Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pan Dawkins napisał ...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
05-03-2011 07:03marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
Pan Dawkins napisał ...
Ocena -5 na 11
...... - jak większość z państwa zapewne wie - książkę BÓG UROJONY, która jest nawet nazywana "Biblią ateistów".

Swego czasu dość dokładnie ją przejrzałem - przeczytałem w około 90%. Przeczytałem jako biolog, bo takie właśnie mam wykształcenie. Byłem pod dużym wrażeniem. Nie tylko erudycji ale przede wszystkim pasji. Pan Dawkins jest zapewne starszy ode mnie a ma kilka razy więcej POWER-u. I w dodatku nie wierzy w Boga. Zaiste godne podziwu.
Naprawdę byłem i chyba nadal jestem pod wielkim wrażeniem.

Jednak w październiku ubiegłego roku trochę sobie tutaj podyskutowałem z ateistami (jako nieateista) - aby lepiej poznać punkt widzenia tej drugiej strony. Pojawił się wątek pana Dawkinsa. Ponownie zajrzałem do BOGA UROJONEGO - przeglądając te części, które pominąłem przy pierwszym czytaniu. W jakim celu? Chciałem sprawdzić co pan Dawkins napisał o powodach napisania tak odważnego dzieła (nie wobec ludzi – bo ateizm jest wręcz trendy, ale wobec Boga – gdyby jakimś cudem miał być). Po prostu byłem tego bardzo ciekaw.

I na stronie 17 znalazłem następujące zdanie: „Założony przeze mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeżeli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się ateistą” Przecierałem oczy, ze zdumienia. Nie mogłem uwierzyć, że tak inteligentny człowiek, rozumny, zdawałoby się krytyczny - także wobec siebie - wyraził przekonanie, że wszyscy wierzący "przeczytawszy jego książkę od deski do deski" staną się ateistami.
Nieprawdodpodobne jak jedno zdanie może zdradzić człowieka, pokazać kim jest. W tym właśnie momencie pomyślałem sobie, że te pozostałe 400 stron argumentów, racji, dowodów są bez sensu, bo napisał je ktoś kto jednocześnie wierzy, że ... .

Kilka linijek niżej natknąłem się na jeszcze jedno zdanie, które kompletnie zwaliło mnie z nóg - jako osobę, która zawodowo zajmuje się wpływaniem na innych, przekonywaniem do swoich racji. Przy tym pierwszym zdaniu mogłem sobie pomyśleć: No tak, woda sodowa człowiekowi uderzyła do głowy. Dopadła go naturalna w takich sytuacjach megalomania.

W tym jednak rzecz, że tutaj chyba chodzi nie tylko o megalomanię. Bowiem, kilka linijek niżej pan Dawkins zwyczajnie obraża tych, których rzekomo ma nadzieję "przekabacić" na swoją stronę: „Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w istocie właściwe myślenie w ogóle”
Pomijam elementarny błąd polegający na tym, że nigdy - pod żadnym pozorem - nie można obrazić osoby, którą chce się przekonać do swoich racji. Być może pan Dawkins nie zna tej elementarnej zasady sztuki perswazji, chociaż chyba każdy z nas to wyczuwa - tak intuicyjnie.

Ale w tych dwóch zdaniach jest również pokazany ogromny brak konsekwencji, wręcz elementarnej logiki. W czym on się przejawia? W pierwszym zdaniu pan Dawkins napisał, że ma nadzieję, że każdy wierzący zgodzi się z jego argumentami, z jego oczywistymi racjami a chwilę później stwierdza, że wierzący są tak naprawdę "myślącymi inaczej", a właściwie to "nie myślą wcale". Skoro nie myślą to nie zrozumieją 400 stron argumentów?

Czyż nie tak? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

mayolina (2278 punktów)
a czytałeś wstęp w którym Dawkins przedstawia powody dla których napisał książkę? Zaraz na początku pisze, że książka powstała z myślą o ludziach nadal należących do kościoła, ale wątpiących. Potem pisze o sytuacji w Ameryce, gdzie jest problem z przyznaniem się do ateizmu. A jeszcze dalej tłumaczy iż pisze tę książkę jako manifest swojej niewiary, tłumacząc jednocześnie dlaczego jest dumny z bycia ateistą. Cytaty podane przez ciebie wydają się być w konflikcie z tym co jest w przedmowie. A więc możliwe jest to, że edytor się walnął i nie poprawił błędu. Ale równie możliwe jest też to iż bawisz się w quote mining, czyli omijasz kontekst wypowiedzi, zwłaszcza że od strony naukowej nie masz książce nic do zarzucenia. Tak więc, reasumując: czepiasz się. Pytanie tylko czy czepiasz się przysłowiowej brzytwy? :-D

PS:Następne posty, sprawdzające twoje twierdzenia z tekstem źródłowym, wykazują że nie odstajesz od krajowej przeciętnej ludzi wierzących i gotowych na naciąganie faktów aby poprzeć własną tezę.

BTW: nie mam polskiego wydania książki więc nie mogę sprawdzić osobiście.
05-03-2011 09:42 
 Ocena 1 na 3
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
"Cytaty podane przez ciebie wydają się być w konflikcie z tym co jest w przedmowie".

Brawo.

"A więc możliwe jest to, że edytor się walnął i nie poprawił błędu".

A nie dopuszcza pani, że autor jest niekonsekwentny i "wyszło" przysłowiowe szydło z worka?

"Ale równie możliwe jest też to iż bawisz się w quote mining, czyli omijasz kontekst wypowiedzi, zwłaszcza że od strony naukowej nie masz książce nic do zarzucenia. Tak więc, reasumując: czepiasz się. Pytanie tylko czy czepiasz się przysłowiowej brzytwy?"

Ja umiem bardzo dobrze pływać. Zachęcam tylko do krytycznego spojrzenia na pana Dawkinsa. Przecież to nie ja jestem ateistą. Mnie ten pan obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg.
05-03-2011 12:04 
 Ocena 9 na 9
webmaster (moderator)
>Po prostu byłem tego bardzo ciekaw. (..) Mnie ten pan obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg.

Dobre

>Po co on to napisał? (..) Ja znam odpowiedź na to pytanie.

To a propos megalomanii, równie dobre

>A jak może być wiarygodna osoba, która wierzy, że książka może kogokolwiek przekonać do zmiany światopoglądu?

Znam ludzi których przekonała, więc nie pisz kalumni.

Proponuję po prostu przedstawić te fragmenty w języku oryginału. Przy całym szacunku do tłumacza, angielskie niuanse mogą być trudne do przełożenia (szczególnie jak są wyrwane z kontekstu).
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Proponuję po prostu przedstawić te fragmenty w języku oryginału. Przy całym szacunku do tłumacza, angielskie niuanse mogą być trudne do przełożenia (szczególnie jak są wyrwane z kontekstu).

Popieram propozycję.
06-03-2011 12:12 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Proponuję po prostu przedstawić te fragmenty w języku oryginału. Przy całym szacunku do tłumacza, angielskie niuanse mogą być trudne do przełożenia (szczególnie jak są wyrwane z kontekstu).

> Popieram propozycję.

Właśnie to zrobiłem.
05-03-2011 15:30 
 Ocena 6 na 6
mayolina (2278 punktów)
>A nie dopuszcza pani, że autor jest niekonsekwentny i "wyszło" przysłowiowe szydło z worka?

nie interesują mnie dywagacje na temat motywacji Dawkinsa, zwłaszcza że próby zdyskredytowania autora opierasz na dwóch mizernych cytatach. Po za tym, autor nigdzie nie napisał: to jest przepis na życie, świecę wam przykładem. I jeśli te dwa cytatty to jedyne argumenty przeciw Dawkinsowi, to trzeba przyznać, że facet napisał świetną książkę.

>"Cytaty podane przez ciebie wydają się być w konflikcie z tym co jest w przedmowie".
>Brawo.
i możesz też sobie darować protekcjonalne klepanie mnie po ramieniu: nie potrzebujesz mnie dowartościowywać :-D
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>i możesz też sobie darować protekcjonalne klepanie mnie po ramieniu: nie potrzebujesz mnie dowartościowywać :-D

Ok. Przepraszam. Już nie będę klepał.
06-03-2011 11:21 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
>Ja umiem bardzo dobrze pływać. Zachęcam tylko do krytycznego spojrzenia na pana Dawkinsa. Przecież to nie ja jestem ateistą. Mnie ten pan obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg.

Oj widzę rażącą niekonsekwencję. Poświęciłeś już tle czasu na czytanie Dawkinsa i na opisywanie jego książki na forum, że coś musi być na rzeczy. Może Twój umysł chce się uwolnić z okowów religijnego zabobonu, a Ty świadomie "zamykasz drzwi do tego pięknego Świata"?
Banita (115 punktów)

>Ja umiem bardzo dobrze pływać. Zachęcam tylko do krytycznego spojrzenia na pana Dawkinsa. Przecież to nie ja jestem ateistą.
>
Tutaj????To jeszcze zachęć wszystkich do domowych elektrowstrząsów,tak długich aż w ogóle przestaniemy myślećNaprawdę musisz??Jest tyle ciekawych forów...a przejdź sobie na jakiś ,co???
maruda (5550 punktów)
"Polemizujesz" z człowiekiem zablokowanym od 10 dni.
Banita (115 punktów)
>"Polemizujesz" z człowiekiem zablokowanym od 10 dni.

UpsZawsze mnie ponosi w takich tematach...to nie powinno się powtórzyć
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Zaraz na początku pisze, że...
JEST NAPISANE na Miłość Boską
06-03-2011 17:24 
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)
>JEST NAPISANE na Miłość Boską
jest napisane albo Richard Dawkins pisze :-D
06-03-2011 19:40 
 Ocena 2 na 2
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>jest napisane albo Richard Dawkins pisze :-D
Racja, mój błąd. Biję się w pierś
06-03-2011 17:32 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>Zaraz na początku pisze, że...
>JEST NAPISANE na Miłość Boską
Cóż, odniosłam wrażenie, że zdanie Mayoliny brzmi "Zaraz na początku [Richard Dawkins] pisze, że...". To się nazywa podmiot domyślny.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
diogenes (42753 punktów)
>elementarny błąd polegający na tym, że nigdy - pod żadnym pozorem - nie można obrazić osoby, którą chce się przekonać do swoich racji.

Bzdura. Zerknij np. do praktyk zenu. Tam na początek oberwałbyś kopniaka. Tak na wszelki wypadek, aby pozbyć się czegoś, co jest urojeniem osoby. Przekonywanie do swojej racji jest w zasadzie techniką manipulacji; a chodzi o to, by operować własnymi racjami i o tego rodzaju argumentację tu chodzi. Tego rodzaju uzasadnianie wchodzi w grę w dyskusjach światopoglądowych. Odwoływanie się do cudzych, niepowtarzalnych doświadczeń (znanych np. tylko z przekazów ewangelicznych) nie jest myśleniem. To wiara kierowana osobistym interesem (np. zbawienie, chęć wiecznego istnienia). No i rozróżnijmy przekonywanie w sprawie kupna patelni czy kredytu (warto wtedy lizać dupcię klientowi), od bezwzględnie szczerej dyskusji zorientowanej na prawdę, a nie wiarę. W jakim sensie Pater Noster jest przejawem myślenia?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-03-2011 08:24
 Ocena 14 na 14
Scorp (5381 punktów)
Nie tak, zupełnie nie.

Po pierwsze, Twój cały Twój wpis jest rozszerzonym argumentem 'ad personam'. Ani słowa dyskusji z jego poglądami, choć na tych 400 stronach zgromadził ich niemało. Czepiasz się tylko jego motywacji. To jakbyś się wyśmiewał z Mickiewicza, którego pragnieniem było, w czasach powszechnego analfabetyzmu, żeby 'książki zbłądziły pod strzechy'.

>I na stronie 17 znalazłem następujące zdanie: "Założony przeze mnie cel tej książki zostanie
>osiągnięty, jeżeli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się
>ateistą" Przecierałem oczy, ze zdumienia.

Przetrzyj jeszcze raz, przeczytaj dokładnie.

>... wyraził przekonanie, że wszyscy wierzący >"przeczytawszy jego książkę od deski do deski" staną się ateistami.

i nie wciskaj Dawkinsowi, czego nie powiedział. Zmieniłeś słowa w cytacie i pomijasz (wygląda na to, że celowo) fakt, że Dawkins użył trybu warunkowego "jeśli", co w sformułowaniu odnoszącym się do celu książki jest dość normalne. Jeżeli autor komedii napisze, iż jego cel zostanie spełniony, gdy każdy, kto ją obejrzy albo przeczyta będzie "śmiał się do łez"?, to też uznasz go za megalomana?

>W tym właśnie momencie pomyślałem sobie, że te pozostałe 400 stron argumentów, racji, dowodów są bez sensu, bo napisał je ktoś kto jednocześnie wierzy, że ... .

I pomyślisz sobie, że komedia jest bez sensu, bo autor liczył na to, że wszystkim się spodoba?

>Kilka linijek niżej natknąłem się na jeszcze jedno zdanie, które kompletnie zwaliło mnie z nóg...
>...Bowiem, kilka linijek niżej.. "Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w istocie właściwe myślenie w ogóle"

W moim egzemplarzu 'kilka linijek niżej' niczego takiego nie ma.

>jako osobę, która zawodowo zajmuje się wpływaniem na innych, przekonywaniem do swoich racji.

Nie wiem, kim jesteś, ale 'religijny piarowiec' to byłoby skrzyżowanie zakłamania z cynizmem.

>Czyż nie tak? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę?

Mylisz się? Raczej błądzisz. A co do poprawiania, to poprawiaj się sam.
-
>
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>W moim egzemplarzu 'kilka linijek niżej' niczego takiego nie ma.

Przepraszam to jest na stronie 13-14
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Brawo, umiesz czytać!

Widzisz, ja na argumenty ad personam (osobiste) przeciw autorowi książki nie potrzebowałem sześciu grubaśnych akapitów.

Aha, jakbyś nie słyszał - książka broni się sama, nie potrzebuje autora do obrony, ani wady autora nie dodają jej ujmy.

Pozdrawiam

1 + e^(i * Pi) = 0
05-03-2011 09:53 
 0 na 4
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Aha, jakbyś nie słyszał - książka broni się sama, nie potrzebuje autora do obrony, ani wady autora nie dodają jej ujmy.

Być może się broni. Przecież sam wyraziłem uznanie. Ale dziękuję, że pani także dostrzegłe te WADY AUTORA. Dla mnie są one większe niż dla pani. Bo liczy się wiarygodność. To podstawa. A jak może być wiarygodna osoba, która wierzy, że książka może kogokolwiek przekonać do zmiany światopoglądu? Nie może nikogo. Może tylko utwierdzić osoby już przekonane - dać iluzję bezpieczeństwa - że jednak wyznając taki a nie inny światopogląd nie popełniam pomyłki.

Te 400 stron argumentów to karma dla głodnych ludzi. ta książka nie jest kierowana do osób wierzących - tak jak napisał pan Dawkins. Po co on to napisał? Że jest? W jakim celu? To jest dla mnie kluczowe pytanie? Po co napisał, że tę książkę kieruje do osób wierzących?

Ja znam odpowiedź na to pytanie. Albo mam swoją opinię na ten temat. Ale lepiej żeby każdy z państwa sam spróbował znaleźć odpowiedż na to pytanie? Po co napisał oczywistą nieprawdę?
05-03-2011 12:37 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie dostrzegłem tych wad. To był sarkastyczny przytyk do Pańskiej umiejętności czytania.

Poza tym jestem facetem.

Pozdrawiam

1 + e^(i * Pi) = 0
05-03-2011 15:00 
 Ocena 2 na 2
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Nie dostrzegłem tych wad. To był sarkastyczny przytyk do Pańskiej umiejętności czytania.

Byłem naiwny. No cóż. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
05-03-2011 15:11 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli można prosić, to powiedz, po co wciągnąłeś do krytyki Dawkinsa jego książke?
Nie lepiej było wejść na youtuba i zobaczyć, jaki to człowiek w realu - na przykład po tym, jak czyta maile od religiantów życzących mu piekła.

Pozdrawiam
PS. Przeczytaj "Traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego. Warto.

1 + e^(i * Pi) = 0
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli można prosić, to powiedz, po co wciągnąłeś do krytyki Dawkinsa jego książke?

Bo pan Dawkins pisze również, że ateista jest uczciwym człowiekiem, o wiele bardziej od ludzi wierzących. Interesuje mnie odpowiedź na pytanie: Czy autor takich stwierdzeń, twórca "Biblii ateistów" jest uczciwy, a więc - WIARYGODNY W TYM CO TWIERDZI W KSIĄŻCE
05-03-2011 15:41 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Teraz to Cię zupełnie nie zrozumiałem. Kogo Ty się pytasz, mnie czy Dawkinsa?
I o co właściwie? Czy jest uczciwy?
Jest.

Pozdrawiam

1 + e^(i * Pi) = 0
05-03-2011 16:20 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)
Jestem uczciwszy od religijniaków a jestem ateistą.
Jeśli gdzieś zbłądzę a zauważę lub ktoś wskaże mi błąd od razu się przyznaję i nie trwam w błędzie jak papież czy biskupi czy mułłowie lub rabini.
A Dawkins jest naukowcem i z samej zasady posługuje się prawdą i rzetelnością oraz żelazną logiką wywodu i jasnością argumentacji.
05-03-2011 18:36 
 Ocena 2 na 2
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Jestem uczciwszy od religijniaków a jestem ateistą.
>Jeśli gdzieś zbłądzę a zauważę lub ktoś wskaże mi błąd od razu się przyznaję i nie trwam w błędzie jak papież czy biskupi czy mułłowie lub rabini.

Zapewne bardziej uczciwy od pana Dawkinsa. Może powinieneś sam napisać książkę: Dlaczego jestem ateistą. Myślę, że byłbyś bardziej wiarygodny od tego, który był pierwszy, który wyczuł nieprawdopopodobną okazję - taka jaka zdarza się raz na całe życie. Zajmuję się sprzedażą. Wygrywają ci, którzy wyczują rynek, znajdą okazję, nowo pojawiąjącą się niszę, której jeszcze nikt nie zauważył.

