Racjonalista - Strona głównaDo treści
ateizm - czy ateisci potrafia udowodnic ze bog nie istnieje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-09-2010 00:14zbysiek (4 punktów)ateizm - czy ateisci potrafia udowodnic ze bog nie istnieje
Ocena -5 na 9
Takim teoryjkami-ich badaniem(Boga nie ma) ,nie powinien karmić się PRAWDZIWY ATEIZM.
Fora ateistyczne są podobne do tych religijnych.
Śmieszy mnie rozpatrywanie Boga w kategoriach jego mocy, lub niemocy.
Przeciez o EWENTUALNYM Bogu nikt i nic nie wie......
Dlaczego tzw. ATEIZM musi zyć na pomyłkach ludzi tworzących jakieś transcendentne ide?
Niech się wypowie JEDNOZNACZNIE....UNIWERSALNIE
Istnieje Bóg-to coś , czy też nie.....????????
Podpieranie się nauką też tutaj nic nie da, bo nauka nigdy nie udowodni istnienia ,lub nie istnienia ewentualnego Boga.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

26-09-2010 00:48
 Ocena 12 na 12
G.K. (1679 punktów)
Jeśli bóg chce powstrzymać zło, ale nie potrafi, to nie jest wszechmogący. Jeśli potrafi, ale tego nie robi, to nie jest miłosierny. Jeśli chce i potrafi, to skąd w świecie zło? Jeśli zarówno nie chce i nie potrafi, to dlaczego nazywać go bogiem?

Epikur.


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
26-09-2010 11:23 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
Przypomniało mi się takie proste pytanie zadawane przez złośliwców na lekcjach religii:
"Czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego nie byłby w stanie podnieść?"


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
27-09-2010 16:50 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)
>Przypomniało mi się takie proste pytanie zadawane przez złośliwców na lekcjach religii:
>"Czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego nie byłby w stanie podnieść?"
>
>
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen


Na pierwsze pytanie,odpowiedź jest bardzo prosta

Dzieląc się na dwie równe części,a jeszcze lepiej na trzy.

Co do kwestii z W.Allenem.

No cóż- przyczyna i skutek
05-10-2010 16:45 
 Ocena 1 na 1
Artaso (380 punktów)
>>Przypomniało mi się takie proste pytanie zadawane przez złośliwców na lekcjach religii:
>>"Czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego nie byłby w stanie podnieść?"
>Na pierwsze pytanie,odpowiedź jest bardzo prosta
>Dzieląc się na dwie równe części,a jeszcze lepiej na trzy.

Co?

..
zbysiek (4 punktów)
Czy potrafiłabyś się wypowiedzieć w tematyce dotyczącej transcendentyzmu?

Czy wg. Ciebie , może istnieć Bóg?
Jeżeli tak , to skąd czerpiesz wiedzę na ten temat.
Jeżeli nie , to napisz , na czym opierasz przypuszczenia,-lub masz pewność ,że Bóg nie istnieje.
Marian (5438 punktów)
   Ateistą jest ktoś, kto po prostu nie podziela wiary teistów. Powody, dla których nie daje wiary ich twierdzeniom mogą być różne. Ateista nie musi potrafić udowodnić nieistnienia bogów; do określenia się ateistą wystarczy, że nie czuje się przekonany, do ich istnienia.
   Fakt, że na tym, czy innych forach ludzie czasem bawią się w „udowadnianie nieistnienia” tego, czy innego bóstwa, według mnie wynika z faktu, że wielu z nich wychowywało się w wierze, więc lubią wyszukiwać w koncepcjach religijnych absurdy, w które sami kiedyś często wierzyli. Dodatkowo pomaga w tym fakt, że dla wielu otoczonych na co dzień wiernymi, może to być jedno z niewielu miejsc do porozmawiania i podzielenia się swoimi przemyśleniami z ludźmi myślącymi podobnie.

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
12-10-2010 19:12 
 Ocena 1 na 1
ahia (83 punktów)
>   Ateistą jest ktoś, kto po prostu nie podziela wiary teistów.

tylko teistów?...
13-10-2010 00:40 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
>>   Ateistą jest ktoś, kto po prostu nie podziela wiary teistów.
>tylko teistów?...
   Tak. To wystarcza, aby nazwać się ateistą.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
26-09-2010 05:17
 Ocena 12 na 14
Grzegorz Salata (138 punktów)
Bóg to bardzo szerokie pojęcie. Wyobrażenia na jego temat są różne.
1)Jeśli twoja definicja Boga wygląda tak: "Bóg to coś",
- moja odpowiedź brzmi: "Tak, istnieje coś. Mogę krzesłu przyporządkować nazwę Bóg i mieć pewność że istnieje - relatywizm nomenklatury."
2)Jeśli używając pojęcia "Bóg" masz na myśli prawa natury, wszechświat, "pierwszą przyczynę", itp,
- moja odpowiedź brzmi: "Tak, wszechświat prawdopodobnie istnieje."
3)Jeśli natomiast rozważymy możliwość istnienia boga osobowego, obdarzonego świadomością, oddziałującego w nadnaturalny sposób na naturalny świat,
- moja odpowiedź brzmi:
Nie da się dowieść że hipoteza A jest fałszywa.
Istnieje hipoteza B którą można udowodnić.
A i B są sprzeczne.
Dowodząc prawdziwości B dowodzisz że A jest nieprawdą.
Jeśli mam do wyboru dwie sprzeczne tezy, na przykład; pioruny są rzucane przez Zeusa, albo pioruny to oddziaływania elektryczne - nie potrzebuje udowadniać nierzucania. Jeśli mam do wyboru dwie sprzeczne tezy, na przykład; istnieje osobowy świadomy Bóg którego obecność odczuwają jego wyznawcy, albo wrażenie obecności Boga jest złudzeniem które można wyjaśnić dzięki psychologii, neurologi, psychologii ewolucyjnej, - nie potrzebuje udowadniać nieistnienia.

grzegorzsalata.blogspot.com/
26-09-2010 07:15 
 Ocena 2 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Przepraszam za minus, wrong button.
26-09-2010 15:31 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz Salata (138 punktów)
Wybaczam - Jezus kazał wybaczać. ;]

grzegorzsalata.blogspot.com/
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Przeciez o EWENTUALNYM Bogu nikt i nic nie wie......

   Trudno jest wiedzieć coś o czymś/kimś nieistniejącym. Sprzeczność sama w sobie.

   Poza tym temat wałkowany na tym forum w tysiącach wersji - wystarczy poczytać.
   Za błędny tok myślowy oraz za lenistwo - minus!

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
26-09-2010 13:53 
 Ocena 2 na 2
drHaust (737 punktów)
   Poza tym temat wałkowany na tym forum w tysiącach wersji - wystarczy poczytać.
>    Za błędny tok myślowy oraz za lenistwo - minus!
>
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.


??? że minus teoretycznie rozumiem, każdy może minusować, za co chce, bez podawania przyczyny ale skoro pisze za co...

- za błędny tok myślowy - każdy zaczyna od "błędnych toków myślowych", nikt nie jest doskonały - oprócz obgadywanego przez nas tzw tow.Boga. On jest doskonały, co udowadniają miliony rożnych ludzików - tak wiec skąd agresja na błędny tok myślowy? pusty i niepotrzebny gest, lub pokazanie własnej wielkości... e mam nadzieję, że się mylę!!!

- lenistwo - hm... gdyby bylo lenistwo to by człowiek tu nie zajrzał, raczej wzorem innych młodzianów odpalił by komputer i kuka na gole D lub trzaskał w jakiś sieciowy "zabijacz czasu"... Więc - skoro pyta, nawet jeżeli tylko prowokacyjnie - nie jest leniwy. Może złośliwy jak ja czasem Ale nie leniwy
Nie przytoczę definicji lenia... ale mozna ją poczytać
nonsensopedia.wikia.com/wiki/Leń

a co do tematu...
zmarły nie tak dawno prof.Perzanowski - mawiał, że "z tym czy bóg istnieje czy nie najwięcej problemów mają ateiści - bo skoro go nie ma to po co udowadniać, że go nie ma? niech go nie ma i już"
Według mnie problemem jednak nie jest istnienie/nieistnienie boga tylko pazerność i nieetyczność kapłanów, "szarlatanów reprezentujących"... którzy wysysają naiwnych wyznawców. Niestety często za ich przyzwoleniem.

serdecznie pozdrawiam! i miłej niedzieli życzę

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
27-09-2010 18:22 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>zmarły nie tak dawno prof.Perzanowski - mawiał, że "z tym czy bóg istnieje czy nie najwięcej problemów mają ateiści - bo skoro go nie ma to po co udowadniać, że go nie ma? niech go nie ma i już"
Zgadza się, nie ma go i już. Problem z bogiem mają różnej maści teiści, jakieś niedowiarki, jacyś agnostycy. I pisują biedacy na tym forum, prowokując niepotrzebne dyskusję i czasem "nóż się w kieszeni otwiera" czytając te bzdury. I tak jest od lat a znam to z autopsji. Ciekawe są dyskusję o różnych religiach, o zwyczajach religijnych różnych nacji, czegoś nowego można się dowiedzieć i coś poznać. Wszak religie i wiara są wpisane w naszą ludzką cywilizację. Jednak sama dyskusja z ateistami o jakiś niebytach jest bezsensowna. Niestety...coraz to nowi użytkownicy rejestracyjną się na tym forum i wszystko powtarza się od początku.

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Takim teoryjkami-ich badaniem(Boga nie ma) ,nie powinien karmić się PRAWDZIWY ATEIZM.
Jeżeli filozofowie wyprodukowali jakieś tam dowody na istnienie Boga, to prawdziwy ateista może albo nawet powinien się z nimi zmierzyć, co robi np. Richard Dawkins w "Bogu urojonym"

>Dlaczego tzw. ATEIZM musi zyć na pomyłkach ludzi tworzących jakieś transcendentne ide?
>Niech się wypowie JEDNOZNACZNIE....UNIWERSALNIE
Jeżeli będę miał synka i nazwę go Ateizm to wtedy będzie mógł się jednoznacznie wypowiedzieć w tej sprawie. Nie ma czegoś takiego jak "oficjalne stanowisko ateizmu", choćby dlatego,że ateizm nie ma swojego kościoła.
Z drugiej strony w podanym źródle podana jest dość jednoznaczna definicja:
Cytat:
Ateizm - odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bogowie nie istnieją[

Brzmi to dosyć jednoznacznie, ale sprawa jest trochę bardziej skomplikowana:
Wg wikipedii buddyści mogą też być uważani za ateistów. Link



Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
26-09-2010 19:13 
 0 na 2
zbysiek (4 punktów)
Z błędnych myśli wyłoniło mi się takie oto rzeczy pojmowanie.
Czy mogło tak byc?

