 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-03-2011 18:56 | Hodża (11172 punktów) | Absolut oczami ateisty | Dodaję ten wątek, bardziej z własnej ciekawości i absolutnie nie oczekuję, że wywoła jakąś dyskusję, bo też raczej chodzi mi o doprecyzowanie mojego rozumienia ateizmu. Chodzi mi o to, że - skoro filozoficzne pojęcie absolutu nie jest tożsame pojęciu Boga (od tej pory "Bóg" wielką literą pisany będzie przez mnie w odniesieniu do koncepcji Boga Absolutnie Bezkonkurencyjnego, mam nadzieję, że wiadomo, o co chodzi, w odróżnieniu od takiego boga, jak np. Apollo), zaś ateizm neguje istnienie wszelkich bogów, bóstw itp., zatem - pominąwszy ów obszar teologiczno-filozoficzny, w którym Absolut utożsamiano z Bogiem - ateizm nie ustosunkowuje się do kwestii istnienia absolutu. Czy tak? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | rysiek (4593 punktów) | Hm, o jaki "ateizm" pytasz? Czy istnieje jakaś jedna oficjalna, skodyfikowana ideologia lub filozofia ateizmu? To często tylko negatywny pogląd niektórych ludzi co do istnienia bytów "nadprzyrodzonych". Jeśli chodzi o "absolut", nie trafiła mi do przekonania żadna definicja z którą się zetknąłem, ani potrzeba czy sens jej poszukiwania. A jednak istnieje: www.absolut.com/
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Hm, o jaki "ateizm" pytasz? Czy istnieje jakaś jedna oficjalna, skodyfikowana ideologia lub filozofia ateizmu? To często tylko negatywny pogląd niektórych ludzi co do istnienia bytów "nadprzyrodzonych".
...ale jakieś generalnie cechy ateizm posiada, więc - zakładam - jest to negacja wszelkich bytów osobowych niefizycznych. Właśnie z tą definicją ateizmu jest trochę tak, jak z definicją Boga, trudno doprecyzować cokolwiek. No bo, czy ateizm automatycznie np. neguje istnienie w ogóle rzeczywistości pozafizycznej, moim zdaniem - nie, jak choćby kwestia istnienia innych wszechświatów, przecież nie mających nic wspólnego (jeśli są) z "naszą" fizyką. Sądzę, że odnosi się ateizm tylko do kwestii osób "nadludzkich". >Jeśli chodzi o "absolut", nie trafiła mi do przekonania żadna definicja z którą się zetknąłem, ani potrzeba czy sens jej poszukiwania.
Mnie też nie trafiła, potrzeba czy sens, hm - to już kwestia pasji filozoficznej, jak mniemam, trzeba naprawdę lubić te tematy, by to rozważać.
|
|
|  | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | >...ale jakieś generalnie cechy ateizm posiada, więc - zakładam - jest to negacja wszelkich bytów osobowych niefizycznych.
No i sam sobie odpowiedziałeś. Te niefizyczne nieosobowe byty to też do ateistów nie pasują. Wyobrażasz sobie ateistę, który nie wierzy w Boga a w jednorożce?
>No bo, czy ateizm automatycznie np. neguje istnienie w ogóle rzeczywistości pozafizycznej, moim zdaniem - nie, jak choćby kwestia istnienia innych wszechświatów, przecież nie mających nic wspólnego (jeśli są) z "naszą" fizyką.
Kwestia istnienia innych wszechświatów to dla Ciebie rzeczywistość pozafizyczna?
>Sądzę, że odnosi się ateizm tylko do kwestii osób "nadludzkich".
Jednorożce i żółw, na skorupie którego spoczywa nasza planeta, też są mi obce.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | >Kwestia istnienia innych wszechświatów to dla Ciebie rzeczywistość pozafizyczna? Tak. Chyba, że masz jakieś pomysły na empiryczne wykazanie istnienia innych wszechświatów. >>Sądzę, że odnosi się ateizm tylko do kwestii osób "nadludzkich". >Jednorożce i żółw, na skorupie którego spoczywa nasza planeta, też są mi obce. Tak, jak dla mnie kwestia istnienia krasnoludków. Jednak od krasnoludków nikt nie oczekuje polisy ubezpieczeniowej na życie wieczne, zaś jednorożce istnieją prawdopodobnie na mnogich planetach, zresztą kto wie, może krasnoludki również. Nie myl skal wielkości rozpatrywanych zagadnień.
|
|
 | -8 na 8 | vislawus (-16 punktów) | Czy istnieje jakaś jedna oficjalna, skodyfikowana ideologia lub filozofia ateizmu? To często tylko negatywny pogląd niektórych ludzi co do istnienia bytów "nadprzyrodzonych".
Moim zdaniem, prawidłowa definicja brzmi tak: Ateizm to dążenie do negowania istnienia Boga we własnej świadomości, oraz świadomości innych ludzi, najlepiej całej ludzkości. Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez Boga, czyli tak, jakby nie istniał. Dążenie to przejawia się między innymi w poszukiwaniu dowodów na nieistnienie Boga, na negowaniu jego istnienia, na uważaniu się za lepszych i mądrzejszych od tych, którzy w istnienie Boga wierzą, na podważaniu oznak wskazujących że Bóg istnieje, na odrzuceniu teologii, jako dziedziny naukowej.
>Jeśli chodzi o "absolut", nie trafiła mi do przekonania żadna definicja z którą się zetknąłem, ani potrzeba czy sens jej poszukiwania.
Moja definicja Absolutu: Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera. Z tej definicji wynika, że poza Absolutem jest tylko próżnia. Nie tylko Bóg, ale Wszechświat i nic należą do Absolutu, są w Absolucie, stanowią Absolut. Może moja definicja wyda Ci się interesująca ? Zachęcam do odkrywania Absolutu i poszukiwania Jego sensu. To fascynująca podróż.
|
|
|  | 3 na 3 | DEmonizer (4893 punktów) | > Czy istnieje jakaś jedna oficjalna, skodyfikowana ideologia lub filozofia ateizmu?Nie istnieje. Ateizm to cecha danej osoby. Niewiara w bogów nic nie mówi o osobowości danej osoby. Porozmawiasz z ludźmi tutaj, to zrozumiesz.  > Moim zdaniem, prawidłowa definicja brzmi tak:> Ateizm to dążenie do negowania istnienia Boga we własnej świadomości, oraz świadomości innych ludzi, najlepiej całej ludzkości.Dla mnie ateizm to: Nieposiadanie obrazu bogów w własnym umyśle, inni mnie nie interesują pod tym względem, gdyż to ich prywatna sprawa, istotą jest tylko to, co z tego wynika, jak nie krzywdzą innych, to ok. Ja jestem ateistą dla siebie, nie czuję potrzeby indoktrynacji, co najwyżej pokazuję własne zdanie na dany temat. > Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez Boga, czyli tak, jakby nie istniał.Ateista żyje bez bogów, dla niego nie istnieją, to kwestia umysłowości, subiektywnego odbioru rzeczywistości. > Dążenie to przejawia się między innymi w poszukiwaniu dowodów na nieistnienie Boga, na negowaniu jego istnienia, na uważaniu się za lepszych i mądrzejszych od tych, którzy w istnienie Boga wierzą, na podważaniu oznak wskazujących że Bóg istnieje, na odrzuceniu teologii, jako dziedziny naukowej.Ja nie szukam dowodów na nieistnienie boga, obserwuję otocznie, zagłębiam się w wiedzę naukową i nie widzę, czuję w tym ani grama bogów. Mądrzejszy? Niekoniecznie. Jakiś tam na pewno. Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych, dla mnie ludzie są różni, posiadający różne cechy, zdolności. Nie mam z tym problemu i nie chcę, aby ktoś był taki jak ja, bo po co, aby mi lepiej było, nie sądzę, że będzie. > Moja definicja Absolutu:> Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera.Ja wolę różnorodność. Złożoność z elementów. Moja podstawa jest wręcz przeciwna.  A to nie kwestia ateizmu, tylko atomizmu. > Z tej definicji wynika, że poza Absolutem jest tylko próżnia. Nie tylko Bóg, ale Wszechświat i nic należą do Absolutu, są w Absolucie, stanowią Absolut.> Może moja definicja wyda Ci się interesująca ? Zachęcam do odkrywania Absolutu i poszukiwania Jego sensu. To fascynująca podróż.To twoja definicja, jeśli ci pasuje, to ok. W próżni istnieją oddziaływania kwantowe, a to już nie takie nic. Wydaje mi się, że twoja definicja Absolutu zamyka drogę do poznawania, no ja bym w niej nie pływał. Poza wątkiem: To są oczywiście moje słowa, poglądy, od innych forumowiczów pewnie uzyskasz inny odpowiedzi. Bo ilu ateistów, tyle ateizmów, a wypowiadają się tutaj nie tylko ateiści.  Pozdrawiam
|
|
| |  | -1 na 1 | vislawus (-16 punktów) |
> Ateizm to cecha danej osoby. Niewiara w bogów nic nie mówi o osobowości danej osoby. Tą cechą ateisty jest dążenie do negowania istnienia Boga i życie tak, jakby nie istniał. Niewiara w bogów nic nie mówi o osobowości, lecz mówi o osobie, o człowieku: o jego wiedzy, mądrości i świadomości. > Dla mnie ateizm to: Nieposiadanie obrazu bogów w własnym umyśle, inni mnie nie interesują pod tym względem, gdyż to ich prywatna sprawa, istotą jest tylko to, co z tego wynika, jak nie krzywdzą innych, to ok. Ja jestem ateistą dla siebie, nie czuję potrzeby indoktrynacji, co najwyżej pokazuję własne zdanie na dany temat. Wynikiem dążenia do negowania istnienia bogów (dobrego i złego) jest "nieposiadanie obrazu bogów we własnym umyśle". Cały problem nie w bogach, lecz w ich pojmowaniu i "obrazach". Te "obrazy" obrażają bogów i krzywdzą ludzi.Te "obrazy" tworzą ludzie, którzy o Bogu nie mają pojęcia, lub mają mgliste pojęcie. Oni tworzą "obrazy", aby mogli wykorzystać je we własnych interesach, aby mogli panować nad tymi, którzy żadnego pojęcia o bogach nie mają.Ci indoktrynują. Ateiści nie chcą poddawać się indoktrynacji. To często ludzie, którzy nie chcą być wykorzystywani, nie chcą poddać się tym, którzy tworzą "obrazy" bogów na własny użytek. W tym celu, aby nie uchodzić za oportunistów, odwołują się do, jakże ciągle płytkiej w tym względzie, wiedzy. Choć wielu z nich poddaje się indoktrynacji ateistycznej. Jest ona tak samo niebezpieczna, jak i teistyczna. > Ateista żyje bez bogów, dla niego nie istnieją, to kwestia umysłowości, subiektywnego odbioru rzeczywistości.Jeśli jesteś ateistą, i twierdzisz, że nie posiadasz w swoim umyśle obrazu bogów, to znaczy, że posiadasz w swej świadomości, w swoich myślach bogów, choć nie umiesz, lub nie chcesz ich sobie wyobrażać. Gdybyś nie miał w swej świadomości bogów, słowa "Bóg, bogowie", byłyby dla ciebie zbitką niezrozumiałych, nieuporządkowanych liter, za którymi nie kryje się żadna treść. A tak przecież nie jest. Znasz takie powiedzenie"wszystko co ludzkie, nie jest nam obce"? Myśli i świadomość są ludzkie. Bóg w myślach i świadomości jest ludzki. > Ja nie szukam dowodów na nieistnienie boga, obserwuję otocznie, zagłębiam się w wiedzę naukową i nie widzę, czuję w tym ani grama bogów. To, że nie widzisz, nie czujesz, nie rozumiesz i nie masz świadomości tego, co inni widzą, czują, wiedzą, czego posiadają świadomość, wcale nie świadczy o tym, że to oni są w błędzie. Może być wprost przeciwnie, choć nie musi. Fakt, że na fali in doktrynerstwa trudno się w tym wszystkim połapać. > Mądrzejszy? Niekoniecznie. Jakiś tam na pewno.Czyli jaki?: Niekoniecznie mądrzejszy?, Jakiś tam?: Czy to znaczy, że głupszy i byle jaki, czy też: Mądrzejszy, jakoś tam, na pewno. Wal śmiało! > Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych, dla mnie ludzie są różni, posiadający różne cechy, zdolności. Nie mam z tym problemu i nie chcę, aby ktoś był taki jak ja, bo po co, aby mi lepiej było, nie sądzę, że będzie.Różni, czyli są lepsi i gorsi, bardziej, lub mniej przydatni, biedni i bogaci, świadomi i nieświadomi, itd. itp.. Ludzie względem ludzi, wśród ludzi dla ludzi nie są równi. Równi są wyłącznie jako cząstki Absolutu, dla Absolutu, w Absolucie. Dlatego, że dla Absolutu, który jest bezwzględną jednością, każda jedność(którą jest każdy przedmiot i podmiot) ma bezwzględną, taką samą wartość. Wszyscy dla Absolutu, są tacy jak ty, czy tego chcesz, czy nie. Dla człowieka, każdy człowiek jest inny, czy tego chce, czy nie. > Ja wolę różnorodność. Złożoność z elementów. Moja podstawa jest wręcz przeciwna.  > A to nie kwestia ateizmu, tylko atomizmu. Ależ, powtarzam to jeszcze raz: Absolut to całość, a Wszystko, które Go tworzy, to różnorodność,to elementy. Jedno drugiego nie wyklucza: Absolut i Wszystko które się na niego składa, to jedno i to samo! Wszystko, z którego stworzony jest Absolut, to także ateizm i atomizm. Jak Wszystko, to Wszystko. > To twoja definicja, jeśli ci pasuje, to ok. Wszystkie definicje są "czyjeś". Niektóre z nich stają się wszystkich ludzi, a niektóre stają się niczyje. Po to przedkładam opinii publicznej "swoją definicję", aby się z nią zapoznała, ponieważ uważam ją za prawidłową. Z czasem, stanie się ona powszechną. Tylko, czy nadal będzie uważana za moją? > W próżni istnieją oddziaływania kwantowe, a to już nie takie nic."Oddziaływania kwantowe w próżni" tak samo są absurdalne, jak czasoprzestrzeń. Chyba że mówisz o próżni technicznej, a nie potencjalnej. > Wydaje mi się, że twoja definicja Absolutu zamyka drogę do poznawania, no ja bym w niej nie pływał.Żadna prawidłowa definicja nie zamyka drogi do poznania, lecz ją wytycza i poszerza. > Poza wątkiem: To są oczywiście moje słowa, poglądy, od innych forumowiczów pewnie uzyskasz inny odpowiedzi. Bo ilu ateistów, tyle ateizmów, a wypowiadają się tutaj nie tylko ateiści.  Wiem. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >Jeśli jesteś ateistą, i twierdzisz, że nie posiadasz w swoim umyśle obrazu bogów, to znaczy, że posiadasz w swej świadomości, w swoich myślach bogów, choć nie umiesz, lub nie chcesz ich sobie wyobrażać. Gdybyś nie miał w swej świadomości bogów, słowa "Bóg, bogowie", byłyby dla ciebie zbitką niezrozumiałych, nieuporządkowanych liter, za którymi nie kryje się żadna treść. A tak przecież nie jest.
Chyba się nie rozumiemy. Mam w umyśle obrazy wielu bogów i bogiń (w tym judeochrześcijańskiego "Boga", ale także Inanny, Sechmet, Apademaka, Nokomis, Baronga, Kali, Tammuza, Teutatesa, Tlaloca, Epony, Taranisa, Welesa, Paao, Morrigan, Aurory, Hebe, Arnaknagsak, Izydy, Odyna, Ix Chel, Aszery, Itzamny, Hery, Wulkana, Thora, Semary, Tiamat, Kupały, Sina, Dagona, Guanyin, Mazu, Amaterasu, Benzaiten, Anansiego, Baala, Huitzilopochtli, Saraswati, Eshu, Ateny, Luga etc), jak również smoków rozmaitych - w tym Smauga, Villentretenmertha, Chrusophylaxa, Fafnira, Nidhogga, Glaurunga, Ankalagona, Kalessina, Falkora, Norberta, Yevauda, Ourę, Haku, Lewarka. Mam ponadto w umyśle rozliczne obrazy magów, czarownic, elfów, krasnoludów, orków, gnomów, goblinów, aniołów, demonów, faunów, harpii, syren. Pozwolę sobie już nie wymieniać przykładów.
To po prostu kwestia znajomości tworów kulturowych/postaci literackich (w tym znaczeniu - jak sądzę - żaden ateista nie neguje istnienia bogów)- ich znajomość nie implikuje zaraz konieczności ciągłego, aktywnego dążenia do negowania tychże po to, by w nie nie wierzyć - czy charakterystyczne dla ciebie jest nieustanne dążenie do negowania wpływu Sechmet na twoje ewentualne problemy zdrowotne?
>To, że nie widzisz, nie czujesz, nie rozumiesz i nie masz świadomości tego, co inni widzą, czują, wiedzą, czego posiadają świadomość, wcale nie świadczy o tym, że to oni są w błędzie.
Ostatnio mnie takim bon motem jakiś homeopata raczył. Znakomita część ludzkiej wiedzy jest jednak sprawdzalna i weryfikowalna.
|
|
| | | |  | | vislawus (-16 punktów) |
>Chyba się nie rozumiemy. Mam w umyśle obrazy wielu bogów i bogiń (w tym judeochrześcijańskiego "Boga", ale także Inanny, Sechmet, Apademaka, Nokomis, Baronga, Kali, Tammuza, Teutatesa, Tlaloca, Epony, Taranisa, Welesa, Paao, Morrigan, Aurory, Hebe, Arnaknagsak, Izydy, Odyna, Ix Chel, Aszery, Itzamny, Hery, Wulkana, Thora, Semary, Tiamat, Kupały, Sina, Dagona, Guanyin, Mazu, Amaterasu, Benzaiten, Anansiego, Baala, Huitzilopochtli, Saraswati, Eshu, Ateny, Luga etc), jak również smoków rozmaitych - w tym Smauga, Villentretenmertha, Chrusophylaxa, Fafnira, Nidhogga, Glaurunga, Ankalagona, Kalessina, Falkora, Norberta, Yevauda, Ourę, Haku, Lewarka. Mam ponadto w umyśle rozliczne obrazy magów, czarownic, elfów, krasnoludów, orków, gnomów, goblinów, aniołów, demonów, faunów, harpii, syren. Pozwolę sobie już nie wymieniać przykładów.
Mylisz bogów z bożkami
>To po prostu kwestia znajomości tworów kulturowych/postaci literackich (w tym znaczeniu - jak sądzę - żaden ateista nie neguje istnienia bogów)- ich znajomość nie implikuje zaraz konieczności ciągłego, aktywnego dążenia do negowania tychże po to, by w nie nie wierzyć - czy charakterystyczne dla ciebie jest nieustanne dążenie do negowania wpływu Sechmet na twoje ewentualne problemy zdrowotne?
Podam przykład z mrówką. Mrówka nie musi rozumieć człowieka, wystarczy że ma wiedzę o istnieniu czegoś wielkiego jak np. człowiek, który może ją pozbawić życia, lub jej życie uratować, który może wpłynąć na jej naród i jej tego narodu pozbawić bezkarnie. Człowiek, to dla mrówki, Bóg. Nie każda mrówka ma świadomość Boga - człowieka, bo nie każda się z nim zetknęła, a i przekaz jest wśród mrówek niewielki. Gdyby był odpowiedni, to mrówka mrówce by powiedziała, i one by jej uwierzyły. Wtedy te mrówki byłyby wierzące. Gdyby jeszcze doszły do wniosku, że warto lepiej budować mrowisko, i według jakich rytuałów, żeby Bóg - człowiek był zadowolony i nie krzywdził mrówek, mielibyśmy wiarę i religię mrówek w stosunku do Boga - człowieka. I nawet, jeśli mrówki naukowo, na swym poziomie stwierdzą i zadekretują, że Boga człowieka nie ma, to nie znaczy, że go nie ma. Z tego wszystkiego wynika tylko, jedna pewna wiedza dla mrówek: Bóg człowiek jest, niezależnie od tego, czy one w niego wierzą, czy nie i czy przestrzegają zasad tej wiary, czy nie, i czy znają religię tej wierze towarzyszącą, czy nie, czy jego istnienie naukowo potwierdzą(na swym mrówczym poziomie), czy nie. Bóg - człowiek i tak postąpi z każdą mrówką z osobna i z całym mrowiskiem, a także może zrobić z całą światową populacją mrówek, co zechce - wszak jest Bogiem. Identycznie jest z ludźmi i ich Bogiem. On jest, i wiara w Niego jest jak najbardziej zbędna. Podobnie obojętne są mu prawdy wiary , jak i sama wiara, oraz religia z tą wiarą związana. To przerost formy nad treścią. Wystarczy wiedza o istnieniu Boga, oraz postępowanie z sensem, czyli na chwałę Boga. Do tego niezbędne jest sumienie i rozum, które posiada każdy człowiek i chęć postępowania w zgodzie z jego dodatnią wartością. Jak można wywnioskować z tego przykładu, że mrówki które mają świadomość Boga - człowieka, będą szukać potwierdzenia tego faktu, mogą mieć przed nim strach(bojaźń bożą),lub oczekiwać jego ponownego przyjścia, a mrówki, które tej świadomości nie mają, będą się śmiać z tamtych i negować istnienie kogoś takiego. Być może posłużą się swoimi, mrówczymi dowodami naukowymi. Człowiek już wie, że nad Bogiem jest jeszcze Absolut. To tak, jakby mrówki zorientowały się że nad człowiekiem jest jeszcze ludzkość w jedności. Jak widzisz, to nie ma nic wspólnego z "tworami kulturowości"(cokolwiek to znaczy).
>Ostatnio mnie takim bon motem jakiś homeopata raczył. Znakomita część ludzkiej wiedzy jest jednak sprawdzalna i weryfikowalna.
