Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Nauka jest sprzedajną dziwką?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
04-08-2008 19:28placownik (17853 punktów)Czy Nauka jest sprzedajną dziwką?
Ocena 1 na 1

   Punktem wyjścia do rozwinięcia tytułowej refleksji może stać się tekst wywiadu z Profesorem Wiesławem Sztumskim z ostatniego numeru Przekroju. Po zakończeniu lektury należy obowiązkowo kliknąć na link pod zdjęciem Pana Profesora.

   Na Racjonaliście można znaleźć
dwa
tekstyautorstwa Pana Profesora.

   Zapraszam do dyskusji
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hrabia Valenty (96 punktów)
>   Punktem wyjścia do rozwinięcia tytułowej refleksji może stać się tekst
> wywiadu z Profesorem Wiesławem
>Sztumskim z ostatniego numeru Przekroju. Po zakończeniu lektury należy obowiązkowo kliknąć na
>link pod zdjęciem Pana Profesora.
>   Na Racjonaliście można znaleźć
>dwa
tekstyautorstwa Pana Profesora.
>   Zapraszam do dyskusji
>
Całkiem ciekawy wątek. Sprawa nauki, jest o tyle problematyczna, ze posiadając metody badawcze i paradygmaty, uzyskuje wynik, który trzeba zinterpretować, nie poruszam tutaj nawet tematu celowej manipulacji, która przejawia sie w zarzutach umieszczonych w wywiadzie. Czy nauka sie prostytuuje, prostytuują sie niektórzy naukowcy, zwłaszcza w przytoczonych przykładach gdy przeprowadza sie badanie odnośnie produktu który ma znaczenie komercyjne. Często bywa , że porównywana jest skuteczność leków na różnych grupach badawczych, które są całkowicie różne ilościowo i jakościowo, tak , że w zasadzie trudno o rzetelne porównanie. Samo zaufanie do nauki jest o tyle problematyczne , że będąc koniecznym bywa zwodniczym, sama ona bowiem będąc opartą na paradygmatach a nie dogmatach, ulega istotnym przeobrażeniom, powołujemy sie na nią czasami nie mając ścisłej wiedzy co do metod badawczych które zostały przeprowadzone i licznych subtelnościach , które przyczyniają sie czasami do ostatecznego wyniku. Nauka wzbudza nieufność wobec zabobonnych praktyk, jednak trzeba mieć pewną dozę nieufności do nauki, często jej tezy są przyjmowane bowiem z góry, dzięki naszemu uwielbieniu dziedziny , czasem dzięki braku krytycyzmu. Ogrom nauki jednak, skutecznie ogranicza nam pole manewru na tym gruncie a zrezygnować z niej nie sposób.
Pozdrawiam.
keymak (3379 punktów)
- Nie, bo dzisiaj coraz większą rolę odgrywają rzeczywistości pomyślane, takie choćby jak rzeczywistość komputerowa, wirtualna. To one coraz częściej decydują o nas, o naszym życiu i o dalszych losach ludzkości. Żeby sensownie posługiwać się pojęciem prawdy, trzeba stwierdzać zgodność jakiejś wypowiedzi z różnymi rzeczywistościami. Ale to jeszcze nie koniec problemów. Na osłabienie pojęcia prawdy niewątpliwie wpłynęła też teoria względności i logika wielowartościowa. Jedna przyczyniła się do relatywizacji prawdy, a druga obok pojęcia prawdy i fałszu wprowadziła elementy pośrednie (różne stopnie prawdopodobieństwa). Skoro w różnych rzeczywistościach możliwe są różne prawdy częściowe, względne i prawdopodobne, to prawdą można dowolnie żonglować i manipulować na zamówienie.

Dlatego według mnie nie ma sensu zajmować się wszystkimi teoriami które podają naukowcy. Nie wszystkie teorie pod którymi podpisują się naukowcy należy zaliczać do czystej nauki. Czysta nauka broni się sama i wszystko co z niej wynika po prostu działa.
Natomiast Profesor Sztumski mówi o rzeczach oczywistych. Przynajmniej ja nie widzę w jego słowach nic dziwnego i nadzwyczajnego. Musiałbym być naiwny aby uważać że naukowcy nigdy nie byli i nie będą wykorzystywani do celów które nie mają nic wspólnego z nauką. Byłbym nawet bardzo zdziwiony gdyby było inaczej.

