Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przychodzi katolik na Racjonalistę...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
02-04-2011 20:10neurosurgery (2484 punktów)Przychodzi katolik na Racjonalistę...
Ocena 15 na 17
Witam wszystkich serdecznie!

Opowiem Wam kawał:

Przychodzi katolik na Racjonalistę i pyta - czy udowodnicie, że Bóg nie istnieje?
Racjonaliści - Nie da się udowodnić nieistnienia Boga...
Katolik - Ha, głupi Racjonaliści! Ja wierzę i będę zbawiony!

Dowcip słabszy niż kwas węglowy, wiem. Ale zaraz... to nie jest nawet dowcip. To się naprawdę dzieje! Błądzą te biedne duszyczki po sieci i dają upust swojej głupocie na tym portalu. Dlaczego założyłem ten wątek? Czyżby nudziło mi się tak bardzo, żeby zajmować się wymyślaniem bezsensownych dowcipów? Nie! Parafrazując pewną panią spod krzyża - ten post to apel do katolików i społeczeństwa wyznań wszelakich. Jest to moja odpowiedź na zarzuty jakoby na tym portalu nie szanowało się innych poglądów i religii. Pytam się, czego katoliku oczekujesz pisząc, że kreacjonizm jest dla Ciebie bardziej naukowy niż ewolucja? Wołam z całej głębi tego tysiąclecia - dokształć się! Przychodzisz katoliku i nikt Cię nie zna. Opinię o sobie wystawiasz swoimi własnymi wypowiedziami. Gdybyś pisał z sensem, używał wymysłu głupich racjonalistów - argumentów, to nie zaznałbyś krzywdy! Wierz mi katoliku na słowo - myślenie nie boli. Nikt tutaj biernie nie będzie patrzył na Twoje 'fakty' sprzeczne z nauką. Każde zwrócenie uwagi i próba wprowadzenia Ciebie - katoliku na właściwą ścieżkę, odbierana jest jako zniewaga. Śmieją się tu z Ciebie? No cóż, pewnie mówiłeś ten dowcip o Bogu, który kocha dzieci w Afryce i pozwala im umierać z głodu... Pamiętaj - na merytoryczną dyskusję zawsze znajdzie się dla Ciebie czas. Poważnie traktuje się tu tylko poważne sprawy i wypowiedzi. Nie siedzimy tutaj i nie uwielbiamy siebie nawzajem, nie dopuszczając poglądów innych niż nasze. Podkreśliłem słowo " serdecznie" w tytule, abyś wiedział katoliku - na wszystko, co ma choćby pozory sensu, jesteśmy otwarci! Więc witam jeszcze raz serdecznie! Nie bój się być choć trochę racjonalny...


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Amol (692 punktów)

>Racjonaliści - Nie da się udowodnić nieistnienia Boga...

Udowodnić nieistnienie chrześcijańskiego boga? Pestka.... Zwierzęta nie powstały za jednym zamachem, ergo anuluje to biblijną opowiastkę o stworzeniu Ziemi.
Nikt jeszcze nie potwierdził naukowo, że wino pod wpływem kapłana zamienia się w krew i to konkretnej osoby. Bóg nie może być miłosierny, jeżeli stworzył naszą Planetę na której można zaobserwować zjawisko "trzęsienia ziemi", w wyniku którego zginęło ( w przęciągu 100 lat) ponad 2mln ludzi.
02-04-2011 20:57 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Bóg nie może być miłosierny, jeżeli stworzył naszą Planetę na której można zaobserwować zjawisko "trzęsienia ziemi", w wyniku którego zginęło ( w przęciągu 100 lat) ponad 2mln ludzi.
-Dodam jeszcze, że miłosierdzie boga stoi w sprzeczności z jego wszechmocą. Jeżeli nic nie obchodzi go los cierpiących ludzi to będąc wszechmogący musi być "bezduszny" (każdy a nas by coś zrobił), jeśli chciałby pomóc, a nie może to nie jest wszechmogący.

Ludzie tak mało się wysilają, by znaleźć prawdę. Tak łatwo przyjmują poglądy, na które się po prostu natknęli. TUKIDYDES
02-04-2011 23:16 
 Ocena 3 na 3
G.K. (1679 punktów)
flyingtoday.files.wordpress.com/2010/07/epicur.jpg


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
03-04-2011 02:43 
 Ocena-5 na 5
Paweł Lenartowicz (74 punktów)
nie da się udowodnić istnienia boga, ale również nie da się udowodnić że nie istnieje, dowody przez was podane dowodzą jednego- waszej ignorancji i idiotyzmu, co z racjonalizmem w parze chyba nie idzie,

racjonalizm nie zakłada ateizmu, wielu wybitnych racjonalistów, jak i naukowców czyli naturalnych propagatorów metody naukowej nie było ateistami, lecz np. Einstein był teistą, a Blaise Pascal gorliwym katolikiem!

metoda naukowa prowadzi do agnostycyzmu, dalej jest to kwestia wiary w własnych przekonań, często sam ateizm bywa tak samo nie rozumny jak wiara,

sam Voltaire krytykował zarówno ateizm jak i katolicyzm, i sam był osobą wierzącą (w boga, nie w instytucję KK)
03-04-2011 03:18 
 Ocena 9 na 9
Appenzeller (3118 punktów)
>Einstein był teistą, a Blaise Pascal gorliwym katolikiem!
>metoda naukowa prowadzi do agnostycyzmu, dalej jest to kwestia wiary w własnych przekonań, często sam ateizm bywa tak samo nie rozumny jak wiara,
>sam Voltaire krytykował zarówno ateizm jak i katolicyzm, i sam był osobą wierzącą (w boga, nie w instytucję KK)
Znów odgrzewane kotlety o wierzących niewierzących. A Lem się na łożu nawrócił!
Ale istotnie, masz rację, że nieistnienia p. B nie da się udowodnić, co już było tutaj klepane milion razy (po prostu sobie poczytaj). Dla licznych umysłów wystarcza, że pojęcie p. B. i jego otoczenia i czynów, jak je przedstawiają prawie wszystkie religie, jest sprzeczne wewnętrznie, już nie mówiąc o sprzeczności z faktami już przez naukę stwierdzonymi.
Einstein był pobożny w tym samym stopniu co ja, kiedy mówię o kimś "o Boże, jaki on głupi". Za chorobę psychiczną Pascala w starszym wieku nie odpowiadam. A Medawar na przykład powiedział "of course not, I am a scientist" na znane ci pytanie. Zostawiam ci jako zagadkę, kto i komu powiedział "Sire, ta hipoteza nie była mi potrzebna".

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Ocykan (3528 punktów)
>Einstein był pobożny w tym samym stopniu co ja, kiedy mówię o kimś "o Boże, jaki on głupi".

Akurat w kwestii wiary Einstein nie jest dobrym przykładem. Prawdę mówiąc - jest wręcz fatalnym. W Boga (który może jest, a może nie) nie wierzył, ale w statyczny wszechświat (którego nie ma) wierzył i to do tego stopnia, że gdy jego własne równania to wykluczyły, "sfałszował" je dodając do nich tzw. stałą kosmologiczną.
16-04-2011 10:20 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>>Einstein był pobożny w tym samym stopniu co ja, kiedy mówię o kimś "o Boże, jaki on głupi".
>Akurat w kwestii wiary Einstein nie jest dobrym przykładem. Prawdę mówiąc - jest wręcz fatalnym. W Boga (który może jest, a może nie) nie wierzył, ale w statyczny wszechświat (którego nie ma) wierzył i to do tego stopnia, że gdy jego własne równania to wykluczyły, "sfałszował" je dodając do nich tzw. stałą kosmologiczną.
Jednakże chyba to inna "wiara" - taka była po prostu jego intuicja (chyba całkiem niereligijna) w tej sprawie, słuszna czy niesłuszna, to inna kwestia. Na szczęście, uczonym wolno się mylić, to papieże są nieomylni w swoim i swoich baranów (owieczek) mniemaniu. Natomiast myślę, że o fałszowaniu powiedzielibyśmy, gdyby czynił to niejawnie, oszukując uczonych kolegów. Ale on tej stałej chyba bardzo nie ukrywał? I sam się z niej wycofał.
Ale co to ma wszystko do "Bozi"?

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
16-04-2011 11:40 
 Ocena-1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>Jednakże chyba to inna "wiara"

No i co z tego? Czy przez to lepsza lub mniej fałszywa?

>taka była po prostu jego intuicja

Czyli kierował się intuicją, nie rozumem. Tak samo postępują osoby wierzące.

>papieże są nieomylni w swoim i swoich baranów (owieczek) mniemaniu.

Raczej bywają nieomylni (w pewnych określonych i dość rzadkich przypadkach).

>o fałszowaniu powiedzielibyśmy, gdyby czynił to niejawnie, oszukując uczonych kolegów.

Napisałem "sfałszował" (a nie sfałszowałł). A kolegów w pewnym sensie jednak oszukał, twierdząc, że dopiera równania z członem kosmologicznym poprawnie opisują mechanikę Wszechświata.

>on tej stałej chyba bardzo nie ukrywał?

Fałszerze obrazów, pieniędzy, itp. też ich raczej nie ukrywają.

>co to ma wszystko do "Bozi"?

To, że "ikony" ateizmu też kierują się wiarą. A czym wiara ateisty w nieistniejące zjawiska jest lepsza od wiary osoby wierzącej w byty być może nieistniejące?
16-04-2011 12:22 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Raczej bywają nieomylni (w pewnych określonych i dość rzadkich przypadkach).

W jaki sposób można "bywać nieomylnym"?
Ocykan (3528 punktów)
>>Raczej bywają nieomylni (w pewnych określonych i dość rzadkich przypadkach).
>W jaki sposób można "bywać nieomylnym"?

Kiedy wypowiada się w sprawach z zakresu swojej kompetencji. Ja np. jestem nieomylny, kiedy wykonuję działanie matematyczne zwane mnożeniem i ograniczam się do wykonywania go na liczbach całkowitych z zakresu 0-9. Ponieważ jednak w innych działaniach (nie tylko matematycznych) zdarzają mi się pomyłki - nie jestem nieomylny. Tylko bywam...
16-04-2011 14:48 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Kiedy wypowiada się w sprawach z zakresu swojej kompetencji. Ja np. jestem nieomylny, kiedy wykonuję działanie matematyczne zwane mnożeniem i ograniczam się do wykonywania go na liczbach całkowitych z zakresu 0-9. Ponieważ jednak w innych działaniach (nie tylko matematycznych) zdarzają mi się pomyłki - nie jestem nieomylny. Tylko bywam...
>

Czyli jest nieomylny ale nie wtedy kiedy jest omylny. To oczywista oczywistość.

Jeszcze jedno pytanie - kto ustala i skąd wiadomo kiedy jest omylny skoro on podobno jest najwyższym przedstawicielem najwyższego na tym padole?
Ocykan (3528 punktów)
Poczytaj sobie, co to jest dogmat o nieomylności papieża. pl.wikiped(*)nieomylności_papieża

I zwróć uwagę, że nikt nie oczekuje od Ciebie abyś mu się podporządkował. Ten dogmat dotyczy tylko katolików. Ale katolikiem też nikt być nie musi. Lecz jeżeli chce, to mu chyba wolno?
16-04-2011 15:30 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)
>Poczytaj sobie, co to jest dogmat o nieomylności papieża. pl.wikiped(*)nieomylności_papieża

No to jeszcze jedno pytanie - czemuż ten dogmat nie obowiązuje wstecz?

