 |
Jeszcze raz. Racjonalizm,a prawa naturalne. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-12-2010 01:20 | Kuba Świderski (8 punktów) | Jeszcze raz. Racjonalizm,a prawa naturalne. | Dobro i zło jak wiadomo jedno i drugie wzgledne i z grubsza bez sensu. Oczywiscie wykluczamy istnienie Boga. Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci? Prawa naturalne? Zalozmy, ze tak. Swietny przyklad: prawo wlasnosci. Mogloby ono byc prawem naturalnym. Skad wynika? Z troski o nasze wlasne dobro. Czyli z egoizmu. Czego tak naprawde jestesmy bardziej pewni niz faktu wlasnego istnienia?(prosze bez hiperbolizacji)Jest to jedyne czego mozemy byc pewni calkowicie. Trzymamy sie tego kurczowo. Stad lek przed smiercia, lek przed nieznanym.Tak bardzo boimy sie smierci poniewaz tracimy wtedy jedyne co mamy. Nasze istnienie. Egoizm jest prawem naturalnym. Troska o wlasny byt. Czy prawdziwy racjonalista powinien byc pozbawiony skrupulow po brzegi wypelniony egoizmem i sprytnie wykorzystywac panujace na Ziemi zasady dla wlasnych korzysci? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | neurosurgery (2484 punktów) | > Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci?Moralność. > Czy prawdziwy racjonalista powinien byc pozbawiony skrupulow po brzegi wypelniony egoizmem i> sprytnie wykorzystywac panujace na Ziemi zasady dla wlasnych korzysci?Moje motto życiowe (a czuje się w pełni ateistą) brzmi: żyj tak, aby nie ograniczać i nie szkodzić innym.
|
|
 | 1 na 1 | Kuba Świderski (8 punktów) | > >Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci?> Moralność.> >Czy prawdziwy racjonalista powinien byc pozbawiony skrupulow po brzegi wypelniony egoizmem i> >sprytnie wykorzystywac panujace na Ziemi zasady dla wlasnych korzysci?> Moje motto życiowe (a czuje się w pełni ateistą) brzmi: żyj tak, aby nie ograniczać i nie szkodzić innym.  > > Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci?-Rozum. Zrozumienie, że wzajemna przyzwoitość się opłaca i pozwala żyć bezpieczniej i bardziej komfortowo niż przy jej łamaniu. Nie widze innego uzasadnienia moralnosci poza zalozeniem istnienia Boga. Pije teraz do 2 wypowiedzi. Odsylam do F.N. jesli do tej pory ma Pan watpliwosci co do sensu slowa "dobro" czy "zło". ( dlatego aby uniknac odpowiedzi takich jak Panska pierwsze zdanie mojego postu wyglada jak wyglada). To nasz wewnetrzy egoizm popycha nas ku wszystkiemu. Lek o sens istnienia ( wymyslanie Boga, religii itd ) zasada "nie czyn drugiemu co tobie nie mile" tez oparta jest na leku o nasze wlasne interesy. Ja nie bede zly dla niego bo on bedzie zly dla mnie. Prawo wlasnosci dziala analogicznie. Jesli nie ma Boga to nie ma dobra i zła w tym szeroko zakrojonym "ogolnym" pojeciu. Dziecko nie rodzi sie zle lub dobre. Dziecko placze bo sie boi. Boi sie poniewaz czuje sie zagrozone. czuje sie zagrozone poniewaz boi sie o wlasne istnienie. Reszta to rzecz nabyta. Chyba, ze w oparciu o wlasnie ten lek jednostka przyzwyczaja sie do panujacych na ziemi "ogolnie przyjetych zasad" w celu unikniecia komplikacji. Racjonalista nie powinien decydowac sie na klopoty chyba, ze nagroda jest wystarczajaco sluszna.
|
|
|  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nie widze innego uzasadnienia moralnosci poza zalozeniem istnienia Boga. Naprawdę? >Jesli nie ma Boga to nie ma dobra i zła w tym szeroko zakrojonym "ogolnym" pojeciu. Nie zgadzam się. "Dobro" i "zło" można zdefiniować poprzez człowieka, w ogóle nie mieszając do tego bogów. >Dziecko nie rodzi sie zle lub dobre. Istotnie. >Dziecko placze bo sie boi. Dziecko płacze, ponieważ jakieś jego potrzeby nie zostały zaspokojone - jest głodne, boi się, ma mokrą pieluchę, coś je boli albo jest mu zimno. Dziecko w ten sposób te fakty sygnalizuje, bo nie umie powiedzieć wprost. >Boi sie poniewaz czuje sie zagrozone. czuje sie zagrozone poniewaz boi sie o wlasne istnienie. A tu już dorabiasz ideologię. Dziecko tak nie rozumuje. >Chyba, ze w oparciu o wlasnie ten lek jednostka przyzwyczaja sie do panujacych na ziemi "ogolnie przyjetych zasad" w celu unikniecia komplikacji. Lęk to mało humanitarna metoda "przyzwyczajania do ogólnie przyjętych zasad", chociaż istotnie w niektórych przypadkach zadziwiająco skuteczna. >Racjonalista nie powinien decydowac sie na klopoty chyba, ze nagroda jest wystarczajaco sluszna. Myślę, że nikt rozumny nie powinien decydować się na kłopoty (cokolwiek one w Twoim rozumieniu oznaczają) bez dostatecznych powodów. Niemniej życie w zgodzie z samym sobą uważam za powód wystarczający, by się sprzeciwić owczemu pędowi, tradycji, postawie "bo tak". >
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kuba Świderski (8 punktów) | >> Nie widze innego uzasadnienia moralnosci poza zalozeniem istnienia Boga. >Naprawdę? tak. Wyjasnienie jest w 1 poscie. >>Jesli nie ma Boga nie ma dobra i zła w tym szeroko zakrojonym "ogolnym" pojeciu. >Nie zgadzam się. "Dobro" i "zło" można zdefiniować poprzez człowieka, w ogóle nie mieszając do tego bogów. Zlo wg. Pana mysli byloby niczym wiecej niz nie stosowaniem sie do przyjetych norm etycznych, a te sa calkowicie dowolnie kreowane przez czlowieka. Trzeba tez wspomniec ze inaczej dobro i zlo postrzegał xvII wieczny arystokrata,a inaczej rozumie Pan je teraz. Trzeba sprecyzowac to dalej. Pomine juz kwestie etyki. Czy ja tez mam rozwijac? Wiec co to za "siła?" sprawia ze mamy poczucie dobra i zła? Co pierwotnie zmusza nas do bycia "dobrym"? Są to niby "prawa naturalne", a wg mnie jedynym jest egoizm. Nie bede pisal w kolko tego samego dalszy ciag tej mysli jest w moim 1 poscie. Znow odsylam do Kanta i Fryderyka N. >>Dziecko nie rodzi sie zle lub dobre. >Istotnie.
łał.
>>Dziecko placze bo sie boi. >Dziecko płacze, ponieważ jakieś jego potrzeby nie zostały zaspokojone - jest głodne, boi się, ma mokrą pieluchę, coś je boli albo jest mu zimno. Dziecko w ten sposób te fakty sygnalizuje, bo nie umie powiedzieć wprost. >>Boi sie poniewaz czuje sie zagrozone. czuje sie zagrozone poniewaz boi sie o wlasne istnienie. >A tu już dorabiasz ideologię. Dziecko tak nie rozumuje. Ja nie mowie o rozumowaniu... mowie o prawach naturalnych. O jakims archetypie. O czyms co jest ponad rozumowaniem. Wiec to co Pan napisal kompletnie nie ma sensu... >>Chyba, ze w oparciu o wlasnie ten lek jednostka przyzwyczaja sie do panujacych na ziemi "ogolnie przyjetych zasad" w celu unikniecia komplikacji. >Lęk to mało humanitarna metoda "przyzwyczajania do ogólnie przyjętych zasad", chociaż istotnie w niektórych przypadkach zadziwiająco skuteczna. a co do tego ma humanitaryzm!? >>Racjonalista nie powinien decydowac sie na klopoty chyba, ze nagroda jest wystarczajaco sluszna. >Myślę, że nikt rozumny nie powinien decydować się na kłopoty (cokolwiek one w Twoim rozumieniu oznaczają) bez dostatecznych powodów. Niemniej życie w zgodzie z samym sobą uważam za powód wystarczający, by się sprzeciwić owczemu pędowi, tradycji, postawie "bo tak".
Sprostuje. Czlowiek nie bedzie chcial łamać ogolnie przyjetej na tej planecie "moralnosci" bez zadowalajacego go potrzeby. Znow liczy sie tylko on. Zabije bo chca mnie zabic. Zabije bo nie mam pieniedzy na wlasne zycie itd... >> Pozdrawiam.
Ps. Proszę mnie zle nie zrozumiec. Ja tylko szukam odpowiedzi. Sprubuje to pokazac szybkim schematem.
dobro i zło ( juz przy tych pojeciach pojawia sie nie lada problem, ale zalozmy ze dobro to postepowanie moralne, zło niemoralne. Ewentualnie nieetyczne)-> moralność ( czym jest skad sie bierze i dlaczego racjonalista ma jej przestrzegac? Bo tak jest? Tutaj pojawia sie odwolanie do praw naturalnych. Praw wpisanych w nas samych od zarania dziejow."Wewnetrzny glos mowiacy nam co dobre, a co zle" ( ledwo wstukalem to zdanie... ).-> prawa naturalne. czym są? Jakie są? skad pochodzą? Jesli nie od Boga to skąd? Przyjmijmy ze nie ma dobra i zla, a sa prawa naturalne. Np wczesniej wspomniane prawo wlasnosci. Zabrales mi jedzenie, bede glodny. Wiec ja zabiore je Tobie. Wtedy on bedzie glodny. Teraz pojawia sie obawa. Jesli ja mu bede zabieral jedzenie on bedzie zabieral mi wiec z racjonalnego punktu widzenia lepiej go poprostu nie zabierac nikomu. Stad moim zdaniem plynaca potrzeba postepowania "zasad moralnych" "dobrych" czy jak kto sobie to nazwie. Nie czyn drugiemu co Tobie nie mile co sam bedziesz mial przesrane. Wynika to z leku o nas samych. czli z wrodzonego egoizmu ktory moim zdaniem jest jedynym "prawem naturalnym" dziedzicznym, ponad naszym rozumowaniem. Egoizm zas plynie z checi zycia. Bo zycie to ostateczne i jedyne co mamy czego mozemy byc w 100000% pewni. Fakt istnienia. Dziecko chce zaspokajac swoje potrzeby. Dlaczego!? Bo chce zyc. Dlaczego chce zyc? Bo to jedyne co ma pewne. Mam nadzieje ze teraz bedzie jasniej.
|
|
| | |  | 2 na 2 | neurosurgery (2484 punktów) | >moralność ( czym jest skad sie bierze i dlaczego racjonalista ma jej przestrzegac? Bo tak jest?
Skąd się wzięła moralność? Jest 'efektem ubocznym' działania doboru naturalnego. To samo dotyczy empatii. Życie w grupie uwarunkowało pewne zachowania, a nasze odczucie co do ich słuszności jest czysto ewolucyjne. Osobnik, który przejawiał zbytnią agresję, czy też inne aspołeczne zachowania był szybko odsuwany od stada i nie miał możliwości reprodukcji. A dlaczego racjonalista ma jej przestrzegać? Po pierwsze dlatego, co napisałem w swoim pierwszym poście. A po drugie to, że jeśli nie będziesz moralny i zaczniesz zabijać na lewo i prawo, bo nie ma boga, to wylądujesz na dożywociu w więzieniu i zmarnujesz swoje JEDYNE życie. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Almentyna (417 punktów) | >Życie w grupie uwarunkowało pewne zachowania, a nasze odczucie co do ich słuszności jest czysto ewolucyjne. Osobnik, który przejawiał zbytnią agresję, czy też inne aspołeczne zachowania był szybko odsuwany od stada i nie miał możliwości reprodukcji.
Było jeszcze bardziej "edukacyjnie": osobnik nierespektujący zasad panujących w grupie plemiennej był wyrzucany. Wygnany osobnik nie miał możliwości przeżycia. Czyli karą za niedostosowanie była śmierć.
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Bądź, nomen omen, dobry i staraj się używać polskich liter. Widzę, że czasem Ci to wychodzi, czyli masz taką możliwość, ale częściej nie, więc się postaraj. Takie tu mamy wymagania.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Nie zgadzam się. "Dobro" i "zło" można zdefiniować poprzez człowieka, w ogóle nie mieszając do tego bogów.Tylko po co odnosić coś do jednego człowieka? Albo hermetycznej grupy ludzi? Są tacy, co np. uwielbiają iść na pole za osiedlem, poobijać się pięściami, skopać po mordach, czasami zabić, i dla nich to jest "dobre". W ich środowisku jest to pożądane. Agresja jest w tym środowisku sposobem podkreślenia męskości. Dla większości społeczeństwa bezcelowe pranie się po pyskach jest "złe" - no nie wolno, nie powinno się. I jaki jest cel określania "nawalania się po pyskach" złym czy dobrym, skoro to zależy od grupy? Można mówić o skutkach i przyczynach danego zdarzenia, zachowania - ale mówienie o tym "dobre", czy "złe" mija się z celem, bo niczego prócz opinii obserwatora nie oddaje. > >Dziecko placze bo sie boi.> Dziecko płacze, ponieważ jakieś jego potrzeby nie zostały zaspokojone - jest głodne, boi się, ma mokrą pieluchę, coś je boli albo jest mu zimno. Dziecko w ten sposób te fakty sygnalizuje, bo nie umie powiedzieć wprost.Albo płacze dlatego, że nauczyło się płakać. Płacze nawet jak mu nie jest źle, płacze bo chce osiągnąć określony cel. Płacze, bo jak tylko zacznie płakać, to rodzice lecą do niego na kolankach i zabawiają  > A tu już dorabiasz ideologię. Dziecko tak nie rozumuje.To prawda - płacze, bo tak jest "zaprogramowane". A potem płacze, gdyż płacz powoduje wystąpienie bardzo korzystnych reakcji ze strony otoczenia.
|
|
|  | 1 na 1 | jederman (173 punktów) |
>>Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci? >-Rozum. Zrozumienie, że wzajemna przyzwoitość się opłaca i pozwala żyć bezpieczniej i bardziej komfortowo niż przy jej łamaniu.
