Racjonalista - Strona głównaDo treści
egzorcyzmy w XXI wieku...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
27-01-2004 22:41Miriamegzorcyzmy w XXI wieku...
Przeczytałam jakiś czas temu książkę Pani Wandy Prątnickiej pt.
"Opętani przez duchy. Egzorcyzmy w XXI wieku". Książka jest bardzo interesująca, a wątki w niej poruszane godne uwagi.
Życie po śmierci, to co się z nami potem dzieje, jakich wyborów możemy dokonać jest tematem, którego unikamy w życiu codziennym. To bardzo ciekawe, że możemy po śmierci dokonywać wyborów, tego co ze sobą zrobimy. Czy pójdziemy w pokoju za Światłem do BOGA ? Czy będziemy błąkać się po ziemi uprzykrzając życie naszym bliskim i odbierając im zdrowie, siły i energię życiową? Chętnie dowiem się co o opętaniach przez duchy zmarłych myślą sami duchowni, którzy wydaje się są w tej kwestii kompetentni. Ogólnie się o tym nie mówi. Jedynie o opętaniu przez szatana. Autorka książki dowodzi, że wiele naszych problemów w życiu, choroby i pasma nieszczęść spowodowane jest przez dusze zmarłych, które postanowiły pozostać wśród żywych z najróżniejszych dla siebie powodów.
Niech ruszy się coś w tym temacie. Liczę na to. - Miriam.

Mariusz Agnosiewicz
To się doskonale składa, bo ta kwestia zaprząta mi głowę od długiego czasu i już dawno nosiłem się z zamiarem napisania poważnej dysertacji naukowej w której chciałbym zmierzyć się z tym problemem. Zdradzę wstępnie, że planuję opracowanie środkowoeuropejskiej klasyfikacji duchów według ostatnich odkryć poczynionych w tej materii przez ojca Bono Mono z Wybrzeża Kości Słoniowej.

Nie ma wątpliwości, że książka pani Prątnickiej jest bezcenna i jeśli moja klasyfikacja przyjmie się w świecie naukowym, wówczas można by zaproponować - w oparciu o moje i pani Prątnickiej ustalenia - radykalną zmianę paradygmatu we współczesnej medycynie, celem zapewnienia jej kompatybilności z Pismem Świętym i metodami leczenia Jezusa Chrystusa.