Jak wiemy jest dużo szkół i kerunków "penetracji", ewentualnego bożego jestestwa.
I mnie naszła pewna "zbożna" myśl.Czy ona jest moja,czy to echo-konglomert innych egzystujących już myśli,to ja tak naprawdę nie wiem.To tylko myśl-idea i żaden pewnik.

Dośc pobożni ludzie twierdzą,że Bóg-to coś, wstąpiło w coś ,co umownie nazwane jest próżnią-pustką,czyli "niebytem".

Byc może "niebyt" był częścią składową bożego jestestwa,jako jego "ujemna"-"grzeszna" strona!

Wejście w ten niebyt-próżnię,częśc składową tego Coś(Boga),mogło byc "zasdzką",gdzie mogłoby dojśc do samounicestwienia......

Czyli ,to Coś-Bóg znalazł się w tym niebycie-próżni i zauważył ,że sam staje się tym niebytem-pustką-próżnią.

"Zainicjował" więc Big Bang i ku swojemu przerażeniu zauważył w ułamku czasu,że to pułapka,że gdy będzie się symetrycznie rozprzestrzeniał,to już nigdy nie będzie tym,kim był.
Nie wróci do swojej "wyjściowej" formy.
Więc ostatkiem sił(?) "zainicjował" asymetrię i się zaczął ponownie "odtwarzac"....

Jednym słowem,my też jesteśmy częścią składową wracającego do siebie Boga.

Czyli,to co teraz jest,to taki "przejściowy" Bóg,który wraca do swoich wyjściowych kształtów,a procesem "odtwórczym",czyli chwyceniem się za brzytwę,może byc zainicjowanie asymetri,gdyż symetria by go "unicestwiwiła"....

Czekam na kontrargumenty.
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Byc może "niebyt" był częścią składową bożego jestestwa,jako jego "ujemna"-"grzeszna" strona!
>Wejście w ten niebyt-próżnię,częśc składową tego Coś(Boga),mogło byc "zasdzką",gdzie mogłoby dojśc do samounicestwienia......
>Czyli ,to Coś-Bóg znalazł się w tym niebycie-próżni i zauważył ,że sam staje się tym niebytem-pustką-próżnią.
Wow! Uuuuaaaa! Dobre!
Wyślij mi proszę prywatną wiadomość z telefonem do Twojego dilera

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
27-09-2010 00:56 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Z błędnych myśli wyłoniło mi się takie oto rzeczy pojmowanie.

Dokładnie tak .

>Czy mogło tak byc?
>Jak wiemy jest dużo szkół i kerunków
>I mnie naszła pewna "zbożna" myśl.Czy ona jest moja,czy to echo-konglomert innych egzystujących już myśli,to ja tak naprawdę nie wiem.To tylko myśl-idea i żaden pewnik.
>Dośc pobożni ludzie twierdzą (...) coś ,co umownie (...)
>Byc może (...)
>mogło byc (...) mogłoby dojśc (...)

Olśniewające .

>Czekam na kontrargumenty.

Na kontrargumenty przeciw czemu? Przeciw nie wiesz czyim żadnym pewnikom o pobożnych ludzi twierdzeniach, że umownie być może mogła być asymetria niebytu?

Czytasz czasem, co wypisujesz?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie sądzę, aby bóg istniał, nic na to nie wskazuje. Ale nie jest to na 100% pewne.

Natomiast jeśli chodzi o bogów tworzonych przez ludzkie religie, prowadzących hoteliki pośmiertne, z pewnością nie istnieją. Nie są bowiem tezami o rzeczywistości, do odrzucenia, lub nie, lecz jedynie bajkami wyrosłymi z atawistycznych lęków. Ktoś potrzebuje hoteliki nieśmiertelności (który na pewno nie istnieje) więc potrzebuje też boga - gwaranta. Ten ostatni też nie istnieje. Posłużę się metaforą. Chcę mieć milion dolarów jutro rano. Wymyślam sobie zatem metafizycznego krasnala, który mi ten milion dolarów przyniesie. Oczywiście krasnal nie przyjdzie, zaś założenie jego istnienia nie miało nic wspólnego z rozważaniami na temat rzeczywistości i rachunkiem prawdopodobieństwa.

Można sobie wymyślać dowolne bzdury dla własnej korzyści, z nudów, dla uśmierzenia lęków. Ale owe bzdury nie istnieją.
26-09-2010 19:32 
 Ocena 1 na 3
zbysiek (4 punktów)
Boże,jeżeli jesteś.....

To pofatyguj się wreszcie do nas
Pokaż tym co wierzą,że nie wierzą
Tym co nie wierzą-jak mają wierzyc.
Bo zastąpili Cię tutaj na ziemskim padole
Jakieś magole......
Boże ,jeżeli jesteś....
To jednym Twym ruchem zniszcz wszystkie bzdury o Tobie.
Wymiec z naszych mózgów fikcję i fanatyzm.
Oczyśc nas wreszcie z głupoty
W przedstawianiu i opisywaniu Ciebie.
To dla Ciebie proste...
Ty musiałbyś to potrafic....
Boże jeżeli jesteś....
To pomyśl również...,
Że tak dalej nie może byc,
Gdzie każdy kupczy Tobą i ideami o Tobie.
Boże ,jeżeli jesteś,to zrozum i Ty też,
Że już nigdy sami sobie nie poradzimy,
I zrozum,że nas ta krzyżowa groteska ,
Do niczego nie przekonała...
Boże jeżeli jesteś......

To zacznij wreszcie myślec..
26-09-2010 19:47 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie popieram też ludzi wierzących w Harry Pottera, czy Gandalfa, ale porównując z twoim bogiem, mało która wymyślona postać była równie niegodziwa. Ani Gandalf, ani Harry Potter nie mówili swojemu ludowi - macie wyrżnąć wszystkich mieszkańców miasta, starców, kobiety, dzieci.
26-09-2010 19:59 
 Ocena-1 na 3
zbysiek (4 punktów)
a jak dowodow zadnych na nieistnienie EWENTUALNEGO boga nie macie tak nie macie ateisci
26-09-2010 21:14 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jakoś niewyraźnie mnie czytasz. Napisałem przecież o ewentualnym bogu, którego nie można na 100% wykluczyć, choć nic na niego nie wskazuje. Natomiast Jahwe jest na 100% postacią wymyśloną przez ludzi. Świadczy o tym mechanizm jego powstania, motywacje skłaniające ludzi do jego wymyślenia, zapożyczenia z innych tekstów w "świętych księgach", absurdy zawarte w tychże "świętych księgach", absurdy wskazujące wyraźnie na to, kto, dlaczego i kiedy owego Jahwe wymyślał, a raczej kompilował z istniejących wcześniej religii.
26-09-2010 21:48 
 0 na 2
zbysiek (4 punktów)
czyli ze ateizm to bzdurnota..bo niczego nie potrafi wyjasnic...i nie potrafi podac dowodu ze bog nie istnieje
26-09-2010 21:51 
 Ocena 2 na 2
zbysiek (4 punktów)
jeszcze raz ćwierknę sobie , co myślę na temat ATEIZMU i WIARY.

Oba te zjawiska przyczyniły się......są do niczego.

Ateiści , nie potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytanie.
Wierzący też nie.

Każda z tych form utworzyła sobie tzw. naukę wyjaśniająco-objaśniającą , ale przychodzi moment ,że obie "łamią" się na skutek bardzo prozaicznyj przyczyny.

Żadna z tych form , nie posiada czegoś co możemy umownie nazwać , DOWODEM na poparcie.

Dlatego stanowisko neutralnego obserwatora -bardzo mi bliskie , odpowiada logicznemu podejściu do tej "problematyki".

Jestem skłonny przyjąć każde stwierdzenie , tylko na miłość, prosiłbym o DOWODY.

ZAPRASZAM DO DYSKUSJI.
26-09-2010 22:11 
 Ocena 5 na 5
nomilk (1013 punktów)
tylko na miłość, prosiłbym o DOWODY.

Masz ochotę na miłość? Idź do wody.

three of a perfect pair
27-09-2010 00:16 
 Ocena 11 na 11
Alicja Duda (25557 punktów)
>jeszcze raz ćwierknę sobie , co myślę na temat ATEIZMU i WIARY.
>Oba te zjawiska przyczyniły się......są do niczego.
>Ateiści , nie potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytanie.
>Wierzący też nie.
Ja wierzę , że istnieją krasnoludki.
Widziało je bardzo dużo ludzi w przeszłości o czym świadczy bogata literatura.
Ich obecność jest zauważalna, no bo kto stale chowa gdzieś klucze,potrzebne dokumenty ( potem znajdują się nie tam gdzie je położyłam) podkrada drobne z portmonetki ( czasem znajduję pieniążki w dziwnych miejscach w trakcie sprzątania).
Odkąd mleko jest w kartonach przestało się kwasić bo nie mogą do niego nasikać.
Ty pewnie nie wierzysz w krasnoludki to może udowodnij ,że ich nie ma.
27-09-2010 21:28 
 Ocena 4 na 4
drHaust (737 punktów)

>Odkąd mleko jest w kartonach przestało się kwasić bo nie mogą do niego nasikać.
>Ty pewnie nie wierzysz w krasnoludki to może udowodnij ,że ich nie ma.

A jak wierzy?
Bo ja nie wierzę ale widziałem jak plują do mleka, a że maja cukrzyce to się właśnie nie kwasi... Ale koleżanka mówi żeby o tym głośno nie opowiadać bo jest bezrobocie i renty niskie... Szkoda dobrej posady
Więc staram się o tym nie myśleć...
Ale taki plujący do mleka Krasnoludek... fu! trauma na całe życie!


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
27-09-2010 01:11 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Każda z tych form utworzyła sobie tzw. naukę wyjaśniająco-objaśniającą , ale przychodzi moment ,że obie "łamią" się na skutek bardzo prozaicznyj przyczyny.
>Żadna z tych form , nie posiada czegoś co możemy umownie nazwać , DOWODEM na poparcie.
Właśnie na tym polega różnica, że ateiści trzymają się tego co potrafią UDOWODNIĆ, a teiści trzymają się jakichś-tam mitologii


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
27-09-2010 21:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bardzo często teiści mają swoje żądania wobec rzeczywistości i dobierają do niego taką mitologię, aby zapętlić się myślowo i nie szukać dalej. Bo dalej jest piękna ale i okrutna rzeczywistość.
27-09-2010 10:33 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>ZAPRASZAM DO DYSKUSJI.
A z kim?
Do każdej dyskusji potrzeba choć minimalnego przygotowania. Jak się Pan przygotuje, to sam sobie odpowie na elementarne problemy tu postawione i nie będzie nimi dupy zawracał innym.