Gdybyż to było takie proste ... W ten sposób (w najlepszym razie!) odpowiemy na pytanie: dlaczego istnienie moralności opłaca się w skali społecznej. Nie widzę natomiast przełożenia na moralność indywidualną - pytanie, dlaczego właśnie ja, tu i teraz, miałbym powstrzymać się od okradania bogatego wujka, pozostaje bez odpowiedzi. "Bo mi się to nie opłaci"? Guzik prawda, jak będę sprytny to mi się opłaci. "Bo gdyby wszyscy kradli to zrobiłoby się niebezpiecznie"? Ale z tego, że ja okradnę wujka, nie wynika że wszyscy zaczną kraść. Skoro istnienie moralności jako zjawiska społecznego się opłaca, to nie będę publicznie propagował amoralności - będę amoralny po cichu, selektywnie, tam gdzie przyniesie mi to zysk. Efekt: zupełnie nie widzę, w jaki sposób można by wywieść indywidualną moralność z opłacalności. Wywiedziecie z niej (w najlepszym razie!) moralność społeczną.
|
|
4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci?
-Rozum. Zrozumienie, że wzajemna przyzwoitość się opłaca i pozwala żyć bezpieczniej i bardziej komfortowo niż przy jej łamaniu.
|
|
 | 3 na 3 | Almentyna (417 punktów) | >wzajemna przyzwoitość się opłaca i pozwala żyć bezpieczniej i bardziej komfortowo niż przy jej łamaniu.
Moralność opiera się na czymś co nazywamy "sumienie". Sumienie nie jest czymś, co sobie sami kształtujemy, mamy to jak w banku wpojone dzięki wzorcom w pierwszych latach życia. Nawet nie tyle słowne nakazy i zakazy tu mają znaczenie, co naśladownictwo. Postępujemy tak, jak osoba (osoby) która się nami opiekuje. Często po to, żeby zaskarbić sobie dobre traktowanie, a nawet miłość. W dalszych latach życia zaczyna się możliwość racjonalizacji różnych zachowań i przybywa doświadczenia, które je wzmacnia lub osłabia. Człowiek sprawdza gdzie są granice zachowań akceptowalnych.
Nie wiedzieć czemu panuje przekonanie, że owo sumienie opiera się na religii, podczas gdy religia zaleca jasne zasady, a więzienia pełne są wyznawców, którzy je łamią. Sumienie tych osób pozwala na znaczne odstępstwa od zasad powszechnie panujących na danym terytorium, bo najprawdopodobniej byli poddani wpływom odbiegającym od modelowego dla danej społeczności. Całkiem niesłusznie mówi się o "elastycznym sumieniu", podczas gdy ono jest tylko ustabilizowane inaczej niż się oczekuje.
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
1 na 1 Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Zacznijmy od tego, że prawdziwy, 100% racjonalista nie powinien przejawiać chęci życia, gdyż wie, że na końcu i tak jest śmierć, bo "dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas". Dlatego z racjonalnego punktu widzenia życie nie ma -muszę użyć tego słowa- sensu. A co do egoizmu, to jest to rzeczywiście jeden z głównych czynników wpływających na cywilizację, rozwój człowieka. Jednak każdy kij ma dwa końce i można się nim posłużyć do budowania, jak i do niszczenia, tzn. do budowania dobrych stosunków na zasadzie imperatywu kategorycznego. Ale nie jest też prawdą, że egoizm jest podstawą moralną tylko niewierzących. Dlaczego wierzący są dla siebie mili, szanują się? Bo inaczej trafili by do piekła! Także do moralności wierzących prócz egoizmu dochodzi strach, a ten jest dużo lepszy (z punktu widzenia socjalizacji religijnej) niż egoizm aczkolwiek z niego wynika. Pod egoizm można przecież podciągnąć również fakt, że człowiek może być miły, życzliwy dla innych dla własnego komfortu psychicznego. Nie zabije człowieka bo mu sumienie nie da żyć. A to jest właśnie egoizm również.
|
|
 | 8 na 8 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Zacznijmy od tego, że prawdziwy, 100% racjonalista nie powinien przejawiać chęci życia, gdyż wie, że na końcu i tak jest śmierć, bo "dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas". Dlatego z racjonalnego punktu widzenia życie nie ma -muszę użyć tego słowa- sensu.
Nie wiem, skąd się wzięła ta, często powtarzana, bzdura. Skąd założenie, że 100% racjonalista miałby się kierować wyłącznie "sensem" czy "celem" życia? Życie może być po prostu przyjemne: przyjemne jest jedzenie, spanie, seks, picie wina, zabawa z dziećmi, czytanie książek, jazda na nartach, pływanie w czystym jeziorze... wszystko.
A więc 100% racjonalista nie powinien przejawiać chęci przedwczesnej śmierci (bo przecież i tak śmierć nadejdzie i wszystko zakończy), lecz powinien cieszyć się z każdej drobnej przyjemności, póki jest zdolny czuć radość. Co więcej, nie powinien martwić się niczym, bo przecież wkrótce, wraz z końcem życia, i tak skończą się wszelkie zmartwienia.
Tako i ja czynię.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Może też być do wszystkiego obojętny i bierny. Czy zmierzamy by powiedzieć, że racjonaliście można wszystko?
|
|
| |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Może też być do wszystkiego obojętny i bierny. Czy zmierzamy by powiedzieć, że racjonaliście można wszystko?
By być racjonalnym, trzeba myśleć i zdobywać doświadczenia. A to wyklucza bierność.
Chyba mieszasz racjonalizm z np. egzystencjalizmem czy stoicyzmem.
Powiedzieć, że racjonaliście można wszystko, to tak, jak twierdzić, że człowiekowi uczciwemu wolno wszystko.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Czyli racjonaliście można wszystko co uzna za stosowne? Ale uznanie że zdobywanie wiedzy jest ważne wyklucza racjonalizm?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Czyli racjonaliście można wszystko co uzna za stosowne?
A czy człowiekowi mądremu wolno robić rzeczy bezmyślnie głupie? Czy człowiekowi uczciwemu wolno kraść, jeśli uzna to za stosowne?
Nie znam żadnego Spisu Rzeczy Które Wolno Robić Racjonaliście. Do tego służy własny rozum. Nie znam również żadnej Komisji Przydzielającej I Odbierającej Prawo Do Nazywania Się Racjonalistą.
>Ale uznanie że zdobywanie wiedzy jest ważne wyklucza racjonalizm?
a tego pytania nie rozumiem.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >Czyli racjonaliście można wszystko co uzna za stosowne?> A czy człowiekowi mądremu wolno robić rzeczy bezmyślnie głupie? Czy człowiekowi uczciwemu wolno kraść, jeśli uzna to za stosowne?... > Nie znam żadnego Spisu Rzeczy Które Wolno Robić Racjonaliście. Do tego służy własny rozum. Nie znam również żadnej Komisji Przydzielającej I Odbierającej Prawo Do Nazywania Się Racjonalistą.Niech powyższe zdania będą pośrednią odpowiedzią na zadane przez Ciebie pytania. > >Ale uznanie że zdobywanie wiedzy jest ważne wyklucza racjonalizm?> a tego pytania nie rozumiem.Bo źle je skonstruowałem  , chodziło mi o: Czy uznanie, że zdobywanie wiedzy nie jest ważne wyklucza racjonalizm?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Bo źle je skonstruowałem , chodziło mi o: Czy uznanie, że zdobywanie wiedzy nie jest ważne wyklucza racjonalizm?Taka postawa jest irracjonalna. Tyle, że racjonalizm nie jest zero/jedynkowy. Dlatego nie ma osób 100% racjonalnych i 100%irracjonalnych, tylko. Mamy za to skalę szarości. W tej skali racjonalne i irracjonalne są konkretne zachowania, wybory. Jeżeli ktoś zakłada taką postawę, to założenie to jest irracjonalne. Chociaż nie oznacza to z marszu, że każdy kolejny wybór tej osoby będzie irracjonalny. Myślę jednak, że osoba, która chciałaby nazywać siebie racjonalistą powinna dążyć do samorozwoju i poszerzania wiedzy o świecie. Ale obszar jej zainteresowań może być mocno odmienny od mojego.
|
|
| | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > Mamy za to skalę szarości. Czyli są wybory bardziej i mniej racjonalne???
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >> Mamy za to skalę szarości. >Czyli są wybory bardziej i mniej racjonalne??? A czy są wybory "mniej i bardziej przyzwoite"? Oczywiście. Nie wierzę z życie czarno-białe. Są wybory mniej złe, są wybory mniej racjonalne.
|
|
| | | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>> Mamy za to skalę szarości. >>Czyli są wybory bardziej i mniej racjonalne??? >A czy są wybory "mniej i bardziej przyzwoite"? Oczywiście. Nie wierzę z życie czarno-białe. Są wybory mniej złe, są wybory mniej racjonalne. Oczywiście nie można mówić o dwu kolorowym świecie we wszystkich aspektach życia, jednak wydaje mi się, że dana czynność albo jest racjonalna, albo nie. Gdzie leży granica?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Oczywiście nie można mówić o dwu kolorowym świecie we wszystkich aspektach życia, jednak wydaje mi się, że dana czynność albo jest racjonalna, albo nie. Gdzie leży granica? Trudno chyba o generalizowanie. Myślę, że wybór jest albo "raczej racjonalny", albo "raczej irracjonalny". W odniesieniu do konkretnych sytuacji chyba intuicyjnie to czujemy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Oczywiście nie można mówić o dwu kolorowym świecie we wszystkich aspektach życia, jednak wydaje mi się, że dana czynność albo jest racjonalna, albo nie. Gdzie leży granica? >Trudno chyba o generalizowanie. >Myślę, że wybór jest albo "raczej racjonalny", albo "raczej irracjonalny". W odniesieniu do konkretnych sytuacji chyba intuicyjnie to czujemy. I tu rodzi się moje ulubione pytanie, czy racjonalizm w ogóle istnieje? Jak go określić? Dla mnie jest on bardziej figurą ideologiczną, w pięknej sztuce filozofii. Jednak praktycznie, a zastanawiałbym się czy nawet czysto ideologicznie jest możliwy do zrealizowania?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >I tu rodzi się moje ulubione pytanie, czy racjonalizm w ogóle istnieje? Jak go określić? Dla mnie jest on bardziej figurą ideologiczną, w pięknej sztuce filozofii. Jednak praktycznie, a zastanawiałbym się czy nawet czysto ideologicznie jest możliwy do zrealizowania? A czy istnieje hedonizm, masochizm, sadyzm, nihilizm? Jeśli oznacza to istnienie gdzieś "sedna", istoty hedonizmu, istoty w 100% pozostającej w danym trendzie, to nie istnieje. Jednak pewien tok myślenia istnieje i można go zdefiniować, rozpoznać, opisać. Istnieje tak samo jak istnieją inne pojęcia nie odnoszące się do tworów namacalnych - patriotyzm, honor, miłość. Nie oznacza to, że musimy doszukiwać się gdzieś 100% patriotyzmu. Zwykle w naszych wyborach kierujemy się pewnymi nakładającymi się na siebie założeniami, kryteriami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > Muszę się zgodzić i duży za to plus  A dziękuję, za dojrzałość w dyskusji również plus.
|
|
| | | | | |  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Niech powyższe zdania będą pośrednią odpowiedzią na zadane przez Ciebie pytania.Super, sam sobie odpowiedziałem... > Bo źle je skonstruowałem , chodziło mi o: Czy uznanie, że zdobywanie wiedzy nie jest ważne wyklucza racjonalizm?Ano wyklucza. Wymagałoby bowiem założenia, że człowiek mądry się rodzi i wraz z edukacją nic się w nim nie polepsza. A to byłoby głupie.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >Niech powyższe zdania będą pośrednią odpowiedzią na zadane przez Ciebie pytania.> Super, sam sobie odpowiedziałem...Widzisz jak nie wiele trzeba by wydrzeć z naszej podświadomości prawidłowe myślenie  > >Bo źle je skonstruowałem , chodziło mi o: Czy uznanie, że zdobywanie wiedzy nie jest ważne wyklucza racjonalizm?A jeśli weźmiemy taką edukację na tle religijnym. Czy rozwijanie wiedzy religijnej, pogłębianie w niej swej wiary jest racjonalne?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >A jeśli weźmiemy taką edukację na tle religijnym. Czy rozwijanie wiedzy religijnej, pogłębianie w niej swej wiary jest racjonalne?