Owszem, wiedza jest sprawdzalna i weryfikowalna, tylko mrówki muszą jeszcze trochę rozwinąć się na drodze ewolucji aby zrozumieć, kto to Bóg. Szczególnie muszą rozwinąć możliwości pojmowania przez swe mózgownice, czyli powiększyć świadomość.
|
|
| | | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > Mylisz bogów z bożkamiA podejmiesz się zdefiniowania różnicy? Jakiejś takiej w miarę obiektywnej, oczywiście  > Człowiek, to dla mrówki, Bóg. Nie każda mrówka ma świadomość Boga - człowieka, bo nie każda się z nim zetknęła, a i przekaz jest wśród mrówek niewielki. Gdyby był odpowiedni, to mrówka mrówce by powiedziała, i one by jej uwierzyły. Wtedy te mrówki byłyby wierzące. Gdyby jeszcze doszły do wniosku, że warto lepiej budować mrowisko, i według jakich rytuałów, żeby Bóg - człowiek był zadowolony i nie krzywdził mrówek, mielibyśmy wiarę i religię mrówek w stosunku do Boga - człowieka. I nawet, jeśli mrówki naukowo, na swym poziomie stwierdzą i zadekretują, że Boga człowieka nie ma, to nie znaczy, że go nie ma.To miłe, że postanowiłeś się podzielić z forumowiczami mitologią, która ci w życiu przyświeca  Zdaję sobie sprawę, że niektórzy odczuwają nieprzezwyciężalną potrzebę posiadania jakichś stojących nad sobą nadprzyrodzonych bytów. Podejrzewam, że przy odpowiednio silnej potrzebie tego typu jakakolwiek dyskusja nie ma większego sensu. Wszak nie udowodni się, że Wielki Różowy Wszystkowidzący Garnek, Którego Nieprzemijająca Obecność Czuwa Nad Światem nie istnieje. > On jest, i wiara w Niego jest jak najbardziej zbędna.Tak, kochanie. Masz rację, kochanie. > Człowiek już wie, że nad Bogiem jest jeszcze Absolut.Bądź łaskaw zachować nieco większą precyzję. Ty wiesz. A właściwie - tobie wydaje się, że wiesz. > Jak widzisz, to nie ma nic wspólnego z "tworami kulturowości"(cokolwiek to znaczy).Nie ja tu wprowadziłam słowo "kulturowość" (zważ - nie użyłam takiego pojęcia ani razu), więc daruj sobie wkładanie własnych fantazji w moje usta. I nie, nie widzę. Widzę, że znów ci się coś wydaje. > Owszem, wiedza jest sprawdzalna i weryfikowalna, tylko mrówki muszą jeszcze trochę rozwinąć się na drodze ewolucji aby zrozumieć, kto to Bóg.Skoro lubisz czuć się mrówką, będę ostatnią osobą, która by cię próbowała od tego odwieść. To nie moja specjalizacja. Mamy tu na forum też jednego obywatela, który - na zmianę - twierdzi, że czuje się niemowlęciem lub przedszkolakiem
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) |
> >Człowiek już wie, że nad Bogiem jest jeszcze Absolut.> Bądź łaskaw zachować nieco większą precyzję. Ty wiesz. A właściwie - tobie wydaje się, że wiesz.No proszę, kolejny zwolennik Absolutu www.racjonalista.pl/forum.php/s,356072#w356083
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | |  | 4 na 4 | neurosurgery (2484 punktów) | > Tak, kochanie. Masz rację, kochanie.A plotki po wsi chodzą, że na Racjonaliście to tylko opluć, zdeptać i wyśmiać umieją. Miłość płynie strumieniami we wszystkich kierunkach.
|
|
| | | | | |  | | vislawus (-16 punktów) | > >Mylisz bogów z bożkami> A podejmiesz się zdefiniowania różnicy? Jakiejś takiej w miarę obiektywnej, oczywiście  Oczywiście. Definicja Boga: Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest Absolut. Definicja bożka: Kogo, lub co ludzie uważają za Boga, nie mieszczący się w powyższej definicji. > >Człowiek, to dla mrówki, Bóg. Nie każda mrówka ma świadomość Boga - człowieka, bo nie każda się z nim zetknęła, a i przekaz jest wśród mrówek niewielki. Gdyby był odpowiedni, to mrówka mrówce by powiedziała, i one by jej uwierzyły. Wtedy te mrówki byłyby wierzące. Gdyby jeszcze doszły do wniosku, że warto lepiej budować mrowisko, i według jakich rytuałów, żeby Bóg - człowiek był zadowolony i nie krzywdził mrówek, mielibyśmy wiarę i religię mrówek w stosunku do Boga - człowieka. I nawet, jeśli mrówki naukowo, na swym poziomie stwierdzą i zadekretują, że Boga człowieka nie ma, to nie znaczy, że go nie ma.> To miłe, że postanowiłeś się podzielić z forumowiczami mitologią, która ci w życiu przyświeca Zdaję sobie sprawę, że niektórzy odczuwają nieprzezwyciężalną potrzebę posiadania jakichś stojących nad sobą nadprzyrodzonych bytów. Podejrzewam, że przy odpowiednio silnej potrzebie tego typu jakakolwiek dyskusja nie ma większego sensu. Wszak nie udowodni się, że Wielki Różowy Wszystkowidzący Garnek, Którego Nieprzemijająca Obecność Czuwa Nad Światem nie istnieje. W dialogu trudno operować samymi definicjami, szczególnie nowymi i to w tematach tak odległych, jak bogowie, czy Absolut. Nieraz trzeba odwołać się do przykładu. Czynił to nagminnie Jezus w stosunku do swoich uczni i ludu. Niestety, nikt, ani z apostołów, ani z ludu jego nauki do końca nie zrozumiał, mimo podawanych przykładów w formie przypowieści. Zamiast próbować dojść do sedna jego wiedzy i świadomości, które głosił, przypisywano mu różne przypadłości, obśmiewano, i szemrano przeciw niemu, dokładnie tak, jak na tym forum, w tym temacie, postępuje się ze mną. Gdyby dzisiaj pojawił się ponownie Jezus ze swoim odkryciem jednego Boga w trzech formach - postaciach, znowu zostałby skazany na śmierć. Zauważ, że mitologia, składa się z mitu i "logii", czyli logiki. W logicznych mitach pełno jest bogów i przekonania (nie wiary, podkreślam to) o ich istnieniu. W mitach występują bogowie w różnych postaciach i formach. Mity, choć pochodzą z różnych stron świata i różnego okresu czasu mają wiele wspólnego jeśli idzie o wyobrażenie bogów( im późniejsze mity, tym bogowie bardziej zbliżeni postawą do wizerunku człowieka, w końcu stają się ludźmi). Mają też wiele wspólnego bogowie ci z mitów, z Bogiem, którego istotę próbował wyjaśnić nam Jezus. Tą wspólnotą jest choćby postać Boga jako organizmu zbliżonego do organizmu ludzkiego(Bóg ojciec). Często jest to postać wielogłowa, np. trójgłowa, lub trójstronna, a często czterostronna. To jest analogia oczywista do odkrycia Jezusa: jednego Boga w trzech postaciach. Niestety, o ile mi wiadomo, żaden naukowiec w tym teolog nie zajął się analizą tego co odkrył Jezus, w świetle mitologii. Wynika to także z doktrynerstwa zarówno teistów, jak i ateistów. > >On jest, i wiara w Niego jest jak najbardziej zbędna.> Tak, kochanie. Masz rację, kochanie.Zapomniałem tylko dodać: z punktu widzenia bogów. > >Człowiek już wie, że nad Bogiem jest jeszcze Absolut.> Bądź łaskaw zachować nieco większą precyzję. Ty wiesz. A właściwie - tobie wydaje się, że wiesz.Jestem człowiekiem. Skoro wiem, to, "człowiek już wie". > >Jak widzisz, to nie ma nic wspólnego z "tworami kulturowości"(cokolwiek to znaczy).> Nie ja tu wprowadziłam słowo "kulturowość" (zważ - nie użyłam takiego pojęcia ani razu), więc daruj sobie wkładanie własnych fantazji w moje usta. I nie, nie widzę. Widzę, że znów ci się coś wydaje.Nic mi się nie wydaje. Być może błąd formalny. Muszę sprawdzić. > > Owszem, wiedza jest sprawdzalna i weryfikowalna, tylko mrówki muszą jeszcze trochę rozwinąć się na drodze ewolucji aby zrozumieć, kto to Bóg.> Skoro lubisz czuć się mrówką, będę ostatnią osobą, która by cię próbowała od tego odwieść. To nie moja specjalizacja.Nie lubię "czuć się mrówką". To nie kwestia "lubienia". lecz próba uwypuklenia niejasnego w celu wyjaśnienia.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest Absolut.> Definicja bożka:> Kogo, lub co ludzie uważają za Boga, nie mieszczący się w powyższej definicji.Miało być obiektywnie, a nie twoje "widzimisię" na ten temat. Aczkolwiek rozumiem - obiektywnie się nie da. Istnienie bóstw generalnie nie bardzo jest możliwe do udowodnienia, tym zaś bardziej spory o ich przymioty i o to, które spośród nich są bardziej boskie czy bardziej prawdziwe, bywają pocieszne. > W dialogu trudno operować samymi definicjami, szczególnie nowymi i to w tematach tak odległych, jak bogowie, czy Absolut. Nieraz trzeba odwołać się do przykładu.Twój przykład mnie nie przekonał. > Czynił to nagminnie Jezus w stosunku do swoich uczni i ludu.Przykłady tej konkretnej mitologicznej postaci również do mnie nie przemówiły. > Zamiast próbować dojść do sedna jego wiedzy i świadomości, które głosił, przypisywano mu różne przypadłości, obśmiewano, i szemrano przeciw niemu, dokładnie tak, jak na tym forum, w tym temacie, postępuje się ze mną.I tak jesteś w lepszej sytuacji. Nikt nie powie ci, że jesteś tylko postacią literacką  > Gdyby dzisiaj pojawił się ponownie Jezus ze swoim odkryciem jednego Boga w trzech formach - postaciach, znowu zostałby skazany na śmierć.Na pociechę mogę ci obiecać, że nikt tu cię nie ukrzyżuje. Tylko nie łam regulaminu (ale za też nie krzyżujemy). > Zauważ, że mitologia, składa się z mitu i "logii", czyli logiki.Zaszalałeś z tą etymologią  > Mają też wiele wspólnego bogowie ci z mitów, z Bogiem, którego istotę próbował wyjaśnić nam Jezus. Tą wspólnotą jest choćby postać Boga jako organizmu zbliżonego do organizmu ludzkiego(Bóg ojciec). Często jest to postać wielogłowa, np. trójgłowa, lub trójstronna, a często czterostronna. To jest analogia oczywista do odkrycia Jezusa: jednego Boga w trzech postaciach.Nie jesteś religioznawcą, prawda? > Zapomniałem tylko dodać: z punktu widzenia bogów.Powstała też opowieść o Śródziemiu pisana z punktu widzenia orków. Nihil novi... Każdą opowieść i każdy mit można przedstawić z punktu dowolnej spośród postaci. > >>Człowiek już wie, że nad Bogiem jest jeszcze Absolut.> >Bądź łaskaw zachować nieco większą precyzję. Ty wiesz. A właściwie - tobie wydaje się, że wiesz.> Jestem człowiekiem. Skoro wiem, to, "człowiek już wie".Ten jeden konkretny człowiek może wie. A w każdym razie - wydaje mu się, że wie. To naprawdę dość istotne rozróżnienie. > >Widzę, że znów ci się coś wydaje.> Nic mi się nie wydaje. Być może błąd formalny.Wydaje ci się. Twierdzenie, że coś jest oczywiste, bo ty tak twierdzisz jest jednak zabawne. Próbuj dalej. > Nie lubię "czuć się mrówką". To nie kwestia "lubienia". lecz próba uwypuklenia niejasnego w celu wyjaśnienia.Topsze, topsze. Rzeczywiście - podobno religia nie jest kwestią wyboru li i jedynie, może więc dla ciebie nie jest to kwestia "lubienia". Cóż, skoro tobie z tym dobrze  Edit: Dajmy temu spokój - ewidentnie funkcjonujemy w zupełnie różnych rzeczywistościach i większych szans na porozumienie w kwestii twojego bóstwa nie widzę. Mniejszych właściwie też
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) |
>Definicja Boga: >Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest Absolut. Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest BEŁKOT. Zupełnie bezsensowny nielogiczny bełkot. Najgłupsza i nic nie znacząca próba zdefiniowania "Boga" jaką udało mi się przeczytać. Panie Boże Ty to czytasz i nie grzmisz?
Gdyby nie moja wielka sympatia do Pani Meretseger oraz kotów napisałbym: P....lenie kotka za pomocą młotka! Bądź Pan choć średnio poważnym.
>W dialogu trudno operować samymi definicjami, szczególnie nowymi i to w tematach tak odległych, jak bogowie, czy Absolut. Proszę się nie przejmować i wyciągać stare, są równie bezsensowne jak nowe. Niedawno je na tym forum wyciągnąłem. Jak się Pan uprze zrobię to jeszcze raz.
>Nieraz trzeba odwołać się do przykładu. Czynił to nagminnie Jezus w stosunku do swoich uczni i ludu. A Pan chodził razem z nim lub jest w posiadaniu tekstów bezwzględnie przez Niego sporządzonych?
>Niestety, nikt, ani z apostołów, ani z ludu jego nauki do końca nie zrozumiał, mimo podawanych przykładów w formie przypowieści. No i na reszcie znalazł się rozumiejący, a konsultował Pan to zrozumienie ze specjalistami.
>Zauważ, że mitologia, składa się z mitu i "logii", czyli logiki. A może to Pan łaskawie zauważy, że w słowniku "logii" nie łączą z logiką. LOG-, LOGO- w złożeniach: słowo; myśl; mowa; rozprawa. -LOGIA w złożeniach: wypowiedź w słowie a. na piśmie; doktryna, teoria, nauka; rozprawa, traktat. -LOG w złożeniach: (prze)mowa, dyskusja; uczony, specjalista.
Etym. - gr. lógos 'mowa; słowo; wypowiedź; wiadomość; opowieść; księga; rachunek; myśl; opinia; dowód; wartość; stosunek' i logia 'zbiór; kolekta' od légein 'zbierać; liczyć; mówić'; por. np. ana-; anto-; antropo-; apo-; dialekt; eklektyzm; ekloga; ekologia; epilog; katalog; mitologia; monolog; morfologia; prolegomena; prolog; sylogizm; tetra-; trylogia.
>Mają też wiele wspólnego bogowie ci z mitów, z Bogiem, którego istotę próbował wyjaśnić nam Jezus. Tą wspólnotą jest choćby postać Boga jako organizmu zbliżonego do organizmu ludzkiego(Bóg ojciec). Często jest to postać wielogłowa, np. trójgłowa, lub trójstronna, a często czterostronna. To jest analogia oczywista do odkrycia Jezusa: jednego Boga w trzech postaciach. Wiem, że tak jest, a nawet, że większość ludzi jest takich, ale naprawdę aż trudno uwierzyć, że współcześnie można mieć tyle mądrości w głowie.
>Niestety, o ile mi wiadomo, żaden naukowiec w tym teolog nie zajął się analizą tego co odkrył Jezus, w świetle mitologii. Tak, odkrycia Jezusa są ważkie dla zrozumienia świata i uczeni winni wziąć się do roboty, a nie zajmować się bzdurami.
Panie Visławusie, czy Pan naprawdę musi, odczuwa Pan silny wewnętrzny nakaz ewangelizacji? Daj Pan ludziom możliwość wyboru i myśli i działań, to forum wolnej myśli, ale od dogmatów, a nie od rozumu.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | vislawus (-16 punktów) | >>Definicja Boga: >>Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest Absolut. >Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest BEŁKOT. Zupełnie bezsensowny nielogiczny bełkot. >Najgłupsza i nic nie znacząca próba zdefiniowania "Boga" jaką udało mi się przeczytać. >Panie Boże Ty to czytasz i nie grzmisz?Gdyby nie moja wielka sympatia do Pani Meretseger oraz kotów napisałbym: >P....lenie kotka za pomocą młotka! Bądź Pan choć średnio poważnym. Niepojmowalne wydaje się głupie: bacz, abyś w przyszłości nie okazał się durniem. Przykro byłoby by spoglądać w lustro.
>>Nieraz trzeba odwołać się do przykładu. Czynił to nagminnie Jezus w stosunku do swoich uczni i ludu. >A Pan chodził razem z nim lub jest w posiadaniu tekstów bezwzględnie przez Niego sporządzonych? Zdaje się, że to Jego uczniowie zrobili za Niego. Jest coś takiego, jak Ewangelie. >>Niestety, nikt, ani z apostołów, ani z ludu jego nauki do końca nie zrozumiał, mimo podawanych przykładów w formie przypowieści. >No i na reszcie znalazł się rozumiejący, a konsultował Pan to zrozumienie ze specjalistami. Powołam się jeszcze raz na M. Kopernika: Czy On konsultował swoje odkrycie ze specjalistami? Odkrył i tyle. Specjaliści to zweryfikowali później.
>>Zauważ, że mitologia, składa się z mitu i "logii", czyli logiki. >A może to Pan łaskawie zauważy, że w słowniku "logii" nie łączą z logiką. > LOG-, LOGO- w złożeniach: słowo; myśl; mowa; rozprawa. > -LOGIA w złożeniach: wypowiedź w słowie a. na piśmie; doktryna, teoria, nauka; rozprawa, traktat. > -LOG w złożeniach: (prze)mowa, dyskusja; uczony, specjalista. > Etym. - gr. lógos 'mowa; słowo; wypowiedź; wiadomość; opowieść; księga; rachunek; myśl; opinia; dowód; wartość; stosunek' i logia 'zbiór; kolekta' od légein 'zbierać; liczyć; mówić'; por. np. ana-; anto-; antropo-; apo-; dialekt; eklektyzm; ekloga; ekologia; epilog; katalog; mitologia; monolog; morfologia; prolegomena; prolog; sylogizm; tetra-; trylogia.
Już o tym pisałem wcześniej: nie każda etymologia, każdego słowa jest prawidłowa i nie dla wszystkich ludzi to samo słowo, to samo znaczy. To po pierwsze. Po drugie, słowa które wymieniłeś np.myśl, mowa, rozprawa, opinia, dowód, wartość, stosunek, zbierać, liczyć, doktryna, teoria,słowo itd. nieodłącznie wiążą się z logiką. Po trzecie, szczególnie z logiką łączą takie słowa jak: epilog - logiczne zakończenie katalog - logiczne ułożenie prolog - logiczny początek mitologia - logiczne mity(opowiadania) monolog - indywidualna wypowiedź logiczna. Oczywiście, gdyby taką etymologię wyłożył "słynny amerykański uczony", to zostałaby przyjęta jednogłośnie i bez szemrania, ponieważ ona nie jest wadliwa, lecz odmienna od obecnie obowiązującej. I to jest jej grzech pierworodny.
>>Mają też wiele wspólnego bogowie ci z mitów, z Bogiem, którego istotę próbował wyjaśnić nam Jezus. Tą wspólnotą jest choćby postać Boga jako organizmu zbliżonego do organizmu ludzkiego(Bóg ojciec). Często jest to postać wielogłowa, np. trójgłowa, lub trójstronna, a często czterostronna. To jest analogia oczywista do odkrycia Jezusa: jednego Boga w trzech postaciach. >Wiem, że tak jest, a nawet, że większość ludzi jest takich, ale naprawdę aż trudno uwierzyć, że współcześnie można mieć tyle mądrości w głowie.
Nie wiesz. Gdybyś wiedział, to byś powiedział, że każdy człowiek jest w czterech postaciach, a nie w trzech. Te postaci, to: - byt, czyli, zewnętrze - natura, czyli wnętrze - istota, czyli z czego się odradza - postać, czyli to, co widoczne Oczywiście że trudno uwierzyć, gdy się nie rozumie, lub nie ma przekonania.
>>Niestety, o ile mi wiadomo, żaden naukowiec w tym teolog nie zajął się analizą tego co odkrył Jezus, w świetle mitologii. > Tak, odkrycia Jezusa są ważkie dla zrozumienia świata i uczeni winni wziąć się do roboty, a nie zajmować się bzdurami.Panie Visławusie, czy Pan naprawdę musi, odczuwa Pan silny wewnętrzny nakaz ewangelizacji? Daj Pan ludziom możliwość wyboru i myśli i działań, to forum wolnej myśli, ale od dogmatów, a nie od rozumu.
Oczywiście że są ważkie odkrycia Jezusa jako filozofa. Tej ważkości niestety nie zrozumieli Jego uczniowie.Owszem, powtarzali i spisali co usłyszeli, jednak bez zrozumienia. Brak zrozumienia spowodował dowolną interpretację i dorabianie ideologii. Dzisiaj nadal powtarza się opisy bez zrozumienia i ideologiczne dogmaty wiary. Myślę, że Jezus bardzo by się zdziwił, a może i wściekł na tę okoliczność. Na pewno byłoby mu przykro, że mimo takiego wysiłku, jednak nikt Go nie zrozumiał. Jezus jest największym filozofem jaki narodził się od ponad dwu tysięcy lat. Żydzi do dziś nie wiedzą, że pozbyli się najwybitniejszego po Mojżeszu przedstawiciela swego narodu, czyli Proroka. Prorok, to filozof nad filozofami, który pojawia się w ludzkości, raz na kilka tysięcy lat. Jego kapitalnym największym osiągnięciem jako filozofa było odkrycie jednej fizjonomii w trzech postaciach w odniesieniu do Boga. To odkrycie nazwane zostało trójcą świętą. To samo dotyczy także człowieka i każdego innego istnienia, czego Jezus już nie odkrył. Jeśli Cię męczy, lub przeszkadza dyskusja w dziedzinie teologii i filozofii,to nie odpowiadaj na mój komentarz. Odpłacę tym samym. Rozmowa w dziedzinie teologii i filozofii, to nie "wewnętrzny nakaz ewangelizacji". Czy to raczej nie przeczulenie ateistyczne z Twojej strony?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Już o tym pisałem wcześniej: nie każda etymologia, każdego słowa jest prawidłowa i nie >dla wszystkich ludzi to samo słowo, to samo znaczy. To po pierwsze.> Po drugie, słowa które wymieniłeś np.myśl, mowa, rozprawa, opinia, dowód, wartość, >stosunek, zbierać, liczyć, doktryna, teoria,słowo itd. nieodłącznie wiążą się z logiką.> Po trzecie, szczególnie z logiką łączą takie słowa jak:> epilog - logiczne zakończenie> katalog - logiczne ułożenie> prolog - logiczny początek> mitologia - logiczne mity(opowiadania)> monolog - indywidualna wypowiedź logiczna.> Oczywiście, gdyby taką etymologię wyłożył "słynny amerykański uczony", to zostałaby >przyjęta jednogłośnie i bez szemrania, ponieważ ona nie jest wadliwa, lecz odmienna od >obecnie obowiązującej. I to jest jej grzech pierworodny.Popłakałam się ze śmiechu  Toż to przebija pajacowanie rajcelema  
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) |
> Po trzecie, szczególnie z logiką łączą takie słowa jak:> epilog - logiczne zakończenie> katalog - logiczne ułożenie> prolog - logiczny początek> mitologia - logiczne mity(opowiadania)> monolog - indywidualna wypowiedź logiczna.O wielki Logiku. Zapomniałeś jeszcze o tym: Cytat:Log - biblijna miara płynów równa w przybliżeniu 0,5 (wg niektórych źródeł 0,3[potrzebne źródło]) litra[potrzebne źródło].
W tekście Biblii określa ilość oliwy potrzebnej podczas ofiary oczyszczenia[1].
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | > >>Definicja Boga:> >>Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest Absolut.> Niepojmowalne wydaje się głupie: bacz, abyś w przyszłości nie okazał się durniem.> Przykro byłoby by spoglądać w lustro.No cóż, nie każdy może zaraz być geniuszem i patrzeć w lustro z upodobaniem. > Jest coś takiego, jak Ewangelie.O cholera, a co to takiego, To stamtąd Pan takiś mądryś? > Powołam się jeszcze raz na M. Kopernika: Czy On konsultował swoje odkrycie ze specjalistami? Odkrył i tyle. Specjaliści to zweryfikowali później.A ja jeszcze raz odwołam do niego samego. Niech Pan przeczyta jego dzieła, to zobaczy Pan ile u niego "konsultacji". > Już o tym pisałem wcześniej: nie każda etymologia, każdego słowa jest prawidłowa i nie dla wszystkich ludzi to samo słowo, to samo znaczy. To po pierwsze.Nie jestem językoznawcą i dlatego sięgam do najlepszych źródeł. > Po drugie, słowa które wymieniłeśI dlatego Szanowny Panie, nie wymieniałem żadnych słów. Skorzystałem ze słownika. > >Wiem, że tak jest, a nawet, że większość ludzi jest takich, ale naprawdę aż trudno uwierzyć, że współcześnie można mieć tyle mądrości w głowie.> Nie wiesz. Gdybyś wiedział, to byś powiedział, że każdy człowiek jest w czterech postaciach, a nie w trzech. Te postaci, to:> - byt, czyli, zewnętrze> - natura, czyli wnętrze> - istota, czyli z czego się odradza> - postać, czyli to, co widoczneW wyniku lektury Pańskich postów zdecydowanie zmieniam zdanie. To co Pan nam tu głosi jest rzadkim przypadkiem mądrości. Daję Panu oznaczenie - Q mądry.> Oczywiście że są ważkie odkrycia Jezusa jako filozofa. > Myślę, że Jezus bardzo by się zdziwił, a może i wściekł na tę okoliczność. > Na pewno byłoby mu przykro, że mimo takiego wysiłku, jednak nikt Go nie zrozumiał. > Jezus jest największym filozofem jaki narodził się od ponad dwu tysięcy lat. > Żydzi do dziś nie wiedzą, że pozbyli się najwybitniejszego po Mojżeszu przedstawiciela swego narodu, czyli Proroka. > Prorok, to filozof nad filozofami, który pojawia się w ludzkości, raz na kilka tysięcy lat. > Jego kapitalnym największym osiągnięciem jako filozofa było odkrycie jednej fizjonomii w trzech postaciach w odniesieniu do Boga. To odkrycie nazwane zostało trójcą świętą. > To samo dotyczy także człowieka i każdego innego istnienia, czego Jezus już nie odkrył. ------------------------ > Jeśli Cię męczy, lub przeszkadza dyskusja w dziedzinie teologii i filozofii,to nie odpowiadaj na mój komentarz. Odpłacę tym samym. Rozmowa w dziedzinie teologii i filozofii, to nie "wewnętrzny nakaz ewangelizacji". Czy to raczej nie przeczulenie ateistyczne z Twojej strony?Na tym forum bardzo często dyskutujemy i o teologii i filozofii. Jestem tu już parę lat i najczęściej mam z tego satysfakcję. Tylko aby możliwa była dyskusja na jakikolwiek temat potrzebna jest o nim minimalna wiedza, a Pan nie przedstawia nam tu żadnej. Nazywając to co Pana trawi "wewnętrznym nakazem ewangelizacji", starałem się być bardzo grzecznym. Więcej już z Panem polemizował nie będę. Ja nie muszę i nie chcę. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | -4 na 4 | vislawus (-16 punktów) | Podsumowując swój udział w tej dyskusji, muszę go uznać za trudny, choć pozytywny.
Trudny, ponieważ:
1.Trudno dyskutować z biskupami ateizmu o Absolucie, ponieważ ich świadomość tam nie dociera. 2. Trudno rozmawiać z biskupami ateizmu o Bogu ponieważ oni się Go boją i się przed nim zamykają. 3. Trudno rozmawiać z biskupami ateizmu racjonalnie, ponieważ oni wszędzie widzą teologicznych wrogów, obce religie, niebezpiecznych krzewicieli wiary, bojowników religijnych.
Co się udało zrobić: 1. Zasygnalizowałem w niej nastanie Nowej Rzeczywistości opartej na wiedzy w której jest miejsce i na Absolut i na Boga 2. Przedstawiłem definicję Absolutu i Boga 3. Przedstawiłem opisowo wstępny model geometryczny Absolutu z Wszechświatem, Bogiem i Ludzkością wewnątrz 4. Przedstawiłem niekonwencjonalne poglądy na temat oświaty jako spoiwa łączącego Wszystko: od Absolutu, poprzez Boga, Wszechświat , na Ludzkości kończąc 5. Zapoznałem się z odbiorem środowiska racjonalista, pl. na Nową Rzeczywistość która nadchodzi 6. Przyczyniłem się do podniesienia temperatury wątku
Wyciągnąłem następujące wnioski: 1.Środowisko z którym się tu zetknąłem jest mocno zhermetyzowane, zamknięte na wszelkie nowości. 2. Nastawione jest Ono raczej na krzewienie idei ateizmu niż na racjonalne, otwarte, nowe myślenie.
