Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ubogie życie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
01-06-2008 06:54Sikorska (65 punktów)Ubogie życie
Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

n'cos' (441 punktów)Odp: ubogie życie
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice...
Nauka nie "wyjdzie" tylko "wypełznie". Cały czas wypełza i trafia tylko do nielicznych.

>...kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.
Chodzi Ci o naukę w sensie badań, czy o naukę w sensie uczenia się w szkołach? Jeżeli to drugie to niestety muszę Cię zmartwić.
Jeszcze niedawno można było odczuć ocieranie się w szkołach o naukę, każdy sam sobie stawiał wyższe wymagania. Ale teraz już mamy do czynienia z tendencją drastycznie spadkową. Ponad połowa absolwentów gimnazjum nie potrafi sklecić choćby jednego logicznego.... eee.... hmm.... ekhm.... no ten tego......... zdania! Właśnie.
01-06-2008 10:43 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Ponad połowa absolwentów gimnazjum nie potrafi sklecić choćby jednego logicznego.... eee.... hmm.... ekhm.... no ten tego......... zdania! Właśnie.
>
Jesteś Pan zacofany, teraz są emitkonki, czy jakoś tak.
Adam Barycki
n'cos' (441 punktów)
- wystarczy?
01-06-2008 12:56 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
> - wystarczy?
>
Podobno całkowicie.
Adam Barycki
01-06-2008 13:05 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>
>
Ja jestem jeszcze bardziej zacofany, dopiero ktoś musiała mi wytłumaczyć, że Pańskie pytanie dotyczy czegoś innego niż moja odpowiedź.
Adam Barycki
n'cos' (441 punktów)
>Ja jestem jeszcze bardziej zacofany, dopiero ktoś musiała mi wytłumaczyć, że Pańskie pytanie dotyczy czegoś innego niż moja odpowiedź.
Jeżeli miałbym napisać coś o zacofaniu lub tym podobnych sprawach to odsyłam do pańskich wtrąceń w wątku "Racjonalista versus racjonalność cz.II".
01-06-2008 14:05 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>lub tym podobnych sprawach
>
Wydawało mi się, że rozmawiam z kimś innym, jak widzę, nie tylko gimnazjaliści mają problemy. Kończę rzucanie grochem.
Adam Barycki
n'cos' (441 punktów)
"...lub temu podobnych..."
Brawo za czepianie się najmniejszych błędów, których nie zdążyłem usunąć.
zolv (1640 punktów)
>Brawo za czepianie się najmniejszych błędów [...].

Prosze się nie martwić - Pan barycki już tak niestety ma.


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv
www.zolv.pl
02-06-2008 23:50 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>czepianie się najmniejszych błędów,
>
Na to, co Pan zauważył , ja nie zwróciłem uwagi. Ocena moja dotyczyła braku rozumienia przez Pana tego co piszę. Przede wszystkim, mój żart, który Pana nobilitował, został przez Pana odebrany odwrotnie, a ja żartów nie tłumaczę, tylko kończę dyskusję. Jak już pisałem korepetycji nie udzielam.
Adam Barycki
zolv (1640 punktów)
>Na to, co Pan zauważył , ja nie zwróciłem uwagi.

Który to już raz nie zwraca Pan uwagi na rzeczy istotne w danym wątku czepiając się pomniejszych dygresji autora?

>Ocena moja dotyczyła braku rozumienia przez Pana tego co piszę.

Który to już raz uczestnicy forum nie rozumieją tego co Pan pisze, a może raczej spotykają się z Pańskim zarzutem o to.

>Przede wszystkim, mój żart, który Pana nobilitował, został przez Pana odebrany odwrotnie, a ja żartów nie tłumaczę,

Który to już raz uczestnicy forum nie rozumieją Pana żartów?
I nie mogę się z Panem zgodzić - często Pan tłumaczy żarty. Podchodzenie poważnie do żartów to pewien rodzaj ich tłumaczenia, próby zbytniego zrozumienia i przekształcenia żartu w poważną wypowiedź co często nie jest zamiarem autora żartu.

>[...]tylko kończę dyskusję.

