 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-11-2006 23:25 | Agacińska (12 punktów) | Współczesny sceptycyzm | witam wszystkich forumowiczów! mam pytanie natury filozoficznej, ponieważ jest dla mnie od jakiegoś czasu trapiące, zwracam się o pomoc do Was. czy znajdujecie obok Kołakowskiego, Umberto Eco czy Ciorana jakiegokolwiek współczesnego sceptyka. Ale sceptyka z prawdziwego zdarzenia. Otóż sprawa ze sceptykami w starożytności jest dość prosta i klarowna, problem pojawia się wówczas, kiedy należy wskazać na sceptyków tych "dzisiejszych". Czekam na propozycje i rzetelne odpowiedzi, a co za tym idzie dyskusję. pozdrawiam, alex
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Thorvoy (6588 punktów) | Może pisarz-humorysta T. Pratchett? :>
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | A co powiesz na Jamesa Randiego? To świetny iluzjonista, który oferuje 1 000 000 $ każdej osobie (lub grupie osób) która zademonstruje mu jakiekolwiek zjawisko nadnaturale. Po dziś dzien nie musiał wypłacić ani centa, choć chętnych do pokonania go było wielu. Nawet polski Nautilus się odgrażał że "popsuje sceptykowi humor", ale skończyło się walkowerem - ich czarny koń nawiał.
A co do pisarzy to Douglas Adams (teen od "autostopem przez Galaktykę") podobnie jak Prachett fantazjuje, ale równoceśnie wyśmiewa się ze swoich (i cudzych)poglądów i fantazji.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Opowiedzenie o teście Randiego przydałoby się wszystkim, którzy chcą nam wpoić swoje metafizyczne bzdury. Jeśli nie zgodzą się na test- niech zamilkną.
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | Jak wspomniałem James Randi to wyśmienity iluzjonista, który przeszło 40 lat temu obiecał (ogromną wówczas sumę) 10.000$ dla osoby, lub grupy osób, która w (uzgodnionych przez obie strony) warunkach umożliwiajacych kontrolę zademonstruje jakiekolwiek zjawisko paranormalne. Choć z czasem wysokość nagrody wzrosła do 1.000.000$ a chętnych do pokonania Randiego było wielu NIKOMU to się nie powiodło.
Procedura jest pozornie prosta: testowany musi najpierw zademonstrować swoje umiejętności i uzgodnić warunki, w jakich będzie przeprowadzony test. W przypadku swojej przegranej Randi nie tylko wypisze czek, oraz też oficjalnie uzna zaprezentowane mu zjawisko paranormalne za prawdziwe. W przeciwnym razie ochotnik musi przyznać, iż faktycznie nie posiada żadnych nadprzyrodzonych mocy.
Randi dzieli swoje "ofiary" na dwie grupy: tych którzy próbują go oszukać iluzjonistycznymi sztuczkami (marny pomysł biorąc pod uwagę jego biegłość w tym rzemiośle), oraz na takich, którym faktycznie się wydaje iż posiadają takie umiejętności.
*************** Kolejnym sceptykiem wartym uwagi jest Martin Gardner, z kolei Artur Conandoyle (ten os Sherlocka Hlmesa) dał się oszukać dwóm małym dziewczynkom, które sfabrykowały zdjęcia elfów.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Kolejnym sceptykiem wartym uwagi jest Martin Gardner, z kolei Artur Conandoyle (ten os Sherlocka Hlmesa) dał się oszukać dwóm małym dziewczynkom, które sfabrykowały zdjęcia elfów.Ale można to facetowi wybaczyć, biorąc pod uwagę jego kultowy dorobek literacki.
|
|
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Czekam na propozycje.
To proszę załączyć zdjęcie.
>I rzetelne odpowiedzi.
Rzetelne odpowiedzi wymagają rzetelnie przygotowanych pytań. I co za tym idzie przygotowanie zagadnień do dyskusji.
>mam pytanie natury filozoficznej, ponieważ jest dla mnie od jakiegoś czasu trapiące, >zwracam się o pomoc do Was. >czy znajdujecie obok Kołakowskiego, Umberto Eco czy Ciorana jakiegokolwiek >współczesnego sceptyka. Ale sceptyka z prawdziwego zdarzenia.
Mamy rozumieć, że to są współcześni sceptycy z prawdziwego zdarzenia?
>Otóż sprawa ze sceptykami w starożytności jest dość prosta i klarowna, Tak, a dlaczego? A Średniowiecze, Odrodzenie i co niesłychanie ważne Oświecenie, to proste i klarowne, czy tam brak sceptyków "z prawdziwego zdarzenia"
>problem pojawia się wówczas, kiedy należy samodzielnie pomyśleć, poczytać, sprawdzić.
>wskazać na sceptyków tych "dzisiejszych".
Dlaczego szukać ich wśród "teoretyków" (filozofów), gdy masowo występują wśród "praktyków" (uczonych).
Nie ma lekko, aby coś w głowie mieć, potrzebna jest praca. Wkładania i układania.
***
|
|
 | -1 na 1 | Agacińska (12 punktów) | Szanowny Panie, pomijając treść nagłówka w tym dziale, który jasno konstatuje: "Można pofilozofować, albo porozmawiać o filozofii, a także o życiu i naszym postrzeganiu tego co nas otacza", Pańska wypowiedź była co najmniej nie na miejscu, poniżej jakiejkolwiek krytyki.Nie wydaję mi się, żeby ten dział odpowiedzialny był za prywatne anonse, dlatego też sugestia o zamieszczaniu zdjęcia czy oferty jest kontaminacją nie tylko braku poszanowania dla innych ale także marnym dowcipem. Kiedy pisałam, że proszę o "rzetelne wypowiedzi" miałam na myśli zdecydowane wykluczenie z dyskusji takiego sortu "żartownisiów" jak Pan. Nie wiem ile ma Pan lat, że prezentuje Pan taki poziom rozwoju emocjonalnego, mentalnego i intelektualnego. Poza tym, jeśli rozpoczynam jakiś wątek, który sygnuje własnym nazwiskiem i proszę o wymianę poglądów, to czynię to zdecydowanie na poważnie, dlatego też nie życzę sobie cytowania moich zdań i pseudonaukowej gwary z Pańskiej strony, która pół żartem pół serio stara mi się udowodnić, że idę na łatwiznę, nie ruszając przy tym głową i oczekuję zniewalających wypowiedzi.
Na koniec chciałabym Panu zwrócić uwagę na to, że o tyle Pana wypowiedź była niedorzeczna(iż należy poczytać, poszukać),ponieważ laik filozoficzny raczej nie ma świadomości, że współczesny nurt sceptyków zahaczał o Ciorana czy Eco. Każdy Pana rzekomy kontrargument jest do obalenia, ale czynić tego nie zamierzam z braku czasu i nadmiaru pracy.
Szkoda tylko,że zmarnowałam czas na opublikowanie tego pytania na tym forum,zwłaszcza że hasło mówiące o tym, że na Racjonaliście się dyskutuje jest definitywnie przereklamowane. Pan dyskutować nie potrafi, nie mówiąc już o prowadzeniu diatryby. To także dla Pana zapewne nie konczy się sukcesem. I tu nie chodzi Szanowny Panie o consensus omnium, ale o rozmowę, którą najwyraźniej można bezproblemowo prowadzić z moimi studentami, z forumowiczami już mniej...
Pozdrawiam Szanownego Pana quasi-błyskotliwego, quasi-kulturalnego i quasi-na poziomie!
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Oj, Szanowna Pani tak się nie obraża...
Najpierw byłoby trzeba postawić jasno: dlaczego wymienionych przez Ciebie ludzi uważasz za sceptyków z prawdziwego zdarzenia, byśmy mogli wiedzieć w jakich kategoriach szukać odpowiedzi.
Takie żarciki są na Racjonaliście dość powszechne w sytuacjach, kiedy nie wszystko jest sprecyzowane jak należy.
Z mojej strony, jak się rzekło, Terry Pratchett w swych fantastycznych, a zarazem- cóż za paradoks!- jakże realistycznych utworach wykazuje się olbrzymią dawką sceptycyzmu. Polecam lekturę jego fabularnych dzieł.
Jeśli chodzi o uznanych Filozofów (przez duże eF)- nie umiem niestety podać żadnego, do czyjego sceptycyzmu byłbym przekonany.
|
|
| |  | | Agacińska (12 punktów) | Dziękuje za odpowiedź i kulturę osobistą zarazem. zastanawiałam się też nad Vattimo, co Pan sądzi na ten temat?
pozdrawiam!
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Wiesz, tutaj raczej po imieniu sobie mówimy. Jak na razie znam tylko jego pogląd na definicję końca nowożytności, nic poza tym. Można się zgadzać, albo nie, gdyż nazwy epok są czysto umowne, tyle na ten temat.  A kultury naprawdę sporo uświadczysz tutaj, choć i ścięcia się nieprzyjemne zdarzały. W każdym razie naprawdę staramy się trzymać poziom, mimo że niekiedy rozmowy zbaczają na niebezpieczne tory.
|
|
| |  | | Petite Violette (273 punktów) | >Z mojej strony, jak się rzekło, Terry Pratchett w swych fantastycznych, a zarazem- cóż za paradoks!- jakże realistycznych utworach wykazuje się olbrzymią dawką sceptycyzmu. Polecam lekturę jego fabularnych dzieł. Tez bardzo polecam Pratchetta!
Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | O, kolejna pratchettfanka.  Najlepiej T.P. ujął zagadnienie religii w "Pomniejszych Bóstwach". Z chęcią widziałbym tę powieść w kanonie lektur (nikt nie mówi że każda z nich musi być pisaną językiem profesorskim pracą naukową) Racjonalistów.
|
|
| | | |  | | Petite Violette (273 punktów) | > O, kolejna pratchettfanka.  > Najlepiej T.P. ujął zagadnienie religii w "Pomniejszych Bóstwach". Z chęcią widziałbym tę powieść w kanonie lektur (nikt nie mówi że każda z nich musi być pisaną językiem profesorskim pracą naukową) Racjonalistów.Jesli lubisz T.P. to doradzam "Good Omens" (ktory nie jest na Discworld) i od innego autora Neil Gaiman "American Gods"
Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
|
|
| | | | |  | | TyDraniu (6569 punktów) | >Jesli lubisz T.P. to doradzam "Good Omens" (ktory nie jest na Discworld) i od innego autora Neil Gaiman "American Gods"
Jeżeli już polecamy, to polecam "Naukę Świata Dysku".
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | "Nauka ŚD" dość drętwa była. Jednak fabularyzowanie dociekań naukowych nie wyszło prozie Pratchetta na dobre.
Tak, czy inaczej, ze względów dydaktycznych, warte polecenia.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Znam "Good Omen", podobnie jak wszystkie inne dzieła Pratchetta, przetłumaczone na język polski. Wszystkie czytałem przynajmniej po kilka razy.*
O ile "Good Omen" jawi się chwilami jako lekka satyra na dogmatykę chrześcijańską, o tyle "Small Gods" traktuje o czymś znacznie poważniejszym. O bezsensowności umierania za wiarę, uleganiu tradycjom, które straciły właściwe znaczenie, a terroryzują całe państwa. O żółwiu, z którego została tylko skorupa.
