 |
Jak wolna jest wolna wola Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-06-2011 12:00 | Koraszewski (82900 punktów) | Jak wolna jest wolna wola
4 na 4 | Irytują mnie spory między deterministami i zwolennikami wolnej woli. Jedni powiadają, że wszystkie nasze decyzje są tylko konsekwencją wszystkich zdarzeń od wielkiego wybuchu, inni że człowiek jest zawsze odpowiedzialny za wszystkie swoje czyny. Piknie, a czy można być umiarkowanym deterministą? Mucha ucieka przed zbliżającym się szybko przedmiotem. Czy ma wolną wolę, w którą stronę poleci? Czytałem jakieś badania na ten temat, ale nie zapamiętałem wniosków. Obserwacja psów i kotów pozwala nam dyskutować o ich inteligencji. Inteligencję zwierzęcia oceniamy po jego świadomych zachowaniach, zwierzę obserwuje i wyciąga wnioski. Nie ma dwóch psów, ani dwóch kotów takich samych. Ich inteligencja jest głównie zdeterminowana biologicznie, jest dziedziczna, więc możemy powiedzieć, że ich inteligentne zachowania nie są wyrazem wolnej woli. U psów połączenie treningu z inteligencją daje zdolność samodzielnego wykonania zadania i podejmowania decyzji w zależności od rozpoznania. Często pies, koń, czy inne tresowane zwierzę demonstracyjnie pokazuje, że nie ma ochoty na wykonanie danego zadania. Jak to jest z naszą ochotą i jej brakiem, czy jest wyrazem wolnej woli czy jest zdeterminowana? Różnie, czasem może być konsekwencją przemyśleń, a czasem zmęczenia lub irytacji. Wolna wola jest marginesem tego co zdeterminowane. Człowiek dobrze wychowany, to człowiek, który nie jest zdolny do samodzielnego myślenia, który powtarza wszystkie myśli swojego nauczyciela – powiadał polski socjolog. A co jeśli nauczyciel przyucza do samodzielnego myślenia – zapytała mała dziewczynka? Może wolna wola to obszerny margines naszych swobodnych wyborów w ramach niezliczonych ograniczeń owych wyborów?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Moim zdaniem z wolną wolą jest tak jak z tym obrazkiem  Zależy jak się na nią spojrzy.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
 | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Bardzo proszę jasno wyrażać myśli bez pozostawiania sobie furtki w każdą ze stron.
Jak zapewne Pani wie odczyt tego obrazka uzależniony jest od okoliczności w jakich jest oglądany. Pewna ma znajoma pokazywała go wielu grupom wieżniów w Polsce i zawsze widzieli starsza kobietę. Nigdy-- żaden --młodej.
A badania wśród społeczeństwa powinna Pani znać. Proszę się określić.
|
|
 | 2 na 2 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > Moim zdaniem z wolną wolą jest tak jak z tym obrazkiem> Zależy jak się na nią spojrzy.i zaraz rozwiniesz: albo pedofilia albo nekrofilia 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > i zaraz rozwiniesz: albo pedofilia albo nekrofilia Na upartego można by. Nekrofilia dotyczy osób zmarłych, z którymi, zdaje się ,raczej trudno jest nawiązać kontakt emocjonalny. To już z owcą, czyli zoofilia, jest łatwiej. Baca rano wychodzi z bacówki, patrzy na stado owieczek, uśmiecha się i mówi: Jak sułtan, normalnie, jak sułtan. Co do pedofilii to znamy szereg udanych i satysfakcjonujących związków.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) |
>Co do pedofilii to znamy szereg udanych i satysfakcjonujących związków. nas jest JEDEN i nie znamy. Ani szeregu, ani udanych, ani satysfakcjonujących - ani związków... Co do pedofilii.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > i nie znamy Bo się nie interesujemy i ulegamy propagandzie! Ale lepiej pogadajmy o wolnej woli w tym temacie, bo o tym w gruncie rzeczy jest watek.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > > i nie znamy> Bo się nie interesujemy i ulegamy propagandzie!Dobrze, że Andersen umarł... > Ale lepiej pogadajmy o wolnej woli w tym temacie, bo o tym w gruncie rzeczy jest watek.A umiemy?? Przy instynktach, TYCH instynktach, wolna wola to iluzja 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Dobrze, że Andersen umarł... Osobiście wolałam Andrésena Björna. > Przy instynktach, TYCH instynktach, wolna wola to iluzja Tia! Niech zstąpi DUCH TWÓJ i odnowi oblicze ziemi. TEJ ziemi!
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) |
> > Przy instynktach, TYCH instynktach, wolna wola to iluzja> Tia! Niech zstąpi DUCH TWÓJ i odnowi oblicze ziemi. TEJ ziemi!Tej ZIEMI może, ale tego GATUNKU, raczej się nie da... Cytat - prawie od czapy - z polecanej przez Ciebie pozycji: Cytat: W pewnym badaniu proszono młode kobiety i mężczyzn (zarówno na stałe z kimś związanych, jak i wolnych) o podanie upragnionej liczby partnerów seksualnych dla różnych okresów czasu, poczynając od "w ciągu najbliższego miesiąca", a kończąc na "w ciągu całego życia". Dla każdego okresu mężczyźni chcieliby mieć więcej partnerek niż kobiety partnerów (Buss, Schmitt, 1993). Na przykład "w ciągu najbliższego roku" przeciętny mężczyzna chciałby mieć sześć partnerek, kobieta zaś tylko jednego. Różnica ta rośnie wraz z okresem, o który pytano: w ciągu całego życia mężczyźni chcieliby mieć przeciętnie osiemnaście partnerek, podczas gdy kobiety jedynie 4-5 partnerów. Męskie pragnienie mnożenia liczby seksualnych "zdobyczy" przypisuje się zwykle wzorcom kultury Zachodu, niedojrzałości lub brakowi poczucia bezpieczeństwa. Niesłusznie - w rzeczywistości są one wyrazem głęboko zakorzenionej strategii pozyskiwania reprodukcyjnych korzyści z faktu utrzymywania licznych przelotnych kontaktów seksualnych. David M. Buss "Ewolucja pożądania"
i gdzie tu wolna wola? wola przetrwania? jest wolna?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ja się ze wszystkim zgadzam. To zapewne prawda, że mężczyźni są bardziej poligamiczni statystycznie rzecz biorąc, niż kobiety. Psychologia ewolucyjna patrzy na nich jak na egzemplarze gatunku. Ale to są tylko ich pragnienia. Natomiast rzeczywistość, kultura i religia sprowadza ich na ziemię. TĘ ZIEMIĘ! Pomiędzy pragnieniami, wyobrażeniami i marzeniami jest jeszcze rzeczywistość, która skrzeczy.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) |
> Psychologia ewolucyjna patrzy na nich jak na egzemplarze gatunku.> Ale to są tylko ich pragnienia.znowu ucieczka??? > Natomiast rzeczywistość, kultura i religia sprowadza ich na ziemię. TĘ ZIEMIĘ!> Pomiędzy pragnieniami, wyobrażeniami i marzeniami jest jeszcze rzeczywistość, która skrzeczy.??? kto tu skrzeczy to skrzeczy! Sama kazałaś to czytać wiec czytam: Cytat: Mężczyźni nie zawsze idą za impulsem pożądania, niemniej jest to potężna siła motywująca ich działania."Nawet gdyby tylko jeden impuls na tysiąc był realizowany, funkcją pożądania nadal pozostaje motywacja do stosunku seksualnego" (Symons, 1979, s. 207). "Ewolucja pożadania"
Jaka wolna wola? Jak mawiał p.Marian  : "dupa nie traktor, ale jak ciągnie postęp do przodu" Wolna wola? Wolne żarty 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > funkcją pożądania nadal pozostaje motywacja do stosunku seksualnego" Dlatego przecież napisałam, że szachista nie kieruje się wolną wolą szachową, jak gra w szachy z atrakcyjną babką. Umysł ma zalany treściami emocjonalno - popędowymi! I o wolnej woli tu mowy być nie może. Wolna wola , ewentualnie, może się objawić w warunkach neutralnych. Ale kiedy one są?
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
 | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Moim zdaniem z wolną wolą jest tak jak z tym obrazkiem> Zależy jak się na nią spojrzy.Kawałek głowy i twarzy osoby nieokreślonej płci w dziwnej białej chuście i futrzanym kołnierzu. Nie mam pojęcia co to jest ten zielonkawy dzyngiel w lewym górnym rogu. I jak? ps. z testów Rorschacha nie jestem w stanie NIC wypatrzeć, wszystko mi się kojarzy z rozjechaną jaszczurka, względnie żabą w tym samym stanie
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
|  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > z testów Rorschacha To akurat nie jest żaden test, tylko zdaje się przykład z psychologii postaci. Po prostu ten rysunek znakomicie uświadamia nam , że w zależności jak na niego spojrzymy , zobaczymy albo młodą dziewczynę albo staruszkę. I oba spostrzeżenia są prawdziwe. Nikt nie może powiedzieć, że on wie lepiej co na tym rysunku jest.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >> z testów Rorschacha >To akurat nie jest żaden test, tylko zdaje się przykład z psychologii postaci. >Po prostu ten rysunek znakomicie uświadamia nam , że w zależności jak na niego spojrzymy , zobaczymy albo młodą dziewczynę albo staruszkę.
Pani Grabowska, ja Ci napisałam co widzę. Nic z tego co opisujesz. Bardzo proszę, żeby ciało profesorskie zechciało ruszyć profesorską pupę i przeczytać zanim odpowie. Może wtedy profesorska głowa zrozumie o co chodzi z testem Rorschacha. Powinna.
"II prefer my universe stringy not loopy"
|
|
| | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > głowa zrozumie o co chodzi z testem Rorschacha. Test Rorschacha, zresztą bardzo krytykowany, składa się jak wiemy z tzw. plam atramentowych. Na 10 tablicach. Jego zadaniem jest, rzekomo, określić cechy psychiczne badanego, zaburzenia lub cechy osobowości. A ten rysuneczek ze staruszką z wpisaną w nią młodą dziewczyną dotyczy relacji pomiędzy całością a częściami, które się na nią składają, a przede wszystkim dotyczy tego jak całość i jej części są postrzegane przez umysł oraz jak całość jako figura wyłania się z tła.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Hmm. Powiedzmy, że grasz w szachy i chcesz wygrać. Będziesz wybierał najlepsze posunięcia, chyba, że nie będziesz potrafił określić najlepszego posunięcia, wtedy zadziała nawyk i wybierzesz z puli mniej lub bardziej równorzędnych ruchów. Postulując wolną wolę dochodzimy do sprzeczności: część mózgu wysyła informację o najlepszym ruchu, a postulowana wolna wola przekreślą tą informację i wybiera w ciemno. No przecież wolna wola nie zna się na szachach, więc nie wybiera w sensowny sposób, a jedynie w przypadkowy. I co z taką wolną wolą zrobić?
Pozdrawiam
Nadejdzie czas parad heretyków.
|
|
 | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Hmm. >Powiedzmy, że grasz w szachy i chcesz wygrać. Będziesz wybierał najlepsze posunięcia, chyba, że nie będziesz potrafił określić najlepszego posunięcia, wtedy zadziała nawyk i wybierzesz z puli mniej lub bardziej równorzędnych ruchów. Nawyk wynika w oczywisty sposób z doświadczeń. A więc nie jest wolnym wyborem. Ciekawe, że wybierając przypadkowe próby z większej grupy obiektów, dla przykładu wybierając 20 liczb z puli od 1 do 200, powinniśmy posilić się o obiektywizację wyboru - robią to programy generujące losowe próby, na przykład. Wiemy bowiem, że człowiek ma skłonność do wybierania określonych liczb. Pytanie, czy jest to istotne statystycznie, ale jednak jest. Wierząc święcie, że wybieramy przypadkowe liczby, wybieramy je według wzoru - w sposób totalnie nieświadomy.
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > wolna wola nie zna się na szachach Szachy to rzecz rozumu, a nie woli. Załóżmy, że grasz w szachy z piękną kobietą, która Cię pociąga eroticznie. Ona gra jak noga, a Ty jesteś mistrzem. Wolna wola polega na tym, że będziesz wykonywał jak najgłupsze ruchy, aby dać jej wygrać i ewentualnie po partyjce zaciągnąć ją do łóżka. Ale z kolei chęć pójścia z nią do łóżka determinuje Twoją wolę, że robisz takie ruchy na szachownicy, których byś w innych okolicznościach nie robił.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Taką samą pętlę opisałem - do czego innego się w niej sprowadzała "chęć". Sama struktura podejmowania decyzji nie uwzględniała wolnej woli, chyba tylko jako błąd systemu. Przy czym oddzielnie rozważanie, czy błędy nie są potrzebne jest ciekawe. Przykładowo błędy są motorem ewolucji w procesie płciowym (tworzenie plemników i komórek jajowych) - nazywamy je mutacjami.
Pozdrawiam
Nadejdzie czas parad heretyków.
|
|
|  | 2 na 2 | Amai (3012 punktów) | >Szachy to rzecz rozumu, a nie woli. >Załóżmy, że grasz w szachy z piękną kobietą [...] Ale z kolei chęć pójścia z nią do łóżka determinuje Twoją wolę, że robisz takie ruchy na szachownicy, których byś w innych okolicznościach nie robił.
"Chęć" to nie to samo co "przymus". Nie determinuje niczego. Może na człowieka wpłynąć, na pewno każdy ją uwzględni podejmując decyzje, ale też kazdy może postąpić inaczej - bo na przykład poziom gry panienki jest tak żenujący, że jednak nie ma ochoty robić z siebie głupka przegrywając albo ma inny powód, żeby z "okazj"i zrezygnować (dajmy na to, żona w domu czeka z kolacją, a dzieci wolałyby, żeby tatuś wrócił i opowiedział bajkę na dobranoc, a nie zostawał dłużej u nieznajomej pani, choćby nie wiem jak była ładna) i ten uzna za ważniejszy
|
|
| |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Przymus jest zewnętrzny. Co natomiast do twojego opisu chęci dowiodłeś tylko, że nasz mózg pracuje "równolegle" i różne ośrodki manifestują różne chęci, z których wyróżniona warunkuje nasze zachowanie, a drugorzędne tylko je modyfikują. Oczywiście ta swoista "walka" chęci jest dynamiczna i nie ma jednego permanentnego zwycięscy.
