Racjonalista - Strona głównaDo treści
nie martyrologia , a smutno

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
12-06-2011 15:19Rafaela (2059 punktów)nie martyrologia , a smutno
Ocena 3 na 3
   Tak sobie myślę, że wszystkie zwycięstwa, a zwłaszcza nad historycznie odwiecznymi wrogami, powinny cieszyć, być powodem do dumy, do świętowania tego wydarzenia. Przecież nie jesteśmy ponurakami, lubimy się bawić, wiec czego nie potrafimy wykorzystać ważnych i prawdziwych powodów do radowania się?

Cytat:
13 czerwca 1611 r., po ponad półtorarocznym oblężeniu przez wojska króla Zygmunta II, Smoleńsk się poddał. Po niemal 100 latach rosyjskiego panowania miasto wróciło do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a tym samym do Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
więcej


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

perun (8610 punktów)
>   Tak sobie myślę, że wszystkie zwycięstwa, a zwłaszcza nad historycznie odwiecznymi wrogami,
>powinny cieszyć, być powodem do dumy, do świętowania tego wydarzenia. Przecież nie jesteśmy
>ponurakami, lubimy się bawić, wiec czego nie potrafimy wykorzystać ważnych i prawdziwych powodów do
>radowania się?
Taka to już katolicka nauka , że zamiast cieszyć sie odnoszonymi zwyciestwami ( a mamy czym )świetujemy porażki . A jak juz świętujemy zwyciestwo np. w bitwie warszawskiej , to przypisujemy je jakies żydówce . Tym samym obierając chwałe żołnierzom WP. którzy zapłacili cene krwi za to zwyciestwo . A ja się pytam , gdzie była Królowa Polski w 1939 r? Gott mit uns. Staneła chyba po stronie nieomylnego papieża
Rafaela (2059 punktów)
>A jak juz świętujemy zwyciestwo np. w bitwie warszawskiej , to przypisujemy je jakies żydówce .

Napisz, proszę, o kogo chodzi, bo przyznam, że nie spotkałam się z takim twierdzeniem.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
12-06-2011 17:04 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)
>>A jak juz świętujemy zwyciestwo np. w bitwie warszawskiej , to przypisujemy je jakies żydówce .
>Napisz, proszę, o kogo chodzi, bo przyznam, że nie spotkałam się z takim twierdzeniem.
>
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*

Zwycięstwo w bitwie warszawskiej 1920 r katolicy przypisuja Marii matce Jezusa , Królowej Polski . Dlatego na określenie tej bitwy używają zwrotu - Cud nad Wisłą , że to niby dzięki niej pokonaliśmy bolszewików w bitwie na przedpolach Warszawy . 15 sierpnia przełomowa data tej bitwy , pokrywa sie ze świętem wniebowzięcie NMP. I wg nich to chyba jest dowodem , że matka boska maczała w tym palce.
12-06-2011 17:12 
 Ocena 1 na 1
Rafaela (2059 punktów)

>Zwycięstwo w bitwie warszawskiej 1920 r katolicy przypisuja Marii matce Jezusa , Królowej Polski . Dlatego na określenie tej bitwy używają zwrotu - Cud nad Wisłą , że to niby dzięki niej pokonaliśmy bolszewików w bitwie na przedpolach Warszawy . 15 sierpnia przełomowa data tej bitwy , pokrywa sie ze świętem wniebowzięcie NMP. I wg nich to chyba jest dowodem , że matka boska maczała w tym palce.
To jest oczywiste
Zatem nie zrozumiałam Cię.
Myślałam, że chodzi Ci o coś innego, niż fikcję.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów)
>15 sierpnia przełomowa data tej bitwy , pokrywa się ze świętem wniebowzięcie NMP. I wg nich to chyba jest dowodem , że matka boska maczała w tym palce.

Od nóg?
Miejmy nadzieje, że nie dostała kataru od tego!!! Bo leczenie będzie bardzo kosztowne jak Benek się kapnie i wypisze recepty... Zaległe. Bo przecież duchowe sprawy się nie przedawniają!

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Taka to już katolicka nauka , że zamiast cieszyć sie odnoszonymi zwyciestwami ( a mamy czym )świetujemy porażki . A jak juz świętujemy zwyciestwo np. w bitwie warszawskiej , to przypisujemy je jakies żydówce . Tym samym obierając chwałe żołnierzom WP. którzy zapłacili cene krwi za to zwyciestwo .

I wpadasz w ten sam martyrologiczny ton.
Krew przelana w wojnie wygranej i przegranej jest tak samo cenna i tak samo jej żal.

Bitwa Warszawska (jak tam ona warszawska, ale niech będzie, bo to klucz i wiadomo o którą chodzi) to przede wszystkim zwycięstwo polskiej myśli militarnej.
Krew się lała, jak to na wojnie. Trup padał, jak to na wojnie. Po obu stronach.
Ale bitwa została wygrana dzięki taktyce i strategii - i to należy podkreślać.
Przy całej moralnej ambiwalencji tej wojny (obrona przez atak) bitwa była majstersztykiem taktycznym z naszej strony.
Krew naszych żołnierzy, pozwolę sobie to nieco okrutnie podsumować, została rozlana chociaż raz mądrze.