Czyżby dlatego:

Cytat:
Roszczenia do jakiejkolwiek papieskiej nieomylności rozbijają się o liczne błędy popełnione przez papieży, którzy zaprzeczali sobie nawzajem, a nawet stawali po stronie herezji. Marcelin (296-304) popełnił bałwochwalstwo składając ofiarę w świątyni rzymskiej bogini Westy. Papież Liberiusz (352-66) przyjął arianizm odrzucając boskość Chrystusa, papież Zosimus (417-18) stanął po stronie Pelagiusza, papież Honoriusz I (625-38) okazał przychylność monotelitom, za co został pośmiertnie ekskomunikowany, Wigiliusz (537-55) wziął stronę monofizytów. Grzegorz I (590-604) nazwał antychrystem tego, kto przywłaszczyłby sobie tytuł biskupa powszechnego, co uczynił papież Bonifacy III (607-608). Eugeniusz IV (1431-39) zgodził się na przywrócenie Wieczerzy Pańskiej pod postacią wina w Czechach, podczas gdy Pius II (1458) zgromił ten zwyczaj. Papież Hadrian II (867-72) uznawał śluby cywilne, zaś Pius VII (1800-23) potępił je. Sykstus V (1585-90) pochwalił drukowanie i czytanie Pisma Świętego, podczas gdy Pius VII zganił tych, którzy je czytają. Klemens XIV (1767-74) zniósł zakon jezuitów, zaś Pius VII przywrócił go. Eugeniusz IV (1412-31) potępił Joannę D'Arc skazując ją na spalenie jako czarownicę, zaś Pius X (1903-14) beatyfikował ją, a Benedykt XV (1914-22) kanonizował jako świętą. Urban VIII (1623-44) zagroził torturami i śmiercią Galileuszowi, jeśli nie odwoła heliocentryzmu, zaś w 1992 roku Watykan przyznał, że ziemia jednak kręci się wokół słońca. Pius XII (1876-1958) stwierdził, że ludzie wywodzą się od wspólnego przodka Adama, zaś Jan Paweł II poparł teorię ewolucji, według której człowiek biologicznie wywodzi się z niższych form życia.


> Lecz jeżeli chce, to mu chyba wolno?

Osobiście uważam, że każdy ma prawo wierzyć w cokolwiek zechce. Również w powyższe głupoty.
16-04-2011 14:18 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>>Jednakże chyba to inna "wiara"
Mylisz pojęcia wierzenia na podstawie dotychczasowej wiedzy (ekstrapolacji wiedzy) z wiarą we Wróżkę Zębową.
Fragmenty dotyczące Einsteina z litości pominę. Wspomnę tylko, że to, co piszesz, przypomina mi liczne "dowody" na istnienie Boga. Otóż wiara w niesłuszną hipotezę naukową trwa tylko do czasu wykazania, że jest do niczego. Potem już nikt na nią nie spogląda. W przypadku chrześcijaństwa wiadomo, że to bzdury, od 2000 lat. A chrześcijanie naciągają rzeczywistość, aż udaje, że pasuje, zamiast jak Einstein rzucić to. Całe szczęście, że to nie ty wymyśliłeś telefon komórkowy, bo by nie działał - byłby "w pewnym sensie" na wiarę. Twoją wiarę.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Ocykan (3528 punktów)
Bardzo merytoryczne argumenty, baaardzo...
Appenzeller (3118 punktów)
>Bardzo merytoryczne argumenty, baaardzo...
W odróżnieniu od religijnych, merytoryczne. Ćwiczenia z pojęcia "wiary" zalecane.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
03-04-2011 08:32 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Po pierwsze - unikaj bezpośrednich odniesień personalnych.
Po drugie - zdania rozpoczynamy wielką literą (par. 21 regulaminu).


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
03-04-2011 13:40 
 Ocena 5 na 5
kogut59 (3090 punktów)
>nie da się udowodnić istnienia boga, ale również nie da się udowodnić że nie istnieje, dowody przez was podane dowodzą jednego- waszej ignorancji i idiotyzmu, co z racjonalizmem w parze chyba nie idzie,
Text neurosurgery chyba nie przeczytany ?
"Przychodzi katolik na Racjonalistę i pyta - czy udowodnicie, że Bóg nie istnieje?
Racjonaliści - Nie da się udowodnić nieistnienia Boga...
Katolik - Ha, głupi Racjonaliści! Ja wierzę i będę zbawiony!"

Jednak pozostanę nadal chętnie jako Racjonalny Ignorancki-Idiota
03-04-2011 17:26 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
>Racjonaliści - Nie da się udowodnić nieistnienia Boga...
Nie wszystko na świecie wymaga udowadniania. Nie muszę np. udowadniać, iż potrafię latać. Wiadomo, iż Red Bull to umożliwia


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
03-04-2011 15:37 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
>nie da się udowodnić istnienia boga, ale również nie da się udowodnić że nie istnieje, dowody przez was podane dowodzą jednego- waszej ignorancji i idiotyzmu, co z racjonalizmem w parze chyba nie idzie,
Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.

@@@
.
14-04-2011 08:08 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>nie da się udowodnić istnienia boga, ale również nie da się udowodnić że nie istnieje,
-Nieistnienia NICZEGO nie da się udowodnić. Zawsze można majaczyć, że gdzieś tam dalej, w innym wymiarze i jeszcze nie teraz... i na tym żałosnym przekonaniu opiera się wszelka wiara i wszystkie religie.
-Ateista nie wierzy, gdyż nie ma racjonalnych podstaw aby wierzyć. Racjonalnych czyli mierzalnych, sprawdzalnych. Skoro nikt nigdy boga nie spotkał (poza przypadkami klinicznymi), ani nie jest on potrzebny w żadnym znanym procesie, ani zjawisku to znaczy że go nie ma. To Ty udowadniaj, że jest, przytocz jeden racjonalny argument poza tępym oburzeniem...i pocieszaj się ile chcesz.


Ludzie tak mało się wysilają, by znaleźć prawdę. Tak łatwo przyjmują poglądy, na które się po prostu natknęli. TUKIDYDES
14-04-2011 08:36 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
> Zawsze można majaczyć, że gdzieś tam dalej, w innym wymiarze i jeszcze nie teraz...

Można... Ja nadal czasami mam nadzieję, że pewnego dnia za balkonem zaparkuje jakaś zmodyfikowana wersja FC-20 (albo czarny M-31), w środku będzie Darth Vader z bukietem czegoś egzotycznego w łapie... a potem będziemy żyli długo i szczęśliwie. *wzdych* Pierwszy raz mi się ten pomysł włączył, kiedy miałam 40 stopni gorączki, ale był tak ładny, że go nie odrzucam. Prawda, od powstania epizodów I (bo Maul) do III (bo "mój" Vader jest stanowczym mężczyzną typu alfa, a nie tym... Christensenem... ) pomysł stracił na uroku, ale wciąż... czasem...

Różnica polega na tym, że ja nikomu sądem nie grożę, jak ryczy ze śmiechu i tarza się po podłodze, kiedy o tym mówię


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
darlove (2804 punktów)
Katoholizm to jest choroba umysłu. Ciężko kogoś takiego wyleczyć przez sieć. Tutaj trzeba specjalistów od głowy, a i oni są często bezradni.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nie dopuszczając poglądów innych niż nasze
Ja nie dopuszczam poglądów innych niż moje.
Chyba, że ktoś mnie argumentami przekona.

Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
Rafaela (2059 punktów)
>Przychodzi katolik na Racjonalistę i pyta - czy udowodnicie, że Bóg nie istnieje?

W odpowiedzi racjonalista zada pytaniem katolikowi - a udowodnisz, że bóg istnieje?

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Czesław Szymoniak (3272 punktów)
>Witam wszystkich serdecznie!
>Opowiem Wam kawał:
>Przychodzi katolik na Racjonalistę i pyta - czy udowodnicie, że Bóg nie istnieje?

Nie wiem czy Ewolucjonista i neurosurgery to ta sama osoba wiec odpowiem tylko:
Przychodzi racjonalista na forum Frondy i dostaje bana.
neurosurgery (2484 punktów)
>Nie wiem czy Ewolucjonista i neurosurgery to ta sama osoba

Nie, to nie ta sama osoba.
Paweł Kowalski (40 punktów)
>Przychodzi racjonalista na forum Frondy i dostaje bana.
nie jestem tutaj długo... czytywałem i czytuję czasem Frondę i Rebelyę i mam takie odczucia, że czasem poziom agresji jest tutaj równy - kierunek ten sam, tylko zwrot przeciwny
Kowalska (14008 punktów)
>Pamiętaj - na merytoryczną dyskusję zawsze znajdzie się dla Ciebie czas.

   Na miejscu katolika kazałabym Ci się pocałować. Czyli bez łaski.

>Poważnie traktuje się tu tylko poważne sprawy i wypowiedzi.

   Co Ty nie powiesz?

>Nie siedzimy tutaj i nie uwielbiamy siebie nawzajem, nie dopuszczając poglądów innych niż nasze.

   No teraz to już się na głos śmieję. Weź neurosurgery i nie szalej

>Podkreśliłem słowo " serdecznie" w tytule, abyś wiedział katoliku - na wszystko, co ma choćby pozory sensu, jesteśmy otwarci! Więc witam jeszcze raz serdecznie! Nie bój się być choć trochę racjonalny...

   A teraz zleciałam z krzesła


"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
04-04-2011 04:08 
 Ocena 1 na 1
neurosurgery (2484 punktów)
>    No teraz to już się na głos śmieję. Weź neurosurgery i nie szalej

To 3/4 żartem, 1/4 serio. Aż taki szalony to ja nie jestem.
Głąbiński (3538 punktów)
>... Jest to moja odpowiedź na zarzuty jakoby na tym portalu nie szanowało się innych
poglądów i religii.
Gdy widzisz błąd logiczny w jakimś postcie, powinieneś wykazać go w ramach dyskusji zamkniętej w tym samym wątku. Gdy - jak uczyniłeś - zakładasz nowy temat, w ogóle nie wiadomo, o co ci chodzi? Czy rzeczywiście ktoś taki zarzut wysunął, czy wymyśliłeś go sobie dla efektu?

Stach M. G.
04-04-2011 04:17 
 Ocena 4 na 4
neurosurgery (2484 punktów)
>Gdy widzisz błąd logiczny w jakimś postcie, powinieneś wykazać go w ramach dyskusji zamkniętej w tym samym wątku.

Staram się.

>Czy rzeczywiście ktoś taki zarzut wysunął, czy wymyśliłeś go sobie dla efektu?

Ot, choćby mój sąsiad ostatnio. Dla efektu? No tak, zawsze miałem nadzieję, że jak napiszę taki wątek to zawładnę ludem i stworzę nowy Kościół.
Głąbiński (3538 punktów)
>>Czy rzeczywiście ktoś taki zarzut wysunął, czy wymyśliłeś go sobie dla efektu?
>Ot, choćby mój sąsiad ostatnio.
Jaki sąsiad? Mógłbyś jakoś dokładniej objaśnić, o który post chodzi?


Stach M. G.
neurosurgery (2484 punktów)
>Jaki sąsiad? Mógłbyś jakoś dokładniej objaśnić, o który post chodzi?