Pozdrawiam
Nadejdzie czas parad heretyków.
|
|
| | |  | | Amai (3012 punktów) | >Przymus jest zewnętrzny. >Co natomiast do twojego opisu chęci dowiodłeś tylko, że nasz mózg pracuje "równolegle" i różne ośrodki manifestują różne chęci, z których wyróżniona warunkuje nasze zachowanie, a drugorzędne tylko je modyfikują. >Oczywiście ta swoista "walka" chęci jest dynamiczna i nie ma jednego permanentnego zwycięscy. >Pozdrawiam
Pewnie powinniśmy teraz zdefiniować pojęcie "przymusu", a przy okazji i "wolnej woli", bo zaczniemy się w tym motać. Jeśli uznamy, że przymus to po prostu coś, czego nie jesteś w stanie zignorować, coś, co nie daje ci wyboru (a mniej więcej to miałam na myśli), to w zasadzie nie musi być zewnętrzny w sensie "narzucony przez innych", może wynikać z naszych potrzeb (jak choćby oddychanie; niezbyt błyskotliwy przykład, ale w tym momencie nie przychodzi mi na myśl nic lepszego, sorry). W tym przypadku (celowa przegrana w nadziei na... nazwijmy to, korzyści) nie ma przymusu. Jest wybór i będę się jednak upierać, że wolny. Człowiek nie działa wyłącznie w oparciu o chęci i instynktowne impulsy. Gdzieś tam jednak pozostaje miejsce na przemyślenie i świadomy wybór.
|
|
| | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Napisz mi, w którym miejscu działa wolna wola.
Pozdrawiam
Nadejdzie czas parad heretyków.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Amai (3012 punktów) | > Napisz mi, w którym miejscu działa wolna wola.Nie zgodzimy się co do tego, ale to akurat nie problem. Gdyby nie różnice poglądów, świat byłby nudnym miejscem.  Z tego, co widzę, Ty uważasz, że wszystkie nasze działania są już zdeterminowane - przez geny, instynkt, itp. Ja uważam, że ludzka świadomość to coś więcej, coś zdolnego do podejmowania własnych decyzji na podstawie wszystkich tych czynników, swoich doświadczeń, przemyśleń... Oczywiście, można twierdzić, że to też tylko biochemia i instynktowne odruchy, a ostateczny efekt i tak od nas nie zależy, więc może to ja sama wolę widzieć w tym wolną wolę. Jeśli tak, możesz uznać, że pozostaję przy swoich złudzeniach. Nauka raczej nie będzie w stanie ich rozwiać za mojego życia, mogę się łudzić.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Szachy to rzecz rozumu, a nie woli. >>Załóżmy, że grasz w szachy z piękną kobietą [...] Ale z kolei chęć pójścia z nią do łóżka determinuje Twoją wolę, że robisz takie ruchy na szachownicy, których byś w innych okolicznościach nie robił. >"Chęć" to nie to samo co "przymus". Nie determinuje niczego. Może na człowieka wpłynąć, na pewno każdy ją uwzględni podejmując decyzje, ale też kazdy może postąpić inaczej - bo na przykład poziom gry panienki jest tak żenujący, że jednak nie ma ochoty robić z siebie głupka przegrywając albo ma inny powód, żeby z "okazj"i zrezygnować (dajmy na to, żona w domu czeka z kolacją, a dzieci wolałyby, żeby tatuś wrócił i opowiedział bajkę na dobranoc, a nie zostawał dłużej u nieznajomej pani, choćby nie wiem jak była ładna) i ten uzna za ważniejszy Ale od czego zależy, czy uwzględni chęć? Od innych doświadczeń, chęci, założeń. Każde z nich wynika z czegoś w przeszłości dalekiej lub bliskiej. Zmęczenie, znużenie, przykre doświadczenia, nauczka z przeszłych zdarzeń itd.
|
|
| | |  | | Amai (3012 punktów) | >Ale od czego zależy, czy uwzględni chęć? >Od innych doświadczeń, chęci, założeń. Każde z nich wynika z czegoś w przeszłości dalekiej lub bliskiej. Zmęczenie, znużenie, przykre doświadczenia, nauczka z przeszłych zdarzeń itd.
I prawdopodobnie wiele innych rzeczy, których nawet nie jesteśmy świadomi. Oczywiście. Twierdzę tylko, że wszystkie te czynniki jeszcze nie determinują wyniku, ten zależy od naszego wyboru. Można uznać, że właściwie człowiek nie ma wolnej woli, że jego wybory równie dobrze mogłoby być ustalone z góry, bo wszystko i tak zależy od genów, temperamentu, wychowania itp., itd., ale przecież człowiek się też uczy, rozwija (w każdym razie większość ludzi, miejmy nadzieję). Nasza świadomość to coś więcej, niż stan wyjściowy zmodyfikowany przez doświadczenia.
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Ale od czego zależy, czy uwzględni chęć? >>Od innych doświadczeń, chęci, założeń. Każde z nich wynika z czegoś w przeszłości dalekiej lub bliskiej. Zmęczenie, znużenie, przykre doświadczenia, nauczka z przeszłych zdarzeń itd. >I prawdopodobnie wiele innych rzeczy, których nawet nie jesteśmy świadomi. Oczywiście. Twierdzę tylko, że wszystkie te czynniki jeszcze nie determinują wyniku, ten zależy od naszego wyboru. W zasadzie hipoteza "wynikowa" jest dość pewna. Można założyć, że obok niej istnieje pewien margines, nie określony hipotezą "wynikową". Pytanie tylko, jak ją zweryfikować. Przypomnę, że nie da się "wykluczyć" udziału określonego mechanizmu, a jedynie go potwierdzić lub nie. >Można uznać, że właściwie człowiek nie ma wolnej woli, że jego wybory równie dobrze mogłoby być ustalone z góry, bo wszystko i tak zależy od genów, temperamentu, wychowania itp., itd., ale przecież człowiek się też uczy, rozwija (w każdym razie większość ludzi, miejmy nadzieję). No tak, ale rozwój też zależy właśnie od doświadczeń. Idziesz do szkoły, gdzie zmuszają Cię do pewnych czynności. Inne robisz chętnie, bo odkryłeś w pewnym momencie, że sprawia Ci to przyjemność. Ale rozpoczęcie rozwoju zawsze jest warunkowane czymś. Jeśli siedzisz w dżungli raczej nie rozważasz praw fizyki, musisz doświadczyć pewnego kontaktu z fizyką - wiedzą o niej. Jeśli wychowały Cię psy (to nie jest niespotykane), to trudno oczekiwać od Ciebie rozważań na temat etyki społecznej. Nie będzie to w Twoim umyśle istniało, bo nie doświadczyłeś tego. >Nasza świadomość to coś więcej, niż stan wyjściowy zmodyfikowany przez doświadczenia. No i to jest hipoteza nie zweryfikowana. Nie wiemy, czy jest to coś więcej. Jeśli tak, to wypadałoby to jakoś potwierdzić.
|
|
| | | | |  | | Amai (3012 punktów) | > W zasadzie hipoteza "wynikowa" jest dość pewna.> Można założyć, że obok niej istnieje pewien margines, nie określony hipotezą "wynikową". Pytanie tylko, jak ją zweryfikować.> Przypomnę, że nie da się "wykluczyć" udziału określonego mechanizmu, a jedynie go potwierdzić lub nie.Zgadzam się, że istnienie tego marginesu to założenie, którego nie mamy szansy zweryfikować. Musielibyśmy zbadać, jak dokładnie działa ludzki mózg, prześledzić wszystkie procesy i uwzględnić wszystkie czynniki, które mogą mieć znaczenie, żeby stwierdzić, czy pojawiło się "coś", co nie jest reakcją na któryś z nich. Niemożliwe z oczywistych względów. > No tak, ale rozwój też zależy właśnie od doświadczeń.> Idziesz do szkoły, gdzie zmuszają Cię do pewnych czynności. Inne robisz chętnie, bo odkryłeś w pewnym momencie, że sprawia Ci to przyjemność.> Ale rozpoczęcie rozwoju zawsze jest warunkowane czymś. Jeśli siedzisz w dżungli raczej nie rozważasz praw fizyki, musisz doświadczyć pewnego kontaktu z fizyką - wiedzą o niej.Masz ograniczoną liczbę możliwości, to fakt, ale w jaki sposób dokonujesz wyboru jednej z nich? Cóż, jak wyżej. Nie zbadaliśmy tego i wątpię, żeby to kiedykolwiek było możliwe. > >Nasza świadomość to coś więcej, niż stan wyjściowy zmodyfikowany przez doświadczenia.> No i to jest hipoteza nie zweryfikowana. Nie wiemy, czy jest to coś więcej. Jeśli tak, to wypadałoby to jakoś potwierdzić.Nie zweryfikowana i nieweryfikowalna, obawiam się. Jak napisałam wyżej w odpowiedzi dla sceptymuchy: może się łudzę, ale skoro nauka za mojego życia i tak mi nie zaprzeczy - wolno mi.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Zgadzam się, że istnienie tego marginesu to założenie, którego nie mamy szansy zweryfikować. Musielibyśmy zbadać, jak dokładnie działa ludzki mózg, prześledzić wszystkie procesy i uwzględnić wszystkie czynniki, które mogą mieć znaczenie, żeby stwierdzić, czy pojawiło się "coś", co nie jest reakcją na któryś z nich. Niemożliwe z oczywistych względów. A ja nie lubię założeń o nieweryfikowalności. To, że nie wyobrażamy sobie, jak to zrobić dziś, nie oznacza, że jest to niemożliwe.
>>>Nasza świadomość to coś więcej, niż stan wyjściowy zmodyfikowany przez doświadczenia. >>No i to jest hipoteza nie zweryfikowana. Nie wiemy, czy jest to coś więcej. Jeśli tak, to wypadałoby to jakoś potwierdzić. >Nie zweryfikowana i nieweryfikowalna, obawiam się. Jak napisałam wyżej w odpowiedzi dla sceptymuchy: może się łudzę, ale skoro nauka za mojego życia i tak mi nie zaprzeczy - wolno mi. Nie da się zaprzeczyć hipotezie, z założenia nieweryfikowalnej. Ale jak mówię - takie mnie nie przekonują. Jeśli coś jest, powinno poddawać się weryfikacji. Może nie dziś, ale zakładanie, że to niemożliwe jest bezpodstawne.
|
|
| | | | | | |  | | Amai (3012 punktów) | >A ja nie lubię założeń o nieweryfikowalności.
Ja też nie, ale niestety, siła wyższa.
> Jeśli coś jest, powinno poddawać się weryfikacji. Może nie dziś, ale zakładanie, że to niemożliwe jest bezpodstawne.
Nie zakładam, że to nigdy nie będzie możliwe. Nie jest możliwe dzisiaj i jest raczej mało prawdopodobne, że za naszego życia cokolwiek się w tej kwestii zmieni - nawet jeśli teoretycznie nie możemy tego na 100% wykluczyć. W praktyce - przynajmniej z mojego, całkowicie subiektywnego punktu widzenia - problem jest zbyt mało istotny, żeby się nim poważnie zajmować. Mnie więcej tak, jak problem istnienia nieokreślonej "siły wyższej".
|
|
| | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >> Jeśli coś jest, powinno poddawać się weryfikacji. Może nie dziś, ale zakładanie, że to niemożliwe jest bezpodstawne. >Nie zakładam, że to nigdy nie będzie możliwe. Nie jest możliwe dzisiaj i jest raczej mało prawdopodobne, że za naszego życia cokolwiek się w tej kwestii zmieni - nawet jeśli teoretycznie nie możemy tego na 100% wykluczyć. A to już coś innego. Czyli nie zweryfikowana i tyle. Jeśli jest nieweryfikowalna, to ja rozumiem, że wcale i w ogóle, i nigdy. >W praktyce - przynajmniej z mojego, całkowicie subiektywnego punktu widzenia - problem jest zbyt mało istotny, żeby się nim poważnie zajmować. Mnie więcej tak, jak problem istnienia nieokreślonej "siły wyższej". W dużej mierze tak. Jednak w oparciu o wolną wolę wysnuwane są różne argumenty, tak jakby to był pewnik, a nie jest. Zresztą jak i z duszą. Coś, czego wcale nie stwierdzamy jest uznawane za oczywiste.
|
|
| | | | | | | | |  | | Amai (3012 punktów) | >>> Jeśli coś jest, powinno poddawać się weryfikacji. Może nie dziś, ale zakładanie, że to niemożliwe jest bezpodstawne. >>Nie zakładam, że to nigdy nie będzie możliwe. Nie jest możliwe dzisiaj i jest raczej mało prawdopodobne, że za naszego życia cokolwiek się w tej kwestii zmieni - nawet jeśli teoretycznie nie możemy tego na 100% wykluczyć. >A to już coś innego. Czyli nie zweryfikowana i tyle. >Jeśli jest nieweryfikowalna, to ja rozumiem, że wcale i w ogóle, i nigdy.
OK, mój brak precyzji. Nie przywiązywałam wagi, stąd małe "zamieszanie" w terminach.
>>W praktyce - przynajmniej z mojego, całkowicie subiektywnego punktu widzenia - problem jest zbyt mało istotny, żeby się nim poważnie zajmować. Mnie więcej tak, jak problem istnienia nieokreślonej "siły wyższej". >W dużej mierze tak. >Jednak w oparciu o wolną wolę wysnuwane są różne argumenty, tak jakby to był pewnik, a nie jest. Zresztą jak i z duszą. Coś, czego wcale nie stwierdzamy jest uznawane za oczywiste. > Powiedziałabym, że to jeszcze i tak mniejszy problem, niż uznawanie czegoś za oczywiste wbrew potwierdzonym faktom. Skutkiem może być na przykład minister edukacji, który twierdzi, że Ziemia ma 6 tys. lat, a legendy o smoku wawelskim są na to dowodem
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Powiedziałabym, że to jeszcze i tak mniejszy problem, niż uznawanie czegoś za oczywiste wbrew potwierdzonym faktom. Skutkiem może być na przykład minister edukacji, który twierdzi, że Ziemia ma 6 tys. lat, a legendy o smoku wawelskim są na to dowodem Nie przypominaj mi tej żałosnej sprawy. Smutne to ogólnie...
