie będzie, bo to raczej niemożliwe.Oczywiście, że będą mieli, już się tworzą. A czy się komu podoba czy nie - PSR to jeden z przykładów. Na serio wierzysz, że każdy członek takich organizacji to krytyczny uczestnik, nie powielacz pewnych poglądów? Bo ja nie.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jest różnica pomiędzy oryginalnym poglądem (na przykład Dawkins ze swoją sugestią memów) a sobą samym jako punktem odniesienia (internet jest pełen indywidualistów skrytych za nikami, którzy uważają, iż oryginalność sprowadza się do ich własnego gustu i w oparciu o niego krytykują inne postawy). Ja znam już dość dobrze wrocławski oddział PSR i ciężko go nazwać jednomyślnym.
|
|
| | |  | | Lodowy (1486 punktów) | > >>Nie mają organizacji, która za nich myśli.> >I nie będzie, bo to raczej niemożliwe.> Oczywiście, że będą mieli, już się tworzą. A czy się komu podoba czy nie - PSR to jeden z przykładów.PSR to stowarzyszenie racjonalistów, a mowa była o ateistach, a to jest różnica. > Na serio wierzysz, że każdy członek takich organizacji to krytyczny uczestnik, nie powielacz pewnych poglądów? Bo ja nie.Zgadzam się z tobą. Tylko że nie o tym była mowa. Mnie nie są potrzebna żadne organizacje i stowarzyszenia, ale rozumiem że inni mogą mieć taką potrzebę. Mam tylko nadzieję, że nie potrzebują, jak napisała Almentyna, "organizacji która za nich myśli".
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | >Oni mogą się uważać za 100% katolików, ale nimi nie są. Wiara katolicka jest systemem bardzo spójnym, katolicy mieli na to dwa tysiąclecia.
To jest temat na osobny wątek. Tu tylko zasygnalizuję, że katolicyzm wcale nie jest jakoś szczególnie spójny. To ukryta forma politeizmu, co słusznie zarzucają katolikom wyznawcy innych denominacji (tak to się chyba fachowo nazywa: protestanci itd).
|
|
| | |  | | Lodowy (1486 punktów) | > >Oni mogą się uważać za 100% katolików, ale nimi nie są. Wiara katolicka jest systemem bardzo spójnym, katolicy mieli na to dwa tysiąclecia.> To jest temat na osobny wątek. Tu tylko zasygnalizuję, że katolicyzm wcale nie jest jakoś szczególnie spójny. To ukryta forma politeizmu, co słusznie zarzucają katolikom wyznawcy innych denominacji (tak to się chyba fachowo nazywa: protestanci itd).Jeśli jesteś ateistką to co Cię obchodzi co zarzucają katolikom wyznawcy innych religii. Nudzi Ci się? Dobrze zaczęłaś, żeby pisać pozytywnie o ateiźmie i liczyłem na dyskusję bez pisania o religii, ale kończy się jak zwykle na rozmowach o katolicyźmie. Takich dyskusji to tu jest na pęczki.
|
|
| | | |  | | Almentyna (417 punktów) | > Jeśli jesteś ateistką to co Cię obchodzi co zarzucają katolikom wyznawcy innych religii. Nudzi Ci się?> Dobrze zaczęłaś, żeby pisać pozytywnie o ateizmie i liczyłem na dyskusję bez pisania o religii, ale kończy się jak zwykle na rozmowach o katolicyzmie. Takich dyskusji to tu jest na pęczki.  Po prostu odpowiadam na niektóre wypowiedzi. Religia mnie fascynuje, ponieważ nie rozumiem tego zaczadzenia, chociaż staram się zrozumieć motywacje ludzi. Np. po to, żeby pojąć dlaczego tak łatwo obrazić czyjeś uczucia religijne, a tak trudno moje? To tak jakby wierząca większość nie dawała mi prawa do uczuć związanych z systemem wartości. A te dyskusje "na pęczki" widocznie są potrzebne, skoro wywołują taki oddźwięk.
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | No słuszna uwaga - żeby był a-teizm najpierw musi być teizm. Bo w tym pięknym kraju praktycznie nie ma ludzi, którzy rodzą się w normalnej rodzinie odrzucającej bajki. Innymi słowy - człowiek dorasta w odrzuceniu wiary katolickiej, w naszym wypadku. Więcej - dorastając widzi mechanizmy manipulacji wdrażane przez kościół, widzi represje ludzi nie zgadzających się z "jedynym słusznym kierunkiem zbawienia duszy", często doświadcza ich na własnej skórze, dostrzega wagę, jaką bóg przywiązuje do mamony... innymi słowy wszystko to, co w tej wierze plugawe i niskie. I nagle, z wesołego zwolennika braku religii robi się wredny ateista. To tak jak z bójką na ulicy. Widzisz jak grupka silnych gnojków tłucze i okrada słabego - część ludzi próbuje pomóc. Nie nazywasz go wtedy agresorem
|
|
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Poza tym racjonalizm może nawet nie wspominać imienia boga, tyle jest innych ważnych i ciekawych spraw do omówienia. Czy zgadzacie się ze mną choć trochę? Cóż - koncepcje teistyczne są totalne. Uważam, że na przykład prace naukowca - teisty dotyczące tematów ogólnych (na przykład fizyki teoretycznej, albo pochodzenia życia) mogą być celowo obarczane błędem przez samego autora. Przykładów nie brakuje. Inaczej też myśli się o relacjach społecznych, czy o relacjach człowiek - reszta środowiska z urojonym bogiem w tle. Zwłaszcza z takim bogiem, który jest obietnicą zaświatowego hoteliku. Tutaj bardzo atawistyczne lęki i nadzieje kazały niejednemu naukowcowi porzucić zajęcie. Właśnie - słowo "zajęcie". Otóż nauka (i w szerszym kontekście materialne życie na materialnej i jedynej Ziemi) jest dla teisty zajęciem. Dla kogoś kto nie przyjmuje na wiarę systemu sprzecznego z tym co się zajmuje, nauka (w szerszym kontekście życie) nie jest tylko zajęciem, ale też postawą, pasją, dążeniem do prawdy. Moim zdaniem być ateistą to mówić - "bądź naprawdę, nie ćpaj religii, jesteśmy śmiertelni a rzeczywisty wszechświat to nasz jedyny, najpiękniejszy dom".
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | >Moim zdaniem być ateistą to mówić - "bądź naprawdę, nie ćpaj religii, jesteśmy śmiertelni a rzeczywisty wszechświat to nasz jedyny, najpiękniejszy dom".