@@@
>
27-09-2010 21:13 
 Ocena 4 na 4
drHaust (737 punktów)

> A z kim?Do każdej dyskusji potrzeba choć minimalnego przygotowania. Jak się Pan przygotuje, to sam sobie odpowie na elementarne problemy tu postawione i nie będzie nimi dupy zawracał innym.
>@@@
>>
>
ależ Pani Andrzeju to taki zapewne sprawdziano-agent
testuje czujność i troszkę - zdrowiej niż kawa czasem ciśnienie podnosi

kiedyś strasznie spodobała mi się taka bajka:

Pewien samuraj przybył do mistrza zen Hakuina i zapytał:
- Czy jest coś takiego jak piekło i niebo?
Hakuin zadał pytanie:
- Kim jesteś?
Samuraj odparł:
- Jestem największym samurajem cesarza.
Hakuin zapytał:
- Ty jesteś samurajem? Z taką twarzą wyglądasz bardziej na żebraka.
Wtedy samuraj zezłościł sie i wydobył miecz z pochwy. Stojąc spokojnie przed nim Hakiun powiedział:
- W ten sposób otwiera sie brama piekła.
Widząc opanowanie mistrza, samuraj schował miecz do pochwy i pokłonił się. Hakuin wtedy stwierdził:
- A tak otwiera się brama nieba.


ale przyznaje... z doświadczenia, nim się ta brama otworzy, ech niejedna głowa jeszcze poleci

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja jestem bardziej "zen" . Bywam we Francji, a u nich to silny trend i moda (czy jakoś tak). Powiedziałbym samurajowi - gniew i spokój mają sens, gdy coś zabijasz tworzysz, gdy coś tworzysz zabijasz.
27-09-2010 19:06 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)
>jeszcze raz ćwierknę sobie , co myślę na temat ATEIZMU i WIARY.
>Oba te zjawiska przyczyniły się......są do niczego.

Wiara przyczyniła się do np. wojen krzyżowych, wojny trzydziestoletniej, ale przyczynia się również niekiedy że maluczkim strach przed kara boża każe sie powstrzymać od kradzieży kury sąsiadowi. Naturalnie strach przed kara bożą ustępuje miejsca, gdy dochodzi do konfrontacji z sytuacją, w której kradzież kury stanowi o być, albo nie być.

Ateizm, czyli negowanie postawy teistów przyczynił się np. do rozwoju nauki. Dzięki wyzwoleniu sie spod wpływu teizmu wraz z jego kijem uzyskano niezbędną swobodę w której umysł może nieskrępowanie pracować, nieobciążony ograniczeniami, jakie zawsze narzuca teizm.
Ateiści ponadto najczęściej propagują inna formę ograniczania choćby ludzkiej chciwości skutkującej pożądaniem kury. Moim zdaniem mocniej odwołującej się do samoświadomości, choć i ona nie jest pozbawiona elementu strachu. Ateizm mówi tak: jeśli będziemy propagować ideę kradzieży bez ograniczeń to pamiętajmy, że zawsze może trafić się złodziej lepszy od nas i stracimy, dla własnego dobra więc ograniczajmy się sami w naszym rozpasaniu. Taka metoda nieoparta na teistycznym zamordyzmie ma tę zaletę, że w sytuacji, gdy ktoś musi ukraść kurę by przeżyć nie jest obciążany niepotrzebnym poczuciem winy (teiści próbują wybrnąć z tego galimatiasu wprowadzając jak np. w katolicyzmie mechanizm spowiedzi, doprowadzając w praktyce do nadwyrężania tegoż i sporych nadużyć).
Ateizm jak i teizm zmagają się więc z rzeczywistością, dosyć smutną na tym padole łez, proponując nieco inne rozwiązania ograniczania instynktów, przy czym ateizm walczy z minusami realiów bez uciekania się do metafizyki, teizm odwrotnie.
Ateizm jest obciążony ponadto w mniejszym stopniu hipokryzją. Może to niewiele, ale zawsze coś.
Na marginesie. Spotyka się dosyć często zarzut, że i ateizm doprowadzał do wojen, a podaje się najczęściej komunizm.
Owszem. Każde społeczeństwo jest zdolne do walki, ale to zmanipulowane i motywowane wiarą w boga jest trudniejsze do przystopowania, przykładem niech będzie niekończący się konflikt na Bliskim Wschodzie.

>Ateiści , nie potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytanie.
>Wierzący też nie.

Owszem nie potrafią, bo pytanie należy do nierozstrzygalnych, tak jak pytanie o istnienie krasnoludków.
Skoro uważa sie stawianie drugiego za absurdalne to należy to konsekwentnie zastosować również w odniesieniu do pierwszego.

>Każda z tych form utworzyła sobie tzw. naukę wyjaśniająco-objaśniającą , ale przychodzi moment ,że obie "łamią" się na skutek bardzo prozaicznyj przyczyny.
>Żadna z tych form , nie posiada czegoś co możemy umownie nazwać , DOWODEM na poparcie.

Bardzo odkrywcze (kpię sobie z Ciebie).
>Dlatego stanowisko neutralnego obserwatora -bardzo mi bliskie , odpowiada logicznemu podejściu do tej "problematyki".
>Jestem skłonny przyjąć każde stwierdzenie , tylko na miłość, prosiłbym o DOWODY.
>ZAPRASZAM DO DYSKUSJI.

Nim zaprosisz do dyskusji to najpierw się zastanów co wypisujesz. Chcesz dyskutować o dowodach?
Nie wywoływałbyś dyskusji w takiej formie, gdybyś miał odrobinę wiedzy. Ponieważ nie masz to ci nieco podpowiem.
Kant, filozof, wielki umysł, zajmował się tym problemem bardzo dogłębnie. Tak mniej więcej w czasie gdy żył, a wraz z rozwojem, w tym osiągnięć naukowych, odkryć itd. zaczęto dostrzegać, że tam, gdzie do tej pory doszukiwano się boga nie ma go. Teistów, w tym Kanta (ten był w sumie panteistą) zaczęło to niepokoić. Kant poświęcił sporo czasu na próbę udowodnienia nieudowodnionego. W końcu stwierdził uczciwie dosyć, że to niemożliwe. Nie był jednak na tyle silny, by porzucić iluzję całkowicie. Wybrnął więc stwierdzając dosyć logicznie, że wiara w boga już z samej definicji nie może być przedmiotem dowodzenia. Wiara w boga to tylko wiara, a nie wiedza i nie można tego łączyć, albowiem dowodów po prostu nie ma.
Poszedł on i następcy nawet dalej i stwierdzili, iż nie dość, że dowodów nie ma, nie będzie, bo być nie może to wręcz nie uchodzi dowodów żądać.
A ty żądasz.

Idźmy jednak dalej.
Wyobraź sobie, że powiem: istnieje duch bzzzz.
Udowodnij mi, że duch bzzzz nie istnieje.
Czy duch bzzzz istnieje, czy istnieje wszystko, co ludzie sobie wymyślą tylko dlatego, że maja rozbudowana wyobraźnię?
A teraz przejdźmy do punktu wyjścia. Dlaczego Kant w ogóle zaczął poszukiwać dowodu. Ano dlatego, iż jasnym się stało, że obszar gdzie miał być bóg jest tego boga pozbawiony.
Nie ma go pod Etną (geolodzy się co do tego nie mylą), nie ma go w biblii (patrz archeologia, biologia, astrofizyka, paleontologia etc.) , nie ma go w niebiosach bliskich (teleskopy udowodniły)etc. Przesuwanie boga następuje wciąż i wciąż, jak bardzo ludzie się mylili ... hm, czy nie mylą się i dalej ci, którzy twierdzą, że nawet jeśli był wielki wybuch to sprawcą musiał być bóg, w dodatku świadomy.
I tak można w kółko. Miejsce na wyobraźnię będzie zawsze.
Ale to, że nie sprawdziły się dotychczasowe przewidywania jest wyraźnym dowodem o dużym prawdopodobieństwie stricte spekulatywnego charakteru czegoś nazywanego bogiem.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jedna rzecz to Jahwe, a druga, to jakiś bóg. Jahwe (Allach, Ali, Ahura Mazda) na 100% nie istnieje, dowodzą tego teksty na których bazuje postulat jego istnienia. Natomiast jakiś bóg (nie mający nic wspólnego z hotelikiem zmartwychwstania, czyli nieatrakcyjny dla osób wierzących) raczej na pewno nie istnieje, i jego dotyczy to co piszesz.
27-09-2010 23:02 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>Jedna rzecz to Jahwe, a druga, to jakiś bóg. Jahwe (Allach, Ali, Ahura Mazda) na 100% nie istnieje, dowodzą tego teksty na których bazuje postulat jego istnienia. Natomiast jakiś bóg (nie mający nic wspólnego z hotelikiem zmartwychwstania, czyli nieatrakcyjny dla osób wierzących) raczej na pewno nie istnieje, i jego dotyczy to co piszesz.

Wiem. I dlatego to napisałam. W gruncie rzeczy interesują mnie jedynie dowody, które mogłyby zmienić moje przypuszczenie (oparte na dowodzie o zawężaniu się obszaru dotąd boskiego), iż bóg (uniwersalny) to wytwór wyobraźni. I nie chodzi o Allaha, czy Jahwe (tych łatwo obalić). Takich nie ma. Idę o zakład, że nie będzie (dowodów), więc pozostaje wierzyć. I bardzo proszę tak długo, jak nikt swojej wiary nie narzuca mnie... i innym też nie. Bo sobie nie życzę, by ci inni jak w siłę urosną siłą tą bez poparcia w dowodach na mnie oddziaływali, a jeśli to robią to ja ich spuszczam do ścieku bez skrupułów... chyba się zrozumieliśmy Jacku?

Tego przypuszczenia (iż wyobraźnia płata figle), które ja postawiłam jako tezę, nie tak łatwo jest się pozbyć. Póki co rozwój nauk przemawia za jego słusznością.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zrozumieliśmy się Ignorancjo. Znów powróciło mi do głowy stare pytanie. Czy jakikolwiek rodzic ma prawo narzucać bzdurne domysły oparte na Biblii, czy Koranie swoim dzieciom? Moim zdaniem nie. Całkowicie nie. To jest główna rzecz, którą należy zmienić, aby nikt nikomu niczego nie narzucał. My, dorośli, dopóki nie płoną stosy, jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż ufne, skazane niekiedy na ogłupiającą indoktrynację dzieci.