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Skutkiem może być na przykład minister edukacji, który twierdzi, że Ziemia ma 6 tys. lat, a legendy o smoku wawelskim są na to dowodem To nie minister, o smoku opowiadał jego tatuś, profesor od drzew.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Amai (3012 punktów) | > >Skutkiem może być na przykład minister edukacji, który twierdzi, że Ziemia ma 6 tys. lat, a legendy o smoku wawelskim są na to dowodem> To nie minister, o smoku opowiadał jego tatuś, profesor od drzew.Ok, mój błąd  Ale minister też miał parę "mądrości" na sumieniu. Zresztą podejrzewam, że zgadzał się z tatusiem
|
|
|  | 2 na 2 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > > wolna wola nie zna się na szachach> Szachy to rzecz rozumu, a nie woli.> Załóżmy, że grasz w szachy z piękną kobietą, która Cię pociąga eroticznie.> Ona gra jak noga, a Ty jesteś mistrzem.> Wolna wola polega na tym, że będziesz wykonywał jak najgłupsze ruchy, aby dać jej wygrać i ewentualnie po partyjce zaciągnąć ją do łóżka.Grabowska - jaka wolna wola? Weź sie opamiętaj! Tu każdy sąd orzeknie niepoczytalność  "EROTICZNĄ"  Weź no kuknij w tę książkę coś mi ja poleciła! Przypomnieć którą?  > Ale z kolei chęć pójścia z nią do łóżka determinuje Twoją wolę, że robisz takie ruchy na szachownicy, których byś w innych okolicznościach nie robił.To sie nazywa molestowanie  chyba  ? Wio koniku wio 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > To sie nazywa molestowanie chyba? Nie! Molestowanie to od łacińskiego molesto - naprzykrzać się , być uciążliwym. > Wio koniku wio "WIO KONIKU,A JAK SIĘ POSTARASZ, NA KOLACJĘ ZAJEDZIEMY AKURAT. TOBIE OWSA NASYPIEMY ZARAZ, A JA Z MISKI SMACZNĄ ZUPĘ BĘDĘ JADŁ. A DLA NICH,CHOĆ W GODZINĘ, KILOMETRÓW ROBIĄ STO. NI ZUPY NIE MA,ANI OWSA, WIO KONIKU WIO. WIO KONIKU,DLA NICH ZIMNY GARAŻ, NAM SIĘ LEPIEJ ŻYJE MIMO STARYCH LAT."
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Dałaby Grabowska rade zatańczyć do tego ?  Bo w Grabowskiej taka dusa , gdy zagrają to się rusa!
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >> wolna wola nie zna się na szachach >Szachy to rzecz rozumu, a nie woli. O czym świetnie świadczy powodzenie programów komputerowych w rozgrywkach szachowych.
|
|
|  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | > Załóżmy, że grasz w szachy z piękną kobietą, która Cię pociąga eroticznie.> Ona gra jak noga, a Ty jesteś mistrzem.Moze trochę OT, ale czy mógłbym prosić o jakiś namiar do tej kobiety. Całkiem nieźle gram w szachy.
|
|
1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) |
>Może wolna wola to obszerny margines naszych swobodnych wyborów w ramach niezliczonych ograniczeń owych wyborów?
Pod tym bym się podpisał , z dodatkiem : czasami wolny/swobodny wybór potrafi całkowicie zmienić margines. Nawet sprowadzić go do czystej geografii/biologii.
|
|
 | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Może wolna wola to obszerny margines naszych swobodnych wyborów w ramach niezliczonych ograniczeń owych wyborów?> Pod tym bym się podpisał , z dodatkiem : czasami wolny/swobodny wybór potrafi całkowicie zmienić margines.> Nawet sprowadzić go do czystej geografii/biologii.Pewnie tak. Dygresja: W mojej specjalizacji najpierw opisywano hipotezę X jako jedyną opcję, potem dodano hipotezę Y jako margines zdarzeń, potem opisywano hipotezę Y jako wiodącą, a X jako możliwą i niewykluczoną, a teraz hipoteza Y jest praktycznie wykluczona i własnie zgłaszamy artykuł, w którym piszemy wyraźnie jako założenie, że hipoteza X nie jest prawdziwa i takie coś "nie zdarza się". Ciekawe, czy za parę lat z tego marginesu coś zostanie
|
|
1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | Wg mnie jest wolny wybór spośród wariantów danych do wyboru. 'Wolna wola' jest dla mnie pojęciem względnym.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Po chwili zastanowienia stwierdzam co następuję:
Na powyższe zagadnienie patrzymy w sposób uniemożliwiający uzyskanie jasnej odpowiedzi. Otóż powinniśmy rozpatrywać każdy przypadek podejrzenia możliwości wystąpienia Wolnej Woli dokładnie w tym a nie innym przypadku i jego okolicznościach. Błędem uważam jest tu generalizowanie i pytanie o całość.
Osobiście uważam że Wolna Wolę mamy w pewnych aspektach a w innych nie.
|
|
 | 4 na 4 | tony_hill (37 punktów) | >Otóż powinniśmy rozpatrywać każdy przypadek podejrzenia możliwości wystąpienia Wolnej Woli dokładnie w tym a nie innym przypadku i jego okolicznościach. >Błędem uważam jest tu generalizowanie i pytanie o całość. >Osobiście uważam że Wolna Wolę mamy w pewnych aspektach a w innych nie. >
Osobiście uważam, że wola z definicji jest wolna. pleonazm "wolna wola" został wprowadzony przez kościół w celu zastraszania przed popełnianiem "grzechów". założenie jest takie, że jeśli człowiek całkowicie kontroluje swoje poczynania, to całkowicie za nie odpowiada. kościół, jako jedno z pierwszych źródeł moralności i opartego na niej prawa może wtedy karać, więc ma władzę. nasza post-chrześcijańska moralność każe nam przez to błędne rozumowanie np. osadzać pedofilów w więzieniach zamiast leczyć. stąd również biorą się dyskryminacje np. homoseksualistów (bo przecież "sami sobie wybrali partnera") bez zadania sobie szczypty trudu i poszukaniu rzeczywistej przyczyny zaistniałego stanu rzeczy. ubolewam nad tym, że to fałszywe pojęcie "wolnej woli" aż tak głęboko wryło się w mózgi, że pojawiło się nawet tutaj. Skłaniałbym się raczej ku opcji "bycia złożonym algorytmem", oczywiście nie w sposób tak przejaskrawiony, jak to lubią przedstawić kreacjoniści. Mam na myśli to, że jeśli np. ktoś jest ekstrawertykiem, to nie oznacza to, że w 100% przypadków zachowa się jak "przykładowy" ekstrawertyk, tylko, że statystycznie będzie się zachowywał jak ekstrawertyk częściej, niż nie-ekstrawertyk.
nic mi do tego na kogo NIEWIDZIALNEGO chcesz PATRZEĆ
|
|
|  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | Popełniłeś tu kilka błędów.
>Osobiście uważam, że wola z definicji jest wolna To że coś ma coś w definicji nie jest prawda absolutną i wymaga rozpatrzenia. Wiesz to że Bóg z definicji jest wszechmocny i wszechwiedzący--ukazuje najlepiej wartość tej definicji.
Pedofilia nie jest schorzeniem. Które w jakikolwiek sposób można leczyć to oczywiście orientacja--a dokładnie preferencja literki "S". (oczywiście dla mnie to i tak wszeteczeństwo i zaprzaństwo i izolowanie ich od dzieci jest na miejscu --deportacja i banicja też--do Vatykanu ich!!!--a Vatykan na Anatarktydę!!!)
Co do statystyki to opiera się ona na poszczególnych przypadkach czyli Twa obserwacja jest zbieżna z Moją.
|
|
| |  | 2 na 2 | tony_hill (37 punktów) |
> Wiesz to że Bóg z definicji jest wszechmocny i wszechwiedzący--ukazuje najlepiej wartość tej definicji.Boga nie ma, więc każda jego definicja jest chybiona. Albo trafiona. Nieweryfikowalne. Zły przykład  > Pedofilia nie jest schorzeniem. Które w jakikolwiek sposób można leczyć to oczywiście orientacja--a dokładnie preferencja literki "S".Korepetycje z seksuologii klinicznej i sądowej już dziś o 17.30  Pedofilia jest jedną z parafilii, czyli przekierowaniem popędu seksualnego na obiekt neutralny (podobnie jak koprofilia, dendrofilia, czy myrmekofilia, inna jest tylko geneza obiektów zaspokajania potrzeb) i jest uleczalna, zarówno farmakologicznie jak i terapeutycznie (głównie poprzez metody behawioralne). Parafilie są zaburzeniami psychicznymi, w klasyfikacji ICD-10 o ile mnie pamięć nie myli, pedofilia ma oznaczenie F65.4 pozdrawiam 
nic mi do tego na kogo NIEWIDZIALNEGO chcesz PATRZEĆ
|
|
| | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Pedofilia jest jedną z parafilii, czyli przekierowaniem popędu seksualnego na obiekt neutralny Pedofilia jest uważana za parafilię, czyli zaburzenie upośledzające zdolność utrzymania afektywno-erotycznego związku między ludźmi. Jako trzecią kategorię parafilii wymienia się "pobudzenie seksualne i preferencje dotyczące niedobrowolnych partnerów, do których zalicza się m.in. ekshibicjonizm, voyueryzm lub molestowanie dzieci. To wszystko cytuję za: "Psychopatologia" Seligman, Walker, Rosenhan. Jednak pedofile preferencyjni ,na skutek specyficznych cech ich osobowości , znakomicie potrafią utrzymywać afektywno-erotyczne związki ze swoimi młodocianymi partnerami. Trudno jest także mówić o niedobrowolnych partnerach w takich związkach. Szczególnie jeśli chodzi o tzw. boylowerów często się zdarza, że znajomość i przyjaźń utrzymywana jest jeszcze w wiele lat po tym jak doszło do pierwszego spotkania. > jest uleczalna, zarówno farmakologicznie jak i terapeutycznie (głównie poprzez metody behawioralne). No nie jest! Tak jak i homoseksualizm nie jest uleczalny! Mylisz chyba prawny aspekt pedofilii, że część przestępców seksualnych wobec dzieci nie powraca po terapii do swoich praktyk. Na przykład kazirodcy, mylnie uważani za pedofilów, nie powracają do molestowania swoich córek, bo po prostu córki te już wydoroślały. > Parafilie są zaburzeniami psychicznymi Już dzisiaj są podważane przez niektórych psychiatrów z APA. Tak jak onegdaj homoseksualizm.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | tony_hill (37 punktów) | >Mylisz chyba prawny aspekt pedofilii
Wybacz, ale jak na razie tylko Ty mylisz. Przebadałem kilkudziesięciu pedofilów i ich ofiary, uczestniczyłem w kilkunastu terapiach jednych i drugich. Nie ucz mnie, proszę.
>część przestępców seksualnych wobec dzieci nie powraca po terapii do swoich praktyk. Na przykład kazirodcy, mylnie uważani za pedofilów, nie powracają do molestowania swoich córek, bo po prostu córki te już wydoroślały.
musisz pamiętać, że przeinaczenie czyjejś tezy i obalenie tejże już przeinaczonej, nie świadczy o nieprawdziwości tezy oryginalnej. na marginesie - jest to bardzo licha sztuczka retoryczna, a po przeczytaniu Twoich innych wypowiedzi wiem, że stać Cię na więcej.
>No nie jest! Tak jak i homoseksualizm nie jest uleczalny!
(...)
>Tak jak onegdaj homoseksualizm.
Twoje notoryczne porównywanie parafilii do homoseksualizmu świadczy tylko i wyłącznie o Twojej niewielkiej wiedzy w zakresie seksuologii klinicznej i sądowej oraz w zakresie genetycznych podstaw pewnych zjawisk, co niestety jest powodem, dla którego nie mogę z Tobą dłużej na ten temat dyskutować, dlatego w tym "naszym" podwątku do wątku jest to mój ostatni post. A szkoda.
nic mi do tego na kogo NIEWIDZIALNEGO chcesz PATRZEĆ
|
|
| | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Przebadałem kilkudziesięciu pedofilów i ich ofiary, uczestniczyłem w kilkunastu terapiach jednych i drugich. Nie ucz mnie, proszę.Panie Boże broń! Nie chcę nikogo pouczać! Ale jak wiemy, chociażby z drobnej pracki dra Czernikiewicza, pedofilia.republika.pl/html/w_czernikiewicz.html"czyn pedofilny nie jest równoznaczny ze stwierdzeniem, że dokonał go pedofil." Tak więc mam pytanie, czy faktycznie osobami przez Ciebie badanymi byli pedofile tzw. preferencyjni, czy też tzw. zastępczy? A pedofilię porównuję z homoseksualizmem bo jest pomiędzy nimi wiele analogii. Ci, którzy twierdzą, że mają na swoim koncie wiele uleczeń "z homoseksualizmu" najprawdopodobniej nie "leczyli" prawdziwego homoseksualisty, tylko np. biseksualiście pomogli się określić, albo wręcz mieli do czynienia z kimś kto np. środowiskowo nabył tej "przywary" obracając się w "nieodpowiednich" kręgach. Jeśli chodzi o parafilię, to wyczytałam jej, moim zdaniem, dobrą definicję w wymienianej już przeze mnie pracy Psychopatologia:Seligman Martin E.P., Walker Elaine F., Rosenhan David L. Wydawnictwo: ZYSK I S-KA Rok wydania: 2003 "Jeśli zainteresowania seksualne są tak bardzo zaburzone , że upośledzają zdolność utrzymania afektywno-erotycznego związku między ludźmi, nazywa się je parafiliami." Z tego wynika, że każdy człowiek o dowolnej orientacji seksualnej może, choć nie musi, "zapaść" na parafilię. A poza tym co to znaczy "wyleczyć" kogoś z pedofilii, czy analogicznie, z homoseksualizmu? Można go może farmakologicznie i/lub psychicznie wykastrować , ale to wszystko. Kiedyś , "lecząc" inne schorzenia, dokonywano lobotomii przedczołowej. I potem snuły się takie zombies po korytarzach szpitalnych. Ale mówiło się, że są wyleczeni! PS W "leczeniu" homoseksualizmu mówi się o tzw. terapii naprawczej, że niby po terapii homoseksualista staje się facetem, którego pociąg płciowy skierowany jest na kobiety. Czy za pomocą terapii behawioralnej pedofil przestaje być pedofilem i zaczynają go pociągać dorośli?
