Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm w praktyce

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-02-2011 16:49neurosurgery (2484 punktów)Racjonalizm w praktyce
Ocena 1 na 1
Witam,

chciałbym uzyskać odpowiedź na pytanie: co byście zrobili w następujących sytuacjach?

1. Ktoś z Twojej rodziny okrada mały przydrożny sklep. Nikt nie wie kim jest sprawca, oprócz Ciebie. Czy dzwonisz na policję?

2. Ktoś z Twojej rodziny okrada Twój sklep. Czy dzwonisz na policję?

3. Twój ojciec jest alkoholikiem i wszczyna częste awantury. Towarzyszy temu przemoc i agresja. Czy jako osoba pełnoletnia i świadoma zagrożenia interweniujesz? Być może doprowadzi to do rozbicia rodziny. Czy też słuchasz bitej matki, która nie chce "żeby się wydało" i zostawiasz ją w tej beznadziejnej sytuacji?

Zakładamy, że osoba okradająca sklep to ktoś naprawdę blisko spokrewniony.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rhotax7 (3947 punktów)
1. Nie dzwonię na Policję. Zgarniam połowę kasy ze sprzedaży łupu.
2. Nie dzwonię na Policję. Zgarniam połowę kasy ze sprzedaży łupu. Oraz całość sumy z ubezpieczenia po zgłoszeniu kradzieży na Policji z zaznaczeniem że sprawcy Mnie są nie znani.
3. Interweniuję i robię wszystko by wysłać Ojca pijaka na odwyk tak wiele razy az da to skutek pozytywny.

1 i 2 punkt to oczywiście wynik dbania o krewnych mających moje geny i zwiększanie zasobów finansowych własnych mający na celu zwiekszanie dostosowania.

3 punkt to oczywiście dbanie o geny mych krewnych dla których zagrożeniem staje się Ojciec.

Czy to racjonalizm genetyczny?
26-02-2011 21:14 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
Na chłopski rozum.

W małym przydrożnym sklepie wartość mają tylko fajki piwo wino i wódka oraz utarg w kasie. Wino wódka piwo odpada bo za ciężkie. Fajek będzie raptem kilka "wagonów".
Jakiś 1000 zł. W kasie niech będzie z 3000 zł. Gość kradnie z 4000 zł w sumie.

2000 odpala za milczenie. Masz dwa koła i współudział. Takie napady wychodzą przy pierwszej wódce. Potem to już kwestia czasu.Gość i tak wsypie wszystkich. Dostajesz w najlepszym wypadku zawiasy i spapraną opinię.

Zero racjonalności.
rhotax7 (3947 punktów)
>Na chłopski rozum.
Bardzo dobry pragmatyczny rozum.

Zgadzam się że w rzeczywistości skończyłoby się to wyrokiem a suma kasy jest zabawnie niska (choć za mniejsze ilości zabijają w Polsce przestępcy) ale zadanie postawione przez autora wątku nie musiało być ultra związane z rzeczywistością.
02-03-2011 13:16 
 Ocena 3 na 3
Bezdomny (621 punktów)
>1 i 2 punkt to oczywiście wynik dbania o krewnych mających moje geny

Dlaczego chcesz koniecznie dbać o krewnych mających Twoje geny? Dlaczego bierzesz pod uwagę właśnie geny a nie relacje z daną osobą przed zajściem tego incydentu albo jego motywy?
rhotax7 (3947 punktów)
Relacje są wtórne do genów. A motywy kradzieży kompletnie nie ważne. Za to połowa funduszy i całość z odszkodowania już tak. To hipotetyczny przykład jak i odpowiedzi.
Bezdomny (621 punktów)
>Relacje są wtórne do genów.

rozwiń
rhotax7 (3947 punktów)
Geny->synteza białek->budowa komórek->rozwój organizmu->narodziny->dorastanie->nawiązywanie relacji z krewnymi i innymi.
Bezdomny (621 punktów)
>Geny->synteza białek->budowa komórek->rozwój organizmu->narodziny->dorastanie->nawiązywanie relacji z krewnymi i innymi.

