W czerwcu bieżącego roku Chiny założyły w Dżibuti swoją pierwszą zamorską bazę militarną. Oficjalnie dużo było mowy o tym, iż w ten sposób Chiny wpasowują się w międzynarodową akcję zapewniania bezpieczeństwa na akwenach morskich zagrożonych akcjami piratów somalijskich - ale tak naprawdę wszyscy wiedzą, iż to tylko zgrabny kamuflaż. Tak naprawdę chodzi o to aby mieć punkt oparcia na - newralgicznym dla gospodarki chińskiej - szlaku morskim oraz - co nawet ważniejsze - aby mieć bazę na kontynencie afrykańkim, który przeistacza sie szybko w zaplecze surowcowe chińskiej gospodarki, lokomotywy napędowej chińskiego snu, o którym na ostatnim zjeździe partii komunistycznej przez 3.5 godziny mówił chiński lider: Xi Jinping. Chiny są już głównym partnerem ekonomicznym dla Afryki - a relacje między państwami afrykańskimi a Chinami nabierają charakteru sensu stricto..........neokolonialnego. Paradoks swoisty takiej sytuacji poelga na tym, iż Chiny w chwili obecnej zaczynają traktować Afrykę tak, jak same Chiny były traktowane ( jako chory człowiek Azji ) na przełomie 19/20 wieku przez mocarstwa europejskie.
Układ jest prosty. Afyka potrzebuje pieniędzy na rozwój katastrofanie ubogiej infastruktury. Chiny potrzebują surowców, które ma Afryka. Chiny dają sute pożyczki na preferencyjnych zasadach, zabezpieczając sobie ich spłatę hipoteką na surowcach afrykańskich, których ceny są ustalane na poziomach satysfakcjonujących Chiny.
Za pieniądze chińskie realizowane są projekty rozwijające infrastrukturę w 50 państwach afrykańskich na 54 wogóle istniejące w Afryce. Za chińskie pieniądze wybudowano - między innymi - siedzibę Unii Afrykańskiej w Addis Abebbie, w Tanzanii cały system kolejowy ulega przebudowie, w Kongo budowane są autostrady, w Addis Abebbie metro. W Angolii wybudowano od korzeni całe miasto ( które, jak zwykle w takich przypadkach ma duży potencjał przekształcenia się w "ghost town").
Klasycznym przykładem usidlenia w relacji typu neokolonialnego jest przypadek Angolii.
W 2004 r., w zamian za kredyt 2 mld USD - Angola zobowiązała się sprzedawać Chinom ropę naftową. Jednakże, kilka lat później, wraz z drastycznym spadkiem cen ropy naftowej, dług jak wyżej błyskawicznie wzrósł do 25 mld USD, a Angola zaczęla mieć kłopoty z regularną spłatą rat kredytowych - co zmusiło ją do...zciągnięcia kolejnych pożyczek w celu spłaty tych pierwszych i odsetek od nich. Długi Angolii są zabezpieczone jej ropą naftową. W ciągu 10 lat nastąpił 1000 - procentowy przyrost w imporcie ropy naftowej z Angolii przez Chiny. Tak - in nuce - dziala ów mechanizm.
Uzależniając ekonomicznie Afrykę, Chiny dyskontują ów fakt na innych płaszczyznach. Przymuszają państwa afrykańskie do zrywania stosunków z Tajwanem, do głosowania na forum ONZ według chińskich podpowiedzi, do uprzywilejowanego (zarzucanie postępowań karnych) traktowania chińskich obywateli, którzy mieszkają lub pracują w Chinach.
Zainteresowanych detalami odsyłam do podlinkowanego artykułu - który - nota bene - w sposób bardzo przejrzysty ukazuje uniwersalny (aktualny nie tylko w przypadku Afryki) mechanizm konstruowania neokolonialnych pułapek.
"The central African nation of Angola is a case in point. Angola signed its first R4I loan with China in 2004 leveraging its massive petroleum reserves in exchange for US$2 billion of infrastructure investment, including the “ghost city” Nova Ciudade de Kilamaba. However, as the price of oil has fallen, Angola’s oil backed debt has snowballed to upwards of US$25 billion and Angola has consistently fallen behind on loan payments. This has forced Angola to sign an extension and a new R4I loans to try to gain new lines of credit in 2007 and 2009 respectively.
However, rather than usher in financial resurgence, China has gained control of Angola’s economy and its massive petroleum reserves. Over the last decade, Chinese imports of Angolan goods has consistently risen and now accounts for over 35% of the African nation’s economy. Furthermore, the portion of Angola’s petroleum reserves that is shipped to China has increased from four or five of Angola’s 50-60 tankers per month, to upwards of 40-50 tankers per month, a whopping 1,000% increase. Thus, Angola is trapped between a rock and a hard place. If they disobey the Chinese, their economy is at risk and but if they listen, they continue down the rabbit hole with no escape in sight. Hence, Angola has become a “neo-colony” of China, with all the “outward trappings” of economic autonomy, but in reality, it is at the beck and call of the Politburo and its pocketbook."
www.ketaga(*)neo-colonial-system-in-africa/