A czym gadanina o "rzeczywistym wszechświecie" różni się od religijnego zaćpania? Niby jak uczeni mają mieć dostęp do tego wszechświata? Na drodze mistycznej komunii z empirią?
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >>Moim zdaniem być ateistą to mówić - "bądź naprawdę, nie ćpaj religii, jesteśmy śmiertelni a rzeczywisty wszechświat to nasz jedyny, najpiękniejszy dom". >A czym gadanina o "rzeczywistym wszechświecie" różni się od religijnego zaćpania? Niby jak uczeni mają mieć dostęp do tego wszechświata? Na drodze mistycznej komunii z empirią?
Cały bajer polega na tym, że naukowcy nie tłumaczą świata kosmicznym Żydem i nie chcą z tego tytułu monopolu na "prawdę", oraz kasy na tacę.
Religia służy wykorzystaniu łatwowierności człowieka. Nauka - siłą rzeczy - jest adresowana do tych co chociaż próbują myśleć.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Religia służy wykorzystaniu łatwowierności człowieka. Nauka - siłą rzeczy - jest adresowana do tych co chociaż próbują myśleć.
Cóż, ja tam wiem, że nauka, jak większość aktywności, służy przede wszystkim zarabianiu pieniędzy. Owszem, w przyjemny, rozwijający sposób, lecz wciąż, romantyczne idealizowanie jest dość zabawne.
No i ta religia jako narzędzie ucisku - możemy się nie zgadzać z wyborami ludzi, ale skoro już tak bardzo chcą wierzyć w "Kosmicznego Żyda", to może dajmy im spokój a nie na siłę uszczęśliwiajmy?
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiedza o tym gdzie się jest i jak się jest to więcej niż zarabianie pieniędzy. Jesteśmy śmiertelni, życie szybko upływa, miło jest zatem je odkrywać i próbować rozumieć. To nie są dwie mody - religijna i naukowa. Garnek szamański nie jest Słońcem, które odkryła nauka. Naukowe Słońce jest dużo ciekawsze od szamańskiego i nikt go nie wymyśla na siłę. Wręcz przeciwnie - Słońce sobie jest, a ci którzy je badają starają się wyjaśnić jak działa. W sumie już się im udało. Wyobraź sobie teraz, iż jesteś dzieckiem umarłej gwiazdy, gdyż masz w sobie pierwiastki, do których zaistnienia mogło dojść tylko i wyłącznie w jądrze jakiejść gwiazdy. Ta gwiazda musiała wybuchnąć i rozsiać swoją materię po okolicy. Z owego obłoku uformowała się nowa gwiazda wraz z planetami i dzięki temu jesteśmy. Piękna rzecz, której nikt by sobie nie wymyślił, a którą zaobserwowano (znaleźliśmy supernowe, oraz mgławicowe mateczniki gwiazd).
A jeśli chodzi o ludzi od kosmicznego żyda pozostaje kwestia ich dzieci. Czy to nie jest nieuczciwe, że od małego niektórzy ludzie muszą się godzić na obsesyjne klechdy mające im zapewnić zaświatowy hotelik, który nie istnieje. Oczywiście niektórzy mówią, że przecież wiele dzieci buntuje się i myśli później samodzielnie, lecz ja coraz częściej stykam się z informacją, iż owe wiele to 10%. Mamy zatem 90% młodych ludzich skazanych na wierzenie w głupoty przez całe życie. I to jest moim zdaniem straszne.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Piękna rzecz, której nikt by sobie nie wymyślił, a którą zaobserwowano (znaleźliśmy supernowe, oraz mgławicowe mateczniki gwiazd).
Gwoli ścisłości, ktoś to sobie wymyślił, by wyjaśnić atomy znajdywane w ziemi i plamy gazów obserwowane na niebie. No ale to szczegół.
Istotne jest - niektórym ludziom naprawdę nie potrzeba prawdziwej wiedzy o świecie. Z tym też należy się pogodzić.
> I to jest moim zdaniem straszne.
I co z tego? Ten świat jest strasznym miejscem. Jeśli sądzisz, że masowe pozbawianie dzieci rodziców by o ulepszyło to jesteś w błędzie (a to jedyny sposób by "ochronić" dzieci przed religijną indoktrynacją).
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Atomy są, nikt ich sobie nie wymyślił. Próba wyjaśnienia funkcjonowania atomów to co innego niż "wymyślanie sobie". Każdy człowiek próbuje racjonalizacji tego co widzi, nawet najbardziej naćpany wiarą (choć się to dość szalone wyjaśnienia, trzymające się blisko pępka narkomana). Świat jest pięknym, a nie strasznym miejscem. Gdy ktoś się wogóle nie zastanawia nad miejscem w którym żyje, przeważnie bezkrytycznie przejmuje poglądy otoczenie i - tu paradoks - potrafi ich bronić dużo fanatyczniej, niż osoby, które próbowały myśleć na temat tychże poglądów. Nie ma stanu zerowego - gdy ktoś nie myśli, wtedy powtarza bezkrytycznie czyjeś opinie. Opinia o nie posiadaniu opinii też jest opinią. Nie można bowiem nie posiadać opinii  . Opinia o nieposiadania opinii sprowadza się do mocnego dyktatu własnych interesów (tak musi być, gdyż ja tak CZUJĘ). Wiara bazuje często na tych dwóch typach lenistwa poznawczego. Nie mówię tu o intelektualizmie, bo aby próbować coś uczciwie zrozumieć, wcale nie trzeba być geniuszem. Wystarczy odrobina uczciwości i radości z życia.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Świat jest pięknym, a nie strasznym miejscem.
