 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-11-2010 21:54 | raten (49 punktów) | Jestem tu nowa!!!
15 na 15 | Witam, jak wspomniałam w tytule, jestem tu nową osobą Podobnie niestety jak w mojej rodzinie mam wrażenie ostatnio. Jestem osobą nie wierzącą w Boga. Mam swoje zasady i wyznaję wartości takie jak: miłość, dobro, sprawiedliwość itd. a także wierzę w ludzi, którzy mnie otaczają. Wychowywałam się w domu katolickim, ale nikt u mnie w domu nie praktykował. Nikt również nigdy nie narzucał mi wiary w Boga, ani też swoich poglądów, za co jestem wdzięczna mojej mamie. Zachowałam czysty umysł, choć mam takie sakramenty jak chrzest, komunia czy bierzmowanie. 2 tygodnie temu mój brat poprosił mnie o to, bym była chrzestną dla jego synka, powiedziałam szczerze co czuję oraz to, że matka chrzestna to osoba wierząca, a nie tak jak w przypadku bycia świadkową na jego ślubie-nie koniecznie osoba wierząca. Wydaje mi się, dał mi to odczuć, że nie zrozumiał mnie tak jakbym chciała. Mama twierdzi, że jestem fanatyczką, choć nigdy nic mi nie narzucała w życiu, wiec zdajecie sobie sprawę, że mnie to zdziwiło, no i babcia, która właśnie mi powiedziała, że jeśli odmówię bratu, to jego syn może umrzeć. Generalnie tragedia, ja jestem silna i postępuje zawsze zgodnie ze sobą, uważam, że tylko to może mnie w życiu uwolnić od ograniczeń, nieszczęść itd. Po prostu nie zważając na nic jestem sobą i nie boję się tego mówić i pokazywać jeśli ktoś pyta lub narzuca coś innego, obgaduje czy nie zgadza się z moim postępowaniem. Tydzień temu dowiedziałam się, że będę mamusią, jestem prze szczęśliwa, razem z moim partnerem Sławkiem. Bardzo się kochamy  To dzieciątko to nasz wymarzony Skarb  I po raz kolejny natrafiam (w ciągu 2 tygodni w sumie) na niezrozumienie ze strony rodziny. Nie mają żadnych rozsądnych argumentów. Kocham ich i mamy wspaniały kontakt, nigdy ich nie okłamuję, mówię otwarcie, że nie chcę chrzcić mojego Dzieciątka, że nie chcę ślubu kościelnego itd itd. Myślę, że jeśli ktoś kogoś kocha naprawdę, to nie będzie mu przeszkadzać w kochaniu dalej tej osoby, w tym wypadku mnie, fakt iż jestem odmienna, a zarazem prawdziwa i odważna. Piszę ponieważ pomimo wszystko, że przyznaję się otwarcie do swoich przekonań, czuję się osamotniona niekiedy. Dziękuję ślicznie  Jeśli ktoś z WAS ma lub miał podobne odczucia, piszcie proszę, to pomaga! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | zachaj (5239 punktów) | Chrzestną możesz być , tylko musisz się wyspowiadać przed , takie są zasady. Ja się przemogłem ale to było parę lat temu , nie wiem jak teraz bym postąpił. Czasami lepiej zostać tym chrzestnym w imię mniejszego zła , w sumie ta funkcja rodzinna zobowiązuje do dalszych wydarzeń w życiu Twojego chrześniaka , takich jak pierwsza komunia na przykład , więc warto to przemyśleć jeżeli jest zdeklarowaną ateistką.
Co do chrztu mojego dziecka to już przygotowuje swoją rodzinę na to , że go nie będzie , choć nawet w planach potomka nie mam. Przed faktem dokonanym chyba nie miałbym serca postawić. Ciężko jest pogodzić relacje rodzinne ze swoim światopoglądem w tym kraju ale jakoś trzeba. Zawsze poszukuj mniejszego zła , czasami uczucia Twoich bliskich są ważniejsze niż własne widzimisię ale wszystko bez przesady oczywiście.