"Słynne badania nad dorosłymi bliżniętami monozygotycznymi, Minnessota Twins Study Thomasa Boucharda i Davida Lykkena (1990, 1999) wyrażnie pokazują, że nasza osobowość i nasza inteligencja zależą w wyższym stopniu od genów niż dotąd uważano. W książce "The nature- nurture debate" z 1999r. Bouchard podsumowuje badania nad bliżniętami i dochodzi do wniosku, że geny są odpowiedzialne za 40% zróżnicowań osobowości i 50% - inteligencji człowieka"
rhotax7 (3947 punktów)
> 50% - inteligencji człowieka"
Wiem o tym. Nawet więcej bo na bieżąco jestem z tego typu badaniami.
Za niedługo ukaże się zredagowany przeze mnie artykuł o dziedziczeniu inteligencji na portalu.

A Twoja pierwsza odpowiedż była zabawniejsza.
Zanim ją skasowałeś odpisałbym Ci--po co.
Albo--hi,hi,hi.

Ale mniejsza z tym wracajmy do realu nowych wątków.
setarkos (10757 punktów)
>Relacje są wtórne do genów.
Zatem kury wtórne względem jaj (co rozstrzyga tzw. filozujące pytania).
05-03-2011 06:41 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
W wątku co było pierwsze jajko czy kura udzielam na to pytanie odpowiedzi.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,387077#w387307

W pełni rozwiniętej udzielam w innym, jak znajdę to zamieszczę.
05-03-2011 10:44 
 Ocena 1 na 1
neurosurgery (2484 punktów)
>W wątku co było pierwsze jajko czy kura udzielam na to pytanie odpowiedzi.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,387077#w387307

Oczywiście, że jajko musiało być pierwsze. Ewolucja wymusza taką odpowiedź. Trzeba sobie po prostu wyobrazić, że ptak, który jeszcze kurą nie był dał początek nowemu gatunkowi poprzez wydanie na świat jaja zawierającego zalążek nowego organizmu z mutacją, która pomogła się zróżnicować. Tak jak napisałeś w załączonym linku:

"Aby powstała takowa kura musiała nastąpić mutacja przy łączeniu się genów samicy i samca z gatunku zbliżonego do kury domowej ale odróżnialnego na podstawie przyjętych wcześniej kryteriów."
spellbinder (8577 punktów)
>1. Ktoś z Twojej rodziny okrada mały przydrożny sklep. Nikt nie wie kim jest sprawca, oprócz
>Ciebie. Czy dzwonisz na policję?

To niestety opcja wielce prawdopodobna... w sensie nie, że to z mojej rodziny, ale że policja nie wie kto okradł

Nie - nie dzwonię na policję, ale tylko w przypadku, w którym osoba rokowałaby szanse na poprawę, a nie była zakapiorem.

>2. Ktoś z Twojej rodziny okrada Twój sklep. Czy dzwonisz na policję?

Sprawa byłaby między mną a rodziną... ale ponownie - jeśli koleś nie rokowałby szansy na poprawę, dzwoniłbym na policję raz dwa.

>3. Twój ojciec jest alkoholikiem i wszczyna częste awantury. Towarzyszy temu przemoc i agresja. Czy
>jako osoba pełnoletnia i świadoma zagrożenia interweniujesz? Być może doprowadzi to do rozbicia
>rodziny. Czy też słuchasz bitej matki, która nie chce "żeby się wydało" i zostawiasz ją w tej
>beznadziejnej sytuacji?

Miałem kiedyś podobną sytuację, z tym, że z ojcem jednej z szeregu dziewczyn. Jej stary pił, ale z przerwami - "zaszywał" się, no i ogólnie wychodziło mu to "na wesoło". Któregoś razu dowiedziałem się, że podniósł na tą moją rękę - zaczekałem aż się upije po pracy, poszedłem do niego, złapałem za ryj i - bez żadnego bicia - oznajmiłem, że jeszcze raz sytuacja się powtórzy, to nie będzie mógł głowy z dupska wyjąć. Zaczął mnie przepraszać, żeby było zabawniej.