Ta wygrana to tryumf racjonalizmu (no cóż, nie każdy racjonalnie myślący musi być pacyfistą) nad hurrapatriotyzmem z Maryją na sztandarach.
Tym bardziej oburza przypisywanie tej sztandarowej Maryi militarnych zasług.
Akurat ten raz, kiedy nie była potrzebna, bo zabrali się do roboty fachowcy.

ps. A w ogóle to nie lubię świętowania bitew, nie ważne kto wygrał.


"II prefer my universe stringy not loopy"
finerbijk (17282 punktów)
Nie świętuje się raczej bitew stoczonych podczas podbojów, po prostu nie wypada. No chyba, że w czasie wojny bezdyskusyjnie obronnej. Można ewentualnie upamiętnić zdarzenie jakąś ustawką w strojach z epoki, czyli tzw. odtwórstwo (reenacting), a poimprezować po imprezie

Do tego, kto by tam chciał jeszcze drażnić niedźwiedzia, i tak już mamy najdroższy gaz w Europie. A niektórzy to w ogóle nie uważają Rosji za odwiecznego wroga, tylko brata Słowianina, który nam psikusy robił, a my jemu tak po przyjacielsku, ot kłótnie w rodzinie.
12-06-2011 17:08 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Do tego, kto by tam chciał jeszcze drażnić niedźwiedzia, i tak już mamy najdroższy gaz w Europie. A niektórzy to w ogóle nie uważają Rosji za odwiecznego wroga, tylko brata Słowianina, który nam psikusy robił, a my jemu tak po przyjacielsku, ot kłótnie w rodzinie.
Tak sie składa , że odkąd powstała Rosja , czyli mniej wiecej od połowy XV w , toczymy wojny z naszym bratem Słowianinem a raczej siostrą ; ) Fak , że Rosjanie ( no i Rosjanki ) to wspaniali ludzie ( przynajmniej ci których znam ) nie zmainia faktu , że Rosja jako państwo , raczej nigdy nie była nam przyjazna . A powody tej nieprzyjażni są skomplikowane i wina leży po obu stronach .
13-06-2011 11:28 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
> A powody tej nieprzyjażni są skomplikowane i wina leży po obu stronach .
Powód jest prosty - oni dużo piją, a my nie.
perun (8610 punktów)

>Do tego, kto by tam chciał jeszcze drażnić niedźwiedzia, i tak już mamy najdroższy gaz w Europie. A niektórzy to w ogóle nie uważają Rosji za odwiecznego wroga, tylko brata Słowianina, który nam psikusy robił, a my jemu tak po przyjacielsku, ot kłótnie w rodzinie.
A kolega widze nadal martwi sie o samopoczucie innych Mamy prawo do świętowania własnych zwycięstw , tak jak inni maja prawo świętować zwyciestwa własne , w tym te odniesione nad nami. Udawanie , że nic takiego nie miało miejsca w historii raczej nie pomaga przyjażni.
12-06-2011 17:52 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Mamy prawo do świętowania własnych zwycięstw , tak jak inni maja prawo świętować zwyciestwa własne , w tym te odniesione nad nami.
Ja nikomu nie bronię, ani mnie nie martwi samopoczucie Rosjan, tylko są okazje lepsze i gorsze, patrząc z punktu widzenia historii. Gdybyśmy mieli świętować wszystkie, to by nie starczyło dni w roku. Świętuje się zwykle te, które z dzisiejszego punktu widzenia trwale coś zmieniły, czy zażegnały jakieś zagrożenie, jak ta warszawka na ten przykład. Zdobycie Smoleńska się nie kwalifikuje do takich.
12-06-2011 17:14
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Tak sobie myślę, że wszystkie zwycięstwa, a zwłaszcza nad historycznie odwiecznymi wrogami,

Nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół - to jest Ala ma kota polityki.

>powinny cieszyć,

???
Kto uważa, że zabijanie ludzi powinno cieszyć, wygląda mi na kompletnego socjopatę.
Owszem, ludzi, gdy jest to z jakichś powodów konieczne, zabija się, zabijać można i należy. Bywa także, iż to zabijanie autentycznie cieszy - ja np. cieszyłem się, gdy bin Ladena dopadli, czego się ni trochę nie wstydzę, bo niby czemu ktoś miałby wstydzić się swoich stanów emocjonalnych jako takich?
Jednak czynienie z radości z czyjejkolwiek śmierci dyrektywy etycznej (bo to właśnie wszak robisz posługując się słówkiem powinno) jest świadectwem, co najmniej i najłagodniej, obezwładniającej bezmyślności.

>być powodem do dumy,

Do dumy???!!! Z czego???
Że 400 lat temu jacyś nic ze mną wspólnego niemający faceci pobili innych nic ze mną wspólnego niemających facetów???

>do świętowania tego wydarzenia. Przecież nie jesteśmy
>ponurakami, lubimy się bawić, wiec czego nie potrafimy wykorzystać ważnych i prawdziwych powodów do
>radowania się
? (wytłuszczenie moje - big_zyd)

Bez komentarza.