Pozdrawiam
|
|
 | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | >Chrzestną możesz być , tylko musisz się wyspowiadać przed , takie są zasady. Ja się przemogłem ale to było parę lat temu , nie wiem jak teraz bym postąpił. Czasami lepiej zostać tym chrzestnym w imię mniejszego zła , w sumie ta funkcja rodzinna zobowiązuje do dalszych wydarzeń w życiu Twojego chrześniaka , takich jak pierwsza komunia na przykład , więc warto to przemyśleć jeżeli jest zdeklarowaną ateistką.
Pozostaje jeszcze kwestia uczciwości i jej pogodzenia ze składaną podczas chrztu obietnicą wychowywania chrześniaka w wierze chrześcijańskiej.
|
|
|  | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >Pozostaje jeszcze kwestia uczciwości i jej pogodzenia ze składaną podczas chrztu obietnicą wychowywania chrześniaka w wierze chrześcijańskiej.
Oczywiście. Ale chodzi Ci o uczciwość wobec księdza czy wobec rodziców dziecka ? Rodzicom , możesz przysiąc , że będziesz wychowywała dziecko w miłości , z księdzem to nie przejdzie. Znowu jeżeli chodzi o księdza to czemu miałbym nie nagiąć przysięgi , oni mnie przez kilkanaście lat życia okłamywali , póki sam nie odkryłem prawdy.
|
|
| |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Oczywiście. Ale chodzi Ci o uczciwość wobec księdza czy wobec rodziców dziecka ?
Przede wszystkim o uczciwość wobec siebie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >>Oczywiście. Ale chodzi Ci o uczciwość wobec księdza czy wobec rodziców dziecka ? >Przede wszystkim o uczciwość wobec siebie.
Wiesz co nawet mógłbym pójść do kościoła i w dalszym ciągu będę uczciwy wobec siebie. Bo nie ważne co eksponujesz wszem i wobec , tylko co masz w sercu. Nie potrzebuje krzywdzić nikogo , nawet z umiarkowanym stanowiskiem wobec religii w towarzystwie krewnych , mogę nadal rozwijać się jako ateista. Katolicyzm to tradycja w Polsce , już nawet kler powołuje się na ten argument i wkrótce tylko ten argument mu pozostanie.
Nic na to nie poradzę , że moi krewni to katole , choć nie wszyscy. Mama to ateistka od dawna , a ojciec bardziej agnostyk. Rodziny się nie wybiera.
|
|
|  | 6 na 6 | raten (49 punktów) | dokładnie tak, to że jestem osobą nie wierzącą to nie jest moje widzimisię. To jest silne, prawdziwe, to jest mój światopogląd, to jest we mnie, świadomie dokonałam takiego wyboru. Jesli ktoś traktuje czyjąś niewiare jako "widzimisię" to tak jak jabym traktowala czyjąś wiarę w ten sam sposób. To błedne i w ten sposob niegdzie sie nie zajdzie i nie zrozumie.
|
|
| |  | | zachaj (5239 punktów) | >dokładnie tak, to że jestem osobą nie wierzącą to nie jest moje widzimisię.
Może z tym widzimisię to zły dobór słów z mojej strony , oczywiście , że światopogląd się bardzo liczy. U mnie w rodzinie już wszyscy wiedzą jakie mam zdanie dlatego mam spokój. Jestem ojcem chrzestnym i wcale nie stałem się jakoś "uboższy" przez to , nawet byłem u spowiedzi. Pomyśl jak się musiałem czuć tam , jak niesamowicie absurdalnie , a jednak udało się i mam spokój , a spokój też jest niezbędny.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >nawet byłem u spowiedzi. Pomyśl jak się musiałem czuć tam , jak niesamowicie absurdalnie , a jednak udało się i mam spokój , a spokój też jest niezbędny.
Wyznałeś wszystko i dostałeś rozgrzeszenie???