Bywa też pięknym miejscem, przede wszystkim jest jednak straszny, życie w nim to (w głębszym znaczeniu) wyłącznie cierpienie. To w sumie trywialne, oczywiste prawdy. Ktoś zafascynowany kultura Indii powinien być ich szczególnie świadomym.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja lubię Indie i badam ich kulturę, ale nie oznacza to, iż popieram pesymizm zawarty w niektórych (ale nie wszystkich) odgałęzianach hinduizmu. Moim zdaniem próba zrozumienia świata owocuje tym, iż pesymizm znika, a pojawia się radość. Co zresztą bywa istotą pesymizmów? 1. Sensowne powody - wojna, choroby, tęsknota nie do nasycenia, głod etc. 2. Naćpane powody - uznanie iż rzeczy istniejące przez jakiś czas są gorsze od wiecznotrwałych - mamy tu zaświatowy hotelik i często to jego lśniąca fasadka buduje pesymizm u panów teologów
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Ja lubię Indie i badam ich kulturę, ale nie oznacza to, iż popieram pesymizm zawarty w niektórych (ale nie wszystkich) odgałęzianach hinduizmu.Rzekłbym, że trzeźwość w ocenie świata (a nie pesymizm) jest jeszcze bardziej obecna w buddyźmie. > Moim zdaniem próba zrozumienia świata owocuje tym, iż pesymizm znika, a pojawia się radość.Jak rzekłem, nie wiem co z pesymizmem, ale im lepiej rozumiemy świat, tym bardziej jasne jest, że nie ma co oczekiwać w nim trwałej radości. > Co zresztą bywa istotą pesymizmów?> 1. Sensowne powody - wojna, choroby, tęsknota nie do nasycenia, głod etc.I one wystarczą. > 2. Naćpane powody - uznanie iż rzeczy istniejące przez jakiś czas są gorsze od wiecznotrwałych - mamy tu zaświatowy hotelik i często to jego lśniąca fasadka buduje pesymizm u panów teologów  Starczy uświadomić sobie, że wszytko jest nietrwałe. Nie trzeba sobie wymyślać zaświatowych hotelików.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale zapominasz o rzeczach pozytywnych - na przykład o tym, że wogóle, po miliardach lat ewolucji, istniejesz. I większość osób decyduje się na to istnienie (potrafimy się sami zabić, czyż nie?) zatem:
1. Są nieszczerzy i rządzi nimi strach. Należy więc się wyrwać z jego władzy. Są trzy drogi: a) popełnić samobójstwo b) naćpać się opium religii i wmówić sobie zaświatową poczekalnię c) zrozumieć miejsce w którym się żyje i uśmiechnąć się do niego (mimo możliwej śmierci matki, dziecka, własnej...) 2. Podoba im się istnienie, pomimo rozlicznych wad (cóż ich nie ma?) oceniają je dodatnio, są optymistami.
|
|
| | | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Świat jest pięknym, a nie strasznym miejscem. Kwestia indywidualna. >Wystarczy odrobina uczciwości i radości z życia. Ooo, a cóż to takiego uczciwość.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W tym kontekście nie przyjmowanie rzeczy na wiarę, nawet jeśli ta wiara okazuje się wciągającym narkotykiem.
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Cóż, ja tam wiem, że nauka, jak większość aktywności, służy przede wszystkim zarabianiu pieniędzy. Owszem, w przyjemny, rozwijający sposób, lecz wciąż, romantyczne idealizowanie jest dość zabawne.
Z czegoś żyć trzeba, nie widzę więc nic zdrożnego w tym, że jakiś badacz będzie chciał zarobić na swoich odkryciach. Romantyzm romantyzmem, ale istnieje jednak wyraźna rozbieżność w podejściu osoby duchownej i naukowca do zarabianych pieniędzy. Znaczna część duchowieństwa z radością patrzy na rosnący stos monet, jest to jedyna rzecz, do której się przyczyniają - naukowiec z kolei cieszy się mogąc wyjaśnić jakąś zależność, odkrywając czy konstruując. Jego praca bowiem faktycznie służy czemuś więcej, niż tylko kontroli tłumu.
>No i ta religia jako narzędzie ucisku - możemy się nie zgadzać z wyborami ludzi, ale skoro już tak bardzo chcą wierzyć w "Kosmicznego Żyda", to może dajmy im spokój a nie na siłę uszczęśliwiajmy?
Ludzie uwielbiają bajki. Ilu jest "wyznawców" mitologii Cthulhu? Ciężko powiedzieć, ale istnieją takie kościoły. Ale i tu jest różnica - Cthulhu bowiem z założenia jest bajką.
Uszczęśliwiać nikogo się nie da poprzez odcięcie go na siłę od tego w co wierzy od dzieciństwa. Można jednak zadbać, aby przyszłe pokolenia nie wyrastały w wierze w świętego Mikołaja dla dorosłych. Kościół działa jak sekta, wyzyskuje ludzi przez omamienie, fałszywe obietnice.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie na drodze mistycznej komunii z empirią... Nie wiem, skąd to wziąłeś.
Robi się to tak - jest jakieś zjawisko, bada się mechanizm wedle którego zachodzi. Nie zawsze ten mechanizm jest łatwy do zauważenia, zatem zakłada się rózne hipotezy, które są weryfikowane. I teraz pomedytuj nad czasownikiem "weryfikować"... Jest przeciwieństwem naćpania.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Z pewnością nie jest dobrze, kiedy światopogląd w dużej mierze ukształtuje się na negacji czegoś tam, bo nie musi to być akurat religia, może to być na przykład państwo. A im bardziej wadliwa konstrukcja a taką właśnie będzie religia, tym negatywnych uwag więcej - razem mogą zacząć tworzyć pewną spójną, logiczną konstrukcję by w końcu stać się wyrazem tego, co nazywamy światopoglądem.
Sytuacja podobna do tej, kiedy kreacjoniści odnajdują słabe punkty w teorii ewolucji, kiedy skupiają się na znakach zapytania a być może nawet odnajdują pojedyncze, fałszywe wnioski i na bazie tego pokaźnego z czasem zbioru niejasności i fałszu konstruują swój światopogląd. Ale nawet gdyby rzeczywiście zebrali tylko fałszywe wnioski, ich wizja jest nic nie warta, gdyż nie proponuje czegoś lepszego od teorii ewolucji, czegoś dzięki czemu łatwiej byłoby nam zrozumieć życie czy szybciej dokonywać postępu naukowego.
Myślę, że o podobną sytuację chodzi w tym wypadku i bardzo możliwe, że część ateistów swój światopogląd oparło na dowodach świadczących o błędności religii, przez co nie są w stanie zaproponować rozsądnej alternatywy względem religii. Potrafią na przykład wyraźnie ukazać bezsens jakiejś rzeczy, ale nie umieją pokazać tego, co miałoby sens.
