 |
Etyka czy może jednak nie? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-03-2011 21:51 | Kowu (39 punktów) | Etyka czy może jednak nie?
8 na 8 | Witam wszystkich! Sądzę że ten dział będzie najlepszy na pierwszy post. Zastanawiam się od pewnego czasu o sprawie wymienionej w nazwie tematu. Pochodzę z rodziny określonej często jako "wierzącej niepraktykującej" z KrK, nie zmuszała mnie do jakichkolwiek praktyk religijnych i chwała im za to. Ot, tyle co opłatek na święta i jakaś pisanka na Wielkanoc. Mimo to gdzieś jeszcze jakieś 5 lat temu żyłem tak jak mnie nauczano na lekcjach religii. Do czasu. Do głowy zaczęły mi przychodzi co raz to różne pytania: skoro Bóg stworzył świat, kto stworzył Boga? Pochodzimy od małpy, czy zostaliśmy stworzeni na wzór Boga? Dlaczego moja "jakość" wiary jest oceniana w szkole? Dlaczego Państwo polskie rzuca grubą kasę na Kościół? itp. Mój cały światopogląd został zachwiany.
Dziś, siedemnaście wiosen na karku, skończyłem gimnazjum i trafiłem do pierwszej szkoły która z góry dała możliwość wyboru pomiędzy religią a etyką, jednakże rodzic przy wywiadówce wybrał religie bez uzgodnienia. Okej jakoś to przetrawię, nauczyciel jest w miarę "normalny", nie wymagający, lecz jedyne co mnie trzyma to ocena wliczająca się do średniej, według mnie bezsens. Kończę tą klasę i od przyszłego roku zapisuję się na etykę, nie wiem czy jest możliwość tak z dnia na dzień się przenieść, jednak o moich zamiarach rodzice mówią tj. masz dobrze, daj sobie spokój. Chodzi o to że na etyce trzeba się uczyć? Śmieszny argument, skoro mam takie prawo chcę z niego skorzystać.
Chociaż... w co w takim razie wierzyć? Tak się kiedyś zastanawiałem, czemu nie ma takiej wiary która by była siłą napędową do życia na tym świecie, takiej dzięki której aż chce się żyć, wykorzystać życie na tej planecie na maxa, a nie umartwiać co będzie bo śmierci? Tak nawiasem do śmierci nawiązując, czy ma jakikolwiek sens życie wieczne? Nie byłoby to nużące, życie?
Peace Kowu | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
>Chociaż... w co w takim razie wierzyć?
>śmierci nawiązując, czy ma jakikolwiek sens życie wieczne? Nie byłoby to nużące, życie?
W pasję która daję zarobić. I lecisz przez życie.
Życie jest tu. Poćwicz na ziemi bycie szczęśliwym.
|
|
| kogut59 (3090 punktów) | > na etyce trzeba się uczyć? Śmieszny argument, skoro mam takie prawo chcę z niego skorzystać.> Chociaż... w co w takim razie wierzyć? Tak się kiedyś zastanawiałem, czemu nie ma takiej wiary> która by była siłą napędową do życia na tym świecie, takiej dzięki której aż chce się żyć,Wiara jest archaizmem, który był przez wieki potrzebny do wytłumaczenia np. fizyki, chemii, matematyki czy biologii  Czy chodzący ludzie do szkoły dzisiaj potrzebują wiary ? Dlaczego rodzice wysyłają Ciebie do szkoły się nie uczyć? Paranoja ! Siłą napędową od milionów lat jest nasz instynkt, który podarowała nam natura  Po śmierci jesteś masą pierwiastków potrzebną innym do dalszego życia niestety
|
|
 | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > Wiara jest archaizmem który był przez wieki potrzebna do wytłumaczenia np. fizyki, chemii, matematyki czy biologi  A ja tam uważam, że człowiek nigdy nie miał specjalnej ochhoty wyjaśniania rozmaitych rzeczy. Spójrz teraz na całe te ciemne masy - mogą znaleźć odpowiedzi, a nie chcą nawet zadawać pytań. Starczy, że coś jest oklepane - prąd? A co to takiego ten prąd? Niby może zabić, ale ludzie w czterech literach to mają, nic ich to nie obchodzi. Religia powstała po to, żeby nierób mógł dostać za darmo tłustego kurczaka - tak wygląda religia teraz, tak też musiała wyglądać kiedyś.
