Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wolna wola w aspekcie dzieci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
27-03-2008 20:40Szymanowski (106 punktów)Wolna wola w aspekcie dzieci
Ocena 1 na 1
Witam.
Chciałbym poruszyc temat związany z kościołem a zarazem z wolną wolą człowieka, a w tym konkretnym wypadku dzieci.
Co uważacie na temat chrzczenia dzieci w wieku kiedy nie mogą wyrazic swojej woli (chrzest odbywa się przecież gdy dziecko ma kilka miesięcy)? Dziecko jest już naznaczone przez całe życie z powodu decyzji jaką podjęli jego rodzice. Sam osobiście byłem ochrzczony i szczerze powiedziawszy nie pasuje m to. Jestem w księgach kościelnych uznawany za katolika pomimo tego, że jestem ateistą. Chcąc to przerwac planuje w najbliższym czasie złożyc apostazję. Uważam, że chrzest nie powinien odbywac się gdy nie możemy wyrazic swoich pragnień i uczuc co do religii którą chcemy wyznawac w dalszym życiu. Według mojej opinii chrzest powinien zostac odłożony do czasu płnoletności. Każdy sam zadecyduje wtedy jaką drogę życiową obierze.
Wiem, że może byc bardzo trudne przekonanie hierarchów kościoła do odkładania i nie zalecania przez nich samych chrztu małych dzieci, o ile to będzie w ogóle możliwe.
Ma ktoś może jakieś pomysły na to aby była możliwośc chrzczenia tylko osób które są w pełni świadome swojego wyboru?
Myślę, że jest bardzo wile osób które są ateistami a jednocześnie byly ochrzczone czego może nie tyle żałują co im nie odpowiada ze względu na to że są według kościoła uznawane za osoby wierzące. Kolejną trudnością jest składanie samej apostazjii. Jest to traktowane jako wielkie wydarzenie i co nie które osoby "pełne wiary" mogą potępiac coś takiego. Dochodzą do tego problemy w pracy a także w szkole.
Jeżeli ktoś ma jakieś pomysły, przemyślenia lub całkowicie się ze mną nie zgadza niech pisze, chętnie skonfrontuję swoją opinie z innymi.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MaryLeeZard (146 punktów)
>Hmm. Sporo w tym racji, ale większość ludzi chyba chrzci dzieci ze względów społecznych. Dziecko do pewnego wieku nie ma jeszcze swoich poglądów, chce być takie jak reszta.
Ja byłam ochrzczona, teraz niespecjalnie mi to pasuje, ale wyszłam z założenia, że sama dla siebie ustalam pewne kwestie i nie zajmuję się tym, czy kościół uważa mnie za wierzącą, skoro ja sama się za takową nie uważam. W tym ujęciu chrzest nie wyrządził mi krzywdy, po prostu dla mnie jakby przestał obowiązywać. Bo jeżeli nie wierzę, to nie ma to dla mnie już znaczenia.
J.Szulc (5723 punktów)

Chrzest w niemowlęctwie uważam za posunięcie iście "ilościowe", jeśli chodzi o politykę KK. Gdyby hierarchowie chcieli postępować, jak Jezus... chrzciliby się jako osoby w pełni rozumiejące przesłania swojej wiary, prawda?
W ten jednak sposób "przyrost" wierzących wyglądałby co najmniej marnie.
Absurdy zdarzają się nie tylko u katolików.
Świadkowie Jehowy chrzczą się jako dorośli, a jednak swoim dzieciom, przecież jeszcze nie wyznawcom "ichniego" boga, nie pozwalają przetaczać krwi... też głupie. I szkodliwe.
Ostatnio na spotkaniu ośrodka bydgoskiego rozmawialiśmy o składaniu aktu apostazji i faktycznie - ludzie przyznawali, że bywało trudno. Jednak to tylko zależy od urzędnika kościelnego... o, przepraszam, od księdza.
Z lekkim uśmiechem dodam, że pierwsi chrześcijanie cierpieli za wiarę... więc pierwsi "ODchrzczeni" ateiści cierpią za "NIE-wiarę".
Historia przecież kołem się toczy....

Serdecznie pozdrawiam.