Niestety już nikt nigdy mu tego pierwszeństwa nie odbierze. Tylko Dawkins będzie mógł powiedzieć: To ja napisałem Biblię ateistów. To ja byłem pierwszy. To ja wstrzeliłem się w rynek, w ogromny popyt na taką książkę. To ja nakramiłem kilka milionów ludzi, którzy potrzebowali rozwiać swoje wątpliwości, rozterki, obawy. Oczywiście musiałem napisać, że swoją książką chcę zbawić świat, że mam zamiar nawrócić wszystkich ludzi - bo to tak ładnie brzmi, bo przecież nie mogłem napisać: Ateiści jesteście głodni? Wie czego wam trzeba. Macie jedzcie, nasyście się. Bądźcie zadowoleni z siebie. Przecież jesteście tymi, którzy posiedli właściwość myślenia, a właściwie to wy myślicie a tamci, ci drudzy - to są albo zatwardziali teiści albo ci, których indoktrynacja nie była tak perfidna.

Ale jak podejdziesz uczciwie do czytelnika pisząc książkę DLACZEGO JESTEM ATEISTĄ przynajmniej będziesz mógł sobie powiedzieć: ja przynajmniej byłem uczciwy wobec czytelników i nie bawiłem się w ... zbawianie świata.
05-03-2011 19:02 
 Ocena 6 na 6
rhotax7 (3947 punktów)
>Zapewne bardziej uczciwy od pana Dawkinsa. Może powinieneś sam napisać książkę: >Dlaczego jestem ateistą.
Napisałem wątek jestem ateista 100%:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,393342

>Ale jak podejdziesz uczciwie do czytelnika pisząc książkę DLACZEGO JESTEM ATEISTĄ >przynajmniej będziesz mógł sobie powiedzieć: ja przynajmniej byłem uczciwy wobec >czytelników i nie bawiłem się w ... zbawianie świata.

Gorzej Marku ja mam gen altruizmu inteligencji wyższej.
I nie zależy mi na napisaniu książki i sukcesie jak Tobie.
Ja po prostu uczę się by napisać system zwalczania wiary w byle co.
Na poczatek może być bóg.
Nauczę się i dam oręż do ateizacji ludzkości.
Na razie mój rekord to 2 nie wierzące osoby i jedna na wylocie z wiary oraz jedna nie wierząca w boga chrzescijan za to zaczeła bredzić coś o absolucie i takich tam.
A to w 1 tydzień podczas rozmów z nimi czterema.

A ilu ateistów mam na koncie? Trochę jest i to wszystko dzięki logice i wiedzy.

A TY co robisz? Jesteś zwykłym oszustem bredzącym o życiu wiecznym dla sukcesu finansowego takim samym jak biskupi.

Ja chcę zbawić świat od wiary a zacznę od elity intelektualnej a dalej juz pójdzie jak w Czechach gdzie 60 % to nie wierzący.

Ja się nie będe bawił w zbawianie ja po prostu go zbawię. Ten świat do którego będę mógł dotrzeć.

A Dawkins jest geniuszem i powinien mieć Nobla w literaturze i w nauce.
05-03-2011 19:35 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Brawo za odwagę i szczerość! Mam nadzieję, że nie oberwiesz minusów, bo komuś może nie przypaść do gustu mocny ton i nadzieja na wybawienie ludzkości od opium wiary. Pojawić się też może - "co mi do tego, to nieracjonalne przejmować się innymi ludźmi". Na ten ostatni argument zawsze odpowiadam, iż są przecież również okrutnie i bezpowrotnie w 80% przypadków indoktrynowane dzieci wierzących rodziców (gdzieś tu było o Jesus Camp). Tak więc tak trzymać Rhotax7!

Cytat:
A TY co robisz? Jesteś zwykłym oszustem bredzącym o życiu wiecznym dla sukcesu finansowego takim samym jak biskupi.


Widzisz, tu nie chodzi tylko o sukces finansowy. Osoba naćpania wiarą potrzebuje silnego poczucia prawdziwości narkotyku. Jedynym na to sposobem jest tłum myślący podobnie. "Prawda tłumu" ostatecznie zabija krytyczne myślenie, którego przebłyski mają nawet uzależnieni od opium "Jezus" i heroiny "Mahomet". Gdyby chodziło tylko o kasę byłoby dużo łatwiej. A tak nawet najbardziej bezczelni oracze rozmodlonego tłumu najczęściej też ćpają i po jakimś czasie zaczynają wierzyć w swoją szlachetną "pracę duszpasterską". Tylko grzybki wiary mają taką siłę hipokryzji. Mimo wszystko mało który złodziej wmawia sobie, że kradnąc zbawia świat. Natomiast morderca, który zabijając czyni swoim zdaniem dobrze, jest określany mianem psychopaty. Zabijających w imię "dobra" znajdziemy nie tylko w szpitalach psychiatrycznych, ale też (i tu można dokończyć zdanie). Oczywiście istnieją też lżejsze psychozy - ktoś zabiłby niewiernych, ale nie ma tyle odwagi, więc delektuje się samą możnością... Takich ludzi jest dość dużo, nie tylko w Arabii Saudyjskiej.
05-03-2011 20:09 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)
>Brawo za odwagę i szczerość!
Dziękuję. Jestem uczciwy i piszę co myślę--Jezus jeśliby istniał byłby ze mnie dumny.

>Pojawić się też może - "co mi do tego, to nieracjonalne przejmować się innymi ludźmi".
To dopiero horror. Spotkałem się z tym ale z jednym forumowiczem na 100.

>Tak więc tak trzymać Rhotax7!
Dziękuję. Antykrucjata trwa....

>Widzisz, tu nie chodzi tylko o sukces finansowy. Osoba naćpania wiarą potrzebuje >silnego poczucia prawdziwości narkotyku........
Zgadza się. Dokładnie tak jest.

Pozdrawiam.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
"Prawda tłumu" ostatecznie zabija krytyczne myślenie.

Zgadzam się w 100%. A ten tutaj tłum (forumowiczów) jaką wyznaje prawdę?
10-03-2011 07:19 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
> "Prawda tłumu" ostatecznie zabija krytyczne myślenie.
>Zgadzam się w 100%. A ten tutaj tłum (forumowiczów) jaką wyznaje prawdę?
Puste złośliwostki nie zastąpią racjonalnej argumentacji.
Jedno rozumne zdanie - przytocz jedno rozumne zdanie na temat swojego Boga. Gdyby takie było kiedykolwiek wyrażone byłoby zaczynem wielu myśli. A skoro go nie ma to przyjmij wreszcie do wiadomości, że to na czym opierają się Twoje poglądy to tylko wiara, nic więcej. Nic pewnego, nic mądrego, nic rozumnego, nic na czym można polegać. Tylko wiara.

Są tłumy od Boga, tłumy od Allaha, tłumy od Wisznu...
Jeśli chcesz poznać poglądy tutejszego tłumu załóż stosowny wątek, albo zrób ankietę, albo po prostu czytaj. Zołzowate wytrząsanie się to tylko dowód Twojej bezradności.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
superWOW (4 punktów)
>"Prawda tłumu" ostatecznie zabija krytyczne myślenie.
>Zgadzam się w 100%. A ten tutaj tłum (forumowiczów) jaką wyznaje prawdę?
Ogarnij się, po jaką cholere nam prawda? Nie możemy po prostu czegoś nie wiedziec?Zbadamy to, znajdziemy dowody, odkryjemy prawdę. Do tej pory mamy za to multum dowodów na to że boga nie ma, zwłaszcza boga którego opisują święte księgi.
06-03-2011 11:35 
 Ocena 4 na 4
zachaj (5239 punktów)

>... Po co napisał oczywistą nieprawdę?

Odpowiedź na to pytanie to banał. Po prostu nie wiedział w czasie pisania książki jak zostanie odebrana. Liczył, że przekona ludzi wierzących swoimi racjonalnymi argumentami, jednak tak się nie stało. Dlaczego? Zapomniał o bardzo ważnym obowiązku czy też zasadzie, którą bezwzględnie przestrzegają wszyscy wierzący: "Błogosławiony ten, który nie zobaczył, a uwierzył".

Ta zasada to przeciwieństwo wszystkiego czego dokonał Dawkins przez całe swoje życie. Pewnie nie mógł sobie wyobrazić, że tak wielu ludzi potrafi wyłączyć swój umysł, ślepo wierząc w starożytny tekst.

Książka i tak stała się bestsellerem, więc z naszym gatunkiem nie jest tak źle. Może z czasem wyjdziemy z tych ponurych czasów, a złośliwy mem religii zostanie pokonany.
rhotax7 (3947 punktów)
Mylisz się.

"Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w istocie właściwe myślenie w ogóle"

To zdanie jest prawdziwe i jako takie nie może być obrażliwe.

Bóg Urojony sprzedany w paru milionach egzemplarzy zrobił więcej dla świata dobrego niż biblia. To jest naprawdę Dobra Księga.
Otworzyła milionom osób oczy na fałsz i kłamstwa wtłaczane od dziecka w imię nie istniejących postaci.

Przeczytaj całą od początku do końca nie bój się diabeł tam nie mieszka.
Jak nie wierzysz to postaw ją na półce obok bibli czy koranu jak nie wybuchną i się nia zapalą to znaczy że szatan w niej nie siedzi ani zły dżin.
Możesz też ją spryskać wodą święconą w kościele przed przeczytaniem nie syczy ani dym nie leci (sprawdzałem).

Ja przeczytałem ją ze 3 razy bo pięknie jest napisana zrobiłem do niej słownik i puściłem wśród znajomych każdy kto ją przeczytał stał się ateistą.

Biblie też przeczytałem ale nie umywa się do BU.
W ogóle jest bez sensu.
Żal mi drzew jakie ścięto na druk bibli i innych świętych ksiąg.
Religia to zło zamachy bombowe , stosy , nietolerancja , kłamstwa i oszustwa.
A za niedługo znowu wojny pod szyldem boga.
05-03-2011 16:15 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Piękna wypowiedź! Też mi żal tych wszystkich "biblijnych drzew". No i - Dobra Księga - dobrze powiedziane! Też znam osoby, które "Bóg Urojony" ocalił od dalszego popadania w teizm. A i mnie dużo poglądy Dawkinsa dały i to w ciekawy sposób, bo jeszcze zanim je przeczytałem. Chodziło o "Samolubny gen", bo "BU" nie był jeszcze wtedy napisany. Poglądy z "Samolubnego genu" krążyły w powietrzu (czasem wykpiwane) i nawet w tej formie inspirowały. 2 Noble dla Dawkinsa, zdecydowanie!
05-03-2011 16:34 
 Ocena 3 na 3
rhotax7 (3947 punktów)
Dziękuję.

Mam pomysł by dawać w prezencie znajomym BU na urodziny , gwiazdkę czy też choćby robić tak jak ja pożyczać ją znajomym ja swojego Boga nie widziałem od ponad roku po prostu każdy nowy ateista poproszony przeze mnie o uratowanie innej osoby od duszy od razu się zgadza i przekazuje komuś innemu z mych znajomych Księgę.

Nawet nie wiem w jakim jest stanie (podobno posklejana już jest a jej twarde oprawy są juz mocno zdezelowane--ale nic to grunt że działa i wyzwala).
05-03-2011 09:46
 Ocena 11 na 11
rhotax7 (3947 punktów)
Uwaga!!!

Notka o Marku Lipskim który napisał książkę:

"Dlaczego nie jestem ateistą"

Info o autorze: Marek Lipski - biolog z wykształcenia. Z zawodu szkoleniowiec specjalizujący się w tematyce sprzedaży, skutecznego wywierania wpływu na innych. Autor licznych publikacji, w tym trzech książek o charakterze poradników, z których dwie okazały się bestsellerami. Mąż, ojciec trójki dzieci. Miłośnik amerykańskich sekwoi, afrykańskich baobabów i naszych polskich lip.

www.nieateista.com/

Jest tam także kawałek tej książki w pdf.

A tu jak ładnie reklamują tą książkę:
Autor powołując się na własne doświadczenia a także na liczne badania psychologów społecznych pokazuje, że wybór każdego światopoglądu, także tak popularnego w ostatnich czasach ateizmu nie ma nic wspólnego z racjami, z coraz większą naszą wiedzą na temat początków wszechświata. To nasze indywidualne potrzeby decydują o tym, że jedna osoba staje się ateistą a druga osobą wierzącą: "Bo w grę wchodzą ogromne emocje. Bo dokonany wybór, w obu kierunkach, to nie jest kwestia racji, ale właśnie emocji. To wręcz kwestia życia i śmierci. W jednym przypadku - życia takiego, jakiego się mocno pragnie, i tak czy owak nieuchronnej śmierci. A w drugim, w moim przypadku? Tak samo jak w pierwszym: życia takiego, jakiego się bardzo mocno pragnie oraz życia wiecznego lub śmierci ostatecznej (lecz nie nieuchronnej)". Ta książka to z jednej strony poradnik a z drugiej bardzo osobiste wyznanie.

Także trafił nam się na forum nie lada badacz.
05-03-2011 12:40 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)

>Także trafił nam się na forum nie lada badacz.

Chyba raczej "badacz".
05-03-2011 14:32 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>Z zawodu szkoleniowiec specjalizujący się w tematyce sprzedaży, skutecznego wywierania wpływu na innych.
Ale na forum Racjonalisty.pl raczej polegnie

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Ale na forum Racjonalisty.pl raczej polegnie
Doceniam, że napisała pani RACZEJ a nie NA PEWNO. Bardzo to doceniam.
05-03-2011 15:54 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Doceniam, że napisała pani RACZEJ a nie NA PEWNO. Bardzo to doceniam.
Dziękuję.
Napisałam "raczej", bo nie mogę mówić za wszystkich. Gdyby chodziło tylko o mnie, napisałabym "na pewno"

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
neurosurgery (2484 punktów)
>Napisałam "raczej", bo nie mogę mówić za wszystkich. Gdyby chodziło tylko o mnie, napisałabym "na pewno"

Haha!
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Napisałam "raczej", bo nie mogę mówić za wszystkich. Gdyby chodziło tylko o mnie, napisałabym "na pewno"

Po tym śmiechu poznałem co znaczy te raczej. Ale chciałem być miły - nie raczej, tylko na pewno
06-03-2011 06:38 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Z zawodu szkoleniowiec specjalizujący się w tematyce sprzedaży, skutecznego wywierania wpływu na innych.
>Ale na forum Racjonalisty.pl raczej polegnie
>
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.


Nie obawiam się o raczej. Polegnie. Po prostu.
neurosurgery (2484 punktów)
>"Biblią ateistów"

Przestańcie powielać tę nazwę. Jaka biblia?! Niestety z ateistami jest właśnie tak, że nie biorą wszystkiego za pewnik i MOGĄ się z czymś nie zgadzać. Biblia sugeruje posłuszeństwo- bo tak mówi Pismo... Zapewniam Cię, że nie każdy ateista zgadza się w 100% z panem Dawkinsem.

>Pan Dawkins jest zapewne starszy ode mnie a ma kilka razy więcej POWER-u. I w dodatku nie
>wierzy w Boga.

To zapewne ta niewiara dodaje mu POWER-u, bo inaczej musiałby zastanawiać się jak uniknąć ognia piekielnego.

> ateizm jest wręcz trendy,

My tu wszyscy jesteśmy ateistami, żeby się na osiedlu pochwalić.

>I na stronie 17 znalazłem następujące zdanie: ;Założony przeze mnie cel tej książki zostanie
>osiągnięty, jeżeli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się
>ateistą

Po pierwsze, Dawkins ma nadzieję, że ludzie wahający się otrzymają wsparcie, zobaczą, że nie są osamotnieni ze swoimi poglądami i zaczną je swobodnie głosić. A poza tym - czy raziłoby zdanie napisane przez Newtona: cel zostanie osiągnięty, jeżeli każdy człowiek przeczytawszy moje dzieło będzie brał prawo powszechnego ciążenia za pewnik?

>Kilka linijek niżej natknąłem się na jeszcze jedno zdanie, które kompletnie zwaliło mnie z nóg -
>jako osobę, która zawodowo zajmuje się wpływaniem na innych, przekonywaniem do swoich racji.

No Nas jakoś nie udało Ci się przekonać do swoich racji. Zmień zawód?

>Dawkins zwyczajnie obraża tych, których rzekomo ma nadzieję "przekabacić" na swoją stronę:
>Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w
>istocie właściwe myślenie w ogóle;

Oczywiście, że oznacza niezależność myślenia. Każdy katolicki 'naukowiec' jest krępowany przez boską istotę, której działania pominąć NIE MOŻE.

>Ale w tych dwóch zdaniach jest również pokazany ogromny brak konsekwencji, wręcz elementarnej
>logiki.

Proszę Cię, przynajmniej nie zarzucaj Dawkinsowi braku 'elementarnej logiki'. Pozdrawiam
05-03-2011 12:42 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
Ten facio naprawdę myśli, że ktoś z racjonalisty skusi się na kupno jego wypocin...
05-03-2011 14:40 
 Ocena 1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Ten facio naprawdę myśli, że ktoś z racjonalisty skusi się na kupno jego wypocin...

No widzi pan jaki pan jest. "Kupno jego wypocin..." Nawet pan nie przeczytał i już pan dał taką wyrazistą ocenę. Ale nie czuję urazy, rozumiem dlaczego pan tak napisał.

Nie zabieram tutaj głosu aby promować książkę, bo wiem, że nikt z państwa nie kupi "moich wypocin". Nawet przez myśl mi nie przeszło, że po przeczytaniu mojej książki nawet od deski do deski jakikolwiek ateista zmieniłby światopogląd. Nie jestem taki naiwny, a poza tym do pięt nie urastam panu Dawkinsowi.

Ale mam w tym swój interes. Zupełnie inny. W tym, że zabieram tutaj głos. Uważnie słucham wypowiedzi i wyciągam przydatne dla siebie wnioski. Tak samo jak w październiku ubiegłego roku. Zabranie głosu na tym forum, obrzucenie mnie błotem, czasami jednak bardzo krytyczne i wartościowe uwagi osób mających zupełnie inny punkt widzenia były dla mnie niezwykle cenne. Tak mi się to opłaciło, że trudno wyrazić moją wdzięczność wobec użytkowników tego portalu. Nawet gotów byłby każdemu sprezentować moją książkę, gdybym miał jakąkolwiek nadzieję, że ktokolwiek z państwa ją przeczyta. Dlatego nie składam takiej propozycji, chyba że jakimś cudem ...
05-03-2011 14:48 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)
> Dlatego nie składam takiej propozycji, chyba że jakimś cudem ...