Cytat:
13 czerwca 1611 r., po ponad półtorarocznym oblężeniu przez wojska króla Zygmunta II (powinno być: III, ale rozumiem, że literówka? - big_zyd) Smoleńsk się poddał.


Tak poza wszystkim - była to prawdopodobnie najbardziej brudna wojna w całych polskich dziejach.

Cytat:
Po niemal 100 latach rosyjskiego panowania miasto wróciło do Wielkiego Księstwa
Litewskiego, a tym samym do Rzeczpospolitej Obojga Narodów.


Jedno zdanie, trzy nadużycia.
1. Przymiotnik rosyjski ukuty jest od nazwy Rosja, ta zaś jest w oficjalnym użyciu dopiero od panowania Piotra I; w odniesieniu do czasów wcześniejszych należy stosować terminy Moskwa i moskiewski.
2. wróciło na takiej mniej-więcej zasadzie, na jakiej Kaczyński odzyskał MSZ...
3. ...ale niech tam, jeśli już nawet wróciło, to co najwyżej do Wielkiego Księstwa, w żadnym razie zaś do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tej bowiem w momencie, gdy Moskwa Litwie Smoleńsk odebrała (1514) jeszcze na świecie nie było.

więcej

To i ja z tego źródła zaczerpnę:

Cytat:
Mina (...) dokonała potężnego wyłomu w murach. Pozwoliło to na łatwe wejście wojsk Rzeczypospolitej. Na ulicach doszło do prawdziwej rzezi.


Radujmy się .


Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
12-06-2011 17:34 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Do dumy???!!! Z czego???
>Że 400 lat temu jacyś nic ze mną wspólnego niemający faceci pobili innych nic ze mną wspólnego niemających facetów???
Ze mna ma . Mój pra pra pra służył wtedy w piechocie wybranieckiej
>3. ...ale niech tam, jeśli już nawet wróciło, to co najwyżej do Wielkiego Księstwa, w żadnym razie zaś do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tej bowiem w momencie, gdy Moskwa Litwie Smoleńsk odebrała (1514) jeszcze na świecie nie było.
Jako , że Wielkie Księstwo Litewskie było równoprawnym składnikiem RON , nie ma się co wg mnie czepiać nazwy . Pod Orszą w 1514 też walczyliśmy z Moskalami wspierając Litwinów . Mimo , że istniała wtedy tylko Unia personalna nie wnikając w szczegóły zapisujemy to do wspólnej historii RON . Poza tym myśle , że koleżance chodziło o to , że śwętujemy klęski zamiast zwycięstwa. A , że świąt wg mnie nie ma się co pozbywać , lepiej świętować te zwycięskie chwile państwa , narodu , niż porażki. Oczywiście może zamiast bitew świętować powinniśmy Konfederacje Warszawską , czy inną równie wielka myśl naszych przodków , jak choćby idee RON i Unię Lubelską , niewątpliwie ewnement na tamte czasy , z czego możemy być dumni. Poza tym jeśli chodzi o bitwy .. myśle , że należy się szacunek tym , którzy płacili własną krwią za to , że dzisiaj moge mówić po polsku. Nie mam czego się wstydzić w historii Polski w porównaniu do sąsiadów choćby. Każda wojna jest brudna .Myśle , że co do wojen powinniśmy stosować się do wiersza Tuwima ,, Do Prostego Człowieka,, ... może kiedyś nadejdą takie czasy , ale póki ich nie ma , świat jest taki , że często trzeba walczyć aby żyć.
A co do rzezi .. cóż .. Rosjanie w 1654 w Mścisławiu nie postąpili innaczej . I nie tylko tam . Co oczywiście nie usprawiedliwia zachowania naszych wojsk w Smoleńsku . Ale oceniamy to z dzisiejszego punku widzenia.
12-06-2011 23:22 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jako , że Wielkie Księstwo Litewskie było równoprawnym składnikiem RON , nie ma się co wg mnie czepiać nazwy

Otóż właśnie nie było, na co sama nazwa Wielkie Księstwo (w porównaniu z Królestwem Polskim) wskazuje.

>Pod Orszą w 1514 też walczyliśmy z Moskalami wspierając Litwinów

WOW!!!
Nie znałem Was, perun... A pod Kannami przypadkiem Was nie było?

>Mimo , że istniała wtedy tylko Unia personalna nie wnikając w szczegóły zapisujemy to do wspólnej historii RON .

Zapisujecie, perun, całkowicie błędnie, ponieważ mowa jest o kwestiach prawno-politycznych, gdzie właśnie szczegóły o istocie rzeczy stanowią.

