 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-06-2011 01:55 | Selanos (12869 punktów) | Zwalniam Cię bo... | Jako niewierzący jestem w Polsce w mniejszości. Nie byłbym szczęśliwy, gdyby mój szef zwolnił mnie z tego powodu. Miałbym pełne prawo do oskarżania mojego szefa o dyskryminacje.
Często słyszy się o zwalnianiu kobiet w ciąży. Rzadziej o tym, że jakaś firma nie chce zatrudnić np. czarnoskórych. Kiedyś oburzenie wywołało ogłoszenie "zatrudnię świadków Jehowy".
Dzisiaj spojrzałem na to z innego punktu widzenia.
Jeżeli przedsiębiorca nie lubi czarnoskórych/kobiet w ciąży/homoseksualistów/ateistów/mormonów/wyznawców wielkiego potwora spaghetti albo ludzi lubiących kolor zielony? W imię tolerancji albo jakiegoś prawa miałby wbrew sobie zatrudniać w swojej firmie kogoś z kim nie chce pracować? Albo miałby go nie zwolnić?
Przyznam, że gdybym miał firmę i zatrudniłbym np. kogoś kto okazałby się zagorzałym zwolennikiem kreacjonizmu, to ciężko byłoby mi z taką osobą pracować.
Zapraszam do dyskusji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Żaden pracodawca nie musi tłumaczyć się z tego, że kogoś nie zatrudnił. Tym samym może odrzucić dowolnego kandydata z dowolnego powodu. Oczywiście każdy z tych odrzuconych kandydatów ma prawo podać do sądu niedoszłego pracodawcę wnioskując, że jego kandydatura ostała odrzucona z powodu niezgodnego z takim czy innym przepisem prawa. Tylko że Polska to nie USA, u nas sądy nie są z założenia "politycznie poprawne" i nie skażą pracodawcy li tylko z powodu, że nie zatrudnił kogoś należącego do jakiejś mniejszości.> Często słyszy się o zwalnianiu kobiet w ciąży.Raczej nie często, bowiem kobiety w ciąży podlegają szczególnej ochronie prawnej.
Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo, co my. (Mark Twain)
|
|
1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >W imię tolerancji albo jakiegoś prawa miałby wbrew sobie zatrudniać w swojej firmie kogoś z kim nie >chce pracować? Albo miałby go nie zwolnić?
Pracodawca może zatrudnić i zwolnić kogo chce. Byleby nie można mu było udowodnić, że uczynił to z powodu religii, rasy, poglądów czy płci pracownika.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Przyznam, że gdybym miał firmę i zatrudniłbym np. kogoś kto okazałby się zagorzałym zwolennikiem kreacjonizmu, to ciężko byłoby mi z taką osobą pracować.A co by to miało do pracy? Pomijając nawet wszelkie aspekty prawne i cywilizacyjne po prostu w pracy ważna jest praca.  Chyba że się nie umie nie mieszać porządków, ale wtedy to rzutuje na samą pracę i w ostateczności to ona (jej rozprzężenie), a nie poglądy jest przyczyną rozstania i ew. procesów sądowych. Podoba mi się ujęcie sprawy jakie bodaj w "Amerykańskich chłopcach" kiedyś wyczytałem: w wietnamskiej dżungli mała grupka żołnierzy amerykańskich, wśród nich typowy żołnierz, zabijaka i zaplątany w wojnę goguś. I ten zabijaka mówi do gogusia: "Dla mnie jako człowiek jesteś dno, ale tu jesteś moim towarzyszem broni i to jest coś na czym możesz polegać". Brakuje mi takiej jasnej, uczciwej, asertywnej postawy w życiu. Szczególnie w pracy. Polityków.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście większe obostrzenia dotyczące przejrzystości wyboru pracownika powinny panować przy posadach państwowych, zwłaszcza w administracji, szkolnictwie etc. Tu już nie powinno być mowy o żadnych dyskryminacjach, poza takimi, że kreacjonista nie może być nauczycielem biologii, religioznawca osobą religijną, zaś historyk ultranacjonalistą, czy też osobą fanatycznie religijną (ciężko uczyć historii bez przedstawienia obiektywnie wojen religijnych).
|
|
 | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | > Tu już nie powinno być mowy o żadnych dyskryminacjach, poza takimi, że kreacjonista.....Ale tu ciągle nie ma mowy o żadnych dyskryminacjach, tylko o kwalifikacjach wymaganych dla rzetelnego wykonywania pracy, a religia często takie kwalifikacje wyklucza. Tam gdzie religia nie koliduje z pracą wolę przyzwoitego religijnego, niż niereligijnego co pociąga nosem albo żuje gumę z rozdziawioną gębą.... 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
5 na 5 | plodzien (7378 punktów) | >>Dzisiaj spojrzałem na to z innego punktu widzenia. > Jeżeli przedsiębiorca nie lubi czarnoskórych/kobiet w >ciąży/homoseksualistów/ateistów/mormonów/wyznawców wielkiego potwora spaghetti albo ludzi lubiących >kolor zielony? >W imię tolerancji albo jakiegoś prawa miałby wbrew sobie zatrudniać w swojej firmie kogoś z kim nie >chce pracować? Albo miałby go nie zwolnić? > Pewnie, że tak. Cuius regio, eius religio! Z jakiej racji religijny przedsiębiorca ma tolerować kręcenie sie po jego zakładzie jakichś parszywych ateistów? Niech odczekają. Może przedsiębiorstwo zostanie sprzedane ateiście. Wtedy mogą mieć nadzieję, że nowy właściciel wytnie nawet trawę, jeśli wyda mu się zbyt teistyczna, a ich przyjmie do pracy.