Pozdrawiam.
* Z wyjątkiem powiastek o NacMacFeegle. Jakoś nie przypadły mi do gustu.
|
|
|  | | IQ955 (2355 punktów) | Szanowna Pani, Najpierw może sprawy porządkowe: Również nie byłem zachwycony postem Andrzeja Bogusławskiego, a przykre to dla mnie tym bardziej, że inne Jego - bardzo mi się podobały. Myślę, że tym razem oberwał słusznie, choć może nieproporcjonalnie mocno w stosunku do wykroczenia. Z drugiej zaś strony - Pani post, napisany niezbyt starannie, za to jeszcze (przed jakąkolwiek repliką) upominający wszystkich ex cathedra, aby dyskutowali na właściwym dla Pani poziomie, mógł sprowokować niejaką złośliwość, więc "troszeczkę" i pana Andrzeja Bogusławskiego rozumiem. Reasumując: wyjaśniliśmy sobie pryncypia i myślę, że trzymając się ich dalej - wszyscy odniesiemy pożytek. Przechodząc zaś do rzeczy: sceptyk 1. człowiek odnoszący się do wszystkiego nieufnie, powątpiewająco, krytycznie. 2. zwolennik scetycyzmu w filozofii, zwłaszcza członek szkoły filozoficznej w starożytnej Grecji, głoszącej niepewność ludzkiego poznania. Przepisałem tę definicję żywcem ze Słownika Wyrazów Obcych PWN - abyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy, oraz dlatego, że bardzo lubię porządne definicje.  A teraz: 1. Z definicji tej wynika, że sceptycyzm, to niekoniecznie przynależność do jakiegoś klanu filozofów, lecz raczej pewien sposób myślenia. Może on cechować zarówno filozofa, jak i (powiedzmy) tramwajarza, czy rolnika. 2. Sceptycyzm nie jest czymś, co przejawiamy zawsze. Moim zdaniem jest to raczej taka czerwona lampka zapalająca się od czasu do czasu, kiedy podejrzewamy u siebie jakiś myślowy bezwład. Sceptycyzm uprawiany bez umiaru może być paraliżujący, lub nawet szkodliwy (zna Pani zapewne klasyczną anekdotkę o sceptyku tonącym w kałuży  ). 3. Nie bardzo rozumiem, co ma Pani na myśli pisząc "sceptycy z prawdziwego zdarzenia". Nie wiem też, czym mieliby się różnić od tych "z nieprawego łoża"  . Kto i na jakiej podstawie miałby ich stosownie zaklasyfikować? 4. Nie bardzo rozumiem po co potrzebna jest Pani "lista" współczesnych sceptyków (jeśli w ogóle można ją sporządzić!). Myślę, że ujawnienie celu tego pytania mogłoby znacznie poprawić trafność naszych odpowiedzi.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
> Również nie byłem zachwycony postem Andrzeja Bogusławskiego, a przykre to dla mnie tym bardziej, że inne Jego - bardzo mi się podobały.
Panie Marku, ponieważ bardzo sobie cenię Pańskie wypowiedzi na tym forum, to bardzo proszę o wskazanie mojej niestosowności. Tym bardziej, że zamierzam dalej podśmiewać się z nieprzemyślanych wypowiedzi i co głupszych sformułowań w mądrzejszych tekstach. Nawet, gdy Panu się to przydarzy, a sam też nie proszę o taryfę ulgową.
***
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Oj, bo się podśmiejemy z "przydaży".  A tak poważnie, to sam naigrawam się z ludzi, którzy piszą w nieszczególny sposób, niemniej w tym przypadku raczej bym odpuścił. Dla mnie nie było wystarczająco źle.
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ > Oj, bo się podśmiejemy z "przydaży".  Słusznie, z takich przydarzeń warto się podśmiewać, ale pojedyńcze błędy nie świadczą jeszcze o głupocie połączonej z dufnościa. Proszę zerknąc jak poważnie traktuję poszukujących, nawet, gdy jeszcze niewiele umieją. Nawet, gdy kpię z jakiś tekstów, to traktuję je serio. Dopiero, gdy znajdują się poniżej minimum, nie odpowiadam.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > @@@> >Oj, bo się podśmiejemy z "przydaży".  > Słusznie, z takich przydarzeń warto się podśmiewać, ale pojedyńcze błędy nie świadczą jeszcze o głupocie połączonej z dufnościa.Gorzej jeśli nie są już POJEDY NCZE.  > Proszę zerknąc jak poważnie traktuję poszukujących, nawet, gdy jeszcze niewiele umieją. Nawet, gdy kpię z jakiś tekstów, to traktuję je serio. Dopiero, gdy znajdują się poniżej minimum, nie odpowiadam.Doceniam to. Przyznałem że sam też się czepiam (co pewnie zauważasz i w niniejszym poście), dlatego hipokryzją z mojej strony byłoby potępianie Ciebie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | Odpowiadam na dwa posty hurtem: > Oj, bo się podśmiejemy z "przydaży".  Na ten temat był telegram. Nie chciałem odpowiadać na forum, aby nie zablokować możliwości edycji. Skoro jednak Ty odpowiedziałeś - rzecz jest nieaktualna. > Gorzej jeśli nie są już POJEDYNCZE.  Co do tej pojedy......czości, to zapytałem znajomą ekspertkę polonistkę; sam miałem także wątpliwośc tego rodzaju. Wyjaśniła mi, że kiedyś pisało się i mówiło pojedy ńczy, a potem zmieniono pisownię (diabli wiedzą po co - chyba ze względu na bezrobotnych filologów). Dowiedziałem się o tej zmianie "od Worda" i myślałem, że to błąd. Osobiście znam wymowę pojedy ńczy, a ten pojedy nczy raczej mnie nawet razi. Reasumując - nie tyle wydaje mi się to grubym błędem ile raczej jakąś "staroświeckością" badź "wątpliwością" jakich w polszczyźnie nie brak.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Odpowiadam na dwa posty hurtem:> >Oj, bo się podśmiejemy z "przydaży".  > Na ten temat był telegram. Nie chciałem odpowiadać na forum, aby nie zablokować możliwości edycji. Skoro jednak Ty odpowiedziałeś - rzecz jest nieaktualna.Ale korekta jakoś swoje zrobiła.  > Co do tej pojedy......czości, to zapytałem znajomą ekspertkę polonistkę; sam miałem także wątpliwośc tego rodzaju. Wyjaśniła mi, że kiedyś pisało się i mówiło pojedyńczy, a potem zmieniono pisownię (diabli wiedzą po co - chyba ze względu na bezrobotnych filologów). Dowiedziałem się o tej zmianie "od Worda" i myślałem, że to błąd. Osobiście znam wymowę pojedyńczy, a ten pojedynczy raczej mnie nawet razi.Nie wszystko czyta się w języku polskim tak, jak pisze. Przykładem na to są też -izmy w narzędniku. Piszemy o narcy zmie i patrioty zmie, ale czytamy o narcy źmie i patrioty źmie. Jedna z reguł ortografii, która mi się nie podoba. > Reasumując - nie tyle wydaje mi się to grubym błędem ile raczej jakąś "staroświeckością" badź "wątpliwością" jakich w polszczyźnie nie brak.Czepiałem się troszkę, ale faktycznie wolę, jeśli ktoś czasem napisze "pojedyńczy", zamiast "rzułf buotny". Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > bardzo proszę o wskazanie mojej niestosowności. Zacznę od tego, że mój post nie miał intencji wyzłośliwiania się, lecz raczej uspokojenia i przywrócenia równowagi dyskusji - co mi się chyba jednak w końcu powiodło.  Użyłem sformułowania "nie byłem zachwycony", bowiem post ten odebrałem jako dolną granicę Pańskich możliwości. Jeśli będzie się Pan prezentował na swoim zwykłym poziomie - będę zachwycony, a jeśli na maksymalnym - bardzo zachwycony. Prosze też zauważyć, że negatywnie oceniłem obydwoje dyskutantów, że użyłem łagodnych raczej sformułowań, że zasugerowałem zbędność zadrażnienia, choć wyraziłem zrozumienie przyczyn i w końcu zaproponowałem rozejm. Co do wątpliwych (dla mnie) wypowiedzi, to szło mi o: 1. > Czekam na propozycje.> To proszę załączyć zdjęcie. Oczywiście, sformułowanie "czekam na propozycje" niesie ze sobą pokaźny ładunek niezamierzonego komizmu i trudno tego nie zauważyć.  Mnie także kojarzy się ono z najróżniejszymi nader szemranymi instytucjami zajmujacymi się (by tak rzec) handlem żywym towarem płci pięknej. Jest to chyba skojarzenie dość powszechne, tak jak i powszechnym jest i fakt, że u co wrażliwszych kobiet budzi to jakieś negatywne emocje (co zresztą powinno nam się chyba podobać). Wiedząc o tym - starałbym się rzecz raczej wygasić niż jeszcze "dopalać", zwłaszcza nie mając na razie zbyt dobrego rozeznania, co do interlokutorki. 2. > problem pojawia się wówczas, kiedy należy> samodzielnie pomyśleć, poczytać, sprawdzić.oraz > Nie ma lekko, aby coś w głowie mieć, potrzebna jest praca. Wkładania i układania. Merytorycznie - 100% racji. Rozumiem także, iż potknięcia rozmówczyni mogły takie reakcje sprowokować. Wydaje mi się jednak, że w pierwszej odpowiedzi był to trochę wystrzał z armaty do wróbla. Osobiście zachowałbym takie mocne sformułowania (sugerujące przecież kiepski pomyślunek - no, tu Pan chyba nie zaprzeczy!) na wypadek, gdyby okazało się, że mamy do czynienia z (nierzadkim wcale na tym forum) przypadkiem naciągania nas na odrobienie pracy domowej. Reasumując: Żadne z Pańskich sformułowań nie przekracza dopuszczalnych na tym forum granic, jednakże (mnie przynajmniej) nie dały one powodów do zachwytu - co napisałem. Teraz zaś proponuję ukręcić tej głupiej sprawie łeb i tak z nią skończyć. > Tym bardziej, że zamierzam dalej podśmiewać się z nieprzemyślanych wypowiedzi i co głupszych sformułowań w mądrzejszych tekstach. Popieram jak najbardziej, choć osobiście zalecam sto-pnio-wa-nie środków. > Nawet, gdy Panu się to przydarzy, a sam też nie proszę o taryfę ulgową. Ależ oczywiście! Nie inaczej! Taki sparring tylko dobrze nam zrobi! Propozycja moja jest taka. W męskim gronie - bez litości.  Dla pań - merytorycznie - też bez litości, formalnie - z należną estymą.  P.S. O godz 14:14 napisałem telegram na prywatny adres, ale "Speedy Thorvoy" nie dał szansy. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ Panie Marku, zawsze ogromnie ceniłem sobie inteligencję i połączoną z nią wiedzę, a nie znosiłem intelektualnego prymitywizmu połączonego z dufnością. Bardzo sobie cenię ludzi poszukujących, nawet wtedy, gdy jeszcze niewiele wiedzą. Tak, kpię sobie czasem, ale inteligentnym najczęściej to pomaga i zaczyna się ciekawa rozmowa, a różne przygłupy, to może lepiej jak zrezygnują. Zresztą, gdy nie widzę sensu, to w ogóle "postu" się nie dotykam. > Propozycja moja jest taka. W męskim gronie - bez litości. Dla pań - merytorycznie - też bez litości, formalnie - z należną estymą.  Nie do końca zgoda. Do wszystkich odnoszę się z szacunkiem, albo staram się nie podejmować rozmowy. Pani Agacińskiej wyraziłem szacunek odpowiadając na jej list. Mogłem uznać, że tekst przekracza akceptowalny poziom głupoty i nie odpowiedzieć. Znalazłem "jąderko" (proszę źle nie kojarzyć) i nie myliłem się, każdy następny Jej post jest lepszy. Sądzę, że będzie można jeszcze na parę tematów porozmawiać, a gdybym nie zareagował, tak intelektualne loty Pani Agacińskiej i innych mogłyby zostać jeszcze obniżone. > P.S. O godz 14:14 napisałem telegram na prywatny adres, ale "Speedy Thorvoy" nie dał szansy.  Informacja o telegramie dotarła. Telegram nie.