Doświadczenia jakie zdobyłem poprzez udział w tej dyskusji: 1. Przemyślenia dotyczące jedności Absolutu, Boga, Wszechświata i Ludzkości, warto opracować kompleksowo w postaci jednego utworu i poddać konsultacji 2. Forum dyskusyjne, to nie jest miejsce do głoszenia nowych poglądów, lecz do powtarzania już istniejących, tylko w innej formie. 3. Wejście między czarne wrony z białym krukiem grozi zadziobaniem.
W związku z tym nie wykluczam udziału w innych dyskusjach(ku uciesze gawiedzi), oraz odpowiedzi w tym wątku, o ile uznam którąś za rzeczową.
Dziękuję i pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > biskupami ateizmu*zaznaczając sobie na ekranie odpowiednie określenie dostaje dosyć długiego napadu histerycznego chichotu przechodzącego w dziki śmiech; następnie ucisza się ze względu na pukanie sąsiadów z góry* > W związku z tym nie wykluczam udziału w innych dyskusjach(ku uciesze gawiedzi), oraz odpowiedzi w tym wątku, o ile uznam którąś za rzeczową.Mimo iż nie poczuwam się do należenia do grupy "gawiedź" (ale dobrze wiedzieć, że czujesz wobec nas pogardę jako natrętnych gapiów, przynajmniej nie mamy już wątpliwości co do Twoich motywów tu pobytu) - pisz. Nie ważne o czym - z tego, co widać, często sam nie wiesz, ale uciecha może jakaś z tego będzie. Jak wiadomo, śmiech przedłuża życie - możesz to sobie w sumie zaliczyć jako pewną liczbę dobrych uczynków 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Podsumowując swój udział w tej dyskusji, muszę go uznać za trudny, choć pozytywny. >Trudny, ponieważ: >1.Trudno dyskutować z biskupami ateizmu o Absolucie, ponieważ ich świadomość tam nie dociera. Hmm. Z pewnością nazwałbym np. Christophera Hitchensa "biskupem" ateizmu ale nie widzę podstaw aby nazywać go ograniczonym. (Jego świadomość "tam" nie dociera, jak to powiedziałeś) Cytat:>2. Trudno rozmawiać z biskupami ateizmu o Bogu ponieważ oni się Go boją i się przed nim zamykają. Nie sądzę. Gdyby się bali, nie byliby ateistami. Odrzucają Go - owszem; boją się? Nie zgadzam się. Cytat:>3. Trudno rozmawiać z biskupami ateizmu racjonalnie, ponieważ oni wszędzie widzą teologicznych wrogów, obce religie, niebezpiecznych krzewicieli wiary, bojowników religijnych. A to w większości przypadków prawda. Cytat:>Co się udało zrobić: >1. Zasygnalizowałem w niej nastanie Nowej Rzeczywistości opartej na wiedzy w której jest miejsce i na Absolut i na Boga Rzeczywistość jest taka, jaka jest, więc albo jest "stara", czyli zarówno Adam,Ewa jak i Ty/ja mamy z nią do czynienia albo wprowadzasz jakieś nowe prawa, które nie obowiązywały wcześniej. Jeśli tak, to kto Ci dał plenipotencje? Zasygnalizowałeś więc, że masz jakiś pomysł. Cytat:>2. Przedstawiłem definicję Absolutu i Boga Nie wiadomo tylko, czy tak zdefiniowany absolut/Bóg, rzeczywiście istnieje. Ja na przykład widzę problem: Cytat:Oczywiście. Definicja Boga: Bóg, to geometryczny, matematyczny, fizyczny, filologiczny, teologiczny, względny(dobry i zły) stan jedności górujący nad Wszechświatem, kosmosem i ludzkością mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej, bezwzględnym wszystkim, którym jest Absolut Jedność maksymalna? Jak można być w jedności z Bogiem, nie będąc doskonałym tak jak Bóg? Ja na przykład nie jestem doskonały jak Bóg. Ergo - Twoja definicja jest sprzeczna ("mieszczący się w stanie najwyższym, jedności maksymalnej" ; jak rozumiem, jedności ze wszystkim, w tym ze mną?) Ponieważ brak mi Boskiej doskonałości, NIE MOGĘ być jednością z Bogiem... Mogę mieć najwyżej ASPIRACJE do bycia z Nim jednością... Cytat:>3. Przedstawiłem opisowo wstępny model geometryczny Absolutu z Wszechświatem, Bogiem i Ludzkością wewnątrz J.W. Nie przedstawiłeś, dlaczego sądzisz, że to prawda. Cytat:>4. Przedstawiłem niekonwencjonalne poglądy na temat oświaty jako spoiwa łączącego Wszystko: od Absolutu, poprzez Boga, Wszechświat , na Ludzkości kończąc To fakt, aczkolwiek; "niekonwencjonalny" nie znaczy prawdziwy. Cytat:>Wyciągnąłem następujące wnioski: >1.Środowisko z którym się tu zetknąłem jest mocno zhermetyzowane, zamknięte na wszelkie nowości. Czasem tak, czasem nie. "Środowisko", to jednostki. Cytat:>2. Nastawione jest Ono raczej na krzewienie idei ateizmu niż na racjonalne, otwarte, nowe myślenie. Statystycznie - tak. Cytat:>1. Przemyślenia dotyczące jedności Absolutu, Boga, Wszechświata i Ludzkości, warto opracować kompleksowo w postaci jednego utworu i poddać konsultacji Atakuj! Cytat:>2. Forum dyskusyjne, to nie jest miejsce do głoszenia nowych poglądów, lecz do powtarzania już istniejących, tylko w innej formie. Co Ty gadasz Cytat:>3. Wejście między czarne wrony z białym krukiem grozi zadziobaniem. Możliwe. Jakoś niespecjalne czuję ten "syndrom zadziobania". Jestem chrześcijaninem, czego nigdy nie ukrywałem, pisuję tu od paru lat i chociaż prawie z nikim się nie zgadzam jakoś mnie tu tolerują. Może i Ciebie będą tolerować? Coś mnie jednak niepokoi w Twoich wypowiedziach. -"Jedność z wszechświatem"? Nasza "jedność z absolutem", "Uczniowie Jezusa Go nie rozumieli", (Jak oni Go nie rozumieli, to kto ma Go niby rozumieć?) "Nowa rzeczywistość". Czyżbyś był kolejnym "prorokiem" New Age? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Zauważ, że mitologia, składa się z mitu i "logii", czyli logiki.
Przynajmniej połowa forum właśnie kładzie się na podłodze i zaczyna turlać ze śmiechu. Zdajesz sobie z tego sprawę? Ja wiem, że wierzący mają tendencję do "wszystkowiedzenia", ale może nie przeginajmy. Wujek Gugiel i Ciotka Wikipedia kochają wszystkich ludzi. Naprawdę. Nie musisz się zdawać na, li i jedynie, forum Racjonalisty.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | > >Sechmet,> Mylisz bogów z bożkamiNa Twoim miejscu byłabym ostrożniejsza i nie nazywała jej "bożkiem" 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | neurosurgery (2484 punktów) | > Podam przykład z mrówką. Mrówka nie musi rozumieć człowieka, wystarczy że ma wiedzę o istnieniu czegoś wielkiego jak np. człowiek, który może ją pozbawić życia, lub jej życie uratować, który może wpłynąć na jej naród i jej tego narodu pozbawić bezkarnie. Człowiek, to dla mrówki, Bóg. Nie każda mrówka ma świadomość Boga - człowieka, bo nie każda się z nim zetknęła, a i przekaz jest wśród mrówek niewielki. Gdyby był odpowiedni, to mrówka mrówce by powiedziała, i one by jej uwierzyły. Wtedy te mrówki byłyby wierzące. Gdyby jeszcze doszły do wniosku, że warto lepiej budować mrowisko, i według jakich rytuałów, żeby Bóg - człowiek był zadowolony i nie krzywdził mrówek, mielibyśmy wiarę i religię mrówek w stosunku do Boga - człowieka. I nawet, jeśli mrówki naukowo, na swym poziomie stwierdzą i zadekretują, że Boga człowieka nie ma, to nie znaczy, że go nie ma.
Szczerze? HA, HA, HA! Uśmiałem się do łez! Analogia iście katolicka. Ogarnij się, dokształć z biologii i wróć silniejszy. Pisz z sensem. Samym pisaniem o rozumnych mrówkach wywołujesz u mnie śmiech. Wiem, że zapewne według Ciebie wszystko 'myśli', bo Ktoś MUSIAŁ sprawić, że mrówka wybiera akurat ten liść, akurat tę ścieżkę. A już kompletnie rozłożyłeś mnie tym:
"mrówka mrówce by powiedziała, i one by jej uwierzyły."
|
|
| | | | | |  | | vislawus (-16 punktów) | >> Podam przykład z mrówką. Mrówka nie musi rozumieć człowieka, wystarczy że ma wiedzę o istnieniu czegoś wielkiego jak np. człowiek, który może ją pozbawić życia, lub jej życie uratować, który może wpłynąć na jej naród i jej tego narodu pozbawić bezkarnie. Człowiek, to dla mrówki, Bóg. Nie każda mrówka ma świadomość Boga - człowieka, bo nie każda się z nim zetknęła, a i przekaz jest wśród mrówek niewielki. Gdyby był odpowiedni, to mrówka mrówce by powiedziała, i one by jej uwierzyły. Wtedy te mrówki byłyby wierzące. Gdyby jeszcze doszły do wniosku, że warto lepiej budować mrowisko, i według jakich rytuałów, żeby Bóg - człowiek był zadowolony i nie krzywdził mrówek, mielibyśmy wiarę i religię mrówek w stosunku do Boga - człowieka. I nawet, jeśli mrówki naukowo, na swym poziomie stwierdzą i zadekretują, że Boga człowieka nie ma, to nie znaczy, że go nie ma. >Szczerze? HA, HA, HA! Uśmiałem się do łez! Analogia iście katolicka. Ogarnij się, dokształć z biologii i wróć silniejszy. Pisz z sensem. Samym pisaniem o rozumnych mrówkach wywołujesz u mnie śmiech. Wiem, że zapewne według Ciebie wszystko 'myśli', bo Ktoś MUSIAŁ sprawić, że mrówka wybiera akurat ten liść, akurat tę ścieżkę. A już kompletnie rozłożyłeś mnie tym: >"mrówka mrówce by powiedziała, i one by jej uwierzyły."
Wiesz co to analogia, lub porównanie? Nie wszystko, co teistyczne jest złe, podobnie, jak nie wszystko, co ateistyczne jest złe. Jedno i drugie jet teologiczne(dotyczy istnienia i nieistnienia bogów).
|
|
| | | | | | |  | | neurosurgery (2484 punktów) | >Wiesz co to analogia, lub porównanie?
To pytanie mógłbyś zadać sobie... W Twojej historyjce mrówka jest analogiczna do człowieka, a człowiek z kolei do Boga. Ta druga analogia może być jeszcze w jakimś stopniu zrozumiała, gdyż człowiek posiada rozum i w jego działaniach można dostrzec celowość. Ale mrówka analogią człowieka?! Żeby coś było do czegoś analogiczne to musi być 'podobne', posiadać określone cechy, ale w innej skali, innym natężeniu (nie wiem jak Ci to prościej wytłumaczyć). Mówiąc "prosty jak drut" masz na myśli prosty drut, a nie powyginany, gdyż w domyśle cechą druta jest jego "prostość". Ty nadałeś cechy mrówce, których ona w ogóle nie ma. Gdybyś napisał "jestem jak mrówka w skali wszechświata" to miałoby sens, bo cechą mrówki jest jej niewielki rozmiar, ale czy widziałeś rozmawiającą mrówkę, która myśli?
|
|
| | | | | | | |  | | vislawus (-16 punktów) | >>Wiesz co to analogia, lub porównanie? >To pytanie mógłbyś zadać sobie... W Twojej historyjce mrówka jest analogiczna do człowieka, a człowiek z kolei do Boga. Ta druga analogia może być jeszcze w jakimś stopniu zrozumiała, gdyż człowiek posiada rozum i w jego działaniach można dostrzec celowość. Ale mrówka analogią człowieka?! Żeby coś było do czegoś analogiczne to musi być 'podobne', posiadać określone cechy, ale w innej skali, innym natężeniu (nie wiem jak Ci to prościej wytłumaczyć). Mówiąc "prosty jak drut" masz na myśli prosty drut, a nie powyginany, gdyż w domyśle cechą druta jest jego "prostość". Ty nadałeś cechy mrówce, których ona w ogóle nie ma. Gdybyś napisał "jestem jak mrówka w skali wszechświata" to miałoby sens, bo cechą mrówki jest jej niewielki rozmiar, ale czy widziałeś rozmawiającą mrówkę, która myśli?
Wspólne cechy mrówki i człowieka to: Geometryczność: jeden i drugi byt można przedstawić w postaci figury geometrycznej. Matematyczność: oba byty są policzalne - mrówka to jeden byt i człowiek to jeden byt. Fizyczność: mrówka i człowiek to cząstki fizycznego wszechświata - mieszkańcy Ziemi. Biologiczność: mrówka i człowiek, to cząstki biologii. Filologiczność:człowieka i mrówkę można opisać słowami Teologiczność: człowiek i mrówka to istoty boże Filozoficzność: 1. sumienność: ludzie i mrówki są stworzeniami sumiennymi: potrafią rozróżnić, co dla nich dobre, a co złe 2. pracowitość: pracują w celu trwania ich indywidualnego i zbiorowego istnienia 3. rozumność: zwierzęta i ludzie mają swój rozum. 4. celowość: mrówki i ludzie realizują swoje cele. 5. jedność: mrówka to jedność i człowiek to jedność. Absolutność: człowiek i mrówka należą do Absolutu W zasadzie na tym kończy się, nawet nie analogia, a wręcz podobieństwo mrówki i człowieka które przychodzą mi tak, ad hoc, na myśl. Jeśli już trzymasz się dosłowności, bez polotu wyobraźni, to powiedz mi, czy widziałeś jak człowiek myśli; czyli, czy widziałeś, dosłownie, myśl? W związku z tym, nie nazywaj mego porównania, analogii, "historyjką".Proszę.
|
|
| | | | | | | | |  | | MarcinK (9189 punktów) |
>W zasadzie na tym kończy się, nawet nie analogia, a wręcz podobieństwo mrówki i człowieka które przychodzą mi tak, ad hoc, na myśl.
Skoroś taki do mrówki podobny to wystartuj w podnoszeniu ciężarów. Będziemy mieć międzynarodowego czempiona.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Mylisz bogów z bożkami
No. Jak mówi Mere, ja bym z Sekhmet nie zadzierała. Ona sprowadza choroby - wywali Ci z jakiejś zarazy egipskiej i co zrobisz? Do Egiptu, na poszukiwania odpowiedniej świątyni i ołtarza, nie mówiąc o kapłance, tak łatwo się ostatnio nie da dostać. A niech się jej boski małżonek, Ptah, dowie - dopiero będzie masakra! Człowieku, to z pragnienia jego serca powstał świat, a do stworzenia go wystarczyło, żeby tylko otworzył usta!
A jakie ona ma rodzeństwo! Jedna siostra panuje m.in. nad najzjadliwszymi skorpionami na planecie, a na drugą mówią "Pani Płomienia". Ja bym na Twoim miejscu z taką rodzinką nie zadzierała...
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) |
> Tą cechą ateisty jest dążenie do negowania istnienia Boga i życie tak, jakby nie istniał. Niewiara w bogów nic nie mówi o osobowości, lecz mówi o osobie, o człowieku: o jego wiedzy, mądrości i świadomości.Ale on nie istnieje. Może być tylko wyobrażeniem umysłowym. > Wynikiem dążenia do negowania istnienia bogów (dobrego i złego) jest "nieposiadanie obrazu bogów we własnym umyśle".Raczej tak. > Cały problem nie w bogach, lecz w ich pojmowaniu i "obrazach". Te "obrazy" obrażają bogów i krzywdzą ludzi.Te "obrazy" tworzą ludzie, którzy o Bogu nie mają pojęcia, lub mają mgliste pojęcie. Oni tworzą "obrazy", aby mogli wykorzystać je we własnych interesach, aby mogli panować nad tymi, którzy żadnego pojęcia o bogach nie mają.Ci indoktrynują.A czy wyobrażenie umysłowe odczuwa ból? Nie. Czy boli różowego kota, którego sobie wyobraziłem, to, że ktoś powiedział "Różowy kocie jesteś głupi"? Ja tu nie widzę żadnej teorii spiskowej, tylko rozmowy na argumenty, mocne są, to wytrzymują, słabe odpadają. Jakoś nigdy nie potrafiłem indoktrynować, nikomu nie mówiłem jak ma myśleć. > Ateiści nie chcą poddawać się indoktrynacji.A po co im to? > To często ludzie, którzy nie chcą być wykorzystywani, nie chcą poddać się tym, którzy tworzą "obrazy" bogów na własny użytek.Ja po prostu nie czuję się poddanym, jestem wolnym człowiekiem, no w miarę wolnym. > W tym celu, aby nie uchodzić za oportunistów, odwołują się do, jakże ciągle płytkiej w tym względzie, wiedzy. Choć wielu z nich poddaje się indoktrynacji ateistycznej. Jest ona tak samo niebezpieczna, jak i teistyczna.Ale teraz już komuny nie ma. Mnie do ateizmu nikt nie namawiał. > Jeśli jesteś ateistą, i twierdzisz, że nie posiadasz w swoim umyśle obrazu bogów, to znaczy, że posiadasz w swej świadomości, w swoich myślach bogów, choć nie umiesz, lub nie chcesz ich sobie wyobrażać. Gdybyś nie miał w swej świadomości bogów, słowa "Bóg, bogowie", byłyby dla ciebie zbitką niezrozumiałych, nieuporządkowanych liter, za którymi nie kryje się żadna treść. A tak przecież nie jest.Niektórzy do teraz jeszcze mówią o płaskiej ziemi. Jestem zanurzony w kulturze, która o bogach non stop gada, więc jakże mi od tego uciec? Nie jestem wolny od informacji docierających z otoczenia. Trzeba także użerać się z homeopatią, czy taką fenomenalną astrologią. > Znasz takie powiedzenie"wszystko co ludzkie, nie jest nam obce"? Myśli i świadomość są ludzkie. Bóg w myślach i świadomości jest ludzki.I co z tego? Każdy człowiek, to nie klon z klonu idealnej bryły. Najpierw jest umysł, potem bogowie. Ciągle powstają nowe dziwaczne religie, taki folklor, cóż zrobić. Niesamowite są kulty cargo, albo kosmicznych bogów wczepiających urządzenia pod skórę. > To, że nie widzisz, nie czujesz, nie rozumiesz i nie masz świadomości tego, co inni widzą, czują, wiedzą, czego posiadają świadomość, wcale nie świadczy o tym, że to oni są w błędzie. Może być wprost przeciwnie, choć nie musi.Dowody ... tylko i aż tyle. A czy Zeus istnieje? W odniesieniu historycznym do: "To, że nie widzisz, nie czujesz, nie rozumiesz i nie masz świadomości tego, co inni widzą, czują, wiedzą, czego posiadają świadomość, wcale nie świadczy o tym, że to oni są w błędzie. Może być wprost przeciwnie, choć nie musi." > Czyli jaki?: Niekoniecznie mądrzejszy?, Jakiś tam?: Czy to znaczy, że głupszy i byle jaki, czy też: Mądrzejszy, jakoś tam, na pewno. Wal śmiało!Będący sobą, zgodny z sobą. Prawda sama się obroni. > Różni, czyli są lepsi i gorsi, bardziej, lub mniej przydatni, biedni i bogaci, świadomi i nieświadomi, itd. itp.. Ludzie względem ludzi, wśród ludzi dla ludzi nie są równi.Może lepiej by brzmiało różnorodni. Loteria bywa niesprawiedliwa. Na pewne rzeczy ma się wpływ, ale tylko na pewne, np. światopogląd. > Równi są wyłącznie jako cząstki Absolutu, dla Absolutu, w Absolucie. Dlatego, że dla Absolutu, który jest bezwzględną jednością, każda jedność(którą jest każdy przedmiot i podmiot) ma bezwzględną, taką samą wartość.Równi to są, ale po śmierci, jako cząstki rozrzucone po przestrzeni. Wszechświatowi to absolutnie zwisa. > Ależ, powtarzam to jeszcze raz: Absolut to całość, a Wszystko, które Go tworzy, to różnorodność,to elementy.> Jedno drugiego nie wyklucza: Absolut i Wszystko które się na niego składa, to jedno i to samo!Mi wystarczy zbiór elementów ... > Wszystko, z którego stworzony jest Absolut, to także ateizm i atomizm. Jak Wszystko, to Wszystko.To Absolut jest stworzony, czy może istnieje? Jeśli stworzony, to coś jest ponad ... > Wszystkie definicje są "czyjeś". Niektóre z nich stają się wszystkich ludzi, a niektóre stają się niczyje.Prawda. Niepowielana informacja, to martwa informacja. > Po to przedkładam opinii publicznej "swoją definicję", aby się z nią zapoznała, ponieważ uważam ją za prawidłową. Z czasem, stanie się ona powszechną. Tylko, czy nadal będzie uważana za moją?Ja nie. Niekoniecznie się taką stanie, musi być podatny grunt. Musisz mieć zdolności bycia guru, tak jak np. Sathya Sai Baba. > Żadna prawidłowa definicja nie zamyka drogi do poznania, lecz ją wytycza i poszerza.Wydaje mi się, że ta zamyka. Udowodnij, że tak nie jest. Dowód stoi po stronie osoby wygłaszającej daną hipotezę. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | vislawus (-16 punktów) | >> Tą cechą ateisty jest dążenie do negowania istnienia Boga i życie tak, jakby nie istniał. Niewiara w bogów nic nie mówi o osobowości, lecz mówi o osobie, o człowieku: o jego wiedzy, mądrości i świadomości.
>Ale on nie istnieje. Może być tylko wyobrażeniem umysłowym.
"wyobrażenie umysłowe" to obraz w myślach? To wszystko, co istnieje w "wyobrażeniu umysłowym", czyli w myślach, należy do Wszystkiego. Skoro należy do Wszystkiego, jest częścią Absolutu. Skoro jest częścią Absolutu, to, niewątpliwie istnieje. Myślimy, tylko o tym, wyobrażamy sobie w myślach tylko to, co istnieje, i tylko to, o czym wiemy, że istnieje, nawet jeśli to są mary nocne. Jest tak dlatego,że nasz umysł nie sięga ponad to, dokąd sięga. Czyli, nie można myśleć, marzyć o czymś, co nie istnieje, nie można mieć świadomości, wyobraźni pojęcia czegoś, co nie istnieje. Skoro myślimy, mówimy, wyobrażamy sobie coś, o czymś, o kimś, to on na pewno istnieje w Absolucie(niekoniecznie tu, w naszym Układzie Słonecznym) Dążę do tego, aby stwierdzić, że to, co istnieje w Absolucie, niekoniecznie musi istnieć we Wszechświecie i w naszym Świecie, a to co istnieje w naszym Świecie i Wszechświecie, na pewno istnieje w Absolucie.
>> Wynikiem dążenia do negowania istnienia bogów (dobrego i złego) jest "nieposiadanie obrazu bogów we własnym umyśle". >Raczej tak. To jednak nie świadczy o tym, że bogowie nie istnieją.
>>Cały problem nie w bogach, lecz w ich pojmowaniu i "obrazach". Te "obrazy" obrażają bogów i krzywdzą ludzi. Te "obrazy" tworzą ludzie, którzy o Bogu nie mają pojęcia, lub mają mgliste pojęcie. Oni tworzą "obrazy", aby mogli wykorzystać je we własnych interesach, aby mogli panować nad tymi, którzy żadnego pojęcia o bogach nie mają.Ci indoktrynują. >A czy wyobrażenie umysłowe odczuwa ból? Nie. Czy boli różowego kota, którego sobie wyobraziłem, to, że ktoś powiedział "Różowy kocie jesteś głupi"? Ja tu nie widzę żadnej teorii spiskowej, tylko rozmowy na argumenty, mocne są, to wytrzymują, słabe odpadają.
"Wyobrażenie umysłowe" nie odczuwa bólu. Tyle tylko, że ani Absolut, ani bogowie nie są "wyobrażeniem umysłowym", lecz są dla ludzi dostępne, zrozumiałe, widoczne, możliwe do wyjaśnienia poprzez "wyobrażenie umysłowe". To zasadnicza różnica.
> Jakoś nigdy nie potrafiłem indoktrynować, nikomu nie mówiłem jak ma myśleć.