Alternatywą dla teorii naukowej jest lepsza teoria, a dążenie do jej powstania może być inspirowane świadomością niedoskonałości teorii obowiązującej, choć rzeczywiście nie jest to jedyny motyw. Myślę, że podobnie rzeczy mają się w tym religijnym przypadku - świadomość fałszu jaki niesie religia powinna prowadzić do tworzenia alternatywy dla niej a nie skupiać się głównie na udowodnianiu już udowodnionego. To ta alternatywa wywrze największy wpływ na odchodzenie ludzi od religii. Tak więc zgadzam się, że trzeba nam czegoś zdecydowanie pozytywnego, twórczego, sensownego,w jakiś sposób także atrakcyjnego.
|
|
| MUZGOJAD (276 punktów) | Myślę, że mylisz ateistów z ateistami-ANTYTEISTAMI. Ci pierwsi nie opierają swoich przekonań na negacji innych. W każdym razie nie na aktywnej, nieustępliwej, nieustannej, codziennej negacji. Po prostu nie wierzą w bogów. Wprawdzie jest to samo w sobie odrzuceniem wiary, ale nie da się przecież tego uniknąć. Trzeba byłoby się zupełnie odizolować od religii, od społeczeństwa i nawet przez chwilę nie pomyśleć, że może istnieć bóg. A Ci drudzy? Też nie potrzebują dowodów na nieistnienie bogów, aby być ateistami. Opierają swoje poglądy na dokładnie tym samym, co "milczący" ateiści. Co ich różni? Rożni ich to, że próbują zwalczyć religię, nauczyć ludzi myśleć rozumnie, często odseparować państwo od kościoła. Takie działania wymagają czasem "negacji religii", ale nie są one fundamentem wiary (niewiary) ateisty-antyteisty. Nie polegają one też na "udowadnianiu, że Bóg nie istnieje, że Biblia to dzieło człowieka" czy czymś podobnym. Jeśli ktoś się w ten sposób za przekonywanie ludzi do porzucenia wiary zabiera, to robi to źle, bo mu się po prostu nie uda. Richard Dawkins i wiele innych ateistów (antyteistów) czyni to odpowiednio, a mianowicie pomaga ludziom zrozumieć, że wierząc w bóstwa, nie myślą racjonalnie i zachęca ich do racjonalnego myślenia. Nie musisz wyznaczać sobie w życiu podobnych celów, co nie znaczy, że Twój ateizm będzie inny, a już na pewno nie lepszy. > Poza tym racjonalizm może nawet nie wspominać imienia boga, tyle jest innych ważnych i ciekawych spraw do omówienia. Czy zgadzacie się ze mną choć trochę?Przez jakiś czas tak myślałem. Uważałem, że walka z religią to trochę jak walka z wiatrakami. Głównie to właśnie Richard Dawkins przekonał mnie, że czasem warto się trochę pomęczyć. Raczej nie będę robił tego na taką skalę jak on, ale przynajmniej nie będę uznawał już tego za bezskuteczne i daremne. Chciałbym polecić Ci pewną dyskusję, w której udział bierze, między innymi Dawkins. W pewnym momencie rozmawia o tym, co by było, gdyby nie było religii. Każdy racjonalista i naukowiec mógłby zajmować się wieloma innymi, ciekawszymi sprawami. Ten szczytny cel wymaga jednak zwalczania religii. Tu masz linka do pierwszej części: www.youtube.com/watch?v=MuyUz2XLp1EA tu z polskimi napisami, jeśli wolisz: www.youtube.com/watch?v=XRJADccQSzA
|
|
-1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >oparte na negacji pewnych postaw i przekonań. >Taka negacja bardzo mnie złości
W odwiecznej walce dobra ze złem, ludzie dobrzy nie mogą przechodzić obojętnie obok zła. Maltretowane dzieci, gwałcone kobiety, prześladowane mniejszości, niewolnicy, ofiary przestępstw... to są ludzie, na których nie wolno nam patrzeć obojętnie. Człowiek dobry tym różni się od człowieka złego, że neguje te postawy i przekonania, które prowadzą do czynienia zła.
Ludzie źli, o nieczystym sumieniu, naturalnie stają po stronie tolerancji i relatywizmu moralnego. Ateista naturalnie staje po stronie dobra, przeciwko złu o nazwie "religia", po stronie ogłupianych dzieci, po stronie manipulowanych i wykorzystywanych ludzi, po stronie mniejszości prześladowanych przez fanatyków religijnych, po stronie prawdy i nauki atakowanej przez ciemniaków.
Nie przechodzimy obojętnie obok wiary religijnej.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>W odwiecznej walce dobra ze złem
Uhm, chodzi o te konflikt, w którym protagonistą jest Czarodziejka z Księżyca?
>ludzie dobrzy nie mogą przechodzić obojętnie obok zła
Czyli Wojowniczki w Mundurkach nie będą tolerować Yuma i innych Daimonów.
>Maltretowane dzieci, gwałcone kobiety, prześladowane mniejszości, niewolnicy, ofiary przestępstw
łe, a już myślałem, że to miał być odwieczny konflikt a to same zjawiska z ostatnich kilkuset tysięcy lat najwyżej...
>to są ludzie, na których nie wolno nam patrzeć obojętnie.
A kto nam zabroni?
>Człowiek dobry tym różni się od człowieka złego, że neguje te postawy i przekonania, które prowadzą do czynienia zła.
A róża jest różą i tym się różni od fiołka, że nie jest fiołkiem.
>Ludzie źli, o nieczystym sumieniu, naturalnie stają po stronie tolerancji i relatywizmu moralnego.
A, wielbiciel "cywilizacji życia" z ciebie - nie dla aborcji i zboczonych związków pedałów. No ale jak to połączyć z troską o mniejszości?
>Ateista naturalnie staje po stronie dobra
Tak, dlatego Stalin to naprawdę było Słońce Ludzkości.
>przeciwko złu o nazwie "religia", po stronie ogłupianych dzieci, po stronie manipulowanych i wykorzystywanych ludzi, po stronie mniejszości prześladowanych przez fanatyków religijnych, po stronie prawdy i nauki atakowanej przez ciemniaków.
I teraz chusteczka, i zmywamy spermę, co nam trysnęła przy tej onanizacji.
jakem ciemniak - zaraz się porzygam...
>Nie przechodzimy obojętnie obok wiary religijnej.
Ja tam zwykle przechodzę.
|
|
4 na 4 | kogut59 (3090 punktów) | > A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wynaniowość...> Wszystko to nazwy oparte na negacji pewnych postaw i przekonań.> Taka negacja bardzo mnie złości. Brak wiary w duchy nie jest negacja - jest brakiem wiary w duchy 
|
|
 | | Almentyna (417 punktów) | > Brak wiary w duchy nie jest negacja - jest brakiem wiary w duchy  > Świetne! W kwestii formalnej: Brak z założenia ma znak ujemny
|
|
|  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > > Brak wiary w duchy nie jest negacja - jest brakiem wiary w duchy  > >Świetne!> W kwestii formalnej:> Brak z założenia ma znak ujemny  Wcale nie-świetnie. W kwestii formalnej: Brak z założenia nie ma znaku ujemnego. Ma znak 0 (słownie: zero)  .