Pozdrowienia,
|
|
| | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > ceniłem sobie inteligencję i połączoną z nią wiedzę, a nie znosiłem intelektualnego prymitywizmu połączonego z dufnością.Formalnie rzecz biorąc mamy tu jeszcze do analizy ciekawe przypadki przymitiwizmu połączonego z inteligencją, wiedzy bez inteligencji, za to z dufnością etc.  > Bardzo sobie cenię ludzi poszukujących, nawet wtedy, gdy jeszcze niewiele wiedzą. Tak, kpię sobie czasem, ale inteligentnym najczęściej to pomaga i zaczyna się ciekawa rozmowa,Prawda, ale jeszcze raz polecam stopniowanie środków. > a różne przygłupy, to może lepiej jak zrezygnują.Humanizm, co prawda poucza, aby nigdy nie rezygnować z żadnego człowieka, ale mnie też czasem ręce opadają... > Nie do końca zgoda.Miałem tylko tyle na myśli, że w męskim gronie możemy sobie pozwolić na nieco ostrzejszy ton dyskuji. > każdy następny Jej post jest lepszy.Nie dziwota. Ja bym się też na Jej miejscu pilnował, aby się znów nie podłożyć tym wrednym typom.  W sumie jednak - wyszło chyba wszystkim na dobre. A o to przecież chodzi... > Informacja o telegramie dotarła. Telegram nie.Napisałem list na prywatny adres poczty elektronicznej. Nie bardzo rozumiem jak mogła dotrzeć informacja o nim bez samego listu... Miałem już parę takich "elektronicznych kłopotów"; wdzięczny będę za dwa zdania wyjaśnienia, abym mógł coś zadziałać (komputerowo). P.S. Dlaczego pisze Pan prawie zawsze na początku "@@@"?
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ > Formalnie rzecz biorąc mamy tu jeszcze do analizy ciekawe przypadki przymitiwizmu połączonego z inteligencją, wiedzy bez inteligencji, za to z dufnością etc.  Co Władek, to przypadek. > Prawda, ale jeszcze raz polecam stopniowanie środków.Zdecydowanie stopniuję. Nawet na naszym Forum, jednych cenię i lubię, inni są mi obojętni, a jeszcze inni swoją głupotą wprost mnie drażnią. > Humanizm, co prawda poucza, aby nigdy nie rezygnować z żadnego człowieka, ale mnie też czasem ręce opadają...Proszę powalczyć z ministrem Gertychem i jego tatusiem profesorem dendrologii stosowanej. Mnie szkoda czasu. Wolę już zastosować do nich powiedzenie: "Ten typ tak ma." Nie rezygnuję tam, gdzie widzę jakąś szansę ratunku przed utonięciem w głupocie. Topielców ratować nie sposób. > Miałem tylko tyle na myśli, że w męskim gronie możemy sobie pozwolić na nieco ostrzejszy ton dyskuji.Nie zgadzam się, że kobiety muszą od nas być głupsze. Znam znacznie mądrzejsze niż ja. A na pewno, są od nas piękniejsze. To Forum dla myślącej inteligencji, żadnej taryfy ulgowej. Znowu żartuję, chamstwa oczywiście nie znoszę i choć czasem mogę lekko przekroczyć dobry smak, to nigdy nie stanę się chamem ani prymitywem. Nawet w męskim gronie. > Nie dziwota. Ja bym się też na Jej miejscu pilnował, aby się znów nie podłożyć tym wrednym typom.  Nieładnie, nieładnie, ale tak serio, to inteligencja lubi podteksty, a błyskotliwa dziewczyna sobie z nami poradzi, tak że nam w pięty pójdzie. > Napisałem list na prywatny adres poczty elektronicznej. Nie bardzo rozumiem jak mogła dotrzeć informacja o nim bez samego listu...> Miałem już parę takich "elektronicznych kłopotów"; wdzięczny będę za dwa zdania wyjaśnienia, abym mógł coś zadziałać (komputerowo).Starszy pan, jakim jestem, dobrze że trochę potrafi się komputerem posługiwać i lubi tą zmyślną maszynkę. Nie wiem, co można z tym zrobić. > P.S. Dlaczego pisze Pan prawie zawsze na początku "@@@"?Po pierwsze, ze względów estetycznych, a po drugie, to przecież "Trzy małpki", proszę pomyśleć. PS. Jeżeli chodzi o pojedyncze błędy, to jest mi z ich powodu przykro (lubię perfekcjonizm), ale polonistą nie jestem. Gdy pisze się szybko i nie zawsze przeczyta, błędy są nieuniknione. Staram się, aby nie wypaczyły zrozumienia mojego tekstu, ale "ZDAŻENIA" są różne i zdarzają się nam też "ciekawe przypadki przymitiwizmu".
Pozdrowienia,
|
|
| | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Zdecydowanie stopniuję. Nawet na naszym Forum, jednych cenię i lubię, inni są mi obojętni, a jeszcze inni swoją głupotą wprost mnie drażnią.To też, ale mnie raczej szło o to, by stopniować je (jeśli trzeba) w trakcie jednej polemiki. > Proszę powalczyć z ministrem Gertychem i jego tatusiem profesorem dendrologii stosowanej.Zawalczyłem - i to radykalnie! W 1989 wyemigrowałem z kraju. > Topielców ratować nie sposób.Czasem, niestety dość trudno szybko ustalić, czy "jeszcze dycha"... > Nie zgadzam się, że kobiety muszą od nas być głupsze.Zgadzam się, że nie muszą.  Ja tam jednak małe zróżnicowanie formy będę stosował. Merytorycznie - oczywiście - twardo. > A na pewno, są od nas piękniejsze.Bo takoż białogłowy na tym świecie żyją, Iż cudnemi lice szpetność duszy kryją. Lecz dzięki Ci, o Przedwieczny, dzięki Ci stokrotne, Iżeś tak je był uczynił, a nie zaś odwrotnie.
 > Nawet w męskim gronie.Otoż to. Bardzo mnie w dzisiejszej kulturze irytuje utożsamianie męskości z chamstwem. To chyba naprawdę nie jest konieczne. > błyskotliwa dziewczyna sobie z nami poradzi, tak że nam w pięty pójdzie.(lodowatym tonem) "Proszę mówić za siebie!" > Nie wiem, co można z tym zrobić.Spróbuję pomóc. Zaraz po wstawieniu tej odpowiedzi wyślę do Pana na adres e-mail list z zawartością "TEST No.1", Proszę mi po prostu odpisać cokolwiek, jeśli dojdzie. > >przecież "Trzy małpki", proszę pomyśleć.Aha, na to nie wpadłem. Ale nadal nie rozumiem. Przecież te trzy małpki, to, o ile wiem, "nie widzę", "nie słyszę" i "nie mówię". i to na forum? Nie bardzo rozumiem.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Przecież te trzy małpki, to, o ile wiem, "nie widzę", "nie słyszę" i "nie mówię". i to na forum? Nie bardzo rozumiem. To proszę uwierzyć mi na słowo (można też doczytać, jest kilka wspaniałych książek) że małpy są mądrzejsze niż nam się to wydaje. Każda z tych symbolicznych małpek jest specjalistą. Tak, jak w dowcipie: Dlaczego policjant musi mieć partnera? Bo jeden umie czytać, a drugi pisać, ale razem stanowią groźny team. Drużyna trzyosobowa może być jeszcze groźniejszą. A skąd Pan wie, że małpki mają rzeczywiście takie przypadłości, czy tylko je demonstrują? My na naszym forum czasem też rozmawiamy, tak jakby ślepy opowiadał głuchemu o kolorach. Pan jest większym niż ja optymistą. Czy wierzy Pan, że "Monia" potrafi nas zrozumieć? Ja zdecydowanie w to wątpię.
Małpki, to też trochę, takie maleńkie moje logo.
>To też, ale mnie raczej szło o to, by stopniować je (jeśli trzeba) w trakcie jednej polemiki. Proszę uwierzyć, że zrozumiałem, lubię trochę żartować. Nawet wówczas, gdy zachowuję powagę.
>Zawalczyłem - i to radykalnie! W 1989 wyemigrowałem z kraju. Byłem głupszy i ze względów patriotycznych zostałem. Ale to był jeszcze socjalizm i wyjazd musiałby być ucieczką.
>Czasem, niestety dość trudno szybko ustalić, czy "jeszcze dycha"... Jestem starszy, bardziej pragmatyczny, mniej optymistyczny. Dlatego czasem mam większą ochotę przytopić, jak uratować. Proszę nic nie mówić, sam wiem, że to bardzo brzydkie uczucie.
>Spróbuję pomóc. Zaraz po wstawieniu tej odpowiedzi wyślę do Pana na adres e-mail list >z zawartością "TEST No.1", Proszę mi po prostu odpisać cokolwiek, jeśli dojdzie. Jezeli dojdzie - odpiszę.
Pozdrowienia,
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > P.S. O godz 14:14 napisałem telegram na prywatny adres, ale "Speedy Thorvoy" nie dał szansy.  Przepraszam że tak się wtrącę po bezczelnemu, ale czy mógłbym się dowiedzieć o co chodzi? :>
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
Szanowna Pani, różnica między nami jest zasadnicza, gdyż choć w części wyśmiałem Pani nie bardzo przemyślaną wypowiedź, to w części odniosłem się do niej poważnie i nigdy nie pozwoliłbym sobie na napisanie poniższego zdania:
>Każdy Pana rzekomy kontrargument jest do obalenia, ale czynić tego nie zamierzam z braku czasu i nadmiaru pracy.
Bo kto wie? Może dalej Pani pomyśli i napisze coś sensownego, a tak to wydaję opinię najbardziej o sobie.
