Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teoria Ewolucji poprzez mutacje wirusowe, prawda czy fałsz

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
01-09-2008 02:38Durakiewicz (4 punktów)Teoria Ewolucji poprzez mutacje wirusowe, prawda czy fałsz
Ocena -2 na 2
Witam.

Jakiś czas temu trafiłem na ciekawe spostrzeżenie na temat ewolucji. A mianowicie że w niektórch przypadkach mogła ona zaistnieć spontanicznie dzięki właśnie wirusom.
Przykładem takiej ewolucji mogą być zwierzęta zwane okapi (czyli połączenie trzech gatunków zwierząt zebry, żyrafy i antylopy).

Czy nie mogłoby być tak że w jakims momencie pojawił się wirus który zatakował naczelne zamieszkujące Afrykę i spowodować u nich jednorazowej mutacji której wynikiem byłby człowiek właściwy Homo sapiens. Taka mutacja wyjaśniałaby na przykład brak jakiejkolwiek formy przejściowej od naczelnych do homo sapiens.
Bo jak wiemy dzięki obecnej nauce człowiek nie ma formy przejsciowej co jest najsłabszym ogniwem teori ewolucji Darwina.
Po prostu nagle się pojawia na Ziemi i eliminuje w miare pokojową rase czyli naszych Kuzynów Neandertalczyków.

I tu właśnie mam problem bo nie wiem czy takowa Teoria miałaby jakąkolwiek rację bytu. Fakt że wyjasniałaby w miarę prosty sposu pojawienie się człowieka na osi czasu bez form przejsciowych jest jednym z jej potwierdzeń ale przecież wirusy działają chyba na zupełnie innej zasadzie.

Moje GG 514090
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

homopitek (1536 punktów)
>Taka mutacja wyjaśniałaby na przykład brak jakiejkolwiek formy przejściowej od
>naczelnych do homo sapiens. Bo jak wiemy dzięki obecnej nauce człowiek nie ma >formy przejsciowej co jest najsłabszym ogniwem teori ewolucji Darwina. Po prostu >nagle się pojawia na Ziemi i eliminuje w miare pokojową rase czyli naszych Kuzynów >Neardentalczyków.

Właściwie, to należałoby sie po Tobie "przejechać" za brak podstawowej wiedzy w temacie, na który się wypowiadasz. Ale sobie odpuszczę, bo już mi się takie akcje znudziły ... Zanim zaczniesz wykłaszać takie tezy, to trochę poczytaj - w Internecie jest mnóstwo źródeł (i Google do ich odszukania).

Człowiek wspólczesny (h. sapiens) nie pojawił się "nagle" jako europejski kromaniończyk ok. 50 000 lat temu. Kromaniończyk był przedstawicielem drugiej fali emigracji sapiensów z Afryki - pierwsza miała miejsce kilkadziesiąt tysięcy lat wcześniej. A znaleziska kostne z Afryki są starsze od kromaniońskich o dobre 100 000 lat.

Nie stosuję emoticonów
01-09-2008 11:45 
 Ocena 2 na 2
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Właściwie, to należałoby sie po Tobie "przejechać"

Żenujące.

>>..odpuszczę, bo już mi się takie akcje znudziły

Żenujące.

>>Zanim zaczniesz wykłaszać..

Zdarza się. Istnieje coś takiego jak podgląd.

>>trochę poczytaj - w Internecie jest mnóstwo źródeł (i Google..

Oczywista oczywistość.

>>za brak podstawowej wiedzy w temacie, na który się wypowiadasz.

No i? Po to się wypowiada, grzecznie pyta, żeby zdobyć wiedzę.
Tobie należy się "pojechanie" za brak kultury i moralizowanie.
01-09-2008 19:24 
 Ocena-1 na 3
homopitek (1536 punktów)
>No i? Po to się wypowiada, grzecznie pyta, żeby zdobyć wiedzę.

Pyta? To przeczytaj uważnie post otwierający wątek. Dla ułatwienia np. to:

> Bo jak wiemy dzięki obecnej nauce człowiek nie ma formy przejsciowej co jest
> najsłabszym ogniwem teori ewolucji Darwina.
> Po prostu nagle się pojawia na Ziemi i eliminuje w miare pokojową rase czyli
> naszych Kuzynów Neandertalczyków.