|
|
3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Tak się kiedyś zastanawiałem, czemu nie ma takiej wiary> która by była siłą napędową do życia na tym świecie, takiej dzięki której aż chce się żyć,> wykorzystać życie na tej planecie na maxa, a nie umartwiać co będzie bo śmierci? Jak widać im religia starsza tym lepsza  Ale wymyślono parę fajnych tworów obecnie, które są całkiem pozytywne. Wymyślono też inspirujące filozofie. I ja osobiście nie zachęcam do filozofii wschodu (bo warto znać), ale myśl europejska też wiele daje (szczególnie ta współczesna). > Dziś, siedemnaście wiosen na karku, skończyłem gimnazjum i trafiłem do pierwszej szkoły która z góry dała możliwość wyboru pomiędzy religią a etyką, jednakże rodzic przy wywiadówce wybrał religie bez uzgodnienia.Jak już pisałem na tym forum zgodnie z odpowiednimi rezolucjami i prawami człowieka od 16 roku życia masz prawo decydować na co chcesz uczęszczać. To prawo, jak już się spierałem z innymi użytkownikami, przerabiałem na własnej skórze i wiem, że nie wygląda wcale tak różowo. Moja szkoła (jedna z większych w Polsce) miała zdrowe podejście, tj. zachęcali by osoby, które nie chcą chodzić się zapisywały zamiast na etykę (z praktycznych powodów - im więcej chętnych tym łatwiej o kasę i dogodne godziny etyki). Już w pierwszej liceum dostaliśmy kartki do podpisu dla nas. Jednak podpis rodzica musiał być, dlaczego? Zgodnie z prawem od 16 roku życia ma się prawo decydować o własnej przynależności. Jest to związane z tym, że wybieramy wtedy sobie szkołę, chodzi o to żeby rodzice np. nie mogli nam kazać iść do zawodówki, zamiast do liceum, czy na odwrót. W praktyce jednak nawet kiedy składamy papiery musimy mieć podpis rodzica. Jest to skomplikowane bo mimo, że możemy podejmować własne decyzje muszą być one zaakceptowane przez naszych prawnych opiekunów. Nie słyszałem żeby działało to tak jak w Australii, że jak rodzic się nie zgadza na rozpalenie ogniska w pokoju, to pozywamy rodziców, oni opłacają nam adwokata, przegrywają proces i jeszcze za niego płacą. Czyli jednak trzeba umieć rozmawiać z rodzicami. Mogą w tym pomóc nauczyciele w szkole. Nauczyciel etyki, czy wychowawca, który może być mediatorem między Tobą, a rodzicami. Przeniesienie się w trakcie semestru nie powinno być problemem. > lecz jedyne co mnie trzyma to ocena wliczająca się do średniej, według mnie bezsens.Mhm, ja miałem w liceum religię z zakonnikiem, który był człowiekiem obytym w świecie i wykształconym (znał dość egzotyczne języki). Jezuitą oczywiście. Ucięliśmy parę kulturalnych rozmów na poziomie, na pierwszych zajęciach szczerze mu powiedziałem, że przybyłem zachęcony sensowną godziną i tym, że niby wg. kurii uczymy się tu o religii i będzie oceniana wiedza na temat teologii katolickiej. Poważnie nie żałuję że chodziłem na te lekcje bo były bardzo ciekawe. Miałem na nich większą frekwencję niż na matmie i fizyce. Miał bardzo akademickie podejście i świetnie znał się na prawie kanonicznym. Mnie naprawdę ciekawią takie rzeczy i gdybym mógł chodzić na podobne lekcje np. do jakiegoś rabina to bym nawet w sobotę rano zapindalał. Na pewno ciekawsze to było od etyki, na której nieudolnie próbowano wtaczać jakąś filozofię, co mnie osobiście nudziło, gdyż i tak zdawałem z filozofii maturę. W sumie ów nauczyciel dał mi celujący na koniec za wiedzę, mimo że byłem jawnym niewierzącym, a wbrew zaleceniom nie premiował takimi ocenami za ministranturę czy podobną aktywność. Ale nie wszyscy mogą mieć taką religię. Więc jeśli cię nie kręci zgłębianie zawiłości doktryny katolickiej i nie masz być fair oceniony to polecam gorąco zawalczyć o przeniesienie na etykę. Na pewno więcej z tego wyniesiesz. Tylko postaraj się o odrobinę dyplomacji i wykaż się dojrzałością. Mimo że masz do tego pełne prawo, to nie jest to najefektowniejszy argument, bo prowadzi do zwykłej pyskówki. Naprawdę spróbuj porozmawiać o tym z wychowawcą/nauczycielem etyki bo jeśli takie osoby porozmawiają z rodzicami np. na wywiadówce to może wiele pomóc. Zresztą jak widać Twoi rodzice po prostu nie chcą się wychylać, bo akceptują Twoje poglądy. Jeśli szkoła by ładnie wyjaśniła, że nie ma w tym nic złego i może nawet lepiej, to to poprą. Ba, nawet może ci się uda katechetę w to wciągnąć. Znam nie jednego, który przekonywał rodziców żeby nie posyłali niewierzącego na religię bo to nie ma sensu, tylko utrudnia naukę. Powodzenia!
