 |
Sprzeczność czy "tajemnica"? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-03-2008 16:39 | Polarsky (15 punktów) | Sprzeczność czy "tajemnica"?
2 na 2 | Witam wszystkich! Chcę rozpocząć nowy temat: niespójności doktryny katolickiej (nie uogólniam do wszystkich chrześcijańskich konfesji, bo wydaje mi się, że temat katolicyzmu jest nam "bliższy" z racji tego, że mieszkamy w państwie w jakim mieszkamy).
Pierwszą sprzeczność chcę już teraz naszkicować: grzech pierworodny. 1. Biblia nigdy nie wzmiankuje o żadnej dziedziczności owegu grzechu (pomijając fakt, że samo pojęcie grzechu pierworodnego na kartach ST nie występuje i Izraelitom w ogóle jest obce. Nowy testament coś tam pisze o grzechu "pierwszego Adama" - głównie to Paweł o tym pisał, ale to jest jego prywatna interpretacja). 2. W jaki sposób ten grzech miał miejsce? Katolicy tłumaczą to stworzeniem Adama i Ewy jako pierwszych ludzi. Ale wiemy przecież, że to absurd i ludzkość NIE powstała z jednej pary ludzkiej (nie mówiąc już o bezpośrednim "ulepieniu" człowieka z prochu. Obecnie w teologii katolickiej pobrzmiewa pogląd, że ludzkość powstała z wielu par pierwotnych (ciekawe są tłumaczenia w jaki sposób to się dokonało: otóż pewnego cudownego dnia małpa urodziła człowieka w obecnej postaci, albo do małpiego "potomka" bóg tcnął duszę, dzięki czemu stał się on człowiekiem). Ale wracając do tematu: jeśli, jak twierdzą niektórzy teolodzy ludzkość powstała z wielu par, to gdzie w tym wszystkim Adam i Ewa?! I ich konkretny uczynek? 3. Ok, załóżmy, że ten "grzech" jednak faktycznie miał miejsce, to w jaki sposób cała reszta ludzkości go dziedziczy? (ktoś - chyba Augustyn - upierał się, że przez spermę...). 4. Nawet jeśli i tak, to czy nie jest to sprzeczne z dobrocią boga? Zauważmy: ktoś niewiadomo kiedy czyni coś, co bogu się nie podoba i miłosierny bóg karze za to całą ludzkość.
Jeśli zauważyliście jakieś sprzeczności w nauczaniu KK (jeśli coś Kościół nazywa "tajemnicą" - to z pewnością będzie to "luka" w doktrynie), to zapraszam do dzielenia się "wynalazkami".
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | osko (291 punktów) | Odp: sprzeczność czy "tajemnica"? | DOdajmy jeszcze to że nie należy winić Ewy za nieposłuszeństwo wobec Boga - w końcu gdy sięgała po "zakazany owoc" nie wiedziała że jest to złe, bo.. jeszcze owocu nie zjadła. Tak więc nie można karać kogoś gdy nie wie że źle robi.
|
|
 | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >DOdajmy jeszcze to że nie należy winić Ewy za nieposłuszeństwo wobec Boga - w końcu gdy sięgała po "zakazany owoc" nie wiedziała że jest to złe, bo.. jeszcze owocu nie zjadła. Tak więc nie można >karać kogoś gdy nie wie że źle robi.
Wg.Biblii Ewa wiedziała b.jasno i wyrażnie,że sięgnięcie po ten owoc jest złem,na tym polegała jej wina,że świadomie złamała zakaz.
m.
|
|
|  | 2 na 2 | osko (291 punktów) | >>DOdajmy jeszcze to że nie należy winić Ewy za nieposłuszeństwo wobec Boga - w końcu gdy sięgała po "zakazany owoc" nie wiedziała że jest to złe, bo.. jeszcze owocu nie zjadła. Tak więc nie można >>karać kogoś gdy nie wie że źle robi. >Wg.Biblii Ewa wiedziała b.jasno i wyrażnie,że sięgnięcie po ten owoc jest złem,na tym polegała jej wina,że świadomie złamała zakaz. >m. jak mogła wiedzieć że sięgnięcie po owoc jest złem jak nie znała takiego pojęcia? Przecież nie zjadła wtedy jeszcze owocu z drzewa poznania dobra i zła.
|
|
| |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>>DOdajmy jeszcze to że nie należy winić Ewy za nieposłuszeństwo wobec Boga - w końcu gdy sięgała po "zakazany owoc" nie wiedziała że jest to złe, bo.. jeszcze owocu nie zjadła. Tak więc nie można >>>karać kogoś gdy nie wie że źle robi. >>Wg.Biblii Ewa wiedziała b.jasno i wyrażnie,że sięgnięcie po ten owoc jest złem,na tym polegała jej wina,że świadomie złamała zakaz. >>m. >jak mogła wiedzieć że sięgnięcie po owoc jest złem jak nie znała takiego pojęcia? Przecież nie zjadła wtedy jeszcze owocu z drzewa poznania dobra i zła.
Pojęcie znała,nie znała rzeczywistości.Nie muszę nikogo zabić,żeby wiedzieć,ze zabójstwo jest złem. Dobra nie poznaje się poprzez jego przeciwieństwo,poznanie zła było zwyczajnym sprostytuowaniem dobra,do którego znajomości nie potrzeba było poznania zła,bo było ono po prostu prawdą,w przeciwieństwie do zła.
m.
|
|
| | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Pojęcie znała,nie znała rzeczywistości. > Grzeszniku. Pan rzekł: "oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło" (źródło: Biblia Tysiąclecia, wydanie trzecie poprawione, Księga Rodzaju 3/22). Jeżeli stwierdzając to, miał na myśli nie pojęcie, a jego doświadczenie, to tym samym stwierdził, że sam również czynił zło, skoro w tym sensie zna dobro i zło, jak człowiek. Więc musi Pan się zdecydować, czy Bóg jest czyniącym zło, czy Ewa jedząc owoc zakazany poznała dopiero, pojęcie dobra i zła. Adam Barycki
|
|
| | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Pojęcie znała,nie znała rzeczywistości. >> >Grzeszniku. Pan rzekł: "oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło" (źródło: Biblia Tysiąclecia, wydanie trzecie poprawione, Księga Rodzaju 3/22). Jeżeli stwierdzając to, miał na myśli nie pojęcie, a jego doświadczenie, to tym samym stwierdził, że sam również czynił zło, skoro w tym sensie zna dobro i zło, jak człowiek. Więc musi Pan się zdecydować, czy Bóg jest czyniącym zło, czy Ewa jedząc owoc zakazany poznała dopiero, pojęcie dobra i zła. >Adam Barycki >
Biblia nie mówi:"Oto człowiek uczynił to,co my",ale "Oto człowiek stał się taki jak my".W Bógu jako absolucie nie ma zła,bo jest On odwieczną prawdą,a prawda wyklucza zło.Zna On zło pojęciowo jako przeciwieństwo dobra-prawdy,nie implikuje to niemożliwości tego,że Ewa mogła poznać zło doświadczalnie.
m.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >W Bógu jako absolucie nie ma zła,bo jest On odwieczną prawdą,a prawda wyklucza zło. > Absolut zawiera wszystko, co było, jest i będzie. Jeżeli Pański absolut nie zawiera zła, to jest absolutem częściowym. Pański częściowo absolutny bóg nie ogarnia świata w którym Ewa zjadła jabłko, ponieważ nie zna doświadczenia zła. Nie przez stworzenie, a zjedzenie jabłka stał się taki jak My, a więc bogiem, również częściowo tylko absolutnym. Adam Barycki
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>W Bógu jako absolucie nie ma zła,bo jest On odwieczną prawdą,a prawda wyklucza zło. >> >Absolut zawiera wszystko, co było, jest i będzie. Jeżeli Pański absolut nie zawiera zła, to jest absolutem częściowym. Pański częściowo absolutny bóg nie ogarnia świata w którym Ewa zjadła jabłko, ponieważ nie zna doświadczenia zła. Nie przez stworzenie, a zjedzenie jabłka stał się taki jak My, a więc bogiem, również częściowo tylko absolutnym. >Adam Barycki >
Jeśli chce pan abym się ustosynkowywał do jego wypowiedzi to prosze pisać od rzeczy.Inaczej nie mam możliwości.Już wielokrotnie pokazał pan,że nie stać go na poważną rozmowę,więc może w ogóle podaruje pan sobie.
m.
Moderatora proszę z góry,domyślając się jaka będzie następna reakcja tego pana,aby zaingerował(ten pan lubi osobiste pojedynki,zwłaszcza gdy wykaże mu się,że nie spełnia kryteriów wymaganych,aby rozmowa była rzeczowa,wykazał to już wielokrotnie).
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Małgorzata (3242 punktów) | >Jeśli chce pan abym się ustosynkowywał do jego wypowiedzi to prosze pisać od rzeczy.
Kiedy pan Barycki pisze do rzeczy - przeszkadza Ci to. Kiedy pisze od rzeczy - też Ci przeszkadza. Co w takim razie zadowoliłoby Cię najbardziej?
Pozdrawiam licząc na Twoją racjonalną decyzję.
P.S. Proszę pamiętać też o tym, że po przecinku powinna być spacja.
Conscia mens recti famae mendacia ridet
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli chce pan abym się ustosynkowywał do jego wypowiedzi to prosze pisać od rzeczy. > Kiedy pan Barycki pisze do rzeczy - przeszkadza Ci to. Kiedy pisze od rzeczy - też Ci przeszkadza. Co w takim razie zadowoliłoby Cię najbardziej? > Pozdrawiam licząc na Twoją racjonalną decyzję. > P.S. Proszę pamiętać też o tym, że po przecinku powinna być spacja. > Conscia mens recti famae mendacia ridet >
Pani wybaczy,ale pan Barycki rzadko pisze "do rzeczy".
Rozumiem,że złośliwe czepianie się gramatyki,w poście przeznaczonym dla kogoś innego,jest jedynym sposobem na "dokopanie" teiście,gdy nie ma czegoś innego,by się czepić.Trochę to żałosne.I dużo ciekawego z punktu widzenia psychologicznego mówi o waszych urazach wobec teistów. Teraz widzę ile z nauki ma ta strona,a ile z grona znajomków,którzy stosują żenujące chwyty,tylko po to by utrzymać pozycję na swoim terenie.
Proszę się nie przekomarzać,nie mam ochoty na dialog z panią.Gdy będę chciał dyskutować z panią poproszę o to,na razie kontynuuję rozmowę z kimś innym,proszę sie więc nie czepiać gdy nie znajduje pani regulaminowych powodów do tego,bo psuje pani opinię tej stronie.
W jakiej wyroczni jest napisane,że po przecinku stawia się spację?
m.
|
|
| | | | | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Proszę się nie przekomarzać,nie mam ochoty na dialog z panią.Gdy będę chciał dyskutować z panią poproszę o to,na razie kontynuuję rozmowę z kimś innym,proszę sie więc nie czepiać gdy nie znajduje pani regulaminowych powodów do tego,bo psuje pani opinię tej stronie. >W jakiej wyroczni jest napisane,że po przecinku stawia się spację?
Obawiam się, że od dzisiaj będzie pan miał utrudniony dialog z kimkolwiek na tym forum. Utrudnienie może się przerodzić w całkowity brak możliwości takiej rozmowy, jeśli nie zmieni pan tonu swych wypowiedzi.
Pozdrawiam
Conscia mens recti famae mendacia ridet
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Proszę się nie przekomarzać,nie mam ochoty na dialog z panią.Gdy będę chciał dyskutować z panią poproszę o to,na razie kontynuuję rozmowę z kimś innym,proszę sie więc nie czepiać gdy nie znajduje pani regulaminowych powodów do tego,bo psuje pani opinię tej stronie. >>W jakiej wyroczni jest napisane,że po przecinku stawia się spację? > Obawiam się, że od dzisiaj będzie pan miał utrudniony dialog z kimkolwiek na tym forum. Utrudnienie może się przerodzić w całkowity brak możliwości takiej rozmowy, jeśli nie zmieni pan tonu swych wypowiedzi. > Pozdrawiam > Conscia mens recti famae mendacia ridet
Jak napisałem wyżej nie mam ochoty na dialog z panią,jeśli nie ma pani mi nic do zarzucenia. To pani zaczęła,bezzasadnie,nie mając żadnych argumentów rzeczowych poza intencją dokopania inaczej myślącemu,więc proszę się nie czepiać i nie straszyć,tylko wykazać mi złamanie regulaminu.