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>... a spokój też jest niezbędny. >Wyznałeś wszystko i dostałeś rozgrzeszenie???
na Salwatorze w Krakowie proboszcz śpi zawsze jak spowiada... Jak się na końcu chrząknie, on coś mruczy i puka... To dobry człowiek... Tylko "mlodzieżówka" jest taka ambitna, że pytań na wstawia jakby scenariusz pisała...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Banita (115 punktów) |
> na Salwatorze w Krakowie proboszcz śpi zawsze jak spowiada... Jak się na końcu chrząknie, on coś mruczy i puka... To dobry człowiek... Tylko "mlodzieżówka" jest taka ambitna, że pytań na wstawia jakby scenariusz pisała...> Witam...co do zostania chrzestną to oczywiście nie zostawaj...to jakieś dziwaczne..mój syn ma kogoś w rodzaju chrzestnego,tzn mojego przyjaciela ,który będzie dźwigał ciężar tych wszystkich obowiązków (głównie przecież prezentów ) ale nie jest nadany przez księdza i nie wiąże się z sakramentem.. co do cytatu to spróbowałem sobie wyobrazić siebie u spowiedzi...  )nie wiem jak to przeżyłeś i nie wydaje mi się abym mógł to sprawdzić  to wykracza po za moją naprawdę bujną wyobraźnie
|
|
| | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Wyznałeś wszystko i dostałeś rozgrzeszenie???
Cały bajer polega na tym, żeby w odpowiednim momencie powiedzieć "więcej grzechów nie pamiętam".
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >Wyznałeś wszystko i dostałeś rozgrzeszenie???> Cały bajer polega na tym, żeby w odpowiednim momencie powiedzieć "więcej grzechów nie pamiętam".To może w ogóle skrócić do "strasznie kłamię; więcej grzechów nie pamiętam" 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >>dokładnie tak, to że jestem osobą nie wierzącą to nie jest moje widzimisię. >Może z tym widzimisię to zły dobór słów z mojej strony , oczywiście , że światopogląd się bardzo liczy. U mnie w rodzinie już wszyscy wiedzą jakie mam zdanie dlatego mam spokój. Jestem ojcem chrzestnym i wcale nie stałem się jakoś "uboższy" przez to , nawet byłem u spowiedzi. Pomyśl jak się musiałem czuć tam , jak niesamowicie absurdalnie , a jednak udało się i mam spokój , a spokój też jest niezbędny.
Przepraszam za minus, paluch nie trafił we właściwy przycisk.
|
|
| |  | 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | Moje poglądy są znane w rodzinie i nigdy nie byłam chrzestną - nie musiałam, mam liczne rodzeństwo.
|
|
 | 5 na 5 | Vytautas (4394 punktów) | >Chrzestną możesz być , tylko musisz się wyspowiadać przed , takie są zasady. A jak, tylko wyspowiadać, zaiste, niewiele!
>Czasami lepiej zostać tym chrzestnym w imię mniejszego zła , w sumie ta funkcja rodzinna zobowiązuje do dalszych wydarzeń w życiu Twojego chrześniaka , takich jak pierwsza komunia na przykład , więc warto to przemyśleć jeżeli jest zdeklarowaną ateistką. Co do jednego mylisz się, funkcja chrzestnego zobowiązuje. Jeżeli rodzice umrą przed pełnoletniością chrześniaka, obowiązek wychowania młodocianego w wierze katolickiej spada na chrzestnych. Zachaju, nie demoralizuj, nie ucz kłamać porządnej kobiety, przyszłej matki. A Ty, kobieto nie daj się zwariować -- bezbożnicy są dlatego bezbożnikami, że brzydzą się kłamstwem.
|
|
|  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | > Co do jednego mylisz się, funkcja chrzestnego zobowiązuje. Jeżeli rodzice umrą przed pełnoletniością chrześniaka, obowiązek wychowania młodocianego w wierze katolickiej spada na chrzestnych.
Przecież to dziecko jest jej brata. Gdzie ma trafić jak nie do siostry ? A co do wychowania w wierze katolickiej to wybacz nie jestem sadystą , nie nawołuje do takiej zbrodni.
|
|
| |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >> Co do jednego mylisz się, funkcja chrzestnego zobowiązuje. Jeżeli rodzice umrą przed pełnoletniością chrześniaka, obowiązek wychowania młodocianego w wierze katolickiej spada na chrzestnych. >Przecież to dziecko jest jej brata. Gdzie ma trafić jak nie do siostry ? Jako ciocia powinna godzić się na przyjęcie bratanka na wychowanie. Jako matka chrzestna ma obowiązek (kościelny) wychowywać go na katolika.