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | > Brak z założenia nie ma znaku ujemnego. Ma znak 0 (słownie: zero) .To zależy, jak patrzeć. Z punktu widzenia logiki masz rację. Z analizy treści słowa "brak" - niekoniecznie. Mam w koszyku 10 jabłek, jedno ktoś ukradł, brakuje go, mam dziewięć. I co? Brak to zero? :- )
|
|
| | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > To zależy, jak patrzeć. Z punktu widzenia logiki masz rację.Wystarczy  .
|
|
| | | |  | | Almentyna (417 punktów) | > >To zależy, jak patrzeć. Z punktu widzenia logiki masz rację.> Wystarczy .Arytmetyka nie jest logiczna?
|
|
| | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Arytmetyka nie jest logiczna?O, Jezusie...  . Napisałaś: Z analizy treści słowa "brak" - niekoniecznie. Mam w koszyku 10 jabłek, jedno ktoś ukradł, brakuje go, mam dziewięć. I co? Brak to zero?Jedenaste: nie mieszaj. Nie wkładaj w arytmetykę chciejstw własnych. 10 jabłek minus 1 jabłko to 9 jabłek. Tyle. Że to nazywasz "brakiem" bierze się z tego, że z góry postrzegłaś się jako właścicielkę akurat 10 jabłek i "brak" jednego za swą krzywdę poczytujesz. W porządku. Ale do arytmetyki ma się to nijak.
|
|
| | | | | |  | | Almentyna (417 punktów) | >Ale do arytmetyki ma się to nijak.
To jest przykład ze szkolnego zadania (dawno ono było, ale było).
Poza tym mogę sobie dzielić rozumienie słowa "brak" według innych zasad niż logika formalna, która nie jest jedynym słusznym narzędziem oceny treści.
Językoznawstwo proponuje wiele funkcji dla wypowiedzi, które nijak się mają do logiki formalnej, są oceniane z innej perspektywy. Nie widzę powodu, żeby zakładać, że wszystko co wypowiadamy mieści się układzie logiczno-formalnym. Wyrażanie przekonań, opinii i emocji nie jest aktem formalnym, tylko aktem mowy. Może mieć inny cel niż bycie przekładalnym na równanie.
Jeżeli twierdzę, że słowo "brak" wyraża coś ujemnego, jakiś ubytek, to wystarczy to przyjąć do wiadomości. Takie rozumienie "braku" ma sens w komunikacji międzyludzkiej. I tego sensu bronię, to jest moje prawo, szczególnie że takie rozumienie nie jest bezrozumne, chociaż pewnie masz inne zdanie na ten temat ; -)
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Ale do arytmetyki ma się to nijak.> To jest przykład ze szkolnego zadania (dawno ono było, ale było).Zapewne jednak nie było to zadanie na zdefiniowanie "braku". > Poza tym mogę sobie dzielić rozumienie słowa "brak" według innych zasad niż logika formalna, która nie jest jedynym słusznym narzędziem oceny treści.> Językoznawstwo proponuje wiele funkcji dla wypowiedzi, które nijak się mają do logiki formalnej, są oceniane z innej perspektywy. Nie widzę powodu, żeby zakładać, że wszystko co wypowiadamy mieści się układzie logiczno-formalnym. Wyrażanie przekonań, opinii i emocji nie jest aktem formalnym, tylko aktem mowy. Może mieć inny cel niż bycie przekładalnym na równanie.> Jeżeli twierdzę, że słowo "brak" wyraża coś ujemnego, jakiś ubytek, to wystarczy to przyjąć do wiadomości. Takie rozumienie "braku" ma sens w komunikacji międzyludzkiej. I tego sensu bronię, to jest moje prawo, szczególnie że takie rozumienie nie jest bezrozumne, chociaż pewnie masz inne zdanie na ten temat ; -)Jasne, Almentyno. Nie trać czasu na tłumaczenie mi oczywistości - rozumiem je. Ale to Ty wybrałaś boisko, na którym spór się potoczył, pisząc: Świetnie! W kwestii formalnej: Brak z założenia ma znak ujemny  nie przysługuje Ci zatem prawo do pretensji, że właśnie z kwestii formalnych Cię rozliczam. Tymczasem wyżej bronisz się poprzez próbę przeniesienia gry na boisko inne. Trochę tak jakby drużyna po stracie gola zawołała: "Ale, ale! Się nie liczy! Bo w siatkówkę gramy, nie w nogę - wam się tylko zdawało!"
|
|
| | | | | | | |  | | Almentyna (417 punktów) | > W kwestii formalnej:Ta "kwestia formalna" wzięła mi się z różnych zebrań i debat, gdzie jak wiadomo jest to wytrych do ustawienia dyskusji na własnym polu. "Formalność" nie jedno ma znaczenie :- ) > Brak z założenia ma znak ujemny [/color]> nie przysługuje Ci zatem prawo do pretensji, że właśnie z kwestii formalnych Cię rozliczam.Toż przyznałam Ci rację w podejściu do formalności logicznej. Cóż kiedy co innego powiedziałam, po prostu w innym języku : -) Proponuję "zawieszenie broni" w odniesieniu do FORMY
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Proponuję "zawieszenie broni" w odniesieniu do FORMY  Przyjmuję. Leń jestem zawołany  .
|
|
|  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > > Brak wiary w duchy nie jest negacja - jest brakiem wiary w duchy  > >Świetne!> W kwestii formalnej:> Brak z założenia ma znak ujemny  Zakładam ze brak wiary w duchy jest dla mnie pozytywem = wzbogaca moje życie duchowe i nie ogranicza horyzontów myślowych. Brak wojny, AIDS, głodu, wyrostka robaczkowego oraz całej rzeszy innych jest moja filozofia życiowa. Dlatego dziwi mnie negatywna ocena za brak czegoś ? Czy posiadanie wszystkiego w/w poczyniłoby Ciebie szczęśliwszą ?