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Kowu (39 punktów) |
>Powodzenia!
Dzięki za porady, zastanowię się nad tym. Zacznę chyba od nauczyciela od etyki, muszę dowiedzieć się jak sprawa przeniesienia wyglądałaby w mojej szkole. Napisze o tym wkrótce.
Peace
|
|
 | | maruda (5550 punktów) | >Jak już pisałem na tym forum zgodnie z odpowiednimi rezolucjami i prawami człowieka od 16 roku życia masz prawo decydować na co chcesz uczęszczać. To prawo, jak już się spierałem z innymi użytkownikami, przerabiałem na własnej skórze i wiem, że nie wygląda wcale tak różowo. Mogę poprosić odpowiednie paragrafy?
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Cytat:Art. 14.
1. Państwa-Strony będą respektowały prawo dziecka do swobody myśli, sumienia i wyznania.
2. Państwa-Strony będą respektowały prawa i obowiązki rodziców lub, w odpowiednich przypadkach, opiekunów prawnych odnośnie do ukierunkowania dziecka w korzystaniu z jego prawa w sposób zgodny z rozwijającymi się zdolnościami dziecka. Konwencja ONZ o prawach dziecka z 1989 r. W wolnej chwili poszukam paragrafów z polskiego prawa, które jednoznacznie regulują od którego roku itd. Jak właśnie przeczytałem (o czym nie wiedziałem) po 16 roku życia małoletni może już w Polsce decydować o własnym leczeniu. Bez wątpienia jest wiele ciekawostek prawnych w tym stylu jak np. to, że w wieku 16 lat kobieta może już wyjść za mąż. Nie jestem prawnikiem, a o prawach dziecka szczegółowo uczyli mnie na WOSie w gimnazjum.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >przenieść, jednak o moich zamiarach rodzice mówią tj. masz dobrze, daj sobie spokój. Chodzi o to że >na etyce trzeba się uczyć? Śmieszny argument, skoro mam takie prawo chcę z niego skorzystać.
Taka nauka to przyjemność. Bardzo dojrzale do tego podchodzisz, ja w Twoim wieku tkwiłem w religijnym bagnie. Tak trzymaj.
>Chociaż... w co w takim razie wierzyć? Tak się kiedyś zastanawiałem, czemu nie ma takiej wiary >która by była siłą napędową do życia na tym świecie, takiej dzięki której aż chce się żyć, >wykorzystać życie na tej planecie na maxa, a nie umartwiać co będzie bo śmierci?
Można wierzyć w miłość do drugiego człowieka, w ludzką dobroć i szacunek, można wierzyć w fakt, że jesteśmy częścią czegoś o wiele piękniejszego i potężniejszego. Można wierzyć w to wszystko bez odwoływania się do urojonych, nadprzyrodzonych bytów. Czego chcieć więcej? Życia wiecznego? Cóż za zachłanność...
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Nie byłoby to nużące, życie?A dlaczego miało by być? Ja już żyję długo, i gdyby nie ciało, coraz mniej wydolne, to bym chciała żyć wiecznie! Jakbym miała ciało Ruby, tej 17 latki od Berlusconiego, piękne, ponętne i zdrowe. I gdybym te ciało mogła w takim stanie mieć na zawsze, to bym mogła żyć wiecznie! 
Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
|
|
 | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >> Nie byłoby to nużące, życie? >... Jakbym miała ciało Ruby, tej 17 latki od Berlusconiego, piękne, ponętne i zdrowe.