>Poza tym myśle , że koleżance chodziło o to , że śwętujemy klęski zamiast zwycięstwa. A , że świąt wg mnie nie ma się co pozbywać , lepiej świętować te zwycięskie chwile państwa , narodu , niż porażki. Oczywiście może zamiast bitew świętować powinniśmy Konfederacje Warszawską , czy inną równie wielka myśl naszych przodków

W każdym razie mnie nic nie wiadomo o tym, by jakikolwiek mój przodek Konfederację Warszawską myślą swą ubogacił. A nawet gdyby... Wśród 10 000 pokoleń moich przodków (licząc tylko od początków homo sapiens) były też zapewne całe legiony morderców, złodziei, gwałcicieli i innych złoczyńców. Cóż mnie do tego?

>jak choćby idee RON i Unię Lubelską , niewątpliwie ewnement na tamte czasy , z czego możemy być dumni.

Co sądzę o Unii Lubelskiej, to pisałem niedawno tutaj i dalej.

>Poza tym jeśli chodzi o bitwy .. myśle , że należy się szacunek tym , którzy płacili własną krwią za

...swoje bieżące interesy .

>że dzisiaj moge mówić po polsku.

Aż zastygam ze zgrozy, gdy pomyślę o tym, jak bardzo cierpieć muszą różne tam Niemce, Ruskie, Francuzy, Malaje i Bororo Łaski mówienia po polsku pozbawione...

>Nie mam czego się wstydzić w historii Polski w porównaniu do sąsiadów choćby.

Pewnie, że nie masz, ale z innych, niż Ci się zdaje, powodów. Nie masz, bo nie istnieje żadna racja po temu, by utożsamiać się emocjonalnie z jakimikolwiek umowami społecznymi, cóż dopiero z nieaktualnymi od stuleci.

>A co do rzezi .. cóż .. Rosjanie w 1654 w Mścisławiu nie postąpili innaczej . I nie tylko tam . Co oczywiście nie usprawiedliwia zachowania naszych wojsk w Smoleńsku .

Żadnych moich wojsk do Smoleńska - ani gdziekolwiek indziej - jak dotąd nie posyłałem.

>Ale oceniamy to z dzisiejszego punku widzenia.

To, jak ocenia się rzeź bezbronnej ludności cywilnej, akurat niewiele się zmieniło.

Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
14-06-2011 09:55 
 Ocena 5 na 5
Kuba Śruba (3184 punktów)Trochę offtopic, ale mam nadzieję że nie do końca...
Drogi big_zydzie!
Po pierwsze witam po przerwie
Po drugie:
Język, w ensie "mowa ojczysta", stanowi o tożsamości nie tylko "narodowej", ale i konkretnych ludzi. Przy dłuższym kontakcie z cudzoziemcami odczuwałem często pewien rodzaj dyskomfortu, że nie mogę czegoś powiedzieć, dokładnie jak chciałbym powiedzieć dlatego, że posługiwałem się językiem obcym. Zostawiając na boku tezy, że "język określa świadomość", które swoją drogą ziarno prawdy w sobie kryć mogą, ale zostawmy je jednak na boku, wystarczy stwierdzić, że język którego nauczyliśmy się jeszcze w dzieciństwie i używamy jako podstawowy najlepiej będzie opisywał nasze myśli i emocje.

Oczywiście istnieją ewenementy takie jak Nabokov, ale statystycznie najczęściej ludzie jednak posiadają jeden język "dominujący".

To, że nie płakałbyś, gdyby Twoi rodzice zostali skutecznie zrusyfikowani nie zmienia faktu, że współcześni Polacy nie tylko "mają prawo", ale w sposób zupełnie naturalny utożsamiają się z językiem.
Czy nie byłoby Ci przykro, gdyby szalony naukowiec pozbawiłby Cię np wspomnień od listopada 2001 roku, do marca 2006 r. ?
Może nie było, ale chodzi mi o to, że "język ojczysty" to nie tylko istotna składowa nielubianej przez Ciebie (i czasem przeze mnie) tożsamości narodowej, ale w dużym stopniu tożsamości indywidualnej.

Tak się stało, że mapa świata podzielona jest na państwa. I mnie jakoś strasznie nie boli, że w tych "państwach" żyje wielu ludzi utożsamiającymi się ze swoim abstrakcyjnym "państwem". Oczywiście dużo w dziejach ludzkości było problemów, związanych z tym, że niektórzy chcieli zrobić dla tych "państw" za dobrze, np powiększyć albo oczyścić etnicznie. Ale to jedna strona medalu: w dojrzałych społeczeństwach patriotyzm to poczucie budowania czegoś wspólnego, np nauki, sztuki, no... całej kultury.

Nauka ma zasięg ponadnarodowy, ale tworzona jest w bardzo określonych miejscach. Z drugiej strony, mało który samorząd lokalny mógłby sobie pozwolić na wyposażenie laboratorium za grube miliony (bo tylko takie laboratoria mogą stworzyć coś nowego).
Zatem do rozwoju nauki wymagana jest "władza centralna".
I teraz z własnego doświadczenia: Polacy płacą podatki (bo to bardzo patriotyczne, budowane są laboratoria, szkoleni naukowcy, naukowcy wyjeżdżają za granicę, a Polsce zostaje coraz mniej mądrych ludzi, bo tamci wyemigrowali i siedzą w CERNie. Jak wrócą to fajnie, ale chyba nie bardzo im się to opłaca...
Oj, pogubiłem się w wypowiedzi, za dużo myśli chciałem upchnąć na raz, ale może mimo wszystko udała mi się zwrócić uwagę na pewne kwestie i zachęcić do polemiki, z której na pewno wyjdę jak Zabłocki na mydle...
Pozdrawiam gorąco
Kuba
PS Nie odniosłem się do "bohaterów narodowych", ale i tak już długa wypowiedź i jak będziesz chciał, jest się o co zaczepić (czy przyczepić

Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
15-06-2011 22:48 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Trochę offtopic, ale mam nadzieję że nie do końca...
>Drogi big_zydzie!
>Po pierwsze witam po przerwie

Witaj, miło Cię znów widzieć, Kubo Śrubo .