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | > Brak wojny, AIDS, głodu, wyrostka robaczkowego oraz całej rzeszy innych jest moja filozofia życiowa. Dlatego dziwi mnie negatywna ocena za brak czegoś ? Czy posiadanie wszystkiego w/w poczyniłoby Ciebie szczęśliwszą ?  Brak czegoś negatywnego interpretuję jako dwa minusy. W sumie plus, nie sądzisz? ;- )
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiara w duchy jest negacją wielu rzeczy.
|
|
1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wyznaniowość... >Wszystko to nazwy oparte na negacji pewnych postaw i przekonań. Istnieją dwie możliwości: teizm i ateizm, dlaczego uważasz że ta druga jest gorsza? Dlatego że zawiera przedrostek "a"... Czy nie-filatelista jest gorszy od filatelisty? może zbiera widokówki. To tylko kwestia zwyczajowo przyjętej terminologii. W rozumieniu najwęższym ateizm jest tylko nieprzyjęciem założeń i argumentów teistów - np. z powodu braku czasu do zapoznania sie z nimi - i... zajęciem się "swoimi sprawami".
>Zwalczanie czyjejś wiary jest jałowe. Jeśli nawet tak, to czasem może być konieczne. Np. zwalczanie wiary w to, że mordowanie niewiernych jest miłe jakiemuś bogu.
|
|
 | | Almentyna (417 punktów) | > Dlatego że zawiera przedrostek "a"... Czy nie-filatelista jest gorszy od filatelisty?A ja gdzieś napisałam, że gorszy? Uważam, że człowieka nie musi określać stosunek do wiary. Dla mnie ważniejsze są jego cechy motywujące do działań pozytywnych, a nie takie, które prowadzą do wzajemnego zwalczania światopoglądów. Pytanie o danego człowieka brzmi dla mnie tak: "co on/ona daje konstruktywnego?". To może być optymistyczna natura lub wiekopomny wynalazek, ale niech to będzie coś pozytywnego. > >Zwalczanie czyjejś wiary jest jałowe.> Jeśli nawet tak, to czasem może być konieczne. Np. zwalczanie wiary w to, że mordowanie niewiernych jest miłe jakiemuś bogu.Tu mylisz znaczenie słowa "wiara" i "przekonanie". Wiara w znaczeniu podstawowym to wyznawanie systemu jakiejś religii. Wiara ma inne synonimy odnoszące się do innych jej aspektów: * mniemanie, opinia, pogląd, pojęcie, przekonanie, przeświadczenie, punkt widzenia, sąd, spojrzenie, stosunek, zdanie * credo, kult, opium dla ludu, religia, teizm, wierzenia [religia] * dowiedzenie komuś czegoś, przekonanie, przeświadczenie, * ufność, (wiara), zaufanie * konfesja, (wiara), wyznanie [religia] Patrz: synonimy.ux.pl/A teraz wstaw słowa podkreślone w miejsce "wiara" w drugim cytowanym zdaniu.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Opium na dłuższą metę szkodzi, dlatego naprawdę, konstruktywnie i z ogromną przyjemnością jestem ateistą. A poza tym gram muzykę, piszę wiersze, badam różne kultury etc.
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | > A-teizm, a-gnostycyzm, bez-bożność, bez-wyznaniowość...> Wszystko to nazwy oparte na negacji pewnych postaw i przekonań.Hola, hola - "bez" może znaczyć też aprobatę. "Tak jej spodobał się bez, że została bez". A ateizm i agnostycyzm wcale nie musi być antyteizmem i antygnostycyzmem. W języku polskim pierwszy człon słów zaczynających się na 'a' nie musi być zaprzeczeniem, może być obojętnością jak: apolityczność, amoralność lub brakiem czegoś jak asymetria. Ateizm jest dosyć starożytnym epitetem, którym określano wszystkich, którzy nie wyznawali "naszego" boga. Epitet tak się spodobał bezbożnikom, że przyjęli go za przedmiot swej chwały. Bycie ateistą świadczyło o samodzielności myślenia i niepoddawaniu się dogmatom. > Taka negacja bardzo mnie złości.Jednych denerwuje to, innych tamto. > Czy nie wystarczy racjonalizm jako program pozytywny?Jednym wystarcza innym nie. Mnie zdecydowanie nie wystarcza i dlatego uważam się za naturalistę ontologicznego.> Zwalczanie czyjejś wiary jest jałowe.Nie koniecznie. Są umysły otwarte i zamknięte. Najczęściej umysły zamykają się wraz z wiekiem. Dotarcie intelektualne do "Rycerzy Niepokalanej", czyli "zakutych pał" jest rzeczywiście niemożliwym, ale optymiści uważają, że takich ludzi jest mniejszość. Do wszystkich innych - wolniej lub szybciej - ale coś dociera. > Poza tym racjonalizm może nawet nie wspominać imienia boga,Jak najbardziej może. > tyle jest innych ważnych i ciekawych spraw do omówienia.Jednych bardziej interesuje to innych tamto. Ja np. zawsze miałem dylemat czy bardziej kocham książki, czy dziewczyny. Na szczęście, na starość wybór dokonał się sam. > Czy zgadzacie się ze mną choć trochę?Wiecej jak trochę, ale nie ze wszystkim i nie wszyscy na raz. To dosyć wolny portal, głównie dla wolnomyślicieli. > PS. Witam wszystkim, jako pierwszorazowa, kłaniam się nisko  Oby nie za nisko! Damy na wszelki wypadek raczej "dygać" winny! Witam serdecznie Panią. **************************************************** > Z tego co wiemy, akurat matematyka, a nawet fizyka, nie są dziedzinami wiedzy sprzecznymi z wiarą religijną.Tak, potwierdza to nie tylko nasz laureat nagrody Templetona ks. prof. Michał Heller, ale i drugi wielki polski uczony prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, profesor zwyczajny na Wydziale Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, kierownik Zakładu Fizyki Kwantowej oraz doktor honoris causa Uniwersytetu w Królewcu, jest autorem ponad 110 prac naukowych i książek z zakresu fizyki teoretycznej oraz fundamentalnych problemów teorii kwantów i kosmologii kwantowej. Polecam: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/wszechwiedza.html> Nie znam zresztą żadnej dziedziny wiedzy, która byłaby "z założenia" sprzeczna z wiarą" (choć są dziedziny, co do których podejście religijne jest n i e r a c j o n a l n e).Trzeba by co nieco przeczytać. Na początek polecam krótki artykuł: www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary> Racjonalizm nie jest też przeciwieństwem wiary (np. Kant i moja "pani od chemii").Co pani od chemii i cioci Kloci, to wierzę na słowo, co do wiary Kanta, to jeszcze warto poczytać. Świat nie jest tak prosty, jak się niektórym wydaje.@@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | >A ateizm i agnostycyzm wcale nie musi być antyteizmem i antygnostycyzmem. W języku polskim pierwszy człon słów zaczynających się na 'a' nie musi być zaprzeczeniem, może być obojętnością jak: apolityczność, amoralność lub brakiem czegoś jak asymetria.
