 |
Ateizm jako świecka religia. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-01-2011 23:06 | angorek333 (75 punktów) | Ateizm jako świecka religia.
2 na 2 | Podejrzewam, że taka teza już się pojawiła. Jednak pewnego razu obudziłem się zlany potem z przekonaniem, że mój światopogląd jest religią. Religią , opierającą się na wierze w racjonalny i wytłumaczalny wszechświat. Wiara ta implikuje oczywiście brak bytów nadprzyrodzonych czyli wszystkich potworów spagetti czy bogów wszechrzeczy. I tutaj kilka pytań? Czy mój ateizm, który wedle definicji wiki jest silny jest: a) religią? b) wiarą?
Dlaczego tak? Albo czemu nie? Zapraszam do dyskusji. Mnie jakoś nie przeraża termin świecka wiara. Zwłaszcza, że sądzę o założeniu nie istnienia stwórcy wszechświata jako o tezie irracjonalnej. Podobnie jak założenie jego istnienia. Najohydniej w świecie każde rozwiązanie z wyjątkiem może leniwego agnostycyzmu domaga się wiary.
Tak przy okazji. Witam i dzień dobry. To mój racjonalistyczny debiut na tym forum zatem proszę tylko "stąpaj łagodnie".
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | VaeSapiens (237 punktów) | Sprawdźmy najpierw definicję "wiary" i "religii" (Posiłkuje się wikipedią) Cytat:Religia - system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka). Już z definicji religii,jakikolwiek ateizm do religii nie należy. Nie spełnia norm religii. Nie słyszałem o praktykach ateistycznych, nie słyszałem o doktrynie ateistycznej, ani o rytuałach czy nawet wspólnocie (czy organizację można uznać za wspólnotę religijną?) Cytat:Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości. W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary (zob. problem uzasadnienia) Jeśli twój ateizm jest silny (serio? Masz 100% pewności, że nie istnieje Absolut?) to poniekąd wpada do definicji wiary.
|
|
 | | angorek333 (75 punktów) |
Cytat:Już z definicji religii,jakikolwiek ateizm do religii nie należy. Nie spełnia norm religii. Nie słyszałem o praktykach ateistycznych, nie słyszałem o doktrynie ateistycznej, ani o rytuałach czy nawet wspólnocie (czy organizację można uznać za wspólnotę religijną?) Spotkałem takich, którzy za takie praktyki uważają humanizm oraz praktyki humanistyczne. śluby, chrzciny i inne podobne. Cytat:> Jeśli twój ateizm jest silny (serio? Masz 100% pewności, że nie istnieje Absolut?) to poniekąd wpada do definicji wiary. No gdybym miał 100% pewności, to nie mógł bym mówić o wierze  Wtedy wiedziałbym, ze żaden absolut nie istnieje. Uważam , że wiara w nie istnienie bytu absolutnego pociąga za sobą mniej irracjonalnych konsekwencji niż wiara w istnienie tego absolutu. Każda próba doprecyzowania takiego potworka wiązałaby się z dalszym brnięciem w wiarę i dogmatyzacją. Zatem zachowując zdrowy rozsądek zdecydowałem się na przyjęcie irracjonalnego założenia o nie istnieniu takiego cudaka.
|
|
|  | 1 na 1 | VaeSapiens (237 punktów) |
>Spotkałem takich, którzy za takie praktyki uważają humanizm oraz praktyki humanistyczne. śluby, chrzciny i inne podobne.
A po co to komu?
|
|
| |  | | angorek333 (75 punktów) | Cytat: > A po co to komu?
Celne pytanie.
|
|
|  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Cytat:Już z definicji religii,jakikolwiek ateizm do religii nie należy. Nie spełnia norm religii. Nie słyszałem o praktykach ateistycznych, nie słyszałem o doktrynie ateistycznej, ani o rytuałach czy nawet wspólnocie (czy organizację można uznać za wspólnotę religijną?) > Spotkałem takich, którzy za takie praktyki uważają humanizm oraz praktyki humanistyczne. śluby, chrzciny i inne podobne.Czy powyższe praktyki są konieczne do bycia humanistą lub ateistą (niekoniecznie jednoznaczne)? Czy można być humanistą/ateistą nie celebrując humanistycznych "obrzędów". Kto ustala ich liturgię? Gdzie wspólnota, którą te obrzędy mają łączyć? Gdzie dogmaty? Gdzie prawdy wiary i sztywne reguły odróżniania dobra od zła? Ateizm nie ma nawet szczątkowej struktury organizacyjnej, tak charakterystycznej dla religii. Wspólnota ateistów, to jak ktoś ładnie porównał, wspólnota kotów (może dlatego mam dwa koty że jestem ateistką? doskonale się rozumiemy i potrafimy uszanować nawzajem nasz indywidualizm) - jesteśmy teraz razem, bo tak nam się podoba, ale zaraz każdy pójdzie swoją drogą. Spotkanie czterech ateistów może skutkować czterema różnymi opiniami na dowolny temat, poza jedynym wspólnym mianownikiem - brakiem wiary w bóstwa. Ale na tym mianowniku wspólnoty budować się nie da. Ani niczego co by nawet z daleka przypominało religię. I całe szczęście. Wspólnota, którą "w kupie" trzyma jedynie opozycja do innej wspólnoty to fatalny pomysł.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | | angorek333 (75 punktów) |
> Czy powyższe praktyki są konieczne do bycia humanistą lub ateistą (niekoniecznie jednoznaczne)?Idąc tym tropem zapytam? A czy żeby być katolikiem udział w praktykach religijnych jest konieczny? > Czy można być humanistą/ateistą nie celebrując humanistycznych "obrzędów". Kto ustala ich liturgię? Gdzie wspólnota, którą te obrzędy mają łączyć?Kto ustalał liturgie pierwszych chrześcijan. Kto "na boga ustala" liturgię księży w Polsce? Mam wrażenie, że mają ze 2-3 centrale, które ze sobą walczą. > Gdzie dogmaty? Gdzie prawdy wiary i sztywne reguły odróżniania dobra od zła?Dogmat nr 1. Wszechświat jest weryfikowalny Dogmat nr 2. Wszechświat jest wytłumaczalny. > Ateizm nie ma nawet szczątkowej struktury organizacyjnej, tak charakterystycznej dla religii. Wspólnota ateistów, to jak ktoś ładnie porównał, wspólnota kotów (może dlatego mam dwa koty że jestem ateistką? doskonale się rozumiemy i potrafimy uszanować nawzajem nasz indywidualizm) - jesteśmy teraz razem, bo tak nam się podoba, ale zaraz każdy pójdzie swoją drogą.O tutaj już muszę się zgodzić. > Spotkanie czterech ateistów może skutkować czterema różnymi opiniami na dowolny temat, poza jedynym wspólnym mianownikiem - brakiem wiary w bóstwa. Ale na tym mianowniku wspólnoty budować się nie da. Ani niczego co by nawet z daleka przypominało religię.No to akurat mają ze sobą więcej wspólnego niż 4 przypadkowi Polacy.  > I całe szczęście. Wspólnota, którą "w kupie" trzyma jedynie opozycja do innej wspólnoty to fatalny pomysł.Niestety realny. > "Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"Bardzo śliczne
|
|
| | |  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Czy powyższe praktyki są konieczne do bycia humanistą lub ateistą (niekoniecznie jednoznaczne)? >Idąc tym tropem zapytam? A czy żeby być katolikiem udział w praktykach religijnych jest konieczny?
Katolikiem? Oczywiście. O ile można być niepraktykującym chrześcijaninem, o tyle niepraktykujący katolik nie jest katolikiem, o czy niedouczeni "już nie katolicy" często nie wiedzą.
>>Czy można być humanistą/ateistą nie celebrując humanistycznych "obrzędów". Kto ustala ich liturgię? Gdzie wspólnota, którą te obrzędy mają łączyć? >Kto ustalał liturgie pierwszych chrześcijan. Kto "na boga ustala" liturgię księży w Polsce? Mam wrażenie, że mają ze 2-3 centrale, które ze sobą walczą.
Oficjalna liturgia jest jedna, z pewnymi wariantami. A że spora cześć kleru w Polsce to nieświadomi heretycy, bo nasz polski ludowy katolicyzm jest z punktu widzenia oficjalnej watykańskiej teologii przesiąknięty herezją (manicheizm co krok), to inna sprawa.
>>Gdzie dogmaty? Gdzie prawdy wiary i sztywne reguły odróżniania dobra od zła? >Dogmat nr 1. Wszechświat jest weryfikowalny
To jest dogmat ateistyczny? Znam ateistów którzy się z tym nie zgodzą i to dalej są ateiści, bo dalej nie wierzą w bóstwa, co jest warunkiem zarówno koniecznym jak i wystarczającym do bycia ateistą.
Zresztą to jest tylko założenie.
>Dogmat nr 2. Wszechświat jest wytłumaczalny.
Też założenie. I reszta jak wyżej.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| | |  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > Dogmat nr 1. Wszechświat jest weryfikowalny. > Dogmat nr 2. Wszechświat jest wytłumaczalny.
Doświadczenie uczy, że to nie są dogmaty tylko fakty.
|
|
| | | |  | | angorek333 (75 punktów) | > > Dogmat nr 1. Wszechświat jest weryfikowalny.> > Dogmat nr 2. Wszechświat jest wytłumaczalny.> Doświadczenie uczy, że to nie są dogmaty tylko fakty.> To fakt czy opinia?
|
|
|  | 1 na 1 | PKowalski (1042 punktów) | >Spotkałem takich, którzy za takie praktyki uważają humanizm oraz praktyki humanistyczne. śluby, chrzciny i inne podobne. Chrzciny humanistyczne? Hm... to, o czym piszesz, to tak zwane rytuały przejścia. Wyraźnie istnieje ich potrzeba u wielu ludzi, nie muszą jednak wiązać się ze sferą sacrum, która jest wyróżnikiem religii. Powiedziałbym, jak przedmówca, choć ze wskazaniem na brak sfery sacrum jako kluczowy, że ateizm w takim rozumieniu nie jest religią.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | > Sprawdźmy najpierw definicję "wiary" i "religii" (Posiłkuje się wikipedią).Znamy ponad 600 definicji religii, w Wikipedii podane jest kilkanaście, dlaczego wybrał Pan akurat tą? > Już z definicji religii, jakikolwiek ateizm do religii nie należy. Nie spełnia norm religii.Której definicji? Buddyzm też nie spełnia? > Nie słyszałem o praktykach ateistycznych, nie słyszałem o doktrynie ateistycznej, ani o rytuałach czy nawet wspólnocie (czy organizację można uznać za wspólnotę religijną?)To może warto trochę poczytać? > Wiara jest terminem wieloznacznym.Tak, dlatego zgadzam się z zupełności z A. B. Izdebskim: Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. > Jeśli twój ateizm jest silny (serio? Masz 100% pewności, że nie istnieje Absolut?) to poniekąd wpada do definicji wiary."Absolut to odniesienie urojone", jak w swojej pracy pisze Bernard Korzeniewski: Za jedno z głównych przesłań niniejszej pracy, wielokrotnie już formułowane explicite, można uznać stwierdzenie, że nic się o świecie powiedzieć w sposób jakoś absolutny nie da.Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3724Opierając się o ludzką, a więc niedoskonałą - prawdę opartą tylko na nauce - mój ateizm graniczy z pewnością. Dlatego jestem ateistą tylko w 99,99%. Mnie wystarczy. >
|
|
 | | jederman (173 punktów) | > Sprawdźmy najpierw definicję "wiary" i "religii" (Posiłkuje się wikipedią)> Cytat:Religia - system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka). > Już z definicji religii,jakikolwiek ateizm do religii nie należy. Nie spełnia norm religii. Nie słyszałem o praktykach ateistycznych, nie słyszałem o doktrynie ateistycznej, ani o rytuałach czy nawet wspólnocie (czy organizację można uznać za wspólnotę religijną?)Nie zgadzam się z tym poglądem. Według mnie pewne formy ateizmu jako żywo podpadają pod powyższą definicję (uwaga: nie zamierzam twierdzić, że podpadają pod nią wszystkie formy). Oto przykład (punkt po punkcie, z powyższej definicji): 1. "Określenie relacji między sacrum a społeczeństwem, grupą lub jednostką". Proszę bardzo, określamy: sacrum jest sferą pustą, relacja między sacrum a społeczeństwem itp. jest relacją pustą. 2. wymiar doktrynalny: negujemy sferę sacrum. Głosimy, że tezy metafizyczne dotyczące tej sfery są fałszywe, ewentualnie bezsensowne. Przyciśnięci do muru, uciekamy jednak w slogany i ogólniki, ewentualnie ratujemy się rytuałami - patrz punkt trzeci. 3. Kult i rytuały: za wikipedią, rytuał to "zespół specyficznych dla danej kultury symbolicznych sekwencji sformalizowanych czynów i wypowiedzi, wykonywanych w celu osiągnięcia pożądanego skutku, który jednakże może być znacznie oderwany od pozornie oczywistego celu funkcjonalnego". Ateistyczne rytuały odprawiane są w różnych miejscach; jednym z nich jest forum racjonalista.pl  Należą do nich: - rytualne powtarzanie takich słów jak 'ciemnogród', 'religianctwo', 'zabobon', 'katole' itp. Pozornie oczywisty cel funkcjonalny: zdemaskowanie fałszu religii. Rzeczywisty pożądany skutek: utwierdzenie się we własnym poczuciu elitarności i wyższości nad niewtajemniczonym plebsem.
- magiczno-rytualne operowanie terminem 'racjonalizm' bez głębszej refleksji nad sensem tego terminu. Pozorny cel funkcjonalny i rzeczywisty pożądany skutek - jak wyżej.
4. Sfera społeczno-organizacyjna: wspólnoty internetowe. Proszę tego nie lekceważyć, strefa oddziaływania tego medium jest obecnie naprawdę duża. 5. Duchowość indywidualna: (a) aspekt pozytywny - mistyka postępu (radosna, silnie przeżyta wiara w bezgraniczną moc człowieka); (b) aspekt negatywny - silne przeżywanie groźnej obecności Wielkiego Szatana (Kościoła Rzymskokatolickiego). Taka forma ateizmu jest moim zdaniem religią w sensie podanej definicji; przeczy to więc tezie, że "jakikolwiek ateizm do religii nie należy". I tyle. (Ach, na koniec chciałbym jednak jeszcze raz podkreślić: ja nie stawiam tezy mocniejszej w stylu "każda forma ateizmu jest religią". Chodziło mi tylko o wskazanie, że autor wątku zadaje całkiem sensowne pytanie, kiedy zastanawia się nad tym, czy jego własny ateizm nie ma przypadkiem charakteru religijnego).
|
|
2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Podejrzewam, że taka teza już się pojawiła.Owszem. I nieraz, pewnie, jeszcze się pojawi. "Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby" Zna to każdy, kto czytuje posty Maddy  > Jednak pewnego razu obudziłem się zlany potem z> przekonaniem, że mój światopogląd jest religią.> (...)> Mnie jakoś nie przeraża termin świecka wiara.Dostrzegam sprzeczność  Pozdrawiam
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
| adamzwawy (969 punktów) | Witam. Religia/wiara? Czemu nie. Wierzę w rozum ludzki, Twój i Mój. Wierzę że córka , gdy dorośnie będzie mądrzejsza ode mnie. Wierzę w ludzkość , że kiedyś nie trzeba będzie się bać innego człowieka Wierzę, więc jestem ....religijny/wierzący  PS A Twój ateizm... silny jesteś może swym rozumem/rozsądkiem?
|
|
 | | angorek333 (75 punktów) | > Witam.> Religia/wiara? Czemu nie.> Wierzę w rozum ludzki, Twój i Mój.> Wierzę że córka , gdy dorośnie będzie mądrzejsza ode mnie.> Wierzę w ludzkość , że kiedyś nie trzeba będzie się bać innego człowieka> Wierzę, więc jestem ....religijny/wierzący  > PS> A Twój ateizm... silny jesteś może swym rozumem/rozsądkiem?Silny. To pokraczny neologizm powstały na określenie czegoś czego nie powinno się stopniować  Mój rozsądek jako i ja ani nie jest silny ani słaby. Jest i staramy się dogadywać.
|
|
|  | 2 na 2 | adamzwawy (969 punktów) | "... Czy mój ateizm, który wedle definicji wiki jest silny jest:.." To Twój tekst
|
|
| |  | | angorek333 (75 punktów) | Nie neguję. Ale pochodzi z wiki. A nie rozumiem, jak można słabo albo silnie nie wierzyć w istnienie czegoś. Albo się w coś wierzy albo nie. Ale źródła większe niż ja. Wiki nie podskoczę, zatem przyjąłem za truizm i jaśnie panującą definicję.
|
|
| | |  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | > nie rozumiem, jak można słabo albo silnie nie wierzyć w istnienie czegoś.To może sobie poczytaj, jak wyjaśnia to pan, który spopularyzował (wymyślił?) tę skalę? To może pomóc w zrozumieniu Cytat:Uporządkujmy zatem przekonania o istnieniu Boga wzdłuż continuum, którego końce wyznaczają dwa skrajnie przeciwstawne poglądy. Oczywiście, jak przy każdym continuum, mamy w tu do czynienia z pełną stopniowalnością przekonań, niemniej jednak możemy je przedstawić za pomocą siedmiu "punktów krytycznych":
1. Silny teizm. Stuprocentowa pewność istnienia Boga. Odwołując się do słów Carla Gustawa Junga: "Ja nie wierzę. Ja wiem". 2. Bardzo wysokie prawdopodobieństwo, ale nie absolutna pewność. De facto teista. "Nie jestem bezgranicznie przekonany, ale głęboko wierzę w Boga, a moje życie opiera się na przekonaniu, że On tu jest". 3. Nieco powyżej pięćdziesięciu procent. W zasadzie agnostyk, acz skłaniający się ku teizmowi. "Nie mam pewności, ale raczej wierzę". 4. Dokładnie 50%. Pełna indyferentność. "Istnienie i nieistnienie Boga to równorzędne możliwości". 5. Nieco poniżej pięćdziesięciu procent. W zasadzie agnostyk, ale skłaniający się ku ateizmowi. "Nie mam pewności, ale raczej jestem sceptyczny". 6. Bardzo niskie prawdopodobieństwo (ale jednak nie pewność). De facto ateista. "Nie mam pewności, ale istnienie Boga uważam za mało prawdopodobne i na tym założeniu opiera się moje życie". 7. Silny ateizm. "Wiem, że nie ma Boga, z taką samą pewnością, z jaką Jung «wie», że on jest".