Prawo ukazuje iż rodzic nie ma pełnej władzy nad dzieckiem. Nie może go tak sobie zabić, nie może go szprycować heroiną, gwałcić. Edukacja religijna ma w sobie wiele ze szprycowania heroiną i z gwałtu. Potrafi też zabić wyobraźnię, poczucie własnej wartości, uczciwość wobec rzeczywistego świata (a nie kilku zasad społecznego know how)
28-09-2010 00:11 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>>Zrozumieliśmy się Ignorancjo. Znów powróciło mi do głowy stare pytanie. Czy jakikolwiek rodzic ma prawo narzucać bzdurne domysły oparte na Biblii, czy Koranie swoim dzieciom? Moim zdaniem nie. Całkowicie nie. To jest główna rzecz, którą należy zmienić, aby nikt nikomu niczego nie narzucał. My, dorośli, dopóki nie płoną stosy, jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż ufne, skazane niekiedy na ogłupiającą indoktrynację dzieci.
>Prawo ukazuje iż rodzic nie ma pełnej władzy nad dzieckiem. Nie może go tak sobie zabić, nie może go szprycować heroiną, gwałcić. Edukacja religijna ma w sobie wiele ze szprycowania heroiną i z gwałtu. Potrafi też zabić wyobraźnię, poczucie własnej wartości, uczciwość wobec rzeczywistego świata (a nie kilku zasad społecznego know how)

Witaj Jacku, zacytowałam Twój post w całości, w sumie wbrew regulaminowi.

Chciałbyś eliminacji przyczyn, ale ...
Dziwne. Rzadko biorę udział dosyć osobisty w dyskusjach ze zwolennikami tych samych idei, a Ty mnie dzisiaj właśnie zahaczyłeś o dzieci i prawa rodziców.

Mój syn odebrał w piątek prawo jazdy, dziś dachował. Zadzwonił do mnie i słabym głosem powiedział: mamo miałem wypadek, dachowałem ... i rozmowę przerwało. Wiesz co przeżyłam wybiegając z domu? Przez moment myślałam, że jadę po trupa, a przynajmniej kogoś nieprzytomnego. Na szczęście nic mu się nie stało. Nic. Absolutnie. Ani draśnięcia, choć auto jego ojca raczej do kasacji.

Mogłam go nie posłać na prawo jazdy, mogłam zabronić wyjeżdżać. Co by to dało?
Nic. Dziś jedynie skonfrontował swoje mniemanie z rzeczywistością.
Chcesz odebrać prawa rodzicom? To samo można uczynić z prawami ateistów do wychowywania swojego potomstwa podług ich poglądów. POGLĄDÓW Jacku. Ani zażywanie heroiny, ani gwałt poglądami nie są. To przestępstwa. I nie zmieniajmy definicji. Religia sama w sobie, ani wiara w boga przestępstwami nie są, choć mogą nieść skutki w postaci przestępstw. Wtedy ścigamy z cała surowością, a jeśli okażą się kryminogenne to generalnie zabraniamy. Nie tylko dzieciom, ale tez dorosłym. Jak nazizmu.
Jedyne o co można walczyć i odnieść sukces to zapewnienie dzieciom i młodzieży dodatkowej edukacji pozostającej w gestii państwa i pozbawionej naleciałości wiary.
Także na tym forum stwarzamy przestrzeń alternatywną, pokazujemy, że można inaczej myśleć. Są tacy co zobaczą, ale odbieranie praw rodzicom w gestii światopoglądu... cóż już były takie zapędy (choćby w III. Rzeszy). Nic dobrego nie przyniosły. Niektórych praw nie sposób się pozbyć i nie potrzeba. Temu zaprzeczyć się nie da, iż to rodzice są naturalnymi opiekunami. Tak długo jak nie szkodzą dziecku fizycznie niezaprzeczalnie trudno dowodzić, że w delikatniejszej, bardziej subtelnej i niejednoznacznej materii je psują.

A co dzieci same wybiorą? Wiele zależy od przypadku, od okoliczności jakie będą miały miejsce. Może rozwalą siebie, może kogoś, może otrą się o rozwalenie i zmądrzeją.Naszym zadaniem poszerzać krąg przypadku ... no chyba, że ktoś wystąpi przeciwko Tobie brutalnie, wtedy ... hasta la vista.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz sporo racji i oczywiście plusa ode mnie za tak mądrą i przemyślaną wypowiedź. Ale nie do końca się z tobą zgadzam. Skupmy się na religii chrześcijańskiej, bo ją, a także jej metody wychowawcze znamy najlepiej.

1. Wychowanie religijne jest całą gamą światopoglądów na każdą okazję.
2. Wychowanie chrześcijańskie dotyczy bardzo intymnych elementów codzienności takich jak seks.
3. Wychowanie chrześcijańskie specjalnie uderza w punkty newralgiczne w dorastaniu młodego człowieka. Przykładowo w Anglii zakładano pierścienie z gwoździami na penisy młodych chłopców, żeby ci się nie onanizowali. Dziewczynkom kazano myć się w koszulach, aby nie kusiło ich ich własne ciało. Obecnie pewnie tak się nie dzieje (oby!) lecz wrażenie "grzesznej Ewy" ma się dobrze.
4. W wychowaniu chrześcijańskim życie jest przedsionkiem do właściwego, zaświatowego życia. Główną wartością jest własna nieśmiertelność (religia życia), działanie wbrew religijnym zasadom karane jest utratą, lub złym statusem nieśmiertelności.
5. Wychowujący religijnie swe dziecię rodzic wdraża je w każdym aspekcie życia w poglądy omawiane przez tysiące teologów, katechetów etc. Niekiedy kontaktuje się tylko z osobami myślącymi tak jak on, których dzieci też mają wyprane po chrześcijańsku mózgi.

Główne okaleczenia, będące częstym efektem takiego wychowania:

1. Pesymizm - obietnica wieczności jest tak silnie wpojona, iż osoba potrafiąca nawet zerwać z Jedynie Słuszną staje się egzystencjalistą. Życie jako poczekalnia na nieśmiertelność pozbawione zostało tej ostatniej. Wrażenie poczekalni jest podprogowe.
2. Problemy damsko męskie. Na przykład kobieta zmuszana do dziewictwa do dnia ślubu ma szansę na ogromnie nieudany związek, w który wpada szybciej, niż zwykła osoba jej płci, nie uprawiająca narzucanej wstrzemięźliwości seksualnej. Zazwyczaj natychmiast pojawia się ciąża. Matka ma się poświęcać dla dziecka.
3. Szukanie cudowności. Rzeczywistość jako taka nie może być atrakcyjna. Musi być coś poza. To dotyczy również wielu osób, które zerwały z chrześcijaństwem (stąd błąd Kartezjusza, czy kult "świętej irracjonalności" człowieczeństwa). W postawie szukania cudowności nie widzi się piękna i tajemniczości samej rzeczywistości, takie rzeczy są kompletnie niezrozumiałe.

W tym wszystkim pominąłem oczywiście problemy zupełnie oczywiste, takie jak gorsza ocena ludzi o innych światopoglądach, agresja wobec nich etc. Starczą te trzy rzeczy - pesymizm, przełamana seksualność i szukanie cudowności. To bardzo dużo i nijak da się to porównać z prowadzeniem samochodu, czy umiejętnością nurkowania. Oczywiście, rodzice mogą zainteresować dziecko jakimś zawodem i ono może na skutek tego zginąć. Ale to nie to samo.

Światopogląd jaki można przekazać dziecku powinien mieć tryb przypuszczający, czyli "być może", a nie "tak jest", "wierz w to, bo pójdziesz do piekła, albo nie będziesz żył wiecznie". Zatem ateizm bardziej się nadaje niż chrześcijaństwo. Ale prywatne przypuszczenie teizmu bez zaświatów i bez wiary - też jak najbardziej nie zaszkodzi relacji rodzic - dziecko.
27-09-2010 10:40 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>czyli ze ateizm to bzdurnota..bo niczego nie potrafi wyjasnic...i nie potrafi podac dowodu ze bog nie istnieje
Ty cały czas nie potrafisz (właściwie nie chcesz) zrozumieć, że nie udawania się istnienia czegoś, czego nie ma.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
27-09-2010 17:00 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)
>>czyli ze ateizm to bzdurnota..bo niczego nie potrafi wyjasnic...i nie potrafi podac dowodu ze bog nie istnieje
>Ty cały czas nie potrafisz (właściwie nie chcesz) zrozumieć, że nie udawania się istnienia czegoś, czego nie ma.
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"


Czego Nie Ma, Boga?
Ja nic nie wiem
Ty wiesz!Spoko...
A wiesz może przypadkiem, że Jesteś?
27-09-2010 18:04 
 Ocena 6 na 6
lotrek (14275 punktów)

>Czego Nie Ma, Boga?
>Ja nic nie wiem
To teraz już wiesz...

>A wiesz może przypadkiem, że Jesteś?
Kretyńskie pytania zadawaj na katolickich forach.


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
27-09-2010 19:59 
 Ocena 2 na 2
tichyijon (94 punktów)
>>Czego Nie Ma, Boga?
>>Ja nic nie wiem
>To teraz już wiesz...
>>A wiesz może przypadkiem, że Jesteś?
>Kretyńskie pytania zadawaj na katolickich forach.
>
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"


Może i nie kretyńskie,ale tylko opatrzone niuansem co do twej wiedzy,o czymś czego nie jesteśmy wstanie stwierdzić.

A ja na szczęście nadal nic nie wiem,a Ty,Spoko, nadal możesz wierzyć w swoja "wiedzę" o Tym czy o Tamtym
27-09-2010 17:28 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)
>>czyli ze ateizm to bzdurnota..bo niczego nie potrafi wyjasnic...i nie potrafi podac dowodu ze bog nie istnieje
>Ty cały czas nie potrafisz (właściwie nie chcesz) zrozumieć, że nie udawania się istnienia czegoś, czego nie ma.
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"

Do logicznego savoir-vivre'u należy zasada, w myśl której to na tym, kto głosi, że coś istnieje, spoczywa ciężar dowodu.
I oczywistym jest,ze nie da się udowodnić nieistnienia czegokolwiek.
W myśl porcelanowego czajniczka Russela,..
...to co pan piszesz, przecież nie jest żaden dowód, że czajniczek nie istnieje.

To, co nie istnieje,w rzeczywistości naprawdę nie istnieje?Nie wiem!
A kto z was wie?

Więc dla mnie ateiści i teiści opierają się na tej samej bzdurnej wierze.
Jedni w wierzą w coś drudzy nie wierzą w coś,co istnieje/nie istnieje, a co za różnica w jakim futrze będę chodzić.
Bo przecież to tylko zbędne ubranka naszych uwarunkowywań
27-09-2010 18:14 
 Ocena 3 na 3
Maga0379 (21 punktów)

>W myśl porcelanowego czajniczka Russela,.
>...to co pan piszesz, przecież nie jest żaden dowód, że czajniczek nie istnieje.
>To, co nie istnieje,w rzeczywistości naprawdę nie istnieje?Nie wiem!
>A kto z was wie?

