>
Od razu powiem że mam proste myślenie i nie udaje wielkiego filozofa.Ja też nie udaję. Wiem kim jestem

>
Osobiście uważam ze jest to spowodowane słaba psychika danej jednostkiNie zgadzam się. Tak jak napisałam wcześniej, udawanie kogoś nie musi być wyrazem lęku czy niepewności. Jest raczej wyrazem dążenia do stania się kimś innym niż się jest. Zwykle kimś kto wydaje się ideałem pod jakimś względem. Jeżeli ktoś uważa, że jest już super i niczego w sobie nie musi poprawiać to jest dopiero problem. Są to ludzie "wszechwiedzący" z którymi wyjątkowo ciężko żyć.
>
która nie ukazuje swego prawdziwego ja gdyż boi się reakcji odbiorców.Może chodzić o strach, ale nie musi.
>
Duża role w tym całym zajściu odgrywają media które w pewien sposób tworzą stereotypTo prawda, ale w tym momencie dyskusja dotyczy jakie wzorce, skąd brane są dobre, prawidłowe. Młody człowiek naturalnie poszukuje autorytetu. Jeśli nie potrafią dostarczyć mu go rodzice lub nauczyciele, szuka gdzie indziej. Może więc być to ulubiony piłkarz, modelka z gazety lub telewizyjny bohater. Może też być kolega lub koleżanka. Lepiej jest jeśli ten wzór ma pozytywne i rozwojowe cechy. Jeśli jest to np. kolega, który dobrze się uczy i jest lubiany. Gorzej, gdy wzorem staje się bandzior z bramy lub powierzchowny gazetowy model. Naśladowanie i wszelkie wzorowanie się jest rodzajem uczenia się na cudzych błędach i sposobem na szybsze osiągnięcie pozytywnych rezultatów. Starsze osoby o ile nie popadną w nadmierne samozadowolenie również szukają autorytetów, ale naśladują raczej pojedyncze cechy, które są atrakcyjne, a nie całą osobowość. To tylko dlatego, że ich osobowość jest już lepiej ukształtowana, mniej szukają po omacku a bardziej wiedzą czego naprawdę oczekiwać. Jeszcze starsze osoby, mają już na tyle stabilną osobowość, że same decydują jakiego rodzaju zmian chcą dokonać w sobie, bez korzystania z autorytetów.
>
który słabe jednostki uważają za najlepszy stylNie zgadzam się że słabe. Raczej - nie zadufane w sobie, podchodzące do siebie krytycznie, potrafiące obserwować i wyciągać wnioski. Oczywiście, to naśladownictwo, szczególnie u młodych ludzi może przybierać taki jakiś bezmyślny trend do bycia takim jak z gazety. Jest to jednak dobre podłoże do samodoskonalenia w przyszłości. Nie musi zadziałać ale może. To już zależy od wyboru wzorców.
>
jaki powinni podjąć by zdobyć przyjaciółNo i bardzo dobrze. To się nazywa socjalizacja. Nie mam przyjaciół i co. Siąść w kącie i płakać? Rozsądniej jest zastanowić się dlaczego ich nie mam. Jeśli nie znajduje się na to odpowiedzi, bardzo dobrym sposobem jest poobserwowanie kogoś z otoczenia, kto tych przyjaciół ma, zastanowienie się jakie cechy to powodują. Najlepiej zastanowić się czy te cechy faktycznie można sensownie naśladować i jaką mają wartość. No i otrzeć łzy i wziąć się do roboty.
>
dziewczynęSposoby na podryw i w ogóle spodobanie się płci przeciwnej, to temat wielu rozmów w różnym wieku. Nie widzę nic złego w posłuchaniu rady kumpla lub przyjaciółki, którzy mają większe doświadczenie lub większą skuteczność. Przecież chcemy powielać swoje geny. Poza tym, człowiek nie wymyśla wszystkiego samodzielnie, korzysta z dorobku innych. Jaki sens ma wymyślanie całej filozofii wciąż na nowo? Najpierw trzeba zapoznać się z tym co jest, a potem pójść dalej i nie powielać starych problemów. Podobnie jest ze sporną dziewczyną. Po co przez 5 lat szukać skutecznych sposobów jak ją poderwać. Lepiej się kogoś poradzić i zrobić to w miesiąc. Pozostały czas i energię skoncentrować na kształtowaniu zdrowego, partnerskiego i trwałego związku.
>
pieniądze itp.Sądzę, że trzeba odróżnić konformizm od mądrego uczenia się przez naśladowanie. Konformizm to udawanie kogoś kim się nie jest, dla osiągnięcia doraźnych celów. Udawanie, nie dlatego, że uważamy iż taka postawa jest lepsza, fajniejsza czy cokolwiek. Jedynie gra, aby coś tam zyskać. Chyba najczęściej dotyczy to właśnie pieniędzy.
Pozdrawiam