Byłbym zaskoczony, gdyby wielu ludzi zaliczyło się do kategorii 7., włączyłem tu ją jednak dla symetrii z kategorią 1., która jest całkiem licznie zasiedlona, gdyż natura wiary po prostu jest taka, że ludzie potrafią bezgranicznie akceptować jakieś przekonanie, nie mając ku temu żadnych racjonalnych przesłanek (Jung na przykład wierzył również, że niektóre książki z jego księgozbioru mogą spontanicznie eksplodować z głośnym hukiem). Ateiści natomiast nie żywią "wiary", choćby z tego powodu, że nie sposób wyłącznie rozumowo zdobyć pewność, że coś definitywnie nie istnieje. Dlatego właśnie kategoria 7. jest raczej pusta w przeciwieństwie do 1., która ma wielu zagorzałych zwolenników. Osobiście zaliczyłbym się do kategorii 6. (choć blisko mi do 7.) - w kwestii Boga jestem agnostykiem w takim samym stopniu, w jakim pozostaję agnostykiem w odniesieniu do istnienia wróżek. R. Dawkins
|
|
| | | |  | | angorek333 (75 punktów) | Widzisz. Mamy nawet kult świętych i proroków.  Wedle tej definicji Dawkinsa... ja w ogóle nie istnieje. Nie mam pojęcia czy bóg istnieje. Po prostu wierzę , że nie.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >Widzisz. Mamy nawet kult świętych i proroków.
Nie wiem- może macie. Mów za siebie, proszę (chyba, że to pluralis maiestaticus miała być).
>Wedle tej definicji Dawkinsa... ja w ogóle nie istnieje.
Doprawdy? Frapujące. Nie skomentuję- wszak prosiłeś o łagodność.
>Nie mam pojęcia czy bóg istnieje. Po prostu wierzę , że nie.
Świetnie. Baw się dobrze. Nigdzie nie jest przecież powiedziane, że wszyscy musimy jakoś szczególnie "pracować" nad swoim światopoglądem.
|
|
| | | | | |  | | angorek333 (75 punktów) | > >Widzisz. Mamy nawet kult świętych i proroków.> Nie wiem- może macie. Mów za siebie, proszę (chyba, że to pluralis maiestaticus miała być).Mówiąc my miałem na myśli: My ateiści. Wybacz nieścisłość. Jeżeli przez błąd jakiś lub przeoczenie pochopnie określiłem Cię tym mianem. Przebacz. > Doprawdy? Frapujące. Nie skomentuję- wszak prosiłeś o łagodność.Łagodność, ale nie protekcjonalność.  > Świetnie. Baw się dobrze. Nigdzie nie jest przecież powiedziane, że wszyscy musimy jakoś szczególnie "pracować" nad swoim światopoglądem.Teraz już my?
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Mówiąc my miałem na myśli: My ateiści. Wybacz nieścisłość. Jeżeli przez błąd jakiś lub przeoczenie pochopnie określiłem Cię tym mianem.
Proponuję, byś na przyszłość ograniczał wypowiadanie się za zbiorowość, która niekoniecznie poczuwa się do twoich konceptów życiowych i intelektualnych. Kategorię "my" ogranicz najlepiej do "my, użytkownicy tego forum"- i w takich sformułowaniach również staraj się nie szarżować, bo pisanie na tym portalu wspólnoty poglądów czy przemyśleń wcale nie gwarantuje. Doprecyzuję zatem. Być może wy, kolego angorek, macie kult świętych i proroków, ale mojej osoby, niezależnie od mojego ateizmu do kategorii "my" nie włączaj, bo mój ateizm zdaje się być nieco inny od twojego.
>Łagodność, ale nie protekcjonalność.
Było nie prosić i było przemyśleć nieco dogłębniej swój komentarz.
>Teraz już my?
My, użytkownicy tego forum, nie musimy koniecznie myśleć, jakkolwiek byłoby to wskazane i jest zazwyczaj dobrze widziane. Obowiązku nie ma- nie przewiduje go regulamin.
|
|
4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | > Podejrzewam, że taka teza już się pojawiła. Jednak pewnego razu obudziłem się zlany potem z> przekonaniem, że mój światopogląd jest religią. Religią , opierającą się na wierze w racjonalny i> wytłumaczalny wszechświat.Dopóki nie modlisz się do racjonalnego wszechświata to wszystko O.K.
|
|
 | | angorek333 (75 punktów) | > >Podejrzewam, że taka teza już się pojawiła. Jednak pewnego razu obudziłem się zlany potem z> >przekonaniem, że mój światopogląd jest religią. Religią , opierającą się na wierze w racjonalny i> >wytłumaczalny wszechświat.> Dopóki nie modlisz się do racjonalnego wszechświata to wszystko O.K.  > Modlę się tylko do tej najmniej racjonalnej, najbardziej chaotycznej części
|
|
2 na 2 | neurosurgery (2484 punktów) | > a) religią?Odpada od razu, sprzeczne z definicją. > b) wiarą?Nie będę gorszy i też posłużę się wikipedią. "W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary." No więc, czy ateizm jest wiarą? Odpowiem - nie! My nie wierzymy, my wiemy. Nie potrzebuję wierzyć, że wyewoluowałem - nauka mnie o tym zapewnia. Nie potrzebuję wierzyć, że ziemia jest okrągła, że człowiek składa się z atomów. Nauka pozbawia nas (mnie przynajmniej) tej wiary. A jeżeli ktoś chce nazywać badanie niewyjaśnionych zjawisk i wysuwanie hipotez (np. fizycy teoretyczni) w celu ich wyjaśnienia wiarą, to droga wolna. Hipoteza naukowa musi posiadać element zawierzenia, ale w przeciwieństwie do wiary (w pojęciu przekonania) nie przyjmuje czegoś za pewnik. Naukowcy szybko weryfikują swoje prace i dopóki nie uzyskają ostatecznego dowodu na poparcie hipotezy to często ją zmieniają. Jeżeli wierzysz w coś/kogoś w pojęciu religijnym nic zmienić nie możesz. Pozdrawiam.
|
|
 | | angorek333 (75 punktów) |
Cytat:No więc, czy ateizm jest wiarą? Odpowiem - nie! My nie wierzymy, my wiemy. Nie potrzebuję wierzyć, że wyewoluowałem - nauka mnie o tym zapewnia. Ale wierzymy nauce. Być może nauka się myli. Cytat:Nie potrzebuję wierzyć, że ziemia jest okrągła, że człowiek składa się z atomów. Nauka pozbawia nas (mnie przynajmniej) tej wiary. Musisz uwierzyć przynajmniej w poznanie empiryczne, żeby to przyznać Cytat: Naukowcy szybko weryfikują swoje prace i dopóki nie uzyskają ostatecznego dowodu na poparcie hipotezy to często ją zmieniają. Jeżeli wierzysz w coś/kogoś w pojęciu religijnym nic zmienić nie możesz. Pozdrawiam.  Nie szukam ani oświecenia religijnego ani naukowego... szukam raczej spójnej odpowiedzi na nurtujący mnie problem. Ulegam przed siłą argumentacji dotyczącą religii co mnie w pewien sposób zadowoliło a w pewien rozczarowało. W kwestii wiary nie byłbym taki spokojny. Zwłaszcza, że luźno parafrazując jedną z wypowiedzi. Wiara w rzeczy małe to nasz powszedni chleb. Nawet w ten chleb trzeba zawierzyć, że rano będzie albo wykupić całą piekarnię i 10kg cukru.
|
|
| Madman (7811 punktów) | >I tutaj kilka pytań? Czy mój ateizm, który wedle definicji wiki jest silny jest: >a) religią? >b) wiarą? Silny ateizm to nie "stuprocentowa pewność" ani "wiara w nieistnienie". To po prostu brak wiary w Boga. Silny brak wiary.
Zatem, jeśli chodzi o wiarę bądź jej brak - jestem ateistą. Gdy natomiast chodzi o kwestię istnienia bądź nieistnienia Boga - jestem agnostykiem.
|
|
1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Podejrzewam, że taka teza już się pojawiła. Jednak pewnego razu obudziłem się zlany potem z przekonaniem, że mój światopogląd jest religią. Religią , opierającą się na wierze w racjonalny i wytłumaczalny wszechświat.
-Mylisz pojęcie religii ze światopoglądem. Religia nie pozwala ci swobodnie interpretować rzeczywistości i zmieniać swojego systemu wierzeń zależnie od poznanych faktów, racjonalizm na tym się opiera i tym się kieruje. Możesz nazwać nawet swój światopogląd wiarą, ale "broń boże" religią.
Nie przyłączaj się do tłumu, wyrób sobie własne zdanie oparte na faktach !
|
|
 | 1 na 1 | angorek333 (75 punktów) | W pełni mnie przekonuje to wyjaśnienie. Dziękuję
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Dlaczego tak? Albo czemu nie? Zapraszam do dyskusji. >Witam i dzień dobry. To mój racjonalistyczny debiut na tym forum zatem proszę tylko "stąpaj łagodnie". Serdecznie witam Pana na naszym forum. Bardzo chętnie z Panem porozmawiamy, ale do rozmowy warto się przygotować. W menu naszej strony jest ikonka "Forum" należy w nią kliknąć i otworzą się "Działy forum". Wybrać np "Filozofia i światopogląd" i poczytać o czym już rozmawialiśmy. Trudno jest tu "odkryć Amerykę", ale zawsze można wnieść jakieś nowe aspekty lub różnicę w spojrzeniu. A tak, gdy ktoś się rano obudzi i krzykiem eureka zaczyna opisywać swoje nocne zmory, to trudno traktować go poważnie.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@
|
|
 | | angorek333 (75 punktów) |
>Serdecznie witam Pana na naszym forum. >Bardzo chętnie z Panem porozmawiamy, ale do rozmowy warto się przygotować. >W menu naszej strony jest ikonka "Forum" należy w nią kliknąć i otworzą się "Działy forum". >Wybrać np "Filozofia i światopogląd" i poczytać o czym już rozmawialiśmy. Trudno jest tu "odkryć Amerykę", ale zawsze można wnieść jakieś nowe aspekty lub różnicę w spojrzeniu. >A tak, gdy ktoś się rano obudzi i krzykiem eureka zaczyna opisywać swoje nocne zmory, to trudno traktować go poważnie. >Pozdrawiam serdecznie. >@@@
Witam Pana serdecznie. Niestety czytając Pańskie słowa zmuszony jestem przyjąć, że zupełnie rozminął się Pan ze zrozumieniem istoty mojego posta. z pokorą i uniżeniem angorek333
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Niestety czytając Pańskie słowa zmuszony jestem przyjąć, że zupełnie rozminął się Pan ze zrozumieniem istoty mojego posta. >z pokorą i uniżeniem Z pokorą i uniżeniem przyznaję, że zawsze mogę się pomylić. Dlatego ponownie przeczytałem Pańskie wprowadzenie w ten wątek i muszę powtórzyć, że dobrze by było najpierw przeczytać wiele naszych dyskusji na zbliżone tematy zanim założył Pan swój wątek. Oczywiście takiego wymogu nie ma, ale gdyby Pan tak zrobił to może wówczas uniknął by Pan zadania dosyć dziwnie sformułowanego pytania:
Czy mój ateizm, który wedle definicji wiki jest silny jest: a) religią? b) wiarą?
Dlaczego tak? Albo czemu nie? Zapraszam do dyskusji.
Podobnemu do pytania: Czy to co rano piję jest płynem, czy herbatą? ____________________________________________ Pański ateizm może być wiarą, może być i religią i jedno drugiemu nie przeczy. Może wynikać ze sceptycyzmu naukowego lub naturalizmu ontologicznego lub być wynikiem tego, że Jędza z Pańskiego księdza. __________________________________________ Już liczyłem na Pana, że choć po odniesieniach się do Pańskiego wątku innych dyskutantów i mojego, pomyśli Pan trochę, ale jak widzę woli Pan pozostać przy swoim: Jednak pewnego razu obudziłem się zlany potem z przekonaniem, że mój światopogląd jest religią. To ja jednak patrząc na Pana nadal z życzliwością pozostanę jeszcze przy swoim: Gdy ktoś się rano obudzi i krzykiem eureka zaczyna opisywać swoje nocne zmory, to trudno traktować go poważnie.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | | angorek333 (75 punktów) |
> Oczywiście takiego wymogu nie ma, ale gdyby Pan tak zrobił to może wówczas uniknął by Pan zadania dosyć dziwnie sformułowanego pytania:> Czy mój ateizm, który wedle definicji wiki jest silny jest: >a) religią? >b) wiarą?
W moim przypadku otrzymałbym nawet bardzo podobną odpowiedź, to co piję co dzień rano jest płynem i z całą pewnością nie jest to herbata
>Pański ateizm może być wiarą, może być i religią i jedno drugiemu nie przeczy. >Może wynikać ze sceptycyzmu naukowego lub naturalizmu ontologicznego lub być wynikiem tego, że Jędza z Pańskiego księdza.
Ostatnim razem jak widziałem człowieka okazało się, że zmienił branżę, teraz jest socjologiem.