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
27-03-2008 21:42 
 Ocena 2 na 2
MaryLeeZard (146 punktów)
>Chrzest w niemowlęctwie uważam za posunięcie iście "ilościowe",
Chrzest w niemowlęctwie wziął się stąd, że dawniej ludzie nawracali się dopiero na łożu śmierci, przez co kościół tracił ileś tam lat dawania na tacę. Uznali więc, że lepiej z urzędu każdego zapisać do kościoła i ściągać z niego różniaste datki przez całe życie, a nie tylko co łaska przy ostatniej spowiedzi.
J.Szulc (5723 punktów)

Myślę, że chrzczenie dzieci w wieku niemowlęcym jest przede wszystkim obliczone na "przyrost dusz". Jak ładnie potem wyglądają statystyki, prawda?
Gdyby hierarchowie chcieli postępować zgodnie z tradycją, chcieliby chrzcić tylko tych, którzy cokolwiek rozumieją, prawda?
Jezus też był już mądrym, myślącym człowiekiem, czyż nie?
Tak samo następny sakrament... ile dzieci w wieku 9-10 lat rozumieją, co się niby ma z nimi dziać? Wiedzą jedynie o imprezie i prezentach... niestety....
Płatne sakramenty... tylko kasy fiskalnej brak.
Nie tylko u katolików mamy do czynienia z absurdami...
Świadkowie Jehowy chrzczą się jako ludzie świadomi i co z tego?
Swoim dzieciom, które w zasadzie są jeszcze "czyste", "bez naleciałości i powinności" zabraniają przetaczać krwi... a przecież im jeszcze wolno.
Na ostatnim spotkaniu ośrodka bydgoskiego była mowa o akcie apostazji. Z opinii tych, którzy tego dokonali wiem, że wszystko zależy od urzędnika kk, to znaczy - od księdza. I wiecie, to nie boli... jakby co.
Piszesz również o szykanach ze strony otoczenia... cóż - pierwsi chrześcijanie też cierpieli. Z tą tylko różnicą, że tamci za wiarę... ateiści z kolei za NIE-wiarę.
Historia kołem się toczy...

Szczerze pozdrawiam.

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
jarcio (1198 punktów)
>Według mojej opinii chrzest powinien zostac odłożony do czasu płnoletności. Każdy sam zadecyduje wtedy jaką drogę życiową obierze. Ma ktoś może jakieś pomysły na to aby była możliwośc chrzczenia tylko osób które są w pełni świadome swojego wyboru?

W ogóle nie rozumiem sensu jaki się ma zawierać w tym temacie. Równie dobrze można by się zastanawiać nad tym co zrobić, aby dziecko było świadomym uczestnikiem kultury, która go otacza od pierwszego dnia narodzin i czekać ze wszystkimi wyborami dotyczącymi jego/jej osoby do czasu uzyskania przez dziecko pełnoletniości. Ani jeden człowiek żyjący na tym świecie nie jest niezależnym bytem odseparowanym od określonej kultury - banał. Jeśli będziesz rodzicem to po prostu nie ochrzcisz swojego dziecka i przez to wpłyniesz w jakimś stopniu na kształt rzeczywistości, która Cię otacza.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ma ktoś może jakieś pomysły na to aby była możliwośc
>chrzczenia tylko osób które są w pełni świadome swojego
>wyboru?
Zmienić religię (choćby jak Heniek VIII).

>Jeżeli ktoś ma jakieś pomysły, przemyślenia lub całkowicie
>się ze mną nie zgadza niech pisze
Całkowicie się nie zgadzam. Pierdołami się zajmujecie, o co ten lament - o święconą wodę i odklepanych kilka paciorków? Jak ktoś się już tej wody boi (!), niech składa apostazję, nie daje na tacę i po krzyku. Prawdziwe nieszczęście to rytualne obrzezania dzieci - tu należałoby zawalczyć o świadomą zgodę na udział w rytuale przyjęcia do wspólnoty. Wobec tego barbarzyństwa upieranie się, że katolickie chrzty dokonywane są "na siłę" i "wbrew woli" to chyba jakaś histeria.