Który to już raz nie zakończył Pan dyskusji?
Zawsze na końcu musi być Pana wypowiedź - z reguły jednozdaniowy komentarz niskich lotów nie wprowadzający nic do dyskusji. Zdecydowana większość Pana wypowiedzi tak właśnie wygląda. Przykładów nie podaję, w samym tym wątku jest ich kilka.

>Jak już pisałem korepetycji nie udzielam.

I całe szczęście.


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv
www.zolv.pl
03-06-2008 22:44 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Który to już raz
>
I tak będzie cały czas.
Adam Barycki
radek (767 punktów)
Panowie moderatorzy poniewaz wybieram sie wlasnie na 2 tygodniowe nurkowanie na Malediwach, pozwole sobie wyrazenie opini i z przyjemnoscia poniose konsekwencje.
Tak wiec: barycki, ty nie jestes literat ty jestes matol, albo nie czytasz tego, co wypisujesz, albo po prostu glupi jestes
05-06-2008 00:08 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
Ponieważ powyżej jest zablokowane odpowiadam sam sobie, ale jakby do radka .

Panie radek , cenie sobie to, że jestem rozumiany przez nielicznych ziemian, gdyby zdarzyło mi się, zostać zrozumianym przez Pana, musiałbym ze wstydu strzelić sobie w głowę.
Adam Barycki
05-06-2008 14:21 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Który to już raz uczestnicy forum nie rozumieją Pana żartów?
Nie wszyscy, nie wszyscy...

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
03-06-2008 11:47 
 Ocena 1 na 1
n'cos' (441 punktów)
Panie Adamie...
Posiadanie imienia pierwszego biblijnego człowieka nie nobilituje Pana do pisania byle o czym i w tak bezsensowny sposób, żeby czytelnik nie rozumiał o co Panu chodzi. To pisanie wydaje się mieć tylko jeden, wyraźnie niskolotny i żałosny cel... Zdobyć jak najwięcej punktów. Zapewne dla Pana o wiele bardziej liczy się ilość niż jakość. Takie próżniactwo nie zasługuje na zaszczyty.
Z całym szacunkiem dla Pana (i niech mnie Pan Adam nie zmusza do dalszej krytyki).
03-06-2008 22:49 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>(i niech mnie Pan Adam nie zmusza do dalszej krytyki).
>
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
Adam Barycki
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.
Na ulicach widać, że każdy człowiek posługuje się telefonem, co kiedyś było wielką rzadkością - taka panowała ciemnota.
.
01-06-2008 08:55 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>każdy człowiek posługuje się telefonem,
>
I umie sobie wgrywać ładne dzwonki śpiewająco - mówiące, a nawet być demokratą, wybierając co chce, za złotówkę.
Adam Barycki
01-06-2008 09:06 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... taka panowała ciemnota.

   ...Bo nie było latarni! I na ulicach srały nie tylko psy, ale i konie, a nawet inne bydlęta!
.
01-06-2008 09:53 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>   ...Bo nie było latarni! I na ulicach srały nie tylko psy, ale i konie, a nawet inne bydlęta!
>.
Ale za to było uroczo.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Na ulicach widać, że każdy człowiek posługuje się telefonem, co kiedyś było wielką rzadkością - taka panowała ciemnota.

W autobusach też, coraz mniej ludzi coś czyta, coraz więcej coś dłubie w telefonie.

doku
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice
>
Nie ma sensu, żeby wychodziła. Kwanty, geny, są tak małe, że jak by wyszły, to i tak nie byłoby ich widać. O matematyce nawet nie wspominam, gdyby tak wyszły geometrie nieeuklidesowe, to co by zostało z naszych jeszcze całkiem nie dziurawych ulic.
Adam Barycki
Sikorska (65 punktów)
>>Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice
>>
>Nie ma sensu, żeby wychodziła. Kwanty, geny, są tak małe, że jak by wyszły, to i tak nie byłoby ich widać. O matematyce nawet nie wspominam, gdyby tak wyszły geometrie nieeuklidesowe, to co by zostało z naszych jeszcze całkiem nie dziurawych ulic.
>Adam Barycki
>
Pisząc nauka miałam na myśli że postawa i zachowanie ludzi będzie świadczyło że uświadomili sobie swoje możliwosci ,siłę i to że drugi też chce żyć.
02-06-2008 23:55 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>drugi też chce żyć.
>
A może tylko przeżyć ?
Adam Barycki
n'cos' (441 punktów)Odp: Ubogie życie
>...nauka "wyjdzie "...
Oksymoron. Niemożliwe, niematerialne, nielogiczne, niejasne, nieprawdziwe.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.
Być może wtedy, gdy szkoły nie będą co trzy lata przeżywały totalnej rewolucji w sposobie nauczania, połączonej z "dostosowywaniem do norm UE" (vide coraz bardziej wszechobecne testy).
01-06-2008 13:51 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>połączonej z "dostosowywaniem do norm UE" (vide coraz bardziej wszechobecne testy).