To ja proszę następnym razem o rzeczowość i merytorycznosć,a nie osobiste wycieczki.
m.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Jak napisałem wyżej nie mam ochoty na dialog z panią,jeśli nie ma pani mi nic do zarzucenia.
Ja jednak mam ochotę na dialog z panem. Zarzucam panu złamanie regulaminu forum - §15. Wypowiada się pan w sposób obcesowy i nie zwraca uwagi na upomnienia, których udzielam na podstawie §23 wzmiankowanego regulaminu.
>To pani zaczęła,bezzasadnie,nie mając żadnych argumentów rzeczowych poza intencją dokopania inaczej myślącemu,więc proszę się nie czepiać i nie straszyć,tylko wykazać mi złamanie regulaminu.
Mam do tego prawo i robię to zgodnie z zasadami przyjętymi na tym forum. Inaczej myślących nie postponuję - pański pogląd na religię jest mi obojętny; nie jest mi natomiast obojętny pański pogląd na kwestię poprawnego zachowania na publicznym forum i trzymania się jego zasad.
>To ja proszę następnym razem o rzeczowość i merytorycznosć,a nie osobiste wycieczki.
W dalszym ciągu nie stosuje się pan do moich zaleceń o stawianiu spacji po przecinku.
Pozdrawiam
Conscia mens recti famae mendacia ridet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Jak napisałem wyżej nie mam ochoty na dialog z panią,jeśli nie ma pani mi nic do zarzucenia. > Ja jednak mam ochotę na dialog z panem. Zarzucam panu złamanie regulaminu forum - §15.
Paragraf 15: "Wszystkie treści umieszczane na Forum winny zachowywać ogólnie przyjęte zasady kultury i szacunku dla poglądów innych osób. Zabronione jest używanie wulgaryzmów i zwrotów obraźliwych. Zabronione jest umieszczanie treści, do których autor nie posiada praw autorskich lub której źródło nie jest wyraźnie zaznaczone. Zabrania się dodawania jako załączniki plików pozyskanych nielegalnie lub objętych ograniczeniami rozpowszechniania."
Nie przyjmuję do wiadomości pani uwag, nie złamałem żadnego z tych zaleceń.Wydawało mi się, że nie wystarczy stawiac zarzutów, ale trzeba je uzasadniać.
>>To pani zaczęła,bezzasadnie,nie mając żadnych argumentów rzeczowych poza intencją dokopania inaczej myślącemu,więc proszę się nie czepiać i nie straszyć,tylko wykazać mi złamanie regulaminu. > Mam do tego prawo i robię to zgodnie z zasadami przyjętymi na tym forum.
Ma pani takie prawo wtedy ,kiedy potrafi wykazać złamanie regulaminu.Jak na razie nie udaję sie to pani.
Inaczej myślących nie postponuję - pański pogląd na religię jest mi obojętny; nie jest mi natomiast obojętny pański pogląd na kwestię poprawnego zachowania na publicznym forum i trzymania się jego zasad.
j/w.
>>To ja proszę następnym razem o rzeczowość i merytorycznosć,a nie osobiste wycieczki. > W dalszym ciągu nie stosuje się pan do moich zaleceń o stawianiu spacji po przecinku.
Staram się.Poprzednio wyraziłem nadzieję na zrozumienie.Komuś kto po 6 latach używania klawiatury dowiaduje się, że spacja po przecinku należy do zasad pisowni trudno nagle się przestawić. Jeśli to jest powód by utrudniać mi życie na tym forum to może z góry mi państwo podziękują, ponieważ moja resocjalizacja nie przyniesie zapewne natychmiastowych skutków.
m.
|
|
| | | | | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | >Rozumiem,że złośliwe czepianie się gramatyki,w poście przeznaczonym dla kogoś innego,jest jedynym sposobem na "dokopanie" teiście,gdy nie ma czegoś innego,by się czepić.Trochę to żałosne.I dużo ciekawego z punktu widzenia psychologicznego mówi o waszych urazach wobec teistów. Dużo mówi też o wyczulonej wrażliwości Pańskiej (nie teistów bynajmniej, ponieważ są różni). Ma Pan niezwykły talent do generalizacji. Z punktu widzenia psychologii dużo to mówi o Panu...
>Teraz widzę ile z nauki ma ta strona,a ile z grona znajomków,którzy stosują żenujące chwyty,tylko po to by utrzymać pozycję na swoim terenie. Widzi Pan więcej niż jest w rzeczywistości.
>Proszę się nie przekomarzać,nie mam ochoty na dialog z panią.Gdy będę chciał dyskutować z panią poproszę o to,na razie kontynuuję rozmowę z kimś innym,proszę sie więc nie czepiać gdy nie znajduje pani regulaminowych powodów do tego,bo psuje pani opinię tej stronie. Sam Pan prosił o interwencję moderatora. Zatem nastąpiła. Na to, że nie ma Pan ochoty na dyskusje z moderatorką jest jeden prosty sposób. Może Pan nie dyskutować na tym forum. Szanujemy wolność wyboru. Co do psucia opinii, to takimi nieco agresywnymi komentarzami psuje Pan opinię sobie. Na forum tym wymieniamy myśli w sposób nieagresywny - takie jest jego założenie. Jeśli nie potrafi Pan dyskutować za pomocą argumentów to proszę z dyskusji zrezygnować.
>W jakiej wyroczni jest napisane,że po przecinku stawia się spację? Hasła "typografia" i "ergonomia czytania".
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Rozumiem,że złośliwe czepianie się gramatyki,w poście przeznaczonym dla kogoś innego,jest jedynym sposobem na "dokopanie" teiście,gdy nie ma czegoś innego,by się czepić.Trochę to żałosne.I dużo ciekawego z punktu widzenia psychologicznego mówi o waszych urazach wobec teistów. >Dużo mówi też o wyczulonej wrażliwości Pańskiej (nie teistów bynajmniej, ponieważ są różni). Ma Pan niezwykły talent do generalizacji. Z punktu widzenia psychologii dużo to mówi o Panu...
Nie generalizuję,pisze o faktach.Na 100 postów pisanych przez tutejszych racjonalistów-ateistów do osób wierzących 85% nie spełnia wymogów merytoryczności i zawiera osobiste aluzje,wartościujące sądy,epitety itd.
>>Teraz widzę ile z nauki ma ta strona,a ile z grona znajomków,którzy stosują żenujące chwyty,tylko po to by utrzymać pozycję na swoim terenie. >Widzi Pan więcej niż jest w rzeczywistości.
Widzę to,co dostępne jest tutaj każdemu.Choćby powyższa zaczepka pani moderator.
>>Proszę się nie przekomarzać,nie mam ochoty na dialog z panią.Gdy będę chciał dyskutować z panią poproszę o to,na razie kontynuuję rozmowę z kimś innym,proszę sie więc nie czepiać gdy nie znajduje pani regulaminowych powodów do tego,bo psuje pani opinię tej stronie. >Sam Pan prosił o interwencję moderatora. Zatem nastąpiła. Na to, że nie ma Pan ochoty na dyskusje z moderatorką jest jeden prosty sposób. Może Pan nie dyskutować na tym forum. Szanujemy wolność wyboru. Co do psucia opinii, to takimi nieco agresywnymi komentarzami psuje Pan opinię sobie. Na forum tym wymieniamy myśli w sposób nieagresywny - takie jest jego założenie. Jeśli nie potrafi Pan dyskutować za pomocą argumentów to proszę z dyskusji zrezygnować.
Poprosiłem moderatora o interwencję skierowaną do rozmówcy,w przypadku następnej odpowiedzi rozmówcy,który,jak to już wielokrotnie wykazał na tym forum (za co zresztą był upominany przez moderatora) zwykł używać pozamerytorycznego języka,gdy ktoś wykazał mu,że język którym pisze nie jest zrozumiały dla wszystkich. Jeśli tego nie doprecyzowałem biję sie w piersi.
>>W jakiej wyroczni jest napisane,że po przecinku stawia się spację? >Hasła "typografia" i "ergonomia czytania".
Rozumiem,że jestem pod szczególną opieką moderatorów,ponieważ jak na razie nie widziałem na tym forum,by komuś zwracano uwagę z powodu podobnych 'wykroczeń'.A zapewne nie trzeba by szukać daleko.
Typografii nie studiowałem,nie było w szkołach za moich czasów,liczę więc na wyrozumiałość.
m.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | >Nie generalizuję,pisze o faktach.Na 100 postów pisanych przez tutejszych racjonalistów-ateistów do osób wierzących 85% nie spełnia wymogów merytoryczności i zawiera osobiste aluzje,wartościujące sądy,epitety itd. Nie musi się Pan na nich zatem wzorować, co niestety Pan czyni.
>Widzę to,co dostępne jest tutaj każdemu.Choćby powyższa zaczepka pani moderator. Moderator ma prawo pouczać - prawo to daje mu regulamin. Panu zaś nie daje prawa do obcesowości - par. 15.
>Poprosiłem moderatora o interwencję skierowaną do rozmówcy,w przypadku następnej odpowiedzi rozmówcy,który,jak to już wielokrotnie wykazał na tym forum (za co zresztą był upominany przez moderatora) zwykł używać pozamerytorycznego języka,gdy ktoś wykazał mu,że język którym pisze nie jest zrozumiały dla wszystkich. Pańska prośba nie jest dla moderatora wyznacznikiem zachowania. Moderator sam ocenia sytuację.
>Rozumiem,że jestem pod szczególną opieką moderatorów,ponieważ jak na razie nie widziałem na tym forum,by komuś zwracano uwagę z powodu podobnych 'wykroczeń'.A zapewne nie trzeba by szukać daleko. >Typografii nie studiowałem,nie było w szkołach za moich czasów,liczę więc na wyrozumiałość. To nie kwestia studiów. Wskazałem pomocne hasła, liczę na zastosowanie się. Ergonomia czytania tekstów jest istotna, zwłaszcza przy tak długich, jak Pańskie, postach. Proszę zatem od tego momentu o stosowanie się do tej nieskomplikowanej zasady. W przypadku niezastosowania się, każdy następny post opatrzę ostrzeżeniem na podstawie przepisu o czytelności z regulaminu. I nie jest Pan pod specjalną opieką, na pisownię i gramatykę wielokrotnie zwracałem uwagę, nietrudne to do sprawdzenia.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Nie generalizuję,pisze o faktach.Na 100 postów pisanych przez tutejszych racjonalistów-ateistów do osób wierzących 85% nie spełnia wymogów merytoryczności i zawiera osobiste aluzje,wartościujące sądy,epitety itd. >Nie musi się Pan na nich zatem wzorować, co niestety Pan czyni.
Niestety nie wykazano mi tego do tej pory.
>>Widzę to,co dostępne jest tutaj każdemu.Choćby powyższa zaczepka pani moderator. >Moderator ma prawo pouczać - prawo to daje mu regulamin. Panu zaś nie daje prawa do obcesowości - par. 15.
Dalej bezzasadny jest zarzut o obcesowości i złamaniu regulaminu.Do tej pory tylko się mnie informuje o tym, ale nie wykazano mi tego.
>>Rozumiem,że jestem pod szczególną opieką moderatorów,ponieważ jak na razie nie widziałem na tym forum,by komuś zwracano uwagę z powodu podobnych 'wykroczeń'.A zapewne nie trzeba by szukać daleko. >>Typografii nie studiowałem,nie było w szkołach za moich czasów,liczę więc na wyrozumiałość. >To nie kwestia studiów. Wskazałem pomocne hasła, liczę na zastosowanie się. Ergonomia czytania tekstów jest istotna, zwłaszcza przy tak długich, jak Pańskie, postach. Proszę zatem od tego momentu o stosowanie się do tej nieskomplikowanej zasady.
Jak pisałem do pani moderator mam taki zamiar, zaznaczając jednoczesnie, że nie będzie to łatwe.Niestety nie pochwalono mnie, że ja przynajmniej stawiam przecinki, w przeciwieńtwie do wielu piszących tu, których nikt niestety nie upomina za to.
W przypadku niezastosowania się, każdy następny post opatrzę ostrzeżeniem na podstawie przepisu o czytelności z regulaminu.I nie jest Pan pod specjalną opieką, na pisownię i gramatykę wielokrotnie zwracałem uwagę, nietrudne to do sprawdzenia.