Normalnie myslacego czlowieka nie obchodza kwestie istnienia tworow wyobrazni.... mozesz cala wiecznosc spedzic szukajac czajniczka.... tylko po jaki grzyb???

>Więc dla mnie ateiści i teiści opierają się na tej samej bzdurnej wierze.
>Jedni w wierzą w coś drudzy nie wierzą w coś,co istnieje/nie istnieje, a co za różnica w jakim futrze będę chodzić.

Wierzyc a NIE wierzyc to chyba dwa calkiem odmienne koncepta, mozesz cos przyjmowac na wiare a mozesz zwyczajnie tego nie robic, i to jest wlasnie ateizm prosze Pana
27-09-2010 20:21 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)

>Normalnie myslacego czlowieka nie obchodza kwestie istnienia tworow wyobrazni.... mozesz cala wiecznosc spedzic szukajac czajniczka.... tylko po jaki grzyb???
Czajniczek Russela mnie w ogóle nie obchodzi,"użyłem" go jako przykład.

>Wierzyc a NIE wierzyc to chyba dwa calkiem odmienne koncepta, mozesz cos przyjmowac na wiare a mozesz zwyczajnie tego nie robic, i to jest wlasnie ateizm prosze Pana
"chyba" to nie aksjomat,stwórz taki,a wtedy dalsza cześć postu,będzie miała określony sens
27-09-2010 23:05 
 Ocena 1 na 1
Maga0379 (21 punktów)
>>Normalnie myslacego czlowieka nie obchodza kwestie istnienia tworow wyobrazni.... mozesz cala wiecznosc spedzic szukajac czajniczka.... tylko po jaki grzyb???
>Czajniczek Russela mnie w ogóle nie obchodzi,"użyłem" go jako przykład.

Ojej! serio?

>>Wierzyc a NIE wierzyc to chyba dwa calkiem odmienne koncepta, mozesz cos przyjmowac na wiare a mozesz zwyczajnie tego nie robic, i to jest wlasnie ateizm prosze Pana
>"chyba" to nie aksjomat,stwórz taki,a wtedy dalsza cześć postu,będzie miała określony sens

"chyba" nie odnosi sie tu do rownania " wierzyc nie jest rowne nie wierzyc".....bo to jest oczywistosc oczywista... ale jest w domysle zapytaniem "chyba to rozumiesz?"

oj cieniutko z czytaniem ze zrozumieniem

na marginesie... jaka jest trzecia mozliwosc: wierzyc, nie wierzyc i.........?
W jaki sposob agnostyk ustawia sie posrodku tych dwoch mozliwosci? mozna byc ignorantem wobec zagadnienia ale tylko wtedy kiedy sie o bogu nie slyszalo.... raczej odpada...nie bardzo rozumiem jak mozna ani wierzyc ani nie wierzyc?
28-09-2010 17:02 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)

>Ojej! serio?
Ojej! Zdziwiona!?
>"chyba" nie odnosi sie tu do rownania " wierzyc nie jest rowne nie wierzyc".....bo to jest oczywistość oczywista... ale jest w domysle zapytaniem "chyba to rozumiesz?"
oj, ponieważ "Chyba" odnosi się do tego co napisałaś,ze to chyba dwa rożne koncepta,to co miałaś w zamyśle to ja wiedziałem wcześniej,co i,też potwierdziłaś.
I chyba mnie nie podejrzewasz ,ze równam je bezsprzecznie
>oj cieniutko z czytaniem ze zrozumieniem
oj nie wiem czy ci wierzyć
>na marginesie... jaka jest trzecia mozliwosc: wierzyc, nie wierzyc i.........?
>W jaki sposob agnostyk ustawia sie posrodku tych dwóch mozliwosci? mozna byc ignorantem wobec zagadnienia ale tylko wtedy kiedy sie o bogu nie slyszalo.... raczej odpada...nie bardzo rozumiem jak mozna ani wierzyc ani nie wierzyc?
Agnostyk, to aż dwa futra nosi.
A jak można, ani wierzyć i ani nie wierzyć,to jest zależne w jakim pojęciu epistemologicznym chcesz rozmawiać odnośnie słowa "wiara".
27-09-2010 19:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale za tym twoim "wisi mi" idzie coś innego. Za ateizmem idzie nauka, za chrześcijaństwem zabobony, inkwizycja oraz traktowanie świata jako poczekalni do pośmiertnego życia. Tymczasem nie ma pośmiertnego życia (dla tego kto umarł), zaś traktowanie jedynego świata w którym będziemy żyli jako poczekalni jest samookaleczeniem. I do tego prowadzi wiara w zmyślonego obiecywacza zaświatów. To najgorszy z owoców tego ułudnego drzewa.
27-09-2010 21:07 
 Ocena 2 na 2
Maga0379 (21 punktów)
>Ale za tym twoim "wisi mi" idzie coś innego. Za ateizmem idzie nauka, za chrześcijaństwem zabobony, inkwizycja oraz traktowanie świata jako poczekalni do pośmiertnego życia. Tymczasem nie ma pośmiertnego życia

alez mi nic nie wisi, serio

a tak poza tym.... zgadzam sie z toba
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie chciałem cię urazić. Swoją drogą dziwny ten topik i bardzo "normalny" zarazem. Ciągle mam ochotę udowadniać, iż ci którzy plotą o bogach chcą coś sprzedać lub kupić, zaś bóg to taki wirtualny bank dla naiwnych. Ale by banknoty bez pokrycia funkcjonowały, trzeba naiwnych. Szkoda tylko, że naiwni nie są na tyle naiwni, by delektować się swoją naiwnością w intymnym zaciszu, z drzwiami na zasówkę
07-11-2010 10:03 
 0 na 2
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Prawda jest taka, że ateiści nie potrafią udowodnić nieistnienia Boga, tak jak wierzący nie potrafią udowodnić jego istnienia.
Do póki nauka nie zbada całego wszechświata nie powinna wydawać werdyktów "przeciw" i dopóki Bóg nie ukarze się bezpośrednio nie powinno się wydawać werdyktów "za".
27-09-2010 00:58 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>a jak dowodow zadnych na nieistnienie EWENTUALNEGO boga nie macie tak nie macie ateisci

Tak mądrość naukowa zdobi dżentelmena:
Dowodów nie tworzyć nigdy nieistnienia.

27-09-2010 17:56 
 Ocena 4 na 4
Maga0379 (21 punktów)
>a jak dowodow zadnych na nieistnienie EWENTUALNEGO boga nie macie tak nie macie ateisci
>
Jakby jakis ateista wyskoczyl z dowodem na nieistnienie boga dopiero nalezaloby go wysmiac. Tak samo jak twoja prosbe o dowody na cos co z samej definicji "istnieje" poza dowodami czyli EWENTUALNE (hehe) istnienie tego twego Boga Transcendencji (Krasnoludka) Ateista niczego w tej kwestii nie wyjasnia bo nie probuje nawet wyjasniac! Nie jest idiota zeby walic glowka w sciane! Po za tym nie rozumiesz prostego zalozenia ateizmu. Ateizm nie twierdzi " Bog Transcendencja nie istnieje" ale NIE WIERZY w to istnienie bo nie widzi sensownego powodu ku temu. Nie rob z ateizmu teizmu zeby mial ci cos wyjasniac, moze jeszcze boga definiowac?

Dlatego Zbysiu

"Jezeli jestes.... Zacznij wreszcie myslec"
27-09-2010 18:04 
 Ocena 1 na 1
Maga0379 (21 punktów)
Ateizm w idealnym swiecie nie mialby zastosowania, niestety "z blednych mysli wylonilo sie...takie oto rzeczy pojmowanie" - teizm
27-09-2010 21:10 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)
>Ateizm w idealnym swiecie nie mialby zastosowania, niestety "z blednych mysli wylonilo sie...takie oto rzeczy pojmowanie" - teizm
>
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Powtórzę, gdyż twoja odpowiedź uchyla furtki dla serowych księżyców troszeczkę.

Jedna rzecz to Jahwe, a druga, to jakiś bóg. Jahwe (Allach, Ali, Ahura Mazda) na 100% nie istnieje, dowodzą tego teksty na których bazuje postulat jego istnienia. Natomiast jakiś bóg (nie mający nic wspólnego z hotelikiem zmartwychwstania, czyli nieatrakcyjny dla osób wierzących) raczej na pewno nie istnieje, i jego dotyczy to co piszesz.

Bo czym można coś oprzeć na tej zasadzie.

1. Mamy bełkotliwe zdanie:

pasterz, ofiara, kochać, ryby, trędowaci

2. I zdanie przyczynowo skutkowe.

Z 1 wynika 3.

3. Twierdzenie "Bóg opisywany w zdaniu 1 (które nie jest zdaniem) istnieje".

Na 100% bóg rodem z Biblii, z Koranu, czy z Awesty nie istnieje.
27-09-2010 20:41 
 Ocena 1 na 1
Maga0379 (21 punktów)
>Powtórzę, gdyż twoja odpowiedź uchyla furtki dla serowych księżyców troszeczkę.
Zgadza sie bog typu Jahwe nie istnieje poza dowodami....kwestii istnienia tego boga jestesmy wstanie dowiesc, jednak autor watku pyta sie o Transcendencje, "boga filozofow"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mam nadzieję, że zdaje sobie sprawę ów autor, iż ów prawie na pewno nie istniejący bóg filozofów nie rozdaje małpom bananów, a ludziom wejściówek i że nie potrzebuje wyznawców?

Poza tym nie wiem, czemu ów autor konfrontuje w takim razie ateizm z wyznawcami nie istniejących na bank Jahwów i Allachów?

Ja już kilka razy na tym forum powiedziałem - witajcie teiści, którzy nie macie nic wspólnego z urojonym bogiem hotelikowych biznesików! WItajcie nieistniejący!
27-09-2010 20:51 
 Ocena 2 na 2
drHaust (737 punktów)
>a jak dowodow zadnych na nieistnienie EWENTUALNEGO boga nie macie tak nie macie ateisci
>
wrrrrrrrr....mamy za to "coraz bardziej" dowody na nieistnienie czegoś innego niejaki Murphy rzekł kiedyś: suma inteligencji na globie jest wartością stała, rośnie natomiast liczba populacji...

błagam - niech to się nie sparafrazuje na forum!!!!!

coć przyznaje jest to wyzwanie - ze spokojem czytać niektóre zapytania szacownego tematodawcy....