   Unią straszono już rolników. Czyżby przyszła teraz pora na rodziców zatroskanych tym, że szkoły uczą głównie poprawnego wypełniania testów? Nie dajmy się zwariować. Nic nie zmusza nas do tego, aby testy były co roku podobne do siebie jak dwie krople wody, co wręcz zachęca szkoły do uczenia "pod testy".

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>coraz bardziej wszechobecne testy
W sprzyjaniu skuteczności edukowania testy są nie do przecenienia.
.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.
Wychodzi czasami, ale jest blokowana jak Barycki
pluto (1112 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.

Ludzie lubią różne zabawki np. cyrk Einsteina i baśnie Hawkinga, ale ta ekwilibrystyka Bohra oraz szelmowskie wyczyny Feynmana to już lekka przesada.

Osobiście wolę naszą szkołę: Wiedźmin Sapkowskiego, lub pćmy Lema.
Choć z drugiej strony taki Limes inferior, czy Paroksyzm nr -1 też niczego sobie...
kaktus (33 punktów)
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.
>

Chyba się nie doczekasz. Ci co doceniają i zgłębiają naukę lub szerzej - wiedzę dla niej samej, zawsze będą w mniejszości.
Tak, że jeżeli nauka (szerzej - wiedza) wyjdzie na polskie ulice to albo zostanie zignorowana, albo zdeptana , albo uznana za niepotrzebne kuriozum. To smutne.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>jeżeli nauka (szerzej - wiedza) wyjdzie na polskie ulice to albo zostanie zignorowana, albo zdeptana , albo uznana za niepotrzebne kuriozum.
Jak się ludziska do roboty się spieszą, to lepiej żeby im się ta jakaś nauka, czy inna wiedza pod nogami nie plątała. Zresztą w fabryce też niech lepiej pilnuje swojego nosa, każdy na swojej robocie się zna, a jak młody inżynierek znowu przyjdzie się mądrzyć, to mu się taki numer wytnie, że mu się odechce.

>To smutne.
E tam - zobaczysz jak będzie wesoło!
.
hhhmmm (11 punktów)
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.

Alez taka nauka wyszla juz, rozpoznasz ja po trzech bialych paskach. A jesli mowimy o "nauce" to jakos nie czuje sie ani spelniony, ani szczesliwszy uczac sie projektowania pamieci skojarzeniowej wykorzystujac sztuczne sieci neuronowe ze sprzezeniem zwrotnym. Nie chce sie z nikim licytowac, ale co rozumiesz przez nauke, tabliczke mnozenia, podstawy biologii, znajomosc Szekspira, poprawne wyslawianie sie.
hhhmmm (11 punktów)
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.

Alez taka nauka wyszla juz, rozpoznasz ja po trzech bialych paskach. A jesli mowimy o "nauce" to jakos nie czuje sie ani spelniony, ani szczesliwszy uczac sie projektowania pamieci skojarzeniowej wykorzystujac sztuczne sieci neuronowe ze sprzezeniem zwrotnym. Nie chce sie z nikim licytowac, ale co rozumiesz przez nauke, tabliczke mnozenia, podstawy biologii, znajomosc Szekspira, poprawne wyslawianie sie.
Sikorska (65 punktów)
>>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice to znaczy
>>kiedy zacznie się odczuwać że większość Polaków też otarła się w szkołach o coś zwanego nauką.
>Alez taka nauka wyszla juz, rozpoznasz ja po trzech bialych paskach. A jesli mowimy o "nauce" to jakos nie czuje sie ani spelniony, ani szczesliwszy uczac sie projektowania pamieci skojarzeniowej wykorzystujac sztuczne sieci neuronowe ze sprzezeniem zwrotnym. Nie chce sie z nikim licytowac, ale co rozumiesz przez nauke, tabliczke mnozenia, podstawy biologii, znajomosc Szekspira, poprawne wyslawianie sie.
Kulturę i Człowiczenstwo.
lipschitz (1674 punktów)
Według mnie problemem wcale nie jest to, że ludzie nie ocierają się o naukę. To jedynie nadzieja na pozbycie się starych mitów, ale nie mitów jako takich. Tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy ludzi ma doskonałe wykształcenie naukowe, ale pracują nad wirusami, które mają skuteczniej zabijać, nad bronią chemiczną i konwencjonalną. Mają swoje własne mity, które pozwalają im robić to, co robią, tyle, że o wiele nowocześniejsze.