A powinieneś zauważyć, w swym zażenowaniu, że nie zająknąłem się nawet o rzeczywistych pytaniach w poście Durakiewicza. Skrytykowałem nie pytania, a stwierdzenia. Czy rozumiesz różnicę między nimi? (To jest pytanie).

W dodatku byłeś na tyle miły, że raczyłeś nie zauważyć licznych w tym poście błędów pisowni. Czy byłbyś łaskaw to naprawić i wskazać je wszystkie autorowi? Możesz też zrobić statystykę błędów w obu naszych postach - będziesz miał wtedy w ręku "naukowe" podstawy do krytyki.


Nie stosuję emoticonów
02-09-2008 00:21 
 0 na 2
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Skrytykowałem nie pytania, a stwierdzenia.

A właściwie jeszcze co innego.. patrz poniżej.

>>Właściwie, to należałoby sie po Tobie "przejechać"..

>> Bo jak wiemy dzięki obecnej nauce człowiek nie ma formy przejsciowej co jest
>> najsłabszym ogniwem teori ewolucji Darwina.
>> Po prostu nagle się pojawia na Ziemi i eliminuje w miare pokojową rase czyli
>> naszych Kuzynów Neandertalczyków.

Myli się, ale czy to powód w taki sposób pisać do drugiego forumowicza?
Trochę kultury. Na każdy atak odpowiem atakiem. Uwierz mi, że gdybyś
wskazał błąd twórcy posta w grzeczny sposób, nawet bym nie odpowiedział na Twoją wypowiedź, bo po co? Skoro wszystko w niej ok poza tym jednym szczegółem.
stilgar (7322 punktów)

>właściwy Homo sapiens. Taka mutacja wyjaśniałaby na przykład brak jakiejkolwiek formy przejściowej
>od naczelnych do homo sapiens.
>Bo jak wiemy dzięki obecnej nauce człowiek nie ma formy przejsciowej co jest najsłabszym ogniwem
>teori ewolucji Darwina.

Australopitek, Homo habilis, Homo erectus i tak dalej. Form przejściowych jest masa.

Czy teraz powiesz, że nie znaleziono formy przejściowej między habilis i erectus?

>Po prostu nagle się pojawia na Ziemi i eliminuje w miare pokojową rase czyli naszych Kuzynów
>Neandertalczyków.

Ale masz jakieś źródła na poparcie tezy o nagłym pojawianiu i o eksterminacji neandertalczyków przez naszych przodków?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Bo jak wiemy dzięki obecnej nauce człowiek nie ma formy przejsciowej

To już nieaktualne od wielu lat - odkryto całą masą form przejściowych i podgatunków, takich jak neandertalczycy. Ten argument kreacjonistów, zresztą od początku nielogiczny, został obalony.

Paleontologia ma wciąż wiele luk i wciąż te luki są uzupełniane - samo istnienie luki nie jest argumentem za kreacjonizmem. Aby pokazać tę nielogiczność, można sobie wyobrazić tezę prostszą. Wyobraźmy sobie, że zaczyna padać deszcz, a my obserwujemy ślady kropli na chodniku. Z początku między śladami możemy z łatwością znaleźć suchy fragment o średnicy 10 cm, po jakimś czasie coraz trudniej nam taki fragment zlokalizować... ale nagle ktoś z nas mówi: "ten kawałek chodnika jest ma czarodziejską moc, deszcz go omija"...

I nagle na środku tego fragmentu pojawia się ślad po kropli. "Jednak nie jest magiczny" - mówię. A autor pomysłu nie daje za wygraną: "magia skupia się tylko tutaj, na tym fragmencie o średnicy 5 cm"

I nagle kropla pada na ten ostatni 5 cm fragment, a potem jeszcze kilka kropli. Już śmieję się triumfalnie, gdy nagle on mówi: "magia skupiła się tutaj w tym kawałku o średnicy 1 cm.