Pomijam już nawet, jak fundamentalne dla powszechnej moralności byłyby skutki takich zmian.
Miriam
Dziękuję za odzew. Trafiłam na tę stronę po raz pierwszy i zaintrygowały mnie wątki jakie tu napotkałam. Pokusiłam się więc o poruszenie tego tematu. Szukam wiarygodnych opinii, więc bardzo proszę autora odpowiedzi o podanie kim jest. Ewentualnie o pociągnięcie wątku i uchylenie rąbka tajemnicy planowanego opracowania.
Mariusz Agnosiewicz
No, za dużo nie mogę powiedzieć, bo takimi prawami rządzi się praca naukowa. Mogę jednak zapewnić, że jestem osobą kompetentną w temacie, sam zresztą mam małą praktykę w egozrcyzmowaniu (jestem nowomianowanym egzorcystą przy parafii św. Idziego w Nowej Hucie, i co ciekawe - pierwszą osobą która dostąpiła tego zaszczytu bez święceń kapłańskich, których niestety nie mam, przynajmniej na razie, lecz z uwagi na pewien mój spektakularny sukces biskup dał dyspensę). Mam też doświadczenie naukowe (od trzech lat nauczam katechezy w miejscowej szkole pielęgniarek i położnych), w związku czym od kilku miesięcy przymierzam się do napisania pierwszego artykułu. Od razu postanowiłem wypłynąć na szerokie wody, z uwagi na moje kontakty międzynarodowe. Otóż poznałem samego ojca Bono Mono, wspomnianego powyżej, którego sława obiegła chyba wszystkie południowe plemiona Wybrzeża Kości Słoniowej, nie trzeba więc nawet wyjaśniać, że już samo znawisko Odkrywcy daje dostatecznie dużą rękojmię naukowej wiarygodności mojego zameirzenia. Zresztą już same okoliczności w jakich dane mi było trafić do Wielbnego świadczą o niechybnej ingerencji Niebios. Z okazji 2000 lat Chrześcijaństwa udałem się z ojcami redemptorystami na pielgrzymkę dookoła świata ku chwale Pana - drogą morską szlakiem głównych sanktuariów maryjnych świata. Nie będę w szczegółach opisywał jak nasz kuter zniosło w kursu i jak grzmotnęliśmy w podwodną skałę, w wyniku czego Pan wezwał wszystkich ojców do siebie, zostawiając mnie samego na otwartym morzu, dość wspomnieć tylko, że po kilku dniach ledwie żywego wyłowił mnie jeden z krajanów ojca Bono Mono, jak się później miało okazać. Mój pobyt wśród tych przemiłych ludzi też wart jest osobnego wątku czy książki nawet. Ograniczę się w tym miejscu do wyjaśnienia, iż ojciec Bono Mono nazywał się kiedyś Józef G. i był wysokim dostojnikiem państwowym, lecz w wyniku niewdzięczności naszych rodaków udał się na tułaczkę po szerokim świecie i jako pierwszy stanął z ewangelią w pewnym odciętym od cywilizacji plemieniu żyjącym bez Boga w tropikalnej puszczy. Misjonarz gorliwie przystąpił tam do służby Pańskiej wśród tego błogosławionego ludu którego serca nie zaślepiły jeszcze uroki cywilizacji i mamidła rozumu, w wyniku czego już po kilku miesiącach wygnano wszystkich fetyszów i bałwochwalców, wszyscy jak jeden mąż ochrzcili się w wierze katolickiej a Józef G., jako Bono Mono, zgodził się stanąć na czele plemienia. Dalsze lata swej ciężkiej służby Bożej i państwowej wypełniał też solidną pracą naukową i tutaj dochodzimy do tego co nas interesuje. Otóż zżyłem się jak nikt z Ojcem Naczelnikiem, który nawet w dowód swej sympatii czy może raczej narodowej solidarności, udostępnił mi jedną ze swych żon. Gdy opuszczałem ów raj, był łaskaw przekazać mi swe najważniejsze pisma abym sopularyzował je u nas. Niewątpliwie wstrząsną one jeszcze całym zachodnim światem, i dostarczą katolicyzmowi nowych argumentów. Wśród setek odkryć Bono Mono nas najbardziej interesuje to czego dokonał On w kwestii duchów, w szczególności złych, i walki z nimi. Wielki Bono, nim wygnał wszystkich fetyszów, wiele rozmawiał z nimi i zapewnił mnie, że wiara nasza z tego źródła pierwotnej mądrości zaczerpnąć może naprawdę wiele! Za pomocą świętych olejków (o jakich wspomina zresztą Pismo Święte!) i naparów przeżył wiele fantastycznych ekstaz, nie raz zabierany był do samego nieba i rozmawiał ze wszystkimi świętymi (znają zresztą polski). Posiadł on niezwykłą umiejętność destylowania siedmiu diabłów na główce szpilki skropiwszy wcześniej swe skronie niezwykłą wodą ognistą. Powtarzał zresztą ten eksperyment wilelokroć. Nie będę wchodził w dalsze szczegóły, ale powiem, że w oparciu o te doświadczenia, po połączeniu ich z moją dotychczasową praktyką, zamierzam zaproponować nową środkowoeuropejską klasyfikację duchów. Co mnie najbardziej podnieca, to zobaczyć minę tutejszych niedowiarków, których ewangelizuję bezskutecznie od kilku tygodni. Bo raczej nie ma siły, by im szczęki nie padły jak zobaczą nowe argumenty wiary.
Bogdan Motyl
Mariusz, na Zeusa...!
marfik
>Mariusz, na Zeusa...!
:O

Zeus
O jezusmaaaria !!!
Zeus
Teraz całkiem serio.
Gratuluję Ci Mariuszku ostrego pióra.
Problem jest. Całkiem niedawno moja szanowna małżonka wróciła podekscytowana z zajęć z jakąś
psycholożką po KUL-u. Ta na zajęciach
opowiadała swoim studentom o złych duchach i jak to uczestniczyła w ich wypedzaniu. Bardziej od stanu tej pani
martwił mnie stan mojej żony, wyraźnie była pod jej wpływem, coś jakby po spotkaniu z guru jakiejś sekty. Porozmawiałiśmy dość ostro, i po kilku
dniach wydobrzała, na szczęście, bo już chciałem odczyniać złego

Trzymaj się, Jędrek
Asmoeth_Beta
>zajęć z jakąś psycholożką po KUL-u.