>Język, w ensie "mowa ojczysta", stanowi o tożsamości nie tylko "narodowej", ale i konkretnych ludzi. Przy dłuższym kontakcie z cudzoziemcami odczuwałem często pewien rodzaj dyskomfortu, że nie mogę czegoś powiedzieć, dokładnie jak chciałbym powiedzieć dlatego, że posługiwałem się językiem obcym. Zostawiając na boku tezy, że "język określa świadomość", które swoją drogą ziarno prawdy w sobie kryć mogą, ale zostawmy je jednak na boku, wystarczy stwierdzić, że język którego nauczyliśmy się jeszcze w dzieciństwie i używamy jako podstawowy najlepiej będzie opisywał nasze myśli i emocje.

W zasadzie - ale łatwo też wskazać egzempla przeciwne. Np. native speaker języka polskiego wobec niektórych emocji jest językowo bezradny jak dziecko, jeśli nie sięgnie po cudzoziemskie wyrażenia w rodzaju: Weltschmerz, Schadenfreude, deja vu czy l'esprit d'escalier.

>To, że nie płakałbyś, gdyby Twoi rodzice zostali skutecznie zrusyfikowani nie zmienia faktu, że współcześni Polacy nie tylko "mają prawo", ale w sposób zupełnie naturalny utożsamiają się z językiem.

Otóż właśnie zupełnie naturalny to ten sposób nie jest. Współcześni Polacy posługują się mniej-więcej literacką polszczyzną, bo posługiwanie się rodzimymi "gwarami" im szkoła, urząd i media skutecznie wyperswadowały.
Ale szkoły, urzędy i media naturalnie na drzewach nie rosną.

>Tak się stało, że mapa świata podzielona jest na państwa. I mnie jakoś strasznie nie boli, że w tych "państwach" żyje wielu ludzi utożsamiającymi się ze swoim abstrakcyjnym "państwem".

Państwo jako takie mi nie przeszkadza, przeciwnie raczej. Państwo nie jest zresztą tak całkiem abstrakcyjne - owszem, jest "rzeczywistością" czysto umowną, dającą się jednak ująć w zobiektywizowane procedury, inaczej niż fikcje innego poziomu w rodzaju "narodu".
Tak czy owak - sądzę, że nie ma wśród różnych ludzkich skłonności drugiej równie destrukcyjnej, co przemożny popęd do utożsamiania się z czymś więcej niż samym sobą.

>Ale to jedna strona medalu: w dojrzałych społeczeństwach patriotyzm to poczucie budowania czegoś wspólnego, np nauki, sztuki, no... całej kultury.

Właśnie pojęcie owego "wspólnego" zdaje mi się mocno podejrzane, ale to temat na osobną opowieść.

>Nauka ma zasięg ponadnarodowy, ale tworzona jest w bardzo określonych miejscach. Z drugiej strony, mało który samorząd lokalny mógłby sobie pozwolić na wyposażenie laboratorium za grube miliony (bo tylko takie laboratoria mogą stworzyć coś nowego).
>Zatem do rozwoju nauki wymagana jest "władza centralna".

W gruncie rzeczy to raczej argument za "władzą globalną".

>I teraz z własnego doświadczenia: Polacy płacą podatki (bo to bardzo patriotyczne,

Płacą, bo inaczej nie mogą. Systemy pobierania podatków są dziś o tyle mądrzej skonstruowane niż były jeszcze kilkadziesiąt lat temu, że podatki potrąca się "z góry" przy VAT-cie czy wypłacie, nie zaś jak dawniej "z dołu", przeto płatnik zwykle tego "osobiście" nie odczuwa.

>Pozdrawiam gorąco

Pozdrawiam również.


Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
Ignorancja (4718 punktów)
>W zasadzie - ale łatwo też wskazać egzempla przeciwne. Np. native speaker języka polskiego wobec niektórych emocji jest językowo bezradny jak dziecko, jeśli nie sięgnie po cudzoziemskie wyrażenia w rodzaju: Weltschmerz, Schadenfreude, deja vu czy l'esprit d'escalier.