Nietrudno jest też sprawdzić, że nie stawiający w ogóle przecinków nie są w ogóle upominani, a zjawisko to jest dosyc powszechne tutaj.
m.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | > Niestety nie wykazano mi tego do tej pory.Pierwszy przykład z brzegu. Kiedy wzywał Pan pomocy moderatora tyczyło to poniższej wymiany zdań: Pan Barycki napisał: Cytat:Absolut zawiera wszystko, co było, jest i będzie. Jeżeli Pański absolut nie zawiera zła, to jest absolutem częściowym. Pański częściowo absolutny bóg nie ogarnia świata w którym Ewa zjadła jabłko, ponieważ nie zna doświadczenia zła. Nie przez stworzenie, a zjedzenie jabłka stał się taki jak My, a więc bogiem, również częściowo tylko absolutnym.
Pan odpisał:Cytat:Jeśli chce pan abym się ustosunkowywał do jego wypowiedzi to prosze pisać od rzeczy.Inaczej nie mam możliwości.Już wielokrotnie pokazał pan,że nie stać go na poważną rozmowę,więc może w ogóle podaruje pan sobie. Opinia Pana Baryckiego nie była pozbawiona sensu, mimo iż niezgodna z doktryną wielu ugrupowań religijnych. Pan za to wydał sąd wartościujący o pisaniu od rzeczy i poprosił Pan o pisanie do rzeczy (mimo, iż w poście co innego stoi, ale rozumiem że z powodu pomyłki). Nie posłużył się Pan epitetem, choć wcześniej się to Panu zdarzyło, za co dostał Pan ostrzeżenie. Mogę wykazać jeszcze kilka tego typu przypadków, z tym że nie widzę sensu takiegoż postępowania. QED. > Dalej bezzasadny jest zarzut o obcesowości i złamaniu regulaminu.Do tej pory tylko się mnie informuje o tym, ale nie wykazano mi tego.Uważa Pan, że poniższy cytat jest wzorem poprawnego i kulturalnego zwracania się do interlokutorów? Cytat:Proszę się nie przekomarzać,nie mam ochoty na dialog z panią.Gdy będę chciał dyskutować z panią poproszę o to,na razie kontynuuję rozmowę z kimś innym,proszę sie więc nie czepiać gdy nie znajduje pani regulaminowych powodów do tego,bo psuje pani opinię tej stronie. Nie będę analizował tego cytatu krok po kroku. W moim, i nie tylko moim, odbiorze nie jest to odpowiedź kulturalna. Co więcej okazuje Pan przez nią brak szacunku interlokutorowi, kimkolwiek by był. Nie ma znaczenia, że tą osobą jest moderator. > Jak pisałem do pani moderator mam taki zamiar, zaznaczając jednoczesnie, że nie będzie to łatwe.Niestety nie pochwalono mnie, że ja przynajmniej stawiam przecinki, w przeciwieńtwie do wielu piszących tu, których nikt niestety nie upomina za to.Proszę przeszukać forum, wczoraj został upomniany w tej kwestii inny użytkownik i nie jest to przypadek jednostkowy. To, że używa Pan interpunkcji jest chwalebne, choć to dziwne chwalić kogoś za normalne zachowanie. Niemniej elektroniczne środki przekazu mają taką przypadłość, że stosuje się do nich podobne zasady jak do składu tekstu książkowego, czy gazetowego. Proszę wziąć pierwszą lepszą książkę i zobaczyć jak tam druk jest organizowany. Wynika to z, wieków już, doświadczeń. Taki tekst jest po prostu bardziej przejrzysty. > Nietrudno jest też sprawdzić, że nie stawiający w ogóle przecinków nie są w ogóle upominani, a zjawisko to jest dosyc powszechne tutaj.Nietrudno sprawdzić, że upomnienia w tej kwestii są. To, że nie w każdym przypadku, wynika z tego, że moderatorzy nie są w stanie wyłapać wszystkiego. Szczególnie, że jest nas niewielu. Niemniej, miło mi, że zaczął Pan się stosować do tej reguły z przecinkami. Dodam jeszcze, że po znakach przestankowych również stawia się spacje. Można to sprawdzić w każdej gazecie. Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>W jakiej wyroczni jest napisane,że po przecinku stawia się spację? >m. > Są tam jakieś typografie i inne, ale teiści twierdzą, że to bóg obdarował ludzi pismem i zasadami jego używania, jak i wszystkim innym, dlatego szanują sobie dary boże. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że Pan jest teistą, a tu takie zaskoczenie, Pan sobie sam ustala zasady, bóg nic Panu nie może nakazywać, brawo, tak trzymać. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>W jakiej wyroczni jest napisane,że po przecinku stawia się spację? >>m. >> >Są tam jakieś typografie i inne, ale teiści twierdzą, że to bóg obdarował ludzi pismem i zasadami jego używania, jak i wszystkim innym, dlatego szanują sobie dary boże. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że Pan jest teistą, a tu takie zaskoczenie, Pan sobie sam ustala zasady, bóg nic Panu nie może nakazywać, brawo, tak trzymać. >Adam Barycki
Nie miałem prywatnych objawień,w których ujrzałbym,że to Bóg obdarzył ludzi językiem.W oficjalnym nauczaniu Kościoła także nie znalazłem takich oświadczeń.
Ja też nie wiem,skąd wnioski o tym,że jestem teistą.Jak na razie to nie pisałem na tym forum o swojej wierze.Nie mam zwyczaju dyskutować o czymś,na temat czego się nie orientuję,co tutaj nie jest takie powszechne,ale posiadanie wiedzy nie implikuje tego,do czego prowadzą pana pańskie wnioski.
m.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >że to Bóg obdarzył ludzi językiem.W oficjalnym nauczaniu Kościoła także nie znalazłem takich oświadczeń. > A ja, często słyszałem od pasterzy kościoła, że wszystko jest darem bożym. A pomieszanie języków, uważa Pan, że głupi ludzie, tak hop siup sami powymyślali nowe języki. Adam Barycki
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli chce pan abym się ustosynkowywał do jego wypowiedzi to prosze pisać od rzeczy. > Mój świat, to świat rzeczy i relacji między nimi, dlatego piszcząc odnoszę się do rzeczy. Ponieważ nie jestem w posiadaniu tajemnej wiedzy o nie rzeczach, nie jestem w stanie, jak Pan mi proponuje i sam pisze, pisać od rzeczy. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli chce pan abym się ustosynkowywał do jego wypowiedzi to prosze pisać od rzeczy. >> >Mój świat, to świat rzeczy i relacji między nimi, dlatego piszcząc odnoszę się do rzeczy. Ponieważ nie jestem w posiadaniu tajemnej wiedzy o nie rzeczach, nie jestem w stanie, jak Pan mi proponuje i sam pisze, pisać od rzeczy. >Adam Barycki > W pana przypadku,zrobiłoby to panu całkiem dobrze gdyby napisał pan czasem od rzeczy,bowiem zabiegi przeciwne nijak panu wychodzą.
m.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>W pana przypadku,zrobiłoby to panu całkiem dobrze gdyby napisał pan czasem od rzeczy,bowiem zabiegi przeciwne nijak panu wychodzą. >m. > Właśnie tak zrobiłem poniżej i wie Pan, poczułem się lepiej, tak lekko, jakby mnie duch jaki unosił, nie powiem, że od razu nad wodami, ale tak prawie. Chętnie poznałbym krytyczne stanowisko mistrza, co myśli o moim przeobrażeniu. Adam Barycki
|
|
2 na 2 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >Witam wszystkich! >Chcę rozpocząć nowy temat: niespójności doktryny >katolickiej (nie uogólniam do wszystkich chrześcijańskich >konfesji, bo wydaje mi się, że temat katolicyzmu jest nam >"bliższy" z racji tego, że mieszkamy w państwie w jakim >mieszkamy). >Pierwszą sprzeczność chcę już teraz naszkicować: grzech >pierworodny. >1. Biblia nigdy nie wzmiankuje o żadnej dziedziczności >owegu grzechu (pomijając fakt, że samo pojęcie grzechu >pierworodnego na kartach ST nie występuje i Izraelitom w >ogóle jest obce. Nowy testament coś tam pisze o grzechu >"pierwszego Adama" - głównie to Paweł o tym pisał, ale to >jest jego prywatna interpretacja).
Na początek powinieneś wiedzieć,że jesli cos jasno i wyrażnie nie wynika z czegoś to nie znaczy od razu,że temu przeczy.Dopiero gdy pojawia sie pogląd przeciwny sprzeczność zaczyna istnieć.
1.Biblia bardzo często wzmiankuje o tym,że ludzie obarczeni są winą,skażeniem,zepsuciem,a N.Testament,który także jest Biblią mówi o tym wyrażnie i bez wątpliwośći. 2.Dopiero Chrystus i to,co uczynił pozwoliło wyrażniej ukazać to,co stało się na początku.Przyszedł nie po to,aby nauczać,ale zbawić i pokonać śmierć,o której Biblia mówi właśnie,że jest skutkiem grzechu Adama.
>2. W jaki sposób ten grzech miał miejsce? Katolicy tłumaczą >to stworzeniem Adama i Ewy jako pierwszych ludzi. Ale wiemy >przecież, że to absurd i ludzkość NIE powstała z jednej >pary ludzkiej (nie mówiąc już o bezpośrednim "ulepieniu" >człowieka z prochu. Obecnie w teologii katolickiej >pobrzmiewa pogląd, że ludzkość powstała z wielu par >pierwotnych (ciekawe są tłumaczenia w jaki sposób to się >dokonało: otóż pewnego cudownego dnia małpa urodziła >człowieka w obecnej postaci, albo do małpiego "potomka" bóg >tcnął duszę, dzięki czemu stał się on człowiekiem). Ale >wracając do tematu: jeśli, jak twierdzą niektórzy teolodzy >ludzkość powstała z wielu par, to gdzie w tym wszystkim >Adam i Ewa?! I ich konkretny uczynek?
Pochodzenie ludzi od jednej pary lub kilku nie jest takim absurdem jak ci sie wydaje,w nauce jest wiele takich głosów coraz częściej.Ale to nie jest istotne w ogóle.Kościół nigdy nie twierdził,że Bóg ulepił człowieka wprost z prochu i nie było to przedmiotem wiary,m.in.dlatego,że Bóg nie ma rąk a teologia wiedziała o tym zawsze. Teoria pochodzenia od wielu par czy pewnej zbiorowości istnieje w teologii od b.dawna i nie jest to żadnym problemem.W zaden sposób nie podważa niczego w co Kościół wierzy.Słowo "Adam" znaczy człowiek,człowiek z czerwonej ziemi,czyli gliny,oznacza człowieka w ogóle a nie imie własne.Nie ma tu więc żadnego problemu.
>3. Ok, załóżmy, że ten "grzech" jednak faktycznie miał >miejsce, to w jaki sposób cała reszta ludzkości go >dziedziczy? (ktoś - chyba Augustyn - upierał się, że przez >spermę...).
Sprawa dziedziczenia nie jest całkiem jasna,to trudny problem,jest opini wiele,ale musisz wiedzieć,że 'grzech pierworodny' oznacza coś innego niż sie tobie wydaje.Przez grzech pierwszy człowiek utracił łaskę Bożą,czyli rzeczywistość duchową obecną w nim,która go oświecała i wynosiła ponad zwierzęcość upodabniając go do Tego,na którego obraz został stworzony.Dziedziczenie polega głównie na tym,że każdy człowiek od tej pory rodzi się bez tych darów nadprzyrodzonych,stanowiących z punktu widzenia religijnego to,co najistotniejsze w czlowieku i co odróżnia go od zwierząt.Chrzest,który jest owocem ofiary Chrystusa jest właśnie przywróceniem człowiekowi łaski,czyli rzeczywistości nadprzyrodzonej,obecności Boga w człowieku,ktora go przemienia i przygotowuje do oglądania Boga.
>4. Nawet jeśli i tak, to czy nie jest to sprzeczne z >dobrocią boga? Zauważmy: ktoś niewiadomo kiedy czyni coś, >co bogu się nie podoba i miłosierny bóg karze za to całą >ludzkość.