Jezus Maria, "edukacja" czy "wiedza" religijna jest taką tylko z nazwy!
Jeśli bowiem przedmiot rozważań religijnych nigdy nie istniał, to wszelkie rozważania teologiczne (łącznie z książkami Tischnera czy Jana Pawła II) są tylko stertą makulatury (a studiowanie ich nie jest racjonalne - chyba, że jest się psychologiem, socjologiem czy religioznawcą).
Dla ilustracji: czy człowiek nauczony zabobonu "nie idź, jeśli czarny kot przebiegł ci drogę" lub "strzeż się liczby 13" jest osobą wyedukowaną lepiej od osoby nie stosującej się do tej "wiedzy"? Zabobony też przecież opierają się na wierze.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>A jeśli weźmiemy taką edukację na tle religijnym. Czy rozwijanie wiedzy religijnej, pogłębianie w niej swej wiary jest racjonalne? >Jezus Maria, "edukacja" czy "wiedza" religijna jest taką tylko z nazwy! O to mi właśnie chodziło. Pytanie zadałem prowokacyjnie.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >A jeśli weźmiemy taką edukację na tle religijnym. Czy rozwijanie wiedzy religijnej, pogłębianie w niej swej wiary jest racjonalne? Jest racjonalne. Paradoksalnie, odejście od wiary wymaga większej wiedzy w temacie niż trwanie w wierze. Czyli zdobywanie wiedzy nawet religijnej, sprzyja racjonalizmowi. A czy jest racjonalne? Czy racjonalne jest wiedzieć? Jest racjonalne, bowiem wiedza daje możliwość racjonalnego osądu. Racjonalizacja życia zwykle poprzedzona jest dość dokładnym penetrowaniem tematu wiary.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Czyli racjonaliście można wszystko co uzna za stosowne? Wolno w granicach określonych prawem. Ale nie wszystko jest racjonalne. Jeśli myślisz, że każde zachowanie jest racjonalne, to przemyśl to raz jeszcze. Wolność typu: zrezygnuję z kościółka, obchodzenia urodzin, bo mnie to martwiło i gnębiło, to jedno. Wolność typu: a co mi tam, piekła nie ma, powyrywam muszkom nóżki i popatrzę jak się męczą, to coś innego. Racjonalnym są wybory racjonalne. I tyle. Zasadniczo każdy człowiek ma wolność wyboru. I wybory osób wierzących często nie idą w parze z nakazami wiary - np. stosowanie antykoncepcji. Albo seks przedmałżeński. A więc te osoby są racjonalistami, chociaż nie do końca. W pewnych aspektach. Wybierają to co racjonalne. >Ale uznanie że zdobywanie wiedzy jest ważne wyklucza racjonalizm? To właśnie jest racjonalizm. Racjonalizm to nie jest synonim wolności. Wbrew pozorom, racjonalne wybory są zwykle dość przewidywalne. Poszerzanie wiedzy jest racjonalne, bowiem trwanie w ciemnocie i odrzucanie wiedzy jest irracjonalne.
|
|
| | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Czyli racjonaliście można wszystko co uzna za stosowne? >Wolno w granicach określonych prawem. A jeśli prawo jest nie racjonalne?
>Ale nie wszystko jest racjonalne. Jeśli myślisz, że każde zachowanie jest racjonalne, to przemyśl to raz jeszcze. Wolność typu: zrezygnuję z kościółka, obchodzenia urodzin, bo mnie to martwiło i gnębiło, to jedno. Wolność typu: a co mi tam, piekła nie ma, powyrywam muszkom nóżki i popatrzę jak się męczą, to coś innego. >Racjonalnym są wybory racjonalne. I tyle. Poznajemy głupiego po głupocie. I tyle.... Poznajemy wodę po wodnistości. I tyle....
>Zasadniczo każdy człowiek ma wolność wyboru. I wybory osób wierzących często nie idą w parze z nakazami wiary - np. stosowanie antykoncepcji. Albo seks przedmałżeński. A więc te osoby są racjonalistami, chociaż nie do końca. W pewnych aspektach. Wybierają to co racjonalne. Jak każdy inny człowiek, tylko że w różnym stopniu. Osobiście twierdzę, że praktycznie nie da się być 100% racjonalistą.
>>Ale uznanie że zdobywanie wiedzy jest ważne wyklucza racjonalizm? >To właśnie jest racjonalizm. Przepraszam za nie porozumienie, które wynika z tego zdania już drugi raz. Chodziło mi o: Czy uznanie, że zdobywanie wiedzy nie jest ważne wyklucza racjonalizm?
>Racjonalizm to nie jest synonim wolności. Wbrew pozorom, racjonalne wybory są zwykle dość przewidywalne. Poszerzanie wiedzy jest racjonalne, bowiem trwanie w ciemnocie i odrzucanie wiedzy jest irracjonalne. Bałbym się teraz poruszać temat co jest racjonalne a co nie, bo to temat rzeka, a i jak zdążyłem zauważyć zasady racjonalizmu często mają prawo wynikać z osobistych upodobań.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Czyli racjonaliście można wszystko co uzna za stosowne? >>Wolno w granicach określonych prawem. >A jeśli prawo jest nie racjonalne? To racjonalnym jest dążenie do zmiany prawa, a nie łamanie go. Łamanie prawa wiąże się z pewnymi konsekwencjami. Na szczęście prawo zwykle zabrania czegoś, a nie nakazuje. Nie mamy praw nakazujących być podłymi, więc można z łatwością dokonywać swobodnych wyborów w ramach prawa. Mam na myśli, że gdyby prawo nakazywało mi chłostać uczniów, to może byłabym zmuszona do łamania prawa w tej trudnej sytuacji, bowiem racjonalizm nie pozwalałby mi na taką czynność, a prawo by mi ją nakazywało. Ale takich problemów nie mam. >>Racjonalnym są wybory racjonalne. I tyle. >Poznajemy głupiego po głupocie. I tyle.... >Poznajemy wodę po wodnistości. I tyle.... Ano, poznacie X po czynach jego. Nie wiem, czemu czuję ironię. To nie nazywanie siebie ani inna etykietka świadczy o nas, ale nasze wybory właśnie. >Jak każdy inny człowiek, tylko że w różnym stopniu. Osobiście twierdzę, że praktycznie nie da się być 100% racjonalistą. I zgadzam się, gdzieś to już napisałam. Skala szarości. >Przepraszam za nie porozumienie, które wynika z tego zdania już drugi raz. Chodziło mi o: Czy uznanie, że zdobywanie wiedzy nie jest ważne wyklucza racjonalizm? Taka postawa nie jest racjonalna. Ale nie oznacza, że w innych aspektach dana osoba nie może wybierać racjonalnie. >>Racjonalizm to nie jest synonim wolności. Wbrew pozorom, racjonalne wybory są zwykle dość przewidywalne. Poszerzanie wiedzy jest racjonalne, bowiem trwanie w ciemnocie i odrzucanie wiedzy jest irracjonalne. >Bałbym się teraz poruszać temat co jest racjonalne a co nie, bo to temat rzeka, a i jak zdążyłem zauważyć zasady racjonalizmu często mają prawo wynikać z osobistych upodobań. Nie ma odgórnie spisanych zasad racjonalizmu. Racjonalne wybory zwykle powinny dać się uzasadnić, logicznie przewartościować. Ale nie ma jakiegoś kodeksu, dlatego każdy te wybory czyni z własnego, subiektywnego punktu widzenia.
|
|
| | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Racjonalnym są wybory racjonalne. I tyle. >Poznajemy głupiego po głupocie. I tyle.... >Poznajemy wodę po wodnistości. I tyle.... Ano, poznacie X po czynach jego. Nie wiem, czemu czuję ironię. To nie nazywanie siebie ani inna etykietka świadczy o nas, ale nasze wybory właśnie. Tylko jak to określić? Który wybór jest racjonalny? Z czym zgodny?
>Jak każdy inny człowiek, tylko że w różnym stopniu. Osobiście twierdzę, że praktycznie nie da się być 100% racjonalistą. I zgadzam się, gdzieś to już napisałam. Skala szarości. Dla sprostowania. Pisałaś o tym że dane czyny mogą być mniej, lub bardziej racjonalne. Ja mówię o tym, że człowiek a nie czyny mają skalę szarości, tzn. jeden człowiek może stosować racjonalizm to większej ilości aspektów życiowych.
>>Racjonalizm to nie jest synonim wolności. Wbrew pozorom, racjonalne wybory są zwykle dość przewidywalne. Poszerzanie wiedzy jest racjonalne, bowiem trwanie w ciemnocie i odrzucanie wiedzy jest irracjonalne. >Bałbym się teraz poruszać temat co jest racjonalne a co nie, bo to temat rzeka, a i jak zdążyłem zauważyć zasady racjonalizmu często mają prawo wynikać z osobistych upodobań. Nie ma odgórnie spisanych zasad racjonalizmu. Racjonalne wybory zwykle powinny dać się uzasadnić, logicznie przewartościować. Ale nie ma jakiegoś kodeksu, dlatego każdy te wybory czyni z własnego, subiektywnego punktu widzenia. Dlatego racjonalizmu nie da się określić? Najprościej musi mieć uzasadnienie czysto logiczne? A więc rozprawianie nad tym co by było gdyby racjonalne nie jest?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Spróbuj trochę uważniej cytować. >>Nie ma odgórnie spisanych zasad racjonalizmu. Racjonalne wybory zwykle powinny dać się uzasadnić, logicznie przewartościować. Ale nie ma jakiegoś kodeksu, dlatego każdy te wybory czyni z własnego, subiektywnego punktu widzenia. > Dlatego racjonalizmu nie da się określić? Najprościej musi mieć uzasadnienie czysto logiczne? A więc rozprawianie nad tym co by było gdyby racjonalne nie jest? Dlatego, że życia nie da się opisać matematycznie. I trudno jest często określić, co jest faktycznie racjonalne, a co wynika z naszych "emocjonalnych", subiektywnych pobudek. Dlatego wybór, który dla jednej osoby jest racjonalny, dla innej nie będzie takim.
Przykład? Trudno mi coś wymyślić z głowy, ale spróbujmy. Osoba, która była wielokrotnie napadnięta, może w danej sytuacji poczuć zagrożenie i racjonalną reakcją, w oparciu o jej subiektywne doświadczenie, będzie ucieczka lub walka. Inna osoba, która nie miała takich przykrych doświadczeń, rozpozna tę samą sytuację inaczej, zachowa całkowity spokój. I to też może być racjonalne, bowiem patrząc na sytuację z perspektywy "napastnika" może być jasne, że zagrożenia nigdy nie było. Niemniej jednak z perspektywy osoby doświadczającej agresji, racjonalne jest "przeczulenie" na tym punkcie. To tylko przykład i na pewno nie oddaje całej komplikacji naszych wyborów.
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Zacznijmy od tego, że prawdziwy, 100% racjonalista nie powinien przejawiać chęci życia, gdyż wie, że na końcu i tak jest śmierć, bo "dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas". Dlatego z racjonalnego punktu widzenia życie nie ma -muszę użyć tego słowa- sensu. A więc wizyta w wesołym miasteczku, teatrze, kinie, czy rozpoczęcie np. aktu seksualnego nie powinny nas cieszyć, bowiem wiemy, że niedługo przyjemność się skończy? Przeciwnie, cieszy nas tym bardziej, że zdajemy sobie sprawę, że to jest ten krótki czas, który musimy wykorzystać na maksa. Więc korzystamy. Nie ma ściemy że wypadałoby pocierpieć, żeby potem było nam lepiej. >Ale nie jest też prawdą, że egoizm jest podstawą moralną tylko niewierzących. Dlaczego wierzący są dla siebie mili, szanują się? Bo inaczej trafili by do piekła! Także do moralności wierzących prócz egoizmu dochodzi strach, a ten jest dużo lepszy (z punktu widzenia socjalizacji religijnej) niż egoizm aczkolwiek z niego wynika. Miło, że zauważyłeś. Piekło narobiło zamieszania w opisywaniu moralności wierzących. Co to za dobroć, która wynika z obawy przed karą? > Pod egoizm można przecież podciągnąć również fakt, że człowiek może być miły, życzliwy dla innych dla własnego komfortu psychicznego. Nie zabije człowieka bo mu sumienie nie da żyć. A to jest właśnie egoizm również. Zgadza się, odczuwam ten rodzaj egoizmu. Oddanie krwi dla przykładu to niezły kopniak endorfin.
|
|
|  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Zacznijmy od tego, że prawdziwy, 100% racjonalista nie powinien przejawiać chęci życia, gdyż wie, że na końcu i tak jest śmierć, bo "dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas". Dlatego z racjonalnego punktu widzenia życie nie ma -muszę użyć tego słowa- sensu. >A więc wizyta w wesołym miasteczku, teatrze, kinie, czy rozpoczęcie np. aktu seksualnego nie powinny nas cieszyć, bowiem wiemy, że niedługo przyjemność się skończy? Cieszyć nas może i cieszy. Czy ja gdzieś napisałem, że są to rzeczy nie przyjemne, że powinniśmy ich unikać? Napisałem tylko, że mając świadomość, że po śmierci nie ma nic nie powinniśmy się tak tego życia kurczowo trzymać. Nie będzie możliwości żałowania straty życia.