Indoktrynacja nie jest mówieniem, "jak ktoś ma myśleć". To są inne relacje. Indoktrynacja, to świadome naprowadzanie na swój, fałszywy światopogląd w warunkach wolności w swoim interesie. "Mówienie, jak kto ma myśleć", to relacje między ważniejszym i mniej ważnym, wolnym a poddanym, silniejszym, a słabszym. Tak, że doprawdy, nie wiem, o co ci chodzi. Tu jesteśmy względnie równi(przynajmniej teoretycznie), głosimy swoje poglądy, przedstawiamy swoje przemyślenia, poddajemy pod osąd opinii publicznej. Interesu na tym, lewego, zrobić nie można. Jeśli przemyślenia będą uznane, to interes jest obopólny. Jeśli nie, zostaną zweryfikowane i odrzucone, też z korzyścią dla wielu stron.
>>Ateiści nie chcą poddawać się indoktrynacji. >A po co im to?
Ale to nie znaczy, że mają odrzucać wszystko i wszystko, co związane z bogami potępiać "w czambuł". Nie wolno wylewać dziecka z kąpielą, bo można spotkać się z potępieniem lub ośmieszeniem.
>> To często ludzie, którzy nie chcą być wykorzystywani, nie chcą poddać się tym, którzy tworzą "obrazy" bogów na własny użytek. >Ja po prostu nie czuję się poddanym, jestem wolnym człowiekiem, no w miarę wolnym. Czyli wolnym w granicy tolerancji. >> W tym celu, aby nie uchodzić za oportunistów, odwołują się do, jakże ciągle płytkiej w tym względzie, wiedzy. Choć wielu z nich poddaje się indoktrynacji ateistycznej. Jest ona tak samo niebezpieczna, jak i teistyczna. >Ale teraz już komuny nie ma. Mnie do ateizmu nikt nie namawiał.
Do tego nie musi być komuna, ani namawianie. Wystarczy sączyć przekonania "między wierszami". I to się dzieje nagminnie i w określonym celu. Bywa, że w celu osłabienia świadomości patriotycznej narodu, w celu osiągnięcia celu globalnego przez globalistów, w celu zwalczania jakiejś nielubianej religii itp. itd.
>>Jeśli jesteś ateistą, i twierdzisz, że nie posiadasz w swoim umyśle obrazu bogów, to znaczy, że posiadasz w swej świadomości, w swoich myślach bogów, choć nie umiesz, lub nie chcesz ich sobie wyobrażać. Gdybyś nie miał w swej świadomości bogów, słowa "Bóg, bogowie", byłyby dla ciebie zbitką niezrozumiałych, nieuporządkowanych liter, za którymi nie kryje się żadna treść. A tak przecież nie jest. >Niektórzy do teraz jeszcze mówią o płaskiej ziemi. Jestem zanurzony w kulturze, która o bogach non stop gada, więc jakże mi od tego uciec? Nie jestem wolny od informacji docierających z otoczenia. Trzeba także użerać się z homeopatią, czy taką fenomenalną astrologią.
Mówią, ponieważ mają Absolut i bogów "zakodowanych w genach i umysłach". Dlatego też trudno od nich "uciec" i przestać o nich mówić. Tym bardziej, że jako ludzie i ludzkość do nich zmierzamy: Chcemy być jak bogowie, chcemy być jak Absolut: potężni, wielcy, idealni.
> Każdy człowiek, to nie klon z klonu idealnej bryły. Najpierw jest umysł, potem bogowie. Ciągle powstają nowe dziwaczne religie, taki folklor, cóż zrobić. Niesamowite są kulty cargo, albo kosmicznych bogów wczepiających urządzenia pod skórę. No, z tym twierdzeniem, że najpierw był umysł potem Bogowie, bym mocno polemizował: Dobro i zło było prędzej niż ludzkość. Zatem najpierw był Absolut, a wraz z nim bogowie. Potem wszechświat i kosmos, a w końcu świat ludzkości, a w nim my, ludzie i to bez wielkiego umysłu w swych początkach. Religie, które powstały i które powstają niekoniecznie wiele wspólnego mają z bogami, w sensie wiedzy o nich. Raczej jest to kult, który ma swoje uzasadnienie w et-nice, tradycji, kulturze, emocjach, intuicji. Taki jest poziom rozwoju cywilizacyjnego ludzkości i trudno się na niego gniewać.
>> To, że nie widzisz, nie czujesz, nie roz
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) |
> "wyobrażenie umysłowe" to obraz w myślach?> To wszystko, co istnieje w "wyobrażeniu umysłowym", czyli w myślach, należy do Wszystkiego. Skoro należy do Wszystkiego, jest częścią Absolutu.> Skoro jest częścią Absolutu, to, niewątpliwie istnieje.> Myślimy, tylko o tym, wyobrażamy sobie w myślach tylko to, co istnieje, i tylko to, o czym wiemy, że istnieje, nawet jeśli to są mary nocne.> Jest tak dlatego,że nasz umysł nie sięga ponad to, dokąd sięga. Czyli, nie można myśleć, marzyć o czymś, co nie istnieje, nie można mieć świadomości, wyobraźni pojęcia czegoś, co nie istnieje.> Skoro myślimy, mówimy, wyobrażamy sobie coś, o czymś, o kimś, to on na pewno istnieje w Absolucie(niekoniecznie tu, w naszym Układzie Słonecznym)> Dążę do tego, aby stwierdzić, że to, co istnieje w Absolucie, niekoniecznie musi istnieć we Wszechświecie i w naszym Świecie, a to co istnieje w naszym Świecie i Wszechświecie, na pewno istnieje w Absolucie.Czyli cała nauka o umyśle jest o kant potłuc ... Wczujmy się w ideę, pójdźmy za nią, pozwólmy się ponieść ... Trzymać w dłoniach flet ... przyłożyć do ust ... a szczury za tym pójdą ... dziwne ... Dalej nie pojmuję tej całej nadprodukcji ... i raczej nie pojmę ... > To jednak nie świadczy o tym, że bogowie nie istnieją.A że ktoś mówi o bogach też nie świadczy o ich istnieniu. > "Wyobrażenie umysłowe" nie odczuwa bólu.> Tyle tylko, że ani Absolut, ani bogowie nie są "wyobrażeniem umysłowym", lecz są dla ludzi dostępne, zrozumiałe, widoczne, możliwe do wyjaśnienia poprzez "wyobrażenie umysłowe". To zasadnicza różnica.Cóż można powiedzieć w tej materii myślowej o schizofrenii? Tworzy się w umyśle obraz osoby z którą rozmawiam jak z autentycznym człowiekiem. Są na to pigułki. Czy schizofrenikom należy także nie odbierać kontaktu z Absolutem? > Indoktrynacja nie jest mówieniem, "jak ktoś ma myśleć".> To są inne relacje. Indoktrynacja, to świadome naprowadzanie na swój, fałszywy światopogląd w warunkach wolności w swoim interesie.> "Mówienie, jak kto ma myśleć", to relacje między ważniejszym i mniej ważnym, wolnym a poddanym, silniejszym, a słabszym.> Tak, że doprawdy, nie wiem, o co ci chodzi.> Tu jesteśmy względnie równi(przynajmniej teoretycznie), głosimy swoje poglądy, przedstawiamy swoje przemyślenia, poddajemy pod osąd opinii publicznej. Interesu na tym, lewego, zrobić nie można. Jeśli przemyślenia będą uznane, to interes jest obopólny. Jeśli nie, zostaną zweryfikowane i odrzucone, też z korzyścią dla wielu stron.Zwykła rywalizacja memów. Fałszywy, prawdziwy światopogląd ... Jest jedna prawda najprawdziwsza ... Prawda którą tylko wybrani posiadają. Na guru religijne się nadajesz, jesteś mocno przekonany o swojej prawdzie, a to pierwszy krok. Teraz tylko na podatny tłum natrafić ... > Ale to nie znaczy, że mają odrzucać wszystko i wszystko, co związane z bogami potępiać "w czambuł". Nie wolno wylewać dziecka z kąpielą, bo można spotkać się z potępieniem lub ośmieszeniem.Ale po co wchodzić na emocje? Dowody, do obrony twierdzeń są dowody. > Czyli wolnym w granicy tolerancji.Wolnym w granicy biologii, otoczenia, zestawu memów. > Do tego nie musi być komuna, ani namawianie. Wystarczy sączyć przekonania "między wierszami". I to się dzieje nagminnie i w określonym celu.> Bywa, że w celu osłabienia świadomości patriotycznej narodu, w celu osiągnięcia celu globalnego przez globalistów, w celu zwalczania jakiejś nielubianej religii itp. itd.To tylko rywalizacja memów, wygrywa lepsze, wytrzymalsze, odporniejsze, dobrze zakotwiczone. > Mówią, ponieważ mają Absolut i bogów "zakodowanych w genach i umysłach". Dlatego też trudno od nich "uciec" i przestać o nich mówić. Tym bardziej, że jako ludzie i ludzkość do nich zmierzamy: Chcemy być jak bogowie, chcemy być jak Absolut: potężni, wielcy, idealni.Ja jednak chciałbym ciszy o bogach. Dobrze mieć marzenia. > No, z tym twierdzeniem, że najpierw był umysł potem Bogowie, bym mocno polemizował: Dobro i zło było prędzej niż ludzkość. Zatem najpierw był Absolut, a wraz z nim bogowie. Potem wszechświat i kosmos, a w końcu świat ludzkości, a w nim my, ludzie i to bez wielkiego umysłu w swych początkach.Toż to kolejna specyficzna mitologia, podobna do tych, jakie były ze trzy tysiące lat temu. Mircea Eliade o tym sporo pisał. > Religie, które powstały i które powstają niekoniecznie wiele wspólnego mają z bogami, w sensie wiedzy o nich. Raczej jest to kult, który ma swoje uzasadnienie w et-nice, tradycji, kulturze, emocjach, intuicji.Moja religia jest prawdziwa, a wszystkie inne są błędne. Przepraszam, nie religia, a "Prawda". Może i będzie jaki nowy kult: Absolutyzm ... > Taki jest poziom rozwoju cywilizacyjnego ludzkości i trudno się na niego gniewać.No cóż, ludzkość to ślepa i ignorancka zgraja biedactw. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | vislawus (-16 punktów) |
>Czyli cała nauka o umyśle jest o kant potłuc ... Wczujmy się w ideę, pójdźmy za nią, pozwólmy się ponieść ... Trzymać w dłoniach flet ... przyłożyć do ust ... a szczury za tym pójdą ... dziwne ... Dalej nie pojmuję tej całej nadprodukcji ... i raczej nie pojmę ... Wiele "nauk", za które dzisiaj nie jeden ateista dałby sobie hm.. ogolić, okażą się absurdalnymi. Nauka tak samo błądzi, jak ludzie. Wielu ludzi, nawet całe narody trafiają w "ślepe uliczki". Jedni z nich wracają, inni giną bezpowrotnie, inni trafiają na szerokie arterie i mkną do przodu, po czym mogą zwalniać i przyspieszać. Takie jest życie, w tym naukowe. Wolisz idee? Nie mam nic przeciw temu. Z ideami jest podobnie jak z ludźmi i nauką. Osobiście jestem za oświatą.
>A że ktoś mówi o bogach też nie świadczy o ich istnieniu.
Jeśli mówi z sensem i logicznie, podaje definicje, to znaczy, że istnieją. Na razie, brak jest merytorycznej dyskusji na temat Absolutu, konkretnej polemiki. Raczej insynuacje i próba zaszufladkowania mojej osoby a to jako nieuka, licealistę, początkującego kleryka, schizofrenika, itp. Czynią to ateiści, którzy chlubią się "naukowym", "racjonalnym" podejściem do otaczającej nas rzeczywistości. Tymczasem, rzeczywistość ateistów zwących się racjonalistami, jest ograniczona wyłącznie do rzeczywistości fizycznej. Nie uwzględniają oni zupełnie rzeczywistości wyższych niż fizyczna, czyli filologicznej, teologicznej i filozoficznej. Ich wrogiem nr. jeden, nawet nie jest wiara jako taka, lecz chrześcijaństwo. Mało kiedy zwalczają inne religie, ponieważ ich nie znają, lub nie rozumieją, lub też poddani są indoktrynacji światopoglądowej przeciwników chrześcijaństwa(mówię o ateistach cywilizacji tzw. zachodniej).
>Cóż można powiedzieć w tej materii myślowej o schizofrenii? Tworzy się w umyśle obraz osoby z którą rozmawiam jak z autentycznym człowiekiem. Są na to pigułki. Czy schizofrenikom należy także nie odbierać kontaktu z Absolutem?
Patrz powyżej. Jeśli się czegoś nie rozumie, nie jest w stanie zrozumieć, to trudno sobie wyobrazić, że ktoś inny robi to z łatwością? Zaraz musi być schizofrenikiem? Nie jestem nim. Bądź pewny(a)
>> Indoktrynacja nie jest mówieniem, "jak ktoś ma myśleć". >>To są inne relacje. Indoktrynacja, to świadome naprowadzanie na swój, fałszywy światopogląd w warunkach wolności w swoim interesie. >>"Mówienie, jak kto ma myśleć", to relacje między ważniejszym i mniej ważnym, wolnym a poddanym, silniejszym, a słabszym. >>Tak, że doprawdy, nie wiem, o co ci chodzi. >>Tu jesteśmy względnie równi(przynajmniej teoretycznie), głosimy swoje poglądy, przedstawiamy swoje przemyślenia, poddajemy pod osąd opinii publicznej. Interesu na tym, lewego, zrobić nie można. Jeśli przemyślenia będą uznane, to interes jest obopólny. Jeśli nie, zostaną zweryfikowane i odrzucone, też z korzyścią dla wielu stron. >Zwykła rywalizacja memów. Fałszywy, prawdziwy światopogląd ... Jest jedna prawda najprawdziwsza ... Prawda którą tylko wybrani posiadają. Na guru religijne się nadajesz, jesteś mocno przekonany o swojej prawdzie, a to pierwszy krok. Teraz tylko na podatny tłum natrafić ...
Znowu brak argumentów? Znowu mówimy o mnie? Przecież tematem jest Absolut. To jest mój świata ogląd, a nie światopogląd. Nie głoszę tego świata oglądu jako bezdyskusyjnego, lecz po to poddaję go pod dyskusję, aby go zweryfikować, jeśli jest fałszywy. Nie atakuj mojej osoby, tylko mój świata ogląd. Będę ci wdzięczny, jeśli powiesz coś w temacie: Absolut, a nie "rozkładał na czynniki pierwsze", moją osobę.
>Ale po co wchodzić na emocje? Dowody, do obrony twierdzeń są dowody.
Świata ogląd, to nie emocje, choć muszę przyznać, że poznanie nowego budzi emocje. Żeby przedstawiać dowody trzeba trafić na partnera, który coś "kuma", a przynajmniej wykazuje gotowość do dyskusji merytorycznej. Jak wiemy, przekonany(ateista) i wierzący( teista) to nie są osoby otwarte na argumenty, dyskusje, na nowe. I jedni i drudzy węszą agentów z przeciwnych obozów i atakują, a następnie wycinają bezpardonowo, każdego, kto nie jest tych samych przekonań, lub tej samej wiary. I jedni i drudzy "wylewają dzieci z kąpielą".
>>Czyli wolnym w granicy tolerancji. >Wolnym w granicy biologii, otoczenia, zestawu memów.
Tolerancja i wolność, to są zagadnienia z najwyższej półki oświaty: natura wyższa niż biologia. O niej, o wyższej naturze, do której zalicza się Absolut i Bóg, oraz Ludzkość próbuję tu rozmawiać.
>> Do tego nie musi być komuna, ani namawianie. Wystarczy sączyć przekonania "między wierszami". I to się dzieje nagminnie i w określonym celu. >>Bywa, że w celu osłabienia świadomości patriotycznej narodu, w celu osiągnięcia celu globalnego przez globalistów, w celu zwalczania jakiejś nielubianej religii itp. itd.
>To tylko rywalizacja memów, wygrywa lepsze, wytrzymalsze, odporniejsze, dobrze zakotwiczone.
Wszystko mem? Wszechświat, Ludzkość, Bóg i Absolut?
>> Mówią, ponieważ mają Absolut i bogów "zakodowanych w genach i umysłach". Dlatego też trudno od nich "uciec" i przestać o nich mówić. Tym bardziej, że jako ludzie i ludzkość do nich zmierzamy: Chcemy być jak bogowie, chcemy być jak Absolut: potężni, wielcy, idealni. >Ja jednak chciałbym ciszy o bogach. Dobrze mieć marzenia.
Żyjesz w jedności - Absolut. Żyjesz w jedności - Bóg. Żyjesz w jedności- Wszechświat. Żyjesz w jedności - Ludzkość. Przed ludzkością uciekniesz w śmierć. Przed Wszechświatem w kosmos. Przed Bogiem w piekło, lub niebo. Przed Absolutem, w absurd. Dopiero poza absurdem osiągniesz ciszę o bogach. Poza absurdem jest już tylko próżnia.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) |
>Wiele "nauk", za które dzisiaj nie jeden ateista dałby sobie hm.. ogolić, okażą się absurdalnymi. Nauka tak samo błądzi, jak ludzie. Dałbym nawet to i owo sobie obciąć, że fideiści w swej masie nie rozumieją nawet tak prościusieńkich tekstów jak poniższy: NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu. Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. Powtarzam go już wielokrotnie.
>>A że ktoś mówi o bogach też nie świadczy o ich istnieniu. >Jeśli mówi z sensem i logicznie, podaje definicje, to znaczy, że istnieją. A to ciekawe? Poproszę o źródła, ba o jedno małe źródełko.
>Tymczasem, rzeczywistość ateistów zwących się racjonalistami, jest ograniczona wyłącznie do rzeczywistości fizycznej. Racjonaliści w ramach nauk przyrodniczych zajmują się tylko rzeczywistością. Badania wydumanych i wyspekulowanych nierzeczywistości pozostawiają naukom społecznym.
>Ich wrogiem nr. jeden, nawet nie jest wiara jako taka, lecz chrześcijaństwo. Ich wrogiem nr. jeden, jest głupota i nie jest ich winą, że lubi ona z religijnością proporcjonalnie się łączyć, a odwrotnie proporcjonalnie ze stopniem odrzucenia wszelkich wierzeń.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | vislawus (-16 punktów) | >[color=blue]NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu. >Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.
Dzisiaj w radiu usłyszałem audycję na temat geniuszy. Pan doktor, gość programu(nie uchwyciłem godności) przypomniał wypowiedź Einsteina(cytuję z pamięci): "Są rzeczy o których wszyscy wiedzą, że są niemożliwe do wykonania(dodam od siebie, nieistniejące, np. Bóg, Absolut). Po czym przychodzi ktoś i to wykonuje (odkrywa). Takiego kogoś, pan doktor nazwał geniuszem". Powiem od siebie, że dzięki takim ludziom następuje postęp nie tylko naukowy, ale każdy jeden. Ale, geniusz działa także w drugą stronę: Potrafi dostrzec absurd tam, gdzie wszyscy widzą absolutną prawdę, niepodważalną naukę, uznaną definicję, pewny światopogląd. I w jednym przypadku, i w drugim przypadku geniusz musi walczyć z bezwzględnością zastałej utwierdzonej, bezwładnej, także ludzkiej materii. Ta materia będzie twierdzić, że jest stała, jednorodna, znana, uznana, nienaruszalna i niepodważalna. Tak jest, ponieważ ona wie, zna, rozumie i posiada odpowiednie źródła pochodzące z tej materii. Nikt jej nie będzie mówił, nawet geniusz, że jest inaczej. A jeśli nawet próbuje mówić, to tym gorzej dla geniusza. Jednak, cała ta zastana, zatwardziała masa, to jedność. Geniusz, to też jedność. Jak wiesz z matematyki, jedność równa jest jedności. Dlatego, gdy dochodzi do starcia geniusza z masą, geniusz wcale nie stoi na pozycji przegranej. Takim geniuszem był Jezus z Nazaretu. Mimo, że bezwładna, otępiała, głupia masa go zamordowała, to go jednak nie zniszczyła. Wynikiem jego geniuszu jest trwające do dzisiaj chrześcijaństwo, które wywarło niesamowite piętno na ludzkości. Dobre, czy złe, i dlaczego, to już inna historia. Oczywiście nie podważam wagi nauki jako wielkiego, poznawczego i rozwojowego czynnika wpływającego na rozwój Ludzkości, tym samym wszechświata, Boga i Absolutu. Dzięki także nauce, te stany się zwiększają, umacniają, potęgują. Jednak, nauka, to nie jedyny czynnik wpływający na rozwój. Nauka jest tylko częścią wiedzy. Oprócz nauki liczy się cała wiedza, talent, geniusz i szczęście. Bezgraniczna, wręcz bezwzględna wiara w naukę i jej osiągnięcia, w jej nieomylność oraz procedury sprawdzające, w jej jedyność jako czynnika postępu jest tak samo nierozsądna i bałwochwalcza, jak i inne wiary. Generalnie, wiedza i wiara, to dwa przeciwstawne byty, dwa antagonizmy. Naturą wiedzy jest nauka, a naturą wiary jest religia. Te dwie natury, podobnie jak ich byty, są względem siebie nastawione przeciwnie. Wiedza i nauka mają tę przewagę nad Wiarą i religią, że Wiedza i nauka dążą do poznania i zrozumienia nowej rzeczywistości, natomiast Wiara i religia do usankcjonowania i podtrzymywania za wszelką cenę rzeczywistości uznawanej. Jednak, jeszcze raz to podkreślę, Wiedza i nauka są nieskończone i w swym postępie ku nieskończoności bywają omylne. Można uznać to co mówię za głoszenie religii, wmawianie światopoglądu, skłanianie do sposobu myślenia, indoktrynację, nawracanie, anty naukę, wszystko jedno: nie będzie to zgodne z oczywistością. Osobiście odkrywam nową rzeczywistość, dlatego uznawanie mnie za wyznawcę wiary i krzewiciela religii, z jakim się tu, na tym forum spotykam, jest dla mnie krzywdzące.