Nawet mężczyznom się udziela ta poprawna politycznie językowa mania

pzdr.
Mariusz Agnosiewicz
Ano właśnie kolego Jędrku! Dziękuję Ci za sympatyczne słowa i za ciekawą uwagę, ale ja tam nie uważam, aby był to aż tak wielki problem jak to o czym wspomniał Asmoeth. To znaczy, dla wyznawców duchów i diabłów, jakich w naszym zabobonnym kraju niewątpliwie nie brakuje, jest to niewątpliwie problem: subiektywnie (diabeł), jak i obiektywnie (głupota czy może raczej hipertroficzne naiwniactwo). Ale dla takich jak ja, to jest zabawne, istnienie ludzi którzy dziś wierzą w diabła w pewnym sensie nadaje jakiś koloryt rzeczywistości i zmusza do jeszcze większego dystansu wobec niej. Ja nie potrafię inaczej jak ironicznie odpowiadać komuś kto pisze o takich sprawach. No i dobrze się przy tym bawię.
Natomiast stale powracający problem zamachów na język z ideologicznego stanowiska już mnie wcale nie bawi, a za to bardzo niepokoi i irytuje. Dla mnie to co proponują feministki w kwestii języka jest dokładną (odpowiednio) powtórką (z rozrywki) nowomowy jaką wprowadzano za poprzedniego systemu. Spotykałem się już z tak wieloma kuriozalnymi przypadkami ocierającymi się po komizm, że tutaj to niewątpliwie problem jest i będzie coraz większy, jak prognozuję. O ile nadal polityczna poprawność będzie u nas święcić triumfy. Problem jest tym większy, że zmiany te forsowane są dość agresywnie (niestosowanie się do nich spotyka się coraz częściej z napaściami słownymi, a co najmniej z uwagami nieznoszącymi sprzeciwu), a także dlatego, że niemało polskich mediów stosuje już nowomowę mniej lub bardziej konsekwentnie. Dlatego też bardzo się cieszę, że wypowiedziała się na ten temat osoba niewątpliwie kompetentna w kwestii języka, jak i niemogąca być podejrzewaną o uprzedzenia do feminizmu: Barbara Stanosz.
Uważam, że osoby które sceptycznie podchodzą do politycznej poprawności i różnych dziwactw przemycanych pod skądinąd godnymi poparcia postulatami społecznymi, powinny bardziej zdecydowanie przeciwstawiać się panoszeniu się nowomowy.
Mariusz Agnosiewicz
Oczywiście z polityczną poprawnością też walczę za pomocą ironii:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2724
O problemie feministycznego zamachu na język pisałem nieco więcej w tym tekście:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2551
w części pt. "Wprowadzenie do Postmodernizmu"
No i oczywiście polecam jeszcze tekst z wypowiedzią B. Stanosz co o tym myśli:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,3230
Miriam
Mariuszu A. oczywiście skrzętnie przeczytałam co mi napisałeś. I oczywiście od razu. To wszystko jest tak niewiarygodne, że mnie przerosło i nie wiem co powiedzieć, a każdego człowieka staram się traktować poważnie i z szacunkiem. Dzięki za szczerość i zaufanie. Muszę się z tym jeszcze przespać, bo naprawdę mnie zatkało. Wkrótce się odezwę.
MIRIAM
Zeus, Deus czy jakoś tam
Dzięki Mariusz, dzięki Beta !
Wstyd mi ( czerwienię się, wierzcie na słowo ) za tą psy... coś tam, aż boję się dokończyć, no niech Wam będzie "panią
psycholog". Teraz lepiej ? Ale stało się.
Tylko umarłym już się nie zdarza.
Ale co tam, po co czepiać się szczegółów,
kiedy chodzi o pryncypia. Najważniejsze,
że w tych ponurych czasach humor nas
nie opuszcza. Wszak powaga jest jak rak,
zabija powoli i skutecznie. Śmiejmy się więc, bo i śmiech może być nauką,
jeśli się z przywar, nie z osób natrząsasz.