Bo nam jest zupełnie obojętne co będzie tworzywem naszej mitotwórczej działalności, czy będą to informacje zapamiętane dzięki oku, czy dzięki mikroskopom. To, co w końcu uda nam się dostrzec, pomimo, że obala stare mity, staje się tworzywem do tworzenia nowych. A jeśli nasz wgląd w naturę rzeczy jest większy niż pozostałych ludzi,to i trudniejsze będą do zdemaskowania stworzone na tym wglądzie fantazje.

Niemal zawsze okazuje się, że w tym, co czynimy musi być wiara, czyli coś, czego nie umiemy już wyjaśnić racjonalnie. Gdy dochodzimy do tego momentu racjonalizujemy więc samą wiarę, na przykład wierzymy, że czyniąc naukę powszechną uczynimy świat lepszym. Nie ma na to żadnych dowodów, przecież człowiek pracujący nad bronią biologiczną nie stał się ani odrobinę lepszy, dlaczego więc inni mieliby się tacy stać?

Bogaty w wiedzę człowiek nie jest warunkiem koniecznym dla dobrego społeczeństwa, wystarczy człowiek wewnętrznie uczciwy, czyli nie podążający za obiektami swoich fantazji, nie czyniący z nich przewodnika po życiu, nie twierdzący w pewnym momencie, że od tej pory to niestety, ale może już tylko wierzyć a to, w co wierzy, musi być jego punktem oparcia.

Ale jeśli kto woli, można też powiedzieć, że musimy być naukowi w pełnym wymiarze, nie pozwalać sobie na luksus wierzeń, bo nie stare zabobony są problemem, lecz te nowe, nowoczesne, tworzone na granicach wiedzy. Fantazjowanie przyjmuje różne formy, niekoniecznie związane z bogiem, kiedy się pozbędziemy boga, będziemy mieli inne abstrakty za przewodnika. Tak, jakbyśmy nie umieli oprzeć się na tym, co rzeczywiste i zawsze, wcześniej czy później, za sprawę jakiegoś niezwykle silnego nawyku lub bodźca musieli osiąść w idei.

Myślę, że problemem jest tutaj sama natura życia, niestała, nieustannie ewoluująca, nie mający chwili przestoju ruch, który uniemożliwia przylgnięcie do czegoś, nie dający trwałego punktu oparcia. Nikt nas nie uczył podążania za tym ruchem i odnajdywania w nim samym oparcia. Przeciwnie, czy to z punktu widzenia wierzeń, czy nauki tworzymy ideę, czyli coś co jest zaprzeczeniem tego ruchu, coś, co pozwala nam się zatrzymać. Ale czy to coś, ta wizja zrodzona w naszych umysłach, mająca zupełnie inny charakter niż prawdziwe życie może być racjonalnym oparciem?