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Podpieranie się nauką też tutaj nic nie da, bo nauka nigdy nie udowodni istnienia ,lub nieistnienia ewentualnego Boga.
A skąd ta pewność? Pan Bóg wieje przed nauką jak diabeł przed święconą wodą. Kiedyś wierzono, że Bóg siedzi sobie w Niebie, o tu, nad naszymi głowami, na chmurce lub pod nią. I co? Nie znaleziono go ani tam, ani w całej atmosferze ziemskiej, nie ma go na Marsie czy Wenus, nie ma w Układzie Słonecznym. Więc wypycha się steranego Pana Boga do hiperprzestrzeni, multiwszechświata lub czwartego wymiaru. Bo są to - na obecnym etapie - sprawy nieweryfikowalne, i można dumnie gdakać: ,,Nauka nigdy...''. Ja tam głęboko wierzę, że nauka dopadnie Go i tam, i krzepko ucapi za niechlujną brodę.
27-09-2010 20:23 
 Ocena 1 na 1
Maga0379 (21 punktów)

>A skąd ta pewność? Pan Bóg wieje przed nauką jak diabeł przed święconą wodą. Kiedyś wierzono, że Bóg siedzi sobie w Niebie, o tu, nad naszymi głowami, na chmurce lub pod nią. I co? Nie znaleziono go ani tam, ani w całej atmosferze ziemskiej, nie ma go na Marsie czy Wenus, nie ma w Układzie Słonecznym.

A skad wiesz ze nie ma jak on niewidzialny, nieslyszalny, niematerialny i wogole niepoznawalny??? moze se siedzi jednak na tej chmurce???
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tacy nierozpoznawalni są ci przeróżni, wzajemnie wykluczający się, mniej lub bardziej monoteistyczni bogowie, a tyle książek o nich napisano... Jak to możliwe? Nierozpoznawalność owych bogów ulega też złagodzeniu, gdy wpadną w usta pasterza kóz chcącego podbić sąsiadów.
27-09-2010 20:57 
 Ocena 2 na 2
drHaust (737 punktów)

>A skąd ta pewność? Pan Bóg wieje przed nauką jak diabeł przed święconą wodą. Kiedyś wierzono, że Bóg siedzi sobie w Niebie, o tu, nad naszymi głowami, na chmurce lub pod nią. I co? Nie znaleziono go ani tam, ani w całej atmosferze ziemskiej, nie ma go na Marsie czy Wenus, nie ma w Układzie Słonecznym.

no bo jak poczytał niektóre posty - ów Bóg - swoich wyznawców to zmył się, bo wstyd straszny. Już lepiej nie być niż być ... i tu ocenzuruje siebie bo trza miłym być i zrozumienie mieć...

dwie paczki świec w tej ciemności będzie mało.........

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
27-09-2010 21:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wymyślani bogowie są przeważnie głupsi od swoich wyznawców (można sprawdzić). Wyznawcy mają ich do budowania hotelików nieśmiertelności, ale też do czucia się lepszymi od innych, a także, do czucia się mądrymi. Ich bozia, krwawa przytulanka, ślini się z taką nieokiełznaną głupotą, że oni czują się genialni (można sprawdzić).
27-09-2010 21:22 
 Ocena 1 na 1
drHaust (737 punktów)
>Wymyślani bogowie są przeważnie głupsi od swoich wyznawców (można sprawdzić). Wyznawcy mają ich do budowania hotelików nieśmiertelności, ale też do czucia się lepszymi od innych, a także, do czucia się mądrymi. Ich bozia, krwawa przytulanka, ślini się z taką nieokiełznaną głupotą, że oni czują się genialni (można sprawdzić).

Ale to się własnie trzyma konwencji. Wymyślam coś, co przyniesie mi jakąś formę zysku (nie ważne teraz - materialny czy duchowo-emocjonalny) - dodatkowo potrafią swoja wspaniałą osobowością ułaskawić boga, za jakieś dodatkowe korzyści... i ekonomiczny sukces! Lub towarzyski. I na obrońce ludzkość można jeszcze wyjść!
Chyba gdzieś psychologia? czy psychiatria to opisuje ?


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wielu psychologów to chrześcijanie, zatem albo nie opisują takich rzeczy, albo robią rzecz jeszcze gorszą - opisują je.
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie po latach "mojego ateizmu" obrona ateizmu na gruncie nauki jest bezcelowa.
Np.geometria zakłada nieskończoność linii prostej.
Czy ktoś potrafi przeprowadzić dowód naukowy że to prawda?

Tak samo jest z Bogiem,tyle że błędem jest nadawanie mu ludzkich cech.

Człowiek tworzy linię prostą,czyli coś nieskończonego. Dlatego pytanie "kto" stworzył człowieka jest poza ludzkim pojęciem.
Póki co.
27-09-2010 21:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Człowiek jest pod każdym względem skończony. W czasie, w przestrzeni, w składzie chemicznym, w możliwościach intelektualnych, w powtarzalności elementów psyche, kształtu, formy. Nawet wszechświat w którym żyjemy (a który jak może wiesz, jest napraaaaaaawdęęęę baaaardzooo duuuuużyyy) jest skończony, wraz z zamieszkującymi go zapewne istotami, których jeszcze nie znamy (miejsce się znajdzie ).

Bóg Jahwe na pewno nie istnieje. Jakiś bóg nie prowadzący hoteliku zmartwychwstania i nie znany religiom nie jest wykluczony na 100%, choć wszystko wskazuje na to, że jest to idea nie mająca racji bytu. Jahwe jest zlepkiem niedorzeczności, zapożyczeń z innych bogów, których prawdopodobieństwo zachodzenia samo się doskonale redukuje do kształtnego i równego zera.
27-09-2010 21:17 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)
>Człowiek jest pod każdym względem skończony.
>Bóg Jahwe na pewno nie istnieje. Jakiś bóg nie prowadzący hoteliku zmartwychwstania i nie znany religiom nie jest wykluczony na 100%, choć wszystko wskazuje na to, że jest to idea nie mająca racji bytu. Jahwe jest zlepkiem niedorzeczności, zapożyczeń z innych bogów, których prawdopodobieństwo zachodzenia samo się doskonale redukuje do kształtnego i równego zera.
>
Człowiek jako dzieło,....nie jest skończony
Cała reszta, co się mieści w panteonie bóstw wszelakich,niewiele mnie obchodzi.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Człowiek się rodzi - rozwija (albo i nie) - umiera. Przetwarza też memy, idee, które zastał. Gdy umrze zostawia w nich niekiedy ślad, który dalej jest przetwarzany. Nawet jakby ów ślad uznać za fragment zmarłego, to i tak będzie on skończony. Pytanie zresztą co należy do danej osoby? Czy atom wodoru pozostały po nieboszczyku jest jego kontynuacją. Raczej nie. Podobnie ślad, nawet gdyby nasza kultura była długowieczna, pomału złączy się i rozbije wśród innych elementów.
27-09-2010 21:39 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
>Człowiek jest pod każdym względem skończony

Jeśli się takiego uzna.
27-09-2010 21:47 
 Ocena 2 na 2
tichyijon (94 punktów)
>>Człowiek jest pod każdym względem skończony
>Jeśli się takiego uzna.

Uzna?
No wiesz ja tez sobie mogę powiedzieć, ze jakiś człowiek jest skończony.
I co?
I nic
27-09-2010 22:00 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
>>>Człowiek jest pod każdym względem skończony
>>Jeśli się takiego uzna.
>
>Uzna?
>No wiesz ja tez sobie mogę powiedzieć, ze jakiś człowiek jest skończony.
>I co?
>I nic

Miałam napisać:
Jeśli się ZA takiego uzna.

Mimo to ciągle wierzę że ateiści nie są ograniczeni umysłowo.
Światopogląd naukowy zawęża horyzont poznawczy.

Istnieje naukowe udowodnienie dobroczynności modlitwy:
www.rp.pl/artykul/530724,537181.html
27-09-2010 22:03 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)
>>>>Człowiek jest pod każdym względem skończony
>>>Jeśli się takiego uzna.
>>
>>Uzna?
>>No wiesz ja tez sobie mogę powiedzieć, ze jakiś człowiek jest skończony.
>>I co?
>>I nic
>Miałam napisać:
>Jeśli się ZA takiego uzna.
To i tak nic nie zmienia
27-09-2010 22:14 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Mimo to ciągle wierzę że ateiści nie są ograniczeni umysłowo.

Kultura, kultura
Copypaste:
Mimo to ciągle wierzę że katolicy nie są ograniczeni umysłowo.

>Światopogląd naukowy zawęża horyzont poznawczy.

Lekarz, nie lekarz- to żenujące, gdy ktoś związany z systemem opieki zdrowotnej upublicznia takie uwagi.

>Istnieje naukowe udowodnienie dobroczynności modlitwy:
>www.rp.pl/artykul/530724,537181.html

Pomijając Rzepę jako źródło naukowe (LOL), pragnę zauważyć, że nauka dawno już odkryła potęgę efektu placebo.
27-09-2010 23:17 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
>Lekarz, nie lekarz- to żenujące, gdy ktoś związany z systemem opieki zdrowotnej >upublicznia takie uwagi.

Nie wypowiadam się o medycynie lecz o nauce i Bogu.
O medycynie i wierze można się dowiedzieć o lekarzy z Międzynarodowego Komitetu Medycznego w Lourdes
27-09-2010 23:23 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Nie wypowiadam się o medycynie lecz o nauce i Bogu.

Dziwnym trafem niektórzy uważają, że medycyna powinna mieć wiele z nauką wspólnego.

>O medycynie i wierze można się dowiedzieć o lekarzy z Międzynarodowego Komitetu Medycznego w Lourdes

Jak opublikują jakieś statystycznie ocenialne dane na temat cudów, to można będzie z nimi rozmawiać, do tego czasu nie bardzo warto IMO. To tak, jakby poważnie debatować z panią od mięska w Sokółce.
27-09-2010 22:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Im więcej tu skromności, tym więcej mądrości.
28-09-2010 08:54 
 Ocena 1 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Światopogląd naukowy zawęża horyzont poznawczy.
Tak. Widzenie własnych horyzontów określa naukę.
('Mieć' horyzonty płaskie a nieskończone, to nie mieć ich wcale.)

>Istnieje naukowe udowodnienie dobroczynności modlitwy:
Takie 'dowody' nie zajmują jednak modlących się, bo zawężałyby im "horyzont poznawczy".
28-09-2010 16:21 
 Ocena 2 na 2
tichyijon (94 punktów)
>>Światopogląd naukowy zawęża horyzont poznawczy.

>('Mieć' horyzonty płaskie a nieskończone, to nie mieć ich wcale.)