Pozdrawiam.
waligóra (961 punktów)
Temat jest źle postawiony , tytuł powinien brzmieć : "Czy naukowcy (ludzie których zadaniem jest kształtowanie i rozwój nauki) są sprzedajnymi dziwkami ?" . I tutaj odpowiedź jest łatwa - ponieważ są tylko ludźmi nie omijają ich wszelakiego rodzaju pokusy. A o pokusy w obecnych czasach (zwłaszcza finansowe) bardzo łatwo.
Nauka sama w sobie jest neutralna - każda próba jej ideologicznego ukierunkowania (zafałszowania) prędzej czy później - jak pokazuje jej historia - zostaje udaremniona i zdemaskowana.
W historii bywały najrózniejsze przypadki fałszowania "nauki" - powodowane zarówno celami politycznymi, ekonomicznymi, ideologicznymi, religijnymi itp. - nie dzieje się więc nic nowego.
Obecnie , w czasach wszechogarniającej technicyzacji wszelakich dziedzin życia niemalże magiczną moc ma dodanie słowa "naukowy" , typu : naukowo stwierdzono , że ... , naukowcy zbadali i stwierdzili ,że ... w laboratorium naukowym zbadano , że ... , najmocniejszą formułą (o prawie religijnej treści) jest stwierdzenie :
Grupa przodujących badaczy (zazwyczaj amerykańskich) w renomowanym ośrodku badawczym (zazwyczaj amerykańskim) , wykorzystując najnowsze zdobycze techniki zbadała (coś tam) i odkryła ( wyjnalazła, stwierdziła), że ....( tu można wcisnąć każdą głupotę - któż bowiem podważy opinię wielkich specjalistów dysponujących, takimi środkami - technicznymi i finansowymi). Przeciętny człowiek tak sformułowaną opinię przyjmuje jako prwadę ostateczną i objawioną. Swoją drogą , ciekawe jest jak dalece można byłoby konfabulować takie informacje tak aby ludzie w nie jeszcze wierzyli. Właściwie niewiele brakuje a dowiemy się więcej o życiu na Marsie , nic nie stoi zatem na przeszkodzie aby troszkę "podkolorować" i powiedzieć że wykopano szczątki "marsjańskiego ludka". .
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Myślę, że problem tkwi (też) gdzie indziej. Jakość odpowiedzi zależy od jakości zadawanych pytań. Jeżeli celem nauki jest rzeczywiste odkrywanie rzeczywistości, to radzi sobie ona z tym całkiem dobrze. Natomiast zamawiającym różne "ekspertyzy" w żadnym wypadku nie zależy na prawdziwej odpowiedzi i tak długo manipulują aż uzyskają to czego chcą. Czyli fałszerstwa dopuszczają się raczej zamiawiający wyniki niż własciwi naukowcy.
Zresztą w jednym z tekstów profesora jest doskonała ilustracja tego zjawiska. przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,2525.html
W przypadku sporu o globalne ocieplenie manipulacja polega na wybieraniu wyłącznie badań potwierdzających założenia i całkowitym ignorowaniu innych. (Ale manipulują nie naukowcy a politycy)
Natomiast przy "syndromie poaborcyjnym" przeciwstawiono ugruntowanemu stanowisku naukowemu (Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne) głos z obrzeży nauki (Stowarzyszenie Polskich Psychologów Chrześcijańskich).
Więc jeżeli nauka jest dziwką to zdecydowanie w muzułmańskim znaczeniu tego słowa (tj. kobietą która dała się zgwałcić).
diogenes (42753 punktów)
Ważny wątek.
Prawda była zawsze osią przetrwania, kultury.
Zbyt lekko przechodzi profesor nad arystotelesowskim (znanym jednakże i filozofii wchodniej) pojęciem prawdy. Prawdą, pisze, jest dzis to, co przyczynia się do osiągnięcia pożądanych celów. Uważam, że osiągnięcie pożądanych celów bez wiedzy (w klasycznym sensie) na temat tego celu jest niemożliwe. Wiedza o rzeczywistości poprzedzić musi osiąganie w niej pewnych celów. Chyba, że próbowalibysmy osiągac te cele metodą na chybił-trafił. Jeśli chcę zbudować most, muszę zmierzyć odległość między brzegami. Czy jest to pożądany cel - to zupełnie inna sprawa: uwikłana w politykę, ekonomię, układy, mafie, itd. Niczego tu nie zmieni powoływanie się na np. logiki wielowartościowe: nawet taka logika zakłada w metasystemie operowanie logiką arystotelesowską. Logika albo jest np. n-wartościowa, albo nie. Wciąż obowiązuje tu tertium nonm datur (nie ma systemu jednocześnie dwu- i trójwartośiowego). Odpowiadając na pytanie tego wątku powiem tak: nauka może być, i często jest sprzedajną dziwką. Prawda nie jest dziwką. Jeśli ktoś wmówi ludziom, że szerokość rzeki wynosi 1 km, to będzie to "prawdą" do czasu, kiedy ktoś spróbuje wybudować nad tą rzeką most.
05-08-2008 16:59 
 Ocena 1 na 1
@ffe? (3233 punktów)
>Ważny wątek.
>Prawda była zawsze osią przetrwania, kultury.
Prawda nie jest dziwką. Jeśli ktoś wmówi ludziom, że szerokość rzeki wynosi 1 km, to będzie to "prawdą" do czasu, kiedy ktoś spróbuje wybudować nad tą rzeką most.

Inaczej mówiąc, stwierdzasz, że prawdą jest metoda naukowa.


A sueno de la razon produce automatica secretaria
07-08-2008 03:33 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Inaczej mówiąc, stwierdzasz, że prawdą jest metoda naukowa.