Świat wg.wiary monoteistycznej wyszedł z rąk Boga,stworzył On go w jakims celu a nie dla igraszek i kaprysów człowieka,ma więc prawo ukarać go jesli człowiek prostytuuje Jego dzieło i gorszy innych.A Bóg nie uśmiercił pierwszych ludzi,odjął im tylko nadprzyrodzone dary,które są dla ludzi,ktorzy potrafia z nich korzystać.Wypędzenie z raju właśnie to oznacza.
m.
|
|
 | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >że Bóg nie ma rąk a teologia wiedziała o tym zawsze. > Za to ma nogi, ponieważ w raju słychać było jego kroki. Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Bóg nie ma rąk a teologia wiedziała o tym zawsze.> >> Za to ma nogi, ponieważ w raju słychać było jego kroki.Wychodzi, że "palec boży" jest palcem od nogi.  .
|
|
 | 1 na 1 | Polarsky (15 punktów) |
>Na początek powinieneś wiedzieć...
Na początek powinieneś wiedzieć, że warto się witać. I też powinieneś wiedzieć (może to nie wynika z pisowni mojego nazwiska, ale gwoli ścisłości), że jestem kobietą i wolałabym byś dodawał odpowiednie końcówki, ok?
1. Biblia bardzo często wzmiankuje o tym,że ludzie obarczeni są winą,skażeniem,zepsuciem,a N.Testament,który także jest Biblią mówi o tym wyrażnie i bez wątpliwośći. To, że NT to też Biblia, to akurat wiem, a co do winy, skażenia i zepsucia - w ST dotyczy to tylko i wylącznie konkretnych czynów konkretnych ludzi. Zgrzeszyłeś, skladałeś kult bożkom - to masz winę i skażenie. Nowy T. poszedł dalej - trzeba było wymyślić coś, za co wszyscy ponosiliby karę. Wygodny sposób do zjednywania współwyznawców, nieprawdaż?
Dopiero Chrystus i to,co uczynił pozwoliło wyrażniej ukazać to,co stało się na początku.Przyszedł nie po to,aby nauczać,ale zbawić i pokonać śmierć,o której Biblia mówi właśnie,że jest skutkiem grzechu Adama. Czy Chrystus kiedykolwiek powiedział coś o grzechu pierworodnym? I dziedziczeniu?
2. Kościół nigdy nie twierdził,że Bóg ulepił człowieka wprost z prochu i nie było to przedmiotem wiary,m.in.dlatego,że Bóg nie ma rąk a teologia wiedziała o tym zawsze. Kościół nadal o tym mówi podczas każdej stosownej okazji. Proszę posłuchać kazań.
3. Teoria pochodzenia od wielu par czy pewnej zbiorowości istnieje w teologii od b.dawna i nie jest to żadnym problemem.W zaden sposób nie podważa niczego w co Kościół wierzy.Słowo "Adam" znaczy człowiek,człowiek z czerwonej ziemi,czyli gliny,oznacza człowieka w ogóle a nie imie własne.Nie ma tu więc żadnego problemu. Tu masz rację, przyznaję. "adam" to rzeczywiście tylko człowiek. Ale jeśli od razu na początku było wiele par, to w jaki sposób mogła zaistnieć rzeczywistość grzechu? Czy oni wszyscy coś "przeskrobali"? Umówili się czy jak?
3. Sprawa dziedziczenia nie jest całkiem jasna O, to w końcu mamy TAJEMNICĘ... to trudny problem,jest opini wiele,ale musisz wiedzieć,że 'grzech pierworodny' oznacza coś innego niż sie tobie wydaje.Przez grzech pierwszy człowiek utracił łaskę Bożą,czyli rzeczywistość duchową obecną w nim,która go oświecała i wynosiła ponad zwierzęcość upodabniając go do Tego,na którego obraz został stworzony.Dziedziczenie polega głównie na tym,że każdy człowiek od tej pory rodzi się bez tych darów nadprzyrodzonych,stanowiących z punktu widzenia religijnego to,co najistotniejsze w czlowieku i co odróżnia go od zwierząt.Chrzest,który jest owocem ofiary Chrystusa jest właśnie przywróceniem człowiekowi łaski,czyli rzeczywistości nadprzyrodzonej,obecności Boga w człowieku,ktora go przemienia i przygotowuje do oglądania Boga. Wnioskuję z tego że każdy nieochrzczony indiwiduum - to zwierzę? "Przez grzech pierwszy człowiek utracił łaskę Bożą,czyli rzeczywistość duchową obecną w nim,która go oświecała i wynosiła ponad zwierzęcość (...) Chrzest,który jest owocem ofiary Chrystusa jest właśnie przywróceniem człowiekowi łaski". Coś nowego w teologii, naprawdę. Kto tak twierdzi?
4. Świat wg.wiary monoteistycznej wyszedł z rąk Boga,stworzył On go w jakims celu a nie dla igraszek i kaprysów człowieka,ma więc prawo ukarać go jesli człowiek prostytuuje Jego dzieło i gorszy innych. Znany mi jest pogląd, że bóg nikogo nie karze... Teraz dość często się o tym mówi. Ty jak sądzisz?
Pozdrawiam gorąco. Mimo pozornej uszczypliwości, bardzo przychylna Polarsky
|
|
|  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Na początek powinieneś wiedzieć... >Na początek powinieneś wiedzieć, że warto się witać.
Warto,ale regulamin do tego nie zobowiązuje.
I też powinieneś wiedzieć (może to nie wynika z pisowni mojego nazwiska, ale gwoli ścisłości), że jestem kobietą i wolałabym byś dodawał odpowiednie końcówki, ok?
To się na drugi raz postaraj bym wiedział,że jestes kobietą.Zarzut jest więc bezzasadny.
>1. Biblia bardzo często wzmiankuje o tym,że ludzie obarczeni są winą,skażeniem,zepsuciem,a N.Testament,który także jest Biblią mówi o tym wyrażnie i bez wątpliwośći. >To, że NT to też Biblia, to akurat wiem, a co do winy, skażenia i zepsucia - w ST dotyczy to tylko i wylącznie konkretnych czynów konkretnych ludzi.
To fałsz.W S.T. jest wiele fragmentów mówiących o człowieku w ogóle,o naturze ludzkiej,nie o jednostkach czy narodach tylko.Poczytaj chociażby księge Hioba.
Zgrzeszyłeś, skladałeś kult bożkom - to masz winę i skażenie. Nowy T. poszedł dalej - trzeba było wymyślić coś, za co wszyscy ponosiliby karę. Wygodny sposób do zjednywania współwyznawców, nieprawdaż?
Bezzasadne.Chrystus,który wg.Biblii był Mesjaszem żydowskim,oczekiwanym od wieków,wg.tejże Biblii umarł za wszystkich,a nie składa sie ofiary za niewinnych.
>Dopiero Chrystus i to,co uczynił pozwoliło wyrażniej ukazać to,co stało się na początku.Przyszedł nie po to,aby nauczać,ale zbawić i pokonać śmierć,o której Biblia mówi właśnie,że jest skutkiem grzechu Adama. >Czy Chrystus kiedykolwiek powiedział coś o grzechu pierworodnym? I dziedziczeniu?
Samą swoją ofiarą,którą złożył za wszystkich wykazał,że świat potrzebuje odkupienia. Chrystus nie umarł z powodu grzechu pierworodnego,ale z powodu wszystkich grzechów ludzkich,zwłaszcza osobistych.
>2. Kościół nigdy nie twierdził,że Bóg ulepił człowieka wprost z prochu i nie było to przedmiotem wiary,m.in.dlatego,że Bóg nie ma rąk a teologia wiedziała o tym zawsze. >Kościół nadal o tym mówi podczas każdej stosownej okazji. Proszę posłuchać kazań.
Nigdy nie mówi o tym dosłownie.
>Tu masz rację, przyznaję. "adam" to rzeczywiście tylko człowiek. >Ale jeśli od razu na początku było wiele par, to w jaki sposób mogła zaistnieć rzeczywistość grzechu? Czy oni wszyscy coś "przeskrobali"? Umówili się czy jak?
Jeśli było np.kilka par to nie ma problemu z tym,że jakis czyn dotyczył wszystkich.Kościół nie naucza dokładnie jak to sie stało.
>3. Sprawa dziedziczenia nie jest całkiem jasna >O, to w końcu mamy TAJEMNICĘ...
Nie,nie mamy jasności.Tak jak z elektronem w fizyce.
Przez grzech pierwszy człowiek utracił łaskę Bożą,czyli rzeczywistość duchową obecną w nim,która go oświecała i wynosiła ponad zwierzęcość upodabniając go do Tego,na którego obraz został stworzony.Dziedziczenie polega głównie na tym,że każdy człowiek od tej pory rodzi się bez tych darów nadprzyrodzonych,stanowiących z punktu widzenia religijnego to,co najistotniejsze w czlowieku i co odróżnia go od zwierząt.Chrzest,który jest owocem ofiary Chrystusa jest właśnie przywróceniem człowiekowi łaski,czyli rzeczywistości nadprzyrodzonej,obecności Boga w człowieku,ktora go przemienia i przygotowuje do oglądania Boga. >Wnioskuję z tego że każdy nieochrzczony indiwiduum - to zwierzę?
Nie,to byt niepełny.
"Przez grzech pierwszy człowiek utracił łaskę Bożą,czyli rzeczywistość duchową obecną w nim,która go oświecała i wynosiła ponad zwierzęcość (...) Chrzest,który jest owocem ofiary Chrystusa jest właśnie przywróceniem człowiekowi łaski". Coś nowego w teologii, naprawdę. Kto tak twierdzi?
To jest istotą nauki Kościoła.Od zawsze.Ktoś kto tego nie rozumie nie powinien przystępować do chrztu,który nie ma znaczenia jesli się go tak właśnie nie rozumie.
>4. Świat wg.wiary monoteistycznej wyszedł z rąk Boga,stworzył On go w jakims celu a nie dla igraszek i kaprysów człowieka,ma więc prawo ukarać go jesli człowiek prostytuuje Jego dzieło i gorszy innych. >Znany mi jest pogląd, że bóg nikogo nie karze... Teraz dość często się o tym mówi. Ty jak sądzisz?
Teologia też tak uczy.Kara polega na odejściu Boga,ze swoją łaską,pomocą,nieobecnością w życiu człowieka.Człowiek żyje poza Bogiem i jest pozbawiony tego,co własnie przyniosło chrześcijaństwo: a.łaski Bożej,czyli życia Bożego w człowieku,ze swoimi skutkami, b.darów Ducha św.,które są dodatkowym środkiem do udoskonalenia człowieka i upodobnienia go do Boga.
>Pozdrawiam gorąco. Mimo pozornej uszczypliwości, bardzo przychylna >Polarsky
Tę przychylność dopiero teraz zauważyłem,ale nie mam wyjścia jak ci wierzyć: )
pozdrawiam, m.
|
|
 | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | Jednak uległem Pańskiej propozycji i zgodnie z Pańskim zaleceniem skierowanym bezpośrednio do mnie: >Jeśli chce pan abym się ustosynkowywał do jego wypowiedzi to prosze pisać od rzeczy. > spróbuję, mam nadzieję, że poprawi Pan moje ewentualne błędy. > >Na początek powinieneś wiedzieć,że jesli cos jasno i wyrażnie nie wynika z czegoś to nie znaczy od razu,że temu >przeczy.Dopiero gdy pojawia sie pogląd przeciwny sprzeczność zaczyna istnieć. > Na początek odniosę się do Pańskiego powyższego tekstu i proszę ocenić czy już wchodzę na właściwą drogę. Jeżeli kopnę piłkę to, niekoniecznie muszę złamać nogę. Czyli z kopania piłki, jasno i wyraźnie nie wynika złamanie nogi, choć wynikać może i złamać ją można. Jeśli pojawi się pogląd przeciwny, że złamaną nogą piłki kopnąć nie można, bo boli, to mamy sprzeczność, bo jak to nie można skoro od kopania się złamała, a poza tym do kopania piłka służy. Czy w tym co napisałem sprzeczność już zaczęła istnieć Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) |
>>Na początek powinieneś wiedzieć,że jesli cos jasno i wyrażnie nie wynika z czegoś to nie znaczy od razu,że temu >przeczy.Dopiero gdy pojawia sie pogląd przeciwny sprzeczność zaczyna istnieć. >> >Na początek odniosę się do Pańskiego powyższego tekstu i proszę ocenić czy już wchodzę na właściwą drogę. >Jeżeli kopnę piłkę to, niekoniecznie muszę złamać nogę. Czyli z kopania piłki, jasno i wyraźnie nie wynika złamanie nogi, choć wynikać może i złamać ją można. Jeśli pojawi się pogląd przeciwny, że złamaną nogą piłki kopnąć nie można, bo boli, to mamy sprzeczność
Poglądem przeciwnym do "Jeżeli kopnę piłkę to,niekoniecznie muszę złamać nogę" jest "Jeżeli kopnę piłkę to,koniecznie muszę złamać nogę" a nie "złamaną nogą piłki kopnąć nie można", więc pańska wypowiedż nie odnosi się do tego, o czym pisałem.