Ojcu bym pewnie dał po pysku. W końcu w rodzinie wolno więcej Bał by się gnój do domu wracać pijany.

Inna sprawa, że to by nie było w obronie matki - bo matka, jako współuzależniona, byłaby równie winna i nawet bym jej nie pytał co ona o tym sądzi - jeśli pozwalałaby na to, żeby jej mąż ją bił, znaczyłoby to, że nie ma w głowie dobrze poukładane. Moja matka na jakikolwiek objaw agresji wywaliłaby faceta z domu, a mój ojciec w ogóle nie pija alkoholu, więc taka sytuacja jest jakby z księżyca, niemniej jestem pewny swojej postawy w takiej sytuacji.
Banita (115 punktów)

>Inna sprawa, że to by nie było w obronie matki - bo matka, jako współuzależniona, byłaby równie winna i nawet bym jej nie pytał co ona o tym sądzi - jeśli pozwalałaby na to, żeby jej mąż ją bił, znaczyłoby to, że nie ma w głowie dobrze poukładane. Moja matka na jakikolwiek objaw agresji wywaliłaby faceta z domu, a mój ojciec w ogóle nie pija alkoholu, więc taka sytuacja jest jakby z księżyca, niemniej jestem pewny swojej postawy w takiej sytuacji.
>
Więc wszystkie bite,znoszące poniżanie kobiety to idiotki???Ciekawy punkt widzenia...
spellbinder (8577 punktów)
>Więc wszystkie bite,znoszące poniżanie kobiety to idiotki???Ciekawy punkt widzenia...

Więc tak... po pierwsze - nikt ich nie zmuszał do wychodzenia za takiego faceta. Po drugie - nikt ich nie zmusza do zostania z takim facetem.

One same jednak próbują się przekonać, że agresywny pijak jest tak naprawdę złotym człowiekiem i że tak być musi. Albo wręcz panicznie się go boją, a na to również jest lekarstwo.
04-03-2011 12:27 
 Ocena 1 na 1
Banita (115 punktów)

>Więc tak... po pierwsze - nikt ich nie zmuszał do wychodzenia za takiego faceta. Po drugie - nikt ich nie zmusza do zostania z takim facetem.

To dobre jest...nikt nie wychodzi za kata,nikt nie wychodzi za morderce,pedofila,złodzieja,kogoś już żonatego...a życie cóż...pełne niespodzianek..
zostać oczywiście też z nim nie muszą,zawsze mogą wrócić do rodzinnego domu setki kilometrów z dwójką małych dzieci,nawet jeśli tam już ktoś mieszka,albo po prostu kupić sobie mieszkanie ,a jak nie stać to przecież państwo zapewni..

>One same jednak próbują się przekonać, że agresywny pijak jest tak naprawdę złotym człowiekiem i że tak być musi. Albo wręcz panicznie się go boją, a na to również jest lekarstwo.

Wierz mi ,że do niczego takiego się nie przekonują...jedyne w czym się nie mylisz to...paniczny strach....
spellbinder (8577 punktów)
>To dobre jest...nikt nie wychodzi za kata,nikt nie wychodzi za morderce,pedofila,złodzieja,kogoś już żonatego...a życie cóż...pełne niespodzianek..

Chcesz mi powiedzieć, że to małżeństwo odmienia ludzi? I nagle z bogobojnego faciusia robi się tyran?

>zostać oczywiście też z nim nie muszą,zawsze mogą wrócić do rodzinnego domu setki kilometrów z dwójką małych dzieci,nawet jeśli tam już ktoś mieszka,albo po prostu kupić sobie mieszkanie ,a jak nie stać to przecież państwo zapewni..

Naśmiewasz się, jakby nie było wiadomo, że przy okazji rozwodu - w dodatku spowodowanego przemocą w rodzinie - kobiety nie miały pomocy. No ale lepiej jest regularnie dostawać po mordzie niż się przeprowadzić...

>Wierz mi ,że do niczego takiego się nie przekonują...jedyne w czym się nie mylisz to...paniczny strach....