>>>A że ktoś mówi o bogach też nie świadczy o ich istnieniu. >>Jeśli mówi z sensem i logicznie, podaje definicje, to znaczy, że istnieją. >A to ciekawe? Poproszę o źródła, ba o jedno małe źródełko. Jak Mikołaj Kopernik odkrył swe dzieło, to na jakie źródełko miał się powołać? Wziąć glejt od Jezuitów? >>Tymczasem, rzeczywistość ateistów zwących się racjonalistami, jest ograniczona wyłącznie do rzeczywistości fizycznej. >Racjonaliści w ramach nauk przyrodniczych zajmują się tylko rzeczywistością. Badania wydumanych i wyspekulowanych nierzeczywistości pozostawiają naukom społecznym. Fakt.Tylko rzeczywistością. Nie tylko fizyczną, ale też przyrodniczą, mikrobiologiczną, biologiczną i zoologiczną rzeczywistością zajmują się ateiści - racjonaliści. Natomiast oczywistością wyższą, czyli filologiczną, teologiczną i filozoficzną to już nie. Czyżby oczywistość przerastała? Zamykanie się na rzeczywistości i niedostrzeganie oczywistości, to samoograniczenie adekwatne do samookaleczenia. To kardynalny błąd. Jest on wynikiem wyparcia oczywistości ze świadomości. Oczywistości, która istnieje na pewno. >>Ich wrogiem nr. jeden, nawet nie jest wiara jako taka, lecz chrześcijaństwo. >Ich wrogiem nr. jeden, jest głupota i nie jest ich winą, że lubi ona z religijnością proporcjonalnie się łączyć, a odwrotnie proporcjonalnie ze stopniem odrzucenia wszelkich wierzeń. Nie ma większej głupoty ponad tą, której wydaje się, że jest mądra. Przecież, całą naukę, poza tą jej częścią którą możesz doświadczyć lub sprawdzić osobiście, przyjmujesz na wiarę. Przecież równań Einsteina uzasadniających jego teorie nie rozumie nawet wielu fizyków. One są w większości przyjęte na wiarę, jako wierzenia. Tyle że to inna dziedzina wiary niż teologia.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) |
> Dzisiaj w radiu usłyszałem audycję na temat geniuszy. Pan doktor, gość programu(nie uchwyciłem godności) przypomniał wypowiedź Einsteina(cytuję z pamięci):> "Są rzeczy o których wszyscy wiedzą, że są niemożliwe do wykonania(dodam od siebie, nieistniejące, np. Bóg, Absolut). Po czym przychodzi ktoś i to wykonuje (odkrywa).> Takiego kogoś, pan doktor nazwał geniuszem".Co tam nazwisko - nie ważne, ważne, że doktor. Nie ważnym też jest co Einstein dokładnie i w jakim kontekście powiedział, ważne, że pan doktor nazwał go geniuszem Już tu napisałem, że Einsteinem, jak k.rwą to każdy głupek potrafi. Tak, Einstein był geniuszem i wyrywanie mu, przez przeróżnych głupków, pojedynczych wyrwanych z kontekstu zdań tego nie zmieni. > I w jednym przypadku, i w drugim przypadku geniusz musi walczyć z bezwzględnością zastałej utwierdzonej, bezwładnej, także ludzkiej materii.> Ta materia będzie twierdzić, że jest stała, jednorodna, znana, uznana, nienaruszalna i niepodważalna. Tak jest, ponieważ ona wie, zna, rozumie i posiada odpowiednie źródła pochodzące z tej materii. Nikt jej nie będzie mówił, nawet geniusz, że jest inaczej. A jeśli nawet próbuje mówić, to tym gorzej dla geniusza.> Jednak, cała ta zastana, zatwardziała masa, to jedność. Geniusz, to też jedność.> Jak wiesz z matematyki, jedność równa jest jedności.> Dlatego, gdy dochodzi do starcia geniusza z masą, geniusz wcale nie stoi na pozycji przegranej.  Znakomicie opisał to prawie półtora wieku temu Lombroso w "Geniuszu i obłąkaniu". > Oczywiście nie podważam wagi nauki jako wielkiego, poznawczego i rozwojowego czynnika wpływającego na rozwój Ludzkości, tym samym wszechświata, Boga i Absolutu.> Dzięki także nauce, te stany się zwiększają, umacniają, potęgują.> Bezgraniczna, wręcz bezwzględna wiara w naukę i jej osiągnięcia, w jej nieomylność oraz procedury sprawdzające, w jej jedyność jako czynnika postępu jest tak samo nierozsądna i bałwochwalcza, jak i inne wiary.A na pewno rozumie Pan, o co w tym wszystkim biega? > Generalnie, wiedza i wiara, to dwa przeciwstawne byty, dwa antagonizmy.No widzi Pan mamy całkowitą zgodność. > Osobiście odkrywam nową rzeczywistość, dlatego uznawanie mnie za wyznawcę wiary i krzewiciela religii, z jakim się tu, na tym forum spotykam, jest dla mnie krzywdzące.To już takie krzywdzące forum. Pilnie czytają, zastanawiają nad tekstem, a później bez sentymentów krytycznie się do niego odnoszą. Jak się autor podkłada, to nawet na kpiny sobie pozwalają. Pan może i jest ateistą, natomiast Pańskie teksty tutaj są jednoznacznie fideistyczne i dążące do narzucenia innym swoich poglądów. > >>>A że ktoś mówi o bogach też nie świadczy o ich istnieniu.> >>Jeśli mówi z sensem i logicznie, podaje definicje, to znaczy, że istnieją.> >A to ciekawe? Poproszę o źródła, ba o jedno małe źródełko.> Jak Mikołaj Kopernik odkrył swe dzieło, to na jakie źródełko miał się powołać?Proponuję przeczytać "De revolutionibus orbium coelestium", pl.wikipedia.org i zobaczy Pan na jakie dowody powołał się Kopernik. > Natomiast oczywistością wyższą, czyli filologiczną, teologiczną i filozoficzną to już nie. Czyżby oczywistość przerastała?Nauka zajmuje się tylko tym co istnieje, czyli całą rzeczywistością, jeżeli istnieje cokolwiek więcej, od tego czym się zajmuje, to proszę o przedstawienie na to dowodów. > Oczywistości, która istnieje na pewno.Tak jak krasnale i trolle (chyba przesadziłem, gdyż trolle naprawdę istnieją - przynajmniej w Internecie). W nauce wszystkie zapewnienia mamy w głębokim poważaniu. Dowody proszę! > Nie ma większej głupoty ponad tą, której wydaje się, że jest mądra.Tak, się bronią zadufani głupcy. Najczęściej religijni. > Przecież, całą naukę, poza tą jej częścią którą możesz doświadczyć lub sprawdzić osobiście, przyjmujesz na wiarę.Niech Wielce Szanowny Pan, przeczyta co tu napisałem o nauce oraz to co na tym forum pisałem o wierze, a tak w ogóle to niech Pan trochę poczyta. Może zrozumie Pan choć to, że racjonalistów nawracać nie warto. > Przecież równań Einsteina uzasadniających jego teorie nie rozumie nawet wielu fizyków.A czy Pan próbował? Ja np. we wczesnej młodości przeczytałem "Teorię względności dla laika" Jamesa A. Colemana, a później jeszcze parę innych książek. ______________________________ Światopogląd Einsteina: Przez całe życie odrzucał koncepcję istnienia osobowego Boga i jego poglądy były przez większą część życia zbliżone do panteizmu w duchu Spinozy, to znaczy wierzył w rodzaj ogólnego duchowego porządku świata, który wyraża się m.in. w zdolności ludzi do dostrzegania tego porządku i formułowania go w postaci praw nauki. Analizę jego poglądów religijnych i filozoficznych utrudnia fakt, że często w reakcji na próby zaszufladkowania jego dość złożonych opinii na ten temat posługiwał się żartobliwymi wypowiedziami paradoksalnymi, które, wyrwane z kontekstu były często używane aby dowieść, że był osobą głęboko wierzącą lub rzekomym ateistą.
Poniżej kilka cytatów dotyczących poglądów religijnych.
Koncepcja osobowego Boga jest mi zupełnie obca i uważam ją wręcz za naiwną.
Doszedłem - będąc dzieckiem całkowicie niereligijnych (żydowskich) rodziców - do głębokiej religijności, która jednak miała swój nagły koniec w wieku lat dwunastu.
Jestem głęboko wierzącym ateistą. [...] Jest to poniekąd zupełnie nowy rodzaj religii.
Do jednej z wielbicielek napisał:
To oczywiście kłamstwo, co czytałaś o mojej religijności; kłamstwo które jest raz po raz powtarzane. Nie wierzę w osobowego Boga i zawsze otwarcie się do tego przyznawałem. Gdybym jednak musiał znaleźć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to bezgraniczna fascynacja strukturą świata, jaką ukazuje nam nauka. Tak, Einstein był fizykiem, a nie teologiem. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Takim geniuszem był Jezus z Nazaretu.
A niby skąd to wiesz?
|
|
| | | | | | | | | |  | | DEmonizer (4893 punktów) | To się wie, bo się wie i już.  Pozdrawiam
|
|
| | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >cechą ateisty jest dążenie do negowania istnienia Boga...
Mam wrażenie, że przede wszystkim bóg zajęty jest negowaniem siebie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | DEmonizer (4893 punktów) | A to chytrusek z niego ...  Bóg autonegacjonista ... Pozdrawiam
|
|
| | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | (Ludzie) > Równi są wyłącznie jako cząstki Absolutu, dla Absolutu, w Absolucie. Dlatego, że dla Absolutu, który jest bezwzględną jednością, każda jedność(którą jest każdy przedmiot i podmiot) ma bezwzględną, taką samą wartość.Klaszcząc z zachwytu stwierdzam, że rozwiązałam problem: Absolut to po prostu Prawa Człowieka.Beatyfikujmy Eleonorę Roosevelt. Natychmiast.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | >Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez Boga, czyli tak, jakby nie istniał. Piękne jest to "jakby". Życie pozaumysłowe w pełnej krasie. Skorzystam z szablonu: Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez ogrów, czyli tak, jakby nie istniały. A przecież każdy chyba widział Shreka i osła. Z istnienia osłów wynika istnienie ogrów. Powiem więcej: gdyby nie osły, już dawno zapomnielibyśmy o ograch.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| |  | -1 na 1 | vislawus (-16 punktów) | >>Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez Boga, czyli tak, jakby nie istniał. >Piękne jest to "jakby". Życie pozaumysłowe w pełnej krasie. Skorzystam z szablonu: > Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez ogrów, czyli tak, jakby nie istniały. A przecież każdy chyba widział Shreka i osła. Z istnienia osłów wynika istnienie ogrów. Powiem więcej: gdyby nie osły, już dawno zapomnielibyśmy o ograch. > Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
I jest jakby ciemnota, którą się oświeca
|
|
| | |  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | >I jest jakby ciemnota, którą się oświeca Święte słowa. Nauką.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| | | |  | | vislawus (-16 punktów) | >>I jest jakby ciemnota, którą się oświeca >Święte słowa. Nauką. O Absolucie
|
|
| | | | |  | | DEmonizer (4893 punktów) | > >>I jest jakby ciemnota, którą się oświeca> >Święte słowa. Nauką.> O AbsolucieJak to dobrze, że nie jest teraz miesiąc Sierpień, toż to abstynencję trzeba by było prowadzić. A reklama taka, to byłby grzech śmiertelny.  Pozdrawiam
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . >I jest jakby ciemnota, którą się oświeca Najlepiej stosami lub paleniem książek.
W wolnej Polsce nie ma już ciemnoty. Religii naucza się już we wszystkich szkołach, najczęściej w środku pomiędzy fizyką a chemią, tak aby uczniowie ze strachu przed bredzeniem katechety nie uciekli.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Ateizm to dążenie do negowania istnienia Boga we własnej świadomości, oraz świadomości innych ludzi, najlepiej całej ludzkości.> Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez Boga, czyli tak, jakby nie istniał.> Dążenie to przejawia się między innymi w poszukiwaniu dowodów na nieistnienie Boga, na negowaniu jego istnienia, na uważaniu się za lepszych i mądrzejszych od tych, którzy w istnienie Boga wierzą, na podważaniu oznak wskazujących że Bóg istnieje, na odrzuceniu teologii, jako dziedziny naukowej.Sądzę, że opisałeś tu pewną postać "pychy samowystarczalnego rozumu", która niewątpliwie dotyka niektórych ludzi wykształconych, którym wydaje się, że ich wiedza daje wgląd we wszystkie tajemnice Wszechbytu. Nie interesuje mnie "psychologiczna strona" relacji ateiści-wierzący, moje zainteresowania koncentrują się wyłącznie wokół rozważań czysto filozoficznych. Zatem, odrzucam w dyskusji i swoich poszukiwaniach wszystkich tych, którzy ze złej woli posługują się tym czy innym światopoglądem (również religijnym) w tym celu, aby wykazać, że strona przeciwna reprezentuje sobą moralne dno i jest śmieciem, którego Ziemia nie powinna nosić. Demokryt, niewątpliwie ateista, z pewnością miłował prawdę i mnie właśnie umiłowanie prawdy zachęca do prowadzenia dyskusji racjonalnej i nie zamglonej założeniami, które niszczą trzeźwość osądu. > Moja definicja Absolutu:> Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera.To moja definicja Absolutu !!! > Zachęcam do odkrywania Absolutu i poszukiwania Jego sensu. To fascynująca podróż.Zaiste, ale podróż niebezpieczna, z której można nie powrócić; więc pozostanę jednak na starej, kochanej Ziemi, jak długo można po niej chodzić  Pozdrawiam
|
|
| |  | | vislawus (-16 punktów) | > Sądzę, że opisałeś tu pewną postać "pychy samowystarczalnego rozumu", która niewątpliwie dotyka niektórych ludzi wykształconych, którym wydaje się, że ich wiedza daje wgląd we wszystkie tajemnice Wszechbytu. Nie interesuje mnie "psychologiczna strona" relacji ateiści-wierzący, moje zainteresowania koncentrują się wyłącznie wokół rozważań czysto filozoficznych. Zatem, odrzucam w dyskusji i swoich poszukiwaniach wszystkich tych, którzy ze złej woli posługują się tym czy innym światopoglądem (również religijnym) w tym celu, aby wykazać, że strona przeciwna reprezentuje sobą moralne dno i jest śmieciem, którego Ziemia nie powinna nosić. Demokryt, niewątpliwie ateista, z pewnością miłował prawdę i mnie właśnie umiłowanie prawdy zachęca do prowadzenia dyskusji racjonalnej i nie zamglonej założeniami, które niszczą trzeźwość osądu. Muszę powiedzieć, że setnie się ubawiłem twoim "sądzeniem". Identycznie, tylko z przeciwnej strony jestem atakowany na forum teistów. Oni też "odrzucają" niewiernych lecz nie z pozycji "filozoficznych", lecz "teologicznych". Umiłowanie prawdy polega(ginie, zatraca się) na jednostronnym oglądzie rzeczywistości. > To moja definicja Absolutu !!! Na temat tej definicji już się wypowiedziałem przed chwilą na tym forum, w tym temacie. Nie bardzo rozumiem zgorszenie jakie budzi na tym forum słowo "moja". Że co? Że nie jestem Einsteinem? On dopiero się pomylił wymyślając "czasoprzestrzeń". > >Zachęcam do odkrywania Absolutu i poszukiwania Jego sensu. To fascynująca podróż.> Zaiste, ale podróż niebezpieczna, z której można nie powrócić; więc pozostanę jednak na starej, kochanej Ziemi, jak długo można po niej chodzić  Świadomość pozwala podróżować po Absolucie i w Absolucie bez odrywania się od Ziemi. Chyba że ktoś nie posiada świadomości... A, to wtedy, zamiast podróżować, trzeba zmywać garnki. pozdrawiam
|
|
| | | |  | | vislawus (-16 punktów) | > Ja chyba jednak wolę garnki.  Szanuję ten wybór Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) |
> Wielki Różowy Wszystkowidzący Garnek, Którego Nieprzemijająca Obecność Czuwa Nad Światem  Oj niech czuwa i niech nie przemija ... forever i do nieskończoności (jak mój znajomy kiedyś powiedział).  A grochówkę da w sobie upitrasić?  Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) | Ciekawe, czy ten Absolut pozwala się z siebie śmiać? Jahwe raczej z tych gromowładnych, nasyłających obcinaczy języków ... Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Świadomość pozwala podróżować po Absolucie i w Absolucie bez odrywania się od Ziemi. >Chyba że ktoś nie posiada świadomości... A, to wtedy, zamiast podróżować, trzeba zmywać garnki.
Mizerny to absolut, który wypina się na zmywanie garnków. Jego istotą jest chyba wieczny post.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | DEmonizer (4893 punktów) |
> Mizerny to absolut, który wypina się na zmywanie garnków. Jego istotą jest chyba wieczny post.On przecież jest od Wyższych celów ... tych boskich ... Czyściutkie pazurki ma różowym lakierem pomalowane ... zmywakiem ich sobie nie splami ... od tego są słudzy ... ale (tu uwaga) i tak wszystkich kocha ...  Pozdrawiam
|
|
|  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | > Moim zdaniem, prawidłowa definicja brzmi tak:> Ateizm to dążenie do negowania istnienia Boga we własnej świadomości, oraz świadomości innych ludzi, najlepiej całej ludzkości.Mniemalogia spekulowana!Na jakiej podstawie takie bzdurne mniemanie sobie Pan wyspekulował? > Wynikiem tego dążenia jest bycie i życie bez Boga, czyli tak, jakby nie istniał.Gówno mnie interesuje bycie w niebycie czy w o.bycie nieisniejącego. Żyję w rzeczywistym świecie, dostępnym zmysłom, w którym fantastystyczne spekulacje mają swoje miejsce np. w religiach i kulturze. > Dążenie to przejawia się między innymi w poszukiwaniu dowodów na nieistnienie Boga, na negowaniu jego istnienia, na uważaniu się za lepszych i mądrzejszych od tych, którzy w istnienie Boga wierzą, na podważaniu oznak wskazujących że Bóg istnieje, na odrzuceniu teologii, jako dziedziny naukowej.Czasem początkujący ateiści na złość głupiemu katechecie takich dowodów poszukują, ale gdy już zetkną się z myślą racjonalną, to wiedzą, że szkoda czasu na udawadnianie nieistnienia ludzkich wymysłów, takich jak bogowie, bożki, kranoludy i inne zwidy-niewidy. Nauka zajmuje się całokształtem poznania rzeczywistości i jeszcze nigdy nigdzie w najmniejszym stopniu nie znalazła najmniejszej przesłanki o wpływie nadprzyrodzoności na przyrodzoność. Jedyny związek jaki ma nauka z teologią - to końcówka "logia". NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu. Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. > Moja definicja Absolutu:> Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera.> Z tej definicji wynika, że poza Absolutem jest tylko próżnia. Nie tylko Bóg, ale Wszechświat i nic należą do Absolutu, są w Absolucie, stanowią Absolut.> Może moja definicja wyda Ci się interesująca?Jak na gimazjalistę, no ewentualnie seminarzystę, to intelektualnie definicja mocno wypracowana, ale to forum racjonalistyczne, czyli ludzi myślących, którym polecam link do takiej definicji: www.google(*)CNGIVN7R5815z6lezXzcHm3cu-ywbw> Zachęcam do odkrywania Absolutu i poszukiwania Jego sensu. To fascynująca podróż.Zgoda. Jak Pan przeczyta definicję prof. Korzeniewskiego ze zrozumieniem, to niech Pan się do nas odezwie. Ewangelizacji tu nie lubimy, ale jesteśmy otwarci na poważne dyskusje merytoryczne. Miłej lektury. @@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | >Moim zdaniem, prawidłowa definicja brzmi tak: (...) Opowiem - upraszczając - o swoim ateizmie. Urodziłem się i żyłem sobie spokojnie. Po jakimś czasie o moje względy zaczęli zabiegać wyznawcy pewnej idei, wokół której zbudowali ideologię. Ich argumenty mnie nie przekonały. Tak nie zostałem katolikiem, czyli chyba jestem ateistą.
>Moja definicja Absolutu: >Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera. Czy to nie jest, mniej więcej, definicja wszechświata? Po co mnożyć nazwy ponad konieczność.
>Z tej definicji wynika, że poza Absolutem jest tylko próżnia. Nie tylko Bóg, ale Wszechświat i nic należą do Absolutu, są w Absolucie, stanowią Absolut. Tu już chyba wkraczasz w kategorię "fantasy".
|
|
| |  | | vislawus (-16 punktów) | >>Moim zdaniem, prawidłowa definicja brzmi tak: (...) >Opowiem - upraszczając - o swoim ateizmie. Urodziłem się i żyłem sobie spokojnie. Po jakimś czasie o moje względy zaczęli zabiegać wyznawcy pewnej idei, wokół której zbudowali ideologię. Ich argumenty mnie nie przekonały. Tak nie zostałem katolikiem, czyli chyba jestem ateistą.
Nie wiem, czy się martwić, czy cieszyć z tego powodu.
>>Moja definicja Absolutu: >>Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera. >Czy to nie jest, mniej więcej, definicja wszechświata? Po co mnożyć nazwy ponad konieczność. To jest "mniej więcej" definicja Wszechświata. Zgadza się. Ale nie tylko. Jak by Ci to wytłumaczyć po chłopsku: Narysuj na kartce w połowie, linię poziomą. Następnie, narysuj literkę V, tyle, że do góry "nogami". To jest stan(bo stoi na dwóch "nogach" na tej linii), który nazywa się Wszechświat. To jest stan fizyczny; Wszechświat jest fizyczny, to nie ulega wątpliwości. Następnie narysuj nad tym stanem Wszechświata, następny stan, który zamykał będzie w sobie stan - Wszechświat: Czyli, narysuj szersze V odwrócone, oparte "łapami" na kresce nad poprzednim V. Ważne, aby ta literka zaczynała się dokładnie w tym samym punkcie co poprzednia. To jest stan który się nazywa Bóg. Jak widzisz, Bóg także w części, w tej samej co wszechświat jest fizyczny. Ale pozostaje obszar poza Wszechświatem w Bogu, który fizyczny nie jest. Ten obszar jest częścią duchową stanu Boga. Następnie, narysuj tak samo trzecie, szersze zaczynające się w tym samym punkcie, V. To będzie stan, który nazywa się Absolut. Absolut zawiera w sobie stan, który nazywa się Bóg, a Bóg zawiera w sobie stan, który nazywa się Wszechświat. Absolut mieści w sobie jednocześnie stan - Wszechświat, oraz stan, - Bóg. W tych trzech stanach znajduje się czwarty stan. To stan, - Ludzkość. Ludzkość, to wierzchołek tych trzech literek V. Sam czubek tego wierzchołka, który należy do Wszechświata, Boga, Absolutu i Ludzkości, łączący w sobie cechy Absolutu, Boga, Wszechświata i Ludzkości, to jeden człowiek. W tym układzie, Absolut jest filozoficzny, Bóg jest teologiczny, Ludzkość filologiczna, a Wszechświat fizyczny. Tak w skrócie wygląda geometryczny i filologiczny(opisowy, odkryty przez człowieka) model Absolutu pokazany na płaszczyźnie. Wokół Absolutu, poza nim, jest już tylko próżnia.
>>Z tej definicji wynika, że poza Absolutem jest tylko próżnia. Nie tylko Bóg, ale Wszechświat i nic należą do Absolutu, są w Absolucie, stanowią Absolut. >Tu już chyba wkraczasz w kategorię "fantasy".
To nie "fantasy". To Nowa Rzeczywistość. Nie spodziewałem się tego pytania, ani ze strony teistów, ani ateistów. Czekałem na to pytanie ze strony racjonalisty. Opis modelu Wszechświata, Ludzkości , Boga w Absolucie, oraz samego Absolutu, po raz pierwszy ukazał się publicznie. Dzięki Tobie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) |
>Następnie, narysuj tak samo trzecie, szersze zaczynające się w tym samym punkcie, V. To będzie stan, który nazywa się Absolut. Absolut zawiera w sobie stan, który nazywa się Bóg, a Bóg zawiera w sobie stan, który nazywa się Wszechświat. Absolut mieści w sobie jednocześnie stan - Wszechświat, oraz stan, - Bóg. >W tych trzech stanach znajduje się czwarty stan. To stan, - Ludzkość.
Następnie narysuj i piąty. Zaprawdę powiadam Ci, że w tym zaś mieszczą się wszystkie głupoty. Później spal tą kartkę i nie grzesz więcej.
|
|
2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | Dla mnie absolut to "Elementarium", czyli hiperprzestrzeń złożona z elementów. Można o mnie określać jako "atomistę", wszystkie moje poglądy (dosyć zmienne) są konsekwencją "atomizmu". To się mam od dziecka i jest odporne na wszelkie "spirytyzmy". Wszystko, co robię świadomie, o czym piszę, na jaki temat tworzę, jest konsekwencją "atomizmu". Proste założenia, a jakże szalone w konsekwencjach. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Dla mnie absolut to "Elementarium", czyli hiperprzestrzeń złożona z elementów. >Można o mnie określać jako "atomistę", wszystkie moje poglądy (dosyć zmienne) są konsekwencją "atomizmu".
Właściwie do tego zmierzam: fizycy przecież nie badają cząstek elementarnych w wartym dziesiątki miliardów euro LHC bez Bardzo Ważnego Powodu; moim skromnym zdaniem, szukają oni "twardego dna" materii, czegoś, poza co już nie można wyjść. (Jeśli rzeczywiście taką mają motywację, to gratuluję im optymizmu). Byłoby to poszukiwanie absolutu, w takim rozumieniu, w jakim to pojęcie ewoluowało w początkach filozofii - jako pierwotnej zasady, nie wymagającej uzasadnienia, z której można wyprowadzić wszelkie prawa fizyki, chemii, biologii itd.
|
|
|  | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) |
> Właściwie do tego zmierzam: fizycy przecież nie badają cząstek elementarnych w wartym dziesiątki miliardów euro LHC bez Bardzo Ważnego Powodu; moim skromnym zdaniem, szukają oni "twardego dna" materii, czegoś, poza co już nie można wyjść. (Jeśli rzeczywiście taką mają motywację, to gratuluję im optymizmu). Byłoby to poszukiwanie absolutu, w takim rozumieniu, w jakim to pojęcie ewoluowało w początkach filozofii - jako pierwotnej zasady, nie wymagającej uzasadnienia, z której można wyprowadzić wszelkie prawa fizyki, chemii, biologii itd.Są dwie podstawowe grupy: (1)Absolut jako królik, za którym gonimy. (2)Absolut jako różnorodność elementów, które chcemy poznać. W (1) skupiamy się na pytaniu wokół którego krążymy i krążymy ..., a w (2) na odpowiedziach, które wymuszają kolejne pytania, mające kolejne odpowiedzi itd. Istotą jest efektywność. (1) kojarzy mi się z oglądaniem liści na wielkim drzewie leżąc pod pniem, wiemy jak one wyglądają, ale z czego się składają, to już nie bardzo, no chyba że spadnie nam jakiś łaskawie na czoło ... (2) to tak jakbyśmy stopniowo poznawali dany fraktal, im lepsze techniki tym więcej wiemy, oczywiście jest poziom niedostrzegalności w obu kierunkach mikroskopowych (przybliżanie, oddalanie). Oddolne budowanie wiedzy na podstawowych aksjomatach daje zazwyczaj lepsze rezultaty. Mnie pociąga (2). Pozdrawiam
|
|
|  | -1 na 1 | vislawus (-16 punktów) | >>Dla mnie absolut to "Elementarium", czyli hiperprzestrzeń złożona z elementów. >>Można o mnie określać jako "atomistę", wszystkie moje poglądy (dosyć zmienne) są konsekwencją "atomizmu". >Właściwie do tego zmierzam: fizycy przecież nie badają cząstek elementarnych w wartym dziesiątki miliardów euro LHC bez Bardzo Ważnego Powodu; moim skromnym zdaniem, szukają oni "twardego dna" materii, czegoś, poza co już nie można wyjść. (Jeśli rzeczywiście taką mają motywację, to gratuluję im optymizmu). Byłoby to poszukiwanie absolutu, w takim rozumieniu, w jakim to pojęcie ewoluowało w początkach filozofii - jako pierwotnej zasady, nie wymagającej uzasadnienia, z której można wyprowadzić wszelkie prawa fizyki, chemii, biologii itd.