Więc ja mam takie przemyślenie, że lepiej popierać potrzebne działania humanitarne niż rozgrywać polityczne gierki z hierarchią kk.
.
sztejkat (4743 punktów)
Dla prawdziwego katolika chrzest dziecka to coś tak jak "szczepienie ochronne". Jest pierwszym etapem przyjęcia dziecka do wspólnoty wiary i jednocześnie najważniejszą szczepionką przed złym i krokiem w kierunku szczęścia wiecznego potomka.

Trudno mi wyobrazić sobie wierzącego (naprawdę, nie fasadowo) rodzica, który w imię poszanowania przyszłej wątpliwej wolności odmówi dziecku takiej ochrony.

Widzę na tym forum, że uczestnicy rzadko kiedy potrafią spojrzeć na sprawy religii od strony wierzących, uparcie trzymając się swojej wizji religijności.

Patrzenie na chrzest z punktu widzenia ateisty to marnowanie czasu, bo wnioski są oczywiste - raz, bzdura, dwa, naruszenie swobody wyboru. Oczywiste, nie podlegające dyskusji wnioski.

Jednak wierzący od dawien dawna przyjmowali taki a nie inny model. Tradycjonaliści z durnego owczego pędu, ale głęboko wierzący na prawdę mają to przemyślane. Trudno ich pojąć, ale myślę, że powinniśmy się starać.

Moim zdaniem miast babrać się w sprawach regulacji kościelnych naruszeń wolnej woli na drodze prawa kościelnego powinniśmy zadbać o cywilno-prawne uregulowanie przynależności wyznaniowej w taki sposób, by wystąpienie czy też przyjęcie danej religii było egzekwowalne na drodze sądowej w taki sposób, by żadne kościoły czy związki wyznaniowe nie mogły wypowiadać się w imieniu bądź wpływać na osoby które doń nie przynależą a realizacja obowiązków związanych z przynależnością religijną podlegała egzekucji.

W obecnej sytuacji gdy przynależność do kościołów jest niejawna, a mechanizmy jej nawiązywania i rozwiązywania regulowane wyłącznie prawem kościelnym najzwyczajniej w świecie mogą i istnieją kościoły, które uzurpują są wieczystą doń przynależność ich członków.

Tomasz Sztejka
Prometherion (67 punktów)
Moim zdaniem to celowe działanie kościoła, podejrzewam że straciliby wielu wiernych gdyby chrzest był dozwolony w wieku gdy człowiek wykształci w pełni swoje poglądy (zakładając około 21 lat). Jak wiadomo "żaden Bóg nie przeżył straty wiernych", a szanownemu klerowi bardzo by trzepnęło po kieszeni

Zgadzam się całkiem z autorem tematu. Także byłem ochrzczony, od dłuższego czasu źle się z tym czuję i także planuję apostazję.
chętnie barycka (1132 punktów)
(zablokowany)
>chrzest odbywa
>się przecież gdy dziecko ma kilka miesięcy)? Dziecko jest już naznaczone przez całe życie z powodu
>decyzji jaką podjęli jego rodzice. Sam osobiście byłem ochrzczony i szczerze powiedziawszy nie
>pasuje m to. Jestem w księgach kościelnych uznawany za katolika pomimo tego, że jestem ateistą.
>Chcąc to przerwac planuje w najbliższym czasie złożyc apostazję>

Panie Szymanowski
Kiedy będzie Pan składał apostazję, zostanie Pan poinformowany: "że funduje sobie ekskomunikę na własne życzenie i odrzuca Jezusa, w którego wiara jest jedyną drogą do zbawienia". Wynika z tego, że apostatów czeka tylko piekielna otchłań.
Powiedzą Panu również, że przyjęte do tej pory przez Pana sakramenty nie tracą ważności. Tak więc chrzest już Pana związał z Jezusem, czyniąc do śmierci chrześcijaninem.
Z jednej strony zrywa Pan jako apostata swoją więź z w/w, z drugiej strony jako ochrzczony, nie może Pan jej zerwać. Aktu chrztu nie można anulować. Nad tym paradoksem głowię się od czasu swojej apostazji i nie mogę go pojąć. Nie wiem, czy ja jestem głupia, czy Kościół się zapętlił. Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365