Twoje pomysły zostały w kodeksie pracy uwzględnione w jednym tylko przypadku:
Art. 18 3b§ 4. Nie stanowi naruszenia zasady równego traktowania ograniczanie przez kościoły i inne związki wyznaniowe, a także organizacje, których etyka opiera się na religii, wyznaniu lub światopoglądzie, dostępu do zatrudnienia, ze względu na religię, wyznanie lub światopogląd jeżeli rodzaj lub charakter wykonywania działalności przez kościoły i inne związki wyznaniowe, a także organizacje powoduje, że religia, wyznanie lub światopogląd są rzeczywistym i decydującym wymaganiem zawodowym stawianym pracownikowi, proporcjonalnym do osiągnięcia zgodnego z prawem celu zróżnicowania sytuacji tej osoby; dotyczy to również wymagania od zatrudnionych działania w dobrej wierze i lojalności wobec etyki kościoła, innego związku wyznaniowego oraz organizacji, których etyka opiera się na religii, wyznaniu lub światopoglądzie..
ps. Cholera! A tak marzyłem o zatrudnieniu u Rydzyka!
|
|
 | 1 na 1 | maruda (5550 punktów) | >Twoje pomysły zostały w kodeksie pracy uwzględnione w jednym tylko przypadku: > Art. 18 3b§ 4. Nie stanowi naruszenia [...]
Nie rozumiem. Czy z tego paragrafu wynika wprost że wykładowcą religii (katolickiej) w szkole nie może być zdeklarowany buddysta? I czy moja religia może być przyczyną odmowy zatrudnienia jako sprzątaczka na KUL w Lublinie?
|
|
|  | 3 na 3 | plodzien (7378 punktów) | > Nie rozumiem. Czy z tego paragrafu wynika wprost że wykładowcą religii (katolickiej) w szkole nie może być zdeklarowany buddysta? > W szkole katolickiej? Może być, ale jak go nie przyjmą - nie będzie to naruszeniem przepisów. > I czy moja religia może być przyczyną odmowy zatrudnienia jako sprzątaczka na KUL w Lublinie? >
Cały ten świat już nie wie jak jeszcze lepiej leźć w dupę kościołom. Skoro ten sam artykuł (18 3b), jeno w § 1 mówi o zakazie dyskryminacji m.inn. w zakresie odmowy nawiązania lub rozwiązania stosunku pracy - chyba, że pracodawca udowodni , że kierował się OBIEKTYWNYMI powodami, to z logicznego punktu widzenia - § 4 jest zbędny. Bo bez tegoż paragrafu Rydzyk odmawiający mi zatrudnienia i tak musiałby przed sądem udowodnić (na podst. wystarczającego § 1 właśnie), że mój ateizm stanowił obiektywną przesłankę nie zatrudnienia mnie do odmawiania "Dla jego bolesnej męki" przed mikrofonami radia (co akurat nie byłoby trudne z uwagi na ochronę przed moją bolesną męką). Powstaje więc zasadne pytanie: po cholerę jest ten paragraf? Ano po to, że ogólny zakaz dyskryminacji (§ 1) dotyczy absolutnie wszystkich pracodawców. Nikomu nie wolno dyskryminować kandydatów do pracy m.inn. ze względu na religię. Par 4 mówi wprost, że kościoły mogą. Gdzie więc się podziała równość wobec prawa? Przecież nie ma paragrafu, który by znosił zakaz dyskryminacji w przedsiębiorstwie, którego cel działania pozostaje w bezpośrednim związku z brakiem wyznania.
|
|
3 na 3 | Tibor (1012 punktów) | A mnie intryguje hipotetyczna sytuacja. Czy będąc szefem firmy produkującej prezerwatywy, mam prawo odrzucić kandydaturę katolika, znając stosunek wyznawców katolicyzmu do prezerwatyw i obawiając się (imo słusznie) sabotowania produkcji. Czy mam prawo nie przyjąć muzułmanina do pracy, bo zachodzi podejrzenie, że w okresie ramadanu nie będzie pracował. Lub w pewnym momencie odmówi wykonania swojego obowiązku polegającego na rozładowaniu samochodu dostawcy bo tam jest alkohol, lub wieprzowina. Albo wyznawcy judaizmu bo odmówi pracowania w sobotę, lub rozładowania auta z wieprzowiną. Mam spore obawy co do tego czy pracownik się sprawdzi, obawy jednak wynikają z zainteresowań okołoreligijnych potencjalnych pracowników.
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Z perspektywy "szefa", niekiedy podejmuje się decyzje "nietolerancyjne". Np. przyjmując pracownika do obsługi magazynu nie zatrudnię osoby niesprawnej, bo praca ta oznacza podnoszenie ciężkich kartonów i manewrowanie między regałami. Czy to oznacza, że dyskryminuję niepełnosprawnych? Chyba nie, bo w kwestii zatrudnienia handlowca osoba ta może jeździć na wózku albo w inny sposób być "mniej sprawna", nie jest to zasadniczą częścią jej pracy. Pracować będzie na telefonie i komputerze.
Co do religii... Głupotą byłoby stwierdzenie "nie zatrudnię cię, bo jesteś wierzący / niewierzący". Jeśli nie obnosiłby się ze swoją wiarą, nie wiedziałabym o niej, więc nie robiłoby mi to różnicy. Jeśli w trakcie rozmowy zacząłby mnie nawracać, to dowiódłby, że nie nadaje się do wykonywania pracy "z klientem", bowiem nawracanie raczej nie jest profesjonalne. Wszystko chyba zależy od konkretnych sytuacji.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|