>Już liczyłem na Pana, że choć po odniesieniach się do Pańskiego wątku innych dyskutantów i mojego, pomyśli Pan trochę, ale jak widzę woli Pan pozostać przy swoim: [color=blue]Jednak pewnego razu obudziłem się zlany potem z przekonaniem, że mój światopogląd jest religią.> To ja jednak patrząc na Pana nadal z życzliwością pozostanę jeszcze przy swoim:> Gdy ktoś się rano obudzi i krzykiem eureka zaczyna opisywać swoje nocne zmory, to trudno traktować go poważnie.Bardzo się cieszę, że zbliżamy się w naszej co prawda krótkiej wymianie zdań do wspólnego mianownika. Tym bardziej cieszy mnie, że po tak krótkiej. Z niezmiennym oddaniem angorek333
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
>Bardzo się cieszę, że zbliżamy się w naszej co prawda krótkiej wymianie zdań do wspólnego mianownika. I niech tak pozostanie. Nie mam wpływu na wszystko, a zresztą bym nie chciał.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
8 na 8 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Podstawowa różnica między religią a ateizmem łączonym z poglądem o dostępnym nauce wszechświecie jest podejście do tegoż wszechświata! Taki ateizm bada wszechświat, a religia z góry wie jaki jest wszechświat, bo ma dogmaty i Tradycje. Ateizm podobny jest do statku płynącego po oceanie wszechświata - w sposób twórczy załoga stara się sterować w zależności od warunków (korzystając z koncepcji stworzonych w nauce). A w religii jest dryfująca góra lodowa - po prostu dryf, niesterowalność, niezmienność, większość lodu utopiona i tylko mniejszość jest ponad powierzchnią. Za to w złych czasach, gdy jest zimno, w prosty sposób góra lodowa regeneruje się zbierając wszystko, czego się dotknie. Nie wyobrażam sobie, by można było stworzyć statek z lodu. Można oczywiście na krze lodowej postawić normalny maszt, zamontować ster i olinowanie, ale statek to nie będzie. Statek to złożona konstrukcja, a załoga współdziała w dążeniu do celu. Na górze lodowej nie ma żadnego współdziałania w dążeniu do celu, jest tylko mechanizm obrastania, bo woda wokół lodu jest zawsze zimna. Pozdrawiam
Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
|
|
 | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Świetna przypowieść.  Nas opromienia światłość i dzięki temu odtopiliśmy się od góry lodowej nadal w ciemności i chłodzie przebywającej. Zależnie od tego jak bardzo opromienia nas światło umysłu i wiedzy naukowej dochodzimy do różnych temperatur i w różnych odległościach od góry lodowej się znajdujemy. Jedni są bliżej jak choćby wątpiący,(ale nadal zamrożeni) Drudzy dalej jak agnostycy.(na granicy faz w połowie z lodu w połowie z cieczy) Trzeci już prawie w 100% ciekli ale kryształek lodu w sercu kłuje. Ostatni z ostatnich Ci ,którzy będą pierwszymi w królestwie bez Bogów. Ci którzy ani nie tworzą ateo religii ani wiary u nich za grosz. Czyli na przykład Ja w pełni ciekły i na oszustwa religii wściekły. Pozbawiony rozterek filozofii i sztuczek semantyki.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Każdy interpretuje, jak chce, niekoniecznie, jak to powyżej. Zależy, jaką część uzna za ważną. Pozdrawiam
Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
|
|
 | 1 na 1 |
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > www.metaca(*)krete_aircraft_carrier_in_ww2/> a jednak.Bardzo fajne. Z tego, co zrozumiałem, topi się jednak, więc trzeba 'pykrete' oziębiać od środka. Niemniej punkt dla Ciebie. Da się ze 'zmodyfikowanego lodu' budować statki. Pozdrawiam
Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
|
|
wiarus (32 punktów) (zablokowany) | W historii niejednokrotnie pojawiały się ruchy świeckie, które mimo areligijnych postulatów do złudzenia swoimi przekonaniami przypominały ruchy religijne. W tej kategorii można umieścić marksizm czy Jakobinów z czasów Rewolucji Francuskiej głoszących otwarcie kult rozumu. Jeszcze dłuższą historię ma utopizm. Profesor Kołakowski napisał kiedyś bardzo trafne zdanie zauważając, że schemat poszukiwania bytów idealnych zachodzi nie tylko wewnątrz stricte religijnych ruchów. Śledząc myśl utopijną filozof doszedł do wniosku, że: "Na miejsce krytyki ziemi w imię nieba pojawia się tedy krytyka kultur w imię człowieczeństwa naturalnego. O ile mistycy zestawiali uniwersalną, od poszczególnych kultury niezawisłą kondycję ludzką, z autentycznym człowieczeństwem spełnionym w absolucie, o tyle naturaliści zestawiają każdą z osobna kondycję kulturalną z autentycznym człowieczeństwem spełnionym w imperatywach natury; nie jest istotne czy uważają ów imperatyw za coś co kiedyś lub gdzieś spełnione zostało faktycznie czy też za wzór po prostu, ku któremu zmierzać należy, ale wzór nie wymyślony zwyczajnie, lecz odkryty w prawidłach przyrody."
Widać dość wyraźnie, że wiara w jakiś idealistyczny byt, bądź to społeczny bądź to boski, może się pojawić zarówno u mistyków jak i u tych, którzy chcą uzdrawiać kultury poszczególnych narodów bowiem uwierzyli, że powinny te narody dążyć do ideału X. Oprócz wcześniej wymienionych mamy dzisiaj w XXI ruchy naturalistyczne na zachodzie świata, które oferują dotarcie do świata w którym nie będzie wojen, biedy, nienawiści, różnic religijnych, materialnych, płciowych czy smutku. Mechanizm jest ten sam: zarówno mistycy jak i naturaliści obiecują istnienie jakiś idealistycznych bytów do których w jakiś sposób mamy być w stanie dotrzeć.
Nie inaczej, jest w przypadku Racjonalista.pl, który idealnie wpisuje się w tematykę utopistyczną. Jednakże zwolenników nikt nie przekona bowiem tak silnie wierzą w swoje przekonania, że uznali je za prawdziwe. Tak samo jak mistykowi nie wytłumaczysz, że przecież nie można normalnie zobaczyć Boga o którym tak żywiołowo mówi tak i utopistom nie wytłumaczysz, że świat o którym mówią tak naprawdę nie istnieje. Nie rozumieją również, że ludziom w ogóle taka idea się nie podoba (tak jak nie można było przetłumaczyć Marksowi że robotnicy wcale nie chcieli takiego świata o którym on pisał choćby z tego powodu, że nie było czegoś takiego jak jednolita klasa robotnicza. Proletariat nigdy nie istniał - Marks to sobie wymyślił, uczynił z tego religię). Epoka utopizmu mimo upadku państw totalitarnych wcale się nie skończyła i jeszcze nie raz zobaczymy w swoim życiu mistyka czy naturalistę, który będzie nas chciał przekonać o tym, że ujrzał prawdę i abyśmy za nim podążali.
|
|
 | 6 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Muszę przypomnieć dowcip z lat utopizmu: Kto jest największym je....kiem w Polsce? Jak to? Nie wiesz? Towarzysz Gomułka. Potrafi pi.przyć sześć godzin o szklance wody. Teraz też, niektórzy tak mają, że panie im nie dają, więc próbują na stronie racjonalisty! ____________________________________________________________
>W historii niejednokrotnie pojawiały się ruchy świeckie, Tak, jednym z groźnieszych była Akcja Katolicka, a teraz świecka część Opus Dei.
>W tej kategorii można umieścić marksizm. Rzeczywiście potrzebna jest duża wiedza wyniesiona z lekcji religii aby maksizm zaliczyć do ruchów świeckich. Nie słyszał Pan nigdy o komunizmie i socjalizmie?
>Jeszcze dłuższą historię ma utopizm. A co to za kierunek lub doktryna?
>Profesor Kołakowski napisał kiedyś bardzo trafne Tak, profesor napisał wiele trafnych spostrzeżeń o głupocie wynikającej z religiności. Inteligentnym polecam np "Klucz niebieski"
>Nie inaczej, jest w przypadku Racjonalista.pl, który idealnie wpisuje się w tematykę utopistyczną. Ma Pan ogromną wiedzę. Szkoda, że tak bardzo ukrytą. Znając różne utopie, nie wiem co to jest tematyka utopistyczna. Więc należało by zdefiniować "ruch utopistyczny" i przedstawić dowody idealnego wpisywania się w tą tematykę Racjonalisty.
>Jednakże zwolenników nikt nie przekona bowiem tak silnie wierzą w swoje przekonania, że uznali je za prawdziwe. Tak mocno Pan wierzy w swoją prawdę i tak jest Pan intelektualnie ograniczony, że nie dopuszczenia innej opcji?
>Nie rozumieją również, że ludziom w ogóle taka idea się nie podoba Nie jestem co prawda rozumieją , ale wiem od zawsze, że wiedza i kultura są elitarne. Wszystkie badania socjologiczne pokazują silne korelacje religijności z poziomem życia i wykształcenia.
>(tak jak nie można było przetłumaczyć Marksowi że robotnicy wcale nie chcieli takiego świata o którym on pisał choćby z tego powodu, że nie było czegoś takiego jak jednolita klasa robotnicza. Były to ciężkie czasy. Nie było "Wiarusa". Pan już by Marksowi przetłumaczył.
>Proletariat nigdy nie istniał - Marks to sobie wymyślił, uczynił z tego religię. To wprost genialne stwierdzenie. Może Nobla Pan dostanie.
>Epoka utopizmu mimo upadku państw totalitarnych wcale się nie skończyła i jeszcze nie raz zobaczymy w swoim życiu mistyka czy naturalistę, który będzie nas chciał przekonać o tym, że ujrzał prawdę i abyśmy za nim podążali. Czytając Pańskie wypowiedzi taka dziwna myśl mi po głowie chodzi: religijny wyrób inteligentnopodobny, a poważnie to zastanawiam się z jakiego środowiska Pan się wywodzi i jakie Pan ma formalne wykształcenie, gdyż merytoryczny poziom Pańskich wypowiedzi jest żenujący. Tu chętnie czytamy ludzi, którzy mają poglądy zupełnie odmienne od naszych, ale którzy coś przeczytali, coś przemyśleli i mają coś do powiedzenia.
@@@ .
|
|
|  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | Coś mi się zdaje, że jest Pan idealnym przykładem człowieka poważnie pokrzywdzonego przez komunizm, który nie potrafi się zupełnie odnaleźć w dzisiejszym świecie i na siłę chce wszystkich zainteresować spuścizną PRLu. Udaje Pan, że zrozumiał Marksa. Wmawia Pan młodym ludziom, że socjalizm nadal ma coś więcej do zaproponowania ludzkości aniżeli w praktyce to pokazał. Pozuje Pan na jakiegoś intelektualistę, który przeczytał stosy książek, ale jak ktoś zadaje niewygodne pytanie albo powołuje się na niewygodne fakty to zawsze ma Pan jedną odpowiedź. Nieważne czy ktoś mówi o religii, ekonomii, literaturze czy czymkolwiek -Pańska odpowiedź to zawsze i wyłącznie parafraza komunizmu.
Ostatnio spotkałem bardzo ciekawego człowieka. Nie tyle sam człowiek co raczej zderzenie jego oczekiwań z rzeczywistością wydało mi się interesujące. Człowiek z wydawałoby się bogatym doświadczeniem, na odpowiedzialnym stanowisku kierujący firmą, a jednak jak gdyby zupełnie nie pasował do tego miejsca. Dyrektor placówki prywatnej, która do sprawnego funkcjonowania potrzebuje klientów, których trzeba po prostu zachęcić. Jednakże cały czas żył w przekonaniu, że jego formalna odpowiedzialność za pewne obowiązki powinna spadać na innych ludzi. Zupełnie tak jak to dawniej bywało - czy się stoi czy się leży pieniądz się należy. Nieważne czy coś jest rentowne czy nie, ale pieniądze i tak muszę zarobić. I w efekcie czego ten człowiek się nie dotknął to po prostu zepsuł. Gubił się w dokumentach, wszystko zostawiał na ostatnią chwilę, nie potrafił organizować czy przewidywać ani tym bardziej zrozumieć sensu placówki w jakiej się znalazł. Dziwił się, że musiał ponosić odpowiedzialność za własne błędy i zupełnie nie mógł tego zrozumieć. Zastanawiałem się przez kilka tygodni co powoduje, że ten człowiek tak dziwnie się zachowuje. Sprawiał wrażenie normalnego, ale był zagubiony w pełnieniu swoich obowiązków. W końcu zrozumiałem. Ten człowiek, już dość wiekowy, najzwyczajniej w świecie przeżył szok transformacji ustrojowej w roku 2010 mimo, że ta miała miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej. Ewidentny przypadek człowieka, który przeżył szok z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.
I tak czasem patrzę wokół siebie i widzę, że takich ludzi, którzy jeszcze nie przeżyli tego szoku transformacji ustrojowej może być niestety więcej.
|
|
| |  | 2 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Powtarzam: Czytając Pańskie wypowiedzi taka dziwna myśl mi po głowie chodzi: religijny wyrób inteligentnopodobny, a poważnie to zastanawiam się z jakiego środowiska Pan się wywodzi i jakie Pan ma formalne wykształcenie, gdyż merytoryczny poziom Pańskich wypowiedzi jest żenujący. Tu chętnie czytamy ludzi, którzy mają poglądy zupełnie odmienne od naszych, ale którzy coś przeczytali, coś przemyśleli i mają coś do powiedzenia.
Tu przedstawione teksty bronią się same.
Nawet kilku zdań na temat nie potrafi Pan sklecić? Napisał Pan tu teraz rzeczy oczywiste, że mnie Pan nie lubi i że się Panu wydaje, ale co to ma do przedmiotu rozmowy? Precyzyjnie nic!
@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 wiarus (32 punktów) (zablokowany) | Przedmiotem rozmowy jest, a w zasadzie miał być, zakres występowania mistycznego myślenia. Odwołałem się do historii utopizmu bowiem, jak sądzę, pokrywa się do z tematem wątku. Natomiast co Pan zechciał uczynić z mojej wypowiedzi ? Otóż nie interesuje Pana wątek tematu w ogóle, ale moje formalne wykształcenie bądź środowisko z jakiego pochodzę - czyli szukanie tematu do prymitywnej zaczepki. Woli Pan zagadywać mnie pytaniami o różnice między socjalizmem, a komunizmem, jak gdyby miało to jakiekolwiek znaczenie. Odwołuje się Pan do jakiś PRLowich dowcipów o "jeb...niu "i stosuje niskich lotów sarkazmy typu "zgłoś Pan swój tekst do nagrody Nobla". Przytacza Pan bezgranicznie głupie zdania typu "wszystkie badania socjologiczne pokazują silne korelacje religijności z poziomem życia i wykształcenia" na które nie można udzielać odpowiedzi nie tracąc jednocześnie szacunku do samego siebie. Czytał Pan te "wszystkie" badania ? Wszystkie badania pokazują to samo bez względu czy dotyczą USA, Polski, Chin czy Anglii ? Pana komentarz to nic więcej aniżeli internetowa bufonada domowej roboty filozofa, socjologia, religioznawcy i kogo tam jeszcze. Przecież ja nie mam zamiaru ani tym bardziej nie muszę prężyć muskułów by cokolwiek akurat Panu udowadniać. Naprawdę czy choć przez sekundę myślał Pan, że będę się przed Panem tłumaczył ze swojego wykształcenia oraz środowiska z jakiego się wywodzę ? No, ale przecież za kogo się Pan uważa, że w ogóle tego oczekuje od dyskutanta ? Jesteś Pan moim pracodawcą, przyjacielem, członkiem rodziny lub chcącym cokolwiek zrozumieć z wypowiedzi dyskutanta forumowiczem ?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Przedmiotem rozmowy jest, a w zasadzie miał być, zakres występowania mistycznego myślenia.Cytat: Inicjator wątku:
Czy mój ateizm, który wedle definicji wiki jest silny jest: a) religią? b) wiarą? Mnie jakoś nie przeraża termin świecka wiara. Zwłaszcza, że sądzę o założeniu nie istnienia stwórcy wszechświata jako o tezie irracjonalnej. Podobnie jak założenie jego istnienia. Najohydniej w świecie każde rozwiązanie z wyjątkiem może leniwego agnostycyzmu domaga się wiary.