>Przeciwnie, cieszy nas tym bardziej, że zdajemy sobie sprawę, że to jest ten krótki czas, który musimy wykorzystać na maksa. Więc korzystamy. Tylko po co go wykorzystywać? Tylko po to by potem nie żałować jego straty, a tej możliwości jak wyżej napisałem nie ma.
>Nie ma ściemy że wypadałoby pocierpieć, żeby potem było nam lepiej. Gdzie tak napisałem?
>>Ale nie jest też prawdą, że egoizm jest podstawą moralną tylko niewierzących. Dlaczego wierzący są dla siebie mili, szanują się? Bo inaczej trafili by do piekła! Także do moralności wierzących prócz egoizmu dochodzi strach, a ten jest dużo lepszy (z punktu widzenia socjalizacji religijnej) niż egoizm aczkolwiek z niego wynika. >Miło, że zauważyłeś. Piekło narobiło zamieszania w opisywaniu moralności wierzących. Co to za dobroć, która wynika z obawy przed karą? Żadna. Dlatego zwróciłem na to uwagę, że jest to dobroć udawana, egoistyczna.
>> Pod egoizm można przecież podciągnąć również fakt, że człowiek może być miły, życzliwy dla innych dla własnego komfortu psychicznego. Nie zabije człowieka bo mu sumienie nie da żyć. A to jest właśnie egoizm również. >Zgadza się, odczuwam ten rodzaj egoizmu. Zapewne większość z nas i bardzo dobrze.
>Oddanie krwi dla przykładu to niezły kopniak endorfin. Komfort psychiczny. Zrobiłem dobry uczynek. Możliwe, że uratowałem komuś życie. Jestem dobrym człowiekiem. Również z tego się bardzo cieszę, to pokazuje kruchą granicę pomiędzy egoizmem, a altruizmem. Często granica ta łamana jest jednak w obie strony, ale to już temat na inny wątek.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Cieszyć nas może i cieszy. Czy ja gdzieś napisałem, że są to rzeczy nie przyjemne, że powinniśmy ich unikać? Napisałem tylko, że mając świadomość, że po śmierci nie ma nic nie powinniśmy się tak tego życia kurczowo trzymać. Nie będzie możliwości żałowania straty życia. Ale nie będzie i niczego. Dlatego lepiej mieć coś niż nic. A śmierć nie przeraża aż tak bardzo, jak wizja piekła. Biorąc pod uwagę NT, gdzie jasno określono liczbę osób zbawionych, i biorąc pod uwagę liczbę ludzi na świecie, to obawiam się, że niewielu by się załapało. Tak więc - skoro mamy coś, a później nie mamy niczego, to chyba lepiej wykorzystać to coś. >>Przeciwnie, cieszy nas tym bardziej, że zdajemy sobie sprawę, że to jest ten krótki czas, który musimy wykorzystać na maksa. Więc korzystamy. >Tylko po co go wykorzystywać? Tylko po to by potem nie żałować jego straty, a tej możliwości jak wyżej napisałem nie ma. Dla samego korzystania. Czy to nie jest wystarczający powód? Jak słyszę taki tekst, to myślę sobie, że życie mojego rozmówcy chyba jest bardzo smutne. Bo dla mnie życie jest sensowne samo w sobie. I warte zachodu samo w sobie. Jest warte wszystkiego, bo to wszystko co mam. I cenię je wysoko. Znajduję w nim wiele dobrego, wiele cudownych momentów, nawet jeśli zdarzają się i problemy, bo kto ich nie ma. Myśl, że bez cudów po zakończeniu życia moje życie nie miałoby sensu jest dla mnie obrazą całego świata jaki istnieje, po prostu wyrazem depresyjnej paranoi. Przepraszam, ale tak to widzę. >>Nie ma ściemy że wypadałoby pocierpieć, żeby potem było nam lepiej. >Gdzie tak napisałem? Nie ty. Religie. Np. "błogosławieni cierpiący, albowiem..." >>>Ale nie jest też prawdą, że egoizm jest podstawą moralną tylko niewierzących. Dlaczego wierzący są dla siebie mili, szanują się? Bo inaczej trafili by do piekła! Także do moralności wierzących prócz egoizmu dochodzi strach, a ten jest dużo lepszy (z punktu widzenia socjalizacji religijnej) niż egoizm aczkolwiek z niego wynika.
|
|
| | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >Cieszyć nas może i cieszy. Czy ja gdzieś napisałem, że są to rzeczy nie przyjemne, że powinniśmy ich unikać? Napisałem tylko, że mając świadomość, że po śmierci nie ma nic nie powinniśmy się tak tego życia kurczowo trzymać. Nie będzie możliwości żałowania straty życia.> Ale nie będzie i niczego. Dlatego lepiej mieć coś niż nic. A śmierć nie przeraża aż tak bardzo, jak wizja piekła. Biorąc pod uwagę NT, gdzie jasno określono liczbę osób zbawionych, i biorąc pod uwagę liczbę ludzi na świecie, to obawiam się, że niewielu by się załapało.> Tak więc - skoro mamy coś, a później nie mamy niczego, to chyba lepiej wykorzystać to coś.Tak też czynię, czasami aż nadużywam  , jednak z logicznego punktu widzenia, powinno nam być to obojętne, a, że dla mnie nie jest, nie jest racjonalistą (przynajmniej tak to definiuję) > >>Przeciwnie, cieszy nas tym bardziej, że zdajemy sobie sprawę, że to jest ten krótki czas, który musimy wykorzystać na maksa. Więc korzystamy.> >Tylko po co go wykorzystywać? Tylko po to by potem nie żałować jego straty, a tej możliwości jak wyżej napisałem nie ma.> Dla samego korzystania. Czy to nie jest wystarczający powód?> Jak słyszę taki tekst, to myślę sobie, że życie mojego rozmówcy chyba jest bardzo smutne.Oj, co jak co, ale smutne nie jest  , piszę czysto teoretycznie. Ogólnie racjonalizm rozważania filozoficzne prowadzę z czystej przyjemności, jestem teoretykiem, nie praktykiem. Moje życie ma bardzo mało wspólnego z racjonalizmem  , więcej z hedonizmem. > Bo dla mnie życie jest sensowne samo w sobie. I warte zachodu samo w sobie. Jest warte wszystkiego, bo to wszystko co mam. I cenię je wysoko. Znajduję w nim wiele dobrego, wiele cudownych momentów, nawet jeśli zdarzają się i problemy, bo kto ich nie ma. Myśl, że bez cudów po zakończeniu życia moje życie nie miałoby sensu jest dla mnie obrazą całego świata jaki istnieje, po prostu wyrazem depresyjnej paranoi. Przepraszam, ale tak to widzę.Mam tak samo  , cała rozmowa jest czysto teoretyczna. Gdybym miał ją prowadzić od praktycznej trony mojego życia, rozmowa była by taka "wiem co trzeba, co należy, co jest racjonalne, ale nie obchodzi mnie to bo przez to stracę przyjemność życia". > >>Nie ma ściemy że wypadałoby pocierpieć, żeby potem było nam lepiej.> >Gdzie tak napisałem?> Nie ty. Religie.> Np. "błogosławieni cierpiący, albowiem..."A chyba, że tak  . Niech sobie cierpią, dla niektórym takie masochistyczne ekscesy przynoszą przyjemność, często tak fizyczną, jak psychiczną/"psychiatryczną".
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Tak więc - skoro mamy coś, a później nie mamy niczego, to chyba lepiej wykorzystać to coś.> Tak też czynię, czasami aż nadużywam , jednak z logicznego punktu widzenia, powinno nam być to obojętne, a, że dla mnie nie jest, nie jest racjonalistą (przynajmniej tak to definiuję)Nie zgadzam się, nie jest to logiczne. Logiczne jest czerpanie przyjemności z tego, co jest. Co po śmierci to jest obojętne, ale czas jaki nam pozostał nie jest i nie powinien być obojętny. Skracanie tego czasu nie jest logiczne, o ile nie mamy pewności, że ten czas niesie ze sobą same złe rzeczy. Np. eutanazja osoby cierpiącej w ostatnich tygodniach przegranej walki z nowotworem jest logiczna i to chyba jeden z nielicznych przypadków, kiedy przyspieszenie odejścia jest logiczne i racjonalne. Ale samobójstwo nastolatki nie jest w żaden sposób logiczne. Logiczne jest przeżywanie przyjemnych momentów. > >Jak słyszę taki tekst, to myślę sobie, że życie mojego rozmówcy chyba jest bardzo smutne.> Oj, co jak co, ale smutne nie jest , piszę czysto teoretycznie.Jednak w Twoim umyśle powstaje taka wizja życia. Dla mnie jest to nie do pomyślenia... W najgorszych momentach mojego życia, a były i bardzo nieprzyjemne, ani w momentach postawienia mnie w trudnych sytuacjach, a tego też trochę przerobiłam i przerabiam aktualnie, nie pomyślałam, że lepiej byłoby nie istnieć. Zawsze warto było istnieć, chociażby po to, aby zobaczyć promienie słońca przez liście drzew w letni poranek. I uważam, że walka o kolejne przyjemne momenty jak najbardziej jest racjonalna.
|
|
| | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >>Tak więc - skoro mamy coś, a później nie mamy niczego, to chyba lepiej wykorzystać to coś.> >Tak też czynię, czasami aż nadużywam , jednak z logicznego punktu widzenia, powinno nam być to obojętne, a, że dla mnie nie jest, nie jest racjonalistą (przynajmniej tak to definiuję)> Nie zgadzam się, nie jest to logiczne.> Logiczne jest czerpanie przyjemności z tego, co jest. Co po śmierci to jest obojętne, ale czas jaki nam pozostał nie jest i nie powinien być obojętny.Jednak nie powinniśmy obawiać się straty. Bo dlaczego się jej obawiamy? By nie doznać potem konsekwencji, a w tym przypadku konsekwencji nie będziemy mieli możliwości żałować. Chyba się nie rozumiemy, a nie potrafię tego już bardziej sprecyzować, proponuję skończenie tej części dyskusji, bo zaczynamy rzucać na zmianę tymi samymi myślami. > Skracanie tego czasu nie jest logiczne, o ile nie mamy pewności, że ten czas niesie ze sobą same złe rzeczy.Owszem skracanie na siłę nie. Ale czy heroiczna obrona przed tym jest racjonalna? Pytanie retoryczne, bo wiem, że odpowiesz "tak". > Np. eutanazja osoby cierpiącej w ostatnich tygodniach przegranej walki z nowotworem jest logiczna i to chyba jeden z nielicznych przypadków, kiedy przyspieszenie odejścia jest logiczne i racjonalne.Jest też możliwość, wyzdrowienia, mała ale jest zawsze. Ale samobójstwo nastolatki nie jest w żaden sposób logiczne. Logiczne jest przeżywanie przyjemnych momentów. To już jest obiektywnie nie do określenia, zależy od hierarchii wartości, a tej nie można nikomu nakazać. > >>Jak słyszę taki tekst, to myślę sobie, że życie mojego rozmówcy chyba jest bardzo smutne.> >Oj, co jak co, ale smutne nie jest , piszę czysto teoretycznie.> Jednak w Twoim umyśle powstaje taka wizja życia.> Dla mnie jest to nie do pomyślenia... W najgorszych momentach mojego życia, a były i bardzo nieprzyjemne, ani w momentach postawienia mnie w trudnych sytuacjach, a tego też trochę przerobiłam i przerabiam aktualnie, nie pomyślałam, że lepiej byłoby nie istnieć. Zawsze warto było istnieć, chociażby po to, aby zobaczyć promienie słońca przez liście drzew w letni poranek. To, że Picasso tworzył "takie" obrazy nie znaczy, że mu się podobały, było wręcz przeciwnie. Robił to dla sztuki. Nie zgadzał się z tym, ale tworzył. Osobiście czynię podobnie, po po prostu lubię patrzeć z różnych perspektyw (nie koniecznie zgadzając się z nimi) i próbować je logicznie uzasadnić, to w dużym stopniu pozwala zrozumieć innych ludzi, o odmiennych poglądach. Ale przede wszystkim sprawia mi dużą frajdę.  I uważam, że walka o kolejne przyjemne momenty jak najbardziej jest racjonalna. A ja uważam, że racjonalna nie jest, jednak
|
|
| Kuba Świderski (8 punktów) | Sprostuje. Czlowiek wierzacy czy tez nie, jest albo egoista, albo hipokryta. Z racjonalnego punktu widzenia. co do odwolania poprzednika do mojej osoby ( "nie lekajcie sie Świderski" ) prosze bez osobistych wycieczek. Rozmawiamy tu czysto teoretycznie.
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Niestety (stety!) Twoje rozumowanie ma lukę. Egoizm nie tłumaczy wydawania na świat, wychowywania, dbania o potomstwo.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
 | 1 na 1 | Kuba Świderski (8 punktów) | > Niestety (stety!) Twoje rozumowanie ma lukę.> Egoizm nie tłumaczy wydawania na świat, wychowywania, dbania o potomstwo.> Pozdrawiam> Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.bardzo sluszna uwaga na taka czekałem. wyedytuje tego posta wieczorem gdy przemysle to do konca. Jesli bedzie mial Pan racje bede wyjatkowo szczesliwy  chociaz kwestia ktora prubujemy tu rozwiklac pozostanie zagmatwana nadal. pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | [W kwestii formalnej: dlaczego niektóre znaki polskiej pisowni są w tym wątku widoczne (np. Ś) a inne nie?]
