 |
O Bogu... znów, ale trochę inaczej. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-06-2008 13:48 | darlove (2804 punktów) | O Bogu... znów, ale trochę inaczej.
-1 na 1 | Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy istnieje i zaczeli żyć bogobojnie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| A.G. (1725 punktów) | A ja mam nastepujące pytania: 1) czemu tak bardzo Ci zależy na tym, żeby inni podzielali Twoją wiare? 2) co to znaczy żyć bogobojnie?
|
|
 | | słota (6553 punktów) | >2) co to znaczy żyć bogobojnie? Otóż to.
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | > 1) czemu tak bardzo Ci zależy na tym, żeby inni podzielali Twoją wiare?--- Jeśli jeszcze nie zauważyłaś - jestem ateistą  > 2) co to znaczy żyć bogobojnie?--- To znaczy wypełniać wolę Pana co do joty, bez zbędnych pytań... czyli żadnych pytań.
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
|  | | A.G. (1725 punktów) | > --- Jeśli jeszcze nie zauważyłaś - jestem ateistą  Z twojego pytania nie do końca to wynikało - myślałem, że to kolejny post, który ma przekonać do wiary. > --- To znaczy wypełniać wolę Pana co do joty, bez zbędnych pytań... czyli żadnych pytań.Oki teraz mogę odpowiedzieć na to pytanie. Obawiałem się, że bogobojny = moralny. Aby zyć bogobojnie ktoś musiałby mi udowodnić: 1) że Bóg istnieje - a na to dowodów nie ma i być nie może, co przyznają sami teolodzy. 2) wykazać, w których pismach "natchnionych" zawarta jest wola Boga. Nie zamierzam przestrzagać reskrykcyjnych i zwykle bezsensownych praw skoro Bóg może wcale tego nie wymagać.
|
|
| |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Aby zyć bogobojnie ktoś musiałby mi udowodnić: >1) że Bóg istnieje - a na to dowodów nie ma i być nie może, co przyznają sami teolodzy.
Oprócz św. Tomasza z Akwinu. On ma zdanie odmienne.
|
|
1 na 1 | dstr (1474 punktów) | Musiałby się pofatygować osobiście i dodatkowo przedstawić mi dowód na to, że nie jest tylko wymysłem mojego chorego umysłu, albo np. sztuczką jakiegoś demona, który chce mnie omamić.
O wiele łatwiej jest po prostu zwariować i dać się ponieść fantazji niepełnosprawnego umysłu. Można też dużo ćpać. Chociaż bardzo często wystarcza presja społeczna, nawracanie ludzi po traumie lub zalewanie miłością i troską ludzi w dołku psychicznym. Cóż, dróg do Boga jest wiele...
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | W jaki sposób dowiedzieć się, czy to, co widzisz, jest rzeczywiste, czy może tylko przywidzeniem, halucynacją?
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
|  | | dstr (1474 punktów) | >W jaki sposób dowiedzieć się, czy to, co widzisz, jest rzeczywiste, czy może tylko przywidzeniem, halucynacją?
Nie można być pewnym, ale można mieć ku temu pewne przesłanki. Jeżeli np. jestem jedyną osobą, która widzi coś nadnaturalnego, to mogę mieć wystarczającą pewność, że potrzebna mi jest pomoc psychiatry.
Z drugiej strony - nawet gdybym doznał objawienia, to skąd mógłbym wiedzieć, czy to co mi zostało objawione jest prawdą, czy też jakąś niecną sztuczką nadnaturalnego bytu. Jeżeli bowiem zakładamy istnienie boga i szatana, to objawienie pod postacią bóstwa jest dla szatana bardzo dobrą strategią na pozyskiwanie serc i myśli.
I w tym problem - musiałbym mieć pewność, że doznaję obecności Boga. To znaczy, ktoś lub coś musiało by mi poprzestawiać okablowanie w głowie, wyłączyć krytyczne myślenie i wówczas mógłbym dopiero powiedzieć z całą pewnością, że skontaktowałem się z Bogiem.
|
|
| LEGION. (3161 punktów) | Cytat:Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy istnieje Pojawienie się tego boga, rozmowa z nim, jasny przekonywający dowód, że jest bogiem osobowym a nie człowiekiem wieloosobowościowym(schizofrenia). Cytat:i zaczeli żyć bogobojnie? No f**kin way jak mawiają hamerykanie... Niby dlaczego mielibyśmy żyć bogobojnie? Nie widzę żadnych argumentów za zmianą sposobu życia, zwłaszcza na taki. Nie zamierzam żyć w strachu...
Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
|
|
2 na 2 | Miłosz (376 punktów) |
> Co musiałoby się wydarzyć
Rzeczywiście niektórzy ludzie skłaniają się ku wierze, bo "coś" się wydarzyło w ich życiu, np.: podupadli mocno na zdrowiu i wyzdrowieli, albo mieli inną skopaną sytuację, z której wcale nie musieli wyjść. Weźmy np.: Roberta "Litzę" Friedricha (Acid Drinkers -> Arka Noego), czy Everlasta (House Of Pain) albo... Wiolettę Willas (ten ostatni przykład to raczej psychiatryczny przypadek).
Z tego co widzę również dużo ludzi przesuwa "wajchę" nawet do granic dewocji, będąc od lat w ciężkiej sytuacji, np. z powodu wódki.
Poza tym nie widzę takich wydarzeń, po prostu jeśli nic się nie dzieje, to ludzie wierzą, bo wychowali się w wierzących rodzinach.
Osobiście nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
|
|
1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Co według ciebie oznacza bogobojnie - czy to ma byc chodzenie do kościółka, słuchanie jakiś nawiedzonych szamanów, rzucanie na tacę, budowanie świątyń itd. ???? A poza tym po jakiego ciorta mi bóg??? - w czym mi on może pomóc oprócz tego, że naiwnie będę myślał że jakieś tam bóstwo istnieje i zobowiązany będę do łożenia na jego kapłanów. Czy ten bóg da mi pracę, nakarmi, rozbawi, czy będzie moim towarzyszem do kufla lub do rozmowy? Spójrz na katolików - sami do końca nie wiedzą w co wierzą. Po prostu "ida jak stado owiec" do kościółka i odprawiają tę cała magię. Zapytaj się w pierwszej kolejności tych co w niego wierzą i nie skupiaj się tylko na pytaniu czy delikwent wierzy w istnienie jakiegoś bóstwa bo zawsze otrzymasz odpowiedź że tak. Zapytaj raczej kim jest dla potencjalnego katolika bóg, co on mu daje, jak go spostrzega, jak wygląda jego relacja z bogiem na co dzień, czy stosuje sie do niby jego nauk, czy rozmawia z nim i w ostateczności czy bóg do niego przemawia.
|
|
 | | Beata (Nowak) (459 punktów) | >Co według ciebie oznacza bogobojnie - czy to ma byc chodzenie do kościółka, słuchanie jakiś nawiedzonych szamanów, rzucanie na tacę, budowanie świątyń itd. ???? >A poza tym po jakiego ciorta mi bóg??? - w czym mi on może pomóc oprócz tego, że naiwnie będę myślał że jakieś tam bóstwo istnieje i zobowiązany będę do łożenia na jego kapłanów. Czy ten bóg da mi pracę, nakarmi, rozbawi, czy będzie moim towarzyszem do kufla lub do rozmowy? Spójrz na katolików - sami do końca nie wiedzą w co wierzą. Po prostu "ida jak stado owiec" do kościółka i odprawiają tę cała magię. Zapytaj się w pierwszej kolejności tych co w niego wierzą i nie skupiaj się tylko na pytaniu czy delikwent wierzy w istnienie jakiegoś bóstwa bo zawsze otrzymasz odpowiedź że tak. Zapytaj raczej kim jest dla potencjalnego katolika bóg, co on mu daje, jak go spostrzega, jak wygląda jego relacja z bogiem na co dzień, czy stosuje sie do niby jego nauk, czy rozmawia z nim i w ostateczności czy bóg do niego przemawia. >
Dokładnie i podobnie jest z każdą inną religią czy wierzeniami - tam gdzie jest bóg czy też bóstwo, tam istnieje kult, są świątynie, kapłani, dary, modły do figurek i cała ta niezrozumiała "oprawa".
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | > >> Dokładnie i podobnie jest z każdą inną religią czy wierzeniami - tam gdzie jest bóg czy też bóstwo, tam istnieje kult, są świątynie, kapłani, dary, modły do figurek i cała ta niezrozumiała "oprawa".Tylko korzystać, twoje imię cię do tego uprawnia, że tak powiem z urodzenia
|
|
| |  | | Beata (Nowak) (459 punktów) | > >>>Dokładnie i podobnie jest z każdą inną religią czy wierzeniami - tam gdzie jest bóg czy też bóstwo, tam istnieje kult, są świątynie, kapłani, dary, modły do figurek i cała ta niezrozumiała "oprawa".> Tylko korzystać, twoje imię cię do tego uprawnia, że tak powiem z urodzenia  Taakk  znam wydźwięk tego imienia i jego tłumaczenie na język włoski  może tam by się to sprawdziło??
|
|
1 na 1 | Miłosz (376 punktów) |
Ja bym odwrócił pytanie Autora wątku i usunął tryb przypuszczający. Żaden Racjonalista nie odpowie na nie, tak samo jak żaden Katolik nie odpowie, co musiałoby się wydarzyć, żeby przestał wierzyć. Ich wiara jest wg mnie podobna do waszej nie-wiary. To chyba trochę tak, jakby ktoś pytał Sławomira Mrożka kilka lat temu, co musiałoby się wydarzyć, żeby wyjechał znowu z Polski...
|
|
 | | Miłosz (376 punktów) |
eeee, ale przykład głupi dałem
|
|
|  | | darlove (2804 punktów) | Tą ostatnią wypowiedzią zdobyłeś sobie moją sympatię. Tylko bez podtekstów, proszę.