Ten z góry, spod siódemki na 3 piętrze. To był metaforyczny sąsiad - wiesz, taki, który nie istnieje naprawdę.
Lucabrazzi (37 punktów)
Szanowni Państwo,

Zdecydowanie najczęściej pojawia się kwestia istnienia/nieistnienia Boga jako główna oś sporu pomiędzy wierzącymi a niewierzącymi. Ja myślę inaczej i ten pogląd chcę tu zaprezentować:

Czy Bóg istnieje czy nie ... nie ma dla mnie znaczenia ponieważ w świadomy sposób odrzucam Boga. Nawet jeśli rzeczywiście Bóg istnieje to co z tego ? Nie zamierzam mu służyć, modlić się, bać się Go czy kochać. Nie jest mi do niczego potrzebny, nie interesuje mnie i nawet jeśli jedynym jego zajęciem będzie ingerowanie w moje życie - i tak nigdy nie uznam jakiejkolwiek jego władzy nade mną i moim życiem. Jestem wolnym człowiekiem i sam decyduję o sobie i swojej moralności

Dlatego uważam, że wszelkie dyskusje "istnieje/nie istnieje" są pozbawione sensu. Ja mówię:
a nawet jeśli istnieje to co z tego ?
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
>Szanowni Państwo,
>Zdecydowanie najczęściej pojawia się kwestia istnienia/nieistnienia Boga jako główna oś sporu pomiędzy wierzącymi a niewierzącymi. Ja myślę inaczej i ten pogląd chcę tu zaprezentować:
>Czy Bóg istnieje czy nie ... nie ma dla mnie znaczenia ponieważ w świadomy sposób odrzucam Boga. Nawet jeśli rzeczywiście Bóg istnieje to co z tego ? Nie zamierzam mu służyć, modlić się, bać się Go czy kochać. Nie jest mi do niczego potrzebny, nie interesuje mnie i nawet jeśli jedynym jego zajęciem będzie ingerowanie w moje życie - i tak nigdy nie uznam jakiejkolwiek jego władzy nade mną i moim życiem. Jestem wolnym człowiekiem i sam decyduję o sobie i swojej moralności

...powiedziało Dziecko i "wsunęło palec do prądu" (drucik, śrubokręt, etc). A "Mama"na to: najlepszą metodą nauki dla ciebie Synku będzie metoda - "żebyś zrozumiał swoje błędy, trzeba najpierw je zrobić".

>Dlatego uważam, że wszelkie dyskusje "istnieje/nie istnieje" są pozbawione sensu. Ja mówię:
>a nawet jeśli istnieje to co z tego ?
>
13-04-2011 21:47 
 Ocena 2 na 2
Lucabrazzi (37 punktów)
. Jestem wolnym człowiekiem i sam decyduję o sobie i swojej moralności
>...powiedziało Dziecko i "wsunęło palec do prądu" (drucik, śrubokręt, etc). A "Mama"na to: najlepszą metodą nauki dla ciebie Synku będzie metoda - "żebyś zrozumiał swoje błędy, trzeba najpierw je zrobić".

Psychologia takie reakcje tłumaczy jako wyparcie, mechanizm obronny, ew. sztywność przekonań jako konsekwencja dysonansu postdecyzyjnego
Cóż, ściana jest zawsze odporna na wszelkie argumenty. Ściana wie swoje bo wie lepiej. Ściana jest niczym prezes - nie myśli, ona po prostu wie, że jedna jest tylko racja, święta racja ...
13-04-2011 22:20 
 Ocena-1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
>. Jestem wolnym człowiekiem i sam decyduję o sobie i swojej moralności

Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
Immanuel Kant

Do czego prowadzi "imterpretacja" tego "mądrego" "wyznania wiary" najlepiej dowiódł Adi H.
14-04-2011 07:57 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
"Argumentum ad Hitlerum" oznacza koniec dyskusji. Przegrałeś ją.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
"Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma."
14-04-2011 10:09 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
... a potem przyszła Elka i powiedziała: Grzesiu, bądź łaskaw wycinać cytowanie, które nie jest potrzebne, bo robisz bałagan w wątku. Ludzie są w stanie powiązać posty. A do tego to głupio wygląda.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Witam Cię Elu. Bardzo Mi przyjemnie.
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
>... a potem przyszła Elka i powiedziała: Grzesiu,
Tak sobie wędruję i wędruję po Forum, aż dotarłem do działu Zaproszenia.. - A jakby...i co tam zobaczyłem? Elżbietkę. Czy chciałabyś ze mną porozmawiać na ten temat? Myślę, że Twój profil nie bardzo pasuje do Twojego entuzjazmu.
15-04-2011 13:45 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Tak sobie wędruję i wędruję po Forum, aż dotarłem do działu Zaproszenia.. - A jakby...i co tam zobaczyłem? Elżbietkę. Czy chciałabyś ze mną porozmawiać na ten temat? Myślę, że Twój profil nie bardzo pasuje do Twojego entuzjazmu.

Entuzjazm wykazuję zwykle w racjonalnym towarzystwie i głównie w wydaniu


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-04-2011 14:45 
 Ocena-1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Widać, że nie pojęłaś (nie pierwszy raz na tym forum) o co mi chodziło. Więc by to "nieporozumienie" sprecyzować dodam: Kto pierwszy szedł przed siebie?
Kto pierwszy cel wyznaczył ?
Kto pierwszy z nas rozpoznał ?
Kto wrogów ? Kto przyjaciół
Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic?
A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyślił granic ?
Kto pierwszy w noc bezsenną wymyślił wielką armię ?
Kto został bohaterem ? Kto żył i umarł marnie?
Kto pierwszy został panem ? Kto pierwszy został sługą ?
Kto musiał wstawać wcześnie , a kto mógł spać za długo ?
Zapatrzeni w tańcu, zapatrzeni w siebie
Zapatrzeni w słońcu, zapatrzeni w niebie
Wciąż niepewni siebie, siebie niewiadomi
Pytać wciąż będziemy, pytać po kryjomu.... M. Grechuta
I w tym sensie to moje zagajenie. Domyślam się teraz o co ci chodziło. A tak na marginesie: to bardzo cię smutno widzę w tylko racjonalnym towarzystwie. No bo co cię czeka: albo "diogenesizm" - cynizm, lub "arystypizm" - hedonizm. Życzę wesołej rozmowy. Na koniec dodam, iż w istocie jesteś jeszcze nie ujarzmiona.
15-04-2011 15:47 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kto pierwszy szedł przed siebie?
>Kto pierwszy cel wyznaczył ?
>Kto pierwszy w nas rozpoznał ?
>Kto wrogów ? Kto przyjaciół
>Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic?
>A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyślił granic ?
>Kto pierwszy w noc bezsenną wymyślił wielką armię ?
>Kto został bohaterem ? Kto żył i umarł marnie?
>Kto pierwszy został panem ? Kto pierwszy został sługą ?
>Kto musiał wstawać wcześnie , a kto mógł spać za długo ?

Masz Ty problemy, chłopie...

Na zakończenie burzliwych obrad niektórych soborów - w szczególności pierwszego efeskiego - obserwatorzy potrzebowali specjalnych plansz, by nadążyć za tym, kto dokładnie kogo ekskomunikował lub usunął z urzędu. (Philip Jenkins)
15-04-2011 17:30 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)
>Kto pierwszy szedł przed siebie?
>Kto pierwszy cel wyznaczył ?
>Kto pierwszy z nas rozpoznał ?
>Kto wrogów ? Kto przyjaciół
>Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic?
>A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyślił granic ?
>Kto pierwszy w noc bezsenną wymyślił wielką armię ?
>Kto został bohaterem ? Kto żył i umarł marnie?
>Kto pierwszy został panem ? Kto pierwszy został sługą ?
>Kto musiał wstawać wcześnie , a kto mógł spać za długo ?
>Zapatrzeni w tańcu, zapatrzeni w siebie
>Zapatrzeni w słońcu, zapatrzeni w niebie
>Wciąż niepewni siebie, siebie niewiadomi
>Pytać wciąż będziemy, pytać po kryjomu.... M. Grechuta

Autorem tych słów nie jest Marek Grechuta a Leszek Aleksander Moczulski.
15-04-2011 17:40 
 Ocena-2 na 2
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Brawo za przeNICliwość.
15-04-2011 21:10 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Widać, że nie pojęłaś (nie pierwszy raz na tym forum) o co mi chodziło.

A to się często zdarza, jak się tak sobie a muzom międli. Szczególnie wśród ludzi lubiących konkret.

>I w tym sensie to moje zagajenie. Domyślam się teraz o co ci chodziło. A tak na marginesie: to bardzo cię smutno widzę w tylko racjonalnym towarzystwie. No bo co cię czeka: albo "diogenesizm" - cynizm, lub "arystypizm" - hedonizm. Życzę wesołej rozmowy. Na koniec dodam, iż w istocie jesteś jeszcze nie ujarzmiona.

Cynizm to jedna z moich ulubionych postaw życiowych, hedonizm w zdrowych dawkach uwielbiam, Elżbietką przestałam być dobre dwie dekady temu, a odzywki o ujarzmianiu daruj sobie już teraz, hm?

Przy okazji: "nieujarzmiona" pisze się razem, jak w przypadku każdego innego przymiotnika w stopniu równym.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-04-2011 22:09 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Sorry. Masz rację, musiałem chyba słuchać Radia Erewań.
13-04-2011 13:25 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)

.
>Czy Bóg istnieje czy nie ... nie ma dla mnie znaczenia ponieważ w świadomy sposób odrzucam Boga.
Świadome odrzucenie wymaga jakiejś refleksji intelektualnej, a więc zastanowienia się nad kwestią istnienia/nieistnienia. Abym mógł się zastanowić warto poznać argumenty innych. Na poznaniu tych argumentów spędziłem wiele lat i teraz dzielę się swoimi refleksjami z innymi, którzy chcą je poznać. Nasze forum służy właśnie do wymiany myśli oraz samoszkolenia umiejętności wyartykułowania własnych poglądów.

>Dlatego uważam, że wszelkie dyskusje "istnieje/nie istnieje" są pozbawione sensu. Ja mówię: a nawet jeśli istnieje to co z tego?
Czy jak Pan mówi, to my mamy paść na kolana?
Gdy Pan uważa, że te dyskusje pozbawione są sensu, to my to uznajemy i nie zmuszamy Pana do brania w naszych dyskusjach udziału.

JA MÓWIE!
Jeżeli nawet Bóg nie istnieje, to co z tego?
My i tak mamy problemy z tymi, którzy w Niego wierzą i tą wiarę próbują nam narzucić.

@@@
.
13-04-2011 22:05 
 Ocena 2 na 2
Lucabrazzi (37 punktów)

>>Czy Bóg istnieje czy nie ... nie ma dla mnie znaczenia ponieważ w świadomy sposób odrzucam Boga.
>Świadome odrzucenie wymaga jakiejś refleksji intelektualnej, a więc zastanowienia się nad kwestią istnienia/nieistnienia. Abym mógł się zastanowić warto poznać argumenty innych. Na poznaniu tych argumentów spędziłem wiele lat i teraz dzielę się swoimi refleksjami z innymi, którzy chcą je poznać. Nasze forum służy właśnie do wymiany myśli oraz samoszkolenia umiejętności wyartykułowania własnych poglądów.