____________________________________________ Kto ogląda niebo oczami, dopatruje się w nim łez?
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >[W kwestii formalnej: dlaczego niektóre znaki polskiej pisowni są w tym wątku widoczne (np. Ś) a inne nie?] U mnie widać wszystko. Świderski pisze bez polskich znaków - ale zwróciła mu uwagę na to już Meretsenger.
_________________________________________ >Kto ogląda niebo oczami, dopatruje się w nim łez? Moje to chińskie przysłowie/powiedzenie. Twoja twórcza interpretacja jest ciekawa. Może jeszcze pociągnąć ją dalej: Kto ogląda niebo zapłakanymi oczami, dopatruje się w nim łez.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
 | | Luszek (348 punktów) | >Egoizm nie tłumaczy wydawania na świat, wychowywania, dbania o potomstwo. Jak to, przecież dzieci są naszym systemem emerytalnym i to nie od dziś. Spokojnie prokreację da się wytłumaczyć egoizmem nawet abstrahując od elementów przyjemności z nią związanych.
Błędy usuń dotykając punktu "KAS"
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Mylisz się. Przemyśl sobie głębiej. Pogadaj z jakimiś rodzicami może.
Co do samego seksu też się mylisz - odkąd istnieją środki antykoncepcyjne.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| |  | | Luszek (348 punktów) | Zauważ że moja wypowiedź nie dotyczyła li tylko współczesności a środki antykoncepcyjne to nowość, z resztą nie zawsze i nie wszędzie dostępna (patrz Afryka). Ale i dziś są rejony świata gdzie dzieci są najlepszym zabezpieczeniem przyszłości rodziców. W naszym systemie emerytalnym też opieramy się na dzieciach - Ty płacisz swoim rodzicom (i nie tylko swoim) a swoją emeryturę pobierać będziesz z tego co wypracują Twoje (i nie tylko twoje) dzieci. Z resztą nie tylko względy materialne nawiązują tu do egoizmu - płodzimy dzieci po pierwsze bo chcemy mieć dzieci - to nie egoizm? Często płodzą dzieci ludzie którzy nigdy tego robić nie powinni - to nie egoizm? Ja przynajmniej płodząc swoje dziecko (a było to dwadzieścia parę lat temu) przepełniony byłem przede wszystkim pragnieniem bycia rodzicem, nie analizowałem jakie mam możliwości utrzymania i wychowania młodego człowieka, nie zastanawiałem się czy jestem skarbnicą najlepszych genów. To był egoizm. Nie była by egoizmem adopcja sieroty - ale na to wtedy nie wpadłem. I dobrze. Dzisiaj, po latach przepełniony jestem egoistyczną dumą z mojego syna. I uwierz mi jeśli jakiś rodzic twierdzi że w jego stosunku do jego dzieci nie ma egoizmu to po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy. PS masz dzieci?
Błędy usuń dotykając punktu "KAS"
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > przepełniony byłem przede wszystkim pragnieniem bycia rodzicem, Dlaczego to pragnienie ma być egoistyczne?
Nie mam dzieci. Mimo wszystko wydaje mi się, że popełniasz błąd wtórnej racjonalizacji - Twoja duma z syna jest post factum. Już go spłodziłeś, wychowałeś, dbałeś o niego - nie pojawiła się przed tym wszystkim.
Niemniej gratuluję rodziny. Nie widzę też nic egoistycznego w satysfakcji z niej.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
 | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Egoizm. Chcemy przetrwania naszego gatunku. U zwierząt instynktownie, a ludzi dawniej dzieci utrzymywały rodziców, dziś po prostu chcemy mieć dziecko, by czerpać radość z wychowania. Nie płodzimy go po to żeby żyło samo dla siebie. Znasz kogoś kto specjalnie zachodzi w ciąże, a potem oddaje dziecko nie mając z tego korzyści?
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Egoizm. Chcemy przetrwania naszego gatunku. Pierwsze i drugie zdanie przeczą sobie. Nie ma żadnego egoizmu dla jednostki w przetrwaniu gatunku. Przytoczyłeś tzw. wtórną racjonalizację.
Przerwanie gatunku rozpatruje się na poziomie genów - ale wtedy to jest "egoizm genów", a nie jednostki.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Egoizm. Chcemy przetrwania naszego gatunku. >Pierwsze i drugie zdanie przeczą sobie. Nie ma żadnego egoizmu dla jednostki w przetrwaniu gatunku. Przytoczyłeś tzw. wtórną racjonalizację. >Przerwanie gatunku rozpatruje się na poziomie genów - ale wtedy to jest "egoizm genów", a nie jednostki. Ten rodzaj egoizmu wynika właśnie jak najpierwotniejszych zachowań. Zjadamy inne gatunki, by nasz mógł przeżyć. To jest egoizm ciągłości gatunku, tych, że właśnie genów. Czyli jednak egoizm, albo bardziej granica egoizmu z utylitaryzmem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Spójrz na totalnego egoistę lub megalomana. Zacytuję Ci, jak on myśli: "Państwo to JA.", "Po NAS choćby potop."
Skoro możliwe jest TAKIE podejście i jest ono dla jednostki czysto egoistyczne, to każde inne z punktu widzenia jednostki musi mieć nutkę nieegoizmu. Oczywiście zmieniając punkt odniesienie z jednostki na coś innego - gatunek, geny, rodzinę, państwo, nawet wielką firmę itp itd możesz obrócić nutkę nieegoizmu jednostki w egoizm innej podmiotowości. Jednak jest to tylko sztuczka żonglerska, ponieważ mieszasz perspektywy jednostki i np. gatunku. Konsekwentnie należałoby sprawę rozpatrzyć do końca z danego punktu widzenia, a następnie przechodzić do drugiego. Chyba, że gdzieś między różnymi kategoriami jest tak ścisły związek, że nie da się ich rozpatrywać oddzielnie. Ale mam pytanie, czy jeśli jednostka należy do gatunku, to gatunek należy do niej? W jakiej mierze? W takiej, na ile wyda potomstwo i przyczyni się na inne sposoby do podtrzymania istnienia gatunku? Kto o tym decyduje? Czy jest to dobrowolne? I jaką obrać perspektywę dla gatunku, skoro nie jest łatwo powiedzieć, jakie działania jednostki są pozytywne dla gatunku w dłuższym horyzoncie czasowym?
Rozpędziłem się. Nie wiem, czy nie idę za daleko offtopic. Przydała by mi się informacja zwrotna na ten temat.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >Spójrz na totalnego egoistę lub megalomana. Zacytuję Ci, jak on myśli: >"Państwo to JA.", "Po NAS choćby potop." >Skoro możliwe jest TAKIE podejście i jest ono dla jednostki czysto egoistyczne, to każde inne z punktu widzenia jednostki musi mieć nutkę nieegoizmu. >Oczywiście zmieniając punkt odniesienie z jednostki na coś innego - gatunek, geny, rodzinę, państwo, nawet wielką firmę itp itd możesz obrócić nutkę nieegoizmu jednostki w egoizm innej podmiotowości. Jednak jest to tylko sztuczka żonglerska, ponieważ mieszasz perspektywy jednostki i np. gatunku. Być może zbyt jednostronnie się wyraziłem. Nie twierdzę, że człowiekiem w każdej sekundzie życia kierują wartości egoistyczne. Mówię, że jest to główna podstawa bytu.
>Konsekwentnie należałoby sprawę rozpatrzyć do końca z danego punktu widzenia, a następnie przechodzić do drugiego. Chyba, że gdzieś między różnymi kategoriami jest tak ścisły związek, że nie da się ich rozpatrywać oddzielnie. Istotnie się z tym zgadzam. Ten problem towarzyszy nam w każdej skomplikowanej dyskusji, boję się przekroczyć granicę bo wychodzi coś całkiem innego niż mamy na myśli. >Ale mam pytanie, czy jeśli jednostka należy do gatunku, to gatunek należy do niej?W jakiej mierze? W takiej, na ile wyda potomstwo i przyczyni się na inne sposoby do podtrzymania istnienia gatunku? Kto o tym decyduje? Czy jest to dobrowolne? I jaką obrać perspektywę dla gatunku, skoro nie jest łatwo powiedzieć, jakie działania jednostki są pozytywne dla gatunku w dłuższym horyzoncie czasowym? Należy, gdyż min. od niej zależą jej losy. Tak jak państwo należy do obywateli, tak gatunek do danego osobnika i podobne są zależności.
>Rozpędziłem się. Nie wiem, czy nie idę za daleko offtopic. Przydała by mi się informacja zwrotna na ten temat. Czy bez egoizmu życie mogło by istnieć?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Nie twierdzę, że człowiekiem w każdej sekundzie życia kierują wartości egoistyczne. Mówię, że jest to główna podstawa bytu. W tym momencie ja chwilowo muszę przystopować - nie wiem, co to są wartości egoistyczne.
>>Ale mam pytanie, czy jeśli jednostka należy do gatunku, to gatunek należy do niej?W jakiej mierze? W takiej, na ile wyda potomstwo i przyczyni się na inne sposoby do podtrzymania istnienia gatunku? Kto o tym decyduje? Czy jest to dobrowolne? I jaką obrać perspektywę dla gatunku, skoro nie jest łatwo powiedzieć, jakie działania jednostki są pozytywne dla gatunku w dłuższym horyzoncie czasowym? > Należy, gdyż min. od niej zależą jej losy. Tak jak państwo należy do obywateli, tak gatunek do danego osobnika i podobne są zależności. W jakim procencie gatunek należy do pojedynczej konkretnej jednostki?
>>Rozpędziłem się. Nie wiem, czy nie idę za daleko offtopic. Przydała by mi się informacja zwrotna na ten temat. >Czy bez egoizmu życie mogło by istnieć? Rośliny.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >> Nie twierdzę, że człowiekiem w każdej sekundzie życia kierują wartości egoistyczne. Mówię, że jest to główna podstawa bytu. >W tym momencie ja chwilowo muszę przystopować - nie wiem, co to są wartości egoistyczne. Nie rozumiem nie zrozumienia. Są to antywartości dla altruisty. Wartości egoistyczne, czyli wartości które są wartościowe tylko dla egoisty, np. kradzież.
>>Czy bez egoizmu życie mogło by istnieć? >Rośliny. Ależ rośliny walczą o swój byt jeszcze bardziej niż zwierzęta. Rośliny np. nie opiekują się sobą. Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Wartości egoistyczne, czyli wartości które są wartościowe tylko dla egoisty, np. kradzież. Kradzież jest wartościowa tylko dla złodzieja. >Ależ rośliny walczą o swój byt jeszcze bardziej niż zwierzęta. Rośliny np. nie opiekują się sobą. Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków. Można to nazwać egoizmem, chociaż w biologii to nosi inną nazwę.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Wartości egoistyczne, czyli wartości które są wartościowe tylko dla egoisty, np. kradzież. >Kradzież jest wartościowa tylko dla złodzieja. A nie wynika z egoizmu?
>>Ależ rośliny walczą o swój byt jeszcze bardziej niż zwierzęta. Rośliny np. nie opiekują się sobą. Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków. >Można to nazwać egoizmem, chociaż w biologii to nosi inną nazwę. Schemat ten sam. Można to nazwać konfliktem międzygatunkowym, wola istnienia, ukierunkowaniem biologicznym etc. wszystko to egoizm. Trochę uosabiane to wszystko, ale egoizm.
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>>Rośliny. >Ależ rośliny walczą o swój byt jeszcze bardziej niż zwierzęta. Rośliny np. nie opiekują się sobą. Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków. Zdefiniuj egoizm! Załóżmy, że jest egoizm, altruizm i zachowanie neutralne. Z pewnością znajdziesz takie miejsce na Ziemi, gdzie na kawałku gruntu rośnie tylko jeden gatunek roślin i z nikim nie walczy. Jak chcesz więcej, to poczytaj o sinicach (niby bakterie, ale podobno z nich powstały chloroplasty) i porostach (grzyby). Ogólnie chodzi o to, że, o ile nie zaliczasz pobierania energii świetlnej przez rośliny za egoizm, to wychodzi na to, że rośliny więcej produkują niż biorą. Co super pasuje do altruizmu. Co do walki międzygatunkowej i wewnątrzgatunkowej roślin, to zwykle jest ona niebezpośrednia - na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy. Z tego co wiem wykazano, że niektóre drzewa 'kontaktują się między sobą chemicznie' przekazując informacje o tym, że zostały zarażone, przez co ich sąsiedzi mają czas na obronę.
Mam też pytanie ogólne - kiedy walka o "swój byt" zaczyna być egoizmem?