W taką magię wierzyli kreacjoniści, ale to już nieaktualne - nie ma już suchej plamy.

doku
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Komentować (z litości) nie będę, ale zdradź mi skąd wziąłeś twierdzenie że okapi było połączeniem zebry, żyrafy i antylopy?
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Z tego co wiem w genomach naszym i nie tylko znajduje się DNA wirusów, które się w nie "wczepiły". Czytałem nawet że takiego pradawanego wirusa udało się "wskrzesić". Teoria, że niektóre cechy mogły powstać dzięki wirusom nie jest zupełnie pozbawiona sensu - ale z tego co wiem to dotyczy ona głównie bakterii. Pomysł że dowodem na transfer cech pomiędzy gatunkami jest zyrafa i okapi jest hmmm... moi przedmówcy powiedzieli co o tym myślą a ja się z nimi zgadzam (przeceniłeś mozliwości wirusów). To że żyrafa, okapi i antylopa mają wspólne cechy wynika nie z działania wirusów ale z tego że miały one wspólnego przodka, który żył całkiem niedawno (w geologicznej skali czasu) a okapi (gatunek reliktowy) jest do niego najbardziej podobny.
radek (767 punktów)
Ewolucja to proses kumulatywny, tzn male zmiany jezeli sa wspierane przez dobor kumuluja sie w kolejnych pokoleniach. Oznacza to na przyklad, ze taka zyrafa ma coraz duzsza szyje w porownaniu do swoich przodkow i roznica jest tym wieksza im dalej cofniemy sie w przeszlosc. W przyblizeniu, bo ewolucja nie dzieje sie rownomiernie w czasie.
Istnieje pojecie makromutacji, to znaczy mutacji, ktora powoduje nieco wieksze zmiany fenotypowe, ale ze statystycznego punktu widzenia takie mutacje dzieja sie bardzo rzadko. Wiekszosc wszystkich mutacji jest niekorzystna, tzn konczy sie tragicznie dla plodu, czy ewentualnie jak przetrwa, samego osobnika. Makromutacja, ktora przeciez jest typem mutacji konczy sie powodzeniem na tyle rzadko, ze moze nie starczyc ci wyobrazni, aby objac taka liczbe. Mutacja, w ktorej nasz przodek, powiedzmy Homo habilis stalby sie Homo sapiens w jednym pokoleniu nie jest zatem mozliwa. Nie mozna tez takiej niewyobrazalnej zmiany nazwac makromutacja, bo jest tak nieprawdobodobna jak zjawisko, w korym pileczka do tenisa przeleci przez sciane. Mniej niz 1 do ilosci wszystkich atomow we Wszechswiecie.
Teoria Ewolucji uwzgelnia kumulatywny character tego zjawiska i w zgrabny oraz poparty dowodami sposob tlumaczy jak przodkowie Homo sapiens na skutek drobnych mutacji ewoluowali do postaci Homo sapiens i oczywiscie nie jest to koniec tej drogi.
Jezeli chodzi o wirusy, to faktycznie moga one przyczynic sie do mutacji np: w komorce generatywnej, z tym ze taka mutacja podlega temu samemu doborowi. Czyli im wieksza zmiana tym wieksze prawdopodobienstwi, ze zakonczy sie ona tragicznie. Samo wirusowe pochodzenie mutacji nie wnosi nic do sprawy.
Z tych to oto powodow, choc nie tylko twoja wirusowa teoria musi odejsc do lamusa.
placownik (17853 punktów)

>Oznacza to na przyklad, ze taka zyrafa ma coraz duzsza szyje w porownaniu do swoich przodkow i roznica jest tym wieksza im dalej cofniemy sie w przeszlosc.

   W przypadku żyrafy i jej szyi to piękna bajka. Szkoda, że nieprawdziwa.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-09-2008 10:45 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
Sugerujesz, ze szyja zyrafy nie wyksztalcila sie przez kumulacje mutacji na skutek wspierajacego je doboru?
No to moze pochwal sie w jaki sposob ty to widzisz.

placownik (17853 punktów)

   No cóż, pokarało mnie. Należało mi się, bo dałem się ponieść emocjom. Lekko wkurzony Twoją odpowiedzią w innym wątku, postanowiłem odkuć się dowalając Ci żyrafą. W istocie jedyne co można Ci zarzucić to posłużenie się przykładem szyi żyrafy tak, jakby był on całkowicie oczywisty, a wcale takim nie jest. Można by powiedzieć więcej, że jest to jeden z mniej oczywistych przykładów, co jednak wcale nie upoważnia do określenia go mianem bajki. Napisałem bzdurę, za co Cię przepraszam.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
radek (767 punktów)
Odnosnie artykulu, nie wiem czy masz problemy z angielskim, ale np Dawkins jedynie rozwaza inne rozwiazanie z uwagi na brak kopalin. Brak kopalin nie swiadczy o niczym.
Jezeli chodzi o makromutacje to nie myslisz chyba, ze nagle potomstwo przodka zyrafy w jednym pokoleniu uzyskalo szyje dluzsza o pare metrow. Jezeli nawet bylaby to poczatkowo makromutacja, co jest naprawde malo prawdopodobne (wyobraz sobie ze w duzej populacji ludzkiej rodzi sie dziecko o szyji dlugosci chocby 30 cm wiecej, znasz taki przypadek?) to jedynie bylby to poczatek drogi dla kolejnych mutacji. Co oznaczloby, ze szyja wydluzala sie w kolejnych pokoleniach. Poza tym tak jak napisalem powyzej ewolucja nie dzieje sie rownomiernie w czasie