>"Można pofilozofować, albo porozmawiać o filozofii, a także o życiu i naszym postrzeganiu tego co nas otacza".
Szanowna Pani, ja nie tylko pofilozofować sobie lubie, "potentego" też jeszcze sobie mogę, ale nie lubię zbyt bardzo mieszać porządków. Tu jest miejsce na troszkę poważniejsze rozmowy.
>Nie wiem ile ma Pan lat, że prezentuje Pan taki poziom rozwoju emocjonalnego, mentalnego i intelektualnego. >I tu nie chodzi Szanowny Panie o consensus omnium, ale o rozmowę, którą najwyraźniej można bezproblemowo prowadzić z moimi studentami, z forumowiczami już mniej... >Pozdrawiam Szanownego Pana quasi-błyskotliwego, quasi-kulturalnego i quasi-na poziomie!
Tu nie wystarczy pochwalić się prowadzeniem zajęć ze studentami, tu trzeba napisać kilka sensownych zdań, które obronią się same. Niewiele jest na tym forum moich wypowiedzi, ale można do nich zajrzeć. Jeżeli "coś" wyśmiewam, to tylko ewidentną głupotę zawartą w jakimś tekście. Głupich ludzi unikam i staram się zupełnie nie podejmować z nimi rozmów. Ale uważam też, że każdy z nas ma słabszy dzień, a będąc bardzo młodym człowiekiem może jeszcze sporo nadrobić.
Miłego dnia życzę.
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | >Rzetelne odpowiedzi wymagają rzetelnie przygotowanych pytań. I co za tym idzie przygotowanie zagadnień do dyskusji.
"Odpowiedź brzmi: '42' Byłoby mi dużo łatwiej gdybym znała pytanie". ("Autostopem przez Galaktykę") Powiem tak masz sporo racji w tym co piszesz, zwłaszcza o sztuce zadawania pytan i dochodzeniu do wiedzy na skróty i bez wysiłku, które naraża autorkę na zwykłe wodzenie za nos. Jednak z drugiej strony mogłeś to opakować dużo bardziej przystępnie, w sposób łatwiejszy do przełknięcia.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Powiem tak masz sporo racji w tym co piszesz, zwłaszcza o sztuce zadawania pytan i dochodzeniu do wiedzy na skróty i bez wysiłku, które naraża autorkę na zwykłe wodzenie za nos. Jednak z drugiej strony mogłeś to opakować dużo bardziej przystępnie, w sposób łatwiejszy do przełknięcia.
Zdecydowanie nie! Jestem dosyć starym człowiekiem, tyle że jestem zafascynowany Internetem. Natomiat wyprowadzają mnie z równowagi debilne teksty jakie dosyć często na różnych internetowych stronach znajduję. Kiedyś ten poziom, to był tylko w publicznych ubikacjach. Na naszym forum jest zdecydowanie lepiej, ale ja chciałbym, aby było tu jeszcze lepiej.
Niech wchodzą nań nawet nastolatkowie ze swoimi problemami, ale niech, choć trochę, się zastanowią przed publicznym wyartykułowaniem swojego problemu. Prawie w każdym domu jest jakaś encyklopedia, słownik, jest "Wikipedia". Szanujmy siebie choć trochę i odrzucajmy nieuleczalną głupotę. Podobno jesteśmy racjonalistami. Proszę zajrzeć do moich postów, a znajdzie w nich Pan dużo szacunku dla poszukujących, nawet wówczas, gdy jeszcze ich wiedza jest jeszcze niewielka. Wyśmiewam tylko głupotę, która zdarza się nam wszystkim, nawet tym najmądrzejszym, ale zdecydowanie, a czasem aż bezlitośnie, to kpię sobie tylko z zadufków.
Mamy wolność! Proszę udzielać poważnej merytorycznej odpowiedzi, nawet na najgłupsze pytania. Ja nie mogę i co więcej zdecydowanie nie chcę. Chciałbym, aby te nasze forum było dla odrobinę mądrzejszych od polskiej przeciętnej. Chyba pomarzyć mi wolno!
Pozdrawiam
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | Zupełnie rozumiem, wręcz popieram działania mające na celu uchronić nasze forum przed powodzią internetowej miernoty.
Sam nawet się trochę podśmiewam z ludzi co chcą wszystko wiedzieć a nie potrafią (lub im się nie chce) nawet sformułować pytania (stąd cytat z "Autostopem...").
Jednak niestety większość osób osobistą krytykę traktuje jako atak, i dlatego wcale nie biorą sobie do serca tego co ona zawiera. Dlatego uważam iż krytyka choć konieczna musi być dość subtelna aby dotarła do odbiorcy.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Zupełnie rozumiem, wręcz popieram działania mające na celu uchronić nasze forum przed powodzią internetowej miernoty. >Sam nawet się trochę podśmiewam z ludzi co chcą wszystko wiedzieć a nie potrafią (lub im się nie chce) nawet sformułować pytania (stąd cytat z "Autostopem...").
Do tego miejsca całkowita zgoda.
>Jednak niestety większość osób osobistą krytykę traktuje jako atak.
Tak jest istotnie, ale to forum jest przeznaczone dla racjonalistycznej inteligencji.
>Dlatego wcale nie biorą sobie do serca tego co ona zawiera.
Ich strata.
>Dlatego uważam iż krytyka choć konieczna musi być dość subtelna aby dotarła do odbiorcy.
Wydaje mi się, że nigdy, w swoich wypowiedziach, nie zbliżyłem się nawet do prymitywizmu, prostactwa, czy wprost chamstwa, a nie są to przejawy na naszych postach rzadkie. Nie znoszę bezmyślności i pustosłowia.
Proszę uwierzyć starszemu panu, że są ludzie, do których nigdy nic nie dotrze, a nigdy nie spotkałem się z tym, aby oni uważali się za głupszych. Odwrotnie, miałem możliwość rozmowy z kilkoma genialnymi intelektualistami, którzy będąc niezwykle skromni mówili: - A co ja tam wiem? To tak niewiele wobec ogromu wiedzy.
Czasem kpię sobie z pomyłek, niefortunnych sformułowań, czy przydarzających się nam wszystkich głupstw, ale prawdziwej, nieuleczalnej głupoty staram się nie ruszać. To działanie bezsensowne. Bawi mnie, gdy ktoś celnie trafia w moje błędy, czy niezręczności, a tylko ten ich nie popełnia, kto nic nie robi.
Wbijane szpilki pozwalają na upuszczenie powietrza z zadufanych baloników. Gdy ktoś poczuje się obrażony na nasze forum i zrezygnuje, to sądzę, że zbyt wielkiej straty nie będzie. Inteligent sprawę przemyśli i wróci. Najwyżej pod innym pseudonimem.
Najważniejsze są fakty i dlatego proponuję prześledzenie moich postów. Wydaje mi się, że choć jestem czasem złośliwy, to także wszystkim myślącym życzliwy.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >"Rozsądek jest rzeczą ze wszystkich na świecie najlepiej rozdzieloną, każdy bowiem sądzi, że jest w nią tak dobrze zaopatrzony, iż nawet ci, których we wszystkim innym najtrudniej jest zadowolić, nie zwykli pragnąć go więcej, niż posiadają."
Myślę, że ten zupełnie już dziś zapomniany (i słusznie - po co to komu...) filozof, żyjący w latach 1596-1650 udzielił nam mimo wszystko dość trafnej wskazówki.
P.S. Przypominam jednak o mojej sugestii sto-pnio-wa-nia. Poszedłbym nawet dalej proponując zasadę:
"W pierwszej odpowiedzi - ŻADNYCH złośliowści"
Dalej - stosownie do rozwoju sytuacji.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>"W pierwszej odpowiedzi - ŻADNYCH złośliowści" >Dalej - stosownie do rozwoju sytuacji.
Bardzo proszę o zajrzenie do wątku "Podział wiary" i przeczytanie tam wymiany moich myśli ze Sceptyżabą.
Przykro mi, ale uważam, że nie warto wymieniać poglądów, gdy tylko się na tym traci.
Pozdrowienia
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Przykro mi, ale uważam, że nie warto wymieniać poglądów, gdy tylko się na tym traci. Zajrzałem do odpowiedniego wątku i przeczytałem.
Jest rzeczą oczywistą, że każdy może zaniechać dyskusji, kiedy tylko uzna to za stosowne, podobnie jak w każdej chwili można odejść od pokerowego stolika.
Ja jednak proponuję tu troche coś innego, a mianowicie, aby rozpoczynając dyskusję w nowym wątku, dać pytającemu pewien mały kredyt zaufania - właśnie w postaci powstrzymania się od docinków i maksymalnej rzeczowości połączonej z przyjaznym raczej tonem. Co dalej - on już sam zadecyduje swoimi odpowiedziami.
Muszę przyznać, że sumienia nie mam w tej sprawie doskonale czystego, ale postaram się poprawić w przyszłości - stosując, dla dobrego przykładu, tę właśnie regułę.
Poza dobrem dyskusji uzasadniam to dodatkowo moim głębokim przekonaniem, że (wbrew temu co można dość często usłyszeć) złośliwość nie jest objawem inteligencji, lecz defektem charakteru.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
> Ja jednak proponuję tu troche coś innego, a mianowicie, aby rozpoczynając dyskusję w nowym wątku, dać pytającemu pewien mały kredyt zaufania - właśnie w postaci powstrzymania się od docinków i maksymalnej rzeczowości połączonej z przyjaznym raczej tonem. Co dalej - on już sam zadecyduje swoimi odpowiedziami.
> Zajrzałem do odpowiedniego wątku i przeczytałem.
Chyba niezbyt uważnie zapoznał się Pan z naszą dyskusją i myślę, że jest to duży problem naszych dyskusji. Odpowiadamy nie na tekst, a na to, co tym tekście myślimy. W skrajnych przypadkach, co sobie o tym tekście wymyśliśmy. Czyli piszemy nie o tym co autor uważa, a o tym co my myślimy, że on uważa (przepraszam za tą tautologię, ale została tu świadomie jest użyta, mniej do Pana Marka, a bardziej do innych). Jeżeli komukolwiek odpowiadam zawsze staram udzielać odpowiedzi merytorycznej, choć czasem sobie pozwalam na stopniowane sytuacją złośliwości. Tak też czyniłem i tym razem, ale przy coraz większym braku zrozumienia, tak mnie, jak i przedstawionego przez siebie problemu. Dyskusja się skończyła. Zaczęła się "kabała".
> Poza dobrem dyskusji uzasadniam to dodatkowo moim głębokim przekonaniem, że (wbrew temu co można dość często usłyszeć) złośliwość nie jest objawem inteligencji, lecz defektem charakteru.
Może być i defektem, ale lubię ten defekt nawet u swoich przeciwników. Nie znoszę głupoty, prymitywizmu i chamstwa. Wolę złośliwy inteligentny atak od prymitywnego poparcia. Nie mogę wysokoko cenić sobie racjonalisty wyśmiewającego się z np. Krzysztofa Kononowicza, a nie zauważają setek kretynów z wyższym wykształceniem, czy stopniami naukowymi. Nie mogę wysoko cenić ateisty kpiącego z czyjeś głębokiej religiności. Czy uważającego ludzi wierzących za nieoświeconych durni. Zupełnie nisko oceniam sobie ludzi, którzy używają poważnie brzmiących pojęć nie mając pojęcia o ich znaczeniu. Uważam, to za mój społeczny obowiązek kpić sobie z takich poglądów. Z pełnym ujawnieniem swojego "defektu charakteru".