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Nie jestem fachowcem ale "P" nie może być parafilią.
Podam przykłady typowych parafili (wg.mnie): ---życie sexualne Alladyna z lampą ---kot i pewien Pan J. ---nekrofil i jego ulubiona trumna wraz z zawartością
Natomiast wielu mlodych (L-nie Ł) ministrantów i ich milość do nadobnych wikarych to przykłady mogące przeczyć klasyfikacji do parafili tego zboczórstwa na literkę "P".
Pani psor. zwróciła Ci jedynie uwagę na to jak kiedyś (zapewne w jej mlodzieńczych latach ) klasyfikowano homo-coś-tamów i jak błędnie to robiono. To też fachowczyni.
Jesteś mlodym stażem forumowiczem pozwól że podpowiem Ci iż: --odrzuć wchodząc tu Dogmaty, --autorytety swych Guru (np: L. Staro.) --analizuj od nowa i poddawaj krytycznemu spojrzeniu raz jeszcze uświęcone tradycyjnym podejściem prawdy książkowe --niechaj jedynie argumentacja i spójność budowanych od nowa teorii będzie wyznacznikiem prawdy odkrywanej na nowo i omawianej
Po zbudowaniu platformy pojęciowej. Pozdrawiam i zachęcam do poświęcenia chwilki czasu na wymianę zdań z Grabowską.
|
|
| | | | | |  | | tony_hill (37 punktów) |
> Jesteś mlodym stażem forumowiczem pozwól że podpowiem Ci iż:> --odrzuć wchodząc tu Dogmaty,> --autorytety swych Guru (np: L. Staro.)> --analizuj od nowa i poddawaj krytycznemu spojrzeniu raz jeszcze uświęcone tradycyjnym podejściem prawdy książkowe> --niechaj jedynie argumentacja i spójność budowanych od nowa teorii będzie wyznacznikiem prawdy odkrywanej na nowo i omawianejdziękuję za wskazówki, na pewno rozważę. to może coś na wesoło, ale na temat: www.youtube.com/watch?v=2R7QX0zIjgY
nic mi do tego na kogo NIEWIDZIALNEGO chcesz PATRZEĆ
|
|
| | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > dziękuję za wskazówki, na pewno rozważę.Otóż powstał nowy wątek, na którym będziemy mogli skrzyżować nasze dwa nagie miecze! Oto link do niego. www.racjonalista.pl/forum.php/s,427869
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | a czy wolność i wola (w domysle wolna) nie sa w sprzeczności? Wola - nakaz... Czy juz "na wejściu" takiej dyskusji nie stoi sprzeczność...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
 | | AdamGr (3037 punktów) | Pozornie. Nie działamy jak nakręcone automaty.
|
|
|  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | >Pozornie. >Nie działamy jak nakręcone automaty. > "My" - może tak... A "oni"? Raczej mam wrażenie, że MY mamy jakąś wadę która powoduje, że działamy inaczej, statystycznie na to patrząc...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | | AdamGr (3037 punktów) | Dośc pesymistyczne biorąc pod uwagę możliwy skutek
|
|
| | |  | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > Dośc pesymistyczne biorąc pod uwagę możliwy skutek  zawsze nasza "wolna wola" może dać się zniewolić... Co absurdalnie może dać inne - większe? - terytoria wolności...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | ...pojmowanej w pryzpisywnaiu sobie uprawneiń do ingerencji w cudzą wolność. Czyli poszerzasz własną w oparciu o cudze "place".
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > nasza "wolna wola" może dać się zniewolić... Co absurdalnie może dać inne - większe? - terytoria wolności A jakoż to wolna wola nasza zniewolona może dać inne terytoria wolności?
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | | |  | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > > nasza "wolna wola" może dać się zniewolić... Co absurdalnie może dać inne - większe? - terytoria wolności> A jakoż to wolna wola nasza zniewolona może dać inne terytoria wolności?kwestia perspektywy... siedzisz zamknięta w piwnicy i co wiesz o świecie? nic? Twój świat to cztery puste ściany... Siedzisz zamknięta na 14 piętrze w przeszklonym apartamencie i co?  I kur....ca wegetatywana  w piątkowy wieczór  ?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Pozornie. >Nie działamy jak nakręcone automaty. Skąd ta pewność?
|
|
| Amai (3012 punktów) | >Może wolna wola to obszerny margines naszych swobodnych wyborów w ramach niezliczonych ograniczeń >owych wyborów?
Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żebyśmy znaleźli lepszą definicję. Ograniczenia zawsze będą istniały, czy to w formie narzuconych reguł, czy naszych własnych nawyków, instynktów itp. Możemy się poruszać tylko w obrębie pewnych granic, nawet jeśli często nawet nie jesteśmy ich świadomi. Chyba, że zdecydujemy się przekroczyć granice - z pełną świadomością konsekwencji, bo nie jestem pewna, czy impulsywne, odruchowe działanie w odpowiedzi na coś, co nas sprowokowało, naprawdę można nazwać wolnym wyborem. Jeśli mamy czas na przemyślenie sprawy i decydujemy się z tego zrezygnować - jak choćby ludzie porwani wzniosłymi hasłami politycznych czy religijnych przywódców - to już jest nasza wolna wola... często upośledzona przez indoktrynację, której człowiek jest poddawany od wczesnego dzieciństwa, ale jednak wolna. Może ślepe podporządkowanie się systemowi zasad też można uznac za wolny wybór, wtedy kolejne (juz zdeterminowane) będą naturalnymi konsekwencjami.
Podsumowując: uważam, że zdeterminowane mogą być czynniki wpływające na nasze decyzje - co nie znaczy, że nie możemy się tym wpływom przeciwstawić lub ich zignorować - ale nie same działania i nie ich skutki. No, chyba że czas jest złudzeniem, a przyszłość i przeszłość istnieją jednocześnie, ale może dla własnego zdrowia psychicznego trzymajmy się rzeczywistego świata, a nie teorii rodem z filmów fantasy.
|
|
| jkl; (5859 punktów) | > Irytują mnie spory między deterministami i zwolennikami wolnej woli. Jedni powiadają, że wszystkie> nasze decyzje są tylko konsekwencją wszystkich zdarzeń od wielkiego wybuchu, inni że człowiek jest zawsze odpowiedzialny za wszystkie swoje czyny.A można to połączyć i być determinowanym do bycia odpowiedzialnym?...  Ja uważam, że to czego jeszcze nie ma, nie może być zdeterminowane. Można mówić wyłącznie o prawdopodobieństwie, że przyszłość ukształtuje się tak na nie inaczej. Zdaje się, że fizyka kwantowa dobrze pokazuje, że pewność zjawisk jest raczej ludzką potrzebą niż cechą rzeczywistości.
|
|
| Koraszewski (82900 punktów) | Czyli mówicie państwo, że postąpiłem słusznie, bo mając lat 20 studiowałem równolegle prawo i socjologię. Z prawa zrezygnowałem gdyż doszedłem do wniosku, że orzekanie o winie nie jest możliwe. Czym był jednak podyktowany ten wybór?
|
|
 | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Ocena czyichś wyborów jest niemożliwa. Nie ma tu obiektywizmu i nie bedzie.
|
|
 | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Jak każdy wybór--egoizmem.
Proszę rozpatrzeć tą mą odpowiedż--i samemu znależć argumenty obiektywne za i przeciw.
|
|
 | 1 na 1 | Amai (3012 punktów) | >Czyli mówicie państwo, że postąpiłem słusznie, bo mając lat 20 studiowałem równolegle prawo i socjologię. Z prawa zrezygnowałem gdyż doszedłem do wniosku, że orzekanie o winie nie jest możliwe. Czym był jednak podyktowany ten wybór?
Czym były podyktowane Pana wybory, to tylko Pan wie - podejrzewam, że był to efekt wielu przemyśleń, bo takich decyji raczej nie podejmuje się ot, tak. A patrząc na to w kontekście wolnej woli? Jeśli istniały inne możliwości, tego rodzaju wybór zawsze jest efektem wolnej woli. Można było przecież rozważyć wszystkie szczegóły i konsekwencje i podjąć inną decyzję.
Technicznie rzecz biorąc, nawet kiedy ktoś przyłoży nam do skroni lufę pistoletu, również mamy możliwość wyboru. Możemy wykonać polecenie albo, jeśli żąda się od nas czegoś, co jest dla nas niemożliwe do zaakceptowania, możemy pozwolić mu strzelić. Jeśli mamy czas na decyzję, a instynkt przetrwania nie zagłuszy rozumu i sumienia.
Fakt, że czasem ulegamy nastrojowi chwili albo sięgamy do utrwalonych schematów można oceniać różnie, ale schematy odruchów można przecież sobie "wypracować" jak najbardziej świadomie. Powiedziałabym, że im większa świadomość, im bardziej przemyślany światopogląd, tym większy udział wolnej woli w tym, co robimy i jak kierujemy własnym życiem.
|
|
 | 1 na 1 | Amai (3012 punktów) | >Czyli mówicie państwo, że postąpiłem słusznie, bo mając lat 20 studiowałem równolegle prawo i socjologię. Z prawa zrezygnowałem gdyż doszedłem do wniosku, że orzekanie o winie nie jest możliwe. Czym był jednak podyktowany ten wybór?
Czym były podyktowane Pana wybory, to tylko Pan wie - podejrzewam, że był to efekt wielu przemyśleń, bo takich decyji raczej nie podejmuje się ot, tak. A patrząc na to w kontekście wolnej woli? Jeśli istniały inne możliwości, tego rodzaju wybór zawsze jest efektem wolnej woli. Można było przecież rozważyć wszystkie szczegóły i konsekwencje i podjąć inną decyzję. Technicznie rzecz biorąc, nawet kiedy ktoś przyłoży nam do skroni lufę pistoletu, również mamy możliwość wyboru. Możemy wykonać polecenie albo, jeśli żąda się od nas czegoś, co jest dla nas niemożliwe do zaakceptowania, możemy pozwolić mu strzelić. Jeśli mamy czas na decyzję, a instynkt przetrwania nie zagłuszy rozumu i sumienia.
Fakt, że czasem ulegamy nastrojowi chwili albo sięgamy do utrwalonych schematów można oceniać różnie, ale schematy odruchów można przecież sobie "wypracować" jak najbardziej świadomie. Powiedziałabym, że im większa świadomość, im bardziej przemyślany światopogląd, tym większy udział wolnej woli w tym, co robimy i jak kierujemy własnym życiem.
|
|
 | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > doszedłem do wniosku, że orzekanie o winie nie jest możliwe
Uściślając: praktycznie nie jest możliwe perfekcyjnie sprawiedliwe orzekanie o winie, czyli precyzyjne ustalenie dokładnego "stopnia współudziału" rodziców, wychowawców, kolegów, czytanych lektur, itp. - a najczęściej także i czynnika "losowego" (nie strzeliłbym, ale książka spadła z półki, przestraszyłem się i pociągnąłem za spust).
Ale to nie ma znaczenia. Skazujemy delikwenta, ponieważ jest to społecznie pożądane - i to wystarcza za uzasadnienie.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >praktycznie nie jest możliwe perfekcyjnie sprawiedliwe orzekanie o winie...
Myślę, że to raczej trudność teoretyczna. Praktyka bywa na ogół prostsza. Rozróżnienie oprawcy od ofiary jest w kontekście determinizmu wielce problematyczne. Dla świętego spokoju społecznego lepiej więc osadzić lub powiesić człowieka, który jest bardziej delikwentem niż ofiarą.
>książka spadła z półki, przestraszyłem się i pociągnąłem za spust
Nawet autor tej upadłej książki jest teoretycznie delikwentem. Ale ludzie działają w świecie bliskich przyczyn. A niektóre to sobie nawet fabrykują.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >Może wolna wola to obszerny margines naszych swobodnych wyborów w ramach niezliczonych ograniczeń >owych wyborów?
Definicja bardzo mi sie podoba, ale dodałabym jeszcze tu czynnik instynktu (ssaki mają dość intensywnie rozwinięty), zwłaszcza gdy znajdziemy się właśnie w sytuacji podobnej do tej muchy, co to ucieka przed packą i niby może polecieć w każdą stronę. Bo co innego - wybór po tygodniu decydowania się, a co innego wybór podejmowany z konieczności w kilka sekund.
|
|
1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Wolna wola, a czym ona w ogóle jest? Co to oznacza mieć wolną wolę? Czy te pojęcia same w sobie nie są sprzeczne? Człowiek może robić, co chce, ale nie może chcieć, co chce. I nawet gdyby świat był indeterministyczny można by tak powiedzieć. Co za różnica czy wszelkie aspekty rzeczywistości są deterministyczne czy probabilistyczne? I tak to czy ktoś kogoś zgwałci nie będzie od niego zależało. Tylko od tego co wpływa na jego zachowanie. A czy to co wpływa na zachowanie jest deterministyczne czy nie; nie ma znaczenia.
Co do etyki i odpowiedzialności to brak wolnej woli nie zmienia zbyt wiele. Uważam że człowiek dalej jest pośrednio odpowiedzialny za swoje czyny o ile je rozumie i rozumie ich konsekwencje. Odpowiedzialności oczywiście nie utożsamiam z wolną wolą.
Np. jeżeli Hitler myślał, że jego czyny są dobre to nie możemy mówić o jego winie. Gdyby jednak myślał, że to co robi jest złe i dalej to robił sam bym powiedział, że jest winny.
Tak więc łatki odpowiedzialny, dobry, zły, winny bądź nie winny nadawał bym tylko w przypadku człowieka rozumiejącego co robi ale i zarazem chcącego to robić. Oczywiście samo chcenie i zrozumienie nie zależy już od niego, czyli to czy jest zły czy dobry też nie zależy od niego. Można by więc powiedzieć że te łatki nie spoczywają bezpośrednio na takim człowieku lecz na jego naturze. Same te pojęcia stają się nieco sztuczne, należy się z tym pogodzić.