Zatem dobrze trafiłem. Ja po rozważeniu argumentów za i przeciw oraz po wieloletniej refleksji nad duchową sferą ludzkiego życia, doszedłem do wniosku, że nie ma dla mnie znaczenia czy Bóg istnieje czy nie - żaden wynik nie stanowi dla mnie absolutnie najmniejszej różnicy. I gdyby nie bezpardonowa ofensywa ciemnogrodu w naszym pięknym kraju, pozostałbym człowiekiem religijnie obojętnym, w skrytości swego sumienia. Niestety nie jest mi dane zaznać spokoju sumienia mego z uwagi na nachalną, planową i totalną ewangelizację. Czuję potrzebę stawienia jej oporu, uważam że jestem to winien sobie i swoim potomkom.

>>Dlatego uważam, że wszelkie dyskusje "istnieje/nie istnieje" są pozbawione sensu. Ja mówię: a nawet jeśli istnieje to co z tego?
>Czy jak Pan mówi, to my mamy paść na kolana?
>Gdy Pan uważa, że te dyskusje pozbawione są sensu, to my to uznajemy i nie zmuszamy Pana do brania w naszych dyskusjach udziału.
>JA MÓWIE!
>Jeżeli nawet Bóg nie istnieje, to co z tego?
>My i tak mamy problemy z tymi, którzy w Niego wierzą i tą wiarę próbują nam narzucić.

Najwyraźniej źłe zostałem zrozumiany, nie było moim celem poddawać pod wątpliwość potrzebę dyskusji, wprost przeciwnie sam czuję taką potrzebę. Chciałem tylko podkreślić, że nawet jeśli Bóg rzeczywiście istnieje, to jeszcze nie znaczy że człowiek musi go uznać za swego Pana. Ja nie uznaję i dlatego dla mnie nie ma wtedy znaczenia czy on jest czy go nie ma bo ja i tak go nie uznaję. W ten sposób chcę zwrócić uwagę na to, że nawet jakiekolwiek ewentualne dowody na kreacjonizm i istnienie Boga, nie muszą wcale deprecjonować ateizmu jako postawy.
Bo nawet jeśli ten Bóg istnieje to i tak mam prawo w niego nie wierzyć lub nawet wierzyć a mimo to wyprzeć się go

Jako osoba niepozbawiona duchowych refleksji, dziś mam świadomość, że najbliżej mi z moimi przekonaniami do buddystów, jednak czuję się na tyle indywidualistą, że nie mam potrzeby przynależenia do żądnej wspólnoty religijnej. Mam jednak potrzebę przynależenia do grupy ludzi o zbliżonych poglądach, stąd moje poszukiwania i stąd zawitałem na tym forum
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
>Zatem dobrze trafiłem.
Cała Pańska wypowiedź w tym poście świadczy o tym, że bardzo dobrze Pan trafił.
Tylko poprzedni post był - jak dla mnie - trochę mało zrozumiałym.

>Mam jednak potrzebę przynależenia do grupy ludzi o zbliżonych poglądach, stąd moje poszukiwania i stąd zawitałem na tym forum
Serdecznie Pana witam!
Sądzę, że znajdzie Pan wśród nas partnerów do rozmów.

Pozdrawiam.

@@@
.
14-04-2011 07:22 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>JA MÓWIE!

   To teraz ja przemówię.

>Jeżeli nawet Bóg nie istnieje, to co z tego?

   To, że nam 99% ludzkości oszaleje, straci chęci i w ogóle zrezygnuje.

>My i tak mamy problemy z tymi, którzy w Niego wierzą i tą wiarę próbują nam narzucić.

   Tą, tę... Ja już zgłupiałam. Jak to się poprawnie pisze? Przecież Kolega Bogusławski nie może się mylić.....


"Po śniadaniu przejazd przez Szwajcarię do La Salette - miejsce objawień Matki Bożej Płaczącej".
13-04-2011 22:10 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego uważam, że wszelkie dyskusje "istnieje/nie istnieje" są pozbawione sensu. Ja mówię:
>a nawet jeśli istnieje to co z tego ?

Silniejszy byłby, qurwa... Z definicji. Bo w "definicjach" Boga o nic więcej nie chodzi...

Na zakończenie burzliwych obrad niektórych soborów - w szczególności pierwszego efeskiego - obserwatorzy potrzebowali specjalnych plansz, by nadążyć za tym, kto dokładnie kogo ekskomunikował lub usunął z urzędu. (Philip Jenkins)
Hodża (11172 punktów)
>a nawet jeśli istnieje to co z tego ?

Ano to, że powinieneś rozdać wszystko, co masz, ubogim i pójść za Nim.
Proste? Proste.
setarkos (10757 punktów)
>.. rozdać wszystko, co masz, ubogim
Nie wystarczy rozdać byle jak - należy rozdać sługom bożym, bo o nich wiadomo, że na zbożne cele a nie na konsumpcję pożytki przeznaczą.
Hodża (11172 punktów)
>>.. rozdać wszystko, co masz, ubogim
>Nie wystarczy rozdać byle jak - należy rozdać sługom bożym, bo o nich wiadomo, że na zbożne cele a nie na konsumpcję pożytki przeznaczą.

Niestety, ja nie wykazuję się nawet taką zdolnością do ofiarności. Mogę co najwyżej przeprowadzić staruszkę na pasach albo uratować pijanego leżącego na asfalcie (w zeszłym roku takowego ściągnąłem z trasy uczęszczanej przez tiry. Wyglądał jak kupa mokrych liści, więc sądzę, że uratowałem mu życie )
stopmanipulacji (20 punktów)
Odrzucając Boga wybierasz brak Boga, co nazywamy piekłem. Problem może istnieć, jeśli okaże się, że zostałeś stworzony i wezwany do życia z nim.
18-04-2011 23:43 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Cosik ewangelizatorami obrodziło ostatnio...


Lubię Smoleńsk .
19-04-2011 10:58 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)
>Cosik ewangelizatorami obrodziło ostatnio...

Wiosna, wszystko się odradza...
19-04-2011 11:24 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Cosik ewangelizatorami obrodziło ostatnio...
>Wiosna, wszystko się odradza...

To Prawda .

Lubię Smoleńsk .
Andrzej B (9 punktów)
Witam serdecznie!

Jestem tutaj nowy. Neurosurgery: chciałbym się odnieść do Twojego posta. Kilka punktów. Po pierwsze dowcip. Przedstawiasz "katolika" jako kogoś ograniczonego, kogoś o wąskich horyzontach. Otóż nie uważam żeby katolicyzm ograniczał człowieka. Wręcz przeciwnie. Kościół i jego nauka, przesłanie nie odbierają człowiekowi szansy na rozwój. Mówiąc ogólnie: nauka Chrystusa( nie jestem pewny czy nauki kościoła są zawsze z nią zgodne, trudno mi to stwierdzić ) to najmądrzejsze słowa jakie dotąd czytałem. Ewangelia ma niesamowicie optymistyczne przesłanie. Bóg nie jest istotą, która ogranicza, stawia zakazy - po prostu wskazuje drogę i daje wolny wybór. Po drugie pani z pod krzyża: takie osoby są przykładem tego do czego może doprowadzić złe pojmowanie drogowskazów Chrystusa. Pojawia się wówczas dewocja, paranoja, zainteresowanie teoriami spiskowymi i widzenie dosłownie wszystkiego w jednoznacznie czarnych lub jednoznacznie białych barwach. Nie mogę się jednak zgodzić, że wiara zawsze prowadzi do takich schorzeń. Wiara pojmowana w zdrowy i nie radykalny sposób prowadzi do wspaniałego rozwoju duchowego człowieka. Nauka jest oczywiście ciekawa, ale nie daje odpowiedzi na fundamentalne pytania. Nie uważam racjonalistów za głupich - rozumiem choć nie akceptuje tego typu poglądów. Wątpliwości są rzeczą naturalną w życiu człowieka. Odpowiedzi na nurtujące pytania można szukać albo w nauce, albo w religii. Nie rozumiem tylko jednego - dlatego proszę o odpowiedź, bo chciałbym poznać Twój/wasze poglądy w tej kwestii: w jaki sposób nauka odpowiada na najważniejsze pytania? ( przede wszystkim: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia człowieka? ). Wydaje mi się, że kłótnie między nami ( teistami i ateistami ) wynikają z wzajemnego nie zrozumienia. Chrystus jest najbardziej tolerancyjnym człowiekiem jaki kiedykolwiek żył na świecie! Kocha morderców, oszustów, ale także gejów i ginekologów. Krytykuje po prostu pewne zachowania, ale absolutnie nikogo nie skreśla. Co do kwestii stworzenia świata: oczywiście teoria ewolucji jest "bardziej naukowa" od teorii kreacjonizmu: fakt niezaprzeczalny. Tylko dla nas, ludzi wierzących, stwierdzenie, że to Bóg stworzył świat jest bardziej sensowne - inaczej na to patrzymy, nie wyjaśniamy naukowo. Dzieci cierpiące i głodujące w Afryce? Mój post jest już bardzo długi, więc na razie zakończę, ale chętnie porozmawiam też o tej sprawie i spróbuje przedstawić spojrzenie katolika na tę kwestię Zachęciłeś mnie do tej wypowiedzi stwierdzając, że jesteś otwarty na każdą merytoryczną dyskusję. Świetnie! Też jestem na nią otwarty i właśnie ją rozpoczynam. Na koniec: uważam, że katolicy boją się racjonalistów z trzech powodów: 1) nie są do końca przekonani co do swojej wiary i boją się, że ktoś ich przekona do zmiany poglądów 2) być może nie odpowiedzieli sobie jeszcze na kluczowe filozoficzne pytania i nie mają argumentów w dyskusji z ateistami 3) po prostu się boją, że ich przegadacie Dziękuje za sprowokowanie mnie do dyskusji i czekam na odpowiedzi

>Witam wszystkich serdecznie!
>Opowiem Wam kawał:
>Przychodzi katolik na Racjonalistę i pyta - czy udowodnicie, że Bóg nie istnieje?
>Racjonaliści - Nie da się udowodnić nieistnienia Boga...
>Katolik - Ha, głupi Racjonaliści! Ja wierzę i będę zbawiony!
>Dowcip słabszy niż kwas węglowy, wiem. Ale zaraz... to nie jest nawet dowcip. To się naprawdę
>dzieje! Błądzą te biedne duszyczki po sieci i dają upust swojej głupocie na tym portalu. Dlaczego
>założyłem ten wątek? Czyżby nudziło mi się tak bardzo, żeby zajmować się wymyślaniem bezsensownych
>dowcipów? Nie! Parafrazując pewną panią spod krzyża - ten post to apel do katolików i społeczeństwa
>wyznań wszelakich. Jest to moja odpowiedź na zarzuty jakoby na tym portalu nie szanowało się innych
>poglądów i religii. Pytam się, czego katoliku oczekujesz pisząc, że kreacjonizm jest dla Ciebie
>bardziej naukowy niż ewolucja? Wołam z całej głębi tego tysiąclecia - dokształć się! Przychodzisz
>katoliku i nikt Cię nie zna. Opinię o sobie wystawiasz swoimi własnymi wypowiedziami. Gdybyś pisał z
>sensem, używał wymysłu głupich racjonalistów - argumentów, to nie zaznałbyś krzywdy! Wierz mi
>katoliku na słowo - myślenie nie boli. Nikt tutaj biernie nie będzie patrzył na Twoje 'fakty'
>sprzeczne z nauką. Każde zwrócenie uwagi i próba wprowadzenia Ciebie - katoliku na właściwą ścieżkę,
>odbierana jest jako zniewaga. Śmieją się tu z Ciebie? No cóż, pewnie mówiłeś ten dowcip o Bogu,
>który kocha dzieci w Afryce i pozwala im umierać z głodu... Pamiętaj - na merytoryczną dyskusję
>zawsze znajdzie się dla Ciebie czas. Poważnie traktuje się tu tylko poważne sprawy i wypowiedzi. Nie
>siedzimy tutaj i nie uwielbiamy siebie nawzajem, nie dopuszczając poglądów innych niż nasze.
>Podkreśliłem słowo " serdecznie" w tytule, abyś wiedział katoliku - na wszystko, co ma choćby
>pozory sensu, jesteśmy otwarci! Więc witam jeszcze raz serdecznie! Nie bój się być choć trochę
>racjonalny...
>

maruda (5550 punktów)
   Wszystko co piszesz jest takie piękne i wzniosłe. Gdzie mogę się zapisać?

