Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Hiob" Mestrovica - czyli o strąceniu Boga z piedestału

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
16-08-2017 10:16Arminius (25555 punktów)"Hiob" Mestrovica - czyli o strąceniu Boga z piedestału
Ocena 2 na 2
Auguste Rodin pasował go na dziedzica swojej artystycznej spuścizny, a Jerzy Stempowski obwołał "drugim Fidiaszem". Iwan Mestrović - bo o nim mowa - byl niewątpliwie najwybitniejszym rzeźbiarzem jaki spłodziła Europa Środkowo - Wschodnia oraz....... Słowiańszczyzna. O Mestroviciu - Chorwacie z urodzenia - znaleźć można sporo w sieci, więc nie ma sensu tutaj przytaczać Jego biogramu. Warto tylko może nadmienić, iż był orędownikiem ideii jugosłowianskiej ( Ustasze z tego powodu uwięzili go na moment), przywiązanym do religii katolickiej, wielkim admiratorem kultury śródziemnomorskiej. Był nie tylko genialnym rzeźbiarzem - ale także uzdolnionym architektem, twórcą grobu nieznanego żołnierza w Belgradzie ( wzgórze Awala), mauzoleum Niegosza na Lovcenie, czy też pomnikowego założenia Grzegorza z Ninu - w pałacu Dioklecjana w Splicie. Ten ostatni monument z pałacu usunęli Włosi podczas II wojny - uważając ( poniekąd słusznie) , iż pomnik Grzegorza z Ninu akcentuje propagandowo obecność pierwiastka słowiańskiego na wybrzeżu M. Adriatyckiego.
W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie zorganizowano wystawę poświeconą życiu i twórczości Mestrovicia - która daje wyśmienitą okazję zaznajomenia się z dorobkiem wybitnego artysty. Polecając wszystkim obejrzenie owej wystawy - skoncentruję swą uwagę na wybranym wątku. Otóż wśród zaprezentowanych prac Mestrovica znajduje się rzeźba zatytułowana "Hiob". Stałem przy niej kilkanaście minut zahipnotyzowany całkowicie tym co widzę. Nie spotkałem dotąd dzieła, które tak weredycznie i dosadnie oddawałoby stan cierpienia i bólu. Efekt jak wyżej Mestrović osiąga - w moim mniemaniu - zabiegiem sui generis zezwierzęceniem postaci ludzkiej. Hiob, bowiem, który wyszedł spod jego dłuta - skatowany cierpieniem aplikowanym Mu przez boga - ma w swojej postaci, pozie, grymasie twarzy, pewien pierwiastek zwierzęcy - upodabniający go w jakimś stopniu do szympansa czy innego przedstawiciela rodzju naczelnych. Równocześnie Hiob znoszący ze stoicką pokorą niewysłowiowe katusze przeistacza się ze zwykłego człowieka w sui generis herosa, następuje jego swoista deifikacja oraz....odwrócenie o 180 stopniu jego relacji z bogiem: Hiob staje się bytem boskiem, bóg zaś - kapryśny, okrutny i małostkowy w swym dozowaniu cierpienia - staje się zadziwiająco...ludzki.

commons.wi(*)n_Ivan_Mestrovic,_in_Split.JPG
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Pułapki figuratywizmu

Dzieło z gruntu konwencjonalne, jak każdy figuratywizm, który musi polec w starciu z problematyką, jakiej po prostu nie jest w stanie podołać. W takiej sytuacji, z bezradności, artysta musi sięgać po wytarte chwyty - to jest konwencjonalne gesty i pozy, które pozwalają złapać namiastkę kontaktu z potencjalnym odbiorcą. Stąd ostentacyjna barokowość ekspresji rzeźby - jej przesadność i teatralność, zahaczenie o brzydotę. Impresywność rzeźby realizowana jest przez estetyzację - Ijob w nawet w cierpieniu zachowuje szlachetność rysów twarzy i kunsztowne loki, co ma podkreślić pozytywne wartościowanie etyczne jego postawy. Patos. Znowu środek wytarty, jeśli nie wyświechtany, i to od czasów antycznych. W efekcie mamy do czynienia z dziełkiem zupełnie wtórnym, dziwacznym, pozbawionym realizmu (któż wyczerpany cierpieniem może przyjmować tak niewygodną pozycję ciała?), nieprzekonującym, nieledwie sentymentalnym. Zabawne - rozdziawiona japa Ijoba nadawałaby się na popielniczkę albo poidełko dla ptaków w manierystycznym ogrodzie. Jak Mestrović chciał przedstawić autentyczne cierpienie, mógł się przejść po jednym z ówczesnych szpitali albo przytułków. Tam znalazłby odpowiednich modeli, a nie mitologiczne manekiny.
Niżej grafika z początku siedemnastego wieku, jako przykład, co wtedy rozumiano przez "strącanie z piedestału".




"Nie ieden widziemy przykład, że naymocniey przyięte mniemania są to często przesądy, wzmocnione od dawna przyzwyczaieniem, i ciągle naśladowane mimo Rozsądku, a czasem nawet mimo naszego własnego przekonania". - Izabela Czartoryska

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365