Jezeli chodzi o uzycie slow typu "bajka" to daruj sobie takie manipulacje.
radek (767 punktów)
Jeszcze odnosnie artykulu.
Znalazlem troche czasu, aby go przeczytac i moim zdaniem choc nie tylko zawiera on wiele bledow.
Autor tego tekstu Stephen Jay Gould byl zwolenikiem punktualizmu, ktory ja uwazam za nie do konca poprawny.
Oczywiscie nie bede przytaczal tu wszystkich argumentow przeciw temu patrzeniu na Teorie Ewolucji, ale odsylam do ksiazki Dawkinsa "Blind Watchmaker" chyba dwa ostatnie rozdzialy. Tam Dawkins w sposob rozprawia sie miedzu innymi z punktualizmem, lamarkizmem, mutacjonizmem itp.
Polecam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jakiś czas temu trafiłem na ciekawe spostrzeżenie na temat ewolucji. A mianowicie że w niektórch
>przypadkach mogła ona zaistnieć spontanicznie dzięki właśnie wirusom.

W ostatnich latach coraz więcej się pisze o najnowszych odkryciach dotyczących naturalnych mechanizmów ewolucji na poziomie genów. Dawniej wierzono, że głównym źródłem różnorodności alleli są mutacje. Teoria ewolucji była przez to ułomna, gdyż postrzegano mutacje, czyli mechanizm niszczący efekty ewolucji, jako warunek konieczny samej ewolucji. Dzisiaj znamy już coraz więcej mechanizmów kopiowania "samolubnych" genów i tworzenia nowych alleli poprzez "celowe" działania genów, a nie losowe mutacje. Nie tylko wirusy są narzędziami ewolucji. Bakterie wymieniają się genami bezpośrednio albo za pomocą plazmidów. Bakterie potrafią też zmienić DNA swoich nosicieli. Podejrzewa się istnienie wielu innych mechanizmów.

Po drugie, od niedawna jesteśmy świadomi, dzięki odkryciom Lynn Margulis i teorii fenotypu rozszerzionego Dawkinsa, że będąc organizmami symbiotycznymi mamy o wiele większy zbiór genów niż dawniej nam się wydawało. Nawet bliźnieki jednojajowe mogą mięc inne szczepy symbiontów, a więc mogą posiadać faktycznie różne "rozszerzone genotypy" (mimo identycznych genów jądrowych) a więc mogą przejawiać różne reakcje instynktowne.

Definicja gatunku, zgodnie z teorią symbiogenezy Margulis, dopuszcza możliwość zróżnicowania gatunkowego tylko z powodu niezgodności symbiontów, mimo zgodności genotypów jądrowych. Dopóki nie znajdziemy i nie zbadamy DNA neandertalczyka, nie dowiemy się, jak bliskim był krewnym

doku
radek (767 punktów)
Ciezko mi sie dokowski z toba dyskutuje, ale zdecydowalem sie na pare slow odnosnie twojego tekstu, bo moim zdanie, wprowadza on niejasnosci.

>W ostatnich latach coraz więcej się pisze o najnowszych odkryciach dotyczących >naturalnych mechanizmów >ewolucji na poziomie genów. Dawniej wierzono, że głównym >źródłem różnorodności alleli są mutacje. Teoria >ewolucji była przez to ułomna, gdyż >postrzegano mutacje, czyli mechanizm niszczący efekty ewolucji, jako warunek >konieczny
>samej ewolucji.

Mutacje dla wiekszosci ogranizmow koncza sie smiercia. Tak to juz jest w zyciu, ze przezywaja tylko nieliczni. Ci nieliczni, u ktorych mutacja spowodowala ulepszenie lub nie spowodowala zadnej zmiany rozmnazaja sie. Proces ten powtarza sie powodujac w kolejnych cyklach kolejne ulepszenia, albo dryf lub wymarcie.