Czy w tym co napisałem sprzeczność już zaczęła istnieć
Owszem.
Moderatora proszę o zwrócenie uwagi temu panu,który potrafi ciągnąć takie rzeczy w nieskończoność, ma takie hobby na tym forum, by zawracać głowę innym tworząc nowe wątki, nie odnoszące się do wątku centralnego, tak, że na końcu nikt nie jest w stanie zorientować się o czym mowa.
m.
|
|
| |  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Poglądem przeciwnym do "Jeżeli kopnę piłkę to,niekoniecznie muszę złamać nogę" jest "Jeżeli kopnę piłkę to,koniecznie muszę złamać nogę" a nie "złamaną nogą piłki kopnąć nie można", więc pańska wypowiedż nie odnosi się do tego, o czym pisałem. > Do tego nie, ale od tego jakby trochę, poza tym ja to tak czuję i to mocno. > >tak, że na końcu nikt nie jest w stanie zorientować się o czym mowa. > A ja już pomału zaczynam się orientować. Adam Barycki
|
|
| | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Poglądem przeciwnym do "Jeżeli kopnę piłkę to,niekoniecznie muszę złamać nogę" jest "Jeżeli kopnę piłkę to,koniecznie muszę złamać nogę" a nie "złamaną nogą piłki kopnąć nie można", więc pańska wypowiedż nie odnosi się do tego, o czym pisałem. >> >Do tego nie, ale od tego jakby trochę, poza tym ja to tak czuję i to mocno. >> >>tak, że na końcu nikt nie jest w stanie zorientować się o czym mowa. >> >A ja już pomału zaczynam się orientować. >Adam Barycki
Chciałbym zwrócić uwagę moderatorowi, że ten pan w dalszym ciągu nie odnosi się merytorycznie do moich postów. To przecież nie czat "kawiarenka",tylko rzekomo forum do duskusji.
m.
|
|
 | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Słowo "Adam" znaczy człowiek,człowiek z czerwonej ziemi,czyli gliny,oznacza człowieka w ogóle a nie imie własne. > Ja jestem Adam i jestem jeden, choć czasem wydaje mi się, że jest nas dwóch, ale nie wszyscy. Kiedy wypiję to nos robi mi się czerwony, nie wiedziałem, że to od tej czerwonej gliny. Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Słowo "Adam" znaczy człowiek,człowiek z czerwonej ziemi,czyli gliny,oznacza człowieka w ogóle a nie imie własne. >> >Ja jestem Adam i jestem jeden, choć czasem wydaje mi się, że jest nas dwóch, ale nie wszyscy. Kiedy wypiję to nos robi mi się czerwony, nie wiedziałem, że to od tej czerwonej gliny. >Adam Barycki >
Myślałem,że moderatorom zależy, aby na tym forum wypowiadali się ludzie, którzy mają coś do powiedzenia. Cokolwiek bym napisał, ten pan i tak doda uwagę niemającą związku ani z moim postem, ani z wątkiem głównym.
m.
|
|
| |  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Cokolwiek bym napisał, ten pan i tak doda uwagę > Szanowny Panie Marcelu Polubiłem Pana, przeciwne stanowiska nie muszą wzbudzać antypatii. Adam Barycki
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
>Ja jestem Adam i jestem jeden, choć czasem wydaje mi się, że jest nas dwóch, ale nie wszyscy. Kiedy wypiję to nos robi mi się czerwony, nie wiedziałem, że to od tej czerwonej gliny.
marcel albo nie zna się na żartach, albo ma ochotę na poważną dyskusję. I w jednym i w drugim przypadku warto wziąć to pod uwagę.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | > I w jednym i w drugim przypadku warto wziąć to pod uwagę. > Dobrze, kończę polemikę z "marcelem", ale kto mnie obroni przed silnymi duchem naigrywającymi się z mojego umysłu bez umiaru. Adam Barycki
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Dobrze, kończę polemikę z "marcelem",
Nie takie były intencje mojej sugestii.
>ale kto mnie obroni przed silnymi duchem naigrywającymi się z mojego umysłu bez umiaru.
Siły ducha Ci nie brak i z pewnością nie potrzebujesz obrony. Tylko niech ta obrona nie przypomina zabawy w chowanego. To też skuteczna metoda, choć łatwo pomylić ją ze zwykłą ucieczką.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
8 na 8 | Asado (486 punktów) | Odp: Sprzeczność czy "tajemnica"? | Jak powszechnie wiadomo bóg to czyste miłosierdzie, tak bardzo ukochał swoje króliki doświadczalne, że postawił przed nimi najcudniejszą rajską marchewkę a potem pogroził paluchem i powiedział "nie wolno". I pomyślał "a co mi tam! niech się króliki też trochę pomęczą", chichocząc złowieszczo pod nosem. A przecież nie wolno znęcać się nad zwierzętami! No to znalazłam paragraf na wszechmogącego... żądam postawienia go przed sądem!
|
|
 | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | > Jak powszechnie wiadomo bóg to czyste miłosierdzie, tak bardzo ukochał swoje króliki doświadczalne, że postawił przed nimi najcudniejszą rajską marchewkę a potem pogroził paluchem i powiedział "nie wolno". I pomyślał "a co mi tam! niech się króliki też trochę pomęczą", chichocząc złowieszczo pod nosem.> A przecież nie wolno znęcać się nad zwierzętami! No to znalazłam paragraf na wszechmogącego... żądam postawienia go przed sądem!  > Dobrze,że się uśmiechnęłaś,bo pomyślałbym,że to na poważnie. "Ja rzekłem:bogami jesteście i synami Najwyższego".Jak widać b.daleko tu do królików. Drzewo poznania dobra i zła było w sumie poznaniem tylko zła,doświadczalnie (w języku biblijnym 'poznać' znaczy doświadczyć),więc upadkiem i odejściem od dobra,które było od początku,bo najzwyczajniej utożsamiało się z prawdą. To było ostrzeżenie przed upodleniem i wszystkim,co ze sobą przyniesie wina.Nie musieli po nic sięgać,bo mieli wszystko.Po to Bóg stworzył człowieka,aby,jak mówił Chrystus miał on Życie,i aby miał je w obfitości. Bóg się nie bawi ludżmi,przynajmniej nie ten biblijny. : ) m.
|
|
|  | 1 na 1 | GREEN (51 punktów) | > >Jak powszechnie wiadomo bóg to czyste miłosierdzie, tak bardzo ukochał swoje króliki doświadczalne, że postawił przed nimi najcudniejszą rajską marchewkę a potem pogroził paluchem i powiedział "nie wolno". I pomyślał "a co mi tam! niech się króliki też trochę pomęczą", chichocząc złowieszczo pod nosem.> >A przecież nie wolno znęcać się nad zwierzętami! No to znalazłam paragraf na wszechmogącego... żądam postawienia go przed sądem!  > >> Dobrze,że się uśmiechnęłaś,bo pomyślałbym,że to na poważnie.> "Ja rzekłem:bogami jesteście i synami Najwyższego".Jak widać b.daleko tu do królików.> Drzewo poznania dobra i zła było w sumie poznaniem tylko zła,doświadczalnie (w języku biblijnym 'poznać' znaczy doświadczyć),więc upadkiem i odejściem od dobra,które było od początku,bo najzwyczajniej utożsamiało się z prawdą.> To było ostrzeżenie przed upodleniem i wszystkim,co ze sobą przyniesie wina.Nie musieli po nic sięgać,bo mieli wszystko.Po to Bóg stworzył człowieka,aby,jak mówił Chrystus miał on Życie,i aby miał je w obfitości.> Bóg się nie bawi ludżmi,przynajmniej nie ten biblijny.> : )> m.Nudziło się kobitce, chciała poznać, doznać,... matka postępu znaczy się!
|
|
|  | 1 na 1 | derkacz (375 punktów) | > Bóg się nie bawi ludżmi,przynajmniej nie ten biblijny.Ha. A tak w ogóle to mogę wiedzieć - po co ów Bóg w ogóle stworzył człowieka ? Bo jak rozumiem był wcześniej sam. Coś go musiało nagle najść i postanowił, że sobie takie coś stworzy. Więc pytanie : "po co" / "dlaczego" chyba jest na miejscu ? Tak to widzę : Bóg tworzy ludzi (nie wiadomo dlaczego, moja teoria : z nudów  ). W dodatku owym nieszczęsnym istotom każe oddawać sobie cześć. A tym, którzy czci nie oddają grozi, że zrobi kuku. No jak dla mnie to jest właśnie "zabawa". Bogu  dzięki, że jestem ateistą !!!! Pozdrawiam
|
|
| |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | > Bóg tworzy ludzi (nie wiadomo dlaczego, moja teoria : z nudów  > Nieprawda. Nie z nudów, do stworzenia człowieka namówił go ksiądz katolicki. Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Bóg się nie bawi ludżmi,przynajmniej nie ten biblijny. >: ) >m. Nie bez powodu, inaczej gdy chodzi o hazard, wtedy zabawa jest uświetniona, czy może uświęcona, jakoś tak. Zakład o Hioba ma wymiar iście pański. Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Nie musieli po nic sięgać,bo mieli wszystko.
Oprócz wiedzy. Mieli jednak ciekawość, żądzę poznania. Z chwilą kiedy tej żądzy pofolgowali, Bóg stwierdził: oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło. Wszyscy wiemy jak to się skończyło. Nie wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że dopiero wtedy człowiek stał się człowiekiem. Wcześniej był tylko marionetką w ręku Boga.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Nie musieli po nic sięgać,bo mieli wszystko. > Oprócz wiedzy.
Mieli własnie doskonałe poznanie Boga i świata materialnego.Poznanie zła było czystym regresem.
>Mieli jednak ciekawość, żądzę poznania.
Mieli pożądliwość,z którą zrobili żły użytek.
>Z chwilą kiedy tej żądzy pofolgowali, Bóg stwierdził: oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło. Wszyscy wiemy jak to się skończyło. Nie wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że dopiero wtedy człowiek stał się człowiekiem. Wcześniej był tylko marionetką w ręku Boga.
Marionetką w rękach żywiołów i natury stali sie właśnie po utraceniu darów nadprzyrodzonych.
m.
|
|
| | |  | 6 na 6 | placownik (17853 punktów) |
Zdolność samodzielnego sądzenia co jest dobrem, a co złem i związana z tym odpowiedzialność za sądy błędne jest dla mnie niemal istotą człowieczeństwa. Określenie zdobycia tej zdolności mianem grzechu pierworodnego to jeden z największych absurdów chrześcijańskiej mitologii.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | > Zdolność samodzielnego sądzenia co jest dobrem, a co złem i związana z tym odpowiedzialność za sądy błędne jest dla mnie niemal istotą człowieczeństwa. Określenie zdobycia tej zdolności mianem grzechu pierworodnego to jeden z największych absurdów chrześcijańskiej mitologii. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Nie zrozumiałeś istoty sprawy."Zdolność samodzielnego sądzenia co jest dobrem, a co złem i związana z tym odpowiedzialność za sądy błędne jest dla mnie niemal istotą człowieczeństwa." To właśnie mniej więcej utracił człowiek przez grzech pierw.,który był upadkiem w pożądliwość i doświadczeniem zła(bo tym jest poznanie w znaczeniu biblijnym - doświadczeniem,przeżyciem),nie zdobyciem wiedzy.Z tą jednak różnicą,że nie ma stanowienia o prawdzie i fałszu gdy świat pochodzi od Boga,dla którego prawda jest tożsama z dobrem,a zło po prostu z nieprawdą.
m.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Nie zrozumiałeś istoty sprawy.