Przypomniała mi się pewna historyjka o zależnościach i poglądach ;

"Dzięki Bogu, że zabraliśmy ze sobą muła na piknik, ponieważ kiedy jeden z chłopców został ranny, użyliśmy muła, żeby go odwieść z powrotem".
,"W jaki sposób został ranny?"
"Muł go kopnął!"
28-09-2010 22:27 
 0 na 2
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)

>('Mieć' horyzonty płaskie a nieskończone, to nie mieć ich wcale.)

Powiedz to matematykom którzy wierzą że prosta jest nieskończona...
Udowodnili to kiedyś? Posługują się symbolem..
28-09-2010 22:54 
 Ocena 1 na 1
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Powiedz to matematykom którzy wierzą że prosta jest nieskończona...
>Udowodnili to kiedyś? Posługują się symbolem..
A dewoci udowodnili, że Bóg jest wszechmocny? Też posługują się symbolami!
04-10-2010 21:21 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)

>A dewoci udowodnili, że Bóg jest wszechmocny? Też posługują się symbolami!

Czyli matematycy są jak dewoci?
04-10-2010 21:30 
 Ocena 3 na 3
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Czyli matematycy są jak dewoci?
Odwrotnie - dewoci usiłują czasem naśladować matematyków.
04-10-2010 22:14 
 Ocena 2 na 2
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli matematycy są jak dewoci?
>Odwrotnie - dewoci usiłują czasem naśladować matematyków.

Ci pierwsi przynajmniej stawiają sobie wysokie wymagania moralne.
Zresztą,kto był pierwszy:matematyk czy dewota?
Trudne pytanie.
05-10-2010 10:47 
 Ocena 4 na 4
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>>>Czyli matematycy są jak dewoci?
>>Odwrotnie - dewoci usiłują czasem naśladować matematyków.
>Ci pierwsi przynajmniej stawiają sobie wysokie wymagania moralne.
...których nie spełniają, a potem mówią, "sorry, Bóg" i wszystko gra.
   Matematycy mają wysoki standard moralny. Jego podstawą jest rzetelność.

Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
29-09-2010 04:01 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
>Powiedz to matematykom którzy wierzą że prosta jest nieskończona...
Skoro wiesz (wie Pani) co nieco o konstrukcjach matematycznych, to zapewne wiadomo Ci (Pani), że obiekty pozaskończone (w niektórych wymiarach) są kwestią założeń lub ich logicznych następstw a nie wiary. Geometrie czy algebry liniowe nie są absolutne, lecz wyróżniane spośród innych li tylko przez łatwość rachunkową. Dodatkowo każda z nich zakłada nieistnienie obiektów nieskończenie-wymiarowych(*) podobnie jak nie istnieje "zbiór wszystkich zbiorów" w teorii mnogości.
Choć matematycy posługują się miarami pozaskończonymi, to są świadomi własnych granic.

>Udowodnili to kiedyś? Posługują się symbolem..
Dowody dotyczą tez a nie założeń czy symboli.

*(przy okazji: matematycy wiedzą, że są co najmniej dwie różne nieskończoności).
01-10-2010 19:59 
 Ocena-1 na 3
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
>że obiekty pozaskończone (w niektórych wymiarach) są kwestią założeń lub ich >logicznych następstw

Istnienie Boga katolickiego jest też założeniem,istnienie świata i człowieka jest logicznym następstwem tego istnienia.

>Choć matematycy posługują się miarami pozaskończonymi, to są świadomi własnych granic
Katolicy posługują się pozaskończonym Bogiem w wyjaśnianiu świata, ateiści tego nie potrafią.

Tutaj zapewne ktoś czytający Dawkinsa wtrąci się z krasnoludkami,albo Wróżką Od Zębów.

Jednak osoby te doskonale wiedzą że nie ma nawróceń na ww.Wróżkę czy w krasnoludki co obnaża płytkość ich myślenia.
05-10-2010 03:58 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To w co wierzysz nie różni się od wiary w krasnoludki. Tylko, że krasnoludki nie obiecują chciwym handlarzom pseudoduchowości hotelików wiecznego istnienia. Z uwagi na urojoną szansę na hotelik nieśmiertelności przedkładasz urojonego Jezusa nad urojone krasnoludki.

Jestem przekonany, że nie wierzyłabyć w Jezusa (tak czy siak urojonego, jako "syn boga"), gdybyś nie chciała nabyć towaru życia po swej śmierci.
12-10-2010 15:19 
 Ocena-3 na 5
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
>To w co wierzysz nie różni się od wiary w krasnoludki.

Nie ma przypadków nawrócenia na wiarę w krasnoludki,natomiast na wiarę Boga owszem.
Pan doskonale o tym wie ale nie wiedzieć czemu powtarza Pan te dyrdymały z dzieciństwa w celu ośmieszenia wiary w Boga.

De facto Pan wierzy że po śmierci będzie Pan NICZYM.
Ta wiara jest tak samo równoprawna jak moja.
12-10-2010 17:21 
 Ocena 1 na 1
drHaust (737 punktów)

>De facto Pan wierzy że po śmierci będzie Pan NICZYM.
>Ta wiara jest tak samo równoprawna jak moja.
oczywiście - aczkolwiek - chyba, bo może nie wiem wszystkiego? nie zabito dla niej żadnej osoby...? nieprawdaż?
Czasem się zastanawiam, z czego ten różaniec? z granatów? ?


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Krasnoludki nie obiecują życia po śmierci, dlatego pani w nie nie wierzy. Czy nie dostrzega pani bardzo mało etycznej interesowności w pani nastawieniu do świata? Nie szuka pani prawdy, tylko chce ubić interes.
spellbinder (8577 punktów)
>>To w co wierzysz nie różni się od wiary w krasnoludki.
>Nie ma przypadków nawrócenia na wiarę w krasnoludki,natomiast na wiarę Boga owszem.
>Pan doskonale o tym wie ale nie wiedzieć czemu powtarza Pan te dyrdymały z dzieciństwa w celu ośmieszenia wiary w Boga.

Ale są przypadki nawrócenia na wiarę w Cthulhu (www.freewebs.com/orderofabsu/). To jeszcze gorzej niż krasnoludki, które wszakże były częścią wierzeń ludowych, podczas gdy mitologia Cthulhu jest wyssana z palca.

>De facto Pan wierzy że po śmierci będzie Pan NICZYM.
>Ta wiara jest tak samo równoprawna jak moja.

No nie do końca. Pani wiara bowiem zakłada istnienie czegoś, do czego istnienia nie ma nawet jednej poszlaki - opiera się na bełkocie łopatologicznie wykładanym bezbronnym intelektualnie dzieciom.
05-10-2010 13:47 
 Ocena 1 na 3
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)

> Katolicy posługują się pozaskończonym Bogiem w wyjaśnianiu świata, ateiści tego nie potrafią.
No to zobaczmy:
- Bóg stworzył świat bo jego myśli mogą zmieniać się w "istnienie"
- Bóg stworzył człowieka, żeby ktoś podziwiał jego dzieło i oddawał mu cześć
- Bóg obdarzył człowieka wolną wolą, żeby ten mógł sam się opowiedzieć za dobrem albo złem
- Nergal jest chory na białaczkę bo podarł biblię
itp itd
Więc raczej potrafią, pytanie tylko: po co mają to robić?


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Sylwek (15472 punktów)
Słyszałaś o krzywej prostej?
04-10-2010 22:42 
 0 na 2
Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów)
(zablokowany)
>Słyszałaś o krzywej prostej?

Co to ma do rzeczy?

prosta,nieograniczona z dwóch stron,nieskończona?
Udowodnij..
04-10-2010 22:51 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Prosta prosta, udowodnij...
04-10-2010 22:52 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
A serio - mówimy o założeniach, o bytach myślanych. Bóg pomyślany też może istnieć - w głowach go myślących...
05-10-2010 02:16 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>>Słyszałaś o krzywej prostej?
>Co to ma do rzeczy?
>prosta,nieograniczona z dwóch stron,nieskończona?
>Udowodnij..

Sama se udowodnij, wez Kawałek kredy i zacznij rysować. Jak dojdziesz do nieskończoności to przyznam racje.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Istnieje Bóg-to coś , czy też nie.....????????
Który Bóg?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Niech się wypowie JEDNOZNACZNIE....UNIWERSALNIE
>Istnieje Bóg-to coś , czy też nie.....????????
Mówisz - masz:
Cytat:
1. Stworzenie świata to najwspanialsze dzieło, jakie możemy sobie wyobrazić.
2. Jakość dzieła możemy oceniać na podstawie (a) jego właściwości i (b) atrybutów jego autora.
3. Im mniej uzdolniony (lub im bardziej upośledzony) jest autor, tym większe wrażenie robi jego dzieło.
4. Najgorszym upośledzeniem dla autora byłoby nieistnienie.
5. Zatem, jeśli założymy, że Wszechświat powstał za sprawą realnie istniejącego stwórcy (autora), możemy wyobrazić sobie istotę odeń potężniejszą - kogoś, kto potrafiłby stworzyć Wszechświat, nie istniejąc.
6. Bóg realnie istniejący nie jest zatem bytem, od którego nie sposób sobie wyobrazić bytu większego, gdyż Bóg, który nie istnieje, byłby stwórcą jeszcze bardziej wspaniałym i niewiarogodnym - właśnie z racji nieistnienia.
7. Ergo:
8. Bóg nie istnieje


źródła wolę na razie nie podawać, żeby teiści mogli samodzielnie się z dowodem zmierzyć, ateiści pewnie i tak wiedzą skąd cytat pochodzi.
Prosiłbym też aby Ci drudzy nie spieszyli się z krytyką - dajmy osobom religijnym pomyśleć!


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
30-09-2010 21:02 
 Ocena 1 na 1
tichyijon (94 punktów)

>źródła wolę na razie nie podawać, żeby teiści mogli samodzielnie się z dowodem zmierzyć, ateiści pewnie i tak wiedzą skąd cytat pochodzi.
>Prosiłbym też aby Ci drudzy nie spieszyli się z krytyką - dajmy osobom religijnym pomyśleć!

No! Dla teistów to problem, dla ateistów także ,kiedy się wypowie ten co nie jest ani tym ani tamtym,a i agnostykiem nie Jest
01-10-2010 14:46 
 Ocena 1 na 1
Andrzej z Wroclawia (22 punktów)

Kuba ty masz śrubę na punkcie komplikowania spraw prostych. Zauważ że większość tzw wierzących to są wiedzący oni wiedzą że Bóg istnieje jak wiemy że 2+2 to 4. Dyskusja na temat autora wszystkiego co nas otacza z wiedzącymi nie ma sensu.
01-10-2010 14:51 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
Nie wiem jaka jest większość, ja się jedynie odniosłem do pytania jakie postawił autor wątku
Pozdrawiam

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Andrzej z Wroclawia (22 punktów)
Wiara w nie istnienie Boga jest taka sama jak wiara że istnieje. Nic nie wiemy i tego się trzymajmy i starajmy się być lepsi dla siebie
01-10-2010 14:49 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>(...) starajmy się być lepsi dla siebie
Dokładnie. Miłujmy bliźniego swego jak siebie samego.
Myślę, że szczególnie tej miłości brakuje ostatnio homoseksualistom, na szczęście rzecznik Radziszewska bierze ich pod swoją obronę

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Kowalska (14008 punktów)
>Podpieranie się nauką też tutaj nic nie da, bo nauka nigdy nie udowodni istnienia ,lub nie
>istnienia ewentualnego Boga.

