Racjonalista - Strona głównaDo treści
Balkonowe zwyczaje Polaków

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
23-05-2011 12:30Świnka Flejka (553 punktów)Balkonowe zwyczaje Polaków
Ocena 1 na 1
Przeczytałem właśnie taką oto głupotkę: blog.onet.pl/41425,archiwum_goracy.html
Naprawdę rozumiem, że ludziom może przeszkadzać, gdy ktoś pali na balkonie papierosa (zwłaszcza, gdy pety rzuca sąsiadowi do ogródka) lub rozpala grilla, którego dym rozprzestrzenia się wesoło po osiedlu. Ale, że komuś przeszkadza osoba pijąca piwo i czytająca gazetę (!!) - tego pojąć nie potrafię. Jaki wpływ negatywny ma to na sąsiadów? Albo wywieszanie prania (zakładam opcję wywieszania w taki sposób, aby nie kapało na balkon sąsiada), trzymanie gratów... Jest mało estetycznie? Co mnie to obchodzi? U mnie jest ładnie. I tu zmierzam do pytania. Jakie uwagi do swoich sąsiadów w związku z ich balkonowymi zwyczajami mają racjonaliści?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
Wychodzi na to, że ja na jakiejś innej planecie żyję. Jedyny problem, jaki kiedykolwiek miałem z sąsiadami, to podlewanie przez nich kwiatków, tak że woda nam ciekła po balkonie. Jednym wystarczyło zwrócić uwagę... grugim już niestety nie. Bo sytuacja się powtórzyła dwa razy, w różnych mieszkaniach. Ale to też dało się rozwiązać, bo mieliśmy w domu taki zabawny pistolet "na kulki". Człowiekowi krzywdy nie zrobi, ale z kwiatków to wióry leciały - starczyło się wychylić i celować po płatkach. Problem z głowy.
23-05-2011 16:49 
 Ocena 10 na 10
Gosia (9452 punktów)
> Ale to też dało się rozwiązać, bo mieliśmy w domu taki zabawny pistolet "na kulki". Człowiekowi krzywdy nie zrobi, ale z kwiatków to wióry leciały - starczyło się wychylić i celować po płatkach. Problem z głowy.

Człowiek zawinił, kwiatki rozstrzelali...
24-05-2011 11:47 
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)
a mogli Cygana powiesić....
Świnka Flejka (553 punktów)
>a mogli Cygana powiesić....

Jacka?
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Jakie uwagi do swoich sąsiadów w związku z ich balkonowymi zwyczajami mają racjonaliści?
Z balkonu rzadko korzystam, więc bitew na tym polu z sąsiadami nie toczę.
Ale mam wrażenie, że onetowi forumowicze są mocno przewrażliwieni-nie chcą oglądać brzucha swojego sąsiada, puszki z piwem, grilla? Przecież mogą zejść z balkonu!
Oczekiwanie od każdego, że będzie we wszystkim dogadzał jest, moim zdaniem głupie i naiwne. W czym takie rzeczy mogą przeszkadzać? To zwykłe marudzenie malkontentów.
24-05-2011 11:18 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Jakie uwagi do swoich sąsiadów w związku z ich balkonowymi zwyczajami mają racjonaliści?
>Z balkonu rzadko korzystam, więc bitew na tym polu z sąsiadami nie toczę.
>Ale mam wrażenie, że onetowi forumowicze są mocno przewrażliwieni-nie chcą oglądać brzucha swojego sąsiada, puszki z piwem, grilla?

Puszka z piwem w ręku sąsiada i rozpalony grill a jego balkonie to takie same niedogodności estetyczne?
Żeby zobaczyć goły brzuch sąsiada muszę wyjść na balkon i się rozejrzeć. Ale dym z chemicznej rozpałki i palonego tłuszczu wdziera mi się do domu i nie da się przed nim uciec (żeby chociaż miłośnicy grilla wiedzieli, jak go dobrze rozpalić...).