Jeśli istotą sprawy jest znaczenie "biblijne" poznania, czyli jak piszesz - doświadczenie, przeżycie, to dalej nie rozumiem dlaczego to doświadczenie, czy przeżycie, miałoby uczynić naszych prarodziców równymi Bogu.
Jeszcze mniej zrozumiałe jest utożsamianie prawdy z dobrem i fałszu ze złem. Zgodzę się, że prawda jest dobrem, ale tylko wtedy kiedy mówimy o poznaniu jako wiedzy, czyli o poznaniu nie w "biblijnym" znaczeniu. Natomiast utożsamianie dobra z prawdą, kiedy mówimy o moralności jest mieszaniem różnych pojęć. Nie potrafię dopatrzyć się żadnego sensownego uzasadnienia dla takiego mieszania.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Nie zrozumiałeś istoty sprawy. > Jeśli istotą sprawy jest znaczenie "biblijne" poznania, czyli jak piszesz - doświadczenie, przeżycie, to dalej nie rozumiem dlaczego to doświadczenie, czy przeżycie, miałoby uczynić naszych prarodziców równymi Bogu.
Ale to, że grzech uczyni ludzi równymi Bogu wmówił ludziom wg.opowieści kusiciel, najzwyczajniej ich okłamując, teologia mówi coś przeciwnego, mianowicie o utracie podobieństwa do Boga przez grzech a przez to o braku możliwości jakiegokolwiek partnerstwa między Bogiem a ludżmi.
> Jeszcze mniej zrozumiałe jest utożsamianie prawdy z dobrem i fałszu ze złem.
Jeśli fałsz jest dla ciebie neutralny, tzn.nie jest złem, to wszelkie np.manipulacje i nieprawda w nauce lub na sali sądowej musiałyby byc tym samym neutralne.
>Zgodzę się, że prawda jest dobrem, ale tylko wtedy kiedy mówimy o poznaniu jako wiedzy, czyli o poznaniu nie w "biblijnym" znaczeniu. Natomiast utożsamianie dobra z prawdą, kiedy mówimy o moralności jest mieszaniem różnych pojęć. Nie potrafię dopatrzyć się żadnego sensownego uzasadnienia dla takiego mieszania.
Nie potrafisz, bo jak przypuszczam nie jesteś wierzący.Tu jest cała rozbiezność w pojmowaniu moralności między światem religii a światem ateistycznym.W świecie stworzonym przez Boga (tj.w świecie widzianym oczami religii) nie ma miejsca na relatywizowanie dobra, a zasady moralne są tylko wyrazem prawa naturalnego wpisanego w naturę ludzką.Grzech tę naturę zepsuł, dlatego trzeba było wskazówek (przykazania) danych człowiekowi z zewnątrz, aby go ukierunkować na powrót w stronę Dobra, ktore dlatego jest utożsamiane z prawdą bo realizuje w człowieku podobieństwo Boże i odzwierciedla Bożą naturę w świecie stworzonym na jej obraz.
Pozdrawiam,
m.
|
|
| | |  | | O RLY? (0 punktów) |
>Mieli własnie doskonałe poznanie Boga i świata materialnego.Poznanie zła było czystym regresem.
A niżej pisze Pan:
>Raj nie był rzeczywistością fizyczną,pojmujesz wiarę infantylnie.
To był materialny/fizyczny czy nie był?
I:
>Pojęcie znała,nie znała rzeczywistości.Nie muszę nikogo zabić,żeby wiedzieć,ze zabójstwo jest złem.
Czy znając jedynie pojęcie pozbawione desygnatu mogła dobierać je jako dobre lub złe? Jak mogła wiedzieć czym jest zło nie znając jego przejawów? Czy mogła znać znaczenie słów "to jest złe" nie znając jakiegoś przykładu zła? Wiemy że zabójstwo jest złem bo w rzeczywistości w której żyjemy dostrzegamy jego przejawy(zła) i mamy możliwość ich interpretacji.
|
|
| | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Mieli własnie doskonałe poznanie Boga i świata materialnego.Poznanie zła było czystym regresem. >A niżej pisze Pan: >>Raj nie był rzeczywistością fizyczną,pojmujesz wiarę infantylnie. >To był materialny/fizyczny czy nie był?
Nie napisałem nigdzie, że był.W pierwszym cytacie pisałem o świecie materialnym, o raju napisałem w drugim.To pojęcia rozdzielne.Raj był rzeczywistością duchową, dotyczącą ludzi żyjących w świecie fizycznym.Chodzi o stan duszy.
>I: >>Pojęcie znała,nie znała rzeczywistości.Nie muszę nikogo zabić,żeby wiedzieć,ze zabójstwo jest złem. >Czy znając jedynie pojęcie pozbawione desygnatu mogła dobierać je jako dobre lub złe?
Na zasadzie odwrotności, znała zło jako to, czym nie jest dobro-prawda, jak z zabójstwem z mojego przykładu.Nie ma takiego poznania zła jakiego pan by chciał, zło nie jest rzeczywistością ontologiczną, istnieje na zasadzie bycia cieniem dobra lub jego braku.Dobro zaś przeciwnie, jest utożsamiane po prostu z prawdą.
Ewa znała dobro, a więc znała po prostu prawdę.Zło jest czystą nie-prawdą, nie rzeczywistością alternatywną. Własnie dlatego, jak pisałem gdzie indziej, Bóg nie zna zła i nie może go znać.Jak pisze św.Tomasz "w Bogu nie ma idei zła", tak jak są idee wszystkiego co jest prawdziwe.
>Jak mogła wiedzieć czym jest zło nie znając jego przejawów? >Czy mogła znać znaczenie słów "to jest złe" nie znając jakiegoś przykładu zła? >Wiemy że zabójstwo jest złem bo w rzeczywistości w której żyjemy dostrzegamy jego przejawy(zła) i mamy możliwość ich interpretacji.
Czy ta nasza "znajomość" zła wzbogaca nas jakoś istotnie, dodaje nam cos do naszego bytu? Przieciez nie jest jakąś dodatkową wiedzą, wiedzą o jakimś nowym bycie lub głębszym poziomie tego, który juz jest nam znany.Jest po prostu wiedzą o tym czym może być dobro zaprzeczone, czym może być brak dobra.W niczym to nas nie wzbogadza.Dlaczego więc twierdzi się, że skosztowanie owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego jest początkiem przebudzenia sie ludzkości, początkiem gnozy, inicjacją w dojrzałe życie, skoro jest tylko wiedzą o patologii?
m.
|
|
| | | | |  | | O RLY? (0 punktów) |
> Na zasadzie odwrotności, znała zło jako to, czym nie jest dobro-prawda, jak z zabójstwem z mojego przykładu.Nie ma takiego poznania zła jakiego pan by chciał, zło nie jest rzeczywistością ontologiczną, istnieje na zasadzie bycia cieniem dobra lub jego braku.Dobro zaś przeciwnie, jest utożsamiane po prostu z prawdą.Nadal twierdzę że aby odróżnić dobro od zła, człowiek musi znać desygnaty obu pojęć. > Jest po prostu wiedzą o tym czym może być dobro zaprzeczone, czym może być brak dobra.Czyli wcześniej nie mieli tej wiedzy? Jak więc bez takiej wiedzy można było od nich wymagać aby potrafili odróżnić dobro od zła? Albo chociaż desygnaty tych pojęć od siebie? > skoro jest tylko wiedzą o patologii?Ale jednak wiedzą, więc poznania bez tej wiedzy nie można nazwać doskonałym, raczej niepełnym. I jeszcze takie pytanko: wąż był dobrem czy złem? Tak na marginesie: Ta swego rodzaju dowolność interpretacji Biblii jest bardzo wygodna  Możliwości naciągania są spore, bardzo elastyczne to "tworzywo"  Aż taki cytat mi się przypomniał: "Na tej zasadzie można wzuć ciasne buty, tylko chodzić się w nich nie da"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | > >Na zasadzie odwrotności, znała zło jako to, czym nie jest dobro-prawda, jak z zabójstwem z mojego przykładu.Nie ma takiego poznania zła jakiego pan by chciał, zło nie jest rzeczywistością ontologiczną, istnieje na zasadzie bycia cieniem dobra lub jego braku.Dobro zaś przeciwnie, jest utożsamiane po prostu z prawdą.> Nadal twierdzę że aby odróżnić dobro od zła, człowiek musi znać desygnaty obu pojęć.Być może,ale do poznania prawdy, do życia w prawdzie nie jest konieczne poznanie zła.Zło jest tylko dobrem zaprzeczonym, prawdą sponiewieraną.A mi chodziło tylko o to. > >Jest po prostu wiedzą o tym czym może być dobro zaprzeczone, czym może być brak dobra.> Czyli wcześniej nie mieli tej wiedzy? Jak więc bez takiej wiedzy można było od nich wymagać aby potrafili odróżnić dobro od zła? Albo chociaż desygnaty tych pojęć od siebie?Wiedzę, tzn.świadomość być może mieli, choć nie mogli mieć doświadczalnego poznania zła ani wyczerpującej znajomości tej rzeczywistości, ponieważ one nie istniało. Odróżniać dobro od zła można wtedy, gdy obie rzeczywistości istnieją obok siebie, tak jak w świecie nam znanym, ich sytuacja była jednak inna.W biblijnym poznaniu zła chodzi jedynie o doświadczenie 'nieprawości', które nie wniosło niczego ubogacającego w życie czy świadomość tych ludzi, ale spowodowało jedynie daleko idące skutki psychologiczne (negatywne:poczucie winy,osłabienie zdolności wyboru prawdy i dobra i poddania uczuć i zmysłów podległych wczesniej duszy, wolnej i jasno widzącej na rzecz ulegania zmysłom i uczuciom rozprzężonym przez pożądanie i jakby 'ciężkim', odduchowionym przez odjęcie łaski) i odjęcie darów nadprzyrodzonych, tak przynajmniej zawsze rozumiała to teologia, nie twierdzę, że byli naiwni. > >skoro jest tylko wiedzą o patologii?> Ale jednak wiedzą, więc poznania bez tej wiedzy nie można nazwać doskonałym, raczej niepełnym.W naszym świecie poznanie zła (ale nie biblijne,bo te jest zawsze doświadczeniem go, udziałem w 'nieprawości') jest przydatne, bo dzięki tej wiedzy można mu zapobiegać i leczyc je, ale wiedzą pozytywną w sensie np.odkrywania dzięki niemu swojej tożsamości lub natury świata ono nie jest.Przynajmniej wtedy gdy patrzy się na nie z punktu widzenia religijnego.Wybór pomiędzy dobrem i złem jest wg.teologii niższym stopniem wolności niż takie utwierdzenie w dobru, w którym już nie potrafi się wybierac zła, czyli nie-prawdy i nie-miłości.Bo dodam jeszcze, że grzech jest z definicji wykroczeniem przeciw miłości. > I jeszcze takie pytanko: wąż był dobrem czy złem?Ciekawe pytanie : ) To zależy jak się do tego podejdzie.Z punktu widzenia dojrzałości człowieka pokusa nie była czyms złym, była okazją do utwierdzenia się w dobru i sprawiedliwości, nie poprzez nieświadome trwanie w nim, ale wolny ich wybór.Bóg nie poddałby pokusie ludzi gdyby wiedział, że nie są w stanie jej sprostać.Choc przewidział, że upadną może większym dobrem było jednak poznac zło i poprzez to nauczyć sie wybierać dobro a poprzez skutki zła zobaczyć, że jednak Bóg jest dobry i nauczyc się tego, że posłuszeństwo nie jest jednak takim złem, zwłaszcza gdy jest pedagogią stosowaną przez kogoś mądrzejszego i Przyjaciela a nie kaprysem Despoty i Władcy. Kościół śpiewa w Wielką Sobotę "O, szczęśliwa wino, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel", można więc widzieć w tym paradoks, ale chrześcijaństwo zawsze uważało, że Bóg dopuszcza zło jedynie dlatego, że potrafi obrócić je w jeszcze większe dobro. > Tak na marginesie:> Ta swego rodzaju dowolność interpretacji Biblii jest bardzo wygodna  > Nie wiem czy to dowolność, Kościół widział to tak zawsze, nauka o grzechu pierworodnym jest jedną z fundamentalnych i już u Augustyna rozwinęła sie w najistotniejszych punktach, dopiero w świetle tego grzechu i jego skutków w pełni zrozumiałe staje sie przyjście Chrystusa i potrzeba odkupienia. Poza tym Kościół widzi dzieje biblijne jako jedną całość, stanowiącą pewną pedagogię Boga, który po grzechu nie zostawił ludzkości samej, ale poprzez wybór jednostek utworzył naród, który poprzez przestrzeganie przykazań (danych dopiero po upadku, a nie zaraz po stworzeniu) i posłuszeństwo Bogu miał po części powrócić do pierwotnej sprawiedliwości a z którego w przyszłości miał wyjść Zbawiciel, zapowiedziany zaraz po upadku.O symbolice Ks.Rodzaju świadczy choćby właśnie fragment odnoszący się do Niego, mówiący o ustanowieniu nieprzyjaźni między wężem a kobietą, między jego potomstwem a jej potomstwem, "ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę".Przeciez nie chodzi o fizyczne zdeptanie głowy i ukąszenie w stopę. Pozdrawiam, m.
|
|
|  | | elfir (1058 punktów) | >Bóg się nie bawi ludżmi,przynajmniej nie ten biblijny.