Zgadzam się z takim postawieniem sprawy dotyczącym Absolutu z małym wyjątkiem: Nie cały Absolut uformowany jest, składa się z atomów. Atom nie jest cząstką elementarną, lecz złożoną z cząstek elementarnych.Zatem Absolut jest nie tylko atomowy, choć atomy są dość powszechnymi cząstkami Absolutu.Z atomów stworzony jest wszechświat, lecz wszechświat, to nie wszystko, tym samym, to nie cały Absolut.
|
|
| |  | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) |
> Zgadzam się z takim postawieniem sprawy dotyczącym Absolutu z małym wyjątkiem: Nie cały Absolut uformowany jest, składa się z atomów.> Atom nie jest cząstką elementarną, lecz złożoną z cząstek elementarnych.Zatem Absolut jest nie tylko atomowy, choć atomy są dość powszechnymi cząstkami Absolutu.Z atomów stworzony jest wszechświat, lecz wszechświat, to nie wszystko, tym samym, to nie cały Absolut.Świat atomów jest pewną skalą obserwacji. Ja nie traktuję "atomizmu" w którym atomy są minimum. Mi chodzi o "elementaryzm": Istnieją elementy oraz relacje między nimi (to podstawowe założenie). Czyli mamy dalej coś jakby cykl: zjawiska - konsekwencje pomiędzy elementami i relacjami między nimi. O tym można dużo gadać.  Ty obracasz się w Absolucie, określasz odgórnie rzeczywistość. Ja w Hiperprzestrzeni złożonej z elementów, określam oddolnie rzeczywistość. Odbiory rzeczywistości mamy diametralnie przeciwne. Dla mnie to nie problem. Ale zważ na to, że to są przestrzenie naszych umysłów, nasze wyobrażenia i one mają się nijak do Wszechświata (ogólniej Universum), bo jest on bez emocji, bezbożny, odczucia to cecha życia wyższego, ale tylko życia, no chyba nauka nie pstryka w kulki.  Pozdrawiam
|
|
| | |  | | vislawus (-16 punktów) |
> Mi chodzi o "elementaryzm": Istnieją elementy oraz relacje między nimi (to podstawowe założenie). Czyli mamy dalej coś jakby cykl: zjawiska - konsekwencje pomiędzy elementami i relacjami między nimi. O tym można dużo gadać.  > Ty obracasz się w Absolucie, określasz odgórnie rzeczywistość.> Ja w Hiperprzestrzeni złożonej z elementów, określam oddolnie rzeczywistość.> Odbiory rzeczywistości mamy diametralnie przeciwne.> Dla mnie to nie problem. Ale zważ na to, że to są przestrzenie naszych umysłów, nasze wyobrażenia i one mają się nijak do Wszechświata (ogólniej Universum), bo jest on bez emocji, bezbożny, odczucia to cecha życia wyższego, ale tylko życia, no chyba nauka nie pstryka w kulki.  > Pozdrawiam  > 1.Fakt. Absolut to jedność złożona z jedności.Każda jedność, także każdy atom który jest jednością, to element. "Elementaryzm Absolutu" dokładnie oddaje Jego złożony stan. W tym stanie, czyli w stanie którym jest Absolut, między Jego jednościami zachodzą nieustanne, nieustające relacje. Możemy powiedzieć że we wszystkim, między wszystkim zachodzą te relacje pośrednio, lub bezpośrednio. 2.,3.,4. "Obracamy się" w tym samym, ponieważ Absolut i Jego hiper przestrzeń, to jedno i to samo.Tyle,że ja widzę go od zewnątrz, a Ty z wewnątrz. Dlatego nie rozumiem, dlaczego sądzisz, że "odbiory mamy diametralnie przeciwne". 5. Fakt, wszechświat jest bez emocji, ponieważ to byt fizyczny. Ludzie to istoty filologiczne, czyli o kilka stopni wyżej w rozwoju niż byty fizyczne. Istoty filologiczne mają wykształcone na drodze rozwoju emocje, wyobraźnię, logikę, sumienie, oczy, rozum, mądrość, świadomość, a byty fizyczne, nie. Dzięki temu możemy dosięgać tak wielkich i rozległych bytów, istot i istnień jak Wszechświat, Bóg i Absolut.Jednak, to nie "odczucia" mną powodują w stosunku do Absolutu, Boga, Wszechświata, lecz świadomość. Na razie, mamy różne wyobrażenia, inne pojęcie tych największych jedności. Nie są one jeszcze do końca rozpoznane, zweryfikowane przez naukę i jednoznacznie określone, wymodelowane. Jednak, świadomość ich istnienia jest olbrzymią zdobyczą ludzkości, jako całości. Następny krok w rozwoju nauki, niewątpliwie pozwoli stworzyć model matematyczny, geometryczny, fizyczny, filozoficzny, teologiczny nie tylko wszechświata, ale także Boga i Absolutu. W tym sensie, "nauka nie pstryka w kulki" Na razie różnijmy się, ale tylko pięknie. pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) |
> 1.Fakt. Absolut to jedność złożona z jedności.Każda jedność, także każdy atom który jest jednością, to element. "Elementaryzm Absolutu" dokładnie oddaje Jego złożony stan. W tym stanie, czyli w stanie którym jest Absolut, między Jego jednościami zachodzą nieustanne, nieustające relacje. Możemy powiedzieć że we wszystkim, między wszystkim zachodzą te relacje pośrednio, lub bezpośrednio.> 2.,3.,4. "Obracamy się" w tym samym, ponieważ Absolut i Jego hiper przestrzeń, to jedno i to samo.Tyle,że ja widzę go od zewnątrz, a Ty z wewnątrz. Dlatego nie rozumiem, dlaczego sądzisz, że "odbiory mamy diametralnie przeciwne".Ja uważam, że widzenie od zewnątrz niekoniecznie jest nam potrzebne. Dla mnie to fantazja. Widzieć można od zewnątrz do pewnej skali. > 5. Fakt, wszechświat jest bez emocji, ponieważ to byt fizyczny. Ludzie to istoty filologiczne, czyli o kilka stopni wyżej w rozwoju niż byty fizyczne. Istoty filologiczne mają wykształcone na drodze rozwoju emocje, wyobraźnię, logikę, sumienie, oczy, rozum, mądrość, świadomość, a byty fizyczne, nie. Dzięki temu możemy dosięgać tak wielkich i rozległych bytów, istot i istnień jak Wszechświat, Bóg i Absolut.Jednak, to nie "odczucia" mną powodują w stosunku do Absolutu, Boga, Wszechświata, lecz świadomość.Świadomość to stan twojego umysłu, nie przerzucaj jej na wszechświat. Choć jak chcesz, ja bym tego nie robił i nie polecam. > Na razie, mamy różne wyobrażenia, inne pojęcie tych największych jedności. Nie są one jeszcze do końca rozpoznane, zweryfikowane przez naukę i jednoznacznie określone, wymodelowane. Jednak, świadomość ich istnienia jest olbrzymią zdobyczą ludzkości, jako całości. Następny krok w rozwoju nauki, niewątpliwie pozwoli stworzyć model matematyczny, geometryczny, fizyczny, filozoficzny, teologiczny nie tylko wszechświata, ale także Boga i Absolutu.Nauka to nie jest złapanie, ale łapanie i gonitwa. Wydaje mi się, że nie będzie istniał absolutny model. > Na razie różnijmy się, ale tylko pięknie.Nie wiem czy na razie, ale z pewnością pięknie i oby pięknie pozostało.  Pozdrawiam
|
|
 | | Micoud (38 punktów) | > Dla mnie absolut to "Elementarium", czyli hiperprzestrzeń złożona z elementów.Takie rozumienie rodzi tak wiele sprzeczności, że gdyby skrupulatny człowiek chciał wymienić wszystkie to by mu zajęło pół życia, ale chyba każdy rozsądny człowiek dostrzega je od razu (np. przestrzeń nie może być złożona z elementów, bo nie byłaby wtedy przestrzenią gdyż każdy element musiałby mieć także własną przestrzeń). Nawiasem mówiąc: czemu hiperprzestrzeń a nie superprzestrzeń albo megawypasionaprzestrzeń ? Wybacz moją złośliwość ale nie rozumiem skąd upodobanie do korzystania z terminów popularnonaukowych, których de facto się nie rozumie ? > Można o mnie określać jako "atomistę", wszystkie moje poglądy (dosyć zmienne) są konsekwencją "atomizmu". To się mam od dziecka i jest odporne na wszelkie "spirytyzmy".Etycznym atomistą też jesteś? > Wszystko, co robię świadomie, o czym piszę, na jaki temat tworzę, jest konsekwencją "atomizmu".Kanapki tez robisz atomistycznie? Proste założenia, a jakże szalone w konsekwencjach. > Pozdrawiam  > Raczej bym powiedział szalone założenie, żadnych konsekwencji. Również pozdrawiam.
|
|
|  | | DEmonizer (4893 punktów) |
> Takie rozumienie rodzi tak wiele sprzeczności, że gdyby skrupulatny człowiek chciał wymienić wszystkie to by mu zajęło pół życia, ale chyba każdy rozsądny człowiek dostrzega je od razu (np. przestrzeń nie może być złożona z elementów, bo nie byłaby wtedy przestrzenią gdyż każdy element musiałby mieć także własną przestrzeń).A po co wymieniać? Tu chodzi o założenie. Jakie są pierwotne założenia, taki jest opis rzeczywistości. Istnienie przestrzeni też jest założeniem, co nie znaczy, że nieskutecznym. Da się stworzyć opis rzeczywistości bez wykorzystania czasu i przestrzeni, ale ciężko jest przełamać stereotypy. Byłby on trudny w rozumowaniu, w odnoszeniu do otoczenia. Nauka jest otwarta, a jednocześnie niezwykle zamknięta na przewroty, czego także efektem był szok po Teorii Względności Einsteina. > Nawiasem mówiąc: czemu hiperprzestrzeń a nie superprzestrzeń albo megawypasionaprzestrzeń ?Ot nazwa, dla mnie wygodna. > Wybacz moją złośliwość ale nie rozumiem skąd upodobanie do korzystania z terminów popularnonaukowych, których de facto się nie rozumie?A czy ty widzisz Teorię Względności tak, jak ją Einstein widział? Czyli lepiej jest rozmawiać o tematach popularnonaukowych w pełni je rozumiejąc? Rozmawialiby na ten temat tylko i wyłącznie eksperci. Nauka staje się bardzo, ale to bardzo zamkniętą, bez wpływu "mniej światłego" otocznia na nią, a może właśnie ktoś znikąd będzie miał genialny pomysł. > Etycznym atomistą też jesteś?> Kanapki tez robisz atomistycznie?Czepianie się ... > Raczej bym powiedział szalone założenie, żadnych konsekwencji.To wytworzyło we mnie ateizm. To wpływa na to, jak widzę świat. "Czytam mądre książki i przez to mam wiedzę o świecie." Ja wymagam od siebie więcej: Czytam mądre książki, wymyślam hipotezy, które rzucam w miarę możliwości pod rozpędzony pociąg metod negacji, bawię się wiedzą, fascynuję się nauką. Bliżej mi do natury eksperymentatora, poszukiwacza, który oczywiście stara się zgłębić wiedzę z różnych źródeł, także książkowych, niż tylko czytającego, dla poszerzenia wiedzy. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | vislawus (-16 punktów) |
Witam. wpisałem się na forum racjonalista. pl skuszony wątkiem o absolucie. Mam na temat absolutu pewne przemyślenia. Wynika z nich, że faktycznie nie jest on Bogiem. Jest to istota jak najbardziej fizyczna, zatem nie ma bezpośredniego związku z ateizmem. Bogiem, a tym samym ateizmem, zajmuje się Teologia. Absolutem zajmuje się Filozofia. To dwie odrębne dziedziny dwu odrębnych istot: Boga i Absolutu. Absolut jest jednością maksymalną zatem nadrzędną nad Bogiem. Skoro "Bóg" piszemy z dużej litery, to tym bardziej "Absolut" powinniśmy pisać z dużej litery, a tak nie czynimy. Wynika to z większej świadomości Boga w ludzkich umysłach , niż świadomości Absolutu. Do Absolutu sięga ludzkość swą świadomością, lecz myli Go z Bogiem. Bóg nie jest Absolutnie Bezkonkurencyjny. Absolutnie Bezkonkurencyjny, Absolutnie Bezwzględny, jest wyłącznie Absolut. Bóg, jak i cała reszta należąca do Absolutu jest Względna. Bóg jest Dobry i zły, zatem względny. Jaki jest Bóg dobry, każdy mniej więcej wie lub sobie wyobraża. Bóg zły, to po prostu szatan. Szatan jest anty bogiem Boga dobrego. Reasumując: wszystko co ma związek z Bogiem, w tym ateizm, to nie filozofia, lecz teologia, choć powszechnie uważa się za filozofię. Szukając dowodów na potwierdzenie istnienia Boga, lub Jego nieistnienie, obracamy się w kręgu TEOLOGII, a nie filozofii.
|
|
 | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | Witam.  A nie da się łatwiej? Brzytwa Ockhama: Nie mnóż bytów ponad potrzebę. Po co sobie życie plątać. W taki sposób można dokombinować się NadAbsolutu oraz Tego Czegoś NAD NAD ... A czym zajmuje się teologia, to już teologów problem. Ja nie liczę owsików w tyłku bogów. Ateizm: Ma się w umyśle bogów, albo nie. Ja nie mam i tyle w temacie. Nie zgadam się co do Absolutu jako Istoty, ale Absolut Istnienie jak najbardziej tak.  Absolut Istota - pachnie mi to troszkę wyczesanym nowoczesnym animizmem. Ateizm ma związek z bogami taki, że ma ich w bardzo szczególnym miejscu.  Jest także coś takiego jak ateologia, czyli świat myśli jest jednak troszkę szerszy niż boskie dylematy. A po co mi dowody na istnienie, czy nieistnienie bogów, one do niczego nie prowadzą. Są poza dylematem naukowym. Pozdrawiam
|
|
|  | -2 na 2 | vislawus (-16 punktów) | > Witam.  > A nie da się łatwiej?> Brzytwa Ockhama: Nie mnóż bytów ponad potrzebę.> Po co sobie życie plątać.> W taki sposób można dokombinować się NadAbsolutu oraz Tego Czegoś NAD NAD ...> A czym zajmuje się teologia, to już teologów problem.> Nie zgadam się co do Absolutu jako Istoty, ale Absolut Istnienie jak najbardziej tak.  > Absolut Istota - pachnie mi to troszkę wyczesanym nowoczesnym animizmem.> Ateizm ma związek z bogami taki, że ma ich w bardzo szczególnym miejscu.  > Jest także coś takiego jak ateologia, czyli świat myśli jest jednak troszkę szerszy niż boskie dylematy.> A po co mi dowody na istnienie, czy nieistnienie bogów, one do niczego nie prowadzą.> Są poza dylematem naukowym.> Pozdrawiam  1. Jeśli się da "łatwiej", to pokaż jak. 2. Mówienie o czymś, co jest, nie jest "mnożeniem bytów". Absolut nie jest bytem. Absolut zawiera w sobie byty. 3. Rozwikłanie wątpliwości życiowych, a do takich zalicza się wyjaśnienie istnienia Absolutu, nie jest plątaniem. 4. Takim sposobem nie można "dokombinować się Nad Absolutu", ponieważ nad Absolutem i pod Absolutem, oraz wkoło niego jest już tylko próżnia. 5. Teolog, to zajmujący się istnieniem i nieistnieniem Boga. W tym sensie każdy jest po trosze teologiem, podobnie, jak i filozofem. 6,7. Absolut jest jednością poczwórną: jest istnieniem, naturą tego istnienia, istotą tego istnienia i tej natury, oraz postacią tego istnienia, tej natury i istoty. Jeśli to zrozumiesz, będziesz boski. 8. Fakt. To tylko potwierdza moją definicję. 9. "Ateologia", to anty teologia. Jeśli teologię uznać za świat wiary, to ateologię, można uznać za świat wiedzy. Zarówno w teologii jak i ateologii się myśli. Jednak to ateiści uważają błędnie za jedynie myślących, odbierają jednocześnie prawo do myślenia teistom. 10. Dowód na istnienie lub nieistnienie Boga jest nam potrzebny po to, aby zrozumieć olbrzymią część wszystkiego, czyli Absolutu. Gdyby to było zbędne i nie przydatne, nie miało sensu nikt by się tym nie zajmował. Ponadto dopiero okazałoby się, kto jest pajacem, a kto mądrym człowiekiem na tej Ziemi. Ciekawe by było, gdyby się okazało, np. że Bóg istnieje, lecz jest zupełnie czymś, kimś innym, niż wyznawcom na całym świecie i ateistom się wydaje: Co wtedy z koszernością, rabinami, pastorami, papieżami, mułłami, Dawkinsami, ewolucjonistami i innymi ciekawymi ludźmi którym się wydaje że wiedzą? Niezłe kino by było. 11. Jeszcze Bóg, podobnie jak i Absolut nie są "poza dylematem naukowym". Jeszcze nauka "nie pozjadała wszystkich rozumów". Jeszcze wiele, niewyobrażalnych odkryć przed nią. Jeśli jesteś młody(a)to się nie raz zdziwisz. pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | Powiem tak, operuję w innej metafizyce.  Ale idźmy dalej.  > 1. Jeśli się da "łatwiej", to pokaż jak.Dla mnie łatwiej, to tak, jak wyżej pisałem o "elementaryzmie". A jak dla ciebie, to już twoja sprawa. Obrazy rzeczywistości są z ludzi i dla ludzi, sądzę że nie ma jednoznacznego przepisu na obserwację rzeczywistości. > 2. Mówienie o czymś, co jest, nie jest "mnożeniem bytów". Absolut nie jest bytem. Absolut zawiera w sobie byty.Dla mnie to Universum, Wszechświat, który może być Wieloświatem (ale tu trzeba dowodów oczywiście w sprawie Wieloświata), a natura czegoś jest kwestią skali obserwacji. Świat kwantowy jest inny od świata galaktycznego. Elementy inaczej się zachowują od złożoności z nich zbudowanej. > 3. Rozwikłanie wątpliwości życiowych, a do takich zalicza się wyjaśnienie istnienia Absolutu, nie jest plątaniem.Dla mnie wątpliwości były, są i będą, to droga poszukiwacza, ja godzę się na posiadanie wątpliwości jako naturalną część mojej osobowości. Jedna odpowiedź niczego nie rozwiąże, bo rzeczywistość postawi i tak wyzwania, jednym z nich jest życie. > 4. Takim sposobem nie można "dokombinować się Nad Absolutu", ponieważ nad Absolutem i pod Absolutem, oraz wkoło niego jest już tylko próżnia.Wszechświat jest jaki jest, z pewnością życiodajny, ale jaki jest całościowo, tego nie wiadomo i może być nie wiadomo. Wiemy sporo, ile - cholera wie, dążymy do posiadania większej wiedzy, istotne jest to dążenie. > 5. Teolog, to zajmujący się istnieniem i nieistnieniem Boga.> W tym sensie każdy jest po trosze teologiem, podobnie, jak i filozofem.Zgodzę się z tym: każdy jest po trosze teologiem, podobnie, jak i filozofem. Cóż, żyjemy w takich czasach i takim społeczeństwie, w jakim nam popadło żyć. W przyszłości może być inaczej, ale to już niekoniecznie o nas.  > 6,7. Absolut jest jednością poczwórną: jest istnieniem, naturą tego istnienia, istotą tego istnienia i tej natury, oraz postacią tego istnienia, tej natury i istoty.> Jeśli to zrozumiesz, będziesz boski.Jest Istnienie - Ok. Ma ono swoją naturę - Ok. Kombinacja Istnienia i Jego natury ma swoją wartościowość - Ok? Istnienie ma jakąś postać (formę) - No musi. Istotę tutaj rozumiem jako właściwość. Kombinacja istnienia, natury, oraz przeplatanki złożonej z istnienia i natury. Choć czy to TA odpowiedź?  Da się dojść do czegoś podobnego na bazie "atomizmu", tylko dalej tu nie byłoby bogów. Wolę być ludzki i z ludźmi. To mi wystarczy. (Nie chodzi o łapanie na słówkach.) > 8. Fakt. To tylko potwierdza moją definicję.Niczego to nie potwierdza, to tylko twój światopogląd. > 9. "Ateologia", to anty teologia. Jeśli teologię uznać za świat wiary, to ateologię, można uznać za świat wiedzy.Nie. Aetologia to świat wiedzy o ateizmie i ateistach. > Zarówno w teologii jak i ateologii się myśli. Jednak to ateiści uważają błędnie za jedynie myślących, odbierają jednocześnie prawo do myślenia teistom.Ależ ja nikomu niczego nie odbieram. Chcesz mnie do czegoś przekonać, to proszę o dowody, tyle. Trzeba też oddzielić rywalizację między ideami oraz walkę na śmierć i życie. Problemem jest to, że spora grupa ludzi zabija za bogów, ale też i byli (są) dręczyciele bezbożnicy. Jakbym się postarał to znalazłbym i sukinsyna ateistę, choć znam takiego jednego dość wrednego pana, ale chyba jeszcze nie aż sukinsyna. > 10. Dowód na istnienie lub nieistnienie Boga jest nam potrzebny po to, aby zrozumieć olbrzymią część wszystkiego, czyli Absolutu.Być może tobie tak, mi nie. > Gdyby to było zbędne i nie przydatne, nie miało sensu nikt by się tym nie zajmował.Ludzie zajmują się, zajmowali się wieloma bezsensownymi rzeczami, np. teorią płaskiej Ziemi na żółwiach. > Ponadto dopiero okazałoby się, kto jest pajacem, a kto mądrym człowiekiem na tej Ziemi. Ciekawe by było, gdyby się okazało, np. że Bóg istnieje, lecz jest zupełnie czymś, kimś innym, niż wyznawcom na całym świecie i ateistom się wydaje: Co wtedy z koszernością, rabinami, pastorami, papieżami, mułłami, Dawkinsami, ewolucjonistami i innymi ciekawymi ludźmi którym się wydaje że wiedzą? Niezłe kino by było.O z pewnością.  Seans iście boski.  Tylko dla mnie: Dowody, Boże, gdzież dowody na twoje istnienie były? Ani jednego, ani jedynego w swoim życiu nie napotkałem. Czemuś taki dobry dla Japończyków nie był ze względu na trzęsienie ziemi? I dużo innych tego typu pytań ... > 11. Jeszcze Bóg, podobnie jak i Absolut nie są "poza dylematem naukowym". Jeszcze nauka "nie pozjadała wszystkich rozumów". Jeszcze wiele, niewyobrażalnych odkryć przed nią. Jeśli jesteś młody(a)to się nie raz zdziwisz.W tym się zgodzę: Jeszcze wiele, niewyobrażalnych odkryć przed nią. Jeśli jesteś młody(a)to się nie raz zdziwisz. Nauka jest fascynująca, tylko po co tu bóstwa wtykać. Jestem młody.  Jeszcze młody, ale zegar tyka ... Pozdrawiam
|
|
| DEmonizer (4893 punktów) | Czyżby "Prawdopodobnie pierwsze rekolekcje Nie(Wierzących)" pojawiły się także na Racjonalista.pl ?  Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Czyżby "Prawdopodobnie pierwsze rekolekcje Nie(Wierzących)" pojawiły się także na Racjonalista.pl ?>  > Pozdrawiam  Nie, jeśli o mnie chodzi, to wyraźnie staram się oddzielić to, co mówią teologowie o Absolucie od tego, co niereligijna filozofia ma do powiedzenia na ten temat. A że przy okazji takiej dyskusji mogą się dołączyć głosy osób zmotywowanych religijnie, to naturalnie musi być uwzględniane w działalności wszelkich forów dyskusji światopoglądowej. Jeśli o mnie chodzi, to jak ognia staram się unikać wplątania w spór religijny; chciałbym, na tyle, na ile to możliwe, uwolnić się od uprzedzeń i wyobrażeń, których źródłem są wszelkie religie. Co nie oznacza jednocześnie, bym je chciał zwalczać, chodzi mi tylko i wyłącznie o dyskusję, w której krytyka i podważanie pewnych przekonań nie ma na celu wykazanie słabości intelektualnej osób mających inne zdanie, lecz jest sposobem dochodzenia przeze mnie do lepszego zrozumienia interesujących mnie spraw a nawet do jakiejś prawdy. Pozdrawiam i proszę się nie obawiać, z mojej strony żadnych podchodów nie będzie. (I mam nadzieję na wzajemność  )
|
|
|  | | DEmonizer (4893 punktów) |
