 |
Podwójnie upiorna kołysanka Szopena Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-08-2017 14:22 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Podwójnie upiorna kołysanka Szopena
1 na 1 | Na forum rozgryzałem już ukryty program dwóch Szopenowskich ballad. Po Balladzie f-moll op. 52, o której kontrowersyjnym politycznym przesłaniu pisałem tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,737946, oraz Balladzie g-moll op. 23, której rodowód węgiersko-cygański tropiłem w tym miejscu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,743173, przyszedł czas na Balladę F-dur op. 38. Krytycy Szopena robią co mogą, by słuchacz nie mógł się domyślić, o co w niej chodzi, a sprawa jest bardzo prosta i wprost oczywista dla każdego, kto miał to szczęście, że mama, niania czy babcia nuciła mu w dzieciństwie do ucha tradycyjne polskie kołysanki. Jedną z nich jest bardzo popularna Iskiereczka, rozpoczynająca się od słów "Na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga". Melodia tej kołysanki jest pierwszym motywem Szopenowskim Ballady. Jest to otwierający utwór temat idylliczny: youtu.be/AnWrFWUJWTIDrugi temat Ballady op. 38 oparty jest na innej tradycyjnej polskiej kołysance, rozpoczynającej się od słów "Był sobie król, był sobie paź i była też królewna". Motyw nieco trudniej tu rozpoznać, ponieważ u Szopena przyjmuje on formę bardzo burzliwą i dramatyczną, ekstremalnie kontrastującą z tematem pierwszym, ale wyraźnie pobrzmiewa w basach: youtu.be/AnWrFWUJWTI?t=2m12sTen kto zna melodie i teksty obu kołysanek bez trudu zrozumie, dlaczego stanowiły one znakomitą inspirację dla romantycznego kompozytora, romantycznego - w duchu Schumanna i Heinego. (Janina Porazińska, której opracowania obu kołysanek są obecnie najbardziej popularne, inspirowała się tekstami tradycyjnymi, układając swoje teksty również do starych polskich melodii kołysankowych). Miłego słuchania!  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | >trudniej tu rozpoznać, ponieważ u Szopena przyjmuje on formę bardzo burzliwą i dramatyczną, >ekstremalnie kontrastującą z tematem pierwszym, ale wyraźnie pobrzmiewa w basach: W samej rzeczy nigdy nie kojarzyłem tej części ballady z kołysanką, raczej ze zjawiskiem burzowym czy gniewem mitycznych bogów. Jednocześnie z punktu widzenia pianistycznego jest to utwór wysoce wirtuozowski z którym dość trudno się uporać. Japonia jest zakochana w Chopinie (pardon Szopenie) i ma wielu wspaniałych interpretatorów jego muzyki, czego przykładem jest właśnie Yundi.
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> W samej rzeczy nigdy nie kojarzyłem tej części ballady z kołysanką...To nie są zwyczajne kołysanki, ze względu na romantyczny klimat grozy, niesamowitości i makabreski, jaki w nich panuje. Pamiętasz może, jak się kończą? > raczej ze zjawiskiem burzowym czy gniewem mitycznych bogów.A ja nie bez powodu przywoływałem nazwiska Heinego i Schumanna. Była sobie raz królewna pokochała grajka...> Jednocześnie z punktu widzenia pianistycznego jest to utwór wysoce wirtuozowski z którym dość trudno się uporać. Japonia jest zakochana w Chopinie (pardon Szopenie) i ma wielu wspaniałych interpretatorów jego muzyki, czego przykładem jest właśnie Yundi.Oj, tak. A do tego - jak mu się lakierki błyszczą! 
"Nie ieden widziemy przykład, że naymocniey przyięte mniemania są to często przesądy, wzmocnione od dawna przyzwyczaieniem, i ciągle naśladowane mimo Rozsądku, a czasem nawet mimo naszego własnego przekonania". - Izabela Czartoryska
|
|
|  | | Jacholek (5699 punktów) | >To nie są zwyczajne kołysanki, ze względu na romantyczny klimat grozy, niesamowitości i makabreski, jaki w nich panuje. Pamiętasz może, jak się kończą? Nie są mi znane te kołysanki, jeśli tego dotyczy pytanie. Wiem natomiast, oczywiście, jak się kończy sama ballada jako że sam próbuję ją grać; pewnym ukojeniem, uspokojeniem żywiołów typu cisza po burzy .
|
|
| |  | -1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | > Nie są mi znane te kołysanki, jeśli tego dotyczy pytanie. Wiem natomiast, oczywiście, jak się kończy sama ballada jako że sam próbuję ją grać; pewnym ukojeniem, uspokojeniem żywiołów typu cisza po burzy .A w jakiej tonacji się kończy? W F-dur?  Bo mnie się wydaje, że to takie uspokojnie żywiołów jak u Goethego, gdy Werter na zakończenie powieści sobie w łeb strzela...
"Nie ieden widziemy przykład, że naymocniey przyięte mniemania są to często przesądy, wzmocnione od dawna przyzwyczaieniem, i ciągle naśladowane mimo Rozsądku, a czasem nawet mimo naszego własnego przekonania". - Izabela Czartoryska
|
|
| | | |  | -1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
A gdyby Szopen zrobił sobie taki romantyczny żart i Balladę a-moll kazał wydać jako Balladę F-dur, to jakie mogłoby to mieć znaczenie dla interpretacji dzieła?  No i ten motyw zaczerpnięty jakby V Symfonii Beethovena też chyba znalazł się tu nieprzypadkowo: youtu.be/AnWrFWUJWTI?t=2m37s
"Nie ieden widziemy przykład, że naymocniey przyięte mniemania są to często przesądy, wzmocnione od dawna przyzwyczaieniem, i ciągle naśladowane mimo Rozsądku, a czasem nawet mimo naszego własnego przekonania". - Izabela Czartoryska
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|