Nauka na ulicach nie uczy nas przyjmowania faktów do wiadomości, choćby z tego powodu, że faktów naukowych nie jesteśmy zdolni za każdym razem weryfikować, uniemożliwia to potężna dzisiaj wiedza. Musimy więc, czy chcemy czy nie uwierzyć, musimy zaakceptować autorytety. A to wcale nie uczy nas, tak jak wymarzyli to sobie ludzie nauki, krytycznego spojrzenia na rzeczywistość, nie uczy nas, że dostrzegać fakt, to dostrzegać prawdę. Znowu nie odróżniamy wiary od faktu, znowu wszystko zaczyna nam się mieszać, znowu mamy skłonność wykręcić się tym, że wierzyć jednak musimy.
Nie twierdzę, że nie powinniśmy pobierać nauk, których nie możemy potwierdzać w eksperymencie, lecz to, że w tej niemożności potwierdzania znowu odnajdujemy racje dla wiary - człowieku, przecież ja tego wszystkiego nie zweryfikuję, muszę więc wierzyć! Z tego miejsca możemy już bardzo łatwo wpleść w nasze życie różne inne, nienaukowe wierzenia.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby umysł przyjmował wiedzę, korzystał z niej i zarazem nie stwierdzał, że musi w to wierzyć. Nie ma nic trudnego w stwierdzeniu - tak, tej wiedzy nie zweryfikowałem, ale kiedy z niej zacząłem korzystać, dawała dobre wyniki. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby dzieci uczyły się, że wiedza, którą zdobywają nie ma być obiektem wiary, lecz jedynie rodzajem narzędzia, którym będą mogły się posługiwać w przyszłości, ale także będą mogły te narzędzie zmienić na lepsze lub dokonać udoskonalenia.
Pomyślana rzeka nie ma cech rzeki prawdziwej, nie jest to źródło, które pozwoli zaspokoić pragnienie. W najlepszym wypadku jest to mapa, a w mapy się nie wierzy, lecz z nich korzysta. Mapy mogą być dobre lub złe, mogą także i będą się dezaktualizować, a my z tych abstraktów i narzędzi czynimy źródło prawdy lub mądrości.