> Nie, jeśli o mnie chodzi, to wyraźnie staram się oddzielić to, co mówią teologowie o Absolucie od tego, co niereligijna filozofia ma do powiedzenia na ten temat.A czy ja nie oddzielam? Po prostu chciałem tylko poznać myślenie tego pana. No przecież nie ma w tym nic niestosownego. > A że przy okazji takiej dyskusji mogą się dołączyć głosy osób zmotywowanych religijnie, to naturalnie musi być uwzględniane w działalności wszelkich forów dyskusji światopoglądowej.A dlaczego mają się nie dołączać? Chyba nikomu nic się nie stanie jeśli jakiś wierzący wyrazi swoje zdanie. Prawda sama się broni. Umiesz to udowodnić - fajnie, nie udowadniasz - jest problem, nic ponad. A że człowiek religijny chce czegoś więcej, to chyba nie mój problem, chcenie drugiej osoby nie świadczy o tym, że nagle na drugą stronę mocy przejdę. Nie muszę, nie czuję takiej potrzeby, ta strona mi nie pasuje, tyle. Czasami wydaje mi się, że istnieje lęk u osób niewierzących przed skażeniem myślami osób wierzących. Bzdury gada, to mu to pokazać, ale po co się szamotać. Jeśli dotrze, fajnie, jeśli nie trudno, idzie się dalej. Ja pochodzę z rodziny złożonej kulturowo: ateiści, agnostycy, deiści, katolicy, prawosławni, protestanci, nawet kiedyś jeden żyd był, nie wszyscy się zgadzali, ale jakoś obok siebie i z sobą zgodnie żyli i w miarę akceptowali różnorodność. > Jeśli o mnie chodzi, to jak ognia staram się unikać wplątania w spór religijny; chciałbym, na tyle, na ile to możliwe, uwolnić się od uprzedzeń i wyobrażeń, których źródłem są wszelkie religie.Ja się nie obawiam żadnych sporów i jako osoba kompletnie bezreligijna spieram się z religijnymi. Mam swoje zdanie, swoją wizję rzeczywistości i konfrontuję ją z otoczeniem, w ten sposób uczę się i rozwijam. Na pewno nie jestem zamknięty w sobie. A z religijnymi całkiem ciekawie się o polityce rozmawia. A religijny to niekoniecznie katolik-fanatyk, to może być i deista. U mnie rozmowa z wierzącymi nie powoduje żadnego lęku o swoją niewiarę. Wszelkie gwiazdy wskazują na to, że dożywotnio będę bezreligijny. > Co nie oznacza jednocześnie, bym je chciał zwalczać, chodzi mi tylko i wyłącznie o dyskusję, w której krytyka i podważanie pewnych przekonań nie ma na celu wykazanie słabości intelektualnej osób mających inne zdanie, lecz jest sposobem dochodzenia przeze mnie do lepszego zrozumienia interesujących mnie spraw a nawet do jakiejś prawdy.Mi chodzi tylko o wyobrażenie sobie myślenia drugiej osoby, przez to nie przejmuje się czyiś poglądów od tak. > Pozdrawiam i proszę się nie obawiać, z mojej strony żadnych podchodów nie będzie.Jakie podchody? O co ci chodzi? Czy to wmawianie religijności? Bo tak to troszkę odbieram? Trochę mnie twoja wypowiedź dziwi. Jakby do niewłaściwego adresata. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Trochę mnie twoja wypowiedź dziwi. Jakby do niewłaściwego adresata.> Pozdrawiam  Przepraszam, ale rzeczywiście, niewłaściwie odebrałem Twoje słowa - bo myślałem, że podejrzewasz mnie o jakieś snucie religijnej intrygi mające spowodować konfuzję zacnych dyskutantów tego forum i pierwszy religijny przewrót na serwerze racjonalista.pl. Może to dlatego, że jestem teraz myślami częściej zanurzony w sprawach ponadczasowych, przekraczających jednostkowy ludzki byt. Nie jest łatwo, ale znalazłem chyba pocieszenie, dla którego, o dziwo, warunkiem jest nieistnienie duszy* w sensie takim, w jakim pisze o niej katechizm tej czy innej wiary. I nie chodzi tu o cierpienie. Może niezrozumiały jest ten mój wywód, ale nie mam zamiaru dzielić się swoim osobistym bólem, bo to nie jest forum wypominkowe. Dlatego właśnie się tu wpisałem, żeby móc rozmawiać. W miarę rozsądnie, bez przyjmowania postawy walki ideowej, itp. - jedynie rozsądnie. Pozdrawiam  *Jako założenie dla pewnej konstrukcji logicznej
|
|
| | |  | | DEmonizer (4893 punktów) |
> Przepraszam, ale rzeczywiście, niewłaściwie odebrałem Twoje słowa - bo myślałem, że podejrzewasz mnie o jakieś snucie religijnej intrygi mające spowodować konfuzję zacnych dyskutantów tego forum i pierwszy religijny przewrót na serwerze racjonalista.pl.Jedyny przewrót na jaki mogę być gotów, to wyłamanie się publiczne jako niereligijny wśród religijnych. Co nie raz miało miejsce.  O nic takiego nie podejrzewałem. Wyrażasz się jasno.  > Może to dlatego, że jestem teraz myślami częściej zanurzony w sprawach ponadczasowych, przekraczających jednostkowy ludzki byt. Nie jest łatwo, ale znalazłem chyba pocieszenie, dla którego, o dziwo, warunkiem jest nieistnienie duszy* w sensie takim, w jakim pisze o niej katechizm tej czy innej wiary. I nie chodzi tu o cierpienie.Twoje osobiste przeżycie. Twoje klocki. Twoja zabawa. Więc ostatecznie twoja sprawa  > Może niezrozumiały jest ten mój wywód, ale nie mam zamiaru dzielić się swoim osobistym bólem, bo to nie jest forum wypominkowe.Każdy jakiś ból ma. Oczywiście prywatny.  > Dlatego właśnie się tu wpisałem, żeby móc rozmawiać. W miarę rozsądnie, bez przyjmowania postawy walki ideowej, itp. - jedynie rozsądnie.Ja także. Oraz uczyć się nowego. Współpracować intelektualnie z ludźmi mi "w miarę podobnymi." Przeprosiny jak najbardziej przyjęte. Uważam, że lepiej nieporozumienia ucinać w zarodku, bo czasami różne głupie rzeczy wychodzą, co nieraz tutaj obserwuję. Pozdrawiam
|
|
 | | DEmonizer (4893 punktów) | > Czyżby "Prawdopodobnie pierwsze rekolekcje Nie(Wierzących)" pojawiły się także na Racjonalista.pl ?A w kwestii tych rekolekcji: www.facebook.com/RekolekcjeNiewierzacychRacjonalista.pl brała w tym udział ... I bardzo dobrze, to wyraz niealienowania się ... A przynajmniej szerszego przedstawienia racjonalistów szerszej grupie światopoglądowej ... Nie taki diabeł straszny ... Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | R.Brzeziński robbo (-281 punktów) |
Moim zdaniem zagadnienie absolutu,pisanego z dużej,czy z małej litery ,jak kto woli,wywołuje zamieszanie,któremu różni ludzie przypisują różne znaczenie. Ciekawie to ujął O.Józef M.Bocheński: "Ludzie żyją swoimi światopoglądami,uczuciami w jelitach i mają swoje poglądy". I to ludzkie poglądy ,a raczej wyznawany przez nich światopogląd pozwala im skłaniać się ku wierze w istnienie absolutu,albo ich chęć jego negacji. Dla wielu mówienie o absolucie jest pozbawione sensu. Dla innych mówienie o życiu bez absolutu,bez powoływania się do nadludzkiej istoty,ducha,pozbawione jest sensu. Zagadnienie to jednak wchodzi w zakres transcendentalizmu . Tym zajmował się chociażby Friedrich Hegel .Według niego -jak pisał Andrzej M.Kaniowski- "Duch osiągając szczebel ducha absolutnego usuwa przeciwieństwo pomiędzy podmiotowością a przedmiotowością,co znaczy ,iż usuwa wszelką przedmiotowość ,tym samym zaś wszelką ograniczoność i skończoność:skończoność,i ile można jeszcze o niej mówić,może być odczytywana jako postać objawiania się absolutu". Wielu może uważać,że jest to tylko gra słów. Nie wydaje mi się też,za uzasadnione odrzucanie istnienia absolutu ,z powodu traktowania go jako nic nieznaczącego i nic nie wnoszącego słowa.
Zagadnienia tego nie rozwiązuje do końca semantyka,bowiem i ta przybiera różne oblicza. O niej swego czasu Maurice Cornforth napisał,że jest: "Teorią niepoznawalności realnego świata i teorią abstrakcji,która służy do zaciemniania poznawanej rzeczywistości,wyrażanej w abstrakcjach.Dlatego tez semantyka ,pretendująca do roli odtrutki na najrozmaitsze kłamliwe uogólnienia,w praktyce podtrzymuje wszelkiego rodzaju kłamliwe uogólnienia". Tak naprawdę ,to czy jest sensu mówienia o absolucie,czy nie w dużym stopniu zależy od chęci i widzenia potrzeby angażowania się w zagadnienia metafizyki. A ta jest bardzo trudna. Osobiście jednak zgadzam się z Gastonem Bachelardem,który w książce "Filozofia negacji"wykazał,że nasz umysł potrafi zmieniać metafizykę,ale nie jest w stanie się bez niej obyć. Niemniej słusznie moim zdaniem zauważył O.Józef.M.Bocheński wielu analityków boi się metafizyki.Niektórzy z nich uważają, że ta: "jest możliwa możliwa,ale znacznie trudniejsza niż się ludziom wydaje,nie odrzucając możliwości metafizyki wolą bardzo ostrożnie do niej podchodzić". Tak czy inaczej badacze wepchnięci w zagadnienia metafizyki zajmują się często ontologią,która nie jest tez tym samym co metafizyka. Wielu współczesnych analityków tą ostatnią wielokrotnie się zajmowało. Ona też jest "jednym z głównych kierunków myśli współczesnej". Tak ,czy inaczej zagadnienie absolutu nie należy do łatwych.I z tej to chociażby przyczyny większość z nas nie chce się tym zagadnieniem zajmować. Myślę,że niektórzy z tego właśnie powodu chcą ,inni zechcą.
|
|
5 na 5 | perun (8610 punktów) |
> którym Absolut utożsamiano z Bogiem - ateizm nie ustosunkowuje się do kwestii istnienia absolutu.> Czy tak? Ja jako ateista utożsamiam Absolut ze szwedzką wódką i ustosunkowuje sie do kwestii istnienia absolutu.Z braku laku dobry jest Absolut , ale nie ma to jak Żoładkowa Gorzka.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >którym Absolut utożsamiano z Bogiem - ateizm nie ustosunkowuje się do kwestii istnienia absolutu.> >Czy tak?> Ja jako ateista utożsamiam Absolut ze szwedzką wódką i ustosunkowuje sie do kwestii istnienia absolutu.Z braku laku dobry jest Absolut , ale nie ma to jak Żoładkowa Gorzka.  Alkohol mnie nie pociąga absolutnie.
|
|
|  | | perun (8610 punktów) |
> Alkohol mnie nie pociąga absolutnie.>  > To nie alkohol pociąga , to Ty musisz pociągac alkohol  Ale nie o alkoholu temat....po prostu z Absolutem mam hmm takie skojarzenia
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >ateizm nie ustosunkowuje się do kwestii istnienia absolutu. Czy tak?
Myślę, że w kontekście ateizmu zawsze warto rzucić kilka słów na temat argumentacji uzasadniającej wprowadzenie pojęcie absolutu (por. np. Russell). Jeśli np. absolut ująć jako czyste istnienie (tak np. tradycja tomistyczna), szybko pojawia się problem pochodności świata materialnego od owego summum ens, a metafizyka staje się formą dziwacznej kosmologii. Przy okazji czystego istnienia metafizycy często przywołują starotestamentowe wyznanie boga: jam jest, który jest. Nic dziwnego, że tego rodzaju metafizykę zdaje się Kamlah określił jako ontoteologię.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >ateizm nie ustosunkowuje się do kwestii istnienia absolutu. Czy tak?> Przy okazji czystego istnienia metafizycy często przywołują starotestamentowe wyznanie boga: jam jest, który jest. Nic dziwnego, że tego rodzaju metafizykę zdaje się Kamlah określił jako ontoteologię.Właśnie, właśnie. Proponuję hasło: wyzwólmy Filozofię z zapładniających objęć teologów
|
|
2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | Zacni Panowie i Panie (jeśli się skrywają pod nick-ami), kierując się , nie tylko, linkiem , który wrzucił rysiek, proponuję łyk Absolutu (może być "mandarynkowy"), dwa, no może trzy i dużo relaksu  Po co bicie piany nad kolejnym UROJENIEM i "pustosłowiem" jakim jest "absolut"...? (pytanie ma charakter retoryczny  )
vivere est cogitare "...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
 | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) | > Zacni Panowie i Panie (jeśli się skrywają pod nick-ami),> kierując się , nie tylko, linkiem , który wrzucił rysiek, proponuję łyk Absolutu (może być "mandarynkowy"), dwa, no może trzy i dużo relaksu  To z pewnością by się przydało. Lecz czy jak się ukrywający pod nickami upiją, to nie poznamy ciekawych stanów umysłowych u tych ludzi? Jak wiadomo, nie wszyscy się po alkoholu relaksują, oby nie było Gali Boksu Zawodowego.  > Po co bicie piany nad kolejnym UROJENIEM i "pustosłowiem" jakim jest "absolut"...? (pytanie ma charakter retoryczny )Ja też nie rozumiem tego. Rozwiązania będą, jakie będą, ale liczy się przecież metoda, a tej skuteczność jest sprawdzalna. Wiedza jest w jakiś sposób konsekwencją stosowanej metody. A jak ktoś chce mieć w głowie SuperPoczwórność fantazyjną, to niech tam sobie ją posiada. Mnie jakoś to nie drażni i jestem odporny na wszelakie ewangelizacje. Ale w sumie warto być kulturalnym dla wierzących, przez to świadczy się o sobie. Co mnie powyżej dziwi (bardziej powyżej): Poprzez rozmowę w sposób kulturalny z wierzącym zostałem zrównany z osobą wierzącą, określony jako wierzący. To kulturalność świadczy o byciu wierzącym? Pogląd o tym, że moja "filozofia życia" jest religijna, to wyssana z palucha banialuka. A może mam błędne przekonanie o sobie, więcej o moim Ja wie otoczenie ode mnie? Pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 4 | Tichy62 (213 punktów) | Problemy tak zwanej "Filozofii" to przede wszystkim problemy języka, a NIE realnego świata. Widać to też po Waszej dyskusji. Stary, dobry Wittgenstein się kłania. Im bardziej chcemy sprecyzować COŚ co wykracza poza empirię, tym bardziej grzęźniemy w semantycznym bagnie. Tak jak z Absolutem (chyba, że chodzi o ten 40%)
|
|
| |  | | DEmonizer (4893 punktów) | > Problemy tak zwanej "Filozofii" to przede wszystkim problemy języka, a NIE realnego świata.Zgadza się. > Widać to też po Waszej dyskusji.Dyskusji z Hodżą, czy może panem vislawusem? Ja dziwię się pierwszemu, bo drugi i tak swój świat posiada. Mam nadzieję, że mi to kiedyś racjonalnie wytłumaczy.  > Stary, dobry Wittgenstein się kłania.A dziękuję za przypomnienie, dawno nie czytałem i wypada odświeżyć.  > Im bardziej chcemy sprecyzować COŚ co wykracza poza empirię, tym bardziej grzęźniemy w semantycznym bagnie. Tak jak z Absolutem (chyba, że chodzi o ten 40%)Dobrze chcemy, a tu klocek z tego.  Pozdrawiam
|
|
| | |  | 7 na 7 | Tichy62 (213 punktów) | Ponieważ i tak w tej kwestii nic mądrego nie wymyślę, posłużę się cytatem z ostatniej powieści mojego Mistrza;
".... Rozgrzałeś mnie do filozofowania. Człowiek łaknie ostatecznych prawd. Sądzę, że tak samo zachowuje się każdy śmiertelny rozum. Cóż to jest - ostateczna prawda? To koniec drogi, gdzie nie ma już ani dalszych tajemnic, ani dalszej nadziei. Gdzie o nic nie można już pytać, skoro padły wszystkie odpowiedzi. Nie ma takiego miejsca. Kosmos to labirynt zbudowany z labiryntów. W każdym otwiera się następny. Tam, dokąd nie umiemy wejść sami, dostajemy się matematyką. Sporządzamy z niej wózki do poruszania się w nieludzkich obszarach świata. Z matematyki można też konstruować światy pozakosmiczne, bez względu na to, czy istnieją. Ponadto można rzucić matematykę i jej światy, żeby wykroczyć wiarą w zaświat. Tym zajmują się ludzie pokroju ojca Arago...."
Stanisław Lem "Fiasko" 1987r.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | Tichy62 "brudzio" Absolutem za smaczniutki cytat..piękniusi...czytałoby się czytało i czytało 
vivere est cogitare "...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | |  | | Micoud (38 punktów) | > >Problemy tak zwanej "Filozofii" to przede wszystkim problemy języka, a NIE realnego świata.> Zgadza się.Zgodziłbym się gdybyście tylko mi powiedzieli co to jest ten realny świat i jaki on jest. > > Stary, dobry Wittgenstein się kłania.Jakby Wittgenstein was posłuchał, szczególnie "Pana atomisty" to by w swoim stylu krótkimi słowami zniechęcił was do końca życia do mędrkowania, bo inaczej się tego nie da określić. > A dziękuję za przypomnienie, dawno nie czytałem i wypada odświeżyć.  Zacznij od zrozumienia, potem będzie z górki. > > Im bardziej chcemy sprecyzować COŚ co wykracza poza empirię, tym bardziej grzęźniemy w semantycznym bagnie.Skoro grzęźniesz w tym semantycznym bagnie to zostaw te sprawy ludziom inteligentnym. Platon czy Heidegger jakoś nie grzęźli i nie narzekali.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) |
> Jakby Wittgenstein was posłuchał, szczególnie "Pana atomisty" to by w swoim stylu krótkimi słowami zniechęcił was do końca życia do mędrkowania, bo inaczej się tego nie da określić."Pan atomista" - brzmi całkiem miło. Najlepiej to jest zamknąć sprawę krótko, czyli po prostu nie rozmawiać, bo nie jesteśmy aż "Wittgensteinami". Albo się nim jest, albo się siedzi cicho. Pozostaje tylko: "ładny cytat", "brzydki cytat", "to jest mądrze powiedziane", "a to jednak głupio". Ech ci wszyscy ohydnie nieprawomyślni.  > Zacznij od zrozumienia, potem będzie z górki.Do górki też trzeba się będzie dopchać, Mr. Profesore. > Skoro grzęźniesz w tym semantycznym bagnie to zostaw te sprawy ludziom inteligentnym. Platon czy Heidegger jakoś nie grzęźli i nie narzekali.Nikt nie jest tak inteligentny jak Pan. Przypomina mi to pojęcie Grzechu Cudzego w akcji. Z W Małym Katechizmie KrK mamy: Grzech Cudzy to: "Zezwalać na grzech. Milczeć, gdy ktoś grzeszy. Nie karać za grzech" Więc należy wszystko uczynić, aby świat grzesznym nie był. Jakże poniżej pięknie napisane: ateistaa.b(*)li-dlaczego-ka,2,ID424264284,n
|
|
3 na 3 | schlawiner (400 punktów) | >Dodaję ten wątek, bardziej z własnej ciekawości i absolutnie nie oczekuję, że wywoła jakąś >dyskusję, bo też raczej chodzi mi o doprecyzowanie mojego rozumienia ateizmu. A ja od czasu do czasu jestem monarchistą absolutystycznym. Taką np. Polską mógłby każdy władać, z wyjątkiem (nomen non semper omen est) Władka Frasyniuka, bo ten wprowadziłby nieustający Dzień Solidarności. O czym to ja miałem? Aha! O przydomkach monarchów. Wilhelm Piękny. Historycy nie znaleźli bowiem innych pozytywnych atrybutów. Wydawać by się mogło, że podobnie wygląda przypadek Ferdynanda Dobrotliwego. Ale nie, facet bynajmniej nie należał do głupszej linii Habsburgów. Że dawał się wykorzystywać żebrakom, to późniejsze, na wszelki wypadek dorobione legendy. Władysław Laskonogi , ponieważ na widok najśw. Sakramentów i ich nosicieli prostowały mu się kolana. Odruchu tego życzę bezwzględnie politykom lewicowym oraz liberalnym.
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | Absolut - moja definicja:
Kolejny termin odnoszący się do niczego, ale o którym można napisać setki spaśnych tomów, wytytuować się z niego, nawymądrzać, nadogryzać innym, obsmarkać i poszczać, którego powszechnie akceptowana definicja nie zmienia się po dekadach dyskusji i nie staje się ani odrobinę jaśniejsza dla normalnego odbiorcy.
|
|
 | | Micoud (38 punktów) | >Absolut - moja definicja: >Kolejny termin odnoszący się do niczego, ale o którym można napisać setki spaśnych tomów, wytytuować się z niego, nawymądrzać, nadogryzać innym, obsmarkać i poszczać, którego powszechnie akceptowana definicja nie zmienia się po dekadach dyskusji i nie staje się ani odrobinę jaśniejsza dla normalnego odbiorcy. >
Kto to jest ten normalny odbiorca, bo nie wiem. Nauka w swoim ciągu historii nigdy by się nie rozwinęła gdyby nie wymiana poglądów, koncepcji i ciągły wieczny spór o to co mówisz, ze odnosi sie do niczego. Zapewne jesteś szanownym, niedocenionym geniuszem, który ma jasno sprecyzowaną i jedyną słuszną koncepcję czym nauka powinna sie zająć. Gwarantuje Ci, że masa inteligentnych ludzi nie zajmuje się tym tylko by się "nawymądrzać"(język polski szwankuje), a to, ze nie rozumiesz nawet powodów ich działań dokładnie wyjaśnia dlaczego razem z niedouczonym mną "mędrkujesz" na forum. Odrobiny sokratejskiej pokory Ci życzę.
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . >Odrobiny sokratejskiej pokory Ci życzę. Właśnie przy największej (niech nawet będzie i sokratejska) pokorze i Pańskim dyscyplinowaniu inaczej myślących, to nie mogę zgodzić się, że nauka rozwinęła się poprzez ciągły wieczny spór o to co mówisz, ze odnosi sie do niczego. Nauka, przynajmniej od Darwina, "sprzecza się o to co jest", gdyż jej podstawową i tak naprawdę jedyną metodą poznawczą jest naturalizm metodologiczny.
>Gwarantuje Ci, że masa inteligentnych ludzi nie zajmuje się tym tylko by się "nawymądrzać"(język polski szwankuje), a to, ze nie rozumiesz nawet powodów ich działań dokładnie wyjaśnia dlaczego razem z niedouczonym mną "mędrkujesz" na forum. Dziwne te Pańskie gwarancje, gdy moje moje skromne oczytanie jednoznacznie mi pokazuje, że istnieje cała masa bardzo utytułowanych osobistości, która zajmuje się tylko "nawymądrzaniem" mieląc wyszukane nic nie znaczące terminy, udając ezoteryczną głębię swych wypowiedzi niedostępną niedouczonym masom, czyli nam.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Micoud (38 punktów) | >. >>Odrobiny sokratejskiej pokory Ci życzę. >Właśnie przy największej (niech nawet będzie i sokratejska) pokorze i Pańskim dyscyplinowaniu inaczej myślących, to nie mogę zgodzić się, że nauka rozwinęła się poprzez ciągły wieczny spór o to co mówisz, ze odnosi sie do niczego. Nauka, przynajmniej od Darwina, "sprzecza się o to co jest", gdyż jej podstawową i tak naprawdę jedyną metodą poznawczą jest naturalizm metodologiczny.
Chodziło mi o to, że przedmówca twierdził iż odnosi się ona do niczego, ja na pewno tak nie uważam, proszę o wybaczenie za niejasność mojej wypowiedzi. Skoro jedyną metodą jest naturalizm metodologiczny to mam rozumieć, że taki Stephen Hawking to jakiś bałamutny fantasta skoro nie ma u niego naturalizmu metodologicznego. Zawężanie granic nauki tylko do nauk przyrodniczych jest prymitywnym myśleniem. Nawiasem mówiąc nie dyscyplinuje ludzi inaczej myślących, gdyż jakiekolwiek dyscyplinowanie ludzi nie jest moim zamierzeniem. Jedynie zwracam uwagę na nieścisłości i powierzchowność wypowiedzi oczekując, że autor po prostu doprecyzuje i wyjaśni mi powody dla których nieudolnie zrozumiałem jego myśl.
>Dziwne te Pańskie gwarancje, gdy moje moje skromne oczytanie jednoznacznie mi pokazuje, że istnieje cała masa bardzo utytułowanych osobistości, która zajmuje się tylko "nawymądrzaniem" mieląc wyszukane nic nie znaczące terminy, udając ezoteryczną głębię swych wypowiedzi niedostępną niedouczonym masom, czyli nam. >@@@ Powód takiego stanu jest zgoła inny jakkolwiek całkiem prozaiczny: nie rozumie Pan tego po prostu ni w ząb, a zamiast próbować zrozumieć prezentuje Pan postawę ignoranta.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) |
>Skoro jedyną metodą jest naturalizm metodologiczny to mam rozumieć, że taki Stephen Hawking to jakiś bałamutny fantasta skoro nie ma u niego naturalizmu metodologicznego. Nie wszyscy mogą być tak mądrymi jak Pan, ale staramy się i jesteśmy np. pewni, że Hawking opiera swoje teorie na naturalizmie metodologicznym (a ja zaryzykował bym nawet, że na ontologicznym).