Co do tego czy instytucja wymiaru "sprawiedliwości" jest sensowna. Odpowiedź brzmi jak najbardziej tak. Gdyż w wymierzaniu kary nie chodzi o wymierzanie kary ale o odstraszanie od przestępstw. Skazywanie ludzi jest moralnie poprawne niezależnie od wolnej woli. Ważne jest też to że, separujemy kryminalistów od możliwości popełnienia przestępstw. W razie gdyby kryminalista popełnił przestępstwo za kratami nie będzie tak źle jak gdyby to zrobił na wolności. Przydała by się tylko lepsza resocjalizacja. No i żeby sami na siebie zapracowali np. w kopalni.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
Ps. Problem tylko w tym co jest dobre a co złe.
|
|
 | | Koraszewski (82900 punktów) | O.K. proponuję mały eksperyment umysłowy - proszę sobie wyobrazić powszechne przyjęcie determinizmu, odrzucenie wolnej woli, intencji, winy. Wyobraźmy sobie życie społeczne oparte na zasadzie, że wolnej woli nie ma. Wychowanie, współżycie dorosłych, prawo. Wszystkie aspekty życia społecznego w niemałym stopniu oparte są na założeniu, że i ja i drugi człowiek wie co robi i albo robi to intencjonalnie, albo jest to wypadek, albo jest chory i nie rozpoznaje swoich czynów. Wesołej zabawy.
|
|
|  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Ja to chyba mam słabą wyobraźnie, bo nie wiem co takiego strasznego/wesołego mogło by się dziać w takim społeczeństwie. Istnieją społeczeństwa głęboko nihilistyczne, co by się mogło wydawać obłędem, jednak dość dobrze funkcjonują. Sam jestem bardzo nihilistyczny mimo to nie wydaje mi się żebym nad wyraz różnił się od przeciętnego nienihilistycznego ateisty.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
|  | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Wyobraźmy sobie życie społeczne oparte na zasadzie, że wolnej woli nie ma.
OK.
> Wychowanie...
...wiąże się z większą odpowiedzialnością, kiedy mam świadomość, że moje dziecko jest uczącą się siecią neuronową. Bardziej starannie dobieram bodźce na wejściu i bardziej się przykładam do korygowania tego, co obserwuję na wyjściu.
> współżycie dorosłych, prawo...
...nie zmieniają się ani na jotę. System prawny i jego kary to forma "tresury", takiego ekstremalnego kształcenia naszych sieci podejmujących decyzje. Silny bodziec, który ma sprawić, że skłonność do przestępstwa otrzyma niższą wagę podczas kolejnego procesu decyzyjnego.
> (...) na założeniu, że ja i drugi człowiek wie co robi i albo robi to intencjonalnie, albo jest to wypadek, albo jest chory i nie rozpoznaje swoich czynów.
Ocena intencji to jest raczej śliska sprawa, jako że zazwyczaj są niejakie trudności z podejrzeniem procesów zachodzących w cudzym mózgu. Zrobił coś? Da się wskazać cel, który miał być osiągnięty? No to przyjmujemy że "chciał" - i szkoda czasu Wysokiego Sądu na dalsze filozoficzne rozważania. "Chciał", nie w sensie jakiegoś dualistycznego duszka dokonującego niczym nie skrępowanego wyboru, tylko w sensie działającego w mózgu algorytmu uwzględniającego dane historyczne, wagi, czynniki losowe i takie tam materialistyczne duperele.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | >O.K. proponuję mały eksperyment umysłowy - proszę sobie wyobrazić powszechne przyjęcie determinizmu, odrzucenie wolnej woli, intencji, winy. Wyobraźmy sobie życie społeczne oparte na zasadzie, że wolnej woli nie ma. Wychowanie, współżycie dorosłych, prawo. Wszystkie aspekty życia społecznego w niemałym stopniu oparte są na założeniu, że i ja i drugi człowiek wie co robi i albo robi to intencjonalnie, albo jest to wypadek, albo jest chory i nie rozpoznaje swoich czynów. Wesołej zabawy. Wiązałoby się to z ogromną odpowiedzialnością. Nasze czyny wpływają na wybory innych osób. Możemy ich skrzywdzić, zaszkodzić im. Wychowanie jest procesem kształtowania nowego członka społeczeństwa.
Kary nie byłyby karami, a zabezpieczeniem społeczeństwa. Trudno karać mordercę, skoro zakładamy, że nie miał wyboru. Ale mamy też obowiązek ochronić społeczeństwo przed nim, więc albo go resocjalizujemy, albo izolujemy.
Itd.
|
|
1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | A ja mam takie odmienne skojarzenie. Stając przed określonym wyborem nasz wybór zależy od naszych doświadczeń. To jest dla mnie oczywiste i jasne, przecież każdy z nas ma inne cechy intelektualne, osobowości, inną przeszłość, dlatego wybory różnią się. Różnimy się "danymi wejściowymi" istniejącymi przed próbą rozwiązania konkretnego problemu.
Ale czy mamy faktyczny wpływ na nasze wybory?
Czy możemy świadomie stawiać przed sobą wyzwania? Czy osoba dojrzała może świadomie się rozwijać, co zmieni w sposób oczywisty jej przyszłe wybory? Czy świadomość potrzeby samorozwoju może wpływać na nasze wybory? Czy w końcu ta świadomość bierze się sama z siebie, czy też ponownie wynika z doświadczeń?
Kurcze... Chyba trzeba staranniej edukować w tym zakresie młode społeczeństwo, bo jakoś rzadko widzę ten samorozwój u młodzieży...
|
|
 | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > A ja mam takie odmienne skojarzenie.> Stając przed określonym wyborem nasz wybór zależy od naszych doświadczeń.czyli mamy granicę... > To jest dla mnie oczywiste i jasne, przecież każdy z nas ma inne cechy intelektualne, osobowości, inną przeszłość, dlatego wybory różnią się. Różnimy się "danymi wejściowymi" istniejącymi przed próbą rozwiązania konkretnego problemu.> Ale czy mamy faktyczny wpływ na nasze wybory?"Jakiś", tak. Wybory zawsze są ograniczone "mozliwosciami wyboru". > Czy możemy świadomie stawiać przed sobą wyzwania?zawsze mozna poeksperymentować na sobie  troszkę  > Czy w końcu ta świadomość bierze się sama z siebie, czy też ponownie wynika z doświadczeń?A mozna pominąć doswiadczenia? Bedzie to wtedy wiarygodne? > Kurcze...> Chyba trzeba staranniej edukować w tym zakresie młode społeczeństwo, bo jakoś rzadko widzę ten samorozwój u młodzieży...czy tylko młode  ??
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | > >Ale czy mamy faktyczny wpływ na nasze wybory?> "Jakiś", tak. Wybory zawsze są ograniczone "mozliwosciami wyboru".To dla mnie faktycznie oczywiste. Ale pytanie - czy stając przed takim samym wyborem w tej samej sytuacji, możemy wybrać coś innego, czy też zawsze wybralibyśmy to samo? > >Czy możemy świadomie stawiać przed sobą wyzwania?> zawsze mozna poeksperymentować na sobie troszkę Tylko... czy wyzwania, jakie stawiamy są naszym wolnym wyborem? Poszłam na krótki kurs szybkiego czytania. Ale czy to był wolny wybór? Zaprosiła mnie koleżanka, Koleżanka miała wkrótce wyjechać, więc to była dobra okazja, żeby się z nią zobaczyć Szybsze czytanie przydałoby mi się Pewne założenia, które zaistniały i wpłynęły na mój wybór. Czy mogłam wybrać inaczej? Czy też miałam tylko wrażenie, że mogę wybrać inaczej? Nie lubię tracić szans, więc raczej nie mogłam, w obawie przed niezadowoleniem... > >Czy w końcu ta świadomość bierze się sama z siebie, czy też ponownie wynika z doświadczeń?> A mozna pominąć doswiadczenia? Bedzie to wtedy wiarygodne?Jak? Trudno mi to sobie wyobrazić. Musiałby to być umysł nie skażony życiem, bo życie to gromadzenie doświadczeń. > >Kurcze...> >Chyba trzeba staranniej edukować w tym zakresie młode społeczeństwo, bo jakoś rzadko widzę ten samorozwój u młodzieży...> czy tylko młode ??Stare już raczej samo się edukuje. Nikt go nie wychowuje już. Ale oczywiście chodzi o zasadę
|
|
| |  | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) |
> Ale pytanie - czy stając przed takim samym wyborem w tej samej sytuacji, możemy wybrać coś innego, czy też zawsze wybralibyśmy to samo?A w  "miedzyczasie" - nastąpiła zmian naszych doświadczeń czy nie? > Czy mogłam wybrać inaczej? Czy też miałam tylko wrażenie, że mogę wybrać inaczej? "czy stając przed takim samym wyborem "DZIŚ" w tej samej(??) sytuacji, wybrałabym coś innego?" > Stare już raczej samo się edukuje. Nikt go nie wychowuje już.??? SAMO, zgoda, ale NIKT? nie żyję w próżni!  w końcu kosa trafi na kamień 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Ale pytanie - czy stając przed takim samym wyborem w tej samej sytuacji, możemy wybrać coś innego, czy też zawsze wybralibyśmy to samo?> A w "miedzyczasie" - nastąpiła zmian naszych doświadczeń czy nie?No właśnie - na tym polega problem, że nie potrafimy dziś zaprojektować takiego badania, w którym dane wejściowe będą identyczne. Tak - powtórzenie badań spowoduje zmianę danych wejściowych. > >Stare już raczej samo się edukuje. Nikt go nie wychowuje już.> ??? SAMO, zgoda, ale NIKT? nie żyję w próżni! w końcu kosa trafi na kamień :D
|
|
1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | > Może wolna wola to obszerny margines naszych swobodnych wyborów w ramach niezliczonych ograniczeń owych wyborów?> Czytam właśnie po raz sto czternasty "Dzieci umysłu" Carda; jakby na zamówienie trafiłem na cytat: Cytat:Odkrywam, czego naprawdę chcę, obserwując, co robię. Nasze czyny są zdumiewającą pochodną instynktu, odruchów, rozumowania. Dlatego nie wiem na pewno, jak postąpię w każdej sytuacji, ale nie czuję się niewolnikiem - nawet mój instynkt jest jednak mój. Zewnętrzne objawy braku własnej woli wykazałbym raczej postępując za każdym razem w takiej samej sytuacji tak samo. Czyżby nie dawało się odróżnić obserwatorowi zupełnego niewolnika od człowieka kierującego się wyłącznie rozumowaniem? Bo to oni obaj w takiej samej sytuacji zawsze postąpią jednakowo. Jeden, bo musi, drugi, bo rozum tak wskazuje.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
Piotrjot (-39 punktów) (zablokowany) | >Irytują mnie spory między deterministami i zwolennikami wolnej woli. Jest jeszcze coś, co nazywa się Sumienie.
|
|
 | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >>Irytują mnie spory między deterministami i zwolennikami wolnej woli. >Jest jeszcze coś, co nazywa się Sumienie.
Sumienie to rozum wydający osądy moralne. I jest on niezależny od woli.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
|  | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) |
>Sumienie to rozum wydający osądy moralne. I jest on niezależny od woli.
czy człowiek bez rozumu jest automatycznie człowiekiem bez sumienia?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >>Sumienie to rozum wydający osądy moralne. I jest on niezależny od woli. >czy człowiek bez rozumu jest automatycznie człowiekiem bez sumienia?
Bez rozumu umiejącego wydawać osądy moralne.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | |  | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > >>Sumienie to rozum wydający osądy moralne. I jest on niezależny od woli.> >czy człowiek bez rozumu jest automatycznie człowiekiem bez sumienia?> Bez rozumu umiejącego wydawać osądy moralne.- a co to jest rozum? bo chyba nie jest to to samo co mózg? - osąd moralny - coś bliżej? co to jest?  i pytanie pozostaje: > czy człowiek bez rozumu jest automatycznie człowiekiem bez sumienia?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > >>>Sumienie to rozum wydający osądy moralne. I jest on niezależny od woli.> >>czy człowiek bez rozumu jest automatycznie człowiekiem bez sumienia?> >Bez rozumu umiejącego wydawać osądy moralne.> - a co to jest rozum? bo chyba nie jest to to samo co mózg?Rozum - zdolność do operowania pojęciami abstrakcyjnymi lub zdolność analitycznego myślenia i wyciągania wniosków z przetworzonych danych.  Wystarczy pokazywać dziecku różne obiekty, tak jak na rysunku, a po pewnym czasie dziecko potrafi wyabstrahować z konkretnych przykładów pojęcie liczby naturalnej. Nikt nie uczy dziecka zbioru reguł obliczeniowych; zamiast tego umożliwia się dziecku "zrozumienie", czym są liczby naturalne. To samo dzieje się w przypadku rozumienia popełnienia czynu nagannego. Które <rozumienie> objawia się przez tzw. dręczenie sumienia(dręczenie sumienia to emocje). > - osąd moralny - coś bliżej? co to jest?Osąd moralny - wydawanie opinii o charakterze zwracającym uwagę na aspekt moralności. Jednak należy pamiętać, że osąd moralny nie musi być związany z sumieniem, emocjami: W marcu 2007 naukowcy z departamentu neurologii uniwersytetu w Iowa opublikowali w Nature pracę[1], w której badali osoby ze zniszczonym fragmentem kory przedczołowej mózgu (VMPC), niezbędnym do tworzenia i odczuwania emocji. Okazuje się, że takie osoby, nie mając uczuć, lecz zachowując inteligencję, wykazują utylitarne podejście do zagadnień moralnych, w których dobro powszechne wymaga poświęcenia czyjegoś życia. Nie wahali się ani przez chwilę, wybierając np. wepchnięcie pod pociąg przypadkowej osoby, jeśli mogło to uratować życie kilku innych osób. Nie wahali się nawet odpowiadając twierdząco, gdy pytano ich o takie kwestie jak:
"Twoje dziecko zaczyna głośno płakać. Jego płacz zwróci uwagę żołnierzy, którzy zabiją ciebie, twoje dziecko i innych ukrytych w piwnicy. Aby temu zapobiec musisz je cicho udusić. Czy zrobiłbyś to?"[2]
Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy. Badacze skonstatowali, iż emocje odgrywają znaczącą rolę przynajmniej w niektórych rodzajach decyzji moralnych.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Wystarczy pokazywać dziecku różne obiekty, tak jak na rysunku, a po pewnym czasie dziecko potrafi wyabstrahować z konkretnych przykładów pojęcie liczby naturalnej. Pokazując mu takie zestawienie, uczysz je. Istnieją, lub istniały, społeczeństwa, które nie znały liczb. Określały ja / ty, albo "wiele". Więc to nie jest cechą naturalną naszych umysłów, wymaga szkolenia.