> Jest rzeczą oczywistą, że każdy może zaniechać dyskusji, kiedy tylko uzna to za stosowne, podobnie jak w każdej chwili można odejść od pokerowego stolika.
Nie traktuję naszych rozmów jak pokera, a nawet nie są one dla mnie jakąkolwiek rozgrywką. Mają dużą wartość poznawczą. Pozwalają mi lepiej wyartykułować własne przemyślenia. Myślę też, że pomagam młodej poszukującej inteligencji inaczej spojrzeć na przedstawione tu problemy. Nie zaczynam lub przestaję dyskutować, tylko wtedy gdy głupota lub chamstwo przekraczają dopuszczalny przeze mnie próg.
Podejmuję nasze rozmowy, aby na nich zyskać i dlatego nadal uważam, że nie warto wymieniać poglądów, gdy tylko się na tym traci.
Pozdrowienia,
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Może być i defektem, ale lubię ten defekt nawet u swoich przeciwników. Nie znoszę głupoty, prymitywizmu i chamstwa. Wolę złośliwy inteligentny atak od prymitywnego poparcia.I za to plus u mnie. > Nie mogę wysoko cenić ateisty kpiącego z czyjeś głębokiej religiności. Czy uważającego ludzi wierzących za nieoświeconych durni.Durniów.  Cóż, mnie w takim razie za wysoko nie ocenisz. > Zupełnie nisko oceniam sobie ludzi, którzy używają poważnie brzmiących pojęć nie mając pojęcia o ich znaczeniu. Uważam, to za mój społeczny obowiązek kpić sobie z takich poglądów. Z pełnym ujawnieniem swojego "defektu charakteru".Jakbym czytał samego siebie.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> >Nie mogę wysoko cenić ateisty kpiącego z czyjeś głębokiej religiności. Czy uważającego ludzi wierzących za nieoświeconych durni.> Durniów.  Przy takim poloniście łatwo wyjść na durnia, ale ponieważ nie chciałbym wejść do rodziny durniów na stałe, proszę o dalszą korektę.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Przy takim poloniście łatwo wyjść na durnia, ale ponieważ nie chciałbym wejść do rodziny durniów na stałe, proszę o dalszą korektę.Postaram się niczego nie przeoczyć.  Nie przesadzajmy też; nie uważam za durnia osoby, która czasem strzeli pomniejszego "byka". Gorzej, jeśli czyni to nagminnie. Ostatnia sprawa: nie jestem polonistą, w liceum chodziłem do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, a moje obecne studia dalekie są od pokrewieństwa z naukami humanistycznymi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ > >Przy takim poloniście łatwo wyjść na durnia, ale ponieważ nie chciałbym wejść do rodziny durniów na stałe, proszę o dalszą korektę.> Postaram się niczego nie przeoczyć.  Mój "Słownik poprawnej polszczyzny", wydany przez PWN, dopuszcza formę "durni". > Nie przesadzajmy też; nie uważam za durnia osoby, która czasem strzeli pomniejszego "byka". Gorzej, jeśli czyni to nagminnie.Nie przesadzajmy, ja też za zupełnego durnia się nie uważam. Trochę tam uczyłem się, głównie aby poznać obszary własnej niewiedzy i wiem, że są one ogromne, ale parę tematów, o których tu rozmawiamy, to jako-tako znam . > Ostatnia sprawa: nie jestem polonistą, w liceum chodziłem do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, a moje obecne studia dalekie są od pokrewieństwa z naukami humanistycznymi.  Do liceum chodziłem wówczas, gdy jeszcze profili nie było. Całe moje studia, formalne i nieformalne, były humanistyczne. Ale co to za humanista, który nie ma podstawowej wiedzy o makro i mikrosmosie, albo nie ma pojęcia jak mózg jest zbudowany. Najmniej wiem o poprawnej pisowni. Więcej z praktyki, niż z przykładania się w szkole.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Mój "Słownik poprawnej polszczyzny", wydany przez PWN, dopuszcza formę "durni".Czy objaśnia może przyczyny poprawności formy, która mi jakoś nie bardzo pasuje?  Tak trochę bardziej poważnie, wiele słów odmieniam intuicyjnie. Do "Słownika poprawnej polszczyzny" nie zaglądałem nigdy w życiu. Podobnie do słowników ortograficznych. > Nie przesadzajmy, ja też za zupełnego durnia się nie uważam.Przecież nic takiego nie sugerowałem. > Najmniej wiem o poprawnej pisowni. Więcej z praktyki, niż z przykładania się w szkole.To chyba najważniejsze. Do dziś nie umiem rozebrać zdania na czynniki pierwsze, ale potrafię pisać lepiej niż większość mojego szkolnego koleżeństwa, które w czasach szkoły umiało na 5.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Tak trochę bardziej poważnie, wiele słów odmieniam intuicyjnie. Do "Słownika poprawnej polszczyzny" nie zaglądałem nigdy w życiu. Podobnie do słowników ortograficznych.
Lubię zaglądać do książek, a robię to zawsze, gdy zwracam komuś uwagę na popełniony błąd. I przy okazji: trzytomowy "Słownik języka polskiego" PWN, też taką oboczność dopuszcza.
Za zupełnego durnia się nie uważam. >Przecież nic takiego nie sugerowałem. Wiem, to tylko był żart, ale gdy Pan się tak tłumaczy, to kto wie? (Na wszelki wypadek zaznaczam, że znowu żartuję)
Poważnie, to proszę nadal dbać o czystość języka i poprawiać nasze błędy. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Lubię zaglądać do książek, a robię to zawsze, gdy zwracam komuś uwagę na popełniony błąd.
Ja rzadko, bo z reguły (nie zawsze, ale w takich przypadkach raczej nikogo nie porawiam)jestem pewien swego.
>I przy okazji: trzytomowy "Słownik języka polskiego" PWN, też taką oboczność dopuszcza.
Teraz już wiem.
> Poważnie, to proszę nadal dbać o czystość języka i poprawiać nasze błędy.
Czynię to z taką lubością że nie trzeba mnie namawiać.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Chyba niezbyt uważnie zapoznał się Pan z naszą dyskusją i myślę, że jest to duży problem naszych dyskusji.Przeczytałem wszystkie posty Obydwu Szanownych Zainteresowanych Stron.  Oczywiście mógł Pan od dyskusji odstąpić, tyle że mogło się to stać post wcześniej, bądź później. To sprawa osobistego wyczucia, charakteru, lub nawet humoru we wtorek przed południem. > Odpowiadamy nie na tekst, a na to, co tym tekście myślimy.Owszem, choć to tylko kwestia stopnia. Jeśli odwołam sie do jakiejś lektury, to w Panu obudzą się prywatne skojarzenia na ten temat - zawsze różne od moich. Myślę, że zawsze odpowiada się jakby trochę "obok" tekstu. Rzecz w tym, aby nie przybierało to form patologicznych. > W skrajnych przypadkach, co sobie o tym tekście wymyśliśmy. Czyli piszemy nie o tym co autor uważa, a o tym co my myślimy, że on uważaWłaśnie takich. > Może być i defektem, ale lubię ten defekt nawet u swoich przeciwników.A u siebie?  > Nie znoszę głupoty, prymitywizmu i chamstwa. Wolę złośliwy inteligentny atak od prymitywnego poparcia.Ja chyba też, ale pod warunkiem, że jest to złośliwość "lecznicza", a nie chęć zrobienia przykrości, bądź jakiś "psudointeligencki narcyzm"; to się chyba daje, przynajmniej na dłuższą metę, odróżnić. Ponadto kiedyś może bardziej byłbym za złośliwością - z czasem nauczyłem się, że najskuteczniejsza jest stymulująca życzliwość. Są ludzie (nad)wrażliwi, którzy na drobną nawet złośliwostkę reagują zamknięciem się, zjeżeniem etc. Więc, aby ich lekkomyślnie nie tracić (no, a zależy Panu przecież na polskiej inteligencji) zaproponowałem (chyba rozsądnie) ten mój kredyt. Myślę, że za sensowny przykład moge dać pierwszy mój post w tym wątku, oraz pierwszą odpowiedź dla Moni. > Nie mogę wysokoko cenić sobie racjonalisty wyśmiewającego się z np. Krzysztofa Kononowicza, a nie zauważają setek kretynów z wyższym wykształceniem, czy stopniami naukowymi.Świete słowa. Zaraz, zaraz, a jak to się ma do Pańskiej "reklamy" Forum Klubowego?! Hę?!  > Nie mogę wysoko cenić ateisty kpiącego z czyjeś głębokiej religiności. Czy uważającego ludzi wierzących za nieoświeconych durni.Święte słowa. > Zupełnie nisko oceniam sobie ludzi, którzy używają poważnie brzmiących pojęć nie mając pojęcia o ich znaczeniu.Święte słowa. > Uważam, to za mój społeczny obowiązek kpić sobie z takich poglądów.Święte słowa. No, dość tej litanii.  > Nie traktuję naszych rozmów jak pokera, a nawet nie są one dla mnie jakąkolwiek rozgrywką.Przykład, jaki przyszedł mi do głowy - może nie najszczęśliwszy. > Nie zaczynam lub przestaję dyskutować, tylko wtedy gdy głupota lub chamstwo przekraczają dopuszczalny przeze mnie próg.A próbował go Pan choć w przybliżeniu określić? Jak ma się ilość Pańskich odpowiedzi dla Sceptyżaby w stosunku do odpowiedzi dla Moni? Po co Pan się w ogóle w ten wątek wdał? A tak na dodatek i nie całkiem serio: A co Pan sądzi o pożytku z treningu na takich beznadziejnych przypadkach?