>Zawężanie granic nauki tylko do nauk przyrodniczych jest prymitywnym myśleniem. Coś tam wiedząc o klasycznym podziale nauk - wiemy, że próby ich mieszania są wynikiem manipulacji albo głupoty. U niektórych to całkiem udatnie to się łączy.
>Nawiasem mówiąc nie dyscyplinuje ludzi inaczej myślących, gdyż jakiekolwiek dyscyplinowanie ludzi nie jest moim zamierzeniem. No cóż, nie tylko, że uważa Pan innych za głupszych od siebie, ale imputuje im nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. Pan rzeczywiście nie dyscyplinuje innych, tylko prawie po chamsku ich poucza.
>Powód takiego stanu jest zgoła inny jakkolwiek całkiem prozaiczny: nie rozumie Pan tego po prostu ni w ząb, a zamiast próbować zrozumieć prezentuje Pan postawę ignoranta. Jakiś racjonalista zrobił Panu kuku, na ambicji, albo zgoła na czymś innym i wstąpił tu Pan aby jako genialny Micoud odegrać się na innych? Niech Pan łaskawie w swojej wielkości założy - Szanowny Panie Micoud, że to najczęściej jednak bełcoud nie pozwala na zrozumienie. Tu pełna zgoda, że pseudonaukowy bełkot głównie występuje w naukach społecznych.
Niech Pan pozostaje dalej w samozachwycie, że Pan jest taki mądry i wszystko rozumie. Mnie Pan do swojej mądrości jakoś nie przekonał.
@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Micoud (38 punktów) | >>Skoro jedyną metodą jest naturalizm metodologiczny to mam rozumieć, że taki Stephen Hawking to jakiś bałamutny fantasta skoro nie ma u niego naturalizmu metodologicznego. >Nie wszyscy mogą być tak mądrymi jak Pan, ale staramy się i jesteśmy np. pewni, że Hawking opiera swoje teorie na naturalizmie metodologicznym (a ja zaryzykował bym nawet, że na ontologicznym).
Czyli naturalistycznie bada czas albo problem powstanie wszechświata? A to ciekawe, nie wiedziałem, że Pan Hawking ma takie zdolności. Sam zresztą by się uśmiał.
>>Zawężanie granic nauki tylko do nauk przyrodniczych jest prymitywnym myśleniem. >Coś tam wiedząc o klasycznym podziale nauk - wiemy, że próby ich mieszania są wynikiem manipulacji albo głupoty.
Podział nauk ma cel jedynie metodologiczny, nie jest podziałem który ma wyznaczać jakiekolwiek granice dal przedmiotu badań.
>>Nawiasem mówiąc nie dyscyplinuje ludzi inaczej myślących, gdyż jakiekolwiek dyscyplinowanie ludzi nie jest moim zamierzeniem. >No cóż, nie tylko, że uważa Pan innych za głupszych od siebie, ale imputuje im nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.
Wręcz przeciwni jestem swiadomy swojej niewiedzy i miałkich zdolności umysłowych dlatego lubię gdy inni mi tłumaczą jasno oraz bez błędów logicznych swoje myśli. Na to także była skierowana moja krytyka gdyż nie potrafi Pan jasno sprecyzować swoich myśli.
>Pan rzeczywiście nie dyscyplinuje innych, tylko prawie po chamsku ich poucza. >>Powód takiego stanu jest zgoła inny jakkolwiek całkiem prozaiczny: nie rozumie Pan tego po prostu ni w ząb, a zamiast próbować zrozumieć prezentuje Pan postawę ignoranta. >Jakiś racjonalista zrobił Panu kuku, na ambicji, albo zgoła na czymś innym i wstąpił tu Pan aby jako genialny Micoud odegrać się na innych?
Racjonalista to jakiś nie wiem gatunek? Trzeba mieć certyfikat? Akurat gdybym miał sam siebie określić to racjonalizm by mi przystawał idealnie. Nikt mi na ambicji nie zrobił kuku gdyż moją jedyną ambicją jest poszukiwanie wiedzy, a na tym się zawieść nie można.
>Niech Pan łaskawie w swojej wielkości założy - Szanowny Panie Micoud, że to najczęściej jednak bełcoud nie pozwala na zrozumienie.
Nie za bardzo rozumiem co ma oznaczać taka wypowiedź.
>Tu pełna zgoda, że pseudonaukowy bełkot głównie występuje w naukach społecznych. >Niech Pan pozostaje dalej w samozachwycie, że Pan jest taki mądry i wszystko rozumie. >Mnie Pan do swojej mądrości jakoś nie przekonał.
Mądrości żadnej nie posiadam i raczej nie zdobędę dlatego też uznałem Pana niczym nie uprawniony wcześniejszy atak na naukę o absolucie a teraz już na nauki społeczne za przejaw ignorancji i pewności siebie. Niech mi Pan przekaże z czego wynika Pana niezłomne przekonanie o bezużyteczności rozważań o absolucie, a jeśli ja swoim skromnym umysłem nie znajdę tam żadnych braków będę Pana dozgonnym dłużnikiem.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) |
>Czyli naturalistycznie bada czas albo problem powstanie wszechświata? A to ciekawe, nie wiedziałem, że Pan Hawking ma takie zdolności. Sam zresztą by się uśmiał. Tak, naturalistycznie bada i czas i problemy związane z powstaniem wszechświata. A Pan jak przestanie się wyśmiewać z innych i trochę pomyśli i ździebko poczyta to może coś Pan zrozumie.
>>>Zawężanie granic nauki tylko do nauk przyrodniczych jest prymitywnym myśleniem. >>Coś tam wiedząc o klasycznym podziale nauk - wiemy, że próby ich mieszania są wynikiem manipulacji albo głupoty. >Podział nauk ma cel jedynie metodologiczny, nie jest podziałem który ma wyznaczać jakiekolwiek granice dal przedmiotu badań. No właśnie, własna mądrość przesłania Panu wszystko, czy ja pisałem tu o ograniczeniach przedmiotu badań?
>dlatego lubię gdy inni mi tłumaczą jasno oraz bez błędów logicznych swoje myśli. Na to także była skierowana moja krytyka gdyż nie potrafi Pan jasno sprecyzować swoich myśli.
>nie rozumie Pan tego po prostu ni w ząb, a zamiast próbować zrozumieć prezentuje Pan postawę ignoranta.
>Mądrości żadnej nie posiadam i raczej nie zdobędę dlatego też uznałem Pana niczym nie uprawniony wcześniejszy atak na naukę o absolucie a teraz już na nauki społeczne za przejaw ignorancji i pewności siebie. Średnio rozgarnięty czytelnik może sprawdzić, że nigdy nigdzie nie wykonywałem ataku na naukę o absolucie (choćby dlatego, że nic nie wiem o takowej istnieniu), a już szczególnie nie wykonywałem ataku na nauki społeczne, które sam uprawiam całe, dosyć już długie, życie. Atakuję jedynie zadufaną głupotę i przykro mi, że odebrał Pan to tak osobiście.
>Niech mi Pan przekaże z czego wynika Pana niezłomne przekonanie o bezużyteczności rozważań o absolucie, a jeśli ja swoim skromnym umysłem nie znajdę tam żadnych braków będę Pana dozgonnym dłużnikiem. Nigdzie nie wyrażałem swoich niezłomnych przekonań, gdyż takowych nie posiadam. Natomiast bardzo nie lubię zadufanych mędrków mogących przy pomocy wyszukanych acz nic znaczących terminów zapisywać całe dzieła i dlatego moja rozmowa o Absolucie w tym wątku wyglądała jak poniżej: ___________________________________________________ >Moja definicja Absolutu: >Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera. >Z tej definicji wynika, że poza Absolutem jest tylko próżnia. Nie tylko Bóg, ale Wszechświat i nic należą do Absolutu, są w Absolucie, stanowią Absolut. >Może moja definicja wyda Ci się interesująca? Jak na gimnazjalistę, no ewentualnie seminarzystę, to intelektualnie definicja mocno wypracowana, ale to forum racjonalistyczne, czyli ludzi myślących, którym polecam link do takiej definicji:www.google(*)CNGIVN7R5815z6lezXzcHm3cu-ywbw
>Zachęcam do odkrywania Absolutu i poszukiwania Jego sensu. To fascynująca podróż. Zgoda. Jak Pan przeczyta definicję prof. Korzeniewskiego ze zrozumieniem, to niech Pan się do nas odezwie.
Miłej lektury. ____________________________________________________
Co jest do sprawdzenia.
W tym wątku nikt ani wcześniej, ani później nie przedstawił takiej definicji Absolutu (a nawet absolutu), o którym warto by rozmawiać. To znaczy tak aby ten termin miał jakiś sens i był weryfikowalnym. Nie zauważyłem również sensownej Pańskiej wypowiedzi w temacie Absolutu, więc o czym mielibyśmy rozmawiać?
Poza tym rozmowa z Panem, to zbyt wysoki, jak dla mnie poziom, tak merytoryczny jak i kulturalnie. Ponownie sobie przeczytałem Pański udział w naszej rozmowie w tym wątku. Tak, rzeczywiście jest on budującym. Można Pański wypowiedzi pod każdym kątem podziwiać. Wszystkie Trolle w pas się Panu kłaniają.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | | Micoud (38 punktów) | >Tak, naturalistycznie bada i czas i problemy związane z powstaniem wszechświata. A Pan jak przestanie się wyśmiewać z innych i trochę pomyśli i ździebko poczyta to może coś Pan zrozumie.
Nie wyśmiewałem tylko grzecznie spytałem. Nawiasem mówiąc przez cały czas zarzuca mi Pan, że wyśmiewam się z ludzi. Nie za bardzo wiem w jakich miejscach tak robię ale chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że nie to było moją intencją, więc jeśli ktoś poczuł się urażony moimi wypowiedziami to przepraszam. "Czasami tworzę pewne przypuszczenie i próbuję je udowodnić. Wówczas często natrafiam na jakiś przykład przeciwny i wtedy muszę zmienić swoje założenie. Czasami jest to coś, nad czym pracowali już inni. Często stwierdzam, że wiele prac naukowych jest dla mnie niejasnych, że po prostu ich nie rozumiem. Wówczas próbuję je przełożyć na swój własny sposób myślenia. Bywa też nieraz tak, że mam jakiś pomysł i zaczynam pracować nad nim i w połowie pracy stwierdzam, że problem jest o wiele bardziej złożony niż sądziłem pierwotnie. W swojej pracy polegam szczególnie na intuicji, często po prostu czuję, że dany pomysł musi być słuszny, a potem usiłuję sprawdzić swoje przypuszczenia. Czasami odkrywam, że jednak byłem w błędzie. Czasami zaś stwierdzam, że pierwotny pomysł jest niewłaściwy, ale prowadzi do nowych koncepcji. W pracy tej pomocna jest dla mnie rozmowa z innymi ludźmi, nawet jeśli nie przynosi ona jakichś konkretnych korzyści. Już sama konieczność wyjaśnienia komuś moich koncepcji pozwala mi wszystko uporządkować." - Stephen Hawking
www.heveliusforum.org/Artykuly/Delfino_neutralizm.pdf krótki artykuł a naturaliźmie. Wydaje mi się jednak, że naturalizm nie jest metodą np Stephena Hawking'a, zresztą wielu naukowców go odrzuca jako zamykający wyobraźnię.
>Średnio rozgarnięty czytelnik może sprawdzić, że nigdy nigdzie nie wykonywałem ataku na naukę o absolucie (choćby dlatego, że nic nie wiem o takowej istnieniu),
Istnieje taka nauka nazywa się teologia. Istnieją też takie dziedziny filozofii, a nawet fizyki które absolutem się zajmują, ale wydaje się, że Pan to już wie, więc nie rozumiem jak można twierdzić o nieistnieniu takiej nauki.
a już szczególnie nie wykonywałem ataku na nauki społeczne, które sam uprawiam całe, dosyć już długie, życie. Atakuję jedynie zadufaną głupotę i przykro mi, że odebrał Pan to tak osobiście.
Zapewniam, że nie odebrałem tego osobiście.
>>Niech mi Pan przekaże z czego wynika Pana niezłomne przekonanie o bezużyteczności rozważań o absolucie, a jeśli ja swoim skromnym umysłem nie znajdę tam żadnych braków będę Pana dozgonnym dłużnikiem. >Nigdzie nie wyrażałem swoich niezłomnych przekonań, gdyż takowych nie posiadam. Natomiast bardzo nie lubię zadufanych mędrków mogących przy pomocy wyszukanych acz nic znaczących terminów zapisywać całe dzieła i dlatego moja rozmowa o Absolucie w tym wątku wyglądała jak poniżej: >___________________________________________________ >>Moja definicja Absolutu: >>Absolut to jedna, maksymalna, bezwzględna, najpotężniejsza Jedność, która jest wszystkim i wszystko w sobie zawiera. >>Z tej definicji wynika, że poza Absolutem jest tylko próżnia.
Jeśli próżnia jest poza absolutem to znaczy, że coś poza absolutem jest, a więc nie jest on już absolutem.
Nie tylko Bóg, ale Wszechświat i nic należą do Absolutu, są w Absolucie, stanowią Absolut. >>Może moja definicja wyda Ci się interesująca? >Jak na gimnazjalistę, no ewentualnie seminarzystę, to intelektualnie definicja mocno wypracowana, ale to forum racjonalistyczne, czyli ludzi myślących, którym polecam link do takiej definicji:www.google(*)CNGIVN7R5815z6lezXzcHm3cu-ywbw >>Zachęcam do odkrywania Absolutu i poszukiwania Jego sensu. To fascynująca podróż. >Zgoda. Jak Pan przeczyta definicję prof. Korzeniewskiego ze zrozumieniem, to niech Pan się do nas odezwie. >Miłej lektury. >____________________________________________________ >Co jest do sprawdzenia. >W tym wątku nikt ani wcześniej, ani później nie przedstawił takiej definicji Absolutu (a nawet absolutu), o którym warto by rozmawiać. To znaczy tak aby ten termin miał jakiś sens i był weryfikowalnym.
Nie wszystko musi posiadać definicję aby móc uczynić to przedmiotem badań.
>Nie zauważyłem również sensownej Pańskiej wypowiedzi w temacie Absolutu, więc o czym mielibyśmy rozmawiać?
Gdyż nie czuję się kompetentny umysłowo do poziomu takich rozważań, ale podchodzę z szacunkiem do ludzi, którzy takowe rozważania toczą, o których pan powiedział, że
"że istnieje cała masa bardzo utytułowanych osobistości, która zajmuje się tylko "nawymądrzaniem" mieląc wyszukane nic nie znaczące terminy, udając ezoteryczną głębię swych wypowiedzi niedostępną niedouczonym masom, czyli nam." i takie wypowiedzi nie świadczą na pewno o otwartości umysłu.
>Poza tym rozmowa z Panem, to zbyt wysoki, jak dla mnie poziom, tak merytoryczny jak i kulturalnie.
Następnym razem mogę rzucać przekleństwami jeśli tak Panu bardziej pasuje. Nigdzie w żadnym poście nie odnosiłem się do niczyjej kultury ani nikogo nie obraziłem żadnymi słowami natomiast Pan cały czas kwestionuje kulturę zawartą w moich postach na co chyba sobie nie zasłużyłem.
>Ponownie sobie przeczytałem Pański udział w naszej rozmowie w tym wątku. Tak, rzeczywiście jest on budującym. Można Pański wypowiedzi pod każdym kątem podziwiać. Wszystkie Trolle w pas się Panu kłaniają. >@@@
To tak o tej kulturze na zakończenie. Ponoć miarą ludzi inteligentnych (jakim zakładam że Pan jest) jest zdolność toczenia dyskusji w sposób kulturalny nawet w stosunku do najbardziej nierozumnych ludzi (jak zakłada Pan w stosunk
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | > Nie wszystko musi posiadać definicję aby móc uczynić to przedmiotem badań.Na pewno? Każda informacja musi być określona. Twór niezdefiniowany, to taki, o którym wszelkie usta milczą. Podstawą są aksjomaty. Na bazie aksjomatów tworzymy teorię złożoną z definicji opartych na aksjomatach i twierdzeń, która dopiero jest przedmiotem badań. To co nie posiada definicji, nie może być przedmiotem badań. Takie "ulungumgdu". "Ulungumgdu" istnieje, bo istnieje. A co to jest "ulungumgdu"? Nie wiem, ale wiem, że istnieje. Jakie ono jest? Istnieje. Więc to, że Cytat:nie wszystko musi posiadać definicję, aby móc uczynić to przedmiotem badań jest nieprawdą.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | . Wybrał Pan bardzo ładny cytat z tekstów Stephena Hawkinga, ale nie ma on nic do rzeczy. Proszę o cytat w którym opowiada się za czynnikami supranaturalistycznymi wpływającymi na strukturę Wszechświata.
>www.heveliusforum.org/Artykuly/Delfino_neutralizm.pdf krótki artykuł a naturaliźmie. Czytałem ten artykuł dwa trzy lata temu i zgadzam się z Delfino w poniższym akapicie: Zgadzam się z Dawkinsem o tyle, iż naturalizm, bez względu na to, czy mamy na myśli naturalizm metafizyczny czy metodologiczny, jest jedną z głównych barier stojących na przeszkodzie owocnego dialogu pomiędzy religią a nauką oraz syntezie poznania pomiędzy tymi dwoma dyscyplinami w ogóle. Dzieje się tak, ponieważ naturalizm wydaje się uniemożliwiać naukową dyskusję w zakresie wielu istotnych zagadnień, w tym wolności człowieka, moralności, przyczynowości w naturze i Boga. I właśnie dlatego jestem zwolennikiem naturalizmu ontologicznego.
>Istnieje taka nauka nazywa się teologia. Z nauką teologia ma tylko wspólną końcówkę. Teologia nie stosuje i nie może zastosować metodologii naukowej, a więc nauką nie jest i być nie może.
>Wydaje mi się jednak, że naturalizm nie jest metodą np Stephena Hawking'a, zresztą wielu naukowców go odrzuca jako zamykający wyobraźnię. Pozostanę przy swoim zdaniu, opartym tylko na lekturze jego książek. Natomiast tak ma Pan rację jest kilku takich naukowców. W tym mieści się mój ulubieniec prof. zw. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz.
>Istnieją też takie dziedziny filozofii, a nawet fizyki które absolutem się zajmują, ale wydaje się, że Pan to już wie, więc nie rozumiem jak można twierdzić o nieistnieniu takiej nauki. Tak, wiem, że paru filozofów się na temat absolutu wypowiadało. Z bardziej współczesnych to warto wspomnieć chyba Hegla w ontologii i Schellinga w teorii poznania, ale już tu mam spore wątpliwości czy filozofię można zaliczyć do nauki (nawet filozofię nauki wypracowującą pewne metodologie, natomiast nie mam wątpliwości, że nie ma takiej dyscypliny jak nauka o absolucie.
>Nie wszystko musi posiadać definicję aby móc uczynić to przedmiotem badań. Nie jest to przedmiotem tego wątku, natomiast już - co najmniej kilkakrotnie tu rozmawialiśmy o teoriach, tezach i założeniach badawczych w nauce, tak jak o sensowności i definiowalności terminów. Po prostu nie lubię bezsensownych gadek o niczym i mam prawo wyrazić na ten temat swoje zdanie.
>Nigdzie w żadnym poście nie odnosiłem się do niczyjej kultury ani nikogo nie obraziłem żadnymi słowami natomiast Pan cały czas kwestionuje kulturę zawartą w moich postach na co chyba sobie nie zasłużyłem. Co do kultury zgoda - nic Pan nie pisał, co do reszty szanuję naszych czytelników i uważam, że sami wyrabiają sobie na nasz temat zdanie.
>To tak o tej kulturze na zakończenie. Ponoć miarą ludzi inteligentnych (jakim zakładam że Pan jest) jest zdolność toczenia dyskusji w sposób kulturalny nawet w stosunku do najbardziej nierozumnych ludzi. No to o czym Pan chce mówić? O kulturze, czy o inteligencji? Ja proszę Pana jestem bezwzględnym materialistą i każda rozmowa musi mi coś dawać. Jaką satysfakcję może przynieść rozmowa z Panem? Czy Pan sam siebie czyta ze zrozumieniem? Zupełnie średnia jak na nasze forum wiedza, a ogromna, niczym nie uzasadniona agresja. Tu wzajemnie się uczymy i docieramy własne poglądy. Kultura obowiązuje w obie strony i dlatego zupełnie nie powinienem reagować na Pańskie szczeniackie zaczepki, ale ja nie tylko, tam gdzie powiedział Pan coś merytorycznego starałem się merytorycznie odpowiedzieć, to nawet tam gdzie, moim zdaniem, Pan miał rację kliknąłem Panu plusa. Pan choć nowy na naszym forum wolał od minusów zacząć.
Powtórzę jeszcze raz swoje powiedzenie: Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
Miłego wieczoru.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Micoud (38 punktów) | >Z nauką teologia ma tylko wspólną końcówkę. Teologia nie stosuje i nie może zastosować metodologii naukowej, a więc nauką nie jest i być nie może.
Tu się nie zgodzę ale skoro nie należy to do meritum naszej dyskusji nie będę tego rozwijać.
>Tak, wiem, że paru filozofów się na temat absolutu wypowiadało. Z bardziej współczesnych to warto wspomnieć chyba Hegla w ontologii i Schellinga w teorii poznania, ale już tu mam spore wątpliwości czy filozofię można zaliczyć do nauki (nawet filozofię nauki wypracowującą pewne metodologie
Tu się także nie zgodzę choć stanowisko jest całkowicie uzasadnione. Nie ma tu ani jednej skutecznej metody naukowej a przede wszystkim nie ma jasno sprecyzowanego przedmiotu badań.
>>To tak o tej kulturze na zakończenie. Ponoć miarą ludzi inteligentnych (jakim zakładam że Pan jest) jest zdolność toczenia dyskusji w sposób kulturalny nawet w stosunku do najbardziej nierozumnych ludzi. >No to o czym Pan chce mówić? O kulturze, czy o inteligencji?
Niektórzy mówią, że istnieje między nimi dość ścisły związek.
>Jaką satysfakcję może przynieść rozmowa z Panem? Czy Pan sam siebie czyta ze zrozumieniem? Zupełnie średnia jak na nasze forum wiedza, a ogromna, niczym nie uzasadniona agresja.
Co do wiedzy zgoda ale gdzie w moich postach agresja?
Tu wzajemnie się uczymy i docieramy własne poglądy. Kultura obowiązuje w obie strony i dlatego zupełnie nie powinienem reagować na Pańskie szczeniackie zaczepki
Widzę, że mimo moich próśb nie zmienia Pan swojego napastliwego języka w stosunku do mnie. Nie mam ochoty dyskutować z kimś kogo post zawiera 20% merytorycznej dyskusji oraz 80% niegrzecznych uwag w moim kierunku.
>Powtórzę jeszcze raz swoje powiedzenie: >Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
Bardzo ładne.
Miłego wieczoru.
Wzajemnie.
|
|
|  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Kto to jest ten normalny odbiorca, bo nie wiem. To ten, który od nauki oczekuje odpowiedzi na realne pytania i problemy, a nie ekwilibrystyki z gatunku mniemanologii stosowanej.
> Zapewne jesteś szanownym, niedocenionym geniuszem, który ma jasno sprecyzowaną i jedyną słuszną koncepcję czym nauka powinna sie zająć. Mógłbym napisać, że zapewne jesteś kretynem skoro wypisujesz takie bzdury, ale osobiste wycieczki w dyskusji są dla mnie absolutnie niedopuszczalne. W języku polskim słowo "nauka" obejmuje swoim znaczeniem również dyrdymały, jak te omawiane w tym wątku, stąd pewne zamieszanie semantyczne.
>Gwarantuje Ci, że masa inteligentnych ludzi nie zajmuje się tym tylko by się "nawymądrzać"(język polski szwankuje) Zapewne nie tylko dlatego (niektórym jeszcze za to płacą). Masa na pozór inteligentnych ludzi zajmuje się różnymi niedorzecznymi i oderwanymi od rzeczywistości kwestiami, które nie przynoszą nic pożytecznego poza swoistą rozrywką intelektualną.
Jak wspomniałem powyżej, absolut jest dla mnie tożsamy z niczym (kiedy absolut staje się czymś, to przestaje być absolutem), więc nie będę się dłużej o tym rozwodził. Pozwoliłem sobie tylko wyrazić swoje zdanie i na tym chcę poprzestać. Jeśli to dla kogoś obraźliwe lub nieakceptowalne to trudno.
|
|
| Hodża (11172 punktów) | Haiku | Wiosna świątynny dzwon brzmiąc przemierzył jej ciszę
<<<>>>
Myślałem ostatnio z wdzięcznością o Buddzie. Odnalazłem w nim przyjaciela, chociaż nie jestem buddystą ani nie wierzę w wędrówki dusz. Ale wierzę w wędrówki przez krainę myśli, w mądre rozmowy, w wyciszenie, w wyzwolenie z cierpienia, z ułudy pożądliwości. Ze strachu przed nieistnieniem. I pamiętam te wszystkie nasze wspólne wędrówki, wśród pól, przez lasy i nasze rozmowy. Nigdy ich nie zapomnę. I nigdy Cię nie zapomnę,i nie przestanę kochać, Tato.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|