>Nikt nie uczy dziecka zbioru reguł obliczeniowych; zamiast tego umożliwia się dziecku "zrozumienie", czym są liczby naturalne. Umożliwienie zrozumienia to chyba uczenie właśnie, nie wiem, jak rozumiesz różnicę między tymi zwrotami.
>To samo dzieje się w przypadku rozumienia popełnienia czynu nagannego. Które <rozumienie> objawia się przez tzw. dręczenie sumienia(dręczenie sumienia to emocje). Jesteś pewien, że dopóki ktoś nie wytłumaczy Ci, że zrobiłeś źle, chociażby mówiąc, że zbity piesek teraz płacze i cierpi, to odczujesz wyrzuty sumienia? Takie "dzikie dzieci" mają poważne problemy społeczne właśnie z powodu odmiennie rozwiniętych zachowań. Nikt nie wyjaśnił im, że nie wolno bić, bo do tej pory standardem była walka o jedzenie - na przykład.
> W marcu 2007 naukowcy z departamentu neurologii uniwersytetu w Iowa opublikowali w Nature pracę[1], w której badali osoby ze zniszczonym fragmentem kory przedczołowej mózgu (VMPC), niezbędnym do tworzenia i odczuwania emocji. Okazuje się, że takie osoby, nie mając uczuć, lecz zachowując inteligencję, wykazują utylitarne podejście do zagadnień moralnych, w których dobro powszechne wymaga poświęcenia czyjegoś życia. Nie wahali się ani przez chwilę, wybierając np. wepchnięcie pod pociąg przypadkowej osoby, jeśli mogło to uratować życie kilku innych osób. Nie wahali się nawet odpowiadając twierdząco, gdy pytano ich o takie kwestie jak: > "Twoje dziecko zaczyna głośno płakać. Jego płacz zwróci uwagę żołnierzy, którzy zabiją ciebie, twoje dziecko i innych ukrytych w piwnicy. Aby temu zapobiec musisz je cicho udusić. Czy zrobiłbyś to?"[2] >Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy. Badacze skonstatowali, iż emocje odgrywają znaczącą rolę przynajmniej w niektórych rodzajach decyzji moralnych. link do danych źródłowych? Co do drugiej części, to właśnie śmiem twierdzić, że wyniki się różniły, standardem jest odpowiedź przecząca - jeśli mamy zabić kogoś, aby uratować innych, to emocje i instynkt nam na to nie pozwalają.
|
|
| | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > >Wystarczy pokazywać dziecku różne obiekty, tak jak na rysunku, a po pewnym czasie dziecko potrafi wyabstrahować z konkretnych przykładów pojęcie liczby naturalnej.> Pokazując mu takie zestawienie, uczysz je.> Istnieją, lub istniały, społeczeństwa, które nie znały liczb. Określały ja / ty, albo "wiele". Więc to nie jest cechą naturalną naszych umysłów, wymaga szkolenia.Kiedyś żadne społeczeństwa nie znały liczb. Ale przyszedł taki moment w którym je odkryły, nikt ich nie nauczył. > >Nikt nie uczy dziecka zbioru reguł obliczeniowych; zamiast tego umożliwia się dziecku "zrozumienie", czym są liczby naturalne.> Umożliwienie zrozumienia to chyba uczenie właśnie, nie wiem, jak rozumiesz różnicę między tymi zwrotami.Chodziło mi o to, że nie wpaja się im tych pojęć. Oczywiście uczenie nie jest możliwe bez zrozumienia. Ale zrozumienie bez uczenia, tak. > >To samo dzieje się w przypadku rozumienia popełnienia czynu nagannego. Które <rozumienie> objawia się przez tzw. dręczenie sumienia(dręczenie sumienia to emocje).> Jesteś pewien, że dopóki ktoś nie wytłumaczy Ci, że zrobiłeś źle, chociażby mówiąc, że zbity piesek teraz płacze i cierpi, to odczujesz wyrzuty sumienia??? Osąd moralny nie musi być związany z sumieniem. > Takie "dzikie dzieci" mają poważne problemy społeczne właśnie z powodu odmiennie rozwiniętych zachowań. Nikt nie wyjaśnił im, że nie wolno bić, bo do tej pory standardem była walka o jedzenie - na przykład.Takie dzikie dzieci są raczej mało rozumne. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie inteligentne. Chodzi mi raczej o ich środowisko które negatywnie na nie wpływa. Popełniają raczej "grzech niewiedzy". Niektórzy twierdzą na przykład, że jedynym grzechem jest niewiedza, że człowiek który wie co jest prawdziwie dobre, zawsze robi właśnie to co dobre. Mówili tak bodajże Sokrates i Budda. Zostawię jednak ten pogląd w spokoju. Jednak stwierdzę, że "grzech niewiedzy" jest najczęstszym z "grzechów". > link do danych źródłowych?Tylko to: www.nature(*)446/n7138/abs/nature05631.htmlNajlepiej znaleźć artykuł w Nature. Ja jednak nie mam takich możliwości.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Istnieją, lub istniały, społeczeństwa, które nie znały liczb. Określały ja / ty, albo "wiele". Więc to nie jest cechą naturalną naszych umysłów, wymaga szkolenia.> Kiedyś żadne społeczeństwa nie znały liczb. Ale przyszedł taki moment w którym je odkryły, nikt ich nie nauczył.No i? Nie widzę związku. Oczywiście istnieje pewna kreatywność, typowa dla ssaków wyższych, w różnym zakresie. Jednak to proces powolny i bez przekazywania danych drogą naśladownictwa i prezentacji (na przykład) rozwój wiedzy i kultury nie nastąpiłby. Nawet szympansy przekazują wiedzę o stosowaniu narzędzi. > Chodziło mi o to, że nie wpaja się im tych pojęć. Oczywiście uczenie nie jest możliwe bez zrozumienia. Ale zrozumienie bez uczenia, tak.Nie - pojęcie się wpaja. Jeśli nie nazwiesz liczb naturalnymi, dziecko ich tak nie nazwie. Jeśli nie nazwiesz szóstki szóstką, dziecko jej tak nie nazwie. A odróżnienie pięciu obiektów od sześciu również nie jest dziwne, ptaki np. "liczą" w znaczeniu odróżniają liczbę obiektów nawet do kilkudziesięciu sztuk. No, ale dalej zagubiłam związek... > >Jesteś pewien, że dopóki ktoś nie wytłumaczy Ci, że zrobiłeś źle, chociażby mówiąc, że zbity piesek teraz płacze i cierpi, to odczujesz wyrzuty sumienia?> ?? Osąd moralny nie musi być związany z sumieniem.Bo i ja nie wierzę w istnienie czegoś odrębnego nazywanego sumieniem. Odczuwamy dyskomfort spowodowany uświadomionymi konsekwencjami naszych czynów. Jak zwał, tak zwał. Jednak bez wytycznych, co do przewidywania konsekwencji dziecko samo tego nie zrozumie. Nie będzie w stanie przewidywać konsekwencji, dopiero wychowanie w kulturze daje taką możliwość. > >Takie "dzikie dzieci" mają poważne problemy społeczne właśnie z powodu odmiennie rozwiniętych zachowań. Nikt nie wyjaśnił im, że nie wolno bić, bo do tej pory standardem była walka o jedzenie - na przykład.> Takie dzikie dzieci są raczej mało rozumne. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie inteligentne. Chodzi mi raczej o ich środowisko które negatywnie na nie wpływa.Nie - nie wpływa pozytywnie. Nie traktuj naszego środowiska rozwoju jako oczywistego i nie wpływającego. Ono wpływa i to w ogromnym zakresie. Realizacja naszych możliwości wrodzonych zależy od tego wpływu. Dzikie dzieci pozbawione są wpływu kultury ludzkiej. > Popełniają raczej "grzech niewiedzy". Niektórzy twierdzą na przykład, że jedynym grzechem jest niewiedza, że człowiek który wie co jest prawdziwie dobre, zawsze robi właśnie to co dobre. Mówili tak bodajże Sokrates i Budda. Zostawię jednak ten pogląd w spokoju. Jednak stwierdzę, że "grzech niewiedzy" jest najczęstszym z "grzechów".Proszę raczej powstrzymać się od używania słowa "grzech" w rozmowie na tematy naukowe lub para-naukowe. > >link do danych źródłowych?> Tylko to: www.nature(*)446/n7138/abs/nature05631.html> Najlepiej znaleźć artykuł w Nature. Ja jednak nie mam takich możliwości.Spróbuję dogrzebać się w pracy, ale nie wiem czy mamy subskrypcję. Ale z opisu "Reason and emotion come into conflict in making all kinds of judgements. Results of work with brain-damaged patients constitute one line of evidence that the emotional component is not to be dismissed." Wynika z tego, że reakcje wynikają z współpracy dwóch odmiennych aktywności, logicznej (reason) i emocjonalnej (emotion). Tutaj wykazali, że udziału emocji niemożna pominąć, ale nie sugerują, że rozumowa analiza sytuacji nie jest istotna.
|
|
| | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > >>Istnieją, lub istniały, społeczeństwa, które nie znały liczb. Określały ja / ty, albo "wiele". Więc to nie jest cechą naturalną naszych umysłów, wymaga szkolenia.> >Kiedyś żadne społeczeństwa nie znały liczb. Ale przyszedł taki moment w którym je odkryły, nikt ich nie nauczył.> No i?> Nie widzę związku.A związku między czym?  > Oczywiście istnieje pewna kreatywność, typowa dla ssaków wyższych, w różnym zakresie. Jednak to proces powolny i bez przekazywania danych drogą naśladownictwa i prezentacji (na przykład) rozwój wiedzy i kultury nie nastąpiłby. Nawet szympansy przekazują wiedzę o stosowaniu narzędzi.Głównie chodzi o to, że człowiek potrafi rozumieć a nie tylko wiedzieć. Potrafi być refleksyjny i potrafi nie przyjmować wartości obowiązujących w kulturze w jakiej żyje. > >Chodziło mi o to, że nie wpaja się im tych pojęć. Oczywiście uczenie nie jest możliwe bez zrozumienia. Ale zrozumienie bez uczenia, tak.> Nie - pojęcie się wpaja. Jeśli nie nazwiesz liczb naturalnymi, dziecko ich tak nie nazwie. Jeśli nie nazwiesz szóstki szóstką, dziecko jej tak nie nazwie.> A odróżnienie pięciu obiektów od sześciu również nie jest dziwne, ptaki np. "liczą" w znaczeniu odróżniają liczbę obiektów nawet do kilkudziesięciu sztuk.Ok, pojęcia się wpaja. Ale nie ich sens. Ptaki z pewnością nie znają pojęcia liczby naturalnej ale sam sens liczb naturalnych, przynajmniej do kilkudziesięciu. > >>Jesteś pewien, że dopóki ktoś nie wytłumaczy Ci, że zrobiłeś źle, chociażby mówiąc, że zbity piesek teraz płacze i cierpi, to odczujesz wyrzuty sumienia?> >?? Osąd moralny nie musi być związany z sumieniem.> Bo i ja nie wierzę w istnienie czegoś odrębnego nazywanego sumieniem. Odczuwamy dyskomfort spowodowany uświadomionymi konsekwencjami naszych czynów.> Jak zwał, tak zwał.A ja po prostu sumieniem nazywam to dyskomfortowe uczucie. > Jednak bez wytycznych, co do przewidywania konsekwencji dziecko samo tego nie zrozumie. Nie będzie w stanie przewidywać konsekwencji, dopiero wychowanie w kulturze daje taką możliwość.Jak już napisałem może też zrezygnować z wartości obowiązujących w kulturze. Może szympansy będą miały z tym problem, ale ludzie po pewnym wieku nie. Nie bez powodu ludzki gatunek nazywa się Homo sapiens sapiens. > >>Takie "dzikie dzieci" mają poważne problemy społeczne właśnie z powodu odmiennie rozwiniętych zachowań. Nikt nie wyjaśnił im, że nie wolno bić, bo do tej pory standardem była walka o jedzenie - na przykład.> >Takie dzikie dzieci są raczej mało rozumne. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie inteligentne. Chodzi mi raczej o ich środowisko które negatywnie na nie wpływa.> Nie - nie wpływa pozytywnie.> Nie traktuj naszego środowiska rozwoju jako oczywistego i nie wpływającego. Ono wpływa i to w ogromnym zakresie. Realizacja naszych możliwości wrodzonych zależy od tego wpływu. Dzikie dzieci pozbawione są wpływu kultury ludzkiej.Nie twierdzę, że nie wpływa. Ale, że można się zdystansować, mniej lub więcej. Potrzebny tylko wysoki poziom refleksji. > >Popełniają raczej "grzech niewiedzy". Niektórzy twierdzą na przykład, że jedynym grzechem jest niewiedza, że człowiek który wie co jest prawdziwie dobre, zawsze robi właśnie to co dobre. Mówili tak bodajże Sokrates i Budda. Zostawię jednak ten pogląd w spokoju. Jednak stwierdzę, że "grzech niewiedzy" jest najczęstszym z "grzechów".> Proszę raczej powstrzymać się od używania słowa "grzech" w rozmowie na tematy naukowe lub para-naukowe.Tyle ,że ja te rozmowy naukowe, traktuje jako przydatne do kształtowania mojego światopoglądu, mojej filozofii. A to ono/ona jest dla mnie ważna.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >>>Istnieją, lub istniały, społeczeństwa, które nie znały liczb. Określały ja / ty, albo "wiele". Więc to nie jest cechą naturalną naszych umysłów, wymaga szkolenia.> >>Kiedyś żadne społeczeństwa nie znały liczb. Ale przyszedł taki moment w którym je odkryły, nikt ich nie nauczył.> >No i?> >Nie widzę związku.> A związku między czym?Między tezą, że dziecko "ma w sobie" zapisane rozumienie pewnych pojęć, a ich odkryciem w toku rozwoju populacji. Odkryliśmy jako gatunek wiele rzeczy - np. jak wykorzystać zapis 0/1 do przechowywania informacji, albo jak przerobić węgiel na prąd elektryczny, ale to nie oznacza, że w umyśle dziecka ta wiedza jest i czeka na jej ujawnienie, stąd nie widzę związku. > >Oczywiście istnieje pewna kreatywność, typowa dla ssaków wyższych, w różnym zakresie. Jednak to proces powolny i bez przekazywania danych drogą naśladownictwa i prezentacji (na przykład) rozwój wiedzy i kultury nie nastąpiłby. Nawet szympansy przekazują wiedzę o stosowaniu narzędzi.