Racjonalista - Strona głównaDo treści
Znowu o konformizmie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-11-2006 11:13kowalskiZnowu o konformizmie
Gdybym chciał unikać w swoim środowisku ludzi, którzy choćby od czasu do czasu udają kogoś kim nie są, to chyba bym musiał zerwać
wszystkie kontakty. Ale jak zagadać do kogoś, kto chyba męczy się z tego powodu, że musi udawać "twardziela" by podnieść sobie samoocenę i by ludzie go dostrzegali?

michiko (596 punktów)Odp: znowu o konformiźmie
Podnoszenie samooceny przez samooszukiwanie się to jakieś nieporozumienie. Obydwoje powinniście się nauczyć asertywności.
internal policy (32 punktów)
Tak ale gdzie ten konformizm sie zaczyna?Ty znasz tych ludzi tak naprawde to moze i dobrze ze ludzie nie uzewneczniaja swoich slabosci albo nie czynia ich podstawami swoich czynow.
Beatus (2528 punktów)
>Gdybym chciał unikać w swoim środowisku ludzi, którzy
>choćby od czasu do czasu udają kogoś kim nie są, to chyba
>bym musiał zerwać
>wszystkie kontakty. Ale jak zagadać do kogoś, kto chyba
>męczy się z tego powodu, że musi udawać "twardziela" by
>podnieść sobie samoocenę i by ludzie go dostrzegali?

Udawanie kogoś kim się nie jest może mieć różne przyczyny i prowadzić do różnych skutków.
Niezwykłość i wielkość człowieka polega na tym, że nie leży do góry brzuchem i nie mówi "jakim mnie Panie Boże, cielęciem stworzyłeś takim mnie masz". Ciągłe dążenie do tego aby stać się kimś lepszym, mądrzejszym, sprawniejszym, wymowniejszym, bardziej interesującym itd. jest naturalne. Przez całe życie istnieje w nas rozziew między tym kim jesteśmy i tym kim chcielibyśmy być. Pragnienie zmiany jest potężną siłą napędową. Dzięki niemy jesteśmy w stanie zmusić się do wielu rzeczy i zachowań, które są nam nie na rękę, męczą nas, a nawet są bolesne. Gdy przestanę chcieć być kimś innym niż jestem, to będzie chyba już czas na umieranie.
Jest też spora grupa konformistów. Nie dążą do czegoś w co wierzą, po prostu idą na łatwiznę, korzystając z wrodzonego talentu aktorskiego. Jednak nie jest tych ludzki aż tak wielu.
Pozdrawiam
jadugarr (42 punktów)
Od razu powiem że mam proste myslenie i nie udaje wielkiego filozofa.
Osobiście uwazam ze jest to spowodowane słaba psychika danej jednostki ktora nieukazuje swego prawdziwego ja gdyz boi sie reakcjii odbiorców.Duża role w tym całym zajściu odgrywają media które w pewnien sposób tworza stereotyp który słabe jednostki uważaja za najlepszy styl jaki powinni podjac by zdobyc przyjaciól,dziewczyne,pieniadze itp ale oczywiscie moge sie mylic
pozdrawiam
D.Sprenglewski (426 punktów)
"Granie" jednostki silniejszej może być również mechanizmem obronnym choćby przed przemocą fizyczną.
Wracasz koło pierwszej w nocy, widzisz pod klatką swojego bloku grupę nietrzeźwych, agresywnych ludzi, automatycznie przyspieszasz kroku by jak najbardziej skrócić czas zagrożenia i wyglądać na pewnego siebie... Po jakimś czasie przyzwyczajasz się do takiego sposobu poruszania się.
Wszystko zależy od przyczyny udawania.
Beatus (2528 punktów)
>Od razu powiem że mam proste myślenie i nie udaje wielkiego filozofa.
Ja też nie udaję. Wiem kim jestem