Piszesz Pan bardzo fundamentalnie, ale zauważ że ja traktuję przedrostki a-, bez-, anty- jako samookreślenie zubażające. Jako wskazanie na brak pewnej cechy czy postawy. I mimo że nie zamierzam oddawać życia za poglądy, to jednak wysuwam koncepcję określeń niosących w sobie program pozytywny. To być może utopia, ale za to moja ;- )
>Epitet tak się spodobał bezbożnikom, że przyjęli go za przedmiot swej chwały. Bycie ateistą świadczyło o samodzielności myślenia i niepoddawaniu się dogmatom.
To porównaj określenia "barbarzyńca" i "poganin". Kim wolałbyś być, gdybyś nie był naturalistą ontologicznym?
>>Czy zgadzacie się ze mną choć trochę? >Wiecej jak trochę, ale nie ze wszystkim i nie wszyscy na raz. To dosyć wolny portal, głównie dla wolnomyślicieli.
To mnie zadowala. Wszystkie pięć stwierdzeń.
>>PS. Witam wszystkich, jako pierwszorazowa, kłaniam się nisko :- ) >Oby nie za nisko! Damy na wszelki wypadek raczej "dygać" winny!
Damy też ewoluują. Dygać przestałam w wieku dziesięciu lat ;- )
>Co pani od chemii i cioci Kloci, to wierzę na słowo, co do wiary Kanta, to jeszcze warto poczytać.
Ależ wiem. Nie zawsze da się upilnować żelazną ścisłość wypowiedzi, a czytanie i tak zajmuje mi 3/4 wolnego czasu.
> Świat nie jest tak prosty, jak się niektórym wydaje.@@@
Jasne, ale dążenie do prostoty i klarowności jest eleganckie. Pozdrawiam
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zarówno "poganin" jak i "barbarzyńca" są to określenia pejoratywne, nie mające związku ze sobą. "Poganin" oznacza "wieśniaka" i tak kpili chrześcijanie z pozbawionych przez siebie praw rzymsko-greckich politeistów, zanim zaczęli ich na szeroką skalę usuwać fizycznie. Określenie nie nacechowane pejoratywnie to "politeista".
|
|
| |  | -1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | Dziękuję za podanie innego punktu widzenia.
Ale, zauważ, nie chodziło mi wcale o zestawienie wyrazów związanych ze sobą i w dodatku pochlebnych, tylko o lekką ironię, do jakiej doprowadza mnie kontakt z pedantyczną etymologią, czy to dotyczy ateisty, czy poganina.
PWN: poganin [łac.], daw. wyznawca religii niechrześc., człowiek nieochrzczony (dla chrześcijanina). I w takim znaczeniu to słowo funkcjonuje powszechnie. Pochodzenie słowa od "wsi" i "wieśniaka" jest oczywiście prawdą, tyle że obecnie nieistotną w praktyce językowej.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jakkolwiek by nie mówili monoteiści na politeistów, można być pewnym, że przeważnie nie chcą uszanować swoich rozmówców...
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Piszesz Pan bardzo fundamentalnie, Jasne jestem starym fundamentalistą, tylko jeszcze nie wiem jakiej wiary.
>ale zauważ że ja traktuję przedrostki a-, bez-, anty- jako samookreślenie zubażające. Oczywizda. Almena rzekła i słowo prawem się stanie. Oj, Młoda damo, najpierw to jeszcze długo należy korzystać ze słowników i encyklopedii.
>Jako wskazanie na brak pewnej cechy czy postawy. I mimo że nie zamierzam oddawać życia za poglądy, to jednak wysuwam koncepcję określeń niosących w sobie program pozytywny. To być może utopia, ale za to moja ;- ) Tezę almenologii może postawić, albo nieopierzona nastolatka, albo bardzo dojrzała intelektualistka. Gdzie Pani bliżej niech osądzą nasi czytelnicy.
>To porównaj określenia "barbarzyńca" i "poganin". Można dołożyć jeszcze giaura, goja i jeszcze kilka pogardliwych epitetów nadawanych innowiercom, ale żadna z nich (może dlatego, że nie zawierają w pierwszym członie 'a') nie została pozytywnie, tak jak ateizm, przyjęta przez epitetowanych.
>Kim wolałbyś być, gdybyś nie był naturalistą ontologicznym? Młodym bogiem! Do naturalizmu doszedłem intelektualną drogą i cenię sobie ten swój pogląd na świat. Myślę, że na tym forum nie jestem jedynym, a jednym z wielu.
>>Oby nie za nisko! Damy na wszelki wypadek raczej "dygać" winny! >Damy też ewoluują. Dygać przestałam w wieku dziesięciu lat ;- ) Kwestia wyboru, ja tam wolę te panie, które damami zostają nawet, gdy się wypinają.
>>Co pani od chemii i cioci Kloci, to wierzę na słowo, co do wiary Kanta, to jeszcze warto poczytać. >Ależ wiem. Nie zawsze da się upilnować żelazną ścisłość wypowiedzi, a czytanie i tak zajmuje mi 3/4 wolnego czasu. Mnie zajęło to 3/4 życia i ciągle czuję się tak niedoczytany, że zanim coś (palnę) napisze, to staram się sprawdzić.
>Jasne, ale dążenie do prostoty i klarowności jest eleganckie. Pod warunkiem, że dojdzie się do niej poprzez erudycję, a nie przez prymitywizm intelektualny.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | -1 na 1 | battistrada (14 punktów) |
> Pod warunkiem, że dojdzie się do niej poprzez erudycję, a nie przez prymitywizm intelektualny.Jak widzę -w praktyce, różnica między "naturalizmem ontologicznym" a "prymitywizmem intelektualnym" tkwi w -raz większej, raz mniejszej, ale tylko znajomości technik makijażu. W tej "praktyce" erudycja wydaje się być rodzajem intelektualnego onanizmu albo pieniactwa. Proponuję podjąć odważną refleksję nad ... "teleologiczną 1/4" i zastanowić, czy po wielu latach nie należałoby zrobić porządnego wietrzonka.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | > Jak widzę -w praktyce, różnica między "naturalizmem ontologicznym" a "prymitywizmem intelektualnym" tkwi w -raz większej, raz mniejszej, ale tylko znajomości technik makijażu. W tej "praktyce" erudycja wydaje się być rodzajem intelektualnego onanizmu albo pieniactwa. Proponuję podjąć odważną refleksję nad ... "teleologiczną 1/4" i zastanowić, czy po wielu latach nie należałoby zrobić porządnego wietrzonka.No cóż, poziom intelektualny nam rośnie.  Starzy milicjanci mawiali. - Rozumieć, to może nie rozumiem, ale przyp---lić to mogę. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | battistrada (14 punktów) |
> No cóż, poziom intelektualny nam rośnie.  > Starzy milicjanci mawiali.> - Rozumieć, to może nie rozumiem, ale przyp---lić to mogę.no właśnie  zwłaszcza wtedy, gdy sens własnych wypowiedzi umyka a ukryta inwektywa zastępuje argument. Pprzyp...lił starszy pan młodej damie. refleksyjnego dnia
|
|
| |  | | Almentyna (417 punktów) | > Oj, Młoda damo, najpierw to jeszcze długo należy korzystać ze słowników i encyklopedii.