> Głównie chodzi o to, że człowiek potrafi rozumieć a nie tylko wiedzieć. Potrafi być refleksyjny i potrafi nie przyjmować wartości obowiązujących w kulturze w jakiej żyje.Nie jest to cecha jakościowa a ilościowa i ocena rozumowa sytuacji nie jest obca i innym gatunkom. Np. szympansica, która nigdy nie widziała narzędzia typu nożyczki, kiedy zobaczyła je po raz pierwszy szybko odkryła, że może być niebezpieczne i dopilnowała, aby jej dziecko nie bawiło się tym. Co ciekawe - widziałam też, jak szympansy "nie uczone" tego ukradły łazik elektryczny. Fakt faktem, uruchomienie go nie było zbyt trudne i nie ujechały daleko, ale jednak  Nie widzę powodu, dla którego mamy uważać, że pod tym względem jesteśmy unikatowi, chyba, że przyznamy, że naszą wyjątkową cechą jest silniejszy rozwój pewnych umiejętności. > >A odróżnienie pięciu obiektów od sześciu również nie jest dziwne, ptaki np. "liczą" w znaczeniu odróżniają liczbę obiektów nawet do kilkudziesięciu sztuk.> Ok, pojęcia się wpaja. Ale nie ich sens. Ptaki z pewnością nie znają pojęcia liczby naturalnej ale sam sens liczb naturalnych, przynajmniej do kilkudziesięciu.No tak, ptaki rozumieją na czym polega 6, bowiem odróżniają 6 od 5, chociaż pojęcie jest im obce, bowiem nawet mówiące ptaki nie rozumieją znaczenia słów, co jest dość pewne. > >Jak zwał, tak zwał.> A ja po prostu sumieniem nazywam to dyskomfortowe uczucie.Proszę Cię bardzo. Jednak bez wpływu kultury dyskomfortowego uczucia nie będzie. > >Jednak bez wytycznych, co do przewidywania konsekwencji dziecko samo tego nie zrozumie. Nie będzie w stanie przewidywać konsekwencji, dopiero wychowanie w kulturze daje taką możliwość.> Jak już napisałem może też zrezygnować z wartości obowiązujących w kulturze. Może szympansy będą miały z tym problem, ale ludzie po pewnym wieku nie. Nie bez powodu ludzki gatunek nazywa się Homo sapiens sapiens.Oczywiście, może świadomie lub nie rezygnować z pewnych zasad, ale nie oznacza to, że wpływu kultury na jego osobowość nie ma. Szympansy też niekiedy zachowują się "nietypowo", w ocenie osób badających ich behawioryzm. Nie widzę tu również różnicy. > >Nie traktuj naszego środowiska rozwoju jako oczywistego i nie wpływającego. Ono wpływa i to w ogromnym zakresie. Realizacja naszych możliwości wrodzonych zależy od tego wpływu. Dzikie dzieci pozbawione są wpływu kultury ludzkiej.> Nie twierdzę, że nie wpływa. Ale, że można się zdystansować, mniej lub więcej. Potrzebny tylko wysoki poziom refleksji.Ależ oczywiście. Ale wiesz - możesz analizować zasadność pewnych zasad, jedne akceptować, inne odrzucać, ale i tak jesteś dzieckiem swoich czasów i swojego społeczeństwa. W wielu sprawach nie zastanowisz się nawet nad zasadnością zwyczajów. Jak np. chodzenie w spodniach - nie ma co do tego racjonalnego uzasadnienia, jakbyś chciał, to czemu nie mini? > >Proszę raczej powstrzymać się od używania słowa "grzech" w rozmowie na tematy naukowe lub para-naukowe.> Tyle ,że ja te rozmowy naukowe, traktuje jako przydatne do kształtowania mojego światopoglądu, mojej filozofii. A to ono/ona jest dla mnie ważna.No i tym bardziej w filozofii grzech jest co najmniej trywialny. Jeśli budujesz filozofię życiową, to decyzję o tym co dobre, a co złe powinieneś podjąć sam. Powoływanie się na grzech raczej trąci nakazem / zakazem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > Nie widzę powodu, dla którego mamy uważać, że pod tym względem jesteśmy unikatowi, chyba, że przyznamy, że naszą wyjątkową cechą jest silniejszy rozwój pewnych umiejętności. Co decyduje o tym, że jesteśmy ludźmi, gdy rozwój biologii doprowadził do stanu, że coraz trudniej wyznaczyć wyraźną, jakościową odrębność naszego gatunku od innych zwierząt? Czy mamy wolność wyboru, gdy wiemy o genetycznej determinacjach i decyzjach podejmowanych wcześniej niż znajdą się w naszej świadomości? Jaka jest przed nami przyszłość, gdy postęp elektroniki może doprowadzić do konwergencji sztucznej maszyny i naturalnego organizmu biologicznego? Są to ważkie pytania, które stale należy stawiać przed uczonymi, ale trzeba mieć świadomość, że do ostatecznych odpowiedzi jeszcze daleko. Jak każdy żywy organizm jesteśmy produktem ewolucji. Jako zwierzęta jesteśmy zaprogramowani przez geny. Motorem dużej części naszych zachowań są wspólne ze zwierzęcym światem instynkty. Organizm człowieka przetwarza około 14 mln bitów informacji na sekundę, w tym świadomie (czyli w sposób swoisty tylko dla człowieka i jakimś zakresie "wyższych zwierząt") około 18, a więc tylko milionowa część otrzymanych z otoczenia informacji przetwarzana jest świadomie. Oddychanie, trawienie, praca serca i jeszcze wiele czynności dokonywanych jest bez udziału naszej świadomości, a nawet więcej: nieświadomie reagujemy na zagrożenia, podejmujemy decyzje o ucieczce przed kształtem przypominającym niebezpieczne zwierzę np. węża, sposobie walki czy prowadzeniu samochodu. Z instynktów drogą ewolucyjną (jako sprzyjające gatunkowemu rozwojowi) wyłoniły się uczucia etyczne, ale sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury.
Fenomenalne zwierzę - człowiek, uznając się prymarnym gatunkiem, musi postawić sobie zasadnicze pytania: jak dalece jest podporządkowany instynktom wywodzącym się ze zwierzęcego świata, a jaki pozostaje nam margines intelektualnej swobody? Czy takie zachowania jak altruizm, zdolność do poświęceń i odwrotnie agresywność i zdolność do okrucieństw, są lub nie są swoiście ludzkie i czy wynikają tylko z procesów adaptacyjnych? Czy ludzki umysł, uczucia moralne, i co najważniejsze, iluzja lub fakt posiadania wolnej woli są wynikiem boskiego daru czy ewolucyjnego dostosowania? www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze> >>A odróżnienie pięciu obiektów od sześciu również nie jest dziwne, ptaki np. "liczą" w znaczeniu odróżniają liczbę obiektów nawet do kilkudziesięciu sztuk.> >Ok, pojęcia się wpaja. Ale nie ich sens. Ptaki z pewnością nie znają pojęcia liczby naturalnej ale sam sens liczb naturalnych, przynajmniej do kilkudziesięciu.> No tak, ptaki rozumieją na czym polega 6, bowiem odróżniają 6 od 5, chociaż pojęcie jest im obce, bowiem nawet mówiące ptaki nie rozumieją znaczenia słów, co jest dość pewne. Ewolucyjne przystosowanie biegło różnymi drogami i tu warto przytoczyć opisane przez Jacka Kubiaka za książką światowej sławy neuroetologa Irene Pepperberg The Alex Studies ciekawe doświadczenia z papugami. Najlepszego ze swych uczniów - Alexa, profesor Pepperberg nauczyła nie tylko wypowiadać słowa, ale także rozumieć ich znaczenie. "Wspólne dla ludzi i papug okazują się nie tylko mechanizmy pracy mózgu, ale również krtani i języka. (...) Naukowcy sądzą, że papugi - ptaki żyjące w grupach - również na wolności porozumiewają się ze sobą artykułowaną mową. Tyle tylko, że używają własnych 'słów'. A więc mowa wykształciła się w trakcie ewolucji na podobnych zasadach, choć zupełnie niezależnie od siebie, zarówno u papug jak i u ludzi. W obu przypadkach możliwe było to dzięki połączeniu zdolności percepcyjnych mózgu z unikatowymi zdolnościami artykulacji". www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwyPani Aniu, proponuję wiecej spokoju i dystansu, w dyskusji łatwo spolaryzować swoje stanowisko, a później trudno się z tego wycofać. Ogólnie ma Pani dużo racji i czytam Pani wypowiedzi z satysfakcją i przyjemnością, ale czasem - podobnie do mnie - wypowiedzi są zbyt ekstemalne. Przy okazji polecam też inne publikacje na Racjonaliście.pl Andrzeja B. Izdebskiego, dokonuje on syntez, tam gdzie Pani szczególnie zna szczegóły. Takie uzupełnienie w dyskusjach może się przydać. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Między tezą, że dziecko "ma w sobie" zapisane rozumienie pewnych pojęć, a ich odkryciem w toku rozwoju populacji.> Odkryliśmy jako gatunek wiele rzeczy - np. jak wykorzystać zapis 0/1 do przechowywania informacji, albo jak przerobić węgiel na prąd elektryczny, ale to nie oznacza, że w umyśle dziecka ta wiedza jest i czeka na jej ujawnienie, stąd nie widzę związku.Nie wiem w którym miejscu odczytałaś z moich wypowiedzi, że dzieci mają w sobie zapisane rozumienie pewnych pojęć. Ja jedynie twierdzę, że mają potencjał do zrozumienia. A właściwie to sugerował bym tylko możliwość potencjału zrozumienia co jest naprawdę dobre a co jest naprawdę złe. > Nie jest to cecha jakościowa a ilościowa i ocena rozumowa sytuacji nie jest obca i innym gatunkom. Np. szympansica, która nigdy nie widziała narzędzia typu nożyczki, kiedy zobaczyła je po raz pierwszy szybko odkryła, że może być niebezpieczne i dopilnowała, aby jej dziecko nie bawiło się tym. Co ciekawe - widziałam też, jak szympansy "nie uczone" tego ukradły łazik elektryczny. Fakt faktem, uruchomienie go nie było zbyt trudne i nie ujechały daleko, ale jednak  > Nie widzę powodu, dla którego mamy uważać, że pod tym względem jesteśmy unikatowi, chyba, że przyznamy, że naszą wyjątkową cechą jest silniejszy rozwój pewnych umiejętności.Myślę,że ilościowa zmiana IQ jest jednocześnie jakościową. > >>Nie traktuj naszego środowiska rozwoju jako oczywistego i nie wpływającego. Ono wpływa i to w ogromnym zakresie. Realizacja naszych możliwości wrodzonych zależy od tego wpływu. Dzikie dzieci pozbawione są wpływu kultury ludzkiej.> >Nie twierdzę, że nie wpływa. Ale, że można się zdystansować, mniej lub więcej. Potrzebny tylko wysoki poziom refleksji.> Ależ oczywiście.> Ale wiesz - możesz analizować zasadność pewnych zasad, jedne akceptować, inne odrzucać, ale i tak jesteś dzieckiem swoich czasów i swojego społeczeństwa. W wielu sprawach nie zastanowisz się nawet nad zasadnością zwyczajów. Jak np. chodzenie w spodniach - nie ma co do tego racjonalnego uzasadnienia, jakbyś chciał, to czemu nie mini?To raczej moda czyli konwencja. A ja się do tej konwencji dostosowuje(nie przeszkadza mi). Gdyby przyszła moda, na coś co mi się nie podoba, to i tak bym jej nie przyjął.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) |
> >link do danych źródłowych?> Tylko to: www.nature(*)446/n7138/abs/nature05631.html> Najlepiej znaleźć artykuł w Nature. Ja jednak nie mam takich możliwości.Podaję cytat ze streszczenia wydawcy: "Is moral reasoning a predominantly rational process, or does emotion play its part? Tests performed by six patients with lesions in an area of the brain involved in the normal generation of emotions (the ventromedial prefrontal cortex) point to a specific and causal role for the emotions in moral judgements. These patients produced an abnormally 'utilitarian' pattern of judgements on certain types of moral dilemmas, those that we might classify as "gut wrenching", such as having to decide whether to sacrifice one's child in order to save a number of other people. Their judgements were normal on other classes of moral dilemmas. As well as illuminating the normal role of emotions in moral judgement, this work has a bearing on the mechanisms behind the pathological moral behaviour found in people like psychopaths." Wyłączenie czynnika emocjonalnego spowodowało nienormalne wzory odpowiedzi na pewne typy problemów moralnych,jak np. czy poświęcić dziecko aby uratować innych (co normalnie ocenia się jako "wykręcające trzewia"  , a w innych problemach ich odpowiedzi były zbieżne. Tak w skrócie. To, co nazywamy emocjami w dużej mierze oparte jest na instynkcie, wynikającym z ewolucji populacji społecznej. Niechęć do zabicia tkwi w naszych genach, stąd normalne osoby na taki dylemat odpowiedzą, że nie zabiją dziecka, będą je uciszać, kneblować itd. jeśli wyłączy się te emocje, wybiera się "na zimno", a racjonalnym byłoby poświęcenie dziecka dla ratowania 100 osób, które zginą, jeśli nie przestanie płakać.
|
|
| | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Tak. Ale o czym my w ogóle rozmawiamy? "Trochę" nie wiem do czego masz zarzuty?