Mutacje to warunek konieczny, aby ewolucja mogla miec miejsce. Zadnej ulomnosci Teorii ewolucji tu nie bylo i nie ma.

Twierdzenie, ze mutacje niszcza efekt ewolucji jest nieszczesliwe. Domyslam sie, co chciales przez to powiedziec, lecz nie zgadzam z tokiem myslenia z jakiego to wynika.
To tak jakby powiedziec, ze odrzucenie bledu kopiowania "niszczy" kopiowana zawartosc. Nie "niszczy" zawartosci tylko powoduje, ze akurat ta kopia na tym nosniku nie byla wystarczajaco dobra. O tym, czy kopia jest dobra decyduje dobor. Dobor przepuszcza pewne bledy i dlatego mozemy obecnie podziwiac tak skomplikowane formy zywe.

>Dzisiaj znamy już coraz więcej mechanizmów kopiowania "samolubnych" genów i >tworzenia nowych alleli >poprzez "celowe" działania genów, a nie losowe mutacje.

To dalej sa mutacje. To, ze geny oddzialuja na inne geny nie zmienia faktu, ze sa to mutacje. To jest zwykly proces chemiczny, a geny to zwiazki chemiczne, ktore ze soba oddzialuja albo posrednio albo bezposrednio. Nie ma znaczenia, czy mutacja powstaje przed procesem ang. crossing over, czy podczas niego. Powstanie mutacji to przede wszystkim proces chemiczny, a analogie do rywalizacji genow nalezy odpowiednio rozumiec.

Mutacje tworza material, na ktory dziala dobor i tylko dzieki temu ewolucja jest mozliwa.
Losowosc mutacji z prespektywy Teorii ewolucji nie polega na ich losowosci w ujeciu molekularnym. W tym ujeciu nie sa one losowe, a ograniczone przez process rozwoju embrionalnego. Chyba nie myslisz, ze pojawia ci sie "zaczatki" skrzydel aniola na plecach? Ich losowosc polega na losowym ukierunkowniu w odniesieniu do ich adaptacyjnego charakteru. Prosto to ujmujac moga byc albo adaptacja czyli "ulepszeniem", albo pogorszeniem, albo nie miec znaczenia i to jest wlasnie ta losowosc.

Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Mutacje to warunek konieczny, aby ewolucja mogla miec miejsce. Zadnej ulomnosci Teorii ewolucji tu nie bylo i nie ma.

Tego rodzaju błędne wyobrażenia na temat ewolucji są wciąż popularne mimo dużej liczby publikacji na ten temat. Myślę, że to będzie nadawało się na osobny wątek, gdyż rozumienie teorii ewolucji jest dla racjonalistów jednym z kluczowych elementów. Moje tutaj wyjaśnienia będą więc tylko treningiem, a Ciebie proszę i będę prosić o krytyczne uwagi.

Mutacje są dla teorii ewolucji zupełnie zbędne, a dla praktyki ewolucji są czynnikiem zakłócającym działanie mechanizmów selekcji naturalnej.

>Twierdzenie, ze mutacje niszcza efekt ewolucji jest nieszczesliwe.

Mutacje są rzeczywistym zagrożeniem dla mechanizmów selekcji. W efekcie selekcji naturalnej niektóre kombinacje genów odnoszą nieco wyższy sukces reprodukcyjny niż inne. W kolejnych pokoleniach ten ułamek procenta wyższości kumuluje się, po stu czy tysiącu pokoleniach w populacji zaczynają dominować allele tworzące te "lepsze" kombinacje genów. Ta prosta metematyka może się załamać pod wpływem mutacji, jeżeli mutacje dotkną te allele, które tworzą "lepsze" kombinacje. Ta sama kombinacja, ale zawierająca zmutowany allel zamiast tego wyselekcjonowanego, może wykształcić "gorszy" fenotyp zamiast "lepszego". Warto zauważyć, że mutacje wcale nie szkodzą "gorszym" kombinacjom, bo te i tak przegrywają.

A teraz wróćmy do mitu konieczności mutacji. Teoria ewolucji nie potrzebuje mutacji, ponieważ liczba genów składających się genotyp jest tak wielka, że istniejąca różnorodność alleli daje praktycznie nieskończoną liczbę kombinacji, a tym samym możliwości kształtowania różnych fenotypów. Aby to zrozumieć wystraczy wyobrazić sobie genom składający się tysiąca genów, a na każdym locus w populacji mamy tylko dwa allele. Liczba kombinacji wynosi 2 do potęgi 1000 czyli licząc najprościej dużo ponad 1000 (2 do 10) do potęgi 100. Otrzymujemy liczbą większą niż 1 z 100 000 zerami.