Ma Pan rację, że cudem.

Cytat:
"Bo w grę wchodzą ogromne emocje. Bo dokonany wybór, w obu kierunkach, to nie jest kwestia racji, ale właśnie emocji"

marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Ma Pan rację, że cudem.

dziękuję, że choć w jednym przyznał mi pan rację. To już coś.
05-03-2011 17:57 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>dziękuję, że choć w jednym przyznał mi pan rację. To już coś.

No przynajmniej ma Pan poczucie humoru.
05-03-2011 15:50 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>No widzi pan jaki pan jest. "Kupno jego wypocin..." Nawet pan nie przeczytał i już pan dał taką wyrazistą ocenę. Ale nie czuję urazy, rozumiem dlaczego pan tak napisał.

Szczerze wątpię, że Pan rozumie. Głównie dlatego tak napisałem, że nie bardzo interesują mnie pseudo-naukowe dociekania biologa na temat ludzkiej psychiki. Tak samo jak nie pójdę do ślusarza, żeby mi podciął włosy, tak i nie przeczytam Pańskiej książki.

>Nie zabieram tutaj głosu aby promować książkę, bo wiem, że nikt z państwa nie kupi "moich wypocin".

Tak, książka się tak sama promuje, przy okazji.

>Nawet przez myśl mi nie przeszło, że po przeczytaniu mojej książki nawet od deski do deski jakikolwiek ateista zmieniłby światopogląd. Nie jestem taki naiwny, a poza tym do pięt nie urastam panu Dawkinsowi.

Pan Dawkins również bez reklamy by zginął.

>Ale mam w tym swój interes. Zupełnie inny. W tym, że zabieram tutaj głos. Uważnie słucham wypowiedzi i wyciągam przydatne dla siebie wnioski. Tak samo jak w październiku ubiegłego roku. Zabranie głosu na tym forum, obrzucenie mnie błotem, czasami jednak bardzo krytyczne i wartościowe uwagi osób mających zupełnie inny punkt widzenia były dla mnie niezwykle cenne.

Tak cenne, że aż trzeba było informować o tym, że pisze się książkę - oczywiście.
06-03-2011 11:42 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)

>...obrzucenie mnie błotem,...

Nie pochwalam obrzucania błotem kogokolwiek. Choć pewnie lepsze to niż kamieniowanie proponowane w Biblii...
Amol (692 punktów)

>wierzący są tak naprawdę "myślącymi inaczej", a właściwie to "nie myślą wcale". Skoro nie myślą to
>nie zrozumieją 400 stron argumentów?
>Czyż nie tak? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę?

Oczywiście, że "myślą inaczej", bo przez pryzmat ich religii. Zakazów, nakazów, emocji,
dogmatów itd

Ateizm nakłania do postawy sceptyczniej w stosunku do bóstw, wiary itd

Dawkins przytoczył dobry przykład. W BU opisał przypadek, kiedy chyba studenci gdzieś na wycieczce usłyszeli przeraźliwe, wręcz szatańskie odgłosy. Wszyscy po przygodzie nawrócili się. Autorem tych odgłosów, był zwykły ptak.
05-03-2011 12:57 
 Ocena 3 na 3
rhotax7 (3947 punktów)
Znaczy się chodziło o przyszłego pastora co w namiocie miał zamiar swawolić jak geny kazały z kobiałką a tu nagle Nurzyk północny czy inne bydle szatański śpiew wydało i od prokreacji idiotę odciągło.
Gdyby nie debilna religia wychędożył by młódkę i dziecię na swój i jej obraz spłodził.
05-03-2011 14:53 
 Ocena 1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Ateizm nakłania do postawy sceptyczniej w stosunku do bóstw, wiary itd

Moim skromnym zdaniem ateizm powinien nakłonić każdego także sceptycznej postawy wobec siebie i innych ludzi. W tym przypadku także do pana Dawkinsa. Ktoś tutaj zarzucił mi, że robię "personalne" przytyki.
Chyba jednak nie o to chodzi. Pan Dawkins napisał dzieło, w którym oprócz 150 tysięcy dowodów na to, że Boga nie ma próbuje udowodnić także coś innego, o wiele ważniejszego: że człowiek nie potrzebuje Boga aby być uczciwym i dobrym człowiekiem. Że ateista to nie tylko "właściwość myślenia, myślenie w ogóle" ale także że ateista to "właściwość uczciowości" a "właściwie uczciwość" sama w sobie".
Jeżeli tak twierdzi, to ja się nie czepiam nikogo personalnie tylko zadaje sobie FUNDAMENTALNE PYTANIE: CZY AUTOR DZIEŁA BÓJ UROJONY JEST UCZCIWYM CZŁOWIEKIEM. Nie znam i nigdy nie poznam pana Dawkinsa. Ale chciałem poszukać odpowiedzi na pytanie: Czy pan Dawskins jest uczciwy wobec czytelników?
I niestety mam ku temu bardzo poważne wątpliwości. Napisał, że swoją książką chce zbawić świat, chce nawrócić na drogę prawdy błądzących wierzących a ja myślę, że to taka sobie zwykła zasłona dymna. Że ta książka nie jest adresowana do błądzących wierzących tylko do być może błądzących ateistów, aby ich przekonać, że jednak nie ponoszą ryzka - że błądzą, aby dać im iluzję bezpieczeństwa, że nie ponoszą ryzyka pomyłki. Aby pozbawić ich wątpliwości, podstawowej cechy wyróżniającej osobę racjonalnie myślącą, trzeźwo myślącą od fanatyka.
05-03-2011 15:55 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Jeżeli tak twierdzi, to ja się nie czepiam nikogo personalnie tylko zadaje sobie FUNDAMENTALNE PYTANIE: CZY AUTOR DZIEŁA BÓJ UROJONY JEST UCZCIWYM CZŁOWIEKIEM.

To akurat nie ma żadnego znaczenia.

Natomiast przykładów osób, które pomimo swej religijności wcale nie były/nie są uczciwe, jest mnóstwo.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Natomiast przykładów osób, które pomimo swej religijności wcale nie były/nie są uczciwe, jest mnóstwo.

Zgadzam się z panem. Zapewne dużo więcej niż wśród ateistów. Bo przecież proszę zwrócić uwagę jakimi ludźmi są ateiści (skąd się oni biorą): przeważnie tymi, którzy widząc jak postępują ludzie wierzący, a przede wszystkim ludzie najbliżej Boga, czytaj: duchowni, nie chcą się z tym pogodzić - z taką zgniłą hipokryzją. W pewnym momencie zauważają wielką niezgodność między słowami ("uczonych w Piśmie) a ich czynami (że "są grobami pobielanymi, pełnymi trupich kości"). I dochodzą do wniosku: skoro człowiek będący rzekomo tak blisko Boga postępuje tak jak postępuje to chyba rzeczywiście Bóg jest tylko urojeniem.

Ale w takiej sytuacji, osoba ceniąca uczciwość bardziej niż jest to cenione przeciętnie, może wyciągnąć dwa wnioski: nie tylko ten, że Bóg jest urojeniem,
ale także ten, że w tym miejscu, w którym byłem/lub byłam, w którym poszukiwałem/poszukiwałem rzeczywiscie Boga nie ma, ale może jest On gdzie indziej - w innym miejscu.
05-03-2011 18:15 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Zgadzam się z panem. Zapewne dużo więcej niż wśród ateistów.

No więc sam pan przyznał, że religijność - jeśli ma jakiś związek z zachowaniem osoby, to tylko taki, że im bardziej religijna osoba, tym bardziej zepsuta.

>Bo przecież proszę zwrócić uwagę jakimi ludźmi są ateiści (skąd się oni biorą):

No ciekawym - skąd... jakąż to drogą na świat przychodzą ateiści...

>przeważnie tymi, którzy widząc jak postępują ludzie wierzący, a przede wszystkim ludzie najbliżej Boga, czytaj: duchowni, nie chcą się z tym pogodzić - z taką zgniłą hipokryzją.

Kurczę, a ja myślałem, że bocian ich przynosi...

>W pewnym momencie zauważają wielką niezgodność między słowami ("uczonych w Piśmie) a ich czynami (że "są grobami pobielanymi, pełnymi trupich kości"). I dochodzą do wniosku: skoro człowiek będący rzekomo tak blisko Boga postępuje tak jak postępuje to chyba rzeczywiście Bóg jest tylko urojeniem.

A nie przyszło Panu do głowy, że myślą inaczej? Na przykład - "nie ma żadnego dowodu na istnienie Boga, jest obecny tylko w książce i w słowach ludzi, którzy bijają na nim wielką kasiorę". Warto tu dodać, że ateiści nie wierzą również w Koziołka Matołka.

>Ale w takiej sytuacji, osoba ceniąca uczciwość bardziej niż jest to cenione przeciętnie, może wyciągnąć dwa wnioski: nie tylko ten, że Bóg jest urojeniem,
>ale także ten, że w tym miejscu, w którym byłem/lub byłam, w którym poszukiwałem/poszukiwałem rzeczywiscie Boga nie ma, ale może jest On gdzie indziej - w innym miejscu.

Oj, na pewno. Powie mi Pan zatem dlaczego nie oddaje Pan pokłonów Światowidowi, tudzież innemu Zeusowi?

I dlaczego uważa Pan, że bóg w ogóle gdzieś jest, skoro nikt go nie widział?
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>I dlaczego uważa Pan, że bóg w ogóle gdzieś jest, skoro nikt go nie widział?

Oczekuję korzyści, nie chcę ryzykować: od tego się zaczęło. Tak sobie zamarzyło mi się (któregoś dnia) żyć wiecznie. Pomyślałem, co by było gdyby .... i spodobało mi się to gdyby. Tak bardzo, że ..
05-03-2011 18:32 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Oczekuję korzyści, nie chcę ryzykować: od tego się zaczęło. Tak sobie zamarzyło mi się (któregoś dnia) żyć wiecznie.

Do tego bóg nie jest potrzebny. Wystarczy mieć nadzieję na to, że medycyna osiągnie odpowiedni stan zanim się umrze.

>Pomyślałem, co by było gdyby .... i spodobało mi się to gdyby. Tak bardzo, że ..

Super, ale to nawet nie jest racjonalne podejście. Bo zamiast wierzyć w duszki, może lepiej zacząć ciułać kaskę na implanty, hę?
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>Oczekuję korzyści, nie chcę ryzykować: od tego się zaczęło. Tak sobie zamarzyło mi się (któregoś dnia) żyć wiecznie.
>Do tego bóg nie jest potrzebny. Wystarczy mieć nadzieję na to, że medycyna osiągnie odpowiedni stan zanim się umrze.
>>Pomyślałem, co by było gdyby .... i spodobało mi się to gdyby. Tak bardzo, że ..
>Super, ale to nawet nie jest racjonalne podejście. Bo zamiast wierzyć w duszki, może lepiej zacząć ciułać kaskę na implanty, hę?

Pan wybrał taką drogą do nieśmiertelności a ja inną. Nie będę z panem dyskutował, która jest lepsza.
spellbinder (8577 punktów)
>Pan wybrał taką drogą do nieśmiertelności a ja inną. Nie będę z panem dyskutował, która jest lepsza.

Oj, nie nie nie. To tak nie wygląda. Pan postuluje jakiś rzekomy racjonalizm, twierdzi, że egoistycznie wybiera wiarę w bóstwo celem zapewnienia sobie nieśmiertelności. Ale to widać nie do końca o to chodziło, skoro nie chce Pan pociułać na implanty, które na pewno będą, celem zapewnienia sobie tego samego.

Sam Pan najwyraźniej nie wie o co mu chodzi.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Sam Pan najwyraźniej nie wie o co mu chodzi.

Mi chodzi o konkretne namacalne korzyści. Wymieniłem tylko jedną. Więcej, o wiele więcej znajdzie pan w ... i zrozumie, że chyba wiem o co mi chodzi. Moje odrzucenie ateizmu jest najbardziej racjonalną decyzją jaką podjąłem w życiu. Wiele było bardzo nieracjonalnych. Zdarzyło się, chyba jak każdemu.
Racjonalizm był na początku, później musiały pojawić się oczywiście inne sprawy - aby moja decyzja mogłaby być uznana za racjonalną.
05-03-2011 19:06 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Mi chodzi o konkretne namacalne korzyści.

No właśnie nie bardzo Panu chodzi o namacalne korzyści, skoro modły wznoszone do wymyślonych przez siebie duszków wynosi Pan wyżej niż "wiarę" w postęp naukowy. Bo już w tym momencie są ludzie, którzy chodzą z kamerą zamiast oczu. Stworzono zegar, który jest napędzany energią z much, które łapie.

Ale nie - lepiej wierzyć w duszki, bo duszki nie każą odkładać kasiorki. Z duszkami człowiek będzie nieśmiertelny tak czy siak.

>Wymieniłem tylko jedną. Więcej, o wiele więcej znajdzie pan w ... i zrozumie, że chyba wiem o co mi chodzi.

Już po tym jednym widzę, że nie ma Pan pojęcia. Proszę mi powiedzieć - racjonalnie - dlaczego uważa Pan, że wiara w jakiekolwiek bóstwo sobie Pan wymyślił, ma być lepsza niż poleganie na medycynie (która już całkiem sporo człowiekowi życie przedłużyła)?.

>Moje odrzucenie ateizmu jest najbardziej racjonalną decyzją jaką podjąłem w życiu.

To współczuję, bo wiara w duszki nie jest ani trochę rzeczą racjonalną, jakkolwiek by na to nie spojrzeć.
05-03-2011 21:15 
 Ocena 2 na 2
Amol (692 punktów)
>Oczekuję korzyści, nie chcę ryzykować: od tego się zaczęło. Tak sobie zamarzyło mi się (któregoś dnia) żyć wiecznie. Pomyślałem, co by było gdyby .... i spodobało mi się to gdyby. Tak bardzo, że ..

... przyjął Pan jakąś doktrynę religijną, lub celowo uwierzył dla korzyści w dane bóstwo. Zamarzył się Panu jakiś ideał, tak bardzo, że uwierzył Pan w niego. Mogę pomyśleć co by było, gdyby ufoludki rzeczywiście istniały. Moje marzenia nie urzeczywistni ufoludków.

Może jest jakaś nutka strachu w tym marzeniu?

Ryzykuje Pan i to bardzo. Przez religię, może Pan stracić najpiękniejsze chwile własnego życia. Jeśli okaże się, że domniemane życie po śmierci nie istnieje?
To tylko kwestia obietnic danych kapłanów. Emocje są emocjami, jest pan z wykształcenia Biologiem wie Pan jak działa układ limbiczny itd. Emocje i uczucia są emocjami i uczuciami, a procesy jakie wywołuje modlitwa czy różne stany "duchowe" są wytłumaczalne i nie mają nic wspólnego z bóstwem. Neuroteologia tym właśnie się zajmuje.

Chciałbym, żeby była jakieś "życie po życiu". Niestety nic nam o tym nie wiadomo. Wiara pozostanie wiarą, domeną religii.

Wiara- W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia".
05-03-2011 21:22 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>To tylko kwestia obietnic danych kapłanów. Emocje są emocjami, jest pan z wykształcenia Biologiem wie Pan jak działa układ limbiczny itd. Emocje i uczucia są emocjami i uczuciami, a procesy jakie wywołuje modlitwa czy różne stany "duchowe" są wytłumaczalne i nie mają nic wspólnego z bóstwem.

Założenie, że każdy biolog czy medyk wie, jak działa układ limbiczny tudzież na czym polega teoria ewolucji, w praktyce okazuje się niestety złudne
astrotaurus (12445 punktów)
>Wiara- W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia".
Wiary religijnej nie przyjmuje się świadomie. Ona powstaje w podświadomości i podporządkowuje sobie duże obszary świadomości.

"Akt wiary" w chrześcijaństwie to zwyczajny, beztreściowy bełkot wynikający z pomieszania pojęć, wskutek czego powstaje pustka owinięta grubo w bawełnę słowotoku.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-03-2011 01:25 
 Ocena 6 na 6
webmaster (moderator)
>Tak sobie zamarzyło mi się (któregoś dnia) żyć wiecznie.

Ilekroć ktoś nazywający się* wierzącym podaje swoje powody by wierzyć, ogarnia mną rozczarowanie. I to nawet nie dlatego, że są złe, po prostu są takie mało oryginalne..

* ponieważ części ludzi tylko się wydaje że wierzą, w istocie mylą bezsensowne recytacje odwołujące się do emocji, z wiarą jako stanowiskiem wobec hipotezy
06-03-2011 14:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Swoją drogą, jak widać na dłoni, to zawsze jest bardziej zaświatyzm, niż teizm...
07-03-2011 14:12 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Bo przecież proszę zwrócić uwagę jakimi ludźmi są ateiści (skąd się oni biorą): przeważnie tymi, którzy widząc jak postępują ludzie wierzący, a przede wszystkim ludzie najbliżej Boga, czytaj: duchowni, nie chcą się z tym pogodzić - z taką zgniłą hipokryzją. W pewnym momencie zauważają wielką niezgodność między słowami ("uczonych w Piśmie) a ich czynami (że "są grobami pobielanymi, pełnymi trupich kości"). I dochodzą do wniosku: skoro człowiek będący rzekomo tak blisko Boga postępuje tak jak postępuje to chyba rzeczywiście Bóg jest tylko urojeniem.
Ależ masz uproszczoną wizję ateistów!
Widzą, potem zauważają, a potem dochodzą do wniosku, powiadasz? I nie przyjdzie Ci do głowy, że głoszenie przez religijnych poglądów, których się nie popiera to tylko jeden z przyczynków? Że stokroć ważniejszy jest rozdźwięk treści religijnych z rzeczywistością i zdrowym rozsądkiem?

>Ale w takiej sytuacji, osoba ceniąca uczciwość bardziej niż jest to cenione przeciętnie, może wyciągnąć dwa wnioski: nie tylko ten, że Bóg jest urojeniem, ale także ten, że w tym miejscu, w którym byłem/lub byłam, w który poszukiwałem/poszukiwałem rzeczywiscie Boga nie ma, ale może jest On gdzie indziej - w innym miejscu.
Nad Twoimi emocjonalnymi i beztreściowymi werdyktami i ocenami już się burza przetoczyła, może zatem wprowadzisz jakiś pozytywny, twórczy akcent?
Może powiesz jak i gdzie szukać Boga, aby go znaleźć?