Przekonują przekonują. Jak mąż raz walnie, to starają się uzasadnić jego zachowanie i albo uważają, że na to zasłużyły (co z resztą idzie w parze z niską samooceną), albo zwalają winę na okoliczności. Nie na mężusia. Bo bez mężusia mają przerąbane.

Co do panicznego strachu - ktoś kto tkwi w tym stanie, robi to na własne życzenie. Ktoś, kto nie próbuje zmienić stanu rzeczy daje przyzwolenie na znęcanie się nad nim.
04-03-2011 13:01 
 Ocena 1 na 1
Banita (115 punktów)

>Chcesz mi powiedzieć, że to małżeństwo odmienia ludzi? I nagle z bogobojnego faciusia robi się tyran?

Jak zwykle musiało się pojawić coś o bogu...i to nie małżeństwo odmieniło tego faciusia,tylko jego świadomość władzy,chwilowej ale całkowitej.Mam 35 lat i zakładając,że opisuję własne doświadczenia ,to moja mama nie miała możliwości jakie są teraz, a i teraz mam wrażenie ,że mieszkasz w jakimś cywilizowanym kraju,mając takie mniemanie o "opiece państwa" .Ja w Polsce,czego i tobie życzę Nie zgodzimy się ze sobą, i nie jest to wina żadnego z nas,tylko naszych doświadczeń...no i jeszcze strach na własne życzenie,hmmm...możesz wytłumaczyć,lub chociaż spróbować,dlaczego ludzie stali w kolejkach przed komorami gazowymi,wiedząc po co stoją??
Dlaczego nikt nawet nie drgnął??Przynajmniej umarł by godniej...Jeśli można panicznie bać się pająka to nie można męża??Skąd wiec tyle bitych kobiet??Wszystkie są głupie tylko dla tego że się boją??Ciesze się,że nie doświadczyłeś takich rzeczy,nikt nie powinien...Nie chciałem też wzbudzać nadmiernych emocji...pozdrawiam...i lecę do pracy
04-03-2011 13:19 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Jak zwykle musiało się pojawić coś o bogu...i to nie małżeństwo odmieniło tego faciusia,tylko jego świadomość władzy,chwilowej ale całkowitej.Mam 35 lat i zakładając,że opisuję własne doświadczenia ,to moja mama nie miała możliwości jakie są teraz, a i teraz mam wrażenie ,że mieszkasz w jakimś cywilizowanym kraju,mając takie mniemanie o "opiece państwa" .

Koleżanka z pracy mojej matki miała męża, który ją uderzył. Nie piszę "bił", bo dostała tylko raz. Następnego dnia do męża przyszło dwóch panów, znajomość była krótka i namiętna, kosztowała agresywnego mężusia dwa zęby i kilogram godności osobistej. Następnego dnia bał się do żony powiedzieć "dzień dobry".

Takie możliwości były i są. I jeszcze przez jakiś czas będą.

>Nie zgodzimy się ze sobą, i nie jest to wina żadnego z nas,tylko naszych doświadczeń...no i jeszcze strach na własne życzenie,hmmm...możesz wytłumaczyć,lub chociaż spróbować,dlaczego ludzie stali w kolejkach przed komorami gazowymi,wiedząc po co stoją??

Bo byli tak wychowani - znaczy "głupio". Robili rachunek na zasadzie "jak będę coś kombinować, to będzie jeszcze gorzej". Byli jednak tacy co potrafili uciec. Są tacy ludzie, którzy czekają w kolejce na swoją kolej i tacy, którzy biorą aktywny udział w zdarzeniach. Ci bierni zachowują się jak krowy idące na rzeź.