Rzeczywistość jest oczywiście bogatsza, gdyż jesteśmy organizmami symbiotycznymi i nasz fenotyp zależy nie tylko od naszych genów jądrowych ale od tysięcy genotypów naszych symbiontów.

W teorii ewolucja testuje przypadkowo powstałe kombinacje alleli spośród tych, które przeżyły wcześniejsze mechanizmy selekcji, dokonując kolejnej selekcji kolejnych nowych kombinacji. W efekcie ewolucji zmniejsza się liczba różnych alleli - odpadają alelle niezdolne do utworzenia dobrych kombinacji lub te, które nie miały "szczęścia" i nie trafiły do dobrej kombinacji. Długofalowym skutkiem ewolucji jest coraz sprawniejsze tworzenie przez geny coraz sprawniejszych fenotypów, a dzieje się to dzięki zmniejszeniu różnorodności alleli.

Można to porównać do montażu komputerów z gotowych części - komputery będą coraz lepsze, jeżeli do montażu będziemy używać tylko części wysokiej jakości wyprodukowane przez renomowanych dostawców. Ewolucja eliminuje gorszych dostawców. Podobnie ewolucja eliminuje gorsze allele.

Mit konieczności mutacji bierze sie z wyobrażenia, że ewolucja mogłaby się zakończyć, gdyby wszystkie gorsze allele zostały wyeliminowane i pozostały już tylko te najlepsze, dające najlepszą kombinację a tym samym najlepszy fenotyp. Wtedy, oczywiście, żeby spróbować uzyskać jeszcze lepszą funkcjonalnoć fenotypu, potrzebne by były mutacje. Ale to czysta abstrakcja - fakty są takie, że alleli wciąż jest niebotyczny nadmiar i że do sytuacji, kiedy mutacje będą potrzebne, praktycznie nigdy nie dojdzie.

Ten nadmniar alleli jest dla teorii ewolucji daną wejściową - innymi słowy teoria ewolucji nie potrzebuje znać odpowiedzi, skąd się wzięła ta "pierwotna" różnorodność alleli. Teoria ewolucji po prostu akceptuje ten faky i dlatego może w swoim modelu spokojnie zjawisko mutacji zaliczyć do czynników zakłócających i "spowalniających" ewolucję.

Oczywiście nie będę złośliwy dla ciekawych i powiem, skąd wzięła się ta pierwotna różnorodność. Pochodzi ona jeszcze z czasów świata RNA. Kiedyś w świecie RNA narodził się kluczowy "wynalazek" - geny wynalazły sposób zapisywania i kopiowania danych w taki sposób, żeby zapis był wierny, a kopiowanie odbywało się bez błędów. Tym wynalazkiem było DNA. Wcześniej RNA i białka "ewoluowały" bez ewolucji, gdyż RNA jest związkiem zbyt nietrwałym, aby zachować jakiekolwiek wynalazki dla przyszłych pokoleń. Przed wynalezieniem DNA życie kręciło się w kółko - organizm sprawniejszy niż inne po jakimś czasie "psuł się" wraz ze swoim RNA. Kiedy powstało pierwsze DNA, naturalnie w świecie RNA zaczęły dominować te RNA, które posiadały jednocześnie kilka cech: były sprawniejsze niż konkurenci, potrafiły wytworzyć DNA zanim się zepsuły, potrafiły uchronić swoje archiwum (DNA) przed zniszczeniem, potrafiły odtworzyć z DNA kopię siebie (tę jeszcze niezepsutą).

Naturalnie, że w tym pionierskim dla DNA okresie, RNA porobiło kopie wszystkich istniejących RNA we wszystkich niemal możliwych odmianach "alleli" DNA. Od tego czasu mechanizmy symbiogenezy nieustannie redukują w procesie ewolucji tę pierwotną różnorodność.

doku
radek (767 punktów)
>>Mutacje to warunek konieczny, aby ewolucja mogla miec miejsce. Zadnej ulomnosci Teorii ewolucji tu nie bylo i nie ma.
>Tego rodzaju błędne wyobrażenia na temat ewolucji są wciąż popularne mimo dużej liczby publikacji na ten temat. >Myślę, że to będzie nadawało się na osobny wątek, gdyż rozumienie teorii ewolucji jest dla racjonalistów jednym z >kluczowych elementów. Moje tutaj wyjaśnienia będą więc tylko treningiem, a Ciebie proszę i będę prosić o krytyczne >uwagi.