   Tak bardziej poważnie, to trochę się mylisz, katolik może mieć dowolne poglądy. Może być i dewotem, paranoikiem i czarnowidzem, może być otwartym na świat i pogodnie do niego nastawionym. Jest jednak jeden problem. Katolik może mieć dowolne poglądy, o ile są to poglądy niesprzeczne z katechizmem i z naukami "ojców kościoła". Katolik jest ograniczony, bo musi żyć nie tylko zgodnie z tak sławnymi 10 przykazań. O wiele ważniejszym przykazaniem dla katolika jest poszanowanie hierarchii kościelnej i hojne ofiary, ale nie na jakieś głodne afrykańskie dzieciaki, tylko na owych zadowolonych panów lubiących czarny crossdressing.
14-04-2011 00:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B (9 punktów)
Zgadzam się, że katolik postępować powinien według pewnych zasad. Na pewno nie jest tak, że one go ograniczają, stanowią pewne wskazówki, drogowskazy, pokazują jak się rozwijać duchowo. Katolik nie musi, ma wolną wolę - może, a nie musi. Niestety to prawda, że słabo jest w kościele z pomocą potrzebującym wsparcia materialnego - tak przynajmniej wynika z moich obserwacji, może jest inaczej. Hierarchia kościelna jest ważna, katechizm też, ale kluczowa jest nauka wynikająca z Pisma Świętego. Czy katolik może mieć hobby? Zdecydowanie tak? ( niby dlaczego nie? ). Nie wszyscy księża gwałcą dzieci - Ci którzy to robią nie potrafią sobie poradzić z własnym popędem seksualnym. Są też księża, którzy są świetnymi ludźmi i są tolerancyjni( znam głównie takich ). Niestety kościół w dużej mierze zraża do siebie niektórych ludzi - stąd coraz większa popularność antyklerykalizmu. Chciałbym jeszcze zapytać o wasze opinie dotyczące obecności religii w życiu publicznym.

>   Wszystko co piszesz jest takie piękne i wzniosłe. Gdzie mogę się zapisać?
>   Tak bardziej poważnie, to trochę się mylisz, katolik może mieć dowolne poglądy. Może być i dewotem, paranoikiem i czarnowidzem, może być otwartym na świat i pogodnie do niego nastawionym. Jest jednak jeden problem. Katolik może mieć dowolne poglądy, o ile są to poglądy niesprzeczne z katechizmem i z naukami "ojców kościoła". Katolik jest ograniczony, bo musi żyć nie tylko zgodnie z tak sławnymi 10 przykazań. O wiele ważniejszym przykazaniem dla katolika jest poszanowanie hierarchii kościelnej i hojne ofiary, ale nie na jakieś głodne afrykańskie dzieciaki, tylko na owych zadowolonych panów lubiących czarny crossdressing.
>   Na koniec podchwytliwe pytanie, czy katolik może mieć hobby. I czemu takie nieszkodliwe hobby jak obcowanie starszych panów w sukienkach z dzieciakami jest powszechnie piętnowane przez społeczeństwo.
>
14-04-2011 01:19 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
Na początek przeprosiny, po przemyśleniu usunąłem część wypowiedzi już po publikacji, jako odbiegającą od tematu.

>Zgadzam się, że katolik postępować powinien według pewnych zasad. Na pewno nie jest tak, że one go ograniczają, stanowią pewne wskazówki, drogowskazy, pokazują jak się rozwijać duchowo. Katolik nie musi, ma wolną wolę - może, a nie musi.
   To nie jest tak jak piszesz, jeżeli by było, to nie było by podziału na tak wielką liczbę różnych wyznań, nie było by protestantyzmu, prawosławia. Na dobrą sprawę Europa powinna być wyznania mojżeszowego, bo wszystko co dobre zaczyna się od Tory. Sam Chrystus określał siebie jako bogobojnego żyda.

>Hierarchia kościelna jest ważna, katechizm też, ale kluczowa jest nauka wynikająca z Pisma Świętego.
   Znowu drobne przekłamanie, o ile ciągle mówimy o katolicyzmie. Podczas interpretacji "słowa bożego" trzeba uwzględnić "egzegezę i reguły teologiczne" (polecam dokument Papieskiej Komisji Biblijnej "Interpretacja Biblii w Kościele"). Katolik, szczególnie nieprzygotowany katolik nie powinien samodzielnie interpretować pisma, bo przypadkiem może natrafić na trudniejsze, albo sprzeczne z logiką punkty. Powtórzę się, najważniejsze jest by uświadomić wiernemu, że nie ma on realnego wpływu na religię i to dlatego że tak mało wie, tak mało rozumie i generalnie jest za głupi. Wierny ma się zachowywać jak owca w stadzie, czyli nie wychylać i dzielnie znosić strzyżenie, to wszystko jest dla jego dobra.

>>Na koniec podchwytliwe pytanie, czy katolik może mieć hobby. I czemu takie nieszkodliwe hobby jak obcowanie starszych panów w sukienkach z dzieciakami jest powszechnie piętnowane przez społeczeństwo.
>Nie wszyscy księża gwałcą dzieci - Ci którzy to robią nie potrafią sobie poradzić z własnym popędem seksualnym. Są też księża, którzy są świetnymi ludźmi i są tolerancyjni (znam głównie takich). Niestety kościół w dużej mierze zraża do siebie niektórych ludzi - stąd coraz większa popularność antyklerykalizmu.
   Księżą którzy gwałcą są miejmy nadzieję tylko marginesem. Problem jest jednak szerszy i skupia się na ich szefach czyli biskupach, którzy tuszują takie przypadki i aktywnie ukrywają winnych. Mam nadzieję że sam przyznasz że takie działania biskupów są sprzeczne z podstawowymi założeniami przekazywanymi wiernym. Nakazy przekazywane wiernym nie dotyczą "pasterzy". Oni są przecież ponad to ludzkie stadło.
   Problem z tuszowaniem jest o wiele poważniejszy niż same złe uczynki poszczególnych księży. Problem polega na tym, że to nie dotyczy pojedynczych księży czy pojedynczych biskupów. Problem polega na tym że sam Watykan o tych przypadkach w poszczególnych krajach wiedział i nakazywał ich tuszowanie. Tu można już mówić o zorganizowanej ponadnarodowej grupie przestępczej.
14-04-2011 01:23 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Odpowiedzi na nurtujące pytania można szukać albo w nauce, albo w religii. Nie rozumiem tylko jednego - dlatego proszę o odpowiedź, bo chciałbym poznać Twój/wasze poglądy w tej kwestii: w jaki sposób nauka odpowiada na najważniejsze pytania? (przede wszystkim: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia człowieka?).

Poproszę o odpowiedź posługując się dowolnym zestawem naukowym, albo religijnym na takie pytanie. Jaki jest sens życia mrówki, konika polnego, kota, konia?
14-04-2011 07:09 
 Ocena-3 na 3
Lucabrazzi (37 punktów)
>>Odpowiedzi na nurtujące pytania można szukać albo w nauce, albo w religii. Nie rozumiem tylko jednego - dlatego proszę o odpowiedź, bo chciałbym poznać Twój/wasze poglądy w tej kwestii: w jaki sposób nauka odpowiada na najważniejsze pytania? (przede wszystkim: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia człowieka?).
>Poproszę o odpowiedź posługując się dowolnym zestawem naukowym, albo religijnym na takie pytanie. Jaki jest sens życia mrówki, konika polnego, kota, konia?

Moim zdaniem:
Zwierzęta nie myślą, kierują się instynktem. Dlatego nie widzę powodu, aby się w ich życiu doszukiwać sensu.
One po prostu są, żyją a celem ich życia jest wegetacja i przetrwanie gatunku.
O sensie może myśleć człowiek, może też z perspektywy własnych potrzeb i korzyści, spojrzeć na zwierzęta i nadać ich życiu sens. Do czego służy koń, kot czy mrówka to wszyscy wiedzą a co do konika polnego to niech się wypowie jakiś specjalista
14-04-2011 11:00 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> Zwierzęta nie myślą, kierują się instynktem. Dlatego nie widzę powodu, aby się w ich życiu doszukiwać sensu.

Człowiek też kieruje się instynktem. Tyle, że lubi doszukiwać się w tym sensu. Nawet tam, gdzie go nie ma.
14-04-2011 13:41 
 Ocena 1 na 1
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Moim zdaniem:
>Zwierzęta nie myślą,
Miałeś kiedyś kota?
14-04-2011 08:06 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Witam serdecznie!
>Jestem tutaj nowy.
Witam i zalecam usuwanie zbędnych cytowań, bo niepotrzebnie zajmują miejsce.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Luca Brasi (37 punktów)
Witam i zalecam ...

Tak, Panie ...
14-04-2011 08:47 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Tak, Panie ...
Ja to pisałam do Andrzeja B, no ale co tam...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Luca Brasi (37 punktów)
>Ja to pisałam do Andrzeja B, no ale co tam...

A ja zjadłem, byłem "drogie" - bo miało być "drogie Panie"

Witam serdecznie,
Po krótkiej bytności zauważam pewną trudność. Mam czasami trudność z właściwą interpretacją intencji autorów wpisów, ponieważ niektórzy forumowicze nie używają emotków, przez co nie do końca jestem pewien czy piszą na serio czy sarkastycznie ironizują. Gdyby tak było to zdaje się, że bywają tu chyba osoby, które ze swój cel obrały nawracanie ateistów
15-04-2011 09:43 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Mam czasami trudność z właściwą interpretacją intencji autorów wpisów, ponieważ niektórzy forumowicze nie używają emotków, przez co nie do końca jestem pewien czy piszą na serio czy sarkastycznie ironizują.
To nic, poznasz wszystkich, to będziesz wiedział, kto jak pisze
>zdaje się, że bywają tu chyba osoby, które ze swój cel obrały nawracanie ateistów
Zgadza się, bywają
Miłego dnia.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
14-04-2011 11:48 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
   Cóż, wydaje mi się, że obraz katolików na tym forum jest nieco zniekształcony. Prawdopodobnie dlatego, że katolik musi posiadać sporo motywacji, żeby tu pisać. W rezultacie forum przyciąga często głównie różnej maści ewangelizatorów, a przecież nie wszyscy są tacy.
   Większość moich znajomych to katolicy i wiem, że to są inteligentni ludzie, jednak tematyka wiary w dyskusjach jest po prostu pomijana. O tym się nie rozmawia. Nawet dla nich to niezręczny temat.