Powstrzymanie się od zatruwania innym powietrza to nie jest jakieś "dopieszczanie".
Bo idąc tą drogą rozumowania, trzeba by uznać, że nasi sąsiedzi powinni czuć się dopieszczeni, skoro nasz pies im nie sra (pardon my french) na wycieraczkę a my nie wiercimy w betonie zbrojonym o drugiej nad ranem.

Moi sąsiedzi powinni mi dziękować za ich bezustanne dopieszczanie. Oczekuję delegacji z kwiatami trzy razy dziennie.

"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Powstrzymanie się od zatruwania innym powietrza
Masz rację, zasugerowałem się tutaj osobistymi upodobaniami. Cenię sobie zapach grilla (smażonego mięsa, nie rozpałki-to przecież nie zatruwanie! , dlatego też nie rozumiem, skąd skargi "balkoniarzy".
>(żeby chociaż miłośnicy grilla wiedzieli, jak go dobrze rozpalić...)
Wierzę, że są tacy, którzy to potrafią. Wszystko zależy od tego, kto jest naszym sąsiadem.
25-05-2011 09:21 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Powstrzymanie się od zatruwania innym powietrza
>Masz rację, zasugerowałem się tutaj osobistymi upodobaniami. Cenię sobie zapach grilla (smażonego mięsa, nie rozpałki-to przecież nie zatruwanie! ,

Zapach jedzenia teoretycznie nie jest przykry.
Pod warunkiem, że jest to zapach jedzenia które się akurat spożywa.
Bo jak delektuję się właśnie penne alla putanesca z kieliszkiem dobrego primitivo , to zapach przypalanej kiełbasy bardzo psuje mi obiór.

Na dodatek każdy ma inne gusta co do zapachów. Ja np. uwielbiam zapach gotowanej kapusty, który większość ludzi uważa za przykry, jest wręcz synonimem "kuchennych odorów".

>>(żeby chociaż miłośnicy grilla wiedzieli, jak go dobrze rozpalić...)
>Wierzę, że są tacy, którzy to potrafią.

Wierzysz, a więc nie wiesz ale masz nadzieję.

Ja nawet nie wierzę. Znałam jednego pana który potrafił dobrze rozpalić grilla i grillować bez dymu - nauczył się tego w Grecji. To było w czasach, zanim polskim sportem narodowym stało się smażenie mięsa na otwartym ogniu, zwane chyba tylko dla kawału grillowaniem. I oczywiście on nigdy nie rozpaliłby grilla na balkonie bloku, to był miły, kulturalny człowiek.

> Wszystko zależy od tego, kto jest naszym sąsiadem.

Czyli innymi słowy wszystko zależy od tego ile mamy szczęści, żeby nie trafić na skończonego chama.

Osobę która nie dba o to, że psuje innym komfort życia swoimi zachciankami (grill na balkonie, palenie w towarzystwie niepalących, głośna muzyka, huczna impreza do 3 nad ranem w środku tygodnia) nazywamy chamem.

I na koniec:
>dlatego też nie rozumiem, skąd skargi "balkoniarzy".

Chcesz powiedzieć, że nie mieści Ci się w głowie, że ludzie mają odmienne od Ciebie gusta? Że coś dla Ciebie przyjemnego może być dla kogoś przykre i może właśnie dlatego "marudzi"?

Pozostawię bez komentarza...