> Dlaczego nikt nawet nie drgnął??Przynajmniej umarł by godniej...Jeśli można panicznie bać się pająka to nie można męża??Skąd wiec tyle bitych kobiet??Wszystkie są głupie tylko dla tego że się boją??Ciesze się,że nie doświadczyłeś takich rzeczy,nikt nie powinien...Nie chciałem też wzbudzać nadmiernych emocji...pozdrawiam...i lecę do pracy

Widziałem, doświadczyłem, co więcej - na skórze własnej - prześladowania w szkole. I potrafiłem sam postawić się kilku kolesiom, bez wchodzenia w szczegóły, bo to nie czas i nie miejsce. I dlatego też uważam, że osoba biernie przyzwalająca na krzywdzenie siebie, niewiele się różni od tych zwierzątek, z których obiadki sobie jemy.
Banita (115 punktów)

>Bo byli tak wychowani - znaczy "głupio". Robili rachunek na zasadzie "jak będę coś kombinować, to będzie jeszcze gorzej". Byli jednak tacy co potrafili uciec. Są tacy ludzie, którzy czekają w kolejce na swoją kolej i tacy, którzy biorą aktywny udział w zdarzeniach. Ci bierni zachowują się jak krowy idące na rzeź.

Jak może być gorzej???Stali w kolejce do komory i wiedzieli o tym...gdyby próbowali mogło się udać...gorzej być nie mogło...

>Widziałem, doświadczyłem, co więcej - na skórze własnej - prześladowania w szkole. I potrafiłem sam postawić się kilku kolesiom, bez wchodzenia w szczegóły, bo to nie czas i nie miejsce. I dlatego też uważam, że osoba biernie przyzwalająca na krzywdzenie siebie, niewiele się różni od tych zwierzątek, z których obiadki sobie jemy.
>
To zupełnie inne rzeczy...nie wiesz o czym piszesz...wierz mi..myślę że jesteś młodym człowiekiem ,który chwyta świat za bary...nabędziesz doświadczenia i kiedyś się ze mną zgodzisz..myślę jednak że jesteś dobrym rozmówcą i inteligentnym młodym człowiekiem...na razie bez doświadczenia..
DEmonizer (4893 punktów)
Witam. Zacznę od tego, że pytania są naprawdę interesujące i troszkę się zastanawiałem nad nimi.

A więc:

>1. Ktoś z Twojej rodziny okrada mały przydrożny sklep. Nikt nie wie kim jest sprawca, oprócz Ciebie. Czy dzwonisz na policję?

Kwestia pokrewieństwa.
Nie wiem jak bym się zachował, może to sprawa impulsu, chwili? Wybór między jednym nastawieniem emocjonalnym, a drugim. Raczej bym nie zadzwonił.

>2. Ktoś z Twojej rodziny okrada Twój sklep. Czy dzwonisz na policję?

Raczej nie. Najpierw staram się załatwiać sprawę w rodzinie, potem "zobaczymy" ...

>3. Twój ojciec jest alkoholikiem i wszczyna częste awantury. Towarzyszy temu przemoc i agresja. Czy jako osoba pełnoletnia i świadoma zagrożenia interweniujesz? Być może doprowadzi to do rozbicia rodziny. Czy też słuchasz bitej matki, która nie chce "żeby się wydało" i zostawiasz ją w tej beznadziejnej sytuacji?

O dziwo to reagowałbym bez wahania, z pewnością bym interweniował i nawet nie przejmowałbym się rozbiciem rodzinnym. Tam gdzie jest przemoc nie ma faktycznej rodziny, są grupy rywalizacji, nawet o przetrwanie.

Czyżby głównym motorem reakcji było odczucie fizycznego cierpienia? Wrażliwość na krew? Przedmioty materialne przymykają oko ... Hmmm ... Ciekawe mi to wyszło ...
co do siebie ...

A więc w jakiś sposób w najbliższym stadzie i dla najbliższego stada nie jestem racjonalny, ewentualnie racjonalny genetycznie ... czyżby biologiczna przeszłość?