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Tak. Ale o czym my w ogóle rozmawiamy? "Trochę" nie wiem do czego masz zarzuty? Chyba o szczegółach, nie zgadzam się ze sposobem argumentacji.
|
|
| | | | |  | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > Rozum - zdolność do operowania pojęciami abstrakcyjnymi lub zdolność analitycznego myślenia i wyciągania wniosków z przetworzonych danych.Kto ma rozum? Po co ma rozum? > Wystarczy pokazywać dziecku różne obiekty...ok. a szympansowi? > To samo dzieje się w przypadku rozumienia popełnienia czynu nagannego. Które <rozumienie> objawia się przez tzw. dręczenie sumienia(dręczenie sumienia to emocje).szympans ma wyrzuty sumienia i wolną wolę? > Osąd moralny - wydawanie opinii o charakterze zwracającym uwagę na aspekt moralności.Moralność? Temat bagno. Czyja i kiedy? > "Twoje dziecko zaczyna głośno płakać. Jego płacz zwróci uwagę żołnierzy, którzy zabiją ciebie, twoje dziecko i innych ukrytych w piwnicy. Aby temu zapobiec musisz je cicho udusić. Czy zrobiłbyś to?"[2]I? > Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy.Norma? Czyli? 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > >Rozum - zdolność do operowania pojęciami abstrakcyjnymi lub zdolność analitycznego myślenia i wyciągania wniosków z przetworzonych danych. Kto ma rozum? Po co ma rozum? --------------JAJA SOBIE ROBISZ??? > Kto ma rozum?Marchewka z bananem.  > Po co ma rozum?By operować pojęciami abstrakcyjnymi i wyciągać wnioski z przetworzonych danych. Ale nie po to by mieć zdolność analitycznego myślenia (marchewkom i bananom po prostu ta umiejętność nie jest potrzebna) > >Wystarczy pokazywać dziecku różne obiekty...> ok. a szympansowi?Też > >To samo dzieje się w przypadku rozumienia popełnienia czynu nagannego. Które <rozumienie> objawia się przez tzw. dręczenie sumienia(dręczenie sumienia to emocje).> szympans ma wyrzuty sumienia i wolną wolę?Myślę, że ma wyrzuty. > >Osąd moralny - wydawanie opinii o charakterze zwracającym uwagę na aspekt moralności.> Moralność? Temat bagno. Czyja i kiedy?YYy???? > >Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy.> Norma? Czyli?Średnia??
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | Jak napisała Ania: Cytat: To, że nie wyobrażamy sobie, jak to zrobić dziś, nie oznacza, że jest to niemożliwe.
> Kto ma rozum? Po co ma rozum?-------JAJA SOBIE ROBISZ???Nie. Powoli, bez nerwów. > >Kto ma rozum?> Marchewka z bananem.  ok, czy sparaliżowany człowiek, który leży 30 lat nieruchomo ma rozum? nie ma z nim kontaktu, jest jak=> banan marchewka... > >Po co ma rozum?> By operować pojęciami abstrakcyjnymi i wyciągać wnioski z przetworzonych danych.Ale on nic nie przetwarza. Ma GO więc? > Ale nie po to by mieć zdolność analitycznego myślenia (marchewkom i bananom po prostu ta umiejętność nie jest potrzebna)Leżącemu też, ale z szacunku do wielkości rzeczy niepojętych znów odsyłam do Ani. > >>Wystarczy pokazywać dziecku różne obiekty...> >ok. a szympansowi?> Też> >>To samo dzieje się w przypadku rozumienia popełnienia czynu nagannego. Które <rozumienie> objawia się przez tzw. dręczenie sumienia(dręczenie sumienia to emocje).czyn naganny - czy to oznacza zawsze to samo? to nie są jaja, tylko próba pokazania ze nie wszystko jest jednoznaczne. Mamy różne kultury. > >szympans ma wyrzuty sumienia i wolną wolę?> Myślę, że ma wyrzuty.Myślę - na jakiej podstawie? Myślę to ucieczka, nie odpowiedź. > >>Osąd moralny - wydawanie opinii o charakterze zwracającym uwagę na aspekt moralności.> >Moralność? Temat bagno. Czyja i kiedy?> YYy????Czy mamy jedną moralność? To proste pytanie  > >>Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy.> >Norma? Czyli?> Średnia??średnia? Kara śmierci - jeden sąd: zabić, drugi: ułaskawić. Średnia? 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > ok, czy sparaliżowany człowiek, który leży 30 lat nieruchomo ma rozum?> nie ma z nim kontaktu, jest jak=> banan marchewka...> >>Po co ma rozum?> >By operować pojęciami abstrakcyjnymi i wyciągać wnioski z przetworzonych danych.> Ale on nic nie przetwarza. Ma GO więc?Powiedzmy, że ma ale nie używa. > czyn naganny - czy to oznacza zawsze to samo? to nie są jaja, tylko próba pokazania ze nie wszystko jest jednoznaczne. Mamy różne kultury.Nie dla jednego będzie to jedno, a dla drugiego, drugie... > >>szympans ma wyrzuty sumienia i wolną wolę?> >Myślę, że ma wyrzuty.> Myślę - na jakiej podstawie? Myślę to ucieczka, nie odpowiedź.Choćby na tej, że nie wydaje mi się żeby szympansy zbytnio się różniły od ludzi. > >>>Osąd moralny - wydawanie opinii o charakterze zwracającym uwagę na aspekt moralności.> >>Moralność? Temat bagno. Czyja i kiedy?> >YYy????> Czy mamy jedną moralność? To proste pytanie Może i proste ale nie za bardzo rozumiem. Jeżeli Ci chodzi o to czy uważam, że relatywny system wartości może być dobry, to nie. Jeżeli chodzi o etykę to mowa może być tylko o wartościach absolutnych albo tylko o braku wartości. Wartości należy odkrywać, nie wymyślać. Te wymyślone są g...o warte. > >>>Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy.> >>Norma? Czyli?> >Średnia??> średnia? Kara śmierci - jeden sąd: zabić, drugi: ułaskawić. Średnia?A lekarze ile oskarżonemu dają jeszcze lat życia? Podziel na dwa i masz odpowiedz. Wynik będzie karą w latach odsiadki. I skończ z tymi pytaniami, najlepiej napisz od razu o co Ci chodzi.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) |
> >Czy mamy jedną moralność? To proste pytanie > Może i proste ale nie za bardzo rozumiem.Widzę. > Jeżeli Ci chodzi o to czy uważam, że relatywny system wartości może być dobry, to nie. Jeżeli chodzi o etykę to mowa może być tylko o wartościach absolutnych albo tylko o braku wartości. Wartości należy odkrywać, nie wymyślać. Te wymyślone są g...o warte.Wartości absolutne? A co to jest? Dekalog? Koran? Konstytucja? > >>>>Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy.> >>>Norma? Czyli?> >>Średnia??> >średnia? Kara śmierci - jeden sąd: zabić, drugi: ułaskawić. Średnia?> A lekarze ile oskarżonemu dają jeszcze lat życia? Podziel na dwa i masz odpowiedz. Wynik będzie karą w latach odsiadki.Rozumiem, że to taki żart. Nie oceniam. > I skończ z tymi pytaniami, najlepiej napisz od razu o co Ci chodzi.Gdy kończą się pytania konczy sie życie. A z wiekiem życie pięknieje. Moje. Zachęcam do pytań. Czy są jakieś pewniki w tym co piszesz? Choć czasem "liczy się droga a nie cel(szczyt)".
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Wartości absolutne? A co to jest? >Dekalog? Koran? Konstytucja?
Pytasz się co to są wartości absolutne czy gdzie mogę je znaleźć? A może co jest wartością absolutną?
>>>>>>Osądy badanych w innych sprawach nie odbiegały od normy. >>>>>Norma? Czyli? >>>>Średnia?? >>>średnia? Kara śmierci - jeden sąd: zabić, drugi: ułaskawić. Średnia? >>A lekarze ile oskarżonemu dają jeszcze lat życia? Podziel na dwa i masz odpowiedz. Wynik będzie karą w latach odsiadki. >Rozumiem, że to taki żart. Nie oceniam.
Rozumiem że pytanie to żart.
>Czy są jakieś pewniki w tym co piszesz?
Nie i zachęcam do wyrzucenia se słownika pojęcia "pewnik".
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > >Wartości absolutne? A co to jest?> >Dekalog? Koran? Konstytucja?> Pytasz się co to są wartości absolutne czy gdzie mogę je znaleźć? A może co jest wartością absolutną?A to nie jest to samo? skoro: absolut? > >Czy są jakieś pewniki w tym co piszesz?> Nie i zachęcam do wyrzucenia se słownika pojęcia "pewnik".Rozumiem. A "śmierć"? Przed czy po "pewniku"? Cytat: Czy nie uważasz - powiedziała Falczakowa do Falczaka - że od czasu do czasu wieczorem powinniśmy porozmawiać? - Z kim? - zapytał zaciekawiony Falczak.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >>>Wartości absolutne? A co to jest? >>>Dekalog? Koran? Konstytucja? >>Pytasz się co to są wartości absolutne czy gdzie mogę je znaleźć? A może co jest wartością absolutną? >A to nie jest to samo? skoro: absolut?
A wódka to nie jest to samo? skoro: absolut=wódka to (Dekalog,Koran,Konstytucja)=wódka? >>>Czy są jakieś pewniki w tym co piszesz? >>Nie i zachęcam do wyrzucenia se słownika pojęcia "pewnik". >Rozumiem. A "śmierć"? Przed czy po "pewniku"?
A może w trakcie?
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | >>>>Wartości absolutne? A co to jest? >>>>Dekalog? Koran? Konstytucja? >>>Pytasz się co to są wartości absolutne czy gdzie mogę je znaleźć? A może co jest wartością absolutną? >>A to nie jest to samo? skoro: absolut? >A wódka to nie jest to samo? skoro: absolut=wódka to (Dekalog,Koran,Konstytucja)=wódka? >>>>Czy są jakieś pewniki w tym co piszesz? >>>Nie i zachęcam do wyrzucenia se słownika pojęcia "pewnik". >>Rozumiem. A "śmierć"? Przed czy po "pewniku"? >A może w trakcie?
Bardzo ładna puenta. Dziękuje za poświęcony, drogocenny zapewne, czas.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
 | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (exPanBuk)) (6257 punktów) | > >Irytują mnie spory między deterministami i zwolennikami wolnej woli.> Jest jeszcze coś, co nazywa się Sumienie.A mógłbyś pokazać  ? pls 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
2 na 2 | Scarabaeus (2198 punktów) | Moim zdaniem wolna wola nie istnieje. Tak jak nie istnieje piękno, dobro czy obowiązek.
By móc mówić o wolnej woli konieczna jest samoświadomość. Wolna wola jest wtedy tylko pewnym "stanem" świadomości. Stanem w którym uważamy, że mamy wybór.
|
|
| Jacholek (5699 punktów) | >Irytują mnie spory między deterministami i zwolennikami wolnej woli. Jedni powiadają, że wszystkie >nasze decyzje są tylko konsekwencją wszystkich zdarzeń od wielkiego wybuchu, inni że człowiek jest >zawsze odpowiedzialny za wszystkie swoje czyny. OBawiam sie ze problem nalezy do kategorii nierozstrzygalnych. MOzemy miec subiektywnie odczucie ze wybralismy w sposob zupelnie "wolny" a w samej rzeczy uleglismy determinizmowi czynnikow zewnetrznych i reakcji naszego mozgu. Jesli mechanika kwantowa ma cos do powiedzenia w kewstii funkcjonowania naszych neuronow to niektore nasze reakcje sa z pewnoscia nieprzewidywalne. Do tego dochodzi teoria chaosu klasycznego itd. Na co dzien wazne jest by miec szeroki wachlarz wyboru tzn zyc w swiecie bogatym, zroznicowanym no i "wolnym".
|
|
1 na 1 | Zella (1321 punktów) |
>Może wolna wola to obszerny margines naszych swobodnych wyborów w ramach niezliczonych >ograniczeń owych wyborów?
>p< Zdanie to oddaje sens moich przemyśleń w świetle rodzinnego wydarzenia. Chłopak wychowany przez rodziców ateistów zakochał się z wzajemnością w dziewczynie z religijnej rodziny. Religijną rodziną bywają m.in ci, którzy z tradycji związani są z Kościołem.Nie jestem przekonana czy zawsze jest to świadoma, wolna wola i wyznanie wiary.Ślub dwojga młodych mógł odbyć się tylko i wyłącznie z całą pompą tradycji Kościoła.Młody człowiek postawiony został przed wyborem: albo ślub kościelny, albo żaden! Ślub taki wymuszał na nim przejście przez chrzest, komunię, bierzmowanie! Potulnie,(po okresie bezsilnego buntu!), na wszystko zgodził się, by tylko móc iść przez życie z ukochaną. Wyobrażam sobie jak on potraktował teatralnie te kolejne etapy "stania się katolikiem"! Tak wymusza się w Polsce śluby w kościele , wliczenie młodego człowieka do spisu wiernych. Ba może i nawróconych! Co ma taki teatr z wolną wolą? To bezwzględny przymus. Podobno miały być tzw. śluby konkordatowe. To także teatr, a stosowany jako rodzaj ustępstwa na rzecz Kościoła . Daleko nam jeszcze jako społeczeństwu do wyrażania w ważnych życiowych chwilach wolnej woli!
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Ślub taki wymuszał na nim przejście przez chrzest, komunię, bierzmowanie! Potulnie,(po okresie bezsilnego buntu!), na wszystko zgodził się, by tylko móc iść przez życie z ukochaną. Wyobrażam sobie jak on potraktował teatralnie te kolejne etapy "stania się katolikiem"! > Tak wymusza się w Polsce śluby w kościele , wliczenie młodego człowieka do spisu wiernych. Ba może i nawróconych! Bez sensu. Istnieje od dawna możliwość ślubu kościelnego jednostronnego, czyli osoba wierząca ślubuje w kościele bogu, a niewierząca po prostu ślubuje partnerce / partnerowi. Bez chrztu i innych cyrków. Znam osobiście takie małżeństwo.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|