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ > Oczywiście mógł Pan od dyskusji odstąpić, tyle że mogło się to stać post wcześniej, bądź później. To sprawa osobistego wyczucia, charakteru, lub nawet humoru we wtorek przed południem.Tak!> Owszem, choć to tylko kwestia stopnia. Jeśli odwołam sie do jakiejś lektury, to w Panu obudzą się prywatne skojarzenia na ten temat - zawsze różne od moich. Myślę, że zawsze odpowiada się jakby trochę "obok" tekstu. Rzecz w tym, aby nie przybierało to form patologicznych.Tak!> >Może być i defektem, ale lubię ten defekt nawet u swoich przeciwników.> A u siebie?  U siebie najbardziej. A poważnie, samo mi to przychodzi. Taki już jestem, co wcale nie zmienia mojej życzliwości dla innych. > Ja chyba też, ale pod warunkiem, że jest to złośliwość "lecznicza", a nie chęć zrobienia przykrości, bądź jakiś "psudointeligencki narcyzm"; to się chyba daje, przynajmniej na dłuższą metę, odróżnić.Na "nieuleczalną" głupotę można nie reagować i najczęściej tak robię, ale jeżeli już się reaguje, to należy czynić to zdecydowanie. Takie mam zdanie. Leczenie głupca nie sensu, w tym przypadku musi wystąpić samouleczenie. Natomiast, na dobrym przykładzie inni się uczą. > Ponadto kiedyś może bardziej byłbym za złośliwością - z czasem nauczyłem się, że najskuteczniejsza jest stymulująca życzliwość. Są ludzie (nad)wrażliwi, którzy na drobną nawet złośliwostkę reagują zamknięciem się, zjeżeniem etc. Więc, aby ich lekkomyślnie nie tracić (no, a zależy Panu przecież na polskiej inteligencji) zaproponowałem (chyba rozsądnie) ten mój kredyt.> Myślę, że za sensowny przykład moge dać pierwszy mój post w tym wątku, oraz pierwszą odpowiedź dla Moni.Skuteczność takich działań poznamy po efektach. > Zaraz, zaraz, a jak to się ma do Pańskiej "reklamy" Forum Klubowego?! Hę?!  Nijak, wykształcenie inteligencji pomaga, ale jej nie czyni. "Forum" wśród inteligencji żadnej reklamy nie potrzebuje. Tylko jeszcze nie wszyscy potencjalnie zainteresowani wiedzą, że taki periodyk istnieje. Dokonuje Pan przedoceny. Spokojnie, będzie Pan mógł się wyżyć na piśmie po zapoznaniu się z nim. Mini recenzję pisze o "Forum Klubowym" na naszym wortalu Mariusz Agnosiewicz. Co wcale nie znaczy, że redaktorzy spoczęli na laurach, uważając, iż osiągneli optimum. Odwrotnie, stale uważają, że jeszcze można dużo w tym piśmie udoskonalić. > >Nie zaczynam lub przestaję dyskutować, tylko wtedy gdy głupota lub chamstwo przekraczają dopuszczalny przeze mnie próg.> A próbował go Pan choć w przybliżeniu określić?Nigdy, robię to na wyczucie i tzw. "domowe wychowanie". > Jak ma się ilość Pańskich odpowiedzi dla Sceptyżaby w stosunku do odpowiedzi dla Moni?Nie liczę. Dopóki mogę pomóc lub mnie to bawi, dopóty odpowiadam. > Po co Pan się w ogóle w ten wątek wdał?Wydawało mi się, że pomogę zrozumieć, iż świat jest trochę bardziej skomplikowany, niż się niektórym wydaje. To mój najczęstszy motyw. > A tak na dodatek i nie całkiem serio: A co Pan sądzi o pożytku z treningu na takich beznadziejnych przypadkach?Worek treningowy z Moni, czy Sceptyżaby? Nie, nie daje to większej satysfakcji. Zabawa jest, gdy można otrzymać celną ripostę. Na przykład od Pana Marka. Natomiast, czasem warto jeszcze dalej kontynuować dyskusję dla innych forumowiczów.
Pozdrowienia,
|
|
| | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Skuteczność takich działań poznamy po efektach.Prawda. Przypadek M. - wygląda na sromotną porażkę. W tym natomiast wątku udało mi się chyba uspokoić wzburzone morze i przygotować dobry start do dyskusji - to chyba można uznać za mini-sukces. > Dokonuje Pan przedoceny.Bynajmniej. Wytykam Panu tylko słabość argumentu, "że pismo jest dobre, bo dużo w nim utytułowanych". Poprzednio napisał Pan (i można się obawiać, że słusznie) "...setek kretynów z wyższym wykształceniem, czy stopniami naukowymi." Jeśli to prawda, to używanie tytułu naukowego jako rękojmi poziomu czasopisma nie jest (dla mnie przynajmniej) przekonujące. > Spokojnie, będzie Pan mógł się wyżyć na piśmie po zapoznaniu się z nim.Wolę spokojnie poczytać.  > wortaluCzym różni się wortal, od portalu, od witryny i zwykłej strony interntowej? > tzw. "domowe wychowanie".Otóż i to!  > Wydawało mi się, że pomogę zrozumieć, iż świat jest trochę bardziej skomplikowany, niż się niektórym wydaje. To mój najczęstszy motyw.Odwieczna walka Analityka z Syntetykiem.  > Worek treningowy z Moni, czy Sceptyżaby? Nie, nie daje to większej satysfakcji.Pod słowem honoru - nie przeszło mi to przez myśl. Chodziło mi raczej o to, że wielu fachowców (inżynierów, stolarzy etc.) zdaje egzaminy na trudnych zadaniach i uczęszcza na trudne ćwiczenia, a niekoniecznie później spotykają się z tym w praktyce. Ćwiczenie na ekstremalnie trudnych przypadkach wyposaża w doświadczenie i (by tak powiedzieć po inżyniersku) "rezerwę mocy". > Natomiast, czasem warto jeszcze dalej kontynuować dyskusję dla innych forumowiczów.Bez wątpienia.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ Panie Marku, w liście napisałem do Pana: Na razie pisma nie sprzedajemy. Jeżeli dwie trzecie autorów ma, co najmniej stopień doktora, a jedna trzecia tytuł profesora, pisuje dla niego też paru intelektualistów. Możemy chyba powiedzieć, że reprezentujemy "dosyć wysoki poziom intelektualny". Odpisuje Pan w poście, jak poniżej: > Wytykam Panu tylko słabość argumentu, "że pismo jest dobre, bo dużo w nim utytułowanych". Poprzednio napisał Pan (i można się obawiać, że słusznie) "...setek kretynów z wyższym wykształceniem, czy stopniami naukowymi." Jeśli to prawda, to używanie tytułu naukowego jako rękojmi poziomu czasopisma nie jest (dla mnie przynajmniej) przekonujące.Jednym z występków przeciwko dobrym obyczajom jest manipulacja tekstem polemisty, a przestępstwem, cytowanie (zaznaczonych cudzysłowem) zdań niewypowiedzianych. Nigdy i nigdzie takiego, jak Pan wyżej przedstawił, zdania nie użyłem. Wracając do meritum: Sądziłem, że dla Pana, tak jak dla mnie, naturalną jest prawidłowość, że wraz ze wzrostem wykształcenia rośnie poziom intelektualny. Jest to prawidłowość powszechnie przyjęta i potwierdzona badaniami, ale nie konieczność. Jak potrafią być głupi polscy uczeni, nie potrzeba żadnych badań, wystarczy włączyć telewizor. Nie pojmuję słabości w mojej ocenie rzeczywistości i co za tym idzie słabości argumentów. > Czym różni się wortal, od portalu, od witryny i zwykłej strony interntowej?Słyszałem, że wortal jest tematyczny, ale pewien nie jestem. > >Wydawało mi się, że pomogę zrozumieć, iż świat jest trochę bardziej skomplikowany, niż się niektórym wydaje. To mój najczęstszy motyw.> Odwieczna walka Analityka z Syntetykiem.  Nie bardzo rozumiem, raczej uważam się i jestem uważany za syntetyka. Popularyzacja nauki jest raczej też syntetyką, ale cała posiadana wiedza mówi mi, że złożoność świata jest ogromna.
Pozdrowienia,
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Jednym z występków przeciwko dobrym obyczajom jest manipulacja tekstem polemisty, a przestępstwem, cytowanie (zaznaczonych cudzysłowem) zdań niewypowiedzianych. Nigdy i nigdzie takiego, jak Pan wyżej przedstawił, zdania nie użyłem.O psiakrew! Ale się podłożyłem! Co mi strzeliło do tego głupiego łba, aby napisać ten cudzysłów tam, gdzie oczywiście nie powinno go być!Przepraszam. Jest chyba jasne, że się troche droczyłem, bo na recenzje pisma, przed przeczytaniem choćby jednego numeru, oczywiście nigdy bym sobie nie pozwolił. A tak, jako anegdotkę: za moich młodzieńczych czasów ukazała się w pewnej gazecie czwartkowej recenzja z piątkowego koncertu. Jak widać - można i tak. Wracają zaś do Pańskiej gazety. Pisząc "...setek kretynów z wyższym wykształceniem, czy stopniami naukowymi." (no, tu już chyba mogę cytować  ) wyraził Pan myśl właściwie podobną do mojej - że trzeba oceniać na podstawie rzeczy, a nie "przedrostka". Albo innymi słowy: pismo jest dobre, bo JEST dobre, a nie z żadnych innych powodów. Choć zapewne korelacja pomiędzy tytułem naukowym, a poziomem wypowiedzi istnieje, choć moim zdaniem - statystyczna. > Jak potrafią być głupi polscy uczeni, nie potrzeba żadnych badań, wystarczy włączyć telewizor.Nie mam telewizji i wszystkim znajomym polecam serdecznie ten jeden z najlepszych pomysłów w moim życiu. > Odwieczna walka Analityka z Syntetykiem.  To po prostu Gombrowicz.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Poza dobrem dyskusji uzasadniam to dodatkowo moim głębokim przekonaniem, że (wbrew temu co można dość często usłyszeć) złośliwość nie jest objawem inteligencji, lecz defektem charakteru.
Złośliwość złośliwości nierówna. Dla mnie może być to objaw zarówno pierwszego, jak i drugiego, takoż tylko jednego.
W starannie dobranej złośliwości, delikatnym prztyczku w nos, nic zdrożnego nie widzę. W mocniejszym już tak, chyba że ma się wystarczające powody (wyjątkowo beznadziejny rozmówca).
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Dlatego uważam iż krytyka choć konieczna musi być dość subtelna aby dotarła do odbiorcy. >Wydaje mi się, że nigdy, w swoich wypowiedziach, nie zbliżyłem się nawet do prymitywizmu, prostactwa, czy wprost chamstwa, a nie są to przejawy na naszych postach rzadkie. Nie znoszę bezmyślności i pustosłowia.
A ja wtrącę się, jeśli można, panowie.
Mimo wszystko uważam prymitywizm, prostactwo, czy wręcz chamstwo chwilami za uzasadnione. Grunt, żeby nie przesadzać i trafić na odpowiedni moment.
>Czasem kpię sobie z pomyłek, niefortunnych sformułowań, czy przydarzających się nam wszystkich głupstw, ale prawdziwej, nieuleczalnej głupoty staram się nie ruszać. To działanie bezsensowne. Bawi mnie, gdy ktoś celnie trafia w moje błędy, czy niezręczności, a tylko ten ich nie popełnia, kto nic nie robi.
Ja na przykład z masochistyczną lubością raduję się, gdy ktoś wytyka mi błędy. Dlaczego? Ponieważ dzięki temu mam szansę ich na przyszłośc unikać.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>>>Dlatego uważam iż krytyka choć konieczna musi być dość subtelna aby dotarła do odbiorcy.
>>Wydaje mi się, że nigdy, w swoich wypowiedziach, nie zbliżyłem się nawet do prymitywizmu, prostactwa, czy wprost chamstwa, a nie są to przejawy na naszych postach rzadkie. Nie znoszę bezmyślności i pustosłowia. *****************************************************************
>A ja wtrącę się, jeśli można, panowie.