Na te pytania starałem się odpowiedzieć. Nie Panu, gdyż Pan - z wielką pewnością swej mądrości - atakuje, a nie pyta, ale w tym wątku. Choć osobiście nie zauważyłem tu pytania o zakres występowania mistycznego myślenia.> Odwołałem się do historii utopizmu bowiem, jak sądzę, pokrywa się do z tematem wątku.Utopizm wg słownika to: skłonność do opierania życia na utopiach. Czy tematem wątku jest opieranie życia na utopiach? > Natomiast co Pan zechciał uczynić z mojej wypowiedzi?Odniosłem się bardzo konkretnie do wszystkich bzdur, które zechciał Pan napisać. Jak to wykazałem nie rozumie Pan nawet terminów, których Pan używa. > Otóż nie interesuje Pana wątek tematu w ogóle, ale moje formalne wykształcenie bądź środowisko z jakiego pochodzę - czyli szukanie tematu do prymitywnej zaczepki.Nie, nie szukam zaczepki z człowiekiem, który ma niewiele do powiedzenia. Interesuje mnie (tak ogólnie) socjologicznie: jak, tak ograniczone poglądy może mieć młody człowiek żyjący w wolnym europejskim kraju, ale spokojnie, aż tak bardzo mnie to nie interesuje. Mam dostęp do socjologicznych badań naszego społeczeństwa. Na przykład: Z badań przeprowadzonych wśród poborowych w wieku 18-19 lat wynika, że 80% nie rozumie prostego tekstu publicystycznego. Czyli ich zasób słów jest mniejszy niż pięć tysięcy.> Woli Pan zagadywać mnie pytaniami o różnice między socjalizmem, a komunizmem, jak gdyby miało to jakiekolwiek znaczenie.Czyżby to nie Pan napisał? Cytat:Pan Wiarus: >W tej kategorii można umieścić marksizm czy Jakobinów z czasów Rewolucji Francuskiej głoszących otwarcie kult rozumu. Jeszcze dłuższą historię ma utopizm.
>mistycy jak i naturaliści obiecują istnienie jakiś idealistycznych bytów do których w jakiś sposób mamy być w stanie dotrzeć.
>Nie inaczej, jest w przypadku Racjonalista.pl, który idealnie wpisuje się w tematykę utopistyczną. >Nie rozumieją również, że ludziom w ogóle taka idea się nie podoba (tak jak nie można było przetłumaczyć Marksowi że robotnicy wcale nie chcieli takiego świata o którym on pisał choćby z tego powodu, że nie było czegoś takiego jak jednolita klasa robotnicza. Proletariat nigdy nie istniał - Marks to sobie wymyślił, uczynił z tego religię). Epoka utopizmu mimo upadku państw totalitarnych wcale się nie skończyła i jeszcze nie raz zobaczymy w swoim życiu mistyka czy naturalistę, który będzie nas chciał przekonać o tym, że ujrzał prawdę i abyśmy za nim podążali.
Moje odpowiedzi odnosiły się konkretnie tylko do Pańskich stwierdzeń w tym poście. Można porównać - to w tym wątku. > Odwołuje się Pan do jakiś PRLowich dowcipów o "jeb...niu "i stosuje niskich lotów sarkazmy typu "zgłoś Pan swój tekst do nagrody Nobla".Proszę uwierzyć, że przy mojej wielkiej awersji do głupoty starałem się być bardzo grzecznym. Lepiej pomyśleć i sprawdzić co się napisało, niż brnąć dalej. > Przytacza Pan bezgranicznie głupie zdania typu "wszystkie badania socjologiczne pokazują silne korelacje religijności z poziomem życia i wykształcenia" na które nie można udzielać odpowiedzi nie tracąc jednocześnie szacunku do samego siebie. Z szacunku dla samego siebie nie odpowiem Panu na to stwierdzenie. > Czytał Pan te "wszystkie" badania? Wszystkie badania pokazują to samo bez względu czy dotyczą USA, Polski, Chin czy Anglii?Nie, wszystkich nie czytałem, ale czytałem dostatecznie dużo, aby móc sobie na to uogólnienie pozwolić. Pan, gdy je kwestionuje, to powinien przywołać badania poważnego ośrodka pokazujące na brak takiej korelacji. Może zacznie Pan od lektury polskich socjologów związanych z Kościołem Katolickim. > Pana komentarz to nic więcej aniżeli internetowa bufonada domowej roboty filozofa, socjologia, religioznawcy i kogo tam jeszcze.Prawdopodobnie ma Pan rację, ale na udziela się w tym portalu dużo bardzo mądrych i wielce wykształconych ludzi. Bardzo szybko można poznać co (jakie wykształcenie, jakie książki) za kim stoi. Tym bardziej, jak ktoś tu pisuje przez lat kilka. Same prężenie muskułów jest tu niewystarczające, gdyż tu muskuły to trochę mniej się liczą, tu potrzebna jest praca "szarych komórek". Nie znam Pana i jest mi Pan wielce obojętny, ale przedstawia Pan tu zawartość swojej głowy pod publiczny osąd i każdy ma prawo napisać co myśli o Pańskim tekście i wyrażonych tu poglądach autora. Wszystko, co tu napisałem, odnosiło się konkretnie do Pańskiego tekstu, a tak naprawdę to Pan może być nadzwyczajnym profesorem i tylko udawać uczniaka prowincjonalnej szkółki. Od dyskutanta oczekuję, że ma coś ciekawego do powiedzenia. Zastanowił się nad tym i przynajmniej starał się dotrzymać poziomu merytorycznego naszego forum. Moim zdaniem Pańskie wypowiedzi wymagają jeszcze ogromnej pracy intelektualnej. Ale to Pański problem. Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.
@@@ .
|
|
| | | | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >Choć osobiście nie zauważyłem pytania o zakres występowania mistycznego myślenia. Utopizm wg słownika to: skłonność do opierania życia na utopiach. Czy tematem wątku jest opieranie życia na utopiach? Jak to wykazałem nie rozumie Pan nawet terminów, których Pan używa.
A czym innym jest myślenie religijne czy utopistyczne jak nie myśleniem mistycznym właśnie ? Nigdy nie przyszło Panu do głowy, że w zasadzie to są słowa z tej samej kategorii znaczeniowej ? Tak trudno to pojąć ? Ja jednak zachęcam Pana, aby zajrzał do literatury tematu zanim zacznie Pan znowu bredzić. Możesz Pan zacząć od A. Blaim "Aesthetic Objects and Blueprints: English Utopias of the Enlightenment", P.Wegner "Imaginary Communities" albo A.Zgorzelski "Fantastyka, Utopia, Science Fiction", jeżeli język nie wystarcza na zapoznanie się z pierwszymi pozycjami. A jak za trudne, a zapewne jest za trudne, to zachęcam do Thomas More "Utopia" wyd. DeAgostini z przedmową Witolda Ostrowskiego, który być może pewne kwestie Panu naświetli. Choć po tym co u Pana zobaczyłem nie obiecuję, że i to odniesie skutek. Mogę z rękawa wymienić kilkadziesiąt pozycji tego typu o których w życiu Pan nawet nie słyszał tylko po co ?
Ja nie będę zagłębiał się w ten temat bo Pan i tak ma swój świat więc skończyłoby się to monologiem, to raz. Dwa, akurat w tej kwestii niczego już nie muszę nikomu udowadniać bo zrobiłem to kilka lat temu. Tak więc możesz se Pan dalej rozmyślać jakie mam wykształcenie lub czy w ogóle mam albo skąd pochodzę. Dostaniesz Pan kilka plusów i na tym skończy się Pańskie mędrkowanie.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
>A czym innym jest myślenie religijne czy utopistyczne jak nie myśleniem mistycznym właśnie ? Nigdy nie przyszło Panu do głowy, że w zasadzie to są słowa z tej samej kategorii znaczeniowej? Tak trudno to pojąć? Nie bardzo wiem co to znaczy kategorie znaczeniowe, ale powiedzmy, że chodzi Panu o kategorie semantyczne, gdzie jedno słowo w zdaniu można zamienić drugim nie tracąc sensowności. Więc Pan twierdzi, że religia, utopia i mistycyzm, to słowa zamienne?
>Ja jednak zachęcam Pana, aby zajrzał do literatury tematu zanim zacznie Pan znowu bredzić. Do literatury nie trzeba mnie zachęcać. Na pewno zdarza mi się bredzić, ale Pan, jak na razie, nie udowodnił mi nawet najmniejszego przekłamania.
>Choć po tym co u Pana zobaczyłem nie obiecuję, że i to odniesie skutek. Mogę z rękawa wymienić kilkadziesiąt pozycji tego typu o których w życiu Pan nawet nie słyszał tylko po co? Zupełnie nie ma po co. Średnio inteligentny człowiek wie, że naukowe książki posiadają bibliografię, a przepisać to już prawie każdy potrafi. Książki warto przywoływać (a nawet cytować) pod warunkiem, że je się samemu przeczytało, a to błyskawicznie wychodzi na jaw. (Tak, jak to z Panem już wielokrotnie bywało)
>akurat w tej kwestii niczego już nie muszę nikomu udowadniać bo zrobiłem to kilka lat temu. Tu nawet, gdyby się chciało, to jest to bardzo trudne i praktycznie ma niewielkie znaczenie. Napisze się kilka postów i zaraz wiadomo z kim mamy do czynienia.
>Tak więc możesz se Pan dalej rozmyślać Rzeczywiście jest Pan dla mnie najbardziej interesującym przypadkiem i teraz tylko se rozmyślam o Panu.
Moja prośba jest odwrotna; przestań Pan sobie i mną i naszym forum - głowy lub jej przeciwieństwa zawracać. Jest tyle ciekawych rzeczy na świecie i tyle bardziej odpowiadających Panu portali, że na nasz szkoda Pańskiego cennego zdrowia.
Miłego wieczoru życzę.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >Nie bardzo wiem co to znaczy kategorie znaczeniowe, ale powiedzmy, że chodzi Panu o kategorie semantyczne, gdzie jedno słowo w zdaniu można zamienić drugim nie tracąc sensowności. Więc Pan twierdzi, że religia, utopia i mistycyzm, to słowa zamienne?
Nie, to nie są semantycznie te same słowa. Starałem się łopatologicznie wytłumaczyć zdawałoby się banalny wniosek, że religia i utopizm mają jedną zasadniczą wspólną cechę. Tą cechą jest mistyczne postrzeganie świata; rzeczywistość przestaje w takim obrazie wystarczać i trzeba odwoływać się do tego co niewidzialne, niedoświadczalne w empirycznym świecie a co ma być lepszym odzwierciedleniem tego świata. Prościej tego chyba ująć się nie da. Właśnie w tym celu przytoczyłem słowa prof. Kołakowskiego by przedstawić jak on te spostrzeżenie ujął słowami. Ale to już można było odczytać w moim pierwszym poście w cytacie z Kołakowskiego.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Nie, to nie są semantycznie te same słowa. To dlaczego Pan napisał: A czym innym jest myślenie religijne czy utopistyczne jak nie myśleniem mistycznym właśnie ? Nigdy nie przyszło Panu do głowy, że w zasadzie to są słowa z tej samej kategorii znaczeniowej ?
Dalej Pan pisze: >Starałem się łopatologicznie wytłumaczyć zdawałoby się banalny wniosek, że religia i utopizm mają jedną zasadniczą wspólną cechę. Tą cechą jest mistyczne postrzeganie świata; rzeczywistość przestaje w takim obrazie wystarczać i trzeba odwoływać się do tego co niewidzialne, niedoświadczalne w empirycznym świecie a co ma być lepszym odzwierciedleniem tego świata. To co dla jednych jest łopatologiczne proste, dla innych jest ezoterycznym bełkotem. Oczywistym jest, że osobowości mistyczne występują najczęściej (choć nie zawsze) wśród ludzi religijnych i dlatego uznawane są za część systemu społeczno-organizacyjnego religii.
Napisał Pan: mistycy jak i naturaliści obiecują istnienie jakiś idealistycznych bytów
Według Wikipedii: Naturalizm - pogląd ontologiczny w filozofii, według którego istnieje wyłącznie rzeczywistość materialna (natura), czasoprzestrzenna, bez zewnętrznej racji istnienia. Rzeczywistość duchowa albo nie istnieje albo jest sprowadzalna do natury (materii). Naturalizm tłumaczy całość zjawisk działaniem praw przyrody.
Kołakowski napisał: "O ile mistycy zestawiali" Znam teksty chrześcijańskich mistyków i w pewnym stopniu jestem w stanie się z Kołakowskim zgodzić. To Pańskie twierdzenie, że naturaliści obiecują istnienie jakiś idealistycznych bytów świadczy tylko o Pana głębokim zaangażowaniu doktrynalnym, odwrotnie proporcjonalnym do wiedzy i znajomości terminów, których Pan używa.
Wikipedia: Mistycyzm - niejednoznaczny termin odnoszący się do relacji między człowiekiem a rzeczywistością pozamaterialną, pozazmysłową lub transcendentną, często identyfikowaną też jako boska, uduchowiona, nie z tego świata, nieosiągalna rozumem, niedostępna zmysłom, w ujęciach ezoterycznych dostępna kanałami pozazmysłowymi, takimi jak telepatia, jasnowidzenie, odbiór kosmicznej energii itp.
Religia - system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).
>Właśnie w tym celu przytoczyłem słowa prof. Kołakowskiego by przedstawić jak on te spostrzeżenie ujął słowami. Ale to już można było odczytać w moim pierwszym poście w cytacie z Kołakowskiego. Profesor przez pierwsze dwadzieścia lat swojej pracy intelektualnej, bez pardonu, udowadniał głupotę myśli katolickiej i bezwzględną prawdziwość poniższego twierdzenia: Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu.
Swoją późniejszą przemianę musiał później jakoś intelektualnie uzasadnić i stąd się biorą jego różne, udajace poważną refleksję nad światem, ukłony dla myśli fideistycznej, ale na szczęście do śmierci zachował dużo zdrowego rozsądku. Jak w poniższym tekście:
Filozofia kościelna nader często korzysta z tej właśnie argumentacji: kto dowiedzie, że boga nie ma. Jest to rzeczywiście pytanie zabójcze dla ateisty. W istocie: kto dowiedzie, że nad głową księdza Wettera nie unosi się milion szatanów, kto dowiedzie, że w jego głowie, nie żyje tuzin niewidzialnych i nieprzestrzennych duchów, kto dowiedzie, że nie ma krasnoludków, kto dowiedzie, że nie istnieje we wszechświecie takie ciało niebieskie, gdzie żyją gryfy, chimery i centaury, kto mógłby dowieść, że nie ma bytów absolutnie niepoznawalnych? I nie znajdzie się mąż taki, który dowiódłby tej rzeczy, albowiem mógłby dowieść jedynie własnego nieuctwa. Nie można oczywiście na serio, poza murami klasztorów, spierać się o istnienie i nieistnienie obiektów nieprzestrzennych i pozaczasowych i nauka od dawna nie troszczy się o nie.