Stary piernik to równie trafne określenie jak "młoda dama". Co prawda Pańskie besserwisserstwo jest uporczywe i denerwujące, ale ten model widać tak ma. W dodatku jest Pan nieuprzejmy i zgryźliwie złośliwy. Będę zobowiązana jeśli zechce Pan omijać moje wypowiedzi szerokim łukiem.
>Do naturalizmu doszedłem intelektualną drogą i cenię sobie ten swój pogląd na świat.
Gratuluję samopoczucia.
>Kwestia wyboru, ja tam wolę te panie, które damami zostają nawet, gdy się wypinają.
Coś Pan niekonsekwentny, raz jestem Młodą damą, raz wręcz przeciwnie, nie-damą.
>Pod warunkiem, że dojdzie się do niej poprzez erudycję, a nie przez prymitywizm intelektualny.
Zarzut prymitywizmu spotyka mnie po raz pierwszy, a że szczerze mówiąc chamski, to ponawiam apel: proszę mnie ignorować!
Żegnam Pana.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | >>Pod warunkiem, że dojdzie się do niej poprzez erudycję, a nie przez prymitywizm intelektualny. >Zarzut prymitywizmu spotyka mnie po raz pierwszy, a że szczerze mówiąc chamski, to ponawiam apel: proszę mnie ignorować!
Pan Andrzej Bogusławski dopisał dalsze zjadliwości i uporczywie mnie atakuje inwektywami. Oznajmiam, że jako autorka wątku skreśliłam jego ostatnią wypowiedź, uznając że nie była zgodna z głównym tematem, za to była obraźliwa.
|
|
| | | |  | | battistrada (14 punktów) |
> Pan Andrzej Bogusławski dopisał dalsze zjadliwości i uporczywie mnie atakuje inwektywami. Oznajmiam, że jako autorka wątku ....> Podziwiam cierpliwość i opanowanie. Ciekaw jestem wypowiedzi na zadane w temacie pytanie.Mam jednak wątpliwość czy nadpobudliwi "erudyci" umożliwią nieskrępowaną wymianę opinii. Może temat i zainteresowanych należałoby "zdyscyplinować" uwagą Kanta, wedle której: "z pokręconego drzewa człowieczeństwa, nie da się wyciosać niczego prostego" i zamknąć naciąganą tezą: jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o swoim rozmówcy, zwróć uwagę na sposób w jaki się dowartościowuje ...  Pozrawiam
|
|
| | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Podziwiam cierpliwość i opanowanie.
Nie zauważam w tym spięciu ani cierpliwości, ani opanowania. Proszę wszystkie strony, aby skończyć już owo przerzucanie się uwagami ad personam.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | > Nie zauważam w tym spięciu ani cierpliwości, ani opanowania. Proszę wszystkie strony, aby skończyć już owo przerzucanie się uwagami ad personam. Przepraszam, na żart można sobie pozwolić tylko wobec osoby mającej dystans do siebie i poczucie humoru, na finezję intelektualną tylko do osoby, która potrafi ją zrozumieć. Tu trafiłem kulą w płot.
Już wiem, że użycie żartobliwego zwrotu "Młoda damo" wobec osoby, która młodą już nie jest, i tylko z poziomu argumentacji tak się wydaje, jest nietaktem. Za ten nietakt bardzo Panią Almentynę przepraszam. Proszę mi wierzyć, że tylko chciałem Panią zainspirować do ponownego przemyślenia pewnych postawionych tu tez, a nie obrazić.
Jest to także naruszeniem regulaminu poprzez użycie argumentum ad hominem. Przepraszam moderatorów. Naprawdę staram się trzymać w ryzach, choć nawet Schopenhauer zastosowania ad personam za największą zbrodnię uczciwej retoryki nie uważa. Ale nawet twarde prawo jest prawem obowiązującym i dlatego postaram się częściej korzystać z argumentum ad absurdum.
Pozdrawiam serdecznie i wszystkim miłego dnia życzę. Andrzej Bogusławski. @@@ .
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >Pan Andrzej Bogusławski dopisał dalsze zjadliwości i uporczywie mnie atakuje inwektywami. Oznajmiam, że jako autorka wątku skreśliłam jego ostatnią wypowiedź, uznając że nie była zgodna z głównym tematem, za to była obraźliwa. Wielce Szanowna Pani, a nie warto by było osąd zostawić naszym czytelnikom. Długo tu już jestem i proszę uwierzyć mi na słowo, że nasi forumowicze nie lubią ludzi upierdliwych i atakujących inwektywami i zapewnie został bym krytycznie osądzony, a tak budzi się podejrzliwość, że przyczyna wyrzucenia mojej wypowiedzi była zupełnie inna. Wiem, że nie starałem się obrazić Pani, a szczególnie jestem pewien, że nie mam zwyczaju obrzucać kobiet inwektywami. Gdy tak Pani mój wyrzucony przez Panią post odebrała bardzo przepraszam.
Andrzej Bogusławski.
@@@ . >
|
|
| | | | |  | | Almentyna (417 punktów) | >Gdy tak Pani mój wyrzucony przez Panią post odebrała bardzo przepraszam. >Andrzej Bogusławski. >@@@
W porządku, przyjmuję przeprosiny i nie wracajmy już do tego. Osoby zainteresowane wyrzuconym wpisem mogą się z nim zapoznać na życzenie, wystarczy napisać do mnie mail. Nie będę go jednak przywracać, żeby nie powodować dalszej dyskusji na ten temat na forum.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|