>Nauka jest oczywiście ciekawa, ale nie daje odpowiedzi na fundamentalne pytania.
   Ja akurat jestem zdania, że religia z kolei nie daje w ogóle żadnych odpowiedzi. Może sprawiać takie wrażenie, ale w istocie są to odpowiedzi pozorne w celu uniknięcia szczerego „nie wiem”. Nie wspominając już pytania „która religia?”

>Nie rozumiem tylko jednego - dlatego proszę o odpowiedź, bo chciałbym poznać Twój/wasze poglądy w tej kwestii: w jaki sposób nauka odpowiada na najważniejsze pytania? ( przede wszystkim: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia człowieka? ).
   Nie daje odpowiedzi na takie pytania i nie została stworzona do tego. Poszukiwanie odpowiedzi na nie to cel sam w sobie. Mogę mniej-więcej odpowiedzieć jaki jest cel mojego życia, ale to nic uniwersalnego, dla każdego.

>Na koniec: uważam, że katolicy boją się racjonalistów z trzech powodów: 1) nie są do końca przekonani co do swojej wiary i boją się, że ktoś ich przekona do zmiany poglądów
   Istotnie. Kiedyś usłyszałem wprost: „nie będę z tobą dyskutować na te tematy, bo wiem, że mnie przekonasz”. Bardzo osobliwe podejście, którego wciąż nie rozumiem.
   Jeżeli nasze poglądy na świat wpływają na proces podejmowania decyzji, to czyż nie powinniśmy się starać, aby pozbyć się jak największej ilości poglądów nieuzasadnionych, potencjalnie fałszywych, i zdobyć jak najwięcej dobrze uargumentowanych i jak najbliższych bycia prawdziwymi?

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
14-04-2011 12:54 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B (9 punktów)
"Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd". To zdanie wypowiedziane przez Jezusa jest moim zdaniem bardzo ważne w kontekście dyskusji między atestami, a ludźmi wierzącymi. W sumie prawdą jest, że używając tzw. naukowych, "racjonalnych ( jak ja nie lubię tego słowa ) argumentów zawsze przekonacie chrześcijanina do swoich racji ( stąd podejście o którym piszesz ). Ale argumenty, a rzeczywistość to co innego. Jestem przekonany, że wypełnianie nauki Chrystusa ( dobrze zrozumianej, co wcale nie jest łatwe ) jest najlepszą drogą dla człowieka. Wiara z definicji zakłada, że w coś wierzymy - dlatego nie uważam żeby w chrześcijaństwie chodziło o to żeby na siłę szukać naukowych argumentów żeby uzasadnić zmartwychwstanie Chrystusa. Osobiście nie myślę,że to czego istnienia nie da się udowodnić w 100% rzeczywiście nie istnieje. Są inne podstawy do tego żeby wierzyć w Chrystusa i jego zmartwychwstanie. Absolutnie nie zgadzam się, że religia chrześcijańska nie daje prawdziwych odpowiedzi na pytanie o sens życia. Oczywiście, że są to odpowiedzi krótkie, po ludzku nie zrozumiałe ( dlatego wśród ludzi wierzących występują częste wątpliwości ), ale są to odpowiedzi wystarczające i zadowalające. Niestety nie dojdziemy oczywiście do porozumienia - Wy, ateiści, myślicie że ludzie wierzący są ograniczeni i niestety odnoszę takie wrażenie - wyśmiewacie się z osób które wierzą. Z kolei nas wierzących razi wasze zaślepienie i zamknięcie na wiary. U nas dominuje poczucie współczucia i politowania dla Was co też nie jest dobre. Ja po prostu chce z wami podyskutować i spróbować pokazać, że moja wiara nie jest bez sensu i chętnie porozmawiam na tym forum o wierze.
14-04-2011 18:43 
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)
> Jestem przekonany, że wypełnianie nauki Chrystusa ( dobrze zrozumianej, co wcale nie jest łatwe ) jest najlepszą drogą dla człowieka.

Póki pamiętasz, że jest to twoje prywatne przekonanie i nie próbujesz wynikających z tego przekonania nakazów i zakazów egzekwować od tych, którzy są przekonani o czym innym, zupełnie mi twoje podejście nie przeszkadza.

>są to odpowiedzi wystarczające i zadowalające.

Dla ciebie. Póki nie oczekujesz, że zadowolą innych, nie stanowi to dla mnie problemu.

>Ja po prostu chce z wami podyskutować i spróbować pokazać, że moja wiara nie jest bez sensu

Dla ciebie z pewnością nie jest bez sensu. I póki tobie jest z tym dobrze i nie próbujesz powodowany wiarą ingerować w życie innych, nie widzę powodu, by cię od tej wiary odwodzić. Niestety - ludzie wierzący nader często próbują swoje "prawdy wiary" aplikować także w przestrzeni publicznej i budować na nich prawa tyczące także tych, których "prawdy wiary" nie interesują poza kontekstem historyczno-literackim. Po prostu trudno im zapamiętać, że ich wiara nie jest czymś uniwersalnym, a ich związane z wiarą zasady nie są jedynymi, nie są też powszechnie uważane za najlepsze.
neurosurgery (2484 punktów)


Andrzej B (9 punktów)
To o czym piszesz to ciekawy i złożony problem. Mój pogląd w tej sprawie wygląda następująco: ateizm jest propagowany ( popularyzowany ) jakby samorzutnie, idzie w parze z rozwojem nauki i intelektu człowieka. Z drugiej strony uważam, że laicyzacja społeczeństwa nie przynosi dobrych skutków - moim zdaniem wynika z niej zanikanie duchowej sfery człowieka co wywołuje dalsze konsekwencje - przede wszystkim relatywizm moralny. Jednak masz rację mówiąc, że narzucanie się drugiemu człowiekowi ze swoimi poglądami nie jest dobre. Jezus mówił: "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody" Naukę ktoś może przyjąć lub odrzucić i rzeczywiście narzucanie się nie przynosi dobrych skutków. Ewangelizacja przeprowadzana w odpowiedni sposób (w Polsce np. ks. Piotr Pawlukiewicz ) jest dobra dla społeczeństwa. Niestety widać, że zarówno kościół jak i osoby nie wierzące są przewrażliwieni na tym punkcie - wielu duchownych ewangelizuje na siłę i to odnosi odwrotne skutki ( przykład podany przez Pawła Kowalskiego ). Co do osób nie wierzących - z moich obserwacji wynika, że od prób ewangelizacji uciekają jak od ognia próbując zarazem sami przekonywać do swoich racji.
14-04-2011 21:12 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
Zapytam wprost, czy przyszedłeś na to forum ewangelizować?
Andrzej B (9 punktów)
W sumie to nie wiem - chyba mam taką potrzebę, chęć. Może dlatego tutaj przyszedłem, może po to żeby sobie tak po prostu pogadać.
14-04-2011 21:18 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>To o czym piszesz to ciekawy i złożony problem. Mój pogląd w tej sprawie wygląda następująco: ateizm jest propagowany ( popularyzowany ) jakby samorzutnie, idzie w parze z rozwojem nauki i intelektu człowieka. Z drugiej strony uważam, że laicyzacja społeczeństwa nie przynosi dobrych skutków - moim zdaniem wynika z niej zanikanie duchowej sfery człowieka co wywołuje dalsze konsekwencje - przede wszystkim relatywizm moralny.

Nie przejmuj się, razem z rozwojem intelektu w parze (grupie?) idzie rozwój duchowości niezwiązanej z religią - potrzeb sztuki, literatury, kontaktu z ludźmi i środowiskami, piękna i różnorodności, a także poznanie piękna różnorodności i różnorodności piękna Takie potrzeby i ich zaspokajanie wykluczają większość problemów międzyludzkich.

Oprócz tego, wydaje mi się, że mylisz relatywizm z permisywizmem. Relatywizm moralny sam w sobie, jak sporo innych, jest konceptem pozytywnym - proste założenie, że żaden z systemów wartości nie jest totalnie i absolutnie lepszy niż pozostałe, więc nie powinno się ich hierarchizować, pozwala zachować zdrową miarę tolerancji. To założenie, że absolutnie żadne normy obyczajowe nie są potrzebne, jest szkodliwe.

Co do ewangelizacji - ewangelizacja, pół biedy. Zawsze można przestać słuchać albo poprosić o zaprzestanie, zarządzić małe désintéressement. Problem zaczyna się, kiedy ewangelizację wsadza się między prawo a zwyczaj i mówi: albo tak, albo wcale.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
14-04-2011 22:26 
 Ocena 4 na 4
TyDraniu (6569 punktów)
>Ewangelizacja przeprowadzana w odpowiedni sposób (w Polsce np. ks. Piotr Pawlukiewicz ) jest dobra dla społeczeństwa.

Znam to nazwisko. Ksiądz ten w każde walentynki wygłasza w jednym z kościołów w Warszawie kazania dla młodzieży na temat miłości i seksu. Można to znaleźć w internecie. Przekazuje młodym umysłom tak wypaczone wizje seksualności, że w istocie produkuje sfrustrowanych na punkcie seksu ministrantów.

Nie wiem, co w tym dobrego dla społeczeństwa, że wpaja się mu błędną wiedzę o seksie?

Czy nie lepiej dla społeczeństwa byłoby uczyć się od wykształconych seksuologów, zamiast od faceta, który umie tylko mieszać dzieciakom w głowach i nie ma na ten temat pojęcia?
14-04-2011 23:04 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Znam to nazwisko. Ksiądz ten w każde walentynki wygłasza w jednym z kościołów w Warszawie kazania dla młodzieży na temat miłości i seksu. Można to znaleźć w internecie. Przekazuje młodym umysłom tak wypaczone wizje seksualności, że w istocie produkuje sfrustrowanych na punkcie seksu ministrantów.
Niby skąd mają się brać nowi księża, przez pączkowanie? Człowiek robi bardzo dobrą robotę, dla większej i ważniejszej idei niż jakieś społeczeństwo. Księża to nasz towar eksportowy i powstają ze sfrustrowanych ministrantów.
15-04-2011 22:38 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Z drugiej strony uważam, że laicyzacja społeczeństwa nie przynosi dobrych skutków

To ciekawe. Mam dokładnie odwrotną opinię

>moim zdaniem wynika z niej zanikanie duchowej sfery człowieka

Zdefiniuj "duchową sferę człowieka". Jak widzisz - np. Elka ma chyba inną definicję niż ta katolicka.

>przede wszystkim relatywizm moralny.

To dobrze. To wymaga myślenia. W przeciwieństwie do konceptu jedynego systemu "jednie słusznych zasad".

>Ewangelizacja przeprowadzana w odpowiedni sposób (w Polsce np. ks. Piotr Pawlukiewicz ) jest dobra dla społeczeństwa.

Ewangelizacja - póki jest prowadzona tylko dla chętnych - może niekiedy nie być szkodliwa dla społeczeństwa. Nie znam treści przekazywanych przez tego pana, gugle nie wypluwają ich w formie pisanej, a ja wolę czytać niż słuchać.