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>Zapach jedzenia teoretycznie nie jest przykry.
>Pod warunkiem, że jest to zapach jedzenia które się akurat spożywa.
Czytam Rzeczpospolitą. A właśnie teraz, ten mój nieznośny sąsiad musi czytać Fakt, którego szczerze nienawidzę, bo uważam, że wypisują tam same bzdury. Ach, co za cham z niego...
Mam wrażenie, że w obu sytuacjach reakcja "poszkodowanego" jest mocno przesadzona.
>Wierzysz, a więc nie wiesz ale masz nadzieję.
Znam kilku w miarę "niesmrodliwych rozpalaczy" grilla. Umiejętności w tej dziedzinie nie stoją chyba jeszcze tak nisko u nas Może się mylę, ale raczej rzadko spotykam zupełne beztalencia w tym sporcie.
>Czyli innymi słowy wszystko zależy od tego ile mamy szczęści, żeby nie trafić na skończonego chama.
Raczej na kogoś, kto nie potrafi grillować.
>Osobę która nie dba o to, że psuje innym komfort życia swoimi zachciankami (grill na balkonie, palenie w towarzystwie niepalących, głośna muzyka, huczna impreza do 3 nad ranem w środku tygodnia) nazywamy chamem.
Wychodzi na to, że czytelnik Faktu też dostanie tę etykietkę.
O ile mi wiadomo, nie bez powodu widnieje na fajkach: "palenie zabija". Ale grill? To tylko kwestia gustu, analogiczna do czytelnika Faktu i Rzeczpospolitej.
>Chcesz powiedzieć, że nie mieści Ci się w głowie, że ludzie mają odmienne od Ciebie gusta?
Ależ mieści mi się. Czytelnicy konkurencyjnych gazet dobrze to obrazują.
>Że coś dla Ciebie przyjemnego może być dla kogoś przykre i może właśnie dlatego "marudzi"?
Wydaje mi się, że jest tak zarówno w przypadku Twojego degustatora penne alla putanesca, jak i mojego czytelnika Rzeczpospolitej. Nie sądzisz?
26-05-2011 10:18 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Zapach jedzenia teoretycznie nie jest przykry.
>>Pod warunkiem, że jest to zapach jedzenia które się akurat spożywa.
>Czytam Rzeczpospolitą.

Tak dla przyjemności, nie z obowiązku zawodowego czy???

> A właśnie teraz, ten mój nieznośny sąsiad musi czytać Fakt, którego szczerze nienawidzę, bo uważam, że wypisują tam same bzdury. Ach, co za cham z niego...

Jeżeli stoi na balkonie i czyta na głos to rzeczywiście irytujące.

A jeżeli nie, siedzi sobie i czyta po ciuchu, to masz poważny problem.
Współczuję, pewnie dostajesz ataku histerii przechodząc obok kiosku.

>Wydaje mi się, że jest tak zarówno w przypadku Twojego degustatora penne alla putanesca, jak i mojego czytelnika Rzeczpospolitej. Nie sądzisz?

Wybacz, ale inaczej niż bezdenną głupotą nie potrafię nazwać tego porównania.

Ktoś już tu zasugerował, że lepiej nie mieć Ciebie za sąsiada.
Chyba wziąłeś sobie za punkt honoru udowodnienie, że to jest ze wszech miar słuszne twierdzenie.

ps. Argument ad absurdum wymaga pewnej finezji i wyczucia granic nomen omen absurdu. Inaczej jest to po prostu robienie z siebie głupka, QED
Swoja drogą Twoje operowanie tym chwytem erystycznym jest ewidentnie ściągnięte od Terlikowskiego z Ziemkiewiczem do spółki. Poznaję tę niepewną kreskę.