Daruj sobie te teksty, przypomina mi to kazanie w kosciele. Nie to zebym mial cos personalnie, ale smiac mi sie chce jak to czytam.

Jesli chodzi o ten tekst to doceniem wysilek.
Jest jeden maly problem z ta teoria dzialania doboru wylacznie na kombinacjach genow. Skoro mutacje, sa zbedne i dobor dziala wylacznie na istniejacym materiale genetycznym jak to sie stalo, ze np taki komar ma gen, korego my nie mamy i na odwrot. Przeciez mielismy wspolnego przodka, czyli material genetyczny w tamtym momencie byl taki sam. Kolejne pytanie to jak to sie stalo, ze nasze DNA jest dluzsze niz komara.
07-09-2008 15:17 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Skoro mutacje, sa zbedne i dobor dziala wylacznie na istniejacym materiale genetycznym jak to sie stalo, ze np taki komar ma gen, korego my nie mamy

Po pierwsze, mutacje są faktem. Niektóre geny są więc nowymi genami w tym sensie, że nigdy wcześniej taki odcinek DNA nie istniał. Takie nowe geny rzeczywiście wzbogacają istniejącą pulę genów, jednak są to na tyle rzadkie przypadki, że praktycznie nie mają znaczenia dla ewolucji. O wiele częściej mutacje przeszkadzają ewolucji.

Po drugie, komar może mieć gen, którego nie mamy, bez wcześniejszej mutacji. W populacji gatunku, będącego naszym wspólnym przodkiem, mogły istnieć wszystkie geny nasze i komarze, a także wiele innych, które niemal bezpowrotnie wyginęły w efekcie selekcji naturalnej.Ciekawostkę jest to, że w wyniku mutacji może powstać "nowy" gen, identyczny z takim, który wyginął parę miliardów lat temu.

Wydaje się, że prawdopodobieństwo powstania naprawdę nowego genu jest o wiele mniejsze, niż powstania genu, który już kiedyś istniał

doku
Durakiewicz (4 punktów)
Czytając wasze wypowiedzi, dochodzę do wniosku że się jednak bardzo wygłupiłem podając za przykład człowieka i jego zmiany w budowie. Za co z góry przepraszam. Ale w takim wypadku nie wiem jak się ustosunkować do czasopisma "Nexus" które to jest gazetą popularno naukową. Gdzie przeczytałem artykuł na temat wirusa różyczki który to sprawił że ssaki przestały być jajorodne i stały się żyworodne. I to był jeden z powodów dla których zadałem pytanie o mutacje poprzez wirusy.
Róża (601 punktów)
Okapi (czyli połączenie trzech gatunków zwierząt zebry, żyrafy i antylopy) - mam na to swoją teorię: trójkącik w świecie zwierząt


A kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Okapi (czyli połączenie trzech gatunków zwierząt zebry, żyrafy i antylopy) - mam na to swoją teorię: trójkącik w świecie zwierząt

Podobają mi się te skojarzenia.

Pozdrawiam.
17-09-2008 10:34 
 Ocena-1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
Biologiem nie jestem, więc mogę się mylić, ale z tego co wiem, to jest tak:
Pogląd, jakoby zmiany ewolucyjne dokonywały się poprzez drobne zmiany organizmu wymuszone przez warunki, w jakich organizmy żyją i mnożą się jest przestarzały. Głosił go np. czołowy biolog radziecki epoki stalinowskiej -- Iwan Miczurin. Mimo, że w konfrontacji ze zdobyczami genetyki pogląd ten należało unowocześnić, kreacjoniści ciągle domagają się "form przejściowych", a ich brak uważają za argument przeciwko ewolucjonizmowi.
Współczesny ewolucjonizm za powód powstawania nowych cech organizmów, które są następnie poddawane "egzaminowi" doboru naturalnego uważa mutacje spowodowane różnymi przyczynami; zatruciami chemicznymi, uszkodzeniami DNA przez promieniowanie jonizujące, nie wykluczone, że także spowodowane wirusami.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365