Prasa światowa i część prasy izraelskiej (oczywiście na czele z Haaretz, gazetą, która w samym Izraelu ma około 2% rynku i padłaby, gdyby nie jej miłośnicy z Zachodu, którzy czytają ją w wersji angielskiej, często odbiegającej od hebrajskiego oryginału) oskarżają Izrael o podtrzymywanie konfliktu w Mianmie/Birmie przez zbrojenie armii birmańskiej. Prawdą zaś jest, że sprzedaż broni przez Izrael do Birmy jest niezmiernie mała w porównaniu do totalnego importu broni przez ten kraj.
Poniżej jest tabela z SIPRI, która podaje szczegóły w milionach (dolarów) za ostatnie 7 lat.
Source: SIPRI Arms Transfers Database
Generated: 15 September 2017
2010 2011 2012 2013 2014 2015 2016 Total
Belarus 6 51 57
China 5 277 254 190 65 185 190 1166
France 8 8 16
Germany 4 4 8
India 6 27 12 45
Israel 20 1 21
Russia 44 380 144 55 28 28 12 663
Ukraine 7 4 4 15
Unknown 1 1
[Niestety, nie udaje mi się przenieść porządnie tej tabelki, ale chyba widać, że inne kraje sprzedają znacznie więcej broni ]
Total 68 667 398 251 101 245 261 1991
Izrael dostarczył od 2010 r. około 1% całej broni do Birmy, a od 2011 r. do niedawna zupełnie nic. Są doniesienia o całkiem niedawnych zakupach broni, ale są one nieduże: łódź patrolowa i jakieś specjalistyczne karabiny. Jakoś Francji i Niemcom udało się sprzedać dużo więcej, nie mówiąc już o Białorusi, Indiach lub Chinach i ani Haaretz, ani prasa światowa tego nie zauważyli.
A okrzyczane 100 czołgów? Były dostarczone w roku 2005.
Warto może zresztą spojrzeć na problem koszmarnego konfliktu i sytuacji ludności cywilnej (tak muzułmańskiej, jak hinduskiej) w prowincji Rakhine nieco mniej jednostronnie.
Polecam artykuł dziennikarza z Bangladeszu, Moshina Habiba, redaktora naczelnego "Daily Asian Age":
www.listyz(*)-za-kryzys-uchodzcalw-rohingya