"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
>A jeżeli nie, siedzi sobie i czyta po ciuchu, to masz poważny problem.
Czym się różni od problemu Twojego degustatora? Jak, według Ciebie, należy rozróżniać rzeczy irytujące od "nieirytujących"?
Niektórych irytuje zapach grilla, innych okładka Faktu. Czy to, co ktoś aktualnie uważa za psujące mu komfort życia jest dobrym kryterium oceny zachowania sąsiadów?
>Współczuję, pewnie dostajesz ataku histerii przechodząc obok kiosku.
Sytuacja hipotetyczna.
>Wybacz, ale inaczej niż bezdenną głupotą nie potrafię nazwać tego porównania.
Może masz rację, ale nie wykazujesz tego.
>Chyba wziąłeś sobie za punkt honoru udowodnienie, że to jest ze wszech miar słuszne twierdzenie.
Nie. Zastanawiam się nad tym, jak jest w rzeczywistości, nie chcę udowadniać niczego na siłę. Dyskusja jest tutaj bardzo pomocna.
>Argument ad absurdum...
Jeżeli uważasz to porównanie za absurdalne, to wskaż różnicę między degustatorem a czytelnikiem RP. Byłoby miło, gdybyś określiła też, co Twoim zdaniem, jest psuciem komfortu życia, a co nie.
>Swoja drogą Twoje operowanie tym chwytem erystycznym jest ewidentnie ściągnięte od Terlikowskiego z Ziemkiewiczem do spółki. Poznaję tę niepewną kreskę.
Żadnego z tych panów nie czytałem.
27-05-2011 13:54 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Niektórych irytuje zapach grilla, innych okładka Faktu.

Zasadniczo jednak zapachy czy dźwięki są dużo bardziej inwazyjne, nie uważasz? Receptę "nie patrz" stosunkowo łatwo do sąsiedniego balkonu zastosować, z receptą "nie wąchaj" ("nie oddychaj"?) tudzież "nie słuchaj" jest nieco trudniej - te zmysły w znacznie mniejszym stopniu możemy kontrolować. No i widok de facto pozostaje na terytorium sąsiada, zapach w sensie całkiem dosłownym wkracza na twój teren.

>Czy to, co ktoś aktualnie uważa za psujące mu komfort życia jest dobrym kryterium oceny zachowania sąsiadów?

Myślę, że dobrym kryterium jest stopień "inwazyjności" czynności popełnianych przez sąsiadów.
29-05-2011 02:01 
 Ocena 1 na 1
Jakub Przenajświętszy (45 punktów)
Racja, bzdury wygaduję. Ślepota intelektualna mnie chyba ogarnęła. Maddy-miałaś oczywiście rację. Za moje banialuki przepraszam.
neurosurgery (2484 punktów)
Ja niestety takich problemów nie mam, gdyż mieszkam w domu. To jednak nie uchroniło mnie od beznadziejnych sąsiadów, którzy puszczają swojego psa jak im się zachce! Podwórko oczywiście mają nieogrodzone, bo co mi zrobi owczarek niemiecki bez kagańca?
Appenzeller (3118 punktów)
Niestety, życie w mrowisku prowadzi do najprzeróżniejszych nerwic. Jednym lata powieka, inni nie mogą już znieść brzucha sąsiada. Dlatego wyniosłem się z mrowiska kilka lat temu. Wkurzają mnie obecnie: szpak, dzięcioł zielony (śmieje się ze mnie, cham), pleszka, kopciuszek, słowik, dudek, wilga (nie mogę sfotografować), żuraw, myszołów, piegża. Szczególnie rano. Czego Wam wszystkim serdecznie życzę.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
24-05-2011 14:23 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)
> Wkurzają mnie obecnie: szpak, dzięcioł zielony (śmieje się ze mnie, cham), pleszka, kopciuszek, słowik, dudek, wilga (nie mogę sfotografować), żuraw, myszołów, piegża. Szczególnie rano.

A mnie ostatnio wkurza ten oto namolny łoś.