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >>Rośliny.> >Ależ rośliny walczą o swój byt jeszcze bardziej niż zwierzęta. Rośliny np. nie opiekują się sobą. Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków.> Zdefiniuj egoizm!pl.wikipedia.org/wiki/Egoizm_etyczny> Załóżmy, że jest egoizm, altruizm i zachowanie neutralne.> Z pewnością znajdziesz takie miejsce na Ziemi, gdzie na kawałku gruntu rośnie tylko jeden gatunek roślin i z nikim nie walczy.A jak to się ma do mojego postu? > Ogólnie chodzi o to, że, o ile nie zaliczasz pobierania energii świetlnej przez rośliny za egoizm, to wychodzi na to, że rośliny więcej produkują niż biorą. Co super pasuje do altruizmu.Zmierzasz do produkcji tlenu? To nie jest zamierzone działanie a produkt oddychania C02. > Co do walki międzygatunkowej i wewnątrzgatunkowej roślin, to zwykle jest ona niebezpośrednia - na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy.Nie czekamy, na innych, tylko my się liczymy. Roślina nie myśli, więc to zakodowane. > Z tego co wiem wykazano, że niektóre drzewa 'kontaktują się między sobą chemicznie' przekazując informacje o tym, że zostały zarażone, przez co ich sąsiedzi mają czas na obronę.Mogę prosić o jakiś link? Chętnie poczytam. Pytanie też czy wytwarzane substancje nie są np. obronne i mają na celu zlikwidować szkodnika, niezamierzeni powiadamiając inne drzewa. > Mam też pytanie ogólne - kiedy walka o "swój byt" zaczyna być egoizmem?Kiedy przekładamy interes własny nad utylitarny.
|
|
| | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >>>Rośliny.> >>Ależ rośliny walczą o swój byt jeszcze bardziej niż zwierzęta. Rośliny np. nie opiekują się sobą. Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków.> >Zdefiniuj egoizm!> pl.wikipedia.org/wiki/Egoizm_etycznyTylko jak taką definicję przenieść na istoty nie będące człowiekiem? Jak zdefiniować interes? > >Załóżmy, że jest egoizm, altruizm i zachowanie neutralne.> >Z pewnością znajdziesz takie miejsce na Ziemi, gdzie na kawałku gruntu rośnie tylko jeden gatunek roślin i z nikim nie walczy.> A jak to się ma do mojego postu?Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków. Tam się to nie liczy. > >Ogólnie chodzi o to, że, o ile nie zaliczasz pobierania energii świetlnej przez rośliny za egoizm, to wychodzi na to, że rośliny więcej produkują niż biorą. Co super pasuje do altruizmu.> Zmierzasz do produkcji tlenu? To nie jest zamierzone działanie a produkt oddychania C02.Sorki, ale dyskusja coraz mniej mi się podoba. Roślina nie ma żadnych zamierzonych działań! To Ty poruszyłeś kwestie egoizmu życia. Powyższe Twoje zdanie odbieram jako wycofywanie się z tematu. > >Co do walki międzygatunkowej i wewnątrzgatunkowej roślin, to zwykle jest ona niebezpośrednia - na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy.> Nie czekamy na innych, tylko my się liczymy. Roślina nie myśli, więc to zakodowane.Coraz mniej rozumiem. Gdzieś się rozmijamy. > >Z tego co wiem wykazano, że niektóre drzewa 'kontaktują się między sobą chemicznie' przekazując informacje o tym, że zostały zarażone, przez co ich sąsiedzi mają czas na obronę.> Mogę prosić o jakiś link? Chętnie poczytam. Pytanie też czy wytwarzane substancje nie są np. obronne i mają na celu zlikwidować szkodnika, niezamierzeni powiadamiając inne drzewa.Niestety na szybko znalazłem tylko taki link (po angielsku) www2.gi.alaska.edu/ScienceForum/ASF7/762.htmlJest on mocno przedawniony, ale to mi wylazło po wpisaniu 'trees communication' z biologii. Moja wiedza bazuje na programie telewizyjnym, który oglądałem kilka lat temu. > >Mam też pytanie ogólne - kiedy walka o "swój byt" zaczyna być egoizmem?> Kiedy przekładamy interes własny nad utylitarny.To według tego stwierdzenia rośliny nie są egoistami. Więcej, egoizmu nie można przypisać istotom nie mającym możliwości wyboru! Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| | | | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >>>Rośliny.> >>Ależ rośliny walczą o swój byt jeszcze bardziej niż zwierzęta. Rośliny np. nie opiekują się sobą. Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków.> >Zdefiniuj egoizm!> pl.wikipedia.org/wiki/Egoizm_etycznyTylko jak taką definicję przenieść na istoty nie będące człowiekiem? Jak zdefiniować interes? Interes? Większe zagarnięcie dóbr np. woda, światło, nośnik nasienia dla siebie. Walka wewnątrzgatunkowa. > >Załóżmy, że jest egoizm, altruizm i zachowanie neutralne.> >Z pewnością znajdziesz takie miejsce na Ziemi, gdzie na kawałku gruntu rośnie tylko jeden gatunek roślin i z nikim nie walczy.> A jak to się ma do mojego postu?> Liczy się dla nich tylko to która będzie wyższa, zdobędzie więcej światła, zrodzi większe kwiaty/owoce które zostaną odwiedzone przez większą ilość potencjalnych nośników nasienia/pyłków.> Tam się to nie liczy.No to logiczne, że nie mając naturalnych wrogów egoizm nie jest przez nią "używany". Jednak gdyby takich wrogów miała na pewno by użyła. Podobnie z ludźmi. Czy człowiek może wykazać egoizm będąc sam na bezludnej wyspie? > >>Ogólnie chodzi o to, że, o ile nie zaliczasz pobierania energii świetlnej przez rośliny za egoizm, to wychodzi na to, że rośliny więcej produkują niż biorą. Co super pasuje do altruizmu.> >Zmierzasz do produkcji tlenu? To nie jest zamierzone działanie a produkt oddychania C02.> Sorki, ale dyskusja coraz mniej mi się podoba. Roślina nie ma żadnych zamierzonych działań! To Ty poruszyłeś kwestie egoizmu życia. Powyższe Twoje zdanie odbieram jako wycofywanie się z tematu.Przecież napisałem, że nie jest to zamierzone działanie. Ale nie zgodzę się z tezą, że roślina nie ma zamierzonych działań. Czy wytwarzanie odpowiednich zapachów, kolorów, kształtów nie jest działaniem które ma w zamiarze zwabienie owadów? Dlaczego odbierasz to jako wycofanie się z tematu? > >>Co do walki międzygatunkowej i wewnątrzgatunkowej roślin, to zwykle jest ona niebezpośrednia - na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy.> >Nie czekamy na innych, tylko my się liczymy. Roślina nie myśli, więc to zakodowane.> Coraz mniej rozumiem. Gdzieś się rozmijamy.Dla sprostowania zgadzam się z twoją powyższą tezą. > >Z tego co wiem wykazano, że niektóre drzewa 'kontaktują się między sobą chemicznie' przekazując informacje o tym, że zostały zarażone, przez co ich sąsiedzi mają czas na obronę.> Mogę prosić o jakiś link? Chętnie poczytam. Pytanie też czy wytwarzane substancje nie są np. obronne i mają na celu zlikwidować szkodnika, niezamierzeni powiadamiając inne drzewa.Niestety na szybko znalazłem tylko taki link (po angielsku) www2.gi.alaska.edu/ScienceForum/ASF7/762.htmlJest on mocno przedawniony, ale to mi wylazło po wpisaniu 'trees communication' z biologii. Moja wiedza bazuje na programie telewizyjnym, który oglądałem kilka lat temu. No tak, jest to tylko hipoteza, czemu o niej tak mało możemy się domyślać. I podobnie jak myślałem, najprawdopodobniej wynika to z tego, że drzewo wytwarza soki obronne spowalniające wzrost pasożyta, co inne drzewa odbierają jako sygnał o obecności tych, że pasożytów. > >Mam też pytanie ogólne - kiedy walka o "swój byt" zaczyna być egoizmem?> Kiedy przekładamy interes własny nad utylitarny.To według tego stwierdzenia rośliny nie są egoistami. Więcej, egoizmu nie można przypisać istotom nie mającym możliwości wyboru! Powoli, zaczynam się z Tobą zgadzać. Pytanie, czy tej możliwości wyboru nie mają? A chyba nie, bo "Roślina nie myśli, więc to zakodowane".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>>>>Mam też pytanie ogólne - kiedy walka o "swój byt" zaczyna być egoizmem? >>>Kiedy przekładamy interes własny nad utylitarny. >>To według tego stwierdzenia rośliny nie są egoistami. Więcej, egoizmu nie można przypisać istotom nie mającym możliwości wyboru! >Powoli, zaczynam się z Tobą zgadzać. Pytanie, czy tej możliwości wyboru nie mają? A chyba nie, bo "Roślina nie myśli, więc to zakodowane". Wydaje się, że rozmijając się lekko w rozumieniu nawzajem dotarliśmy do tego punktu. Ogólnie rzecz biorąc pojecie egoizmu rozciągnięto z człowieka na świat żywy (rośliny, zwierzęta, grzyby, bakterie - u drożdży niedawno odkryto egoizm wewnątrzgatunkowy) i nieożywiony (geny, priony), społeczny (instytucje, firmy, państwa). Jednocześnie samo pojęcie rozwodniło się tak dalece, że chwilami trudno nam było się dogadać, bo każdy rozumiał egoizm po swojemu. Dla mnie egoizm na poziomie życia niespołecznego jest bardzo bliski znaczeniowo pasożytnictwu.
Wygląda na to, że obaj mamy o tyle rację, o ile trzymamy się swoich wizji egoizmu. Uważam też, że każdy może widzieć świat po swojemu, więc proszę o rozejm.
Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >>>>Mam też pytanie ogólne - kiedy walka o "swój byt" zaczyna być egoizmem?> >>>Kiedy przekładamy interes własny nad utylitarny.> >>To według tego stwierdzenia rośliny nie są egoistami. Więcej, egoizmu nie można przypisać istotom nie mającym możliwości wyboru!> >Powoli, zaczynam się z Tobą zgadzać. Pytanie, czy tej możliwości wyboru nie mają? A chyba nie, bo "Roślina nie myśli, więc to zakodowane".> Wydaje się, że rozmijając się lekko w rozumieniu nawzajem dotarliśmy do tego punktu.> Ogólnie rzecz biorąc pojecie egoizmu rozciągnięto z człowieka na świat żywy (rośliny, zwierzęta, grzyby, bakterie - u drożdży niedawno odkryto egoizm wewnątrzgatunkowy) i nieożywiony (geny, priony), społeczny (instytucje, firmy, państwa). Jednocześnie samo pojęcie rozwodniło się tak dalece, że chwilami trudno nam było się dogadać, bo każdy rozumiał egoizm po swojemu.> Dla mnie egoizm na poziomie życia niespołecznego jest bardzo bliski znaczeniowo pasożytnictwu.> Wygląda na to, że obaj mamy o tyle rację, o ile trzymamy się swoich wizji egoizmu. Uważam też, że każdy może widzieć świat po swojemu, więc proszę o rozejm.Zgadzam się jak najbardziej. Ważne, że obaj wiemy o co nam chodziło i w końcu się zrozumieliśmy, rozejm
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> Zgadzam się jak najbardziej. Ważne, że obaj wiemy o co nam chodziło i w końcu się zrozumieliśmy, rozejm  Dzięki. Pozdrawiam
Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
|
|
| | | | |  | daddy (2737 punktów) (zablokowany) |
> Być może zbyt jednostronnie się wyraziłem. Nie twierdzę, że człowiekiem w każdej sekundzie życia kierują wartości egoistyczne. Mówię, że jest to główna podstawa bytu.> >Gdy człowiek w poza empatyczny sposób będzie wieloosobowy, to może się zmieni.  póki jest jednoosobowy, jest i egoistą. >
|
|
2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Dobro i zło jak wiadomo jedno i drugie względne i z grubsza bez sensu.
Ani bez sensu, ani względne. Każdy z nas ma wrodzone poczucie dobra i zła. Nie są nam potrzebne ani baśnie Andersena, ani mity Tolkiena, ani legendy biblijne, aby się nauczyć co to jest dobro a co zło. Jest dokładnie na odwrót: opowieści te są interesujące bo odwołują się do intuicyjnie znanych nam pojęć.
> Egoizm jest prawem naturalnym.
Nie jest prawem. Bo jest też altruizm. Mamy w sobie wiele empatii, i to nie tylko do ludzi, ale też do zwierząt. Próby porzucenia tej empatii byłyby irracjonalne. W imię czego mielibyśmy to robić?
|
|
 | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >> Egoizm jest prawem naturalnym. >Nie jest prawem. Bo jest też altruizm. Mamy w sobie wiele empatii, i to nie tylko do ludzi, ale też do zwierząt. Próby porzucenia tej empatii byłyby irracjonalne. W imię czego mielibyśmy to robić? Ja bym to ujął tak: Egoizmu żąda od nas gadzia część naszego mózgu. Altruizmu ssacza. Ludzka wybiera.
|
|
|  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >> Egoizm jest prawem naturalnym.> >Nie jest prawem. Bo jest też altruizm. Mamy w sobie wiele empatii, i to nie tylko do ludzi, ale też do zwierząt. Próby porzucenia tej empatii byłyby irracjonalne. W imię czego mielibyśmy to robić?> Ja bym to ujął tak: Egoizmu żąda od nas gadzia część naszego mózgu. Altruizmu ssacza. Ludzka wybiera.A może jednak na odwrót. Przecież to ssaki wygryzły gady.