>Co do osób niewierzących - z moich obserwacji wynika, że od prób ewangelizacji uciekają jak od ognia

Rozumiem, że ucieszysz się z próby nachalnego nawracania cię na islam, hinduizm czy szintoizm? I epatowanie treścią nauk dżinizmu i kazaniami na temat niewłaściwości twoich poczynań w oczach Wielkiej Bogini nie zirytuje cię w najmniejszym stopniu? Podziwiam twoją cierpliwość i otwartość.
15-04-2011 23:07 
 Ocena 7 na 7
i.czaplicka (5782 punktów)
> Z drugiej strony uważam, że laicyzacja społeczeństwa nie przynosi dobrych skutków.
O K... zakładam, ze nie żyłeś nigdzie poza Polska. Nie mam na myśli wyjazdu turystycznego. Im mniej religijności, tym lepsze życie- sprawdziłam.
Marian (5438 punktów)
>W sumie prawdą jest, że używając tzw. naukowych, "racjonalnych ( jak ja nie lubię tego słowa ) argumentów zawsze przekonacie chrześcijanina do swoich racji ( stąd podejście o którym piszesz )
   Nie byłbym tego taki pewien. Aczkolwiek sama trwoga bycia przekonanym jest dla mnie zupełnie niezrozumiała.

>Osobiście nie myślę,że to czego istnienia nie da się udowodnić w 100% rzeczywiście nie istnieje.
   Ja też nie. Nikt nie wymaga (przynajmniej nie powinien) 100%. Niczego nie można być pewnym absolutnie. Jednak każdy posiada pewną zdolność oceny, czy dane stwierdzenie jest raczej prawdziwe, czy raczej fałszywe. Zupełnie naturalne jest, że jeśli ktoś uważa, że nasza ocena jest błędna, chcemy aby potrafił nam wskazać dlaczego się mylimy.
   Nie chodzi o jakiś ścisły dowód logiczny czy empiryczny. Prosty powód, dlaczego uważasz że jest tak a nie inaczej jest zupełnie wystarczający.

>Są inne podstawy do tego żeby wierzyć w Chrystusa i jego zmartwychwstanie.
   Jeśli tak, pewnie da się je wyartykułować i użyć w dyskusji.

>Absolutnie nie zgadzam się, że religia chrześcijańska nie daje prawdziwych odpowiedzi na pytanie o sens życia [...]
   To oczywiście Twoja opinia. Każda religia ma swoje odpowiedzi i nie ma dobrego powodu na wybór żadnej z nich. Równie dobrze mogę sam zgadywać.

>Wy, ateiści, myślicie że ludzie wierzący są ograniczeni i niestety odnoszę takie wrażenie - wyśmiewacie się z osób które wierzą.
   Nie lubię takiego uogólniania. Nie wyśmiewam się z ludzi, aczkolwiek czasem z ich pomysłów. To nie to samo.

>Ja po prostu chce z wami podyskutować i spróbować pokazać, że moja wiara nie jest bez sensu i chętnie porozmawiam na tym forum o wierze.
   Ja jestem zawsze otwarty na dyskusję, w miarę wolnego czasu. Jeśli ktoś jest w stanie pokazać mi, że się mylę, tym lepiej dla mnie.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
farmer (22440 punktów)

> Nie rozumiem tylko jednego - dlatego proszę o odpowiedź, bo chciałbym poznać Twój/wasze poglądy w tej kwestii: w jaki sposób nauka odpowiada na najważniejsze pytania? ( przede wszystkim: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia człowieka? ).

Sens życia? Dla mnie wyzwaniem jest jeden dzień życia. Świadomy, chciany. Nie taki przechodzony, zgubiony, zarobiony, walczący i wyrywający gdzieś chwile wolności jak na tym portalu. Miejsce wolne od religijnej racji , przestrzenią ludzi wolnych.

Całe życie powiadasz.....ja kiedy wygram z minutą nie zapytam już o cel
Luca Brasi (37 punktów)
>> proszę o odpowiedź, bo chciałbym poznać Twój/wasze poglądy w tej kwestii: w jaki sposób nauka odpowiada na najważniejsze pytania? ( przede wszystkim: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia człowieka? ).

Typem bardzo naukowym nie jestem ale to co pamiętam ze studiów bliskie było nadrzęnej roli popędów:

Dla kobiety głównym, naczelnym celem (metaprogramem) w życiu jest prokreacja i budowanie takich relacji rodzinnych, które zapewnią potomstwu jak najlepsze warunki do rozwoju, czyli możliwie największe zasoby.

Dla mężczyzny walka o dominację w celu zapewnienia sobie możliwie najlepszej pozycji i jak najwięszej strefy wpływu i zasobów koniecznych do zapewnienia właściwych warunków potomstwu. Innym celem jest możliwie najbardziej skuteczna i liczna dystrybucja genów

Natomiast tak od siebie i po ludzku, powiem tak:
Dla mnie sensem życia są moje dzieci. Chcę je wychowywać i pokazać im świat najlepiej, jak potrafię. I nauczyć je samodzielnego myślenia wolnego od doktryn, dogmatów i schematów. I mam nadzieję, że one będą ode mnie mądrzejsze i znów, dalej zmienią kolejny kawałek świata aby w przyszłości był lepszy.

I paradoksalnie nie widzę w religii czy kościele samego zła, to by było zbyt proste, zbyt czarno-białe. Uważam kosciół za swego sprzymierzeńca w walce z konsumpcjonizmem, nadmiernym wpływem obcych kultur czy narkotykami
kognitywista (3391 punktów)
>Dla kobiety głównym, naczelnym celem (metaprogramem) w życiu jest prokreacja i budowanie takich relacji rodzinnych, które zapewnią potomstwu jak najlepsze warunki do rozwoju, czyli możliwie największe zasoby.
>Dla mężczyzny walka o dominację w celu zapewnienia sobie możliwie najlepszej pozycji i jak najwięszej strefy wpływu i zasobów koniecznych do zapewnienia właściwych warunków potomstwu. Innym celem jest możliwie najbardziej skuteczna i liczna dystrybucja genów
Ten ostatni cel jest, jak rozumiem, atrybutem zarówno mężczyzn, jak i kobiet (z ewentualnym wyłączeniem przymiotnika: "liczna") ? Bo nie wynika to jasno z tekstu ...
15-04-2011 14:32 
 Ocena 3 na 3
Tibor (1012 punktów)
>Bóg nie jest istotą, która ogranicza, stawia zakazy - po prostu wskazuje drogę i daje wolny wybór.
Nie skąd, bóg nie stawia zakazów i mam wolny wybór.
- nie zabijaj,
- nie cudzołóż,
- nie kradnij,
- nie pożądaj żony bliźniego.
Mogę robić wszystko, ale jak bzyknę kogoś kto nie jest moją żoną pójdę do piekła, jak ukradnę - też, jak tylko pomyślę o bzykaniu j.w. i tak ad absurdum.
Jeśli to nie są zakazy, to cała moja edukacja poszła "psu w dupę" - przepraszam za nadmiernie kolokwialny charakter mojej wypowiedzi.

> Chrystus jest najbardziej tolerancyjnym człowiekiem jaki kiedykolwiek żył na świecie! Kocha morderców, oszustów, ale także gejów i ginekologów.
Nie lubi tylko Żydów, którzy handlują na schodach świątyń i nieważne czy rzeczony żyd jest gejem, ginekologiem czy cyklistą.

jednakże pozdrawiam i miłego dnia życzę


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
Orvudo (214 punktów)
>przede wszystkim: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia człowieka?
O, jedne z tych trudnych. Człowiek, jako istota inteligentna, jest w stanie sam sobie stawiać cele. Mniejsze, jak założenie rodziny, lub większe, jak zawładnięcie światem - co kto woli. Człowiek ma też istotną rolę w społeczeństwie, bo to też ma jakąś świadomość i chęć istnienia. A ciągłe istnienie ludzkości zapewniają kolejne 'dostawy' nowych ludzi.
A życie samo w sobie jest po prostu jednym z najbardziej interesujących bezsensów, jakie udało nam się poznać. Nie można mu przypisywać ludzkiej cechy - celowości działania.

>Chrystus jest najbardziej tolerancyjnym człowiekiem jaki kiedykolwiek żył na świecie!
O ile żył i o ile to, co się o nim mówi, jest prawdą.
No, ale w gruncie rzeczy tak zwana 'nauka Chrystusa' to rzecz dobra. Nie zabijaj, jak nie trzeba, nie bądź mściwy, bo po co, nie bierz tego, co nie Twoje, nie kłam na czyjąś szkodę, nie zdradzaj czyjegoś zaufania - spoko, kto niby jest przeciwny takim zasadom? Problem w tym, że dla ogromnej ilości katolików ważniejsze jest wierzenie w osobę, niż w to, co miała nam do powiedzenia.

>Tylko dla nas, ludzi wierzących, stwierdzenie, że to Bóg stworzył świat jest bardziej sensowne - inaczej na to patrzymy, nie wyjaśniamy naukowo.
Wydaje się bardziej sensowne, bo jest łatwiejsze, nie wymaga zrozumienia. Wstawienie na początek istnienia kogoś wyimaginowanego na swój wzór jest proste. Bo tak właśnie jest, że każdy wyobraża sobie bóstwo na swój sposób. Tworzenie boga to jednoczesne stawianie SIEBIE w centrum wszystkiego. Ta wymyślona istota jest odbiciem poglądów jej twórcy - człowieka.
Narosłe przez wieki systemy wierzeń to jeszcze inna bajka. Kształują od małego kolejne pokolenia owieczek tak, by myślały w sposób przynajmniej zbliżony do porządanego kompletnego podporządkowania. To jest okrutne pranie mózgów, utrzymywanie ludzi w strachu przed czymś 'niepojętym'. Strach odgrywa tu bardzo istotną rolę, bo bez niego dużo łatwiej byłoby się wyrwać z tej pętli. A strach przesłania multum nieścisłości i błędów, jeszcze u samych podstaw wiary, nie mówiąc już o następstwach dogmatu o istnieniu Wszechmogącego.
Paweł Kowalski (40 punktów)
Kiedyś słyszałem kazanie wiejskiego proboszcza, który mówił, że "my mamy rację, bo za nami stoi Bóg i Kościół, a kto nie myśli tak jak my musi się dokształcić"
Tutaj słyszę to samo, tylko że zamiast słów "Bóg i Kościół", słyszę "nauka i racjonalizm".
Oba sformułowania są równe sobie pod względem... ekskluzywności i w oba z nich śmiem wątpić.
Andrzej B (9 punktów)
Przepraszam, ale to stwierdzenie jest obraźliwe. Nie chce istnienia Boga wyjaśniać naukowo, badać czy on istnieje czy nie, wkładać do probówki. Czy naprawdę można na życie patrzyć tylko w ten sposób? Jasne jak słońce jest to, że istnienia Boga nie da się udowodnić. Uważam, że stwierdzenie, że Bóg istnieje jest bardziej sensowne mając na myśli konkretne wydarzenie ze swojego życia, intuicję, odczucia a nie to że jak dodamy do siebie wodór i tlen to wyjdzie woda. Wiara nie działa w ten sposób i śmiem stwierdzić, że życie ludzkie też nie. Proste - Wy patrzycie na to wszystko od strony naukowej i argumentów "probówkowych". My to widzimy inaczej. Dlatego nie da się tego pogodzić i mówić, że jedni są gorsi, a drudzy lepsi.