>A co do wychowania w wierze katolickiej to wybacz nie jestem sadystą , nie nawołuje do takiej zbrodni. Wręcz przeciwnie, nawołujesz. Przecież namawiasz ją, by została matką chrzestną, a z tego może wynikać owa, jak ją nazywasz, zbrodnia.
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) | Lepiej do domu dziecka ? Nie rozumiem. Może inaczej rozumiemy funkcję chrzestnego. Ja rozumiem poprzez zaopiekowanie się w razie nieszczęścia , Ty rozumiesz jak jakiś fanatyczny katol.
Moja siostra na pewno mnie o to nie poprosi bo nie wierzy. Ale jak by poprosiła to bym się zgodził. Do niczego nie nawołuje , pozwól mi mieć swoje zdanie na ten temat. Jestem racjonalistą , nie fatalistą.
A tak w ogóle , to kto wychowuje swoje dzieci w wierze katolickiej ? Znasz takich , bo ja nie. Jak ktoś wysyła swoje dziecko na katechezę to nie jest od razu jakimś przykładnym katolikiem. Często wysyła je bo nie ma wyboru wszyscy wysyłają , bo nie ma etyki.
Bóg już dawno się stał małym i małostkowym , krnąbrnym zabobonem , który bardzo mocno wrósł w społeczeństwo. Mamy coraz lepsze środki na tą uciążliwą przypadłość i pewnie wkrótce będzie on problemem jedynie grup ryzyka.
|
|
10 na 10 | Almentyna (417 punktów) | Witaj! Domyślam się, że jest Ci ciężko w tej nowej rzeczywistości. Nie sądziłaś że rodzina będzie tak nalegać na kościelne formalności. Mimo to uważam, że (skoro prosisz o nasze wypowiedzi) nie należy ulegać. Ta słynna koncepcja robienia czegoś wbrew sobie, ale dla "świętego spokoju" nigdy nie przejdzie do przeszłości. Ulegniesz raz, to czemu nie drugi, trzeci, czwarty... itd?
Jedna zdecydowana odmowa i pogodzą się, "dla świętego spokoju". Powodzenia!
Jest na wiecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
 | 6 na 6 | raten (49 punktów) | Jasne że tak, nie chcę ulegać, bo to jest bez sensu, to jest obłuda, poza tym wyszło by na to, że aby być sobą i żyć w zgodzie z samym sobą musiałabym poczekać jakieś kilkadziesiąt lat, aż świat opuszczą moi najbliżsi, by im nie robić krzywdy tym co robię i jak myślę, bzdura totalna. Nie zgodzę się na to. A jeśli chodzi o poprzednią wypowiedź to, jak można być osobą nie wierząca i pójść do spowiedzi, przecież to jest oszukiwanie siebie, księdza i tych ludzi, których dziecko jest chrzczone no i tego Maleństwa. Nie rozumiem. Pozdrawiam
|
|
|  | 7 na 7 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Jasne że tak, nie chcę ulegać,
Nie ulegaj. To absurd. Równie dobrze możnaby zmuszać Cię do przysiąg i obrzędów islamskich czy hinduskich czy innych pogańskich. Przecież ateista to nie jest człowiek bez zasad, któremu wszystko jedno jakie składa przysięgi!
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | | Almentyna (417 punktów) | >A jeśli chodzi o poprzednią wypowiedź to, jak można być osobą nie wierząca i pójść do spowiedzi, przecież to jest oszukiwanie siebie, księdza i tych ludzi, których dziecko jest chrzczone no i tego Maleństwa. Nie rozumiem. Pozdrawiam
Nie powinno się oszukiwać, oczywiście. Więc sama sobie odpowiedziałaś. Powodzenia!