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | > >>> Egoizm jest prawem naturalnym.> >>Nie jest prawem. Bo jest też altruizm. Mamy w sobie wiele empatii, i to nie tylko do ludzi, ale też do zwierząt. Próby porzucenia tej empatii byłyby irracjonalne. W imię czego mielibyśmy to robić?> > Ja bym to ujął tak: Egoizmu żąda od nas gadzia część naszego mózgu. Altruizmu ssacza. Ludzka wybiera.> A może jednak na odwrót. Przecież to ssaki wygryzły gady.  A gdzie założenie, że egoizm opłaca się ewolucyjnie bardziej? Ja tam zgadzam się z tezą, że egoizm bardziej gadzi (niewiele widzę altruistycznych zachowań u gadów), a altruizm ssaczy (bo jakoś u ssaków widać wiele przykładów).
|
|
| | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >A gdzie założenie, że egoizm opłaca się ewolucyjnie bardziej? Ja tam zgadzam się z tezą, że egoizm bardziej gadzi (niewiele widzę altruistycznych zachowań u gadów), a altruizm ssaczy (bo jakoś u ssaków widać wiele przykładów).
To był żart. Niemniej jednak dlaczego zakładacie; że altruizm jest czymś lepszym od egoizmu? Jedno i drugie jest tylko strategią ewolucyjną; a instynktownie odcinamy się od egoizmu; bo nie chcemy aby ktoś używał go przeciwko nam. A z tego wynika; że bardziej korzystne jest; przynajmniej oficjalne; odcinanie się od egoizmu - promujemy altruizm; bo na altruizmie innych możemy skorzystać.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Niemniej jednak dlaczego zakładacie; że altruizm jest czymś lepszym od egoizmu? Jedno i drugie jest tylko strategią ewolucyjną; a instynktownie odcinamy się od egoizmu; bo nie chcemy aby ktoś używał go przeciwko nam. A z tego wynika; że bardziej korzystne jest; przynajmniej oficjalne; odcinanie się od egoizmu - promujemy altruizm; bo na altruizmie innych możemy skorzystać. Masz rację
|
|
| |  | | Vytautas (4394 punktów) | > > Ja bym to ujął tak: Egoizmu żąda od nas gadzia część naszego mózgu. Altruizmu ssacza. Ludzka wybiera.> A może jednak na odwrót. Przecież to ssaki wygryzły gady.  Jeśli już takimi kategoriami mamy 'rozumować' -- gadom się ich egoizm i agresja nie na wiele zdały, a ssakom ich altruizm i wzajemne wspieranie pozwoliły przeżyć wielkie wymieranie 52 mln. lat temu.
|
|
| | |  | daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >> Ja bym to ujął tak: Egoizmu żąda od nas gadzia część naszego mózgu. Altruizmu ssacza. Ludzka wybiera.> >A może jednak na odwrót. Przecież to ssaki wygryzły gady.  > Jeśli już takimi kategoriami mamy 'rozumować' -- gadom się ich egoizm i agresja nie na wiele zdały, a ssakom ich altruizm i wzajemne wspieranie pozwoliły przeżyć wielkie wymieranie 52 mln. lat temu.> A skąd taki wniosek? Jakieś dowody na potwierdzenie tezy? Ja tam czytałem, że powodem przetrwania ssaków, była ich stałocieplność, małe rozmiary ciała i stosunkowo duży mózg. Nie miało to nic wspólnego z altruizmem. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > >>A może jednak na odwrót. Przecież to ssaki wygryzły gady.  > > Jeśli już takimi kategoriami mamy 'rozumować' -- gadom się ich egoizm i agresja nie na wiele zdały, a ssakom ich altruizm i wzajemne wspieranie pozwoliły przeżyć wielkie wymieranie 52 mln. lat temu. No i po co mi to było? Po co kontynuowałem żart Rigoletta? > A skąd taki wniosek? Jakieś dowody na potwierdzenie tezy? Ja tam czytałem, że powodem przetrwania ssaków, była> ich stałocieplność, Wielkie gady jurajskie nagrzewały się tak wolno za dnia i tak wolno stygły nocą, że można je także uważać za stałocieplne. > , małe rozmiary ciała i stosunkowo duży mózg. Nie miało to nic wspólnego z altruizmem. Małe rozmiary ciała to duży stosunek powierzchni do masy i szybsze oddawanie ciepła, skąd trudność w zachowaniu stałej temperatury. Niektóre dinozaury żyły w stadach, gdzie jakiś poziom altruizmu musiał istnieć. Słowem -- wszystko to jest skomplikowane, a myśmy poszli na prymitywne uproszczenia. Przyznaję, wstyd mi z tego powodu.
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >> Ja bym to ujął tak: Egoizmu żąda od nas gadzia część naszego mózgu. Altruizmu ssacza. Ludzka wybiera.> >A może jednak na odwrót. Przecież to ssaki wygryzły gady.  > Jeśli już takimi kategoriami mamy 'rozumować' -- gadom się ich egoizm i agresja nie na wiele zdały, a ssakom ich altruizm i wzajemne wspieranie pozwoliły przeżyć wielkie wymieranie 52 mln. lat temu.Przypisywanie gadom agresji i egoizmu (chyba się za dużo Parku Jurajskiego naoglądałeś) a ssakom altruizmu, to nonsens. Po pierwsze nie wiemy wszystkiego o dinozaurach, jednak jest wiele dowodów na to, że istniały również gatunki stadne, a więc przejawiające zachowania altruistyczne. Każdy gatunek, niezależnie czy należy do gromady gadów, ssaków czy jeżowców jest inny i jego ewentualne zachowania muszą być badane osobno. Po drugie jeśli mówimy, że dinozaury (bo przecież nie gady) wyginęły, to trzeba też powiedzieć, że ssaki mezozoiczne również wyginęły... Czyż nie?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > >>> Ja bym to ujął tak: Egoizmu żąda od nas gadzia część naszego mózgu. Altruizmu ssacza. Ludzka wybiera.> >>A może jednak na odwrót. Przecież to ssaki wygryzły gady.  > > Jeśli już takimi kategoriami mamy 'rozumować' -- gadom się ich egoizm i agresja nie na wiele zdały, a ssakom ich altruizm i wzajemne wspieranie pozwoliły przeżyć wielkie wymieranie 52 mln. lat temu. Psychologowie pewną część mózgu ludzkiego nazywają gadzią, a dwie inne to mózg ssaków niższych i mózg ssaków wyższych. Wiązanie gadziej części mózgu ludzkiego z dinozaurami to absurd. Przecież nie jesteśmy potomkami dinozaurów, jak są nimi ptaki. Niepotrzebnie wdałem się w uproszczenia nie przeze mnie rozpoczęte.
|
|
2 na 2 | Ateistka_67 (66 punktów) | >Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci? Prawa naturalne?
W procesie ewolucji przetrwają te gatunki, które wykazują lepsze przystosowanie do panujących warunków, lepiej radzą sobie ze zdobywaniem pożywienia itp. Może więc niemoralność jest "ślepą uliczką" ewolucji gatunku ludzkiego? Kapitalizm podobno zbudowano na zaufaniu (kredyt kupiecki itp.). Wcześniej grupy / stada / plemiona od dawna odkryły, że jednostki współdziałające w gromadzie są silniejsze - i moralność pomagała im wzmocnić te wewnętrzne więzi grupowe. Inna sprawa, co kto rozumie pod pojęciem "moralności". Jeżeli uczciwość, lojalność, szacunek wobec innych, empatia (to, co chrześcijanie mają zawarte w "kochaj bliźniego swego jak siebie samego") - to jestem za. Wersja w wydaniu Pani Dulskiej i licznych rzesz powierzchownych "świętoszków" - jestem przeciw.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | To o czym piszesz w filozofii zwykło się nazywać umową społeczną. Nie można jej wywodzić od egoizmu, bo jest to ewidentne przeciążanie słów, w celu udowodnienia dziwnej tezy. Powiedzmy sobie szczerze, że nawet, kiedy nie ma konkretnych zasad to ten brak zasad jest wtedy umową społeczną. Wszelkie prawa człowieka (nie prawa naturalne) są uwarunkowane prawnie oraz kulturowo. Już samo to wyklucza pobudki egoistyczne. Gwoli ścisłości znajdą się politycy altruiści.
W wypowiedzi trochę uderza mnie ta krótkowzroczność:
>Skad wynika? Z troski o nasze wlasne dobro.
Otóż kiedy konstytuuję prawa, które mają chronić moich najbliższych, to tworzę je w trosce o ich dobro. Podobnie kiedy ustawodawca stanowi prawo, stanowi je dla wszystkich. Stąd też może wydać ustawę egoistyczną, ale zarówno altruistyczną, czy mniej niż bardziej neutralną.
Ludzie niektórzy działają też z innych pobudek jak np. honor, czy własny kodeks moralny.
>Nasze istnienie. Egoizm jest prawem naturalnym. Troska o wlasny byt.
Prawo naturalne nie istnieje, tak jak nie istnieje natura człowieka.
Istnieją ludzie i prawa człowieka!
Prawo nieukonstytuowane nie jest prawem, ale np. katolicką propagandą!
>Czy prawdziwy racjonalista powinien byc pozbawiony skrupulow po brzegi wypelniony egoizmem i sprytnie wykorzystywac panujace na Ziemi zasady dla wlasnych korzysci?
To pytanie jest postawione w zły sposób, gdyż zawiera jawną sprzeczność. Racjonalizm sam w sobie nie implikuje konkretnej doktryny etycznej. Więc dlaczego racjonalista miałby być jakiś tam, a nie takim jakim chce być?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| MUZGOJAD (276 punktów) | Zgadzam się, egoizm ukształtował całą naszą cywilizację. Nie jest jednak "prawem naturalnym". Nie jest nawet wynikiem ewolucji. W ogóle go nie powinno być. U człowieka, który będzie żył z dala od cywilizacji nigdy nie pojawi się egoizm. To rodzice, rodzina, znajomi i nieznajomi, cała kultura i społeczeństwo, które nas otacza jest źródłem egoizmu, który z kolei jest źródłem materializmu, gospodarki, kapitalizmu, własności prywatnej, a nawet małżeństw.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > egoizm ukształtował całą naszą cywilizację.Nie ma egoizmu, są tylko egoistyczne motywacje i zachowania ludzi. Abstrakcje to nie jakieś byty, które działają (na heglowską modłę) poprzez ludzi. Sposób podejścia do tego typu zagadnień jest jeden: najpierw ustalić kategorie ontologiczne, a następnie zastanowić się, jakim to bytom przysługują takie a nie inne cechy, np. egoizm. > U człowieka, który będzie żył z dala od cywilizacji nigdy nie pojawi się egoizm.Taki człowiek nie istnieje (podobnie jak abstrakcje), a jeśli, to jako (np. literacka) fikcja:
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | MUZGOJAD (276 punktów) | Nie rozumiem Cię. Jest ego, jest więc też egoizm (egoistyczne zachowania). Co konkretnie chciałeś mi wytłumaczyć?
>Taki człowiek nie istnieje (podobnie jak abstrakcje), a jeśli, to jako (np. literacka) fikcja
Ciężko znaleźć człowieka KOMPLETNIE odciętego od cywilizacji, ale są ludzie, którzy żyją w małych, "samowystarczalnych" grupach. Różne plemienia tubylcze z szamanami na czele na przykład. Nie są zupełnie pozbawieni ego, ale są przynajmniej świadomi jego negatywnych skutków.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>U człowieka, który będzie żył z dala od cywilizacji nigdy nie pojawi się egoizm. >Taki człowiek nie istnieje (podobnie jak abstrakcje), a jeśli, to jako (np. literacka) fikcja: Polecam hasło "dzikie dzieci" - to są dzieci odnalezione po latach życia z dala od ludzi. Znamy kilkanaście bodaj takich przypadków, np. nasza ościenna Oksana. Badania ich zachowania dają nam ciekawe informacje o wpływie środowiska na rozwój człowieka. Np. wiemy, że w miarę upływu lat szanse na poprawny rozwój mowy maleje. Po ok. 10-12 roku życia można poznać poszczególne słowa, ale składnia stanowi problem nie do przełamania.
|
|
 | | Ania... (14138 punktów) | >Zgadzam się, egoizm ukształtował całą naszą cywilizację. Nie jest jednak "prawem naturalnym". Nie jest nawet wynikiem ewolucji. W ogóle go nie powinno być. U człowieka, który będzie żył z dala od cywilizacji nigdy nie pojawi się egoizm. To rodzice, rodzina, znajomi i nieznajomi, cała kultura i społeczeństwo, które nas otacza jest źródłem egoizmu, który z kolei jest źródłem materializmu, gospodarki, kapitalizmu, własności prywatnej, a nawet małżeństw. Czy ja wiem... widziałeś cokolwiek odnośnie dzikich dzieci? Trudno u nich doszukać się jakiegoś zaawansowanego altruizmu. Ale troskę o własny byt jak najbardziej, chociaż w bardzo prymitywny sposób rozwiniętą. Kultura rozwija może dodatkowe obiekty, które podciągamy pod pojęcie "moje", ale nawet bez kultury człowiek rozpoznaje własność - to jest moje i nie rusz! Tyle, że ich potrzeby są znacznie ograniczone. Nie mówiąc, po co komórka? Nie znając mp3, po co mi mp3? Ale gniazdo, nóż, łachmanek, pokarm.
|
|
|  | | MUZGOJAD (276 punktów) | >Kultura rozwija może dodatkowe obiekty, które podciągamy pod pojęcie "moje", ale nawet bez kultury człowiek rozpoznaje własność - to jest moje i nie rusz! Tyle, że ich potrzeby są znacznie ograniczone. Nie mówiąc, po co komórka? Nie znając mp3, po co mi mp3? Ale gniazdo, nóż, łachmanek, pokarm.