I pusto w głowie też byś miała i przez to nie doceniłabyś wieczności. Jak byś przespała się już ze wszystkimi i wszystkim to zrobiłoby się nudno...
Jak brać czyjeś ciało to w całości, mózg jest integralną częścią.
Poza tym to ta cała Ruby nie jest ładna, tępota bije jej z twarzy.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Poza tym to ta cała Ruby nie jest ładna, tępota bije jej z twarzy. To zależy od zdjęcia. > Jak byś przespała się już ze wszystkimi i wszystkim to Na koniec uwiodłabym samego Pana Boga i została Jego nałożnicą.
Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
|
|
| |  | | zachaj (5239 punktów) | >Na koniec uwiodłabym samego Pana Boga i została Jego nałożnicą.
Bóg nie sypia z małpkami, z tej śmiesznej, małej, niebieskiej planetki...
Z resztą bóg nie istnieje, więc problem rozwiązany.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | > >Na koniec uwiodłabym samego Pana Boga i została Jego nałożnicą.> Bóg nie sypia z małpkami, z tej śmiesznej, małej, niebieskiej planetki...> Z resztą bóg nie istnieje, więc problem rozwiązany.Czasem przydaje się zajrzeć:  Na starość to i wolę i ochotę się traci i od tej "śmiesznej roboty" ma się potomków. GENESIS ROZDZIAŁ VI
1 A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. 2 Synowie Boga (Bene Elohim), widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. 3 Wtedy Bóg rzekł: «Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat». 4 A w owych czasach byli na ziemi giganci (nefilim); a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach.Ale jak się fajna Marysia pojawiła, to i bez niebieskiej tabletki jeszcze staruszek wolę bożą z siebie wykrzesał. A poniżej "Genisis" oczami Federico Parolo:  Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| Kuba Śruba (3184 punktów) | >Witam wszystkich! Cześć! >(...) w co w takim razie wierzyć? Tak się kiedyś zastanawiałem, czemu nie ma takiej wiary >która by była siłą napędową do życia na tym świecie, takiej dzięki której aż chce się żyć, >wykorzystać życie na tej planecie na maxa, a nie umartwiać co będzie bo śmierci? Jest taka wiara: to wiara we własne możliwości, wiara w miłość, wiara w przyjaciół, wiara w to, że w chaotycznym świecie dookoła i w nas samych istnieją pewne regularności, prawa, które poznawszy możemy wykorzystywać na nasz pożytek
"Miej rozum i patrzaj w rozum!"
>, czy ma jakikolwiek sens życie wieczne? Nie byłoby to nużące, życie? Ooo koszmarnie! Ja się martwię co będę robił po 60siątce, a wieczność to już kompletny absurd Pozdr K
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >czemu nie ma takiej wiary która by była siłą napędową do życia na tym świecie,...
Co cię budzi rano do życia? Wiara?
>czy ma jakikolwiek sens życie wieczne?
Zestaw ze sobą pojęcie życia z pojęciem wieczności. Samo wyrażenie życie wieczne nie ma sensu, a cóż dopiero jego sens.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Kowu (39 punktów) | > >Co cię budzi rano do życia? Wiara?Z życia wzięte, jak najbardziej prawdziwe
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Samo wyrażenie życie wieczne nie ma sensu Ma sens. Dlaczego nie miałoby mieć sensu? To nie jest oksymoron! Mamy krótkie życie. Seneka ponoć powiadał, że nie jest ważna długość życia, a jego jakość. Mamy życie długie. Życie szczęśliwe (De vita beata - znowu Seneka!). Dlaczegóż nie mogłoby być życie wieczne. Vivat vita aeterna!
Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
|
|
| Amol (692 punktów) |
> Chociaż... w co w takim razie wierzyć? Tak się kiedyś zastanawiałem, czemu nie ma takiej wiary> która by była siłą napędową do życia na tym świecie, takiej dzięki której aż chce się żyć,> wykorzystać życie na tej planecie na maxa, a nie umartwiać co będzie bo śmierci?Trzeba wierzyć, żeby wierzyć. Ty już stawiasz logiczne pytania. Jak miałbyś wierzyć, to nie powinieneś zadawać pytań. Niech zgadnę, pewnie byś nie wytrzymał? xD Siłą napędową mogą być marzenia. Chcesz zostać prawnikiem, policjantem, dziennikarzem, wstajesz by spełnić swoje marzenia. Możesz się również zarazić miłością, wstawać rano dla ukochanej.  Chcesz żyć na maxa? Znajdź sobie cel w życiu i realizuj go na maxa. Nie zawracaj sobie głowy filozowaniem, my się tym zajmiemy.
