 |
Kiedy czytam "Campo di Fiori" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-10-2010 22:42 | weird_thinker (2 punktów) | Kiedy czytam "Campo di Fiori" | Kiedy czytam "Campo di Fiori" Miłosza, nasuwa mi się nieodparte wrażenie, że ta sama sytuacja ciągle się powtarza, że każda osoba, która wybiera "normalne" życie - bez heroizmu, bohaterstwa, Judymowych poświęceń, w pewien sposób przyłącza się do tej grupy bawiących się beztrosko poza granicami getta warszawiaków.
Jakie człowiek ma prawo do tego, żeby żyć dla siebie, własnym życiem, będąc skupionym na swoich potrzebach, marzeniach etc., kiedy wie, że inni, ci abstrakcyjnie brzmiący inni, z różnych powodów nie mogą wieść "normalnego" życia? Nie mówię tu o ogromie tych, którym się po prostu nie chce postarać o lepszy standard życia, którzy mają wszystko na wyciągnięcie ręki.
Świat w swoim pluralizmie jest piękny, ale czy gdybym była na dnie, gdym musiała się martwić o to, czy przeżyję następny miesiąc i czy bliskim mi osobom się to uda, to nadal myślałabym, że podziały na lepszych i gorszych, na bogatszych i biedniejszych, są czymś wskazanym i dobrym?
Z drugiej strony, jeśli tak zależałoby komuś na poświęcaniu się dla innych, to czy jego celem nie byłoby stworzenie im ludzkich warunków do życia? Czy w takim razie nie powinien zadbać o siebie, jako o cząstkę społeczeństwa, o którego to dobru tak myśli? Czy więc potrzebne jest znowu znalezienie złotego środka, równowagi między jedną a drugą skrajnością? A może potrzebna jest tu właśnie postawa bezkompromisowa?
Ciekawa jestem, jak z tym problemem radzą sobie inni. (Albo i nie radzą, przeraża mnie ostatnio seria odkryć związanych z tym, jak rzadko ludzie "dorośli", są zieloni, niedojrzali, bezrefleksyjni, ignoranccy.) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| spellbinder (8577 punktów) | >Jakie człowiek ma prawo do tego, żeby żyć dla siebie, własnym życiem, będąc skupionym na swoich >potrzebach, marzeniach etc., kiedy wie, że inni, ci abstrakcyjnie brzmiący inni, z różnych powodów >nie mogą wieść "normalnego" życia?
Nie ma takiego prawa, bo ogólnie "natura" nie obdarzyła istoty ludzkiej certyfikatem człowieczeństwa i nie obwarowała wypunktowanymi obowiązkami na wszelkie okoliczności.
To zależy od systemu wartości danego człowieka. Bohaterstwo z kolei wiąże się często z wiarą we własne możliwości. Był kiedyś taki incydent w ZOO wrocławskim, że dziecko kilkuletnie wpadło do "zagrody" z niedźwiedziami. Panika oczywiście, bo misie się zainteresowały "gościem". wrzaski, a chwilę później szok, bo jakiś facet przeskakuje przez barierkę. Wylądował, łapie dzieciaka, rozpędza się, wbiega kawałek po ścianie i dziecko wyrzuca. Potem leci w drugą stronę, powtarza manewr z wbieganiem i sam wychodzi.
No bohater. Fakt. Tylko, że w pewnych warunkach, kiedy zdarzenie nie dotyczy bezpośrednio nas i kiedy nie jesteśmy do bohaterstwa zmuszeni, liczą się "kwalifikacje". Większość ludzi nie potrafiłaby pomóc temu dziecku od niedźwiedzi. Nie mogliby być bohaterami w tym wypadku.
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | > przeraża mnie ostatnio seria odkryć związanych z tym, jak rzadko ludzie "dorośli", są zieloni, niedojrzali, bezrefleksyjni,ignoranccy.)
A mnie odwrotnie - przeraża jak często są tacy. Wstrzymałbym się tylko z tymi zielonymi, bo nie wiem czy chodzi o ekologów, czy o ufoki podszywające się pod ludzi.
|
|
 | | weird_thinker (2 punktów) | > > przeraża mnie ostatnio seria odkryć związanych z tym, jak rzadko ludzie "dorośli", są zieloni, niedojrzali, bezrefleksyjni,ignoranccy.)> A mnie odwrotnie - przeraża jak często są tacy. Wstrzymałbym się tylko z tymi zielonymi, bo nie wiem czy chodzi o ekologów, czy o ufoki podszywające się pod ludzi.To oczywiście pomyłka, zamiast "rzadko" miało być "często".
|
|
1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | Bohaterstwo skonkretyzowane w przykładzie podanym przez spellbindera nie pasuje mi do tego tematu jako ekstremum wymagające powstania szczególnych, rzadko zdarzających się okoliczności i zależne od indywidualnych, nieznanych nam możliwości psychicznych poszczególnych osób. Oczekiwanie gotowości do heroizmu traktowanej jako powszechna reguła jest wg mnie nie do przyjęcia. Podobnie, choć z innych względów, sprawa przedstawia się z ustawicznym zabieganiem o zmniejszenie ilości zła w świecie. Rozterki opisane przez Miłosza odczuwam jako wezwanie do szeroko pojętego zastanowienia się nad swym postępowaniem w bardziej prozaicznych i łatwiejszych sytuacjach, np. wykonywanie (lub zaniechanie) segregacji śmieci i zachowanie się wg zasady "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Albo inny przykład: napotkałem relację prasową, związaną z brakiem narządów do przeszczepu, w której ktoś przy wtórze komentarzy dziennikarza dopominał się, by bliska mu osoba otrzymała tą ratującą życie pomoc, nikt jednak nie zadał pytania, czy wypowiadające się osoby same zadeklarowały wolę oddania swoich organów w wypadku zgonu? Ani zbiórka makulatury, ani oddanie swego ciała do dyspozycji pośmiertnej nie wymagają heroizmu, lecz refleksji i poczucia odpowiedzialności na poziome dostępnym dla każdego z nas.
Stach M. G.
|
|
 | | Guzik (2020 punktów) | [...]Oczekiwanie gotowości do heroizmu traktowanej jako powszechna reguła jest wg mnie nie do przyjęcia.[...]
Ja też Stachu, nie oczekuję od przeciętnych ludzi bohaterstwa. Wydaje się, że Miłosz zdawał sobie sprawę, że obok ludzi przeznaczonych do zagłady, toczyło się zwykłe życie a jego karuzela kręciła się i rozwiewała suknie dziewczynom. Przeciętny człowiek ma chyba mechanizmy obronne, odpycha od siebie wielkie nieszczęścia, czasem nie wierzy w nie.
A my współcześni. Czy nie za szybko przeszliśmy do zwykłego życia np. obok śmierci zbieraczy jabłek?
Już biegli wychylać wino, Sprzedawać białe rozgwiazdy, [...] I ci ginący, samotni, Już zapomniani od świata.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|