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
1 na 1 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy istnieje i zaczeli żyć bogobojnie? > Musiałby mi przycinać i przypalać cygara, wtedy musiałbym uwierzyć, ale bogobojnie żyć nie będę nawet w raju, jeżeli czyjaś złośliwość mnie tam doprowadzi. Adam Barycki
|
|
1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy istnieje i zaczeli żyć bogobojnie? Cud. .
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | Jak odróżnić cud od halucynacji, tudzież choroby psychicznej?
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) | >Jak odróżnić cud od halucynacji, tudzież choroby psychicznej?
nie musiałbyś , bo byś wiedział
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy >istnieje i zaczeli żyć bogobojnie? Gdyby nie wydarzyły się te wszystkie bezsensowne wydarzenia- zbrodnie, wojny, itp itd Pozdrawiam
|
|
| keymak (3379 punktów) | Bogowie istnieją tylko w głowach ludzi religijnych, a bogobojnie to żyją tylko ludzie którzy są w śpiączce i nie potrafią nawet wymrugać alfabetem morsa jakiejś herezji ..
Swoją drogą ciekawe, że gdy na forum brakuje fanatyków religijnych, to sami niewierzący pytają o bogów ..
Pozdrawiam.
|
|
| Miau (116 punktów) | Co do istnienia. Nic nie skłoniłoby mnie do wiary. Byłabym raczej gotowa uwierzyć, że coś z głową mam nie tak. Co ciekawe, za młodych lat, kilka razy czułam obecność boga (zawsze w kościele). Staram się o tym zapomnieć  Jestem ateistką. Bogobojna nie stanę się nigdy. To zupełnie wbrew mej naturze. Dziwicie się, że takie tematy są poruszane przez ateistów? Chyba rzadziej o religii mówią sami katolicy. Pozdrawiam
|
|
 | | Liss (2003 punktów) |
> Dziwicie się, że takie tematy są poruszane przez ateistów? Chyba rzadziej o religii mówią sami katolicy.> Pozdrawiam > Tych których znam to chyba nigdy o religi nie gadają, pozdro.
|
|
| Konowal (6291 punktów) | >Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy >istnieje i zaczeli żyć bogobojnie?
no cóż jakbyś chodził do kościoła to byś wiedział "Panie powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja" Amen
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| Stanilewicz (33 punktów) | A gdyby ktoś z was zobaczył ducha,a wszystkie przesłanki mówiły by,ze jesteś jednak zdrowi psychicznie?Cóż może bezpośredni dowód na życie Boga to nie jest,ale zawsze jakaś przesłanka na istnienie życia po życiu i owszem.
|
|
 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >A gdyby ktoś z was zobaczył ducha,a wszystkie przesłanki mówiły by,ze jesteś jednak zdrowi psychicznie?Cóż może bezpośredni dowód na życie Boga to nie jest,ale zawsze jakaś przesłanka na istnienie życia po życiu i owszem.
To może być też istota pozaziemska oparta na energii a nie na węglu. Jest to dużo mniej nieprawdopodobne niż duszki.
Maddy
"Wizards don't believe in gods in the same way that most people don't find it necessary to believe in, say, tables." Terry Pratchett "Reaper Man"
|
|
1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy >istnieje i zaczeli żyć bogobojnie?
Znowu.. owszem. Inaczej? Pytanie które zadałeś pada tu średnio raz na miesiąc.
Bez względu na to kto je zadaje (9 na 10 to "krzewiciele wiary") jest tak samo absurdalne i wywołuje takie same pyskówki przeplatane nawiedzonymi wywodami religiantów.
Ani straszne ani śmieszne. Nudne.
Maddy
"Wizards don't believe in gods in the same way that most people don't find it necessary to believe in, say, tables." Terry Pratchett "Reaper Man"
|
|
1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | >Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy istnieje
Jeśli bóg by mi się ukazał i miałbym 100% pewności, że jest to bóg osobowy oraz, że nie jestem chory psychicznie itp... to wtedy i tak bym nie uwierzył z jednej prostej przyczyny: mając pewność, że bóg istnieje nie mógłbym w niego wierzyć, bo już bym wiedział, że jest... nie musiałbym wierzyć.
>i zaczeli żyć bogobojnie?
Nie ma takiej rzeczy.