Tylko spróbuj pozbyć się maniery kaznodziei, zapomnij o handlowaniu i manipulowaniu, niech biolog weźmie w Tobie górę, skoro miałbyś coś rozumnie wyłożyć.
Mr. Hyde do lamusa, dr. Jeckyll ma głos!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
05-03-2011 18:36 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)
>że człowiek nie potrzebuje Boga aby być uczciwym i dobrym człowiekiem.

On obala tylko mit, powielany przez rozmaitych religijnych zelotów, że to z religii czerpiemy fundamenty moralności.

Wg Pana, jakby Polacy dołączyli biblię (tam z resztą gdzie jej miejsce) do mitologii greckiej czy rzymskiej to zaczęliby biegać z siekierami po ulicach?

> Że ateista to nie tylko "właściwość myślenia, myślenie w ogóle" ale także że ateista to "właściwość uczciowości" a "właściwie uczciwość" sama w sobie".

Ateista nie może zwalić wszystkiego na jakiego szatana czy innego demona. Dodatkowo nie mam takiego luksusu jak reset swojej odpowiedzialności przy spowiedzi.

> Napisał, że swoją książką chce zbawić świat,

No prośba o cytat.

>że jednak nie ponoszą ryzka -

Zwolennik zakładu Pascala? Pan to tak na poważnie?

> Aby pozbawić ich wątpliwości, podstawowej cechy wyróżniającej osobę racjonalnie myślącą, trzeźwo myślącą od fanatyka.

Skłonić do myślenia - to jest myśl przewodnia tej książki. Panu widzę nawet tak prosta sprawa umknęła.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Skłonić do myślenia - to jest myśl przewodnia tej książki. Panu widzę nawet tak prosta sprawa umknęła.

Właśnie, że nie umknęła. Ona rzeczywiścia miała skłonić do myślenia
ateistę o sobie

- że "myśli właściwie" będąc ateistą

Czy myśli pan, że ja jako nieateista miałbym być skłonnym do pomyślenia o sobie, już na 13 stronie - przede przeczytaniem 150 tysięcy argumentów, że nie będąc ateistą - a wierząc w Boga, to właściwie przed przeczytaniem tej książki to nie myślałem wcale ?
05-03-2011 18:57 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Czy myśli pan, że ja jako nieateista miałbym być skłonnym do pomyślenia o sobie, już na 13 stronie - przede przeczytaniem 150 tysięcy argumentów, że nie będąc ateistą - a wierząc w Boga, to właściwie przed przeczytaniem tej książki to nie myślałem wcale ?

W takim razie niech Pan jeszcze raz przeczyta tą książkę ale pominie wstęp do niej. Powinno pomóc.
05-03-2011 23:00 
 Ocena 3 na 3
X-Yuri (159 punktów)
> zadaje sobie FUNDAMENTALNE PYTANIE: CZY AUTOR DZIEŁA BÓJ UROJONY JEST UCZCIWYM CZŁOWIEKIEM. Nie znam i nigdy nie poznam pana Dawkinsa. Ale chciałem poszukać odpowiedzi na pytanie: Czy pan Dawskins jest uczciwy wobec czytelników?

Cóż, jak dla mnie, zdecydowanie uczciwszym niż osoba dla której problemem i błędem Dawkinsa jest pisanie tego co myśli o wierzących, zamiast stosowania "elementarnych zasad sztuki perswazji", ściemniania znaczy...
06-03-2011 11:45 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)

>I niestety mam ku temu bardzo poważne wątpliwości. Napisał, że swoją książką chce zbawić świat,...

Zbawić świat? To chyba nie tak było...
06-03-2011 23:51 
 Ocena 7 na 7
CamelOT (915 punktów)
Panie Lipski, ja pańskiej książki nie kupię, żeby nie wspomagać religianctwa więcej, niż do tego zmusza mnie rząd, przeznaczając moje ciężko zapracowane pieniądze na szerzenie zabobonów, ale z chęcią rzuciłbym okiem na darmowego PDFa, bowiem podobnie jak Pana, męczy mnie kwestia jak ktokolwiek posiadający inteligencję większą od rozwielitki może wierzyć w boga? Głębokie badania nad katolicyzmem polskim wskazują na dwa podgatunki wiernych: najliczniejsza grupa to ludzie pozbawieni wyższych funkcji rozumu, dużo mniej liczna to ludzie będący cynicznymi manipulatorami, starający się przy pomocy zabobonu osiągnąć/utrzymać władzę, wpływy, pieniądze. Jest jeszcze garstka zupełnych wariatów, ale tych pominę, boć to margines. Osobiście jestem pewien tego, że podatność na wierzenia zostanie zakwalifikowana w trudnej do przewidzenia przyszłości, jako rodzaj choroby umysłowej.

Proszę zwrócić uwagę, że to nie są złośliwości, tylko zwyczajne, nudne fakty. Dla przykładu, jak można wywieść ze zdania Dawkinsa, że "książka zadziała jeśli po przeczytaniu wierzący przejrzy na oczy" wniosek, że jest on pełnym pychy acz nieuczciwym człowiekiem? Chcesz pan próbki autentycznego wariactwa? Poczytaj Terlikowskiego. Jest szalony jak fretka. Wypisuje bzdety takie, że trzeba być najgłębiej wierzącym w bozię i całe zastępy świętych, żeby to znieść. A proszę, forumowicze Frondy to znoszą i proszą o więcej. Można wymyślić lepszy dowód niż ten, których codziennie dostarczają sami katolicy?
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
Być może zbyt pochopnie zabrałem tutaj głos: obiecuję, że odniosę się bardzo krytycznie do niketórych uwag: oczywiście nie publicznie, bo nie o publikę przecież chodzi.

pozdr.
09-03-2011 11:32 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Być może zbyt pochopnie zabrałem tutaj głos: obiecuję, że odniosę się bardzo krytycznie do niketórych uwag: oczywiście nie publicznie, bo nie o publikę przecież chodzi.

Człowieku małej wiary, czemuś zwątpił?
Oczywiście, że zbyt pochopnie zabrałeś tutaj głos, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś go mniej pochopnie zabierał. W tym czy w innym wątku.
Religie przez tysiąclecia nie wyprodukowały nawet jednego rozumnego zdania, czemu od siebie chciałbyś wymagać natychmiastowego efektu?
Możesz przecież wypowiadać swoje zdanie, zadawać pytania, a w międzyczasie konsultować się z miliardami wiernych, tysiącami wierzących uczonych, teologów czy nawet z samym Bogiem za pomocą modlitwy. Bezpośrednio, czy za pośrednictwem czarodziejów (w tym Wojtyły - maga nad magami)...
Co nagle to po Diable.

I nie miej pogardy dla publiczności. Prawdy wystarczy dla wszystkich.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-03-2011 12:27 
 Ocena-1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>>Człowieku małej wiary, czemuś zwątpił?
>Oczywiście, że zbyt pochopnie zabrałeś tutaj głos, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś go mniej pochopnie

No widzisz kolego. Wątpliwość to podstawa mądrości. A czy ty masz w sobie choć odrobinę wątpliwości, gdy zdajesz sobie pytanie: Czy Bóg istnieje? Czy jesteś takim głupolem, jak Dawkins, który w książce pod tytułem "Bóg urojony" najważniejszy rozdział zatytułował: DLACZEGO NIEMAL NA PEWNO NIE MA BOGA?

Czy potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie: Co znaczą słowa: Niemal napewno nie istnieje? Czyli jak? Istnieje, ale?

Czy masz w sobie choć odrobinę odwagi i minimum pokory na słow ALE?
09-03-2011 12:37 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>głupolem
Baczniej dobieraj słów. Mądralo.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-03-2011 13:49 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
Ha! Lekce sobie ważysz dobre rady i znowu pochopnie w klawiaturę postukujesz, zamiast wprzódy w głowę się postukać poszukawszy tam jakiejś treści spójnej do wylania na ekran.

>No widzisz kolego. Wątpliwość to podstawa mądrości.
No widzę, Kolego. I dlatego wiara religijna, będąca bezwątpliwym mądrości przeciwieństwem jest mi z gruntu obca.

>A czy ty masz w sobie choć odrobinę wątpliwości, gdy zdajesz sobie pytanie: Czy Bóg istnieje?
A podaj choć jeden dobry powód, dla którego miałbym sobie zadawać takie niedorzeczne pytania. Zadawałem je pacholęciem będąc indoktrynacji poddawanym. I nikt mi rozumnie do tej pory nie odpowiedział - ani osobiście, ani publicznie. Nawet taki jeden Nauczyciel Tysiąclecia co lada dzień Czarodziejem Wielkim ogłoszony będzie żadnego rozumnego zdania na temat Boga z siebie nie wydusił, więc mam prawo niewątpliwie twierdzić, że taki ogólnokatolicki twór pełen bzdur i wewnętrznych sprzeczności nie istnieje.
Powiedz o jakim Ty konkretnie Bogu myślisz, zdefiniuj go w sposób rozumny, to Ci powiem czy ten Bóg istnieje. Choć w polskiej przestrzeni publicznej triumwirat Bóg, Kościół, Wojtyła to hasła rzucające na kolana nie brakuje ludzi (zwłaszcza na tym forum), którzy potrafią właściwą miarę do hucpy przyłożyć. I ja szczycę się być w tej grupie z dobrą miarą. I stawiam dolary przeciw orzechom, że nie potrafisz podać definicji Boga, który umiałby zaistnieć poza Twoim chciejstwem.

>Czy jesteś takim głupolem, jak Dawkins,
Chciałbym...
Lepiej jest być takim głupolem jak Dawkins, niż takim doktorem jak Rydzyk czy takim naukowcem jak Ty.

>który w książce pod tytułem "Bóg urojony" najważniejszy rozdział zatytułował: DLACZEGO NIEMAL NA PEWNO NIE MA BOGA?
>Czy potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie: Co znaczą słowa: Niemal napewno nie istnieje? Czyli jak? Istnieje, ale?
Dawkins jest otwarty, możesz do niego napisać. Ja za niego nie odpowiadam.
A Twoje zaczepne uwagi w moim kierunku wyglądają na bardzo niemerytoryczne. Sformułowanie niemal na pewno nie ma Boga samo w sobie nie kryje żadnej tajemnicy - wyraża przekonanie na granicy pewności z minimalnym marginesem na zwątpienie. Jeśli chcesz je wypełnić jakąś treścią związaną z rzeczonym rozdziałem to wal co masz do wywalenia, a ja sobie przypomnę ten rozdział, bo od mojej lektury BU już jakiś czas upłynął.

>Czy masz w sobie choć odrobinę odwagi i minimum pokory na słow ALE?
Jestem gotów. Wal! Ale konkretnie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>Jestem gotów. Wal! Ale konkretnie.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

>

Walnąłbym i to konkretnie. Ale na tym forum nie mogę, bo zaraz mnie wykasują. jeszcze raz powtórzę proste pytanie:
Co znaczą słowa: NIEMAL NA PEWNO NIE ISTNIEJE? CZYLI ISTNIEJE CZY NIE?
09-03-2011 14:15 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Walnąłbym i to konkretnie. Ale na tym forum nie mogę, bo zaraz mnie wykasują.
Och, Papkinów tromtadrackich ci u nas dostatek, ale i tego jednego przyjmiemy na znak.... etc., etc.

>jeszcze raz powtórzę proste pytanie:
>Co znaczą słowa: NIEMAL NA PEWNO NIE ISTNIEJE? CZYLI ISTNIEJE CZY NIE?
Hmmmm, po to się pisze, zeby było napisane.... ale cóż... tak się rozmawia jak oponent pozwala.
Powtórzę zatem prostą odpowiedź: przekonanie na granicy pewności z minimalnym marginesem na zwątpienie.

Czego chcesz od Dawkinsa, a czego ode mnie?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-03-2011 14:20 
 Ocena-1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Powtórzę zatem prostą odpowiedź: przekonanie na granicy pewności z minimalnym marginesem na zwątpienie.
>Czego chcesz od Dawkinsa, a czego ode mnie?
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

Zwątpienie u ciebie? gdy z taką pogardą się o moich poglądach wyrażasz? Zwątpienie u pana Dawkinsa gdy uważa mnie za myślącego niewłaściwie a właściwie to niemyślącego wcale?

J..ja se robisz? Z kogo? Z siebie czy ze mnie? A z kogo se j...ja robi pan Dawkins? Z ciebie czy ze mnie? O to kolejne pytanie.
09-03-2011 14:35 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
> Zwątpienie u ciebie? gdy z taką pogardą się o moich poglądach wyrażasz?
Tak naprawdę to wyrażane przez Ciebie tu poglądy sprowadzają się do chaotycznych, emocjonalnych ocen i jako takie rzeczywiście trudno jest darzyć uznaniem.

>Zwątpienie u pana Dawkinsa gdy uważa mnie za myślącego niewłaściwie a właściwie to niemyślącego wcale?
Prosiłem, abyś się ogarnął i zastanowił czego chcesz ode mnie, a czego od Dawkinsa. Za swoje przekonania i wątpliwości odpowiadam ja.
A ja wiem, że wiara religijna wyłącza spod wpływu logicznego myślenia obszary umysłu przez siebie zainfekowane.
Nie potrafisz być biologiem wobec swego Boga - tu w Twoim umyśle króluje mr. Hyde.

>J..ja se robisz? Z kogo? Z siebie czy ze mnie? A z kogo se j...ja robi pan Dawkins? Z ciebie czy ze mnie? O to kolejne pytanie.
Uporajmy się najpierw z poprzednimi pytaniami (jeśli w ogóle rzeczywiście były jakieś pytania , a nie gorzkie żale jedynie), a dopiero później weźmy się za produkcję jaj, dobra?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Uporajmy się najpierw z poprzednimi pytaniami (jeśli w ogóle rzeczywiście były jakieś pytania , a nie gorzkie żale jedynie), a dopiero później weźmy się za produkcję jaj, dobra?
><
Te pytania ja sobię nie tylko zadałem ale także udziliłem odpowiedzi. Czy Bóg istnieje? Nie można tego wykluczyć. A reszta to już z górki. A ty - Czy potrafisz sobie udzielić szczerej odpowiedzi? Myślę, że nie. Chyba nawet nie stać cię na szczerą odpowedź: Prawie na pewno nie istnieje - bo przecież taka odpowiedź jest bez sensu - tak jak bez sensu jest nazywanie siebie, swojego światopoglądu - racjonalistycznym.

Nie próbuj ze mnie robić głupka, co wyczuwam z twoich odpowiedzi. To jest tak głupie, że głupio mi zwracić ci na to uwagę
09-03-2011 15:19 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>Uporajmy się najpierw z poprzednimi pytaniami (jeśli w ogóle rzeczywiście były jakieś pytania , a nie gorzkie żale jedynie), a dopiero później weźmy się za produkcję jaj, dobra?
>><
>Te pytania ja sobię nie tylko zadałem ale także udziliłem odpowiedzi. Czy Bóg istnieje? Nie można tego wykluczyć.
Ale nie ma żadnych podstaw, aby jego istnienie potwierdzić. Żadnych. A więc jego istnienie jest równie prawdpopodobne jak Latającego Potwora Spagetti.
09-03-2011 15:23 
 0 na 2
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>>Uporajmy się najpierw z poprzednimi pytaniami (jeśli w ogóle rzeczywiście były jakieś pytania , a nie gorzkie żale jedynie), a dopiero później weźmy się za produkcję jaj, dobra?
>>><
>>Te pytania ja sobię nie tylko zadałem ale także udziliłem odpowiedzi. Czy Bóg istnieje? Nie można tego wykluczyć.
>Ale nie ma żadnych podstaw, aby jego istnienie potwierdzić. Żadnych. A więc jego istnienie jest równie prawdpopodobne jak Latającego Potwora Spagetti.
>
czyli niech pani wydusi z siebie odpowiedź na to pytanie: Boga na pewno nie ma. Czy tak pani twierdzi?
09-03-2011 17:17 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>czyli niech pani wydusi z siebie odpowiedź na to pytanie: Boga na pewno nie ma. Czy tak pani twierdzi?

Bóg istnieje, nawet więcej wielu bogów istnieje na kartach powieści i filmach. Choć to nie jest pewnie oczekiwana odpowiedź. Szanownemu panu bardziej chodzi o stwierdzenie że bóg istnieje tak jak Wieża Eiffla, daleko ale jednak można pewnym nakładem sił i środków samemu pojechać i zobaczyć. No to może choć istnieje tak jak Księżyc, albo Mars, też daleko i z niewielkimi szansami by ktoś z ludzi pojechał i dotknął osobiście. Niestety nie istnieje tak jak Wieża Eiffla, ani nawet jak Mars. Istnieje tylko i wyłącznie jako wyobrażenie, opowiadanie w głowach niektórych ludzi. Dlatego tak wielu z nas porównuje bogów do krasnoludków istnieją w tym samym wymiarze. Czyli jednak istnieje, ale jest urojeniem, fałszywym wytworem mózgu.

Czy taka odpowiedź Pana zadowoli?
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
.
>Czy taka odpowiedź Pana zadowoli?
>
Kogo? Panią czy mnie? Czy taka odpowiedź zadowala panią? Jestem tego ciekaw. Ja sabie udziliłem nie tylko w pełni racjonalnej odpowiedzi. Ale przede wszystkim zadowalającej.
Tutaj nie chodzi o krasnoludki ani o wierzę, mur czy cokolwiek innego. Bo to czy krasnoludki istnieją czy nie, czy po orbice krąży czajniczego czy to mnie to .... nic nie obchodzi. Jest to dla mnie kompletnie obojętne.
A odpowiedź na pytanie Czy Bóg istnieje? tym różni się od wszystkich innych bzdurnych porównań, że odpowiedź na nie nie jest dla nikogo obojętna.
Czy ateista może udzielić sobie wyznając taki a nie inny światopogląd odpowiedzi na to pytanie: po pierwsze racjonalnej a po drugie zadowolającej? Wręcz trudno mi to sobie wyobrazić. Taki głupi jestem. Zapewne głupszy od większości tutaj forumowiczów
09-03-2011 17:35 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Taki głupi jestem. Zapewne głupszy od większości tutaj forumowiczów

Zapewne.
09-03-2011 19:49 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)
>Ja sabie udziliłem nie tylko w pełni racjonalnej odpowiedzi. Ale przede wszystkim zadowalającej.
Już wcześniej proponowałem Ci wniesienie pierwiastka pozytywnego, ale zlekceważyłeś - nie chciałeś powiedzieć jak i gdzie szukać Boga by go znaleźć. Może teraz powiesz konstruktywnie jak uzasadniłeś sobie ową odpowiedź, że stała się zadowalającą, choć najpewniej jako religiant jesteś dużo mniej wymagający, niż jako biolog.