Jest na wiecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
8 na 8 | malinmac (353 punktów) | Ta sytuacja z chrztem dziecka, czy w ogóle uczestniczenia osób niewierzących w życiu kościoła, przypomina scenę z filmu "Nie ma mocnych". Kiedy małżonek filmowej Ani, mówi że nie będzie ślubu kościelnego, bo on ma inny światopogląd - słyszy od Pawlaka, "A któż mu broni mieć inny światopogląd?" - A do kościoła iść trzeba. A czemu?, a żeby ludzie nie gadali. Tak to wygląda w naszym ciemnogrodzie. Miałem, mam i będę miał podobne problemy. Jakieś pół roku temu poproszono mnie na chrzestnego, znając ogólnie moje podejście do kościoła i religii. Trudno mi powiedzieć na ile rodzice są wierzący. Potrzeba było kilku papierków, których nie udało mi się załatwić, mimo to proboszcz się zgodził (usłyszeli coś w stylu "jeśli rodzice twierdzą, że to dobry człowiek to on nie ma nic przeciwko i obędzie się bez papierów - jakiś słaby "urzędnik"  )".Zostałem chrzestnym, choć dla mnie znaczy to co innego i nigdy tego nie ukrywałem. Zostałem ojcem chrzestnym, bo ci ludzie są dla mnie bardzo ważni, uważają mnie za dobrego człowieka i chcieli bym, to ja trzymał ich dziecko w tej ważnej dla nich chwili, a mieli do wyboru "prawdziwych katolików". Wiedzą, że kiedy kiedyś to dziecko zapyta mnie o sprawy duchowe dowie się ode mnie, co sądzę o religii. Czy to źle?. Nie wiem. Myślę, że najważniejsze być żyć w zgodzie również z wierzącymi. Nie warto odsuwać się od rodziny w imię religii, czy w imię jej braku. Jest jednak warunek, z drugiej strony muszą być też ludzie o otwartych umysłach, gotowych do kompromisu, a z tym zarówno u wierzących, jak i ateistów bywa różnie.
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jeśli możesz z nimi rozmawiać w tej sprawie, to dowiedz się, z czego presja na chrzciny wynika. Ze strachu, że dziecko "ateista" będzie miało gorzej w katolickim kraju czy może ze strachu, że oni (rodzice, babcia) będą gorzej wyglądać przed sąsiadami.
Prawdopodobnie oni sami tego nie sprecyzowali dla siebie i ważne jest, by ich spytać (delikatnie acz stanowczo). Wtedy sobie przemyślą.
Pozdrawiam
Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.
|
|
| Gardomir (220 punktów) | Ja zgodziłem się zostać chrzestnym, uprzednio upewniając się ze rodzice Dziecka świadomi sa mojego podejścia do spraw wiary i tego, ze nie mam zamiaru pomagać w wychowaniu Dziecka w wierze katolickiej czy jakiejkolwiek innej. Jeśli juz to wprost przeciwnie. Taki Mały sabotaż  Podziwiam silna postawe Raten - tak trzymac!
|
|
7 na 7 | TyDraniu (6569 punktów) | >a także wierzę w ludzi, którzy mnie otaczają.
Nie trzeba w nich wierzyć, zapewniam cię, że ci ludzie prawie na pewno istnieją.
>2 tygodnie temu mój brat poprosił mnie o to, bym była chrzestną dla jego synka,
A więc poprosił osobę niewierzącą o to, byś przyjęła odpowiedzialność za chrześcijańskie wychowanie jego dziecka? O codzienne odmawianie modlitwy w intencji chrześniaka? O kupienie biblii, psalmów i katechizmu? To chyba oczywiste, że nie możesz się na to zgodzić.
>no i babcia, która właśnie mi powiedziała, że jeśli odmówię bratu, to jego syn może umrzeć.
Powiedz babci: "Kup mi babciu samochód. Jak się nie zgodzisz, to możesz wkrótce umrzeć."
Potem spytaj, czy to ładnie szantażować i wywierać presję psychiczną na najbliższe osoby.
>nie chcę chrzcić mojego Dzieciątka, że nie chcę ślubu kościelnego
Nie warto ulegać rodzinie, głównie dlatego, że będą żądać więcej i więcej i ani się nie obejrzysz, a będziesz "dla świętego spokoju" latać co tydzień do spowiedzi. A raz się postawisz i dadzą ci spokój.