Potrzebujemy raczej człowieka, który rozumie z czym ma do czynienia, który umie odróżnić mapę, metodę, wyobrażenie od faktu, który psychologicznie, nawet nie będąc bogatym w wiedzę, zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę. Iks nie jest dlatego tak destrukcyjny dla społeczeństwa, bo nie zna ewolucyjnej teorii, ale dlatego, że na swojej skromnej wiedzy skonstruował pewną wizję życia i za nią podąża. Dokładnie to samo dotyczy człowieka bogatego w wiedzę.
Sikorska (65 punktów)
>Według mnie problemem wcale nie jest to, że ludzie nie ocierają się o naukę. To jedynie nadzieja na pozbycie się starych mitów, ale nie mitów jako takich. Tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy ludzi ma doskonałe wykształcenie naukowe, ale pracują nad wirusami, które mają skuteczniej zabijać, nad bronią chemiczną i konwencjonalną. Mają swoje własne mity, które pozwalają im robić to, co robią, tyle, że o wiele nowocześniejsze.
>Bo nam jest zupełnie obojętne co będzie tworzywem naszej mitotwórczej działalności, czy będą to informacje zapamiętane dzięki oku, czy dzięki mikroskopom. To, co w końcu uda nam się dostrzec, pomimo, że obala stare mity, staje się tworzywem do tworzenia nowych. A jeśli nasz wgląd w naturę rzeczy jest większy niż pozostałych ludzi,to i trudniejsze będą do zdemaskowania stworzone na tym wglądzie fantazje.
>Niemal zawsze okazuje się, że w tym, co czynimy musi być wiara, czyli coś, czego nie umiemy już wyjaśnić racjonalnie. Gdy dochodzimy do tego momentu racjonalizujemy więc samą wiarę, na przykład wierzymy, że czyniąc naukę powszechną uczynimy świat lepszym. Nie ma na to żadnych dowodów, przecież człowiek pracujący nad bronią biologiczną nie stał się ani odrobinę lepszy, dlaczego więc inni mieliby się tacy stać?
>Bogaty w wiedzę człowiek nie jest warunkiem koniecznym dla dobrego społeczeństwa, wystarczy człowiek wewnętrznie uczciwy, czyli nie podążający za obiektami swoich fantazji, nie czyniący z nich przewodnika po życiu, nie twierdzący w pewnym momencie, że od tej pory to niestety, ale może już tylko wierzyć a to, w co wierzy, musi być jego punktem oparcia.
>Ale jeśli kto woli, można też powiedzieć, że musimy być naukowi w pełnym wymiarze, nie pozwalać sobie na luksus wierzeń, bo nie stare zabobony są problemem, lecz te nowe, nowoczesne, tworzone na granicach wiedzy. Fantazjowanie przyjmuje różne formy, niekoniecznie związane z bogiem, kiedy się pozbędziemy boga, będziemy mieli inne abstrakty za przewodnika. Tak, jakbyśmy nie umieli oprzeć się na tym, co rzeczywiste i zawsze, wcześniej czy później, za sprawę jakiegoś niezwykle silnego nawyku lub bodźca musieli osiąść w idei.
>Myślę, że problemem jest tutaj sama natura życia, niestała, nieustannie ewoluująca, nie mający chwili przestoju ruch, który uniemożliwia przylgnięcie do czegoś, nie dający trwałego punktu oparcia. Nikt nas nie uczył podążania za tym ruchem i odnajdywania w nim samym oparcia. Przeciwnie, czy to z punktu widzenia wierzeń, czy nauki tworzymy ideę, czyli coś co jest zaprzeczeniem tego ruchu, coś, co pozwala nam się zatrzymać. Ale czy to coś, ta wizja zrodzona w naszych umysłach, mająca zupełnie inny charakter niż prawdziwe życie może być racjonalnym oparciem?
>Nauka na ulicach nie uczy nas przyjmowania faktów do wiadomości, choćby z tego powodu, że faktów naukowych nie jesteśmy zdolni za każdym razem weryfikować, uniemożliwia to potężna dzisiaj wiedza. Musimy więc, czy chcemy czy nie uwierzyć, musimy zaakceptować autorytety. A to wcale nie uczy nas, tak jak wymarzyli to sobie ludzie nauki, krytycznego spojrzenia na rzeczywistość, nie uczy nas, że dostrzegać fakt, to dostrzegać prawdę. Znowu nie odróżniamy wiary od faktu, znowu wszystko zaczyna nam się mieszać, znowu mamy skłonność wykręcić się tym, że wierzyć jednak musimy.
>Nie twierdzę, że nie powinniśmy pobierać nauk, których nie możemy potwierdzać w eksperymencie, lecz to, że w tej niemożności potwierdzania znowu odnajdujemy racje dla wiary - człowieku, przecież ja tego wszystkiego nie zweryfikuję, muszę więc wierzyć! Z tego miejsca możemy już bardzo łatwo wpleść w nasze życie różne inne, nienaukowe wierzenia.
>Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby umysł przyjmował wiedzę, korzystał z niej i zarazem nie stwierdzał, że musi w to wierzyć. Nie ma nic trudnego w stwierdzeniu - tak, tej wiedzy nie zweryfikowałem, ale kiedy z niej zacząłem korzystać, dawała dobre wyniki. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby dzieci uczyły się, że wiedza, którą zdobywają nie ma być obiektem wiary, lecz jedynie rodzajem narzędzia, którym będą mogły się posługiwać w przyszłości, ale także będą mogły te narzędzie zmienić na lepsze lub dokonać udoskonalenia.
>Pomyślana rzeka nie ma cech rzeki prawdziwej, nie jest to źródło, które pozwoli zaspokoić pragnienie. W najlepszym wypadku jest to mapa, a w mapy się nie wierzy, lecz z nich korzysta. Mapy mogą być dobre lub złe, mogą także i będą się dezaktualizować, a my z tych abstraktów i narzędzi czynimy źródło prawdy lub mądrości.
>Potrzebujemy raczej człowieka, który rozumie z czym ma do czynienia, który umie odróżnić mapę, metodę, wyobrażenie od faktu, który psychologicznie, nawet nie będąc bogatym w wiedzę, zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę. Iks nie jest dlatego tak destrukcyjny dla społeczeństwa, bo nie zna ewolucyjnej teorii, ale dlatego, że na swojej skromnej wiedzy skonstruował pewną wizję życia i za nią podąża. Dokładnie to samo dotyczy człowieka bogatego w wiedzę.
Bardzo mnie pokrzepiłeś.Dziękuję.
diogenes (42753 punktów)
>Bardzo ubolewam i szukam odpowiedzi na pytanie Kiedy nauka "wyjdzie " na polskie ulice ...

Bez przesady: gdyby nauka, która już funkcjonuje na ulicach, zniknęła, mielibyśmy zamiast miast szczere pole. Nauka jest koniecznym warunkiem przetrwania większości społeczeństw.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365