Tu wszyscy się wtrącamy, mnie tylko się marzy, aby na poziomie.
>Mimo wszystko uważam prymitywizm, prostactwo, czy wręcz chamstwo chwilami za uzasadnione. Grunt, żeby nie przesadzać i trafić na odpowiedni moment.
Może jest czasem jest to uzasadnione, czy nawet wprost konieczne, ale jeżeli ktoś mnie zmusi do niego, nie czuję żadnej satysfacji, tylko niesmak i zażenowanie.
>>Czasem kpię sobie z pomyłek, niefortunnych sformułowań, czy przydarzających się nam wszystkich głupstw, ale prawdziwej, nieuleczalnej głupoty staram się nie ruszać. To działanie bezsensowne. >>Bawi mnie, gdy ktoś celnie trafia w moje błędy, czy niezręczności, a tylko ten ich nie popełnia, kto nic nie robi.
>Ja na przykład z masochistyczną lubością raduję się, gdy ktoś wytyka mi błędy.
Przyjmuję tylko takie wytykanie ze zrozumieniem, bo błedy każdy popełnia i dlaczego ja miałbym być od nich wolnym, gdy celne to nawet mnie to bawi, ale przyjemności to wytykanie mi nie sprawia, gdyż chciałbym popełniać błędów jak najmniej, a masochistą nie jestem.
>Dlaczego? Ponieważ dzięki temu mam szansę ich na przyszłośc unikać.
To zasadniczy argument, dlatego jestem wdzięczny "wytykaczom". Dziękuję Państwu!
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A ja wtrącę się, jeśli można, panowie. >Tu wszyscy się wtrącamy, mnie tylko się marzy, aby na poziomie.
Czyżbym popełnił jakąś gafę?
>Może jest czasem jest to uzasadnione, czy nawet wprost konieczne, ale jeżeli ktoś mnie zmusi do niego, nie czuję żadnej satysfacji, tylko niesmak i zażenowanie.
Zgadzam się. Satysfakcję mogę odczuwać tylko w przypadku, gdy gaszę niepokornego dyskutanta ładnie dobranymi słowami.
>Przyjmuję tylko takie wytykanie ze zrozumieniem, bo błedy każdy popełnia i dlaczego ja miałbym być od nich wolnym, gdy celne to nawet mnie to bawi, ale przyjemności to wytykanie mi nie sprawia, gdyż chciałbym popełniać błędów jak najmniej, a masochistą nie jestem.
No dobra, ja też nie, jednak lubię wiedzieć co jeszcze mogę w sobie poprawić.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Kornowski (835 punktów) | Znam osobnika, na którego wszyscy mówią Lipa, i który w niemal całych Tychach słynie z plecenia nieprawdopodobnych bzdur. Większość ludzi stara się go unikać, inni wyśmiewają się z niego a jeszcze inni go podpuszczają mając uciechę z jego kolejnych, sprzecznych ze sobą bajek.
Dlatego autorce tematu (i nie tylko jej) zalecam aby nie obrażała się na "krytykę wprost", nawet przesadzoną, a uważała na "wyśmiewanie za plecami".
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | O, miałem kiedyś kumpla, który hurtowo opowiadał niestworzone historie, chociaż niektóre tak grubymi nićmi szyte, iż widział że i tak nikt w nie nie wierzy. Takich ludzi czasem się spotyka. Czy psychologia ma na to zjawisko jakieś określenie?
|
|
| | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Czy psychologia ma na to zjawisko jakieś określenie?
Mitomania.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zawsze zdawało mi się że mitoman to człowiek, który głosi brednie w pewnym określonym celu, a nie dlatego że tak ma naciapkane pod czerepem.
Miło że mogę skorygować swoją wiedzę. Dziękuję.
|
|
| pykpyk (34 punktów) | Może Bertrand Russell? W sumie to nie jest tak do końca współczesna postać, bo działał głównie na przełomie XVIII-XIX wieku, ale sceptyk pełną gębą z niego był.
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | > Może Bertrand Russell? W sumie to nie jest tak do końca współczesna postać, bo działał głównie na przełomie XVIII-XIX wieku, ale sceptyk pełną gębą z niego był.Pypkpyku drogi! Russella też czczę bałwochwalczo - to jeden z moich ulubieńców lekturowych - to nas łączy. Ale jeśli będziesz obstwał przy swoich datach - masz we mnie śmiertelnego wroga.  Bertrand Russell - ur. 18 maja 1872 r. - zm. 2 lutego 1970 r.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | pykpyk (34 punktów) | > Bertrand Russell - ur. 18 maja 1872 r. - zm. 2 lutego 1970 r.> Pozdrowienia,Wlasnie Russell`a kojarze z okresem, który podałeś, problem w tym, że czasami mam zawiechy z przechodzeniem od numeracji lat do numeracji wieków, myśle, że wiesz o co mi chodzi
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
> mam zawiechy z przechodzeniem od numeracji lat do numeracji wieków.
Bardzo proste, do drugiej cyfry w liczbie lat trzeba dodać 100, czyli Russell żył na przełomie XIX i XX wieku.
***
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >@@@
Trochę pokręciłem, do drugiej cyfry należy dodawać tylko 1. 100 należy dodawać do zapisywanego cyframi stulecia.
>***
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Bertrand Russell - to jeden z moich ulubieńców lekturowych. Całkowita zgoda!
>Russella też czczę bałwochwalczo. A tego, po inteligencie się nie spodziewałem. Ja, choć poznałem dorobek co najmniej paru geniuszy, nie mówiąc już o ludziach wybitnych, jeszcze nie spotkałem żadnego myśliciela, którego chciał bym czcić, nie mówiąc już o bałwochwalstwie. Ot po prostu, sceptyk jestem.
> Serdeczne pozdrowienia,
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Bertrand Russell - to jeden z moich ulubieńców lekturowych. >Całkowita zgoda! Miło czytać. Wspólne upodobania lekturowe dobrze rokują na przyszłość.
>>Russella też czczę bałwochwalczo. >A tego, po inteligencie się nie spodziewałem. Eeeee, jaki tam inteligent w moherowym berecie... No, dobrze. Russella lubię i cenię. W porządku?
Poważniej zaś, to Russella nie tylko cenię, ale i lubię. Nie zawsze jest bowiem tak, że wysoka ocena intelektu zbiega się z sympatią. Tu się zbiegło - może dlatego, że te lektury "przyszły do mnie" tego właściwego dnia, kiedy ich bardzo potrzebowałem. Stąd też może ta nieco irracjonalna (czy bywa racjonalna?) sympatia do tego autora. Mogę też powiedzieć, że uczyłem się między innymi z jego książek dobrej, klarownej prozy, trzeźwego osądu i jakiejś dobrej proporcji pomiędzy emocjami a myślami. Co z tego wyszło - trudno mi ocenić, ale wdzięczność pozostała.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| sceptyżaba (279 punktów) | Witam. Pytanie jest niebanalne, okazuje się, że niełatwo znaleźć sceptyka na piedestale, tak by rys sceptycyzmu przebijał się przez inne cechy. To chyba wada kultury masowej, która promuje 'łatwiejsze' wartości i krótsze drogi. Bo czyż Lem nie istnieje w świadomości ludzi bardziej jako futurolog, który trafił z prognozami i pisarz s-f, niż sceptyk. A jednak sposób myślenia, który prezentował w swych pracach jest jak najbardziej sceptyczną linią rozumowania.
Szukam następnych. Pozdrawiam
|
|
 | | Agacińska (12 punktów) | Szanowni Państwo, dziękuje za wszelkie sugestie i uwagi. Przpraszam również za niestosowności, które być może wyszły z mojej strony. Teraz jednak do rzeczy: 1)faktycznie zwrot "sceptycy z prawdziwego zdarzenia" okazuje się arcy niefortunny i definitywnie dyskwalifikuje się sam przez się. 2)lista sceptyków nie tyle jest mi potrzebna, ile ten wątek mnie intryguje. Pomyślałam, że podyskutuje na ten temat z Państwem, co jak na razie odnosi efekty. 3)żeby zawęzić obszar moich zainteresowań, głównie chciałabym się zająć sceptycyzmem religijnym(lecz nie tylko Feurbach'owskim) oraz sceptycyzmem współczesnym(tak różnym od antycznego - i nie tylko antycznego!)w jego literackich(literatury pięknej: polskiej i zagranicznej!)odmianach. Jeśli to jednak Państwu nie odpowiada, czekam również na sugestię(skłaniające do lekkiego zboczenia z tematu  ). Po tych wszystkich wstępnych uwagach możemy zacząć od początku  Pozdrawiam!
|
|
|  | | IQ955 (2355 punktów) | > Po tych wszystkich wstępnych uwagach możemy zacząć od początku Cóż za ulga!  > 1)faktycznie zwrot "sceptycy z prawdziwego zdarzenia" okazuje się arcy niefortunny i definitywnie dyskwalifikuje się sam przez się. No, może nie aż tak... Jest po prostu nieprecyzyjny. Jeśli spytam Panią o "poetów z prawdziwego zdarzenia" - wymieni Pani (powiedzmy) Mickiewicza, ja wymienię (powiedzmy) Słowackiego - i w efekcie powiedzieliśmy sobie wyłącznie o naszych prywatnych upodobaniach. To, rzecz jasna, nic złego - ale chyba tym razem nie o to szło. > 2)lista sceptyków nie tyle jest mi potrzebna, ile ten wątek mnie intryguje. Pomyślałam, że podyskutuje na ten temat z Państwem, co jak na razie odnosi efekty. Częściowo już odpowiedziałem. Spróbuję teraz nieco dokładniej. Otóż sceptycyzm, moim zdaniem, nie jest etykietką, lecz raczej jakimś szkieletem świadomości, każdego myślącego człowieka. Dlatego też próba "wypreparowania" go dla celów systematycznych wydaje mi się nieco sztuczna i "niezdrowa" dla organizmu autora. Użyję tu Pani przykładu - Kołakowskioego i Eco. Sam bardzo cenię i lubię obydwu autorów, lecz choć przeczytałem prawie wszystko, co było dostępne - NIGDY nie przyszło mi do głowy nazywać ich sceptykami (a i oni sami też pewnie tak siebie nie mianują). Oczywiście pewien (by tak rzec) "zmysł sceptyczny" daje się u nich wyśledzić. Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Sceptycyzm nie jest własnością typu: "jest/nie ma", lecz raczej jakąś cechą, o różnym stopniu natężenia. Mamy tu więc, niestety, "paradoks łysego" w całej okazałości. Proszę sobie wyobrazić taką "skalę sceptycyzmu": BRAK 0....1....2....3....4....5 CAŁKOWITY SCEPTYCYZM. Jeśli teraz swój "próg sceptycyzmu" ustawi Pani niżej (powiedzmy - 2) - sceptyków będzie więcej. Jeśli wyżej (powiedzmy 4) - mniej. Można też przypuszczać, że sceptycy wykazują "rozkład normalny" - zatem manipulacje w środku tej skali dadzą szczególnie drastyczne zmiany liczby sceptyków. Zmierzam do tego, że dobrze byłoby możliwie precyzyjnie ustalić (przynajniej roboczo!), kogo uważa Pani za sceptyka. > 3)żeby zawęzić obszar moich zainteresowań, głównie chciałabym się zająć sceptycyzmem religijnym [...] To wiele wyjaśnia, ale też praktycznie eliminuje mnie z dalszej dyskusji, jako raczej niekompetentnego w sprawach religii. Dodałbym może tyle, że (moim zdaniem) praktyczniej byłoby zamiast o "sceptyków" popytać o raczej o "krytyków religii" (czy coś w tym rodzaju). Sądzę, że otrzymałaby Pani odpowiedzi bliższe swoim zainteresowaniom. Ale to tylko moja sugestia... > Jeśli to jednak Państwu nie odpowiada, czekam również na sugestię(skłaniające do lekkiego zboczenia z tematu ). No, ja to już chyba nieźle zdryfowałem... 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Szanowni Państwo, >dziękuje za wszelkie sugestie i uwagi. Przepraszam również za niestosowności, które być może wyszły z mojej strony.