Pozdrawiam wszystkich, strasznie Was lubię
Jędrek
Miriam
Mariusz, zaglądasz tu jeszcze czasami ? Odezwij się, bo chcę z tobą podyskutować.
Pozdrawiam - Miriam.
Jędrek
Witaj Miriam !
Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze do dyskusji. Nie znam się na tzw. duchach
ale mam wrażenie, że pani Prątnicka też
nie ma o nich o nich zielonego pojęcia. Zobacz proszę : www.exorcista.pl/pl/index.htm
Kliknij: książka>śmierć i co potem ?
Autorka wcale nie zadała sobie trudu, żeby
skonfrontować to z jakże licznymi udokumentowanymi relacjami osób będących w stanie śmierci klinicznej.
Ja sam mam za sobą dwa takie doświdczenia, i wierz mi, że "wygląda"
to zupełnie inaczej. Poglądy swoje autorka czerpie prawdopodobnie z tekstów
wywodzących sie z okultyzmu. Jak poszukasz w necie, z pewnością znajdziesz
tego całą masę. Polecam jeszcze : www.focus-x.org/ -
całe mnóstwo pozycji, które Cię zainteresują, tylko uważaj na siebie, bo obok tych wartościowych jest tam mnóstwo takich, które nalezy traktować
Jędrek
Witaj Miriam !
Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze do dyskusji. Nie znam się na tzw. duchach
ale mam wrażenie, że pani Prątnicka też
nie ma o nich o nich zielonego pojęcia. Zobacz proszę : www.exorcista.pl/pl/index.htm
Kliknij: książka>śmierć i co potem ?
Autorka wcale nie zadała sobie trudu, żeby
skonfrontować to z jakże licznymi udokumentowanymi relacjami osób będących w stanie śmierci klinicznej.
Ja sam mam za sobą dwa takie doświdczenia, i wierz mi, że "wygląda"
to zupełnie inaczej. Poglądy swoje autorka czerpie prawdopodobnie z tekstów
wywodzących sie z okultyzmu. Jak poszukasz w necie, z pewnością znajdziesz
tego całą masę. Polecam jeszcze : www.focus-x.org/ -
całe mnóstwo pozycji, które Cię zainteresują, tylko uważaj na siebie, bo obok tych wartościowych jest tam mnóstwo takich, które nalezy traktować
Jędrek c.d.

Przepraszam, piszę na kolanie, soś trąciłem
i poszło, nawet dwa razy. Ciąg dalszy:
Niestety my ludzie jesteśmy z natury bardzo naiwni. Nie wszyscy, rzecz jasna.
Zawsze znajdzie się kasta cwaniaków,
która na tej naiwności żeruje. Podstawą
działań marketingowych jest stworzyć potrzebę i ją zapokoić. Na przykład
przekonać kogoś, że przyczyną choroby
jest opętanie. Który chory i cierpiący nie spróbuje ? Sczerość i rzetelność nakazuje
mi przyznać się jednak do czegoś. Otóż
wyznaję zasadę: NIE WAŻNA METODA,
BYLE BYŁ OCZEKIWANY SKUTEK. Niech to będzie znachor, ksiądz, psychiatra, lekarz.
Byle pomagał. Nie jeset dzisiaj dla nikogo
tajmnicą, że soma i psyche funkcjonują
w ścisłych ze sobą powiązaniach. Pracując z ciałem możemy poprawiać sobie
samopoczucie i odwrotnie, stan psychiczny
może wpływać na stan naszych, powiem brzydko narządów. To oczywiste. Olbrzymia jest siła sugestii i z całą pewnością mogę powiedzieć, że wiara
może mieć działanie uzdrawiające. Czy jest
może w poblizu jakiś psycholog ? Zapraszam do rozmowy.
Należało by w tym momencie zapytać:
czy pani Prątnicka pomaga ? Tego nie wiem, ale kliknij: opinie>wypowiedzi pacjentów. Czy nie masz wrażenia, że
nie grzeszą one różnorodnością stylów ?
Inaczej: czy nie są do siebie podobne.
Oceń sama i wyciąg wnioski. Czy jest może w pobliżu jakiś polonista z doświadczeniem w czytaniu wypracowań ?
Zapraszam do rozmowy, proszę o odniesienie się do tego spostrzeżenia.
Jesteś, jak sądzę osobą bardzo religijną
więc na zkończenie przytoczę Ci słowa Jezusa zaczerpnięre z gnostyckiego tekstu
znanego pod nazwą Ewangelia Tomasza:

Rzekł Jezus: "Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią".
Rzekł Jezus: "Gdy wasi przywódcy powiedzą wam: "to królestwo jest w niebie, wtedy ptaki niebieskie będą pierwsze przed wami". Gdy powiedzą wam, że ono jest w morzu, wtedy ryby będą pierwsze przed wami. Ale królestwo jest tym, co jest w was i tym, co jest poza wami. Skoro poznacie samych siebie, wtedy będziecie poznani i będziecie wiedzieć, że jesteście synami Ojca żywego. Jeśli zaś nie poznacie siebie, wtedy istniejecie w nędzy i sami jesteście nędzą".

Więc szukaj i nie daj się zwieść na manowce ludziom o słodkich ustach i gładkim obliczu
Szukaj w sobie, bo Ty jesteś przyczyną wszystkigo co dzieje się z Tobą, a nie
bogi i szatany świata całego.

I jeszcze jedno. Przeglądając serwis
miałem wrażenie, że skądś znam ten styl.
Zdrowaś Mario....poadjemy numer konta...
Ojcze Nasz....czytaj Nasz Dziennik

Pozdrawiam, Jędrek
Miriam

Jedrku, bardzo Ci dziękuję za Twoje trzy grosze. Nie byłam wcześniej na stronie pani Wandy P. Przyznam, że liczy się nie tylko dobro ludzi , ale i kasa. To jest zwyczajnie jej źródło utrzymania. I chyba się nie dziwię ... i nie oceniam. Niestety mam jednak więcej do powiedzenia na ten temat niż możesz przypuszczać. Sama również przeżyłam śmierć kliniczną trzy lata temu podczas cesarki. Wrażenia "z podróży" mam niesamowite. Po prostu brak słów by to opisać. Ale ona wg mnie niestety też ma rację. Tylko z innej strony. Z przykrością przyznaję, że mam na to namacalne dowody.
Miriam
PIsaliśmy odpowiedzi do siebie jednocześnie w tym samym czasie. dlatego jeszcse raz dziękuję za uwagi i sugestie. Jest mi bardzo miło, że mogę podyskutować. Teraz nie mam już możliwości kontynuacji, ale jeszcze tu dziś wrócę. Dzięki.
Jędrek
>...liczy się nie tylko dobro ludzi , ale i kasa. To jest zwyczajnie jej źródło utrzymania. I chyba się nie dziwię ... i nie oceniam.<
Też się nie dziwię. Sam pracuję w branży usługowej, bynajmniej nie za darmo. Zwróciłem uwagę, na jak sądzę
zbyt nachalny ton.

>Niestety mam jednak więcej do powiedzenia na ten temat niż możesz przypuszczać. <
Ależ droga Miriam, dla czego "niestety" ?

>Sama również przeżyłam śmierć kliniczną trzy lata temu podczas cesarki.<
Jak dałaś na imię dzieciakowi ?

>Wrażenia "z podróży" mam niesamowite. Po prostu brak słów by to opisać. <
No włąśnie ! Sam kilkanaście lat myślałem jak to zwerbalizować.
I chyba znalazłem sposób, jak o tym mówić.

>Ale ona wg mnie niestety też ma rację. Tylko z innej strony. Z przykrością przyznaję, że mam na to namacalne dowody.<
Znowu "niestety". Czyżbyś bała się mnie
urazić ? Jest Ci przykro, bo boisz się, że mi może być przykro ? Może to mi teraz powinno być przykro dla tego, że Tobie jest przykro ? Bierz dziewczyno życie mocno za łeb i nikogo nie przepraszaj za to, że żyjesz. Chętnie zapoznam się Twoimi dowodami.

Pozdrawiam i życzę więcej pewności siebie
Jędrek

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365