Bez wątpienia dobór słów jest sprawą bardzo indywidualną, ale akurat Schadenfreude to ja bym wyłączyła ze zbioru, gdyż mamy w naszym języku adekwatny odpowiednik "złośliwa satysfakcja".
Termin niemiecki jest w tym wypadku tylko wynikiem specyfiki niemieckiej gramatyki (Rosengarten - rozarium, ogród różany)i nie podkreśla moim zdaniem w jakiś szczególny sposób emocjonalnego przesłania. Choć naturalnie nieraz ta specyfika skutkuje jak najbardziej powstawaniem nowych, wyrazistych jednowyrazowych terminów, o bardzo konkretnej i raczej nie do zastąpienia rodzimymi słowami wymowie (np. dasein Heideggera). Tyle, że choćby owo dasein nie jest argumentem za bezradnością naszego języka. Przecież to zwyczajna konsekwencja rozwoju, a potem jego przenikania do innych kultur. Przy czym występowanie elementów akulturowych zdaje się nie wymaga konieczności zniesienia odrębności. To przecież jak zbiór i podzbiory, nieraz mające części wspólne, ale też i dysponujące cechami niedzielonymi ze wszystkimi elementami zbioru.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
12-06-2011 17:53 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)Odp: nie martyrologia , a smutno

>Kto uważa, że zabijanie ludzi powinno cieszyć, wygląda mi na kompletnego socjopatę.
Nie manipuluj moimi słowami. Nie zabijanie cieszy, lecz zwycięskie wydarzenie cieszy. Cieszy pokonanie Krzyżaków przez Polaków w 1410 roku, cieszy także zwycięstwo na Hitlerem i cieszy zwycięska bitwa, mimo, że są okupione śmiercią ludzi po jednej i drugiej stronie. Nazywając mnie, bo do mnie kierujesz odpowiedź, socjopatą jest co najmniej niegrzeczne, bo tym samym przypisujesz mi nierespektowanie pewnych reguł etycznych i brak umiejętności przystosowania się do życia wśród ludzi zgodnie z określonymi normy.

>Jednak czynienie z radości z czyjejkolwiek śmierci dyrektywy etycznej (bo to właśnie wszak robisz posługując się słówkiem powinno) jest świadectwem, co najmniej i najłagodniej, obezwładniającej bezmyślności.
Znów manipulujesz. Trzeba być niespełna rozumu, by podejrzewać mnie o radość z czyjejś śmierci. Ty chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz! Nie przywykłam do tak prowadzonych dyskusji, w których jeden z rozmówców dopuszcza się zmiany sensu czyjejś wypowiedzi na własny użytek, dlatego uważam ją za skończoną.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
AdamGr (3037 punktów)
A jaj bym wolał żeby ludzie miast zwracać uwagę na pojedyńcze święta zwracali uwagę na historię i ją jednak czytali.
Wyciągali jakies wnioski, bynajmniej nie "imprezowe"

>Cieszy pokonanie Krzyżaków przez Polaków w 1410 roku,

...w jednej bitwie, nie rozstrzygającej wojny.
Takeśmy ich pokonali że Powstały Prusy z Królewcem, które nam potem nóz w plecy wbiły.
Klasyczne wyhodowanie węża na własnej piersi.
Na własne życzenie.

>cieszy także zwycięstwo na Hitlerem

...i zamiana jednego okupana na drugiego, na przeszło 50 lat.
Nie, no , można się cieszyć wszak bomby z nieba przestały lecieć.
No coś tam się skończyło, tylko prawde powiedziawszy to dla Europy Zachodniej.

Zatem "przydatność" swiat bywa cakłiem względna.
Rozwijac dalej nie bede już , poprę kolegę Finerbajik'a.
13-06-2011 00:24 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Kto uważa, że zabijanie ludzi powinno cieszyć, wygląda mi na kompletnego socjopatę.
>Nie manipuluj moimi słowami. Nie zabijanie cieszy, lecz zwycięskie wydarzenie cieszy.

To Ty, a nie kto inny, uznałaś za właściwe Własnymy Rencamy napisać, cytuję:

Cytat:
Tak sobie myślę, że wszystkie zwycięstwa, a zwłaszcza nad historycznie odwiecznymi wrogami, powinny cieszyć, być powodem do dumy, do świętowania tego wydarzenia.


...przywołując bardzo konkretny przykład zdobycia twierdzy Smoleńsk przez "Polaków". Uprzejmie Cię informuję, skoro własnym przemysłem na to wpaść nie zdołałaś, że wydarzenie to nierozerwalnie związane było z zabijaniem ludzi, miażdżeniem kości i wypruwaniem bebechów.
Drobina z kart historii:
Rozwięzły żołnierz wasz nie znał miary w obelgach i zbytkach: zabrawszy wszystko, co tylko dom zawierał, złota, srebra, drogich zapasów mękami wymuszał. Niestety! Patrzyli mężowie na gwałty lubych żon, matki na bezwstyd córek nieszczęsnych! Rozpust i wyuzdań waszych zachowujemy pamięć. (...) Jątrzyliście serca nasze najobraźliwszą pogardą, nigdy rodak nasz nie był przez was nazywany inaczej jak psem Moskalem, złodziejem, zmiennikiem. Od świątyń nawet Boskich nie umieliście rąk waszych powściągnąć. W popiół obrócona stolica, skarby nasze, długo przez carów zbierane, rozszarpane są przez was, państwo całe ogniem i mieczem okropnie zniszczone...
(o owej wojnie Fiodor Szeremietiew, poseł moskiewski do Warszawy).

