W ubiegłym roku John Kerry, piastujący wówczas stanowisko amerykańskiego sekretarza stanu, na konferencji w Dubaju poświęconej problemom Bliskiego Wschodu, obciążył prawicowe, nacjonalistyczne władze Izraela, forsujące politykę agresji i konfrontacji - za kryzys w relacjach z Palestyńczykami. Równocześnie, z aprobatą wypowiedział się o wstrzemięźliwej i pokojowej postawie Palestyńczyków. Sformułował również pod adresem władz Izraela ostrzeżenie - podkreślając, iż prowadzenie polityki wobec Palestyńczyków - jak obecnie - prowadzi prostą drogą do kolejnego powstania palestyńskiego. Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału w The Times of Israel - zawierającego kilka - z całą pewnością niesfałszowanych - cytatów. A tymczasem warto przytoczyć najbardziej - moim zdaniem - znamienny: "jeżeli widzicie 40 tysięcy dzieci maszerujących każdego dnia wzdłuż sciany ( oddzielajacej Izrael od terytoriów okupowanych i poprowadzonej tak aby jak najbardziej utrudnić życie społeczności palestyńskiej) z hasłami mówiącymi "dajcie nam nasze prawa", należy założyć, iż nie będą - na te hasła ruchu praw człowieka i obywatela które przetoczyły się wielką falę przez inne nacje na świecie - odporne cały czas." "Palestyńczycy wykonali nadzwyczajną pracę polegająca na trwaniu przy polityce powstrzymywania się od stosowania przemocy". "Fakt ten jest przeoczany przez większość żydowskiej społeczności - bo to nie jest temat do dyskusji. Dlaczego? Ponieważ większość obecnego rządu izraelskiego publicznie zadeklarowała, iż nie popierają koncepcji utworzenia palestyńskiego państwa". www.timeso(*)-government-doesnt-want-peace/ |