Pozdrawiam
|
|
| Kłaczkiewicz (53 punktów) | >Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy >istnieje i zaczeli żyć bogobojnie? mnie by wystarczylo zeby np. poswiecone samochody nie psuly sie i nie mialy w ogole wypadkow. wtedy zaczalbym zyc bogobojnie
Bóg jest dla ludzi z ograniczoną wyobraźnią
|
|
| Beatus (2528 punktów) | Jeśli prowadzisz takie badania, może cię zainteresuje. Zrezygnowałam z ateizmu na rzecz teizmu, mniej więcej wtedy, gdy udało mi się powiedzieć samej sobie - jeśli okaże się, że Bóg jest, nic w moim życiu nie zmienię, jeśli okaże się, że Boga nie ma, nic w moim życiu nie zmienię. Może to zbieg okoliczności, ale mam wrażenie, że był decydującym elementem na szali za i przeciw, który pozwolił mi na dokonanie wyboru.
pozdrawiam
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
>Zrezygnowałam z ateizmu na rzecz teizmu, mniej więcej wtedy, gdy udało mi się powiedzieć samej sobie-
>jeśli okaże się, że Bóg jest, nic w moim życiu nie zmienię,
Czyli doszłaś do wniosku, że Bóg nie powinien niczego oczekiwać od Ciebie...
>jeśli okaże się, że Boga nie ma, nic w moim życiu nie zmienię.
i sama niczego od Boga nie oczekujesz.
Czy tak?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | > Czyli doszłaś do wniosku, że Bóg nie powinien niczego oczekiwać od Ciebie... > i sama niczego od Boga nie oczekujesz. > Czy tak? To trochę nie tak. Jestem bardziej mistykiem niż praktykiem. Nie wiem kim jest Bóg, więc nie bardzo też potrafię postawić mu konkretne wymogi, nie wiem też czego może oczekiwać ode mnie. Wiara jest kwestią ducha. Rodzi się w duchu i w duchu umiera. Dla mnie jest pewnością obecności, prawdą natury istnienia. Nie wiem czy zrozumiesz o co mi chodzi. Nie mam konkretnych oczekiwań, staram się słuchać, obserwować i być uważna. Nie mam pewności Nie czuję potrzeby mierzenia Boga ludzkimi oczekiwaniami i wymaganiami. Jedyne oczekiwanie jakie mogę skonkretyzować, to wolność. Znasz przypowieść o Jakubie? "Jeśli na drodze do wolności staniesz..." Jest tutaj pewna konsekwencja, często ludzie za argument na rzecz nieistnienia Boga podają zło obecne i historyczne. Pytają czemu Bóg temu nie zapobiegł? Dla mnie jest to pytanie, czemu Bóg nas nie zniewolił? Nie wiem czemu, ale spełnił tym moje oczekiwana i jestem gotowa ponieść tego konsekwencje, np. takie, że ktoś mnie zarżenie kiedyś w ciemnej bramie. Uznasz to zapewne za wyświechtane i nic nie znaczące, ale dla mnie Bóg jest wszędzie i przez wszystko wokół przemawia. Wszystko czego trzeba człowiekowi ma już w sobie i może doświadczać poza sobą. Nie, nie oczekuję cudów, że Bóg wskaże mi drogę, przemówi, czy coś w tym stylu. Nie potrzebuję Boga do życia, potrzebuję Go do pełni życia. Pozdrawiam
|
|
| paluch (313 punktów) | Gdyby Bóg istniał to by znaczyło że i szatan istnieje - ja bym wolał pracować dla niego bo jest mniej mściwy od "Boga tego który jest" mogli by wymyślić lepszą nazwe dla boga - np. gromowładny mściciel  (mnie to bawi ale czekam na krytyke)
|
|
1 na 1 | natalka_88gno (817 punktów) | nie ma dla mnie takiej opcji! to jest logiczne, że nie ma boga .Jeśli ktoś drąży co musiałoby stać się żeby...itp.to jest to wskazówką, że potrzebuje kogoś przed kim musi się płaszczyć i żalić... 
natalka_88
|
|
| Hyżorek (462 punktów) | Musiałbym założyć, że sprzeczności istnieją, czyli musiałbym powiedzieć, że nie ma logiki, nie ma rozumu i nie ma mnie. Zatem musiałbym przestać istnieć.
|
|
| Liss (2003 punktów) | >Mam pytanie: Co musiałoby się wydarzyć, podług Was, abyście się przekonali do tego, że Bóg osobowy >istnieje i zaczeli żyć bogobojnie? Bóg musiałby osobiście przekonać mnie że jest Bogiem ale i tak nie modliłbym się do niego itp, itd. - bo niby po co? Albo niby dlaczego mam się do kogoś modlić? Jak mnie stworzył to Jego sprawa.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|