Sprawa jest bardziej złożona.
Nie samą prawdą człowiek żyje.
Prawda ma obok czysto teoretycznego aspektu - aspekt praktyczny. Budując most czy samolot - musisz przestrzegać pewnych procedur, które formułują rózne nauki. Ale wybór wykonawcy, sposobu przetargu, itp. nie podlega już tym samym zasadom. Jest o wiele bardziej dowolny, uwikłany w zdarzenia, którym brak jednoznaczności np. matematyki, fizyki czy nawet ekonomii. Prześledź drogę od konstrukcji np. samolotu f-16, poprzez jego budowę, aż po zagadkowe ich nabycie przez Polskę...Nie widze możliwości abstrahowania od tego praktycznego kontekstu. Sponsorem prawdy zbyt często bywa zbrodnia. CAłe szczęście, że nie tylko.
BlackB (2 punktów)
    Odbiegnę nieco swoją wypowiedzią od wątku, lecz moje spostrzeżenia poniekąd ukazują pewne czynniki wpływające na badania naukowe.
    Przede wszystkim należy odpowiedzieć sobie na pytanie: ilu mamy "prawdziwych" naukowców. Obecnie praca naukowa traktowana jest w dzisiejszych czasach jak normalny zawód. Ułatwiane jest to przez obecnych profesorów "karierowiczów". Owi panowie i owe panie po osiągnięciu stopnia doktora habilitowanego marzą pewno o prezydenckiej nominacji. Do tego potrzebne jest im przynajmniej dwóch wypromowanych doktorów (między innymi). Przez ten fakt często trafiają w świat nauki ludzie, którzy nie powinni w nim się znaleźć. W tych czasach jakość zamieniana jest w ilość, a autorytet szanowne grono naukowe zachować musi. W ten sposób produkowani są wątpliwej jakości naukowcy, którzy podobnie jak ich nauczyciele nie dążą do odkrywania prawdy. Produkują masę publikacji, bo szef katedry każe im podnosić statystyki, z czym wiążą się dodatkowe środki finansowe, lepsza akredytacja itd. Nietrudno więc jest wywnioskować jaka jest ich jakość. Z drugiej strony młody pracownik naukowy zdominowany jest przez "swojego" profesora. Podam w tym miejscu przykład z własnego doświadczenia. Miałem mianowicie narzucone wyniki badań zanim je rozpocząłem. Problem polega na tym, iż obaliłbym kilka lat pracy szefa, jeżeli przedstawiłbym własne spostrzeżenia. Osiwiałbym prędzej niż zacząłbym własne badania.
    Przykład dotyczący tym razem grantów. Pewien profesor uczestniczył w 11 grantach w tym samym czasie. Dla mnie jest to absurd. Nie wyobrażam sobie jak należałoby pracować, aby wywiązać się z takiego nawału pracy. Dlaczego omawiana osoba uczestniczy w tylu grantach? Odpowiedź jest prosta. Ma znajomości wśród decydentów. O jakości wyników pracy pana profesora chyba nie muszę pisać.
    Słów kilka odnośnie ekspertyz. Przy wykonywaniu zleconych badań należy "odczytywać" intencje osoby zamawiającej ekspertyzę. Tutaj pojawia się problem oszacowania ryzyka na ile możemy podstawić swoją "dupę" celem: zarobienia paru groszy, zadowolenia klienta (może również zaowocować również kolejnymi zleceniami).
Informacje te posiadam od osób postępujących w ten sposób.
    Mam jedynie nadzieje, że niewielu natrafia na podobnych ludzi, a w gronie naukowców można znaleźć uczciwych. Osobiście zrażony jestem do świata nauki i zastanawiam się jak wyjść z tego bagna. Coraz częściej dostrzegam fakt, iż w naszej rzeczywistości nie ma miejsca dla idealistów.
07-08-2008 01:49 
 Ocena 1 na 1
pluto (1112 punktów)
(zablokowany)
Mówisz o zwyczajnej karierze zawodowej, biznesie i pracy zarobkowej, a nie o nauce.

Naukowiec jest zawsze niezależny i samodzielny w swojej dziedzinie.
Może się jedynie pomylić, ale nie wymyśla z premedytacją duperelek, bo on chce rozumieć to co tworzy.

A relatywiści tylko liczą, oczywiście.
jimmy_88gno (1653 punktów)
Potockiemu już grożono: "pożegnaj się Pan więc z pozycją, zaszczytami i bogactwem"...

Dziś np. Fundacja Templetona po prostu nieco bardziej jawnie kupczy środowiska postępowe niż inni "kupczyciele". Prawdziwy postępowiec ma w sobie szlachetność, nie da się sprzedać - co nie zmienia faktu, iż zjawisko sprzedajności jest powszechne.

Widać to także po dziennikarzach. Charakteryzuje ich zwłaszcza dwulicowość - i z jedną, i z drugą stroną jako tako trzymać i pensja wzrasta co najmniej dwukrotnie!

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365