Nie mogę za Pana odrobić lekcji, a tu gdy się pisze, to jako minium wymagane jest zrozumienie samego siebie i przekaz tych myśli językiem zrozmiałym dla innych. To forum racjonalistów i tylko rzadziej pisujacy tu fideiści różnych wyznań przedstawiają nam swoją tematykę utopistyczną. Czasem próbujemy podjąć z nimi dialog, ale jak Pan, zgodnie z prawdą, pisze: Jednakże zwolenników nikt nie przekona bowiem tak silnie wierzą w swoje przekonania, że uznali je za prawdziwe. Więc na ogół ten dialog zupełnie się nie udają, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
@@@
.
|
|
 | 5 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > W historii niejednokrotnie pojawiały się ruchy świeckie, które mimo areligijnych postulatów do złudzenia swoimi przekonaniami przypominały ruchy religijne.Tego rodzaju stwierdzenie wyjątkowo łatwo do absurdu sprowadzić. Ostatecznie wszelkie ruchy społeczne - religijne czy świeckie - tworzą się pod hasłem: Żeby było Dobrze!  > W tej kategorii można umieścić marksizmZależy w jakiej interpretacji. > czy Jakobinów z czasów Rewolucji Francuskiej głoszących otwarcie kult rozumu.Dyskusyjne. > Widać dość wyraźnie, że wiara w jakiś idealistyczny byt,??? > bądź to społeczny bądź to boski, może się pojawić zarówno u mistyków"Mistyk" może różne rzeczy znaczyć. > Oprócz wcześniej wymienionych mamy dzisiaj w XXI ruchy naturalistyczne na zachodzie świata, które oferują dotarcie do świata w którym nie będzie wojen, biedy, nienawiści, różnic religijnych, materialnych, płciowych czy smutku.Nie znam ani jednego takiego ruchu. Jak bum-cyk-cyk  . > Mechanizm jest ten sam: zarówno mistycy jak i naturaliści obiecują istnienie jakiś idealistycznych bytów do których w jakiś sposób mamy być w stanie dotrzeć.Odnoszę wrażenie, że po stronie, jak ją nazywasz, "naturalistycznej", już dawno dość dogłębnie przyswojono sobie wskazanie Poppera, by działać raczej na rzecz eliminacji konkretnego zła niż na rzecz realizacji abstrakcyjnego dobra. > Nie inaczej, jest w przypadku Racjonalista.pl, który idealnie wpisuje się w tematykę utopistyczną.Bzdura. > Jednakże zwolenników nikt nie przekona bowiem tak silnie wierzą w swoje przekonania, że uznali je za prawdziwe. Tak samo jak mistykowi nie wytłumaczysz, że przecież nie można normalnie zobaczyć Boga o którym tak żywiołowo mówi tak i utopistom nie wytłumaczysz, że świat o którym mówią tak naprawdę nie istnieje.Jedynym, jaki przychodzi mi na myśl, tutejszym forumowiczem, który chciał "zbawiać" świat powołując się przy tym na racjonalizm, był niejaki Wolnomyśliciel. Świeć, banie, nad jego duszą. > Nie rozumieją również, że ludziom w ogóle taka idea się nie podoba (tak jak nie można było przetłumaczyć Marksowi że robotnicy wcale nie chcieli takiego świataPo pijaku się milionami garnęli do partii lewicowych, czy jak? > o którym on pisał choćby z tego powodu, że nie było czegoś takiego jak jednolita klasa robotnicza.A twierdził, że była? > Proletariat nigdy nie istniał - Marks to sobie wymyślił,Owszem, jak najbardziej istniał i istnieje nadal. Proletariat (po Marksowsku) to klasa ludzi żyjących z (zasadniczo fizycznej) "obsługi" środków produkcji a nie będących ich właścicielami. > uczynił z tego religię).Poniekąd. > Epoka utopizmu mimo upadku państw totalitarnych wcale się nie skończyła i jeszcze nie raz zobaczymy w swoim życiu mistyka czy naturalistę, który będzie nas chciał przekonać o tym, że ujrzał prawdę i abyśmy za nim podążali.Nie sposób zaprzeczyć, jednak rzecz nie w jakowychś "epokach" a raczej w tzw. "naturze ludzkiej".
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
>Poniekąd. Na pewno Marks? On zaprzeczał nawet, że jest marksistą. Religia moim zdaniem, to zaczęła się dopiero od Lenina, a "prawdziwą" się stała dopiero od Stalina. Cóż biedny Karol, nawet z Fryderykiem temu winni.
Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.
@@@ .
|
|
|  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | > Tego rodzaju stwierdzenie wyjątkowo łatwo do absurdu sprowadzić. Ostatecznie wszelkie ruchy społeczne - religijne czy świeckie - tworzą się pod hasłem: Żeby było Dobrze!  Nie wszystkie. Zasadniczo te ruchy społeczne, które towarzyszyły rewolucjom lub innym kwestiom społecznym najczęściej przekształcały się w twory utopistyczne. Jednakże nie każda filozofia lub koncepcja zmierzała do utopizmu. Przykładowo właśnie z tych powodów socjalizm zawsze będzie popularniejszy od kapitalizmu bowiem naprawdę nie ma nic mistycznego w supermarketach, giełdach, firmach prywatnych, półkach zapełnionych towarami - każdy może tego doświadczyć. Natomiast można wielką mistykę zbudować na wierze w równość wszystkich ludzi. Choćby nie wiem jaki kryzys gospodarczy się nie pojawił to nie wyobrażam sobie, aby kapitalizm obrósł mistycyzmem mimo, że kapitalizm również posiada ideologię. Jednakże to nie to samo. Nie wszędzie mistycyzm trafia na podatny grunt. > >W tej kategorii można umieścić marksizm> Zależy w jakiej interpretacji.politycznej > >Widać dość wyraźnie, że wiara w jakiś idealistyczny byt,> ???!!! > >bądź to społeczny bądź to boski, może się pojawić zarówno u mistyków> "Mistyk" może różne rzeczy znaczyć.Nie aż tak różne, zapewniam. > >Oprócz wcześniej wymienionych mamy dzisiaj w XXI ruchy naturalistyczne na zachodzie świata, które oferują dotarcie do świata w którym nie będzie wojen, biedy, nienawiści, różnic religijnych, materialnych, płciowych czy smutku.> Nie znam ani jednego takiego ruchu. Jak bum-cyk-cyk .W Ameryce Republikanie nazywają to neoliberalizmem. Dość dawno temu pisali o tym Bruno Rizzi, James Burnham czy Huxley. > >Nie rozumieją również, że ludziom w ogóle taka idea się nie podoba (tak jak nie można było przetłumaczyć Marksowi że robotnicy wcale nie chcieli takiego świata> Po pijaku się milionami garnęli do partii lewicowych, czy jak?Pytasz o ZSRR ? Niektórym pakowano kulę w tył głowy, a inni byli zwyczajnie wnerwieni, że musli harować przez cały dzień i chcieli odreagować, a że pojawił się człowiek, który mówił o wyzysku no to uznali, że to jest ten sprawiedliwy. Orwell był na wojnie w Hiszpanie i wkrótce po tym przestał być socjalistą. Ogromna część zachodniej inteligencji na wojnie nie była ani tym bardziej w ZSRR i charakteryzowała się naiwnością raczej aniżeli rozsądkiem. Natomiast zwyczajni ludzie, tak jak pisałem, mogli się czuć pokrzywdzeni, ale daleko tutaj do dzielenia przekonań Marksa. W końcu wielu z tych robotników dorobiło się majątku i pootwierało własne firmy, nieprawdaż ? > >o którym on pisał choćby z tego powodu, że nie było czegoś takiego jak jednolita klasa robotnicza.> A twierdził, że była?A nie ??? Przecież on na tej koncepcji opiera cały sens walki o socjalizm czy tam, jakby to się upierał przy tym człowiek pokroju Bogusławskiego, komunizm (zwał jak zwał). Czym innym jest myślenie klasowe jak nie chęcią wpychania ludzi do jednego worka ? To jest klasyczny przykład polilogizmu czyli przekonania, że myślenie ludzkie dzieli się wedle przynależności klasowej. I na tym bazował Marks twierdząc iż kapitalistów trzeba pozbawić władzy bowiem nie ma takiej możliwości, aby te dwie klasy burżuazja i proletariat doszły do porozumienia. Jak się okazało była to recepta na Gułag i narzędzie niespotykanego dotąd zamordyzmu. > >Proletariat nigdy nie istniał - Marks to sobie wymyślił,> Owszem, jak najbardziej istniał i istnieje nadal. Proletariat (po Marksowsku) to klasa ludzi żyjących z (zasadniczo fizycznej) "obsługi" środków produkcji a nie będących ich właścicielami.Zapomniałeś o kluczowej rzeczy: proletariat ZAWSZE jest wyzyskiwany przez kapitalistów i jako klasa nie mogą inaczej funkcjonować w ustroju kapitalistycznym aniżeli w opozycji do burżuazji - Marks zawsze to twierdził. Marks nawet w pewnym momencie dowodził, że kapitalizmu w XIX wiecznej Ameryce nie było bowiem nie pojawiły się tam możliwości wyzyskiwania klasy robotniczej ! Dzisiejszy student ekonomii złapałby się za głowę słysząc takie teorie. Ten człowiek po prostu bredził bo nie rozumiał kapitalizmu, a więc faktu, że kapitalizm oferował robotnikowi możliwości na tyle duże, że wkrótce sam mógł stać się kapitalistą. Tak więc żadnej mentalności burżuazyjnej i proletariackiej nigdy nie było. Nie ma czegoś takiego jak klasowa wrogość burżuazji i proletariatu. To były wyłącznie mity wymyślone przez Marks, bardzo szkodliwe zresztą.
|
|
| |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Ostatecznie wszelkie ruchy społeczne tworzą się pod hasłem: Żeby było Dobrze!> Nie wszystkie.A jakie nie? > Zasadniczo te ruchy społeczne, które towarzyszyły rewolucjom lub innym kwestiom społecznym najczęściej przekształcały się w twory utopistyczne. Jednakże nie każda filozofia lub koncepcja zmierzała do utopizmu. Przykładowo właśnie z tych powodówTzn. - z jakich? > socjalizm zawsze będzie popularniejszy od kapitalizmuCiężarem tej popularności przytłoczone, władze NRD wręcz murem się postanowiły odgrodzić. Ale zburzył ktoś  . > bowiem naprawdę nie ma nic mistycznego w supermarketach, giełdach, firmach prywatnych, półkach zapełnionych towarami - każdy może tego doświadczyć.Poproś kogoś starszego, kto jeszcze PRL pamięta, by Ci opowiedział, jak Nabożny Podziw budził wówczas posiadacz choćby paczki zachodnich papierosów czy puszki piwa. Ba! - nawet torba z Pewexu tchnęła uwodzicielską magią, słusznie przez Poetę opiewaną. > Natomiast można wielką mistykę zbudować na wierze w równość wszystkich ludzi.Tylko na moment. Dowodem choćby Misteria Zbratania Narodowego po papieżu czy Smoleńsku. Antropolodzy (w szczególności Victor Turner) prześwietlili takie zjawiska do szpiku. > Choćby nie wiem jaki kryzys gospodarczy się nie pojawił to nie wyobrażam sobie, aby kapitalizm obrósł mistycyzmemNie trzeba sobie wyobrażać. Rozglądać się wystarczy. Religijną aurę wzbudza jednak nie kapitalizm jako taki (chyba, że w przedstawieniu demonicznym) a jego owoce, czyli bogactwo niektórych. > >Zależy w jakiej interpretacji.> politycznejKtórej politycznej? > >>Widać dość wyraźnie, że wiara w jakiś idealistyczny byt,> >???> !!!Sformułowanie "idealistyczny byt" - raczej mało fortunne. > >>bądź to społeczny bądź to boski, może się pojawić zarówno u mistyków> >"Mistyk" może różne rzeczy znaczyć.> Nie aż tak różne, zapewniam."Mistycyzm" w języku potocznym oznacza najczęściej nawiedzone poryki o Duchu w stylu, powiedzmy, Towiańskiego. W dyskursie religioznawczym zaś "mistycyzm" to - biorąc bardzo ogólnie - pogląd, że poprzez redukcję własnego "ja" stwarza się "przestrzeń duchową", w którą wkracza Absolut. > >>Oprócz wcześniej wymienionych mamy dzisiaj w XXI ruchy naturalistyczne na zachodzie świata, które oferują dotarcie do świata w którym nie będzie wojen, biedy, nienawiści, różnic religijnych, materialnych, płciowych czy smutku.> >Nie znam ani jednego takiego ruchu. Jak bum-cyk-cyk .> W Ameryce Republikanie nazywają to neoliberalizmem.Neoliberalizm obiecuje, cytuję: świat bez wojen, biedy, nienawiści, różnic religijnych, materialnych, płciowych czy smutku??? No, popatrz - człowiek się uczy całe życie  . > >Po pijaku się milionami garnęli do partii lewicowych, czy jak?> Pytasz o ZSRR ?Nie. > Orwell był na wojnie w Hiszpanie i wkrótce po tym przestał być socjalistą.Oczywista nieprawda. Odsyłam do takich zbiorów jego esejów jak: i ślepy by dostrzegł, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1990 (tamże polecam np. O sobie z roku 1947, ss. 5-10) i Jak mi się podoba, Fundacja ALETHEIA, Warszawa 2002 (tamże np. Wspomnienia z wojny hiszpańskiej z roku 1943, ss. 161-184). > Ogromna część zachodniej inteligencji na wojnie nie była a tym bardziej w ZSRR i charakteryzowała się naiwnością raczej aniżeli rozsądkiem. Natomiast zwyczajni ludzie, tak jak pisałem, mogli się czuć pokrzywdzeni, ale daleko tutaj do dzielenia przekonań Marksa.W tej sprawie też do esejów Orwella odsyłam. > W końcu wielu z tych robotników dorobiło się majątku i pootwierało własne firmy, nieprawdaż ?Głównie dzięki nieustannemu naciskowi lewicy przekształcającemu "dziki kapitalizm" w "państwo dobrobytu". > >>o którym on pisał choćby z tego powodu, że nie było czegoś takiego jak jednolita klasa robotnicza.> >A twierdził, że była?> A nie ???Nie. > Czym innym jest myślenie klasowe jak nie chęcią wpychania ludzi do jednego worka ?Wszelkie rozumowanie wymaga uprzedniego skategoryzowania rzeczywistości. Bez tego ni be, ni me. > To jest klasyczny przykład polilogizmu czyli przekonania, że myślenie ludzkie dzieli się wedle przynależności klasowej.Mądrość ludowa mówi, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Słusznie mówi. > Jak się okazało była to recepta na GułagW jednej z interpretacji. > i narzędzie niespotykanego dotąd zamordyzmu.Eee... nie takie zamordyzmy świat widział. > Zapomniałeś o kluczowej rzeczy: proletariat ZAWSZE jest wyzyskiwany przez kapitalistów i jako klasa nie mogą inaczej funkcjonować w ustroju kapitalistycznym aniżeli w opozycji do burżuazji - Marks zawsze to twierdził.Nie zapomniałem. > Marks nawet w pewnym momencie dowodził, że kapitalizmu w XIX wiecznej Ameryce nie było bowiem nie pojawiły się tam możliwości wyzyskiwania klasy robotniczej !??? Prawdopodnie coś zasłyszałeś o uwadze zamieszczonej w ostatnim rozdziale Kapitału, że [jeśli chodzi o USA] jest rzeczą wątpliwą (...) czy nawet dziesiąta część ludności należy do kategorii robotników najemnych (za: Francis Wheen Marks. Kapitał. Biografia, MUZA S.A., Warszawa 2007, s. 69) - w roku publikacji Kapitału (1867) może i trafnej. > Dzisiejszy student ekonomii złapałby się za głowę słysząc takie teorie.W Twoim "opracowaniu" - nie wątpię  . > Ten człowiek po prostu bredził bo nie rozumiał kapitalizmu, a więc faktu, że kapitalizm oferował robotnikowi możliwości na tyle duże, że wkrótce sam mógł stać się kapitalistą.Klituś- bajduś. > Tak więc żadnej mentalności burżuazyjnej i proletariackiej nigdy nie było. Nie ma czegoś takiego jak klasowa wrogość burżuazji i proletariatu. To były wyłącznie mity wymyślone przez Marks, bardzo szkodliwe zresztą.Jak wyżej.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >>Orwell był na wojnie w Hiszpanie i wkrótce po tym przestał być socjalistą. >Oczywista nieprawda. Odsyłam do takich zbiorów jego esejów jak
LOL koleś po prostu zadziwiasz mnie swoim uporem w trwaniu w niewiedzy. Jak ty to robisz ? Ja nie będę odsyłał cię do książek bo jesteś na wiedzę odporny. Po prostu przytoczę cytat, jakich u Orwella wiele, co on myślał o socjalizmie "By far the best known modern Utopias are those of H. G. Wells. But is there anyone who actually wants to live in a Wellsian Utopia? On the contrary, not to live in a world like that, not to wake up in a hygenic garden suburb infested by naked schoolmarms, has actually become a conscious political motive. A book like Brave New World is an expression of the actual fear that modern man feels of the rationalised hedonistic society which it is within his power to create. A Catholic writer said recently that Utopias are now technically feasible and that in consequence how to avoid Utopia had become a serious problem. We cannot write this off as merely a silly remark. For one of the sources of the Fascist movement is the desire to avoid a too-rational and too-comfortable world."
Jeżeli nie jesteś w stanie zrozumieć kontekstu w jakim Orwell neguje praktyczny sens utopii to po prostu masz pecha i albo zechcesz się czegoś nauczyć albo nie. Co ja więcej mogę tobie powiedzieć.
>W tej sprawie też do esejów Orwella odsyłam.
Ta, jasne, lepiej samego siebie odeślij.
>>W końcu wielu z tych robotników dorobiło się majątku i pootwierało własne firmy, nieprawdaż ? >Głównie dzięki nieustannemu naciskowi lewicy przekształcającemu "dziki kapitalizm" w "państwo dobrobytu".