|
|
 | | Kowu (39 punktów) |
> Chcesz żyć na maxa? Znajdź sobie cel w życiu i realizuj go na maxa. Nie zawracaj sobie głowy filozowaniem, my się tym zajmiemy.  Ojj mam pewien i chyba zamiast pobieżnie się nim zajmować pójdę na całość  Peace
|
|
| Marcuch (664 punktów) | >Peace >Kowu
Przede wszystkim nie szukaj odpowiedzi na takie pytania w Internecie, ponieważ jest to przestrzeń zdominowana przez osoby niewiele od Ciebie mądrzejsze. Co więcej, regułą jest, że jeśli ktoś jest specjalistą w dziedzinie, to nie pisuje na ten temat za darmo w ogólnie dostępnych mediach, gdzie może go opluć byle chłystek w ramach swojego programu erystycznego docierania i podcierania się. Nie ryzykuj i nie szukaj sensu życia na ulicy tylko dlatego, ze łatwo dogadać się z przypadkowym przechodniem. Trzeba się wysilić na dotarcie-do i zrozumienie trudnych mistrzów.
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) |
>Przede wszystkim nie szukaj odpowiedzi na takie pytania w Internecie, ponieważ jest to przestrzeń zdominowana przez osoby niewiele od Ciebie mądrzejsze. Każdy sądzi według siebie, ja tam mądrzejszych od siebie w Internecie znajduję.
>Co więcej, regułą jest, że jeśli ktoś jest specjalistą w dziedzinie, to nie pisuje na ten temat za darmo w ogólnie dostępnych mediach, gdzie może go opluć byle chłystek w ramach swojego programu erystycznego docierania i podcierania się. Chłystków się szybko dostrzega, a z mądrymi warto podzielić się poglądami. Wśród ludzi dużej klasy - ideowców dużo, a ci nie robią wszystkiego dla kasy. Racjonalizm to nie wiara, ortodoksji nie wymaga, natomiast wymaga intelektualnego docierania własnych myśli.
>Nie ryzykuj i nie szukaj sensu życia na ulicy tylko dlatego, ze łatwo dogadać się z przypadkowym przechodniem. Nic nie uczy życia lepiej jak praktyka. Najmądrzejsze dzieła moralistów nie rozwiążą za nas problemu etycznego zachowania się w sytuacjach trudnych. Kiedy wybór będzie koniecznym, a wybierać można będzie tylko między złem, a złem.
>Trzeba się wysilić na dotarcie-do i zrozumienie trudnych mistrzów. Trzeba sięgając do najmądrzejszych nie dać się stłamsić ich autorytetem (Wszystkie dzieła pisane na ziemi stworzyli tylko ludzie), a pracować nad własnym zdaniem i własnym światopoglądem.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
1 na 1 | Jan Res (4015 punktów) | >Chodzi o to że >na etyce trzeba się uczyć?