Pozdrawiam
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> chciałbym uzyskać odpowiedź na pytanie: co byście zrobili w następujących sytuacjach?
Przed podobnymi dylematami stawiał nas ongiś Jerzy Szaniawski w swoich utworach takich jak np. Dwa Teatry, Zegarek, Żeglarz itp. Zachęcam do miłej lektury.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
rhotax7 (3947 punktów)
Polaczko wzywam Cię jak do apelu odpowiedz na pytania a nie uciekaj od odpowiedzi!!!
26-02-2011 20:20 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Polaczko wzywam Cię jak do apelu odpowiedz na pytania a nie uciekaj od odpowiedzi!!!
>
Są pytania, na które nie da się jednoznacznie odpowiedzieć! O tym jest cała literatura! Medea, Hamlet, Zbrodnia i kara, Proces itp.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
rhotax7 (3947 punktów)

Wtedy upraszczasz, podajesz założenia i odpowiadasz a nie uciekasz w czcze rozważania.
Korzystanie z literatury która miała pierwszą młodość na wiele lat przed narodzinami dr.Pająka nie jest dobrą metodą--przykład Świadkowie Jehowy i biblia lub Al-Kaida i Koran.
diogenes (42753 punktów)
>co byście zrobili w następujących sytuacjach?

Najpierw jest się w sytuacji, potem się działa.
Co do policji warto pamiętać o zasadzie Murphy'ego: nigdy nie wchodź w nic miętkiego.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-02-2011 18:35 
 Ocena 3 na 3
neurosurgery (2484 punktów)
> Najpierw jest się w sytuacji, potem się działa.

To dobrze, że chociaż naukowcy już teraz myślą o alternatywnych źródłach energii, a nie gdy skończą się konwencjonalne. To tak jakbyś wychodził na miasto bez parasola, chociaż może padać, a potem robił czapkę z liści, żeby się schować...
26-02-2011 18:43 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>To dobrze, że chociaż naukowcy już teraz myślą o alternatywnych źródłach energii, a nie gdy skończą się konwencjonalne.

Tych ostatnich właśnie dramatycznie zaczyna ubywać (to element sytuacji). Za czasów Daimlera Benza nikt specjalnie nie myślał o ostatniej kropli ropy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-02-2011 09:59 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Tych ostatnich właśnie dramatycznie zaczyna ubywać (to element sytuacji). Za czasów Daimlera Benza nikt specjalnie nie myślał o ostatniej kropli ropy.

Biorąc pod uwagę to, jak wiele końców świata w mediach już przeżyliśmy, jak wiele rzeczy nam zagrażało, od straszliwych dziur ozonowych, po efekt cieplarniany (czego skutkiem jest mroźna zima), zakładam że ropy zostało jeszcze całkiem dużo
27-02-2011 21:53 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>zakładam że ropy zostało jeszcze całkiem dużo

Ok. Wielu czyni mniej konserwatywne założenia:




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rigoletto (3891 punktów)
>> Najpierw jest się w sytuacji, potem się działa.
>To dobrze, że chociaż naukowcy już teraz myślą o alternatywnych źródłach energii, a nie gdy skończą się konwencjonalne.

Sprawa jest banalnie prosta. Z uwagi na cenę konwencjonalnych źródeł energii, opłaca się inwestować w alternatywne. Bez chęci zysku, nikt by się tym nie przejmował.
10-03-2011 20:49 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>To tak jakbyś wychodził na miasto bez parasola, ...

Parasol należy jakoś do sytuacji. Ale gdyby uwzględnić wiele ewentualności, musiałbyś spacerować z osłem, który taszczyłby dobytek tak na wszelki wypadek.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-02-2011 21:31 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Najpierw jest się w sytuacji, potem się działa.
To już nie ma sytuacji wynikłych (choć częściowo) z wcześniejszych działań?
kadykianus (557 punktów)

1. To zależy, czy lubię tego członka rodziny. Interakcje społeczne są dla mnie ważniejsze niż wspólne geny (których aż tak wiele z przeciętnym członkiem rodziny nie posiadamy - z własnym rodzicem tylko połowę, a co dopiero dalej...).
Jeśli go nie trawię, bo popiera PiS - dzwonię, aż się dodzwonię.

2. Oczywiście. Ten ktoś to mój wróg. Gdyby zechciał się podzielić - poinformował by mnie i obgadalibyśmy sprawę. Jeśli mi nie powiedział "przed" - dzwonię.

3. Oczywiście dzwonię i mam go gdzieś.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
>>1. Ktoś z Twojej rodziny okrada mały przydrożny sklep. Nikt nie wie kim jest sprawca, oprócz
>Ciebie. Czy dzwonisz na policję?