Ty tak na trzeźwo ? Państwo opiekuńcze zwiększyło możliwości przedsiębiorcze w większym stopniu aniżeli kapitalizm ??? Po prostu brakuje słów na opisanie tego obrazu; "racjonalista" udowadniający w XXI wieku wyższość przedsiębiorczą państwa opiekuńczego nad kapitalizmem. Nie mam słów, po prostu. Głupota jakiej spodziewałem się do tej pory usłyszeć z polskiego sejmu, ale nie na tym portalu, mimo wszystko.
>>Marks nawet w pewnym momencie dowodził, że kapitalizmu w XIX wiecznej Ameryce nie było bowiem nie pojawiły się tam możliwości wyzyskiwania klasy robotniczej ! >???
Melodia stara jak świat. Liberał musi tłumaczyć miłośnikowi marksizmu co właściwie Marks miał na myśli. Otwórz no sobie 1 tom "Kapitału" na rozdziale 25-ątym. Tam twój Guru Marks stara się udowadniać czytelnikowi w rozdziale o wiele mówiącym tytule "nowoczesna teoria kolonizacji" dlaczego w koloniach (chodzi o Amerykę) "reżym kapitalistyczny natrafia tam wszędzie na przeszkodę" co rzekomo ma być krańcowo odmienne od sytuacje na zachodzie Europy, gdzie "reżym kapitalistyczny podporządkował tu sobie całą produkcję krajową". Po prostu dyskusja z młodocianym sympatykiem marksizmu, któremu się zdaje, że wie coś o Marksie bo przeczytał coś na Wikipedii albo zasłyszał od starego komunisty przypomina komedię.
Nie da się niestety z tobą inaczej dyskutować bo tak krańcowo mylisz fakt i tak kłamliwie zobrazowałeś sobie Marksa, Orwella czy historię, że się po prostu nie da dyskutować bo tobie brakuje ELEMENTARNEJ wiedzy.
|
|
| | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Przypadek użytkownika wiarus nie jest może oryginalny, niemniej pouczający właśnie przez swą typowość, zwłaszcza zaś przez wyrazistość usytuowanych niejako "na wierzchu" objawów, które w innych przypadkach trzeba dopiero mozolnie wydobywać. > >>Orwell był na wojnie w Hiszpanie i wkrótce po tym przestał być socjalistą.> >Oczywista nieprawda. Odsyłam do takich zbiorów jego esejów jak> LOL koleś po prostu zadziwiasz mnie swoim uporem w trwaniu w niewiedzy. Jak ty to robisz ? Ja nie będę odsyłał cię do książek bo jesteś na wiedzę odporny. Po prostu przytoczę cytat, jakich u Orwella wiele, co on myślał o socjalizmie "By far the best known modern Utopias are those of H. G. Wells. But is there anyone who actually wants to live in a Wellsian Utopia? On the contrary, not to live in a world like that, not to wake up in a hygenic garden suburb infested by naked schoolmarms, has actually become a conscious political motive. A book like Brave New World is an expression of the actual fear that modern man feels of the rationalised hedonistic society which it is within his power to create. A Catholic writer said recently that Utopias are now technically feasible and that in consequence how to avoid Utopia had become a serious problem. We cannot write this off as merely a silly remark. For one of the sources of the Fascist movement is the desire to avoid a too-rational and too-comfortable world."> Jeżeli nie jesteś w stanie zrozumieć kontekstu w jakim Orwell neguje praktyczny sens utopii to po prostu masz pecha i albo zechcesz się czegoś nauczyć albo nie. Co ja więcej mogę tobie powiedzieć.Zwraca uwagę charakterystyczna strategia obronna: Użytkownik wiarus, któremu udowodniono skrajną niekompetencję (przykładem twierdzenie wyjściowe, iż jakoby Orwell wkrótce po wojnie w Hiszpanii przestał być socjalistą), przed niedającą się zaakceptować prawdą na swój temat kompulsywnie ucieka w bezpieczny świat swych urojeń przytaczając niezidentyfikowany fragment, w którym co prawda brak jakiegokolwiek odniesienia do przedmiotowej kwestii (autoidentyfikacji politycznej Orwella), daje się on za to powiązać z przedmiotem fiksacji użytkownika wiarus tj. słowem utopia, którym zwykł on egzorcyzmować wszelkie idee, jakie wzbudzają w nim niedające się opanować lęki. Specyficzny dla siebie odpowiednik tego, co u innych ludzi nazywa się potocznie "głosem sumienia", usiłuje zaś wiarus zagłuszyć wrzaskliwym obrzucaniem adwersarza obelgami - co charakterystyczne (będzie jeszcze o tym mowa): obelgami, odnoszącymi się cech własnych, których istnienia użytkownik wiarus niezdolny jest przyjąć do wiadomości. A jak to z tym socjalizmem Orwella było? Wypowiedzi na ten temat samego autora Roku 1984 są powszechnie dostępne (np. w przywołanej literaturze przedmiotu), niech ta jedna wystarczy: Aż do roku 1939, a nawet i później, większość Anglików nie potrafiła dostrzec prawdziwej natury hitlerowskiego reżimu w Niemczech, a obecnie - gdy w grę wchodzi reżim radziecki - najczęściej poddaje się tym samym złudzeniom. Wyrządziło to ogromną szkodę ruchowi socjalistycznemu w Anglii i miało poważne konsekwencje dla brytyjskiej polityki zagranicznej. Powtarzam, sądzę, iż nic tak nie przyczyniło się do wypaczenia oryginalnej idei socjalizmu, jak wiara w to, iż Rosja jest krajem socjalistycznym, a każde posunięcie jej władców należy usprawiedliwać, jeżeli nie naśladować. W ten sposób przez ostatnie dziesięć lat nabrałem przekonania, iż niezbędne jest zniszczenie radzieckiego mitu, jeśli pragniemy odrodzenia prawdziwego ruchu socjalistycznego.(G. Orwell i ślepy... op. cit. ss 9-10; fragment przedmowy, którą w marcu 1947 r. Orwell napisał do ukraińskiego wydania Folwarku zwierzęcego) > Ty tak na trzeźwo ? Państwo opiekuńcze zwiększyło możliwości przedsiębiorcze w większym stopniu aniżeli kapitalizm ??? Po prostu brakuje słów na opisanie tego obrazu; "racjonalista" udowadniający w XXI wieku wyższość przedsiębiorczą państwa opiekuńczego nad kapitalizmem. Nie mam słów, po prostu. Głupota jakiej spodziewałem się do tej pory usłyszeć z polskiego sejmu, ale nie na tym portalu, mimo wszystko.Ten fragment wnosi niewiele - do faktu, że użytkownik wiarus swą wizję świata usiłuje chronić przez zaprzeczanie oczywistym faktom (w tym wypadku np. istnieniu Skandynawii) był już czas przywyknąć. Niżej jest nieco ciekawiej. Jak wykazano, użytkownik wiarus bezwiednie sam wskazuje niezawodny klucz do interpretacji swych zaburzeń, kluczem tym zaś są formułowane przezeń w niekontrolowanych napadach chamstwa obelgi. Obelgi nieuchronnie - zgodnie z logiką projekcji - opisujące te cechy użytkownika wiarus, jakich zaakceptować on u siebie nie może nie narażając się na ryzyko rozpadu tożsamości. Prezentowany tu zestaw ukazuje paniczny lęk użytkownika wiarus przed publicznym ujawnieniem się jego całkowitej ignorancji w dziedzinie myśli Marksa: > Liberał musi tłumaczyć miłośnikowi marksizmu co właściwie Marks miał na myśli. Otwórz no sobie 1 tom "Kapitału" na rozdziale 25-ątym. Tam twój Guru Marks stara się udowadniać czytelnikowi w rozdziale o wiele mówiącym tytule "nowoczesna teoria kolonizacji" dlaczego w koloniach (chodzi o Amerykę) "reżym kapitalistyczny natrafia tam wszędzie na przeszkodę" co rzekomo ma być krańcowo odmienne od sytuacje na zachodzie Europy, gdzie "reżym kapitalistyczny podporządkował tu sobie całą produkcję krajową". Po prostu dyskusja z młodocianym sympatykiem marksizmu, któremu się zdaje, że wie coś o Marksie bo przeczytał coś na Wikipedii albo zasłyszał od starego komunisty przypomina komedię.> Nie da się niestety z tobą inaczej dyskutować bo tak krańcowo mylisz fakt i tak kłamliwie zobrazowałeś sobie Marksa, Orwella czy historię, że się po prostu nie da dyskutować bo tobie brakuje ELEMENTARNEJ wiedzy.Analizę powyższego znajdzie Łaskawy Czytelnik w następnym odcinku
|
|
| | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odcinek drugi  . Tutaj oto użytkownik wiarus przedstawił Publiczności "myśl" własną taką: Marks nawet w pewnym momencie dowodził, że kapitalizmu w XIX wiecznej Ameryce nie było bowiem nie pojawiły się tam możliwości wyzyskiwania klasy robotniczej !Pokrewne użytkownikowi wiarus typy osobowości odczuwają z reguły przymus bezwzględnej obrony każdego, choćby najbardziej jaskrawego nonsensu, o ile tylko jest on własnego autorstwa. Wiąże się to z dokonaną kiedyś, w mrokach traumatycznej przeszłości, rezygnacją z - postrzeganego jako zbyt trudne - uczestnictwa w rzeczywistym świecie na rzecz nie stawiającego oporu wykreowanego przez siebie świata kompensacyjnych symboli (w szczególności słów). Każda więc próba naruszenia własnych słownych konstrukcji odbierana jest jako zagrożenie bezpiecznego świata symbolicznego przez postrzegany jako przemożnie groźny świat rzeczywisty. Użytkownik wiarus zachowuje się w tym względzie klinicznie wręcz typowo: > Melodia stara jak świat. Liberał musi tłumaczyć miłośnikowi marksizmu co właściwie Marks miał na myśli. Otwórz no sobie 1 tom "Kapitału" na rozdziale 25-ątym. Tam twój Guru Marks stara się udowadniać czytelnikowi w rozdziale o wiele mówiącym tytule "nowoczesna teoria kolonizacji"Faktyczny rozdział 25 Kapitału prezentuje się tak. Rozdział Nowoczesna teoria kolonizacji to w rzeczywistości samodzielny rozdział 33, ostatni - co ma istotne znaczenie dla kompozycji dzieła. Fakt tej istotności zważywszy, trudno cytowaną wyżej wypowiedź użytkownika wiarus uznać za niewinną pomyłkę. Zachodzi graniczące z pewnością domniemanie, iż odsyłając (błędnie) do źródła nieudolnie usiłował on przekonać kogoś (Publiczność?, siebie?, część siebie?), że ma o dziele Marksa jakiekolwiek pojęcie. > dlaczego w koloniach (chodzi o Amerykę)W tekście bynajmniej nie chodzi o Amerykę, ale o kolonie w ogóle, zaś kluczowy dla wywodu Marksa przykład pochodzi z Zachodniej Australii. Na tym tle drobnym już szczegółem jest dokonane przez użytkownika wiarus Przemienienie Mistyczne XIX-wiecznej Ameryki w "kolonię" (i na coś się męczył, George'u Washingtonie?). > "reżym kapitalistyczny natrafia tam wszędzie na przeszkodę" co rzekomo ma być krańcowo odmienne od sytuacje na zachodzie Europy, gdzie "reżym kapitalistyczny podporządkował tu sobie całą produkcję krajową".Streszczam rozumowanie Marksa w trzech słowach: idzie mu o to, że w zachodniej Europie żyjący z pracy własnych rąk proletariusz nie ma dokąd "uciec", bowiem wszystkie spotykane wokół środki produkcji (w szczególności ziemia) są już od dawna zajęte, konieczność więc skazuje go na życie ze sprzedaży swej pracy tym, którzy (stulecia wcześniej nierzadko) zdążyli już je zająć. Sprzedaży na warunkach określanych przez kapitalistę. Inaczej dzieje się w koloniach ( par excellence koloniach - czyli świeżo zasiedlanych obszarach pustych [jeśli nie liczyć tubylców]) - gdzie przed proletariuszem otwiera się szeroka przestrzeń zapraszająca wręcz do uczynienia jej własną. Zasadnicza trudność, jaką napotyka w kolonii kapitalista, to brak (odpowiednio pokornej) siły roboczej, ta bowiem z punktu rozłazi się po terenie przechodząc na własne (i to wcale nie ciasne). Urojone w noc bezsenną przez użytkownika wiarus: Marks nawet w pewnym momencie dowodził, że kapitalizmu w XIX wiecznej Ameryce nie było bowiem nie pojawiły się tam możliwości wyzyskiwania klasy robotniczej !ma się do tego jak pięść do karety. Ale co mu szkodzi pozapluwać się pod wiatr wypartymi kompleksami:  > Po prostu dyskusja z młodocianym sympatykiem marksizmu, któremu się zdaje, że wie coś o Marksie bo przeczytał coś na Wikipedii albo zasłyszał od starego komunisty przypomina komedię.> Nie da się niestety z tobą inaczej dyskutować bo tak krańcowo mylisz fakt i tak kłamliwie zobrazowałeś sobie Marksa, Orwella czy historię, że się po prostu nie da dyskutować bo tobie brakuje ELEMENTARNEJ wiedzy.Czy jednak użytkownik wiarus musi to robić akurat na Racjonaliście.pl? Pod tym adresem będzie znacznie milej widziany.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | > Czy jednak użytkownik wiarus musi to robić akurat na Racjonaliście.pl?> Pod tym adresem będzie znacznie milej widziany.Mimo, że Bigżyd (ten nick to jakaś metonimia wyobrażeń autora o samym sobie ? Rozumiem, że o ile na co dzień small to jednak w internecie jest Big ?) uważa swojego adresata za psychicznie chorego, za zupełnie beznadziejny przypadek, to jednak z jakiś powodów chce dzielić się z nim swoją "wiedzą" i przytacza mu swoje wyobrażenia książek, które rzekomo czytał. Czyżby mu się zdawało, że w tym obłędzie znalazł bratnią duszę dla której warto siedzieć do drugiej w nocy przed ekranem monitora ? Po co small ... a może Big wytacza swoje najcięższe armaty i krąży po internecie w poszukiwaniu książek, które rzekomo przeczytał zanim odpowiedział skoro jednocześnie uważa, że nie warto odpowiadać ? Schizofrenia ? Czyżby wewnętrzna walka smallżyda z Bigżydem ? Nie wiem, nie wnikam tak więc nie pytam który żyd wygrał i który z nich napisał odpowiedź długą na dwa posty.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>Mimo, że Bigżyd (ten nick to jakaś metonimia wyobrażeń autora o samym sobie ? Rozumiem, że o ile na co dzień small to jednak w internecie jest Big ?) Nie komentujemy etymologii nicków użytkowników forum.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Mimo, że Bigżyd (ten nick to jakaś metonimia wyobrażeń autora o samym sobie ? Rozumiem, że o ile na co dzień small to jednak w internecie jest Big ?) uważa swojego adresata za psychicznie chorego, za zupełnie beznadziejny przypadek, to jednak z jakiś powodów chce dzielić się z nim swoją "wiedzą" i przytacza mu swoje wyobrażenia książek, które rzekomo czytał. Czyżby mu się zdawało, że w tym obłędzie znalazł bratnią duszę dla której warto siedzieć do drugiej w nocy przed ekranem monitora ? Po co small ... a może Big wytacza swoje najcięższe armaty i krąży po internecie w poszukiwaniu książek, które rzekomo przeczytał zanim odpowiedział skoro jednocześnie uważa, że nie warto odpowiadać ? Schizofrenia ? Czyżby wewnętrzna walka smallżyda z Bigżydem ? Nie wiem, nie wnikam tak więc nie pytam który żyd wygrał i który z nich napisał odpowiedź długą na dwa posty.Aphasia furiosa  . Furiosa - wiadomo, aphasia - gdyż dla tej fazy zaostrzenia objawów charakterystyczna jest utrata zdolności rozumienia wypowiedzi w ojczystym języku. W przypadku użytkownika wiarus przejawia się ona w tym, że przedstawioną na użytek szerokiej forumowej Publiczności (co jasno wynika z użytych form gramatycznych i znaczeń użytych wyrazów) analizę uważa on, całkowicie błędnie, za odpowiedź do siebie adresowaną - owa fiksacja na sobie skądinąd też jest dającym do myślenia objawem  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | | | | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | Ja młody tego nie rozumiem, ale słyszałem o takowym. Właśnie spojrzałem na wiek w pańskim profilu - kryzys wieku średniego co nie ?