>Cieszy pokonanie Krzyżaków przez Polaków w 1410 roku,

Cip, cip, kurka...

>Nazywając mnie, bo do mnie kierujesz odpowiedź, socjopatą jest co najmniej niegrzeczne,

Napisałem dokładnie tak:

Cytat:
Kto uważa, że zabijanie ludzi powinno cieszyć, wygląda mi na kompletnego socjopatę.


No, cóż - uderz w stół...

>bo tym samym przypisujesz mi nierespektowanie pewnych reguł etycznych i brak umiejętności przystosowania się do życia wśród ludzi zgodnie z określonymi normy.

A skarbnicę norm etycznych przecie własnoręcznie dopiero co Twórczo Ubogaciłaś, nieprawdaż?

>>Jednak czynienie z radości z czyjejkolwiek śmierci dyrektywy etycznej (bo to właśnie wszak robisz posługując się słówkiem powinno) jest świadectwem, co najmniej i najłagodniej, obezwładniającej bezmyślności.
>Znów manipulujesz. Trzeba być niespełna rozumu, by podejrzewać mnie o radość z czyjejś śmierci. Ty chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz! Nie przywykłam do tak prowadzonych dyskusji, w których jeden z rozmówców dopuszcza się zmiany sensu czyjejś wypowiedzi na własny użytek,

Patrz wyżej.

>dlatego uważam ją za skończoną.

Ty mnie też.


Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
13-06-2011 10:53 
 Ocena 1 na 1
Ag-nes (2295 punktów)
>Kto uważa, że zabijanie ludzi powinno cieszyć, wygląda mi na kompletnego socjopatę.
Ależ ostro.
Ja zrozumiałam, to trochę inaczej. Rafaeli pewnie chodziło o to, że każdy powód dobry by zrobić imprezkę, spotkać się z przyjaciółmi i zabalować!
13-06-2011 11:39 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Rafaeli pewnie chodziło o to, że każdy powód dobry by zrobić imprezkę, spotkać się z przyjaciółmi i zabalować!
big_zyd jest rusofilny i nie lubi takich powodów do imprezek i żartów. Miażdży porażającą siłą argumentów i retoryki każdego, kto nieopatrznie źle się wyrazi o wschodnich sąsiadach lub ich krajowych pupilkach - w końcu kto nie ma sympatii i antypatii?
Bidna Rafaela widać nie była przygotowana psychicznie i merytorycznie na tak ciężką kanonadę
15-06-2011 20:48 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>big_zyd jest rusofilny

big_zyd jest rusofilny z grubsza w takiej samej mierze, w jakiej filny jest germano-, franko- i azteko-. Że na osobliwie rusofilnego wygląda, bierze się wyłącznie z tła, na jakim nolens volens występuje, a które stanowi przyjmowana już niemal za oczywiście oczywistą prawdę o rzeczywistości psychoza antyrosyjska od lat tonem nie znoszącym sprzeciwu wtłaczana nadwiślanom przez lokalną klasę pismaczą, że o politykierskiej nie wspomnę.

>i nie lubi takich powodów do imprezek i żartów.

big_zyd nie lubi idiotów łykających jak krowy makuch patriotyczne pierdoły
o piędzi, chwale i rubieży,
ojcach, pradziadach i sztandarach,
o bohaterach i ofiarach;

a już szczególnie zażenowany jest, gdy w tego typu tony najbezmyślniej w świecie uderza kobieta, gdy kobiety - z definicji niejako - jak przyjdzie co do czego, mogą wyłącznie tracić.

>Miażdży porażającą siłą argumentów i retoryki każdego,

O, to, to!!!

>kto nieopatrznie źle się wyrazi o wschodnich sąsiadach lub ich krajowych pupilkach

Zaczem termobarycznie z nagana dobija w oparach sztucznego helu .

>Bidna Rafaela widać nie była przygotowana psychicznie i merytorycznie na tak ciężką kanonadę

Jak tam z jej przygotowaniem psychicznym - to nie wiem; ale co do merytorycznego - świnta prawda.

Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
finerbijk (17282 punktów)
>psychoza antyrosyjska od lat tonem nie znoszącym sprzeciwu wtłaczana nadwiślanom przez lokalną klasę pismaczą, że o politykierskiej nie wspomnę.
Przedtem była wtłaczana miłość to fakt, ale czy teraz mamy psychozę antyrosyjską? Może coś tam pisowcy przebąkują przy różnych okazjach, ale twierdzenie o obowiązującej propagandzie antyrosyjskiej to gruba przesada. Patrząc obiektywnie więcej mamy powodów do ostrożności, niż jakiejś bezwarunkowej sympatii. Co by nie mówić, to Rosja nie jest całkiem wolnym krajem, a ciągoty do imperium są u nich wiecznie żywe.