> Osobiście uważam ze jest to spowodowane słaba psychika danej jednostki
Nie zgadzam się. Tak jak napisałam wcześniej, udawanie kogoś nie musi być wyrazem lęku czy niepewności. Jest raczej wyrazem dążenia do stania się kimś innym niż się jest. Zwykle kimś kto wydaje się ideałem pod jakimś względem. Jeżeli ktoś uważa, że jest już super i niczego w sobie nie musi poprawiać to jest dopiero problem. Są to ludzie "wszechwiedzący" z którymi wyjątkowo ciężko żyć.
>która nie ukazuje swego prawdziwego ja gdyż boi się reakcji odbiorców.
Może chodzić o strach, ale nie musi.
>Duża role w tym całym zajściu odgrywają media które w pewien sposób tworzą stereotyp
To prawda, ale w tym momencie dyskusja dotyczy jakie wzorce, skąd brane są dobre, prawidłowe. Młody człowiek naturalnie poszukuje autorytetu. Jeśli nie potrafią dostarczyć mu go rodzice lub nauczyciele, szuka gdzie indziej. Może więc być to ulubiony piłkarz, modelka z gazety lub telewizyjny bohater. Może też być kolega lub koleżanka. Lepiej jest jeśli ten wzór ma pozytywne i rozwojowe cechy. Jeśli jest to np. kolega, który dobrze się uczy i jest lubiany. Gorzej, gdy wzorem staje się bandzior z bramy lub powierzchowny gazetowy model. Naśladowanie i wszelkie wzorowanie się jest rodzajem uczenia się na cudzych błędach i sposobem na szybsze osiągnięcie pozytywnych rezultatów. Starsze osoby o ile nie popadną w nadmierne samozadowolenie również szukają autorytetów, ale naśladują raczej pojedyncze cechy, które są atrakcyjne, a nie całą osobowość. To tylko dlatego, że ich osobowość jest już lepiej ukształtowana, mniej szukają po omacku a bardziej wiedzą czego naprawdę oczekiwać. Jeszcze starsze osoby, mają już na tyle stabilną osobowość, że same decydują jakiego rodzaju zmian chcą dokonać w sobie, bez korzystania z autorytetów.
> który słabe jednostki uważają za najlepszy styl
Nie zgadzam się że słabe. Raczej - nie zadufane w sobie, podchodzące do siebie krytycznie, potrafiące obserwować i wyciągać wnioski. Oczywiście, to naśladownictwo, szczególnie u młodych ludzi może przybierać taki jakiś bezmyślny trend do bycia takim jak z gazety. Jest to jednak dobre podłoże do samodoskonalenia w przyszłości. Nie musi zadziałać ale może. To już zależy od wyboru wzorców.
>jaki powinni podjąć by zdobyć przyjaciół
No i bardzo dobrze. To się nazywa socjalizacja. Nie mam przyjaciół i co. Siąść w kącie i płakać? Rozsądniej jest zastanowić się dlaczego ich nie mam. Jeśli nie znajduje się na to odpowiedzi, bardzo dobrym sposobem jest poobserwowanie kogoś z otoczenia, kto tych przyjaciół ma, zastanowienie się jakie cechy to powodują. Najlepiej zastanowić się czy te cechy faktycznie można sensownie naśladować i jaką mają wartość. No i otrzeć łzy i wziąć się do roboty.
>dziewczynę
Sposoby na podryw i w ogóle spodobanie się płci przeciwnej, to temat wielu rozmów w różnym wieku. Nie widzę nic złego w posłuchaniu rady kumpla lub przyjaciółki, którzy mają większe doświadczenie lub większą skuteczność. Przecież chcemy powielać swoje geny. Poza tym, człowiek nie wymyśla wszystkiego samodzielnie, korzysta z dorobku innych. Jaki sens ma wymyślanie całej filozofii wciąż na nowo? Najpierw trzeba zapoznać się z tym co jest, a potem pójść dalej i nie powielać starych problemów. Podobnie jest ze sporną dziewczyną. Po co przez 5 lat szukać skutecznych sposobów jak ją poderwać. Lepiej się kogoś poradzić i zrobić to w miesiąc. Pozostały czas i energię skoncentrować na kształtowaniu zdrowego, partnerskiego i trwałego związku.
>pieniądze itp.
Sądzę, że trzeba odróżnić konformizm od mądrego uczenia się przez naśladowanie. Konformizm to udawanie kogoś kim się nie jest, dla osiągnięcia doraźnych celów. Udawanie, nie dlatego, że uważamy iż taka postawa jest lepsza, fajniejsza czy cokolwiek. Jedynie gra, aby coś tam zyskać. Chyba najczęściej dotyczy to właśnie pieniędzy.

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365