   A z kim rozmawiamy w bezsenne noce, gdy nagromadzone kłopoty i problemy nie dają spać? Komu dziękujemy, jak ktoś bliski wyzdrowieje?

A poza tym, gdyby Bóg się ujawnił, to wszystko przestałoby mieć sens.


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Takim teoryjkami-ich badaniem(Boga nie ma) ,nie powinien karmić się PRAWDZIWY ATEIZM.
>Niech się wypowie JEDNOZNACZNIE....UNIWERSALNIE
>Istnieje Bóg-to coś , czy też nie.....????????
>Podpieranie się nauką też tutaj nic nie da, bo nauka nigdy nie udowodni istnienia ,lub nie
>istnienia ewentualnego Boga.

Zróbmy tak: Ty określisz warunki, jakie musi spełnić Dowód Nieistnienia Boga, byś uznał go za przekonujący - a wtedy ja, wiedząc już czego się trzymać, taki dowód sporządzę.
Pasuje?
ahia (83 punktów)

>Śmieszy mnie rozpatrywanie Boga w kategoriach jego mocy, lub niemocy.
>Przeciez o EWENTUALNYM Bogu nikt i nic nie wie......

do końca nikt nic nie wie. Do końca nikt nie dowie się o niczym.

>Dlaczego tzw. ATEIZM musi zyć na pomyłkach ludzi tworzących jakieś transcendentne ide?

nie musi...

>Niech się wypowie JEDNOZNACZNIE....UNIWERSALNIE
>Istnieje Bóg-to coś , czy też nie.....????????
>Podpieranie się nauką też tutaj nic nie da, bo nauka nigdy nie udowodni istnienia ,lub nie
>istnienia ewentualnego Boga.

kto ma sie wypowiedzieć? według Ciebie "jakieś transcendentne ide" - nie, a "podpieranie się nauką też tutaj nic nie da". co więc zostaje?
Wenancjusz (16441 punktów)
>Takim teoryjkami-ich badaniem(Boga nie ma) ,nie powinien karmić się PRAWDZIWY ATEIZM.
>Fora ateistyczne są podobne do tych religijnych.
>Śmieszy mnie rozpatrywanie Boga w kategoriach jego mocy, lub niemocy.
>Przeciez o EWENTUALNYM Bogu nikt i nic nie wie......
>Dlaczego tzw. ATEIZM musi zyć na pomyłkach ludzi tworzących jakieś transcendentne ide?
>Niech się wypowie JEDNOZNACZNIE....UNIWERSALNIE
>Istnieje Bóg-to coś , czy też nie.....????????
>Podpieranie się nauką też tutaj nic nie da, bo nauka nigdy nie udowodni istnienia ,lub nie
>istnienia ewentualnego Boga.
Rzeczywiście. Dyskusja nad tym czy jest Bóg czy go nie ma, jest trochę infantylna. Jeśli jestem przekonany, że go nie ma to nad czym mam dyskutować? Strata czasu. Jeśli przekonanie to wypływa z mojego jestestwa to ani nie będę się nawracał bo nie ma dokąd (nie ma teista żadnych argumentów), ani nie będę dyskutował bo to będzie jak rozmowa ze słupem wysokiego napięcia (teista nie chce słuchać, odgradza się od rzeczowych argumentów). Obie strony tzn. teista i ateista, nigdy nie będą mieli żadnych wspólnych odniesień, więc i porozumienia nie będzie. Wielkie, wzajemne dysputy na ten temat mogą tylko poprawić umiejętność oracji, ale to nie ma nic do rzeczy w sprawach wiary, czy niewiary.
Groszek91 (102 punktów)
a czy wierzący potrafią udowodnić, że istnieje? wiara nie jest tezą którą można argumentować i postawić wnioski.
Jestem.Genowefa.miło.mi (-4 punktów)
Usunięte przez moderatora
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Prawda jest taka że ateiści nie mogą udowodnić nieistnienia Boga tak jak wierzący nie potrafią udowodnić jego istnienia.
Dopóki nauka nie zbada całego wszechświata, albo nie ukaże nam się Bóg bezpośrednio nie możemy wydawać wyroków za, lub przeciw. Bo i na jedno i na drugie póki co nie ma dowodów.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Na razie za swoją powyższą wypowiedz dostałem dwa negatywy. Może zamiast kliknięcia "minus" jakieś argumenty?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
@@@

Zapraszam do poważnej rozmowy,
czy możliwy jest dyskurs na temat Boga?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,373243

@@@
.
romaro (25211 punktów)
>Niech się wypowie JEDNOZNACZNIE....UNIWERSALNIE
>Istnieje Bóg-to coś , czy też nie.....????????

Zadałeś niezwykle racjonalne pytanie. W miarę racjonalnie Ci odpowiem.
Załóżmy że niezależnie od panującej pogody Ty mówisz że jest Ci zimno, choć ja twierdzę że mi jest ciepło, Ty każesz mi to udowodnić.Tu nie o dowody chodzi a o nakazy. Klecha katolikowi każe się ubrać by nie marzł, zaś katolik w swym miłosierdziu - martwiąc się? i nie pojmując że można odczuwać inaczej, że jednak jest mi ciepło, będzie namolnie i mnie ubierać.(To w nawiązaniu do częstego katolickiego "bez Boga żyć nie można")
Teraz pytanie do Ciebie: Jaka temperatura byłaby uniwersalna dla każdego osobnika na ziemi?
Stawianie tezy że ziemia jest kwadratowa jest bzdurą, ale może znajdzie się inny Kopernik i udowodni że tak jest.
Nie ja muszę udowadniać bzdury, bo nie ja ogłosiłem tezę, która nie mieści się w ramach MOJEGO racjonalnego myślenia.

Kto był pierwszy Bóg czy człowiek?
BógCzłowiek
08-11-2010 12:15 
 Ocena 1 na 1
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>Teraz pytanie do Ciebie: Jaka temperatura byłaby uniwersalna dla każdego osobnika na ziemi?

ognista! i siarczysta!
i oficjalna odpowiedź prosto od szefa:
Cytat:

Jak się wydaje, dusze mężczyzn można złamać stosując ogień i siarkę, podczas gdy dusze kobiet mogą być pokonane tylko przez łamanie na kole - cytuje wyniki badań "Times".


wiadomosci(*)seksu,1,3496854,wiadomosc.html

...co jako młody, bo dopiero 66 letni, ale dobrze zapowiadający się szatan donoszę...
08-11-2010 14:40 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>...co jako młody, bo dopiero 66 letni, ale dobrze zapowiadający się szatan donoszę...

   No. I wszystko wiadomo. Jest Szatan to i Bóg musi istnieć. Jing i jang. Czy jakoś tam....

A co do temperatury. Należy jej całkowicie zaniechać. Ocieplenie klimatu wyraźnie wskazuje na kłopoty z temperaturą związane. Nie będzie temperatury, nie będzie ocieplenia. Proste.

PAP: Kowalska dostała Nobla za nowoczesne rozwiązania klimatologiczne.

"Nie rozkopuj kołdry, bo będę niedobry"
08-11-2010 14:49 
 Ocena 3 na 3
Kuba Śruba (3184 punktów)
>A co do temperatury. Należy jej całkowicie zaniechać. Ocieplenie klimatu wyraźnie wskazuje na kłopoty z temperaturą związane. Nie będzie temperatury, nie będzie ocieplenia. Proste.
Przepraszam, że się wtrącę:
To jest myśl absolutnie genialna! Wiele problemów znika, zostaje jedynie kłopot z zagotowaniem wody na herbatę, ale przecież i tak wszyscy bardziej lubią coca-colę

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
08-11-2010 16:25 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Przepraszam, że się wtrącę: To jest myśl absolutnie genialna!

   Nie przeczę. Jestem genialna. W soboty.

>Wiele problemów znika, zostaje jedynie kłopot z zagotowaniem wody na herbatę, ale przecież i tak wszyscy bardziej lubią coca-colę

   Kolega absurd lubi. Chwali się. Tylko że koli nikt nie lubi.

"Nie rozkopuj kołdry, bo będę niedobry"
08-11-2010 17:10 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Tylko że koli nikt nie lubi.
Co za nonsens! A może Curie-Skłodowska też była kobietą?

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
08-11-2010 17:18 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Co za nonsens! A może Curie-Skłodowska też była kobietą?

   Owszem. Ajnsztan też.

(Dobsz.... "Seksmisja" na wieki wieków)

I zakończmy tę wymianę zdań, bo znowu mi zarzucą, że niczego mądrego nie piszę. A ja się boję krytyki.


"Nie rozkopuj kołdry, bo będę niedobry"
08-11-2010 17:29 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>I zakończmy tę wymianę zdań, bo znowu mi zarzucą, że niczego mądrego nie piszę. A ja się boję krytyki.
Ty się raczej Boga bój!
(temu wątkowi niewiele może zaszkodzić (patrz "temat"), ale lepiej rzeczywiście skończmy, zanim udusimy się w oparach absurdu)


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
09-11-2010 09:09 
 Ocena 2 na 2
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>skończmy, zanim udusimy się w oparach absurdu)

szczególnie, ze niebawem i lokale będą parytetowo podzielone na te "z oparami" i "te bez". Pytanie jak z forum?
09-11-2010 10:56 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>>skończmy, zanim udusimy się w oparach absurdu)
>szczególnie, ze niebawem i lokale będą parytetowo podzielone na te "z oparami" i "te bez". Pytanie jak z forum?
Obawiam się, że dla tych "skrajne oparowych" został już wydzielony kącik "Bazgroły" ew. "Ośla ławka"

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
09-11-2010 11:23 
 Ocena 3 na 3
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>Obawiam się, że dla tych "skrajne oparowych" został już wydzielony kącik "Bazgroły" ew. "Ośla ławka"
tam tez staram się przebywać...
09-11-2010 14:34 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Pytanie jak z forum?

   Takich pytań się nie zadaje.

>Obawiam się, że dla tych "skrajne oparowych" został już wydzielony kącik "Bazgroły" ew. "Ośla ławka"

   To ostatnio moje ulubione kąciki

"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365