>big_zyd nie lubi idiotów łykających jak krowy makuch patriotyczne pierdoły
>o piędzi, chwale i rubieży, ojcach, pradziadach i sztandarach,
>o bohaterach i ofiarach;
Ej, ale niektórych bohaterów broni jak niepodległości, jak tego generała, co to dla ojczyzny ratowania rzucił się na własny naród. Każdy lubi tych gierojów, do których mu po drodze.

>a już szczególnie zażenowany jest, gdy w tego typu tony najbezmyślniej w świecie uderza kobieta, gdy kobiety - z definicji niejako - jak przyjdzie co do czego, mogą wyłącznie tracić.
No to co, że kobieta i co ma niby tracić? Może nie najszczęśliwszy był pomysł, ale wynikający z dobrych intencji uczczenia czegoś innego, niż tylko zbierania batów od innych. A tu zaraz, że chce celebrować masakry i takie tam, święte oburzenie godne lepszej sprawy.
20-06-2011 23:16 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Przedtem była wtłaczana miłość to fakt, ale czy teraz mamy psychozę antyrosyjską?

Tak.

>Może coś tam pisowcy przebąkują przy różnych okazjach, ale twierdzenie o obowiązującej propagandzie antyrosyjskiej to gruba przesada.

Propaganda antyrosyjska jest w Polsce jak powietrze. Też go nie widać, bo oczywista oczywistość.

>Patrząc obiektywnie więcej mamy powodów do ostrożności, niż jakiejś bezwarunkowej sympatii.

W polityce zawsze należy być ostrożnym, nigdy zaś nie należy bezwarunkowej sympatii żywić.

>Co by nie mówić, to Rosja nie jest całkiem wolnym krajem,

Jakby Polska była...

>a ciągoty do imperium są u nich wiecznie żywe.

Jakoś od dość dawna takowych nie zauważam, ale ja pewnie w innym świecie żyję...

>Ej, ale niektórych bohaterów broni jak niepodległości, jak tego generała,

Próbując cokolwiek analizować w ogóle nigdy nie posługuję się kategorią bohaterstwa.

>co to dla ojczyzny ratowania rzucił się na własny naród.

Związek zawodowy też jest narodem? Do tego własnym - nawet dla osób członkami Związku nie będacych?
Interesujące...

>No to co, że kobieta i co ma niby tracić?

Kobiety na wojnach zwykle tracą co tylko popadnie - od tzw. cnoty po ojców, braci, mężów i synów.
Beneficjentami wojen niemal nigdy nie są.

>Może nie najszczęśliwszy był pomysł, ale wynikający z dobrych intencji uczczenia czegoś innego, niż tylko zbierania batów od innych.

A toć ja już dawno o wiele lepsze pomysły na Świętowanie zgłaszałem .

>A tu zaraz, że chce celebrować masakry i takie tam, święte oburzenie godne lepszej sprawy.

Po prostu irytuje mnie bezmyślność, ignorancja i brak wyobraźni.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
15-06-2011 20:52 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Rafaeli pewnie chodziło o to, że każdy powód dobry by zrobić imprezkę, spotkać się z przyjaciółmi i zabalować!

Do tego w ogóle jakiś specjalny powód jest potrzebny? A już zwłaszcza taki?

Uważam, że w ciągu tego roku za mało modliliśmy się za tych nagle wezwanych przed Boży tron. (abp. Józef Michalik o katastrofie smoleńskiej)
DEMONICON (4893 punktów)

>Cytat:
13 czerwca 1611 r., po ponad półtorarocznym oblężeniu przez wojska króla Zygmunta II,
>Smoleńsk się poddał. Po niemal 100 latach rosyjskiego panowania miasto wróciło do Wielkiego Księstwa
>Litewskiego, a tym samym do Rzeczpospolitej Obojga
>Narodów.
więcej

>


I znowu coś o Smoleńsku, jeszcze trochę i będzie to nazwa tabu ...

Pozdrawiam
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>[cytat]13 czerwca 1611 r., po ponad półtorarocznym oblężeniu przez wojska króla Zygmunta II,
>Smoleńsk się poddał. Po niemal 100 latach rosyjskiego panowania miasto wróciło do Wielkiego Księstwa
>Litewskiego, a tym samym do Rzeczpospolitej Obojga

A ktoś pytał mieszkańców Smoleńska, czy wolą być pod panowaniem moskiewskim czy polsko-litewskim?
Półtora roku oblężenia - tyle się nie utrzyma "obcy" garnizon bez wsparcia mieszkańców.

Zważywszy na fakt, że w 17 wieku pojecie narodu jakie dziś znamy, nie istniało a państwo wielonarodowe i narody (w sensie etnicznym - język, zwyczaje, czasem też religia) podzielone miedzy różne państwa były normą, to radość że "odebraliśmy ruskim co oni nam wcześniej zabrali" świadczy o bardzo płaskim rozumieniu historii.

Jedne władca odebrał drugiemu, co uważał za własne, bez oglądania się na zdanie ludzie najżywotniej zainteresowanych. W tamtych czasach - normalka.
Ale powód do świętowania dziś - żaden.


"II prefer my universe stringy not loopy"

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365