Mówię, że zadzwonię na policję, jeśli nie odda tego co ukradł anonimowo. Nie czynię tego tylko z zamiłowania do praworządności, ale też dlatego, iż ktoś, kto coś ukradł z powodzeniem, może to zrobić po raz drugi, ufając, iż ma we mnie wsparcie.

Cytat:
>2. Ktoś z Twojej rodziny okrada Twój sklep. Czy dzwonisz na policję?


Skłaniam go, żeby oddał co wziął, wydaje się to o tyle proste, iż wiem, iż zostałem okradziony. W trakcie rozwoju sytuacji policja może się przydać - wtedy dzwonię. Aby kradzież miała miejsce ze strony bliskiej rodziny, stosunki muszą być bardzo napięte.

> Cytat:
3. Twój ojciec jest alkoholikiem i wszczyna częste awantury. Towarzyszy temu przemoc i agresja. Czy
>jako osoba pełnoletnia i świadoma zagrożenia interweniujesz? Być może doprowadzi to do rozbicia
>rodziny. Czy też słuchasz bitej matki, która nie chce "żeby się wydało" i zostawiasz ją w tej
>beznadziejnej sytuacji?


Oczywiście interweniuję. Jeśli chodzi o rodzinę, to lepiej, żeby się rozpadła, niż żeby ktoś miał cierpieć. Na szczęście są rozwody etc.
neurosurgery (2484 punktów)
Chciałem tymi pytaniami przynajmniej zasygnalizować problem, problem podwójnej moralności... Gdy w grę wchodzą uczucia, ludzie często się uginają. To tak jak katolik idący w niedzielę do kościoła i stojący przed samiusieńkim ołtarzem. Cały tydzień klął na sąsiada, rozbijał się po knajpach i łamał przykazania na lewo i prawo, ale w niedzielę, na jedną godzinę, wyłącza mózg i jest przykładnym parafianinem. Macie prawo się ze mną nie zgodzić (całe szczęście), ale ja zadzwoniłbym na policję w każdej z tych trzech sytuacji. Nie jest ważne kto, ale co zrobił. Ciężko byłoby mi wsadzić np. córkę za kraty, ale wiem, że była świadoma tego co zrobiła i musi ponieść karę. Nikt wprawdzie nie powiedział, że bycie racjonalistą zawsze i wszędzie jest lekkie i przyjemne. Pozdrawiam.
elfir (1058 punktów)
Ależ racjonalizm nie musi być sprawiedliwy.

To już bardziej humanizm...
27-02-2011 21:59 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że skłonienie członka rodziny do samodzielnego naprawienia błędu jest lepszym rozwiązaniem, bardziej etycznym. W końcu dobry system prawny nie ma na celu znęcania się nad społeczeństwem, lecz przywracanie do normalnego społecznego życia obywateli działających wbrew innym. Oczywiście, gdyby w grę wchodziło morderstwo, gwałt, czy poważne pobicie, też optowałbym za wsadzeniem za kraty krewnego, bo są rzeczy, których nie da się odkręcić. Ale drobna kradzież - jeśli ktoś z własnej woli odda, co wziął - moim zdaniem jest ok. Lepiej, niż iść z tym dalej. Ktoś kto szybko naprawił efekt drobnego przestępstwa nie powinien być napiętnowany.
Banita (115 punktów)
Mi nie było by "ciężko" wsadzić córkę za kraty,to po prostu nie jest możliwe.Podobnie jest z karą śmierci.Gdyby mój sąsiad zabił człowieka pewnie popierał bym takową,gdyby jednak zabił mój syn?Czy nie próbował bym tego usprawiedliwić,wiedząc przecież,że ten czyn usprawiedliwienia nie ma?OBYM SIĘ NIGDY NIE PRZEKONAŁ..temat ciekawy.Pozdrawiam.
Manian (950 punktów)
>1. Ktoś z Twojej rodziny okrada mały przydrożny sklep. Nikt nie wie kim jest sprawca, oprócz Ciebie. Czy dzwonisz na policję?
No co ty, nie kapnę rodziny, wiem, że nie jest to w porządku, ale wewnętrznie bardziej czułbym potrzebę nie szkodzenia członkowi rodziny
>2. Ktoś z Twojej rodziny okrada Twój sklep. Czy dzwonisz na policję?
Nie mam sklepu, ale jakbym miał, to pewnie nie zadzwoniłbym na policję. W rodzinie, to jednak zawsze można pewne sprawy załatwić, a skradzione pieniądze czy towar można odzyskać
>3. Twój ojciec jest alkoholikiem i wszczyna częste awantury. Towarzyszy temu przemoc i agresja. Czy jako osoba pełnoletnia i świadoma zagrożenia interweniujesz? Być może doprowadzi to do rozbicia rodziny. Czy też słuchasz bitej matki, która nie chce "żeby się wydało" i zostawiasz ją w tej beznadziejnej sytuacji?
Ten etap mam za sobą, tyle, że nie byłem pełnoletni, ale do rozbicia rodziny doszło.
>Zakładamy, że osoba okradająca sklep to ktoś naprawdę blisko spokrewniony.
To, że ktoś jest blisko spokrewniony, nie musi znaczyć, że z kimś się lubimy
Bezdomny (621 punktów)
>3. Twój ojciec jest alkoholikiem i wszczyna częste awantury. Towarzyszy temu przemoc i agresja. Czy
>jako osoba pełnoletnia i świadoma zagrożenia interweniujesz? Być może doprowadzi to do rozbicia
>rodziny.