|
|
| | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | Proszę o kontynuowanie tej rozmowy na privie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Proszę o kontynuowanie tej rozmowy na privie.Czyż jest jeszcze jakiś powód, by ją kontynuować? Wszystko już jasne  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
 | 1 na 1 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | > W historii niejednokrotnie pojawiały się ruchy świeckie, które mimo areligijnych postulatów do złudzenia swoimi przekonaniami przypominały ruchy religijne. W tej kategorii można umieścić marksizm czy Jakobinów z czasów Rewolucji Francuskiej głoszących otwarcie kult rozumu.<Zgadza się, głosili kult i przejęli w zasadzie struktury religijne - tworzyli swoich "świętych", procesję z relikwiami (szczątkami ciał, etc.). Poza tym w większości uznawali, że rozum iw iedza w ogóle jest dobra tylko dla wybranych, zwykłemu ludowi jest niepotrzebna. To jedna z wielu przyczyn wypaczeń jakich się wtedy dopuszczono. Sama przemoc Rewolucji nie wynikała z założeń Rozumu - rozum wszak nie domaga się krwi - ale z czysto ludzkich, politycznych pobudek. Można powiedzieć, że, do pewnego stopnia, podobnie jak Stalin później, Rewolucja wykorzystywała struktury religijne i ład ustanowiony wcześniej przez religię (do kontroli nad ludem) w celu osiągnięcia i utrzymania władzy - można też postawić tezę, że kontrola nad ludem, była częścia walki wewnętrznej. Innymi słowy, ludzie lubili swoje prymitywne obrządki, lubili (a raczej byli nauczeni) czcić świętych oraz ich "święte" członki. Rewolucja niestety weszła w te tryby. Oczywiście nic jej nie usprawiedliwia. Chciałem tylko zauważyć, że religijność Rewolucji nie wynikała z jej świeckości, czy ateizmu, ale ze świadomego wykorzystania "religii". Każdy ruch, który wmawia "ci", co, kogo należy czcić, nie dając zarazem możliwości samodzielnej weryfikacji jest godny potępienia/odrzucenia. > Widać dość wyraźnie, że wiara w jakiś idealistyczny byt, bądź to społeczny bądź to boski, może się pojawić zarówno u mistyków jak i u tych, którzy chcą uzdrawiać kultury poszczególnych narodów bowiem uwierzyli, że powinny te narody dążyć do ideału X.<Śmiem twierdzić, że ta "wiara" zazwyczaj, jeśli nie zawsze nie występuje jednak u "głoszących" - stanowi jednak świetną pożywkę dla mas i każdy na tyle sprytny stara się ją wykorzystać. > Nie inaczej, jest w przypadku Racjonalista.pl, który idealnie wpisuje się w tematykę utopistyczną. Jednakże zwolenników nikt nie przekona bowiem tak silnie wierzą w swoje przekonania, że uznali je za prawdziwe. Tak samo jak mistykowi nie wytłumaczysz, że przecież nie można normalnie zobaczyć Boga o którym tak żywiołowo mówi tak i utopistom nie wytłumaczysz, że świat o którym mówią tak naprawdę nie istnieje. Nie rozumieją również, że ludziom w ogóle taka idea się nie podoba (tak jak nie można było przetłumaczyć Marksowi że robotnicy wcale nie chcieli takiego świata o którym on pisał choćby z tego powodu, że nie było czegoś takiego jak jednolita klasa robotnicza. Proletariat nigdy nie istniał - Marks to sobie wymyślił, uczynił z tego religię).<Co do Racjonalista.pl, to nie zgodzę się z jednej prostej przyczyny - Racjonalista.pl, o którym mówisz jest takim samym tworem pojęciowym jak "proletariat" Marksa. Ma cechy wspólne, ale nie zaryzykowałbym, że "wiara" w rozum czy w naukę jest u wszystkich taka sama. Mogę oczywiście mówić tylko za siebie - ufam nauce, jej prawom, metodologii i wynikom, które daje. Co nie znaczy, że nie staram się, w miarę możliwości, weryfikować i samemu oceniać przynajmniej część dowodów, które mi prezentuje - tą drogą: nie kupuje np. teorii antropomorficznego globalnego ocieplenia. Na "podobnej" zasadzie nie przyjmuje koncepcji Boga. Jeśli jednak pojawi się kiedyś DOWÓD na jego istnienie, to nie odrzucę go "z zasady". Moja tożsamość też się z tego powodu nie rozpadnie. A religijnym ciągotom (niestety chyba wrodzonym dla ludzkiej istoty) daję upust w naukach humanistycznych, gdzie mogę (niemal do woli) "bawić się" hermeneutyką  Co do Makrsa, to nie uczynił on z "tego" religii. Nie miał głowy do pieniędzy,a co dopiero do jakichś wielkich przedsięwzięć - sam umarł w nędzy. "Religię" zrobili z tego jego następcy. Sam Markiszm nie był religią, ale fakt, że opierał się na heglizmie sprawiał, że jako, w dużej mierze, metafizyczny, idealnie nadawał się na swego rodzaju religię. > Epoka utopizmu mimo upadku państw totalitarnych wcale się nie skończyła i jeszcze nie raz zobaczymy w swoim życiu mistyka czy naturalistę, który będzie nas chciał przekonać o tym, że ujrzał prawdę i abyśmy za nim podążali.> To pewne. Dopóki ludzie nie nauczą się kwestionować i "sprawdzać", pytać o dowody, nt. tego, co ktoś im mówi. Obawiam się jednak, że to nigdy nie nastąpi. Choć nadzieja się tli...
|
|
|  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >Chciałem tylko zauważyć, że religijność Rewolucji nie wynikała z jej świeckości, czy ateizmu, ale ze świadomego wykorzystania "religii".
Nie chodziło mi o szukanie przyczyn co raczej na wskazanie, że warto pamiętać o historii, a jak się okazuje są osoby na tym portalu, które nawet tej historii nie znają.
>Co do Racjonalista.pl, to nie zgodzę się z jednej prostej przyczyny. Ma cechy wspólne, ale nie zaryzykowałbym, że "wiara" w rozum czy w naukę jest u wszystkich taka sama.
Problem w tym, że łatwo tutaj spotkać ludzi, którzy twierdzą, że poznali wszystkie możliwe odpowiedzi na jakiejkolwiek pytania i choćby posiłkowali się w tym Wikipedią czy podobnymi źródłami to są w 100% przekonani, że mówią prawdę. Nawet może nie chodzi o czytelników bo fanatycy w każdej opcji się znajdą. Sama koncepcja ideowa portalu pokrywa się z francuskim nurtem liberalizmu, który był racjonalistyczny. Założenie, że wszystko co istnieje na tym świecie można objąć rozumem zbyt lekkomyślnie potraktowana prowadzi do wniosku, że skoro wszystko możemy wytłumaczyć no to w takim razie opierajmy się na gospodarce planowanej, załóżmy instytucje, które nauczą ludzi myśleć oraz ich ucywilizują - pokierujemy ludźmi bo jako racjonaliści lepiej wiemy od nich co dla nich dobre. W pewnym momencie ten nurt pobiegł swoją drogą i stawał się coraz odleglejszy od angielskiej koncepcji liberalizmu, która z kolei zakładała, że to cywilizacja buduje instytucje, a nie na odwrót. Tak powstała koncepcja Adama Smitha niewidzialnej ręki rynku. Śledząc ten portal bardzo łatwo można spotkać się z tym pierwszym pomysłem patrzenia na świat. Na tym gruncie znacznie łatwiej o mistycyzm i wizję Ziemi Obiecanej. Jednocześnie chcę podkreślić, że nie staram się akurat wartościować mistyki - czy jest z założenia zła czy dobra. Bywały takie momenty w ludzkiej historii, gdzie mistyka ratowała człowieka, ale to troszkę inny temat.
>Co do Makrsa, to nie uczynił on z "tego" religii. "Religię" zrobili z tego jego następcy.
Ja wiem, że marksizm stał się narzędziem w rękach polityków, ale z drugiej strony nikt nie musiał się wysilać, aby ten mistycyzm z marksizmu wyłowić. Przykładowo nie wydaje się możliwe, aby ktokolwiek odnalazł żyłę mistycyzmu w liberalizmie, choć sam liberalizm również posługuje się ideologią. Wnioski jakie Marks wysuwał niejednokrotnie ocierały się o mistycyzm.
|
|
| |  | 1 na 1 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | > Nie chodziło mi o szukanie przyczyn co raczej na wskazanie, że warto pamiętać o historii, a jak się okazuje są osoby na tym portalu, które nawet tej historii nie znają.<Zgadzam się w stu procentach  > Sama koncepcja ideowa portalu pokrywa się z francuskim nurtem liberalizmu, który był racjonalistyczny. Założenie, że wszystko co istnieje na tym świecie można objąć rozumem zbyt lekkomyślnie potraktowana prowadzi do wniosku, że skoro wszystko możemy wytłumaczyć no to w takim razie opierajmy się na gospodarce planowanej, załóżmy instytucje, które nauczą ludzi myśleć oraz ich ucywilizują - pokierujemy ludźmi bo jako racjonaliści lepiej wiemy od nich co dla nich dobre. W pewnym momencie ten nurt pobiegł swoją drogą i stawał się coraz odleglejszy od angielskiej koncepcji liberalizmu, która z kolei zakładała, że to cywilizacja buduje instytucje, a nie na odwrót. Tak powstała koncepcja Adama Smitha niewidzialnej ręki rynku. Śledząc ten portal bardzo łatwo można spotkać się z tym pierwszym pomysłem patrzenia na świat. Na tym gruncie znacznie łatwiej o mistycyzm i wizję Ziemi Obiecanej. Jednocześnie chcę podkreślić, że nie staram się akurat wartościować mistyki - czy jest z założenia zła czy dobra. Bywały takie momenty w ludzkiej historii, gdzie mistyka ratowała człowieka, ale to troszkę inny temat.<Co do źródeł racjonalizmu (w liberalizmie), być może masz rację. Nie mam na ten temat wystarczającej wiedzy. Co do samego racjonalizmu i Rewolucji, to, z tego co pamiętam z wykładów dr Tomasza Majewskiego, jeden nurt uważał, że racjonalizm i "oświecenie" należy się tylko wybranym, bo "lud" i tak jest za głupi - chodziło raczej o wykorzystanie istniejących struktur społecznych i zajęcie miejsca duchowieństwa. Z drugiej strony byli też jednak tacy, którzy opowiadali się powszechnym dostępem do wiedzy. Wypaczenie nie nastąpiło, moim zdaniem, z lekkomyślności, ale było celowe. Takie autorytarne postawy są, rzecz jasna, złe z zasady. Uważam jednak, że racjonalizm, nawet jeśli uznamy, że jest nieco utopijny - osobiście uważam, że nigdy wszyscy nie porzucą mistycyzmu na rzecz rozumowego, racjonalnego, opartego na dowodach poznania - jest lepszy od najczystszego, najlepszego (z możliwych) mistycyzmu. Zawsze znajdą się ludzie, którzy pewnie nigdy nie zaakceptują, że to co "widać", to wszystko. W ich przypadku można będzie powiedzieć, że mistycyzm jest korzystny, bo pozwala im funkcjonować, choćby w złudzeniu. Zależy jakie kryteria weźmiemy pod uwagę: utylitarne, pragmatyczne, psychologiczne, społeczne, etc. Jeśli ktoś chce, ma prawo wybrać drogę mistyczną, metafizyczną w swoim pojmowaniu świata. Nawet gdy jest to, moim zdaniem, szkodliwe. Są "rzeczy" trudno pojmowalne, a zwłaszcza trudno przyswajalne - choćby śmierć. Uleganie przy tym złudzeniom jest jednak, moim zdaniem, gorsze od zmierzenia się z rzeczywistością, co jest zarazem trudniejsze i wymaga wysiłku, także "duchowego"  . Zatem, jeśli ktoś chce iść w metafizykę, to jego sprawa, ale nie oznacza to, że nie powinniśmy opierać życia społecznego na racjonalizmie, w tym także edukować ludzi w tym "nurcie", "duchu". Nie ograniczając się jednak do samego "objawiania" prawd, ale pokazywania metod poznania i krytyki. Powtarzając za Dawkinsem - uczenie krytycznego myślenia nie zaszkodzi. Kto co z tym zrobi, to już jego sprawa. Inną kwestią jest problem społecznej kontroli, by nie znalazł się ktoś, kto będzie rościł sobie prawo do wiedzy, objawień czy ziem obiecanych. W tym rola edukacji, by wykształcić u ludzi mechanizmy (krytykę choćby) obrony. > Ja wiem, że marksizm stał się narzędziem w rękach polityków, ale z drugiej strony nikt nie musiał się wysilać, aby ten mistycyzm z marksizmu wyłowić. Przykładowo nie wydaje się możliwe, aby ktokolwiek odnalazł żyłę mistycyzmu w liberalizmie, choć sam liberalizm również posługuje się ideologią. Wnioski jakie Marks wysuwał niejednokrotnie ocierały się o mistycyzm.<Tutaj też nie ma (chyba) między nami sporu. Jak mówiłem, marksizm miał w sobie ogromny potencjał metafizyczny (dziedzictwo heglizmu), który wykorzystano, tak jak wykorzystano. Przy tej okazji znów potwierdza się jednak użyteczność i skuteczność racjonalnego myślenia - poddając Marksa krytyce należałoby oczywiście odrzucić metafizyczno-mistyczną część, nie zapominając jednak, że w jego filozofii było sporo ciekawych spostrzeżeń, które przetrwały w zasadzie do dziś. Choćby (heglowska w gruncie rzeczy) wizja, że pod widoczną strukturą istnieje warstwa utajona, co jest przecież kanwą psychoanalizy, do pewnego stopnia także strukturalizmu, etc. Z psychoanalizy i innych koncepcji również należy odrzucać, to co zbędne (metafizyczne, niekoherentne, itd.), nie wylewając jednak dziecka z kąpielą. Mistycyzm też można potraktować naukowo, ale rzecz ogranicza się wówczas, głównie, do opisu. Wciąż pozostaje rzekomo nieznane, pozazmysłowe źródło. To źródło jest, jak dla mnie, większym zagrożeniem (samo w sobie), bo nie daje się zweryfikować, czy to jako subiektywne, czy to jako z zasady niedostępne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> >Nie chodziło mi o szukanie przyczyn co raczej na wskazanie, że warto pamiętać o historii, a jak się okazuje są osoby na tym portalu, które nawet tej historii nie znają.<> Zgadzam się w stu procentach Oj, Panie Miłoszu - zgadza się Pan w stu procentach, że istnieją ludzie na tym portalu, którzy znają gorzej historię od Pana Wiarusa? > Co do źródeł racjonalizmu (w liberalizmie), być może masz rację. Nie mam na ten temat wystarczającej wiedzy.Zapewne jednym ze źródeł współczesnego racjonalizmu jest liberalizm i spokojnie można zgodzić się ze stwierdzeniem Miłosza Sałagana: Trudno w zasadzie na gruncie nauk humanistycznych wskazać bardziej nadużywane pojęcie niż liberalizm. Występujące w retoryce i propagandzie politycznej, w tysiącach prac naukowych i kawiarnianych dyskusjach, słowo "liberalizm" zatraciło swój dawny blask, jaskrawość i wyrazistość. Nieostrość nazwy nie wpłynęła ujemnie na jej nośność stąd liczne środowiska wypisują liberalizm na swoich sztandarach, lub programowo go zwalczają, nie próbując przy tym dokonać kognicji niezwykle różnorodnej sfery aksjologicznej liberalizmu./.../ Filozof rozpoznaje jeszcze przynajmniej jeden interesujący aspekt własności, czyli własność swojej osoby jaką dysponuje każdy człowiek, a co za tym idzie obiektywną wolność wyboru (niezależną od stopnia zdeterminowania). Z tej kognicji prawa własności pełnymi garściami czerpali oświeceniowi sceptycy - liberałowie z dystansem traktujący przesądy ideologiczno- religijne, jak Voltaire, czy w pewnym okresie Diderot. Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5611Ale ja początków racjonalizmu to szukał bym już u starożytnych, a i po "Oświeceniu" też jeszcze się sporo znajdzie. > Uważam jednak, że racjonalizm, nawet jeśli uznamy, że jest nieco utopijnyBardzo ciekawe to "uważanie". Osobiście oddzieliłbym racjonalizm od poszczególnych racjonalistów. > - osobiście uważam, że nigdy wszyscy nie porzucą mistycyzmu na rzecz rozumowego, racjonalnego, opartego na dowodach poznania - jest lepszy od najczystszego, najlepszego (z możliwych) mistycyzmu.Osobiście widzę różnice miedzy mistyfikowaniem rzeczywistości (które zdarza się - w mniejszym lub większym stopniu nam wszystkim), a mistycyzmem, który zdarza dosyć rzadko i raczej osobom do tego predestynowanym. > Jak mówiłem, marksizm miał w sobie ogromny potencjał metafizyczny (dziedzictwo heglizmu), który wykorzystano, tak jak wykorzystano.Znowu bardzo ciekawe stwierdzenie. Według mnie markizm (właśnie marksizm, gdyż większa tu zasługa Engelsa niż Marksa) posiada w sobie ogromny potencjał racjonalistyczny. Natomiast zmistyfikować można wszystko, tak jak i deifikować można nawet największego potwora. > Mistycyzm też można potraktować naukowo, ale rzecz ogranicza się wówczas, głównie, do opisu.Niekoniecznie polecam książki Jana Władysława Dawida, który ostatnie cztery lata życia poświęcił mistyce. Zmiana poglądów nastąpiła u niego po śmierci żony w 1910 r. Napisał dwa dzieła poświęcone przede wszystkim studiom nad Jukubem Boehmem. Napisał O intuicji w mistyce, filozofii i sztuce , Kraków (1913) oraz pośmiertnie wydana O rzeczywistości duchowej , Warszawa (1935). Głosił tam m.in., że byt pożąda i dąży do objawienia się w stworzeniu i naturze, jednak objawienie jest możliwe tylko przez przeciwieństwa. Przeciwieństwa nie służą jedynie "objawieniu istoty", lecz same stanowią też życiodajny bijący puls rzeczywistości. Rzeczywistość trzeba jednak wciąż na nowo "zdobywać, utwierdzać przeciw atakom zmysłów, rozumu i egoizmu" (O intuicji w mistyce, filozofii i sztuce.Pozdrawiam Pana serdecznie i witam w naszym gronie nowego poszukującego. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | > Oj, Panie Miłoszu - zgadza się Pan w stu procentach, że istnieją ludzie na tym portalu, którzy znają gorzej historię od Pana Wiarusa?<<Chodziło mi raczej o to, że w istocie warto pamiętać o historii. Co do drugiej części zdania, to zapewne istnieją tacy, co znają lepiej, jak i ci znający gorzej. Należałoby przeprowadzić test, żeby sprawdzić  > Zapewne jednym ze źródeł współczesnego racjonalizmu jest liberalizm i spokojnie można zgodzić się ze stwierdzeniem Miłosza Sałagana:> Trudno w zasadzie na gruncie nauk humanistycznych wskazać bardziej nadużywane pojęcie niż liberalizm. Występujące w retoryce i propagandzie politycznej, w tysiącach prac naukowych i kawiarnianych dyskusjach, słowo "liberalizm" zatraciło swój dawny blask, jaskrawość i wyrazistość. Nieostrość nazwy nie wpłynęła ujemnie na jej nośność stąd liczne środowiska wypisują liberalizm na swoich sztandarach, lub programowo go zwalczają, nie próbując przy tym dokonać kognicji niezwykle różnorodnej sfery aksjologicznej liberalizmu./.../ Filozof rozpoznaje jeszcze przynajmniej jeden interesujący aspekt własności, czyli własność swojej osoby jaką dysponuje każdy człowiek, a co za tym idzie obiektywną wolność wyboru (niezależną od stopnia zdeterminowania). Z tej kognicji prawa własności pełnymi garściami czerpali oświeceniowi sceptycy - liberałowie z dystansem traktujący przesądy ideologiczno- religijne, jak Voltaire, czy w pewnym okresie Diderot. Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5611> Ale ja początków racjonalizmu to szukał bym już u starożytnych, a i po "Oświeceniu" też jeszcze się sporo znajdzie.<Dziękuję za informacje. Chętnie poczytam. Co do początków, to, interesując się "nieco" filozofią (głównie XX wieczną), dochodzę do wniosku, że niemal "wszystko", miało swój początek "u starożytnych"  Mówię oczywiście pół żartem pół serio, ale z filozofią jest trochę jak z literaturą, że każdy następny jeśli nie rozwijał wcześniejszych koncepcji, to odwoływał się do nich, choćby poprzez zaprzeczenie. > >Uważam jednak, że racjonalizm, nawet jeśli uznamy, że jest nieco utopijny> Bardzo ciekawe to "uważanie".> Osobiście oddzieliłbym racjonalizm od poszczególnych racjonalistów.<Również to postulowałem. Być może nie dość dobitnie  > Znowu bardzo ciekawe stwierdzenie. Według mnie markizm (właśnie marksizm, gdyż większa tu zasługa Engelsa niż Marksa) posiada w sobie ogromny potencjał racjonalistyczny. Natomiast zmistyfikować można wszystko, tak jak i deifikować można nawet największego potwora.<Przyznam, że stwierdzenie nie moje, ale prof. Ryszarda Panasiuka  > Niekoniecznie polecam książki Jana Władysława Dawida, który ostatnie cztery lata życia poświęcił mistyce. Zmiana poglądów nastąpiła u niego po śmierci żony w 1910 r. Napisał dwa dzieła poświęcone przede wszystkim studiom nad Jukubem Boehmem. Napisał O intuicji w mistyce, filozofii i sztuce , Kraków (1913) oraz pośmiertnie wydana O rzeczywistości duchowej , Warszawa (1935). >Głosił tam m.in., że byt pożąda i dąży do objawienia się w stworzeniu i naturze, jednak objawienie jest możliwe tylko przez przeciwieństwa. Przeciwieństwa nie służą jedynie "objawieniu istoty", lecz same stanowią też życiodajny bijący puls rzeczywistości. Rzeczywistość trzeba jednak wciąż na nowo "zdobywać, utwierdzać przeciw atakom zmysłów, rozumu i egoizmu" (O intuicji w mistyce, filozofii i sztuce.Coś czuję, że nie strawiłbym tej lektury, jednakże z czystej przekory postaram się zdobyć i ocenić własnymi zmysłami  > Pozdrawiam Pana serdecznie i witam w naszym gronie nowego poszukującego.<Dziękuję serdecznie.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Chodziło mi raczej o to, że w istocie warto pamiętać o historii.Zrozumiałem Pańskie intencje. Zażartowałem tylko sobie, gdyż lubię rzetelność i odpowiedzialność za słowo. > Co do drugiej części zdania, to zapewne istnieją tacy, co znają lepiej, jak i ci znający gorzej. Należałoby przeprowadzić test, żeby sprawdzić Tak, tu 100% racji. Rzeczywistość jest złożona i trzeba sprawdzać, albo odwoływać się do poważnych źródeł. > Dziękuję za informacje. Chętnie poczytam. Co do początków, to, interesując się "nieco" filozofią (głównie XX wieczną), dochodzę do wniosku, że niemal "wszystko", miało swój początek "u starożytnych" Zainteresowania i "otwartą głowę" znać. Filozofią w kontekście nauki interesuję się kilkadziesiąt lat i wnioski mam podobne. Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Później wraz ze wzrostem złożoności stosunków społecznych powstawały coraz bardziej skomplikowane religijne kosmogonie (ideologiczne nadbudowy ziemskich struktur politycznych) przedstawiane przez proroków i kapłanów. Miłośnicy mądrości, filozofowie zastanawiali się nad tym co jest bytem, a co nim nie jest i jakie są przyczyny jego istnienia? Nad stosunkiem ducha do materii i nad tym co jest pierwotne? Nad możliwościami poznania świata - podstawowymi pojęciami, strukturą i rolą wiedzy ludzkiej - oraz zasadami kierującymi tym wszystkim? Większość z nich swoje przemyślenia zapisywało, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji przeogromne zbiory. Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą. Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka. Istnieją, bądź nie, tzw. "pytania filozoficzne". Warto wbić je w googla, ale przedtem może warto zajrzeć do artykułu "Czy istnieją pytania filozoficzne?" ciekawego współczesnego filozofa Bohdana Chwedeńczuka www.racjon(*).istnieja.pytania.filozoficzne> Coś czuję, że nie strawiłbym tej lektury, jednakże z czystej przekory postaram się zdobyć i ocenić własnymi zmysłami Coś czuję, że podobała by się Panu ta lektura. Tylko proponował bym zacząć od biografii Jana Władysława Dawida, np autorstwa prof Jana Szmyda, a lekturę Dawida rozpocząć od jego "Psychologii Religii". To naprawdę jeden z ciekawszych polskich uczonych. Wcale nie ważnym jest znać Prawdę i wiedzieć wszystko. Najważniejszym jest całe życie uczyć się i poszukiwać prawdy. Nawet największa encyklopedia wszystkiego nie wie, a gdzie nam do encyklopedii, ale wszystkie razem encyklopedie nie umieją myśleć, a człowiek potrafi. Wolna myśl jest wtedy, gdy szanuje mędrców, ale wątpi we wszystkie autorytety i niczego nie uważa za absolut. Świat bez utopii i ideologii byłby o wiele gorszym światem, ale żadna z nich nie zasługuje na bezkrytyczną wiarę i w żadnej imieniu nie wolno krzywdzić ludzi. Pozdrawiam serdecznie. PS. Przepraszam za odrobinę dydaktyzmu, ale jestem starszym Panem, ze skrzywieniem zawodowym i cieszy mnie każdy młody myślący człowiek. @@@ . Należy wycinać, to co nie jest koniecznym, z wypowiedzi, do której się Pan odnosi. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Zabiorę się zatem do lektury (zaraz po sesji  Podzielam Pańskie zdanie, by nieustannie zdobywać i poszerzać wiedzę. Według mnie to po prostu przyjemniejsze niż "zasiedzenie" we własnej twierdzy. A za dydaktyzm się nie gniewam, nawet nie odebrałem Pana wypowiedzi w ten sposób. Z natury szanuję ludzi, których wiedza jest większa, bardziej dogłębna niż moja. Nie wynika to jedynie z mojego wrodzonego  szlachectwa, ale także z chęci "podpatrzenia" i nauczenia się czegoś  Pozdrawiam serdecznie.
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ateizm nie jest religią. Tak jak np. buddyzm.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | angorek333 (75 punktów) | >Ateizm nie jest religią. Tak jak np. buddyzm.
Albo scientologia...?
|
|
| Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>przekonaniem, że mój światopogląd jest religią. Religią , opierającą się na wierze w racjonalny i wytłumaczalny wszechświat. To akurat zdaje się nie jest religia. Wierzysz, że świat da się wytłumaczyć w racjonalny sposób. I ja w to wierzę, chociaż jestem chrześcijaninem. Cytat: Wiara ta implikuje oczywiście brak bytów nadprzyrodzonych czyli >wszystkich potworów spagetti czy bogów wszechrzeczy. Z jakiej racji ? Inteligentny byt, który stworzył wszystko, co nas otacza, jest jak najbardziej racjonalny czyż nie ? Taki sobie mózgowiec, który z nudów tworzy sobie wszechświaty. Cytat:>I tutaj kilka pytań? Czy mój ateizm, który wedle definicji wiki jest silny jest: >a) religią? >b) wiarą? to zależy... jeśli WIERZYSZ, że nie istnieje żaden "znudzony inteligentny byt tworzący wszechświaty", to jak sama nazwa wskazuje, jest to wiara. Albo "wszystko" powstało "samo z siebie" albo "ktoś" to spowodował. Jeśli wierzysz, że NIKT tego nie spowodował ( powstało "samo") to jednocześnie wierzysz, że nie istnieje "ktoś" powodujący powstawanie wszechświatów. Są tylko dwie możliwości, więc albo-albo. Mógłbyś powiedzieć, że wiesz, gdybyś mógł wiedzieć ale ponieważ nikt nie wie jak jest naprawdę, więc i Ty nie możesz wiedzieć. Jeśli pojawiłyby się DOWODY, które jednoznacznie wskazują, czy masz rację (niezależnie od tego, jakie jest Twoje zdanie), mógłbyś powiedzieć, że WIESZ coś na ten temat. W tej chwili możesz powiedzieć najwyżej: " wydaje mi się, że nie istnieją żadne byty nadprzyrodzone". Wiesz to? Nie, bo nie ma dowodów, że masz rację. Cytat:>Dlaczego tak? Albo czemu nie? Zapraszam do dyskusji. >Mnie jakoś nie przeraża termin świecka wiara. Zwłaszcza, że sądzę o założeniu nie istnienia stwórcy wszechświata jako o tezie irracjonalnej. Dlaczego to teza irracjonalna? Cytat:Podobnie jak założenie jego istnienia. Najohydniej w >świecie każde rozwiązanie z wyjątkiem może leniwego agnostycyzmu domaga się wiary. Dokładnie. Cytat:>Tak przy okazji. Witam i dzień dobry. To mój racjonalistyczny debiut na tym forum zatem proszę tylko "stąpaj łagodnie". Witam i pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
 | | angorek333 (75 punktów) |
> To akurat zdaje się nie jest religia. Wierzysz, że świat da się wytłumaczyć w >racjonalny sposób. I ja w to wierzę, chociaż jestem chrześcijaninem.
Religie mają swoje dogmaty. Pisząc racjonalny , miałem na myśli nie mieszając weń zjawisk powszechnie uważanych za ponadnaturalne.
> Z jakiej racji ? Inteligentny byt, który stworzył wszystko, co nas otacza, jest >jak najbardziej racjonalny czyż nie ?
Wizja szalonego, bezmózgiego stwórcy wydaje się niezwykle kusząca, jednak nie to miałem na myśli. Irracjonalny jest pomysł zarówno istnienia jak i nie istnienia stwórcy, dlatego, że nie poparty dowodami.
>Taki sobie mózgowiec, który z nudów tworzy sobie wszechświaty.
Bóg, czy demiurg?
> to zależy... jeśli WIERZYSZ, że nie istnieje żaden "znudzony inteligentny byt >tworzący wszechświaty", to jak sama nazwa wskazuje, jest to wiara. Albo "wszystko" >powstało "samo z siebie" albo "ktoś" to spowodował. Jeśli wierzysz, że NIKT tego >nie spowodował ( powstało "samo") to jednocześnie wierzysz, że nie istnieje "ktoś" >powodujący powstawanie wszechświatów.
Trochę to bardziej skomplikowane nieprawdaż? Może spowodowała to kolej następujących po sobie wydarzeń. Pytanie o istnienie świadomego inicjatora tych wydarzeń wydaje się jak najbardziej słuszne. Ja wierzę głęboko w jego nie istnienie.
>Są tylko dwie możliwości, więc albo-albo. Mógłbyś powiedzieć, że wiesz, gdybyś mógł wiedzieć ale ponieważ nikt nie wie jak jest naprawdę, więc i Ty nie możesz wiedzieć. Jeśli pojawiłyby się DOWODY, które jednoznacznie wskazują, czy masz rację (niezależnie od tego, jakie jest Twoje zdanie), mógłbyś powiedzieć, że WIESZ coś na ten temat. W tej chwili możesz powiedzieć najwyżej: " wydaje mi się, że nie istnieją żadne byty nadprzyrodzone". Wiesz to? Nie, bo nie ma dowodów, że masz rację.
Dlatego ja nie wiem, ja wierze.
> Dlaczego to teza irracjonalna?
Ponieważ nie poparta dowodami.
> Witam i pozdrawiam
Miło zobaczyć zdanie pochodzące zza drogiej strony lustra. To nie jest ironia. Bardzo cenie takie zdanie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|