Ronja (626 punktów)
Bardzo bym chciała mieć takich sąsiadów
Proxy (90 punktów)
Kiedyś mój pies oddał mocz przez barierki balkonu na kwiatki sasiadki. Dwa dni poźniej jej mąż zamontował metalowy daszek. Problem z głowy, pies dalej mogł sikac przez barierki, ja miałam więcej czasu dla siebie, zero kłótni. Życie w "mrowiskach" nie jest złe, zależy tylko od tego kogo masz wokół siebie Ludzi zaradnych, nie szukających problemów, czy tych innych których mozemy wrzucic do worka z napisem "zło"
pzdr.
Ja
24-05-2011 11:20 
 Ocena 2 na 2
TriDzej2 (869 punktów)
>Życie w "mrowiskach" nie jest złe, zależy tylko od tego kogo masz wokół siebie Ludzi zaradnych, nie szukających problemów, czy tych innych których mozemy wrzucic do worka z napisem "zło"

Jest takie powiedzenie: "kto nie jest częścią rozwiązania, ten jest częścią problemu". W tym wypadku to wystarczy za komentarz.
24-05-2011 11:31 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Kiedyś mój pies oddał mocz przez barierki balkonu na kwiatki sasiadki. Dwa dni poźniej jej mąż zamontował metalowy daszek. Problem z głowy, pies dalej mogł sikac przez barierki, ja miałam więcej czasu dla siebie, zero kłótni.

Minus za brak przyzwoitej troski o psa.

I za narażanie sąsiada na koszty.
Ciekawe, czemu nie przyszedł zwrócić Ci uwagi, tylko zabrał się za konstruowanie moczochornu? Może uważał, że lepiej z Tobą nie zadzierać?
Milusi jesteś, nie?


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
24-05-2011 11:47 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Milusi jesteś, nie?
Milusia.
I trochę mnie to dziwi, bo nie nastolatka przecież... U osoby nastoletniej zrozumiałabym taką postawę, rodzaj buntu, a to przecież już dorosła kobieta. Więc to chyba będzie kwestia wychowania.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
24-05-2011 12:08 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Milusi jesteś, nie?
>Milusia.

Ha, zasugerowałam się tonem wypowiedzi i nie sprawdziłam. Moja wina.
Osoba która pozwala psu sikać na balkonie zamiast go wyprowadzić jakoś tak pasuje mi do płci męskiej.
Ulegam stereotypom?


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
24-05-2011 14:29 
 Ocena 1 na 1
wacus47 (666 punktów)

>Ulegam stereotypom?
>
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"


Hmmm... TAK !
Jawne chamstwo i prostactwo to cechy niestety nader często spotykane u obojga płci.
A czy ja wiem, czy takie zachowanie pasuje raczej do meżczyzn?(mam tu na myśli niechęć do obowiązków związanych z domowymi zwierzętami) Z moich doświadczeń wynika, że wręcz odwrotnie Przykład absolutnie nie reprezantatywny ale cóż - pierwsze słowa jakie słyszę od swej Lubej kiedy przekrocze próg drzwi to - "czy wyjdziesz z perełką" nawet wtedy kiedy owa Luba ma dzień wolny od pracy...
25-05-2011 09:46 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Ulegam stereotypom?
>>
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"

>Hmmm... TAK !
>Jawne chamstwo i prostactwo to cechy niestety nader często spotykane u obojga płci.

To raczej brak empatii w stosunku do zwierzęcia i skrajne lenistwo. Wybacz,ale te dwie cechy od dzieciństwa kojarzą mi się z osobami płci męskiej. Może miałam pecha.

>A czy ja wiem, czy takie zachowanie pasuje raczej do meżczyzn?(mam tu na myśli niechęć do obowiązków związanych z domowymi zwierzętami) Z moich doświadczeń wynika, że wręcz odwrotnie Przykład absolutnie nie reprezantatywny ale cóż - pierwsze słowa jakie słyszę od swej Lubej kiedy przekrocze próg drzwi to - "czy wyjdziesz z perełką"

Czyli troszczy się o zwierze, pamięta że Perełka musi już wyjść na spacer i jej ten spacer organizuje.

>nawet wtedy kiedy owa Luba ma dzień wolny od pracy...