>Tutaj nie chodzi o krasnoludki ani o wierzę, mur czy cokolwiek innego. Bo to czy krasnoludki istnieją czy nie, czy po orbice krąży czajniczego czy to mnie to .... nic nie obchodzi. Jest to dla mnie kompletnie obojętne.
Bogoojczyźniana bohaterszczyzna? A skąd wiesz ile tam tych czajniczków krąży czy nie krąży i kiedy spierdanczą nam się na głowy?

>A odpowiedź na pytanie Czy Bóg istnieje? tym różni się od wszystkich innych bzdurnych porównań, że odpowiedź na nie nie jest dla nikogo obojętna.
Takie samo bzdurne/niebzdurne jest porównanie Boga do czajniczka jak i czajniczka do Boga. Kiedy już się człowiek upora z czymś tak bezrozumnym jak wiara.
Mówiłem już , ale przypomnę, że szukałem odpowiedzi. Znalazłem, mam spokój. Niepokój budzą wyznawcy Boga - ich doktrynerstwo, ich próby panoszenia się w cudzym życiu, ale nie fikcyjna postać z opowieści religijnych.

>Czy ateista może udzielić sobie wyznając taki a nie inny światopogląd odpowiedzi na to pytanie: po pierwsze racjonalnej a po drugie zadowolającej?
O jakim, a nie innym światopoglądzie mówisz? Ateizm to brak światopoglądu teistycznego. Brak racjonalny i zadowalający.

>Wręcz trudno mi to sobie wyobrazić.
Taaaa, nie jesteś wyjątkowy. Większość religijnych nie ma pojęcia o kim mówi mówiąc ateista. Nie są w stanie wyobrazić sobie, że ateista to po prostu ktoś kto ma dokładnie taki sam stosunek do Boga jak oni do krasnoludków i czajniczków.
Zastanów się nad sobą i spróbuj choć odpowiedzieć gdzie masz luki w wyobraźni. Jeśli dasz radę... Niestety wiara blokuje wiele mechanizmów w umysłach, możesz być przerażony samym pomysłem takiego wyobrażenia.
Ale próba jest darmo, nnnooooo.... może prawie darmo - najwyżej przeprosisz swoje urojenie i wyspowiadasz się człowiekowi w szacie czarodziejów.

Zacznij może tak: Nie ma krasnoludków, jednorożców, bogów, strzyg, upiorów. Istnieją o nich baśnie, ale nie ma żadnych racjonalnych przesłanek na istnienie ich realnych odpowiedników...
I jak?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-03-2011 15:09 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>czyli niech pani wydusi z siebie odpowiedź na to pytanie: Boga na pewno nie ma. Czy tak pani twierdzi?
Widzisz - zdrowo rozsądkową ostrożność w formułowaniu opinii, traktujesz jako wątpliwość.
Czy opinia dowolnej treści jest dla Ciebie bardziej wiarygodna, jeśli przedstawi Ci się ją jako prawdę objawioną i na pewno prawdziwą? Niezależnie od treści opinii? Nie nauka tak działa, a religia.
09-03-2011 15:51 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Czy Bóg istnieje? Nie można tego wykluczyć.
>Prawie na pewno nie istnieje - bo przecież taka odpowiedź jest bez sensu
Jeżeli nie bawisz się słowami dla pustej zabawy, albo nie dopatrujesz się jakichś ukrytych znaczeń i podtekstów obie te wersje znaczą to samo. Intencje tylko inne.

>Te pytania ja sobię nie tylko zadałem ale także udziliłem odpowiedzi. Czy Bóg istnieje? Nie można tego wykluczyć.
No przecie mówiłem, że ja też sobie te pytania zadawałem. I istnienie katolickiego Boga pełnego wewnętrznych sprzeczności oraz rozdźwięku ze zdrowym rozsądkiem i wiedzą naukową wykluczyłem.
Oczywiście w świecie rzeczywistym, poza umysłami, a nie w świecie religijnych opowieści.
Jeśli Bóg katolicki jest też Twoim Bogiem przedefiniuj go nieco, a ja zweryfikuję swoje na niego patrzenie.

>Nie próbuj ze mnie robić głupka, co wyczuwam z twoich odpowiedzi. To jest tak głupie, że głupio mi zwracić ci na to uwagę
Wyluzuj, człowieku, nie wyczuwaj, tylko zrozum. Odpowiadaj na wypowiedzi interlokutora, a nie na swoje reakcje nimi wywołane. Zobaczysz jak łatwo poleci rozmowa gdy zajmiesz się treścią, a nie swoimi emocjami!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-03-2011 15:17 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>>>Jestem gotów. Wal! Ale konkretnie.
>>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

>>
>Walnąłbym i to konkretnie. Ale na tym forum nie mogę, bo zaraz mnie wykasują. jeszcze raz powtórzę proste pytanie:
>Co znaczą słowa: NIEMAL NA PEWNO NIE ISTNIEJE? CZYLI ISTNIEJE CZY NIE?
Te słowa znaczą:
Nie ma żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za jego istnieniem, więc uznaję, że nie istnieje. Jednak, jak każdy racjonalny człowiek, wiem, że nie da się udowodnić nieistnienia, zatem zakładam mikroskopijną możliwość własnej omyłki. Jednak ryzyko takiej omyłki jest tak małe, że mam silne przekonanie graniczące z pewnością, że słusznie oceniłem sytuację.

Dla przykładu - wiesz na pewno, że w moim pokoju nie ma żywego różowego słonia? Nie, ale nie masz żadnych logicznych arguentów wskazujących na jego istnienie, bo: a) słonie w pokojach zwykle nie przebywają (oczywiście żywe), b) słonie żywe nie są różowe. Dlatego niemal na pewno w moim pokoju nie ma żywego słonia. Ale zakładasz mikroskopijną szansę tego, że jestem hobbystą trzymającym w domu słonia pomalowanego na różowo, a co - nie wolno mi?
09-03-2011 15:32 
 Ocena-1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Dla przykładu - wiesz na pewno, że w moim pokoju nie ma żywego różowego słonia? Nie, ale nie masz żadnych logicznych arguentów wskazujących na jego istnienie, bo: a) słonie w pokojach zwykle nie przebywają (oczywiście żywe), b) słonie żywe nie są różowe. Dlatego niemal na pewno w moim pokoju nie ma żywego słonia. Ale zakładasz mikroskopijną szansę tego, że jestem hobbystą trzymającym w domu słonia pomalowanego na różowo, a co - nie wolno mi?

Proszę udzielić odpowiedzi na banalnie proste pytanie: Czy według pani Bóg istnieje?
09-03-2011 15:36 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Chrześcijański bóg nie istnieje.
Muzułmański bóg nie istenieje.
Hinduscy bogowie nie istnieją.
itd.

Jest to obiektywny fakt. Pan również może go sprawdzić.

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
09-03-2011 15:39 
 Ocena 1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Chrześcijański bóg nie istnieje.
>Muzułmański bóg nie istenieje.
>Hinduscy bogowie nie istnieją.
>itd.
>Jest to obiektywny fakt. Pan również może go sprawdzić.
>Pozdrawiam
>
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O


Czyli? Bo jestem na tyle głupi, że nie wiem co pan powiedział?
09-03-2011 19:17 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Czyli? Bo jestem na tyle głupi, że nie wiem co pan powiedział?
Przychylam się do Pańskiej opini o Pana własnej osobie.

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
09-03-2011 21:16 
 Ocena 1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli? Bo jestem na tyle głupi, że nie wiem co pan powiedział?
>Przychylam się do Pańskiej opini o Pana własnej osobie.
>Pozdrawiam
>
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O


Próbowałem znaleźć jakąś wspólną płaszczyznę. I chyba mi się udało. Tak mówią spece od komunikacji z drugim człowiekiem: poszukaj czegoś wspólnego, na przykład wspólnoty poglądów. I niczego lepszego nie potrafiłem znaleźć. Co prawda z tymi specami nie bardzo się zgadzam, ale wspólną płaszczyznę znalazłem.
To chyba mój największy sukces na tym forum
09-03-2011 22:04 
 Ocena 10 na 10
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Wiesz, że na tym forum rozmawiamy na tematy boga, wiary itp. od lat?
Zdajesz sobie sprawę, że dla wielu z nas wyglądałeś, jak osoba wyważająca otwarte drzwi?
Na przykład z pytaniem o boga:
"Bóg lub bóstwo - istota nadprzyrodzona, będąca fundamentalnym pojęciem w większości religii. Zajmuje się nim teologia i filozofia, gdzie jest ono uważane za zagadnienie metafizyczno-egzystencjalne. Ze względu na duże zróżnicowanie rozumienia tego pojęcia, trudno jest o jego jednoznaczną definicję. Jako najbardziej różniące się od siebie, należy wyodrębnić definicje używane przez religie politeistyczne i monoteistyczne (w tym monoteizm trynitarny), deizm, panteizm oraz panenteizm.
Najbardziej powszechnie pod pojęciem bóg rozumie się określenie istot będących przedmiotem kultu religijnego. Czasem bogami określa się tylko niektóre (najważniejsze) z tych istot, dla innych rezerwując inne określenia (półbogowie, herosi, święci, duchy przodków, anioły itd.)."

Ponieważ nie ma "porządnej" definicji boga trudno jest zaprzeczyć "źle" zdefiniowanemu pojęciu. Ale w konkretnych przypadkach jest już dużo łatwiej.

W moich oczach zachowywałeś się, jak osoba oczekująca konkretnej, określonej przez siebie odpowiedzi na postawione pytanie. Puszczałeś dąsy, jak Ci ktoś odpowiedział inaczej niż oczekiwałeś.

Tak Cię widziałem. Ciekawe, jak Ty widziałeś poszczególnych "nas", bywalców forum.

Aha, nie poczuj się przy tym zbyt dotknięty - nie odmawiam Ci inteligencji czy zmyślności. Po prostu patrzymy na świat, w kwestiach wiary itp, na tyle inaczej, że nie mogłeś nas zbytnio poruszyć w temacie.
Każda ewangelizacja nas jest skazana na porażkę, bo my patrzymy na niesione przez nią prawdy przez pryzmat tego, co one nam mają dać - w tym realnym życiu, nie w pozagrobowym, w które nie wierzymy. Ponieważ jesteśmy moralni sami z siebie, nie potrzebujemy do tego religii. Wiedzę o świecie daje nauka. Wielu z nas ceni sztukę. Uważamy emocje za ważne.
Co więc chciałbyś nam sprzedać?

Prócz sprzedawania życia po śmierci, chciałeś nam obrzydzić Dawkinsa. Znowu bez sensu, bo troszkę go znamy. Porządny człowiek z niego. Nie ma epizodów takich, jak BXVI w młodości. Każdy Twój atak na Dawkinsa, to śmiech z BXVI. Źdźbło w moim oku, belka w Twoim. Tak to widać.
Zaplecze chrześcijańskich hierarchów sabotuje Twoje wysiłki w celu pokazania, że chrześcijaństwo jest cool. Tragikomiczna sytuacja.
A jeszcze nasz kraj, gdzie wiernymi rządzi RM (patrz sprawa krzyża pod pałacem prezydenta), a biskupi poprawiają ustawy pisane w ministerstwie.
Zrozum, co byś nie powiedział i jak się nie naprzekonywał oni i tak dają świadectwo miernocie/upadku chrześcijaństwa.

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
09-03-2011 15:38 
 Ocena-1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>Dla przykładu - wiesz na pewno, że w moim pokoju nie ma żywego różowego słonia? Nie, ale nie masz żadnych logicznych arguentów wskazujących na jego istnienie, bo: a) słonie w pokojach zwykle nie przebywają (oczywiście żywe), b) słonie żywe nie są różowe. Dlatego niemal na pewno w moim pokoju nie ma żywego słonia. Ale zakładasz mikroskopijną szansę tego, że jestem hobbystą trzymającym w domu słonia pomalowanego na różowo, a co - nie wolno mi?
>Proszę udzielić odpowiedzi na banalnie proste pytanie: Czy według pani Bóg istnieje?

I zapadła kompletna CISZA. Czy ktokolwiek z państwa jest w stanie udzielić prostej odpowiedzi na najprostsze pytanie
Czy Bóg istnieje? Kto ma na tyle odwagi, aby bez owijania w bawełne, bez intektualnych pogaduszek, nabijania się z innych odpowiedzieć wprost?
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)
Proszę udzielić odpowiedzi na banalnie proste pytanie: Czy według pani Bóg istnieje?
>I zapadła kompletna CISZA. Czy ktokolwiek z państwa jest w stanie udzielić prostej odpowiedzi na najprostsze pytanie
>Czy Bóg istnieje? Kto ma na tyle odwagi, aby bez owijania w bawełne, bez intektualnych pogaduszek, nabijania się z innych odpowiedzieć wprost?

Bóg nie istnieje
A R. Dawkins'a- bo zapewne o te jego gdybanie i inne jego pierdoły i farmazony w stylu na 99 przecinek procent itd; tobie chodzi - możesz sobie w ramkę oprawić, drogi Marku L.
Razem z debilną tabelką, podziałem na mocnych i silnych ateistów, pierdołami o ''roots of evil'' i całą resztą zwaną ''B.U.''
W skrócie: ateizm to w opcjach zero, lub jeden.
Albo albo.
Jak masz watpliwości to jesteś agnostykiem.


Oedipa settled back,
to await the crying of lot 49
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
Na 100%?
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)
>Na 100%?
a umiesz czytać?
to przeczytaj raz jeszcze.
A gdybyś nadal mial jeszcze wątpliwości, to się zlituję i podpowiem że na 115, (6)%.
Przy czym zaznaczam, że z tymi procentami to sarkazm.


Oedipa settled back,
to await the crying of lot 49
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>Na 100%?
>a umiesz czytać?
>to przeczytaj raz jeszcze.
>A gdybyś nadal mial jeszcze wątpliwości, to się zlituję i podpowiem że na 115, (6)%.

To jakim ty jesteś racjonalistą? I jak śmiesz się ze mnie nabijać, który twierdzi: Nie mogę wykluczyć istnienia Boga
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)

>To jakim ty jesteś racjonalistą?

Jestem bzistą, wikarystą, i racjonalistą też.
Jak już powiedziałem opraw sobie w ramkę wielebnego Dawkinsa , wraz z całym stadem jego wyznawców. Ja już o tych jego pierdołach dość się nadyskutowałem, ale na innym forum (Ateista pl, znów działa) i zwyczajnie zaczyna to mnie już męczyć.
Niech z głupot procentowych tłumaczą się jego fani, a na tym forum jest ich sporo.
Ps: pewność lub nie pewność to stan mentalny, a nie stan rzeczy.
Tyle w skrócie.

Oedipa settled back,
to await the crying of lot 49
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)
>>To jakim ty jesteś racjonalistą?
>Jestem bzistą, wikarystą, i racjonalistą też.
>Jak już powiedziałem opraw sobie w ramkę wielebnego Dawkinsa , wraz z całym stadem jego wyznawców. Ja już o tych jego pierdołach dość się nadyskutowałem, ale na innym forum (Ateista pl, znów działa) i zwyczajnie zaczyna to mnie już męczyć.
>Niech z głupot procentowych tłumaczą się jego fani, a na tym forum jest ich sporo.
>Ps: pewność lub nie pewność to stan mentalny, a nie stan rzeczy.
>Tyle w skrócie.
PPs: nigdzie sie z ciebie nie nabijałem, więc łaskawie racz nie kłamać.
Ironia to nie nabijanie, a jeśli sie nabijam to raczej z Dawkinsa.
>
Oedipa settled back,

> to await the crying of lot 49
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>To jakim ty jesteś racjonalistą?
>Jestem bzistą, wikarystą, i racjonalistą też.
>Jak już powiedziałem opraw sobie w ramkę wielebnego Dawkinsa , wraz z całym stadem jego wyznawców. Ja już o tych jego pierdołach dość się nadyskutowałem, ale na innym forum (Ateista pl, znów działa) i zwyczajnie zaczyna to mnie już męczyć.
>Niech z głupot procentowych tłumaczą się jego fani, a na tym forum jest ich sporo.
>Ps: pewność lub nie pewność to stan mentalny, a nie stan rzeczy.
>Tyle w skrócie.

Ok. Nie chciałem cię zamęczać. Przepraszam
09-03-2011 16:12 
 0 na 2
Marlow (163 punktów)
(zablokowany)

>Ok. Nie chciałem cię zamęczać. Przepraszam

Ależ nie masz za co przepraszać. Swoimi wypowiedziami, chciałem tylko tobie zwrócić uwagę, że ateizm to nie synonim dla Dawkins, i że nie wszyscy są jego fanami.
Zwlaszcza jeśli chodzi o ''B.U."


Oedipa settled back,
to await the crying of lot 49
Rafaela (2059 punktów)

>Ależ nie masz za co przepraszać. Swoimi wypowiedziami, chciałem tylko tobie zwrócić uwagę, że ateizm to nie synonim dla Dawkins, i że nie wszyscy są jego fanami.

Czego dowodem jestem ja

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
09-03-2011 19:55 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>>Ależ nie masz za co przepraszać. Swoimi wypowiedziami, chciałem tylko tobie zwrócić uwagę, że ateizm to nie synonim dla Dawkins, i że nie wszyscy są jego fanami.
>Czego dowodem jestem ja
A ja tam jestem jego wielkim fanem i kupię sobie chyba nawet w końcu szalik! (jeśli są w sprzedaży...)