To nie takie proste. Jeśli człowiek byłby w stanie dorastać w społeczeństwie, w którym materialistyczne wartości nie byłyby mu w żaden sposób wpajane, w społeczeństwie, w którym każdy dba o dobro ogółu, w którym nie panuje męska dominacja i każdy posługuje się jakąś lepszą formą języka, najlepiej czymś na wzór telepatii, nie rozwinęłoby się u niego ego, może ewentualnie jakieś bardzo minimalistyczne, nie szkodzące nikomu w żaden sposób. Taka forma społeczeństwa (i nie jest to żadna "dzicz") jest bardzo ciężka do osiągnięcia, ale moim zdaniem do takiej powinniśmy właśnie dążyć. Jak już pisałem, na świecie żyją jeszcze plemienia, którym bliżej jest do takiego modelu od np. cywilizacji zachodniej i wyraźnie zauważalny jest fakt, że ego nie stanowi u nich aż tak wielkiego problemu.
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Kultura rozwija może dodatkowe obiekty, które podciągamy pod pojęcie "moje", ale nawet bez kultury człowiek rozpoznaje własność - to jest moje i nie rusz! Tyle, że ich potrzeby są znacznie ograniczone. Nie mówiąc, po co komórka? Nie znając mp3, po co mi mp3? Ale gniazdo, nóż, łachmanek, pokarm. >To nie takie proste. Jeśli człowiek byłby w stanie dorastać w społeczeństwie, w którym materialistyczne wartości nie byłyby mu w żaden sposób wpajane, w społeczeństwie, w którym każdy dba o dobro ogółu, w którym nie panuje męska dominacja i każdy posługuje się jakąś lepszą formą języka, najlepiej czymś na wzór telepatii, nie rozwinęłoby się u niego ego, może ewentualnie jakieś bardzo minimalistyczne, nie szkodzące nikomu w żaden sposób. Taka forma społeczeństwa (i nie jest to żadna "dzicz") jest bardzo ciężka do osiągnięcia, ale moim zdaniem do takiej powinniśmy właśnie dążyć. Jak już pisałem, na świecie żyją jeszcze plemienia, którym bliżej jest do takiego modelu od np. cywilizacji zachodniej i wyraźnie zauważalny jest fakt, że ego nie stanowi u nich aż tak wielkiego problemu. Myślisz? Czy może raczej wyrażane jest w sposób bardziej dyskretny? A tak BTW - o jakich społeczeństwach mówisz?
|
|
| | |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | >Myślisz? Czy może raczej wyrażane jest w sposób bardziej dyskretny? Wyrażane jest w sposób bardziej dyskretny. Zdecydowanie bardziej. Właśnie to miałem na myśli. >A tak BTW - o jakich społeczeństwach mówisz? Miałem na myśli głównie społeczeństwa rdzenne Ameryki Południowej. Urarina, Secoya, Shuar. Ogólnie cała Amazonia. Ciężko w internecie odnaleźć szczegółowe informacje. Najlepiej tam po prostu pojechać, albo znaleźć chociaż kogoś kto się zna, a już najlepiej to pojechać tam z nim.
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Myślisz? Czy może raczej wyrażane jest w sposób bardziej dyskretny? >Wyrażane jest w sposób bardziej dyskretny. Zdecydowanie bardziej. Właśnie to miałem na myśli. Ale czy dyskretne wyrażanie oznacza brak takich zachowań czy tylko ich dyskretne wyrażanie? >>A tak BTW - o jakich społeczeństwach mówisz? >Miałem na myśli głównie społeczeństwa rdzenne Ameryki Południowej. Urarina, Secoya, Shuar. Ogólnie cała Amazonia. Ciężko w internecie odnaleźć szczegółowe informacje. Najlepiej tam po prostu pojechać, albo znaleźć chociaż kogoś kto się zna, a już najlepiej to pojechać tam z nim. Hmm... bardzo chętnie, ale trochę trudno wykonalne dla mnie. Coś jak stary zwyczaj eskimoski, kiedy gościowi oferowano żonę, ale zdradę potajemnie już by potępiono? Myślę, że oni również mają "własne" rzeczy, tyle, że dla nas może to być trudne do interpretacji. Np. przyzwyczailiśmy się do "własności" np. żony, więc społeczeństwa luźno traktujące seks są dla nas dziwaczne. Ale są a raczej były. Tyle, że te same społeczeństwa mogły zabić za próbę kradzieży kazuara (przykład z nieba, równie dobrze mógł to być indyk). Jeśli nie prowadzą magazynowania żywności, to nie przywiązują do własności pokarmów uwagi, ale mogą być bardzo restrykcyjni w przestrzeganiu kolejności jedzenia, co dla obserwatora może być trudne do zauważenia. Dlatego nie spieszyłabym się z zachwytem.
|
|
 | | Rigoletto (3891 punktów) | > Zgadzam się, egoizm ukształtował całą naszą cywilizację. Nie jest jednak "prawem naturalnym". Nie jest nawet wynikiem ewolucji. W ogóle go nie powinno być. U człowieka, który będzie żył z dala od cywilizacji nigdy nie pojawi się egoizm. To rodzice, rodzina, znajomi i nieznajomi, cała kultura i społeczeństwo, które nas otacza jest źródłem egoizmu, który z kolei jest źródłem materializmu, gospodarki, kapitalizmu, własności prywatnej, a nawet małżeństw.No cóż. Wymieniłeś same silne strony cywilizacji.  Ale jakim cudem cywilizacja ludzka; nie jest Twoim zdaniem efektem ewolucji i praw naturalnych? Kosmici nam ją narzucili; czy może bogowie?
|
|
|  | | MUZGOJAD (276 punktów) | > No cóż. Wymieniłeś same silne strony cywilizacji.  Cywilizacji? Nie wiem, może wymieniłem silne strony cywilizacji (silne Twoim zdaniem, moim nie), ale robiłem to myśląc o najsłabszych stronach ludzi. > Ale jakim cudem cywilizacja ludzka; nie jest Twoim zdaniem efektem ewolucji i praw naturalnych? Kosmici nam ją narzucili; czy może bogowie?Nie cywilizacja ludzka, a ego/egoizm. Ego nie jest "wadą wrodzoną", nie jest zapisane w naszym DNA, nie jest żadną mutacją. Mało ma wspólnego z ewolucją. Cywilizacja w dużej mierze opiera się właśnie na dbaniu o ego, na egoiźmie, szczególnie cywilizacja zachodu. Oczywiście duża część dorobku cywilizacyjnego związana jest z ewolucją człowieka, ale zawsze gdzieś wkrada się ego i egoizm.
|
|
| |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Nie cywilizacja ludzka, a ego/egoizm. Ego nie jest "wadą wrodzoną", nie jest zapisane w naszym DNA, nie jest żadną mutacją.
To skąd w takim razie Twoim zdaniem bierze się egoizm?
|
|
| | |  | daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >>Nie cywilizacja ludzka, a ego/egoizm. Ego nie jest "wadą wrodzoną", nie jest zapisane w naszym DNA, nie jest żadną mutacją. >To skąd w takim razie Twoim zdaniem bierze się egoizm?
IMHO egoizm jest formą instynktu samozachowawczego.
|
|
| | |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | >To skąd w takim razie Twoim zdaniem bierze się egoizm? Już tłumaczyłem (wiem, bardzo wybiórczo, ale to długi wykład). Rzeczywistość jaka nas otacza, w dużej mierze społeczeństwo i kultura, powodują wytworzenie się u człowieka ego i egoizmu.
|
|
 | | setarkos (10757 punktów) | >.. społeczeństwo, które nas otacza jest źródłem egoizmu W sensie poznawczym tak - egoizm jako odróżnienie racji własnej od racji wspólnych (wielopodmiotowych), nie zacznie być uświadamiany bez 'tła' kultur społecznych.
|
|
| Rigoletto (3891 punktów) | > Czy prawdziwy racjonalista powinien byc pozbawiony skrupulow po brzegi wypelniony egoizmem i> sprytnie wykorzystywac panujace na Ziemi zasady dla wlasnych korzysci?To zależy. Zbytnie okazywanie egoizmu może sprowadzić na egoistę kłopoty; dlatego warto posiłkować się dużą dawką hipokryzji.  Warto popełniać niecne postępki dla własnej korzyści; ale trzeba uważać aby nikt się o tym nie dowiedział. Ci którzy opanowują tę sztukę; osiągają sukcesy ...
|
|
 | | MUZGOJAD (276 punktów) | >Ci którzy opanowują tę sztukę; osiągają sukcesy ...
Może w karierze. Dla mnie to strata życia.
|
|
|  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Ci którzy opanowują tę sztukę; osiągają sukcesy ...> Może w karierze. Dla mnie to strata życia.A co nie jest Twoim zdaniem stratą życia? Altruizm? Bardzo dobrze. Im więcej altruistów; tym lepiej dla nas - egoistów.
|
|
| |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | Zbyt dużo by tłumaczyć.
|
|
1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci?A co niby miałoby pchać racjonalistę do niemoralności? > Czy prawdziwy racjonalista powinien byc pozbawiony skrupulow po brzegi wypelniony egoizmem i sprytnie wykorzystywac panujace na Ziemi zasady dla wlasnych korzysci?Jasne! Ja tam bez żadnych skrupułów wykorzystuję. Gdyby zasady były inne (a bywały) musiałbym może bić, gwałcić, mordować, ... a tak to rozmawiam, kocham, pracuję.... i mam wielkie szanse, że nie będę bity, gwałcony, mordowany... 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| Marcuch (664 punktów) | > Wiec co trzyma racjonaliste przy moralnosci?Wyznawany przezeń system wartości. System podpowiada cele, racjonalność - środki, ew. jakie cele pośrednie podejmować. System uznaje się aktem wiary, niejako z definicji. > Prawa naturalne? Zalozmy, ze tak.Odpada, ze względu na naturalistic fallacy, czy tam "gilotynę Hume'a". Stare i wyprane. > Czy prawdziwy racjonalista powinien być pozbawiony skrupulow po brzegi wypelniony egoizmem i> sprytnie wykorzystywac panujace na Ziemi zasady dla wlasnych korzysci?To są przykazania mądrości, ale nie racjonalności. Mądrość można sprowadzić np. do: "Działaj tak abyś żył jak najdłużej i żeby ci się dobrze powodziło" (Bocheński). Racjonalność to, jeśli dobrze rozumuję, pewna technologia życia, zbiór nakazów warunkowych, o formie: "Aby zrealizować taki cel, należy czynić tak a tak". Przy takiej zgrabnej definicji racjonalność nie musi (ale może) kłócić się np. ze stosunkiem do istnienia Boga, ani z zasadami moralnymi opartymi na wierze. Fides et ratio, samo życie. ps Nie jestem Jezuitą.
|
|
 | | Besaleelem (160 punktów) | >> Prawa naturalne? Zalozmy, ze tak. >Odpada, ze względu na naturalistic fallacy, czy tam "gilotynę Hume'a". Stare i wyprane.
W tej kwestii Hume się mylił.
|
|
|  | | Marcuch (664 punktów) | >>> Prawa naturalne? Zalozmy, ze tak. >>Odpada, ze względu na naturalistic fallacy, czy tam "gilotynę Hume'a". Stare i wyprane. >W tej kwestii Hume się mylił. Aha. No dobra, to... przepraszam.
|
|
| |  | | Besaleelem (160 punktów) | >>W tej kwestii Hume się mylił. >Aha. No dobra, to... przepraszam.
nie ma za co
(...)Problem wyprowadzenia powinności z jest został klarownie postawiony przez Hume'a w znanym fragmencie "Traktatu o naturze ludzkiej": Argumentacja Hume'a opiera się na regule poprawności sylogizmu, która zakazuje wprowadzania we wniosku czwartego terminu. Regule te Hume uogólnia do postaci głoszącej, iż we wniosku nigdy nie należy wprowadzać terminów, które nie występują w przesłankach. Zatem odkrycie, iż w oparciu o przesłanki będące zdaniami opisowymi nie można dojść do wniosku, który jest zdaniem normatywnym lub oceniającym, jest logicznym truizmem. W istocie jednak Hume chce wyrazić myśl głębszą - iż nie można przez odwołanie się do doświadczenia empiryczne sfalsyfikować norm i ocen.(...) Wojciech Załuski . Błąd naturalistyczny
Sęk w tym, że tylko logicznym truizmem. A mnie interesuje jak jest naprawdę."To, co powinno być" można wyprowadzić z "tego, co jest". gdyż i tak na ogół się robi.
|
|
| | |  | | Marcuch (664 punktów) | > Sęk w tym, że tylko logicznym truizmem. A mnie interesuje jak jest naprawdę."To, co powinno być" można wyprowadzić z "tego, co jest". gdyż i tak na ogół się robi.  Przykro mi, ale nie będę bawił się teraz w wykładowcę. Może Moore albo Nagel będą łatwiejsi niż Hume. Jakieś "wprowadzenie do etyki"... Jest też taka stara książka Ziembiński "Logika praktyczna". eot.
|
|
| | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | To znaczy "...reguła poprawności sylogizmu, która zakazuje wprowadzania we wniosku czwartego terminu...", uniemożliwia wyprowadzenie sprawiedliwości, z doświadczenia?
Bo chyba to się starasz powiedzieć.
Nawet dziecko układające orzechy włoskie to na swoją stronę, to na stronę brata doświadcza tego czym jest sprawiedliwość.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|