I jesteś pewien, że ona w domu w ten wolny dzień leżała sobie z książką na kanapie?
Znaczy macie gosposię?
Szczęściara, ta Twoja żona.

ps. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa jak raz (raz) ojciec zarzucił matce, że ona nigdy śmieci nie wyrzuca, on ciągle musi z kubłem latać. Na to moja matka wysypała 15-minutowa litanie codziennych, domowych obowiązków, których nigdy nie wykonuje mój ojciec a które nie przekraczają jego fizycznych i intelektualnych (zaprogramowanie pralki Wiatka np.) możliwości. Od tego czasu wynosił śmieci bez szemrania.

Mój mąż czasami się zapędzi i powie np. "może Ty byś tak raz wyszła z psem wieczorem". A ja "chętnie - a Ty w tym czasie zapakuj zmywarkę i rozwieś pranie, bo właśnie się wyprało". Odpowiedzią jest "Luka, idziemy na spacerek!"

"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
24-05-2011 20:04 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>zależy tylko od tego kogo masz wokół siebie

Rzeczywiście - zależy dość mocno. Ciebie bym nie chciała chyba
Proxy (90 punktów)
ludzie, co Wy tak sie burzycie, ze swojej strony tez postaralam sie rozwiazac ten problem- uspilam psa. Jak widzicie nie jestem taka asocjalna za jaka mnie macie, da sie ze mna koegzystowac

Pzdr.
Ja
25-05-2011 08:45 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>ludzie, co Wy tak sie burzycie, ze swojej strony tez postaralam sie rozwiazac ten problem- uspilam psa. Jak widzicie nie jestem taka asocjalna za jaka mnie macie, da sie ze mna koegzystowac

O ile nie jest się psem rozumiem - albo to trollowa prowokacja, albo masz trochę... niekonwencjonalne podejście do rozwiązywania problemów
Manian (950 punktów)
>Jakie uwagi do swoich sąsiadów w związku z ich balkonowymi zwyczajami mają racjonaliści?
Parafrazując, mam tylko jedną radę: Wolnoć Tomku, na swoim balkonku.
25-05-2011 11:21 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Parafrazując, mam tylko jedną radę: Wolnoć Tomku, na swoim balkonku.

Wolnoć, wolnoć, dopóki smród nie zabija sąsiadów, pety, popiół (mówię jako paląca) i śmieci nie lecą ludziom na głowę i balkon, anteny satelitarne nie zasłaniają połowy widoku, a odpady z remontu nie niszczą posadzki sąsiadowi.

Proste, prawda?

A robienie z balkonu suszarni jest ok, póki jest okazjonalne, nienachalne i estetyczne. Gacie i kołdry wiecznie wiszące na sznurkach rozpiętych na całej długości balkonu to jednak wieś i obciach...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
25-05-2011 12:48 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Parafrazując, mam tylko jedną radę: Wolnoć Tomku, na swoim balkonku.
>Wolnoć, wolnoć, dopóki smród nie zabija sąsiadów, pety, popiół (mówię jako paląca) i śmieci nie lecą ludziom na głowę i balkon, anteny satelitarne nie zasłaniają połowy widoku, a odpady z remontu nie niszczą posadzki sąsiadowi.
>Proste, prawda?

Nie dla wszystkich. Co jest w w pewnym sensie przerażające.
To nawet nie jest złośliwość, to jest całkowita bezmyślność i jakiś niesamowity brak wstydu i bezczelność jednocześnie.
Stara jestem chyba, bo mnie to bulwersuje i smuci.


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
25-05-2011 21:04 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nie dla wszystkich. Co jest w w pewnym sensie przerażające.
>To nawet nie jest złośliwość, to jest całkowita bezmyślność i jakiś niesamowity brak wstydu i bezczelność jednocześnie.

Głupota, w czystej postaci, ot co...

>Stara jestem chyba, bo mnie to bulwersuje i smuci.

Jeśli to jest miernik, to mnie Matuzalem niech lepiej nie podskakuje, gówniarz jeden...

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365