Przyznam jednakże, że jestem fanem akurat za BU najmniej. Kiedy to czytałem miałem w głowie dawno porządek z mrzonkami religijnymi. Czytało się to dobrze, ale nie przybyło mi tyle wiedzy i porządku w głowie, ile po lekturze jego innych dzieł.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
16-03-2011 16:53 
 Ocena 1 na 1
auteme (225 punktów)
Na tak postawione pytanie ja odpowiem, że na 100% nie istnieje żadna nadprzyrodzona, niewidzialna istota, bądź siła zwana w różnych religiach i światopoglądach bogiem, siłą życiową itp.

Szczerze zadziwia mnie ten portal i takie dyskusje. Sam się nie odzywam, bo szkoda mi czasu na dyskusje o wszystkim i o niczym, które nie mają żadnego wpływu na moje życie. Podpieracie się Dawkinsem. Ale on napisał książkę jak i miliony przed nim. Autorytetem nie jest, bo nie o to w tym wszystkim chodzi, by powielać czyjeś słowa i wynosić jednostki ponad innych. Czytajcie książki, wyciągajcie własne wnioski i postępujcie według nich. Życie wszystko zweryfikuje. Walka z religiami nie ma sensu. Tu nie będzie wygranych. Wszyscy skończą tak samo, czy wierzą czy nie wierzą, nim spór się rozstrzygnie.
16-03-2011 17:58 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)
.
>Szczerze zadziwia mnie ten portal i takie dyskusje. Sam się nie odzywam, bo szkoda mi czasu na dyskusje o wszystkim i o niczym, które nie mają żadnego wpływu na moje życie.
To co Pan wiedział, to Pan powiedział i od razu nasz portal stał się mądrzejszy, a Pan może się już rozkoszować własnym autorytetem.

Miłego wieczoru!

@@@
.
16-03-2011 21:13 
 Ocena-2 na 4
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>To co Pan wiedział, to Pan powiedział i od razu nasz portal stał się mądrzejszy, a Pan może się już rozkoszować własnym autorytetem.
>Miłego wieczoru!
>@@@
>.
Taki pan inteLYGENT i tak pan bawi się w intelektualne pogaduszki a na niewinne słowa krytyki się obraża i tak odpowiada? Poczuł się pan urażony? Skoro tak, to może coś było na rzeczy? Zabawne jak w pewnych sytuacjach wychodzi tak zwana słoma z butów. A pan tutaj nosił - takie śliczne lakierki, takie błyszczące, takie wypolerowane - że nawet nie śmiałem nigdy panu odpowiadać - ja, taki prosty człowiek, wierzący w zaświaty.

A tu bęc. Wystarczy zagrać nutką nieco inną. Identycznie jak Dawkins. Emocjonalna dziedzinada a na zewnątrz zabawa w wielkiego GURU, w nawracanie ludzi na prawdę, umiłowanie rozumu. Najbardziej spodobało mi się hasło jednej z pań, chyba należących do klanu moderatorów - jestem ateistką bo miłuję rozum.

To takie samo bla bla jakie słyszę w kościele: - Kochamy Boga, bo kochamy prawdę. Nabijacie się z innych, a sami identyczne ideologie wyznajecie.
17-03-2011 05:26 
 Ocena 2 na 4
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Oj biednyś, biednyś.
17-03-2011 11:58 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
> Zabawne jak w pewnych sytuacjach wychodzi tak zwana słoma z butów.
Dobrze, że masz ducha walki, ale może byś jednak sięgnął do cywilizowanych metod?
Opluskwianie , rzucanie klątw itp. zawsze religijnym łatwo przychodziło , może zatem przypomnę swoja prośbę o jedno zdanie...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
17-03-2011 12:23 
 Ocena-3 na 3
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>> Zabawne jak w pewnych sytuacjach wychodzi tak zwana słoma z butów.
>Dobrze, że masz ducha walki, ale może byś jednak sięgnął do cywilizowanych metod?
>Opluskwianie , rzucanie klątw itp. zawsze religijnym łatwo przychodziło , może zatem przypomnę swoja prośbę o jedno zdanie...
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

>
"Każdy ma prawo do własnego zdania". Gdzie ja te mądre słowa znalazłem? Może byś mi przypomniał? Słoma jest słomą. A buty? Nawet jak są wypolerowane to wewnątrz przecież może być coś brudnego. Może ten pan umyje swoje nogi i zacznie nieco mniej glansować swoje ładne botki? Jak myślisz?
17-03-2011 12:52 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>.. Nawet jak są wypolerowane to wewnątrz przecież może być coś brudnego. Może ten pan umyje swoje nogi
Łatwo dostrzegać źdźbło w oku bliźniego?
17-03-2011 12:59 
 Ocena-2 na 2
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>>.. Nawet jak są wypolerowane to wewnątrz przecież może być coś brudnego. Może ten pan umyje swoje nogi
>Łatwo dostrzegać źdźbło w oku bliźniego?
>
Być może umyje nogi a przynajmniej będzie mniej polerował swoje wypowiedzi.
18-03-2011 13:06 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>"Każdy ma prawo do własnego zdania". Gdzie ja te mądre słowa znalazłem? Może byś mi przypomniał? Słoma jest słomą. A buty? Nawet jak są wypolerowane to wewnątrz przecież może być coś brudnego. Może ten pan umyje swoje nogi i zacznie nieco mniej glansować swoje ładne botki? Jak myślisz?
Rozumiem, że Ci się ulewa, ale gdzie jest biolog, do diabła?! Biolog, który obok plucia religianta wrzuciłby jakiś tekst merytoryczny?

A Andrzej Bogusławski potrafi (oj, potrafi i ja to dobrze wiem!) być przykry i niemiły lecz ostatnie jego wystąpienie w odpowiedzi na werdykty jakiegoś samozwańczego autorytetu akurat jest bardzo sympatyczne, nieomal życzliwe.

Nie bądź zatem tak drobiazgowy (weź przykład z Boga) i daj to jedno zdanie o jakie proszę


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
18-03-2011 18:06 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)

>A Andrzej Bogusławski potrafi (oj, potrafi i ja to dobrze wiem!) być przykry i niemiły lecz ostatnie jego wystąpienie w odpowiedzi na werdykty jakiegoś samozwańczego autorytetu akurat jest bardzo sympatyczne, nieomal życzliwe.
Jak biją swoich to źle, ale jak biją obcych to dobrze?

Prawda jest taka, że stać Pana intelektualnie na znacznie więcej niż po pierwszych postach się spodziewałem.
Zaskoczył mnie Pan pozytywnie.
Gratuluję!

Pozdrawiam.

@@@

PS. Dla nas wszystkich. Warto szerzej zobaczyć jakie interlokutor ma poglądy i co ma do powiedzenia. Ze "starymi" to łatwo, gorzej z "nowymi".
.
astrotaurus (12445 punktów)

>Jak biją swoich to źle, ale jak biją obcych to dobrze?
No nie całkiem.... jak ktoś bije to jest obcy. Co innego podszczypywanie w mózg - to jest chwalebne, ale bezładna łomotanina - nie!

>Prawda jest taka, że stać Pana intelektualnie na znacznie więcej niż po pierwszych postach się spodziewałem.
>Zaskoczył mnie Pan pozytywnie.
>Gratuluję!
No nie wiem czy dobrze czynisz*... Pochlebstwa mogą uśpić moją proletariacką czujność.
A z drugiej strony któż by dostrzegł, że masz klasę umiejąc się przyznać do błędu gdybyś się sam nie przyznał?

*) Wiem, wiem, też się brzydzę większością amerykanizmów, np. na pewno nigdy nie wyhoduję sobie amerykańskiej paszczy do hamburgerów, ale bezpośrednia forma zwracania się do interlokutora (zwłaszcza tak powszechna w internecie!), cholera, podoba mi się.
Zwłaszcza, że zawsze można się tykać lub Tykać.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)

>No nie wiem czy dobrze czynisz*... Pochlebstwa mogą uśpić moją proletariacką czujność.
>A z drugiej strony któż by dostrzegł, że masz klasę umiejąc się przyznać do błędu gdybyś się sam nie przyznał?
To, że dostrzegam w Pańskich postach wiedzę i myślenie, wcale nie zmniejsza mojego krytycyzmu. Jak dostrzegę, że zbyt Pan odbiega - w moim mniemaniu - od racjonalizmu, zapewne się odniosę do tego i przestanie być tak słodko.
Nigdy nie uważałem aby ktokolwiek miał patent na mądrość i jak gdzieś przytruję, to też proszę o wytknięcie.

>*) Wiem, wiem, też się brzydzę większością amerykanizmów, np. na pewno nigdy nie wyhoduję sobie amerykańskiej paszczy do hamburgerów, ale bezpośrednia forma zwracania się do interlokutora (zwłaszcza tak powszechna w internecie!), cholera, podoba mi się.
A mnie zdecydowanie nie. Pisałem na ten temat już kilkakrotnie, a że stary już jestem zdania nie zmienię.
Do tego nie jestem politykiem i o niczyje głosy nie zabiegam, więc nie muszę, dla paru głosów, fraternizować się z każdym.

>Zwłaszcza, że zawsze można się tykać lub Tykać.
Zdecydowanie tak, ale to w stosunkach prywatnych.
Uważam nasze forum za jedno z najbardziej merytorycznych i kulturalnych, a nie chciałbym nawet tylko takiego spoufalenia w połączeniu z epitetami jakie u nas się też zdarza.
Kulturalnych ludzi taki drobiazg, jak forma Pan(i) [grzeczność], zbytnio nie trudzi.

Pozdrawiam.

@@@
.
19-03-2011 17:41 
 Ocena-1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
No widzisz, oprócz tego, że jestem biologiem, zajmuję się czymś innym. Jestem tolerancyjny, ale gdy widzę taką "glanc pomadę", taką, że aż się chce wy.. tować i gdy ta glanz pomada czasami przestaje być pomada, to jest to klasyka.
Klasyka do kwadratu. Czego? sam wiesz. Dla takich glanz pomadkowców nie mam tolerancji. Znam się trochę na ludziach, to mój zawód.

Tak twierdzę: klasyka. Zostawiłbym tego pana, ale być może weźmie sobie to do serca.
19-03-2011 17:48 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Rozumiem, że Ci się ulewa, ale gdzie jest biolog, do diabła?!

Dawno temu schował dyplom do szuflady i zajął się inną działalnością. Niewiele z niego zapewne zostało
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
Tak czekałem na ostrzeżenie?
Czasami trzeba powiedzieć bez owijania w bawełnę - bo inaczej nie dotrze i człowiek do końca życia będzie się uważał za lepszego od innych.
A ten tutaj to przypadek nie tylko klasyczny ale i być może ...
19-03-2011 19:36 
 Ocena 4 na 4
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>Tak czekałem na ostrzeżenie?
>Czasami trzeba powiedzieć bez owijania w bawełnę - bo inaczej nie dotrze i człowiek do końca życia będzie się uważał za lepszego od innych.
>A ten tutaj to przypadek nie tylko klasyczny ale i być może ...

To o sobie ? Wspaniały samokrytycyzm.
19-03-2011 20:11 
 Ocena-1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>To o sobie ? Wspaniały samokrytycyzm.
Zadziwiające ile ten człowiek ma obrońców. Taki bufon. Tak pogardza wszystkimi. Bez wyjątku. A kilku pogardzanych go broni! Wypolerowany glancuś. Nauczył się grać w warcaby, a jeszcze lepiej w szachy. A ja z nim sobie postanowiłem pograć w gałę. Dostał z kosiora piłkę do samej bramki, między nogami. I nie wie co robić? Czy milczeń czy może krzyczeć - Gola wcale nie było.
A się gotuje. Wiem, że się gotuje. To mój fach - zagotować drugiego człowieka. Raz po przyjacielsku - najczęściej. A innym razem aby sie zważył. Ten tytaj zasługuje tylko na zważenie. jak to możliwe, że nikt tego dotychczas nie zauważył. A może zauważył. Nie sprawdzałem
19-03-2011 22:11 
 Ocena 8 na 8
Ania... (14138 punktów)
>>To o sobie ? Wspaniały samokrytycyzm.
>Zadziwiające ile ten człowiek ma obrońców. Taki bufon. Tak pogardza wszystkimi.
Wiesz co, jest to aż dziwne.
Biolog powiadasz.
I nie otarło się o świadomość, że próba przekonania czytelnika to cel pisania każdej pracy. Przekonania co do naszej rzetelności w prowadzeniu badania, przekonania co do hipotezy interpretującej badanie. Przekonania wreszcie do założeń przyjętych przy interpretacji.

Szczerze mówiąc dziwi mnie, że taka osoba jest biologiem, chociaż widząc poziom naszych magistrantów, niestety, muszę przyjąć prawdopodobną hipotezę o Pana wykształceniu w tym kierunku, chociaż biorąc pod uwagę Pana kryteria oceny, to jednak powiedziałabym, że mówimy raczej o ukończeniu kierunku biologia.

Arogancja i egocentryzm - nie wstyd Panu?
Jak łatwo rzucać oskarżenia.

No i teraz serio, mam pytanie - jedno jedyne. Co Panu przeszkadza w Dawkinsie. Bo przecież nie to, że ośmielił się napisać wprost, że pisał książkę z zamiarem przekonania czytelników do swojego poglądu, bo to przecież oczywiste jego założenie, jak i 100% innych autorów. Taka przyczyna agresji wobec autora jest do tego stopnia absurdalna, że nie wierzę, że Pan tak na serio. Nie jest Pan przecież głupi. Czym się naraził. Czyżby jego argumenty były jednak na tyle trafne, że nie było niczego sensownego, do czego mógł się Pan przyczepić?
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>No i teraz serio, mam pytanie - jedno jedyne. Co Panu przeszkadza w Dawkinsie. Bo przecież nie to, że ośmielił się napisać wprost, że pisał książkę z zamiarem przekonania czytelników do swojego poglądu, bo to przecież oczywiste jego założenie, jak i 100% innych autorów. Taka przyczyna agresji wobec autora jest do tego stopnia absurdalna, że nie wierzę, że Pan tak na serio. Nie jest Pan przecież głupi. Czym się naraził. Czyżby jego argumenty były jednak na tyle trafne, że nie było niczego sensownego, do czego mógł się Pan przyczepić?
>
Proszę poczekać jeszcze 5 lat. Sam Dawkins będzie się wstydził, że napisał tę książkę. Ta książka będzie niemal przez wszystkich wyśmiana. Sama się będzie pani wstydziła, że uznała tę książkę za wartościową. Zna pani bajkę, w której dziecko w pewnym momencie powiedziało: Król jest przecież nagi. To zwykły golas. Gdzie te jego piękne szaty? Co wy ludzie podziwiacie?
I wówczas wszyscy zaczęli się rechotać. Nie wiadomo tylko z kogo? Czy z króla, czy może z samych siebie?
20-03-2011 08:07 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)
>Król jest przecież nagi. To zwykły golas. Gdzie te jego piękne szaty? Co wy ludzie podziwiacie?
To właśnie Dawkins mówi o bogu i jego wyznawcach. Nie ma żadnego boga a ci co twierdzą inaczej są oszustami.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>To właśnie Dawkins mówi o bogu i jego wyznawcach. Nie ma żadnego boga a ci co twierdzą inaczej są oszustami.
>
Zmień politykę, głosuj na kobiety.

>
A więc jestem oszustem. Gdzie jest tutaj moderator i kto da ostrzeżenie tej pani? Proszę dać samej sobie. Jak ja nazwałem Dawkinsa głupolem to jestem inaczej traktowany? Nazywa mnie pani oszustem. Zabawne. Jakie to jest zabawne i dobrze z tym pani? Proszę mi odpowiedzieć, aby bardziej poprawić mi humor.
A jeszcze - abym zaczął się tażać ze śmiech, niech mi pani odpowie, czy to czasem nie pani kiedyś napisała, że jest ateistką bo "miłuje rozum"?
20-03-2011 08:33 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>>To właśnie Dawkins mówi o bogu i jego wyznawcach. Nie ma żadnego boga a ci co twierdzą inaczej są oszustami.
>A więc jestem oszustem.
To Ty tak mówisz.
>Gdzie jest tutaj moderator i kto da ostrzeżenie tej pani?
Alicja Duda nie odniosła swojego stwierdzenia personalnie do Ciebie. Nie ma podstaw do dawania jej ostrzeżenia.
>A jeszcze - abym zaczął się tażać ze śmiech
Pilnuj lepiej ortografii.
Ja Ci to wyjaśnię w sposób przystępny: osoba, która twierdzi, że z całą pewnością istnieje coś, czego istnienia nie da się udowodnić i nikt nigdy tego na oczy nie widział, jest albo naiwnym, albo oszustem. Pierwszy przypadek zachodzi, gdy osoba w to święcie wierzy. Drugi - gdy z wiary naiwnych ciągnie korzyści.
>Proszę mi odpowiedzieć, aby bardziej poprawić mi humor.
Baw się dobrze, ale bacz, by nie przekroczyć granic.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-03-2011 08:50 
 Ocena-1 na 1
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Baw się dobrze, ale bacz, by nie przekroczyć granic.

Które sami sobie ustanawiacie - i intelektualniuśkujecie, tak jak wam wygodnie! Zabawne. Nie wiem czy już ma zacząć się tażać czy może tarzać ze śmiechu? Właśnie czekam na bana. To takie przyjemne - być zbanowanym, za zabawę, oczywiście w inną niż tę, którą tutaj się uprawia - intelektualne pogaduszki.
20-03-2011 08:57 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
> To takie przyjemne - być zbanowanym, za zabawę, oczywiście w inną niż tę, którą tutaj się uprawia - intelektualne pogaduszki.

Aaa...! Bo Ty zwykle przebywasz na forach, na których wszyscy nawalają się na lewo i prawo bluzgiem na zmianę z "bo nie!"! Bardzo mi przykro, że racjonalista odbiega od Twoich przyzwyczajeń...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
20-03-2011 09:00 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)

>Które sami sobie ustanawiacie - i intelektualniuśkujecie, tak jak wam wygodnie! Zabawne. Nie wiem czy już ma zacząć się tażać czy może tarzać ze śmiechu? Właśnie czekam na bana.
Skoro sobie życzysz to masz.
Kolegium moderatorów podejmie decyzję czy wrócisz na forum.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
20-03-2011 10:31 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>>Baw się dobrze, ale bacz, by nie przekroczyć granic.
>Które sami sobie ustanawiacie - i intelektualniuśkujecie, tak jak wam wygodnie! Zabawne. Nie wiem czy już ma zacząć się tażać czy może tarzać ze śmiechu? Właśnie czekam na bana. To takie przyjemne - być zbanowanym, za zabawę, oczywiście w inną niż tę, którą tutaj się uprawia - intelektualne pogaduszki.
Cóż, zapewne nie zrozumiesz jak infantylne są Twoje prowokacje mające uzasadnić triumfalizm, skoro na rozumną argumentację Cię nie stać.
Dam Ci jednak szansę zrozumienia, że taka postawa jak Twoja jest bardzo czytelna i raczej wszędzie tępiona;

Z regulaminu forum katolik.pl:

>8. Znikać będą także posty w stylu: "jeśli to usuniecie, znaczy, że boicie się prawdy".