Nie zgodze się. Hiobem sie bawił aby miec argument w dyskusji z Szatanem. Nie wspominajac już o sprośnych zabawach z nastolatką, na dodatek zamężną, zwana Marią
|
|
| |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Bóg się nie bawi ludżmi,przynajmniej nie ten biblijny. >Nie zgodze się. Hiobem sie bawił aby miec argument w dyskusji z Szatanem. >Nie wspominajac już o sprośnych zabawach z nastolatką, na dodatek zamężną, zwana Marią
Widzę, że prezentujesz poziom jaki spotkać można na pijackich melinach, więc co tu robisz na tym forum?
m.
|
|
| | |  | 1 na 1 | elfir (1058 punktów) | >Widzę, że prezentujesz poziom jaki spotkać można na pijackich melinach, więc co tu robisz na tym forum?
W pijackich melinach nie bywam, więc nie wiem co masz na mysli. Najwyraźniej w tym temacie dysponujesz większym doświadczeniem ode mnie :>
|
|
 | | GREEN (51 punktów) | Tak się to dzieje jak ślepo się bogu nie ufa!!! Głód, chłód, ubóstwo i cierpienia same... A tak to zapewne w raju byśmy teraz siedzieli!
|
|
|  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >Tak się to dzieje jak ślepo się bogu nie ufa!!! Głód, chłód, ubóstwo i cierpienia same... A tak to zapewne w raju byśmy teraz siedzieli!
Raj nie był rzeczywistością fizyczną,pojmujesz wiarę infantylnie.
m.
|
|
| |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Raj nie był rzeczywistością fizyczną,pojmujesz wiarę infantylnie. >m. Ale kroki było słychać, czy może, to były halucynacje? Adam Barycki
|
|
| | |  | 1 na 1 marcel (1048 punktów) (zablokowany) | >>Raj nie był rzeczywistością fizyczną,pojmujesz wiarę infantylnie. >>m. >Ale kroki było słychać, czy może, to były halucynacje? >Adam Barycki
Tak to jest jak się nie rozumie języka symboli i metafor.Tyle sie właśnie "zyskuje" gdy racjonalność staje sie fetyszem.
"Analizować symbol rozumowo to obłuskiwać cebulę,aby odnaleźć cebulę" - P.Emmanuel.
m.
|
|
3 na 3 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Moją odpowiedź zmuszony jestem rozbić na dwie części. Nie zmieściła się w objętościowych ramach jednej wypowiedz. Oto część pierwsza:
>Pierwszą sprzeczność chcę już teraz naszkicować: grzech pierworodny. >1. Biblia nigdy nie wzmiankuje o żadnej dziedziczności owego grzechu [...] >2. W jaki sposób ten grzech miał miejsce? >3. Ok, załóżmy, że ten "grzech" jednak faktycznie miał miejsce, to w jaki sposób cała reszta >ludzkości go dziedziczy? >4. Nawet jeśli i tak, to czy nie jest to sprzeczne z dobrocią boga?
Dwie są w Starym Testamencie opowieści o grzechu pierworodnym. Pierwszą z nich jest opowieść o Adamie i Ewie oraz o tym, jak spożyli owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego. Faktem jest, że Bóg zabronił Adamowi spożywania owoców z tego drzewa i ostrzegł go, że nieposłuszeństwo będzie skutkować śmiercią. "I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz" (I Mojż. 2: 16-17). To dowód na to, iż Bóg nie chciał, by człowiek wiedział co jest dobre, a co złe. Nie chciał dać człowiekowi kodeksu moralnego, wolał ślepe posłuszeństwo. Ewy o tym zakazie Bóg nie poinformował, lecz z jej rozmowy z wężem wynika, że ona zakaz znała. Dała się jednak skusić wężowi i w efekcie owoc z tego drzewa zerwała, Adama do spożycia namówiła i oboje z radością owoc spożyli. Po spożyciu jabłuszka stwierdzili, że są nadzy, w związku z czym upletli z liści figowych przepaski i narządy rodne sobie nimi zakryli. Zaraz potem przed Bogiem między drzewami raju się ukryli, a gdy Bóg ich znalazł, Adam wytłumaczył mu, że ukryli się dlatego, że są nadzy. W tym momencie pojawiają się pytania. Jak wiemy owoce spożywa się ustami. Jabłka też. Po ich spożyciu prarodzice powinni ze wstydu zakryć swoje usta, a nie narządy rodne. Widać nie o jedzenie owoców tu chodziło, lecz raczej o współżycie seksualne. Otóż Adam i Ewa zdali sobie sprawę ze swojej seksualności i takiego właśnie "zakazanego owocu" skosztowali. Jakież w tym aspekcie cudowne są słowa Adama, którymi tłumaczył się Bogu z nieposłuszeństwa: "Kobieta, którą mi dałeś, aby była zemną, dała mi z tego drzewa i jadłem" (I Mojż. 3: 12). Warto tu nawet dodać, że ów wąż, dobroczyńca ludzkości, też ma kształt falliczny. Bóg stworzył Adama jako mężczyznę w pełni seksualnie rozwiniętego. Tak samo Ewę. Zakazał im jednak aktów prokreacyjnych być może dlatego, iż obdarzyć ich chciał życiem wiecznym. Teraz jednak, gdy zorientował się, że od aktów prokreacyjnych do potomstwa jest już bliska droga, wygnał ich z raju, gdyż jak sam powiedział: "Oto człowiek stał się taki jak my; zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki" (I Mojż. 3: 22). Następnie wygnał ich z raju. Wynika z tego, że Bóg był istotą zazdrosną. Zabronił im spożywania owoców z drzewa wiadomości dobrego i złego (czy zabronił im seksu, czy tylko prokreacji - ?). A gdy tego skosztowali, stał się zazdrosny o to, by nie skosztowali również owoców z drzewa życia i nie żyli wiecznie. Zaznaczyć tu warto, że nigdy Bóg nie zabronił im spożywania owoców z drzewa życia, czyli być może zakładał, że Adam i Ewa będą żyć wiecznie. Ale warunkiem ma być bezdzietność. Bóg ukarał pierwszych ludzi za nieposłuszeństwo nie wyjaśniając, jakie krzywdy i komu tym nieposłuszeństwem wyrządzili. Warto kary przypomnieć słowami samego Boga do Ewy: "Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci [...]" (I Mojż. 3: 16), oraz do Adama: "[...] przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego. Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym. W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz" (I Mojż. 3: 17-19). Przewinienie pierwszych ludzi niewielkie. Kary Boga na nich nałożone - nieproporcjonalnie wysokie.
Przy okazji warto zwrócić uwagę na przytoczone wyżej słowa Boga: "Oto człowiek stał się taki jak my; zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki" (I Mojż. 3: 22). Bóg wyraża się tu w liczbie mnogiej" "Oto człowiek stał się taki jak my [...]". To nie jest tzw. pluralis majestatis. Ono autorowi nie było jeszcze znane. Tu wyraźnie jest mowa o bogach (w liczbie mnogiej). Bóg uważa się tu za jednego z wielu Bogów.
|
|
3 na 3 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Druga część mojej wypowiedzi:
Drugą opowieścią o grzechu pierworodnym jest opowieść o Kainie i Ablu. Autor tej opowieści zdawał sobie niewątpliwie sprawę z tego, że musi usunąć rażące dysproporcje między winą i karą z opowieści o Adamie i Ewie. Winę człowieka zatem wymyślił większą: niewątpliwie zabójstwo jest większym przestępstwem od zrywania jabłek (od seksu - ?). Za to z karą autor opowieści o Kainie i Ablu ma problemy, a co z tego wynika - i Bóg te problemy ma. Śmiercią bowiem ukarać Kaina nie może, bo pierwszych ludzi uśmiercać niezbyt wypada. Któżby mu wtedy pozostał. Kain był mu potrzebny. Ktoś musiał założyć ród Kainitów. Nie mówiąc o tym, że kobiet do prokreacji jakoś brakowało. Wygnać z raju Kaina już nie mógł, bo przecież Adam i Ewa z tego raju już wygnani zostali. Zostało mu tylko pozostawić w mocy przekleństwo "uprawiania ziemi". A do tego, i to na prośbę Kaina (???), wydalił go tylko sprzed oblicza swego. Jak więc widać proporcje między winą a karą znowu pozostały mocno zachwiane, tym razem jednak kara była zdecydowanie za łagodna w stosunku do winy. Mało tego: Bóg postanowił nawet otoczyć Kaina opieką: "Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie. Położył tez Pan na Kainie znak, aby go nikt nie zabijał, kto go spotka" (I Mojż. 4: 15). Ciekawe tylko o kim Bóg myślał, skoro tylko Adam i Ewa mu pozostali.
Wnioski są następujące: 1) Obie opowieści niezbyt się autorowi biblijnemu (autorom-?) udały, przede wszystkim z uwagi na dysproporcje między winami a karami. 2) W obu przypadkach sprawcy zostali jednak przez Boga ukarani. 3) Winą prarodziców Bóg obarcza wszystkie przyszłe pokolenia ludzi. Rodzimy się przecież obciążeni grzechem pierworodnym prarodziców. 4) To Bóg stworzył ludzi i jako wszechpotężny on im miejsce i zadania na ziemi wyznaczył. To on na niegodziwość ludzką zezwala, bo przecież nic nie robi, aby jej zapobiegać. Zasadnym zatem jest stawianie pytania, czy Bóg ma moralne prawo karać ludzi. 5) Z uwagi na punkty 2, 3 i 4 zupełnie nieuzasadnione było znacznie późniejsze domaganie się przez Boga, by jego syn jednorodny Jezus złożył mu w ofierze swe życie jako tzw. "ofiarę przebłagalną" za ludzi. Kara tym razem jest okrutna, ale takiej Bóg się domaga. 6) O dobroci Boga trudno tu mówić. O miłości do ludzi raczej również. Dominuje upodobanie Boga do karania ludzi i obarczania całych pokoleń winą za grzechy prarodziców, którzy przecież ukarani za nie zostali.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | Przemyślenia do wniosków: 1. Może i opowieści się nie udały autorom, ale czy na pewno z powodu dysproporcji między winami i karami? Kto decyduje o tym czy zabójstwo człowieka jest większą winą niż zeżarcie jabłka (czyt. akt nieposłuszeństwa wobec Boga). Może Bóg jest wrażliwy na punkcie nieposłuszeństwa, a życie fizyczne człowieka ma dla niego małe znaczenie. Tylko w Twojej percepcji istnieje dysproporcja między winą i karą w boskiej nie musi. 2. Tak. 3. i 6. Rzeczywiście Bóg karze pokolenia za grzechy przodków. Forma kary została chyba wcześniej wyjaśniona i można się od niej uwolnić - jak rozumiem przez chrzest. 4. Mam synka - 4 lata, odprowadzam go rano do przedszkola, tłumaczę mu aby się grzecznie z dziećmi bawił w przedszkolu i słuchał się pani, a w nagrodę pójdziemy wieczorem pograć w piłkę. Wieczorem dowiaduję się że moje dziecko pobiło dziewczynkę, nie idziemy grać w piłkę, moje dziecko płacze, zostało ukarane. Czy mam moralne prawo je karać? Przecież mogłem wynająć nianię! 5. i 6. Dobroć Boga w Twojej (ludzkiej) percepcji jest trudna do wyjaśnienia. Mój synek był chory, miał gorączkę. Nie wychodziłem z nim na spacer - bardzo płakał, tydzień pił gorzkie syropki i kruszone niedobre leki, cierpiał i płakał! Czy jestem niedobrym, niekochającym ojcem bo wyleczyłem (uzdrowiłem) swoje dziecko?
pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >nie idziemy grać w piłkę, moje dziecko płacze, zostało ukarane. > Myślę, że zbyt frywolnie podchodzi Pan do kwestii kary. Powinien Pan brać przykład ze słowa bożego: "Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu" (Ez; 9,6). Pozbawianie dziecka godności poniesienia właściwej kary i zastępowanie jej jakąś śmieszną atrapą, jest niegodne sługi bożego. Adam Barycki
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >1. Może i opowieści się nie udały autorom, ale czy na pewno z powodu dysproporcji między winami i karami? Kto decyduje o tym czy zabójstwo człowieka jest większą winą niż zeżarcie jabłka [...] Może Bóg jest wrażliwy na punkcie nieposłuszeństwa, a życie fizyczne człowieka ma dla niego małe znaczenie. Tylko w Twojej percepcji istnieje dysproporcja między winą i karą w boskiej nie musi. Opowiastki te nie udały się autorowi między innymi (w mojej wypowiedzi użyłem słów "przede wszystkim") z powodu rażących dysproporcji między winą a karą. O rodzaju kary za winę decyduje prawo moralne, elementarna uczciwość w stosunku do człowieka. Oczywiście mówię o czasach, w których nie ma jeszcze prawa karnego - to w miarę oczywiste. Prawo moralne obowiązujące również Boga. Problem w tym, że tego prawa Bóg ludziom nie dał. Być może dlatego, by móc ich karać. Wystarczy przeczytać Stary Testament: widać to jak na dłoni. Bóg tylko karać potrafi. Dobrego przykładu raczej nie daje, prawa moralnego też. A to które dał wreszcie po kilku tysiącach lat, jest jakby trochę kalekie. Wymierzanie kar według własnego "widzimisię", kar nie pozostających w żadnej proporcji do winy, jest amoralne i nie służy wychowywaniu, tylko demoralizacji. Jeśli karą za zabójstwo jest "wygnanie Kaina sprzed swego (czyli Boga) oblicza", coś co można nazwać "pogrożeniem palcem", bo nie za bardzo nawet wiadomo, co ta kara miała oznaczać (a na dodatek była połączona z nagrodą), zaś kara za zjedzenie jabłuszka, na dodatek tylko jednego "po połowie", była po stokroć surowsza, to co należy pomyśleć o Bogu, który kary te stosuje. Otóż mniej więcej tyle, że dobrego świadectwa Bóg sobie zdecydowanie nie daje, więcej nawet: że raczej pojęcia o moralności nie posiada, że jest zagubiony i nie za bardzo wie co ma zrobić, że jest zazdrosny o własną dominację, że zamiast miłości (chyba należnej stworzonemu przez siebie człowiekowi, zapewne zagubionemu w otaczającej go rzeczywistości) okazuje człowiekowi oblicze raczej nazbyt surowe, a przede wszystkim niesprawiedliwe. Jeśli w świecie, który Bóg dopiero co stworzył, dominuje zło, to czy aby na pewno człowiek ma być za to karany. Nawiasem mówiąc człowiek stworzony na obraz i podobieństwo boże, podobieństwo w skłonności do czynienia zła - zapewne również. Jeśli niema kary za zabójstwo, a jest kara za jedzenie jabłek, to przestańmy jeść jabłka, zacznijmy zabijać. Tylko ten tego zrozumieć nie potrafi, który ponad wszystko chce Boga usprawiedliwiać, nawet wtedy, gdy na to usprawiedliwienie Bóg nie zasługuje.
>2. Tak. Rzeczywiście, trudno się tu ze mną nie zgodzić. Karanie ludzi najlepiej bowiem Bogu się udaje.
>3. i 6. Rzeczywiście Bóg karze pokolenia za grzechy przodków. Forma kary została chyba wcześniej wyjaśniona i można się od niej uwolnić - jak rozumiem przez chrzest. Kiedy forma kary została uzgodniona? Kto i z kim ją uzgadniał? Z Adamem Bóg kary nie uzgodnił, a już na pewno tej, którą zapowiedział, nie zastosował. Ewę zlekceważył. Kain nie miał pojęcia, że zabijać nie wolno. Nikt mu tego wcześniej nie powiedział. Zdenerwował się, że Bóg nie raczył nawet zwrócić uwagi ani na niego, ani na złożoną mu ofiarę, za to niezrozumiałych pouczeń mu udzielił. Chrzest jak wiemy wymyślił dopiero Jan Chrzciciel około 4,5 tysiąca lat po Adamie. Zatem poprzednicy Jana Chrzciciela nie mieli żadnej możliwości "zmyć" z siebie grzechu śmiertelnego. Nikt im takiej szansy nie dał. Jakiż poza tym sens obciążać rodzącego się człowieka "grzechem pierworodnym" w niczym przez niego niezawinionym, by zaraz potem grzech ten z niego zdejmować chrztem. Nie mówiąc o tym, że tzw. odpowiedzialność zbiorowa jest moralnie wstrętna i w cywilizowanych społeczeństwach od dawna już nie obowiązuje.
>4. Mam synka - 4 lata, [...] tłumaczę mu aby się grzecznie z dziećmi bawił w przedszkolu i słuchał się pani, a w nagrodę pójdziemy wieczorem pograć w piłkę. Wieczorem dowiaduję się że moje dziecko pobiło dziewczynkę, nie idziemy grać w piłkę, moje dziecko płacze, zostało ukarane. Czy mam moralne prawo je karać? Masz moralne prawo je karać. To przecież oczywiste. Ja również uważam, że karanie jest jednym z elementów wychowywania naszych dzieci. Ale karanie sprawiedliwe. Proporcjonalne do przewinienia. Zgoda - za pobicie dziewczynki nie idziesz z synem pograć w piłkę. A jeśli w tym przedszkolu powybija kamieniami wszystkie szyby - to jaka wtedy kara. A jeśli popełni czyn znacznie gorszy, którego nawet w dyskusji między nami nie mam odwagi wymieniać - to może, na wzór Boga, karą żadną go nie obciążysz? A może jeszcze nagrodzisz? A przecież taki model postępowania wynika ze Starego Testamentu. Jako dobry chrześcijanin powinieneś się na nim wzorować. Surowa kara za szarpanie koleżanki za warkocze, łagodna kara połączona z dodatkową nagrodą za podpalenie budynku przedszkolnego. Czy do tego chcesz mnie przekonać?
>5. i 6. Dobroć Boga w Twojej (ludzkiej) percepcji jest trudna do wyjaśnienia. Mój synek był chory, miał gorączkę. [...] Czy jestem niedobrym, niekochającym ojcem bo wyleczyłem (uzdrowiłem) swoje dziecko? Piszesz o czymś zupełnie innym, niż ja. Otóż każdy dobry tatuś i zapewne każda mamusia idą z chorym dzieckiem do lekarza by go wyleczyć, bo bardzo swojego dzidziusia kochają. Ja też!!! Ja pisałem o Bogu, który z własnej woli stworzył świat i sam wyznaczył jego dzieje. Stwarzył na tym świecie człowieka również niegodziwego i nie ingerując w jego działania predestynuje go do bycia niegodziwym, zaś każdego przestępcę do bycia przestępcą. Piszę tak o Bogu wszechpotężnym, który ze swych atrybutów nie korzysta i pozwala niegodziwcowi być niegodziwym. Ja piszę o Bogu, który toleruje zło, który nie czyni nic, by złu przeciwdziałać (nie cofa ręki złodzieja, czy też mordercy), nie łagodzi tego zła, czy też nie cofa jego skutków. Ja pisałem o Bogu, który stosuje wyłącznie tzw. kary retrybutywne, zamiast stosować kary korekcyjne. To ogromna różnica. Warto się nad nią zastanowić.
Si deus est, unde malum?
Również Cię pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Faktycznie momentami się nie rozumiemy. Chciałem poddać pod rozwagę wątpliwość, czy my, ludzie mamy prawo i/lub możliwości do rozumienia wszystkiego? Zauważ, że mój synek gdy jest karany albo łyka "świństwa" nie rozumie zupełnie że to dla jego dobra. Cierpi, krzyczy, płacze i histeryzuje, ma mi za złe że każę mu pić syrop. Osobiście dopuszczam możliwość istnienia podobnej relacji człowiek-Bóg. Czy ktoś zna bożą definicję boga, miłosierdzia, dobroci, zła? Z ich braku biorą się liczne sprzeczności. człowiek zdefiniował Boga, dobro i zło bądź rozumie je intuicyjnie, prowadzi na bazie tego wywody logiczne, a gdy dochodzi do sprzeczności, mówi - ten Bóg jest dziwny, zły, niedoskonały. Jeśli przyjmiemy że Bóg istnieje, Bóg jako świadoma osoba, musimy dopuścić też możliwość tego, że Go nie zrozumiemy.
|
|
| | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Faktycznie momentami się nie rozumiemy. > Nie tylko nie odczuwam potrzeby boskiej opieki, ale kategorycznie jej sobie nie życzę. Sam o wszystkim decyduję i za wszystko ponoszę odpowiedzialność. Wiem, że wiem wszystko i wiem, że wiedział będę jeszcze więcej, choć sam jestem leniem, to tysiące ludzi w ciężkim trudzie pogłębia wiedzę o naszej rzeczywistości, a ja mogę z tej wiedzy korzystać, dlatego nie mogę powtórzyć za Sokratesem: "Wiem, że nic nie wiem. Tak samo teiści, oni wiedzą absolutnie wszystko i dlatego nie istnieje płaszczyzna porozumienia z ateistami. Adam Barycki
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Faktycznie momentami się nie rozumiemy. Chciałem poddać pod rozwagę wątpliwość, czy my, ludzie mamy prawo i/lub możliwości do rozumienia wszystkiego? [...] Osobiście dopuszczam możliwość istnienia podobnej relacji człowiek-Bóg.
My się w ogóle nie rozumiemy, nie tylko momentami. Nie rozumiemy się dlatego, że stoimy na dwóch przeciwstawnych biegunach. Nie rozumiemy się również dlatego, że Ty nie chcesz podjąć tych wątków dyskusji, które z niej w sposób naturalny wynikają. Nie rozumiemy się dlatego, że Ty tylko pozornie ze mną dyskutujesz. Nie rozumiemy się również z tego powodu, że ja zwykłem mówić to co myślę, że nazywam rzeczy po imieniu. Ty natomiast próbujesz porównywać kary, jakimi dla małego dziecka jest zakaz gry we piłkę, czy też łykanie niesmacznych lekarstw, do kar jakie Bóg stosował i stosuje w stosunku do ludzi. Nie rozumiemy się także dlatego, że ja rzeczy dobre nazywam dobrymi, zaś rzeczy złe - złymi Ty natomiast uważasz, że gdy dzieje się dobrze, to świadczy to o tym, że Bóg jest kochany i bardzo dobry oraz że kocha ponad wszystko ludzi, zaś gdy dzieje się źle, to nagle zastanawiasz się, że my nie rozumiemy Boga, że niekoniecznie to co jest dla nas dobre, musi być również dobre dla Boga, itp. Twoje wybiegi w tłumaczeniu Boga "na siłę" są dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Nie rozumiemy sie także dlatego, że Ty na otaczające Cię zło się godzisz, ja temu złu się sprzeciwiam. Zło jest dla mnie zawsze złem, niezależnie od tego, kto jest twórcą tego zła.
Nie porównuj kar, jakimi dla małego dziecka jest zakaz gry we piłkę, czy też łykanie niesmacznych lekarstw, do kar jakie Bóg stosuje w stosunku do ludzi. Bo tego się porównać nie da. To są rzeczy nieporównywalne. Nie broń tego, czego obronić się po prostu nie da.
My ludzie mamy prawo do tego, by wszystko rozumieć. To wręcz nasz obowiązek. Któż mógłby nam tego prawa odmówić? I niby dlaczego? Mamy prawo do rozumienia również działań Boga. Możliwość rozumienia zapewnia nam nasz umysł. Dzięki niemu siedzisz teraz przed komputerem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|