Jesteś bardzo młody, lecz już jesteś samodzielnie myślącym, poszukującym człowiekiem. Twoja decyzja jest słuszna: WIARA z definicji nie jest NAUKĄ. O ile ucząc się musisz przede wszystkim nauczyć się obalać wszelkie autorytety i nauczyć się samodzielnie egzaminować wszelkie teorie, o tyle "ucząc się religii" musisz o tym zapomnieć: będziesz zmuszony do bezkrytycznego akceptowania dogmatów. Bardzo szybko dojdziesz do wniosku, że biblijne mity są całkowicie sprzeczne z Nauką, a nawet zdrowym rozsądkiem. Mimo to warto je poznać tak, jak warto poznać wszelkie mity. Ich nieznajomość udarmniłaby Ci rozumienie dzieł sztuki i mentalności społeczeństwa, w którym przyjdzie Ci żyć. Z własnego doświadczenia wiem, że ich poznanie nie może się dokonać na lekcjach religii, ponieważ celem nauczyciela religii jest przede wszystkim wpojenie w uczniów wiary, czyli indoktrynacja, zatem byłaby to tylko strata czasu. Nauczysz się i zrozumiesz znacznie więcej, podążając własną drogą. Książek na te tematy jest bez liku. Oczywiście bardzo wiele zależy od nauczyciela. Pierwszymi, którzy zapisali się na kursy przygotowujące do nauczania etyki byli księża, zakonnice i katecheci, a coś takiego jest możliwe chyba tylko w Polsce. Jeśli trafisz na kogoś takiego, to i tak niczego nie zyskasz; prędzej stracisz. Uważaj więc z kim masz do czynienia i nie poddawaj się. Pozdrawiam serdecznie
|
|
 | | Kowu (39 punktów) | >Oczywiście bardzo wiele zależy od nauczyciela. Pierwszymi, którzy zapisali się na kursy przygotowujące do nauczania etyki byli księża, zakonnice i katecheci, a coś takiego jest możliwe chyba tylko w Polsce. Jeśli trafisz na kogoś takiego, to i tak niczego nie zyskasz; prędzej stracisz. Uważaj więc z kim masz do czynienia i nie poddawaj się. >Pozdrawiam serdecznie Właśnie i tego się trochę obawiam, muszę się zorientować jak to wygląda u mnie w praktyce, może popytam tych co chodzą.
>Mimo to warto je poznać tak, jak warto poznać wszelkie mity. Ich nieznajomość udarmniłaby Ci rozumienie dzieł sztuki i mentalności społeczeństwa, w którym przyjdzie Ci żyć. > Nie mam nic przeciwko temu, takową naukę już po części miałem na języku polskim.
|
|
1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Chodzi o to że na etyce trzeba się uczyć?To zależy pewnie na jakiego nauczyciela trafisz. Na razie etyka funkcjonuje w świadomości społecznej w konfrontacji z religią i traktowana jest jako system moralny tylko niereligijny ..  Tak naprawdę etyka to dziedzina z pogranicza filozofii i nauki, więcej w tym rozważania, niż materiału do "wkucia". Katecheta z ambicjami znalazłby morze materiału do zajechania uczniów, gdyby zechciał z nich zrobić uczonych w Piśmie katolików. A rozważania etyczne można prowadzić też na religii, z katolickimi fiksacjami seksualnymi jako punktem wyjścia. Może by Ci się udało katechetę zsekularyzować. I w dodatku z szansą na lepsza ocenę, niż z etyki..  Choć serio mówiąc - im prędzej ciemnota zamknie się w salach katechetycznych tym lepiej! > Chociaż... w co w takim razie wierzyć?A po co w cokolwiek wierzyć? Jeśli wiara nie ma dostępu do Twego umysłu to się z tego ciesz, bo to Twoje szczęście! Popatrz sobie jakie niedorzeczności plotą ludzie, umysły których wiara podporządkowała swojemu bytowaniu. Jak nierozumnie bronią się przed jakąkolwiek weryfikacją poglądów.... fuj! > Tak nawiasem do śmierci nawiązując, czy ma jakikolwiek sens życie wieczne? Nie byłoby to nużące, życie?Przez parę setek lat raczej na pewno nie, ale później....? Hiob miał dość. Jeśli dzisiaj można mieć więcej do zrobienia, niż miał Hiob, więcej dziedzin do pasjonowania się nimi, no to może parę tysięcy lat.... a potem by się pomyślało co dalej. Mnie najbardziej bawi (choć to taki śmiech przez łzy) , że o życiu wiecznym najwięcej gardłują ludzie, którzy nie wiedzą co zrobić z deszczową niedzielą, a jakby popsuł im się telewizor, to by umarli na miejscu!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | | Kowu (39 punktów) | >A po co w cokolwiek wierzyć? Jeśli wiara nie ma dostępu do Twego umysłu to się z tego ciesz, bo to Twoje szczęście! Popatrz sobie jakie niedorzeczności plotą ludzie, umysły których wiara podporządkowała swojemu bytowaniu. Jak nierozumnie bronią się przed jakąkolwiek weryfikacją poglądów.... fuj!
Tak, kiedyś latem zdarzało mi się posłuchać, tak z czystej ciekawości, RM. Nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać.
>A rozważania etyczne można prowadzić też na religii, z katolickimi fiksacjami seksualnymi jako punktem wyjścia. Może by Ci się udało katechetę zsekularyzować.
Nie znam go za dobrze, ale wątpię żeby był aż tak reformowalny.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|