Trzymam kciuki, aby Szanowna Moderacja dała Ci szansę ochłonięcia i żebyś umiał ją potem wykorzystać!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
20-03-2011 12:42 
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)
Czyli to wszystko serio?
Myślę, że nie człowiek nie powinien tyle zastanawiać się, czego w przyszłości będą wstydzić się inni, a raczej przemyśleć własne postępowanie, własne wypowiedzi.
Nie widzę niczego zdrożnego w tym, że próbujemy przekonać czytelnika do własnych poglądów, i co więcej - szczególnie jeśli się to powiedzie.
Moja opinia jest taka, że nie mogąc inaczej uderzyć w osobę Dawkinsa, ani w jego argumenty, znalazł Pan cokolwiek, nie ważne jak dziecinny ten argument jest, i co gorsze, brnie Pan w niego dalej. To Pan powinien się wstydzić, bo takie zachowanie przystoi 14-latkowi, a nie dojrzałym osobom. No, chyba że posądzanie Pana o dojrzałość również jest przesadzone.
20-03-2011 00:19 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Zadziwiające ile ten człowiek ma obrońców. Taki bufon. Tak pogardza wszystkimi. Bez wyjątku. A kilku pogardzanych go broni! Wypolerowany glancuś.
Czemu jesteś tak schematyczny? Czemu merytoryczne argumenty chcesz zastąpić psychoanalizą dla ubogich?

>A się gotuje. Wiem, że się gotuje. To mój fach - zagotować drugiego człowieka.
Wszystko w wątku wskazuje na to, że zadowolony z siebie jesteś ponad ludzka miarę. Tak się pysznić wbrew faktom, kiedy Tobie jedynemu pokrywka skacze jak szalona....

A na temat już nigdy nic....?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Banita (115 punktów)
. To mój fach - zagotować drugiego człowieka.
Tak czytam, i czytam, i myślę ,że raczej rozbawić....dał bym głowę ,że jesteś komikiem...kiepskim ale komikiem...tyle prądu poszło w waszych domach i tak się klawiatura zużywa,na rozmowę z kimś...a powstrzymam się
>
19-03-2011 22:15 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Czasami trzeba powiedzieć bez owijania w bawełnę - bo inaczej nie dotrze i człowiek do końca życia będzie się uważał za lepszego od innych.

Czy sugerujesz, że mam jeszcze bardziej wprost powiedzieć, co o tobie sądzę?
Powstrzymam się - to i tak oczywiste.

PS
Za następną wypowiedź w stylu tej z 20:11 będzie ban.
10-03-2011 13:44 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Dla przykładu - wiesz na pewno, że w moim pokoju nie ma żywego różowego słonia? Nie, ale nie masz żadnych logicznych arguentów wskazujących na jego istnienie, bo: a) słonie w pokojach zwykle nie przebywają (oczywiście żywe), b) słonie żywe nie są różowe. Dlatego niemal na pewno w moim pokoju nie ma żywego słonia. Ale zakładasz mikroskopijną szansę tego, że jestem hobbystą trzymającym w domu słonia pomalowanego na różowo, a co - nie wolno mi?
>Proszę udzielić odpowiedzi na banalnie proste pytanie: Czy według pani Bóg istnieje?
Według mnie nie istnieje, a przynajmniej nie mam powodu myśleć, że istnieje.
Jeśli powody się znajdą, przewartościuję moje stanowisko. To chyba naturalne, że opieramy się na argumentach / obserwacjach / dowodach.
05-03-2011 16:53
 Ocena 12 na 12
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)
.
Zachęcam tylko do krytycznego spojrzenia na pana Dawkinsa.
Przecież to nie ja jestem ateistą.
Mnie ten pan obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg.


Teista, autor powyższych zdań, dalej pisze:
Ale w tych dwóch zdaniach jest również pokazany ogromny brak konsekwencji, wręcz elementarnej logiki.
I poświęca cały post atakowi na Dawkinsa.
Jak widać fideistyczna logika jest specjalną logiką, wypracowaną w średniowiecznych dysputach religijnych.

>...... - jak większość z państwa zapewne wie - książkę BÓG UROJONY, która jest nawet nazywana "Biblią ateistów".
Ten epitet otrzymała od teistów, a więc jest dla ateistów niesłychanie istotnym.

>Swego czasu dość dokładnie ją przejrzałem - przeczytałem w około 90%. Przeczytałem jako biolog, bo takie właśnie mam wykształcenie.
Akurat przy tej książce biologiczne wykształcenie nie ma znaczenia. Więc mam wątpliwości co do jej przeczytania przez Pana.

>Byłem pod dużym wrażeniem. Nie tylko erudycji ale przede wszystkim pasji. Pan Dawkins jest zapewne starszy ode mnie a ma kilka razy więcej POWER-u. I w dodatku nie
>wierzy w Boga. Zaiste godne podziwu.
>Naprawdę byłem i chyba nadal jestem pod wielkim wrażeniem.
Tak, te zdania, to bardzo merytoryczna krytyka.

>I na stronie 17 znalazłem następujące zdanie: Założony przeze mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeżeli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się ateistą;
>Przecierałem oczy, ze zdumienia. Nie mogłem uwierzyć, że tak inteligentny człowiek,
>rozumny, zdawałoby się krytyczny - także wobec siebie - wyraził przekonanie, że wszyscy wierzący "przeczytawszy jego książkę od deski do deski" staną się ateistami.
Ja nawet nie przecieram oczu, to permanentnie stosowany obrzydliwy chwyt erystyczny stosowany przez fideistów. Manipulowanie czyimś tekstem. Zaraz dalej Dawkins pisze: Oczywiście zdaję sobie sprawę, że do zatwardziałych teistów nie przemówią żadne argumenty....... itd.

>Nieprawdopodobne jak jedno zdanie może zdradzić człowieka, pokazać kim jest. W tym właśnie momencie pomyślałem sobie, że te pozostałe 400 stron argumentów, racji, dowodów są bez sensu, bo napisał je ktoś kto jednocześnie wierzy, że ...
Nieprawdopodobne jak ordynarne manipulowanie czyimś tekstem może zdradzić intencje człowieka.

>Kilka linijek niżej natknąłem się na jeszcze jedno zdanie, które kompletnie zwaliło mnie z nóg - jako osobę, która zawodowo zajmuje się wpływaniem na innych, przekonywaniem do swoich racji. Przy tym pierwszym zdaniu mogłem sobie pomyśleć: No tak, woda sodowa człowiekowi uderzyła do głowy.
>Dopadła go naturalna w takich sytuacjach megalomania.
>W tym jednak rzecz, że tutaj chyba chodzi nie tylko o megalomanię. Bowiem, kilka linijek niżej pan Dawkins zwyczajnie obraża tych, których rzekomo ma nadzieję "przekabacić" na swoją stronę: Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w istocie właściwe myślenie w ogóle;
>Pomijam elementarny błąd polegający na tym, że nigdy - pod żadnym pozorem - nie można obrazić osoby, którą chce się przekonać do swoich racji. Być może pan Dawkins nie zna tej elementarnej zasady sztuki perswazji, chociaż chyba każdy z nas to wyczuwa - tak intuicyjnie.
Na podstawie mojej lektury "Boga urojonego" wiem, że Dawkins jest całkowicie przekonanym o ogromnej grupie ludzi, której nie można przekonać żadnymi argumentami.

"Nas nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne".
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

>Skoro nie myślą to nie zrozumieją 400 stron argumentów?
>Czyż nie tak? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę?
Nie, nie myli Pan się wcale. Sam Pan nam to tu wykazał, że nic Pan nie zrozumiał z "Boga urojonego" i z jego przesłania, to książka dla otwartych umysłów, choć wcale nie koniecznie ateistów.

Miłego dnia.

@@@
.
>
05-03-2011 17:43 
 Ocena-2 na 2
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Ja nawet nie przecieram oczu, to permanentnie stosowany obrzydliwy chwyt erystyczny stosowany przez fideistów. Manipulowanie czyimś tekstem. Zaraz dalej Dawkins pisze: Oczywiście zdaję sobie sprawę, że do zatwardziałych teistów nie przemówią żadne argumenty....... itd.
>>Nieprawdopodobne jak jedno zdanie może zdradzić człowieka, pokazać kim jest. W tym właśnie momencie pomyślałem sobie, że te pozostałe 400 stron argumentów, racji, dowodów są bez sensu, bo napisał je ktoś kto jednocześnie wierzy, że ...
>Nieprawdopodobne jak ordynarne manipulowanie czyimś tekstem może zdradzić intencje człowieka.

i pan Dawkins pisze dalej: "Wszakże ufam, że i wśród wierzących nie brak jednostek o otwartych umysłach - których indoktrynacja była nieco mniej perfidna, do których nie trafiła, czy wreszcie tych, którzy byli na tyle inteligentni, by ją przejrzeć. Takim ludziom, wolnym w głębi ducha, potrzeba zwykle tylko nieco zachęty, by porzucić religijny nałóg."

A więc pan Dawkins uznaje, że są dwa rodzaje ludzi wierzących:
1) ZATWARDZIALI TEISCI i ci
2) których idoktrynacja była mniej perfidna,
czyli - którzy myślą niewłaściwie (2) a właściwie to nie myślą wcale (1)?

A więc pan Dawkins nadal chce przekonać 99% wierzących (bo tych zatwardziałych jest pewnie mniej niż 1%), a w praktyce wszystkich, bo kto się przyzna, że jest zatwardziałym teistą? chyba nikt

Czy gdyby ktoś do państwa się zwrócił w formie: JEST PAN ZATWARDZIAŁYM ATEISTĄ a w najlepszym przypadku osóbą, która niewłaściwie pojmuje a właściwie nie pojmuje wcale, to czy ktokolwiek z państwa chciał wysłuchać co ma państwu do powiedzienia taka osoba?
Chyba nie, a raczej powinienem napisać OCZYWIśCIE ,że nie.

Czy państwo nie widzą, że Dawkins kompletnie nie rozumie tej drugiej strony? A jeżeli się kompletnie nie rozumie punktu widzenia drugiej osoby, to nie ma możliwości przekonania tej osoby do swojego punktu widzenia, do swoich racji. To takie przedszkole perswazyjne.
05-03-2011 18:27 
 Ocena 3 na 3
Amol (692 punktów)
>Czy państwo nie widzą, że Dawkins kompletnie nie rozumie tej drugiej strony? A jeżeli się kompletnie nie rozumie punktu widzenia drugiej osoby, to nie ma możliwości przekonania tej osoby do swojego punktu widzenia, do swoich racji. To takie przedszkole perswazyjne.

Dawkins nie jest Bogiem. Dawkins nie napisał Biblii. Dawkins nie jest komputerem. Dawkins nie jest wieszczem ateistów.

Mogę się nie zgadzać, w wielu kwestiach z Dawkinsem. To nie jest wyrocznia, czy guru ateistów.

Szanuje religie i ludzi wierzących. Żądam tylko równego traktowania, alternatywnego systemu nauczania w szkołach (religia i etyka). Renegocjacji konkordatu. Realnego rozdziału państwa od Kościoła. Zaprzestania indoktrynacji religijnej, oraz wywyższania chrześcijańskiej teologii nad innymi systemami teologicznymi, czy filozoficznymi.

Żyjemy w kraju, w którym kapłani potrafią sugerować na kogo wierny ma głosować. Wywierają wpływ na rząd, dostają pensje z budżetu państwa (z kieszeni ateistów, też), zawłaszczają grunty za bezcen i sprzedają za miliony. Szkoda mi już kolejny raz wymieniać.

Ja tylko chcę tego, co mi się należy. Nie więcej nie mniej.
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
>Ja tylko chcę tego, co mi się należy. Nie więcej nie mniej.

Ja proszę pana w 100% się z panem zgadzam. Nie raczej a na pewno. Nie w wyborze światopoglądu oczywiście.
05-03-2011 19:04 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52276 punktów)

>A więc pan Dawkins uznaje, że są dwa rodzaje ludzi wierzących:
>1) ZATWARDZIALI TEISCI i ci
>2) których idoktrynacja była mniej perfidna, czyli - którzy myślą niewłaściwie (2) a właściwie to nie myślą wcale (1)?
Proszę o cytat, gdzie Dawkins napisał, że są dwa rodzaje teistów. To tylko Pańska spekulacja.

>A więc pan Dawkins nadal chce przekonać 99% wierzących (bo tych zatwardziałych jest pewnie mniej niż 1%), a w praktyce wszystkich, bo kto się przyzna, że jest zatwardziałym teistą? chyba nikt
Gdzie Dawkins napisał o procentach. Dokładnie tak, bardzo niewiele osób przyzna się do braku otwartości na logiczne argumenty - tylko to, wcale nie świadczy o ilości takich osób. Uważam, że znakomita większość społeczeństwa jest zamknięta na argumenty światopoglądowe. Jaka większość? Nie wiem.

>Czy gdyby ktoś do państwa się zwrócił w formie: JEST PAN ZATWARDZIAŁYM ATEISTĄ a w najlepszym przypadku osobą, która niewłaściwie pojmuje a właściwie nie pojmuje wcale, to czy ktokolwiek z państwa chciał wysłuchać co ma państwu do powiedzenia taka osoba?
Pierwsze, choć nie jest to o mnie prawdą - jestem naturalistą ontologicznym, a nie ateistą - przyjąłbym jako komplement. Drugie, zawsze - dopóki nie jest to ewidentnym bełkotem - staram się życzliwie wysłuchać merytoryczne argumenty interlokutora.

>Chyba nie, a raczej powinienem napisać OCZYWIśCIE ,że nie.
Właśnie, to stwierdzenie jest zamykającym dyskusję.

>Czy państwo nie widzą, że Dawkins kompletnie nie rozumie tej drugiej strony? A jeżeli się kompletnie nie rozumie punktu widzenia drugiej osoby, to nie ma możliwości przekonania tej osoby do swojego punktu widzenia, do swoich racji.
Dawkins skutecznie zajmował się biologią ewolucyjną. Powiedział bym nawet - filozofią biologii. Ja starałem się przez większość mojego życia zrozumieć punkt widzenia "drugiej strony" i doskonale wiem, że nie ma najmniejszych szans przekonania fideistów do racjonalnych racji. Gdy Pan jednak przeczyta Dawkinsa, to zobaczy Pan, że on sporo o takich przypadkach, "nie do przekonania", pisze.

>To takie przedszkole perswazyjne.
Żłobkiem perswazyjnym jest to, że istnieje ogromna ilość osób całkowicie "nie do przekonania". Ich umysły są ciasno zamknięte.

"Bóg urojony" nie był dla nich przeznaczony!

@@@
.
06-03-2011 11:48 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>... a w praktyce wszystkich, bo kto się przyzna, że jest zatwardziałym teistą? chyba nikt...

Chyba większość! Mało jest ludzi którzy mówią: "prawdopodobnie Bóg istnieje", miliardy mówią: "Bóg istnieje"
i.czaplicka (5782 punktów)
Proszę podać dokładnie, w którym miejscu Dawkins tak napisał. Bo to trzeba sprawdzić w angielskim wydaniu. Co prawda mój egzemplarz jest teraz w Polsce, i to jeszcze nie wiem, czy u mnie w domu, czy u siostry, ale to zrobię. Najwyżej zajmie to trochę czasu. Bo ja sobie czegoś takiego nie przypominam.
Klapaucjusz (3379 punktów)
>Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę?
Myli się Pan w wielu sprawach.

Mało jest ateistów którzy stali się ateistami tylko z powodu tego co mówi Dawkins.
Jeszcze mniej ateistów wierzy w każde słowo które pada z ust Dawkinsa.
Jest zaś o wiele więcej ateistów którzy doszli do swojego światopoglądu bez pomocy Dawkinsa.

Nie da się zaś ukryć że teoria ewolucji w której Dawkins jest ekspertem jest równocześnie bardzo mocnym argumentem za odrzuceniem wszelkich wierzeń religijnych. Nie ma więc co się dziwić że właśnie Dawkins jako naukowiec ateista atakuje wszelkie religie. Nadaje się do tego idealnie.
Nie powinno też dziwić że jest z tego powodu atakowany przez religiantów, bo siła jego argumentów jest tak wielka że bardzo trudno jest z nimi merytorycznie dyskutować.
To jest swego rodzaju ciekawostką że nie ma praktycznie merytorycznych dyskusji odnoszących się do "Boga urojonego", a ataki ograniczają się jedynie do wytykania niechęci Dawkinsa do religii. Dodatkowo wszystkich religiantów doprowadza do wściekłości to że Dawkins odważył się namawiać ludzi do odchodzenia od religii.
Najśmieszniejsze zaś w tym wszystkim jest to że takie reakcje pomagają tylko Dawkinsowi w celu jaki sobie obrał, bo ci wściekli religianci odstraszają tylko ludzi religijnych.

Poziom edukacji się podnosi i trudno się dziwić że większy posłuch mają naukowcy a nie jacyś przebierańcy w śmiesznych sukienkach.

Niech Pan lepiej zajmie się czymś innym, lub zacznie dyskutować z ludźmi mniej rozgarniętymi bo tutaj nie ma Pan szans na to aby kogokolwiek przekonać.
09-03-2011 19:13 
 Ocena 1 na 1
Rafaela (2059 punktów)
>Mało jest ateistów którzy stali się ateistami tylko z powodu tego co mówi Dawkins.
>Jeszcze mniej ateistów wierzy w każde słowo które pada z ust Dawkinsa.
>Jest zaś o wiele więcej ateistów którzy doszli do swojego światopoglądu bez pomocy Dawkinsa.