Powodzenia!
|
|
4 na 4 | Alex23 (34 punktów) | babcia, która właśnie mi powiedziała, że jeśli odmówię bratu, to jego syn może > umrzeć.No cóż...Mojej mamie prababcia zakazywała majtać nogami pod stołem przy obiedzie, uzasadniając, że kołysze diabełka  Nie bój się diabła, ani pana śmierci to fajni faceci. Postępuj zgodnie ze swoim sumieniem. Pozdrawiam
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | > Dziękuję Wam bardzo za wszystkie odpowiedzi, widzę że nie jestem zupełnie osamotniona w tych sprawach. Cieszy mnie to Wszyscy ateiści są w pewien osamotnieni ze swoją racjonalnością na polskim morzu irracjonalności. Za to , tu na forum jesteśmy silni , pod wieloma względami zjednoczeni poprzez wypracowane stanowiska na wiele spraw. Zgoda panuje co do faktów , nie dzielą nas dogmaty bo ich nie posiadamy. Pozdrawiam i głowa do góry.
|
|
3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >powiedziała, że jeśli odmówię bratu, to jego syn może umrzeć. A cóż to za piramidalna bzdura? To katolicy wierzą w takie przesądy?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 5 na 5 | Gosia (9452 punktów) |
>A cóż to za piramidalna bzdura? To katolicy wierzą w takie przesądy?
Zaczynam się skłaniać ku myśli, że katolicy wierzą wyłącznie w przesądy. Rzuć wśród znajomych sobie ludzi deklarujących się jako praktykujący katolicy, hasła typu: przepowiednie wróżek, rzucanie uroków, bliskie spotkania z duchami itd., a śmiem twierdzić, że zostaniesz zasypana "przykładami z życia", potwierdzającymi te nadprzyrodzone zjawiska i uraczona ostrzeżeniem, że "nie śmichaj się, bo jeszcze się przekonasz..."
A co do babci autorki wątku - skoro wierzy w jeden zabobon, pewnie uwierzy i w inny: kobieta w ciąży nie może być chrzestną, bo zło opuszczające chrzczone dziecko, dotknie to, które nosi w łonie i pozbawi go szczęścia w życiu.
|
|
| Meretseger (61860 punktów) |
> Tydzień temu dowiedziałam się, że będę mamusiąSerdeczne gratulacje!!! 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) |
>Kocham ich i mamy wspaniały kontakt, nigdy ich nie okłamuję, mówię otwarcie, że nie >chcę chrzcić mojego Dzieciątka, że nie chcę ślubu kościelnego itd itd. No i tak trzymać ! Wszelkie działania przeciwko swoim przekonaniom - czy to dla świętej zgody czy dobrego samopoczucia rodzinki - prędzej czy później odbiją się kacem moralnym i uszczerbkiem na kondycji psychicznej. Podziwiam ludzi którzy potrafią być na tyle silni, żeby oprzeć się naciskom otoczenia, tradycji i pokusie spełnienia czyjejś prośby, zwłaszcza gdy są to osoby bliskie. Takich ludzi jest mało, ale teraz mam nadzieję moze będzie ich więcej. Pozdrawiam!
|
|
 | | zachaj (5239 punktów) | Nie każdy ma tyle siły aby przez całe życie płynąć pod prąd.
|
|
1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > Witam, jak wspomniałam w tytule, jestem tu nową osobą Podobnie niestety jak w mojej rodzinie mam> wrażenie ostatnio. Tak... To bardzo ciekawe... Ja bym się jednak nie przejmowała zbytnio gdyż albowiem jednak cóż robić, prawda? > Jestem osobą nie wierzącą w Boga. Mam swoje zasady i wyznaję wartości takie jak: miłość, dobro,sprawiedliwość itd. a także wierzę w ludzi, którzy mnie otaczają. A co mi tam. Jak wszyscy Ci plusy dają to ja też. Owieczką jestem w stadzie pana i beczę jak mi zagra. Tak tak, wiem, zaraz do Oślej polecę. Ale nie mogłam się powstrzymać czytając te mądrości 
W zoo jest więcej niż 200 i mniej niż 300 zwierząt (bez ryb i węży). Dwunożne mają 20% nóg. Ile może być czworonogów?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|