>Kiedyś słyszałem kazanie wiejskiego proboszcza, który mówił, że "my mamy rację, bo za nami stoi Bóg i Kościół, a kto nie myśli tak jak my musi się dokształcić"
>Tutaj słyszę to samo, tylko że zamiast słów "Bóg i Kościół", słyszę "nauka i racjonalizm".
>Oba sformułowania są równe sobie pod względem... ekskluzywności i w oba z nich śmiem wątpić.
>
14-04-2011 20:17 
 Ocena 1 na 1
Ad Nauseam (29 punktów)
> My to widzimy inaczej. Dlatego nie da się tego pogodzić i mówić, że jedni są gorsi, a drudzy lepsi.

nie uwazam zeby katolicy byli gorsi, bardziej jestem zdziwiony i rozbawiony ze mozna tak mocno tkwic w tych zabobonach. Element politowania pewnie tez jest- to moje odczucia, szacunku nikomu nie odmawiam ani nie obrazam
A zycie bez boga wcale nie jest pozbawione uczuc, bo w takim swietle to przedstawiasz
15-04-2011 16:11 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
>Przepraszam, ale to stwierdzenie jest obraźliwe.
Które stwierdzenie?

>Nie chce istnienia Boga wyjaśniać naukowo, badać czy on istnieje czy nie, wkładać do probówki.
A kto Pana do tego zmusza?

>Czy naprawdę można na życie patrzyć tylko w ten sposób?
Na życie można patrzyć w przeróżny sposób. Np. w zależności od religii i nastroju.

>Jasne jak słońce jest to, że istnienia Boga nie da się udowodnić.
Zgoda, nie można udowodnić tak istnienia, jak i nieistnienia nieistniejącego.

>Uważam, że stwierdzenie, że Bóg istnieje jest bardziej sensowne
Nie tylko nie rozumiem użytego wyżej terminu "Bóg istnieje", ale tego co Pan rozumie pod słowem "sensowne". Nie można sensownie rozmawiać o bezsensownym stwierdzeniu.

>mając na myśli konkretne wydarzenie ze swojego życia, intuicję, odczucia a nie to że jak dodamy do siebie wodór i tlen to wyjdzie woda.
Ot takie mamy życie, że spotykają nas różne okoliczności.

>Wiara nie działa w ten sposób i śmiem stwierdzić, że życie ludzkie też nie.
"Wiara działa"? A skąd się takie choróbsko bierze? "Ludzkie życie też działa inaczej" - to znaczy jak?
Przepraszam, ale jest to zwyczajne fideistyczne mielenie słów. Ten tekst niema merytorycznie żadnego znaczenia.

>Proste - Wy patrzycie na to wszystko od strony naukowej i argumentów "probówkowych".
Nie wiem, jak "Wy" patrzą - ja opieram swoje poglądy na nauce, a to się ma do Pańskiego stwierdzenia jak to - Wy patrzycie na wszystko od strony "paciorków".

>My to widzimy inaczej.
Jakie "my"? Co z jakimś "my" rozmawiam to opowiada coś innego.

>Dlatego nie da się tego pogodzić i mówić, że jedni są gorsi, a drudzy lepsi.
Wierzący są lepsi i mają rację - tylko mnie się tak mózg nie chce skurczyć i nie mam szans rzucić się w głębię wiary.

>>Kiedyś słyszałem kazanie wiejskiego proboszcza, który mówił, że "my mamy rację, bo za nami stoi Bóg i Kościół, a kto nie myśli tak jak my musi się dokształcić"
>>Tutaj słyszę to samo, tylko że zamiast słów "Bóg i Kościół", słyszę "nauka i racjonalizm".
No, nawet tu jest różnica.
"My" nie piszemy ani nauka, ani racjonalizm, ani prawda z wielkiej litery. Nauka nie opiera się na jakimkolwiek autorytecie tylko na sceptycyzmie poznawczym i gdyby cokolwiek potrafiłby Pan z metodologii naukowej usłyszeć?
- To tylko to, że zawsze mówimy: masz wątpliwości to sprawdzaj, my jesteśmy tylko ludźmi i mogliśmy się pomylić.

>>Oba sformułowania są równe sobie pod względem... ekskluzywności i w oba z nich śmiem wątpić.
Nie nie są sobie równe. Nauka i wiara to pojęcia alternatywne. O twierdzeniach naukowych się dyskutuje, a z wiarą nie ma dyskusji.

@@@
.
15-04-2011 01:45 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kiedyś słyszałem kazanie wiejskiego proboszcza, który mówił, że "my mamy rację, bo za nami stoi Bóg i Kościół, a kto nie myśli tak jak my musi się dokształcić"
>Tutaj słyszę to samo, tylko że zamiast słów "Bóg i Kościół", słyszę "nauka i racjonalizm".
>Oba sformułowania są równe sobie pod względem... ekskluzywności i w oba z nich śmiem wątpić.

Jak rozumiem, według Ciebie, gdy jeden twierdzi, iż 2+2 to 4, a drugi, że 550 (w środy), pierwiastek sześcienny z -11 (w czwartki) i zupa szczawiowa (w trzecie piątki miesiąca) - obaj tak samo się mylą i wzajem są siebie warci?


Na zakończenie burzliwych obrad niektórych soborów - w szczególności pierwszego efeskiego - obserwatorzy potrzebowali specjalnych plansz, by nadążyć za tym, kto dokładnie kogo ekskomunikował lub usunął z urzędu. (Philip Jenkins)
Paweł Kowalski (40 punktów)
>>Kiedyś słyszałem kazanie wiejskiego proboszcza, który mówił, że "my mamy rację, bo za nami stoi Bóg i Kościół, a kto nie myśli tak jak my musi się dokształcić"
>>Tutaj słyszę to samo, tylko że zamiast słów "Bóg i Kościół", słyszę "nauka i racjonalizm".
>>Oba sformułowania są równe sobie pod względem... ekskluzywności i w oba z nich śmiem wątpić.

>Jak rozumiem, według Ciebie, gdy jeden twierdzi, iż 2+2 to 4, a drugi, że 550 (w środy), pierwiastek sześcienny z -11 (w czwartki) i zupa szczawiowa (w trzecie piątki miesiąca) - obaj tak samo się mylą i wzajem są siebie warci?

radzę przeczytać jeszcze raz mój post z pytaniem, czy wypowiadam się tutaj bezpośrednio o tym, czy dana strona ma rację, czy też o sposobie argumentowania. [czyli i o sposobie prowadzenia dyskusji]
15-04-2011 09:12 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Tutaj słyszę to samo, tylko że zamiast słów "Bóg i Kościół", słyszę "nauka i racjonalizm".
>>>Oba sformułowania są równe sobie pod względem... ekskluzywności i w oba z nich śmiem wątpić.
>radzę przeczytać jeszcze raz mój post z pytaniem, czy wypowiadam się tutaj bezpośrednio o tym, czy dana strona ma rację, czy też o sposobie argumentowania. [czyli i o sposobie prowadzenia dyskusji]

Odnośny fragment zaznaczyłem wołami i dla dodatkowego ułatwienia Ci percepcji jeszcze kolorkiem pociągnąłem, ale nie proś mnie więcej o tłumaczenie Ci sensu Twoich własnych tekstów, hermeneuto paździerzowy.
Spróbuj opanować ortografię polską - jeśli już nie przez wzgląd na PT Czytelników, to na paragraf 21 Regulaminu Forum. O stylistyce nie wspominam, nie mam bowiem nadziei, że poprawić ją zdołasz.

Na zakończenie burzliwych obrad niektórych soborów - w szczególności pierwszego efeskiego - obserwatorzy potrzebowali specjalnych plansz, by nadążyć za tym, kto dokładnie kogo ekskomunikował lub usunął z urzędu. (Philip Jenkins)
15-04-2011 11:57 
 Ocena 1 na 1
Paweł Kowalski (40 punktów)
>>>>Tutaj słyszę to samo, tylko że zamiast słów "Bóg i Kościół", słyszę "nauka i racjonalizm".
>>>>Oba sformułowania są równe sobie pod względem... ekskluzywności i w oba z nich śmiem wątpić.
>>radzę przeczytać jeszcze raz mój post z pytaniem, czy wypowiadam się tutaj bezpośrednio o tym, czy dana strona ma rację, czy też o sposobie argumentowania. [czyli i o sposobie prowadzenia dyskusji]
>Odnośny fragment zaznaczyłem wołami i dla dodatkowego ułatwienia Ci percepcji jeszcze kolorkiem pociągnąłem, ale nie proś mnie więcej o tłumaczenie Ci sensu Twoich własnych tekstów, hermeneuto paździerzowy.
>Spróbuj opanować ortografię polską - jeśli już nie przez wzgląd na PT Czytelników, to na paragraf 21 Regulaminu Forum. O stylistyce nie wspominam, nie mam bowiem nadziei, że poprawić ją zdołasz.

Dziękuję za uwagi co do stylu wypowiedzi.
Przeczytawszy regulamin zachęcam do re-lektury ze zwróceniem szczególnej uwagi na punkt 25 g), e) i ew. f).
Co do merytoryki mojej wypowiedzi chciałbym podkreślić inne słowo, a mianowicie sformułowania, które odnosi się do porządku gramatycznego zdania. Mówię tutaj o sposobie formułowania twierdzenia, które w obu tych przypadkach są jednakowe.
15-04-2011 14:16 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Przeczytawszy regulamin zachęcam do re-lektury ze zwróceniem szczególnej uwagi na punkt 25 g), e) i ew. f).

Kto w samych początkach pobytu na Forum pozwala sobie "mimochodem" (a-rączki-mam-tutaj) na "dobroduszne" porównywanie Racjonalisty do ociekającej nienawiścią, chamstwem i skatologią Frondy (jak uczyniłeś tutaj), automatycznie traci prawo do uskarżania się na jakiekolwiek potraktowanie.

>Co do merytoryki mojej wypowiedzi chciałbym podkreślić inne słowo, a mianowicie sformułowania, które odnosi się do porządku gramatycznego zdania. Mówię tutaj o sposobie formułowania twierdzenia, które w obu tych przypadkach są jednakowe.

Już usiłowałem dać Ci do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany zajmowaniem się Twymi deficytami intelektualnymi, nie będę zatem dopytywać, jak to jest, gdy wątpi się w sformułowania...

>Mówię tutaj o sposobie forumułowania twierdzenia, które w obu tych przypadkach są jednakowe.

...a już zwłaszcza we własne, bo sformułowania, w które śmiesz wątpić, własnoręcznie wszak wypichciłeś, nieboraku.

Na zakończenie burzliwych obrad niektórych soborów - w szczególności pierwszego efeskiego - obserwatorzy potrzebowali specjalnych plansz, by nadążyć za tym, kto dokładnie kogo ekskomunikował lub usunął z urzędu. (Philip Jenkins)
15-04-2011 16:25 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)

>>Mówię tutaj o sposobie forumułowania twierdzenia, które w obu tych przypadkach są jednakowe.
>...a już zwłaszcza we własne, bo sformułowania, w które śmiesz wątpić,

Ależ Ty małostkowy jesteś, Big...
Gadasz, jak Trurl z Maszyną - tą, która twierdziła, że dwa a dwa jest siedem. Do czego Trurl nie był zgoła przekonany , za to oboje do swoich sformułowań : bardzo

Wczuj się i zrozum, że Twój szanowny adwersarz chce być Klapaucjuszem, nie Maszyną!
Może Mu trochę nie wychodzi. Wszak trudno być Klapaucjuszem, któren galaktyki jak szafy przestawia

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365