Tak, teraz jest Pani dla mnie partnerką "forumową". Bardzo Panią przepraszam, za może zbyt trywialne żarciki, ale wrodzona mi przekorność zmusza mnie do takich zachowań, szczególnie wtedy, gdy ktoś swoim tekstem sam się podkłada.
>Teraz jednak do rzeczy:
Szanowna Pani, może będą dla Pani i innych uczestników naszej dyskusji przydatne moje poniższe refleksje powiązane o osobistym stosunkiem do sceptycyzmu, a gdy będzie taka potrzeba później mogę je rozwinąć.
Nie zaliczam się do prawdziwych sceptyków XXI wieku, a nawet nie chciałbym być do nich zaliczanym. Ot, to tylko taki maleńki "forumowy" sceptycyzm starego racjonalisty. Kiedyś tam przeczytałem Pyrrona, Tymona i Sykstusa, zastanawiałem się nad racjami Hume'a i Kartezjusza, ale sceptycyzm zaczął wrastać w mój światopogląd od poznania myśli pozytywistów z Koła Wiedeńskiego i dalej Poppera, Watkinsa, Lakatosa, nie mówiąc już o filozofii analitycznej, czy też jednego z moich wielkich mistrzów, jakim był Bertrand Russell. Sporo cennych przemyśleń znalazłem też w niemodnym we współczesnej Polsce marksizmie. Moją wiedzę o sceptycyzmie uporządkowała Pani profesor Izydora Dąmbska, której książki polecam.
Dziś mogę powiedzieć, że jestem wyznawcą sceptycyzmu metodologicznego, rozumianego jako metoda demaskowania i eliminowania fałszerstw. Przy tej metodzie nie można opierać się na samym wątpieniu. Na wstępie trzeba zaufać dostępnym nam źródłom poznania, aby w procesie weryfikacji naukowej, można było zastąpić je źródłami bardziej wiarygodnymi. Sceptycyzm ten odrzuca absolutystyczne pojmowanie wiedzy, dopuszczając, a nawet wymagając permanentnego korygowania dotychczasowych rezultatów poznania (twierdzeń, teorii, wiedzy naukowej) przybliżających nas stale do prawdy.
Leszka Kołakowskiego i Umberto Eco cenię sobie ogromnie za ich erudycję i zdolności literackie, ale zdecydowanie mniej za ich samodzielność filozoficzną. Sceptycyzm u Kołakowskiego, to ma być ten przed nawróceniem, czy ten po nawróceniu. Na przykład we wspaniałym "Kluczu niebieskim" jest on pierwszej próby. Ciorana znam zbyt mało, abym chciał się na jego temat wypowiadać.
Miłego dnia życzę.
|
|
|  | | IQ955 (2355 punktów) | Dodatek: Polska Wikipedia, pod hasłem Russell, podaje spis jego tekstów (raczej niekompletny, ale dość bogaty). Niektóre fragmenty są tam nawet w całości. Doradzałbym także rozejrzenie się po tych, których tytuły niekoniecznie mówią coś o sceptycyzmie, czy religii. Dla przykładu w zbiorku "Szkice niepopularne" są dwa takie fragmenty "Idee, które zaszkodziły ludzkości" oraz (przezabawna i zupełnie rozkoszna lektura!) "Krótka historia bzdury". Jeśli mogę jeszcze coś doradzić... Czytając Russella zawsze warto pamiętać o epoce i realiach, w jakich pisał. Mimo całego swojego sceptycyzmu  i rozsądku - był niednak wobec niektórych spraw tendencyjny - dziś możemy sobie pozwolić na spokojniejszy osąd.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Za swoje żarciki dostałem ostrą reprymendę!> I tu nie chodzi Szanowny Panie o consensus omnium , ale o rozmowę, którą najwyraźniej można bezproblemowo prowadzić z moimi studentami, z forumowiczami już mniej...> Pozdrawiam Szanownego Pana quasi-błyskotliwego, quasi-kulturalnego i quasi-na poziomie!Ale wydawałoby się, że po wymianie poglądów uzgodniliśmy jednak pewien consensus omnium dotyczący poziomu intelektualnego naszej rozmowy. Pani Agacińska napisała: > Szanowni Państwo,> dziękuje za wszelkie sugestie i uwagi. Przpraszam również za niestosowności, które być może wyszły z mojej strony.> Teraz jednak do rzeczy:> 1)faktycznie zwrot "sceptycy z prawdziwego zdarzenia" okazuje się arcy niefortunny i definitywnie dyskwalifikuje się sam przez się.> 2)lista sceptyków nie tyle jest mi potrzebna, ile ten wątek mnie intryguje. Pomyślałam, że podyskutuje na ten temat z Państwem, co jak na razie odnosi efekty.> 3)żeby zawęzić obszar moich zainteresowań, głównie chciałabym się zająć sceptycyzmem religijnym(lecz nie tylko Feurbach'owskim) oraz sceptycyzmem współczesnym(tak różnym od antycznego - i nie tylko antycznego!)w jego literackich(literatury pięknej: polskiej i zagranicznej!)odmianach.> Jeśli to jednak Państwu nie odpowiada, czekam również na sugestię(skłaniające do lekkiego zboczenia z tematu ).> Po tych wszystkich wstępnych uwagach możemy zacząć od początku > Pozdrawiam!Jak umieliśmy, tak poważnie Jej odpowiedzieliśmy, a Pani Agacińska zamilkła. Co Państwo o tej ciszy myślicie? Czy Pani Agacińska wie już wszystko, czy dalej nie jesteśmy warci poważnej rozmowy?
Serdecznie wszyskich pozdrawiam, a Panią Agacińską w szczególności. Miłego dnia życzę!
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Co Państwo o tej ciszy myślicie? Czy Pani Agacińska wie już wszystko, czy dalej nie jesteśmy warci poważnej rozmowy? Może ma urlop, może pilniejsze zajęcia, a może popsuty komputer... Poczekajmy jeszcze cierpliwie kilka dni...
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Jak umieliśmy, tak poważnie Jej odpowiedzieliśmy, a Pani Agacińska zamilkła. Co Państwo o tej ciszy myślicie? Czy Pani Agacińska wie już wszystko, czy dalej nie jesteśmy warci poważnej rozmowy?> Serdecznie wszyskich pozdrawiam, a Panią Agacińską w szczególności. Miłego dnia życzę!A już mogło być tak pięknie!!!  A tu znowu...  Pozdrawiam - szczególnie dyskutantów.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| roger bacon (35 punktów) | >czy znajdujecie obok Kołakowskiego, Umberto Eco czy Ciorana >jakiegokolwiek współczesnego sceptyka. problem pojawia się wówczas, kiedy należy >wskazać na sceptyków tych "dzisiejszych".
Z ogromną frajdą przeczytałem całą dykusję zapoczątkowaną pytaniem Czcigodnej Autorki. Jako że wszelkie zastrzeżenia dotyczące tak niefortunnie (delikatnie mówiąc...) sformułowanego pytania zostały już wytknięte i omówione przez polemistów, ad vocem
Pozwolę sobie podrzucić nazwisko, które być może ożywi gasnącą chwilami dyskusję nad tym, co to jest sceptycyzm i kogo można mianem tym obdarować. Otóż niedawno przetłumaczono na język polski książkę, która swego czasu zapoczątkowała burzliwą dyskusję, czym w ogóle jest nauka tzw. humanistyczna. "Modne bzdury. O nadużyciach nauki popełnianych przez postmodernistycznych intelektualistów" Alana Sokala, bo o nim tu mowa, wpisuje się znakomicie w definicje i uściślenia p. Marka Czeszka (IQ955). Czyż Sokal nie jest sceptykiem w pełnym tego słowa znaczeniu?
Heretyk na ambonie.
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | O książce Sokala już gdzieś w sieci przeczytałem i nawet mam zamiar ją sobie po przyjeździe do Polski (mieszkam na emigracji) kupić. Pańska "recenzja" utwierdziła mnie w tej decyzji.  Dziękuję. Ze swej strony polecić mogę inną, podobną lekturę: A.K.Dewdney - "Uczniowe czarnoksiężnika" czyli nauka, która zbłądziła. [wyd. Amber ISBN 83-7169-537-3] Jeśli nawet nie jest to dzieło najgłębsze (to raczej literatura popularna), to bynajmniej nie głupie, a czyta się momentami, jak najlepszy kryminał. Polecam.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | roger bacon (35 punktów) | >Ze swej strony polecić mogę inną, podobną lekturę: >A.K.Dewdney - "Uczniowe czarnoksiężnika" czyli nauka, która zbłądziła. [wyd. Amber ISBN 83-7169-537-3]
Na pewno skorzystam. Choć nie mam zbytniego zaufania do wydawnictwa "Amber" - opracowanie redakcyjne jest u nich zawsze skandaliczne. Niemniej mają ostatnio dobrych recenzentów, wydając coraz bardziej wartościowe tytuły. A ten z przyjemnością przeczytam.
Ja z kolei dziękuję za Pańskie uwagi w dyskusji. Nieczęsto spotkać można polemiki tak rzeczowe, na temat i - co tu dużo mówić - smakowite. Czytałem je z prawdziwą przyjemnością.
Pozdrawiam serdecznie
Heretyk na ambonie.
|
|
| diogenes (52 punktów) | >czy znajdujecie obok Kołakowskiego, Umberto Eco czy Ciorana >jakiegokolwiek współczesnego sceptyka. Ale sceptyka z >prawdziwego zdarzenia.
obok kołakowskiego i innych nie, ale czasem spotykam sceptyków obok supermarketów, takich sobie żuli, którzy za 1zł odprowadzą ci wózek do "garażu", którzy uprawiaja sceptycyzm właśnie z prawdziwego zdarzenia, których życie jest wyrazem sceptycyzmu i realnego odrzucenia dogmatów (m.inn.)uniwersyteckiego sceptycyzmu. bo są dwa sceptycycmy: werbalny i taki, który polega na myśleniu swoją biografią, życiem, a nie gadaniem pozdro
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|