Do bycia ateistą absolutnie nie jest konieczne słuchanie/czytanie Dawkinsa. Dawkins nie jest wyrocznią, choć bez wątpienia stał się ważną postacią dla wielu ateistów, agnostyków czy wciąż poszukujących.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Nie ma to jak wyrwać dwa zdania z kontekstu doprawić masą solidnej ekwilibrystyki i brnąć w erystyczny burdel. Dla mnie oczywiste jest że to drugie zdanie nie neguje u osób religijnych możliwości percepcji. Logika zdumiewająco prosta: jesteś religijny i jak przeczytasz i zrozumiesz to będziesz ateistą, w przeciwnym wypadku nie będziesz myślał właściwie. Zgodnie z zasadami korespondencyjnej logiki.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
06-03-2011 12:05
 Ocena 17 na 17
Fizyk (17637 punktów)
> I na stronie 17 znalazłem następujące zdanie: "Założony przeze mnie cel tej książki zostanie
> osiągnięty, jeżeli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się
> ateistą" Przecierałem oczy, ze zdumienia. Nie mogłem uwierzyć, że tak inteligentny człowiek,
> rozumny, zdawałoby się krytyczny - także wobec siebie - wyraził przekonanie, że wszyscy wierzący
> "przeczytawszy jego książkę od deski do deski" staną się ateistami.
> [...] Dopadła go naturalna w takich sytuacjach megalomania.
> W tym jednak rzecz, że tutaj chyba chodzi nie tylko o megalomanię. Bowiem, kilka linijek niżej pan
> Dawkins zwyczajnie obraża tych, których rzekomo ma nadzieję "przekabacić" na swoją stronę:
> "Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w
> istocie właściwe myślenie w ogóle”.

Początkowo myślałem, że po prostu nie zrozumiałeś co Dawkins napisał. Jednak po zajrzeniu do oryginału wydaje mi się to mało prawdopodobne. Raczej celowo wyrywasz urywki zdań z kontekstu i celowo przeinaczasz ich sens.

Po pierwsze, wypowiedzi te wystąpują w odwrotnej kolejności i nie dzieli je kilka linijek, ale kilka stron. Oto pierwsza wypowiedź (tzn. cytowana przez Ciebie jako druga) w kontekście całego akapitu (pochyliłem wyrwane przez Ciebie słowa):
Cytat:
My fourth consciousness-raiser is atheist pride. Being an atheist is nothing to be apologetic about. On the contrary, it is something to be proud of, standing tall to face the far horizon, for atheism nearly always indicates a healthy independence of mind and, indeed, a healthy mind. There are many people who know, in their heart of hearts, that they are atheists, but dare not admit it to their families or even, in some cases, to themselves. Partly, this is because the very word 'atheist' has been assiduously, built up as a terrible and frightening label. Chapter 9 quotes the comedian Julia Sweeney's tragi-comic story of her parents' discovery, through reading a newspaper, that she had become an atheist. Not believing in God they could just about take, but an atheist! An ATHEIST? (The mother's voice rose to a scream.)

A więc po drugie, nie ma tu "myślenia w ogóle" lecz "zdrowe myślenie", co jest zgodne z tezą Dawkinsa, że wiara w Boga zatruwa umysł.

Ponadto, po trzecie, wypowiedź ta nie tyle dotyczy myślenia co samego ateizmu - ateizmu, którego nie należy się wstydzić, bo ateizm, wbrew usilnej propagandzie fideistów, jest zdrowym spojrzeniem na świat.

Po czwarte, druga wypowiedź (tzn. cytowana przez Ciebie jako piewsza) inną ma wymowę w kontekście całego akapitu:
Cytat:
If this book works as I intend, religious readers who open it will be atheists when they put it down. What presumptuous optimism! Of course, dyed-in-the-wool faith-heads are immune to argument, their resistance built up over years of childhood indoctrination using methods that took centuries to mature (whether by evolution or design). Among the more effective immunological devices is a dire warning to avoid even opening a book like this, which is surely a work of Satan. But I believe there are plenty of open-minded people out there: people whose childhood indoctrination was not too insidious, or for other reasons didn't 'take', or whose native intelligence is strong enough to overcome it. Such free spirits should need only a little encouragement to break free of the vice of religion altogether. At very least, I hope that nobody who reads this book will be able to say, 'I didn't know I could.'

A więc po piąte, opuściłeś słowo "if", co zasadniczo zmienia sens tego zdania na tryb przypuszczający.

Po szóste, jeżeli przeczytasz cały akapit, to staje się jasne, że nawet ten tryb przypuszczający jest tylko retoryczną hipotezą. Dawkins wcale nie spodziewa się, że jak to piszesz "wszyscy wierzący przeczytawszy jego książkę od deski do deski staną się ateistami". Dawkins ma skromniejszy cel: mówi każdemu fideiście, że z kleszczy religii (lub ze wstydu religii - prawdopodobnie autor celowo używa dwuznaczności tego słowa) można się wyzwolić i ma nadzieję, że nikt kto przeczyta tę książkę nie będzie mógł powiedzieć, że o tym nie wiedział.

Po siódme, te dwie wypowiedzi, które cytujesz, nie są ze sobą sprzeczne ale zgodne. Zgodnie twierdzą, że ateizm pozwala na racjonalne, niezafałszowane wiarą spojrzenie na świat.

A po ósme, jeżeli w swojej książce też używasz argumentacji takiej jak powyżej, to nie jest ona warta papieru, na którym jest wydrukowana.
06-03-2011 14:12 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dobrze by było Fizyku, aby tego typu recencja trafiła do gazet, skoro książka pojawia się w sprzedaży. Pytanie tylko, jak bardzo jest to trudne w katolickim państwie.
maruda (5550 punktów)
   Kiepska prowokacja, żeby dzieciaki z tej piaskownicy poleciały za kimś wystarczy krzyknąć: "A Dawkins pochodzi od małpy", nie potrzeba nawet czytać książki. Czytanie jest pierwszym krokiem do zrozumienia. Od zrozumienia do przekonania to już praktycznie nic nas wtedy nie oddziela i nie chroni. No może poza drobnymi kłamstwami. Więc po co tak ryzykować z czytaniem?
   Została też niestety udowodniona teza że ateiści są fanatykami i nie ustają w swych atakach na największe świętości. Tu gratuluję. Też mam pomysły na trollowanie na forach religijnych, nie robię tego nie z braku chęci, tylko z poczucia przyzwoitości.
Kowalska (14008 punktów)
   Budzę się po weselu, z kacem większym niż wszechświat, i co widzę na dzień zły? Nowy wątek o nieocenionym Dawkinsie. Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Naprawdę. Nie mogło mnie spotkać nic lepszego.

Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
06-03-2011 17:50 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Bardzo Wam wszystkim dziękuję.
A jak ktoś ani razu nie napisał "Downkiss"?
06-03-2011 18:02 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
"Downkiss"?

   Nie znam nazwiska. Ale męczcie mnie już śmiało. Ferst (jak to się po angielsku mawia) piwo na kaca otwarte.


Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
mayolina (2278 punktów)
miało być do autora obecnego wątku, ale gdzieś mi się coś zacięło. Nie jestem pewna czy w komputerze czy w głowie ;-D

w świetle tego co podlinkował Fizyk mogę jedynie skonstatować iż twoja wypowiedź nie odbiega od poziomu przeciętnego dyskursu z teistamiW dowiedzeniu prawdy jedynej i absolutniej, wszystkie chwyty są dozwolone: data mining jak najbardziej, naciąganie faktów też. Jeśli na tym polega wyższa szkoła sztuki perswazji to bardzo się cieszę iż Dawkins nie wyszedł poza przedszkole , które mu zarzucałeś.

Na pocieszenie: nie jeden próbował stworzyć książkę która w równie elokwentnie próbowałaby dojść do poziomu argumentów Boga Urojonego. Jak na razie bez widocznego skutku.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Czyż nie tak? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę?
Ja bym proponowała nie snuć własnych dywagacji na temat Pana Dawkinsa tylko merytorycznie ustosunkować się do jego książki i punkt po punkcie zbić jego argumenty. Gdzie i pod jaką postacią zamieszkuje Pan Bóg? To pierwsze moje pytanie. Jaki jest obecnie status ludzi zmarłych i ,rzekomo, oczekujących na zmartwychwstanie? Gdzie przebywają? W jakiej postaci, skoro nie byli duchami, a ludźmi? Co z tzw. grzechem pierworodnym, skoro Pan ,jako biolog powinien uznawać fakt ewolucji!? I co Pan w ogóle , za przeproszeniem, pieprzy?

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
Ania... (14138 punktów)
>I na stronie 17 znalazłem następujące zdanie: "Założony przeze mnie cel tej książki zostanie
>osiągnięty, jeżeli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się
>ateistą"

Przedstawiamy nasz punkt widzenia i robimy to chyba z zasady po to, aby kogoś przekonać do naszego spojrzenia na sprawę. Jeśli nie po to, to po co?
Dlatego nie rozumiem oburzenia.
Piszę artykuł. Jeśli napiszę go wystarczająco dobrze, to przekonam czytającego do mojej tezy. To działa tak samo. Muszę posłużyć się odpowiednimi argumentami, w dodatku nie wyssanymi z palca, ale opartymi na rzeczywistości. Tyle.

> Bowiem, kilka linijek niżej pan
>Dawkins zwyczajnie obraża tych, których rzekomo ma nadzieję "przekabacić" na swoją stronę:
>"Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w
>istocie właściwe myślenie w ogóle"
A nie jest tak? Cała książka to staranne wyjaśnienie, dlaczego i w których punktach osoby wierzące muszą odejść od racjonalnego myślenia.
Przykład, który ja osobiście lubię najbardziej:
jak osoba wierząca może myśleć, że bóg spełni jej modlitwę o zdany egzamin, podczas gdy tego samego dnia nie spełni modlitwy tysiąca osób umierających z głodu lub pragnienia?
Jeśli wierzymy w siłę modlitwy, to coś z naszym myśleniem jest nie tak. Ale przykłady można mnożyć - dlatego książka też jest dość gruba
>Czyż nie tak? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę?
Mam nadzieję, że przekonałam Cię do mojego punktu widzenia.
Artur@R (7115 punktów)
>Ja bym proponowała nie snuć własnych dywagacji na temat Pana Dawkinsa tylko merytorycznie ustosunkować się do jego książki i punkt po punkcie zbić jego argumenty. Gdzie i pod jaką postacią zamieszkuje Pan Bóg? To pierwsze moje pytanie. Jaki jest obecnie status ludzi zmarłych i ,rzekomo, oczekujących na zmartwychwstanie? Gdzie przebywają? W jakiej postaci, skoro nie byli duchami, a ludźmi? Co z tzw. grzechem pierworodnym, skoro Pan ,jako biolog powinien uznawać fakt ewolucji!? I co Pan w ogóle , za przeproszeniem, pieprzy?

...a ja bym jeszcze dodał troche ..soli - Panie Marku bądź Pan człowiekiem a nie rzepem...proszę się nie czepiać
A jeśli lubi Pan różance, paciorki lub mantry to trzeba ciągle sobie powtarzać....argumenty...argumanty...argumenty...( bez mantry też trzeba sobie to często powtarzać !!! )

ivere est cogitare
= "...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
lipschitz (1674 punktów)
Mając silne argumenty można pozwolić sobie na dużo więcej niż w przypadku przeciętnej oferty. Jeśli na przykład zyski z lokat wynoszą 15%, kiedy w innych bankach tylko 5%, możesz wtedy śmiało powiedzieć, że jestem głupi oszczędzając w innym miejscu. Jako twórca zapalniczki w świecie zapałek nie muszę się cackać z potencjalnymi klientami, bez obaw mógłbym wykorzystać tę znaną reklamę "Nie dla idiotów", która swoją drogą przeczy tezie, iż pod żadnym pozorem nie można obrazić osoby, którą chce się przekonać do swoich racji.
Ale kiedy oferta jest przeciętna, kiedy istnieje dla niej wiele alternatyw, sztuka obchodzenia się z jajkiem przydaje się.

Co więcej, jeśli coś jest rzeczywiście ponadprzeciętne, złym pomysłem będzie delikatna promocja, odbiorca może nie zauważyć zalet i przejdzie wobec niej obojętnie. Pewnie wiele świetnych pomysłów upadło, gdyż ich twórcy zachowywali się tak, jakby mieli przeciętny produkt lub słabe argumenty albo powierzyli promocję firmie, która nigdy nie promowała czegoś tak wyjątkowego.

Myślę, że Dawkins może pozwolić sobie na bardzo wiele i myślę, że wielu przed nim nie wykorzystało szansy, gdyż albo zabrakło im odwagi, albo uważali podobnie jak autor wątku, że trzeba być grzecznym wobec odbiorcy. Chociaż... widzę tu niekonsekwencję. W innym miejscu autor wyraża przekonanie, że emocje i strach są najsilniejszymi czynnikami, które mogą przekonywać i tym razem dowodzi, że książka Dawkinsa jest niejako przeintelektualizowana, niezdolna wywołać emocje. Więc już nie wiem o co chodzi, raz bulwersuje, innym razem jest nijaka emocjonalnie, a może chodzi tylko o to, że na daną chwilę każda argumentacja jest dobra. Może istnieje jakaś reguła w sztuce manipulacji, która mówi o krótkiej pamięci odbiorcy i dzięki temu możliwości używania sprzecznych wzajemnie argumentów, oczywiście pod warunkiem odpowiedniej, czasowej przerwy? Tutaj raczej nie zadziała.

W każdym bądź razie siła książki Dawkinsa polega właśnie na tym, że wywołuje emocje i jest zarazem pełna konkretnych treści, którym ciężko stawić czoła. Dlatego zapewne krytykanci rzadko nawiązują do argumentacji przedstawionej w książce i więcej filozofują na temat swoich mniej lub bardziej urażonych uczuć. Ale przynajmniej przeżywają emocje
09-03-2011 21:31 
 0 na 2
marek lipski (19 punktów)
(zablokowany)
"religious readers who open it will be atheists when they put it down"

Dobre, super dobre. Nawet Jezus nie próbował przekonywać do swoich poglądów "uczonych w Piśmie", bo był na tyle rozsądny i świadomy, że takie przekonywanie ludzi, którzy mają zbyt wiele do stracenia jest z góry narażone na porażkę. Co więcej tenże Jezus, nawet jak go ktoś uzna za "rzekomego syna Bożego" nie przekonywał słowem pisanym a mówionym.

Zastanawiam się czy był jeszcze kiedykolwiek w historii człowiek, który wierzył, że słowo "przez siebie napisane" może zrewolucjonizować czyjekolwiek życie, nie wspominając o zamiarze zrewolucjonizowania życia każdego kto przeczyta. Czy ktoś z państwa zna przykład większego BUFONA- AUTORA KSIĄZKI?
09-03-2011 22:41 
 Ocena 4 na 4
Kojut (2120 punktów)
>Zastanawiam się czy był jeszcze kiedykolwiek w historii człowiek, który wierzył, że słowo "przez siebie napisane" może zrewolucjonizować czyjekolwiek życie, nie wspominając o zamiarze zrewolucjonizowania życia każdego kto przeczyta. Czy ktoś z państwa zna przykład większego BUFONA- AUTORA KSIĄZKI?
Tak! Marek Lipski się nazywa. Wchodzi taki z buciorami pomiędzy ludzi obytych ze światem, nie czujących strachu przed wróżkami, strzygmi, bogami, golemami, mającymi oczy i umysły szeroko otwarte i próbuje swoje "piepszoty" sprzedawać jako prawdę objawioną. Poza tym pan Marek Lipski jest osobą, która nie potrafi zmierzyć się z argumentami i jedyną jego bronią jest atak ad personam.
Ps. Za brak znaków polskich przepraszam- pisze z tel. Jak wrócę do domu to wy-edytuję.
Pozdrawiam
10-03-2011 06:52 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Nawet Jezus nie próbował przekonywać do swoich poglądów "uczonych w Piśmie", bo był na tyle rozsądny i świadomy, że takie przekonywanie ludzi, którzy mają zbyt wiele do stracenia jest z góry narażone na porażkę.
Treść zbioru baśni dowodem na baśni owych prawdziwość?
Możesz sobie idoli dobierać do woli, ale spróbuj pojąć, że Biblia nie wytrzymuje krytyki jako dzieło rozumne. Gdyby było inaczej nie musiałbyś tak histerycznie reagować, bo byłbyś wyposażony w argumenty przez tysiąclecia zebrane. A nie są zebrane. Odsyłałem Cię już po pomoc do współwiernych, uczonych, do Boga samego - nie pójdziesz, bo wiesz, że przyniesiesz tylko bezrozumny bełkot. Wiesz, ale Twoja wiara każe Ci iść w zaparte.
I potem masz pretensje, że ktoś z Ciebie chce niby zrobić głupka! A przecież sam sobie wystawiasz najgorsze świadectwo nieumiejętnością argumentacji.

>Co więcej tenże Jezus, nawet jak go ktoś uzna za "rzekomego syna Bożego" nie przekonywał słowem pisanym a mówionym.
To po ki diabeł zostało to później zapisane? Twój nierozgarnięty Bóg znowu się rozmyślił i postanowił dokonać zmiany w doskonałym dziele swoim?

>Zastanawiam się czy był jeszcze kiedykolwiek w historii człowiek, który wierzył, że słowo "przez siebie napisane" może zrewolucjonizować czyjekolwiek życie, nie wspominając o zamiarze zrewolucjonizowania życia każdego kto przeczyta. Czy ktoś z państwa zna przykład większego BUFONA- AUTORA KSIĄZKI?
Aha! Czyli wszystko jak woda po kaczce! Dawkins Cię boli i koniec?!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-03-2011 15:20 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Aha! Czyli wszystko jak woda po kaczce! Dawkins Cię boli i koniec?!

Dziwisz się? Podejrzewam, że Dawkins nie musi swoich książek własnym sumptem wydawać, a i czytelników jakoś szczegolnie mu naganiać nie trzeba
10-03-2011 14:23 
 Ocena 2 na 2
lipschitz (1674 punktów)
Nawet jeśli ktoś ma problemy z czytaniem lub zrozumieniem tego, co czyta, to debat publicznych i różnego rodzaju wystąpień Dawkinsa jest sporo, można je szybko znaleźć w internecie.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365