Życie z ojcem alkoholikiem wszczynającym częste awantury, którym towarzyszy agresja jest zazwyczaj trudniejsze niż życie w "rozbitej" rodzinie. Można też powiedzieć, że sama obecność takiej osoby w rodzinie już powoduje jej rozbicie. Oczywistym jest dla mnie, że się dzwoni po oszacowaniu ryzyka z tym związanego - prawdopodobieństwa zemsty dokonanej na rodzinie lub mnie. Bardzo dziwne pytanie, sugerujące, że rodzina to tylko geny. Moim zdaniem są to przede wszystkim więzi jakie łączą jej członków. Z samej treści pytania wnioskuję, że dla autora "rozbicie rodziny" to najgorsza rzecz jaka może się przydarzyć. Poza tym trzeba pamiętać, że alkohol wyzwala agresję a nie ją rodzi. Miałem w rodzinie alkoholika, zanim zaczął pić był świetnym ojcem dla sowich dzieci, dobrym mężem. Gdy choroba nasiliła się, gdy był częściej pijany niż trzeźwy o żadnych awanturach, a co gorsza agresji nie było mowy.
Banita (115 punktów)

>3. Twój ojciec jest alkoholikiem i wszczyna częste awantury. Towarzyszy temu przemoc i agresja. Czy
>jako osoba pełnoletnia i świadoma zagrożenia interweniujesz? Być może doprowadzi to do rozbicia
>rodziny. Czy też słuchasz bitej matki, która nie chce "żeby się wydało" i zostawiasz ją w tej
>beznadziejnej sytuacji?

Pierwsze 2 punkty są banalne i nie skupię się na nich.Co do trzeciego to pełnoletność nie ma tu nic do rzeczy.Jestem już na tyle silny aby to zatrzymać-zatrzymuje.Kilka razy można przecenić swoje siły i wystartować przedwcześnie,ale nawet ogromny pies przestanie na chwilę ujadać kiedy podrapie go maleńki kotek...W końcu dorastam i w domu kończy się władza kogoś,kto okazuje się tylko żałosną imitacją faceta...a wiem o czym piszę...
Anna5500 (47 punktów)
To zależy czy wierna byłabym wyznawanym przez siebie zasadom, czy też rodzina byłaby dla mnie najważniejsza.
05-03-2011 20:41 
 Ocena 1 na 1
Banita (115 punktów)
> To zależy czy wierna byłabym wyznawanym przez siebie zasadom, czy też rodzina byłaby dla mnie najważniejsza.
Jaka rodzina jeśli króluje w niej kat??

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365